Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na temat smierci.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
24-10-2025 11:12Lolek_Salambek (2665 punktów)Na temat smierci.
Ocena 1 na 1
Chcialem podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami dotyczącymi śmierci.
Wydaje się ze większość ludzi zadaje sobie pytanie czy istnieje jakas forma zycia po śmierci? Wielu gleboko wierzy ze tak jest – inni rownie gleboko wierza ze tak nie jest. Duza czesc ludzi po prostu boi się śmierci – tak po ludzku.
Z drugiej strony - moim zdaniem - smierc jest jedynym pewnym „zdarzeniem”, które dotyczy każdego człowieka. Choc w niektórych religiach przyjmuje się ze Bog zejdzie na Ziemie – nastapi koniec swiata i ludzie „od razu” przejdą do wieczności.
W tym sensie można spojrzeć na zagadnienie śmierci człowieka w taki sposób, ze jest to najciekawsze wydarzenie w zyciu człowieka (choć brzmi to bardzo brutalnie) – innymi slowy - najwieksza zagadadka w zyciu człowieka
A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie". Uwazam, ze psychika człowieka działa tak, że człowiek non stop na coś czeka. Przykłady. Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę program publicystyczny - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.

Ostatecznie do czego zmierza to czekanie?

Czekanie na śmierć? Czekanie na spotkanie z Bogiem?

Co o tym sadzicie Drodzy Internauci?



S pozdravem
Wojownik Stokrotka
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
haish (2904 punktów)
>>Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?

Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal.
Więc sokoro nie istniejesz dla samego siebie - to nic cię nie otacza i nie masz najmniejszej możliwości jakiejkolwiek konfrontacji z czymkolwiek.

Na wyrobieniu w tobie przekonania, abyś martwił się na zapas i na obietnicach bez pokrycia wielu żyje docześnie na koszt innych.
24-10-2025 18:59 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)

>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
>Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal.
To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia.
Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.

Miałem na myśli pustkę, która ogarnia niektórych za życia.
24-10-2025 19:13 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
>>Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal.
>To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia.
>Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.
>Miałem na myśli pustkę, która ogarnia niektórych za życia.

Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.
Praktycznie nie ma wypracowanych, opracowanych i udostępnionych dla ogółu metod radzenia sobie z uczuciem pustki.
Za to jest wiele metod obiecujących 'gruszki na wierzbie' i inne cuda. Takie rzeczy wielu uzasadnia działaniem dla dobra innych - ale tak na prawdę to stwarza możliwości i jak pokazuje życie tak się zawsze dzieje - obszar do niewyobrażalnych nadużyć i oszustw na szkodę tych którym ma to służyć.

Wiedza o tym, ze ma się tylko jedno życie i że to życie nie ma najmniejszych szans aby się powtórzyło skutkuje raczej zwiększonym szacunkiem dla życia innych i ogarniania siebie samego aby swe życie uczynić godziwym - wiem to z własnego doświadczenia.

Natomiast mrzonki o czymś tam po śmierci powodują raczej skłonność do zachowań ryzykownych i nieprzewidywalnych, w tym również zachowań nie szanujących życia innych(popartych 'ekstementem' spowiedzi i odpuszczenia grzechów).
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.
...........

--------------
Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne

Z tego wpisu wnioskuje, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci.
Nie podzielam tej pewnosci - twierdze ze czlowiek za zycia na tej Ziemi nie znajdzie pewnosci w kwestii tego czy jest jakies zycie po smierci czy tez go nie ma?

Ale to tylko moje zdanie.



S pozdravem, Wojownik Stokrotka
24-10-2025 20:18 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.
>...........
>--------------
>Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne
>Z tego wpisu wnioskuje, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci.
>Nie podzielam tej pewnosci - twierdze ze czlowiek za zycia na tej Ziemi nie znajdzie pewnosci w kwestii tego czy jest jakies zycie po smierci czy tez go nie ma?
>Ale to tylko moje zdanie.
>
S pozdravem, Wojownik Stokrotka


Twoje zdanie jest wynikiem braku wiedzy, zaś wiedza w obecnych czasach jest ogólnodostępna, ale pod jednym warunkiem - studiujący musi umieć myśleć i weryfikować materiały z których czerpie.
Mnie było łatwiej, może dlatego, że w MSW uczono mnie jak stawiać i weryfikować prawdziwość hipotez - to jest rutyna w pracy policyjnej, mam też kilkanaście lat doświadczenia w tej robocie. Więc nie pobłądziłem w swych studiach, a możliwość pisania na szanownym forum RACJONALISTY.PL bardzo ułatwiła wnioskowanie i konkluzję. Nieco wcześniej studiowałem amerykańskie forum SANCIONED SUICIDE - też było bardzo pomocne.
24-10-2025 19:49 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Natomiast mrzonki o czymś tam po śmierci powodują raczej skłonność do zachowań ryzykownych i nieprzewidywalnych, w tym również zachowań nie szanujących życia innych(popartych 'ekstementem' spowiedzi i odpuszczenia grzechów).

Kiedyś należałem do walczących ateistów. W gruncie rzeczy niczego tym nie osiągnąłem. Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
Wierzenia, które prowadzą do przemocy, wykluczenia, fanatyzmu - wymagają konfrontacji. Ale wierzenia, które są prywatnym źródłem sensu? Jeśli ktoś wierzysz w coś, co nie potrzebuje dowodu - a ja w coś, co nie potrzebuje sensu..., nie oceniam.
szarley (54911 punktów)
>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
24-10-2025 20:00 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
>Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski
Jak Émile Combes (był byłym seminarzystą)

Był francuskim politykiem. Taka ciekawostka - Egzekwowanie ustawy o stowarzyszeniach (1901) wymagała od zgromadzeń religijnych uzyskania zgody państwa. Combes odmówił jej wielu zakonnikom, co doprowadziło do zamknięcia setek klasztorów i szkół katolickich.
Przygotował ustawę o rozdziale Kościoła od państwa (1905)
Jego polityka doprowadziła do zerwania stosunków dyplomatycznych między Francją a Stolicą Apostolską.
24-10-2025 20:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.

Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej
(Mimo, że ja jestem katolikiem)

>>Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski
>Jak Émile Combes (był byłym seminarzystą)
>Był francuskim politykiem. Taka ciekawostka - Egzekwowanie ustawy o stowarzyszeniach (1901) wymagała od zgromadzeń religijnych uzyskania zgody państwa. Combes odmówił jej wielu zakonnikom, co doprowadziło do zamknięcia setek klasztorów i szkół katolickich.

I tu jestem przeciwny takim praktykom
Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki

>Przygotował ustawę o rozdziale Kościoła od państwa (1905)
Bardzo skuteczną, rzekłbym agresywną

>Jego polityka doprowadziła do zerwania stosunków dyplomatycznych między Francją a Stolicą Apostolską.
A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować

Jestem zagorzałym zwolennikiem rozdziału państwa i kościołów, tyle że rozdziału przyjaznego.

To jest mój wpis sprzed kilku lat

"Nie mam nic przeciwko udziałowi kapelana na wojskowych misjach, tam ludzie ocierają się o śmierć i jest im potrzebny. Na koszt państwa. Ale polowy biskup i kapelan nieistniejącego garnizonu? Nie mam nic przeciwko prawu wstępu kapelana do szpitala, jest potrzebny chorym, ale szpital nie musi mu płacić. Kaplica w szpitalu jest potrzebna chorym. Ekumeniczna. Kapelan w więzieniu? Jestem za, ale nie na koszt państwa. Katecheza w szkole? Popołudniami jako pozalekcyjne zajęcia, bez płacenia księdzu, ale ogrzać i oświetlić szkołę ma gmina, skoro rodzice uczniów płacą podatki, tak samo jak kółko muzycznych zainteresowań

Tak widzę przyjazny rozdział państwa i kościoła
Wielekroć przywoływałem przykład pochówku Wojciecha Kilara i nikt z antyklerykałów nie poradził uczciwie odpowiedzieć, czy urzędnik świeckiego państwa powinien być na tym pogrzebie ultragorliwego katolika, który zawsze miał w kieszeni różaniec i rzykoł go w przerwach prób

Kto powinien w świeckim państwie utrzymywać wawelską katedrę? Wg mnie państwo. Tak jak zabytki żydów czy lutrów, jako narodową wartość, ale w zamian kościół nie ma prawa ingerować w zabytkową substancję bez zgody konserwatora
Tak widzę przyjazny rozdział państwa i kościoła

Byłem kiedyś, krótko nauczycielem i zostałem zobligowany do pojechania z uczniami spod smoka gnój ciepać, a że znam Kraków, to przewodnika nie potrzebowałem
Zaprowadziłem uczniów do grobów królów i dostałem karę za... klerykalizowanie, bo groby są w wawelskiej katedrze i za zwiedzanie kościołów od Rynku do Wawelu
To nie jest przyjazny rozdział"

To jeszcze starszy wpis

"Mój ojciec, górnik nigdy nie rąbał drew w dzień św. Floriana, bo sąsiad pracował w hucie, sąsiad nie rąbał w dzień św. Katarzyny, bo jego sąsiad był kolejarzem, Ot, Śląsk"

Nie zmieniłem poglądów

Jako katolik, uważam, że kościół powinien zabronić księżom głoszenia z ambony politycznych kazań, jako "obywatel"* uważam, że państwo nie ma prawa tego zabraniać

* Nie jestem obywatelem RP


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)
>>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
>Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej
>(Mimo, że ja jestem katolikiem)

Oczywiście wiem o tym.

>Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki

Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."

>A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować
Pamiętaj, że w tamtym czasie papieżem był Pius X, znany z konserwatyzmu, walki z modernizmem i obrony tradycyjnej roli Kościoła w społeczeństwie. Taki nasz radykał Jędrzejewski
Wyobrażasz sobie dyskusje naszego rządu z takim księciem, jak ten obrzydliwy gość?

Nie łudźmy się - Kościół katolicki w Polsce nie straci statusu religii państwowej (bo de facto taka jest u nas), i nie przestanie być finansowany przez państwo jeszcze długo.
szarley (54911 punktów)
>>>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
>>Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej
>>(Mimo, że ja jestem katolikiem)
>Oczywiście wiem o tym.
>>Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki
>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."

Zalatuje totalitaryzmem. W Czechosłowacji państwo kontrolowało po co nauczyciel wyjeżdżał do Polski i szpiegowało czy czasem nie poszedł na pielgrzymkę.

>>A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować
>Pamiętaj, że w tamtym czasie papieżem był Pius X, znany z konserwatyzmu, walki z modernizmem i obrony tradycyjnej roli Kościoła w społeczeństwie. Taki nasz radykał Jędrzejewski
>Wyobrażasz sobie dyskusje naszego rządu z takim księciem, jak ten obrzydliwy gość?

Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać i szukać kompromisów, tam gdzie w grę wchodzi wspólne dobro. Nie zapominaj, że w okolicy Krakowa kościół prowadzi np ochronki dla dzieci i dorosłych niezdolnych do samodzielnego życia. Opiekują się nimi zakonnice, świeckich pielęgniarek nie zatrudnisz za jedzenie ubranie i spanie.

>Nie łudźmy się - Kościół katolicki w Polsce nie straci statusu religii państwowej (bo de facto taka jest u nas), i nie przestanie być finansowany przez państwo jeszcze długo.

Chciałbym, żeby państwo było świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie, ma jednak nadzieję, że nawet to świeckie państwo będzie na tyle katolickie, żeby nie przypominać Korei

Inna rzecz, że świeckość powinna wchodzić z rozmysłem tam gdzie jest potrzebna. Świecki powinien być sposób finansowania szpitalnych kapelanów (czyli wolontariat) a nie zastępowanie dnia Wszystkich Świętych Świętem Jebanej Dyni

Przestrzegam przed rozdziałem który idzie za daleko
Kilkakroć zadawałem dwa pytania:
1 Kto powinien finansować utrzymanie wawelskiej katedry?
2 Czy prezydent świeckiego państwa powinien być na mszy pogrzebowej wybitnej osobistości (przykład dotyczył Wojciecha Kilara)

Oczywiście jestem sobie w stanie wyobrazić absurdalny model, że po pogrzebie następuje ekshumacja i drugi pogrzeb....


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-10-2025 14:37 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)

>>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."
>Zalatuje totalitaryzmem.

Myślisz, że tak działa laicyzacja we Francji? Wyobraź sobie, że 30-35% Francuzów deklaruje wiarę w Boga jako istotną część życia. Więc choć kraj jest oficjalnie świecki, obrządki religijne nadal odgrywają ważną rolę kulturową i rytualną. Jedyny warunek: obrządki muszą być sprawowane w przestrzeni prywatnej lub sakralnej. Dla mnie nie ma zdrowszego pluralizmu.

Francja to mozaika etniczna i religijna, więc jak sobie wyobrażasz, jeśliby w tej różnorodności preferowana była jedna religia?

U nas tak jest i raczej nie słyszę by katolicy narzekali. Przypadek, że tylko katolicy są zadowoleni z takiego stanu rzeczy?
Specjalnie dla tej dyskusji wyszukałem:

Ks. Janusz Mariański pisze o pluralizmie jako wyzwaniu dla Kościoła, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie zindywidualizowanym i zróżnicowanym.

No cóż, lepiej późno niż później. Combes już na początku XX w. wiedział jak do tego doprowadzić. Kościół we Francji już dekady tak funkcjonuje i krzywda nikomu się nie dziej

Nawiasem mówiąc, w Polsce o laicyzacji i konfliktach kulturowych opowiadają cepy, które nigdy we Francji nie były i jej nie znają. Ruchy protestacyjne w większości przepadków, i to zdecydowanej większości, nie mają tam charakteru etnicznego czy religijnego, jak to próbuje nam wmówić nasza prawica.

>Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać
Nie!
Wiele wypowiedzi Jędraszewskiego są oceniane jako dehumanizujące nawet przez duchownych. Używa on radykalnych metafor, które wykluczają dialog i uprzedmiotawiają grupy społeczne. Człowiek ten operuje na granicy legalności tylko dlatego, że organy ścigania wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa.
25-10-2025 15:36 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."
>>Zalatuje totalitaryzmem.
>Myślisz, że tak działa laicyzacja we Francji?

Nie. Dlatego ważna jest praktyka a nie deklaracje.

Wyobraź sobie, że 30-35% Francuzów deklaruje wiarę w Boga jako istotną część życia. Więc choć kraj jest oficjalnie świecki, obrządki religijne nadal odgrywają ważną rolę kulturową i rytualną. Jedyny warunek: obrządki muszą być sprawowane w przestrzeni prywatnej lub sakralnej. Dla mnie nie ma zdrowszego pluralizmu.

Zależy co nazywasz obrządkiem.

Pasterka na Boże Narodzenie odbywa się w sakralnej przestrzeni, sakntaklaus na kryśmaś jest jak najbardziej w publicznej

>Francja to mozaika etniczna i religijna, więc jak sobie wyobrażasz, jeśliby w tej różnorodności preferowana była jedna religia?

"Nie psuj mi mojego święta zaproś mnie na swoje"
Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem.

>U nas tak jest i raczej nie słyszę by katolicy narzekali. Przypadek, że tylko katolicy są zadowoleni z takiego stanu rzeczy?

Znów postulujesz zakaz.

Publiczna przestrzeń jest dla wszystkich

Katolicy mogą na Rynku mieć procesję, kibice Lecha świętować puchar, kobiety urządzać strajk kobiet a kwiaciarki imieniny Mickiewicza.

Czy naprawdę publiczny ma być jedynie kult św. Komerchy?

>Specjalnie dla tej dyskusji wyszukałem:
>Ks. Janusz Mariański pisze o pluralizmie jako wyzwaniu dla Kościoła, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie zindywidualizowanym i zróżnicowanym.
Oczywiście!

>>Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać
>Nie!
>Wiele wypowiedzi Jędraszewskiego są oceniane jako dehumanizujące nawet przez duchownych.
Używa on radykalnych metafor, które wykluczają dialog i uprzedmiotawiają grupy społeczne. Człowiek ten operuje na granicy legalności tylko dlatego, że organy ścigania wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa.

Czyli przyznajesz mi rację. Z Jędraszewskim trzeba rozmawiać. Przecież przesłuchanie to też forma rozmowy.
Dla mnie zachowanie niektórych polskich biskupów potwierdza Twój opis patologii.
Dopóki temida ma na oczach opaskę z pończochy, państwo dobrym nie będzie
Tu Francja jest wzorem do naśladowania

Oczywiście jestem jak najdalej od poglądów tego łżebiskupa.
Diabeł ubrał się w komżę i na mszę dzwoni.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-10-2025 16:22 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
Nie mam czasu odpowiedzieć na wszystko.

>Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem.
Kto Ci każe rezygnować? Tak właśnie wyglądają stereotypy podsycane i utrwalane przez polityków.
Muzułmanie są obecni, ale nie uczestniczą... No może raczej jako widzowie, sąsiedzi, współobywatele. To nie konflikt, podobnie jak u nas katolicy i prawosławni chrześcijanie swoje święta celebrują w innych dniach i też inaczej.

Francuzi są "inni" niż Polacy, ale ta "inność" nie musi oznaczać obcości. Choć media po jednej i drugiej stronie próbują nas poróżnić często nieświadomie, a często celowo. Np. Valeurs Actuelles TV (VA+), znana z krytyki progresywizmu, feminizmu i islamu, albo CNews, która była wielokrotnie upominana za brak równowagi i szerzenie kontrowersyjnych treści, ale nadal działa legalnie (podobnie u nas szczująca Republika). Jeśli miałbym polecać to France Télévisions i France 24.

Ale tak naprawdę Francuzi często unikają konfrontacji, preferując dyplomację. My Polacy bywamy bardziej bezpośredni, co może prowadzić do nieporozumień. Ja ze swoim charakterem... tylko dlatego nie mam z nimi problemu, bo byłem wychowywany w pewnym sensie w ich kulturze. Francuzi są bardziej przywiązani do prywatności i formalności, co my możemy odbierać jako dystans.

25-10-2025 17:06 
 Ocena 2 na 2
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Muzułmanie są obecni, ale nie uczestniczą... No może raczej jako widzowie, sąsiedzi, współobywatele. To nie konflikt, podobnie jak u nas katolicy i prawosławni chrześcijanie swoje święta celebrują w innych dniach i też inaczej.

------------------
Dobrym przykładem symbiozy religii jest Albania, gdzie nie ma konfliktow religijnych a sa tam trzy dominujące religie: Islam (Bektaszyci i Sunnici), Prawoslawie oraz Katolicyzm.
A w lezacych nieopodal krajach bylej Jugoslawi w latach dziewięćdziesiątych miało miejsce duże ludobójstwo na tle narodowościowo-religijnym.

S pozdravem, Wojownik Stokrotka
szarley (54911 punktów)
>Nie mam czasu odpowiedzieć na wszystko.
>>Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem.
>Kto Ci każe rezygnować?

Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie
Tradycja sama ginie (jak i w Polsce)
A pamiętam też tajniaków, którzy fotografowali wychodzących ze mszy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-10-2025 18:22 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)

>>Kto Ci każe rezygnować?
>Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie

Pytałem w kontekście świąt
Rozumiem Twoje rozgoryczenie w związku z zawetowaniem przez Dude języka śląskiego jako regionalnego. To było kurestwo ze strony tego pajaca.

Jeden przykład z wielu - we Francji język korsykański jest bliski włoskiemu. Ludzie tam domagają się uznania języka jako urzędowego, obok francuskiego. Bez skutku. "Gwara corsu" jest częścią języka francuskiego. Mają na to inne określenie - "langues de France" - "języki Francji", których nota bene jest około 80 i żaden z nich nie jest urzędowy.

We Francji, społeczności walczą o uznanie języków regionalnych by zyskały rangę urzędową. Francuska Konstytucja uznaje tylko język francuski jako urzędowy.
Natomiast w ustawodawstwie zwykłym Francji w kodeksie dziedzictwa kulturowego jest zapis o ochronie języków regionalnych, tradycjach rzemieślniczych i niematerialnym dziedzictwie.
Nie znam się na ustawodawstwie ichnim, sprawdziłem w Code du patrimoine (dosłowne tłumaczenie "Kodeks dziedzictwa") - francuskim akcie prawny regulującym ochronę dziedzictwa kulturowego, historycznego i artystycznego.

Ten akt prawny pozwala regionom chronić własną tradycję, stąd istniejące silne ruchy społeczne i lokalne nie pozwalają sobie w kasze dmuchać. O czym chyba wiesz

I pomyśleć, że Ślązacy chcieli tylko by ich język został uznany za regionalny...
Ile dekad jesteśmy za Francją?
25-10-2025 18:57 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Kto Ci każe rezygnować?
>>Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie
>Pytałem w kontekście świąt

Podobnie
Wielu ateistów nie czuje różnicy między państwem świeckim a ateistycznym
Katolik, nawet antyklerykał, zwłaszcza wychowany w państwie , które materializm miało w konstytucji dobrze to dostrzeże
Jeśli w katolickie święto masz obowiązek uczestnictwa w społecznych pracach pod rygorem kary, to jest to zakaz świętowania. Niby dzień wolny od lekcji, ale trzeba być w szkole grabić liście.

>Rozumiem Twoje rozgoryczenie w związku z zawetowaniem przez Dude języka śląskiego jako regionalnego. To było kurestwo ze strony tego pajaca.

Nie tylko Duda. Pokaż mi polityka dowolnej opcji w Warszawie czy Pradze, który szczerze popiera ten projekt.

>Jeden przykład z wielu - we Francji język korsykański jest bliski włoskiemu. Ludzie tam domagają się uznania języka jako urzędowego, obok francuskiego. Bez skutku.
A już myślałem, żeby Francuzów brać za wzór
W wielu śląskich gminnych urzędach, przyjęto zasadę: "sam sie godo" Wała tym w Warszawie, jeśli obywatel przyjdzie do urzędu, któryś z urzędników MUSI go obsłużyć po śląsku a pismo musi poradzić przełożyć na polski. Poradziliśmy sobie bez warszawskich polityków. Gorzej jest po drugiej stronie granicy

"Gwara corsu" jest częścią języka francuskiego. Mają na to inne określenie - "langues de France" - "języki Francji", których nota bene jest około 80 i żaden z nich nie jest urzędowy.

Znów decyduje praktyka
Mieszkasz lub mieszkałeś we Francji.
W jakim języku mówi się w lokalnych radiowych stacjach?
Pytam. bo nie wiem.

>Natomiast w ustawodawstwie zwykłym Francji w kodeksie dziedzictwa kulturowego jest zapis o ochronie języków regionalnych, tradycjach rzemieślniczych i niematerialnym dziedzictwie.

Słyszałem kiedyś bretoński. W niczym nie przypominał francuskiego.

>Ten akt prawny pozwala regionom chronić własną tradycję, stąd istniejące silne ruchy społeczne i lokalne nie pozwalają sobie w kasze dmuchać. O czym chyba wiesz
>I pomyśleć, że Ślązacy chcieli tylko by ich język został uznany za regionalny...
>Ile dekad jesteśmy za Francją?

To zależy w czym, bo jeśli chodzi o jedzenie widelcem...

Zauważ jedną przewagę Francuzów. Tam nie było wędrówki ludów. Nie było regionu z którego wysiedlono ponad połowę mieszkańców i osiedlono w ich miejsce przybytnych.

Połowa polskiej ziemi to miejsca z których wypędzano ludzi (Pomorze 1920, Śląsk 1922, Ziemie zachodnie i północne 1945, Лемковина 1945 - 47) lub w miejsce wysiedlonego miliona osiedlano trzy.

Pozdrawiam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
25-10-2025 19:50 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)

>W jakim języku mówi się w lokalnych radiowych stacjach?
Jest tego trochę. To zależy od lokalnych inicjatyw i jak zaangażowane są samorządy, bo Francuski dominuje we wszystkich stacjach, również lokalnych.
Korsykański używany w RCFM (Radio Corse Frequenza Mora)
Alzacki i niemiecki dialekt lotaryński obecny jest w stacjach lokalnych w Alzacji i Lotaryngii, choć coraz rzadziej.
Jest tego naprawdę dużo

>Słyszałem kiedyś bretoński. W niczym nie przypominał francuskiego.

Nie dziwię się, brezhoneg, blisko mu do walijskiego. Nie rozumiem go kompletnie. To nie dialekt lecz osobny język celtycki. Ponoć UNESCO klasyfikuje go jako "poważnie zagrożony" - liczba użytkowników spada, choć rośnie liczba szkół Diwan (oddolna inicjatywa) uczących w bretońskim.

Ale już znając jako tako oksytańki, łatwiej mi porozumieć się z Włochem

Przykladowo "Dzień dobry" w oksytańskim - Bon jorn. A francuski - Bonjour. Po włosku - buongiorno.

Różnica francuski vs oksytański jak polski vs śląski. To znaczy, z własnego doświadczenia: porozumiem się z Tobą, aczkolwiek nie wszystkie słowa zrozumiem pewnie

Pozdrawiam
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia.
>Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.
.....

---------------
Romaro - zgadzam sie z cytatem powyzej z jednym ale: nie wykluczam ze jest zycie po zyciu ale tez nie jestem tego pewien.

S pozdravem, Wojownik Stokrotka
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?

---------------
Romaro - powiem szczerze, ze nie wiem jak rozumiec to co napisales
?

S pozdravem, Wojownik Stokrotka
romaro (25211 punktów)
>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
>---------------
>Romaro - powiem szczerze, ze nie wiem jak rozumiec to co napisales
W psychologii może oznaczać depresję. Sartre twierdził, że pustka to brak sensu narzuconego z zewnątrz.
haish (2904 punktów)
>Chcialem podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami dotyczącymi śmierci.
>Wydaje się ze większość ludzi zadaje sobie pytanie czy istnieje jakas forma zycia po śmierci? Wielu
>gleboko wierzy ze tak jest - inni rownie gleboko wierza ze tak nie jest. Duza czesc ludzi po
>prostu boi się śmierci - tak po ludzku.
>Z drugiej strony - moim zdaniem - smierc jest jedynym pewnym "zdarzeniem", które dotyczy
>każdego człowieka. Choc w niektórych religiach przyjmuje się ze Bog zejdzie na Ziemie -
>nastapi koniec swiata i ludzie "od razu" przejdą do wieczności.
>W tym sensie można spojrzeć na zagadnienie śmierci człowieka w taki sposób, ze jest to najciekawsze
>wydarzenie w zyciu człowieka (choć brzmi to bardzo brutalnie) - innymi slowy - najwieksza
>zagadadka w zyciu człowieka
>A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie". Uwazam, ze psychika człowieka działa tak, że człowiek non
>stop na coś czeka. Przykłady. Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę program
>publicystyczny - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu
>pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
>Ostatecznie do czego zmierza to czekanie?
>Czekanie na śmierć? Czekanie na spotkanie z Bogiem?
>Co o tym sadzicie Drodzy Internauci?
>S pozdravem
>Wojownik Stokrotka

Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość.
Matka natura zadbała o to aby wtedy gdy umieramy naturalnie(ze starości) powoli oswajać się z tym, ze przemijamy. W okresie późnej starości wiele funkcji naszego organizmu jest wygaszane, zwalniamy i przesypiamy niemal całą dobę.
Nasz mózg sięga do głębokich obszarów naszej pamięci i często nawet na jawie doznajemy projekcji wspomnień z dzieciństwa.(Wiedzę o tym czerpię z własnych obserwacji - przyszło mi opiekować się dwiema osobami w wieku starczym i jedną w sile wieku).
W kwestji NDE panuje powszechne przekonanie, że istnieje jakowaś forma istnienia po naszej śmierci, ale to wynika z błędów poznawczych i celowych przekłamań tych którzy mają w tym interes. Tak na prawdę nasz mózg tworzy nam projekcję ze wspomnień z okresu prenatalnego i momentu narodzin = przejście przez tunel do światła.
Śmierć jest takim samym momentem naszego życia jak nasze narodziny - nie ma w niej nic nadzwyczajnego.
I jak dotąd nie narodził się taki, który umrzeć by nie musiał. Zmartwychwstanie jest bajką dla idiotów - jest po prostu wbrew naturze i wbrew nauce.
Nie jest również w żaden sposób możliwe 'powtórne przyjście na ten świat' - jest mało prawdopodobne aby nastąpiła taka sama kombinacja genów, ani nie jest możliwe aby zaistniały(powtórzyły się) dokładnie takie same okoliczności w świecie zewnętrznym, tak aby dany osobnik był tym samym osobnikiem.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość......

-------------
Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne

Czy to co napisales oznacza, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci?
haish (2904 punktów)
>>Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość......
>-------------
>Haish - ciekawe jest to co piszesz.
>Czy to co napisales oznacza, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci?
>
S pozdravem, Wojownik Stokrotka


Taki pogląd jest wynikiem moich studiów nad zjawiskiem jakim jest śmierć, podobny pogląd reprezentują autorytety z dziedzin fizyki, neurologii i kognitywistyki. Ten pogląd wynika z ustaleń współczesnej nauki, oraz moich prywatnych doświadczeń które pomogły mi znaleźć odpowiednie opracowania naukowe w tym temacie.
Dusza pochodzi od słowa duch, dech, oddech, ~tchnienie. W dawnych czasach świat nauki nie wiedział nic o gazach, a konkretnie powietrzu atmosferycznym. W użyciu było powiedzenie, że ktoś 'wyzionął ducha', 'wydał ostatnie tchnienie'. Dziś wiadomo, że powietrze składające się z gazów nie ma i nie może mieć żadnej świadomości(percepcji), ani też nie może być jej nośnikiem, tak jak neurony w ludzkim mózgu.
Jedyna dusz jak kiedykolwiek istniała realnie była w żelazku.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Taki pogląd jest wynikiem moich studiów nad zjawiskiem jakim jest śmierć, podobny pogląd reprezentują autorytety z dziedzin fizyki, neurologii i kognitywistyki. Ten pogląd wynika z ustaleń współczesnej nauki, oraz .......

--------------------------
Haish - mowiac szczerze chetnie zapoznalbym sie opracowaniami naukowymi z dziedzin o jakich piszesz (opracowania nt smierci) ale..... tego nie zrobie gdyz nie jestem na tyle biegly z wiedzy naukowej w dziedzinach jakie podales by moc zrozumiec to co jest tam napisane przez odpowiednio przygotowanych merytorycznie naukowcow.




S pozdravem, Wojownik Stokrotka
Lolek_Salambek (2665 punktów)
>Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość.
>Matka natura zadbała o to aby ,,,,,

--------------
Haish - twój wpis sugeruje (o ile dobrze rozumiem), ze nauka jest bardzo dobrym narzędziem do szukania odpowiedzi na nurtujące człowieka pytania - w szczególności egzystencjalne acz nie tylko.
Piszesz tez o naturze, jak rozumiem w tym sensie ze człowiek jest tworem natury.
Mam zatem pytania.
Pierwsze z nich to: kto stworzyl nature?
Sa ponadto pytania na które moim zdaniem ("mam przekonanie graniczące z pewnoscia") człowiek/nauka nigdy nie poznają odpowiedzi o której moglibyśmy powiedzieć ze jest pewna na 100%.
Mam tu na myśli nastepujace pytania:

Czy wszechświat jako obiekt fizyczny jest NIEskończony czy tez skończony?

Czy czas we wszechświecie jest NIEskończony czy tez skończony?

S pozdravem, Wojownik Stokrotka

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365