 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-06-2005 13:25 | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Filozofia do szkół! | "W szkołach króluje nastawienie na wiedzę praktyczną, promuje się przedmioty, które uczą nas wszystkiego - wiedzę o tańcu, edukację europejską, religię - brakuje tylko jednego - nauki mądrości - filozofii. Filozofia nie jest przedmiotem praktycznym - nie daje konkretnych umiejętności, nie uczy zarabiania pieniędzy, budowy ludzkiego ciała czy reakcji chemicznych - uczy za to rzeczy najważniejszej - umiejętności myślenia. W odpowiedzi na dyskryminację filozofii w szkołach opowiadamy się jednoznacznie za wprowadzeniem tej dziedziny wiedzy do szkół. Uważamy, iż filozofii należy uczyć już w gimnazjach, koniecznie w szkołach średnich, a jej podstawy powinny pojawiać się w podstawówkach. Jest dla nas ogromnym zaskoczeniem fakt, iż jednym z przedmiotów maturalnych jest na przykład wiedza o tańcu, a nie ma tam filozofii, wszak pewnie wielu uczniów chętnie wybrałoby ten przedmiot na swój egzamin dojrzałości." Powyżej zamieściłem manifest akcji, która ma na celu promocję nauczania filozofii. Organizatorem akcji jest magazyn "...lub czasopisma", którego jestem redaktorem naczelnym. Chciałbym zaprosić wszelkie instytucje i stowarzyszenia (w tym PSR) do wsparcia tej idei. Dlatego też rozpoczynamy akcję społeczną na rzecz wprowadzenia filozofii do szkół. W kolejnych numerach magazynu ...lub czasopisma będziemy umieszczali opinię filozofów, dyrektorów szkół i ludzi związanych z oświatą na nasz pomysł. Ponadto będziemy starali się wejść z tą wiedzą bocznymi drzwiami. Na każdej stronie naszego numeru umieścimy sentencje wielkich myślicieli. Apelujemy do władz oświatowych - nie chcecie mieć społeczeństwa hedonistów i ignorantów - wprowadźcie filozofię do szkół. Wierzymy, iż to zaprocentuje. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| HRTEM (262 punktów) | >"W szkołach króluje nastawienie na wiedzę praktyczną, >promuje się przedmioty, które uczą nas wszystkiego - wiedzę >o tańcu, edukację europejską, religię - brakuje tylko >jednego - nauki mądrości - filozofii.
w szkołach nie uczy się ŻADNEJ wiedzy praktycznej, dlatego w Polsce jest, jak jest.
>W odpowiedzi na dyskryminację filozofii w szkołach >opowiadamy się jednoznacznie za wprowadzeniem tej dziedziny >wiedzy do szkół.
A nie ma filozofii? Ja w liceum (nascie lat temu) miałem obowiązkowy kurs filozofii, na studiach też. Egzaminy doktorskie zdaje się 3: z przedmiotu specjalizacji, języka obcego i filozofii (ten ostatni jest najgorszy).
>Uważamy, iż filozofii należy uczyć już w >gimnazjach, koniecznie w szkołach średnich, a jej podstawy >powinny pojawiać się w podstawówkach.
Oprócz j.w., elementy filozofii wprowadza się w innych przedmiotach humanistycznych.
>Jest dla nas ogromnym zaskoczeniem fakt, iż jednym z >przedmiotów maturalnych jest na przykład wiedza o tańcu, a >nie ma tam filozofii, wszak pewnie wielu uczniów chętnie >wybrałoby ten przedmiot na swój egzamin dojrzałości.
Oczywiscie. Jako kolejny humanistyczny prezedmiot, z którego zawsze się zdaje, w którym trudno jest zastosować ścisłe kryteria oceniania. Uczniowie bardzo to lubią, zwłaszcza piękny będzie komplet pt.: polski, rosyjski, filozofia i wiedza o tańcu. Najpierw powrót do obowiązkowej matematyki, a później inne harce.
>Apelujemy do władz oświatowych - nie chcecie mieć >społeczeństwa hedonistów i ignorantów - wprowadźcie >filozofię do szkół. Wierzymy, iż to zaprocentuje.
Filozofia chroniąca przed ignoranctwem i hedonizmem? śmiała koncepcja...
|
|
 | | chavez (111 punktów) | Jak już poprzednicy wspomnieli, filozofia jest wykładana na języku polskim w liceum, a i sam na studiach technicznych będe miał ten przedmiot do wyboru (aż dziw, że jeszcze go nie miałem). Przesadą jest jednak uczenie filozofii w gimnazjach i podstawówkach... czy robotnikowi jest to do szczęścia potrzebne, zwłaszcza że statystyki czytania książek dla tych warstw społecznych są bezlitosne. (żeby się ktoś "burzył", nie chciałem nikogo obrazić) > Oczywiscie. Jako kolejny humanistyczny prezedmiot, z którego zawsze się zdaje, w którym trudno jest zastosować ścisłe kryteria oceniania. Uczniowie bardzo to lubią, zwłaszcza piękny będzie komplet pt.: polski, rosyjski, filozofia i wiedza o tańcu.> Najpierw powrót do obowiązkowej matematyki, a później inne harce.Dokładnie! Na starej maturze moi koledzy humaniści mogli zapomnieć o naukach ścisłych, podczas gdy ja, wielbiciel matematyki, fizyki i chemii, musiałem przechodzić przez piekło j.polskiego. Nie twierdzę, że mi się to nie przydało gdyż jako tako władam naszą ojczystą mową, a i pociąg do czytania książek też zawdzięczam właśnie temu przedmiotowi. Nie mniej jednak byłem świadkiem, że taki właśnie humanista nie potrafił policzyć objętości naczynia (znając jego wymiary), tylko dlatego że miał krzatałt ostrosłupa na walcu.  > >Apelujemy do władz oświatowych - nie chcecie mieć> >społeczeństwa hedonistów i ignorantów - wprowadźcie> >filozofię do szkół. Wierzymy, iż to zaprocentuje.> Filozofia chroniąca przed ignoranctwem i hedonizmem? śmiała koncepcja...> Zaraz, zaraz... skoro uczyć filozofii, to czemużby pomijać tak wspaniałą filozofię hedonistyczną. // breakcore
|
|
| Patuszkin (2279 punktów) | >filozofię do szkół. Wierzymy, iż to zaprocentuje.
Popieram inicjatywę. Jak zamierzacie to przeprowadzić?
Piotrek Patucha
|
|
 | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | >>filozofię do szkół. Wierzymy, iż to zaprocentuje. >Popieram inicjatywę. Jak zamierzacie to przeprowadzić? >Piotrek Patucha
Chcemy się skontaktować z grupami, które od lat walczą o wprowadzenie filozofii do szkół. Chcemy to robić poprzez happeningi, panele dyskusyjne, wychodzenie z tematem do mediów. Wydaje mi się, że gra jest warta świeczki.
|
|
| Eflaugus (135 punktów) | Filozofię można wprowadzić... Najpierw zaczną się uczyć o poglądach starożytnych. To ich z pewnością zachęci do przedmiotu  O tym, że świat powstał z 4. głównych żywiołów. Fenomenologia, egzystencjalizm, personalizm ponieważ są na końcu, będą też na końcu programu, jak się domyślam. Czyli w ostatniej klasie przed maturą. Będzie pewnie tak jak z dokończeniem materiału z języka polskiego o drugiej połowie XX wieku, i z dokończeniem materiału z historii o latach 70., 80., 90. XX wieku. W praktyce będą mieć filozofię w głębokim poważaniu, bo program szkolny ich zniechęci. Ale owszem, owszem - można dodać ten przedmiot. Co prawda mądrości nie przybędzie wielkiej od tego, ale co mają robić absolwenci filozofii??    -----
|
|
 | | uczeń | Witam. Jestem uczniem szkoły średniej. W mojej szkole jest przedmiot nazwany "Elementy filozofii"(Na lekcjach jest w przybliżeniu to co można znaleźć w podręczniku Jacka Wojtysiaka "Filozofia- pochwała ciekawości" ). Wg podstawy programowej podobno elementy filozofii muszą być realizowane jako tzw. ścieżka międzyprzedmiotowa, u nas został wydzielony po prostu osobny przedmiot. Religia też jest, i liczy się do średniej przedmiotowej, ponieważ to prywatna szkoła katolicka... Cóż, z "elementów" mam 5 z religii 2  Podręcznik: www.znakdlaszkoly.pl/lic_fil.php
|
|
 | | Marcin (187 punktów) | > Filozofię można wprowadzić... Najpierw zaczną się uczyć o poglądach starożytnych. To ich z pewnością zachęci do przedmiotu O tym, że świat powstał z 4. głównych żywiołów.> Fenomenologia, egzystencjalizm, personalizm ponieważ są na końcu, będą też na końcu programu, jak się domyślam. Czyli w ostatniej klasie przed maturą. Będzie pewnie tak jak z dokończeniem materiału z języka polskiego o drugiej połowie XX wieku, i z dokończeniem materiału z historii o latach 70., 80., 90. XX wieku.> W praktyce będą mieć filozofię w głębokim poważaniu, bo program szkolny ich zniechęci. Ale owszem, owszem - można dodać ten przedmiot. Co prawda mądrości nie przybędzie wielkiej od tego, ale co mają robić absolwenci filozofii??    > -----> Więc zamiast chronologicznego nauczania od starożytnych do współczesnych filozofów mogliby ewentualnie nauczać wg zagadnień. Bóg, świat, umysł, dobro, wolność, etyka itp.
|
|
| Marcin (187 punktów) | >"W szkołach króluje nastawienie na wiedzę praktyczną, >promuje się przedmioty, które uczą nas wszystkiego - wiedzę >o tańcu, edukację europejską, religię - brakuje tylko >jednego - nauki mądrości - filozofii. Do bycia mądrym nie jest potrzebna znajomość wydumanych teorii filozoficznych. Poza tym, żeby uczyć się filozofii trzeba być już trochę wyrobionym intelektualnie. Trzeba by było też wprowadzić logikę.
>W odpowiedzi na dyskryminację filozofii w szkołach >opowiadamy się jednoznacznie za wprowadzeniem tej dziedziny >wiedzy do szkół. A ja np. uważam, że do szkół trzeba wprowadzić psychologię i psychoanalizę. Trzeba jak najwcześniej się uczyć o funkcjonowaniu własnej psychiki i nieświadomych procesach we niej zachodzących. Uważamy, iż filozofii należy uczyć już w >gimnazjach, koniecznie w szkołach średnich, a jej podstawy >powinny pojawiać się w podstawówkach. Może napisz jak miałby wyglądać program takich zajęć. KK oczywiście by zabraniał nauczania o myśli ateistycznej. Marks pewnie też by był na indeksie.
|
|
| plodzien (7378 punktów) | >>W odpowiedzi na dyskryminację filozofii w szkołach >opowiadamy się jednoznacznie za wprowadzeniem tej dziedziny >wiedzy do szkół. Uważamy, iż filozofii należy uczyć już w >gimnazjach, koniecznie w szkołach średnich, a jej podstawy >powinny pojawiać się w podstawówkach.>
Dawniej filozofia była obowiązkowym przedmiotem na studiach. Na zajęciach intensywnie wykorzystywano podręcznik do nauki filozofii autorstwa Kasprzyka i Węgrzeckiego. Osiągnięcia filozofii przedstawiano pod takim kątem, aby słuchaczom wyrobić pogląd, że istniały trzy kategorie filozofów: 1. pozostający w błędzie twórcy, do których nie można mieć pretensji gdyż żyli przed Marksem, 2. pozostający w błędzie twórcy, do których można mieć pretensje gdyż żyli i tworzyli równocześnie lub później niż Marks, 3. Karol Marks, Fryderyk Engels.
Obecnie moja obawa nie wiąże się z zagrożeniem ze strony brodatych myślicieli, jednak chodzi mi o mechanizm, który z powodzeniem nadal może być wykorzystywany. W podanym schemacie, w 3 miejsce łatwo wstawić innych geniuszy. Myślę, że nauczyciele nie oprą się tej pokusie. Przecież treść rozważań filozoficznych jest uzależniona od przyjętej koncepcji filozofii. Jakie więc proponuje pan kryteria doboru nauczycieli, którzy tłumaczyć będą młodym umysłom zawiłości filozofii?
>Apelujemy do władz oświatowych - nie chcecie mieć >społeczeństwa hedonistów i ignorantów - wprowadźcie >filozofię do szkół. Wierzymy, iż to zaprocentuje. >
Oj! To może sugerować, że chętnie by Pan kogoś wstawił w mój punkt 3!
Pozdrawiam
|
|
 | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Dlatego filozofii trzeba uczyć ze zwróceniem uwagi na wszyswtkie ważne nazwiska nie pomijając nikogo, według programów nauczania dostosowanych do wieku. Nikt nie powinien oczywiście zawłaszczać programu na rzecz jednego myśliciela przeciwko innemu. Grunt, żeby zacząć działać na rzecz filozofii w szkołach bo czasu jest nie wiele. Ludzie głupieją.
|
|
|  | | Marcin (187 punktów) | > Dlatego filozofii trzeba uczyć ze zwróceniem uwagi na wszyswtkie ważne nazwiska nie pomijając nikogo, według programów nauczania dostosowanych do wieku. Nikt nie powinien oczywiście zawłaszczać programu na rzecz jednego myśliciela przeciwko innemu. Grunt, żeby zacząć działać na rzecz filozofii w szkołach bo czasu jest nie wiele. Ludzie głupieją.  > Jeśli już to nie nauczać wg poszczególnych myślicieli, ale wg kluczowych zagadnień. Nie "historii filozofii i filozofów", ale po prostu filozofii. Bo obowiązujący na wszystkich uczelniach schemat przedstawiania poglądów wszystkich filozofów po kolei już się przeżył.
|
|
| |  | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | > >Dlatego filozofii trzeba uczyć ze zwróceniem uwagi na wszyswtkie ważne nazwiska nie pomijając nikogo, według programów nauczania dostosowanych do wieku. Nikt nie powinien oczywiście zawłaszczać programu na rzecz jednego myśliciela przeciwko innemu. Grunt, żeby zacząć działać na rzecz filozofii w szkołach bo czasu jest nie wiele. Ludzie głupieją.  > >Jeśli już to nie nauczać wg poszczególnych myślicieli, ale wg kluczowych zagadnień. Nie "historii filozofii i filozofów", ale po prostu filozofii. Bo obowiązujący na wszystkich uczelniach schemat przedstawiania poglądów wszystkich filozofów po kolei już się przeżył.> Napewno lepiej jest uczyć wokół zagadnień niż nazwisk. Wtedy przy dobrym programie nauczania można mieć nadzieję, że najważniejsze rzeczy nie zostaną pominięte. Oczywiście lekcje (o ile to możliwe) powinny być nowoczesne i interaktywne, pełne żywych dyskusji, nawet z udziałem gości. Chociaż zdaję sobie sprawę że na razie jest to możliwe jedynie w wielkich miastach.
|
|
| | |  | | placownik | >Napewno lepiej jest uczyć wokół zagadnień niż nazwisk. Wtedy przy dobrym programie nauczania można mieć nadzieję, że najważniejsze rzeczy nie zostaną pominięte.
Ciepło, ciepło, już zaczynam czuć te klimaty. Najważniejsze rzeczy, program nauczania stąd już niedaleko do realizacji programu czyli przerabiania i wtedy tak naprawdę to robi się wszystko jedno czy przerabiać będziemy nazwiska, czy najważniejsze rzeczy.
Wiem, że to krzywdzące. Nie mniej niż kosz na głowie nauczyciela. Ale taka jest dzisiejsza praktyka większości szkół.
Nie znaczy to, że inicjatywa nie jest godna poparcia.
Zgadzam się, że jest absurdem obecność wśród przedmiotów maturalnych wiedzy o tańcu czy historii muzyki, podczas gdy filozofia jest tam nieobecna. Ale czy warto tam się pchać? Nie chodzi chyba o formalne zaistnienie filozofii na terenie szkoły, ale o rzeczywiste rozwijanie zainteresowań tych uczniów, którzy już te zainteresowania przejawiają, a którym katecheta nie wystarcza. Często można ich spotkać na tym forum. Prezentują na nim swoje problemy egzystencjalne, poznawcze.
"Kółka" teatralne, ba, nawet całe klasy nie są w dzisiejszej szkole żadnym ewenementem. Są, pomimo iż wiedza o teatrze nie jest przedmiotem maturalnym. Wydaje mi się, że jest to wart rozważenia kierunek "przemycania" filozofii do szkoły. Ważne są wszelkie działania wzmacniające snobizm na filozofię. Wzmacniające, bo snobizm ten w wielu środowiskach już istnieje. Należałoby nadać temu jakieś ramy instytucjonalne. Jeśli udałoby się stworzyć wartościową ofertę, przy odpowiednim podejściu marketingowym być może udałoby się "wejść" do renomowanych liceów, nawet przy wprowadzeniu odpłatności. Brak filozofii jako odrębnego przedmiotu szkolnego mógłby okazać się atutem. Prowadzenie działań poprzez osoby z zewnątrz, nie obciążone koniecznością prowadzenia szkolnej dyplomacji, walki o miejsce swoje i przedmiotu w szkolnej hierarchii w tym zwłaszcza konkurencji ze szkolną ekipą katechetyczną, krótko mówiąc niezależne na tyle na ile jest to możliwe, stwarzałoby szansę na pozytywne zaistnienie w opinii młodych ludzi.
Kolejna ważna sprawa, od której właściwie należałoby zacząć, to stworzenie bazy organizacyjnej i finansowej. Narzuca się tu pomysł stworzenia fundacji. Do jej zadań należałoby prowadzenie konkursów na autorskie projekty działań, ich wdrażanie i finansowanie. Jeśli o finanse chodzi na pewno nie byłoby niemożliwe uszczknięcie jakichś środków z Unii Europejskiej. Zapewne nie od razu, ale przecież nie mam tu na myśli jedynie jakiejś doraźnej akcji.
Jeśli zależałoby to ode mnie, to przy doborze projektów preferowałbym autorów, dla których wykształcenie filozoficzne nie jest jedynym. Filolog, inżynier, prawnik, fizyk z wykształceniem filozoficznym będzie miał większe szanse być przez młodych ludzi odbierany nie jako osoba skazana na zarabianie na filozofii, ale raczej jako fachowiec, który zajmuje się dodatkowo filozofią, bo ta go autentycznie pasjonuje.
I ostatnia uwaga na zakończenie tego przydługiego postu. Warto starać się odpowiednio wygrać kolejny atut wynikający z rezygnacji z "wbijania się" do szkoły z filozofią jako odrębnym przedmiotem. Tym atutem jest możliwość swobodnego różnicowania tematycznego projektów w zależności od środowiska, do którego chce się trafić. Do humanistów jak mniemam łatwiej trafić z etyką, biologów z dużym prawdopodobieństwem zaciekawią problemy weryfikowalności teorii ewolucji, matematyczno-fizycznych można próbować zauroczyć neoplatonizmem bądź wciągnąć w próbę odpowiedzi na pytanie czy Bóg gra w kości. To można robić jeśli się nie ma ustalonego programu do przerobienia.
Wiem, że to wszystko co napisałem jest bardzo rozczochrane, ale może ktoś znajdzie w tym poście coś inspirującego do dalszej dyskusji, a może nawet do konkretnych działań.
Pozdrawiam
|
|
|  | | placownik | > Grunt, żeby zacząć działać na rzecz filozofii w szkołach bo czasu jest nie wiele. Ludzie głupieją.  Przekonanie, że głupieniu ludzi można skutecznie przeciwdziałać poprzez działania szkoły w ogólności, a poprzez wprowadzanie kolejnych przedmiotów w szczególności, jest oderwane od dzisiejszej praktyki szkolnej. Głupieje się, (średnio rzecz biorąc, nie jest to rzecz jasna żelazna reguła) właśnie w szkole. Niestety obejmuje to również nauczycieli. Nie znaczy to, że inicjatywa nie jest godna poparcia. Tak na marginesie. Czy nie jest pewną prawidłowością, że przeciwko temu pomysłowi oponują (sądząc z treści wypowiedzi), dyskutanci wykształceni w kierunkach ścisłych i technicznych? Proponuję im refleksję np. nad tautologicznością definicji siły opartej na znanym chyba każdemu wzorze F=ma. To też jest filozofia! Pozdrawiam
|
|
| Brudka (1266 punktów) | Generalnie od filozofii w szkole uczniowie zapewne nie zgłupieją. Z filozofią jest jednak ten problem, że jest bardzo nośna ideologicznie i może zostać nadużyta do indokrynacji światopoglądowej.
Uważam, że nic złego w przeciwstawieniu np. materializmu filozofiom idealistycznym, bo może stworzyłoby to jakaś przeciwwagę do religii w szkole. Jak przypuszczam jednak, w polskiej szkole filozofia może zostać zredukowana do filozofii chrześcijańskiej. Dlaczego? Otóż w przeciętnej placówce edukacyjnej osobą najlepiej przygotowaną do prowadzenia zajęć z filozofii okaże się zapewne katecheta, bo przecież mnóstwo z nich kończyło filozofię na uczelniach katolickich, mają na to papier, a i też mają stosowne układy. Uczniowie zamiast więc słuchać o Humie, Marksie, Russelu czy Wittgensteinie wykuwać będą różnice pomiędzy tomizmem a augustynizmem..
Zresztą przypuszczenie, że tylko filozofia może w szkole nauczyć myślenia jest dalece dyskusyjne. Nie mam jednak zamiaru rozwodzić się na wyższością albo niższością filozofii względem matematyki, fizyki, czy historii. Zamiast tego zapytam: dlaczego, skoro nauka myślenia jest Panu tak bliska, nie koncentruje Pan swoich wysiłków na wprowadzenia do szkół logiki?
|
|
 | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Tak, dlatego powinni jej uczyć absolwenci filozofii, ewentualnie filologii polskiej. Myślę że co do dominacji filozofii chrześcijańskiej, nie koniecznie by tak było. Po prostu nie należy oddawać tego przedmiotu katechetom. Trzeba to po prostu porządnie przeprowadzić! Elementy logiki będą się i tak pojawiać na matematyce i filozofii. Uczenie jej młodych ludzi byłoby ryzykowne. Wszak wielu absolwentów filozofii bez bicia przyznawało się że przebrnięcie przez logikę na uniwersytecie było dla nich koszmarem.
>Generalnie od filozofii w szkole uczniowie zapewne nie zgłupieją. Z filozofią jest jednak ten problem, że jest bardzo nośna ideologicznie i może zostać nadużyta do indokrynacji światopoglądowej. >Uważam, że nic złego w przeciwstawieniu np. materializmu filozofiom idealistycznym, bo może stworzyłoby to jakaś przeciwwagę do religii w szkole. Jak przypuszczam jednak, w polskiej szkole filozofia może zostać zredukowana do filozofii chrześcijańskiej. Dlaczego? Otóż w przeciętnej placówce edukacyjnej osobą najlepiej przygotowaną do prowadzenia zajęć z filozofii okaże się zapewne katecheta, bo przecież mnóstwo z nich kończyło filozofię na uczelniach katolickich, mają na to papier, a i też mają stosowne układy. Uczniowie zamiast więc słuchać o Humie, Marksie, Russelu czy Wittgensteinie wykuwać będą różnice pomiędzy tomizmem a augustynizmem.. >Zresztą przypuszczenie, że tylko filozofia może w szkole nauczyć myślenia jest dalece dyskusyjne. Nie mam jednak zamiaru rozwodzić się na wyższością albo niższością filozofii względem matematyki, fizyki, czy historii. Zamiast tego zapytam: dlaczego, skoro nauka myślenia jest Panu tak bliska, nie koncentruje Pan swoich wysiłków na wprowadzenia do szkół logiki?
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) |
> Zamiast tego zapytam: dlaczego, skoro nauka myślenia jest Panu tak bliska, nie koncentruje Pan swoich wysiłków na wprowadzenia do szkół logiki? Funkcje logiki spelnia w szkole matematyka. To tez jest nauka dedukcyjna. Poza tym logiki uczniowie i tak by sie uczyli przy okazji przerabiania na przyklad filozofii Arystotelesa. Sucha logika moglaby byc dla uczniow malo interesujaca. Uczac filozofii mozna rozpalic wyobraznie uczniow. Swietnie udalo sie to pewnemu norweskiemu pisarzowi, autorowi "Swiata Zofii".
dajmonion
|
|
| outsider (2469 punktów) | Cóż, szkoły konćzyłem raczej dawno - to i nie nbardzo wiem jak to dziś wygląda. nasuwa mi się jednak parę uwag:
1. Niewątpliwie powinno sie nauczać historii myśli jako takiej, a to nie tylko historia myśli zbrojnej i narodowowyzwoleńczej i ni etylko filozofia - także religioznawstwo, ale tu wyobrazżam sobie opór Siły Przewodniej... Koncepcyjnie należałoby chyba połozyć nacisk na iwlotorowośc i płynnośc rozwoju mysli.
2. Nauczanie elementarza filozoficznego powinno miec miejsce - ale niekoniecznie jako przedmiot pod nazwą "Filozofia". Jednak poprawne logiczne myslenie i elementarne nazewnictwo powinno być przedmiotem nauczania już na etapie licealnym - jest to bowiem wiedza ogólnie uzyteczna.
3. Wszystko co wykracza poza (1) i (2) wiąże się zbyt mocno z ideologicznymi wyborami, aby o tym w III RP mysleć.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
 | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Wiecie co mnie boli? Rzeczywiście Racjonalista jest świetnym miejscem na wymianę myśli, tylko dochodzę do pewnego wniosku. Nikt nie przechodzi do działania. Tak w walce o świeckość państwa, jak i w próbach wprowadzenia filozofii czy logiki do szkół jesteśmy osamotnieni a nasz głos nie jest słyszalny? Czy ktoś z Was poza dyskusją na tym forum podjął realną walkę o te kwestie? Ja sam mam sobie w tej kwestii dużo do zarzucenia. Pozdrawiam
|
|
|  | | outsider (2469 punktów) | Niestety, tematyka jest mało nośna społecznie. Spora część cywilizacji jakoś już rozstrzygnęła spory o relację społeczeństwa i religii - my jesteśmy na etapie odtwórczym, usiłujemy odtworzyć u siebie pewne atrakcyjne cechy Zachodu, jak na razie jednak jedynie "odtwarzamy" własną historię, całkiem inną niż faktograficznie była.
Mało kogo ziębi czy grzeje sprawa wychowania ku życiu rozumnemu - stara idea, co padła w fazie realizacji bo człowiek okazał się takim, jakim jest. Jeszcze można mówić jeszcze można pisać, ale... Wy słyszitie, grachoczut sapogi.... (Bułat Okudżawa) - świat zasypia a upiory budza się. Myśl rozwija sie w ciszy i defensywie - przyda się, gdy sprawy istotnie zaczną byc rozważane publicznie: sądy, jakaś narodowa dyskusja, przed nami jednak zima oby nie jesień, bo po zimie wiosna blizej.
Działa sie dziś partykularnie - a jaki tu partykularyzm? Wszak religie są nie tyle siłą napędową co stabilizującą: kłamstwo utożsamiane z prawdą, przekaz emocjonalny, fałszywy model rzeczywistości - to wszystko mamy i w świeckim, neoliberalnym modelu, w teleologicznej w swej istocie wizji Francisa Fukuyamy. Opór może byc jedynie partyzancki - a jakąś spektakularnośc osiągną jedynie akcje wewnątrz systemu, jak warszawska Parada Równości, wszystko inne jest zbyt skomplikowane i emocjonalnie niejasne. Na razie Titanic pruje pełną parą choć zagubił cel podróży: dyskusje zaczną się przy wsiadaniu do szalup.
Choc pewnie i one będą miały zwykły i przewidywalny charakter.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej. (Nieboska komedia}
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Chętnie włączyłbym się w tą akcję, z Racjonalistą i PSR, ale wydaje się, że straciła ona swe uzasadnienie. Cytuję czynniki rządowe: "Mając na względzie uniwersalne walory edukacji filozoficznej, uprzejmie informuję, że zostały podjęte prace nad nowelizacją Podstawy programowej kształcenia ogólnego, która wejdzie w życie 1 września 2006 r. Filozofia będzie w niej umieszczona, jako przedmiot obowiązkowy, a w ślad za tym zostaną opracowane standardy wymagań edukacyjnych dla tego przedmiotu oraz w ramowych planach nauczania będą przewidziane godziny na jego nauczanie. Problem nowych planów nauczania zostanie rozwiązany kompleksowo tak, aby młodzież nie została nadmiernie obciążona obowiązkami szkolnymi. Z poważaniem, Krystyna Łybacka"www.senat.(*)sten/oswiad/szyszkow/5701o.htmJest to odpowiedź na oświadczenie Marii Szyszkowskiej w tej sprawie z 4.3.2004: www.senat.(*)/sten/oswiad/szyszkow/5701.htmKilkanascie dni temu Maria Szyszkowska wystąpiła z kolejną inicjatywą w tej sprawie: teraz apeluje o wprowadzenie historii filozofii na wszystkie wydzialy studiow: www.senat.(*)/sten/oswiad/szyszkow/8303.htmTo jednak wydaje mi się akcją mniej doniosłą niż wprowadzenie podstaw filozofii do programów gimnazjów i liceów. Teraz pozostaje nam walczyć o wyrugowanie tych dwóch godzin religii  Bo nie wieadomo jeszcze czy filozofia rozszerzy program, czy zredukuje jakiejs inne przedmioty. Racjonalnie myśląc, powinna skrócić 2-godzinny absurd z katechezą przynajmniej o jedną godz.
|
|
| | |  | | outsider (2469 punktów) | Wprowadzenie filozofii do szkół średnich byłoby zaledwie początkiem walki o treści programowe. Myslenie scholastyczne ma swoich miłośników, nieraz dośc dobrze wyćwiczonych w owej sztuce...
Mizerna znajomość warsztatu filozoficznego może łatwo prowadzić ku skostnieniu poglądów i pojawieniu sie postawy nacechowanej z jednej strony jakimś logicznym mysleniem i umiejętnością dyskursu choćby na poziomie erystycznym, z drugiej - sprowadzaniu wszystkiego do sofizmatów: taka akurat postawe da się dośc często zaobserwować wśród obrońców szczegółowych prawd wiary w rodzaju "życia od poczęcia": nic nie wiadomo (tzn. ja nic nie wiem i wiedzieć nie chcę), zatem - wiadomo: ot, częsty i rozpowszechniony typ argumentacji. Zreszta i sama zdolność przyzwoitego myślenia nie jest tak bardzo rozwpowszechniona - o wiele mniej niż łatwość żonglowania pustym acz napuszonym językiem i cytatami z (niekoniecznie) autorytetów.
Zatem - szanując samą inicjatywę - muszę zauważyć, że zawsze najlepszym sposobem "upupienia" słusznych i rozumnych inicjatyw jest realizowanie ich przez niechętnych rzeczy całej; patrz Rysio Czarnecki i integracja europejska... Niemniej siedzimy w grajdołku po uszy, dawno nie wychodziliśmy na zewnątrz za potrzebą (były słuszne racje aby rzecz załatwiac na miejscu) - i jakoś cal po calu wygrzebywać sie nam z owego kiepsko pachnącego grajdołka trzeba.
Z nadzieją, że młode pokolenia tak czy owak będą ogólnie przyzwoiciej wykształcone - a i byt sam im świadomośc dookreśli. Dajmy im zatem narzędzia ufni, że nie zrobią z nich kiepskiego uzytku - bo co nam pozostaje?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej. (Nieboska komedia}
|
|
| | |  | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Warto było by przeprowadzić akcję pod hasłem "Religia nie jest nauką", w której będziemy pokazywać absurdy nauczania religii w szkołach. A dwie godziny religii do rzeczywiście absurd. Możemy także zrobić akcję popularyzującą filozofię, sojuszników mamy (chociażby TVP z cyklem "O co pytają nas wielcy filozofowie" Kołakowskiego, Gazeta Wyborcza, Tygodnik Powszechny, Neutrum). Pozdrawiam > Chętnie włączyłbym się w tą akcję, z Racjonalistą i PSR, ale wydaje się, że straciła ona swe uzasadnienie. Cytuję czynniki rządowe:> "Mając na względzie uniwersalne walory edukacji filozoficznej, uprzejmie informuję, że zostały podjęte prace nad nowelizacją Podstawy programowej kształcenia ogólnego, która wejdzie w życie 1 września 2006 r. Filozofia będzie w niej umieszczona, jako przedmiot obowiązkowy, a w ślad za tym zostaną opracowane standardy wymagań edukacyjnych dla tego przedmiotu oraz w ramowych planach nauczania będą przewidziane godziny na jego nauczanie. Problem nowych planów nauczania zostanie rozwiązany kompleksowo tak, aby młodzież nie została nadmiernie obciążona obowiązkami szkolnymi. Z poważaniem, Krystyna Łybacka"> www.senat.(*)sten/oswiad/szyszkow/5701o.htm> Jest to odpowiedź na oświadczenie Marii Szyszkowskiej w tej sprawie z 4.3.2004:> www.senat.(*)/sten/oswiad/szyszkow/5701.htm> Kilkanascie dni temu Maria Szyszkowska wystąpiła z kolejną inicjatywą w tej sprawie: teraz apeluje o wprowadzenie historii filozofii na wszystkie wydzialy studiow:> www.senat.(*)/sten/oswiad/szyszkow/8303.htm> To jednak wydaje mi się akcją mniej doniosłą niż wprowadzenie podstaw filozofii do programów gimnazjów i liceów.> Teraz pozostaje nam walczyć o wyrugowanie tych dwóch godzin religii > Bo nie wieadomo jeszcze czy filozofia rozszerzy program, czy zredukuje jakiejs inne przedmioty. Racjonalnie myśląc, powinna skrócić 2-godzinny absurd z katechezą przynajmniej o jedną godz.>
|
|
| | | |  | | outsider (2469 punktów) | Nietrudno sie domyslić, jakie argumenty wysunie strona przeciwna. Z jednej strony bedzie ogromne zdziwienie, że komuś się (ateistom mianowicie) nauka z religią myli, z drugiej - oburzenie, że sie usiłuje wykpić etykę jako mniej wartą od matematyki; że jakaś niekatolicka aksjologia istnieje, trudno bedzie wytłumaczyć a i prygotowani jesteśmy nie za bardzo.
Nie jest dobrze, że młodzież musi sie sama - jak potrafi - bronić przed indoktrynacją: jakoś jednak potrafi, choć negatywne skutki sa oczywiste. Myslę jednak, żę kamapanie "uświadamiające" winny być raczej oparte o krzewienie wzorów pozytywnych, z chłodnym pominięciem tego, co i tak młodzi znają ze szkoły - nie tyle zatem "religia nie jest nauką", co popularyzowanie mysli niekatolickiej na polu spornym, zatem bardziej nawet na polu etyki niż teorii dotyczących rozwoju życia. Raczej popularyzować myśl pozachrzescijańską, niż dyskutować z dogmatami na tyle mętnymi, że dyskutować z nimi trudno. Może więć nie "religia nie jest nauką" a na przykład "nauka nie prowadzi wojen"; to rzecz jasna tylko roboczy pomysł, bo dałoby się wymyślić coś znacznie lepszego.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej. (Nieboska komedia}
|
|
| | | |  | | placownik | Mariusz Agnosiewicz:> Teraz pozostaje nam walczyć o wyrugowanie tych dwóch godzin religii  Nie wiem jak wytłuścić w cytacie kończący go emotikon, a wart jest tego! Bogumił Kołmasiak:> Warto było by przeprowadzić akcję pod hasłem "Religia nie jest nauką", w której będziemy pokazywać absurdy nauczania religii w szkołach. Jeszcze jedna akcja nie zaczęta, a tu już propozycja drugiej! Może by Pan tak na początek pokazał parę tych absurdów nauczania tu, na tym forum. Wtedy może łatwiej byłoby zorientować się, co się Panu po głowie kołacze? W sumie szydło błyskawicznie wyszło z worka. Mniejsza o filozofię, ale ta nienaukowa religia!
|
|
| | | | |  | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Dokładnie tak, bo problem prawdziwy tkwi w braku działania i w obojętności. Racjonaliści są w cieniu myśli, które zdominowały współczesną kulturą. Jeżeli rzeczywiście filozofia za niedługi czas wejdzie do programów nauczania to akcja rzeczywiście może być chybiona, lub co najmniej spóźniona. Grunt, żeby podstaw filozofii zaczęto uczyć wcześniej niż w LO, np. w gimnazjach. > Jeszcze jedna akcja nie zaczęta, a tu już propozycja drugiej! Może by Pan tak na początek pokazał parę tych absurdów nauczania tu, na tym forum. Wtedy może łatwiej byłoby zorientować się, co się Panu po głowie kołacze?
Nie, nie i jeszcze raz nie. W samym temacie chodziło o filozofię, chociaż problem, który poruszył pan Agnusiewicz jest bardzo ważny. W momencie kiedy brakuje pieniędzy na dodatkowe godziny języków obcych, finansowanie drugiej godziny religii mija się z celem. Zresztą sam pomysł religii w szkołach to pomysł niezwykle chybiony. Pozdrawiam > W sumie szydło błyskawicznie wyszło z worka. Mniejsza o filozofię, ale ta nienaukowa religia! >
|
|
| | | | | |  | | placownik | Drogi Panie!
Od osoby takiej jak Pan, czyli:
-deklarującej się, jako redaktor naczelny magazynu; -wypowiadającej się na temat filozofii, choćby tylko w kontekście wprowadzenia jej jako odrębnego przedmiotu do programów szkolnych; -i last but not least czyniącej to na forum Racjonalisty;
oczekiwałbym zdecydowanie większej klarowności wypowiedzi.
>Racjonaliści są w cieniu myśli, które zdominowały współczesną kulturą
Na miły Bóg! Co Pan przez to chciał powiedzieć?
>Racjonaliści są w cieniu myśli
Więc co? Mają wyjść z tego cienia?
>Myśli, które zdominowały kulturę i do tego jeszcze rzucają cień!!!
Co to za myśli - dominatorki? I co to ma wspólnego z wprowadzeniem filozofii do programów szkolnych!
Proponowałem Panu w mojej poprzedniej wypowiedzi przedstawienie paru absurdów nauczania religii w szkołach. W odpowiedzi (uznałem to za odpowiedź, może się mylę) stwierdza Pan:
>W momencie kiedy brakuje pieniędzy na dodatkowe godziny języków obcych, finansowanie drugiej godziny religii mija się z celem
I gdzie tu absurd? Ja widzę raczej problem finansowej krótkiej kołdry, a patrząc szerzej karygodne lekceważenie przez kolejną już ekipę rządzącą ważności dla jakiegokolwiek rozwoju wielkości nakładów państwa na naukę, kulturę i oświatę. A tak na marginesie, to za żadne pieniądze nie wydłuży się doby ani o minutę! A w kolejce na swoje miejsce w programach nauczania stoi chociażby propedeutyka prawa. Przedmiot o fundamentalnym znaczeniu - jeśli myślimy na serio o kształceniu przyszłych członków społeczeństwa obywatelskiego.
Wracając do religii w szkołach. Już dawno, co światlejsi urzędnicy Pana Boga wskazywali, że rezygnacja ze sprawnie działającej katechezy dla młodych i najmłodszych prowadzonej w parafiach, w pomieszczeniach kościołów lub przykościelnych ma szereg wad. Między innymi prowadzi do osłabienia więzi łączących członków wspólnot parafialnych, a ponadto praktycznie pozbawia te wspólnoty możliwości wywierania bezpośredniego wpływu na kształtowanie pożądanych postaw u dzieci i młodzieży. Zwyciężyły względy przyziemne: pieniądze - o których Pan wspomina - oraz wykorzystanie okazji możliwości oficjalnego zaistnienia w życiu szkoły. Na szczęście nieobecność ocen z religii na świadectwach szkolnych skutecznie ograniczyła formalne znaczenie tego przedmiotu w oczach uczniów. Biorąc to pod uwagę religia w szkole, dla jej przeciwników, a do takich jak mniemam Pan się zalicza, nie jest wcale takim złym rozwiązaniem na jakie wygląda na pierwszy rzut oka.
Pozostaję w oczekiwaniu na absurdy.
Pozdrawiam, życząc Panu wykazywania większej troski o słowo w kolejnych wypowiedziach. Wszak Ono było na początku!
|
|
| | | | | | |  | | Bogumił Kolmasiak (59 punktów) | Rzeczywiście wypowiedź którą pan cytuje była dosyć niejasna i nieskładna. Ocena z religii jest na świadectwach szkolny od podstawówki po LO, jednakże nie jest liczona do średniej. Absurdy: lekcja o tak niskim prestiżu nie wzbudza szerszego zainteresowania uczniów, program religii jest w sprzeczności chociażby z programem nauczania biologi, RELIGIA NIE JEST NAUKĄ, szkoły nie powinny być zakładnikami tej czy innej grupy wyznaniowej.
|
|
| | | | | | | |  | | Mich (19 punktów) | >Absurdy: lekcja o tak niskim prestiżu nie wzbudza szerszego zainteresowania uczniów, program religii jest w sprzeczności chociażby z programem nauczania biologi, RELIGIA NIE JEST NAUKĄ, szkoły nie powinny być zakładnikami tej czy innej grupy wyznaniowej. Zgadzam się religia w szkołach wywołuje takie zainteresowanie "jak śnieg w lecie"(wiem to z autopsji). Myśle że ta jedna godzina gdyby się ostała byłaby stanowczo zbyteczna(jak komuś jest potrzebna wiedza na temat religii niech weźmie Pismo Święte do ręki i już) i można by było ustanowić ją jako lekcje dodatkową(i tak frekwencja jest czasami zadziwiająco śmieszna). A wracając do tematu filozofii w szkołach jak najbardziej popieram.Jest takja dobra książka dla uczniów podstawówek i gimnazjów(nie mogę sobie przypomnieć autora). W niektórych liceach istnieje filozofia bądź to jako etyka z filozofią, filozofia tylko że w dość nielicznej części i głównie w tych lepszych. Argumentacje pewnych forumowiczów niekiedy bywają śmieszne - jakoby budowlańcowi nie przydałyby się podstawy filozofii,np logiczne wykorzystanie materiałów i środków. Czy zdania mówiące że filozofia obowiązuje na studiuach nie kiedy nie potrzebnie(tak wnioskuje z wypowiedzi) - obowiązuje bo winna obowiązywać z przyczyn racjonalnych i empirycznych. Dla tych samych przyczyn filozofia powinna wejść jako odrębny przedmiot(wysatarczyłyby 2 godziny tygodniowo na początek) do wszystkich szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. Jeżeli racją jest to co twierdzi pan Agnusiewicz(nie wiem) to trzeba podjąć starania aby jeszcze programowo była ściśle uformowana oraz żeby jak wyżej była mowa weszła jako przedmiot do początkowych stopni kształcenia podstawowego. Przy okazji jakiś happeningów, paneli bądź to dyskusji mógłbym się zaangażować-zważywszy na moją wiedzę.
|
|
| | | | | | | |  | | placownik | Przepraszam za długą przerwę, ale czasem trzeba odpocząć od Internetu. Wracając do tematu. >program religii jest w sprzeczności chociażby z programem nauczania biologi Nie wiem, czy ma Pan na myśli program nauczania w sensie dokumentu zatwierdzanego przez MENiS. Jeśli tak, to proszę o garść choćby szczegółów, bo programów jest wiele. Jeśli jest to uwaga o charakterze ogólnym, to pragnę zwrócić uwagę Pana na fagment wywiadu arcybiskupa Józefa Życińskiego. Fragment poniżej, a pod tym link do całości. "Można odnieść wrażenie, że Kościół, który - przynajmniej w nauczaniu katechetycznym - polemizował z teorią ewolucji, jest dziś paradoksalnie jej zażartym obrońcą...
- Zadaniem Kościoła nie jest "być zażartym obrońcą" teorii przyrodniczych. Teorie przyrodnicze dadzą sobie radę same. Naszym zadaniem jest "być świadkiem prawdy". Natomiast faktem jest, że zawsze są osoby, które bardziej lubią walczyć, niż dawać świadectwo prawdzie. Ksiądz profesor Kazimierz Kłósak, pod którego kierunkiem zdobywałem wszystkie stopnie naukowe, opowiadał, jak zaproszono go w 1948 roku z wykładem do katechetów. Przekonywał ich, żeby w katechezie nie usiłowali przeciwstawiać Darwina Boskiemu Stwórcy, bo Darwin opisuje to, co jest stworzone przez Boga. Po czym prowadzący dyskusję powiedział mu: "Dziękujemy Księdzu Profesorowi za ciekawy wykład, my pozostaniemy jednak przy nauce katolickiej".
Niektórzy chcieliby najprostszego modelu świata i chcieliby Pana Boga uszczęśliwić radą, w jaki sposób powinien On go stworzyć. Inni natomiast wskazują różnorodność możliwych scenariuszy stworzenia. Jest to zasadniczy problem, którego rozwiązanie wymaga wielkiej wyobraźni."serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64808,2823374.html Nie jestem naiwny. Wiem, że biskup, nawet arcy sobie, a katecheci sobie. Ale dotyczy to nie tylko katechetów, a bzdury opowiada się w naszych szkołach nie tylko na lekcjach religii. Teoria ewolucji to problem dla katechety, a nie dla nauczyciela biologii. > RELIGIA NIE JEST NAUKĄ Nauką nie są również : przysposobienie obronne, wychowanie fizyczne, wiedza o kulturze, wiedza o społeczeństwie, że o językach obcych nie wspomnę. A są to przedmioty wchodzące w skład szkolnej edukacji. Szkoła nie jest Akademią Nauk i nie widzę w tym niczego nagannego. > szkoły nie powinny być zakładnikami tej czy innej grupy wyznaniowej. Chyba znów nieco Pana poniosło? Religia jest o tyle specyficznym przedmiotem, że jego obecność w szkole (i w przedszkolu o czym warto pamiętać) jest uwarunkowana wolą rodziców, a w przypadku pełnoletnich również samych uczniów. Jej usunięcie metodą "odgórną" jest po pierwsze nierealne, a po drugie przyniosłoby znacznie więcej szkody niż pożytku. Natomiast warto podejmować próby pozyskiwania dla tej idei samych rodziców. Że to trudne ? Że trzeba pokonywać naciski środowiska organizowane przez aktyw parafialny? Tak wiem o tym. Ale taka metoda wydaje się zdecydowanie bardziej uczciwa w stosunku do osób zainteresowanych, w porównaniu z odgórną eliminacją tego przedmiotu. Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|