Gdy Niemiec chce podkreślić, jak gdzieś jest źle, mówi: jak w Polsce Mimo tych niesprzyjających warunków udało się PiS-owi dokonać niemożliwego: rozsławił nasz kraj za granicą! Coraz częściej, gdy zachodnioeuropejski dziennikarz czy zwykły obywatel chce podkreślić, jak gdzieś jest źle, używa pojęcia „jak w Polsce". Wtedy reakcje są takie: aż tak? naprawdę? Tak. Nasz kraj stał się symbolem zmierzchu demokracji. Już dawno prześcignęliśmy w tym rankingu Węgry. Dlatego z niemałą satysfakcją obejrzałam w ostatnią niedzielę „Talk-show Anne Will" w ARD (pierwszy program telewizji publicznej). To najchętniej oglądany polityczny talk-show w Niemczech, gromadzi cotygodniowo 4-5 mln widzów. Sama Anne Will to niekwestionowana dziennikarska sława, kompetentna, piękna, sama produkuje swój program. I jeszcze coś. Gdyby ten felieton był dla zachodniej prasy, nie byłoby o czym wspominać, ale dla polskiego czytelnika należy dodać, że Anne Will do niedawna była w związku małżeńskim z kobietą. Podsumujmy: telewizja publiczna, program pierwszy, najpopularniejszy talk-show prowadzony i produkowany przez kobietę, osobę nieheteronormatywną. I uwaga! Ta osoba krytykuje rząd! Zaprasza do studia polityków i zadaje im trudne pytania. Tak. W niemieckiej telewizji publicznej dziennikarze poddają krytyce działania rządu. Pomachajmy w tym miejscu prezesowi TVP. Halo, panie Jacku, guten Tag, wolne media z Germanii pozdrawiają! wyborcza.p(*)-talk-show-mamy-najlepsza.html |