Osiągalną wartością najwyższą w chrześcijaństwie jest zbawienie. W liberaliźmie postchrzescijanskim miejsce zbawienia zajęła wolność - oba światopoglady są racjonalistyczne w złym słowa znaczeniu, zagłębione w jezykowych manipulacjach formalnych lekceważą bowiem całokształt życia społecznego, lekceważą empirię.
Zbawienie jest sprawą wyłącznie indywidualną - wolnośc nie inaczej. Z konieczności jedno i drugie ma kształt banalny i nudny, powtarzalny do bólu, nie realizuja sie jednak w zbiorowości a w losie jednostkowym. Normy zatem kształtuje się zbiorowo a przynajmniej poprzez zbiorowośc propagują - mało jednak przywiązujemy wagi do ich zbiorowych następstw, liczy się skutek jednostkowy jedynie. Owa wolność ponad wszystko nie funkcjonuje dziś lepiej niż zbawienie ponad wszystko - w naszych racjonalistycznych dyskusjach przeciwstawiamy jedno drugiemu, nie zważając na to, jak obie rzeczy sa do siebie podobne.
Bo, prawdę rzekłszy, nie potrafimy inaczej. W naszej kulturze oddzielenie człowieka od przyrody dokonało sie dawno temu i poszło niezwykle daleko. Termitiera nie jawi sie nam wartością, bosmy od termitów mądrzejsi. Dziesiejsza wojna cywilizacji jest równiez wojną toczona wewnątrz pewnego kręgu mentalnego - walczą ludy przywykłe do idei jedynego Boga-prawodawcy a zaniedbujące empirię; na uboczu konfliktu Daleki Wschód żyje i pracuje, niespecjalnie szukając dla tego uzasadnienia - po prostu buduja swoją termitierę. Ale u nich zrozumienie praw świata zawsze stało wyżej niż uległośc osobliwym, boskim prawom - i czekanie nagrody po smierci.
|