Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wywiad ze mną dla FiM cz.2

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
07-06-2012 19:48Zabójca-Bogów (3947 punktów)Wywiad ze mną dla FiM cz.2
Ocena 5 na 5
Właśnie odsłuchałem dzisiejszej audycji Radia FiM.
Oto link do niej:

www.faktyi(*)a/audio/2012/FIM_7_czerwca.mp3

W której to miałem przyjemność i zaszczyt wystąpić.
Tym razem byłem mniej zestresowany ale czy to ustrzegło mnie przed błędami ?
Raczej nie.
Starałem się odczytać uwagi forumowiczów jacy zechcieli mi pomóc po wysłuchaniu pierwszej audycji i w wątku zamieścili ciekawe rozumowania i przykłady do wykorzystania na antenie.
Nie wszystkie udało mi się odczytać ( miałem kilkadziesiąt kartek A-4 z zakreśleniami powiększonego txt. różnych cytatów z forum i innych miejsc sieci na różne możliwe rozwinięcia dyskusji ).
Te które odczytałem mam nadzieję że spodobały się słuchaczom audycji.

Nie mam kompletnie możliwości wpływania na przebieg dyskusji i staram się gdzieś ładnie wpleść pewne informacje jakie przygotowuję.
Poseł Kotliński jest nieprzewidywalny i w pewnym momencie zaczął rozmawiać o Żydach przypisując im różne dziwne cechy nadzwyczajne.
Ja wyskoczyłem z genetycznymi badaniami i zdaje się że nieźle pokręciłem.
Wyszło śmiesznie ale zdaje się że to kompletna plama z mej strony.
(powiedziałem Słowianie a zdaje się że słychać Słowacy czyli kompletne przejęzyczenie)

W pewnym momencie Adam Cioch powiedział że powrócimy do "etyki ateizmu" a ja nie zareagowałem nawet nie orientując się co powiedział (czegoś szukałem po kartkach) dopiero teraz odsłuchując usłyszałem te słowa.
Będę musiał sprostować.

Napisał maila jeden ze słuchaczy z pytaniem o kodeks Hammurabiego i co on ma wspólnego z dwunastowiecznym dekalogiem.
Kompletnie nie wiedziałem nic o sposobie odczytu dekalogu w 12 wieku.
Jak ktoś z forumowiczów odsłucha pytania i może pomóc to proszę o post.
(jakoś wybrnąłem z sytuacji--ale na pytanie nie odpowiedziałem)

Pragnę podziękować wszystkim których przykłady wykorzystałem.
Oraz tym których rozumowania wykorzystałem a nawet nie pamiętam kto tak napisał kiedyś na forum (niektórych pamiętam).
Nie będę wymieniał może tych których przykłady i rozumowania wykorzystałem by nikogo nie pominąć.
Dziękuję za pomoc.

Ci z forumowiczów jacy odsłuchają audycji w wolnej chwili proszę o konstruktywną krytykę i pomocne przykłady poprawnych wypowiedzi na stosowne tematy.

W następnej audycji wreszcie mam zająć się moralnością i etyką chrześcijańską i przedstawić obiektywne informacje na temat tych pojęć.
Zanim pójdę do studia w piątek za tydzień najpierw założę wątek o tym co chcę powiedzieć by nie popełnić błędów.

Audycja za tydzień będzie ostatnią z mym udziałem przed wakacyjną przerwą w nadawaniu.
(przez wywiady ze mną wypadną łącznie 3 tematy jakie muszą omówić na antenie wreszcie by nie mieć zaległości , oraz by nie za dużej dawki ateizmu w mym wydaniu serwować słuchaczom).
Po wakacjach nie wykluczone że na kilka audycji powrócę. (lecz nie jest to jeszcze pewne)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

-jad- (18783 punktów)
>Poseł Kotliński jest nieprzewidywalny i w pewnym momencie zaczął rozmawiać o Żydach przypisując im
>różne dziwne cechy nadzwyczajne.

Poważnie wątpię w to, że Kotliński jest dobrym sprzymierzeńcem.


We will rise
niewiarygodny (524 punktów)
Na początku miałem problem z odróżnieniem, które kwestie są Twoje, z racji że inny uczestnik dyskusji ma bardzo podobny głos. Ogólnie druga część dyskusji bardzo fajna. Faktycznie wyszli Słowacy Szczerze mówiąc nie rozumiem pytania słuchacza związanego z kodeksem Hammurabiego i dekalogiem z XII wieku, wydaje mi się, że chodziło o podobieństwa treści, oczywiście kodeks Hammurabiego był pierwszy, są jeszcze egipskie 42 zaprzeczenia bogini Maat, które też były wcześniej. Czy aby na pewno dekalog (księga wyjścia) powstał w XII p.n.e? Nie mogę znaleźć informacji co do tej księgi.

Na początku audycji zaszokowała mnie wypowiedz co do podatku jansikowego. Co ma wspólnego z obrotnością powiatu, to czy jest w nim urząd czy też nie ma? Dlaczego gminy które dobrze zarządzają mają się dzielić z innymi, nie łatwiej, aby te gminy które sobie nie radzą podpatrzyły rozwiązania stosowane w tych które sobie radzą? Co z tego że dostaną kasę jeżeli mogą ją źle wykorzystać, a wiadomo jak dysponuje się podarowanymi pieniędzmi. Wiem że nie odzywałeś się w tym wątku, ale nie mogłem się powstrzymać aby tego nie napisać

Ogólnie wracając do twoich wypowiedzi bardzo dobre wrażenie odniosłem. Może co do profitów z ateizmu, ja osobiście uważam, że ciężko aby ateizm przebijał wiarę, ponieważ wiara daje wyimaginowane prezenty, w dodatku z najwyższej półki, kwestia jest tylko taka czy komuś to przeszkadza że jest robiony w trąbę. Jeżeli ktoś gra w lotto przez 30 lat i najwięcej wygrał 400zł jednorazowo, ale daje mu to szczęście bo przed losowaniem widzi siebie jako milionera, niech tak robi, w końcu wydaje swoje pieniądze. Ateizm nie ma zasadniczo żadnych szczególnych wabików. Popatrzymy np. na kobiety, jeżeli słyszymy pytanie retoryczne "jak wyglądam?" kobieta oczekuje że powiemy przepięknie, mimo iż wie że to nie może nie być prawdą, ale sprawi jej to przyjemność. Po prostu niektórzy ludzie wolą być jak dzieci i czekać na świętego mikołaja. Jednak to pytanie ogólnie jest bardzo dobre, po co przekonywać ludzi do ateizmu, szczerze mówiąc nie wiem czy wierzący nie są szczęśliwsi, trzeba być uznać jakie kryterium jest najważniejsze w życiu. Czy mamy patrzeć na poszczególną jednostkę czy na ludzkość, dla ludzkości ateizm jest korzystny, ale dla jednostki to już się trzeba zastanowić.
08-06-2012 13:23 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>Ogólnie druga część dyskusji bardzo fajna. Faktycznie wyszli Słowacy
Dziękuję. Będę musiał sprostować następnym razem bo chodzi rzecz jasna o Słowian.
Posprawdzam czy dobrze wymieniłem rejon gdzie teraz mieszkają--kiedyś o tym czytałem i mam nadzieję że nie pokręciłem.

>Szczerze mówiąc nie rozumiem pytania słuchacza związanego z kodeksem Hammurabiego i dekalogiem z XII wieku p.n.e.
Przyznam się szczerze że nawet nie usłyszałem że to p.n.e.
>Na początku audycji zaszokowała mnie wypowiedz co do podatku janosikowego. Co ma wspólnego z obrotnością powiatu, to czy jest w nim urząd czy też nie ma? Dlaczego gminy które dobrze zarządzają mają się dzielić z innymi,
Początek audycji to 25 minut (około) dziennika i komentarzy do różnych spraw -- byłem wyłączony koncentrując się na przypomnieniu sobie co i jak miałem ująć--oraz co gdzie mam na kartkach.

>nie łatwiej, aby te gminy które sobie nie radzą podpatrzyły rozwiązania stosowane w tych które sobie radzą?
Jasne że tak --choć nie wszystkie mogą mieć takie same możliwości zarabiania.

>Co z tego że dostaną kasę jeżeli mogą ją źle wykorzystać, a wiadomo jak dysponuje się podarowanymi pieniędzmi.
Dofinansowanie zapewne ma na celu wyrównywanie poziomu gmin.
Ale czy wszystkie gminy mają takie same szanse na dalszą samodzielność ?
Raczej nie , choćby z samego położenia .
Czy można by zastosować tutaj system by każdy sam o siebie dbał ?
Trzeba by sprawdzić jak to się odbywa w innych krajach i porównać wyniki . Ucząc się na błędach innych wysnuć wnioski a potem je wprowadzić.

>Ogólnie wracając do twoich wypowiedzi bardzo dobre wrażenie odniosłem.
Uff. Dzięki.

>Może co do profitów z ateizmu, ja osobiście uważam, że ciężko aby ateizm przebijał wiarę, ponieważ wiara daje wyimaginowane prezenty, w dodatku z najwyższej półki,
Wyimaginowane prezenty mają być lepsze od prawdy ?
Nigdy. Nie dla mnie. (ale czy dla innych ? Trzeba ich spytać)

>kwestia jest tylko taka czy komuś to przeszkadza że jest robiony w trąbę.
CHCIAŁBYM BY WIEDZIAŁ ŻE JEST OSZUKIWANY I W JAKI SPOSÓB TAK BY SAM MÓGŁ WYBRAĆ A NIE MIEĆ TYLKO JEDNĄ OPCJĘ W TV CZY W SZKOLE NA RELIGII.

>Jeżeli ktoś gra w lotto przez 30 lat i najwięcej wygrał 400zł jednorazowo, ale daje mu to szczęście bo przed losowaniem widzi siebie jako milionera, niech tak robi, w końcu wydaje swoje pieniądze.
Dostrzeż różnicę -- w lotto można wygrać bo istnieje wygrana a w religii nie ma nic poza bajkami o wiecznym życiu i takich tam . (no i tu się tylko daje na tacę--czyli traci)

>Ateizm nie ma zasadniczo żadnych szczególnych wabików.
Wypromujmy je . A dlaczego nie ? Niech kojarzy się z wiedzą i wyższym IQ i z większymi zarobkami oraz lepszym standardem życia. Wolnością i samostanowieniem.

>Jednak to pytanie ogólnie jest bardzo dobre, po co przekonywać ludzi do ateizmu,
A czy ja przekonuję ? Po części pewnie tak , ale głównie chcę by wiedzieli że można inaczej myśleć i na wesoło traktować wiarę i nabijać się z bogów.
Ale czy przekonywać ? Nie . Jedynie przedstawić swą argumentację niech mają wybór i ewentualnie sami zaczną szukać i myśleć.

>szczerze mówiąc nie wiem czy wierzący nie są szczęśliwsi, trzeba być uznać jakie kryterium jest najważniejsze w życiu.
Porównując zadowolenie z życia w krajach w rankingu gdzie brane są pod uwagę wszelakie czynniki to na samym początku listy są kraje gdzie religia nie panoszy się .
Na samym dole były państwa islamskie z szariatem na całego. Polska była zdaje się 23 zaraz za Słowacją (też katoland na kółkach jak u nas --tylko ludzie ze dwa razy więcej zarabiają).
Świecka Francja ze swymi ateistami ma o wiele więcej szczęśliwych obywateli niż religijna-wierząca Polska.
Porównując Polskę do Czech (podobne finanse) to Czesi są bardziej szczęśliwi i mają większe życie duchowe (tak słyszałem w TV) niż Polacy.

Statystyka Panie .
Społeczeństwa składają się z jednostek i jak widać mało wierzące są szczęśliwsze od tych którymi wciąż i na okrągło opiekują się święci mężowie i sami bogowie.
A zresztą spytaj milionów kobiet/niewolnic w szariacie --czy są szczęśliwe (ale najpierw pokaż im że można inaczej żyć i nie chodzić w worku po ziemniakach ).
Każdy powinien mieć wybór.
Pozdrawiam.
Necrisss (60 punktów)
Dopiero ostatnio znalazłem czas na odsłuchanie audycji z Pana udziałem.
Przeczytałem poprzedni wątek i nie widziałem, aby padł pewien argument dotyczący agnostycyzmu (o ile oczywiście go nie przeoczyłem) i nie pamiętam go także z audycji.

Argument ten jest dość prosty o ile będę go potrafił odpowiednio przedstawić.
Trzeba zacząć od tego, że ateizm odnosi się do tego w co się wierzy a agnostycyzm do tego co się wie. Wyjaśniając - jeśli zapytać kogoś czy wierzy w boga nie może powiedzieć, że jest agnostykiem, ponieważ nie jest to odpowiedź na zadane pytanie. Mówiąc, że jest agnostykiem ma na myśli najprawdopodobniej, że nie wie czy bóg istnieje, natomiast pytanie było o to czy wierzy w jego istnienie. Na tak zadane pytanie mogą pojawić się tylko dwie odpowiedzi, a mianowicie tak lub nie (raczej rzadko można spotkać osobę, która nie wie czy wierzy w jakąś konkretną rzecz). Gdy już uświadomi się tej osobie (która wcześniej określała się jako agnostyk), że ma tylko dwie możliwości istnieje spora szansa, że odpowie że nie wierzy w istnienie boga co kwalifikuje ją jako ateistę. Nie przeszkadza to jednak w tym, aby jednocześnie być agnostykiem, ponieważ - jak wspomniałem wcześniej - ateizm odnosi się do tego w co się wierzy a agnostycyzm do tego co się wie.

Na marginesie muszę wspomnieć, że argument ten usłyszałem w The Atheist Experience (możliwe że pojawił się też w ostatnim odcinku). Nie pamiętam jednak czy najpierw sam wpadłem na podobny pomysł i dopiero później usłyszałem go we wspomnianym wcześniej programie, czy jednak najpierw go usłyszałem i tylko go przemyślałem.
08-06-2012 08:34 
 Ocena 1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
Nie zgodzę się z takim argumentem za wiarą ateistów.

1. Agnostyk to osoba, która zawiesza swój sąd co do istnienia boga. Ani nie wie, ani wie, ani wierzy, ani nie wierzy. Agnostyk nie zna argumentów za istnieniem, ani za nieistnieniem, zatem wątpi. Dopuszcza możliwość, że może uwierzyć, albo poznać istotę boską.

2. Ateista to osoba, która wie, że bóg, istoty boskie nie istnieją. To oznacza, zgodnie z klasyczną definicją wiedzy, że:
- zdanie "istoty boskie nie istnieją" jest prawdziwe
- ateista jest przekonany, że bóg nie istnieje
- ateista dysponuje uzasadnieniem, że bóg nie istnieje, przykładowo pojęcie boga jest wewnętrznie sprzeczne, albo cechy świata wskazują, że nie istnieje bóg, albo inne.

Stąd, na pytanie czy Ania wierzy w istnienie boga, jeśli Ania jest agnostykiem, to powinna powiedzieć, że nie wie, nie zna odpowiedzi na to pytanie.

Natomiast, jako ateista, Ania winna odpowiedzieć, że wie, że bóg nie istnieje.

Wydaje mi się, że problem powyżej, o którym mówi Necriss, leży w niedokładnym tłumaczeniu. Belief jest bowiem zwykle potocznie tłumaczone jako wierzenie

megaslowni(*)/angielsko_polski/33342,belief
megaslowni(*)angielsko_polski/33345,believe

natomiast słowo to jest wieloznaczne i może być tłumaczone (a w tekstach akademickich jest) jako przekonanie, sąd.

ὅπερ ἔδει δεῖξαι
08-06-2012 09:12 
 Ocena 2 na 2
Ateusznik (405 punktów)
>Nie zgodzę się z takim argumentem za wiarą ateistów.
Hmm... słucham? W poście na który odpowiadasz nie było nic o wierze ateistów.
>1. Agnostyk to osoba, która zawiesza swój sąd co do istnienia boga.
Co nie przeszkadza jej być ateistą.
>ani nie wierzy.
Jaka jest różnica między zawieszaniem sądu, a brakiem wiary? Osoba zawieszająca sąd nie posiada wiary.
>Agnostyk nie zna argumentów za istnieniem, ani za nieistnieniem, zatem wątpi.
Tak, tak, agnostyk jest kompletnym nieukiem, który nie potrafi się zdecydować. To już słyszeliśmy.
>Dopuszcza możliwość, że może uwierzyć, albo poznać istotę boską.
Wręcz przeciwnie. Agnostycyzm mówi, że nie ma możliwości poznania istoty boskiej.

>2. Ateista to osoba, która wie, że bóg, istoty boskie nie istnieją.
Nie, ateista to osoba, która nie posiada wiary w istnienie boga. Nic więcej nie potrzeba. Ateista może twierdzić, że boga nie ma na pewno, ale taki pogląd nie jest obligatoryjny dla ateizmu.
>Stąd, na pytanie czy Ania wierzy w istnienie boga, jeśli Ania jest agnostykiem, to powinna powiedzieć, że nie wie, nie zna odpowiedzi na to pytanie.
Nie wie czy wierzy. To jest ciekawe.
>Natomiast, jako ateista, Ania winna odpowiedzieć, że wie, że bóg nie istnieje.
Bzdura.
08-06-2012 09:33 
 0 na 2
Rosa L. (625 punktów)
>>1. Agnostyk to osoba, która zawiesza swój sąd co do istnienia boga.
>Co nie przeszkadza jej być ateistą.
Ależ przeszkadza, albo ktoś jest ateistą albo agnostykiem. Albo wiem, albo wątpię.
>>ani nie wierzy.
Ani nie wie, ani wie, ani wierzy, ani nie wierzy - czyli wątpliwości
>Jaka jest różnica między zawieszaniem sądu, a brakiem wiary? Osoba zawieszająca sąd nie posiada wiary.
Zawieszenie sądu - brak stanowiska, brak wiary - stanowisko

>>Agnostyk nie zna argumentów za istnieniem, ani za nieistnieniem, zatem wątpi.
>Tak, tak, agnostyk jest kompletnym nieukiem, który nie potrafi się zdecydować. To już słyszeliśmy.

Raczej świetnie się zna i nie jest przekonany.

>>2. Ateista to osoba, która wie, że bóg, istoty boskie nie istnieją.
>Nie, ateista to osoba, która nie posiada wiary w istnienie boga. Nic więcej nie potrzeba. Ateista może twierdzić, że boga nie ma na pewno, ale taki pogląd nie jest obligatoryjny dla ateizmu.

Ależ wiara jest rodzajem przekonań. Ateizm, jeśli jest brakiem wiary, nie ma jak się spierać z teizmem, bo każdy może mieć dowolne przekonania, nieprawdaż?

Natomiast ateizm, jeśli jest wiedzą, to stoi na pozycji ontycznie silniejszej niż wiara, będąca przekonaniem.

Nadto wiem, że bóstwa nie istnieją, zatem dlaczego mam twierdzić, że nie wierzę w istnienie bóstw? Porównaj, proszę, zdania
"wierzę w nieistnienie hobbitów, trolli, jednorożców (oprócz cudownego niewidzialnego różowego jednorożca)"
z
"wiem, że nie istnieją hobbity, trolle, jednorożce oprócz cudownego niewidzialnego różowego jednorożca)" - stanowisko ateistyczne
oraz
"nie wiem, czy istnieją hobbity, trolle, jednorożce oprócz cudownego niewidzialnego różowego jednorożca)" - stanowisko agnostyckie

ὅπερ ἔδει δεῖξαι
08-06-2012 09:57 
 Ocena 2 na 2
Ateusznik (405 punktów)
>>>1. Agnostyk to osoba, która zawiesza swój sąd co do istnienia boga.
>>Co nie przeszkadza jej być ateistą.
>Ależ przeszkadza, albo ktoś jest ateistą albo agnostykiem. Albo wiem, albo wątpię.
Ateizm nie jest wiedzą.
>>>ani nie wierzy.
>Ani nie wie, ani wie, ani wierzy, ani nie wierzy - czyli wątpliwości
>>Jaka jest różnica między zawieszaniem sądu, a brakiem wiary? Osoba zawieszająca sąd nie posiada wiary.
>Zawieszenie sądu - brak stanowiska, brak wiary - stanowisko
Kiedy zawieszasz sąd co do istnienia boga, to również nie wierzysz w jego istnienie.

>>>2. Ateista to osoba, która wie, że bóg, istoty boskie nie istnieją.
>>Nie, ateista to osoba, która nie posiada wiary w istnienie boga. Nic więcej nie potrzeba. Ateista może twierdzić, że boga nie ma na pewno, ale taki pogląd nie jest obligatoryjny dla ateizmu.
>Ależ wiara jest rodzajem przekonań.
Oczywiście.
>Ateizm, jeśli jest brakiem wiary, nie ma jak się spierać z teizmem, bo każdy może mieć dowolne przekonania, nieprawdaż?
Teista ma przekonania teistyczne, a ateista ateistyczne.
Ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Jest jego brakiem.
>Natomiast ateizm, jeśli jest wiedzą, to stoi na pozycji ontycznie silniejszej niż wiara, będąca przekonaniem.
Ale nie jest.
>Nadto wiem, że bóstwa nie istnieją, zatem dlaczego mam twierdzić, że nie wierzę w istnienie bóstw?
Dla mnie oczywistym jest, że gdy posiada się wiedzę o braku, nie posiada się wiary w obecność.

>Porównaj, proszę, zdania
Pierwsze jest to stanowisko przeciwne do teistycznego (nie wiem czy jest na to jakaś nazwa).
Drugie nie jest stanowiskiem ateistycznym. Stanowiskiem ateistycznym było by :
nie wierzę w istnienie hobbitów...
Trzecie, zgadzam się, to stanowisko agnostyckie.
08-06-2012 10:10 
 Ocena 1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
Proponuję nowy wątek.
Musimy stanąć i zdefiniować pojęcia których używamy? Kim jest ateista, agnostyk? Jaka jest zależność pomiędzy przekonaniami, wierzeniami, wiedzą? Jak ważne jest uzasadnienie swoich poglądów

Inaczej, dyskusja będzie wyglądać następująco:
- filozofia to nauka,
- filozofia nie jest nauką
- ależ jest
- ależ nie
- ale tak
- ale nie
itd.

Wróćmy do definicji, wzorem Szkoły lwowsko-warszawskiej
ὅπερ ἔδει δεῖξαι
08-06-2012 10:15 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Postawa teisty i ateisty jest prosta do określenia:
1. Wierzę, że X istnieje.
2. Nie wierzę, że X istnieje.
W żadnym wypadku ateista nie powie "wierzę, że X nie istnieje". Ateista nie wierzy w jego istnienie. To tyle.
Ateusznik (405 punktów)
>W żadnym wypadku ateista nie powie "wierzę, że X nie istnieje". Ateista nie wierzy w jego istnienie. To tyle.
W żadnym wypadku? Oczywiście ateizm nie polega na stanowisku "wierzę, że X nie istnieje", ale sam ateista może przyjąć stanowisko "wierzę, że X nie istnieje", bo nie kłóci się ono z ateizmem.
08-06-2012 10:26 
 Ocena 1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
>Postawa teisty i ateisty jest prosta do określenia:
>1. Wierzę, że X istnieje.
>2. Nie wierzę, że X istnieje.

Ja uważam, że jest inaczej.
teista: Wierzę (jestem przekonany, ale nie mam dowodów), że bóstwo istnieje.
ateista: Wiem (wg klasycznej definicji wiedzy), że bóstwo nie istnieje.

Natomiast zdanie: "nie wierzę, że bóstwo istnieje", oraz równoważne z nim "wierzę, że bóg nie istnieje" może być uznane za stanowisko ateisty, ale nie powinno być. Ateizm to wiedza, a nie wiara. Przyznaję, że muszę to lepiej uzasadnić

>W żadnym wypadku ateista nie powie "wierzę, że X nie istnieje". Ateista nie wierzy w jego istnienie. To tyle.

Zdania "nie wierzę, że bóstwo istnieje", "wierzę, że bóg nie istnieje" są równoważne na mocy negacji de dicto i de re, przykład
Nie jest tak, że Jan jest wysoki.
Jan jest niewysoki.


ὅπερ ἔδει δεῖξαι
08-06-2012 10:35 
 0 na 2
Ateusznik (405 punktów)
>Natomiast zdanie: "nie wierzę, że bóstwo istnieje", oraz równoważne z nim "wierzę, że bóg nie istnieje" może być uznane za stanowisko ateisty, ale nie powinno być.
Zdanie "nie lubię czerwonych kwiatków" nie musi oznaczać, że mam negatywne odczucia co do czerwonych kwiatków. Może oznaczać, że mam negatywne, albo neutralne odczucia.
08-06-2012 10:44 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>Postawa teisty i ateisty jest prosta do określenia:
>1. Wierzę, że X istnieje.
>2. Nie wierzę, że X istnieje.

Ja uważam, że jest inaczej.
teista: Wierzę (jestem przekonany, ale nie mam dowodów), że bóstwo istnieje.
ateista: Wiem (wg klasycznej definicji wiedzy), że bóstwo nie istnieje.

Natomiast zdanie: "nie wierzę, że bóstwo istnieje", oraz równoważne z nim "wierzę, że bóg nie istnieje" może być uznane za stanowisko ateisty, ale nie powinno być. Ateizm to wiedza, a nie wiara. Przyznaję, że muszę to lepiej uzasadnić

>W żadnym wypadku ateista nie powie "wierzę, że X nie istnieje". Ateista nie wierzy w jego istnienie. To tyle.

Zdania "nie wierzę, że bóstwo istnieje", "wierzę, że bóg nie istnieje" są równoważne na mocy negacji de dicto i de re, przykład
Nie jest tak, że Jan jest wysoki.
Jan jest niewysoki.


Na tym poziomie różnica jest nieistotna, na innym poziomie, w logice intensjonalnej jest pewna różnica, w semantyce Kripkego należałoby to zdefiniować tak:
niech będzie dany model M=(W,R,V), gdzie W to zbiór światów możliwych, R - relacja porządkująca pomiędzy tymi światami, V - funkcja interpretacji. Wówczas jeżeli operator B oznacza "wierzę, że"
nie wierzę, że bóstwo istnieje
jest zapisane jako

tu latex (nota bene winien być zaimplementowany, nieprawdaż?)

M, s \models \neg B (\phi) \equiv \exists x \in W R(x,s) M,x \models \neg \phi

Natomiast wierzę, że bóg nie istnieje jest zapisane jako:
M, s \models B (\neg \phi) \equiv \forall x \in W R(x,s) M,x \models \neg \phi

Jeżeli się nie pomyliłem, to różnice są poważne, ale na poziomie logicznej analizy języka w teorii modeli.

Translacja tu 1.618034.com/latex.php
ὅπερ ἔδει δεῖξαι
08-06-2012 11:47 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Natomiast zdanie: "nie wierzę, że bóstwo istnieje", oraz równoważne z nim "wierzę, że bóg nie istnieje"
Ja uważam, że te zdania nie są równoważne. "Nie wierzę, że a" oraz "Wierzę, że nie a" to zupełnie co innego. Ale ponieważ ostatnie wykłady z logiki zaliczyłam w 1976 roku, nie pamiętam, jak to się uzasadnia.
08-06-2012 12:04 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>Natomiast zdanie: "nie wierzę, że bóstwo istnieje", oraz równoważne z nim "wierzę, że bóg nie istnieje"
>Ja uważam, że te zdania nie są równoważne. "Nie wierzę, że a" oraz "Wierzę, że nie a" to zupełnie co innego. Ale ponieważ ostatnie wykłady z logiki zaliczyłam w 1976 roku, nie pamiętam, jak to się uzasadnia.

Też zaczynam odnosić takie wrażenie, bo w ferworze dyskusji zapomniałem o specyfice logiki intensjonalnej. Ale szczęśliwie już jakoś poradziłem sobie.
08-06-2012 12:25 
 Ocena 2 na 2
martok (1115 punktów)
>Ja uważam, że te zdania nie są równoważne. "Nie wierzę, że a" oraz "Wierzę, że nie a" to zupełnie co innego. Ale ponieważ ostatnie wykłady z logiki zaliczyłam w 1976 roku, nie pamiętam, jak to się uzasadnia.

Ja jestem z logiką na bieżąco. I masz rację.
08-06-2012 14:33 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>teista: Wierzę (jestem przekonany, ale nie mam dowodów), że bóstwo istnieje.
Jak nie mają dowodów a te tony zapisanych radosną twórczością fantazjowań w różnych wariacjach na tematy zbawienne dla duszy ! A te świątynie i zamachy bombowe czyż to nie dowody i świadectwa obłędu zwanego wiarą w boga !!!
To wszystko to dowody na to że bóg istnieje i jest super-oszustem i kłamcą.
(To oczywiście ponury żart--zgadzam się z Tobą)

>ateista: Wiem (wg klasycznej definicji wiedzy), że bóstwo nie istnieje.
A jak najbardziej.

>Natomiast zdanie: "nie wierzę, że bóstwo istnieje", oraz równoważne z nim "wierzę, że bóg nie istnieje" może być uznane za stanowisko ateisty, ale nie powinno być.
A tu się nie zgodzę. Nie jestem fachowcem od formalności i uważam że zdania te nie są równoważne.
Otóż:
"nie wierzę, że bóstwo istnieje"--tak i ja mogę powiedzieć bo nie mam wiary (nie wierzę)

"wierzę, że bóg nie istnieje" --a tak w życiu nie powiem bo ja nie wierzę ja wiem !!!

>Ateizm to wiedza, a nie wiara.
W moim wypadku tak ale może istnieć brak wiary bez wiedzy , wystarczy urodzić się w rodzinie bezbożnej.
08-06-2012 10:26 
 Ocena-1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
Jeśli tak trudno nam przyjąć wspólne definicję pojęć, posługujmy się samymi definicjami, nie używając pojęć.
08-06-2012 09:30 
 Ocena 4 na 4
Necrisss (60 punktów)
>1. Agnostyk to osoba, która zawiesza swój sąd co do istnienia boga. Ani nie wie, ani wie, ani wierzy, ani nie wierzy. Agnostyk nie zna argumentów za istnieniem, ani za nieistnieniem, zatem wątpi. Dopuszcza możliwość, że może uwierzyć, albo poznać istotę boską.

Być może mam ograniczoną wyobraźnię, bo nie mam pojęcia jak można zawiesić swój osąd co do tego czy się w coś wierzy. Można oczywiście nie zajmować stanowiska co do istnienia boga (lub jakiejkolwiek innej rzeczy), ale jeśli chodzi o własne wierzenia byłoby to nieco kłopotliwe.

>2. Ateista to osoba, która wie, że bóg, istoty boskie nie istnieją.

Zawsze byłem przekonany, że ateista to ktoś, kto nie wierzy w istnienie boga. Jako ateista nie twierdzę, że wiem że bóg nie istnieje. Mój ateizm jest po prostu odpowiedzią na twierdzenie teistów co do istnienia boga. Oni przedstawiają hipotezę na temat istnienia pewnej rzeczy/osoby więc dopóki tego nie udowodnią nie wierzę, że ich twierdzenie jest prawdziwe.

>Stąd, na pytanie czy Ania wierzy w istnienie boga, jeśli Ania jest agnostykiem, to powinna powiedzieć, że nie wie, nie zna odpowiedzi na to pytanie.

Ponownie - jeśli na pytanie czy Ania wierzy w istnienie boga odpowie "nie wiem" oznacza to, że nie wie czy wierzy w istnienie boga. Jak pisałem wcześniej trudno jest znaleźć osobę, która nie wie w co wierzy (a przynajmniej ja do tej pory takiej nie spotkałem).

>Natomiast, jako ateista, Ania winna odpowiedzieć, że wie, że bóg nie istnieje.

Jak napisałem wyżej, ateista to ktoś kto nie wierzy w istnienie boga.

>Wydaje mi się, że problem powyżej, o którym mówi Necriss, leży w niedokładnym tłumaczeniu.

Tłumaczenie może być wadliwe, bo oglądam zwykle bez napisów. Staram się przy okazji poćwiczyć rozumienie angielskiego ze słuchu. Niestety mój angielski rewelacyjny nie jest, więc pewne pomyłki w tłumaczeniu mogły się zdarzyć.
Wydaje mi się jednak, że nie w tłumaczeniu jest problem, a w odmiennych założeniach. Pan założył, że ateista to ktoś, kto wie że bóg nie istnieje. Ja natomiast założyłem że ateista to osoba, która nie wierzy w twierdzenia teistów mówiących że bóg istnieje.
08-06-2012 10:01 
 Ocena-1 na 1
Rosa L. (625 punktów)
>>1. Agnostyk to osoba, która zawiesza swój sąd co do istnienia boga. Ani nie wie, ani wie, ani wierzy, ani nie wierzy. Agnostyk nie zna argumentów za istnieniem, ani za nieistnieniem, zatem wątpi. Dopuszcza możliwość, że może uwierzyć, albo poznać istotę boską.
>Być może mam ograniczoną wyobraźnię, bo nie mam pojęcia jak można zawiesić swój osąd co do tego czy się w coś wierzy. Można oczywiście nie zajmować stanowiska co do istnienia boga (lub jakiejkolwiek innej rzeczy), ale jeśli chodzi o własne wierzenia byłoby to nieco kłopotliwe.

Myślę, że mogę sobie wyobrazić Nikodema, który dowiaduje się, że jego przyjaciółka Natalia spotyka się z Norbertem, aby plotkować na temat Nikodema. Jednocześnie Nikodem zna dobrze Natalię i wie, że raczej ona taka nie jest. Wówczas może wierzyć, że takie zachowanie miało miejsce, ale bardziej prawdopodobnie zawiesi swój osąd i zaczeka do rozmowy z Natalią.

Wówczas ani nie wie, ani wie, co więcej nie wierzy (nie jest przekonana) ani wierzy (jest przekonana). Można posunąć się do powiedzenia, że nie wie czy wierzy, czy wie.

>>2. Ateista to osoba, która wie, że bóg, istoty boskie nie istnieją.
>Oni przedstawiają hipotezę na temat istnienia pewnej rzeczy/osoby więc dopóki tego nie udowodnią nie wierzę, że ich twierdzenie jest prawdziwe.

Ale Oni nie mówią o hipotezie wiary w bóstwo, ale o istnieniu bóstwa. Stąd kontrastanowisko powinno być negacją hipotezy o istnieniu.

>>Stąd, na pytanie czy Ania wierzy w istnienie boga, jeśli Ania jest agnostykiem, to powinna powiedzieć, że nie wie, nie zna odpowiedzi na to pytanie.
>Ponownie - jeśli na pytanie czy Ania wierzy w istnienie boga odpowie "nie wiem" oznacza to, że nie wie czy wierzy w istnienie boga. Jak pisałem wcześniej trudno jest znaleźć osobę, która nie wie w co wierzy (a przynajmniej ja do tej pory takiej nie spotkałem).

Poprawka: Ania nie wie, czy istnieje bóg. Dziękuję za wskazanie.

>>Natomiast, jako ateista, Ania winna odpowiedzieć, że wie, że bóg nie istnieje.
>Jak napisałem wyżej, ateista to ktoś kto nie wierzy w istnienie boga.
Popularne i błędne w moim mniemaniu stanowisko.

>>Wydaje mi się, że problem powyżej, o którym mówi Necriss, leży w niedokładnym tłumaczeniu.
>Tłumaczenie może być wadliwe, bo oglądam zwykle bez napisów. Staram się przy okazji poćwiczyć rozumienie angielskiego ze słuchu. Niestety mój angielski rewelacyjny nie jest, więc pewne pomyłki w tłumaczeniu mogły się zdarzyć.
Proszę się nie martwić, to nie jest błąd w tłumaczeniu, ale interpretacji. Poza tym jeżeli ktoś chce występować w Metropolitan Opera, to musi ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć, nieprawdaż?
>Wydaje mi się jednak, że nie w tłumaczeniu jest problem, a w odmiennych założeniach. Pan założył, że ateista to ktoś, kto wie że bóg nie istnieje. Ja natomiast założyłem że ateista to osoba, która nie wierzy w twierdzenia teistów mówiących że bóg istnieje.
Zgoda, ale proszę rozważyć poprawność mojej definicji. Uważam, że moja definicja jest adekwatna.

ὅπερ ἔδει δεῖξαι
08-06-2012 11:04 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
Rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja, ja jednak zgadzam się z Rosa L.

Najpierw o agnostykach. Agnostykiem jest osobą, która uważa że jest za mało danych aby rozwiązać zagadkę istnienia/nie istnienia boga. To to jakbyś miał powiedzieć czy w pudełku jest piłka bez żadnych wskazówek. Nie oznacza to, że nie ma dowodów że piłka w środku jest czy też nie, agnostyk uważa że dowodów takich nie ma lub ich nie poznał lub te co poznał nie przekonały go. Na pewno nie można powiedzieć, że jest wierzący, ponieważ wiara to pewność bez dowodów. Przeciwieństwem wiary jest brak pewności bez dowodów, czyli stosując matematyczną technikę przenoszenia na drugą stronę równania jest to pewność z dowodami, czyli jak byk wiedza. Więc nie jest on również ateistą ponieważ nie posiada agnostyk dowodów, jest pośrodku. Wracając do przykładu domniemanej piłki w pudełku, wierzący jest pewien że w pudełku jest piłka, ponieważ tak powiedział ktoś 2000 lat temu. Natomiast ateista rozejrzał się po pokoju i widzi że piłka jest na regale, więc na pewno nie ma jej w pudełku. Taka jest "moja" wersja
08-06-2012 11:12 
 Ocena-1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
>Przeciwieństwem wiary jest brak pewności bez dowodów, czyli stosując matematyczną technikę przenoszenia na drugą stronę równania jest to pewność z dowodami, czyli jak byk wiedza.
Przeniosłeś przeciwieństwo wiary, aby uzyskać przeciwieństwo wiary. Chyba nie tak to się robi.
>Natomiast ateista rozejrzał się po pokoju i widzi że piłka jest na regale, więc na pewno nie ma jej w pudełku.
Ładnie sobie założyłeś w swoim przykładzie, ale jak się ma to do rzeczywistości (w sprawie boga, rzecz jasna)? Gdzie widzisz piłkę?
08-06-2012 11:58 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
>>Przeciwieństwem wiary jest brak pewności bez dowodów, czyli stosując matematyczną technikę przenoszenia na drugą stronę równania jest to pewność z dowodami, czyli jak byk wiedza.
>Przeniosłeś przeciwieństwo wiary, aby uzyskać przeciwieństwo wiary. Chyba nie tak to się robi.
Wiara to z definicji to pewność bez dowodów. Teizm to pewność w istnienie boga bez dowodów. Ateizm jako przeciwieństwo jest to pewność w nie istnienie boga z dowodami. Inaczej ateizm to sceptycyzm (jako przeciwieństwo pewności) w istnienie boga bez dowodów. Jakby nie było w obydwu przypadkach ateizmowi jest bliżej do wiedzy niż do wiary.

>>Natomiast ateista rozejrzał się po pokoju i widzi że piłka jest na regale, więc na pewno nie ma jej w pudełku.
>Ładnie sobie założyłeś w swoim przykładzie, ale jak się ma to do rzeczywistości (w sprawie boga, rzecz jasna)? Gdzie widzisz piłkę?
W moim przykładzie pytanie czy bóg istnieje?, jest adekwatne do pytania czy piłka jest w pudełku?
08-06-2012 12:16 
 0 na 2
Ateusznik (405 punktów)
>Teizm to pewność w istnienie boga bez dowodów. Ateizm jako przeciwieństwo jest to pewność w nie istnienie boga z dowodami.
Tylko, że ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Jest jego brakiem (nie wiem, który raz to powtarzam).
>Inaczej ateizm to sceptycyzm (jako przeciwieństwo pewności) w istnienie boga bez dowodów.
No to w końcu jak?

>>Ładnie sobie założyłeś w swoim przykładzie, ale jak się ma to do rzeczywistości (w sprawie boga, rzecz jasna)? Gdzie widzisz piłkę?
>W moim przykładzie pytanie czy bóg istnieje?, jest adekwatne do pytania czy piłka jest w pudełku?
Powiedziałeś, że ateista znalazł dowód w postaci piłki na regale. Więc pytam: jakie widzisz dowody zaprzeczające istnieniu boga?
08-06-2012 12:57 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
>Tylko, że ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Jest jego brakiem (nie wiem, który raz to powtarzam).
Dlaczego uważasz że jest jego brakiem? Przeciwieństwem liczby 5 jest -5, a nie brak tej liczby czyli 0. Ateizm zaprzecza teizmowi, więc nie może być "niczym" jest mu dokładnie przeciwstawny, tak jak prawo i lewo. Przeciwieństwem prawa jest lewo, a nie brak prawego.

>>Inaczej ateizm to sceptycyzm (jako przeciwieństwo pewności) w istnienie boga bez dowodów.
>No to w końcu jak?
Można określić to na wiele sposobów. Tak samo jak "samochód jest zielony", "samochód nie jest niebieski" może to dotyczyć tego samego samochodu? Może.

>Powiedziałeś, że ateista znalazł dowód w postaci piłki na regale. Więc pytam: jakie widzisz dowody zaprzeczające istnieniu boga?
Podaj mi atrybuty boga o jakim myślisz, to je podważę.
08-06-2012 13:44 
 Ocena 4 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Przeciwieństwem liczby 5 jest -5
A przeciwieństwem teizmu jest antyteizm, zdecydowanie negatywnie nastawiony do teizmu, będący w aktywnej opozycji. Antyteista będzie zwalczał wszelkie przejawy teizmu, posuwając się w skrajnych przypadkach do burzenia kościołów, palenia ksiąg liturgicznych i podrzynania gardeł wierzącym. Ateizm to raczej postawa typu "teizm mi wisi", że się tak kolokwialnie wyrażę. Ateiści nie walczą z bogami, bo ich nie uznają. Jak walczyć z czymś, w czego istnienie się nie wierzy? Przecież to niepoważne by było. Przy tym ateista nie usiłuje teistów "nawracać", raczej toleruje ich wiarę (wymagając tego samego wzajemnie wobec swojej niewiary!), a antyteista będzie teistę tępił do upadłego.
Antyteista to właśnie to -5, zaś ateista - 0.
niewiarygodny (524 punktów)
>>Przeciwieństwem liczby 5 jest -5

Czym różni się podejście antyteisty od ateisty w kwestii samego pytania "czy bóg istnieje?"

Nie ma różnicy w przekonaniu czy wiedzy o istnieniu/nie istnieniu boga. Różnica jest w podejściu do religii. A to zupełnie inna kwestia, wiara w boga, a religia. Ja w 100% popieram ludzi którzy wierzą w boga nie przypisując się do jakiejkolwiek organizacji religijnej. Tak samo ja nie mam zamiaru przystępować do jakiejkolwiek organizacji ateistycznej.

Jeżeli jestem za tym aby walczyć z religią, drogą edukacji i dyskusji to jestem ateistą czy antyteistą? Przecież nie "wisi" mi to, ale nie palę kościołów.
08-06-2012 14:24 
 Ocena 1 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Jesteś umiarkowanym antyteistą.
A ja jestem ateistką - bo nie zależy mi na walce z religią jako taką (czy też ogólniej - z religiami), tylko na tym, żeby religie zostawiły mnie w spokoju. A jak już mnie zostawią, to niech sobie będą. Dla chętnych.
niewiarygodny (524 punktów)
Jednak nie można powiedzieć że ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Ponieważ tak własnie jest, w doktrynę teizmu nie jest wpisane zwalczanie ateistów, tak samo w doktrynę ateistów nie jest wpisane zwalczanie teistów. Natomiast antyteizm i antyateizm są swoimi przeciwieństwami. Czyli doktryny które bazują na zwalczaniu siebie na wzajem.

Dlatego tez jeżeli teizm to -5 ateizm to 5, a nie 0. To czy chcesz zmieniać poglądy drugiej strony nie ma nic do rzeczy w sprawie tego co Ty uznajesz za prawdę. Jeżeli ja jestem aUF0istą ale jest mi czy Ty w UFO wierzysz czy też nie, nie oznacza to że nie mam ugruntowanego zdania na ten temat, więc dlaczego degradujesz mnie z -5 do 0?
08-06-2012 14:54 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>Jednak nie można powiedzieć że ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Ponieważ tak własnie jest, w doktrynę teizmu nie jest wpisane zwalczanie ateistów,
A gdzie tam !!! A jasne że jest.
Już budda prześladował ateistów (każdy buddysta zaprzeczy).
A dziś kara śmierci za ateizm w kilku państwach .
Kara więzienia za ateizm (do 5 lat w Indonezji) w wielu krajach .

Religie z góry przewidują opozycję "zło" i ateiści zawsze pasują jako bezbożni.
niewiarygodny (524 punktów)
>>Jednak nie można powiedzieć że ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Ponieważ tak własnie jest, w doktrynę teizmu nie jest wpisane zwalczanie ateistów,
>A gdzie tam !!! A jasne że jest.
>Już budda prześladował ateistów (każdy buddysta zaprzeczy).
>A dziś kara śmierci za ateizm w kilku państwach .
>Kara więzienia za ateizm (do 5 lat w Indonezji) w wielu krajach .
>Religie z góry przewidują opozycję "zło" i ateiści zawsze pasują jako bezbożni.

A kto powiedział, że w każdej religii są tylko teiści, a nie antyateiści?
Mówimy o definicji nie o tym co się dzieje w praktyce, w praktyce ciężko określić kto jest teistą a kto antyateistą i teistą w jednym. Są teiści którzy nie mają nic do ateistów.
08-06-2012 16:58 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>>>Przeciwieństwem liczby 5 jest -5
>Czym różni się podejście antyteisty od ateisty w kwestii samego pytania "czy bóg istnieje?"
>Nie ma różnicy w przekonaniu czy wiedzy o istnieniu/nie istnieniu boga. Różnica jest w podejściu do religii.

Chcesz podejścia anty-teistycznego do Bóstwa chrześcijan. Bóg jest tworem sztucznie wymyślonym na potrzeby sekty kapłańskiej by pozwolić jej manipulować masami ludzkimi. Samo pytanie "czy istnieje" zakłada możliwość realnego istnienia, podczas gdy całe "istnienie Boga" jest tylko wielką manipulacją.

Czysto ateistyczna neutralna odpowiedź brzmi Bóg nie istnieje.
08-06-2012 17:56 
 Ocena 2 na 2
Necrisss (60 punktów)
>>Tylko, że ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu. Jest jego brakiem (nie wiem, który raz to powtarzam).
>Dlaczego uważasz że jest jego brakiem? Przeciwieństwem liczby 5 jest -5, a nie brak tej liczby czyli 0. Ateizm zaprzecza teizmowi, więc nie może być "niczym" jest mu dokładnie przeciwstawny, tak jak prawo i lewo. Przeciwieństwem prawa jest lewo, a nie brak prawego.

Myślę, że za bardzo trzyma się Pan tego 'przeciwieństwa'. Ateizm to nie jest przeciwieństwo teizmu. Jest wszystkim co nie kwalifikuje się jako teizm.
Używając Pańskich przykładów:
1. Jeśli teizm to liczba 5 to wtedy ateizm jest wszystkimi pozostałymi liczbami.
2. Jeśli teizm to droga w lewo to wtedy ateizm jest wszystkimi pozostałymi drogami.

Wynika to z dodania przedrostka 'a-' czyli 'nie'. Wszystko co nie jest teizmem jest ateizmem (lub jeśli ktoś woli nie-teizmem).

>>>Inaczej ateizm to sceptycyzm (jako przeciwieństwo pewności) w istnienie boga bez dowodów.
>>No to w końcu jak?
>Można określić to na wiele sposobów. Tak samo jak "samochód jest zielony", "samochód nie jest niebieski" może to dotyczyć tego samego samochodu? Może.

Podane dwa wyrażenia 'samochód jest zielony' i 'samochód nie jest niebieski' nie są adekwatnym przykładem. Odpowiednie by były 'samochód jest zielony' (jako odpowiednik teizmu) i 'samochód nie jest zielony' (jako odpowiednik ateizmu). W tym wypadku wszystko poza zielonym kwalifikuje się do drugiej kategorii, czyli wszystko co nie jest teizmem jest ateizmem.

Już naprawdę nie wiem jak to łatwiej przedstawić.
niewiarygodny (524 punktów)
>Myślę, że za bardzo trzyma się Pan tego 'przeciwieństwa'. Ateizm to nie jest przeciwieństwo teizmu. Jest wszystkim co nie kwalifikuje się jako teizm.
wegetarianizm nie kwalifikuje się jako teizm, jednak nie znaczy że jest to ateizm

>Używając Pańskich przykładów:
>1. Jeśli teizm to liczba 5 to wtedy ateizm jest wszystkimi pozostałymi liczbami.
Gdzie w takim razie miejsce na deizm i agnostycyzm? Skoro według Pana ateizm zajmuje wszystkie inne liczby?

>Wynika to z dodania przedrostka 'a-' czyli 'nie'. Wszystko co nie jest teizmem jest ateizmem (lub jeśli ktoś woli nie-teizmem).
To jest zbytnie uproszczenie, przedrostki 'a-' oznaczają przeciwieństwo. Nie-teizmem jest faktycznie wszystko inne np. umiłowanie futbolu, natomiast ateizmem jest konkretne zagadnienie odnoszące się do teizmu tylko z przeciwnym zwrotem.

>Podane dwa wyrażenia 'samochód jest zielony' i 'samochód nie jest niebieski' nie są adekwatnym przykładem. Odpowiednie by były 'samochód jest zielony' (jako odpowiednik teizmu) i 'samochód nie jest zielony' (jako odpowiednik ateizmu). W tym wypadku wszystko poza zielonym kwalifikuje się do drugiej kategorii, czyli wszystko co nie jest teizmem jest ateizmem.

W tym przykładzie chodziło mi o to, że dane wyrażenie można opisać na dwa sposoby, jedno przez określenie co czym jest, drugie można przedstawić czym nie jest, może kolory samochodu nie były dobrym przykładem ponieważ są dwukierunkowe, przez co jedno określenie jest dokładniejsze niż drugie.
Necrisss (60 punktów)
>>Myślę, że za bardzo trzyma się Pan tego 'przeciwieństwa'. Ateizm to nie jest przeciwieństwo teizmu. Jest wszystkim co nie kwalifikuje się jako teizm.
>wegetarianizm nie kwalifikuje się jako teizm, jednak nie znaczy że jest to ateizm

Chyba niepotrzebnie użyłem skrótu myślowego. Chodziło mi o to, że każde stanowisko na temat istnienia boga niezgadzające się z teizmem jak również brak stanowiska w tej sprawie są ateizmem (brak stanowiska też ze względu na to, że nie kwalifikuje się jako teizm a dotyczy istnienia boga).

>>Używając Pańskich przykładów:
>>1. Jeśli teizm to liczba 5 to wtedy ateizm jest wszystkimi pozostałymi liczbami.
>Gdzie w takim razie miejsce na deizm i agnostycyzm? Skoro według Pana ateizm zajmuje wszystkie inne liczby?

Deizm zaliczyłbym do teizmu (ponieważ uznaje istnienie bóstwa) natomiast agnostycyzm zawiera się w ateizmie (ponieważ nie jest teizmem a dotyczy sprawy istnienia bóstw).

>>Wynika to z dodania przedrostka 'a-' czyli 'nie'. Wszystko co nie jest teizmem jest ateizmem (lub jeśli ktoś woli nie-teizmem).
>To jest zbytnie uproszczenie, przedrostki 'a-' oznaczają przeciwieństwo. Nie-teizmem jest faktycznie wszystko inne np. umiłowanie futbolu, natomiast ateizmem jest konkretne zagadnienie odnoszące się do teizmu tylko z przeciwnym zwrotem.

Widzę, że tym razem przeciąga Pan za bardzo w drugą stronę. Chodziło mi oczywiście tylko i wyłącznie o kwestię istnienia boga, a nie o futbol itd.

Mam nadzieję, że tym razem dobrze przekazałem to co mam na myśli
niewiarygodny (524 punktów)
>Chyba niepotrzebnie użyłem skrótu myślowego. Chodziło mi o to, że każde stanowisko na temat istnienia boga niezgadzające się z teizmem jak również brak stanowiska w tej sprawie są ateizmem (brak stanowiska też ze względu na to, że nie kwalifikuje się jako teizm a dotyczy istnienia boga).
Ateista ma bardzo konkretne stanowisko na temat istnienia boga. Zasadniczo nawet agnostyk, uważa że na to pytanie nie można sensownie odpowiedzieć, co jest również zajęciem stanowiska.

>Deizm zaliczyłbym do teizmu (ponieważ uznaje istnienie bóstwa) natomiast agnostycyzm zawiera się w ateizmie (ponieważ nie jest teizmem a dotyczy sprawy istnienia bóstw).
Według mnie deistę faktycznie można dać bardzo blisko teizmu, powiedzmy 3, jednak agnostycyzm w pozycji 0, ponieważ wstrzymanie się od głosu jest właśnie pośrodku. Gwoli przypomnienia teizm 5, ateizm -5.

>Widzę, że tym razem przeciąga Pan za bardzo w drugą stronę.
No przepraszam nie-teizm może być wszystkim innym. Jeżeli mówię że nie biegam, to znaczy że mogę robić w danej chwili wszystko oprócz biegania.
>Mam nadzieję, że tym razem dobrze przekazałem to co mam na myśli
Teraz tak, ponieważ doszliśmy do tego czym jest przeciwieństwo
Ateusznik (405 punktów)
>Według mnie deistę faktycznie można dać bardzo blisko teizmu, powiedzmy 3, jednak agnostycyzm w pozycji 0, ponieważ wstrzymanie się od głosu jest właśnie pośrodku. Gwoli przypomnienia teizm 5, ateizm -5.
Według mnie agnostycyzm to 0, a ateizm to wszystkie liczby od -5 do 0 włącznie.
08-06-2012 20:43 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
>>Według mnie deistę faktycznie można dać bardzo blisko teizmu, powiedzmy 3, jednak agnostycyzm w pozycji 0, ponieważ wstrzymanie się od głosu jest właśnie pośrodku. Gwoli przypomnienia teizm 5, ateizm -5.
>Według mnie agnostycyzm to 0, a ateizm to wszystkie liczby od -5 do 0 włącznie.
Dlaczego włącznie? Nie słyszałem o żadnym agnostyku, któremu jest bliżej do teistów niż do ateistów, to fakt. Jednak z definicji agnostycy dopuszczają możliwość istnienia boga, więc nie można ich ulokować w podgrupie ateistów.
08-06-2012 20:48 
 Ocena 1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
>Dlaczego włącznie? Nie słyszałem o żadnym agnostyku, któremu jest bliżej do teistów niż do ateistów, to fakt. Jednak z definicji agnostycy dopuszczają możliwość istnienia boga, więc nie można ich ulokować w podgrupie ateistów.
Znowu wracamy do rozumienia ateizmu. To, że ateista nie posiada wiary w boga, nie oznacza, że nie dopuszcza jego istnienia (nadal mówimy o bogu w ogólnym rozumieniu, bez określonych atrybutów).
08-06-2012 21:02 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
Ej , ej zaraz , zaraz jak to ateista dopuszcza istnienie bogów ?
Ja jestem ateistą i zapewniam że nie ma możliwości by istniała jakakolwiek osoba boska (nawet bóg krasnoludków taki tyci-tyci).
Proszę nie uogólniać Ateuszniku.
Proponuję byś przeszukał forum w poszukiwaniu wypowiedzi na temat ateizmu forumowiczów i zapoznał się ze stanowiskami innych .
Ateizmów jest tyle ilu ateistów.
Niestety brakuje ministerstwa ateizmu by ustalało standardy kto może mieć legitymację i kto ma prawo nosić znaczek.
I bardzo dobrze jest jak jest.

A tu masz Pan linka do mego wątku "Jestem ateistą 100%" (tak się kiedyś nazywał ale zdaje się że moderacja w ramach zabawy w ministerstwo ateizmu 100% obcięła).
Piszą tam ateiści jacy sami siebie określają 98% lub 95% ateistami.
I nikt nie ma do nich pretensji.
Ateusznik (405 punktów)
>Ej , ej zaraz , zaraz jak to ateista dopuszcza istnienie bogów ?
Dopuszcza(może, nie musi), bo nie ma dowodu, że jest inaczej.
>Ja jestem ateistą i zapewniam że nie ma możliwości by istniała jakakolwiek osoba boska (nawet bóg krasnoludków taki tyci-tyci).
Tylko, że ateizm na tym nie polega. Ateista może mieć taki pogląd, ale jako dodatkowy, obok ateizmu.
>Proszę nie uogólniać Ateuszniku.
Gdzie tu uogólnianie? Powiedziałem, że jest to możliwe.
>Ateizmów jest tyle ilu ateistów.
Ateizm jest jeden, to dodatków do ateizmu jest tyle ilu ateistów.
08-06-2012 22:15 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>Dopuszcza(może, nie musi), bo nie ma dowodu, że jest inaczej.
A jak ktoś ma dowód/y to po prostu mówi otwarcie że nie może istnieć żaden bożek.

>Tylko, że ateizm na tym nie polega. Ateista może mieć taki pogląd, ale jako dodatkowy, obok ateizmu.
Dziękuję za zezwolenie na posiadanie dodatkowego poglądu.

>Gdzie tu uogólnianie? Powiedziałem, że jest to możliwe.
A to O.K.

>Ateizm jest jeden, to dodatków do ateizmu jest tyle ilu ateistów.
Jak zwał tak zwał.
(choć o dodatkach jeszcze nie słyszałem ale skuszę się na ze dwa - jak dają to biorę dodatek)

Powiem szczerze że zaskakuje mnie jak można nie odrzucać w 100% boga i duszy i takich tam.
Dla mnie ilość informacji jest dostateczna by negować bogów.
(4 lata temu nawet by mi takie zdania do głowy nie przyszły)

Tak na marginesie to kiedyś nakręciłem prof.Grabowską by założyła wątek "Herezje w łonie racjonalistycznego ateizmu "
Wejdż tam na wątek i przeczytaj punkt 3. (jest the best)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,397556#w401187

Lubiła Pani psor. pospierać się o znaczenie słów i dzielić włos na czworo.
Przypuszczam że na 20 kartkach spokojnie by zmieściła wstęp jedynie do objaśnienia znaczenia "a" w słowie ateizm. szkoda że ją zbanowano.

Tam byście w czwórkę jak się tu spieracie mieli okazję do używania.
Prześledzę całość waszej dyskusji --choć nie jestem formalistą ale zobaczę co ustalicie.
(czytam na bieżąco jak mi powiadomienia spływają o wypowiedziach ale już się pogubiłem trochę)
Pozdrawiam i życzę wykrycia herezji i napiętnowania jej.
08-06-2012 22:26 
 Ocena 1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
>>Dopuszcza(może, nie musi), bo nie ma dowodu, że jest inaczej.
>A jak ktoś ma dowód/y to po prostu mówi otwarcie że nie może istnieć żaden bożek.
Oczywiście, i jest ta osoba ateistą, nie-agnostykiem.

>Dziękuję za zezwolenie na posiadanie dodatkowego poglądu.


>Powiem szczerze że zaskakuje mnie jak można nie odrzucać w 100% boga i duszy i takich tam.
Chcę być uczciwy - jeśli nie widzę dowodów, to nie odrzucam.

>Pozdrawiam i życzę wykrycia herezji i napiętnowania jej.
Również pozdrawiam
08-06-2012 23:00 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>>Ateizm jest jeden, to dodatków do ateizmu jest tyle ilu ateistów.
>Jak zwał tak zwał.
>(choć o dodatkach jeszcze nie słyszałem ale skuszę się na ze dwa - jak dają to biorę dodatek)

Dobra stara zasada jak dają to bierz jak biją uciekaj. Tyle że jak się bierze za dużo to później powstaje masło maślane.

>Powiem szczerze że zaskakuje mnie jak można nie odrzucać w 100% boga i duszy i takich tam.
>Dla mnie ilość informacji jest dostateczna by negować bogów.
A o wszystkich Bogach zbierałeś informacje i wiedzę?
Czy tylko wnioskujesz po jakimś % informacji o tym?
09-06-2012 15:11 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>A o wszystkich Bogach zbierałeś informacje i wiedzę?
Lepiej zebrałem info o pochodzeniu bogów.
Wiem skąd wypełźli.
Co załatwia sprawę wiedzy o bogach nawet dziś jeszcze nie wymyślonych.
Czyli o przyszłych urojeniach . (nawet takich w połowie wszechmocnych i w połowie nieśmiertelnych czy też jedynie trochę wszechwiedzących lub będących stworzycielami nad-bogów lub nawet takiego dziadka trójcy świętej czyli ojca ojca boga ojca )

>Czy tylko wnioskujesz po jakimś % informacji o tym?
Wnioskuję po wiedzy na temat pochodzenia bogów (jakichkolwiek) .
Poprawność wnioskowania poddałem ocenie w wątku "Jestem ateistą" na forum.
Oraz wcześniej w rozmowach z religioznawcami.

Bogowie stanowią świetne żródło zabawnych sytuacji na co dzień gdzie to razem ze znajomymi robimy uwagi przy zakupach lub w pobliżu świątyń czy też w innych sytuacjach.
Zaprawdę powiadam Ci iż wierzenia ludzkie i same reakcje wierzących na paradoxy wiary lub ostentacyjne obnoszenie się z wiarą w przerysowanym stopniu wciąż sprawiają mi przyjemność.

(mój znajomy z-ateizowany przez mą skromną osobę założył z własnej inicjatywy koloratkę zrobioną z papieru i ze swą dziewczyną wyruszył w podróż zagraniczną pociągiem z Wa-wy --mieli ubaw przez całą drogę)
dorias (722 punktów)
>>A o wszystkich Bogach zbierałeś informacje i wiedzę?
>Lepiej zebrałem info o pochodzeniu bogów.
>Wiem skąd wypełźli.

No to podaj jakiegoś linka lub tytuł książki/książek z chęcią się do uczę

>>Czy tylko wnioskujesz po jakimś % informacji o tym?
>Wnioskuję po wiedzy na temat pochodzenia bogów (jakichkolwiek) .
>Poprawność wnioskowania poddałem ocenie w wątku "Jestem ateistą" na forum.
>Oraz wcześniej w rozmowach z religioznawcami.

Czyli wiesz skąd ale o religiach jako taką tylko wiedzę masz?
10-06-2012 16:16 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>No to podaj jakiegoś linka lub tytuł książki/książek z chęcią się do uczę
Kompletnie nie pamiętam --3 lata temu czytałem ze dwie książki .
Było w nich mniej więcej to :

"Religia zatem jest tworem wyobraźni, lecz tworem "obiektywnie" uwarunkowanym charakterem psychiki ludzkiej: "Bogowie są przeto tworami fantazji, ale tworami fantazji ściśle związanej z ludzkim poczuciem zależności, z ludzkim egoizmem; są tworami fantazji a zarazem istotami lub tworami afektu, a zwłaszcza strachu i nadziei. Człowiek żąda od nich, aby mu pomagali, kiedy wyobraża ich sobie jako istoty dobre. [...] Prosi zaś ich, aby mu nie szkodzili w jego zamiarach i radościach, kiedy wyobraża ich sobie jako istoty złe."

Feuerbach Ludwik "Wykłady o istocie religii", Kraków 1953,
Tego raczej nie czytałem.

O religiach ich genezie i ewolucji oraz ich składowych i o biologicznych predyspozycjach człowieka do tworzenia świata duchowego i mylnej oceny rzeczywistości i własnych odczuć prowadzących do tworzenia dusz/duchów/many/prany/bogów/półbogów/diabełków i nadnaturalnych postaci z poza wszechświata i pierwszych przyczyn i takich tam innych.
Mam dostateczną wiedzę.
Nie muszę znać wszystkich bzdur wierzących i wiedzieć w jaki dzień mają swe bałaganiarskie święta.
Czy też znać całej ich mitologii/teologii czy wszystkich świętych ksiąg.
Wystarczy że wiem jak te pojęcia i inne przerosty formy nad treścią pojawiły się na świecie.
Zadzwoń na jakiś uniwersytet gdzie mają Religioznawstwo i spytaj o najlepsze książki nie skażone wiarą a jedynie obiektywizmem co do genezy religii i jej składowych urojeń.
niewiarygodny (524 punktów)
>>Ej , ej zaraz , zaraz jak to ateista dopuszcza istnienie bogów ?
>Dopuszcza(może, nie musi), bo nie ma dowodu, że jest inaczej.
>>Ja jestem ateistą i zapewniam że nie ma możliwości by istniała jakakolwiek osoba boska (nawet bóg krasnoludków taki tyci-tyci).
>Tylko, że ateizm na tym nie polega. Ateista może mieć taki pogląd, ale jako dodatkowy, obok ateizmu.
>>Proszę nie uogólniać Ateuszniku.
>Gdzie tu uogólnianie? Powiedziałem, że jest to możliwe.
>>Ateizmów jest tyle ilu ateistów.
>Ateizm jest jeden, to dodatków do ateizmu jest tyle ilu ateistów.
>
Po co wszystkie postawy wrzycać do jednego worka z napisem ateista. Jeżeli ktoś jest agnostykiem nazywajmy go agnostykiem i dajmy do takiej przegródki, jeżeli ktoś nie wierzy w boga, nazywajmy go niewierzącym. Natomiast jeżeli ktoś jest pewien nieistnienia boga bo ma dowody nazywamy go ateistą. Po to mamy różne określenia aby odseparować od siebie poszczególne pojęcia. A ludzie określający się procentowo są niepoważni, w innym wątku dowiodłem, że w przypadku boga nie można obliczyć prawdopodobieństwa, więc można się tylko wypowiedzieć, na tak, na nie, albo wstrzymać od głosu. Ateiście 95% procentowi, to są jakież żarty.
To tak jakby wypowiedzieć się: "ewolucja w 95% jest prawdą" Jest to jednorodne zjawisko, nie można go rozdzielić, jeżeli się nie jest pewnym, z dowodami (ateiści) czy też bez (wierzący) trzeba się określać po imieniu czyli np. wątpiący, poszukujący prawdy czy też tylko niewierzący.

Czytałem 4 różne definicje ateizmu i to pojęcie jest już tak porozciągane w każdą stronę, że w zasadzie mówiąc ateista, nie wiemy praktycznie jakie jest stanowisko tego człowieka w kwestii istnienia boga. Może trzeba ustalić jakieś przedrostki, na przykład arcyateista jest to ten który jest przekonany poprzez dowody, natomiast tylko niewierzący w boga mógłby się nazywać nibyateista
08-06-2012 22:32 
 Ocena 1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
>Po co wszystkie postawy wrzucać do jednego worka z napisem ateista. Jeżeli ktoś jest agnostykiem nazywajmy go agnostykiem i dajmy do takiej przegródki, jeżeli ktoś nie wierzy w boga, nazywajmy go niewierzącym. Natomiast jeżeli ktoś jest pewien nieistnienia boga bo ma dowody nazywamy go ateistą.
W mojej ocenie ateista i niewierzący to ta sama osoba.

>Po to mamy różne określenia aby odseparować od siebie poszczególne pojęcia.
Przekonanie o nieistnieniu boga Meretseger nazwała antyteizmem.

Przedrostek a- oznacza zaprzeczenie lub brak czegoś. Ateizm więc jest brakiem teizmu - tak jak podawałem.
Przedrostek anty- oznacza przeciwieństwo, oraz wrogość. Pogląd, który nazywasz ateizmem powinien więc nazywać się antyteizmem.

>A ludzie określający się procentowo są niepoważni
Zgadzam się.

>Czytałem 4 różne definicje ateizmu i to pojęcie jest już tak porozciągane w każdą stronę, że w zasadzie mówiąc ateista, nie wiemy praktycznie jakie jest stanowisko tego człowieka w kwestii istnienia boga.
Zasugerowałem wcześniej, abyśmy w takich przypadkach nie używali pojęć, a opisów.
niewiarygodny (524 punktów)
>Przekonanie o nieistnieniu boga Meretseger nazwała antyteizmem.
Skoro ateista wierzy w nieistnienie, a antyteista wie i chce to wpajać siłą innym, to jest jeszcze opcja pośrodku, czyli ten kto wie że bóg nie istnieje, ale nie czuje potrzeby ratowania świata przed teizmem i zostawia to dla siebie nie walcząc z wrogiem? Jak nazwiesz tą 3 osobę?
Jeszcze jest tyle innych określeń, np. bezbożnik lub non-teista ciekawe kto to taki według naszych definicji
09-06-2012 01:26 
 Ocena 2 na 2
Ateusznik (405 punktów)
Może wyklarujmy sytuację.

>Skoro ateista wierzy w nieistnienie,
Ateista, jako osoba, może wierzyć w nieistnienie boga, ale jest to pogląd dodatkowy, nieobligatoryjny dla samego ateizmu. Taka osoba byłaby również antyteistą.
>a antyteista wie i chce to wpajać siłą innym,
Nie jestem o tym przekonany. Tutaj ważny jest stosunek do istnienia boga, a nie do wierzących w niego.
>to jest jeszcze opcja pośrodku, czyli ten kto wie że bóg nie istnieje, ale nie czuje potrzeby ratowania świata przed teizmem i zostawia to dla siebie nie walcząc z wrogiem? Jak nazwiesz tą 3 osobę?
Ateista(bo nie posiada wiary w istnienie), antyteista(bo jest przekonany o nieistnieniu boga), nie-agnostyk(bo uważa, że posiada wiedzę).

>Jeszcze jest tyle innych określeń, np. bezbożnik lub non-teista ciekawe kto to taki według naszych definicji
Nonteista to wg mnie wyznawca religii(a raczej systemu filozoficznego), która nie mówi nic o istnieniu boga.

Nie odpowiedziałeś na moje wcześniejsze pytanie. Jakie widzisz dowody zaprzeczające istnieniu boga w ogólnym rozumieniu (odstawiając na bok atrybuty [kto powiedział, że bóg musi mieć atrybuty?]).
PS
Proszę Cię, przeglądaj swoje posty przed publikacją.
niewiarygodny (524 punktów)
Ok definicję pozostawiam bez komentarza, ogólnie definicje same w sobie to ciekawa kwestia, już któryś raz debatuję na podobny temat.
>Nie odpowiedziałeś na moje wcześniejsze pytanie. Jakie widzisz dowody zaprzeczające istnieniu boga w ogólnym rozumieniu (odstawiając na bok atrybuty [kto powiedział, że bóg musi mieć atrybuty?]).
Właśnie w tym sęk, bez atrybutów nic nie poradzimy, ponieważ nie mam się do czego odnieść. Jak podam jakiś 'swój' atrybut np. wszechwiedzę, zarzucisz mi, że według Ciebie bóg nie musi być wszechwiedzący. To tak jakbym poprosił Cię abyś obalił prawdziwość zjawiska hipocentrowania dośrodkowego, nie mając pojęcia na czym ono polega. Oczywistym jest że nie da się go podważyć, nie odnosząc się do jakiś zasad, na którzy niby ono działa.

Obawiam się że musimy najpierw opracować definicję boga...
Ateusznik (405 punktów)
>Obawiam się że musimy najpierw opracować definicję boga...
Nadnaturalna istota, źródło wszechświata. Co powiesz na taką?
09-06-2012 11:53 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
>Nadnaturalna istota, źródło wszechświata. Co powiesz na taką?
To trochę mało, na czym polega ta nadnaturalność?
Deizm czy panteizm jest moim zdaniem nieszkodliwy, nie widzę powodu aby negować takiego boga, tzn ciężko tego boga w ogóle tam znaleźć, jest raczej synonimem, natury czy też praw fizyki. Sam też podziwiam naturę i fizykę, a jeszcze bardziej logikę i matematykę, niesamowite jest to, że można wyprowadzić wzory występujące w naturze.
Jednak bądź co bądź świat nie jest miejscem doskonałym, ciągle się zmienia i Ziemia prędzej czy później przestanie istnieć, chociażby jak wypali się słońce, wiem że to kawał czasu, ale w rozmowie o wiecznym bogu i wszechświecie to nie jest wcale tak długo. Chociaż jestem pewien, że przedtem ta inteligentna istota za jaką się uważamy, samodzielnie zniszczy planetę na której żyje.
Jeżeli chodzi np. o substancję Spinozy, są to dowody podparte na założeniu. Jeżeli uznamy że "bóg to substancja, czyli przyczyna samej siebie, niemająca żadnej zewnętrznej przyczyny sprawczej", to możemy wtedy zacząć logiczny dowód, który opieramy na nielogicznym założeniu że przyczyna może być jednocześnie skutkiem.

Inna genialna myśl Spinozy "w umyśle istnieje pojęcie rzeczy najdoskonalszej, to musi ona istnieć realnie". Idąc tym samym tropem skoro w umyśle istnieje koncepcja świata bez boga to musi to istnieć realnie, kompletny nonsens, w umyśle istnieją pojęcia ze sobą sprzeczne.

Natomiast jeżeli przesłanką na istnienie boga jest dla Ciebie rozumność człowieka, to też według mnie nie jest to coś niezwykłego. Każde stworzenie jest zaprogramowane (naturalnie) pod kątem swoich podstawowych potrzeb. Jeżeli spełni te potrzeby wtedy jego umysł z nudów zaczyna szukać sobie zajęć. Człowiek ma teraz w zasadzie wolny mózg, który nie musi zajmować się szukaniem pożywienia, schronienia i partnerki. Zresztą jest to po prostu ewolucja. Zauważmy, że ciężko jest być kreatywnym jak np. jest się, głodnym, śpiącym itp. Dodatkowo człowiek przekazuje, podobnie jak niektóre zwierzęta, swoją wiedzę potomstwu, dzięki czemu potomek będzie miał jej więcej co w pewnym stopniu przekłada się również na rozwój inteligencji każdego kolejnej pokolenia. Dzięki tym dwóm zjawiskom człowiekowi udało wyrwać się spoza zaprogramowanego naturalnie schematu mózgu i wykorzystać go w celach poznawczych. Zresztą 'myślenie' nie jest takie niezwykłe, wystarczy popatrzeć na robotykę, jest to tylko moc obliczeniowa i odpowiednie oprogramowanie. Moc obliczeniową posiadamy już odpowiednią, teraz potrzeba bardzo skomplikowanego programu (jakby nie było mózg człowieka nie jest aż tak prosty), który umożliwi w pełni "sztuczną inteligencję", zdolną do własnej twórczości. Zachowanie człowieka i sposób myślenia jest skutkiem jego wcześniejszych przeżyć i doznań, więc sztuczna inteligencja również będzie kierowała się tym samym, będzie się po prostu uczyć na błędach i doskonalić.
09-06-2012 15:30 
 Ocena 1 na 1
Ateusznik (405 punktów)
>To trochę mało, na czym polega ta nadnaturalność?
Jak dla mnie, to na transcendencji.

Ja nie widzę przesłanek na istnienie boga.
09-06-2012 15:54 
 Ocena 2 na 2
niewiarygodny (524 punktów)
>Jak dla mnie, to na transcendencji.
>Ja nie widzę przesłanek na istnienie boga.
No to po co się tak naprodukowałem:P Zasadniczo jeżeli zakładamy że coś istnieje poza obszarem naszego wszechświata, to co nas to obchodzi? Równie prawdopodobne będzie że nasz wszechświat jest drobiną piasku w innym wszechświecie i tak w nieskończoność. Bądź że nasz wszechświat to szkolna praca semestralna 12lata z innego 'wyższego' wszechświata. Takie gdybanie co jest poza wszechświatem jest kompletnie bez sensu.
Ateusznik (405 punktów)
>Zasadniczo jeżeli zakładamy że coś istnieje poza obszarem naszego wszechświata, to co nas to obchodzi?
Mnie nie obchodzi. Ja tylko mówię, że nie da się tego obalić.
>Takie gdybanie co jest poza wszechświatem jest kompletnie bez sensu.
Zgadzam się.
09-06-2012 15:55 
 Ocena 2 na 2
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>nadnaturalność polega - Jak dla mnie, to na transcendencji.
Tragikomedia.

Kiedyś bogowie mieszkali w górach (Zulu z gór).
Jak człek poznał że w górach po za skałami i kozicami to wiele nie ma.
To wygnał bogów z górskiego raju do niebios na chmurki.
Jak człek poznał niebo i jak niebiosa u pewnej grupy ludzi straciły rację bytu.
To zaraz nawiedzeni spryciarze wywalili bogów po za materię wszechświata i jego granice.

Ciekawe gdzie wywalony zostanie bóg jak poznane zostanie to co transcendentne.
Ale uważam iż urojenia dotyczące urojonych postaci nigdy nie zostaną ograniczone przez takie błahostki jak fakty czy poznanie.
08-06-2012 22:49 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
> A ludzie określający się procentowo są niepoważni, w innym wątku dowiodłem, że w przypadku boga nie można obliczyć prawdopodobieństwa, więc można się tylko wypowiedzieć, na tak, na nie, albo wstrzymać od głosu. Ateiście 95% procentowi, to są jakież żarty.
A wcale to nie są żarty , jak prześledzisz mój wątek "Jestem ateistą" i inne na portalu to zapewniam Cię iż bardzo poważni ateiści tak się określają (procentami poniżej 100).
Ja dla odróżnienia od nich i wywołania dyskusji nazwałem wątek "Jestem ateistą 100%".
Purytanom jedynie może się zdawać że ateizm jest 0-1 albo , albo.
Ilu ateistów tyle własnych odczuć co do pojęć.
A tu wypowiedż potwierdzająca istnienie tego co uznajesz za żart:

"To dosyć proste. Ateizm jest przekonaniem i może wynikać z różnych przesłanek. Może na przykład wynikać z postawy fideistycznej: "Wierzę, że Bóg nie istnieje." i wtedy łatwo o 100%. Może wynikać z postawy filozoficznej i wtedy trochę trudniej, a może wynikać z postawy sceptycyzmu naukowego i przyjętej w nauce metody naturalizmu i wtedy jest bardzo trudno. Mnie 99% procent w zupełności wystarcza."

--Cytat wybrany tendencyjnie--

>Może trzeba ustalić jakieś przedrostki, na przykład arcyateista jest to ten który jest przekonany poprzez dowody, natomiast tylko niewierzący w boga mógłby się nazywać nibyateista
O nie . Nie mnóżmy pojęć . Dopiero wtedy byście budowali całe stosy przykładów do objaśnienia o co chodzi oraz dlaczego tak a nie inaczej.
niewiarygodny (524 punktów)
>Purytanom jedynie może się zdawać że ateizm jest 0-1 albo , albo.
Nie ateizm jest 0-1 tylko pytanie czy bóg istnieje, albo istnieje albo nie. Nie może istnieć teistyczny bóg w połowie, czy nawet w 99 procentach.

Sceptycyzm naukowy jest czym poza ateizmem, według mnie. Po prostu uznaje się za prawdziwe tylko to co jest udowodnione, nie z przyczyny że się w to nie wierzy w prawdziwość, lecz dlatego że szuka się czy aby napewno to jest prawdą. Tak było niedawno z cząstką 'niby'szybszą od światła, Ci którzy nad tym pracowali sami poprosili o pomoc w sprawdzeniu, czy gdzieś nie zakradł się błąd. Na pewno nie jeden z nich chciał aby to była prawda, jednak musieli postępować sceptycznie.

Wszyscy procentowi ateiści, robią dobrze teistą, którzy myślą sobie: a jednak nie jest do końca pewny, więc musimy mieć jakiś racjonalny argument w naszej religii. To tak jakbyś pan młody powiedział w trakcie przysięgi małżeńskiej:"...i będę Ci wierny na 99% aż do śmierci amen". Oczywiście przedstawiam to pod kątem tego jak odbiera to przyszła małżonka: w takim wypadku może mnie kiedyś zdradzić(odniesienie do teistów: w takim wypadku przyznaje że bóg może istnieć). Oczywiście zdrady nie da się przewidzieć, ponieważ dotyczy przyszłości, jednak bóg istnieje(podobno od zawsze, więc czas tutaj nie odgrywa roli, jedynie ateista może dostać więcej dowodów na nieistnienie, poprzez rozwój nauki.
08-06-2012 22:55 
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)
>Ej , ej zaraz , zaraz jak to ateista dopuszcza istnienie bogów ?

Ateista odrzuca istnienie Bogów, natomiast gdyby pojawiły się takie to co wtedy?

>Ja jestem ateistą i zapewniam że nie ma możliwości by istniała jakakolwiek osoba boska (nawet bóg krasnoludków taki tyci-tyci).

A ja jestem Panteistą i co zmienia to coś?
Ateizm, Teizm, Nonteizm... nie posiadają same w sobie żadnej wartości, to dopiero my ludzie takim pierdołom nadajemy wartość i przeważnie w zależności od osoby różni się tą wartością.

Tylko czy na każdym kroku musimy podkreślać to że jesteśmy ateistami, chrześcijanami,buddystami itd?

W sumie naszło mnie jeszcze jedno to czy krasnoludki istnieją czy nie jest mało ważne dla mnie ale czy jesteś w stanie uszanować to że inni mogą mieć poglądy zupełnie inne od Ciebie?

To nie jest tak, że Ateista musi od razu "nawracać" wszystkich dokoła bo jego punkt jest ten prawdziwy jedyny, co to jakaś Religia czy co?
W rozmowach ze znajomymi mi ateistami większość stwierdza, że Bogowie itd. mało ich interesują póki inni ludzie nie wchodzą im ze swoimi buciorami do ich piaskownicy.

Proponuje poczytać także o religiach nieteistycznych.

>Proponuję byś przeszukał forum w poszukiwaniu wypowiedzi na temat ateizmu forumowiczów i zapoznał się ze stanowiskami innych .
>Ateizmów jest tyle ilu ateistów.

Ateizm jest jeden i polega chyba tylko na odrzuceniu Boga.
Chociaż pewnie masz tez trochę racji tyle że każdy ateista się różni od siebie różne "dodatki" mogą powodować taka iluzje że "Tylu ilu Ateistów tyle odmian".
Ateizm/Teizm to indywidualna sprawa każdego człowieka i osobiście wolałbym aby każdy potrafił to uszanować.

>Niestety brakuje ministerstwa ateizmu by ustalało standardy kto może mieć legitymację i kto ma prawo nosić znaczek.
>I bardzo dobrze jest jak jest.

A po co miało by takie coś być, definicja Ateizmu jest prosta:
Ateizm - odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw.
Z wikipedi

A w skrócie jest to przeciwieństwo Teizmu.

>A tu masz Pan linka do mego wątku "Jestem ateistą 100%" (tak się kiedyś nazywał ale zdaje się że moderacja w ramach zabawy w ministerstwo ateizmu 100% obcięła).
>Piszą tam ateiści jacy sami siebie określają 98% lub 95% ateistami.
>I nikt nie ma do nich pretensji.

Takie dzielenie włosa na czworo dodawanie kolejnych podziałów. Każdy kto uważa się za ateistę jest nim w 100% i nikt tego nie powinien negować.
09-06-2012 13:30 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>Ateista odrzuca istnienie Bogów, natomiast gdyby pojawiły się takie to co wtedy?
Tzn. dowody za istnieniem bogów ?
Osobiście po ich weryfikacji (parokrotnej i niestety sprawdzanie jak tutaj definicji dowodu/boga po sto razy) oraz po konsultacjach z fachowcami. Uznałbym w zależności od stopnia uwiarygadniającego boskość boga jego stosowne częściowe zaistnienie jako czegoś więcej niż bujda na resorach.
Z faktami bym nie dyskutował.

Natomiast jeśli masz na myśli dowody na nieistnienie (co za określenie) i na niemożność zaistnienia kiedykolwiek takiego ustrojstwa to jest tego od groma.

Nawet religijne dowody istnieją .

>A ja jestem Panteistą i co zmienia to coś?
Nie , ale to fajne. Dla jaj będę się przedstawiał jako politeista gdzieś wśród wierzących że wyznaję wszystkich bogów (całe 200 tys.) żeby nie było im przykro że są pomijani. Oraz by być świętszym niż jak miliardy na świecie w nich wszystkich nie za bardzo wierzących - tylko w wybranych nie wiedzieć czemu. A przecież do ilu rajów się bym załapał w nagrodę !!!

>Ateizm, Teizm, Nonteizm... nie posiadają same w sobie żadnej wartości, to dopiero my ludzie takim pierdołom nadajemy wartość i przeważnie w zależności od osoby różni się tą wartością.
Tzn. ateizm ma wartość płacą za niego ścięciem głowy tu i ówdzie albo więzieniem długoletnim i to sami bogobojni ludzie takie nagrody za niego wymyślili żeby bogu/om zrobić przyjemność.
To miłe. Że ktoś o ateistach pamięta i na nich czeka z ciemnicą i ostrym toporem.

>Tylko czy na każdym kroku musimy podkreślać to że jesteśmy ateistami, chrześcijanami,buddystami itd?
Ja nie muszę ale to lubię.

>To nie jest tak, że Ateista musi od razu "nawracać" wszystkich dokoła bo jego punkt jest ten prawdziwy jedyny, co to jakaś Religia czy co?
Prezentowanie swego poglądu i własnej wersji ateizmu nie jest nawracaniem .
Choć przewrażliwieni pewnie i jako nawracanie to odbiorą .
(osobiście nawracam jedynie osoby mi potrzebne , daje to pewne plusy i to duże , a zresztą związane jest to z zarabianiem a ja nie mam zamiaru dorabiać wierzących--tych miłych ludzi którzy jakby tylko mogli spaliliby mnie na stosie , jak to dawniej z lubością czynili)

Fajnie że podałeś definicję ateizmu--ale mogłeś wcześniej zobacz jaki spór na tym polu wybuchł.
dorias (722 punktów)
>Z faktami bym nie dyskutował.

Racjonalne podejście.

>Natomiast jeśli masz na myśli dowody na nieistnienie (co za określenie) i na niemożność zaistnienia kiedykolwiek takiego ustrojstwa to jest tego od groma.

Nie ma czegoś takiego jak dowód na nieistnienie. Można za to obalać tezy lub inne fałszywe twierdzenia. Dowód na istnienie muszą dostarczyć Ci którzy wierzą i mówią że takie coś istnieje nie na odwrót.

>Tzn. ateizm ma wartość płacą za niego ścięciem głowy tu i ówdzie albo więzieniem długoletnim i to sami bogobojni ludzie takie nagrody za niego wymyślili żeby bogu/om zrobić przyjemność.

Czyli nic Pan nie zrozumiał z tego co pisałem. Próbujesz w moim odczuciu nadawać sztuczną wartość dla ateizmu/ teizm itd. a powtórzę się jeszcze raz to ludzie nadają wartość a nie same idea, postawy. Dla każdego człowieka co innego będzie ważniejsze!!

>To miłe. Że ktoś o ateistach pamięta i na nich czeka z ciemnicą i ostrym toporem.

A to ateizm się tępiło jakoś specjalnie? Mnie to zawsze uczono że tępiono innowierców heretyków.

>Prezentowanie swego poglądu i własnej wersji ateizmu nie jest nawracaniem .
>Choć przewrażliwieni pewnie i jako nawracanie to odbiorą .

Jest pewna różnica między głoszeniem swoich poglądów a wygłaszaniem jedynej prawdziwej prawdy i jedynego słusznego poglądu.

>(osobiście nawracam jedynie osoby mi potrzebne , daje to pewne plusy i to duże , a zresztą związane jest to z zarabianiem a ja nie mam zamiaru dorabiać wierzących--tych miłych ludzi którzy jakby tylko mogli spaliliby mnie na stosie , jak to dawniej z lubością czynili)

Czyli skoro nawracasz tych potrzebnych Ci to znaczy że jakaś religia się tworzy?

>Fajnie że podałeś definicję ateizmu--ale mogłeś wcześniej zobacz jaki spór na tym polu wybuchł.

A to wcześniej samemu nie dało się tej definicji znaleźć? Nie było by sporu gdyby jedna ze stron podała definicje ;p
10-06-2012 17:03 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>Nie ma czegoś takiego jak dowód na nieistnienie.
Ja to wiem ale wyjaśnianie tego wierzącym uważam za zbędne.

>Czyli nic Pan nie zrozumiał z tego co pisałem.
Nie martw się zrozumiałem.

>A to ateizm się tępiło jakoś specjalnie? Mnie to zawsze uczono że tępiono innowierców heretyków.
Oczywiście że nie wszędzie i nie zawsze ale specjalnie też , przykładzik :
Obecnie w kraju zwanym Indonezja można sobie czcić jakiego się chce boga czy religię bezbożną zabronione jest za to bycie ateistą !!!
5 lat więzienia grozi za przyznanie się do ateizmu.

Parę miesięcy temu jeden z obywateli tego kraju napisał na Face... że bogowie nie istnieją czy coś takiego i specjalne służby wykryły ten wpis i trafił do aresztu gdzie oczekuje na wyrok -- jego wpis dla śledczych jednoznacznie wskazywał na zabroniony ateizm.

A tutaj Wiki pomocna jak zawsze (poważna sprawa). Garść informacji o specjalnych zabiegach w celu uprzykrzenia życia ateistom na świecie onegdaj i obecnie.
pl.wikipedia.org/wiki/Dyskryminacja_ateistów

>Jest pewna różnica między głoszeniem swoich poglądów a wygłaszaniem jedynej prawdziwej prawdy i jedynego słusznego poglądu.
"Jedynej prawdziwej prawdy" ? A co to za dziwoląg ?
Mój pogląd/y nie są jedynie słuszne .
Są najlepszymi w mej ocenie mymi przemyśleniami i w każdej chwili gotów jestem je zweryfikować/zmienić/ulepszyć/uatrakcyjnić/wzbogacić o lepsze przykłady/i wiele innych jakich nawet nie przypuszczam.

>Czyli skoro nawracasz tych potrzebnych Ci to znaczy że jakaś religia się tworzy?
Powinieneś zapoznać się z definicją religii by nie pisać o tworzeniu przeze mnie tejże.
A nawracanie to słowo żart jakiego ja nie używam do określenia mego działania.

Około rok temu razem z Jackiem Tabiszem dyskutowałem o tym jakie wybrać określenie na me poczynania. Padło określenie na przykład "anty-krucjata" ale upadło ze względu na oczywistą nietrafność . Ja nazywam swe działanie "ateizacją" kiedyś na nie wpadłem i wątek o tym i potrzebie ateizacji powstał. (napisany przez prof. Grabowską -- kompletnie na opak )

A religię ateistyczną-parodystyczną wymyśliłem i taki kościół powstanie ze względu na korzyści prawne/podatkowe .
(zaprawdę powiadam Ci że padałem ze śmiechu jak wymyślałem teologię do tego i urojone postacie i inne konieczne składniki do rejestracji -- moi znajomi też ubawili się co nie miara )

>A to wcześniej samemu nie dało się tej definicji znaleźć? Nie było by sporu gdyby jedna ze stron podała definicje ;p
Doriasie jak dłużej pobędziesz na forum to poznasz że takie kłótnie o byle słowo w definicji tego czy innego światopoglądu czy też ich interpretacje wybuchają wśród nowych forumowiczów re-gu-la-rnie . Starsi userzy nie wtrącają się jeśli ktoś nie popełnia kosmicznych błędów . Dobrze że się pospierają to i utrwalą sobie pojęcia i argumentację poćwiczą . W związku z tym że odbyło się to na mym wątku to powtrącałem się trochę.

A tak na marginesie - definicja z Wiki wytaczana - to musi być poważna sprawa
Necrisss (60 punktów)
>>Chyba niepotrzebnie użyłem skrótu myślowego. Chodziło mi o to, że każde stanowisko na temat istnienia boga niezgadzające się z teizmem jak również brak stanowiska w tej sprawie są ateizmem (brak stanowiska też ze względu na to, że nie kwalifikuje się jako teizm a dotyczy istnienia boga).
>Ateista ma bardzo konkretne stanowisko na temat istnienia boga. Zasadniczo nawet agnostyk, uważa że na to pytanie nie można sensownie odpowiedzieć, co jest również zajęciem stanowiska.

Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem, ale chyba mogę się zgodzić.

>>Deizm zaliczyłbym do teizmu (ponieważ uznaje istnienie bóstwa) natomiast agnostycyzm zawiera się w ateizmie (ponieważ nie jest teizmem a dotyczy sprawy istnienia bóstw).
>Według mnie deistę faktycznie można dać bardzo blisko teizmu, powiedzmy 3, jednak agnostycyzm w pozycji 0, ponieważ wstrzymanie się od głosu jest właśnie pośrodku. Gwoli przypomnienia teizm 5, ateizm -5.

Widzę, że mamy powrót do przeciwieństwa. Myślę, że nie ma sensu ponownie odpowiadać na to samo.

>>Widzę, że tym razem przeciąga Pan za bardzo w drugą stronę.
>No przepraszam nie-teizm może być wszystkim innym. Jeżeli mówię że nie biegam, to znaczy że mogę robić w danej chwili wszystko oprócz biegania.

Chyba jednak nie uda mi się przekazać w odpowiedni sposób tego co mam na myśli.
Ostatnie czego spróbuję, aby zostać zrozumianym, bo już nic innego mi do głowy nie przychodzi: ateizm jest po prostu odpowiedzią na twierdzenie teistów, że istnieje bóg co wyklucza takie możliwości jak futbol czy bieganie.

Lub jeszcze inaczej: jeśli mamy zbiór stanowisk co do istnienia boga (operujemy tylko w tym zbiorze) i część z nich nazywamy teizmem, to wszystkie pozostałe kwalifikują się jako ateizm.

Naprawdę, jaśniej już nie potrafię. (chyba że coś jeszcze mi przyjdzie do głowy, co jest jednak wątpliwe)
08-06-2012 20:39 
 Ocena 1 na 1
niewiarygodny (524 punktów)
>Lub jeszcze inaczej: jeśli mamy zbiór stanowisk co do istnienia boga (operujemy tylko w tym zbiorze) i część z nich nazywamy teizmem, to wszystkie pozostałe kwalifikują się jako ateizm.
Ewentualnie miejsce styku tych dwóch zbiorów na osi może być wyłączone dla agnostycyzmu. Agnostycyzm jest o tyle kłopotliwy, że gdybyśmy w każdej dziedzinie mieli dopuszczać taką postawę byłoby dużo zbędnego gadania, które i tak nic nie wnosi do dyskusji która dane zagadnienie ma rozstrzygnąć. Również myślę że ten wątek możemy uznać za zamknięty
Ateusznik (405 punktów)

>>Powiedziałeś, że ateista znalazł dowód w postaci piłki na regale. Więc pytam: jakie widzisz dowody zaprzeczające istnieniu boga?
>Podaj mi atrybuty boga o jakim myślisz, to je podważę.
Właśnie chodzi o to, że pytam ogólnie o boga, który jest istotą nadnaturalną i źródłem wszechświata. Nie mówimy teraz o atrybutach. Udowodnienie, że jakieś atrybuty nie mogą być prawdziwe, nie zaprzecza istnieniu boga w ogólnym rozumieniu.
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>Właśnie chodzi o to, że pytam ogólnie o boga, który jest istotą nadnaturalną i źródłem wszechświata.
Sprecyzuj nadnaturalność.
Proszę zdefiniuj.

Oto moce nadnaturalne/nadprzyrodzone:
"Zdolności nadprzyrodzone (riddhiprabheda) podzielić można na umiejętności postrzegania nadzmysłowego (abhidźnia) i moce nadprzyrodzone (siddhi). Do umiejętności nadzmysłowych należą: boskie oko (diwjaczaksur), boskie ucho (diwjaśrotam), czytanie w myślach (cetahparjaja), zrozumienie cudów (riddhiwidhi), wiedza o poprzednich wcieleniach (purwanirwasanusmriti) i wiedza o sposobach niszczenia namiętności.

Za moce nadprzyrodzone uważa się: władanie mieczem świadomości, przechodzenie przez materię, tworzenie i niszczenie, wytwarzanie środków do widzenia trzecim okiem, opanowanie wszechwiedzy, szybkie chodzenie i umiejętności alchemiczne."

Czy widzisz idiotyzm tych określeń ?
(są the best --buddyzm ma rozwiniętą magię i jest bardziej zabawny niż Jezusizm )
Oto cytaty z forum:
"Zjawiska nadnaturalne z definicji nie istnieją: albo są urojeniami właśnie, albo zjawiskami naturalnymi, które nie doczekały się jeszcze wyjaśnienia."
"Czy możesz na wstępie określić nadnaturalność jako pojęcie absurdalne i nie dopuszczalne w dyskursie społecznym przez normy antyabsurdalne, których zadaniem jest=ma być ochrona wartości tegoż dyskursu a przez to bezpieczeństwa obywateli? "

Nadnaturalne odrzucam nie tylko jako absurdalne, ale dlatego, że jest praktycznie nieweryfikowalne (chociaż fundacja Randalla czeka z milionikiem dolarów na każdego kto zechce poddać się weryfikacji swej nadnaturalnej mocy czyli można). I jako takie nie może pełnić funkcji w dyskursie.

A żródło wszechświata -- też niezłe , zamiast stworzyciela jest teraz na topie żródło.
A co to znaczy się ma być?

A żródło żródła żródła żródła wszechświata to też trzeba obalać ?
Czy tylko pierwszy kamień z boskiego domina wystarczy obalić?
08-06-2012 11:15 
 Ocena 3 na 3
Necrisss (60 punktów)
>Myślę, że mogę sobie wyobrazić Nikodema, który dowiaduje się, że jego przyjaciółka Natalia spotyka się z Norbertem, aby plotkować na temat Nikodema. Jednocześnie Nikodem zna dobrze Natalię i wie, że raczej ona taka nie jest. Wówczas może wierzyć, że takie zachowanie miało miejsce, ale bardziej prawdopodobnie zawiesi swój osąd i zaczeka do rozmowy z Natalią.
>Wówczas ani nie wie, ani wie, co więcej nie wierzy (nie jest przekonana) ani wierzy (jest przekonana). Można posunąć się do powiedzenia, że nie wie czy wierzy, czy wie.

Jeśli Nikodem zna Natalię i wie, że raczej ona by na jego temat nie plotkowała, to najprawdopodobniej nie uwierzy w to, że plotkowała dopóki ona się do tego nie przyzna.

Dodatkowo wspomnę jeszcze, że jeśli mamy 'A' i 'nie A' (jak w przypadku 'wierzę' i 'nie wierzę' albo 'istnieje' i 'nie istnieje') to wyczerpuje to wszystkie możliwości, dlatego jeśli mamy do wyboru 'A' i 'nie A' to nie możemy wybrać 'B'.

>>Oni przedstawiają hipotezę na temat istnienia pewnej rzeczy/osoby więc dopóki tego nie udowodnią nie wierzę, że ich twierdzenie jest prawdziwe.
>Ale Oni nie mówią o hipotezie wiary w bóstwo, ale o istnieniu bóstwa. Stąd kontrastanowisko powinno być negacją hipotezy o istnieniu.

Czyli mam przez to rozumieć, że jeśli ktoś wychodzi z hipotezą na temat istnienia (przykładowo) bozonu Higgsa i wierzy, że taka cząsteczka istnieje - nazwijmy tę osobę 'bozonista' - to wtedy 'abozoniści' wiedzą, że taka cząsteczka nie istnieje?
Myślę, że bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie: 'abozoniści' nie wierzą 'bozoniście' że taka cząsteczka istnieje dopóki 'bozonista' nie przedstawi odpowiednich dowodów.

>>Jak napisałem wyżej, ateista to ktoś kto nie wierzy w istnienie boga.
>Popularne i błędne w moim mniemaniu stanowisko.

Myślę, że akapit powyżej już na to odpowiedział.

Dodam tylko jeszcze, że przedrostek 'a-' w słowie 'ateista' oznacza 'nie'. Powyżej pisałem o tym, że mając do wyboru 'A' lub 'nie A' możemy wybrać tylko jedną z tych dwóch możliwości i nic innego. Oznacza to, że wszyscy którzy nie kwalifikują się jako teiści są ateistami (czyli nie-teistami)
08-06-2012 11:46 
 Ocena 1 na 3
Rosa L. (625 punktów)
>Czyli mam przez to rozumieć, że jeśli ktoś wychodzi z hipotezą na temat istnienia (przykładowo) bozonu Higgsa i wierzy, że taka cząsteczka istnieje - nazwijmy tę osobę 'bozonista' - to wtedy 'abozoniści' wiedzą, że taka cząsteczka nie istnieje?
>Myślę, że bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie: 'abozoniści' nie wierzą 'bozoniście' że taka cząsteczka istnieje dopóki 'bozonista' nie przedstawi odpowiednich dowodów.

Bozonista - ktoś, kto jest przekonany, że bozon istnieje.

Jeżeli ma jeszcze uzasadnienie, oraz dowiedzie tego eksperymentalnie, to stanie się kimś kto wie, że bozon istnieje (zachęcam do nieużywania słowa wierzy, a zastępowania go słowem "jest przekonany, że").

Abozonista - ktoś, kto jest przekonany, że bozon nie istnieje, lub inaczej, ktoś, kto nie jest przekonany, że bozon istnieje.
Jeżeli dowiedzie tego eksperymentalnie i przedstawi uzasadnienie, czy będzie osobą, która wie, że bozon nie istnieje, czy taką, która nie wie, że bozon istnieje. Raczej taką, że wie, że bozon nie istnieje.

Zatem jeśli teista jest przekonany, że bóg istnieje, to ateista winien być przekonany, że bóg nie istnieje.

Stanowisko ateisty wydaje się dziwne, bo nie różni się stopniem przekonań od teisty, a tylko przedmiotem, co wzbudza moje zdziwienie ( rozwiązanie poniżej).

Dalej, jeżeli ateiści są tylko przekonani o nieistnieniu bóstwa, to jak powinny być nazywane osoby, które wiedzą o nieistnieniu boga? Może ateiści, a może antyteiści?

>Dodam tylko jeszcze, że przedrostek 'a-' w słowie 'ateista' oznacza 'nie'. Powyżej pisałem o tym, że mając do wyboru 'A' lub 'nie A' możemy wybrać tylko jedną z tych dwóch możliwości i nic innego. Oznacza to, że wszyscy którzy nie kwalifikują się jako teiści są ateistami (czyli nie-teistami)
>
Tyle tylko, że w uniwersum, rozważmy cztery zbiory:
T-teistów, przekonanych, że bóg istnieje
A - ateistów, przekonanych, że bóg nie istnieje
KT- wiedzących, że bóg istnieje
KAT - wiedzących, że bóg nie istnieje

Zbiory A i T są komplementarne, zbiory KT i KAT również są komplementarne. Podział jest logiczny. Zatem istnieją tacy ludzie, że są przekonani, że bóg istnieje i wiedzą, że bóg nie istnieje, albo są przekonanie, że bóg nie istnieje i wiedzą, że bóg istnieje. Sprzeczność!!!

Wynika ona z klasycznej definicji wiedzy, jeśli Antek wie, że X, to jest przekonany, że X. Zatem zbiory KT i KAT są, odpowiednio, podzbiorami T i AT. Wówczas są tacy, co są przekonani, że bóg nie istnieje i nie wiedzą, że bóg nie istnieje, itd.

Zatem ateista to ten, kto jest przekonany, że bóstwo nie istnieje lub ten, kto wie, że bóstwo nie istnieje.

ὅπερ ἔδει δεῖξαι

No, to wreszcie do czegoś doszliśmy, brawo, gratuluję dyskutantom, więcej takich dyskusji!!
08-06-2012 12:10 
 Ocena 1 na 3
Ateusznik (405 punktów)
>Abozonista - ktoś, kto jest przekonany, że bozon nie istnieje, lub inaczej, ktoś, kto nie jest przekonany, że bozon istnieje.
To nie jest to samo.

>Zatem jeśli teista jest przekonany, że bóg istnieje, to ateista winien być przekonany, że bóg nie istnieje.
Ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu.

>Stanowisko ateisty wydaje się dziwne, bo nie różni się stopniem przekonań od teisty, a tylko przedmiotem, co wzbudza moje zdziwienie.
Różni się. Brak wiary nie jest wiarą w brak.

>Tyle tylko, że w uniwersum, rozważmy cztery zbiory:
>T-teistów, przekonanych, że bóg istnieje
>A - ateistów, przekonanych, że bóg nie istnieje
Jak wyżej, ateizm nie jest przeciwieństwem teizmu.
>KT- wiedzących, że bóg istnieje
>KAT - wiedzących, że bóg nie istnieje

>Zatem ateista to ten, kto jest przekonany, że bóstwo nie istnieje lub ten, kto wie, że bóstwo nie istnieje.
Logika nie wskaże jak nazwać dany pogląd.

>No, to wreszcie do czegoś doszliśmy, brawo, gratuluję dyskutantom, więcej takich dyskusji!!
Nie sądzę, ciągle siedzimy w tym samym miejscu.
niewiarygodny (524 punktów)
podoba mi się podział na 4 grupy. Jednak trochę inaczej bym ich nazwał w praktyce.

T-prawdziwy teista.
A-zasadniczo nie ma takich ateistów którzy bez dowodu (argumentu) odrzucają boga. Można być sceptycznym do nieudowodnionych zjawisk, np. do krasnoludków ciężko znaleźć dowód na nieistnienie.
KT- jeżeli ktoś wie że bóg istnieje to ma na to dowód, wtedy nie jest wierzącym, więc zasadniczo ciężko go zaklasyfikować do jakiejkolwiek religii, ponieważ każda wymaga aktu wiary. Tutaj też jest to bardziej grupa deistów, ludzi którzy np. wiedzą, że świat nie wziął się znikąd i to przypisują bogu.
KAT-prawdziwy ateista.

Najbardziej klarowne grupy to T i KAT.
08-06-2012 15:34 
 Ocena 1 na 1
Necrisss (60 punktów)
Odnoszę wrażenie, że Pan nie zrozumiał co miałem na myśli w poprzednich wypowiedziach. Zgadzam się z Ateusznikiem, że dalej siedzimy w miejscu, bo do niczego nie dochodzimy. Spróbuję więc przedstawić to inaczej jednak obawiam się, że będzie to po prostu ponowne przedstawienie pierwszego argumentu, tyle tylko że forma będzie inna. Mam nadzieję, że uda mi się przedstawić o co mi chodzi.

Przyjmuję następujące oznaczenia:
! - zaprzeczenie znaku lub wyrażenia występującemu bezpośrednio za wykrzyknikiem; inaczej 'nie'
!= - nie jest równy; różny od
teista: t
ateista (nie-teista): a = !t
agnostyk: g

Jeśli osoba podająca się za agnostyka (g) twierdzi, że nie jest ani teistą (t) ani ateistą (a) to:
[ (g!=t) i (g!=a) i (a=!t) ] =>
=>[ (g!=t) i (g!=!t) ] =>
=>[ (g=!t) i (g=t) ]

Czyli mamy tutaj sprzeczność.
Jeśli ktoś potrzebuje objaśnienia do tego zapisu to postaram się wyjaśnić, ale myślę że powinno być to czytelne.

Można to też rozpisać analogicznie dla:
gnostyk: g
agnostyk (nie-gnostyk): a = !g
teista/ateista: t
(są to oznaczenia niezależne od tamtych we wcześniejszym przykładzie)

I teraz teista/ateista twierdzi, że nie jest ani gnostykiem ani agnostykiem wychodzi nam:
[ (t!=g) i (t!=a) i (a=!g) ] =>
=>[ (t!=g) i (t!=!g) ] =>
=>[ (t=!g) i (t=g) ]

Czyli znowu sprzeczność.
Wychodzi więc na to, że każdy musi się określić jako jeden z poniższych:
1. Teista-Gnostyk
2. Teista-Agnostyk
3. Ateista-Agnostyk
4. Ateista-Gnostyk
Nie przypisanie się do żadnej z nich prowadzi do sprzeczności (patrz wyżej)
Chyba nie muszę tłumaczyć co oznaczają poszczególne grupy.(?)

Chciałem przez to pokazać, że jeśli nie brać pod uwagę podziału gnostyk/agnostyk pozostają nam tylko dwie grupy i każdy musi się przypisać do jednej z nich. Zatem jeśli ktoś nie jest teistą, to znaczy że jest ateistą.

PS. Dziękuję za głosy od Pana. Przypuszczam, że jest to podziękowanie za ciekawą dyskusję. Również dziękuję, jednak nie mogę się zrewanżować plusami, ponieważ nie mam jeszcze 10 wypowiedzi na forum.
08-06-2012 16:58 
 Ocena 1 na 1
martok (1115 punktów)
> (...) w uniwersum, rozważmy cztery zbiory:
>T-teistów, przekonanych, że bóg istnieje
>A - ateistów, przekonanych, że bóg nie istnieje
>KT- wiedzących, że bóg istnieje
>KAT - wiedzących, że bóg nie istnieje
>Zbiory A i T są komplementarne, zbiory KT i KAT również są komplementarne. Podział jest logiczny.

Mylisz się. Ani zbiory A i T, ani zbiory KT i KAT nie są komplementarne. Myślę, ze sama łatwo to odkryjesz, gdy rozważysz dwa zdania:

1. Nie udowodniono, że Bóg istnieje;
2. Udowodniono, że Bóg nie istnieje.

Na pewno przyznasz, że pierwsze jest prawdziwe, a drugie fałszywe. Wobec tego popatrz teraz na zdania:

1a. Udowodniono, że Bóg istnieje;
2a. Udowodniono, ze Bóg nie istnieje.

Mam nadzieję, że widzisz to, iż oba te zdania są fałszywe. A to oznacza, że zbiory A i T są wprawdzie rozłączne, ale nie wyczerpują Twojego uniwersum (gdyż wielu ludzi zawiesza swoje przekonania w sprawach, w których nie dysponują dowodami). Analogicznie rozumuje się w sprawie zbiorów KT i KAT. Twój podział jest nieadekwatny, a więc niepoprawny.
DEMONICON (4893 punktów)
Wydaje mi się, że Atomistyczna interpretacja rzeczywistości, Atomistyczny model, to totalnie olewa jakiekolwiek odniesienie się do bogów, zupełnie nie rozstrzyga tej kwestii, bo cóż tu rozstrzygać - istnienie różowego słonia?

Atomista jest materialistą, ale czy może zawsze zachodzić przeciwny przypadek? To mnie zastanawia.

Lubię być atomistą i poprzez to ateizm, czysty, szczery i prywatny ateizm, jest pewnikiem, bez żadnych wyliczanek procentowych w niewiarę.

Pozdrawiam
08-06-2012 13:58 
 Ocena 1 na 1
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
Dziękuję za objaśnienie agnostycyzmu. Ateusznik wyklarował mi że błądziłem i bardzo pobieżnie traktowałem agnostycyzm.

Zaskoczyło mnie w tym co napisałeś że agnostycyzm odnosi się do wiedzy. Nie myślałem tak .
Czyli że aparat poznawczy agnostyka posiada niedostateczną ilość informacji aby móc podjąć decyzję o przejściu w którąś ze stron (teizm/ateizm).
Agnostycyzm jest wygodny w takim społeczeństwie jak nasze (jeszcze nie diabeł ale już nie aniołek tak czy inaczej wątpiąca owieczka). Ale to pewnie zależy też kto jak bardzo może mieć gdzieś wierzących od których zależą jego dochody czy dach nad głową lub święty spokój.
Fajnie że agnostycy są na portalu mogą nabrać pewności .
Mój ateizm jest pewnością i jednoznacznym opowiadaniem się przeciwko bajkom religijnym.
(nie dla samej negacji ale z racji ich szkodliwości)
Ja wiem że nie można poznać istoty boskiej ze względu na jej nieistnienie.
A nie brak wiedzy na jej temat.
Wymyślone postacie ze swej natury mało dowodów pod mikroskop podrzucają.

Dziękuję za wysłuchanie audycji -- postaram się by następna była mniej chaotyczna (poseł będzie w Sejmie) i będziemy tylko we trzech Ja , Ariel Kowalczyk (poprzednio błędne nazwisko podałem w wątku) i Adam Cioch.
busia (63 punktów)
(zablokowany)

>W następnej audycji wreszcie mam zająć się moralnością i etyką chrześcijańską i przedstawić obiektywne informacje na temat tych pojęć.

Dlatego polecam przeglądnięcie wydanych przez WAM (Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy)
książek prof. Tadeusza Ślipki. Szczególnie - Zarys etyki ogólnej.
" W pracy naukowej Ślipko skoncentrował się na studiach nad chrześcijańską filozofią moralności."
Warto przelecieć choćby spis treści, żeby potem nie pleść bzdur na temat etyki katolickiej.
08-06-2012 15:17 
 Ocena 3 na 3
Zabójca-Bogów (3947 punktów)
>" W pracy naukowej Ślipko skoncentrował się na studiach nad chrześcijańską filozofią moralności."
Przepraszam a autor to czyją chrześcijańską moralność prezentuje .
-amiszów
-baptystów
-protestantów
-katolików rzymskich
-ludową moralność wiernych
-a może Świadków żyda z kosmosu czyli Jehovy ?

>Warto przelecieć choćby spis treści, żeby potem nie pleść bzdur na temat etyki katolickiej.
Zaraz zacznę szukać tej książki w sieci.
Chciałbym wyklarować sobie pogląd na etykę która potrafiła zrobić tyle zła i niegodziwości i wszystko dla dobra człowieka i wręcz z miłości do bliżniego i na chwałę bożą.
busia (63 punktów)
(zablokowany)

>Zanim pójdę do studia w piątek za tydzień najpierw założę wątek o tym co chcę powiedzieć
No i gdzie ten wątek?
Czytaj Pan Sama Harrisa i oglądaj na YouTube. Bądź Pan takim naszym Harrisem. On moralność chrześcijańską rozkłada na łopatki tak samo jak Hitchens. Czerp Pan od nich przykłady pełnymi garściami!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365