Racjonalista - Strona głównaDo treści
DWIE FRAKCJE

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
22-04-2005 08:22GREGORIUSDWIE FRAKCJE
Po śmierci Jezusa powstały dwie frakcje, to co jest na zień dzisiejszy to właśnie pozostałość i nauki po pierwszej frakcji która przetrwała, natomiast ruga frakcja zatarła się , co przekazała by nam ta ruga, jakie nauki?, jaką historię?, ja myślę że właśnie ta prawdziwa została zatarta , dokłanie tak jak w polityce bywa, i nażuca się wątek czy to co zostało spisane i przekazane czasami nie powstało na potrzeby zapanowaniem nad człowiekiem i jego sterowaniem, dla mnie Jezus był niesamowitym psychologiem, wiedział o wiele więcej niż my wiemy w dzisiejszych czasach, tylko to co miał naprawdę o przekazania, przepadło, zostało zmanipulowane i wygląda tak jak wygląda, pierwsza frakcja osiągneła to co zamierzała. Jeśli zna ktoś ten temat głębiej to proszę o wypowiedz, czyli moje pytanie CO PRZEKAZAŁABY NAM DRUGA FRAKCJA?

MoniaDWIE FRAKCJE
Temat jest niezwykle interesujacy! Mnie od zawsze interesowaly praktyczne wskazowki zawarte w nauczaniach religijnych, najczesciej schowane pod obrzedowoscia i wyobrazeniami na temat Boga. Wiekszosc z nich jest w kazdym wyznaniu identyczna. Uwazam Jezusa za psychologa wszechczasów, niezaleznie kim był, posiadał niesamowitą, wlasciwie kompletną wiedzę na temat sposobu funkcjonowania umysłu ludzkiego, jego motywów, powodow nieszczescia, sposobow wyjscia z pozornie blednego kola, itp.
Przeksztalcenie pojecia zbawienia w nagrode posmiertna , piekla w ogien i raju w wygodne mieszkanko w niebiosach mialo na celu odrealnie jego nauki, stworzenie wrazenia ze tak naprawde jego nauki nie maja wymiaru praktycznego.
Przeklamanie, a raczej splycenie tresci jego nauk mialo na celu zatajenie informacji ktore przekazywał. Praktycznie wykorzystana wiedza ktora przekazal spowodowalaby ze czlowiek posiadlby a raczej ujawnilby niewyobrazalne umiejetnosci, np umialby czynic "cuda".
Jakie nauki przekazywał? Po pierwsze nauke na temat troistosci umyslu ludzkiego i wynikajacej z tego niesamowitej mocy człowieka. Po drugie - jego zdolnosci do doslownego tworzenia umyslem. Po trzecie - niesamowite nauki na temat sily modlitwy (intencji) mam tu na mysli doslowna sile. O tym mowia wszystkie religie, o tym zaczyna powoli mowic nauka. On posiadał olbrzymia wiedze rowniez na temat fizyki uczuc - realnych, wymiernych skutkow oddzialywania pewnej istniejacej, aczkolwiek lekcewazonej przez dzisiejsza nauke siły zwanej miloscia.
leo_z (935 punktów)Odp: DWIE FRAKCJE
GREGORIUS, Monia

Z tego, co oboje piszecie wynika, że macie imponującą wiedzę o Jezusie jako człowieku. Na ile mi jest wiadomym, to Jezus nie za bardzo zostawił własną spuściznę w formie słowa pisanego. Każda myśl, każde słowo przydane autorstwu Jezusa nie posiada niestety autoryzacji, pochodzi z relacji osób trzecich. Wypada pamiętać, gdzie i w jakich warunkach historycznym sprawa ma swój początek i jakich spraw dotyczy.
O ile można się przychylić co do historyczności osoby Jezusa, to z dostępnych informacji można prędzej zakładać, że poczuwał się on bardziej do bycia mesjaszem narodu żydowskiego w kontekście wypełnienia przyjętego Zakonu, niż jako odkupiciela rodzaju ludzkiego.

ps. mała sugestia:
Może warto przyjrzeć się tym, którzy stoją w cieniu jego postaci. Przez analogię, to tak jakby z Wałęsy zrobić faktycznego sprawcę tego co się stało w latach osiemdziesiątych, a po latach przydać mu jeszcze intelektualne przymioty takich osób jak Giedroyć, Turowicz czy np. ks.Tischner


jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>GREGORIUS, Monia
>Z tego, co oboje piszecie wynika, że macie imponującą wiedzę o Jezusie jako człowieku.
Nie, oni wyraźnie piszą o Jezusie jako psychologu wszech czasów:

"Jezus był niesamowitym psychologiem, wiedział o wiele więcej niż my wiemy w dzisiejszych czasach"
"Uwazam Jezusa za psychologa wszechczasów, niezaleznie kim był, posiadał niesamowitą, wlasciwie kompletną wiedzę na temat sposobu funkcjonowania umysłu ludzkiego, jego motywów, powodow nieszczescia, sposobow wyjscia z pozornie blednego kola, itp."


Nawet nie śmiem pytać w jaki sposób odkryli tę wielkość Jezusa jako psychologa i w cym ona się przejawia
mariusz bucki (378 punktów)

Jezus- psycholog wszechczasow, templariusze i Jezus uciekinier do Francji, jasnowidze ....itp.
Przez chwile mialem wrazenie, ze pomylily mi sie strony


jeyes, leo_z -dzieki Wam wielkie!
Za glos rozsadku przede wszystkim....
i przypomnienie, ze to forum racjonalisty.

Monia
>Nawet nie śmiem pytać w jaki sposób odkryli tę wielkość Jezusa jako psychologa i w cym ona się przejawia
Jesli odpowiesz sobie na pytanie jaki cel ma psychologia i kto to jest dobry psycholog a nastepnie wglebisz sie w temat, to dojdziesz do pewnych ciekawych wniosków.
Monia
>Może warto przyjrzeć się tym, którzy stoją w cieniu jego postaci. Przez analogię, to tak jakby z Wałęsy zrobić faktycznego sprawcę tego co się stało w latach osiemdziesiątych, a po latach przydać mu jeszcze intelektualne przymioty takich osób jak Giedroyć, Turowicz czy np. ks.Tischner
Nie itneresuje mnie kim byl Jezus ani inni. Oceniam PRAGMATYCZNIE zawarte w jego naukach wskazowki, porownuje je z osiagnieciami wspolczesnej psychologii,wnioskami socjologow itp. I dochodze do wniosku ze ten czlowiek nie wiem skad ale posiadal kompletna wiedze na temat ludzkiego umysłu. A dwie frakcje musialby byc. Przeciez to oczywiste. ZAWSZE sa dwie frakcje.
inhet (1073 punktów)
>Nie itneresuje mnie kim byl Jezus ani inni. Oceniam PRAGMATYCZNIE zawarte w jego naukach wskazowki, porownuje je z osiagnieciami wspolczesnej psychologii,wnioskami socjologow itp. I dochodze do wniosku ze ten czlowiek nie wiem skad ale posiadal kompletna wiedze na temat ludzkiego umysłu.

Hm, jeśli chodzi o porównanie nauk Jezusa z osiągnięciami psychologii, seocjologii itp., to mam pogląd raczej przeciwny. Zgodzę się wprawdzie, że umiał skupić ludzi wokół siebie (zdaje sie ,że nazywa się to charyzmą), ale to gwarantuje pełnej znajomości ludzkiej natury. No i oceniam po skutkach - jego próby melioracji ludzkości całkowicie zawiodły.
leo_z (935 punktów)
>Oceniam PRAGMATYCZNIE zawarte w jego naukach wskazowki, porownuje je z osiagnieciami wspolczesnej psychologii,wnioskami socjologow itp. I dochodze do wniosku ze ten czlowiek nie wiem skad ale posiadal kompletna wiedze na temat ludzkiego umysłu
Mam wrażenie, że mówimy o czymś innym. Ktoś (ewangeliści oraz różni "ludkowie" od dwóch tysiącleci tłumaczący "co autor chciał przekazać") stworzył taki a nie inny obraz Jezusa, a Ty ten spersonifikowany obraz postrzegasz niejako cieleśnie i wyposażasz go w różne przymioty poznawcze w zakresie psychiki ludzkiej i nie tylko. Nie raczysz spojrzeć na sprawę czysto historycznie (okres perturbacji dziejowych narodu żydowskiego, stan świadomościowy ówczesnego społeczeństwa itd.) lecz widzisz to co chcesz zobaczyć - swój obraz Jezusa człowieka. Jeżeli swoją ocenowość wyposażysz w choć trochę krytycyzmu może zobaczysz zwyczajnego żydowskiego przywódcę religijnego jakich w tym okresie mogło i było wielu, możliwe, że i charyzmatycznego a na pewno populistycznego, który to przywódca zrodził się z potrzeby tamtego czasu - tak jak nasz Wałęsa.

>A dwie frakcje musialby byc. Przeciez to oczywiste. ZAWSZE sa dwie frakcje
Dlaczego tylko dwie frakcje. Spójrz w tekst Biblii, podaje je(ich) jak na tacy: faryzeusze, saduceusze, uczniowie Jana, uczeni w Piśmie, arcykapłani... możliwe, że jest "tego" i więcej, ale wybacz... nie sprawdzałem dalej

pozdrawiam

Oless (982 punktów)DWIE FRAKCJE
>Po śmierci Jezusa powstały dwie frakcje, to co jest na
>zień dzisiejszy to właśnie pozostałość i nauki po pierwszej
>frakcji która przetrwała, natomiast ruga frakcja zatarła się
>, co przekazała by nam ta ruga, jakie nauki?Jeśli zna ktoś ten temat
>głębiej to proszę o wypowiedz, czyli moje pytanie CO
>PRZEKAZAŁABY NAM DRUGA FRAKCJA?

Wydaje mi się że hipoteza o dwóch frakcjach jest za bardzo science-fiction, nie ma o czym rozmawiać. Zamiast pytania co przekazała nam 2 frakcja powinieneś najpierw uzasadnienie skąd wiemy że po śmierci Jezusa powstały akurat dwie frakcje? O początkach chrześcijaństwa nie wiemy zbyt dużo. Co najwyżej niektórzy się godzą na podział (rozdział)chrzescijańswa jerozolimskiego i chrześcijaństwa pawłowego (jednak już pod koniec pierwszego wieku istaniał główny nurt chrześcijaństwa). Reszta to najzwyklejsze spekulacje. które uprawiają i wytrawwni historycy jak i najzwyklejsi bajkokleci i fantaści.
GREGORIUS
Ja nie mogę udowodnić Tobie że druga frakcja istniała, dla Mnie to naturalne i ludzkie że tak jest było i będzie każdy idol, klub, przywódca ma dwie frakcje i nato nic się nie poradzi
taka jest natura ludzka dla Mnie osobiście druga frakcja była (będzie o tym program na History Chanel)
Ja tylko się zastanawiam czy może tą drugą frakcją nie bylli Templariusze, napewno znacie tę historie o tym że Jezus nie zmarł po ukrzyżowaniu, że uciekł z pozostałymi mu kompanami do Francji. Religijna historia Templariuszy też jest bardzo ciekawa, są dwa obrazy L.Davinci przedstawiające "Ostatnią Wieczerze" jeden to wszystkim dobrze znany obraz a drugi natomiast przedstawia oprucz apostołów jeszcze kobietę siedzącą przy Jezusie, oraz widać dokładnie że biesiadnicy przy stole są podzieleni , część jest odwrucona w drugą stronę od Jezusa, a część jest zwrucona ku Jezusowi.....(pozostawiam to wam do przemyślenia) Natomiast wracając do wypowiedż poprzedniczki do taszła Mnie taka ciekawa i odważna myśl czy właśnie jednym z ewangelików, czy apostołów spisujących to wszystko nie był sam Jezus...
O tym to chyba tylko Watykan wie.
I niemożna mówić o jakiś bajkach czy legendach bo w każdej z nich jest jakiś procent prawdy,
Garrone (115 punktów)Odp: DWIE FRAKCJE
>Religijna historia Templariuszy też jest bardzo ciekawa, są dwa obrazy L.Davinci przedstawiające "Ostatnią Wieczerze" jeden to wszystkim dobrze znany obraz a drugi natomiast przedstawia oprucz apostołów jeszcze kobietę siedzącą przy Jezusie, oraz widać dokładnie że biesiadnicy przy stole są podzieleni , część jest odwrucona w drugą stronę od Jezusa, a część jest zwrucona ku Jezusowi.....(pozostawiam to wam do przemyślenia)

Tak z ciekawości zapytam, czy nie "natchnęła" cię któraś z powieści Dana Browna?

Villgefortz (66 punktów)
@Garrone:
>Tak z ciekawości zapytam, czy nie "natchnęła" cię któraś z powieści Dana Browna?
IMHO: Point well taken...

elgin.w.interia.pl
Villgefortz (66 punktów)
@Gregorius:
>Ja nie mogę udowodnić Tobie że druga frakcja istniała, dla Mnie to naturalne i ludzkie że tak jest było i będzie każdy idol, klub, przywódca ma dwie frakcje i nato nic się nie poradzi taka jest natura ludzka
Ha! To się nazywa argument!

> Natomiast wracając do wypowiedż poprzedniczki do taszła Mnie taka ciekawa i odważna myśl czy właśnie jednym z ewangelików, czy apostołów spisujących to wszystko nie był sam Jezus...
Myśl zaiste rewolucyjna, nie tylko ciekawa i odważna.

>I niemożna mówić o jakiś bajkach czy legendach bo w każdej z nich jest jakiś procent prawdy.
Niewątpliwie, taka Sierotka Marysia świadczy o tym, że jakiś procent krasnoludków istnieje.

elgin.w.interia.pl
jac1 (95 punktów)DWIE FRAKCJE
Ja może trochę na inny temat. Jezusa chrzci Jan, który miał sporą trzódkę. Jak wynika z ewangelicznych opisów był on blisko dworu. Bliskość dworu zmuszała go do wielokrotnej polemiki z osobami wykształconymi, więc miał sporą wiedzę i intelekt. Jezus natomiast trzymał się ludu prostego. Wielokrotnie znajdujemy w przekazach Mateusza i Marka opisy polemiki Jezusa z ludźmi światłymi. Pytania tych osób uznawane są w sposób bardzo negatywny powiedziałbym jak ataki.
Jeszcze jedna ciekawa historyjka. Sam chrzest Jezusa jest dosyć zagadkowy. Przed dokonaniem tej czynności Jan powiedział do Jezusaprzepraszam, że nie przytoczę oryginału) Mnie nie wypada chrzcić ciebie w końcu jestęś mesjaszem. Później się jednak pogodzili i ochrzcił.
Powstaje pytanie - czy Jan nie mówił tego z ironią? W kolejnych wersach mamy informację o sporze. Jedźmy dalej.
Po straceniu Jana, Jezus wykorzystuje jego proroctwa i sam obwołuje się mesjaszem.
Przychodzą do Jezusa z wiadomością o śmierci Jana.
Teraz będzie moja interpretacja:
Jezus ze złością patrzy na ludzi, którzy obserwują odchodzących posłańców. Mówi: Na co tak patrzycie. Nie ma większego, który urodził się z kobiecego łona nad Jana, ale jest on niczym w porównaniu... Czy to są słowa współczucia, czy próba dyskredytowania innej osoby wobec własnych właściwości?
Spróbujcie odpowiedzieć na pytania:
Gdyby Jan Chrzciciel popierał Jezusa, czy nie poszedłby wraz z mistrzem, wysłuchując jego nauk?
Dlaczego Jezus zabiega o chrzest u Jana łamiąc wilokrotnie później religijne zasady? Argumentował, że wolno je łamać bo jest synem bożym. (Jedząc w sabat...)
Wydaje mi się, że liczba zwolenników Jana była przytłaczająca. Zresztą taką informację też znajdujemy w przedmiotowej lekturze.
Za Jezusa i jego poglądy wstydzi się jego rodzina. Dlaczego oni nie uwierzyli?
Pomimo jego cudów i mądrości wątpią w niego jego uczniowie.
plodzien (7378 punktów)
>tylko to co miał naprawdę o przekazania, przepadło, zostało
>zmanipulowane i wygląda tak jak wygląda, pierwsza frakcja
>osiągneła to co zamierzała. Jeśli zna ktoś ten temat
>głębiej to proszę o wypowiedz, czyli moje pytanie CO
>PRZEKAZAŁABY NAM DRUGA FRAKCJA

Trudno znać ten temat głębiej nie opierając się na czymkolwiek. Jednak wysunę nieśmiałą propozycję o czym mogła myśleć Druga Frakcja w stadium początkowym

Rozważania na krzyżu (po niewczasie)

Gdyby przewidział dzieje chrześcijaństwa,
Stosy i ucisk, przewiny kapłaństwa,
Uczonych w celach, żydowskie pogromy,
Książąt kościoła - ich wielkie mamony!

Jak wielkim bólem mógłby być targany,
Że nic się nie spełni, że tak jest przegrany?
Na krzyżu cierpiąc męki niewymowne
Oświadczenie inne wydałby stosowne.

Czy mógłby powiedzieć, że się dopełniło,
Gdy w naturze ludzkiej nic się nie zmieniło?
Gdyby więc pamięć o wszystkim przetrwała
Czy coś takiego by nam przekazała?

"Jak każdy człowiek we wczesnej młodości
Dużo miałem wiary w własne możliwości!
Nie wypleniłem z ludzi małpiego kuzyna
To ja przegrałem z nauką Darwina!"

Bardzo się starałem wpoić im moralność,
Miłość, tolerancję, ludzką solidarność.
Lecz chcieć zmienić ludzi, mój Ty dobry Boże,
To trochę tak jakby orać na ugorze!

"Doznawszy wizji, wstrząśnięty koszmarem
tego, co dziać się będzie pod moim sztandarem,
Ja wołam do Was, srodzy moi sędzie:
Zdejmijcie - błagam! W strasznym tkwiłem błędzie!"
wlodi (21 punktów)Odp: DWIE FRAKCJE
plodzien nie wiem czyj to tekst jak twój to gratuluje talentu ale niczego więcej wydaje mi się że widzisz tylko jedną stronę medalu, koncentrujesz się tylko na krytyce instytucji kk, idziesz na skróty łatwo jest coś przekreślić na przykładzie kilku księży pedofilów czy niegodziwców a trudniej jest analizować wzystko "za" i "przeciw". Co do grzechów kk się dobrze orientujesz, skup się jednak na zaletach i chlubnych kartach dziejów tej instytucji. Wtedy będziesz miał obiektywny i racjonalistyczny widok na sprawę kk. Nie ułatwiaj sobie życia ...
wlodi (21 punktów)
nie wydaje mi się żeby dyskusja o dwóch frakcjach była słuszna.
1 ) mamy zbyt mało informacji o tym czy w ogóle była druga frakcja najprawdopodobniej wcale nie było, bo wszyscy uczniowie skupili się wokół Piotra i uważali że skoro na swojego następce powołał go Chrystus to trzeba go słuchać
2 ) jest to teoria spiskowa oparta na hipotezach nie poparta żadnymi RACJONALNYMI faktami
3 ) skoro ta druga frakcja przegrała to może opierałą się na błędach i to dobrze że jeśli nawet istniała to już nie istnieje
4 ) to teoria wysuwana przez osoby które zamiast mysleć naprawde racjonalnie to myślą antyklerykalnie i gdzie tu racjonalizm ? hę ?
plodzien (7378 punktów)
>... koncentrujesz się tylko na krytyce instytucji kk, idziesz na skróty łatwo jest coś przekreślić na przykładzie kilku księży pedofilów czy niegodziwców a trudniej jest analizować wzystko "za" i "przeciw". Co do grzechów kk się dobrze orientujesz, skup się jednak na zaletach i chlubnych kartach dziejów tej instytucji. Wtedy będziesz miał obiektywny i racjonalistyczny widok na sprawę kk. Nie ułatwiaj sobie życia ...
>
Grzechy kk były niejako na marginesie tematu. Nie pisałem jednak nic o pedofilach. Chciałem użalić się (naprawdę) na biednym losem Jezusa, który chyba pojął, że przegrał. Czyż ktoś, kto odchodzi z poczuciem zwycięstwa mówi do ojca, żony, czy w ogóle bliskich "czemu mnie opuściłeś? Nie. Na przykład (nasz) papież powiedział ponoć "dziękuję"
Prawda, że ma to inny wydźwięk?
Co do tych chlubnych kart kościoła - skupiam się - Drogi Rozmówco - skupiam!
Pozdrawiam
wlodi (21 punktów)

>Co do tych chlubnych kart kościoła - skupiam się - Drogi Rozmówco - skupiam!
>Pozdrawiam

hehe dowciapny jesteś plodzien...ale podpowiem ci edukacja mas ludności praktycznie do XVIII wieku tylko przy parafiach i kościołach uczono pisania i czytania oraz filozofii...
akcje humanitarne, głoszenie umiłowania pokoju i miłości, przeciw wobec wojny w Iraku, przyznanie się do błędów tak, tak przyznał się KK ustami JPII.
Co do Chrystusa on zwyciężył i to wielce. Wytrzymał tyle prześladować i cierpień...krew niewinnego człowieka a zarówno Syna Boga odkupiła grzechy całej ludności...spytasz sie dlaczego krew odkupiła grzechy ludzi, bo to była krew Syna Boga. Kiedyś tysiące lat temu żydzi przepraszali za swoje grzechy i prosząc o łaski ubijali woły i krew wołów połączona z modłami zjednywała im przychylność Boga, Bóg zesłał (tak wierzą katolicy) swoego Syna aby on swoją niewinną krew dużo bardziej wartą od krwi woła przelał za grzechy wszystkich. Proste? sam nie wiem... Racjonalne? sam nie wiem? Ale czy wzystko musi być racjonalne? miłóść racjonalna nie jest, nawet podniecenie nie jest racjonalne, czy wszystko takie musi być...

inhet (1073 punktów)
I miłość, i podniecenie są racjonalne, jesli się zastanowić, skąd się biora i czemu służą.
wlodi (21 punktów)
>I miłość, i podniecenie są racjonalne, jesli się zastanowić, skąd się biora i czemu służą.

czy za racjonalne uważasz zachowania składajace się na miłość i podniecenie , przecież bez specyficznych zachowań miłość i podniecenie byłoby tylko grą związków chemicznych, każdy wie że tak nie jest, jeśli czynniki składające się na miłość i podniecenie nie są racjonalne a za takie irracjonalne możemy uznać zachowania to same procesy też nie są racjonlane

inhet (1073 punktów)
Skoro uznajesz owe zachowania za irracjonalne, to pewnie zostaniemy każdy przy swiom zdaniu.
V0lrath (3440 punktów)
>czy za racjonalne uważasz zachowania składajace się na miłość i podniecenie , przecież bez specyficznych zachowań miłość i podniecenie byłoby tylko grą związków chemicznych, każdy wie że tak nie jest, ...

Człowiek jest zbudowany z takich samych atomów jak każda inna materia, a wpływu jakiejkolwiek niokreślonej energii nie zauważono, więc racjonalnym jest przyjęcie do świadomości bardzo prawdopodobnego wniosku, że wszystko jest - na poziomie atomów - "grą związków chemicznych".

Jednak nie jest tylko samą "grą" w skali makro - statystyczne i chaotyczne (w sensie teorii chaosu) zachowania powodują pojawianie się cech i zachowań nieprzewidywalnych na podstawie samej "gry cząstek", a poza tym nie ma i nie wiadomo czy będzie deterministyczny opis na poziomie poniżej poziomu atomów - tam gdzie działają silnie prawa mechaniki kwantowej.
plodzien (7378 punktów)
Tobie też na poczucie humoru nie zbywa.

>...ale podpowiem ci edukacja mas ludności praktycznie do XVIII wieku tylko przy parafiach i kościołach uczono pisania i czytania oraz filozofii...>

Uczono bo w tym był interes, przecież kościół nie mógł wypuścić z rąk instrumentu kontroli i urabiania mas na własną modłę. Ilustracją ogólnego kierunku uczenia jest dialog księdza z Kubą w "Chłopach" . Uczono tak dobrze, że masy - kolejno - mniej lub bardziej krwawo wyzwalały się spod tej edukacji

>Co do Chrystusa on zwyciężył i to wielce. Wytrzymał tyle prześladować i cierpień...krew niewinnego człowieka a zarówno Syna Boga odkupiła grzechy całej ludności...>

Rozumiem, że zwłaszcza Polakom taki tok myślenia przychodzi łatwo. Ostatnie 300 lat naszej historii to taka śpiewka: "no tak - dostaliśmy łomot straszliwy, ale zwyciężyliśmy moralnie!! Tak to było nasze wielkie zwycięstwo!!"
Podobnie z Chrystusem. Dał się zabić za mrzonkę naprawienia ludzkości. Nie widać tego zupełnie, za to mówi się, że odniósł wielkie zwycięstwo.

>akcje humanitarne,>

Jeśli sama przynależność do instytucji zapewnia dostatnie życie to stan taki staje się w końcu nudny. Trzeba zrobić coś pożytecznego. A pieniędzy potrzebnych na akcje przecież nie trzeba w pocie czoła zarabiać.
>...głoszenie umiłowania pokoju i miłości,>
A co, mają głosić otwarcie nienawiść i wzywać do wojny?

> przyznanie się do błędów tak, tak przyznał się KK ustami JPII.>
Dalsze trwanie przy dawnych przekonaniach byłoby już kompromitujące i powodowałoby odejście rzesz wiernych. Zrozumiał to JPII.

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Kto jest autorem tego wiersza?
plodzien (7378 punktów)
>Kto jest autorem tego wiersza?
>
Gdyby nie był mój, uczciwie byłoby napisać czyj (jest).
GREGORIUSDWIE FRAKCJE
"Czy nadal uważacie że niebyło wuch frakcji? właśnie ten temat jest tego nahlepszym przykładem, zobaczcie sami właśnie założyłem post i już mam dwie frakcje, tak już jest z naturą człowieka, a najlepszym tego przykładem są wiary jakie dziś na codzień spotykamy, każda z nich inaczej inerpretuje naukę jezusa.
Odnośnie przekonań, Jezus był potęznym intelektualistą, i więdział że ludzkości będzie trudno pojąć jego naukę, dam prosty banalny przykład: - jeśli komuś będziemy wmawiać przez kilka lat że jabłko to gruszka, to po kilku latach tak bardzo będzie o tym przekonany że będzie zaciekle bronił swojej racji iż jabłko to naprawdę gruszka, a co będzie po kilku pokoleniach?, odpowiedż jest prosta jabłko niestety stanie się z nazwy gruszką, a my znamy nauki Jezusa od ponad 2000 lat, czy nadal są one takie jak pierwowzor? czy ewaluowały i bardzo różnią się od oryginału. My jako ludzie mamy taką naturę że jeśli coś jest proste to nieprzyjmujemy tego do wiadomości , jeśli jest coś oczywiste to nasza podświadomość tego nie przyjmuje poprostu jest to za oczywiste, lubimy jak coś jest zawiłe i trudne i na tym się skupiamy, dlatego zobaczcie jak napisana jest biblia, trudna, zawiła, metafory, interpretacje uczonych... i to nam pasuje , można nieżle przy tym debatować, w dżisiejszych czasach Kodeksy, Konstytucje też są tak pisane że znajdujemy liki prawne, interpretujemy inaczej itp. Moim zdaniem prawdziwa nauka jezusa i przesłanie było proste i wymowne, i dlatego się zatarło (lub zostało inaczej opisane) i mamy dziś to co mamy czyli inaczej mówiąc "Im dalej w las tym więcej drzew", a przecież nie o to chodziło Jezusowi. I tu moja propozycja prostej interpratacji nauk Jezusa - My ludzie mamy w sobie Boga, Bóg to nasza podświadomość i umysł, czyli sami tworzymy sobie życie piekło lub raj to tylko od nas samych zależy jak je spełnimy- jeśli jest to za oczywiste to prawidłowo reagujecie, do Mnie to przemawia, a dla wielu to będzie za proste i trzeba szukać bardziej skomplikowanej odpowiedż, odpowiedż którą trzeba będzie drążyć, rozkładać na elementy interpretować itd , a ole mamy w życiu własnym doświadczeń że zdajemy się na własną intuicję (pozostawiamy to w rękach boga) to jest bardzo prosty oczywisty temat którego w danej sytuacji nie rozdrabniamy nie kombinujemy nic, i oto moim zdaniem chodziło Jezusowi, "Uwierz w siebie..." i nic więcej "...a zrozumiesz
MoniaOdp: DWIE FRAKCJE
Idziesz dobrym tropem. Oczywiscie ze nauki Jezusa byly bardzo proste. I biorac pod uwage ich cel (uswiadomienie ludziom ze sa bogami) i konsekwencje (byc bogiem to znaczy miec moc, stac sie kims w pelni wolnym i wszechmocnym) na pewno bylo to niekorzystne dla posiadajacych wowczas wladze. Na pewno powstala wiec frakcja zwalczajaca jego nauke i utrzymujaca istniejacy stan. Jak najprosciej cos zwalczyc? Wystarczy zamotac tresc przekazu lub wyslac w swiat "negatywnych" glosicieli jego nauki - podlych lub siejacych zgorszenie. Mysle ze misja przynajmniej czesciowo zakonczyla sie sukcesem, patrzac na stan wiedzy wspolczesnych. Ludzie dalej uwazaja sie za myslace zwierzatka a nauki o ich prawdziwej naturze zostaly przeksztalcone w bajki o piekle , niebie i panu bogu z siwa broda. Sen trwa wiec dalej, i jak na razie nie widac zadnego nowego glosieciela prawdy o ludzkiej naturze.
inhet (1073 punktów)
>. Sen trwa wiec dalej, i jak na razie nie widac zadnego nowego glosieciela prawdy o ludzkiej naturze.

Widać ,widać, i to niejednego. Trzeba tylko poszukać i włożyc trochę trudu w ich zrozumienie, bo te nauki nie są proste, jak nieprosta jest ludzka natura.

GREGORIUSDWIE FRAKCJE
... i znowu trudne i zawiłe...
Ludzka natura jest poprostu schematyczna, jednak na szczęście istnieje część ludzkości która obiega od myślenia schematycznego, czyli "myślenia mas" . Jednak niechcemy ich słuchać, a to błąd, a ewenteualną szkodę robimy sobie sami, a jeśli jednak jest z tym nam dobrze to super.
leo_z (935 punktów)
>Po śmierci Jezusa powstały dwie frakcje...
Jako, że ustosunkowałem się już we wcześniejszym poście odnośnie Twojego stosunku do samej osoby Jezusa, teraz chcę tylko podrzucić Tobie namiar na "drugą frakcję" - wymogi tejże idealnie spełnia sekta mandejczyków.

pozdrawiam

wlodi (21 punktów)Odp: DWIE FRAKCJE
nauka Jezusa nie mogła być bardzo prosta bo Jezus nie uczył liczenia czy pisania tylko wielkich prawd na których zostało zbudowane chrzescijaństwo te nauki są bbbardzo trudne. Natomiast Biblia napisana jestr językiem skomplikowanym bo i świat nasz jest skomplikowany a co tu dopiero mówić o tamtym świecie i jeszcze Bogu...
Ten temat wydae mi się dziwny. Dlaczego piszemy tu swoje opinie o "dwóch frakcjach". Ludzie czy ktoś z was ma jakieś poważne albo użyje innego słowa "racjonalne" przesłanki na istnienie dwóch frakcji... Pisałem już wcześniej że Chrystus na swojego następce wyznaczył Piotra i wszyscy się mu podporządkowali z uwagi na to że wybrał go Rabbi - Nauczyciel czyli Jezus. Uważam że NIE BYŁO DWÓCH FRAKCJI była jedna z uwagi na to że nauki Piotra były przyjmowane jak nauki Jezusa bo przecież Jan był wybrany z tysięcy przez Chrystusa na swojego następce... Inne frakcje mogły powstac setki lat później w postaci sekt ... i tyle dajcie mi dowody na dwie frakcje..:D hehe kto mieczem wojuje od miecza ginie, kto dowodami rząduje od dowodów ginie...:D:D:D
Oless (982 punktów)
Zgadzam się że to zabawny paradoks że na forum serwisu "walczącego" z irracjonalizmem i intuicyjnym myśleniem bez pokrycia toczy się rozmowa Grregoriusa i Moni
właściwie o niczym.
Jednak dostrzegam również w twojej wypowiedzi tą samą tendencję. Chodzi mi myśl :
>Pisałem już wcześniej że Chrystus na swojego następce wyznaczył Piotra i wszyscy się mu podporządkowali z uwagi na to że wybrał go Rabbi - Nauczyciel czyli Jezus.
Skąd wiesz że Piotr został następcą ? Nakładasz na myślenie ludzi tamtych czasów swoje własne wyobrażenia o następcach , współczesnie nazywanych papieżami.
Obiecałem sobie kiedyś że nie będę poruszał tych tematów ale nie wytrzymałem..

Monia
forum serwisu "walczącego" z irracjonalizmem i intuicyjnym myśleniem bez pokrycia
A co to jest irracjonalizm i intuicyjne myslenie bez pokrycia? Paradoksem sa te definicje bez pokrycia
Człowiek zmienia swoje myślenie na ogół w dwóch przypadkach: albo chcąc osiągnąć jakiś wysoki cel dedukuje w koncu że działanie obecne go do tego nie zaprowadzi, albo bedac biernym dostaje tak w d....ze musi sie zmienić. Mysle ze ani jedna ani druga opcja jeszcze Ciebie nie dotyczy.
Tak naprawde nieistotna jest wiara w boga. Wystarczy postawic sobie za cel bycie absolutnie szczesliwym czlowiekiem. I tak dojdzie sie do tych samych wnioskow. Jezus , Budda i inni nie byli ludzmi przekonywujacymi do jakiejs religii ( to druga frakcja stworzyla religie), ale ludzmi ktorzy znalezli recepte na bycie szczesliwym. Recepte o ktorej wspolczesna psychologia zaczyna dopiero mowic.
Oless (982 punktów)
Ależ nie przejmuj się ja tak tylko na marginesie rozmowy z wlodim..
> forum serwisu "walczącego" z irracjonalizmem i intuicyjnym myśleniem bez pokrycia
>A co to jest irracjonalizm i intuicyjne myslenie bez pokrycia? Paradoksem sa te definicje bez pokrycia
Przykładowa encyklopedia Polonica:
Irracjonalizm przypisywanie czynnikom pozazmysłowym i pozarozumowym dominującej roli w procesie poznawczym.
Żeby dobrze zrozumieć o co mi chodzi trzeba jeszcze przywołać definicję racjonalizmu - wg mnie potcznie - jest to badanie świata na drodze rozumowania opierającego się o uwaga.. wiedzę.
Co do intuicyjnego myślenia to doskonale wiesz co to jest sama to razem z gregoriusem stosujesz:
>>Ja nie mogę udowodnić Tobie że druga frakcja istniała, dla Mnie to naturalne i ludzkie że tak jest było i będzie każdy idol, klub, przywódca ma dwie frakcje i nato nic się nie poradzi taka jest natura ludzka dla Mnie osobiście druga frakcja była.
Prawda że piękne?
>>Przeksztalcenie pojecia zbawienia w nagrode posmiertna , piekla w ogien i raju w wygodne mieszkanko w niebiosach mialo na celu odrealnie jego nauki, stworzenie wrazenia ze tak naprawde jego nauki nie maja wymiaru praktycznego.
Co za przenikliwośc czyżbyś odkryła jakieś nowe rewolucyjne żródła?
>Człowiek zmienia swoje myślenie na ogół w dwóch przypadkach: albo chcąc osiągnąć jakiś wysoki cel dedukuje w koncu że działanie obecne go do tego nie zaprowadzi, albo bedac biernym dostaje tak w d....ze musi sie zmienić. Mysle ze ani jedna ani druga opcja jeszcze Ciebie nie dotyczy.
Buhahaha. A to w jakim celu pisałaś? I skąd wiesz co się mnie tyczy a co nie? Czy my się znamy czy znowu tworzysz irracjonalne wypowiedzi (ewentualnie masz dar jasnowidzenia?)
Ciekawe czy Ty w ogóle masz jakieś wykształcenie psychologiczne..
>Tak naprawde nieistotna jest wiara w boga.
Nie wiem dla mnie jest istotna. Zarówno wiara jak i niewiara.
>Wystarczy postawic sobie za cel bycie absolutnie szczesliwym czlowiekiem.
O tego to nawet nie musimy sobie stawiać , dążenie do szczęścia jest wpisane w nasze geny.
>I tak dojdzie sie do tych samych wnioskow. Jezus , Budda i inni nie byli ludzmi przekonywujacymi do jakiejs religii ( to druga frakcja stworzyla religie), ale ludzmi ktorzy znalezli recepte na bycie szczesliwym. Recepte o ktorej wspolczesna psychologia zaczyna dopiero mowic.
Niektórzy by napisali że ręce opadają ale ja uważam że smiech to zdrowie.
Ten zabawny podział ludzi na dwie frakcje (jak wy oboje znalezliście się w tym samym miejscu Nieszczęścia chodzą parami ? [To żart..żartuj tez sobie ze mnie żeby nie było że łamię reguły forum..] które w tym przypadku dotyczy tych co znależli szczęście i tych co religie z tego zakładają. Genialnie proste, mierne i nie na temat.Eh..
Cieszę się że takie osoby trafiają na ten wortal. Ja chociaż nie nazwałbym się ateistą doznałem przyjemności wielu konstruktywnych myśli czytując tutejsze treści.
Myślę że możesz np. nauczyć się tak ogólnie sposobu zdroworozsądkowego prowadzenia debaty. Spójrz na leo_z , poruszyłem (a właściwie wlodi) temat następstwa Piotra i on zastanawiając czy to prawda(racja) sam zajrzał w materiał i przedstawił własny punkt widzenia. Nieszkodzi że momentami nie zgadzam się z jego teologizowaniem (jest ateistą wiadomo że siedzieć w tym nie musi) ale jego wywód ma sens , podaje tekst i wnioski z niego wypływające, jest to logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Porównaj z waszymi wypowiedziami ile tam pustosłowia(co nie znaczy że nie ma tam mądrych refleksji).
Nie graj na emocjach ale na argumentach..

Monia
Ta definicja racjonalizmu jest ogólnikowa i nic nie wyjaśnia. Gdzie w takim razie umiejscowimy intuicję? Jak ją ocenimy? Piszesz o procesie poznawczym. A co z podejmowaniem decyzji? Rozumowo czy pozarozumowo? Ja również nie znosze ogólników i pustosłowia. Odpowiedz wiec na pytanie wyczerpujaco. Postaw granice ktora sam stworzyles. Oddziel biale od czarnego.
Temat ktory poruszam jest zbyt obszerny, a ja stosuje skroty myslowe, pewne rzeczy sa dla mnie oczywiste, wiec moze to wydawac sie nielogiczne i chaotyczne.
Uwazam ze człowiek jest schematyczny w jakims sensie. Skoro wyznajesz uwielbienie jedynie dla rozumu musi zachodzic jedna z dwoch opcji - nie dostales w d... albo masz przecietne cele. Lub wielkie ale wybiorcze. Gdybys chcial zostac mistrzem na wielu plaszczyznach musialbys sie rozszerzyc pogladowo albo wypadlbys z gry. Druga mozliwosc -dostanie w d..........tez zazwyczaj sklania do poszerzania horyzontow. Moze tez sie zdarzyc ze nie doswiadczysz zadnej z tych opcji, wtedy pozostaniesz przy swoich pogladach. To tez jest mozliwe. Racjonalisci to ludzie o przecietnych lub duzych ale wybiorczych celach zyciowych lub tacy ktorzy nie zmierzyli sie z wystarczajaca iloscia "zła". Sa w pewnym sensie "spiacy".
Jesli chodzi o ludzi, poglady, ideologie i religie zawsze oceniam tylko owoce. To dobra rada ktorej udzielil mi pewien madry czlowiek. Działa - dobre, zawodzi - do kosza. Nie mam innych kryteriów. I świetnie na tym wychodzę. Chetnie umowie sie wiec na kawe z jakims racjonalista ktory osiagnal perfekcje wieloplaszczyznowa. Poslucham jego recept, ocenie owoce swiatopogladu. Zaloze sie ze nie ma takiego a jesli jest to kieruje sie i stosuje w zyciu irracjonalizm, skrzetnie to ukrywajac.
Patuszkin (2279 punktów)
>Ta definicja racjonalizmu jest ogólnikowa i nic nie wyjaśnia. Gdzie w takim razie umiejscowimy intuicję? Jak ją ocenimy? Piszesz o procesie poznawczym. A co z podejmowaniem decyzji? Rozumowo czy pozarozumowo? Ja również nie znosze ogólników i pustosłowia. Odpowiedz wiec na pytanie wyczerpujaco. Postaw granice ktora sam stworzyles. Oddziel biale od czarnego.

Myślenia intuicyjego nie należy oddzielać od racjonalizmu. W tradycji filozoficznej i naukowej pojecie intuicji, wglądu, (gr. noien) jest mocno ugruntowane.
Naukowcy tacy jak Einstein lub Poincare otwarcie mówili o tym, że w badaniu kierują się poczuciem harmonii i piękna świata. W filozofii wystarczy zajrzeć do Platona, aby pojąć, że prawdziwe rozumienie świata zaczyna wtedy kiedy człowiek nauczy się patrzyć, badź wsłuchiwać(aluzja do sokratejskiego dajmoniona) w porządek i harmonię kosmosu.

Jaka zachodzi relacja pomiędzy intuicją a myśleniem dyskursywnym? Zazwyczaj taka, że to co dane w intuicyjnym oglądzie musi zostać poddane racjonalnej obróbce oraz empirycznej weryfikacji.
Monia
>Myślenia intuicyjego nie należy oddzielać od racjonalizmu. W tradycji filozoficznej i naukowej pojecie intuicji, wglądu, (gr. noien) jest mocno ugruntowane.
To wazna uwaga i pociagajaca za soba ciezkie konsekwencje
To co w takim razie nalezy od niego oddzielać? Kim jest ten diabelek z ktorym walczy racjonalizm?
Patuszkin (2279 punktów)
>To co w takim razie nalezy od niego oddzielać?

Nieuzasadnione przekonania, logicznie sprzeczne tezy, dogmatyzm.
Monia
>>To co w takim razie nalezy od niego oddzielać?
>Nieuzasadnione przekonania, logicznie sprzeczne tezy, dogmatyzm.

Czym sie rozni intuicja od nieuzasadnionych przekonan???? Co to sa nieuzasadnione przekonania? Nieuzasadnione rozumowo? Chyba kazdy choc raz stanal w zyciu wobec wyboru serce czy rozum? I co wtedy? Pozornie nieuzasadnione niczym przekonanie wewnetrzne czy logiczne argumenty? Zastanow si ena czym opiera sie rozum a na czym intuicja, co jest zrodlem tych obydwu zmyslow i ktore zrodlo jest wyzej, jesli znajdziesz odpowiedz nie bedziesz mial takich dylematow.
A Pani Logika musiala niedawno zgiac kolanka wobec fizyki kwantowej, wiec mozemy zrobic jej papa
Patuszkin (2279 punktów)

>Czym sie rozni intuicja od nieuzasadnionych przekonan???? Co to sa nieuzasadnione przekonania? Nieuzasadnione rozumowo?

Właśnie tak. To co dane w intucji, jeśli zechcesz zakomunikować innym, musisz ubrać w słowa. I lepiej zeby to było spójne logicznie, bo zwiększasz szansę na to, że cię ktoś zrozumie. Jeśli jesteś poetką i piszesz wiersze, aż taka dyscyplina logiczna nie obowiązuje. Przy czym poezja nie jest nauką. Podobnie jak religia nauką być nie może.

To jest kluczowe rozróżnienie. Z jednej strony język poezji i mitu a z drugiej jezyk logosu(nauki). Czy teraz jest to jasne?
Monia
>>Czym sie rozni intuicja od nieuzasadnionych przekonan???? Co to sa nieuzasadnione przekonania? Nieuzasadnione rozumowo?
>Właśnie tak. To co dane w intucji, jeśli zechcesz zakomunikować innym, musisz ubrać w słowa. I lepiej zeby to było spójne logicznie, bo zwiększasz szansę na to, że cię ktoś zrozumie. Jeśli jesteś poetką i piszesz wiersze, aż taka dyscyplina logiczna nie obowiązuje. Przy czym poezja nie jest nauką. Podobnie jak religia nauką być nie może.
>To jest kluczowe rozróżnienie. Z jednej strony język poezji i mitu a z drugiej jezyk logosu(nauki). Czy teraz jest to jasne?
Tak, teraz to jasne i dobrze ze to napisales. Tylko zauwaz ze zycie i czlowiek zawieraja w sobie obydwa te obszary. Warto wiec zastanowic sie czy nauke mozna uznac za autorytet oraz czy racjonalizm mozna uznac za sposob na zycie. Nie mozna. Bo zycie toi umysl to oprocz logiki wiele innych rzeczy, z ktorymi logiczna nauka nie da sobie rady. Podsumowujac - racjonalizm jest jedynie sposobem formulowania praw naukowych, niczym wiecej. Jest jedynie (lub az) jak oko czy nos wsrod zmyslow i nie widze zadnego powodu aby uznawac go za lepszy, wyjatkowy lub bardziej efektywny od innych.
Patuszkin (2279 punktów)
>zauwaz ze zycie i czlowiek zawieraja w sobie obydwa te obszary. Warto wiec zastanowic sie czy nauke mozna uznac za autorytet oraz czy racjonalizm mozna uznac za sposob na zycie. Nie mozna. Bo zycie to i umysl to oprocz logiki wiele innych rzeczy, z ktorymi logiczna nauka nie da sobie rady. Podsumowujac - racjonalizm jest jedynie sposobem formulowania praw naukowych, niczym wiecej. Jest jedynie (lub az) jak oko czy nos wsrod zmyslow i nie widze zadnego powodu aby uznawac go za lepszy, wyjatkowy lub bardziej efektywny od innych.

Ja bym to ujął inaczej. Racjonalizm to pewna droga. Jeśli ty uważasz, że nie daje Ci odpowiedzi na wszystkie pytania, to znaczy, że chcesz wykroczyć poza ramy racjonalizmu.
Chcesz wejść w to, co jest irracjonalne. Jak trafisz do jakiejś grupy, w której na porządku dziennym jest bełkot, to wtedy zatęsknisz za Racjonalistą.
Monia
Jaka zachodzi relacja pomiędzy intuicją a myśleniem dyskursywnym? Zazwyczaj taka, że to co dane w intuicyjnym oglądzie musi zostać poddane racjonalnej obróbce oraz empirycznej weryfikacji.
I co robimy w takim razie jesli mamy intuicyjna hipoteze, a nie potrafie jej udowodnic? Stwierdzamy ze na pewno jest nieprawdziwa, zakladamy ze byc moze jest prawda czy wierzymy w nia mimo ze jest nieudowodniona empirycznie? I jeszcze jedno. Co z hipotezami/ prawami wysnutymi intuicyjnie, ktore nie sa udowodnione wprost ale ktorych stosowanie przynosi efekty? Czy jest sens zdawac sie w takim przypadku na nauke? Czekac az rozstrzygnie - moze za kilkaset lat - pewne prawa doskonale wyczuwane przez intuicje? To samoograniczanie sie! A tak pojety "rozstrzygacz" moze stac sie nowym, niekoronowanym wladca absolutnym. To nie tylko nierozsadne, to niebezpieczne.
Patuszkin (2279 punktów)
Moze najpierw oddzielmy praktykę od uprawiania nauki.
W działaniu możesz sie posługiwać intuicją, czasem na tym wygrasz, czasem przegrasz. Sama intuicja nie wystarcza, trzeba mieć jeszcze doswiadczenie, trzeba umieć racjonalnie dobrać środki do celów.

W nauce obowiązuje pewna dyscyplina postępowania. Każda nauka posiada swoja metodę i zgodnie z tą metodą postępuje. Jeśli ktoś sobie wyciaga z czapki tezę, której nie potrafi udowodnić, odpada z gry.

>Co z hipotezami/ prawami wysnutymi intuicyjnie, ktore nie sa udowodnione wprost ale ktorych stosowanie przynosi efekty?

Podaj jakiś przykład. Rozmawiajmy konkretnie.
Monia
>Moze najpierw oddzielmy praktykę od uprawiania nauki.
Nie jestem za tym aby to oddzielać. Nauka jest po to aby ja praktycznie wykorzystywac. Po co mi nauka teoria?
>W działaniu możesz sie posługiwać intuicją, czasem na tym wygrasz, czasem przegrasz. Sama intuicja nie wystarcza, trzeba mieć jeszcze doswiadczenie, trzeba umieć racjonalnie dobrać środki do celów.
To co mowisz jest sprzeczne. Tolerujesz intuicje czy nie? A jesli czesciowo to kiedy?
>W nauce obowiązuje pewna dyscyplina postępowania. Każda nauka posiada swoja metodę i zgodnie z tą metodą postępuje. Jeśli ktoś sobie wyciaga z czapki tezę, której nie potrafi udowodnić, odpada z gry.
Uwazam ze czekanie na udowodnienie pewnych tez jest strata czasu.
>>Co z hipotezami/ prawami wysnutymi intuicyjnie, ktore nie sa udowodnione wprost ale ktorych stosowanie przynosi efekty?
>Podaj jakiś przykład. Rozmawiajmy konkretnie.
Konkrety. Nadswiadomy kanal umyslu ludzkiego i efekty jego wykorzystywania. Albo - siła intencji (modlitwy) - wy sie z tego smiejecie a w USA prowadza badania na ten temat i sa ciekawe wnioski. Zastanawiam sie czasem nad tym czy jak cos takiego udowodnia to co wtedy? Racjonalisci skapituluja i otworza sie na ewentualne zabobony czy jedynie przesuna swoja granice czerni i bieli?
Patuszkin (2279 punktów)
>Nie jestem za tym aby to oddzielać. Nauka jest po to aby ja praktycznie wykorzystywac. Po co mi nauka teoria?

Po cześci masz rację. Odkrycie zjawiska indukcji elektromagnetycznej umożliwiło zbudowanie telefonów komórkowych. Ale naukowe wyjaśnienie zjawiska wcale nie podpowida jak należy z tej komórki korzystać. Np. czy warto rozmawiać 2 godziny z koleżanką o jej chłopaku. Czy warto odpisywać na wszystkie smsy? Czy można sobie przywłaszczyć cudzy telefon? Na te pytania fizyka nie odpowiada, bo nie może. To wchodzi w zakres etyki lub ekonomii.

>>W działaniu możesz sie posługiwać intuicją, czasem na tym wygrasz, czasem przegrasz. Sama intuicja nie wystarcza, trzeba mieć jeszcze doswiadczenie, trzeba umieć racjonalnie dobrać środki do celów.
>To co mowisz jest sprzeczne. Tolerujesz intuicje czy nie? A jesli czesciowo to kiedy?

Słowo tolerancja jest nie na miejscu. Dlaczego dążysz do tego, aby wybrać i wynieść na piedestał tylko jedną władzę poznawczą. Człowiek ma jeszcze zdolność logicznego myślenia oraz zmysły. Dlaczego miałbym dokonywać redukcji pozostałych na rzecz jednej?
W intuicyjny hard-core wchodzą mistycy. Ale mistyka nie jest nauką, przecież to proste.

>Uwazam ze czekanie na udowodnienie pewnych tez jest strata czasu.
To nie czekaj.

>>Podaj jakiś przykład. Rozmawiajmy konkretnie.
>Konkrety. Nadswiadomy kanal umyslu ludzkiego i efekty jego wykorzystywania. Albo - siła intencji (modlitwy) - wy sie z tego smiejecie a w USA prowadza badania na ten temat i sa ciekawe wnioski. Zastanawiam sie czasem nad tym czy jak cos takiego udowodnia to co wtedy? Racjonalisci skapituluja i otworza sie na ewentualne zabobony czy jedynie przesuna swoja granice czerni i bieli?

Nie znam sie na tym zgadnieniu, przykro mi. Osobiście nie praktykuję modlitwy. I nie zamierzam. Znam lepsze sposoby spędzania wolnego czasu.
Monia
>Słowo tolerancja jest nie na miejscu. Dlaczego dążysz do tego, aby wybrać i wynieść na piedestał tylko jedną władzę poznawczą.
Ja daze???? Ja przypominam jedynie ze oprocz logicznego rozumu mamy jeszcze cos innego czego logiczna nauka nie pojmie.
>Nie znam sie na tym zgadnieniu, przykro mi. Osobiście nie praktykuję modlitwy. I nie zamierzam. Znam lepsze sposoby spędzania wolnego czasu.
Nazywasz modlitwa to co nauczyla Cie druga frakcja. Jakies blagalne modly do pana Boga na chmurce - bez efektu. A modlitwa (intencje) to cos innego. Oczywiscie ze to praktykujesz. Caly czas. Poprzez oczekiwania i zalozenia. Efektem tego jest Twoje zycie. To prosty mechanizm. Co w srodku to na zewnatrz. Przypowiesc o wierze jak ziarnko gorczycy jest doslowna. I nie chodzi tu o zadna wiare w Boga ale w cokolwiek.
Chyba znowu zastosowalam skroty myslowe sorry
Patuszkin (2279 punktów)
>>Słowo tolerancja jest nie na miejscu. Dlaczego dążysz do tego, aby wybrać i wynieść na piedestał tylko jedną władzę poznawczą.
>Ja daze???? Ja przypominam jedynie ze oprocz logicznego rozumu mamy jeszcze cos innego czego logiczna nauka nie pojmie.

Skąd wiesz, że nie pojmie? Przy okazji: o tym, że człowiek posiada zmysły, zdolność logicznego myślenia oraz intuicję, wiadomo już od bardzo bardzo dawna. Nie rozumiem dlaczego krzyczysz, ze co takiego jak intuicja istnieje? Te drzwi już dawno zostały otwarte. współcześnie bardzo wnikliwie tą tematyką zajmowała się szkoła fenomenologiczna.

>Nazywasz modlitwa to co nauczyla Cie druga frakcja. Jakies blagalne modly do pana Boga na chmurce - bez efektu. A modlitwa (intencje) to cos innego. Oczywiscie ze to praktykujesz. Caly czas. Poprzez oczekiwania i zalozenia. Efektem tego jest Twoje zycie. To prosty mechanizm. Co w srodku to na zewnatrz. Przypowiesc o wierze jak ziarnko gorczycy jest doslowna. I nie chodzi tu o zadna wiare w Boga ale w cokolwiek.
>Chyba znowu zastosowalam skroty myslowe sorry

Ja bym to nazwał raczej planowaniem lub projektowaniem. Ach te słówka.
Patuszkin (2279 punktów)
Moniu na zakoczenie naszej rozmowy dedukuję Ci wierszyk sklecony na prędce:

Intuicja! Monia krzyczy
Pomysł to zaiste byczy
Jest za tępy racjonalizm
Aby podjąć się analiz

Tylko prorok albo guru
Nie przyparty jest do muru
Bo miłosne słowo znajdzie
By pocieszyć jej rozdarcie

Zatem Panie i Panowie
Nie chowajmy w piasek głowy
Dla kobiety czysty rozum
Jest li tylko marną pozą

Trzeba prawić o miłości,
Intuicji z wielką pompą
żeby odjąć jej przykrości
Kiedy nudzi się przed kompem

Jeśli serwis znajdzie nowy
Nauk sto i mądre mowy
Nie zatęskni już za nami
Nami - racjonalistami

Którzy cenią romans, sprośność
Lecz nie mówią o tym głośno
Moniu droga zważ na całość
Dla nas wielka to jest radość

Aby razem z kobietami
Zgłębiać nauk tych annały
To jest trudne, trzeba przyznać
Prawie tak jak miłość wyznać

Mądrość i kobiety złączyć
Oto sztuka najtrudniejsza
Kiedy logos nie nadąży
Można smażyć takie wiersze

Monia
Fajny ten wierszyk. . Zachowam na pamiatke
Oless (982 punktów)
Cieszę się niezmiernie że trochę poczekałem z odpowiedzią bo do dyskusji dolączył Patuszkin z ciekawą uwagą że naukowcy również kierują sie w jakimś stopniu intuicją. Np Eistein choć sam był ateistą cenił intuicje a nawet posługiwał się językiem religijnym np Bóg nie gra w kości . Jednak Twoja Moniu radość jest przedwczesna. Podoba mi się wniosek z tej wypowiedzi :
>Jaka zachodzi relacja pomiędzy intuicją a myśleniem dyskursywnym? Zazwyczaj taka, że to co dane w intuicyjnym oglądzie musi zostać poddane racjonalnej obróbce oraz empirycznej weryfikacji.
Racjonalizm nie walczy z żadnym diabełkiem to raczej irracjonalizm broni się przed rozwojem nauki i coraz lepszym rozumieniem praw rządzących światem.
Nie pytaj co to są nieuzasadnione przekonania bowiem odpowiedzieć mozna Twoją własną bronią ; każdy intuicyjnie sam wyczuwa że racjonalizm jest najlepszym sposobem badania rzeczywistości. Tak na chłopski rozum przecież to oczywiste ?
>Gdzie w takim razie umiejscowimy intuicję? Jak ją ocenimy? Piszesz o procesie poznawczym. A co z podejmowaniem decyzji? Rozumowo czy pozarozumowo?
Żałuję też że swoją definicję encyklopedyczną ukróciłem o jeden zwrot o który tak się teraz dopominasz. Lenistwo nie popłaca hehe otóż :
Irracjonalizm przypisywanie czynnikom pozazmysłowym i pozarozumowym dominującej roli w procesie poznawczym i w DZIAŁANIU. Natomiast racjonalizm nawet w działaniu radzi kierować się własnym rozumem.
Zademonstruję też swój pragmatyzm i podam konkretny przykład z życia: Zakochałaś się po uszy. Kochasz kolesia który nie ma pracy , jest na utrzymaniu rodziny (tak jak ty) jest na 3 roku studiów Zawieracie związek małżenski czy nie ?
Czego posłuchasz serca czy rozumu ?
Wiesz ja nie przeciwstawiam racjonalizmowi wartości serca , zgadzam się że człowiek to istota rozumna i emocjonalna która potrzebuje zaspokajać zarówno potrzeby rozumu jak i serca ale nie może się to odbywać kosztem zdrowego rozsądku.
>Zastanow się na czym opiera sie rozum a na czym intuicja, co jest zrodlem tych obydwu zmyslow i ktore źrodło jest wyzej
Błędem jest również stawianie serca wyżej a tym bardziej sugerowanie że racjonalizm ogranicza człowieka.Absurd , to właśnie irracjonalizm ogranicza człowieka bo uniemożliwia mu pełne wykorzystanie wiedzy. Jeżeli myślisz że wolno Ci obrażać racjonalistów na tym forum i jezszce że przekonasz ich do swoich dziwnych poglądów to się grubo mylisz.
Pominę milczeniem Twoje ciągłe krążenie wokół hipotezy za przeproszeniem " dostania w du.." bowiem uważam że w tym wątku kompromitujesz się wystarczająco sama. Spytam tylko czy miałaś w dzieciństwie jakieś traumatyczne przeżycia które może są przyczyną Twoich poglądów ?
>A Pani Logika musiala niedawno zgiac kolanka wobec fizyki kwantowej, wiec mozemy zrobic jej papa
Zazwyczaj omijam tematy na które nie za wiele wiem ale przeglądając ostatnio w empiku książkę o matematyce chaosu miałem wrażenie że dzisiaj postuluje się że nawet chaosem rządzą jakieś zdeterminowane prawa i określa sie to mianem zdeterminowanego chaosu..
To raczej Pani Logika juz dawno temu zrobiła papa wszelkim Paniom i Panom Irracjonalistom
> Czy jest sens zdawac sie w takim przypadku na nauke? Czekac az rozstrzygnie - moze za kilkaset lat - pewne prawa doskonale wyczuwane przez intuicje? To samoograniczanie sie! A tak pojety "rozstrzygacz" moze stac sie nowym, niekoronowanym wladca absolutnym. To nie tylko nierozsadne, to niebezpieczne.
Mój drogi Boże toć ja chyba się przesłyszałem jak można mieć tak lekceważący stosunek do nauki. Czy zdajesz sobie sprawę że całą naszą wielkość cywilizacji łacińskiej zawdzięczamy właśnie rozwojowi nauki i badaniu ładu i porządku w świecie?
Niebezpieczne jest właśnie zbytnie ufanie intuicji i rzeczom nierostrzygniętym bez żadnego pokrycia czy choćby przesłanek. Wyobrażasz sobie co by było gdybyś poszła do lekarza z bólem głowy a on by odparł że czuje intuicyjnie że przeszłoby Ci gdybyś tylko wsadziła głowę do rozgrzanego pieca? Nie możemy być ślepi na konsekwencje jakie niesie np. wszedobylska astrologia,homeopatia czy różdzkarstwo. Dla wielu ludzi jest to śmieszne ale sam widziałem w telewizji staruszkę która potrafiła wybulić 200zł za szukanie wody na jej dziełce za pomocą .. kija. Homeopaci też twierdzą że ich leki działają ba mają nawet ludzi którzy podają że na nich to działa. Działa! więc jak prawda ? Czy może poszukamy innego rozwiązania? I zastanowimy się czy te mechanizmy w ogóle mają prawo działać. Podam Ci inny stary przykład : Dziadek ma intuicje że jak gwiżdzą to pociąg odjeżdza(sprawdziło się tyle razy). Raz konduuktor nie zagwizdał i dziadek wejść nie zdąrzył.
Rozumiesz dlaczego musimy szukać rozumowo prawdziwych a nie urojonych przyczyn?
Intuicja jest dobra jeśli oparta na poprawnym myśleniu i niesprzeczna z aktualną wiedzą ( i z nią nie mylona).
Monia
Mylisz i mieszasz wszystko np intuicje z kaprysami , uczucia z emocjami. Dlatego dajesz niemadre przyklady z np ten z lekarzem. Dzisiaj nie mam czasu ale w przyszlosci skomentuje.
Oless (982 punktów)
Jak sobie życzysz..
Nie twierdzę że post jest doskonały ale jest zawarte w nim kilka podpunktów na które pewnie i tak nie będziesz w stanie odpowiedzieć w taki sposób abym był zinteresowany kontynuacją. (bo rozmowa o sztucznym podziale na 2 frakcje to nie dla mnie, a już o tym czym się różnią emocje od uczuć to już w ogóle nie do przełknięcia)


Monia
> Jak sobie życzysz..
>Nie twierdzę że post jest doskonały ale jest zawarte w nim kilka podpunktów na które pewnie i tak nie będziesz w stanie odpowiedzieć w taki sposób abym był zinteresowany kontynuacją. (bo rozmowa o sztucznym podziale na 2 frakcje to nie dla mnie, a już o tym czym się różnią emocje od uczuć to już w ogóle nie do przełknięcia)
Poniewaz ludzi zawodza emocje, wysnuwaja wniosek ze to rozum jest ich najwiekszym przyjacielem, podczas gdy istota madrosci czlowieka tkwi w jego intuicji i uczuciach. W Twoim przykladzie ze studentem , podjelabym decyzje "tak" w przypadku kierowania sie emocja - zakochaniem sie, egozimem, itp; gdy w gre bedzie wchodzilo prawdziwe uczucie -milosc i wynikajaca z niej odpowiedzialnosc i brak egozimu to powiem "nie".
Nie wierzysz w dwie frakcje? Swiat mimo swojego skomplikowania jest wynikiem istnienia dwoch frakcji, jest systemem zero jedynkowym i choc wydaje Ci sie ze widzisz tysiace skomplikowanych sytuacji w rzeczywistosci sa to wyniki wyboru zera lub jedynki.
Monia
Powiem tak na koniec. Jesli Twoje przekonania Cie zadowalaja, sprawiaja ze jestes szczesliwy, spokojny i czujesz sie bezpiecznie to pozostan przy nich.
V0lrath (3440 punktów)
Wszystko zależy co stawiasz wyżej i uznajesz za ważniejsze - czy uczucia, emocje i samopoczucie czy prawdę i racjonalne podejście.
Otóż racjonalista obiera cele i ma takie same potrzeby jak wierzący. Ale gdy przychodzi do ich realizacji oraz stwierdzenia czy na pewno powinien do danego celu dążyć - czy ma to sens - stosuje racjonalne podejście i weryfikuje cele z rzeczywistością.

Pokażę przykład:

Chcesz udać się do Nowego Yorku. masz ku temu jakiś powód - nie jest on koniecznie racjonalnie wybrany - może chcesz tam pojechać by zaspokoić potrzebę poznania - chciał(a)byś to zrobić, zobaczyć Nowy York, ale celu nie możesz zweryfikować racjonalnie, podać w pełni racjonalnego powodu bez oparcia o "potrzebę" i nie robisz tego - czy jesteś racjonalistą czy nie.
Ale racjonalnie możesz zweryfikować swoje szanse na dotarcie do Nowego Yorku w ogóle (może nie masz ku temu środków) lub szanse na dotarcie do Nowego Yorku zakładając zadany środek transportu (może nie da rady nim dotrzeć lub są na to bardzo małe szanse).

Zapewne nie będzie racjonalnym, mieszkając w Warszawie, spakować się i pójść (w pełni szczęśliwego nastroju na myśl o czekającej wyprawie) na Dworzec Centralny i szukać pociągu do Nowego Yorku. Bo nie ma szans na to, że docierając tam znajdzie się odpowiedni pociąg do Nowego Yorku.

Celu, emocji lub potrzeby racjonalnie najczęściej ocenić nie sposób. Sposób dążenia do osiągnięcie celu itp. lub szanse na dotarcie - już tak.
leo_z (935 punktów)
Dziwne to, ale wystąpię jako "Advocatus Diaboli"
Szanowny wlodi w jednym masz na pewno rację ...kto mieczem wojuje od miecza ginie. Jeżeli używasz na tyle kategorycznych stwierdzeń jak w rodzaju "Chrystus na swojego następcę wyznaczył Piotra to mniemam, że potrafisz udowodnić stawianą tezę.
Śmiem przypuszczać, że Twoje wnioskowanie opiera się na interpretacji zapisu wersu Mat. 16:18 "...A Ja ci też powiadam, żeś ty jest Piotr; na tej opoce zbuduję kościół mój...".
Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje, czy relacjonujący wystąpienie Jezusa ewangelista dosłownie przekazuje słowa Jezusa. Istotną jest tu drobna kwestia? Czy Jezus rzekł "zbuduję" czy "zbudują".
Z ewangelii wynika, że Jezus mówiąc te słowa był już świadomy dalszego rozwoju wypadków, w tym uwięzienia, ukrzyżowania i czekającego go zmartwychwstania.
Dziwnym się wydaje, że Jezus świadomy tych wydarzeń mówi o przyszłym budowaniu swego kościoła w pierwszej osobie tj. " zbuduję".
Zasadnym byłoby domniemywać, że Jezus o ile chciałby w Piotrze widzieć głównego "realizatora" przyszłego dzieła mówiłby w drugiej osobie liczby mnogiej tj. mówiąc do całej dwunastki użyłby słów "A Ja ci też powiadam, żeś ty jest Piotr; i(a) na tej opoce zbudujcie kościół mój"
A może jest tak, że słowa Jezusa są przekazane w miarę wiernie, tylko przed słowem "zbuduję" należałoby postawić partykułę "nie". W takim przypadku słowa Jezusa mogłyby wyglądać następująco: "A Ja ci też powiadam, żeś ty jest Piotr; i(a) na tej opoce nie zbuduję kościół mój"
Jest to o tyle uprawnione domniemanie, że już moment później Jezus zwraca się do Piotra tymi słowami "...Idź ode mnie, szatanie! jesteś mi zgorszeniem; albowiem nie pojmujesz tego, co jest Bożego, ale co jest ludzkiego".
Na podstawie tekstu ewangelii można wysnuć przypuszczenie, że Jezus był świadomy tego, co reprezentuje sobą Piotr (przykłady poniżej) jak i zdawał sobie sprawę z chwiejnego charakteru Piotra. Czy taka miałaby być owa "opoka" przeszłego kościoła?
Ewangelie pokazują, że Piotra można postrzegać jako li tylko pochlebcę, a nie napełnionego pełnią wiary apostoła, podpory przyszłego kościoła - za przykład mogą świadczyć opisy jego zachowania:
1) Mt 26:34-35
34. Jezus mu rzekł: Zaprawdę, powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.
35. Na to Piotr: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie.

Z późniejszego zachowania Piotra nie widać aby kwapił się do umierania wraz z Jezusem

2) Mt 14:29-32
29. A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa.
30. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie!
31. Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary?
32. Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.

Wers 32-gi pozwala domniemywać, że Jezus poddał Piotra specjalnej próbie pod kątem wypróbowania jego wiary, którą to próbę Piotr oblał z kretesem.

3) Łk 24:6-12
6. Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei:
7. Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie.
[...]
12. Jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało.

Skąd to zdziwienie Piotra, czyż to nie kolejne potwierdzenie jego "małej" wiary

4) Jn 21:5-7
5. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie.
6. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
7. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze.

Następne potwierdzenie "małej" wiary Piotra. Mimo, ze Jezus zwrócił się do niego (między innymi) bezpośrednio, Piotr go nie rozpoznał.

Podsumowanie
wlodi czy nie uważasz, że są przesłanki aby pokusić się nawet o twierdzenie, że to może Piotr był pierwszym frakcjonistą i zawłaszczył prymat w rodzącym się kościele

pozdrawiam

Krzysiu
Owe dwie zwane przez was FRAKCJE, to dwie grupy ludzi, którzy nieco inaczej rozumią misję Jezusa na ziemi.
1. Pierwszą frakcją są wierni naśladowcy Jezusa, jego postępowania, słów, uczuć. Starają się swoim życiem możliwie najbardziej wiernie odtworzyć misję Jezusa na ziemi, często będąc poniżani wyśmiewani przez niby mądrzejszych, doświadczając podobnych upokorzeń, co ich mistrz Jezus.
2. Druga frakcja z religii stworzyła dochodowy biznes, pod przykrywką jedynie słusznej religii. Bazując na ciemnocie i zabobonach, coraz bardziej odchodząc od czystych nauk apostolskich, poprzez zastraszanie mękami piekielnymi, zyskała dużo "wiernych". Jezus tak ich nazwał:
Mat. 13:13-14
13. Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo, patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją.
14. I spełnia się na nich proroctwo Izajasza, które powiada: Będziecie stale słuchać, a nie będziecie rozumieli; będziecie ustawicznie patrzeć, a nie ujrzycie,

Ci, co coś widzą, są obecnie w zdecydowanej mniejszości, poniżani i wyśmiewani przez ogół. Jednak nie wymarli.
Monia
>Owe dwie zwane przez was FRAKCJE, to dwie grupy ludzi, którzy nieco inaczej rozumią misję Jezusa na ziemi.
>1. Pierwszą frakcją są wierni naśladowcy Jezusa, jego postępowania, słów, uczuć. Starają się swoim życiem możliwie najbardziej wiernie odtworzyć misję Jezusa na ziemi, często będąc poniżani wyśmiewani przez niby mądrzejszych, doświadczając podobnych upokorzeń, co ich mistrz Jezus.
>2. Druga frakcja z religii stworzyła dochodowy biznes, pod przykrywką jedynie słusznej religii. Bazując na ciemnocie i zabobonach, coraz bardziej odchodząc od czystych nauk apostolskich, poprzez zastraszanie mękami piekielnymi, zyskała dużo "wiernych".

Nie do konca sie z tym zgadzam. Pierwsza frakcja to ludzie ktorzy rozumieja prawdziwe przeslanie nauk. I sa ZADOWOLENI, SZCZESLIWI, SILNI, BEZTROSCY, SPOKOJNI, WESELI. Odnosza sukcesy zawodowe i prywatne. Sa spełnieni. Jak przystalo na wychowankow psychologa wszechczasow.
leo_z (935 punktów)

>Ci, co coś widzą, są obecnie w zdecydowanej mniejszości, poniżani i wyśmiewani przez ogół. Jednak nie wymarli.
Nie wnikam w zasadność takiego, a nie innego różnicowania wskazanego przez Ciebie.
Bardziej interesuje mnie Twoje wnioskowanie.
Skora miałoby być tak jak piszesz, to jaki sens ma całe to poświecenie Jezusa uczynione dla dobra promila ogółu społeczności naszego globu. Baa!! okazałoby się, że cały wszechświat wraz z miliardami lat swego istnienia został stworzony dla samorealizacji wąskiej i nielicznej grupki osób.
Dla mnie osobiście trochę to szokujące - to tak jakby stworzyć Saharę dla dobrego samopoczucia ziarnka piasku.

pozdrawiam

Krzysiu
>>Ci, co coś widzą, są obecnie w zdecydowanej mniejszości, poniżani i wyśmiewani przez ogół. Jednak nie wymarli.
>Nie wnikam w zasadność takiego, a nie innego różnicowania wskazanego przez Ciebie.
>Bardziej interesuje mnie Twoje wnioskowanie.
>Skora miałoby być tak jak piszesz, to jaki sens ma całe to poświecenie Jezusa uczynione dla dobra promila ogółu społeczności naszego globu. Baa!! okazałoby się, że cały wszechświat wraz z miliardami lat swego istnienia został stworzony dla samorealizacji wąskiej i nielicznej grupki osób.
>Dla mnie osobiście trochę to szokujące - to tak jakby stworzyć Saharę dla dobrego samopoczucia ziarnka piasku.
>pozdrawiam
>
Według mnie obecnie nie pora na nawracanie coraz gorszego świata. Wierzę jednak, że kiedyś w przyszłości istnienie Boga i jego prawa pokazane będzie nam tak namacalnie, że nikt nie będzie miał żadnych wątpliwości. Wtedy każdy będzie musiał okazać się wierny.
Wszyscy ci, którzy już teraz starają się naśladować zycie Jezusa, w przyszłości mogą liczyć na szczególną nagrodę.
A więc kiedyś cały świat powróci do doskonałości, a ci co okazali się wierni w niesprzyjających okolicznościach, zajmą w tym doskonałym świecie szczególne miejsce.

Jednak jeśli miałoby okazać się, że Boga nie ma, to wtedy można powiedzieć, że takie życie w ciągłej powściągliwości od "używek tego świata" było bez sensu, a naśladowcy Jezusa zmarnowali sobie życie.

Każdy jednak może wybrać swoją drogę życia. Nie dajmy się tylko straszyć jakimś tam piekłem, armagedonem, czy innymi argumentami wymyślonymi przez różne ugrupowania religijne.

Jezus nas nie przymusza, tylko zaprasza. Jeśli nie skorzystasz, nikogo tym nie zranisz. Jeśli z tego drwisz i zamierzasz trochę ponaśmiewać się z innych, to zrób to, twój wybór.
WLODI
nie wiem po co ewangelista miałby przekręcać słowa Jezusa zresztą jaki uczeń swojego nauczyciela a co dopiero Boga i zarazem swojego nauczyciela miałby przekręcać jego słowa? Jezus powiedział że na Piotrze zbuduje Kościół w taki sposób że po swojej śmierci na krzyżu będzie w dalszym ciągu oddziałowywał na świat a Piotr stanie się niejako przedstawicielem Chrystusa na ziemii oraz łącznikiem między światem a Bogiem Synem bo takim jest Chryustus w wierze chrześcijańskiej i katolickiej.
Już pisałem że jak wszyscy dowiedzieli się że ich Rabbi - Nauczyciel na swojego następce wybrał Piotra to mimo ze nie wszyscy go (Piotra) lubili to zdecydowali się słuchać Piotra ze względu na szacunek jakim obdarzali cHRYSTUSA.
Poza tym tej wyśnionej w waszych spiskowych teoriach "drugiej frakcji" w ogóle nie opłacało się istnieć, przecież szybko uczniowie Jezusa byli prześladowani najpierw przez zydów, później bardzo gwałtownie przez Rzymian szczególnie w drugie połowie II wieku i pierwszej III wieku. Nawet z powodów naturalnych dwie frakcje nie przetrwałyby musiała istniec jedna która z trudem przetrwała te prześladowania a później zawojowała słowem i ewangelią Europę
WLODI
czekaj jeszcze coś Piotr często podupadał i wtej kwestii się z tobą zgodzę ale pójdę tak daleko jak ty.
antracyt
Czy wam naprawde chodzi o dwie frakcje w czasach Chrystusa ? Spory wsrod teologow powstaly pozniej w czasach szerzenia sie chrzescijastwa. W IV w. zamordowano Ariusza, teologa, ktorego popularnosci nie mogli zniesc rzymscy biskupi. Wiekszosc chrzescijan byla arianami. Przez nastepne 200 lat wytepiono ich doszczetnie. Juz wczesniej powstawaly odlamy ale czasy Chrystusa wydaja mi sie zbyt odlegle na udowodnienie drugiej frakcji. Rownie dobrze mozemy zalozyc istnienie kilku Mesjaszy a pozniejsze slowo pisane przekazalo nam historie tylko jednego.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365