Oriana Fallaci znowu atakuje dialog kultur - piszę na podstawie zamieszczonego przez "Racjonaliste" skrótu. Jest w tym jak zwykle dość osamotniona.
Nie ona jedna - bo świat jest zatomizowany ponad miarę. Polityczna poprawnośc co kiedyś była techniką rozwarstwienia dialogu, stała sie normą, nie rozwarstwia już niczego, bo dialog zanika i tak, w jakiejś mierze dzięki niej. Pozwolę sobie zatem napisać: Oriana Fallaci to głos rozsadku i pamięci.
Jedni uznają arabską podmiotowość - drudzy żarliwość. Jedni nie odważą się atakować słowem, bo raz że atak i tak prowadzą czołgi i myśliwce, dwa - wiary wszelkie maja korzenie społeczne i nie nam o cudzych miec zdanie gdy własne wciąż żywotne. Drudzy - drugim bliższa wiara jakakolwiek, chocby daleka - niż pleniąca się tu niewiara. I mamy to, co mamy - i milczymy.
Jest przecież problem islamu i to problem nabrzmiały. Zwykłe mechanizmy społecznej ewolucji zablokowała ropa: za mało jej na dobrobyt społeczeństw, wystarczy jednak na broń, korupcję i wewnętrzna siłę. Więc społeczności bliskowschodnie nie podążają choćby drogą, którą poszedł wschód dalszy: nawet niedostrzegalnie zaledwie i bez fanfar zdekomunizowane Chiny - produkcja nadal nie jest priorytetem ani nawet celem istotnym.
Islam w gruncie rzeczy nie stawia sobie za cel podboju swiata - islam chce jedynie przetrwać. Jednak świat wokół niego zmienił się bardzo bez jego winy i zasługi: to świat, w którym głosy racjonalistów brzmią głośno i w gruncie rzeczy nadaja ton temu co istotne: jeśli koscioły pokrzykują jeszcze, to i tak opanowały gorzką wiedzę o tym, że nie na każdego i nie w każdej sprawie krzyczy się równie glośno i stanowczo; więc niby głoszą Absolut, ale głosza go w sposób mocno juz zrelatywizowany: ot, polityczna roztropność.
Osamotnienie Oriany Fallaci stanowi niestety prostą diagnozę stanu europejskiej umysłowości. Bywa niesprawiedliwa - nie dla osobistej satysfakcji jednak, we wszechogarniającej mgle coś dostrzegać trzeba. Wolimy jednak mgłę: tyle w niej pastelowych kolorów...
A Oriana Fallaci nie bedzie żyła wiecznie. |