Proponując spotkania, wydawanie lokalnej gazety, a także sugerując możliwość założenia pilskiej filii Klubu Racjonalistów powinnam się była przedstawić. W Pile mieszkam od 10 grudnia ubiegłego roku, tutaj zaczynałam wszystko od początku, nie mając nawet szans na "odcinanie kuponów" od poprzedniego, całkiem udanego (szczególnie pod względem zawodowym) życia. Na Wybrzeżu zostawiłam przyjaciół, znajomych, ukochane miejsca (nie, nie markety i kościoły - owe "targowiska próżności", a galerie sztuki, teatry, biblioteki, sopockie secesyjne kamienice i brukowane nadmorskie uliczki, kawałek lasu za domem i malownicze jesienią wzgórza morenowe). Co odnalazłam? Cudowny nadnotecki pejzaż, wspaniałą mroczną rzekę Gwdę z pniami powalonych wichrem wierzb, dziką, nieskażoną naturę (doskonała inspiracja dla moich surrealnych obrazów), niewielkie grono przyjaciół...lecz także: zaściankową, nieco skostniałą mentalność (plotki, ploteczki, sensacyjki na miarę gminy, powiatu), wspaniały "patriotyzm lokalny" (w dużych aglomeracjach nikt nie czuje się tak bardzo związany z miejscem, tradycją, nikt nie walczy na gesty i słowa, a pasjonatów na prawdę niewielu!) i rzeczywistą chęć działania zwykłych, a dla mnie niezwykłych z racji ich fascynującego idealizmu - ludzi. To ogromny potencjał i dlatego właśnie apeluję do osób różnych przekonań, ideologii, zawodów. Stwórzmy coś w rodzaju Pilskiego Tygla (w pozytywnym znaczeniu tego słowa)! Ruszmy "z posad" to może nazbyt smutne i przygaszone (wszystko wymaga pozytywnego myślenia, wiary we własne siły i sukces) środowisko. Nie obawiajmy się tradycji pozytywistycznej, bycia "animatorami kultury", czy nawet (że użyję skompromitowanego terminu) - "społecznikami". Obudźmy w sobie pasję i chęć działania. Ze wszystkimi, którzy tylko zachcą - chętnie podyskutuję o konkretach. (601-465-452) Carpe Diem!. Pozdrawiam. Małgorzata (admiratorka Mistrza Bułhakowa i Fausta - imię, które noszę zobowiązuje!).
|