 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-02-2006 16:42 | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Biologia i dowody. | Cześć, Jest kilka spraw. Potrzebuję dowodów, może konkretnych zdjęć, aby poszerzyć wiedzę biologiczną. 1. TE(teorię ewolucji) traktuję jak hipotezy, które trzeba potwierdzać szukając dowodów. Widziałem na zdjęciach błony komórkowe, jądro, cytoplazmę. Na rysunkach widziałem: podwójną helisę DNA, mRNA tłumaczące kod z DNA do rybosomu, który w jakiś sposób z 20 aminokwasów dostarczonych za pmocą tRNA produkuje białka, z których powstaje organizm. Chciałbym jeszcze zobaczyć zdjęcie samego DNA, może gdyby się udało zobaczyć poszczególne nukleotydy: guaninę(G), cytozynę©, tyminę(T), adeninę(A) byłoby znakomicie. Jeśli ktoś dysponuje zdjęciami, będę wdzięczny. 2. Ludzie rozmnażając się przekazują swojemu potomstwu geny fenotypowe, a fenotyp jest jakby podstawowym programem budowy organizmu i prócz niego muszą być dziedziczone jeszcze geny odpowiedzialne za cechy indywidualne. Jeśli kombinacje genów za każdym razem są przypadkowe( w ramach łączenia się dwóch genotypów rodziców), przecież może urodzić się chłopiec lub dziewczynki, a w ramach tej samej płci każde dzieci różnią się kształtem nosa albo warg, to dlaczego zmiany w fenotypie nie dokonują się tak szybko jak w przypadku genów odpowiedzialnych za cechy indywidualne? Odpowiedź mogłaby brzmieć: że w zakresie jednego gatunku, natura dąży do różnorodności, ale egzemplarze tego samego gatunku muszą być podobne aby się rozmnażać. Przedstawiciele osobnych gatunków nie byłyby do tego zdolne. Ale może jest tak, że skoro gatunki ewoluują, następują także drobne zmiany w fenotypie, lecz ze względu na rozległość procesu ewolucji w czasie lub radykalne zmiany warunków zewnętrznych(pożywienie, pogoda, rozwój cywilizacji), są trudne do zauważenia. Być może takie zmiany dokonały się bardzo dawno i nowe pojawiają się bardzo późno już po naszej śmierci, a jeśli tak to jakiego czasu na to potrzeba, i jak można znaleźć konkretne dowody, że one się dokonały? Zapraszam do dyskusji. Już dawno z tym się nosiłem, ale mam dużo zajęć dodatkowych. W weekendy możemy iść na całość.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Scorp (5381 punktów) | >Cześć, Cześć >2. Ludzie rozmnażając się przekazują swojemu potomstwu geny >fenotypowe, Przekazują po prostu geny >a fenotyp jest jakby podstawowym programem budowy organizmu jest wynikiem zawartego w genach programu budowy, prowadzonej w aktualnym środowisku. Jest końcowym efektem, łączącym program genetyczny z oddziaływaniem środowiska. > i prócz niego muszą być dziedziczone jeszcze geny odpowiedzialne za cechy >indywidualne. Cechy indywidulane sa efektem współpracy programu z środowiskiem. >Jeśli kombinacje genów za każdym razem są przypadkowe( w ramach >łączenia się dwóch genotypów rodziców), przecież może >urodzić się chłopiec lub dziewczynki, a w ramach tej samej >płci każde dzieci różnią się kształtem nosa albo warg, to >dlaczego zmiany w fenotypie nie dokonują się tak szybko jak >w przypadku genów odpowiedzialnych za cechy indywidualne? Nie rozumiem pytania. Zmiany w osobniku dokonują się ciągle i szybko: dojrzewanie, rozwój, starzenie się. W definicji fenotypu (kopaliński) zawarte jest oddziaływanie środowiska. Jeżeli dasz za mało mleka, to fenotyp będzie cherlawy. >Odpowiedź mogłaby brzmieć: że w zakresie jednego gatunku, >natura dąży do różnorodności, Takie personifikacje zaciemniają rozumienie. Natura to mechanizm. >ale egzemplarze tego samego >gatunku muszą być podobne aby się rozmnażać. W niektórych gatunkach samiec i samica różnią się bardziej niż osobniki z gatunku 'sąsiedniego'. >Przedstawiciele osobnych gatunków nie byłyby do tego >zdolne. A muły, to skąd się bierze? >Ale może jest tak, że skoro gatunki ewoluują, >następują także drobne zmiany w fenotypie, lecz ze względu >na rozległość procesu ewolucji w czasie lub radykalne >zmiany warunków zewnętrznych(pożywienie, pogoda, rozwój >cywilizacji), są trudne do zauważenia. Te, jak mówisz,'zmiany w fenotypie', to jedyne co zauważamy z ewolucji. Kopalne kości dinozaurów i wahania wzrostu populacju gatunku homo, to są wszystko ślady czyichś fenotypów. Genów (jednostek informacji) nie obserwujemy, tylko ich ekspresje w fenotypach i strukturę materialną w cząstkach spirali DNA. <Być może takie >zmiany dokonały się bardzo dawno i nowe pojawiają się >bardzo późno już po naszej śmierci, a jeśli tak to jakiego >czasu na to potrzeba, i jak można znaleźć konkretne dowody, >że one się dokonały? Ewolucja biologiczna działa nieustannie. Od paru tysięcy lat współistnieje z ewolucją memetyczną, ale wygląda na to, że z nią przegra, to znaczy memetyczna podporządkuje ją sobie. >Zapraszam do dyskusji. Już dawno z tym się nosiłem, ale mam >dużo zajęć dodatkowych. W weekendy możemy iść na całość. > No to idziemy. Naprzeciwko? Pozdrawiam!
|
|
 | | Olszewska (2 punktów) | Najlepiej sięgnąć do książek Richarda Dawkinsa, wszystkich, a zwłaszcza Fenotyp rozszerzony. Dobrze też czytać "Świat Nauki". Gdyby pytający skonkretyzował swoje wątpliwości, mogłabym coś więcej napisać, gdyż nie do końca rozumiem, o co mu chodzi.
|
|
|  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Wyjaśnię o co mi chodziło. Każdy człowiek jest inny, ale wszyscy razem jesteśmy do siebie podobni. Użyłem niefortunnej nazwy fenotyp, na oznaczenie cech ogólnych danego gatunku. Próbuję znaleźć lepsze określenie, ale nic mi do głowy nie przychodzi. Wiem, że esencjalizm został w biologii odrzucony, ale chciałbym wiedzieć, jeśli to możliwe, na jakiej zasadzie zalicza się indywidualne egzemplarze do jednego gatunku. Co jest tym kryterium, które pozwala nam zaklasyfikować ciebie i mnie do kategorii człowieka?
Interesuje mnie jakie geny wchodzą w rachubę oraz ile ich jest. Będę wdzieczny nawet za odnośniki do pozycji książkowych i artykułów. Mało o tym wiem dlatego pytam, narażając się na śmiech starych wyjadaczy. Ale niby jak mam się dowiedzieć nie pytając?
|
|
| |  | | Agata | >Wyjaśnię o co mi chodziło. Każdy człowiek jest inny, ale wszyscy razem jesteśmy do siebie podobni. Użyłem niefortunnej nazwy fenotyp, na oznaczenie cech ogólnych danego gatunku. Próbuję znaleźć lepsze określenie, ale nic mi do głowy nie przychodzi. Wiem, że esencjalizm został w biologii odrzucony, ale chciałbym wiedzieć, jeśli to możliwe, na jakiej zasadzie zalicza się indywidualne egzemplarze do jednego gatunku. Co jest tym kryterium, które pozwala nam zaklasyfikować ciebie i mnie do kategorii człowieka? >Interesuje mnie jakie geny wchodzą w rachubę oraz ile ich jest. Będę wdzieczny nawet za odnośniki do pozycji książkowych i artykułów. Mało o tym wiem dlatego pytam, narażając się na śmiech starych wyjadaczy. Ale niby jak mam się dowiedzieć nie pytając? >
Po pierwsze słowo fenotyp nie wydaje mi się niefortunne "na oznaczenie cech ogólnych danego gatunku".
Organizmy należące do tego samego gatunku zdolne są do rozmnażania i tworzenia PŁODENGO potomstwa. Taka zdolność do rozmnażania wynika z (rozpoczynając "od zewnątrz") podobnej budowy ciała, co za tym idzie dopasowania narządów płciowych, takiego samego zestawu chromosomów, dzięki czemu może zajśc rekombinacja materiału genetycznego, takiej samej "zawartości" tych chromosomów. Pod pojęciem takiej samej zawartości mam na myśli zawartość w sensie raczej ilościowym jeśli chodzi o geny . Oprócz genów genom zawiera całą masę innych elementów, które regulują funkcjonowanie chromosomów i genów. To, że organizmy tego samego gatunku posiadają ten sam "zestaw ilościowy", nie oznacza wcale, że pod względem jakościowym wszystkie geny (skupmy się tylko na nich) są identyczne. Ta zmiennośc to tzw. polimorfizm, czyli wileopostaciowość materiału genetycznego. Najprostszy przykład - jeśli polimorfizm wystąpi w części genu odpowiedzialnej za kodowanie białka (tzn. w eksonie), który na dodatek będzie wpływał na zmianę w obrębie tego białka to skutkiem tego może być zmiana fenotypu (czyli np. skrócenie białka=niefunkcjonalnośc białka=np.defekt metaboliczny). Zmienność genomu nie dotyczy oczywiście tylko genów, a także nie musi prowadzić do powstania jakiejś jednostki chorobowej. Podsmowując - zmienność fenotypowa (szeroko rozumiana, od całego garnituru białkowego aż po cechy "obserwowalne gołym okiem") wynika ze zmienności na poziomie chrmosomów, dalej nukleotydów (genów i regionów pozagenowych) oraz tzw. zmienności epigenetycznej (epigenetyczny - wynikający z chemicznych modyfikacji nukleotydów) na co nakłada się wpływ środowiska (również bardzo szeroko rozumiany).
Jak widać jest to problem wielowątkowy, bardzo skomplikowany i nie so końca jeszcze poznany.
|
|
| | |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Dziękuję. Nie trzeba było.
|
|
| | | |  | | Agata | >Dziękuję. Nie trzeba było.
chyba nie rozumiem, ale w porządku.
|
|
| | | | |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Przepraszam, ale trudny tydzień miałem. Po ośmiu godzinach pracy( w dodatku mam grypkę), przestaję rozumieć co czytam i mam problem ze złożeniem kilku sensownych zdań. Proszę o wyrozumiałość. Problem, który częściowo tutaj rozważaliśmy, a był nazwany sporem o powszechniki, wymaga dużej wiedzy z dwóch obszarów tematycznych: 1. tematyka językowa(zdolność tworzenia oraz używania pojęć ogólnych) 2. tematyka biologiczna(budowa oraz ewolucja organizmów ) Dlatego właściwie powstał ten wątek. Dzięki pani doszedłem do wniosku, że na gruncie biologii esencjalizm(przekonanie, że w org. tkwi coś ogólnego) jest fałszywy. Po drugie, ogólność jest cechą tylko i wyłącznie języka. Po trzecie, jest lekki chłodek.  Po czwarte, mogłaby się pani zarejestrować. Wtedy byłbym bardziej ufny, zwłaszcza, że grasują na forum Trolle, złośnicy i bandyci. Ponadto: Mówi pani: > chyba nie rozumiem, ale w porządku.Myślałem, że pani przeczytała moje wypowiedzi, w których stało: cyt. 1. > Podejrzewam jednak, że będę musiał całą robotę wykonać samodzielnie. I to nawet lepiej.cyt. 2. > znajdę je[dowody] czytając książki biologów. A wam dziękuję.Z tego wynika: > Dziękuję. Nie trzeba było.Do zob.
|
|
| | | | | |  | | Agata | > Myślałem, że pani przeczytała moje wypowiedzi, w których stało:> cyt. 1.> >Podejrzewam jednak, że będę musiał całą robotę wykonać samodzielnie. I to nawet lepiej.> cyt. 2.> >znajdę je[dowody] czytając książki biologów. A wam dziękuję.> Z tego wynika:> >Dziękuję. Nie trzeba było.> Do zob.Przeczytałam te wypowiedzi, ale odniosłam wrażenie, żę były one następstwem tego, że właściwie nikt nie potrafił nic konkretnego Panu powiedzieć. Stwierdziłam, że ja jako człowiek mniej więcej zajmujący się tą dziedzina mogłabym coś objaśnić.  Nie zarejestrowałam się, bo trafiłam na tę stronę przypadkowo, poszukując czegoś, sama już w tej chwili nie pamiętam czego.
|
|
| | | | | |  | | Agata | Aha, jeszcze jedna sprawa. Nie jestem żadnym specjalistą w zakresie filozofii, więc niektóre Pańskie sformułowania wydają mi się nieco zawiłe. Jednak nie moge sie powstrzymać, żeby nie wypowiedzieć się na temat tego, co poniżej: > Dzięki pani doszedłem do wniosku, że na gruncie biologii esencjalizm(przekonanie, że w org. tkwi coś ogólnego) jest fałszywy. Po drugie, ogólność jest cechą tylko i wyłącznie języka.Nie wydaje mi się, żeby można było całkowicie zaprzeczyć temu, że w organizmach tkwi cos ogólnego. Wynika to chociażby z faktu, że funkcjonowanie oranizmów opiera się na oddziaływaniach pomiędzy cząsteczkami chemicznymi, z których tak naprawdę są one zbudowane. Natura związków chemicznych jest mozna powiedzieć "ogólna", czyli zawsze ta sama (jeśli mówimy oczywiście o tych samych cząsteczkach). W takim razie wspólną/ogólną cechą organizmów będzie ich biochemia - nie zawsze ta sama, lecz oparata na wspólnych zasadach (termodynamika, reakcje chemiczne, enzymatyczne itp.). Dzieki temu wspólna jest sama zasada funkcjonowania DNA, zawierającego m.in. informacje o tym, jak zbudowany jest organizm i jakie reakcje może przeprowadzać. "Wyzszy współczynnik wspólności" charakteryzuje oczywiście organizmy bliżej spokrewnione. Należy jednak pamiętać o tym, że ewolucja często przez miliony lat wykorzystuje ten sam schemat, który opiera się na tym, że najlepiej wykorzystać to, co już raz powstało. Dzięki temu zachowana zostaje ciągłośc pomiędzy wszystkimi organizmami. Oczywiście między naturą a językiem tkwi pewien dysonans, wynikajacy głównie z tego, że w naturze raczej zachowana jest zasada continuuum, podczas gdy język odzwierciedlajac sposób myślenia człowieka dąży do upraszczania (w tym wyszukiwania cech ogólnych), porządkowania i kategoryzacji. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam o co Panu chodziło, ale może do czegoś przyda się moja wypowiedź, nawet napisana z takim opóźnieniem
|
|
| | | | | | |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > Nie wydaje mi się, żeby można było całkowicie zaprzeczyć temu, że w organizmach tkwi cos ogólnego. Wynika to chociażby z faktu, że funkcjonowanie oranizmów opiera się na oddziaływaniach pomiędzy cząsteczkami chemicznymi, z których tak naprawdę są one zbudowane. Natura związków chemicznych jest mozna powiedzieć "ogólna", czyli zawsze ta sama (jeśli mówimy oczywiście o tych samych cząsteczkach).Prawdę powiedziawszy, ten cały galimatias pojęciowy zwany "sporem o uniwersalia" zaczął się od Platona, który zaobserwował zjawisko ujednolicania i zlewania się myśli w trakcie powszechnego podniecenia wynikającego z m.in. sublimacji popędu erotycznego. Stwierdził, że w tzw. świecie myśli panuje większa jedność niż w świecie materialnym, a skoro myślimy słowami, to relacja pomiędzy pojeciami ogólnymi a bytami jednostkowymi jest relacją ontyczną, która mówi nam coś o strukturze kosmosu. Teoria idei miała charakter nie tylko naukowy(chodzi o grecki, nieaktualny standard naukowości), ale także irracjonalny. Miała wyjaśniać dziwne fenomeny zjawiające się w umysłach ludzi świadomie przeżywajacych harmonię kosmosu, a nawet pobudzać do wyjścia z jaskini te osoby, które w niej sobie sterczą oglądajac migawkę cieni na ścianie pieczary. Współcześnie Roger Penrose jest zwolennikiem, bowiem uważa, że prawa fizyki(np. prawa elektrodynamiki Maxwella) oraz przedmioty matematyki (np. walec i trójkąt) maja status platońskich idei. Moim zdaniem aby coś o nich twierdzić muszą być zanurzone w ruchliwej czasoprzestrzeni, ale Penrose upiera się przy swoim, prawdopodobnie ze względu na dobro swoich wychowanków. > Wspólną/ogólną cechą organizmów będzie ich biochemia - nie zawsze ta sama, lecz oparata na wspólnych zasadach (termodynamika, reakcje chemiczne, enzymatyczne itp.).Jeśli twierdzisz, że to wspólne, to musisz wyjaśnić na czym ta wpólnota polega. Mogłabyś to robić na przykładzie reakcji chemiczych zachodzących w rybosomach, które sklejają białka z aminokwasów. Ja uważam, że każda reakcja jest inną reakcją. A tylko ich opis jest jednakowy.  > Dzieki temu wspólna jest sama zasada funkcjonowania DNA, zawierającego m.in. informacje o tym, jak zbudowany jest organizm i jakie reakcje może przeprowadzać.> "Wyzszy współczynnik wspólności" charakteryzuje oczywiście organizmy bliżej spokrewnione. Należy jednak pamiętać o tym, że ewolucja często przez miliony lat wykorzystuje ten sam schemat, który opiera się na tym, że najlepiej wykorzystać to, co już raz powstało. Dzięki temu zachowana zostaje ciągłośc pomiędzy wszystkimi organizmami.> Oczywiście między naturą a językiem tkwi pewien dysonans, wynikajacy głównie z tego, że w naturze raczej zachowana jest zasada continuuum, podczas gdy język odzwierciedlajac sposób myślenia człowieka dąży do upraszczania (w tym wyszukiwania cech ogólnych), porządkowania i kategoryzacji.A może dzięki językowi dochodzi do ujednolicania wrażeń? > Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam o co Panu chodziło, ale może do czegoś przyda się moja wypowiedź, nawet napisana z takim opóźnieniemBędę w soboty i niedziele.
|
|
| | | | | | | |  | | Agata | Nie wiem czy nie tracę już pomału meritum sprawy, nad którą dyskutujemy. Zdaje się, że chodziło o to, czy w organizmach tkwi coś ogólnego. > Jeśli twierdzisz, że to wspólne, to musisz wyjaśnić na czym ta wpólnota polega. Mogłabyś to robić na przykładzie reakcji chemiczych zachodzących w rybosomach, które sklejają białka z aminokwasów. Ja uważam, że każda reakcja jest inną reakcją. A tylko ich opis jest jednakowy.>  Wspólny jest typ reakcji zachodzących w organizmach. Dla poszczególnych osobników będą one o tyle różne o ile różnią się reagenty, co w pewnym stopniu zależy od informacji zawartych w DNA. Jeśli już mówimy o powstawaniu białka, czyli translacji, to sam proces przebiega identycznie u wszystkich osobników danego gatunku (i nie tylko). Oczywiście nie będą to dokładnie TE SAME reakcje. Czyli wszyscy równi, wszyscy różni  > A może dzięki językowi dochodzi do ujednolicania wrażeń?Po pierwsze uważam, że nasze osobiste doświadczenia, wiedza itp. nadają tym samym słowom (szczególnie słowom odnoszącym się do pojęć abstrakcyjnych) nieco odmienny zakres, czy też raczej "odcień" znaczeniowy. Stąd użycie tych samych słów niekoniecznie musi oznaczać doznawanie tych samych wrażeń. Szczególnie, że te do pewnego stopnia są właściwe dla jednostki. Z drugiej jednak strony, jeśli powiem "cieszę się", to prawie każdy zrozumie o co mi chodzi, niezależnie od tego w jaki sposób on sam tę radość przeżywa. W tym sensie język służy ujednolicaniu wrażeń. Ale właśnie po to powstał - by umożliwic komunikację. Czy wyczerpaliśmy wątek i możliwości dyskusji, bo zdaje się, że przyjemnie się rozmawiało  > Będę w soboty i niedziele.Ja wręcz przeciwnie. Pracuję w ciągu tygodnia i tylko wtedy tu zaglądam.
|
|
| | | | | | | | |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > Wspólny jest typ reakcji zachodzących w organizmach. Dla poszczególnych osobników będą one o tyle różne o ile różnią się reagenty, co w pewnym stopniu zależy od informacji zawartych w DNA. Jeśli już mówimy o powstawaniu białka, czyli translacji, to sam proces przebiega identycznie u wszystkich osobników danego gatunku (i nie tylko). Oczywiście nie będą to dokładnie TE SAME reakcje.Wspomniałem o R.P. i P. tylko po to, aby cię naprowadzić na źródło, z którego wynikają błędy projektowania cech językowych na rzeczywistość. Rzecz w tym, że "język" jest drugim światem, alegorią i przeniesiem spraw doczesnych pięterko wyżej. W sumie banał, tyle, że zawsze można się pomylić, zwłaszcza wtedy,  gdy "lecisz tylko na ucho". > Czyli wszyscy równi, wszyscy różni  Niezłe masz skoki myślowe. Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Piszę, żeby dookreślić jedną kwestię. Żeby ktoś się nie przyczepił. > na gruncie biologii esencjalizm(przekonanie, że w org. tkwi coś ogólnego) jest fałszywy.Tzn, nie jest fałszywy, ale w ogóle nie jest teorią naukową podlegającą falsyfikacji. Teoria esencjalizmu wywodzi się od Arystotelesa i została sformułowana na podstawie intuicyjnego wglądu. Niestety (niestety dla wyznawców tej teorii) doświadczenie jej nie potwierdza. Nie można znaleźć w organizmie żadnej ogólności, ponieważ jest to cecha językowa projektowana na obiekt. Dla przykładu pies rasy Bernardyn jest potomkiem dzikiego wilka. Ludzie przechwycili z watahy egzemplarze, które posiadały najwięcej cech predysponujących je do współpracy z człowiekiem. Ludzka brać rozmnożyła je i generalnie rzecz ujmując nadal preferuje "najlepszych przyjaciół człowieka" o łagodnym charakterze oraz wyglądzie przypominającym niedorosłe osobniki(pieski mają takie słodkie ślipia jakby były niewyspane i zakochane po uszy). Po prostu dzikich zwierząt się boimy, a dziecięcość wywołuje w nas opiekuńcze instynkty. Wedle esencjalistów poszczególny pies jest unikatowy, jednak każdego możemy objąć jednym pojęciem ponieważ jest w nich coś ogólnego, dzięki czemu są do siebie podobne. Oczywiście Arystoteles nie wiedział, że pokrewieństwo zwierząt i ludzi wynika z dziedziczenia przez potomków podobnego zestawu genów, dlatego stwierdził, że jest w nich jakaś wspólna forma, którą sobie przekazują. Przecież na odkrycie DNA trzeba było czekać, aż do 1953 roku. Wtedy to świat zobaczył na zdjęciu Rosalind Franklin helisę, które (fotoX) było ostatecznym dowodem w tej sprawie. Opracowanie językowe tej kwestii to już osobny problem, z którym sobie poradzę. To moja specjalizacja, ponieważ z wykształcenia jestem filozofem, a miłośnik mądrości pomimo, że korzysta z wielu źródeł wiedzy, język wysuwa na pierwszy plan swoich zainteresowań. Są to kwestie dla niego podstawowe i na dobry początek obowiązkowe. Na szczęście miałem nauczycieli, którzy zaszczepili we mnie zainteresowani głównie fizyką, dlatego szanowałem Heisenberga, Penrose'a na równi z Demokrytem i Platonem, i w konsekwencji bardziej od teologii św. Tomasza chciałem poznać działanie procesora i mózgu. Zatem jeśli chodzi o spór o powszechniki: jestem samowystarczalny, poradzę sobie, proszę w tej sprawie do mnie nie pisać, ponieważ w lodówce mam dużą liczbę książek R. Dawkinsa, które sobie na spokojnie strawię. Serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników racjonalizmu empirycznego oraz latynoamerykańskiego tańca.  Żartuję.
|
|
 | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Nie łatwo nauczyć się "chodzić w butach biologów".
Prosiłem o konkretne dowody i zdjęcia ponieważ nie uwierzę nawet Dawkinsowi dopóki nie przedstawi mi zdjęć i wyników konkretnych badań. W filozofii można sobie pracować na samych pojęciach, ale w biologii nie.
Podejrzewam jednak, że będę musiał całą robotę wykonać samodzielnie. I to nawet lepiej.
|
|
|  | | Hokopoko (20 punktów) | > Prosiłem o konkretne dowody i zdjęcia ponieważ nie uwierzę nawet Dawkinsowi dopóki nie przedstawi mi zdjęć i wyników konkretnych badań. W filozofii można sobie pracować na samych pojęciach, ale w biologii nie.Masz dziwne podejście do sprawy. Ciekawym, czy w teorię grawitacji wierzysz już dzisiaj, czy też będziesz czekał, aż naukowcy odkryją grawitony (o tym, żeby je sfotografowali, raczej nie ma mowy  ). Związki chemiczne, o których mówisz, są na tyle duże i "konkretne", że przy uzyciu współczesnej techniki można je "unaocznić", jednak o bardzo wielu procesach i właściwościach wnioskuje się na podstawie "skutków oddziaływań" - a ich weryfikacją jest sprawdzanie się teorii w praktyce. Dlatego też redukcjonistyczne podejście (żądanie zdjęć  ) sprawdza się jeszcze jako tako w genetyce, ale z reguły zawodzi w teorii ewolucji - chociażby z tego powodu, iż ewolucja jest procesem, jak na nasze standardy, niebywale długookresowym i podlegającym niewyobrażalnej liczbie zmiennych. Powoli zaczyna wyglądać, że to samo można również powiedzieć o genetyce i stąd coraz powszechniejsze opinie, że aby rzec o którejkolwiek z tych dziedzin coś głębszego, należy je rozpatrywać łącznie. Przykładem jest tu właśnie Dawkins - zdjęć u niego raczej nie znajdziesz, gdyż jego dociekania należy zaliczyć raczej do filozofii ewolucjonizmu, niz do ganiania z aparatem za komórkami  . Książek traktujących o tych zagadnieniach jest multum. Z łatwych i przyjemnych, a jednocześnie wartościowych merytorycznie (w sensie ogólnym i - bez obrazków) polecam "Genom" Matta Ridleya. Natomiast dla żądnych szczegółów najlepsze bedą pewnie podręczniki akademickie  - chociaż najpierw zalecałbym porządne obkucie się w literaturze popularnonaukowej  Fotek możesz poszukać również w "globalnej skarbnicy wiedzy", czyli w googlu.
|
|
| |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | >Masz dziwne podejście do sprawy. Ciekawym, czy w teorię grawitacji wierzysz już dzisiaj, czy też będziesz czekał, aż naukowcy odkryją grawitony (o tym, żeby je sfotografowali, raczej nie ma mowy ).
Powoływanie się na autorytet jest najbardziej podejrzanym sposobem zdobywania wiedzy. W ten sposób można indoktrynować neofitę Wyznania, lecz nie mnie przyjacielu, dlatego grzecznie, nie napuszony i jak zawsze skromny poprosiłem o dowody, które chcę kolekcjonować. Po drugie chciałem porozmawiać z podobnymi sobie osobami, które również zachwycają się wielością i złożonością form życiowych obecnych na tej planecie.
Począwszy od bezbronnego dzieciątka narażonego na zakusy np. świń i głodnych psów, aż do dojrzałego samca zdolnego wyprodukować samochód, uszyć ubranie, zdobyć pożywienie i skonstruować broń, którą może zabić groźnego przeciwnika, fenomen życia jest fascynujący z tego właśnie powodu. Jak to możliwe, że inteligentne bydlę, jakim niewątpliwie jestem, ponieważ najstarsze części mózgu odziedziczyłem po gadach, jest zdolne do opieki nad słabszymi i aktywnego tworzenia kultury i przestrzegania praw państwowych? Ba, zadam pytanie jeszcze ciekawsze: jak to możliwe, że prymitywne formy życia, najstarsze stworzenia, wyewoluowały do tak złożonej postaci jaką jest człowiek współczesny z całym jego wyposażeniem biologicznym i kulturowym? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi, a że spekulacje w takich przypadkach muszę być potwierdzane, np. poprzez układanie i kolekcjonowanie kości żyjących dawno temu zwierząt szukam konkretnych dowodów. I znajdę je czytając książki biologów. A wam dziekuję.
|
|
| placownik (17853 punktów) |
Nie obraź się Piotrze, ale Twój post świadczy o tym, że zabierasz się chyba od niezbyt dobrej strony do poszerzania swej wiedzy o interesującej Cię części biologii (genetyka, TE). Rybosomy, tRNA, mRNA, zdjęcia DNA, to drzewa, które łacno mogą Ci przesłonić cały las. Zresztą na razie same drzewa jeszcze Ci się mylą (geny feontypowe). Na początek proponuję Ci zapoznanie się ze wspaniałą książką To jest biologia wybitnego ewolucjonisty Ernsta Mayra. Napisana prostym, zrozumiałym językiem, daje nie tylko przegląd współczesnej biologii, ale także kreśli historię jej rozwoju. Może stanowić świetny punkt wyjścia do dalszych lektur. Gorąco polecam. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > Nie obraź się Piotrze, ale Twój post świadczy o tym, że zabierasz się chyba od niezbyt dobrej strony do poszerzania swej wiedzy o interesującej Cię części biologii (genetyka, TE).W końcu trzeba zacząć.To bardzo ładna dziedzina, nie zrażam się takimi potknięciami. Chcę uczyć się od lepszych, nawet dostając od nich nagany, niż tkwić w lesie z ręką w nocniku. Nie twierdzę, że znam sie na tym, ale zamiast milczeć chciałbym poukładać sobie w głowie wszystko co przeczytałem, zwłaszcza, że bywam zapominalski, a w grupie zawsze raźniej. Jeśli spotkam pasjonatę lub specjalistę, wtedy osiągę swój cel. Uważam biologię za piękną naukę i żałuję, że tak mało czasu jej poświęcałem. > Na początek proponuję Ci zapoznanie się ze wspaniałą książką To jest biologia wybitnego ewolucjonisty Ernsta Mayra. Napisana prostym, zrozumiałym językiem, daje nie tylko przegląd współczesnej biologii, ale także kreśli historię jej rozwoju. Może stanowić świetny punkt wyjścia do dalszych lektur. Gorąco polecam.Ok. Poszukam w bibliotece.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|