 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2025 11:12 | Lolek_Salambek (2665 punktów) | Na temat smierci.
1 na 1 | Chcialem podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami dotyczącymi śmierci. Wydaje się ze większość ludzi zadaje sobie pytanie czy istnieje jakas forma zycia po śmierci? Wielu gleboko wierzy ze tak jest – inni rownie gleboko wierza ze tak nie jest. Duza czesc ludzi po prostu boi się śmierci – tak po ludzku. Z drugiej strony - moim zdaniem - smierc jest jedynym pewnym „zdarzeniem”, które dotyczy każdego człowieka. Choc w niektórych religiach przyjmuje się ze Bog zejdzie na Ziemie – nastapi koniec swiata i ludzie „od razu” przejdą do wieczności. W tym sensie można spojrzeć na zagadnienie śmierci człowieka w taki sposób, ze jest to najciekawsze wydarzenie w zyciu człowieka (choć brzmi to bardzo brutalnie) – innymi slowy - najwieksza zagadadka w zyciu człowieka A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie". Uwazam, ze psychika człowieka działa tak, że człowiek non stop na coś czeka. Przykłady. Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę program publicystyczny - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
Ostatecznie do czego zmierza to czekanie?
Czekanie na śmierć? Czekanie na spotkanie z Bogiem?
Co o tym sadzicie Drodzy Internauci?
S pozdravem Wojownik Stokrotka | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie. Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
|
|
 | | haish (2904 punktów) | >>Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie. >Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal. Więc sokoro nie istniejesz dla samego siebie - to nic cię nie otacza i nie masz najmniejszej możliwości jakiejkolwiek konfrontacji z czymkolwiek.
Na wyrobieniu w tobie przekonania, abyś martwił się na zapas i na obietnicach bez pokrycia wielu żyje docześnie na koszt innych.
|
|
|  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) |
>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza? >Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal. To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia. Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.
Miałem na myśli pustkę, która ogarnia niektórych za życia.
|
|
| |  | 1 na 1 | haish (2904 punktów) | >>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza? >>Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal. >To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia. >Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę. >Miałem na myśli pustkę, która ogarnia niektórych za życia.
Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić. Praktycznie nie ma wypracowanych, opracowanych i udostępnionych dla ogółu metod radzenia sobie z uczuciem pustki. Za to jest wiele metod obiecujących 'gruszki na wierzbie' i inne cuda. Takie rzeczy wielu uzasadnia działaniem dla dobra innych - ale tak na prawdę to stwarza możliwości i jak pokazuje życie tak się zawsze dzieje - obszar do niewyobrażalnych nadużyć i oszustw na szkodę tych którym ma to służyć.
Wiedza o tym, ze ma się tylko jedno życie i że to życie nie ma najmniejszych szans aby się powtórzyło skutkuje raczej zwiększonym szacunkiem dla życia innych i ogarniania siebie samego aby swe życie uczynić godziwym - wiem to z własnego doświadczenia.
Natomiast mrzonki o czymś tam po śmierci powodują raczej skłonność do zachowań ryzykownych i nieprzewidywalnych, w tym również zachowań nie szanujących życia innych(popartych 'ekstementem' spowiedzi i odpuszczenia grzechów).
|
|
| | |  | | Lolek_Salambek (2665 punktów) | > Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić............ -------------- Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne  Z tego wpisu wnioskuje, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci. Nie podzielam tej pewnosci - twierdze ze czlowiek za zycia na tej Ziemi nie znajdzie pewnosci w kwestii tego czy jest jakies zycie po smierci czy tez go nie ma? Ale to tylko moje zdanie.
S pozdravem, Wojownik Stokrotka
|
|
| | | |  | 1 na 1 | haish (2904 punktów) | > >Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.> ...........> --------------> Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne  > Z tego wpisu wnioskuje, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci.> Nie podzielam tej pewnosci - twierdze ze czlowiek za zycia na tej Ziemi nie znajdzie pewnosci w kwestii tego czy jest jakies zycie po smierci czy tez go nie ma?> Ale to tylko moje zdanie.> S pozdravem, Wojownik StokrotkaTwoje zdanie jest wynikiem braku wiedzy, zaś wiedza w obecnych czasach jest ogólnodostępna, ale pod jednym warunkiem - studiujący musi umieć myśleć i weryfikować materiały z których czerpie. Mnie było łatwiej, może dlatego, że w MSW uczono mnie jak stawiać i weryfikować prawdziwość hipotez - to jest rutyna w pracy policyjnej, mam też kilkanaście lat doświadczenia w tej robocie. Więc nie pobłądziłem w swych studiach, a możliwość pisania na szanownym forum RACJONALISTY.PL bardzo ułatwiła wnioskowanie i konkluzję. Nieco wcześniej studiowałem amerykańskie forum SANCIONED SUICIDE - też było bardzo pomocne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Natomiast mrzonki o czymś tam po śmierci powodują raczej skłonność do zachowań ryzykownych i nieprzewidywalnych, w tym również zachowań nie szanujących życia innych(popartych 'ekstementem' spowiedzi i odpuszczenia grzechów).
Kiedyś należałem do walczących ateistów. W gruncie rzeczy niczego tym nie osiągnąłem. Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem. Wierzenia, które prowadzą do przemocy, wykluczenia, fanatyzmu - wymagają konfrontacji. Ale wierzenia, które są prywatnym źródłem sensu? Jeśli ktoś wierzysz w coś, co nie potrzebuje dowodu - a ja w coś, co nie potrzebuje sensu..., nie oceniam.
|
|
| | | |  | | szarley (54911 punktów) | > Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski 
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | > >Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.> Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski  Jak Émile Combes (był byłym seminarzystą) Był francuskim politykiem. Taka ciekawostka - Egzekwowanie ustawy o stowarzyszeniach (1901) wymagała od zgromadzeń religijnych uzyskania zgody państwa. Combes odmówił jej wielu zakonnikom, co doprowadziło do zamknięcia setek klasztorów i szkół katolickich. Przygotował ustawę o rozdziale Kościoła od państwa (1905) Jego polityka doprowadziła do zerwania stosunków dyplomatycznych między Francją a Stolicą Apostolską.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | > >>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej  (Mimo, że ja jestem katolikiem) > >Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski  > Jak Émile Combes (był byłym seminarzystą)> Był francuskim politykiem. Taka ciekawostka - Egzekwowanie ustawy o stowarzyszeniach (1901) wymagała od zgromadzeń religijnych uzyskania zgody państwa. Combes odmówił jej wielu zakonnikom, co doprowadziło do zamknięcia setek klasztorów i szkół katolickich.I tu jestem przeciwny takim praktykom Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki > Przygotował ustawę o rozdziale Kościoła od państwa (1905)Bardzo skuteczną, rzekłbym agresywną > Jego polityka doprowadziła do zerwania stosunków dyplomatycznych między Francją a Stolicą Apostolską.A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować Jestem zagorzałym zwolennikiem rozdziału państwa i kościołów, tyle że rozdziału przyjaznego. To jest mój wpis sprzed kilku lat "Nie mam nic przeciwko udziałowi kapelana na wojskowych misjach, tam ludzie ocierają się o śmierć i jest im potrzebny. Na koszt państwa. Ale polowy biskup i kapelan nieistniejącego garnizonu? Nie mam nic przeciwko prawu wstępu kapelana do szpitala, jest potrzebny chorym, ale szpital nie musi mu płacić. Kaplica w szpitalu jest potrzebna chorym. Ekumeniczna. Kapelan w więzieniu? Jestem za, ale nie na koszt państwa. Katecheza w szkole? Popołudniami jako pozalekcyjne zajęcia, bez płacenia księdzu, ale ogrzać i oświetlić szkołę ma gmina, skoro rodzice uczniów płacą podatki, tak samo jak kółko muzycznych zainteresowań Tak widzę przyjazny rozdział państwa i kościoła Wielekroć przywoływałem przykład pochówku Wojciecha Kilara i nikt z antyklerykałów nie poradził uczciwie odpowiedzieć, czy urzędnik świeckiego państwa powinien być na tym pogrzebie ultragorliwego katolika, który zawsze miał w kieszeni różaniec i rzykoł go w przerwach prób Kto powinien w świeckim państwie utrzymywać wawelską katedrę? Wg mnie państwo. Tak jak zabytki żydów czy lutrów, jako narodową wartość, ale w zamian kościół nie ma prawa ingerować w zabytkową substancję bez zgody konserwatora Tak widzę przyjazny rozdział państwa i kościoła Byłem kiedyś, krótko nauczycielem i zostałem zobligowany do pojechania z uczniami spod smoka gnój ciepać, a że znam Kraków, to przewodnika nie potrzebowałem Zaprowadziłem uczniów do grobów królów i dostałem karę za... klerykalizowanie, bo groby są w wawelskiej katedrze i za zwiedzanie kościołów od Rynku do Wawelu To nie jest przyjazny rozdział" To jeszcze starszy wpis "Mój ojciec, górnik nigdy nie rąbał drew w dzień św. Floriana, bo sąsiad pracował w hucie, sąsiad nie rąbał w dzień św. Katarzyny, bo jego sąsiad był kolejarzem, Ot, Śląsk" Nie zmieniłem poglądów Jako katolik, uważam, że kościół powinien zabronić księżom głoszenia z ambony politycznych kazań, jako "obywatel"* uważam, że państwo nie ma prawa tego zabraniać * Nie jestem obywatelem RP
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | > >>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.> Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej  > (Mimo, że ja jestem katolikiem)Oczywiście wiem o tym. > Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostkiOdpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki." > A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępowaćPamiętaj, że w tamtym czasie papieżem był Pius X, znany z konserwatyzmu, walki z modernizmem i obrony tradycyjnej roli Kościoła w społeczeństwie. Taki nasz radykał Jędrzejewski Wyobrażasz sobie dyskusje naszego rządu z takim księciem, jak ten obrzydliwy gość? Nie łudźmy się - Kościół katolicki w Polsce nie straci statusu religii państwowej (bo de facto taka jest u nas), i nie przestanie być finansowany przez państwo jeszcze długo.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > >>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.> >Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej  > >(Mimo, że ja jestem katolikiem)> Oczywiście wiem o tym.> >Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki> Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."Zalatuje totalitaryzmem. W Czechosłowacji państwo kontrolowało po co nauczyciel wyjeżdżał do Polski i szpiegowało czy czasem nie poszedł na pielgrzymkę. > >A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować> Pamiętaj, że w tamtym czasie papieżem był Pius X, znany z konserwatyzmu, walki z modernizmem i obrony tradycyjnej roli Kościoła w społeczeństwie. Taki nasz radykał Jędrzejewski> Wyobrażasz sobie dyskusje naszego rządu z takim księciem, jak ten obrzydliwy gość?Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać i szukać kompromisów, tam gdzie w grę wchodzi wspólne dobro. Nie zapominaj, że w okolicy Krakowa kościół prowadzi np ochronki dla dzieci i dorosłych niezdolnych do samodzielnego życia. Opiekują się nimi zakonnice, świeckich pielęgniarek nie zatrudnisz za jedzenie ubranie i spanie. > Nie łudźmy się - Kościół katolicki w Polsce nie straci statusu religii państwowej (bo de facto taka jest u nas), i nie przestanie być finansowany przez państwo jeszcze długo.Chciałbym, żeby państwo było świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie, ma jednak nadzieję, że nawet to świeckie państwo będzie na tyle katolickie, żeby nie przypominać Korei Inna rzecz, że świeckość powinna wchodzić z rozmysłem tam gdzie jest potrzebna. Świecki powinien być sposób finansowania szpitalnych kapelanów (czyli wolontariat) a nie zastępowanie dnia Wszystkich Świętych Świętem Jebanej Dyni Przestrzegam przed rozdziałem który idzie za daleko Kilkakroć zadawałem dwa pytania: 1 Kto powinien finansować utrzymanie wawelskiej katedry? 2 Czy prezydent świeckiego państwa powinien być na mszy pogrzebowej wybitnej osobistości (przykład dotyczył Wojciecha Kilara) Oczywiście jestem sobie w stanie wyobrazić absurdalny model, że po pogrzebie następuje ekshumacja i drugi pogrzeb....
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) |
>>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki." >Zalatuje totalitaryzmem.
Myślisz, że tak działa laicyzacja we Francji? Wyobraź sobie, że 30-35% Francuzów deklaruje wiarę w Boga jako istotną część życia. Więc choć kraj jest oficjalnie świecki, obrządki religijne nadal odgrywają ważną rolę kulturową i rytualną. Jedyny warunek: obrządki muszą być sprawowane w przestrzeni prywatnej lub sakralnej. Dla mnie nie ma zdrowszego pluralizmu.
Francja to mozaika etniczna i religijna, więc jak sobie wyobrażasz, jeśliby w tej różnorodności preferowana była jedna religia?
U nas tak jest i raczej nie słyszę by katolicy narzekali. Przypadek, że tylko katolicy są zadowoleni z takiego stanu rzeczy? Specjalnie dla tej dyskusji wyszukałem:
Ks. Janusz Mariański pisze o pluralizmie jako wyzwaniu dla Kościoła, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie zindywidualizowanym i zróżnicowanym.
No cóż, lepiej późno niż później. Combes już na początku XX w. wiedział jak do tego doprowadzić. Kościół we Francji już dekady tak funkcjonuje i krzywda nikomu się nie dziej
Nawiasem mówiąc, w Polsce o laicyzacji i konfliktach kulturowych opowiadają cepy, które nigdy we Francji nie były i jej nie znają. Ruchy protestacyjne w większości przepadków, i to zdecydowanej większości, nie mają tam charakteru etnicznego czy religijnego, jak to próbuje nam wmówić nasza prawica.
>Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać Nie! Wiele wypowiedzi Jędraszewskiego są oceniane jako dehumanizujące nawet przez duchownych. Używa on radykalnych metafor, które wykluczają dialog i uprzedmiotawiają grupy społeczne. Człowiek ten operuje na granicy legalności tylko dlatego, że organy ścigania wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > >>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."> >Zalatuje totalitaryzmem.> Myślisz, że tak działa laicyzacja we Francji?Nie. Dlatego ważna jest praktyka a nie deklaracje. Wyobraź sobie, że 30-35% Francuzów deklaruje wiarę w Boga jako istotną część życia. Więc choć kraj jest oficjalnie świecki, obrządki religijne nadal odgrywają ważną rolę kulturową i rytualną. Jedyny warunek: obrządki muszą być sprawowane w przestrzeni prywatnej lub sakralnej. Dla mnie nie ma zdrowszego pluralizmu. Zależy co nazywasz obrządkiem. Pasterka na Boże Narodzenie odbywa się w sakralnej przestrzeni, sakntaklaus na kryśmaś jest jak najbardziej w publicznej > Francja to mozaika etniczna i religijna, więc jak sobie wyobrażasz, jeśliby w tej różnorodności preferowana była jedna religia?"Nie psuj mi mojego święta zaproś mnie na swoje" Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem. > U nas tak jest i raczej nie słyszę by katolicy narzekali. Przypadek, że tylko katolicy są zadowoleni z takiego stanu rzeczy?Znów postulujesz zakaz. Publiczna przestrzeń jest dla wszystkich Katolicy mogą na Rynku mieć procesję, kibice Lecha świętować puchar, kobiety urządzać strajk kobiet a kwiaciarki imieniny Mickiewicza. Czy naprawdę publiczny ma być jedynie kult św. Komerchy? > Specjalnie dla tej dyskusji wyszukałem:> Ks. Janusz Mariański pisze o pluralizmie jako wyzwaniu dla Kościoła, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie zindywidualizowanym i zróżnicowanym.Oczywiście! > >Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać> Nie!> Wiele wypowiedzi Jędraszewskiego są oceniane jako dehumanizujące nawet przez duchownych.Używa on radykalnych metafor, które wykluczają dialog i uprzedmiotawiają grupy społeczne. Człowiek ten operuje na granicy legalności tylko dlatego, że organy ścigania wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa. Czyli przyznajesz mi rację.  Z Jędraszewskim trzeba rozmawiać. Przecież przesłuchanie to też forma rozmowy. Dla mnie zachowanie niektórych polskich biskupów potwierdza Twój opis patologii. Dopóki temida ma na oczach opaskę z pończochy, państwo dobrym nie będzie Tu Francja jest wzorem do naśladowania Oczywiście jestem jak najdalej od poglądów tego łżebiskupa. Diabeł ubrał się w komżę i na mszę dzwoni.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Nie mam czasu odpowiedzieć na wszystko.
>Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem. Kto Ci każe rezygnować? Tak właśnie wyglądają stereotypy podsycane i utrwalane przez polityków. Muzułmanie są obecni, ale nie uczestniczą... No może raczej jako widzowie, sąsiedzi, współobywatele. To nie konflikt, podobnie jak u nas katolicy i prawosławni chrześcijanie swoje święta celebrują w innych dniach i też inaczej.
Francuzi są "inni" niż Polacy, ale ta "inność" nie musi oznaczać obcości. Choć media po jednej i drugiej stronie próbują nas poróżnić często nieświadomie, a często celowo. Np. Valeurs Actuelles TV (VA+), znana z krytyki progresywizmu, feminizmu i islamu, albo CNews, która była wielokrotnie upominana za brak równowagi i szerzenie kontrowersyjnych treści, ale nadal działa legalnie (podobnie u nas szczująca Republika). Jeśli miałbym polecać to France Télévisions i France 24.
Ale tak naprawdę Francuzi często unikają konfrontacji, preferując dyplomację. My Polacy bywamy bardziej bezpośredni, co może prowadzić do nieporozumień. Ja ze swoim charakterem... tylko dlatego nie mam z nimi problemu, bo byłem wychowywany w pewnym sensie w ich kulturze. Francuzi są bardziej przywiązani do prywatności i formalności, co my możemy odbierać jako dystans.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lolek_Salambek (2665 punktów) | >Muzułmanie są obecni, ale nie uczestniczą... No może raczej jako widzowie, sąsiedzi, współobywatele. To nie konflikt, podobnie jak u nas katolicy i prawosławni chrześcijanie swoje święta celebrują w innych dniach i też inaczej.
------------------ Dobrym przykładem symbiozy religii jest Albania, gdzie nie ma konfliktow religijnych a sa tam trzy dominujące religie: Islam (Bektaszyci i Sunnici), Prawoslawie oraz Katolicyzm. A w lezacych nieopodal krajach bylej Jugoslawi w latach dziewięćdziesiątych miało miejsce duże ludobójstwo na tle narodowościowo-religijnym.
S pozdravem, Wojownik Stokrotka
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | >Nie mam czasu odpowiedzieć na wszystko. >>Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem. >Kto Ci każe rezygnować?
Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie Tradycja sama ginie (jak i w Polsce) A pamiętam też tajniaków, którzy fotografowali wychodzących ze mszy
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) |
> >Kto Ci każe rezygnować?> Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobniePytałem w kontekście świąt Rozumiem Twoje rozgoryczenie w związku z zawetowaniem przez Dude języka śląskiego jako regionalnego. To było kurestwo ze strony tego pajaca. Jeden przykład z wielu - we Francji język korsykański jest bliski włoskiemu. Ludzie tam domagają się uznania języka jako urzędowego, obok francuskiego. Bez skutku. "Gwara corsu" jest częścią języka francuskiego. Mają na to inne określenie - "langues de France" - "języki Francji", których nota bene jest około 80 i żaden z nich nie jest urzędowy. We Francji, społeczności walczą o uznanie języków regionalnych by zyskały rangę urzędową. Francuska Konstytucja uznaje tylko język francuski jako urzędowy. Natomiast w ustawodawstwie zwykłym Francji w kodeksie dziedzictwa kulturowego jest zapis o ochronie języków regionalnych, tradycjach rzemieślniczych i niematerialnym dziedzictwie. Nie znam się na ustawodawstwie ichnim, sprawdziłem w Code du patrimoine (dosłowne tłumaczenie "Kodeks dziedzictwa") - francuskim akcie prawny regulującym ochronę dziedzictwa kulturowego, historycznego i artystycznego. Ten akt prawny pozwala regionom chronić własną tradycję, stąd istniejące silne ruchy społeczne i lokalne nie pozwalają sobie w kasze dmuchać. O czym chyba wiesz  I pomyśleć, że Ślązacy chcieli tylko by ich język został uznany za regionalny... Ile dekad jesteśmy za Francją?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | > >>Kto Ci każe rezygnować?> >Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie> Pytałem w kontekście świątPodobnie Wielu ateistów nie czuje różnicy między państwem świeckim a ateistycznym Katolik, nawet antyklerykał, zwłaszcza wychowany w państwie , które materializm miało w konstytucji dobrze to dostrzeże Jeśli w katolickie święto masz obowiązek uczestnictwa w społecznych pracach pod rygorem kary, to jest to zakaz świętowania. Niby dzień wolny od lekcji, ale trzeba być w szkole grabić liście. > Rozumiem Twoje rozgoryczenie w związku z zawetowaniem przez Dude języka śląskiego jako regionalnego. To było kurestwo ze strony tego pajaca.Nie tylko Duda. Pokaż mi polityka dowolnej opcji w Warszawie czy Pradze, który szczerze popiera ten projekt. > Jeden przykład z wielu - we Francji język korsykański jest bliski włoskiemu. Ludzie tam domagają się uznania języka jako urzędowego, obok francuskiego. Bez skutku.A już myślałem, żeby Francuzów brać za wzór  W wielu śląskich gminnych urzędach, przyjęto zasadę: "sam sie godo" Wała tym w Warszawie, jeśli obywatel przyjdzie do urzędu, któryś z urzędników MUSI go obsłużyć po śląsku a pismo musi poradzić przełożyć na polski. Poradziliśmy sobie bez warszawskich polityków. Gorzej jest po drugiej stronie granicy "Gwara corsu" jest częścią języka francuskiego. Mają na to inne określenie - "langues de France" - "języki Francji", których nota bene jest około 80 i żaden z nich nie jest urzędowy. Znów decyduje praktyka Mieszkasz lub mieszkałeś we Francji. W jakim języku mówi się w lokalnych radiowych stacjach? Pytam. bo nie wiem. > Natomiast w ustawodawstwie zwykłym Francji w kodeksie dziedzictwa kulturowego jest zapis o ochronie języków regionalnych, tradycjach rzemieślniczych i niematerialnym dziedzictwie.Słyszałem kiedyś bretoński. W niczym nie przypominał francuskiego. > Ten akt prawny pozwala regionom chronić własną tradycję, stąd istniejące silne ruchy społeczne i lokalne nie pozwalają sobie w kasze dmuchać. O czym chyba wiesz  > I pomyśleć, że Ślązacy chcieli tylko by ich język został uznany za regionalny...> Ile dekad jesteśmy za Francją?To zależy w czym, bo jeśli chodzi o jedzenie widelcem...  Zauważ jedną przewagę Francuzów. Tam nie było wędrówki ludów. Nie było regionu z którego wysiedlono ponad połowę mieszkańców i osiedlono w ich miejsce przybytnych. Połowa polskiej ziemi to miejsca z których wypędzano ludzi (Pomorze 1920, Śląsk 1922, Ziemie zachodnie i północne 1945, Лемковина 1945 - 47) lub w miejsce wysiedlonego miliona osiedlano trzy. Pozdrawiam
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) |
>W jakim języku mówi się w lokalnych radiowych stacjach? Jest tego trochę. To zależy od lokalnych inicjatyw i jak zaangażowane są samorządy, bo Francuski dominuje we wszystkich stacjach, również lokalnych. Korsykański używany w RCFM (Radio Corse Frequenza Mora) Alzacki i niemiecki dialekt lotaryński obecny jest w stacjach lokalnych w Alzacji i Lotaryngii, choć coraz rzadziej. Jest tego naprawdę dużo
>Słyszałem kiedyś bretoński. W niczym nie przypominał francuskiego.
Nie dziwię się, brezhoneg, blisko mu do walijskiego. Nie rozumiem go kompletnie. To nie dialekt lecz osobny język celtycki. Ponoć UNESCO klasyfikuje go jako "poważnie zagrożony" - liczba użytkowników spada, choć rośnie liczba szkół Diwan (oddolna inicjatywa) uczących w bretońskim.
Ale już znając jako tako oksytańki, łatwiej mi porozumieć się z Włochem
Przykladowo "Dzień dobry" w oksytańskim - Bon jorn. A francuski - Bonjour. Po włosku - buongiorno.
Różnica francuski vs oksytański jak polski vs śląski. To znaczy, z własnego doświadczenia: porozumiem się z Tobą, aczkolwiek nie wszystkie słowa zrozumiem pewnie
Pozdrawiam
|
|
| |  | | Lolek_Salambek (2665 punktów) | >To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia. >Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę. .....
--------------- Romaro - zgadzam sie z cytatem powyzej z jednym ale: nie wykluczam ze jest zycie po zyciu ale tez nie jestem tego pewien.
S pozdravem, Wojownik Stokrotka
|
|
 | | Lolek_Salambek (2665 punktów) | >Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
--------------- Romaro - powiem szczerze, ze nie wiem jak rozumiec to co napisales ?
S pozdravem, Wojownik Stokrotka
|
|
|  | | romaro (25211 punktów) | >>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza? >--------------- >Romaro - powiem szczerze, ze nie wiem jak rozumiec to co napisales W psychologii może oznaczać depresję. Sartre twierdził, że pustka to brak sensu narzuconego z zewnątrz.
|
|
1 na 1 | haish (2904 punktów) | >Chcialem podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami dotyczącymi śmierci. >Wydaje się ze większość ludzi zadaje sobie pytanie czy istnieje jakas forma zycia po śmierci? Wielu >gleboko wierzy ze tak jest - inni rownie gleboko wierza ze tak nie jest. Duza czesc ludzi po >prostu boi się śmierci - tak po ludzku. >Z drugiej strony - moim zdaniem - smierc jest jedynym pewnym "zdarzeniem", które dotyczy >każdego człowieka. Choc w niektórych religiach przyjmuje się ze Bog zejdzie na Ziemie - >nastapi koniec swiata i ludzie "od razu" przejdą do wieczności. >W tym sensie można spojrzeć na zagadnienie śmierci człowieka w taki sposób, ze jest to najciekawsze >wydarzenie w zyciu człowieka (choć brzmi to bardzo brutalnie) - innymi slowy - najwieksza >zagadadka w zyciu człowieka >A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie". Uwazam, ze psychika człowieka działa tak, że człowiek non >stop na coś czeka. Przykłady. Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę program >publicystyczny - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu >pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie. >Ostatecznie do czego zmierza to czekanie? >Czekanie na śmierć? Czekanie na spotkanie z Bogiem? >Co o tym sadzicie Drodzy Internauci? >S pozdravem >Wojownik Stokrotka
Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość. Matka natura zadbała o to aby wtedy gdy umieramy naturalnie(ze starości) powoli oswajać się z tym, ze przemijamy. W okresie późnej starości wiele funkcji naszego organizmu jest wygaszane, zwalniamy i przesypiamy niemal całą dobę. Nasz mózg sięga do głębokich obszarów naszej pamięci i często nawet na jawie doznajemy projekcji wspomnień z dzieciństwa.(Wiedzę o tym czerpię z własnych obserwacji - przyszło mi opiekować się dwiema osobami w wieku starczym i jedną w sile wieku). W kwestji NDE panuje powszechne przekonanie, że istnieje jakowaś forma istnienia po naszej śmierci, ale to wynika z błędów poznawczych i celowych przekłamań tych którzy mają w tym interes. Tak na prawdę nasz mózg tworzy nam projekcję ze wspomnień z okresu prenatalnego i momentu narodzin = przejście przez tunel do światła. Śmierć jest takim samym momentem naszego życia jak nasze narodziny - nie ma w niej nic nadzwyczajnego. I jak dotąd nie narodził się taki, który umrzeć by nie musiał. Zmartwychwstanie jest bajką dla idiotów - jest po prostu wbrew naturze i wbrew nauce. Nie jest również w żaden sposób możliwe 'powtórne przyjście na ten świat' - jest mało prawdopodobne aby nastąpiła taka sama kombinacja genów, ani nie jest możliwe aby zaistniały(powtórzyły się) dokładnie takie same okoliczności w świecie zewnętrznym, tak aby dany osobnik był tym samym osobnikiem.
|
|
 | | Lolek_Salambek (2665 punktów) | > Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość......------------- Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne  Czy to co napisales oznacza, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci?
|
|
|  | | haish (2904 punktów) | > >Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość......> -------------> Haish - ciekawe jest to co piszesz.> Czy to co napisales oznacza, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci?> S pozdravem, Wojownik StokrotkaTaki pogląd jest wynikiem moich studiów nad zjawiskiem jakim jest śmierć, podobny pogląd reprezentują autorytety z dziedzin fizyki, neurologii i kognitywistyki. Ten pogląd wynika z ustaleń współczesnej nauki, oraz moich prywatnych doświadczeń które pomogły mi znaleźć odpowiednie opracowania naukowe w tym temacie. Dusza pochodzi od słowa duch, dech, oddech, ~tchnienie. W dawnych czasach świat nauki nie wiedział nic o gazach, a konkretnie powietrzu atmosferycznym. W użyciu było powiedzenie, że ktoś 'wyzionął ducha', 'wydał ostatnie tchnienie'. Dziś wiadomo, że powietrze składające się z gazów nie ma i nie może mieć żadnej świadomości(percepcji), ani też nie może być jej nośnikiem, tak jak neurony w ludzkim mózgu. Jedyna dusz jak kiedykolwiek istniała realnie była w żelazku.
|
|
| |  | | Lolek_Salambek (2665 punktów) | > Taki pogląd jest wynikiem moich studiów nad zjawiskiem jakim jest śmierć, podobny pogląd reprezentują autorytety z dziedzin fizyki, neurologii i kognitywistyki. Ten pogląd wynika z ustaleń współczesnej nauki, oraz .......-------------------------- Haish - mowiac szczerze chetnie zapoznalbym sie opracowaniami naukowymi z dziedzin o jakich piszesz (opracowania nt smierci) ale..... tego nie zrobie gdyz nie jestem na tyle biegly z wiedzy naukowej w dziedzinach jakie podales by moc zrozumiec to co jest tam napisane przez odpowiednio przygotowanych merytorycznie naukowcow. 
S pozdravem, Wojownik Stokrotka
|
|
 | | Lolek_Salambek (2665 punktów) | >Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość. >Matka natura zadbała o to aby ,,,,,
-------------- Haish - twój wpis sugeruje (o ile dobrze rozumiem), ze nauka jest bardzo dobrym narzędziem do szukania odpowiedzi na nurtujące człowieka pytania - w szczególności egzystencjalne acz nie tylko. Piszesz tez o naturze, jak rozumiem w tym sensie ze człowiek jest tworem natury. Mam zatem pytania. Pierwsze z nich to: kto stworzyl nature? Sa ponadto pytania na które moim zdaniem ("mam przekonanie graniczące z pewnoscia") człowiek/nauka nigdy nie poznają odpowiedzi o której moglibyśmy powiedzieć ze jest pewna na 100%. Mam tu na myśli nastepujace pytania:
Czy wszechświat jako obiekt fizyczny jest NIEskończony czy tez skończony?
Czy czas we wszechświecie jest NIEskończony czy tez skończony?
S pozdravem, Wojownik Stokrotka
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|