 |
Organizmy zmodyfikowane genetycznie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-06-2012 19:21 | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | Organizmy zmodyfikowane genetycznie
1 na 1 | Jakie są wasze odczucia w zakresie roślin zmodyfikowanych genetycznie? Jest to bardzo kontrowersyjny temat, któremu chyba warto poświęcić nieco czasu. Niektórzy twierdzą, że takie uprawy doprowadzą do zaburzenia bioróżnorodności i są szkodliwe, inni zaś, że ułatwiają rolnikom uprawę, zmniejszają użycie insektycydów i są równie bezpieczne, jak inne rośliny. Kontrowersją jest uzależnienie rolnika od korporacji poprzez tzw. własność intelektualną producenta. Polecam zapoznać się z materiałami znajdującymi się w internecie. Co o tym sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | >Co o tym sądzicie?
Sądzę, że mandarynki bez pestek to najwspanialszy wynalazek w dziejach ludzkości.
Te całe ględzenie o bioróżnorodności mnie nie przekonuje, wszak powszechnie wiadomo, że 99% organizmów jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi, już wyginęło.
Nie wiem w jaki sposób te GMO ma być szkodliwe. Pomidor GMO pewnie składa się mniej więcej z tego samego, co pomidor nie-GMO.
Jestem przeciwny wszystkiemu co szkodzi pszczołom, są różne głosy, jedni mówią, że to pestycydy, inni, że to GMO. Ja mówię, że cokolwiek szkodzi pszczołom, powinno być zlikwidowane, bo ceny miodu mnie dobijają :>
Oglądałem filmik o tym, co się wylewa na uprawy zmodyfikowane. Otóż w przypadku soi, wylewa się roundup. Mimo przekonywania firmy która to to produkuje, środek niszczący chwasty (i generalnie wszystko poza zmodyfikowaną soją), okazał się nie być biodegradowalny. Więc co się dzieje z tym roundupem, rośnie na nim soja?
|
|
 | | tom2010 (352 punktów) |
>Te całe ględzenie o bioróżnorodności mnie nie przekonuje, wszak powszechnie wiadomo, że 99% organizmów jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi, już wyginęło.
Czas na homo sapiens sapiens! Następcy bedą zdumieni, że ten gatunek sam się wykończył.
>Nie wiem w jaki sposób te GMO ma być szkodliwe. Pomidor GMO pewnie składa się mniej więcej z tego samego, co pomidor nie-GMO.
To jest sprawa zrozumienia znaczenia słowa "zmodyfikowany". Jeżeli coś jest zmodyfikowane, to nie jest takie samo. Modyfikacje genetyczne wprowadzają nowe białka, czyli składniki też nie są takie same.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>To jest sprawa zrozumienia znaczenia słowa "zmodyfikowany". Jeżeli coś jest zmodyfikowane, to nie jest takie samo. Modyfikacje genetyczne wprowadzają nowe białka, czyli składniki też nie są takie same.
A "normalne pomidory" to nie są modyfikowane? Czy ludzie są aż tak odmóżdżeni? Każda odmiana hodowlana to efekt bezładnego mieszania całych genomów w trakcie krzyżówek. Zaiste, to nie jest modyfikacja...
|
|
 | | Teresa Jakubowska (942 punktów) | Podejrzewam, ze mamy w Polsce teraz nie tylko kukurydze MON810 produkcji Monsanto i pasze wszelkie imprtowane tez prawie wylacznie Monsanto. Zawsze w pakiecie jest do tego Roundup tez produkcji Monsanto. I po tym sie poznaje czy roslina jest GMO, ze jest ona odporna na Roundup, ktory ma niszczyc wszelkie inne chwasty a nie rosline GMO. Roundup jest niezwykle toksyczny i praktycznie niezniszczalny. Bywa juz w mleku kobiet karmiacych, wiadomo z jakim skutkiem. Wszystko z powodu dzialalnosci min. Sawickiego
A to moj donosik: Centralne Biuro Antykorupcyjne DONIESIENIE o podejrzeniu popełnienia przestępstwa sprzedajności - Art.228 paragraf 5 KK przy tworzeniu ustawy o nasiennictwie ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Moje doniesienie w tej sprawie skierowane dnia 12.9.2011 do Prokuratora Generalnego nie zostało potraktowane poważnie, dlatego jestem zmuszona zwrócić się do CBA.
Kilka ostatnich wersji ustawy o nasiennictwie zawiera poniższą klauzulę:
"Ilość materiału siewnego odmiany regionalnej roślin rolniczych, jaka może zostać wprowadzona do obrotu, będzie określana, w drodze decyzji, przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Maksymalna ilość materiału siewnego danej odmiany w przypadku rzepaku, jęczmienia, pszenicy, grochu, słonecznika, kukurydzy i ziemniaka wynosi 0,3 % materiału siewnego danego gatunku stosowanego rocznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz odpowiednio 0,5 % dla pozostałych gatunków... Łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może jednak przekroczyć 10%..."
Ponieważ powyższe ograniczenie oznacza likwidację upraw polskich odmian roślin rolniczych a więc likwidację polskiego rolnictwa i eksportu polskiej żywności tradycyjnej - dlatego cenionej na rynkach zachodnich - ogromna szkodliwość takiego zapisu dla polskiej gospodarki i dla zdrowia ludności kraju - nie ulega wątpliwości. Nasuwa się podejrzenie działania korupcyjnego w interesie międzynarodowej korporacji (MONSANTO, LIMAGRAIN?) w celu wprowadzenia na terytorium Polski w miejsce odmian regionalnych - licencjonowanych przez korporacje odmian nasion modyfikowanych genetycznie (GMO). W świetle powyższego mój wniosek jest całkowicie uzasadniony.
Z tą sprawą wiąże się bezpośrednio sprawa prywatyzacji 80 % central nasiennych. Ich nowi prywatni właściciele (mogą to być te koncerny lub powiązane z nimi firmy) mogą wymuszać zakup licencjonowanych nasion, czego nigdy przedtem nie było. Nie będą one chronić odmian regionalnych, wprost przeciwnie. Wydaje się, że tak działa np. Agencja Nasienna powiązana z filią koncernu LIMAGRAIN Polska z siedzibą w Poznaniu działająca na terenie całej Polski poprzez przedstawicieli handlowych. KONIEC PISMA ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Podejrzewam, ze tegoroczne masowe wymarzniecie ozimin to efekt uzycia nasion z importu wyprodukowanych w innym klimacie (moze tez GMO).
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | >"(..) Maksymalna ilość materiału siewnego danej odmiany w przypadku rzepaku, jęczmienia, pszenicy, grochu, słonecznika, kukurydzy i ziemniaka wynosi 0,3 % materiału siewnego danego gatunku stosowanego rocznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz odpowiednio 0,5 % dla pozostałych gatunków... Łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może jednak przekroczyć 10%..." Jak należy to rozumieć? Czy wszelkie odmiany są dyskryminowane z wyjątkiem korporacyjnych - czy też np. Monsanto lub Limagrain również pod wymienione ograniczenia podpadają?
>.. wprowadzenia na terytorium Polski w miejsce odmian regionalnych - licencjonowanych przez korporacje odmian nasion modyfikowanych genetycznie (GMO). Jeśli faktycznie faworyzuje się odmiany roślin pochodzące od jednego dostawcy lub z innych regionów, to może warto zainteresować sprawą urzędy antymonopolowe i organizacje ekologiczne? ..
|
|
| |  | | Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów) | >>może warto zainteresować sprawą urzędy antymonopolowe i organizacje ekologiczne? >.. Te pierwsze zostały już dawno powiadomione, a te drugie od dawna protestują, piszą petycje, organizują wykłady i innego typu akcje. Media mainstreamowe skrupulatnie temat omijają, dlatego przeciętny obywatel nie ma żadnej wiedzy na ten temat. A wydaje mi się, że taką wiedzę mieć powinniśmy. Decyzja o tym co chcemy jeść powinna należeć do tych co jedzą, a nie do tych co na tym zarobią. Wystarczy poczytać sobie o poprzednich produktach firmy Monsanto, żeby zapaliła się czerwona lampeczka: Agent Orange, DDT, PCB... same "pyszności"
|
|
| | |  | 5 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Wystarczy poczytać sobie o poprzednich produktach firmy Monsanto, żeby zapaliła się czerwona lampeczka: Agent Orange, DDT, PCB... same "pyszności" To jeszcze o niczym nie świadczy. Firma Remington początkowo produkowała wyłącznie broń, dopiero potem maszyny do pisania...
|
|
| | | |  | | dorias (722 punktów) |
> To jeszcze o niczym nie świadczy. Firma Remington początkowo produkowała wyłącznie broń, dopiero potem maszyny do pisania...Oczywiście że o niczym nie świadczy  Tylko że gdy firma wypuszcza dajmy na to telewizory które psują się znacznie szybciej niż inne to do zakupu telewizora tej firmy podchodzisz ostrożniej.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Tak, ale wówczas pod lupę biorę wyłącznie aktualnie produkowane telewizory, a nie wytwarzane w zamierzchłych czasach młotki tej samej firmy.
|
|
| | | | | |  | | dorias (722 punktów) | >Tak, ale wówczas pod lupę biorę wyłącznie aktualnie produkowane telewizory, a nie wytwarzane w zamierzchłych czasach młotki tej samej firmy.
Tu się zgadzam tyle że ja pod uwagę biorę tylko ostatnie np. 5 produktów danej firmy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów) | >To jeszcze o niczym nie świadczy. Firma Remington początkowo produkowała wyłącznie broń, dopiero potem maszyny do pisania... > Jeśli Monsanto, wzorem Remingtona, całkowicie zmieni profil produkcji będę więcej niż zadowolona. A póki co nie ufam im i tyle.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Remington nie zmienił profilu produkcji, tylko się podzielił na Remington Arms i Remington Rand. ZCh POLICE S.A produkują i mocznik, i biel tytanową. Przeszkadza to komuś? Nie ma problemu z profilem produkcji Monsanto. Niech produkują, co chcą. Problem tkwi wyłącznie w monopolu.
|
|
| | | | | |  | | ooman (90 punktów) | >Nie ma problemu z profilem produkcji Monsanto. Niech produkują, co chcą. Problem tkwi wyłącznie w monopolu.
Nie zgadzam się z Tobą. Nie chodzi tylko o to co firma produkuje, ale także o to, czy jest to szkodliwe dla środowiska, czy prowadzone są na ten temat rzetelne badania, kto te badania sponsoruje oraz czy korporacja monsanto lobbuje by być monopolistą.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Czy to znaczy, że generalnie nie masz nic przeciwko GMO, a przeszkadza ci jedynie Monsanto?
|
|
| | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Czy to znaczy, że generalnie nie masz nic przeciwko GMO, a przeszkadza ci jedynie Monsanto?Generalnie to największy problem tkwi w polityce firmy i ich marketingu
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Generalnie to największy problem tkwi w polityce firmy i ich marketingu To twoja opinia. Mnie w kwestii GMO interesują aspekty merytoryczne.
|
|
| | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > >Generalnie to największy problem tkwi w polityce firmy i ich marketingu > To twoja opinia. Mnie w kwestii GMO interesują aspekty merytoryczne.Oczywiście że moja opinia. To może przekonasz mnie na temat GMO tak abym nie wątpił już w ogóle. Dlaczego w GMO wprowadza się coraz bardziej toksyczne związki chemiczne,co jeśli rośliny się uodpornią na to? Dlaczego robi się rośliny odporne na szkodniki a nie z większymi owocami i mogące dłużej leżeć na magazynie bez psucia się? Czy GMO to rozwiązanie na głód na świecie? I co powiesz o tym www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21338670 ?
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > To może przekonasz mnie na temat GMO tak abym nie wątpił już w ogóle.Obawiam się, że żadne moje tłumaczenia nie zastąpią lektury własnej. Takiej rodem z poważnego, najlepiej naukowego, piśmiennictwa (albo przynajmniej zaopatrzonego w rzetelną bibliografię). Polecałam już kiedyś serię popularyzacyjną z EMBO reports, z działu Science&Society, mogę odgrzebać linki, jeśli jesteś zainteresowany. Niehasłowane teksty staram się wrzucać do Znalezionych w sieci. > Dlaczego w GMO wprowadza się coraz bardziej toksyczne związki chemiczne,co jeśli rośliny się uodpornią na to?W GMO wprowadza się bardzo różne zmiany, nie tylko związane z odpornością na herbicydy, "golden rice" pozwolę sobie rzucić jako przykład. I owszem, do herbicydów wracając, "chwasty" także mogą generować na nie odporność, co zresztą było już tutaj poruszone. Dlaczego zadajesz mi pytania o informacje, które już były w tym wątku omawiane? > Dlaczego robi się rośliny odporne na szkodniki a nie z większymi owocami i mogące dłużej leżeć na magazynie bez psucia się?Ależ "robi się" całą masę rozmaitych modyfikacji. Może doczytaj sobie trochę na ten temat, co? > Czy GMO to rozwiązanie na głód na świecie?Łolaboga, co za pytanie  To jedno z narzędzi, które w celach walki z głodem na świecie można wykorzystywać. > I co powiesz o tym www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21338670 ?Ale co mam powiedzieć? W wolnej chwili przejrzę pełen tekst badania, bo po samym abstrakcie wniosków nie będę wyciągać, a potem poczekam na badania na większych próbach i ocenę wpływów zdrowotnych. Na podstawie jednego badania w nauce zasadniczo mało się sądzi.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) |
> Obawiam się, że żadne moje tłumaczenia nie zastąpią lektury własnej.Dobre tłumaczenie w odniesieniu do tekstów jest naprawdę dobre  A ja chciałbym abyś rozwiała wszelkie moje wątpliwości w tej kwestii, taka twoja wypowiedź dlaczego GMO jest cacy  > Takiej rodem z poważnego, najlepiej naukowego, piśmiennictwa (albo przynajmniej zaopatrzonego w rzetelną bibliografię). Polecałam już kiedyś serię popularyzacyjną z EMBO reports, z działu Science&Society, mogę odgrzebać linki, jeśli jesteś zainteresowany. Niehasłowane teksty staram się wrzucać do Znalezionych w sieci.Zawsze jestem zainteresowany ciekawą lekturą. > Dlaczego zadajesz mi pytania o informacje, które już były w tym wątku omawiane?Ponieważ interesuje mnie twoje zdanie na ten temat. > Ależ "robi się" całą masę rozmaitych modyfikacji. Może doczytaj sobie trochę na ten temat, co?Czytałem czytałem co nie zmienia tego że większość upraw to BT i odporne na szkodniki/choroby. > Łolaboga, co za pytanie To jedno z narzędzi, które w celach walki z głodem na świecie można wykorzystywać.A o to się spytałem bo uważam takie hasło za jedynie slogan tak samo jak to że GMO zmniejsza cenę żywności. > Ale co mam powiedzieć? W wolnej chwili przejrzę pełen tekst badania, bo po samym abstrakcie wniosków nie będę wyciągać, a potem poczekam na badania na większych próbach i ocenę wpływów zdrowotnych. Na podstawie jednego badania w nauce zasadniczo mało się sądzi.To poczekam na twoja odpowiedź w tym temacie Ciekawi mnie co lekarz na to powie. Polecam tez lekturę badań profesora Andresa Carrasco, dotyczących wpływu glifosatu na płody kurcząt.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > >Obawiam się, że żadne moje tłumaczenia nie zastąpią lektury własnej.> Dobre tłumaczenie w odniesieniu do tekstów jest naprawdę dobre A ja chciałbym abyś rozwiała wszelkie moje wątpliwości w tej kwestii, taka twoja wypowiedź dlaczego GMO jest cacy Ty tak poważnie? Wczoraj na pewną "proczojsową" stronkę fejsbukową, na której niekiedy się udzielam, przybłąkał się młody, bojowo nastawiony prawicowiec, trąbiąc: "Aborcja to zbrodnia i zło. A teraz przekonajcie mnie, że jest inaczej, ha!". Mam podobne odczucia względem twojej wypowiedzi, co względem tamtej. Możemy pokonwersować, mogę spróbować odpowiedzieć na niektóre pytania, ale deklaracja typu "ja jestem przeciw, a ty mnie teraz przekonuj i rozwiej wszelkie moje wątpliwości" raczej do pochylania się nad czyimś zwątpieniem mnie nie zachęca, co więcej wydaje mi się nieco żenująca. Nie bawi mnie taki standard "dyskusji". Muszę też przyznać, że nie bardzo wiem, co masz na myśli, oczekując "przekonywania, że GMO jest cacy". Mówiąc o GMO, mówimy o pewnym zestawie narzędzi, które dają nam o wiele szersze niźli dotąd i o wiele bardziej precyzyjne możliwości wpływania na swoje otoczenie i tyle. Ma ten zestaw liczne potencjalne zalety, ma potencjalne wady, które należy brać pod uwagę i tyle. Dotychczasowe całkiem obfite dane naukowe pokazują, że ryzyko jest małe, a zyski duże. Mnie to wystarczy. W poświęcaniu czasu na jakieś szczególne zabiegi, które miałyby na celu "rozwiewanie wszelkich twoich wątpliwości" jakiegoś szczególnego dla siebie interesu nie widzę  > >Takiej rodem z poważnego, najlepiej naukowego, piśmiennictwa (albo przynajmniej zaopatrzonego w rzetelną bibliografię). Polecałam już kiedyś serię popularyzacyjną z EMBO reports, z działu Science&Society, mogę odgrzebać linki, jeśli jesteś zainteresowany. Niehasłowane teksty staram się wrzucać do Znalezionych w sieci.> Zawsze jestem zainteresowany ciekawą lekturą.Ależ proszę, kilka opracowań znalezionych na szybko w samym EMBO reports: - Stop worrying; start growing- Dismay with GM maize- Renegotiating GM crop regulation- Fermenting knowledge: the history of winemaking, science and yeast research- Zero sense in European approach to GM- Genetically modified abominations?- Molecular breeding of healthy vegetables- Global food security and the governance of modern biotechnologies> >Dlaczego zadajesz mi pytania o informacje, które już były w tym wątku omawiane?> Ponieważ interesuje mnie twoje zdanie na ten temat.Wybacz- kpisz czy o drogę pytasz? Od początku wątku prezentuję swoje zdanie na ten temat. > >Ależ "robi się" całą masę rozmaitych modyfikacji. Może doczytaj sobie trochę na ten temat, co?> Czytałem czytałem co nie zmienia tego że większość upraw to BT i odporne na szkodniki/choroby.Trochę chyba wybiórczo czytałeś, skoro nie kojarzysz nawet tych nieszczęsnych pomidorów mogących dłużej leżeć w magazynie. A to był przecież - zdaje się - pierwszy rolniczy produkt GMO dopuszczony do konsumpcji dla ludzi w USA. A to, które odmiany dominują na rynku, podejrzewam, że jest pochodną oczekiwań klientów i udanych produktów firmy. > A o to się spytałem bo uważam takie hasło za jedynie slogan tak samo jak to że GMO zmniejsza cenę żywności.Fakt, to że coś jest opłacalne dla rolnika nie zawsze przekłada się na cenę końcową  Czy za slogan uważasz zatem także przewidywania BGŻ a propos wpływu planowanej rezygnacji z pasz GMO na nasz rynek? > >Ale co mam powiedzieć? W wolnej chwili przejrzę pełen tekst badania, bo po samym abstrakcie wniosków nie będę wyciągać, a potem poczekam na badania na większych próbach i ocenę wpływów zdrowotnych. Na podstawie jednego badania w nauce zasadniczo mało się sądzi.> To poczekam na twoja odpowiedź w tym temacie Ciekawi mnie co lekarz na to powie.Ech, a co ja mam mówić, skoro rozmaite zastrzeżenia ogólne i metodologiczne względem badania zostały wyszczególnione na przykład tutaj, tutaj czy tutaj? I w jaki sposób ma to badanie mówić cokolwiek na temat zagrożeń związanych z GMO, skoro badane związki stosuje się również w rolnictwie konwencjonalnym (a po części nawet w tzw. rolnictwie organicznym)? A wątpliwości natury medycznej będę mieć, jeśli pojawią się dane sugerujące, że notowane przez autorów stężenia badanych związków mają "namacalny" szkodliwy efekt na zdrowie. Nawiasem mówiąc - nie dziwi mnie jakoś szczególnie, że niewielkie stężenia środków ochrony roślin czy ich metabolitów są wykrywalne we krwi przedstawicieli populacji mających z rzeczonymi kontakt. To w sumie przewidywalne. > Polecam tez lekturę badań profesora Andresa Carrasco, dotyczących wpływu glifosatu na płody kurcząt.To może zalinkuj te badania, jeśli uważasz, że powinnam się z nimi zapoznać. Jakkolwiek domyślam się, że podobnie jak w przypadku większości pesty- i herbicydów wpływ na płody jakiekolwiek (nie tylko kurze) będzie negatywny. Dlatego zazwyczaj nie zaleca się płodom bliskich kontaktów z środkami ochrony roślin. Czy może profesor prowadził też jakieś badania na temat GMO?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Nie bawi mnie taki standard "dyskusji".Widać nie zrozumiałaś mnie. Nie jestem przeciwnikiem GMO tylko mam pewne obiekcje co do niektórych rodzajów roślinek. > Ma ten zestaw liczne potencjalne zalety, ma potencjalne wady, które należy brać pod uwagę i tyle. Dotychczasowe całkiem obfite dane naukowe pokazują, że ryzyko jest małe, a zyski duże. Mnie to wystarczy.W momencie kiedy się pojawią dane że więcej wad to zmienisz zdanie pewnie:D > Ależ proszę, kilka opracowań znalezionych na szybko w samym EMBO reports:Poczytam i wtedy się wypowiem. > Wybacz- kpisz czy o drogę pytasz? Od początku wątku prezentuję swoje zdanie na ten temat.Tak wiem > Trochę chyba wybiórczo czytałeś, skoro nie kojarzysz nawet tych nieszczęsnych pomidorów mogących dłużej leżeć w magazynie. A to był przecież - zdaje się - pierwszy rolniczy produkt GMO dopuszczony do konsumpcji dla ludzi w USA.Pomijam te rośliny które zostały wycofane z produkcji że się tak wyrażę.Niestety od paru ładnych lat te pomidory już nie są uprawiane w ogóle. > A to, które odmiany dominują na rynku, podejrzewam, że jest pochodną oczekiwań klientów i udanych produktów firmy.> Fakt, to że coś jest opłacalne dla rolnika nie zawsze przekłada się na cenę końcową Czy za slogan uważasz zatem także przewidywania BGŻ a propos wpływu planowanej rezygnacji z pasz GMO na nasz rynek?Też slogan jak w większości, większość takich kalkulacji to mity mające w odpowiedni sposób wpłynąć na konsumentów. > I w jaki sposób ma to badanie mówić cokolwiek na temat zagrożeń związanych z GMO, skoro badane związki stosuje się również w rolnictwie konwencjonalnym (a po części nawet w tzw. rolnictwie organicznym)?Owszem stosuje się się i po to są takie badania aby nie stosować ich za dużo a jak najmniej albo w ogóle. Ma to badanie coś związanego z GMO ale nie ze wszystkimi uprawami tylko z częścią odmian. > To może zalinkuj te badania, jeśli uważasz, że powinnam się z nimi zapoznać. Jakkolwiek domyślam się, że podobnie jak w przypadku większości pesty- i herbicydów wpływ na płody jakiekolwiek (nie tylko kurze) będzie negatywny. Dlatego zazwyczaj nie zaleca się płodom bliskich kontaktów z środkami ochrony roślin.portal.fag(*)_docs/anexo 1 martinez.pdf> Czy może profesor prowadził też jakieś badania na temat GMO?Tego nie wiem sprawdzałem tylko te badania które interesowały mnie. A roundup i glifosat jest jednym z tych tematów.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >To może przekonasz mnie na temat GMO tak abym nie wątpił już w ogóle. Zjadasz już rośliny genetycznie zmodyfikowane bo innych w handlu już prawie nie ma. Tyle, że modyfikacja przebiegała bardzo wolno.Mamy już odmiany odporne na choroby, dające wyrównany plon, możliwe do przewożenia, zachowujące długo świeżość itd. >Dlaczego w GMO wprowadza się coraz bardziej toksyczne związki chemiczne,co jeśli rośliny się uodpornią na to? Rośliny modyfikowane pozwalają na znaczne zmniejszenie zarówno ilości jak i szkodliwości oprysków. >Czy GMO to rozwiązanie na głód na świecie? Tak. Już to jest zauważalne.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) |
>>Dlaczego w GMO wprowadza się coraz bardziej toksyczne związki chemiczne,co jeśli rośliny się uodpornią na to? >Rośliny modyfikowane pozwalają na znaczne zmniejszenie zarówno ilości jak i szkodliwości oprysków.
Powiem tak zmniejszenie ilości oprysków dając bardziej toksyczny związek chemiczny daje bilans 0 o ile i nie gorszy efekt.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) |
> Powiem tak zmniejszenie ilości oprysków dając bardziej toksyczny związek chemiczny daje bilans 0 o ile i nie gorszy efekt. A skąd wiesz, że bardziej toksyczny? Ja wiem, że to niekoniecznie prawda. Tam gdzie uprawia się GMO pszczoły są w lepszej kondycji iż przy tradycyjnych uprawach.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | > A skąd wiesz, że bardziej toksyczny? Ja wiem, że to niekoniecznie prawda.Ano mogę podać przynajmniej jeden taki środek wykorzystywany przy niektórych uprawach GMO a przy którym też dochodziło do ujawniania pewnych faktów jak nie biodegradowalność. przykład: news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8308903.stmwww.organicconsumers.org/articles/article_4114.cfm> Tam gdzie uprawia się GMO pszczoły są w lepszej kondycji iż przy tradycyjnych uprawach.A czy ja coś mówiłem na temat pszczół jak na razie nie spotkałem żadnego przekonywującego dowody aby GMO im szkodziło. Więc nie wiem po co wyskakujesz z pszczołami?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >A czy ja coś mówiłem na temat pszczół jak na razie nie spotkałem żadnego przekonywującego dowody aby GMO im szkodziło. >Więc nie wiem po co wyskakujesz z pszczołami? Bo to organizmy niezbędne dla naszego przetrwania, rolnictwo tradycyjne je wybija a w dodatku są nam bliższe niż grzyb i bakteria, a nawet roślina, więc łatwiej nieco wnioskować o tym co szkodzi a co nie nam. Np.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) | > Bo to organizmy niezbędne dla naszego przetrwania, rolnictwo tradycyjne je wybija a w dodatku są nam bliższe niż grzyb i bakteria, a nawet roślina, więc łatwiej nieco wnioskować o tym co szkodzi a co nie nam. Np.Ale ja nie wiem czy pszczoły zabija bardziej tradycyjna uprawa czy uprawy GMO i wolę wstrzymać się od głosu w tej kwestii zanim nie pojawią się wyniki badań które powiedzą że to zabija pszczółki. Więc ten temat można pominąć chyba że masz jakieś dowody. Ostatnio u jednego rolnika widziałem jak w 3 ulach pszczoły się wyroiły i całkiem ładny to widok był
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Ale ja nie wiem czy pszczoły zabija bardziej tradycyjna uprawa czy uprawy GMO i wolę wstrzymać się od głosu w tej kwestii zanim nie pojawią się wyniki badań które powiedzą że to zabija pszczółki. Więc ten temat można pominąć chyba że masz jakieś dowody.> Ostatnio u jednego rolnika widziałem jak w 3 ulach pszczoły się wyroiły i całkiem ładny to widok był Więc poczytaj o przyczynach pomoru pszczół, np. tu www.bullet(*)vol56-2003-141-145fletcher.pdf
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dorias (722 punktów) |
> Więc poczytaj o przyczynach pomoru pszczół, np. tu> www.bullet(*)vol56-2003-141-145fletcher.pdfoj coś nie na bieżąco w 2009 University of Illinois opublikował swoje badania na ten temat stwierdzono tam że za wymieranie pszczół odpowiada degeneracja tzw. rybosomalnego RNA.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >> Powiem tak zmniejszenie ilości oprysków dając bardziej toksyczny związek chemiczny daje bilans 0 o ile i nie gorszy efekt. >A skąd wiesz, że bardziej toksyczny? Ja wiem, że to niekoniecznie prawda. Zgadzam się, toksyczność jest taka sama. >Tam gdzie uprawia się GMO pszczoły są w lepszej kondycji iż przy tradycyjnych uprawach. Nie wyogólniajmy. GMO, jak i uprawy konwencjonalne są bardzo szerokie. Jest rzepak, jest pszenica. Są gospodarstwa nowoczesne konwencjonalne używające chemii i są gospodarstwa ekologiczne konwencjonalne nieużywające chemii. Jest GMO trujące dla szkodników, jest GMO odporne na herbicyd, jest GMO o większej zawartości oleju, jest GMO z genem samobójczym, jest GMO z dłuższym dojrzewaniem... Nie można jednoznacznie określić. A co do kondycji pszczół, miałbym mieszane uczucia przy roślinach odpornych na herbicyd.
Temat jest szeroki i człowiek, który twierdzi, że GMO wpływa dodatnio na sytuację pszczół, jest zwykłym ignorantem, bądź wyogólnia. Skąd w ogóle teza, że jakiekolwiek GMO wpływa na sytuację pszczół dodatnio?
Jam jest jam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | Pszczołom szkodzą opryski a nie rośliny.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Pszczołom szkodzą opryski a nie rośliny. Ludziom na ogół też. No chyba że, to są trujące dla ludzi rośliny. Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>> Powiem tak zmniejszenie ilości oprysków dając bardziej toksyczny związek chemiczny daje bilans 0 o ile i nie gorszy efekt. >>A skąd wiesz, że bardziej toksyczny? Ja wiem, że to niekoniecznie prawda. >Zgadzam się, toksyczność jest taka sama. Nie wiadomi, nie zawsze, nie wiesz tego i ja nie wiem tego. Tylko nauka i próby dadzą nam odpowiedź.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Dlaczego w GMO wprowadza się coraz bardziej toksyczne związki chemiczne,co jeśli rośliny się uodpornią na to? >>Rośliny modyfikowane pozwalają na znaczne zmniejszenie zarówno ilości jak i szkodliwości oprysków. > Powiem tak zmniejszenie ilości oprysków dając bardziej toksyczny związek chemiczny daje bilans 0 o ile i nie gorszy efekt. Skąd wiesz, że gorszy efekt? Jedną z najbardziej najeżonych substancjami szkodzącymi różnym organizmom jest np. pietruszka. Czy jej też unikasz? To, co szkodzi robalom i patogenom roślinnym nie musi szkodzić ssakom.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Tomasz Kijewski (39 punktów) | Agresywny marketing i monopol mogą narobić większych szkód (społecznych) niż swoboda wprowadzania upraw GMO. Co do toksyczności substancji wprowadzanych w GMO, to masz na myśli bodaj tylko Bt i GLI - bo gros innych modyfikacji dotyczy wzmocnienia bądź dodania pożądanych właściwości. Opracowano rośliny o przedłużonej trwałości (pomidory), odporne na przemarzanie (truskawki) czy wzbogacone o nowe właściwości (pomidory, ryż, ziemniaki i wiele innych) zobacz: cera-gmc.o(*)gm_crop_database&mode=SynopsisProblem polega na obwarowaniach i moratoriach, przez które są w stanie przedrzeć się jedynie mocarne koncerny z ich lobbystami. Tymczasem instytuty takie jak IHAR tworzą odmiany "do szuflady", to zasmuca. Owszem, powstanie (powstała) oporność zarówno na Bt jak i GLI ale nie ma to żadnego związku ze stosowaniem GMO - uprawy są spryskiwane Bt od lat, tak samo od lat stosuje się rounup. Co do skutków dla konsumentów to jako kontrapunkt dla badań Kanadyjczyków proponuję tę pracę: onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/jat.2712/pdf
|
|
| | | | | |  | | Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów) | >Czy to znaczy, że generalnie nie masz nic przeciwko GMO, a przeszkadza ci jedynie Monsanto?
Generalnie mam. Nie wierzę, że znamy się na genetyce już na tyle biegle, żeby wprowadzać zmiany w organizmach i być pewnymi, że żadnych negatywnych konsekwencji nie będzie. Oczywiste jest, że bez eksperymentów i badań niczego się nie pozna i nie mam nic przeciwko badaniom. Uważam jednak, że jest za wcześnie by owoce tych eksperymentów wprowadzać masowo do środowiska i powszechnego użytku. Firmy biotechnologiczne utajniają wyniki swoich badań. Rozumiem chęć ochrony swojej własności intelektualnej, ujawnienie badań musiałoby naruszyć w wielu przypadkach tajemnicę handlową odnośnie na przykład składu jakiegoś specyfiku. Z drugiej strony jednak nie wiemy przez to czy dany produkt badano wystarczająco długo i dokładnie, wyniki ich własnych badań musimy przyjąć na wiarę. Mam po prostu masę wątpliwości. Mamy tu do czynienia z bardzo rozległymi dziedzinami wiedzy i zwyczajnie nie wierzę, że istnieje choć jedna osoba, która może z czystym sumieniem powiedzieć, że jest wszystkowiedząca w tej czy innej dziedzinie. Zwolennicy i przeciwnicy GMO mają swoje uzasadnione racje, czyje będzie na wierzchu to dopiero czas pokaże.
|
|
|  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | > Podejrzewam, ze mamy w Polsce teraz nie tylko kukurydze MON810 produkcji Monsanto i pasze wszelkie imprtowane tez prawie wylacznie Monsanto.
Podejrzewasz? A nie mogłabyś tego sprawdzić i napisać?
> I po tym sie poznaje czy roslina jest GMO, ze jest ona odporna na Roundup, ktory ma niszczyc wszelkie inne chwasty a nie rosline GMO.
Chyba nie rozumiesz skrótu GMO.
>Roundup jest niezwykle toksyczny
Póki co Roundap okazuje się być umiarkowanie toksyczny, zasadniczo bezpieczny jeśli używa się go daleko od wody, no i w układzie z odpowiednimi GMO może być używany we względnie niewielkich dawkach - bardzo małych w porównaniu do hektolitrów herbicydów wylewanych na "tradycyjne uprawy".
>i praktycznie niezniszczalny.
A wyczytała to pani gdzie? Bo w zależności od warunków, degraduje w czasie od 180 dni, do nawet 3 (sic!)
>Bywa juz w mleku kobiet karmiacych,
Źródła tych rewelacji poproszę. Tylko nie sponsorowane przez grinpis.
>wiadomo z jakim skutkiem.
No z jakim?
>Wszystko z powodu dzialalnosci min. Sawickiego >A to moj donosik:
Wzorowany na donosach na zamachowców ze smoleńska (Tusk itp...)?
|
|
4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Myślę, że nie szkodzą, ale unikam jedzenia takich roślin. Nie mam potrzeby aż tak oszczędzać na jedzeniu i stać mnie na niemodyfikowane. Niestety coraz trudniej taką żywność kupić. Szukałem paszy dla kur, która nie ma składników genetycznie modyfikowanych i nie znalazłem.
Prawdziwy problem z genetycznie modyfikowaną żywnością jest opatentowanie i barbarzyńskie egzekwowanie praw do kodu genetycznego przez korporację Monsanto. Ci bezczelni dranie uważają że nawet jeżeli ktoś nie używa ich ziarna, a uprawa na jego polu zostanie zapylona z innego pola, które ma opatentowane geny, to ten rolnik łamie prawo i ma wypłacić odszkodowanie. Niby na zdrowy rozum to niemożliwe, ale Monstanto ma tak świetnych prawników, że nawet jak ktoś ma rację, to boi się postawić. Tak jest w USA. Teraz to idzie do nas.
Inny problem to uprawy Roundup Ready. W Polsce masowo z samolotów opryskuje się pola Roundupem produkowanym przez Monsanto. Niektóre opatentowane przez Monsanto ziarna są odporne na Roundup i przeżywają opryski. Trudno przewidzieć konsekwencje do jakich to doprowadzi.
Podsumowując problem nie jest w jedzeniu tych organizmów, ale w zakłóceniu równowagi ekosystemu i problemach prawnych z powodu patentów.
|
|
 | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Prawdziwy problem z genetycznie modyfikowaną żywnością jest opatentowanie i barbarzyńskie egzekwowanie praw do kodu genetycznego przez korporację Monsanto.Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że to jedyna firma zajmująca się GMO, byłaby to bowiem nieprawda. > Ci bezczelni dranie uważają że nawet jeżeli ktoś nie używa ich ziarna, a uprawa na jego polu zostanie zapylona z innego pola, które ma opatentowane geny, to ten rolnik łamie prawo i ma wypłacić odszkodowanie. Niby na zdrowy rozum to niemożliwe, ale Monstanto ma tak świetnych prawników, że nawet jak ktoś ma rację, to boi się postawić. Tak jest w USA.Udokumentuj to, proszę, póki co, bowiem, tego typu opowieści, które słyszałam okazywały się typowymi sieciowymi legendami lub wyreżyserowanymi oszustwami. > Podsumowując problem nie jest w jedzeniu tych organizmów, ale w zakłóceniu równowagi ekosystemu i problemach prawnych z powodu patentów.Ech, takie twierdzenia warto jakoś udokumentować. Póki co badania nie wykazują tych potwornych zagrożeń dla ekosystemów.
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Prawdziwy problem z genetycznie modyfikowaną żywnością jest opatentowanie i barbarzyńskie egzekwowanie praw do kodu genetycznego przez korporację Monsanto.> Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że to jedyna firma zajmująca się GMO, byłaby to bowiem nieprawda.Nie sugeruję. Czytałem ze dwie książki na ten temat i obejrzałem parę filmów. Odkryłem też że sam stosowałem ich produkt. > >Ci bezczelni dranie uważają że nawet jeżeli ktoś nie używa ich ziarna, a uprawa na jego polu zostanie zapylona z innego pola, które ma opatentowane geny, to ten rolnik łamie prawo i ma wypłacić odszkodowanie. Niby na zdrowy rozum to niemożliwe, ale Monstanto ma tak świetnych prawników, że nawet jak ktoś ma rację, to boi się postawić. Tak jest w USA.> Udokumentuj to, proszę, póki co, bowiem, tego typu opowieści, które słyszałam okazywały się typowymi sieciowymi legendami lub wyreżyserowanymi oszustwami.Link wysłałem w wiadomości wyżej. > >Podsumowując problem nie jest w jedzeniu tych organizmów, ale w zakłóceniu równowagi ekosystemu i problemach prawnych z powodu patentów.> Ech, takie twierdzenia warto jakoś udokumentować. Póki co badania nie wykazują tych potwornych zagrożeń dla ekosystemów.Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić. Za to pozwani rolnicy są już faktem. Link wyżej.
|
|
| |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > >Udokumentuj to, proszę, póki co, bowiem, tego typu opowieści, które słyszałam okazywały się typowymi sieciowymi legendami lub wyreżyserowanymi oszustwami.> Link wysłałem w wiadomości wyżej.Nie, nie. Musiałbyś jeszcze udokumentować to, co sugerujesz, czyli że farmerzy zostali pozwani niesłusznie, a wygrane procesy firma zawdzięcza prawniczym machlojkom, a nie słuszności pozwów. Trochę takich procesów, w których Monsanto być może przegra, toczy się obecnie, i owszem, ale wolałabym bardziej obiektywne źródła niż raporty organizacji oficjalnie deklarujących się, jako "wrogie biotechnologii" ("...according to a report issued Thursday by The Center for Food Safety, a biotechnology foe."). Istnieją poważniejsze źródła danych o ważnych procesach, ot, takie na przykład. Z "organizacjami wrogimi biotechnologii" jest taki mały problem - poprzez agresywny marketing i akty wandalizmu (niedawno udaremniono taki w ośrodku badawczym w Rothamsted) skutecznie uniemożliwiają badania nad GMO prowadzone przez niekomercyjne tudzież po prostu inne niż międzynarodowi giganci grupy. A wydawałoby się, że to jedyna droga, by te wszystkie Monsanto-podobne firmy pozbawić monopolu. > Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić.To po co piszesz o ekosystemach?
|
|
| | |  | -2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Nie, nie. Musiałbyś jeszcze udokumentować to, co sugerujesz, czyli że farmerzy zostali pozwani niesłusznie, a wygrane procesy firma zawdzięcza prawniczym machlojkom, a nie słuszności pozwów. Trochę takich procesów, w których Monsanto być może przegra, toczy się obecnie, i owszem, ale wolałabym bardziej obiektywne źródła niż raporty organizacji oficjalnie deklarujących się, jako "wrogie biotechnologii" ("...according to a report issued Thursday
Absurdem jest pozywanie farmera za to, że wiatr zapylił jego zboże. Absurdem jest opatentowanie genów, które są open sourcowe jeśli zastosować analogię z informatyki.
>>Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić. >To po co piszesz o ekosystemach?
Od urodzenia jestem ich miłośnikiem i użytkownikiem.
|
|
| | | |  | 11 na 11 | liliac (147340 punktów) | > Absurdem jest pozywanie farmera za to, że wiatr zapylił jego zboże.Udowodnij, że wyroki sądowe są spreparowane/nieuczciwe albo przestań się zachowywać jak troll. Nagle - widzę - przestało ci zależeć na rzeczowej argumentacji i źródłach? Paradne  > >>Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić.> >To po co piszesz o ekosystemach?> Od urodzenia jestem ich miłośnikiem i użytkownikiem.Oj, to zupełnie jak ze wszystkimi Polakami, którzy się świetnie znają na medycynie - przecież od urodzenia korzystają  I zupełnie jak z ekonomią - każdy się zna, bo każdy się interesuje. Podzielę się z tobą przypowiastką. Pewien forumowicz założył wątek postulujący likwidację pewnego działu forum, niezmiernie bowiem wzburzał go fakt, iż w jego opinii dział ten obfitował w opinie niemerytoryczne, pozbawione oparcia w faktach, bazujące na "widzimisię" i "sieczce medialnej". Niestety, forumowicz ten okazał się być szalonym hipokrytą, jednocześnie stosującym z upodobaniem te same, rzekomo brzydzące go, strategie w dziale sąsiednim. Od wyciągania morałów się powstrzymam. Ale muszę przyznać, że jestem nielicho rozbawiona  Edit: Wszystkie procedury rolnicze (właściwie wszystkie działania człowieka po prostu), nawet te najbardziej "ekologiczne", wpływają na ekosystemy (de facto mówimy nawet o ekosystemach rolniczych). Obecnie rozliczne raporty i badania sugerują, że m.in. dzięki zmniejszonemu zapotrzebowaniu na pestycydy i herbicydy te uprawy, w których stosuje się odpowiednie odmiany GMO, wpływają w stosunkowo niewielkim stopniu w porównaniu z uprawami tzw. tradycyjnymi.
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Absurdem jest pozywanie farmera za to, że wiatr zapylił jego zboże.> Udowodnij, że wyroki sądowe są spreparowane/nieuczciwe albo przestań się zachowywać jak troll. Nagle - widzę - przestało ci zależeć na rzeczowej argumentacji i źródłach? Paradne  Są rzeczowe i uczciwe względem prawa. To prawo jest wadliwe. > >>>Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić.> >>To po co piszesz o ekosystemach?> >Od urodzenia jestem ich miłośnikiem i użytkownikiem.> Oj, to zupełnie jak ze wszystkimi Polakami, którzy się świetnie znają na medycynie - przecież od urodzenia korzystają I zupełnie jak z ekonomią - każdy się zna, bo każdy się interesuje.Uzasadnij, że nie należy się wypowiadać nie będąc ekspertem od danego tematu. > Podzielę się z tobą przypowiastką. Pewien forumowicz założył wątek postulujący likwidację pewnego działu forum, niezmiernie bowiem wzburzał go fakt, iż w jego opinii dział ten obfitował w opinie niemerytoryczne, pozbawione oparcia w faktach, bazujące na "widzimisię" i "sieczce medialnej". Niestety, forumowicz ten okazał się być szalonym hipokrytą, jednocześnie stosującym z upodobaniem te same, rzekomo brzydzące go, strategie w dziale sąsiednim. Od wyciągania morałów się powstrzymam.> Ale muszę przyznać, że jestem nielicho rozbawiona  > Edit:> Wszystkie procedury rolnicze (właściwie wszystkie działania człowieka po prostu), nawet te najbardziej "ekologiczne", wpływają na ekosystemy (de facto mówimy nawet o ekosystemach rolniczych). Obecnie rozliczne raporty i badania sugerują, że m.in. dzięki zmniejszonemu zapotrzebowaniu na pestycydy i herbicydy te uprawy, w których stosuje się odpowiednie odmiany GMO, wpływają w stosunkowo niewielkim stopniu w porównaniu z uprawami tzw. tradycyjnymi.Podaj linki.
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | > Są rzeczowe i uczciwe względem prawa. To prawo jest wadliwe.Ty twierdzisz, że prawo jest wadliwe, ponieważ wierzysz, że pozwani rolnicy są w istocie ofiarami niechcianego wysiewu. Przynajmniej w części przypadków udowodniono, że to nieprawda, przykład ci linkowałam (casus Scmeissera). > >>>>Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić.> >>>To po co piszesz o ekosystemach?> >>Od urodzenia jestem ich miłośnikiem i użytkownikiem.> >Oj, to zupełnie jak ze wszystkimi Polakami, którzy się świetnie znają na medycynie - przecież od urodzenia korzystają I zupełnie jak z ekonomią - każdy się zna, bo każdy się interesuje.> Uzasadnij, że nie należy się wypowiadać nie będąc ekspertem od danego tematu.To ty się oburzałeś na niefachowość wypowiedzi okołogospodarczych. Ja twierdzę, że nie jest mądre wypowiadać się, nie przestudiowawszy uprzednio odpowiednio fachowych źródeł. Zwłaszcza w tematach zahaczających o naukę argumenty z "widzimisię" są trochę niepoważne. > >Obecnie rozliczne raporty i badania sugerują, że m.in. dzięki zmniejszonemu zapotrzebowaniu na pestycydy i herbicydy te uprawy, w których stosuje się odpowiednie odmiany GMO, wpływają w stosunkowo niewielkim stopniu w porównaniu z uprawami tzw. tradycyjnymi.> Podaj linki.Wiesz, takich raportów jest naprawdę dużo; można by uznać, że ktoś wypowiadający kategoryczne sądy na jakiś temat, spróbuje się z nimi choćby ogólnikowo zapoznać. Ale OK - wrzucę kilka linków: - Widespread adoption of Bt cotton and insecticide decrease promotes biocontrol services- Bt cotton and sustainability of pesticide reductions in India- Impact of Bt cotton on pesticide poisoning in smallholder agriculture: A panel data analysis- Global economic and environmental benefits of GM crops continue to rise - raport PG Economics - The social and environmental benefits from crop biotechnology in Brazil: 1996/97 - 2010/11- Global Status of Commercialized Biotech/GM Crops: 2011
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | > >Są rzeczowe i uczciwe względem prawa. To prawo jest wadliwe.> Ty twierdzisz, że prawo jest wadliwe, ponieważ wierzysz, że pozwani rolnicy są w istocie ofiarami niechcianego wysiewu. Przynajmniej w części przypadków udowodniono, że to nieprawda, przykład ci linkowałam (casus Scmeissera).> >>>>>Nie znam się na ekosystemach, żeby to stwierdzić.> >>>>To po co piszesz o ekosystemach?> >>>Od urodzenia jestem ich miłośnikiem i użytkownikiem.> >>Oj, to zupełnie jak ze wszystkimi Polakami, którzy się świetnie znają na medycynie - przecież od urodzenia korzystają I zupełnie jak z ekonomią - każdy się zna, bo każdy się interesuje.> >Uzasadnij, że nie należy się wypowiadać nie będąc ekspertem od danego tematu.> To ty się oburzałeś na niefachowość wypowiedzi okołogospodarczych. Ja twierdzę, że nie jest mądre wypowiadać się, nie przestudiowawszy uprzednio odpowiednio fachowych źródeł. Zwłaszcza w tematach zahaczających o naukę argumenty z "widzimisię" są trochę niepoważne.> >>Obecnie rozliczne raporty i badania sugerują, że m.in. dzięki zmniejszonemu zapotrzebowaniu na pestycydy i herbicydy te uprawy, w których stosuje się odpowiednie odmiany GMO, wpływają w stosunkowo niewielkim stopniu w porównaniu z uprawami tzw. tradycyjnymi.> >Podaj linki.> Wiesz, takich raportów jest naprawdę dużo; można by uznać, że ktoś wypowiadający kategoryczne sądy na jakiś temat, spróbuje się z nimi choćby ogólnikowo zapoznać. Ale OK - wrzucę kilka linków:> -Widespread adoption of Bt cotton and insecticide decrease promotes biocontrol services> -Bt cotton and sustainability of pesticide reductions in India> -Impact of Bt cotton on pesticide poisoning in smallholder agriculture: A panel data analysis> -Global economic and environmental benefits of GM crops continue to rise - raport PG Economics> -The social and environmental benefits from crop biotechnology in Brazil: 1996/97 - 2010/11 > -Global Status of Commercialized Biotech/GM Crops: 2011No tak... Bt. Czyli insektocydy. To prawda. Ich użycie spada. Ale to tylko 30 procent GMO. Reszta to uprawy odporne na herbicyd. A tu jego użycie jest dwukrotnie większe.
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >No tak... Bt. Czyli insektocydy. To prawda. Ich użycie spada. Ale to tylko 30 procent GMO. Reszta to uprawy odporne na herbicyd. A tu jego użycie jest dwukrotnie większe.
Kasuj zbędne cytaty, Mikołaju - łamiesz regulamin forum.
Po pierwsze, nie jest prawdą jakoby wszystkie poza bawełną bt uprawy były odmianami skupionymi na oporności na herbicydy (jest całkiem sporo GMO o zupełnie innych cechach), po drugie, sugerując istnienie danych liczbowych, winieneś podawać źródło.
|
|
| | | | | | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >>No tak... Bt. Czyli insektocydy. To prawda. Ich użycie spada. Ale to tylko 30 procent GMO. Reszta to uprawy odporne na herbicyd. A tu jego użycie jest dwukrotnie większe. > Kasuj zbędne cytaty, Mikołaju - łamiesz regulamin forum. >Po pierwsze, nie jest prawdą jakoby wszystkie poza bawełną bt uprawy były odmianami skupionymi na oporności na herbicydy (jest całkiem sporo GMO o zupełnie innych cechach), po drugie, sugerując istnienie danych liczbowych, winieneś podawać źródło.
Dobrze, w przyszłości będę podawać źródło. Ale nic nie mówiłem o tym, że bawełna Bt jest jedyną rośliną modyfikowaną, której cechą jest odporność na insekty! Kukurydza (np. Bt11, MON810, MON863), soja... Wiele jest roślin odpornych na insekty.
To prawda, że jest wiele roślin, których cechą nie jest odporność na szkodniki bądź herbicydy. Tylko że te uprawy mają bardzo niewielki udział. Pomidor FlavrSavr okazał się niewypałem (a był bardzo obiecujący), BASF ma problemy ze sprzedażą Amflory... Aczkolwiek najbliższe lata pokażą, co się dalej będzie dziać.
Jam jest jam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wacław (1038 punktów) | > Wszystkie procedury rolnicze (właściwie wszystkie działania człowieka po prostu), nawet te najbardziej "ekologiczne", wpływają na ekosystemy (de facto mówimy nawet o ekosystemach rolniczych). Obecnie rozliczne raporty i badania sugerują, że m.in. dzięki zmniejszonemu zapotrzebowaniu na pestycydy i herbicydy te uprawy, w których stosuje się odpowiednie odmiany GMO, wpływają w stosunkowo niewielkim stopniu w porównaniu z uprawami tzw. tradycyjnymi.Stwierdzenie powyższe odnośnie ograniczania pestycydów / herbicydów staje się powoli coraz dalsze prawdy niż większości z nas może się zdawać. Nadmierne stosowanie środków chemicznych powoduje uodparnianie się szkodników na środki docelowo dla nich przegotowane. Problem odporność na Roundup chwastów jest już obecny w USA i nawet sami producenci chemii pochylają się nad problemem zawiązując koalicje promujące stosowanie mieszanek herbicydów kilku producentów w celu skutecznej walki. Innymi słowy - zamiast mniejszej ilości zabiegów, będziemy mieli ich więcej lub bardziej intensywne. KlikInną kwestią jest jak będą rozwijały się rośliny genetycznie modyfikowane uwolnione do środowiska tzn. jak będą przepisywane cechy w kolejnych pokoleniach. Takie badania trwają dekady dlatego na dobrą sprawę mamy loterię i co będzie w przyszłości jest dla wszystkich zagadką.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Stwierdzenie powyższe odnośnie ograniczania pestycydów / herbicydów staje się powoli coraz dalsze prawdy niż większości z nas może się zdawać.Trochę ci to zdanie nie wyszło pod względem językowym, jakkolwiek rozumiem, o co chodzi. Jednak powstawanie oporności na herbicydy/pestycydy dotyczy praktycznie wszystkich technologii ochrony roślin i nie tyle zachęca do rezygnacji z GMO, ile do większej dywersyfikacji środków ochronnych. GMO to tylko jedno z dostępnych narzędzi. > Inną kwestią jest jak będą rozwijały się rośliny genetycznie modyfikowane uwolnione do środowiska tzn. jak będą przepisywane cechy w kolejnych pokoleniach. Takie badania trwają dekady dlatego na dobrą sprawę mamy loterię i co będzie w przyszłości jest dla wszystkich zagadką.Z jednej strony zasadniczo przesadzasz z tą loterią i zagadką, bo nie są to problemy naukowo nietknięte, badania trwają, a olbrzymie wysiłki firm ukierunkowane są właśnie na torpedowanie potencjalnego niekontrolowanego uwalniania do środowiska (przeciw czemu protestują w pewnym sensie przeciwnicy ochrony patentowej), z drugiej - badania są skutecznie utrudniane przez akcje przeciwników GMO.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 | Wacław (1038 punktów) | > Trochę ci to zdanie nie wyszło pod względem językowym, jakkolwiek rozumiem, o co chodzi.Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale parę lat minęło od czasów szkółek i zaczepki o składnię, ortografię czy literówki mnie już zwyczajnie nie ruszają. Cieszę się jednak, że przekaz dotarł  > Jednak powstawanie oporności na herbicydy/pestycydy dotyczy praktycznie wszystkich technologii ochrony roślin i nie tyle zachęca do rezygnacji z GMO, ile do większej dywersyfikacji środków ochronnych. GMO to tylko jedno z dostępnych narzędzi.Tyle że legislacja w krajach rozwiniętych idzie w odwrotną stronę - ogranicza dozwoloną ilość substancji aktywnych i stara się zmniejszać dawki aplikowane na polach. W jaki sposób GMO odporne na chemię ma pomagać przy niedostępności stosownych środków na szkodniki, bo nie za bardzo rozumiem? > (...)badania trwają(...)I w tym się zgadzamy, ale pozostaje tylko pytanie czy wiemy wystarczająco dużo i czy okres pilnowania roślin przed ich uwolnieniem był wystarczający? Intuicyjnie (na podstawie obserwacji historii przemysłu chemicznego) zaryzykuję stwierdzenie że chyba jednak nie. Zaznaczę, że odcinam się od oszołomów podpalających uprawy eksperymentalne na polach bo nie tędy droga - ostatecznie chcemy żywności bezpiecznej, łatwiejszej w produkcji i tańszej dzięki czemu wszystkim będzie się żyło przyjemniej.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale parę lat minęło od czasów szkółek i zaczepki o składnię, ortografię czy literówki mnie już zwyczajnie nie ruszają. Cieszę się jednak, że przekaz dotarł Bez urazy, na tym forum mamy regulaminowy wymóg poprawnej pisowni. Egzekwowany.> W jaki sposób GMO odporne na chemię ma pomagać przy niedostępności stosownych środków na szkodniki, bo nie za bardzo rozumiem?To jest - zdaje się- tematem ożywionych debat w środowiskach zajmujących się tematem. Ja tego problemu nie rozwiążę, natomiast z zainteresowaniem śledzę jego rozwój. > I w tym się zgadzamy, ale pozostaje tylko pytanie czy wiemy wystarczająco dużo i czy okres pilnowania roślin przed ich uwolnieniem był wystarczający? Intuicyjnie (na podstawie obserwacji historii przemysłu chemicznego) zaryzykuję stwierdzenie że chyba jednak nie.Tyle, że obecnie jest już za późno na tego typu dywagacje - GMO są szeroko obecne w światowej produkcji rolniczej, tym samym europejskie zasady wpływają już głównie na sytuację ekonomiczną europejskich rolników, i to wcale niekoniecznie pozytywnie. > Zaznaczę, że odcinam się od oszołomów podpalających uprawy eksperymentalne na polach bo nie tędy droga - ostatecznie chcemy żywności bezpiecznej, łatwiejszej w produkcji i tańszej dzięki czemu wszystkim będzie się żyło przyjemniej.A tu się zgadzamy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wacław (1038 punktów) |
> Bez urazy, na tym forum mamy regulaminowy wymóg poprawnej pisowni. Egzekwowany.Zapoznałem się z jego regulaminem znacznie wcześniej niż zacząłem cokolwiek pisać, dziękuję za pouczenie. Piszę na tyle przejrzyście i z troską o formę, że wytykanie mi sporadycznych błędów traktuję na poziome argumentów "ad personam". Kolor był zbędny jak i wcześniejsza uwaga. > To jest - zdaje się- tematem ożywionych debat w środowiskach zajmujących się tematem. Ja tego problemu nie rozwiążę, natomiast z zainteresowaniem śledzę jego rozwój.Proszę mi wierzyć, bardziej niż ożywionych - mam przyjemność pracować przy testach środków ochrony roślin i kontaktować się z rolnikami. Temat jest wręcz palący, bo prędzej czy później "problem" dotknie i naszych rolników, a jedynym sensownym rozwiązaniem na horyzoncie jest zwalczanie szkodników organizmami im szkodzącymi. Ale to zabawa droga i nie zawsze efektywna w otwartych środowiskach - sprawdza się genialnie w hydroponice ale tam są inne warunki. > Tyle, że obecnie jest już za późno na tego typu dywagacje - GMO są szeroko obecne w światowej produkcji rolniczej, tym samym europejskie zasady wpływają już głównie na sytuację ekonomiczną europejskich rolników, i to wcale niekoniecznie pozytywnie.Gdy padało DDT, też wszyscy wieścili koniec rolnictwa i światowy głód. Jednak jakoś daliśmy radę więc i z "problemem" GMO sobie poradzimy - chodzi o to by robić to w kontrolowany sposób i podpierając intensywnymi badaniami, a nie poprzestając na stwierdzeniu że mleko się rozlało i po wszystkim. > A tu się zgadzamy.Miło
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >> Bez urazy, na tym forum mamy regulaminowy wymóg poprawnej pisowni. Egzekwowany. >Zapoznałem się z jego regulaminem znacznie wcześniej niż zacząłem cokolwiek pisać, dziękuję za pouczenie. Piszę na tyle przejrzyście i z troską o formę, że wytykanie mi sporadycznych błędów traktuję na poziome argumentów "ad personam". Kolor był zbędny jak i wcześniejsza uwaga.
Bardzo cię proszę, nie rób tego więcej. Czerwień oznacza uwagę moderatorską, których formalnie nie komentujemy. Cieszę, się, że zwracasz uwagę na pisownię - pierwsza uwaga była po prostu uwagą prywatną.
>Proszę mi wierzyć, bardziej niż ożywionych - mam przyjemność pracować przy testach środków ochrony roślin i kontaktować się z rolnikami.
Ależ wierzę, choć tematowi przyglądam się niejako z zewnątrz, li i jedynie hobbystycznie.
>>Tyle, że obecnie jest już za późno na tego typu dywagacje - GMO są szeroko obecne w światowej produkcji rolniczej, tym samym europejskie zasady wpływają już głównie na sytuację ekonomiczną europejskich rolników, i to wcale niekoniecznie pozytywnie. >Gdy padało DDT, też wszyscy wieścili koniec rolnictwa i światowy głód. Jednak jakoś daliśmy radę więc i z "problemem" GMO sobie poradzimy - chodzi o to by robić to w kontrolowany sposób i podpierając intensywnymi badaniami, a nie poprzestając na stwierdzeniu że mleko się rozlało i po wszystkim.
Toteż właśnie gorąco popieram wszelkie badania na ten temat i rozsądną kontrolę. Nie twierdzę, że "mleko się rozlało" i nic więcej robić nie należy, ono się rozlało w tym sensie, że jest już powszechne na światowych rynkach, generuje niebagatelny efekt ekonomiczny i europejskie zakazy tego nie zmienią.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wacław (1038 punktów) | > Toteż właśnie gorąco popieram wszelkie badania na ten temat i rozsądną kontrolę. Nie twierdzę, że "mleko się rozlało" i nic więcej robić nie należy, ono się rozlało w tym sensie, że jest już powszechne na światowych rynkach, generuje niebagatelny efekt ekonomiczny i europejskie zakazy tego nie zmienią.Czyli zasadniczo zgadzamy się co do celu, ale chwilami rozbiegamy się nieco przy wyborze drogi. Miło było podyskutować - jak dla mnie wyczerpaliśmy temat  Pozdrawiam!
|
|
| | | | | |  | | tom2010 (352 punktów) | GMO jako środek zapewnienia odporności raczej okaże się ślepą uliczką. W przyrodzie odporność jest zapewniana przez różnorodność. GMO natomiast to supermonokultura, obsiana klonami.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | maciejo (3492 punktów) | >GMO jako środek zapewnienia odporności raczej okaże się ślepą uliczką. W przyrodzie odporność jest zapewniana przez różnorodność. GMO natomiast to supermonokultura, obsiana klonami.
Jak każda uprawa rolna!
|
|
| | | | | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >>GMO jako środek zapewnienia odporności raczej okaże się ślepą uliczką. W przyrodzie odporność jest zapewniana przez różnorodność. GMO natomiast to supermonokultura, obsiana klonami. >Jak każda uprawa rolna!
Dokładnie. Współczesne rolnictwo już od dawna ukierunkowane jest na monokultury, a rośliny transgeniczne odporne na szkodniki, czy herbicydy jedynie to utwierdzają.
Jam jest jam.
|
|
|  | -1 na 1 | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >>Prawdziwy problem z genetycznie modyfikowaną żywnością jest opatentowanie i barbarzyńskie egzekwowanie praw do kodu genetycznego przez korporację Monsanto. >Mam nadzieję, że nie sugerujesz, że to jedyna firma zajmująca się GMO, byłaby to bowiem nieprawda.
Tak, ale Monsanto to 90 procent aktualnie uprawianego GMO. Ponadto oni reprezentują najbardziej agresywny styl egzekwowania prawa ich własności intelektualnej. Oni MAJĄ świadomość, że ich rośliny są wiatropylne i mogą przenosić kod genetyczny na sąsiednie uprawy i bezprawnie grzebią w sąsiednich GMO uprawach, by mieć haka i pozwać do sądu. I cóż teraz powiesz?
Cały czas utrzymujesz, iż korporacje biotechnologiczne czynią wielki wysiłek, aby ich rośliny nie przenosiły materiału genetycznego na inne. Sęk w tym, że one nic takiego nie robią. Wymyśliłaś sobie, ktoś ci powiedział, czy po prostu kłamiesz?
Ja nie jestem przeciwnikiem GMO, tylko uważnie spoglądam na temat, jak by co.
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Tak, ale Monsanto to 90 procent aktualnie uprawianego GMO.Rozwiń własną firmę w tej branży i konkuruj. W Europie jednakowoż może ci być trudno - rozmaite oszołomy skutecznie utrudniają rozwój nie tylko mniejszych firm, które nie są w stanie tyle inwestować w ochronę przed terrorystami i przebijanie się przez unijne zakazy prawne, ale też rozwój całkiem niekomercyjnych badań, jak pszenica z Rothamsted. > Ponadto oni reprezentują najbardziej agresywny styl egzekwowania prawa ich własności intelektualnej. Oni MAJĄ świadomość, że ich rośliny są wiatropylne i mogą przenosić kod genetyczny na sąsiednie uprawy i bezprawnie grzebią w sąsiednich GMO uprawach, by mieć haka i pozwać do sądu. I cóż teraz powiesz?Powiem, że nie lubię teorii spiskowych. > Cały czas utrzymujesz, iż korporacje biotechnologiczne czynią wielki wysiłek, aby ich rośliny nie przenosiły materiału genetycznego na inne. Sęk w tym, że one nic takiego nie robią. Wymyśliłaś sobie, ktoś ci powiedział, czy po prostu kłamiesz?Drogi chłopcze, ja ci nawet linkowałam artykuł o tym, jakie potencjalne rozwiązania w tym celu proponuje biotechnologia. Bądź łaskaw darować sobie obelżywe insynuacje. > Ja nie jestem przeciwnikiem GMO, tylko uważnie spoglądam na temat, jak by co.Jasne  Bardzo uważnie. To gdzie te publikacje, które miałeś wkleić?
|
|
12 na 12 | liliac (147340 punktów) | >Kontrowersją jest uzależnienie rolnika od korporacji poprzez tzw. własność intelektualną producenta
Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o " tzw. własności intelektualnej", wydaje mi się natomiast, że nie zdajesz sobie sprawy z faktu, że odmiany uprawne, które nie są GMO, również są chronione patentami. Dobrze mi się wydaje?
|
|
 | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Kontrowersją jest uzależnienie rolnika od korporacji poprzez tzw. własność intelektualną producenta >Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o " tzw. własności intelektualnej", wydaje mi się natomiast, że nie zdajesz sobie sprawy z faktu, że odmiany uprawne, które nie są GMO, również są chronione patentami. Dobrze mi się wydaje?
Dlaczego właściciel lub użytkownik praw umożliwia przeniesienie pyłków zawierających opatentowane DNA na nienależące do niego organizmy i skażenie ich genów opatentowanym kodem?
|
|
|  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >Dlaczego właściciel lub użytkownik praw umożliwia przeniesienie pyłków zawierających opatentowane DNA na nienależące do niego organizmy i skażenie ich genów opatentowanym kodem?
A w jakim stopniu umożliwia? Znakomita część wysiłków firm biotechnologicznych skupia się właśnie na tym, by ryzyko takiego zajścia było jak najmniejsze. Jeśli jesteś zainteresowany, mogę podesłać ci trochę materiałów na ten temat.
|
|
| |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Dlaczego właściciel lub użytkownik praw umożliwia przeniesienie pyłków zawierających opatentowane DNA na nienależące do niego organizmy i skażenie ich genów opatentowanym kodem?> A w jakim stopniu umożliwia? Znakomita część wysiłków firm biotechnologicznych skupia się właśnie na tym, by ryzyko takiego zajścia było jak najmniejsze. Jeśli jesteś zainteresowany, mogę podesłać ci trochę materiałów na ten temat.Wiatropylnie. www.redorb(*)ng_farmers_over_piracy_issues/
|
|
| |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >A w jakim stopniu umożliwia? Znakomita część wysiłków firm biotechnologicznych skupia się właśnie na tym, by ryzyko takiego zajścia było jak najmniejsze. Jeśli jesteś zainteresowany, mogę podesłać ci trochę materiałów na ten temat.
Chętnie poczytam. Natomiast nie słyszałem nic o tych wysiłkach. Monsanto wycofało się z genu sterylności pyłku, jedynie Bayer CropScience to stosuje.
Jam jest jam.
|
|
|  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >>>Kontrowersją jest uzależnienie rolnika od korporacji poprzez tzw. własność intelektualną producenta >>Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o " tzw. własności intelektualnej", wydaje mi się natomiast, że nie zdajesz sobie sprawy z faktu, że odmiany uprawne, które nie są GMO, również są chronione patentami. Dobrze mi się wydaje? >Dlaczego właściciel lub użytkownik praw umożliwia przeniesienie pyłków zawierających opatentowane DNA na nienależące do niego organizmy i skażenie ich genów opatentowanym kodem?
Podobno jest na to ratunek, tzw. gen Terminator, który sprawia, że roślina jest niezdolna do rozmnażania.
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>>Kontrowersją jest uzależnienie rolnika od korporacji poprzez tzw. własność intelektualną producenta >>>Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o " tzw. własności intelektualnej", wydaje mi się natomiast, że nie zdajesz sobie sprawy z faktu, że odmiany uprawne, które nie są GMO, również są chronione patentami. Dobrze mi się wydaje? >>Dlaczego właściciel lub użytkownik praw umożliwia przeniesienie pyłków zawierających opatentowane DNA na nienależące do niego organizmy i skażenie ich genów opatentowanym kodem? >Podobno jest na to ratunek, tzw. gen Terminator, który sprawia, że roślina jest niezdolna do rozmnażania.
Ten gen służy do tego, żeby rolnicy kupowali nowe ziarno od Monsanto. Gdyby chcieli w nowym roku używać ziarna, które sobie wyhodowali w poprzednim (z oryginalego od Monsanto), to zbiorą o kilkadziesiąt procent mniejsze plony. Czyli się nie opłaca używać swojego. Opłaca się kupić nowe ziarno co rok.
|
|
| | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | >Czyli się nie opłaca używać swojego. Opłaca się kupić nowe ziarno co rok.
Oczywiście, że tak. Tak właśnie działają patenty w rolnictwie - w przypadku wielu konwencjonalnych upraw również. Czy słyszałeś może o Agencji Nasiennej?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. Tak właśnie działają patenty w rolnictwie Ciekawe czy plantatorzy mogą (pozostając w zgodzie z prawem) handlować swobodnie materiałem siewnym, czy też, podobnie jak użytkownicy internetu nie mogą dowolnie wymieniać się plikami..
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >Ciekawe czy plantatorzy mogą (pozostając w zgodzie z prawem) handlować swobodnie materiałem siewnym, czy też, podobnie jak użytkownicy internetu nie mogą dowolnie wymieniać się plikami..
A ty możesz otworzyć salon Toyoty bez odpowiednich umów?
Primo - oni kupują nasiona, nie licencje (jak już wspomniałam patentowanie odmian to domena nie tylko GMO), secundo - wobec postulatów ścisłej kontroli nad GMO, zezwolenie na dowolne ich rozprowadzanie/rozmnażanie byłoby absurdem, tertio - to chyba ZSRR miał zwyczaj kupować pojedyncze egzemplarze, a potem uruchamiać linie montażowe, nieprawdaż?
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >A ty możesz otworzyć salon Toyoty bez odpowiednich umów? Sugerujesz, że każda roślina na Ziemi nacechowana jest (lub powinna być) logo producenta tak jak każdy samochód?
[Ale chyba hulajnogę to każdy może sobie zrobić bez patentu.]
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >>A ty możesz otworzyć salon Toyoty bez odpowiednich umów? >Sugerujesz, że każda roślina na Ziemi nacechowana jest (lub powinna być) logo producenta tak jak każdy samochód?
A co jest niewłaściwego w patentowaniu produktów, w których wygenerowanie ktoś zainwestował swój wysiłek i finanse?
|
|
| | | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>>A ty możesz otworzyć salon Toyoty bez odpowiednich umów? >>Sugerujesz, że każda roślina na Ziemi nacechowana jest (lub powinna być) logo producenta tak jak każdy samochód? >A co jest niewłaściwego w patentowaniu produktów, w których wygenerowanie ktoś zainwestował swój wysiłek i finanse?
To że w tym przypadku ten ktoś najpierw bezprawnie wykorzystał cudzą własność intelektualną. A także to, że zakaża swoim produktem inne organizmy żywe rozpowszechniając go. Te dwie rzeczy powinny delegalizować ochronę prawną materiału siewnego znajdującego się poza zamkniętym hermetycznie laboratorium.
|
|
| | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Może faktycznie byłoby lepiej, gdyby np. barszcz Sosnowskiego był produktem i własnością korporacji 'Sosnowsky'. Dziś moglibyśmy po prostu poprosić firmę 'Sosnowsky' o zabranie swoich zabawek z naszego ogródka.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Może faktycznie byłoby lepiej, gdyby np. barszcz Sosnowskiego był produktem i własnością korporacji 'Sosnowsky'. Dziś moglibyśmy po prostu poprosić firmę 'Sosnowsky' o zabranie swoich zabawek z naszego ogródka. Tyle, że to naturalny gatunek.
Jak do tej pory każdy przypadek inwazji był spowodowany przeniesieniem gatunku naturalnego na nowe siedlisko. Zwykle nie są to rośliny uprawne, bowiem te nie mają odpowiednich cech. Nie ma praktycznie szans, aby taki np. pomidor stał się rośliną inwazyjną, bo nadal potrzebuje zabiegów pielęgnacyjnych - to tak jakby york nagle stał się dominującym zwierzęciem na prerii.
|
|
| | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. to naturalny gatunek. I choć Kaukaz niedaleko, to jednak zawleczenie go w nasze okolice okazuje się chyba błędem. Nie możemy mieć jednak pretensji do mieszkańców Kaukazu, bo powiedzą, że nie są producentem ani dystrybutorem swego barszczu. Takie tłumaczenie nie przysługuje jednak (w razie czego) tym, którzy SĄ wytwórcami lub dystrybutorami. >Jak do tej pory każdy przypadek inwazji był spowodowany przeniesieniem gatunku naturalnego na nowe siedlisko. Za to od niedawna przenoszone są też gatunki sztuczne - załóżmy, że bezpieczniejsze od naturalnych - skoro jednak mają właścicieli czerpiących słuszne korzyści z praw autorskich, to powinni oni jednocześnie ponosić pełną odpowiedzialność za swe produkty. Wg mnie na twórcach spoczywa też dowód pożyteczności ich wytworów (w szczególności pokazanie procedur naprawy ew. błędów). >.. Nie ma praktycznie szans, aby taki np. pomidor stał się rośliną inwazyjną, To znaczy, że wykorzystanie przewagi gatunków naturalnych jest wystarczającym ubezpieczeniem dla konstruktora sztucznego organizmu (i można eksperymentować dowolnie, a 'matka-natura' zawsze po nas posprząta)?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>.. to naturalny gatunek. >I choć Kaukaz niedaleko, to jednak zawleczenie go w nasze okolice okazuje się chyba błędem. Nie możemy mieć jednak pretensji do mieszkańców Kaukazu, bo powiedzą, że nie są producentem ani dystrybutorem swego barszczu. Takie tłumaczenie nie przysługuje jednak (w razie czego) tym, którzy SĄ wytwórcami lub dystrybutorami. >>Jak do tej pory każdy przypadek inwazji był spowodowany przeniesieniem gatunku naturalnego na nowe siedlisko. >Za to od niedawna przenoszone są też gatunki sztuczne - załóżmy, że bezpieczniejsze od naturalnych - skoro jednak mają właścicieli czerpiących słuszne korzyści z praw autorskich, to powinni oni jednocześnie ponosić pełną odpowiedzialność za swe produkty. >Wg mnie na twórcach spoczywa też dowód pożyteczności ich wytworów (w szczególności pokazanie procedur naprawy ew. błędów). Myślę, że jeśli pojawi się taki problem, to będą ponosić odpowiedzialność. Póki co szanse na inwazyjność organizmów GMO są śmiesznie niskie. >>.. Nie ma praktycznie szans, aby taki np. pomidor stał się rośliną inwazyjną, >To znaczy, że wykorzystanie przewagi gatunków naturalnych jest wystarczającym ubezpieczeniem dla konstruktora sztucznego organizmu (i można eksperymentować dowolnie, a 'matka-natura' zawsze po nas posprząta)? Tu nawet nie chodzi o przewagę. Po prostu rośliny uprawne wymagają pielęgnacji i nie mają cech organizmów inwazyjnych. Jednak w tym przypadku należałoby rozszerzyć odpowiedzialność na każdą firmę produkującą nasiona - czy również tradycyjne uprawy obarczysz taką odpowiedzialnością, jeśli nasiona przejdą przez ręce firm? Czy firmy transportowe obarczysz odpowiedzialnością za zaniedbanie i przeniesienie nasion roślin inwazyjnych?
Problem, o którym mówię to obarczanie odpowiedzialnością producentów GMO, która nie jest nakładana na żadne firmy czy instytucje nie wprowadzające GMO, a zagrożenia są dokładnie takie same.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. szanse na inwazyjność organizmów GMO są śmiesznie niskie. (..) rośliny uprawne wymagają pielęgnacji i nie mają cech organizmów inwazyjnych. Widocznie wychodziłem z błędnego założenia, że modyfikacje genetyczne zwykle zwiększają odporność i, co za tym idzie, organizmy modyfikowane wymagają mniej pielęgnacji. Skoro jednak pozostawione same sobie wyginą łatwiej niż dzikie, to wobec GMO nie powinno być chyba żadnych zastrzeżeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>.. szanse na inwazyjność organizmów GMO są śmiesznie niskie. (..) rośliny uprawne wymagają pielęgnacji i nie mają cech organizmów inwazyjnych. >Widocznie wychodziłem z błędnego założenia, że modyfikacje genetyczne zwykle zwiększają odporność i, co za tym idzie, organizmy modyfikowane wymagają mniej pielęgnacji. > Skoro jednak pozostawione same sobie wyginą łatwiej niż dzikie, to wobec GMO nie powinno być chyba żadnych zastrzeżeń. Dodaje się odporność na coś, np. na szkodnika, chorobę czy pestycyd. Ale nie potrafimy (nawet gdybyśmy chcieli) dodać odporności na wszystko: stres wodny, problemy z nasłonecznieniem, a przede wszystkim - konkurencję chwastów. Nawet jeśli kupisz pomidory odporne na jakąś chorobę pomidorów, to i tak wystarczy konwalia, aby zabić pomidory i zająć ich miejsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Dodaje się odporność na coś, np. na szkodnika, chorobę czy pestycyd. A może dałoby się dodać (np. barszczom, kleszczom czy komarom) wrażliwości na coś, by je osłabić?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > >Dodaje się odporność na coś, np. na szkodnika, chorobę czy pestycyd.> A może dałoby się dodać (np. barszczowi Sosnowskiego, kleszczom czy komarom) wrażliwości na coś, by je osłabić?Komarom "dodaje się" w ramach zwalczania dengi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Dodaje się odporność na coś, np. na szkodnika, chorobę czy pestycyd.> A może dałoby się dodać (np. barszczom, kleszczom czy komarom) wrażliwości na coś, by je osłabić?Oczywiście, ale te w naturze i tak zostaną, więc po co? Nie da się tego zrobić przez "opryski"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. te w naturze i tak zostaną, więc po co?> Nie da się tego zrobić przez "opryski"  Faktycznie opylanie by się nie "opylało"  zatem może jednak przez opryski.. Bierzemy nasiona barszczu zmodyfikowanego tak, że jest wrażliwy na przymrozki. Dokładamy mu też cechę wczesnego, intensywnego i skutecznego pylenia, po czym wczesną wiosną mieszamy toto z wodą i opryskujemy tereny kaukaskiego intruza. W efekcie w trakcie lata i jesieni zwiększa się populacja barszczu, ale za to po zimie mało co zostaje, a następna zima czyni spustoszenie. W razie potrzeby kurację powtarzamy i już. Może jakiś skutek dałoby też opryskanie ugorów i lasów jajami kleszczy wyposażonymi podstępnie w geny typu 'koń trojański', ale to pewnie znaczne trudniejsze. [Wątpliwości związane z takim 'podkładaniem świni' niewinnym stworom natury uznaję za bezzasadne.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Tyle, że osobniki słabsze przegrywały by w konkurencji z silniejszymi, więc po paru dekadach... ewolucja dzieje się, trwa, nie zapominaj o tym. Wygrywa silniejszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. Wygrywa silniejszy. A gdy już wygra, to ewolucja się skończy (bo znikną wszyscy 'przegrani')?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | >>.. Wygrywa silniejszy. >A gdy już wygra, to ewolucja się skończy (bo znikną wszyscy 'przegrani')? Nie, zawsze będzie różnorodność i zawsze ktoś będzie lepiej przystosowany. "Silniejszy" było trochę nieścisłym słowem, bo nie chodzi tu o siłę fizyczną. Lepiej przystosowany do wypełnienia danej niszy. Zawsze będzie wiele nisz do wypełnienia. Jeśli będzie prawie idealny drapieżnik, zawsze będzie dla niego prawie idealnie broniąca się ofiara. Nie osiągną doskonałości, to jak granica funkcji (dobrze pamiętam? zdąża do niej, ale nie osiąga jej nigdy)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. zawsze będzie różnorodność i zawsze ktoś będzie lepiej przystosowany. To znaczy, że niemożliwa jest dominacja jednego gatunku, lecz musi ich być więcej? >.. to jak granica funkcji Dałoby się oszacować do ilu (co najmniej) rodzajów organizmów 'zmierza' świat biologii (bo pewnie do więcej niż jednego, ale skończenie wielu)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>.. zawsze będzie różnorodność i zawsze ktoś będzie lepiej przystosowany. >To znaczy, że niemożliwa jest dominacja jednego gatunku, lecz musi ich być więcej? Możliwa jest dominacja, ale nigdy nie będzie pełna. Teraz możemy powiedzieć, że my dominujemy, ale nigdy nie będziemy w dominacji bezpieczni. Może nas wybić byle wirusek. A nasz przykład nie jest typowy, większość gatunków nie miała narzędzi do zwiększania stopnia adaptacji do środowiska.
>>.. to jak granica funkcji >Dałoby się oszacować do ilu (co najmniej) rodzajów organizmów 'zmierza' świat biologii (bo pewnie do więcej niż jednego, ale skończenie wielu)? Nie sądzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. Teraz możemy powiedzieć, że my dominujemy, Wątpliwa to dominacja, skoro nie jesteśmy samożywni i 'muszą' jednocześnie żyć choćby jakieś rośliny odtwarzające tlen. >A nasz przykład nie jest typowy, większość gatunków nie miała narzędzi do zwiększania stopnia adaptacji do środowiska. Tak, ludzki gatunek jest trochę inny - chyba nie tylko dopasowuje się do warunków, ale i odwrotnie.
[Intryguje mnie pytanie o taki zbiór organizmów, który utworzyłby samowystarczalny układ zamknięty - minimalny .. ekosystem.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>.. Teraz możemy powiedzieć, że my dominujemy, >Wątpliwa to dominacja, skoro nie jesteśmy samożywni i 'muszą' jednocześnie żyć choćby jakieś rośliny odtwarzające tlen. Bo i słowo dominacja różnie można rozumieć. Ja rozumiem to przez liczebność, zróżnicowanie siedlisk i wpływ na ekosystem. Ale możesz definiować to inaczej. Jednak zwykle dominacja nie oznacza samodzielności. >>A nasz przykład nie jest typowy, większość gatunków nie miała narzędzi do zwiększania stopnia adaptacji do środowiska. >Tak, ludzki gatunek jest trochę inny - chyba nie tylko dopasowuje się do warunków, ale i odwrotnie. >[Intryguje mnie pytanie o taki zbiór organizmów, który utworzyłby samowystarczalny układ zamknięty - minimalny .. ekosystem.] Zamknięty to raczej nie będzie, bo dopływ energii być musi. Ale ogólnie można to stworzyć, wystarczy bogata roślinność w akwarium i mały ślimaczek. Możesz zamknąć to i stoi samo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Zamknięty to raczej nie będzie, bo dopływ energii być musi. Zgadza się. Życie zdaje się 'wykorzystywać' przepływ energii (podobnie jak silnik cieplny działający między nagrzewnicą a chłodnicą). >.. wystarczy bogata roślinność w akwarium i mały ślimaczek. Można to sobie wyobrazić jako małą planetkę, na której rośnie tylko sałata i ślimaczki? Jeśli tak, to czy układ będzie stabilny - czy też np. sałata 'zdominuje' ślimaki, po czym zatruje się tlenem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Zamknięty to raczej nie będzie, bo dopływ energii być musi. >Zgadza się. Życie zdaje się 'wykorzystywać' przepływ energii (podobnie jak silnik cieplny działający między nagrzewnicą a chłodnicą). >>.. wystarczy bogata roślinność w akwarium i mały ślimaczek. >Można to sobie wyobrazić jako małą planetkę, na której rośnie tylko sałata i ślimaczki? >Jeśli tak, to czy układ będzie stabilny - czy też np. sałata 'zdominuje' ślimaki, po czym zatruje się tlenem? Sałata nie zdominuje ślimaków, bo nie są w stanie osiągnąć tej niszy, niszy roślinożercy. Co więcej, sałata nie zagraża ślimakom. Im więcej sałaty, tym lepszy komfort życia ślimaka. Gorzej, jeśli ślimaki rozmnożą się i zeżrą sałatę...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>[Intryguje mnie pytanie o taki zbiór organizmów, który utworzyłby samowystarczalny układ zamknięty - minimalny .. ekosystem.] Porosty. Są w stanie przetrwać nawet pobyt w próżni i "odżyć".
Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >>[Intryguje mnie pytanie o taki zbiór organizmów, który utworzyłby samowystarczalny układ zamknięty - minimalny .. ekosystem.] >Porosty. Są w stanie przetrwać nawet pobyt w próżni i "odżyć". >Pozdrawiam > Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
Porosty także wymagają dostarczenia energii i materii z zewnątrz. Są bardzo odporne i zdolne wiele przetrwać ale bez światła i dopływu substancji mineralnych w odosobnieniu by padły. Zarówno w naturze jak i w technice perpetuum mobile nie istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wszystko, co rośnie wymaga dostarczania energii i materii z zewnątrz. Zapewne chodziło o taki ekosystem, w którym produkowany i pochłaniany jest tlen w obiegu zamkniętym. Itd itp.
Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Zapewne chodziło o taki ekosystem, w którym produkowany i pochłaniany jest tlen w obiegu zamkniętym. Itd itp. Tak. Chodzi o układ zamknięty ze względu na wymianę materii. Ciekawe czy porosty w szczelnym pudełku (ale umożliwiającym przepływ energii) z odpowiednią ilością wody i minerałów zachowają wewnętrzną równowagę chemiczną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Zapewne chodziło o taki ekosystem, w którym produkowany i pochłaniany jest tlen w obiegu zamkniętym. Itd itp. >Tak. Chodzi o układ zamknięty ze względu na wymianę materii. >Ciekawe czy porosty w szczelnym pudełku (ale umożliwiającym przepływ energii) z odpowiednią ilością wody i minerałów zachowają wewnętrzną równowagę chemiczną. W zasadzie tak. Dopóki nie ma dramatu, żyją sobie w spokoju. Mają minimalne wymagania. To naprawdę asceci świata ożywionego.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Czyli się nie opłaca używać swojego. Opłaca się kupić nowe ziarno co rok. >Oczywiście, że tak. Tak właśnie działają patenty w rolnictwie - w przypadku wielu konwencjonalnych upraw również. Czy słyszałeś może o Agencji Nasiennej?
Patenty w rolnictwie to barbarzyństwo. Można je porównać do bezprawnego wykorzystywania Linuksa w płatnym oprogramowaniu (bez poszanowania licencji Linuksa). Jakim prawem prywatne firmy wykorzystują w swoich produktach geny opracowane przez naturę w wyniku ewolucji? Nie mają do nich praw. To jest kradzież intelektualna własności należącej do wszystkich organizmów żywych.
|
|
| | | | |  | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | > Patenty w rolnictwie to barbarzyństwo.Oj, i w przemyśle farmaceutycznym. I spożywczym. Wszędzie, panie, to barbarzyństwo. Znacjonalizujmy  > Jakim prawem prywatne firmy wykorzystują w swoich produktach geny opracowane przez naturę w wyniku ewolucji? Nie mają do nich praw. To jest kradzież intelektualna własności należącej do wszystkich organizmów żywych.Ach, a odpowiedni gen sam się wyekstrahował, sam się po samodzielnym i naturalnym przeprowadzeniu odpowiednich badań obrobił i sam wkleił pomiędzy geny innej odmiany. I jeszcze, spryciarz, dobrze wiedział w jakim miejscu, by np. tłuc tylko odpowiedniego szkodnika albo wytwarzać odpowiednią witaminę. Potem Matka Natura sama przeprowadziła odpowiednie testy polowe i eksperymenty sprawdzające bezpieczeństwo odmiany oraz przeszła wymagane przez instytucje państwowe i międzynarodowe procedury uprawniające do wdrożenia. Następnie przyszła złowroga, chciwa firma i to wszystko opatentowała, nie pozwalając rolnikom dowolnie korzystać z dóbr natury. Nie zauważyłeś, że popadasz w śmieszność? A gdzie twój deklarowany szacunek dla własności i rynku? Rozumiem, że tak samo oburza cie opatentowana aspiryna tudzież taksany - też przecież bazujące u podstaw na substancjach naturalnych?
|
|
| | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Patenty w rolnictwie to barbarzyństwo.> Oj, i w przemyśle farmaceutycznym. I spożywczym. Wszędzie, panie, to barbarzyństwo. Znacjonalizujmy  > >Jakim prawem prywatne firmy wykorzystują w swoich produktach geny opracowane przez naturę w wyniku ewolucji? Nie mają do nich praw. To jest kradzież intelektualna własności należącej do wszystkich organizmów żywych.> Ach, a odpowiedni gen sam się wyekstrahował, sam się po samodzielnym i naturalnym przeprowadzeniu odpowiednich badań obrobił i sam wkleił pomiędzy geny innej odmiany. I jeszcze, spryciarz, dobrze wiedział w jakim miejscu, by np. tłuc tylko odpowiedniego szkodnika albo wytwarzać odpowiednią witaminę. Potem Matka Natura sama przeprowadziła odpowiednie testy polowe i eksperymenty sprawdzające bezpieczeństwo odmiany oraz przeszła wymagane przez instytucje państwowe i międzynarodowe procedury uprawniające do wdrożenia. Następnie przyszła złowroga, chciwa firma i to wszystko opatentowała, nie pozwalając rolnikom dowolnie korzystać z dóbr natury.> Nie zauważyłeś, że popadasz w śmieszność? A gdzie twój deklarowany szacunek dla własności i rynku? Rozumiem, że tak samo oburza cie opatentowana aspiryna tudzież taksany - też przecież bazujące u podstaw na substancjach naturalnych?Gdyby te firmy sprzedawały swój gen oddzielnie, to OK. Dlaczego sprzedają go w zestawie z genami naturalnymi nie oddając proporcjonalnego zysku do źródła tych genów? Zastosuj analogię z Linuksem.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | maciejo (3492 punktów) | >Gdyby te firmy sprzedawały swój gen oddzielnie, to OK. Dlaczego sprzedają go w zestawie z genami naturalnymi nie oddając proporcjonalnego zysku do źródła tych genów? Zastosuj analogię z Linuksem. >
Czyli przepraszam gdzie mają oddać tę część zysków? Jak wszczepili, załóżmy gen z truskawki do bakterii to mają te dolary w agar wepchnąć? Organizmy, z których powstają GMO nie są opatentowane w związku z czym nikt nie musi płacić żadnych tantiem za ich użytkowanie czy wykorzystywanie.
Poza tym jak mają sprzedać ten gen "oddzielnie". Liliac wyraźnie Ci nakreśliła procedurę uzyskiwania takiego organizmu. Nie da się sprzedać oddzielnie genu bez powiązania z organizmem, w którym ma istnieć!
|
|
| | | | | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Gdyby te firmy sprzedawały swój gen oddzielnie, to OK. Dlaczego sprzedają go w zestawie z genami naturalnymi nie oddając proporcjonalnego zysku do źródła tych genów? Zastosuj analogię z Linuksem. >> >Czyli przepraszam gdzie mają oddać tę część zysków? Jak wszczepili, załóżmy gen z truskawki do bakterii to mają te dolary w agar wepchnąć?
Wszystkim organizmom żywym. Jeżeli mają z tym problem, to sami muszą go rozwiązać. Nie mają prawa opatentować czegoś, co wyszło z ich laboratorium i np wiatropylnie wchodzi w geny organizmów poza laboratorium. Do czasu usunięcia tego problemu nie powinni mieć praw do pozywania niewinnych rolników tylko dlatego, że z pola ich sąsiadów wiatr lub pszczoły przyniosły opatentowane geny. Jak mają swoje wynalazki, to niech ich pilnują.
>Organizmy, z których powstają GMO nie są opatentowane w związku z czym nikt nie musi płacić żadnych tantiem za ich użytkowanie czy wykorzystywanie.
Modyfikacje genów są opatentowane.
>Poza tym jak mają sprzedać ten gen "oddzielnie". Liliac wyraźnie Ci nakreśliła procedurę uzyskiwania takiego organizmu. Nie da się sprzedać oddzielnie genu bez powiązania z organizmem, w którym ma istnieć!
To jest ich problem jak to sprzedadzą, a nie kogoś innego. Dopóki tego problemu nie rozwiążą, to nie powinni mieć prawa do czerpania zysków z genów które zostały przeniesione na pola rolników nie będących ich klientami. Czy naprawdę tak trudno zauważyć absurd w tym, że prawnik będzie żądał od rolnika pieniądze za to że wiatr lub pszczoły przyniosły na kwiaty jego upraw opatentowane pyłki z obcej plantacji?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >>>Gdyby te firmy sprzedawały swój gen oddzielnie, to OK. Dlaczego sprzedają go w zestawie z genami naturalnymi nie oddając proporcjonalnego zysku do źródła tych genów? Zastosuj analogię z Linuksem. >>> >>Czyli przepraszam gdzie mają oddać tę część zysków? Jak wszczepili, załóżmy gen z truskawki do bakterii to mają te dolary w agar wepchnąć?
>Wszystkim organizmom żywym.
Co to oznacza? W jaki sposób?
>Nie mają prawa opatentować czegoś, co wyszło z ich laboratorium i np wiatropylnie wchodzi w geny organizmów poza laboratorium. >Do czasu usunięcia tego problemu nie powinni mieć praw do pozywania niewinnych rolników tylko dlatego, że z pola ich sąsiadów wiatr lub pszczoły przyniosły opatentowane geny. >Jak mają swoje wynalazki, to niech ich pilnują.
Zgadzam się całkowicie.
>>Organizmy, z których powstają GMO nie są opatentowane w związku z czym nikt nie musi płacić żadnych tantiem za ich użytkowanie czy wykorzystywanie. >Modyfikacje genów są opatentowane.
No są. Każdy chce zarobić na tym co wymyślił.
>>Poza tym jak mają sprzedać ten gen "oddzielnie". Liliac wyraźnie Ci nakreśliła procedurę uzyskiwania takiego organizmu. Nie da się sprzedać oddzielnie genu bez powiązania z organizmem, w którym ma istnieć! > To jest ich problem jak to sprzedadzą, a nie kogoś innego. Dopóki tego problemu nie rozwiążą, to nie powinni mieć prawa do czerpania zysków z genów które zostały przeniesione na pola rolników nie będących ich klientami. > Czy naprawdę tak trudno zauważyć absurd w tym, że prawnik będzie żądał od rolnika pieniądze za to że wiatr lub pszczoły przyniosły na kwiaty jego upraw opatentowane pyłki z obcej plantacji?
Oczywiście, że jest to absurdalne. Proszę o źródło skąd wiesz o takich pozwach, procesach czy jakiś implikacjach prawnych w tych konkretnych sytuacjach.
|
|
| | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Wacław (1038 punktów) |
> Organizmy, z których powstają GMO nie są opatentowane w związku z czym nikt nie musi płacić żadnych tantiem za ich użytkowanie czy wykorzystywanie.Tak, ale jeśli organizm GMO zapyli twój naturalny to jest spora szansa że nasiona będę już miały cechy GMO. Normą jest, że część rolników pozostawia sobie część zebranych nasion i wykorzystuje w kolejnym sezonie wegetacyjnym. Tylko że rolnik może nie mieć świadomości że jego ziarno ma opatentowaną genetyczną modyfikację, a korporacja biotechnologiczna pobierze próbkę, strzeli szybki test na obecność jej genów i pozew leci do sądu. To właśnie jest chore w całej przepychance patentowej z GMO - pyłki roślin swobodnie latające na wietrze to nie schematy budowy układu scalonego. Może się zdarzyć, że "patent" sam się rozniesie i chora jest próba wyciągania konsekwencji od niewinnych. Dochodzi już do absurdów, że producenci rolni prewencyjnie pozywają firmy biotechnologiczne - Klik
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Tak, ale jeśli organizm GMO zapyli twój naturalny to jest spora szansa że nasiona będę już miały cechy GMO.Nieprawda. Szansa na to wcale nie jest wielka. Ubezpładnianie odmian i skupianie na regresji cech w kolejnych pokoleniach leży właśnie w interesie firmy, której zależy na wyłączności, a potencjalną "rozsiewalność" GMO bada się powszechnie. > Normą jest, że część rolników pozostawia sobie część zebranych nasion i wykorzystuje w kolejnym sezonie wegetacyjnym.To łamanie prawa. Należy je ścigać. > Tylko że rolnik może nie mieć świadomości że jego ziarno ma opatentowaną genetyczną modyfikacjęSugerujesz, że jest idiotą i nie wie, za co specjalnie zapłacił? > a korporacja biotechnologiczna pobierze próbkę, strzeli szybki test na obecność jej genów i pozew leci do sąduA teraz jeszcze podaj przykład pana Schmeissera, który zupełnie, biedactwo, nieświadomie obsiał sobie GMO niemal całe pole i obraził się, gdy został pociągnięty do odpowiedzialności. > To właśnie jest chore w całej przepychance patentowej z GMO - pyłki roślin swobodnie latające na wietrze to nie schematy budowy układu scalonego. Może się zdarzyć, że "patent" sam się rozniesie i chora jest próba wyciągania konsekwencji od niewinnych.Toteż jeśli zostanie udowodnione, że pyłek "sam się rozsiał", firma procesów nie będzie wygrywać.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Wacław (1038 punktów) | >Nieprawda. Szansa na to wcale nie jest wielka. Ubezpładnianie odmian i skupianie na regresji cech w kolejnych pokoleniach leży właśnie w interesie firmy, której zależy na wyłączności, a potencjalną "rozsiewalność" GMO bada się powszechnie.
Szansa na to że strzeli się w totka też jest niewielka, a jednak ktoś czasem wygrywa. Nie na darmo zaczynają się prewencyjne procesy grup producenckich w Stanach przeciwko koncernom biotechnologicznym.
>To łamanie prawa. Należy je ścigać.
Zgadzam się, ale tak uwolnione opatentowane geny są trudne do powstrzymania i w tym przeciwnicy upatrują największego zagrożenia dla środowiska.
>Sugerujesz, że jest idiotą i nie wie, za co specjalnie zapłacił?
Chyba się nie rozumiemy - jeśli mam pole ze zbożem z krajowej stacji nasiennej produkującej klasyczne ziarna krzyżówkowe, a sąsiad posadzi GMO i jego towar jednak zapyli mój to ja jestem poszkodowany i do takich sytuacji się odnosiłem. Celowe sianie zebranym towarem to osobna kwestia.
>A teraz jeszcze podaj przykład pana Schmeissera, który zupełnie, biedactwo, nieświadomie obsiał sobie GMO niemal całe pole i obraził się, gdy został pociągnięty do odpowiedzialności.
Rozumiem, że zaczynamy się traktować jak licealiści przy piwie? Pan Schmeisser przegrał w sądzie więc był winny sadzenia czegoś do czego nie miał prawa i tyle w tym temacie. Fanom teorii spiskowych pozostawiam dłubanie w tym dlaczego Monsanto zgodziło się "posprzątać" pola winnego na podstawie pozasądowego porozumienia.
>Toteż jeśli zostanie udowodnione, że pyłek "sam się rozsiał", firma procesów nie będzie wygrywać.
Aaaa, właśnie chodzi o to żeby pyłki na 100% się nie roznosiły po losowych uprawach i skutecznie zapylały kwiatostanów. W tym jest pies pogrzebany że jest to trudne do osiągnięcia, a polityka firm biotech jest taka że każdy kto ma ślady ich towarów na polu bez faktury za zakup materiału siewnego musi być złodziejem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Nie na darmo zaczynają się prewencyjne procesy grup producenckich w Stanach przeciwko koncernom biotechnologicznym.Nie mam nic przeciwko. > Chyba się nie rozumiemy - jeśli mam pole ze zbożem z krajowej stacji nasiennej produkującej klasyczne ziarna krzyżówkowe, a sąsiad posadzi GMO i jego towar jednak zapyli mój to ja jestem poszkodowany i do takich sytuacji się odnosiłem.Owszem. Potencjalnie jesteś. Z drugiej strony, jeśli chcesz uprawiać płaskurkę i pszenica sąsiada ci się przyplącze, również będziesz poszkodowany. Jak mówiłam - to tylko narzędzie. Ma potencjalne wady i potencjalne zalety. Nie bez powodu wprowadza się np. zalecane odległości między uprawami ( tu akurat kukurydza). > >A teraz jeszcze podaj przykład pana Schmeissera, który zupełnie, biedactwo, nieświadomie obsiał sobie GMO niemal całe pole i obraził się, gdy został pociągnięty do odpowiedzialności.> Rozumiem, że zaczynamy się traktować jak licealiści przy piwie?Nie widzę w tym nic złego, póki nie przekracza pewnych granic. > Pan Schmeisser przegrał w sądzie więc był winny sadzenia czegoś do czego nie miał prawa.OK, tu też się zgadzamy. > >Toteż jeśli zostanie udowodnione, że pyłek "sam się rozsiał", firma procesów nie będzie wygrywać.> Aaaa, właśnie chodzi o to żeby pyłki na 100% się nie roznosiły po losowych uprawach i skutecznie zapylały kwiatostanów. W tym jest pies pogrzebany że jest to trudne do osiągnięcia, a polityka firm biotech jest taka że każdy kto ma ślady ich towarów na polu bez faktury za zakup materiału siewnego musi być złodziejem.Zatem z jednej strony należy wdrażać jak najwięcej rozwiązań ochronnych, by możliwie zbliżyć się do tych magicznych 100%, z drugiej - pilnować rozwiązań legislacyjnych, tak by jasno oddzielone w praktyce prawnej były przypadki typu pana Schmeissera o przypadków skażenia rzędu 0,1%, jak w przytaczanej pracce o ryżu. Nazbyt często dyskusja o GMO prowadzi do utożsamiania roślin transgenicznych i ogólnie przemysłu biotech z przykładami praktyki konkretnych firm branży. Przepraszam, jeśli niesłusznie doszukiwałam się podobnej postawy u ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Wacław (1038 punktów) | >Przepraszam, jeśli niesłusznie doszukiwałam się podobnej postawy u ciebie.
Pracowałem 5 lat w instytucie w UK, gdzie poza klasycznymi krzyżówkami i testami efektywności ŚOR bawiono się również organizmami GMO. Daleko mi do postawy "brak modyfikacji lub śmierć" - zwyczajnie uważam, że okresy "testowania" odmian modyfikowanych są zbyt krótkie, a ramy legislacyjne w jakich GMO funkcjonuje nadal wymagają dopracowywania. Zgadzam się, że nie uciekniemy od modyfikacji ale należy nad nimi panować i dbać by nie straciły na tym kolejne pokolenia, które nas kiedyś zastąpią. Żebym za 20-30 lat nie musiał spoglądać w oczy wnukom i wstydzić się za to że przykładałem rękę do tej zabawy.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | > >Tak, ale jeśli organizm GMO zapyli twój naturalny to jest spora szansa że nasiona będę już miały cechy GMO.> Nieprawda. Szansa na to wcale nie jest wielka. Ubezpładnianie odmian i skupianie na regresji cech w kolejnych pokoleniach leży właśnie w interesie firmy, której zależy na wyłączności, a potencjalną "rozsiewalność" GMO bada się powszechnie.Cóż, ubezpładnianie roślin, a konkretnie rzepaku stosuje jedynie Bayer CropScience. Polecam przeczytać listę dopuszczonych do obrotu roślin GMO na terenie UE: ec.europa.eu/food/dyna/gm_register/index_en.cfm
Jam jest jam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | balon000 (504 punktów) |
>Patenty w rolnictwie to barbarzyństwo. >Można je porównać do bezprawnego wykorzystywania Linuksa w płatnym oprogramowaniu (bez poszanowania licencji Linuksa). Jakim prawem prywatne firmy wykorzystują w swoich produktach geny opracowane przez naturę w wyniku ewolucji? Nie mają do nich praw. To jest kradzież intelektualna własności należącej do wszystkich organizmów żywych.
Bo (jeśli użyjemy analogii) naturalne geny nie są na licencji GPL tylko są public domain. Każdy może je użyć do swojego patent. Tak samo jak programy na licencji public-domain(nie mylić z GPL) mogą być swobodnie włączane do komercyjnych produktów.
|
|
| |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Podobno jest na to ratunek, tzw. gen Terminator, który sprawia, że roślina jest niezdolna do rozmnażania.Są liczne metody, które współczesna biotechnologia stosuje w tym celu i nie jest to bynajmniej kwestia lekceważona przez naukę, natomiast organizacje anty-GMO bardzo chętnie straszą niezorientowanych w biologii laików, wywołując przesadną panikę.
|
|
| | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | > >Podobno jest na to ratunek, tzw. gen Terminator, który sprawia, że roślina jest niezdolna do rozmnażania.> Są liczne metody, które współczesna biotechnologia stosuje w tym celu i nie jest to bynajmniej kwestia lekceważona przez naukę, natomiast organizacje anty-GMO bardzo chętnie straszą niezorientowanych w biologii laików, wywołując przesadną panikę.A co byś powiedziała na rośliny odporne na glifosat? Wtedy chyba już nie będziesz entuzjastką...
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| | | |  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > A co byś powiedziała na rośliny odporne na glifosat?A co miałabym niby powiedzieć i dlaczego? To chyba jeden z najpowszechniej obecnie stosowanych herbicydów, a rośliny nań odporne to, jak się zdaje, jedne z najgłośniejszych GMO. Zatem? > Wtedy chyba już nie będziesz entuzjastką...Zawsze niezmiernie mnie intryguje, gdy rozmówcy wydaje się, że lepiej zna moją opinię niż ja sama
|
|
| | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >>A co byś powiedziała na rośliny odporne na glifosat? >A co miałabym niby powiedzieć i dlaczego? To chyba jeden z najpowszechniej obecnie stosowanych herbicydów, a rośliny nań odporne to, jak się zdaje, jedne z najgłośniejszych GMO. Zatem? Chodzi o to, że można pryskać je, ile się chce. W przypadku roślin konwencjonalnych oprysk możliwy jest tylko przed wysiewem, bo inaczej rośliny by umarły. Dzięki temu zawartość chemii w docelowym produkcie jest śladowal A w przypadku roślin odpornych na herbicydy opryskuje się zwykle podczas wzrostu rośliny. W produkcie docelowym procent herbicydu jest całkiem spory... A gdy ma się świadomość, że zjada się coś, co zawiera dość toksyczny glifosat, czy też glufosynat amonowy, ochota na jedzenie odchodzi... Nic dziwnego. Wielu naukowców twierdzi, że glifosat w takich ilościach, jakie zawierają opryskane przezeń rośliny nań odporne jest szkodliwy. Gdyby np. kukurydza odporna na glifosat opanowała cały rynek, prawdopodobnie wzrosłaby bezpłodność, czy możliwość zachorowania na nowotwory. Glifosat sam w sobie nie jest straszny, ale w ilościach, jakie się go stosuje w roślinach na niego odpornych może sporo namieszać.
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | Ja cię bardzo uprzejmie proszę o udokumentowanie tezy o szkodliwym wpływie zdrowotnym plonów GMO - to akurat temat dość dobrze obadany naukowo, zatem nie powinieneś mieć problemu z dostarczeniem odpowiednich rzetelnych publikacji naukowych (tylko proszę - publikacji naukowych, nie sensacyjnych newsów, nie bawmy się w onet).
Jednocześnie warto, byś się zastanowił nad ideą "pryskania, ile się chce", bo sugerujesz właśnie, że rolnicy nie patrzą na koszt uprawy i są zupełnymi analfabetami ekonomicznymi. Nota bene, jest sporo raportów wykazujących spadek stosowania środków ochrony roślin w uprawach GMO, zatem teza o analfabetyźmie ekonomicznym rolników nie bardzo znajduje oparcie w rzeczywistości.
|
|
| | | | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >Ja cię bardzo uprzejmie proszę o udokumentowanie tezy o szkodliwym wpływie zdrowotnym plonów GMO - to akurat temat dość dobrze obadany naukowo, zatem nie powinieneś mieć problemu z dostarczeniem odpowiednich rzetelnych publikacji naukowych (tylko proszę - publikacji naukowych, nie sensacyjnych newsów, nie bawmy się w onet). >Jednocześnie warto, byś się zastanowił nad ideą "pryskania, ile się chce", bo sugerujesz właśnie, że rolnicy nie patrzą na koszt uprawy i są zupełnymi analfabetami ekonomicznymi. Nota bene, jest sporo raportów wykazujących spadek stosowania środków ochrony roślin w uprawach GMO, zatem teza o analfabetyźmie ekonomicznym rolników nie bardzo znajduje oparcie w rzeczywistości.
Spadek stosowania środków ochrony roślin jest, ale w przypadku roślin z grupy Bt, czyli odpornych na owady. Wówczas roślina wytwarza pewne ilości białek szkodliwych dla szkodników. Dodatkowo białka te znajdują się bardziej w liściach, niż kwiatostanie i przez to jest pewne, że taka roślina raczej nie zagrozi np. pszczołom.
A w przypadku roślin odpornych na herbicydy użycie herbicydów wzrasta, bo pryska się dwa razy, a nie raz przed zasiewem. Nie czytasz uważnie mojego postu. Ja mówiłem głównie o możliwej szkodliwości takich upraw dla człowieka właśnie dlatego, że zawierają w sobie więcej herbicydów.
Bez przerwy stanowisz, aby inni coś udokumentowali, a sama nie dokumentujesz. Podaj linki do tych raportów. W przypadku upraw GM na pewno jest spadek ilości stosowanych insektocydów. Ale herbicydów?!
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Bardzo cię uprzejmie proszę, i owszem, byś dokumentował. Ty postulujesz szkodliwość, ty podajesz dowody. Możesz od razu nie tylko względem człowieka, ale i względem pszczół, skoro poruszyłeś ten temat. To będzie szczególnie interesujące, bo chętnie poznam prace wykazujące szkodliwość względem tych owadów. Kilka prac pokazujących nieszkodliwość dla pszczół znam, chętnie poznam prace wnioskujące przeciwnie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >Bardzo cię uprzejmie proszę, i owszem, byś dokumentował. Ty postulujesz szkodliwość, ty podajesz dowody. Możesz od razu nie tylko względem człowieka, ale i względem pszczół, skoro poruszyłeś ten temat. To będzie szczególnie interesujące, bo chętnie poznam prace wykazujące szkodliwość względem tych owadów. Kilka prac pokazujących nieszkodliwość dla pszczół znam, chętnie poznam prace wnioskujące przeciwnie.
Chodzi tu o to, że białka Bt są trujące dla owadów, ale w roślinach GM są obecne głównie w liściach, które są obiektem ataków omacnicy prosowianki. Ale nie jest to zagrożeniem dla pszczół, bo w kwiatostanie prawie tego nie ma.
Czy ty w ogóle czytasz dokładnie? W moim poprzednim poście nie było ani słowa o rzekomym ginięciu pszczół dla GMO.
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Chodzi tu o to, że białka Bt są trujące dla owadów, ale w roślinach GM są obecne głównie w liściach, które są obiektem ataków omacnicy prosowianki. Ale nie jest to zagrożeniem dla pszczół, bo w kwiatostanie prawie tego nie ma. >Czy ty w ogóle czytasz dokładnie? W moim poprzednim poście nie było ani słowa o rzekomym ginięciu pszczół dla GMO.
Sugerując, że te akurat odmiany pszczołom nie grożą, postulujesz niejako, że inne im zagrażają. Nic dziwnego, że jestem ciekawa źródła danych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >>Chodzi tu o to, że białka Bt są trujące dla owadów, ale w roślinach GM są obecne głównie w liściach, które są obiektem ataków omacnicy prosowianki. Ale nie jest to zagrożeniem dla pszczół, bo w kwiatostanie prawie tego nie ma. >>Czy ty w ogóle czytasz dokładnie? W moim poprzednim poście nie było ani słowa o rzekomym ginięciu pszczół dla GMO.Sugerując, że te akurat odmiany pszczołom nie grożą, postulujesz niejako, że inne im zagrażają. Nic dziwnego, że jestem ciekawa źródła danych.
Roundup jest stosunkowo toksyczny i pewne jest to, że pszczoły zapylające świeżo spryskane rośliny toksyną umrą...
Jam jest jam.
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Dlaczego właściciel lub użytkownik praw umożliwia przeniesienie pyłków zawierających opatentowane DNA na nienależące do niego organizmy i skażenie ich genów opatentowanym kodem? Bo to sprytniejszy biznes niż wymuszenie typu 'kup pan cegłę' - tu nawet nie trzeba wyrazić zgody, by mieć obowiązek zapłaty za coś, co 'samo' przypełzło.
|
|
| |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >Bo to sprytniejszy biznes niż wymuszenie typu 'kup pan cegłę' - tu nawet nie trzeba wyrazić zgody, by mieć obowiązek zapłaty za coś, co 'samo' przypełzło.
Minimum uczciwości intelektualnej wymagałoby udokumentowania takich tez, by nie brzmiały jak prymitywna teoria spiskowa.
[A korporacje farmaceutyczne celowo rozsiewają raka wśród potencjalnych pacjentów. Z samolotów. Chemtrailsami.]
|
|
| | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Ależ nie chodzi tu, droga liliac, o sianie (nomen omen) teorii spiskowych, lecz o ew. odpowiedzialność producentów nowych pyłków za ich rozpowszechnianie. Nie powinno być tak, żeby np. plantator ponosił szkody z powodu produktów, których wcale nie zamawiał.
[A podejrzliwość wobec GMO jest chyba uzasadniona, bo gdyby były cenne, to trzymaliby je w sejfach zamiast wciskać gdzie się da.]
|
|
| | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Nie powinno być tak, żeby np. plantator ponosił szkody z powodu produktów, których wcale nie zamawiał.Ten temat poruszyłam z Werbińskim wyżej. Tylko powtórzę. Udokumentuj szkody lub oszustwa, jeśli te sugerujesz.. > A podejrzliwość wobec GMO jest chyba uzasadniona, bo gdyby były cenne, to trzymaliby je w sejfach zamiast wciskać gdzie się daOczywiście - przecież właśnie po to firmy inwestują w nowe produkty, by trzymać je w sejfach, a nie sprzedawać
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Nie powinno być tak, żeby np. plantator ponosił szkody z powodu produktów, których wcale nie zamawiał. >Ten temat poruszyłam z Werbińskim wyżej. Tylko powtórzę. Udokumentuj szkody lub oszustwa, jeśli te sugerujesz..
Szkoda polega na tym, że prawnicy pukają do drzwi i żądają forsy za to że wiatr przywiał ich opatentowane pyłki.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Szkoda polega na tym, że prawnicy pukają do drzwi i żądają forsy za to że wiatr przywiał ich opatentowane pyłki.Zupełnie niczym katarynka  A w ramach dokumentacji znów zaproponujesz raport organizacji, która sama opisuje się jako nieobiektywna ("wroga biotechnologii")? To ja poczekam na dokumentacje naukową i wyroki sądów, a ty się pień i gardłuj
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Szkoda polega na tym, że prawnicy pukają do drzwi i żądają forsy za to że wiatr przywiał ich opatentowane pyłki.> Zupełnie niczym katarynka A w ramach dokumentacji znów zaproponujesz raport organizacji, która sama opisuje się jako nieobiektywna ("wroga biotechnologii")?> To ja poczekam na dokumentacje naukową i wyroki sądów, a ty się pień i gardłuj  Od kiedy to fakt zadeklarowania się jako zwolennika lub wroga wpływa na jakość argumentów i logiczne rozumowanie przy ich analizie?
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > Od kiedy to fakt zadeklarowania się jako zwolennika lub wroga wpływa na jakość argumentów i logiczne rozumowanie przy ich analizie?W przypadku publikacji naukowej może mieć niewielki, w przypadku grupy, która nie nauką się zajmuje, a lobbingiem, wybiórczość przedstawianych danych bywa ogromna. Ot, publikacje religijne na temat ateistów, na przykład. Zresztą - na litość - wróg biotechnologii? Nawet nie GMO, ale całej biotechnologii? Mam nadzieję, że taki wróg biotechnologii gwoli dania świadectwa przywiązania do sprawy trzyma się z daleka od np. insuliny - nawet będąc cukrzykiem
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>[A podejrzliwość wobec GMO jest chyba uzasadniona, bo gdyby były cenne, to trzymaliby je w sejfach zamiast wciskać gdzie się da.]
Plus. Za najlepszy dowcip jaki słyszałem w tym roku.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Gratuluję poczucia humoru. W poważniejszym  podtekście chodziło o to, wg jakiego prawa ma następować legalizacja GMO: 1. Niemieckiego, w którym zabronione wszystko, co nie dozwolone; 2. Austriackiego, gdzie dozwolone wszystko, co nie zabronione; 3. Rosyjskiego, polegającego na zakazie wszystkiego (również tego, co legalne); 4. Francuskiego, w myśl którego dozwolone są także rzeczy zabronione. [Moim zdaniem produkty inżynierii biologicznej powinny, podobnie jak leki czy narkotyki, podlegać zasadom prawa niemieckiego. Dokumenty legalizujące będą wtedy warte zamykania w sejfie, by kto nieodpowiedzialny się nimi nie posłużył]
|
|
8 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Kilka dni temu w TOK FM była audycja na temat GMO, niestety nie potrafię podać linku do jej zapisu, więc pokrótce opiszę co zostało powiedziane. Zwolennik GMO, a może właściwiej byłoby napisać nie przeciwnik GMO podnosił następujące argumenty: 1) Przeprowadzono kilka 20-letnich badań na temat wpływu GMO (głównie roślin uprawnych) na środowisko naturalne, na organizmy roślin, zwierząt i ludzi. Żadne z tych badań nie wykazało negatywnych konsekwencji stosowania GMO. 2) Tworzenie GMO jest o wiele bardziej przewidywalne niż stosowane powszechnie inne rodzaje modyfikacji. Otóż w eksperymentach z GMO modyfikuje się precyzyjnie np. tylko jeden gen i obserwuje jakie to wywołuje konsekwencje. W innych, jak podkreślono, powszechnie stosowanych metodach, napromieniowuje się albo działa chemicznie "na pałę" (określenie moje) i patrzy jakie są tego rezultaty. Jeśli wskutek takiego działania "na pałę" uzyskuje się jakiś pożądany efekt, to taka metoda wchodzi do powszechnego użytku, mimo iż nikt nie bada jakie inne konsekwencje może wywołać.
Podsumowując - tworzenie GMO wydaje się być dużo bardziej odpowiedzialne i mniej niebezpieczne niż inne metody modyfikacji roślin i zwierząt.
W audycji zabrała także głos pani z jakiejś "zielonej" organizacji, która to pani broniła kampanii anty GMO głównie takimi argumentami, że wiele państw świata (głównie UE) ogłosiło moratorium na takie badania. No ale to żaden argument, bo takie decyzje nie są poparte wynikami jakichkolwiek badań. Jest natomiast argumentem tej pani godnym uwagi ten, że w krajach Ameryki Południowej, na terenach niektórych upraw roślin GMO, pojawiły się zmutowane chwasty, które są odporne na wszelkie znane obecnie środki chwastobójcze.
Moje zdanie jest takie, że od tysięcy lat człowiek ingeruje w kod genetyczny roślin i zwierząt dokonując przeróżnych krzyżówek, tworząc przeróżne odmiany i jakoś nikt z tego powodu nie podnosi larum. Może więc nie ma żadnego sensu krucjata przeciw GMO?
Poza tym uważam, że dla naszego, ludzkiego zdrowia, przerażająco szkodliwa jest żywność, którą oferuje się nam na co dzień, a co wcale nie jest GMO.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
 | 2 na 2 | balon000 (504 punktów) |
>2) Tworzenie GMO jest o wiele bardziej przewidywalne niż stosowane powszechnie inne rodzaje modyfikacji. Otóż w eksperymentach z GMO modyfikuje się precyzyjnie np. tylko jeden gen i obserwuje jakie to wywołuje konsekwencje. W innych, jak podkreślono, powszechnie stosowanych metodach, napromieniowuje się albo działa chemicznie "na pałę" (określenie moje) i patrzy jakie są tego rezultaty. Jeśli wskutek takiego działania "na pałę" uzyskuje się jakiś pożądany efekt, to taka metoda wchodzi do powszechnego użytku, mimo iż nikt nie bada jakie inne konsekwencje może wywołać.
Ten drugi argument jest tak naprawdę odpowiedzią na formę pewnej dziwnej logiki. Zakłada się że substancje naturalne mają być np lepszymi lekami od tych zaprojektowanych. Jeden znajomy mi powiedział że "naturalne zawsze ma mniejsze skutki uboczne przy takim samym działaniu". Nie uzasadnił tego. Po prostu ludzie myślą że substancja naturalna działa lepiej na [tu wstaw nazwę choroby o jakiej w danym momencie gadasz] od tej zaprojektowanej od podstaw. To tak jakby mówić że nieociosany głaz lepiej pasuje do muru od ociosanego.
Przy czym definicja co jest sztuczne a co naturalne jest bardzo dziwna. Np Homeopatia jest naturalna (mimo że w naturze nie występuje woda destylowana), ale już np Paklitaksel, silny środek stosowany w chemioterapii mimo że pochodzący* z kory jednej z odmian cisu jest "nienaturalny".
*Od jakiegoś czasu już go nie pozyskuje się z kory bo są lepsze metody produkcji tego środka.
|
|
|  | 8 na 8 | Ania... (14138 punktów) | Ja zwykle odpowiadam paranoikom naturalnego zdrowego, że muchomor sromotnikowy jest w 100% naturalny - smacznego!
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | >Ja zwykle odpowiadam paranoikom naturalnego zdrowego, że muchomor sromotnikowy jest w 100% naturalny - smacznego!
Kiedyś próbowałem, niezbyt dobry, ale znam ludzi którzy to lubią.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Ja zwykle odpowiadam paranoikom naturalnego zdrowego, że muchomor sromotnikowy jest w 100% naturalny - smacznego! >Kiedyś próbowałem, niezbyt dobry, ale znam ludzi którzy to lubią. Żarcik? Przede wszystkim - z relacji osób, które przeżyły, wiemy, że to smaczny grzyb. Ale dodam - mam nadzieję, że to sarkazm, bo to najbardziej toksyczny grzyb.
|
|
| | | |  | | Selanos (12869 punktów) | >Żarcik? >Przede wszystkim - z relacji osób, które przeżyły, wiemy, że to smaczny grzyb. >Ale dodam - mam nadzieję, że to sarkazm, bo to najbardziej toksyczny grzyb.
Nie, mówię całkiem serio. Jak muchomora odpowiednio przygotujesz, to można go zjeść, ale nie smakuje po tym zbyt dobrze, przynajmniej mnie nie smakował. Ludzie w rodzinnej wsi moich dziadków mają całkiem sporą listę potraw z muchomora czerwonego i nieco krótszą na zastosowania "lecznicze" muchomora sromotnikowego. Z reguły umierają tam z powodu alkoholizmu, nie zatrucia grzybami.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>Żarcik? >>Przede wszystkim - z relacji osób, które przeżyły, wiemy, że to smaczny grzyb. >>Ale dodam - mam nadzieję, że to sarkazm, bo to najbardziej toksyczny grzyb. >Nie, mówię całkiem serio. Jak muchomora odpowiednio przygotujesz, to można go zjeść, ale nie smakuje po tym zbyt dobrze, przynajmniej mnie nie smakował. Ludzie w rodzinnej wsi moich dziadków mają całkiem sporą listę potraw z muchomora czerwonego i nieco krótszą na zastosowania "lecznicze" muchomora sromotnikowego. Z reguły umierają tam z powodu alkoholizmu, nie zatrucia grzybami. Muchomor czerwony - tak. Sromotnikowy - nie. Przegotowanie i nawet długa obróbka termiczna nie usuwa z niego toksyn, w przeciwieństwie do dość marnie toksycznego czerwonego.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | >>Żarcik? >>Przede wszystkim - z relacji osób, które przeżyły, wiemy, że to smaczny grzyb. >>Ale dodam - mam nadzieję, że to sarkazm, bo to najbardziej toksyczny grzyb. >Nie, mówię całkiem serio. Jak muchomora odpowiednio przygotujesz, to można go zjeść, ale nie smakuje po tym zbyt dobrze, przynajmniej mnie nie smakował. Ludzie w rodzinnej wsi moich dziadków mają całkiem sporą listę potraw z muchomora czerwonego i nieco krótszą na zastosowania "lecznicze" muchomora sromotnikowego. Z reguły umierają tam z powodu alkoholizmu, nie zatrucia grzybami.
Błagam Ciebie po linii zawodowej - nie wypisuj takich głupot! Wybacz ostry ton, ale muchomora sromotnikowego nie można w żaden sposób tak przyrządzić, aby przestał być śmiertelnie niebezpieczny. Mam za przysłowiowym płotem Klinikę Ostrych Zatruć Instytutu Medycyny Przemysłowej, z którą czasem mój oddział intensywnej terapii współpracuje - tam w każdym sezonie mają pełno takich "ekspertów". Głównym beneficjentem tak przyrządzonych smakołyków są firmy pogrzebowe, ewentualnie oddziały transplantologii przeszczepiające wątroby, więc jeśli nie jesteś przedstawicielem ani jednych, ani drugich - nie siej, proszę niebezpiecznej propagandy, bo ktoś gotów uwierzyć i wziąć się za eksperymenty.
|
|
| | | | | |  | | tom2010 (352 punktów) | > Wybacz ostry ton, ale muchomora sromotnikowego nie można w żaden sposób tak przyrządzić, aby przestał być śmiertelnie niebezpieczny.Fajnie. To znaczy, że jego geny nadają się do wszczepienia do GMO! Będą zabezpieczały przed zjedzeniem przez szkodniki
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > > Wybacz ostry ton, ale muchomora sromotnikowego nie można w żaden sposób tak przyrządzić, aby przestał być śmiertelnie niebezpieczny.> Fajnie. To znaczy, że jego geny nadają się do wszczepienia do GMO! Będą zabezpieczały przed zjedzeniem przez szkodniki  > Jeśli się założy, że - jak sądzą co niektórzy - największym szkodnikiem jest człowiek, to rzeczywiście metoda może być skuteczna...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Błagam Ciebie po linii zawodowej - nie wypisuj takich głupot! Wybacz ostry ton, ale muchomora sromotnikowego nie można w żaden sposób tak przyrządzić, aby przestał być śmiertelnie niebezpieczny. 5 godzin temu napisałem maila do kolegium moderatorów z prośbą, aby usunęli idiotyczne, a co gorsza niebezpieczne posty Selanosa, ale najwyraźniej mają to w doopie. Założę się, że ten mój post usuną szybciej niż za 5 godzin jako niedopuszczalną krytykę działań moderatorów, tyle że zrobię sobie jego zrzut ekranu i pozostanie dowód na żałosną moderację tego forum.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Ja nie twierdzę, że muchomor sromotnikowy nie jest śmiertelnie trujący. Napisałem tylko, że są ludzie, którzy po specjalnym przyrządzeniu i w małych ilościach, używają tego jako "lekarstwa".
We wrześniu będę u źródła, w małej wsi Dąbrowa na Lubelszczyźnie, spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > Ja nie twierdzę, że muchomor sromotnikowy nie jest śmiertelnie trujący. Napisałem tylko, że są ludzie, którzy po specjalnym przyrządzeniu i w małych ilościach, używają tego jako "lekarstwa".Najmocniej przepraszam, ale odniosłem zupełnie inne wrażenie, pozwól że zacytuję fragmenty Twoich wypowiedzi: > Kiedyś próbowałem (muchomora sromotnikowego - przyp. mój), niezbyt dobry, ale znam ludzi którzy to lubią.i > Jak muchomora (sromotnikowego - przyp. mój) odpowiednio przygotujesz, to można go zjeśćNie twierdzę, że miałeś złe intencje, ale Twoje wypowiedzi można odczytać mniej więcej tak: "próbowałem i żyję, więc nie jest trujący to tylko kwestia odpowiedniego przyrządzenia". I to mnie właśnie zaniepokoiło. Ale może dobrze się stało, że temat został poruszony, bo doskonale wiem, że są na świecie ludzie, którzy mają poglądy zbliżone do Twoich znajomych włościan ze wsi Dąbrowa  A że wiedzy nigdy dość, to chyba mimo wszystko nie poparłbym pomysłu Kulki Na Mole, aby usunąć Twoje posty. Pozwolę sobie tylko powtórzyć niczym Katon - zaprawdę, powiadam wam, że muchomor sromotnikowy śmiertelnie niebezpiecznym jest i basta! > We wrześniu będę u źródła, w małej wsi Dąbrowa na Lubelszczyźnie, spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej.Tylko uważaj siadając do kolacji
|
|
| | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Gratuluję konsekwencji. Najpierw ostro protestujesz przeciw niebezpiecznym i głupim poglądom propagowanym przez Selanosa, a potem odwracasz kota ogonem i udajesz, że wszystko jest OK i jeszcze robisz mi zarzut z tego, że zaprotestowałem przeciwko wypowiedziom Selanosa. Umówcie się na degustację sromotników.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | >Gratuluję konsekwencji. Najpierw ostro protestujesz przeciw niebezpiecznym i głupim poglądom propagowanym przez Selanosa, a potem odwracasz kota ogonem i udajesz, że wszystko jest OK i jeszcze robisz mi zarzut z tego, że zaprotestowałem przeciwko wypowiedziom Selanosa.
A może byś odrobinę powściągnął emocje? Zgadza się, protestowałem, bo wypowiedź selanosa wydała mi się ciut nieprzemyślana, ale po to jest forum, aby na takie wypowiedzi reagować, niekoniecznie je zaraz usuwając. Taka polemika też ma swoją wartość dydaktyczną, co zresztą zaznaczyłem w swoim wpisie. Nie czynię również Tobie jakichkolwiek zarzutów - doskonale rozumiem kierujące Tobą motywacje, ale - jak już wcześniej zaznaczyłem - niekoniecznie popieram proponowaną przez Ciebie metodę. I nie widzę tu bynajmniej niekonsekwencji, którą byłeś mi łaskaw zarzucić.
>Umówcie się na degustację sromotników.
Ten fragment wypowiedzi naprawdę mogłeś sobie darować, a swoje frustracje kieruj, proszę pod innym adresem - ja jestem przyzwyczajony do nieco innych standardów dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >A może byś odrobinę powściągnął emocje? Komentując twoje posty kierowałem się rozumem i logiką. A gdyby nawet to były emocje, to co w tym złego? "Błagam Ciebie po linii zawodowej - nie wypisuj takich głupot!" - a może byś odrobinę powściągnął emocje? Dotarło?
>Zgadza się, protestowałem, bo wypowiedź selanosa wydała mi się ciut nieprzemyślana, ale po to jest forum, aby na takie wypowiedzi reagować, niekoniecznie je zaraz usuwając. Taka polemika też ma swoją wartość dydaktyczną, co zresztą zaznaczyłem w swoim wpisie. Przypomnę ci, że na "ciut nieprzemyślaną" wypowiedź zareagowałeś tak: "Błagam Ciebie po linii zawodowej - nie wypisuj takich głupot!" Publikowanie postów zawierających ewidentne bzdury, do tego potencjalnie szkodliwe, nie ma żadnej wartości edukacyjnej. Polemika z takimi postami jest niepotrzebna i moralnie dwuznaczna, bo dopuszcza dyskusję z czymś, co nie powinno się w ogóle pojawić. Jeśli ktoś by napisał, że trzeba mordować Żydów, to też byś to potraktował jako "ciut nieprzemyślaną" wypowiedź?
>I nie widzę tu bynajmniej niekonsekwencji, którą byłeś mi łaskaw zarzucić. Ja doskonale widzę niekonsekwencję między "Błagam Ciebie po linii zawodowej - nie wypisuj takich głupot!" a "wypowiedź selanosa wydała mi się ciut nieprzemyślana".
>>Umówcie się na degustację sromotników. >Ten fragment wypowiedzi naprawdę mogłeś sobie darować, a swoje frustracje kieruj, proszę pod innym adresem - ja jestem przyzwyczajony do nieco innych standardów dyskusji. Twoje standardy dyskusji już poznałem, ale mi nie odpowiadają, gdyż nie lubię odwracania kota ogonem i hipokryzji, aczkolwiek jestem przyzwyczajony do takich właśnie standardów dyskusji.
Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | Cóż... Pozwolę sobie jednak mieć odmienne zdanie, zwłaszcza co do poziomu i standardów dyskusji. Jeśli nie odpowiada Tobie charakter, czy styl moich wypowiedzi, lub też sposób w jaki prowadzę dyskusję, to po prostu mnie olej, miast w tej dyskusji uczestniczyć - obaj będziemy mieli lepsze samopoczucie i zaoszczędzimy czas poświęcony na bezsensowne klikanie w klawiaturę. A jeśli jesteś sfrustrowany takimi, a nie innymi decyzjami moderatorów, to kieruj, proszę swoje pretensje pod właściwym adresem.
|
|
| |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >.. muchomor sromotnikowy jest w 100% naturalny Podobnie jak malaria, dżuma i cholera - dziwne, że podlega ochronie gatunkowej. Pozostaje mieć nadzieję, że modyfikatorzy nie narobią setek nowych odmian muchomorów.
[Może GMO powinno się dopuszczać tylko pod warunkiem wykasowania co najmniej jednego 'wrogiego' organizmu (tak jak wyeliminowano czarną ospę), bo inaczej nadmierna różnorodność w końcu nas wybije do cna.]
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>.. muchomor sromotnikowy jest w 100% naturalny >Podobnie jak malaria, dżuma i cholera - dziwne, że podlega ochronie gatunkowej. >Pozostaje mieć nadzieję, że modyfikatorzy nie narobią setek nowych odmian muchomorów. >[Może GMO powinno się dopuszczać tylko pod warunkiem wykasowania co najmniej jednego 'wrogiego' organizmu (tak jak wyeliminowano czarną ospę), bo inaczej nadmierna różnorodność w końcu nas wybije do cna.] Nadal sarkazm? Mam nadzieję.
|
|
 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >1) Przeprowadzono kilka 20-letnich badań na temat wpływu GMO (głównie roślin uprawnych) na środowisko naturalne, na organizmy roślin, zwierząt i ludzi. Żadne z tych badań nie wykazało negatywnych konsekwencji stosowania GMO.
Za krótki okres na stwierdzenie wpływu na ekosystemy. Wpływ spożywania GMO wydaje się być neutralny.
>Moje zdanie jest takie, że od tysięcy lat człowiek ingeruje w kod genetyczny roślin i zwierząt dokonując przeróżnych krzyżówek, tworząc przeróżne odmiany i jakoś nikt z tego powodu nie podnosi larum. Może więc nie ma żadnego sensu krucjata przeciw GMO?
Błąd. Czym innym jest selekcja danej cechy, a czym innym bezpośrednia modyfikacja genów. Myślę że niedługo terroryści opracują geny wirusa mogącego wybić dużą część populacji naszego gatunku. Technologia już istnieje, tylko jeszcze żaden naukowiec umiejący jej użyć nie pracuje dla oszołomów.
>Poza tym uważam, że dla naszego, ludzkiego zdrowia, przerażająco szkodliwa jest żywność, którą oferuje się nam na co dzień, a co wcale nie jest GMO.[/color]
Nie musisz jej kupować.
|
|
 | 1 na 1 | tom2010 (352 punktów) |
>2) Tworzenie GMO jest o wiele bardziej przewidywalne niż stosowane powszechnie inne rodzaje modyfikacji.
Na początku myślałem, że to przypomina argumenty ćpunów, że należy zalegalizować niektóre narkotyki, bo są mniej szkodliwe i mniej uzależniające niż papierorsy. Podczas gdy dla mnie jest oczywiste, że jeżeli obydwa produkty są szkodliwe, to obydwa powinny być zakazane.
Potem jednak zorientowałem się, że takie stwierdzenie jest fałszywą alternatywą. Otóż wprowadzenie GMO nie powoduje rezygnacji ani z gatunków po mutacjach przez napromieniowanie lub chemię, ani z samego procesu.
To wcale nie jest tak, że firmy biotechnologiczne jako wejście swoich eksperymentów biorą np. oryginalną pszenicę einkorn i zmniejają w niej geny - w ten sposób rezygnując ze wcześniejszych mutacji. Zamiast tego biorą aktualną, już zmutowaną roślinę, np. pszenicę karłowatą, i DODATKOWO w stosunku do tego co już jest dodają geny np. geny bakterii do produkcji toksyn. A jeżeli genetyczna modyfikacja nie spowoduje pożądanych skutków to nie ma żadnego mechanizmu, który powstrzymywałby firmę biotechnologiczną od zastosowania starszych metod modyfikacji.
Czyli będziemy mieli organizmy, które są modyfikowane ZARÓWNO starszą, jak i nowszą metodą.
Prawdziwą alternatywą dla OBYDWU są natomiast produkty, które nie były sztucznie mutowane ani modyfikowane genetycznie.
> przerażająco szkodliwa jest żywność, którą oferuje się nam na co dzień, a co wcale nie jest GMO.
Teraz można mieć obydwa naraz - śmieciowe jedzenie wyprodukowane ze składników GMO.
|
|
 | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) uważam, że dla naszego, ludzkiego zdrowia, przerażająco szkodliwa jest żywność, którą oferuje się nam na co dzień, a co wcale nie jest GMO.Święte słowa - dużo dyskutujemy o GMO, a wydaje mi się, że znacznie groźniejsze mogą być same zachowania żywieniowe - tłuste żarcie, przekarmianie dzieci, nadużywanie alkoholu - długo by wymieniać. I jeszcze taka myśl mnie naszła - z jednej strony krzyczy się z powodu GMO, a z drugiej niezbyt pilnuje norm dotyczących przetwórstwa żywności (niedawna aferka z używaniem soli technicznej do produkcji wędlin, zawartość substancji konserwujących, itp.) Ja osobiście kupując jedzenie sporo czasu poświęcam na lekturę etykiet - czasem włos się jeży na głowie, ale przy odrobinie wysiłku można znaleźć jedzenie nie będące "produktem petrochemicznym"  A GMO jakoś mnie specjalnie nie przeraża - przynajmniej jako potencjalnego konsumenta takiej żywności.
|
|
5 na 7 | Koraszewski (82900 punktów) | Dyskusje na temat współczesnego rolnictwa toczone z perspektywy blokowisk trącą groteską. Nowoczesne rolnictwo to nauka. Nowoczesny rolnik musi być obeznany z biologią, chemią, mechaniką (o ekonomii nawet nie wspominając). Wizja prymitywnego chłopa siejącego zboże z płachty i odkładającego ze zbiorów kilka worków ziarna na siew trąci skrajnym prymitywizmem połączonym z pogardą dla rolnika. Współcześnie wszelkie ziarno jest kwalifikowane, rolnicy chodzą na seminaria, co roku długo dyskutują, które ziarno kupić i z której firmy. GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku zainteresowania przedmiotem dyskusji, połączony z świadomą lub podświadomą pogardą dla rolników, którzy przecież powinni nadal dziabać ziemię motyką i ręcznie wyrywać chwasty. Kochani Państwo, żyjemy w nieco innym świecie i warto wreszcie wyrwać się z tej pogardy dla producenta żywności, na szczęście coraz częściej są to ludzie, którzy też zaglądają do komputerów, a kupując ziarno nawet z tak nie lubianego przez Państwa Monsanto, w odróżnieniu od Państwa wiedzą co robią i dlaczego uważają, że warto w to zainwestować.
|
|
 | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku
Ty sobie jedz te produkty wysokich technologii, a mnie lepiej smakują warzywa z ogródka, mięso z lasu, ryby dziko żyjące i jajka z kur na wolnym wybiegu.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | > >GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku> Ty sobie jedz te produkty wysokich technologii, a mnie lepiej smakują warzywa z ogródka, mięso z lasu, ryby dziko żyjące i jajka z kur na wolnym wybiegu.> "Sorry" ale jak sobie pomyślę o tym jak ta kura "żre śpika" z ziemi to już wolę te z klatki  Poza tym tak jak piszesz.
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >>GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku> >Ty sobie jedz te produkty wysokich technologii, a mnie lepiej smakują warzywa z ogródka, mięso z lasu, ryby dziko żyjące i jajka z kur na wolnym wybiegu.> >> "Sorry" ale jak sobie pomyślę o tym jak ta kura "żre śpika" z ziemi to już wolę te z klatki  > Poza tym tak jak piszesz.Co ona żre?
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Co ona żre?
Stan zapalny błony śluzowej nosa właściciela lub przypadkowego przechodnia. Oczywiście nie cały czas ale dietę może mieć przeróżną jak to z wolnym ptactwem.
|
|
| | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Co ona żre? >Stan zapalny błony śluzowej nosa właściciela lub przypadkowego przechodnia. Oczywiście nie cały czas ale dietę może mieć przeróżną jak to z wolnym ptactwem.
W czym jest to obrzydliwsze, bardziej szkodliwe niż zdarzające się zjadanie własnych odchodów lub stanu zapalnego hodującego je rolnika przez zwierzęta hodowlane?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | tom2010 (352 punktów) |
> W czym jest to obrzydliwsze, bardziej szkodliwe niż zdarzające się zjadanie własnych odchodów lub stanu zapalnego hodującego je rolnika przez zwierzęta hodowlane?Nasi dalecy kuzyni - goryle - muszą zjadać własne odchody, jako źródło witaminy B12, produkowanych przez bakterie jelitowe. Natomiast kury z chęcią zjadają larwy much z odchodów większych zwierząt. To jest wykorzystywane przez nowoczesnych rolników, np. na Polyface Farms, którego twórcą jest Joel Salatin. Tutaj trochę informacji jak to wygląda: www.youtube.com/watch?v=AEUxk12U9ZQ#t=35m30s
|
|
|  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > >GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku> Ty sobie jedz te produkty wysokich technologii, a mnie lepiej smakują warzywa z ogródka, mięso z lasu, ryby dziko żyjące i jajka z kur na wolnym wybiegu.To je sobie jedz, nikt ci nie broni. Pytanie, dlaczego próbujesz ograniczać innym dostęp do żywności uznawanej przez naukę za bezpieczną? Toż to prawie jak religia, ja nie chcę jeść, więc i innym zabronię, bo moja wiara mówi mi, że to OBRZYDLIWOŚĆ. Obrzydliwość w oczach Pana
|
|
| |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >>GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku> >Ty sobie jedz te produkty wysokich technologii, a mnie lepiej smakują warzywa z ogródka, mięso z lasu, ryby dziko żyjące i jajka z kur na wolnym wybiegu.> To je sobie jedz, nikt ci nie broni. Pytanie, dlaczego próbujesz ograniczać innym dostęp do żywności uznawanej przez naukę za bezpieczną? Toż to prawie jak religia, ja nie chcę jeść, więc i innym zabronię, bo moja wiara mówi mi, że to OBRZYDLIWOŚĆ. Obrzydliwość w oczach Pana  Gdzie próbuję ograniczać? Możesz zacytować, czy sobie wymyśliłaś?
|
|
| | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Gdzie próbuję ograniczać? Możesz zacytować, czy sobie wymyśliłaś?
Twoje wypowiedzi brzmiały jak argumenty zwolenników zakazu GMO tudzież obrońcy status quo w UE, które sprowadza się do nieomalże zakazu. Jeśli źle zinterpretowałam i wyrażasz tylko indywidualne obawy, przepraszam za nadinterpretację.
|
|
| |  | 1 na 1 | tom2010 (352 punktów) | > żywności uznawanej przez naukę za bezpieczną
Co w ogóle oznacza takie zdanie? Badania naukowe nie mogą stwierdzić nieistnienia szkodliwych skutków. Badania naukowe mogą stwierdzić tylko coś w rodzaju "w badaniu nie zaobserwowano szkodliwych skutków", często kończac się tradycyjnym "potrzebne są dalsze badania".
Stwierdzenie, że nie obserwuje się szkodliwych skutków jest najłatwiejsze, jeżeli ich się nie szuka. Czyli np. gdy badania są wykonywane przez producenta. A tych po pierwsze jest dużo - bo producenci mają kasę. Po drugie pojawiają się najwcześniej, bo przecież produkt przez dłuższy czas jest tajemnicą przedsiębiorstwa.
Dodatkowo z tak sformułowanego zdania jak twoje wynika, że wierzysz w istnienie jakiegoś pojedynczego bytu o nazwie "nauka", który posiada funkcjonalność autorytatywnego stwierdzania bezpieczeństwa?
|
|
| | |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | > > żywności uznawanej przez naukę za bezpieczną> Co w ogóle oznacza takie zdanie? Badania naukowe nie mogą stwierdzić nieistnienia szkodliwych skutków. Badania naukowe mogą stwierdzić tylko coś w rodzaju "w badaniu nie zaobserwowano szkodliwych skutków", często kończac się tradycyjnym "potrzebne są dalsze badania".Cieszę się, drogi zwolenniku pseudonauki, z faktu, że zdajesz sobie sprawę z powyższych. Przy dużej ilości takich badań, które szkodliwości nie stwierdzają, o produkcie właśnie mówi się, że jest bezpieczny. Przy okazji pozwolę sobie przypomnieć, że czekają na ciebie porzucone pytania i uwagi krytyczne w dyskusji o onkologii, gdzie ochoczo tłumaczyłeś, jakim to morderczym przemysłem jest współczesna medycyna. Może tak pofatygowałbyś się tam i odniósł do zignorowanych kwestii  > Stwierdzenie, że nie obserwuje się szkodliwych skutków jest najłatwiejsze, jeżeli ich się nie szuka. Czyli np. gdy badania są wykonywane przez producenta.Teorie spiskowe możesz sobie darować, bardzo cię proszę. > Dodatkowo z tak sformułowanego zdania jak twoje wynika, że wierzysz w istnienie jakiegoś pojedynczego bytu o nazwie "nauka"Będę niezmiernie wdzięczna, gdy ograniczysz tak trolling, jak i głupie insynuacje.
|
|
| | | |  | | tom2010 (352 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | | Wacław (1038 punktów) | >Kochani Państwo, żyjemy w nieco innym świecie i warto wreszcie wyrwać się z tej pogardy dla producenta żywności, na szczęście coraz częściej są to ludzie, którzy też zaglądają do komputerów, a kupując ziarno nawet z tak nie lubianego przez Państwa Monsanto, w odróżnieniu od Państwa wiedzą co robią i dlaczego uważają, że warto w to zainwestować.
No właśnie problem w tym że często główną przesłanką inwestycji w GMO są wyłącznie wysokie zyski czy to dzięki lepszym plonom bądź też mniejszym nakładom na nawozy i środki ochrony roślin. A wiedza odnośnie potencjalnych konsekwencji jest niewielka lub też żadna - obcuję z rolnikami zawodowo i znam temat od podszewki.
Proszę mnie źle nie zrozumieć - jestem za innowacjami i rozwojem rolnictwa intensywnego ale wszystko powinno być przebadane zanim uwolni się to do środowiska. DDT miało być remedium na wszelkie owady szkodzące uprawom, a po 30 latach używania okazało się że szkodzi organizmom które mogą mieć z nim styczność i ostatecznie do dzisiaj jest sprawą sporną z naukowego punktu widzenia.
|
|
 | 1 na 1 | tom2010 (352 punktów) | >Dyskusje na temat współczesnego rolnictwa toczone z perspektywy blokowisk trącą groteską.
Czyli wg ciebie nie liczy się zdrowie mieszkających w blokowiskach konsumentów, a jedyną istotnym aspektem debaty o GMO jest produkcja?
Dla mnie, jako konsumenta produktu nie jest szczególnie korzystne, że rolnik ma łatwo, bo jego rośliny są tak trujące, że żaden owad nie będzie na tyle głupi, aby je zjeść.
|
|
 | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > Dyskusje na temat współczesnego rolnictwa toczone z perspektywy blokowisk trącą groteską. Nowoczesne rolnictwo to nauka. (...)> GMO to tylko kolejny krok w kierunku rolnictwa opartego na nauce. Te bajania o smakach, rolnictwie organicznym (napędzającym wyłącznie nędzę), sianiu ziarna otrzymanego z plonów to po prostu kompletny dowód braku zainteresowania przedmiotem dyskusji, połączony z świadomą lub podświadomą pogardą dla rolników, którzy przecież powinni nadal dziabać ziemię motyką i ręcznie wyrywać chwastyGeneralnie zgadzam się z Twoją wypowiedzią, chciałbym tylko wtrącić jedną drobną uwagę. Otóż, pewnie jak i większość konsumentów, pragnąłbym mieć możliwość wyboru i nie być skazanym na "urawniłowkę". Stawiajmy więc na nowoczesną produkcję żywności, ale zostawmy jakieś pole dla metod tradycyjnych, choćby dla urozmaicenia. Oczywiście, taka żywność będzie pewnie droższa, ale nabywców jak sądzę i tak znajdzie. Bo ja z pewną nostalgią myślę np. o czasach kiedy w Polsce można było bez problemów kupić jabłka tradycyjnych, prawie już nie spotykanych odmian - kosztele, malinówki, papierówki - wszystkie padły ofiarą nowoczesności... Ach, gdzież te niegdysiejsze śniegi, chciałoby się powiedzieć...  Pozdrawiam
|
|
|  | | tom2010 (352 punktów) | > Otóż, pewnie jak i większość konsumentów, pragnąłbym mieć możliwość wyboru i nie być skazanym na "urawniłowkę". Stawiajmy więc na nowoczesną produkcję żywności, ale zostawmy jakieś pole dla metod tradycyjnych,
I to może właśnie tak wyglądać - bogaci decydenci w imię dogmatów ideologii postępu przestawiają rolnictwo na GMO, projekt okazuje się nie wypałem, ale dla bogatych zawsze jest opcja B - drogie z powodu małej skali produkcji uprawy tradycyjne. A biedocie pozostaje nieudane GMO.
Z punktu widzenia rządów może to nawet być plusem - jeżeli GMO spowodują obniżenie wieku śmierci, to może nawet system emerytalny nie zbankrutuje.
Jeżeli chodzi o projekty odtworzenia tradycyjnych metod uprawy i produktów to jest ich wiele. Np. jest fundacja Westona A. Prica, która zbiera tradycyjne metody przygotowania potraw. Są projekty upraw starch roślin, np. pierwszej przenicy - einkorn. No i cały ruch Paleo, dążący do przywrócenia zwyczajów żywieniowych sprzed rolnictwa.
|
|
| |  | 5 na 5 | Kuba K. (3909 punktów) | > > Otóż, pewnie jak i większość konsumentów, pragnąłbym mieć możliwość wyboru i nie być skazanym na "urawniłowkę". Stawiajmy więc na nowoczesną produkcję żywności, ale zostawmy jakieś pole dla metod tradycyjnych> I to może właśnie tak wyglądać - bogaci decydenci w imię dogmatów ideologii postępu przestawiają rolnictwo na GMO, projekt okazuje się nie wypałem, (chyba niewypałem - przyp. mój) ale dla bogatych zawsze jest opcja B - drogie z powodu małej skali produkcji uprawy tradycyjne. A biedocie pozostaje nieudane GMO.Udane, czy nieudane, ale z punktu widzenia biedoty dostępne i ratujące od śmierci głodowej. A że bogaci mają lepiej? Cóż, tak już jest skonstruowany świat. Walcząc z GMO na pewno nie zaszkodzisz bogatym, to raczej ci najbiedniejsi za to zapłacą. A tak na marginesie - po Twoich wypowiedziach w przeróżnych kwestiach widzę, że jesteś zagorzałym zwolennikiem teorii spiskowych - cóż, można i tak, mamy w końcu wolność wypowiedzi, ale z rzeczywistością niewiele ma to wspólnego... PS. proszę, abyś zwracał uwagę na sposób w jaki cytujesz poprzednią wypowiedź - jeden nieostrożny enter może co nieco wypaczyć sens dyskusji
|
|
| | |  | 2 na 2 | tom2010 (352 punktów) | > jesteś zagorzałym zwolennikiem teorii spiskowych
Raczej praktyki utrzymywania tajemnic firmowych i rządowych. W instytucjach obowiązuje coś takiego, jak zachowanie tajemnicy. Pracując w firmie podpisujesz odpowiednie zobowiązania zabraniające ci ujawniania określonych rodzajów informacji. Decyzję o ujawnieniu tych informacji może podjąć tylko wysoko postawiony decydent. Wysoko postawiony decydent jest zobowiązany do dbania o dobro finansowe firmy. Więc nie wolno mu ujawniać informacji, które są niekorzystne dla firmy. Takich jak szkodliwe działanie produktów, które oferuje firma.
Tak więc fakt nieujawniania szkodliwego działania produktów firmy nie jest "spiskiem", lecz normalnym sposobem działania firm.
W przypadku firm technologicznych takie informacje bywają ujawniane, ale zazwyczaj dopiero gdy firma jest na to gotowa - gdy ma już nowe produkty zastępujące stare, albo naprawiła błąd w nowej wersji produktu. W przypadku firm biotechnologicznych nie słyszałem o takiej praktyce.
W tajemnicy są utrzymywane nie tylko informacje niekorzystne, ale także wszystkie informacje istotne. Plany biznesowe, parametry nowych produktów, planowane partnerstwa, fuzje, wejścia lub wycofania się z rynku. Utrzymanie tajemnicy jest powszechnie uważane za jeden z ważniejszych czynników uzyskania sukcesu.
Dlatego dziwią mniej ludzie, którzy myślą że wiedzą wszystko, bazując to na podstawie opublikowanych informacji...
|
|
 | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Brawo!
Nie chcę martwić szanownych adwersarzy, ale rolnictwo to nauka i niestety - Polska po raz kolejny staje się wprost na naszych oczach zaściankiem świata. Pozostajemy w tyle nie mówię, że za Chinami czy USA, nie mówię, że za Francją czy Anglią, ale nawet za Indiami, które za chwilę zdobędą spore uznanie, o ile już w wielu dziedzinach nie zdobyły.
Rolnictwo to taka dziedzina. Rzecz nie polega na znajomości płodozmianu i uprawy ziemniaków na polu za miedzą, rolnictwo zmieniło się w ostatnich dekadach diametralnie i - jeśli nie nadrobimy strat - nasze produkty staną się wkrótce zbyt kosztowne, zbyt wyczerpujące.
I już nie mówię o wprowadzaniu jakiejś skomplikowanej modyfikacji, ale o totalnym debilizmie.
Za chwilę, jeśli nie opamiętamy się, zostaniemy bez zapylaczy dla roślin motylkowych na przykład. Przyczyna? głównie wypalanie traw. Wypalenie niszczy gniazdka trzmieli, bez których wszystkie rośliny strączkowe, koniczyna i wiele innych wyginą. Albo będziemy je zapylać ręcznie. W tej chwili zostało nam 1% tej siły roboczej. Ale co tam, wypalajmy, bo fajnie się jara.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >Brawo! >Nie chcę martwić szanownych adwersarzy, ale rolnictwo to nauka i niestety - Polska po raz kolejny staje się wprost na naszych oczach zaściankiem świata.
Owszem ale co z tego wynika? Chyba tylko nadmiar dziwnego "jedzenia". Przerośnięty konsumpcjonizm powoduje tylko nadmierne produkowanie wyrobów "jedzeniopodobnych". Trzeba wiele wysiłku by znaleźć coś wartościowego. Wystarczy jedno święto (czyt. sklep zamknięty na tygodniu) by zobaczyć jak ludzie się zbroją w żywność. Może ludzie tak lubią jeść, ich sprawa, ale dzięki temu forsuje się potem różne wynalazki by zaspokoić ich głód. Bo nie jest to głód z powodowany brakiem żywności ale zwykle błędnego odżywiania gdzie część żywności i tak ląduje w koszu.
Na ile można zmienić sytuację poprzez odpowiednie zarządzanie?
|
|
3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Generalnie jestem "za". Nie za bardzo rozumiem, dlaczego mamy pozbawiać się dobrodziejstw rozwoju nauki i możliwej "drugiej zielonej rewolucji" (a właściwie to już chyba czwartej, licząc od neolitu). Jednakże przy każdym referendum byłbym "przeciw" bo nie wierzę, że jacykolwiek politycy byli by wstanie tak uchwalić prawo, by nie oddawało władzy nad nowymi gatunkami prywatnym korporacjom, na co się kategorycznie nie zgadzam. Czy to odpowiedź Twoim zdaniem wystarczająca?
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
 | | tom2010 (352 punktów) | >Generalnie jestem "za". Nie za bardzo rozumiem, dlaczego mamy pozbawiać się dobrodziejstw rozwoju nauki i możliwej "drugiej zielonej rewolucji" (a właściwie to już chyba czwartej, licząc od neolitu).
Większość GMO nie jest tworzone z myślą o dobru konsumenta końcowego. Klientami firm biotechnologicznych są rolnicy, sadownicy, a ich klientami firmy spożywcze lub sklepy. Stąd modyfikacje typu dodanie genów, które produkują toksyny, albo rośliny, które są odporne na ogromną ilość chemii owadobójczej, albo warzywa które nigdy nie dojrzewają lub mają grubą skórę. To daje rolnikom bardziej deterministyczne zbiory, a sklepom dłuższy czas świeżości. O zdrowiu konsumenta końcowego firmy biotechnologiczne nie muszą myśleć, bo to nie jest ich klient!
Takie produktu konsumenci muszą bojkotować.
Dla przypadku modyfikacji tworzonych z myślą o konsumencie końcowym (np. ryż z dodatkowymi witaminami) - bezpieczniej jest przyjąć postawę typu "poczekamy zobaczymy". Niech problemy z niespodziewanymi negatywnymi skutkami produktów zostaną przetestowane na innych. Dodatkowy plus - za 25 lat od wprowadzenia produktu nie trzeba będzie płacić za patent.
|
|
|  | 5 na 5 | Koraszewski (82900 punktów) | >Większość GMO nie jest tworzone z myślą o dobru konsumenta końcowego.< Skąd Pan to wie? Czy jest Pan świadom, że dzięki postępowi w rolnictwie, w tym GMO, w ciągu kilku dekad setki milionów ludzi przestało głodować? Może to Pana guzik obchodzić, niech sobie zdychają, Pan ma co jeść. Dzięki postępowi w rolnictwie, w tym GMO, dokonuje się dalszy systematyczny spadek zatrudnienia w rolnictwie, ale nie dość na tym, zmniejsza się areał ziemi potrzebnej rolnictwu. GMO pozwala na zwiększenie plonów, redukcję stosowanych środków chemicznych, uprawę roślin na lekkich glebach i agrofarmację. Pan nie płaci już 60 procent swojego dochodu na żywność i może więcej pieniędzy poświęcać na książki, komputery i podróże. Nienawiści do koncernów, które rozwijają nowoczesne techniki w rolnictwie towarzyszy nienawiść do rolników, którzy nadal gorzej zarabiają i nadal operują w sferze znacznie wyższego ryzyka niż inne zawody urzeka swoim romantyzmem. No cóż w tym roku w zimie rośliny wymarzły, wiosną uschły,teraz gniją. Dla kogoś kto przekłada papierki z miejsca na miejsce to oburzające, że jeszcze ktoś taki ma samochód jak jakieś panisko. Dawniej chłop znał swoje miejsce. Nowoczesne techniki potrafią złagodzić skutki zdarzeń losowych i dać więcej, lepszej żywności. (No chyba, że przepada Pan za jabłkami z robaczkiem w środku, za mąką z wołkiem zbożowym i innymi takimi rozkoszami. Niech mi Pan wierzy, Monsanto nakarmiło więcej ludzi niż czytelnicy broszurek instruujących jak najlepiej nienawidzić Monsanto. Warto się troszkę zainteresować tym, o czym mamy bardziej stanowcze opinie, niż elementarną wiedzę. Tabuny miejskich krytyków wsi i rolnictwa wydzielają codziennie tony swoich pogardliwych opinii. Dzieciakom sąsiadów mówię miejcie to tam, gdzie słońce nie dochodzi. A co im mam mówić? Swoją porcję miastowej wiedzy o burakach i tak usłyszą, a swoją nowoczesność muszą zdobywać wbrew stanowczym opiniom miejskich broszurkowych autorytetów.
|
|
| |  | | tom2010 (352 punktów) | Nieładnie! Stosujesz starą technikę propagandową polegającą na insynuacji, że osoby o przeciwnych do twoich poglądów kierują się uczuciami, w dodatku negatywnymi. Np. skąd w twoim mózgu wzięło się przekonanie że kierują się "nienawiścią do koncernów", pogardą dla rolników? I skąd hasło "Niech mi pan wierzy" ??!!! Takie chwyty propagandowe stosują przywódcy religijni lub politycy i jest niewłaściwe wprowadzanie ich na Racjonaliście. Po drugie proszę zwrócić uwagę na wewnętrzną spójność swoich postów. W jaki sposób "systematyczny spadek zatrudnienia w rolnictwie", o który oskarżasz GMO ma być dobry dla "rolników którzy nadal mniej zarabiają"? ------------------------ Wracając do tematu: w tym temacie interesują mnie tematy zdrowego odżywiania i ochrony przyrody. Nie jestem jakoś szczególnie zainteresowany systuacją rolników i zyskami wielkich koncernów, natomiast nie żywię też do nich uczuć nienawiści czy pogardy. Lubię technologię, więc nie miałbym żalu gdyby rolników zastąpić przez roboty. Co do populacji to podejrzewam, że i tak będzie musiała spaść do znacząco mniejszych rozmiarów niż teraz. I czym później ten spadek nastąpi, tym będzie bardziej drastyczny. Jeżeli chodzi o zdrowe odżywianie, to można przeżyć ponad sto lat nie korzystając w ogóle z produktów rolnych. Przykład - pani Maria Lucimar Pereira z plemienia w lesie amazońskim, odżywiająca się produktami lasu. W jej wiosce żyją 90 latkowie prowadzący podobny styl życia. www.survivalinternational.org/news/7635Jeżeli chodzi o ochronę przyrody to rolnictwo jest przecież największym jej niszczycielem. Rolnictwo polega na zniszczeniu całego ekosystemu, aby na jego miejsce posadzić pożądane przez rolnika rośliny. To taki przyrodniczy holocaust - rosły sobie roślinki, żyły zwierzątka, odbywała się ewolucja, przyszedł rolnik i wszystko powybijał (*). Nowoczesny rolnik różni się od antycznego rolnika tym, że używa do celu zniszczenia ekosystemu broni chemicznej (środki owadobójcze, środki chwastobójcze, grzybobójcze, Roundup itp.) a także biologicznej - GMO, które są tak toksyczne, że organizmy żywe (np. owady) nie są w stanie przetrwać po ich zjedzeniu. Co czyni nowoczesnego rolnika bardziej niebezpiecznym od rolników pierwotnych. (*) Polecam książkę Lierre Keith "The Vegetarian Myth" oraz artykuł "The oil we eat: Following the food chain back to Iraq" Richarda Manninga.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Koraszewski (82900 punktów) | A gdyby tak odrobina uczciwości zamiast obrażonych uczuć religijnych? A gdyby tak po prostu zadać sobie pytanie i poszukać na nie odpowiedzi - ilu ludzi zostało nakarmionych dzięki wynalazkom koncernów w rodzaju Monsanto, a ilu ludzi nakarmili czytelnicy idiotycznych broszurek propagandowych? Można pójść dalej - ilu ludzi nadal głoduje dzięki ciężkiej pracy fanatyków? Tu szacunki są trudne. Bo nie danie ludziom szansy przetrwania to takie niewinne zajęcie (w szczególności jeśli tylko tworzy się opinię publiczną). Prawdopodobnie nigdy nawet nie pomyślał Pan co wynika z tego zdecydowanego stanowiska bez zainteresowania się o czym mowa. Ot jestem sobie częścią wielkiego nurtu przeciwników np. złotego ryżu, który mógł miliony dzieci uratować przed ślepotą, ale co mnie to obchodzi. Otóż warto czasem zrezygnować ze swoich urażonych uczuć religijnych i zapytać, czy aby nie dałem się wpuścić w maliny. Historia reform w rolnictwie i postępu w rolnictwie to naprawdę fascynujący kawałek historii gospodarczej, w sumie niebywale optymistyczny, ale ten postęp mógłby być dwa razy bardziej skuteczny, gdyby nie watahy fanatyków. Ale rozumiem, że lepiej wyrażać opinie niż interesować się tym, na ile mogą one być błędne.
|
|
| | | |  | | farmer (22440 punktów) | >A gdyby tak odrobina uczciwości zamiast obrażonych uczuć religijnych? A gdyby tak po prostu zadać sobie pytanie i poszukać na nie odpowiedzi - ilu ludzi zostało nakarmionych dzięki wynalazkom koncernów w rodzaju Monsanto.....
Mam pytanie, czy głód tych ludzi jest wynikiem tylko tego że kiepsko rośnie?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Koraszewski (82900 punktów) |
>Mam pytanie, czy głód tych ludzi jest wynikiem tylko tego że kiepsko rośnie? < Naiwnie prowokacyjne pytanie. Historia postępu w rolnictwie jest sprzężona ze zmianami społecznymi i politycznymi. W Europie ogromną rolę odegrała tu Reformacja, kończąca system stanowy i narzucająca powszechną oświatę. Przełom XVIII i XIX wieku przyniósł w krajach protestanckich zmianę struktury własności, zaczęło zanikać ziemiaństwo i przyspieszyła się mechanizacja prac rolnych, co poprzedziło rewolucję przemysłową i pozwoliło na zmiany, które uczyniły poprawne przewidywania Malthusa nieaktualnymi. W czasach współczesnych imponujące były reformy rolne Japonii (stawka na jednohektarowe gospodarstwo i rozwój spółdzielczego przemysłu wiejskiego z intrygującym założeniem, że te małe gospodarstwa muszą zarobić na wykształcenie kadr przemysłowych). W Afryce głód jest głównie spowodowany przyczynami politycznymi i głębokim przekonaniem elit, że burak na nic lepszego nie zasługuje. Jest taki piękny list Jomo Kenyaty do Timesa z lat 30 ubiegłego wieku, w którym błagał Anglików o budowanie indywidualnego rolnictwa czarnych i spółdzielczości. Współcześnie najbardziej nowoczesne rolnictwo mają Izraelczycy, błagają sąsiadów przynajmniej o wspólną gospodarkę wodną, oferują technologię za darmo, ale druga strona ma inne priorytety. Więc polityka gra tu niesłychaną rolę w blokowaniu wykorzystania osiągnięć nauki. Nic nowego, ostatecznie Kościół był u nas przez stulecia strażnikiem pańszczyzny, a szlachta była tak bardzo katolicka, bo sądziła, że ma z tym Kościołem wspólny interes. Samobójstwo popełnia się na bardzo różne sposoby. Dziś do gromad radośnie wkładających kij w szprychy dołączyły grupy "ekologów", którym wydaje się, że bronią środowiska.
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
> Naiwnie prowokacyjne pytanie.Znam historię chłopów którzy palili młocarnie bo odbierały im pracę przy ręcznej młócce. Wiem też jak wyglądają zachodnie obory które nie przeszłyby w Polsce nawet pobieżnej kontroli wzrokowej. Nie jestem przekonany zwyczajnie że GMO służy zwalczaniu głodu na świecie. To może inaczej, na ile lepsze zarządzanie mogłoby zmienić sytuację. Przypomina mi się wywiad z dyrektorem (przyznam że nie pamiętam czego, bo oglądałem go już dawno w archiwalnym dzienniku tv z PRL-u) nie mniej redaktor pytał jak tam zbiór warzyw w tym roku. Dyrektor powiedział ogólnie to całkiem całkiem a nawet bardzo dobrze. Po czym dodał że faktycznie to 80% udziałów w tym zbiorze ma .....kapusta. I jeszcze jedno historiaigloopolu.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | tom2010 (352 punktów) | >Mam pytanie, czy głód tych ludzi jest wynikiem tylko tego że kiepsko rośnie?
Głód jest przede wszystkim wynikiem nadmiernej populacji ludzkiej. Ziemia nie jest planetą o nielimitowanych zasobach, a wzrost populacji może być wykładniczy - łatwo przepełnić zasoby. Czyli niezależnie od tego ile się wypodukuje, to i tak ludzie potrafią się namnożyć powyżej tego.
Druga rzecz to oczywiście wojny, korupcja itp. Co z tego, że się coś wyprodukuje, jeżeli przeciwnik to zniszczy, albo rząd zabierze jako podatek?
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Koraszewski (82900 punktów) | >>Mam pytanie, czy głód tych ludzi jest wynikiem tylko tego że kiepsko rośnie? >Głód jest przede wszystkim wynikiem nadmiernej populacji ludzkiej.< Bardzo to proste, ma jeden feler nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Przy dzisiejszym poziomie technik produkcji żywności jeszcze dwukrotność obecnej populacji nie zagrażałaby Ziemi. W Chinach zmiany spowodowane były realną perspektywą masowego głodu, to były lata 70. Dziś problem niedożywienia został w Chinach zlikwidowany. żywność daje się produkować na pustyniach, w środku wielkich miast w specjalnie skonstruowanych wieżowcach, nawet na oceanie. Wzrost populacji świata powoli wyhamowuje, im ludzie są bogatsi tym częściej chcą mieć dzieci zaplanowane i kochane. Głód nie jest konieczny, jest konsekwencja fanatyzmów, ideologicznych bzików, uszczęśliwiania. Wystarczy sobie postudiować jak zorganizowano głód na Ukrainie, czy jak funkcjonowało polskie rolnictwo jeszcze 20 lat temu. Indie powoli wychodzą z ciągłych klęsk głodu, ale największym problemem jest system kastowy i feudalne stosunki na wsiach.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | tom2010 (352 punktów) | > jeszcze dwukrotność obecnej populacji nie zagrażałaby Ziemi.
Ale po co ma być taka populacja? Jaki jest sens 14 mld ludzi na Ziemi?
Postęp techniczny? Ten generuje niewielki % najzdolniejszych. Czyli możemy zachować lub przyśpieszyć tempo postępu i jednocześnie zmniejszyć populację, pod warunkiem, że zostawimy taką samą lub większą liczbę ludzi zdolnych w następnych pokoleniach.
Wygranie wojen? Tutaj i tak liczy się silna broń. Najlepiej atomowa.
Dobro cywilizacji? Jak narazie wzrost populacji może tylko doprowadzić do UPADKU cywilizacji przez zużycie nieodnawialnych zasobów energetycznych i surowcowych ZANIM zostaną zastąpione jakimiś nowymi źródłami energii lub pełnym recyclingiem surowców.
Dla samych ludzi duża populacja to też nieszczęście - to oznacza niskie płace, duże bezrobocie, wysokie ceny zasobów rzadkich (ropa, ziemia), wysokie ceny żywności, wysokie ceny wody i niepewną dostępność w rejonach suchych, wysokie zanieczyszczenie w przeliczeniu na m^2, ogólną ciasnotę itp.
Nie widzę najmniejszego sensu dla dużej populacji ludzkiej.
Natomiast jest ogromny sens mniejszej populacji ludzkiej. Przede wszystkim przyroda może się odrodzić. Skończy się wielkie wymieranie spowodowane zajęciem najwartościowszych terenów przez rolnictwo. Które przypominam jest niszczeniem całego ekosystemu, współcześnie wręcz bronią chemiczną np. Roundup.
To co proponujesz - maksymalizacja liczby ludności - jest nieetyczne. To jest przejaw szowinizmu gatunkowego, który nie pozwala ci zadbać o dobro przyrody, o dobro cywilizacji, lecz prowadzi do ich zniszczenia.
|
|
| | | |  | | tom2010 (352 punktów) | Już ci zwracałem uwagę na to, abyś nie insynuował innym, że kierują się uczuciami. W dodatku robił obraźliwe analogie do "uczuć religijnych". Jeżeli twoim celem jest zwiększenie dostępności żywności dla ludzi ubogich, to proponuję: 1) Zaapelować do miliarderów i milionerów z ubogich krajów, aby oddali część swojego majątku na rzecz dożywiania biednych. 2) Zaapelować do rządów, aby przestały wydawać tyle na zbrojenia i zmniejszyły korupcję, co zwolni środki finansowe. 3) Lobbować za przeznaczeniem wszystkich powierzchni uprawnych na świecie na rośliny o wysokim uzysku kalorii z hektara (ziemniaków, zbóż), zamiast zbytków typu kwiaty, truskawki, maliny, ogórki, brokuły, bakłażany, rzodkiewki itp. A w szczególności promować wegeterianizm, bo mięso to przecież strata cenych kalorii roślinnych na produkcję mniejszej ilości kalorii zwierzęcych. 4) Starać się o zmniejszenie populacji ludzkiej. Tak aby zasoby danego kraju były w stanie wyżywić jego populację. 5) Doprowadzić do zakazu posiadania zwierząt domowych. Są ich setki milionów, w dodatku mięsożernych. Zaoszczędzoną żywność przeznaczyć dla ubogich. 6) starać się o ograniczenie marnowania żywności przez bogatych - ~20% żywności się marnuje. 7) Starać się o nieprzekraczanie rozsądnej liczby kalorii przez konsumentów. Co w dodatku wyszło by im na zdrowie! Natomiast mnie nie bardzo interesuje sprawa wykarmienia mi Co do podanego przez ciebie przykładu złotego ryżu to twoja propaganda, że niby urchoniłby przed ślepotą jest nieprawdziwa. Z wikipedii: "Greenpeace estimated adult humans would need to eat about 9 kilograms of cooked golden rice of the first breed to receive their RDA of beta-carotene, while a breast-feeding woman would need twice the amount" Witaminę A najłatwiej uzyskać przez jedzenie wątróbki zwierzęcej, która w krajach rozwiniętych się marnuje - idzie do tanich podrobów, lub na paszę dla (zbędnych) zwierząt domowych. Natomiast nie widzę możliwości, aby uznać za dopuszczalne niszczenie nam zdrowia GMO, niezależnie od tego co dzieje się w trzecim świecie. Osobiście nie jestem natomiast zwolennikiem dożywiania ludzkości za wszelką cenę. Populacja jest już i tak za duża jak na możliwości ekologiczne Ziemi i niedługo nastąpi jej wielki krach z powodu przekroczenia limitów środowiskowych. Czym MNIEJ ludzi będzie na Ziemi podczas tej katastrowy, tym łągodniejszy będzie miała przebieg. www.shtfpl(*)us-population-decline_04052012Przed upadkiem, lub nawet w przypadku uniknięcia upadku niższa populacja to wyższe płace, niższe ceny zasobów rzadkich (przestrzeni, energii ze źródeł nieodnawialnych itp.), mniejsze zniszczenie przyrody, mniejsze zatłoczenie - same plusy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > proponuję: (...) promować wegeterianizm, bo mięso to przecież strata cenych kalorii roślinnych na produkcję mniejszej ilości kalorii zwierzęcych.(...)> Witaminę A najłatwiej uzyskać przez jedzenie wątróbki zwierzęcejGratuluję konsekwencji i łatwości zapętlania się we wcześniejsze fragmenty własnej wypowiedzi
|
|
| | | | | |  | | tom2010 (352 punktów) | > >proponuję: (...) promować wegeterianizm, bo mięso to przecież strata cenych kalorii roślinnych na produkcję mniejszej ilości kalorii zwierzęcych.(...)> >Witaminę A najłatwiej uzyskać przez jedzenie wątróbki zwierzęcej> Gratuluję konsekwencji i łatwości zapętlania się we wcześniejsze fragmenty własnej wypowiedzi  To jest typowy przykład wypowiedzi wyrwanej z kontekstu. Przypominam, że: 1) Koraszewski promował "złoty ryż" z dodanymi genami produkującymi beta-karoten, który jak mówi Wikipedia i tak ma tego beta karotenu za mało, żeby zapewnić dzienne zapotrzebowanie człowieka przy normalnym spożyciu. 2) Beta karoten można bez problemów i w większych ilościach otrzymać także ze źródeł roślinnych, np. słodkich ziemniaków, marchewki. Czyli propozycja Koraszewskiego nic nie wnosi ponad to co już teraz posiada dieta wegetariańska. 3) Beta karoten jest przetwarzany w organiźmie w witaminę A. Jeżeli dany człowiek nie ma problemów z tym przetwarzaniem, to wegetarianizm mu nie zaszkodzi. 4) Koraszewski mówił o jakiś milionach dzieci, które mają problem z niedoborem witaminy A. W takim przypadku powinny spożywać wątrobę zwierzęcą, która jest doskonałym źródłem tej witaminy. Dzieci, które mają problem z niedoborem witaminy A nie powinny przechodzić na wegetarianizm. Proponując popualryzację wegetarianizmu nie miałem na myśli zmuszanie do niego osób, dla których jest niezdrowy, tylko tych dla których działa. Takie hybrydowe podejście nie jest niezgodne z maksymalizacją pokarmu dla ludzi na świecie. Świat jest pokryty ogromnymi połaciami trawy, które nie nadają się do upraw roślin. Plus jest ocean z rybami. Dodatkowo masz zwierzęta jedzące resztki (np. świnie). Natomiast teraz dodatkowo ponad to choduje się zwierzęta na ubój z roślin uprawnych - zbóż, ziemniaków itp, które mogą być spożywane przez ludzi. Jeżeli twoim celem jest maksymalizacja kalorii z tego co się da uprawiać na Ziemi, to musisz użyć wszystkich wspomnianych źródeł: - ziemi uprawnych, na których będą rośliny o wysokiej wydajności, przeznaczone na bezpośrednią konsumpcję dla ludzi, - łąk i stepów, które nie nadają się do upraw do wypasania bydła, owiec, - oceanów do łowienia ryb, - odpadków do tuczenia świń itp., Przy okazji - nawet teraz wegetarianin może oznaczać osobę, która je jajka, ryby lub ser. Dopiero nazwa "weganin" oznacza całkowity zakaz spożywania produktów zwierzęcych.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | Problem leży w tym, że w odróżnieniu od postów Koraszewskiego, Twoje wypowiedzi, delikatnie mówiąc, nie są specjalnie spójne i logiczne. Rzucasz parę garści kompletnie oderwanych od siebie, mniej lub bardziej wiarygodnych stwierdzeń, nie łączysz tego w jakąś całość, a na dodatek nie odnosisz swoich wypowiedzi do tego, co napisał inny dyskutant. Sprawiasz wrażenie cokolwiek "nawiedzonego", co prawdę mówiąc nie podnosi poziomu rozmowy. Może popracuj trochę nad jakością wypowiedzi, miast tak rozdymać je objętościowo - ilość nie zawsze idzie w jakość. Niestety, zaczynam powoli podzielać zdanie Liliac co do Twojej osoby - kolejny wielbiciel pseudonauk na tym forum.
I jeszcze jedno - popraw, łaskawco ortografię i składnię, bo oczy bolą podczas lektury.
|
|
| | | | | | | |  | | tom2010 (352 punktów) | > Problem leży w tym, że w odróżnieniu od postów Koraszewskiego, Twoje wypowiedzi, [...]Z całej tej dyskusji Koraszewski w praktyce odmówł rozmowy na tematy, które mnie interesowały: "w tym temacie interesują mnie tematy zdrowego odżywiania i ochrony przyrody. Nie jestem jakoś szczególnie zainteresowany systuacją rolników i zyskami wielkich koncernów". Cały czas wałkował natomiast swoje ulubione tematy: sytuację rolnika i wyżywienie maksymalnej liczby ludzi. Robił to poprzez emocjonalną propagandę, wyrażenia typu: "Tabuny miejskich krytyków wsi i rolnictwa wydzielają codziennie tony swoich pogardliwych opinii.", "Nienawiści do koncernów, które rozwijają nowoczesne techniki w rolnictwie towarzyszy nienawiść do rolników [...] Dawniej chłop znał swoje miejsce.", "Dla kogoś kto przekłada papierki z miejsca na miejsce to oburzające, że jeszcze ktoś taki ma samochód jak jakieś panisko.", "A gdyby tak odrobina uczciwości zamiast obrażonych uczuć religijnych?", "czytelnicy idiotycznych broszurek propagandowych", "Prawdopodobnie nigdy nawet nie pomyślał Pan co wynika z tego zdecydowanego stanowiska bez zainteresowania się o czym mowa. ", "Naiwnie prowokacyjne pytanie", "grupy "ekologów", którym wydaje się, że bronią środowiska", "Otóż warto czasem zrezygnować ze swoich urażonych uczuć religijnych" na co wielokrotnie zwracałem uwagę. I robił to nie zawsze sensownie- jako zysk rolników z GMO podał "Dzięki postępowi w rolnictwie, w tym GMO, dokonuje się dalszy systematyczny spadek zatrudnienia w rolnictwie"  W dodatku on zupełnie nie rozumiał prostego tekstu moich postów: Ja: Dla przypadku modyfikacji tworzonych z myślą o konsumencie końcowym (np. ryż z dodatkowymi witaminami) - bezpieczniej jest przyjąć postawę typu "poczekamy zobaczymy". Niech problemy z niespodziewanymi negatywnymi skutkami produktów zostaną przetestowane na innych. Dodatkowy plus - za 25 lat od wprowadzenia produktu nie trzeba będzie płacić za patent. Koraszewski (2 posty dalej): Ot jestem sobie częścią wielkiego nurtu przeciwników np. złotego ryżu, który mógł miliony dzieci uratować przed ślepotą, ale co mnie to obchodzi. Tymczasem z prostego przeczytania mojego tekstu wynikało, że wg mnie niech sobie te dzieci ten ryż (i podobne GMO skonstruowane z myślą o dobru konsumenta końcowego) jedzą, to pożyteczny eksperyment na żywych organizmach, dzięki któremu za 25 lat będziemy mogli stwierdzić, czy jest szkodliwy, czy nie. I wówczas podejmiemy decyzję, czy z niego korzystać, w dodatku bez konieczności płacenia za patenty. Co więcej nie dodał żadnych konkretnch danych. A gdyby je znał, to pewnie by podał. Pierwsze przeszukiwanie w Google zwróciło mi wynik: rolnictwo organiczne ma 13- 25% niższe wagi plonów z ha od rolnictwa nieorganicznego. Co z punktu widzenia jego priorytetów jest ważne. Natomiast moje priorytety (zdrowie, ekologia) wskazują na to mniej efektywne rolnictwo organiczne, jako lepszy wybór. Finansowo się opłaca, bo płacą 50% więcej za tą samą wagę organicznych  Z tego mogła by wyniknąć ciekawa dyskusja. Zamiast podania konkretów zanurzył się w świecie fantazji: "jeszcze dwukrotność obecnej populacji nie zagrażałaby Ziemi", " żywność daje się produkować na pustyniach, w środku wielkich miast w specjalnie skonstruowanych wieżowcach, nawet na oceanie".
|
|
 | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Dlaczego? Dokładnie dlatego, dlaczego przez wiele lat zaniechano znieczuleń kobiet w trakcie porodu - bo po co ruszać coś, co działa, mniejsza o koszty. A tak szczegółowo - znieczulona królowa urodziła synka z hemofilią. Niewiedza przyczyn choroby spowodowała, że zwalono winę na morfinę. A więc lepiej nie kusić złego!
|
|
|  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) znieczulona królowa urodziła synka z hemofilią. Niewiedza przyczyn choroby spowodowała, że zwalono winę na morfinę. (...)
Ta historia rzeczywiście miała miejsce, tyle, że królowej Wiktorii (bo o niej mowa) nie znieczulano bynajmniej morfiną, tylko chloroformem. A tak na marginesie - morfina nie byłaby szczególnie fortunnym lekiem w przypadku anestezji w położnictwie - ma depresyjny wpływ na ośrodek oddechowy i noworodek mógłby mieć niejakie kłopoty z oddychaniem, co w tamtych czasach skończyłoby się raczej tragicznie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >> (...) znieczulona królowa urodziła synka z hemofilią. Niewiedza przyczyn choroby spowodowała, że zwalono winę na morfinę. (...) >Ta historia rzeczywiście miała miejsce, tyle, że królowej Wiktorii (bo o niej mowa) nie znieczulano bynajmniej morfiną, tylko chloroformem. A tak na marginesie - morfina nie byłaby szczególnie fortunnym lekiem w przypadku anestezji w położnictwie - ma depresyjny wpływ na ośrodek oddechowy i noworodek mógłby mieć niejakie kłopoty z oddychaniem, co w tamtych czasach skończyłoby się raczej tragicznie. Dziękuję za sprostowanie.
|
|
| | |  | | Kuba K. (3909 punktów) | > Dziękuję za sprostowanie.> Bardzo proszę - cała przyjemność po mojej stronie
|
|
| dorias (722 punktów) | > Co o tym sądzicie?Że efekty poznamy za jakiś czas  A na razie można być ostrożnym względem GMO i tyle. Wiem że ceny żywności zmodyfikowanej w stanach są podobne do tej nie zmodyfikowanej więc GMO raczej nie jest tańsze jakiś Ekonomista zrobił na ten temat badania tyle że nie pamiętam  GMO rośliny też zawodzą i czasami tracą swoje właściwości odpornościowe na chemie i owady ale to normalne w sumie gdy da się roślinę przeznaczoną na inny klimat w inny. odsyłam do: "Release and Potential Impacts of Biological Toxins Bt Genetically-Modified Corn Cropsand Biopesticide Application F. Gagné, M. Douville C. Blaise, A. Marineau. St. Lawrence Centre, Environment Canada, Montreal, Quebec, Canada; B. Lachance and G. Sunahara, Biotechnology Research Institute, Montreal, Quebec, Canada. Poster Communication Dec01" "(Cerdeira & Duke, 2006) (Musick v. Monsanto Co., 2006)." bardzo ciekawa lektura. Jedynie zastrzeżenia mam to do firm które to rozpowszechniają taka metoda na chama dosłownie nachapać ile się da i potem zająć się czymś innym. Tyle że to moje subiektywne odczucie. Np takie Monsanto producent DDT,PCB, Cycle-Safe (ciekawy obiekt do dyskusji bezpieczna butelka plastikowa którą po roku wycofano z produkcji)i najlepsze Agent Orange Nie wiem czy można zbytnio zaufać firmie która takie cudeńka wypuszcza na rynek  Co do Roundup to wiem jedno cholerstwo straszne jest i zakazałbym tego używania w ogóle skutki mogę pokazać zainteresowanym jakie piękne ślady pozostawia na skórze. polecam przeczytać: www.sdslib(*)ltra 170 SL-12647pl-pl.pdfCoś ciekawego o tym środku ;] Jak dla mnie zbyt duże występowanie braku danych jak i takie piękne kwiatki Cytat: Postępowanie z odpadami produktu Jeśli to możliwe przekazać do recyklingu. Spalać w odpowiednich instalacjach.
g) Temperatura zapłonu: Nie ulega zapłonowi
Górna/dolna granica palności lub górna/dolna granica wybuchowości: Brak danych
p) Temperatura samozapłonu: Brak danych q) Temperatura rozkładu: Brak danych
Właściwości utleniające: Brak danych u) Minimalna energia zapłonu: Brak danych
Dla mnie najważniejsze aby jedzenie było zdrowe i bezpieczne
|
|
2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | >... Niektórzy twierdzą, że takie uprawy doprowadzą do zaburzenia bioróżnorodności (...) Większość działań człowieka do takich zaburzeń doprowadza, współcześnie niektórzy mówią wręcz o kolejnym "wielkim wymieraniu", wynalazcy GMO musieli by się baaardzo postarać chcąc choćby zbliżyć się do dotychczasowych "dokonań".
>i są szkodliwe, inni zaś, że ułatwiają rolnikom uprawę, zmniejszają użycie insektycydów i są równie bezpieczne, jak inne rośliny. Cele tzw. GMO są bardziej różnorodne niż tylko zmniejszenie użycia pestycydów. Na balkonie u sąsiadów w donicy rośnie śmiertelnie niebezpieczny okaz bielunia (Datura), wątpię czy GMO go przebije.
>... uzależnienie rolnika od korporacji poprzez tzw. własność intelektualną producenta. Zadziwiające odkrycie, patenty to już dość dawna sprawa. Niewątpliwie, bez nich takie np. Monsanto nie kiwnęłoby palcem.
>Co o tym sądzicie? Piszę to w mieszkaniu położonym przy jednej z głównych ulic dużego miasta, ruch samochodowy 24h bez przerwy, spaliny, hałas i kurz, ponadto są (samochody) powodem licznych zgonów, kalectw i obrażeń u ludzi i zwierząt, zdaje się co weekend tylko w Polsce kilkadziesiąt przypadków śmiertelnych. Jakoś nie widzę licznych i hałaśliwych organizacji postulujących zakaz ich używania i produkcji. Chyba przydałoby się więcej wyczucia proporcji w uleganiu lękom.
|
|
| tom2010 (352 punktów) | Jest jakiś film na ten temat | Usunięte przez moderatora
|
|
| Teresa Jakubowska (942 punktów) | Odp: Organizmy zmodyfikowane genetycznie | Chce zwrocic uwage uczestnikow tej dyskusji o GMO, ze problem miesci sie w kwestii ACTA, co do ktorej chyba wszyscy sa zgodni, ze nie chodzi o ochrone wlasnosci intelektualnej ale przede wszystkim o wielkie pieniadze i monopol wielkich korporacji. No i chodzi oczywiscie o korupcje, takze w Polsce, co jest oczywiste.
W GMO gruncie rzeczy chodzi o zniewolenie rolnikow. Zupelnia swieza wiadomosc to pozew zbiorowy 5 mln rolnikow brazylijskich, ktorzy uwazaja, ze pora przestac placic royalties Monsanto. Koncern Monsanto odpowiedzial ustami swoich prawnikow, ze te oplaty rolnik ma placic ZAWSZE, do konca swiata i jeszcze dluzej. Ciekawe jak skonczy sie ten proces.
Sprawa bylaby prosta gdybysmy zabronili ptakom latac, roznosic nasiona, wiatrowi wiac, pszczolom przenosic pylki itd. Niestety zanieczyszczenia w rolnictwie roznosza sie, a zanieczyszczenie GMO jest praktycznie nieodwracalne. Poza tym GMO to smierc malych gospodarstw, to koniec prawdziwego jedzenia. NASZE ZDROWIE zalezy glownie od tego co JEMY.
Dwa lata temu kupilam w hipermarkecie w Warszawie kilo soi. Kilka miesiecy temu usilowalam ja ugotowac. Gotowalam przez tydzien po pare godzin dziennie. Bez rezultatu, byla ciagle tak twarda jak na poczatku. Zamrozilam i mam zamiar dac do laboratorium, zeby sprawdzono co to bylo. Podejrzewam, ze GMO. Zreszta teraz w handlu w ogole nie widze soi w ziarnach, sa rozne suszone kotlety itd a na mail z pytaniem do producenta gdzie kupuje soje, nie otrzymuje nigdy ZADNYCH ODPOWIEDZI. Nic dziwnego, bo 70% upraw soi na swiecie to GM.
W artykule Justyny Cieślak ( FiM nr 31 (596) str 12 z 5 sierpnia 2011) autorka pisze:
" Sally Davies nowojorska artystka pół roku fotografowała tego samego hamburgera oraz te same frytki i ...cud! Przez 6 miesiecy nie udało sie dostrzec nawet sladu plesni czy zepsucia. Przekaski odrobine sie skurczyly a po kilku miesiacach stwardnialy. Rzecznik prasowy Mc Donald's - zapytany czy ich jedzenie powstaje z produktów podlegajacych biodegradacji - skomentowal to tak: "To pytanie kompletnie od rzeczy. Najdziwniejsze, jakie slyszalem".
Pewnie w tym hamburgerze mieso udawala glownie soja GM. Chcielilbyscie jesc takie rzeczy ? Bo ja nie.
|
|
 | | liliac (147340 punktów) | Uprzejmie proszę o poprawną pisownię i trzymanie się argumentów merytorycznych.
|
|
|  | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | > Uprzejmie proszę o poprawną pisownię i trzymanie się argumentów merytorycznych.
Tu się zgadzamy. Pani Teresa sieje jakąś sensację, co do modyfikowanej soi. Aczkolwiek co do Monsanto i praktyk tejże firmy zasadniczo można się zgodzić.
Jam jest jam.
|
|
| |  | | dorias (722 punktów) | > > Uprzejmie proszę o poprawną pisownię i trzymanie się argumentów merytorycznych.> Tu się zgadzamy. Pani Teresa sieje jakąś sensację, co do modyfikowanej soi. Aczkolwiek co do Monsanto i praktyk tejże firmy zasadniczo można się zgodzić.O tych 5mln rolnikach brazylijskich to chyba prawda db.zs-inte(*)ties_Braz_ENG_2012_04_23-3.pdf
|
|
| Iznogud (314 punktów) | za późno na zmartwienie, w okolicach 2002 kółko genetyczne pewnej uczelni rolniczej szukało w produktach spożywczych (oleje i coś jeszcze, około 10 produktów) wprowadzonych do obrotu markerów świadczących o użyciu roślin gmo przy produkcji tychże, wszystkie artykuły spożywcze były (zgodnie z etykietami) produktami polskimi, żaden nie miał informacji o zawartości gmo (zresztą wówczas było to zabronione) i we wszystkich znalazły się markery świadczące o jakiejś (testów ilościowych nie przeprowadzono) zawartości gmo. wprowadzenie do upraw już kilku procent ziaren gmo daje wymierną korzyść finansową przy zbiorach. a czy to szkodliwe to się przekonamy za 50 lat. mi na studiach wciskano, że nie jest możliwe przeniesienie poziome genów zmodyfikowanych pomiędzy roślinami, a niedawno okazało się, że jednak jest...pożyjemy zobaczymy jak to się skończy
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|