Szedłem dziś rano przez jasny australijski las zaroślowy. Byłem na dnie doliny, 30* kątów po bokach. Przez większość czasu powietrze było chłodne i pachniało lasem, ale dwukrotnie ciepły, śmierdzący człowiekiem bąbel przesuwał się powoli, pozornie na obszarze 5 m. Za każdym razem rozglądałem się wokół i zdecydowanie nie było w pobliżu nic, co by to powodowało, a byłem około 3 km od najbliższej drogi lub domu. „Ludzki” zapach przypominał wnętrze starszego samochodu, trochę jak dym papierosowy, który został wtopiony w tkaninę. |