Większości posłów "związek partnerski" kojarzy się tylko i wyłącznie z homoseksualnym związkiem dwóch mężczyzn, dlatego są przeciw. Niektórzy, trochę bardziej rozgarnięci(?) uważają, że nie wolno sankcjonować związków partnerskich, gdyż, ich zdaniem, jedynym dopuszczalnym rodzajem związku jest kościelne małżeństwo kobiety i mężczyzny.
Takie przekonania to nie tylko rezultat wpływu KK, to także kompletny brak empatii. Oni po prostu nie są zdolni do zrozumienia, że związek dwojga ludzi nie powstaje, gdy ksiądz ogłosi kogoś "mężem i żoną". Nie mieści im się w tych zakutych łbach, że ktoś może kogoś kochać i np. być zainteresowanym stanem zdrowia "drugiej połówki", która znajduje się w szpitalu.
Jestem zdania, że aby być "Prawdziwym Polakiem Katolikiem" trzeba mieć określone predyspozycje osobowościowe. Kościelna indoktrynacja musi mieć pewien grunt, na którym może się rozwijać i wydawać swoje zgniłe owoce.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|