Racjonalista - Strona głównaDo treści
O racjonalizacji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-07-2005 01:27outsider (2469 punktów)O racjonalizacji
Cele wstydliwe i niegodne mamy skłonność przedstawiać jako narzedzia tylko, co służą celom chwalebnym. Takim jednak co albo nieosiągalne albo nieistotne - zatem rzekome narzedzie jest celem, a rzekomy cel - narzędziem tylko.

Terror stalinowski miał służyć szczęściu klasy robotniczej. Nie służył, dlatego w miarę zwycięstw w budowie socjalizmu zaostrzała sie walka klas.

Ćpanie ma służyć hiperpoznaniu - nie służy, dlatego dawki trzeba zwiększać.

Terror antyaborcyjny ma służyć ustawowej ochronie zycia poczętego - nie służy, dlatego klauzula sumienia i środowiskowy terror każą odsyłać z kwitkiem i te kobiety, którym skrobanka się ustawowo należy.

Prosty test faktycznych intencji: czy to, że ów chwalebny jak twierdzą cel w praktyce nie jest realizowany w stopniu istotnym, skłania swoich zwolenników do rewizji owych, wcześniej przyjętych metod?

Nie - żadają dla nich po prostu coraz więcej społecznej przestrzeni: i w ten sposób widać, o co dokładnie chodzi, co jest rzeczywistym celem a co zaledwie środkiem ułatwiającym jego osiągnięcie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Grzegorz (2117 punktów)
>Cele wstydliwe i niegodne mamy skłonność przedstawiać
>jako narzędzia tylko, co służą celom chwalebnym
/.../

Zostawmy zbrodniczy stalinizm i inne tragiczne w skutkach utopie, pójdźmy dalej w zakresie już bardziej zwykłym:

1) Nie osiągamy celów w ochronie ludzi przed złodziejami i innymi przestępcami - wielowiekowe zakazy w tym względzie zawodzą, ludzie kradną i zabijają - co zatem z prawem karnym ?
2) Nie osiągamy celów w ochronie przed wiarołomnymi wierzycielami i zwykłymi oszustami mimo leciwej reguły "pacta sunt servanda" - co zatem z prawem cywilnym ?
3) Nie osiągamy celów w dziedzinie ochrony wolności jednostek, bo uparte społeczeństwo piętnuje nadal "odmieńców" - co dalej ze wzniosłymi celami konstytucji ?

itd.... itp....

Każda z regulacji o których piszę wyżej ogranicza moją swobodę pod hasłem ofiarowania mi czegoś w zamian - tym czymś jest określony ład społeczny, poczucie bezpieczeństwa fizycznego i materialnego, możliwość rozwoju. Utrzymuję za swoja kasę organizmy, których zadaniem jest urzeczywistnienie tych moich uprawnień i wyegzekwowanie ode mnie i innych respektowania granic, które wprowadzono aby było nam lepiej. Jednak oceniając skuteczność ludzkości, obecnie uorganizowanej w kształt takich czy innych organizmów - państw, w osiąganiu wysokich celów moralno - etycznych, a nawet czysto przyziemnych celów pragmatycznych (dobrobyt, bezpieczeństwo obywateli itp.) nasza cywilizacja nie wiele de facto osiągnęła - jakie stąd płyną wnioski? Czy porzucić opisywane cele, pozostać przy bezwzględnie sprawiedliwym prawie dżungli i przestać się oszukiwać?

Pozdrawiam

outsider (2469 punktów)
Odnosisz się do zdecydowanie innej kategorii spraw. Zakaz kradziezy jest zakazem powszechnym i kategorycznym. Nakaz dotrzymywania umów dotyczy tych tylko, co dobrowolnie umowę zawarli. Wolnosci nie chroni sie przez prawo kategoryczne, bo zbyt trudna do zdefiniowania i czesto wolnośc występuje przeciw wolności.

Tymczasem w dziedzinie aborcji i antyaborcji mamy sytuację zgoła odmienną. Z punktu widzenia osoby w niechcianej ciąży jest to pewne fatalne zdarzenie: ani rzecz nie dotyczy każdego czy nawet kazdej ciąży, ani nie można mówić o dobrowolności - jasne, że kobieta chcąca ciążę przerwać, dobrowolnie w nią nie zaszła. Nie można przeciez mówić o dobrowolnym uczestniczeniu w wypadku drogowym tylko dlatego, że ktoś chciał gdzies dojechać. Nie da się też powiedzieć, czy mamy do czynienia z zakazem przerywania ciąży, czy z nakazem urodzenia - skoro sie już w ciążę zaszło; a nie jest wszystko jedno czy prawo czegoś zakazuje, czy cos nakazuje.

Zauważmy rzecz podstawową: Kosciół bez zmrużenia oka poświęca owemu dobru które uznaje za większe cudzą wolność decydowania o własnym zyciu; ma do tego prawo tylko we własnym mniemaniu. A jednoczesnie nie jest skłonny pochwalić najskuteczniejszej jak się wydaje metody zapobiegania aborcji: skutecznej antykoncepcji; co więcej - sprzeciwia się jej kategorycznie. Mam zatem poważne obawy, czy istotnie zmniejszenie liczby aborcji jest celem - wyglada mi na środek propagandowy jedynie.

Mamy jednoczesnie ogromną tolerancję dla utrudniania naleznej prawem aborcji legalnej - i (na szczęscie) mizerotę działań przeciw aborcji pokątnej: nazywa się to na przykład "wywoływanie miesiączki". Źle to pasuje do tezy o "ochronie życia poczętego" jako celu, dobrze - do tezy o tym że to środek zaledwie, a celem jest zastraszenie.

Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej.
(Nie-boska komedia}

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365