Racjonalista - Strona głównaDo treści
UPR się stacza

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
26-07-2012 00:01Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
UPR się stacza
Ocena 12 na 12
Jestem (już chyba niedługo) członkiem UPR. Niestety jest tam pełno oszołomów. Ostatnio spierałem się na temat in vitro. Oponenci byli przeciwni uzasadniając, że zapłodniona komórka jajowa jest człowiekiem, bo powstaje z niej człowiek. Ja im na to, że nie jest człowiekiem w takim samym stopniu, jak mój obcięty paznokieć, chociaż można z niego sklonować człowieka. Mniejsza już o szczegóły, bo wiadomo że nie z każdej komórki da się sklonować nowego osobnika.
Jakiś czas później w dyskusji na forum uzasadniali swoje stanowisko wierzeniami religijnymi. Ja na to, że to nie są argumenty, a ich wierzenia powinny być prywatną sprawą, nieużywaną w dyskusji politycznej. Poprosiłem o racjonalną dyskusję, stosującą się do zasad logiki. Niestety uparcie powoływali się na wierzenia. Zwróciłem uwagę, że nie ma dowodów na istnienie istot nadprzyrodzonych. Potem było jeszcze wiele niespójności i głupot ze strony dyskutantów. Dobierali argumenty ad hoc, które były łatwo obalane w dalszej dyskusji, co prowadziło do ich coraz większego zacietrzewienia.
Skończyło się na tym, że mnie bez ostrzeżenia zbanowali, jakby to była Fronda. Zresztą prezes lubuje się w cytowaniu linków do Frondy, co było przeze mnie otwarcie krytykowane.

UPR, czyli oryginalna partia założona przez Korwina stacza się w stronę PiS i Marka Jurka. Zresztą w zeszłym roku ku mojemu zaskoczeniu założyli komitet wyborczy z Jurkiem. Teraz planują się związać z narodowcami. Przede wszystkim przebija się jednak ostry kurs w stronę religii. Zamiast zajmować się upraszczaniem podatków i zwiększaniem wolności obywatelskich, to się zajmują pierdołami typu in vitro i wartości chrześcijańskie. Tragedia.

Jeżeli ktoś jeszcze miał złudzenie, że UPR jest alternatywą dla czołowych partii, to warto pozbyć się złudzeń. Jest bardziej pisowski od PiS i bardziej Jurkowy od Marka Jurka.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

26-07-2012 00:32
 Ocena 14 na 14
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli ktoś jeszcze miał złudzenie, że UPR jest alternatywą dla czołowych partii
Kto, przy zdrowych zmysłach, miał kiedykolwiek taką nadzieję/złudzenie?


Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. (G.B.Shaw)
26-07-2012 11:09 
 Ocena 7 na 7
domator (287 punktów)
>Kto, przy zdrowych zmysłach, miał kiedykolwiek taką nadzieję/złudzenie?

Dokładnie. Wbrew tytułowi wątku nie uważam, by UPR się staczał, bo de facto ta partia zawsze taka była.

Odkąd pamiętam Korwin-Mikke miał chamskie wypowiedzi wobec kobiet, czy homoseksualistów i notorycznie odnosił się do "wartości chrześcijańskich" gdy mowa była o czymkolwiek niezwiązanym z ekonomią. Pamiętam nawet jego wypowiedź sprzed +/- 10 lat, w której uzasadniał powszechną legalizację dostępu do broni Biblią zamiast mówić o jakichś pozytywnych, czy negatywnych implikacjach społecznych.

Choć najdurniejsza jednak jest i tak jego walka z pasami bezpieczeństwa w samochodach. On naprawdę nie potrafi wyjść poza myślenie "na chłopski rozum". Bardzo przypomina mi w tym Niesiołowskiego.
26-07-2012 14:46 
 Ocena 7 na 9
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Kto, przy zdrowych zmysłach, miał kiedykolwiek taką nadzieję/złudzenie?
>Dokładnie. Wbrew tytułowi wątku nie uważam, by UPR się staczał, bo de facto ta partia zawsze taka była.
>Odkąd pamiętam Korwin-Mikke miał chamskie wypowiedzi wobec kobiet, czy homoseksualistów

Moim zdaniem wszystko przyćmiło jego stwierdzenie, że zdrowe dzieci nie powinny przebywać z niepełnosprawnymi, bo się zarażą niepełnosprawnością.

JKM widzi świat przez pryzmat białego, heteroseksualnego katolika, członka narodowej i religijnej większości kraju, w którym mieszka. Problemy wynikające z niebycia: mężczyzną, heteroseksualistą, białym, wykształconym, katolikiem, wierzącym w ogólności, zdrowym i pełnosprawnym dla niego nie istnieją.

Ot, sorry, życie jest brutalne, mała cygańska dziewczynko na wózku. Widać Cię bozia nie kocha.

Jego poglądy gospodarczy są naznaczone społecznym darwinizmem.
A społeczne są po prostu odrażające.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
domator (287 punktów)
>Moim zdaniem wszystko przyćmiło jego stwierdzenie, że zdrowe dzieci nie powinny przebywać z niepełnosprawnymi, bo się zarażą niepełnosprawnością.

Po prostu brak mi słów.
Jan Res (4015 punktów)
> Niestety jest tam pełno oszołomów.
To wiemy.
Ale skoro już tam jesteś: czy jest tam choć JEDEN myślący człowiek?
26-07-2012 11:52 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>> Niestety jest tam pełno oszołomów.
>To wiemy.
>Ale skoro już tam jesteś: czy jest tam choć JEDEN myślący człowiek?

Jest kilku. Zastanawiam się co oni tam robią. Oni sami też się nad tym zastanawiają.
26-07-2012 11:57 
 Ocena 9 na 11
Meretseger (61860 punktów)
To przestańcie się zastanawiać i uciekajcie stamtąd
26-07-2012 12:05 
 0 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>To przestańcie się zastanawiać i uciekajcie stamtąd

...choćby już...to i tak za późno


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
26-07-2012 12:35 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>To przestańcie się zastanawiać i uciekajcie stamtąd
>...choćby już...to i tak za późno

Kiedy minął termin i dlaczego?
26-07-2012 13:04 
 Ocena 6 na 8
Artur@R (7115 punktów)
>Kiedy minął termin i dlaczego?<

Żart....to był

...choć osobiście uważam, że z poglądów "konserwatywnych i liberalnych" prezentowanych przez Ryszarda Czarneckiego, Janusza Korwin-Mikkego, Stanisława Michalkiewicza (m.in. założycieli UPR-u)- powinno się wyrastać, tak jak z pampersów.
Tylko, proszę nie pytaj mnie "dlaczego?" - nie chce mi się o tym prawić.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Selanos (12869 punktów)
Straciłem zainteresowanie UPR już jakiś czas temu, kiedy zaczynali zapominać o ich hasłach "wolność, własność, sprawiedliwość" na rzecz katolickiego bełkotu. Liczyłem na Korwin-Mikkego, ale on popadł w jakieś samozadowolenie i chociaż nadal się skupia głównie na gospodarce, to kiedy mówi się o aborcji, eutanazji czy chociażby in vitro, to Korwin rzuca starymi hasłami które nie mają żadnej wartości w ewentualnej dyskusji.

Jeszcze trochę i najbardziej "liberalnym" politykiem w Polsce zostanie Donald Tusk
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli ktoś jeszcze miał złudzenie, że UPR jest alternatywą dla czołowych partii, to warto pozbyć
-UPR zawsze było partią niszową. Schronienia szukali tam "prawdziwi" liberałowie-prawicowcy, wolnorynkowcy, jednak zbyt ortodoksyjni, aby zdobyć szersze poparcie.
Niewierzący racjonalista nie-lewicowiec, wciąż nie znajduje dla siebie odpowiedniej partii politycznej.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
26-07-2012 22:07 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Niewierzący racjonalista nie-lewicowiec, wciąż nie znajduje dla siebie odpowiedniej partii politycznej.

A niewierzący lewicowiec znajduje?

Kings Of The Carnival Creation
26-07-2012 22:15 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Niewierzący racjonalista nie-lewicowiec, wciąż nie znajduje dla siebie odpowiedniej partii politycznej.
>A niewierzący lewicowiec znajduje?

A racjonalista nieposiadający wiary w prawicowość lub lewicowość?
26-07-2012 22:17 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>A racjonalista nieposiadający wiary w prawicowość lub lewicowość?

Podobnie. Mówiąc ogólnie- nie ma odpowiedniej partii dla nikogo


Kings Of The Carnival Creation
26-07-2012 22:34 
 0 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Niewierzący racjonalista nie-lewicowiec, wciąż nie znajduje dla siebie odpowiedniej partii politycznej.
>A niewierzący lewicowiec znajduje?
-Może SLD lub RP. W sumie nie mój problem, jak nie znajdzie to jeszcze lepiej.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
Piecio (201 punktów)
Z całym szacunkiem autorze postu, ale czy jest sens działania w "kanapowej" partyjce, której poglądów się nie podziela? Żeby ona jeszcze miała jakieś notowania...
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>UPR, czyli oryginalna partia założona przez Korwina stacza się w stronę PiS i Marka Jurka.

Ja nie wiem czy to jest ruch w dół czy zaledwie przesunięcie z poziomie.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Wściekły Azot (849 punktów)
(zablokowany)
Były czasy, że czytałem regularnie "Najwyższy Czas", kiedy jeszcze JKM był w UPR matką i ojcem.

Teraz korwinowy eks-adiutant Michalkiewicz regularnie, na klęczkach felietonizuje się przed radiomaryjną sektą w eterze. Robi to w języku trwamskim, więc jego ciasny kosmosik zaludniają głównie knujący masoni w rządzie, żydzi z parchem bogactwa, agenci ruskich służb, Niemcy ze szwadronów Steinbach a ciągoty monarchistyczne sprowadzają się do hasła "króluj nam Chryste".

Korwin Mikke, póki co, nie upadł tak nisko, żeby robić za pudla na dwóch łapach
i łasić się do ojca prowadzącego typowymi zwrotami radiomaryjnego rozmówcy: "...dokładnie tak, jak ojciec mówi", "ma tu ojciec zupełną rację...",
"w pełni się z ojcem zgadzam!", "trafnie to ojciec zauważył...".
Mówi po swojemu i chyba dlatego nie ma już dla niego miejsca w UPR nawet w cieciówce.
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Oponenci byli przeciwni uzasadniając, że zapłodniona komórka jajowa jest
>człowiekiem, bo powstaje z niej człowiek

Ten argument z paznokciem trochę mi się nie podoba; sformułowałbym bym go trochę inaczej:
Z plemnika też człowiek może powstać, a niszczy się je hurtowo przy każdym stosunku (nawet bez prezerwatywy) - jak wiadomo zapładnia jeden plemnik a cała reszta się marnuje - a przecież sam Buk najwyższy tak ustanowił (czyli Buk zabija nienarodzone życie)
Oprócz tego często się zdarza że zapłodniona komórka jajowa (która przecież jak wiadomo jest 200% człowiekiem) obumiera po zapłodnieniu z przyczyn naturalnych (error w trakcie zapłodnienia)za sprawą Buka najwyższego.
A do tego dochodzą jeszcze sprawy wchłonięcia jednego płód przez drugi - jeżeli sam Buk tak paskudnie obchodzi się z życiem poczętym (lub prawie poczętym) to czemu my mamy być lepsi?
Elka I Ponura (7473 punktów)
>[..] jeżeli sam Buk tak paskudnie obchodzi się z życiem poczętym (lub prawie poczętym) to czemu my mamy być lepsi?

Bo duża część fundie-katolików lubi być świętsza od. Zwykle od papieża, ale najwyraźniej sytuacja się zaostrza


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
niewiarygodny (524 punktów)
Zgadza się pan JKM trzyma się poglądów liberalnych w gospodarce i konserwatywnych w kwestiach światopoglądowych. Jednak facet jest już po 70dziesiątce, chciałbym być w takiej formie intelektualnej w jego wieku. Niemniej jednak dla całkowitych liberałów zarówno gospodarczo jak i światopoglądowo obecnie nie ma odpowiedniej formacji nawet poza parlamentem i to jest szczerze mówiąc dla mnie dziwne. Więc osoby o takim poglądzie stają przed dylematem co jest ważniejsze dla kraju gospodarka czy światopogląd.
26-07-2012 15:37 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>formacji nawet poza parlamentem i to jest szczerze mówiąc dla mnie dziwne. Więc osoby o takim poglądzie stają przed dylematem co jest ważniejsze dla kraju gospodarka czy światopogląd.

Dla mnie nie ma w tym sprzeczności, ani dylematu. Najważniejsza jest gospodarka, ale światopogląd w tym przeszkadza lub pomaga.
finerbijk (17282 punktów)
Z partiami już tak jest, że jak w jednym mówią sensownie, to w innym całkowicie obok. Dlatego uważam, że partie to najgorsza strona demokracji i powinno się je zlikwidować na rzecz luźnych frakcji osób o podobnych poglądach na dane sprawy.
Jesteś w partii to musisz się podporządkować głównej linii, chociaż w pewnych rzeczach możesz się zgadzać z jej programem. To jest chore i szkodliwe.
Najlepiej wychodzą na tym partie bezideowe i bezprogramowe, jak PO.
26-07-2012 15:20 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Z partiami już tak jest, że jak w jednym mówią sensownie, to w innym całkowicie obok. Dlatego uważam, że partie to najgorsza strona demokracji i powinno się je zlikwidować na rzecz luźnych frakcji osób o podobnych poglądach na dane sprawy.

Tak zdaje się tworzyły się partie.
To że zaczniemy cały proces od początku nie gwarantuje, że efekt końcowy będzie lepszy niż to co mamy, skoro korzystamy z tych samych zasobów ludzkich.

Chyba że się wierzy, że jak coś inaczej nazwiemy to będzie inne.
To się nazywa "myślenie magiczne".


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
26-07-2012 15:45 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Tak zdaje się tworzyły się partie.
>To że zaczniemy cały proces od początku nie gwarantuje, że efekt końcowy będzie lepszy niż to co mamy, skoro korzystamy z tych samych zasobów ludzkich.
Nie korzystamy - wielu wartościowych ludzi zostało wykluczonych tylko dlatego, że zadarli z szefem partii.
W partiach nie bardzo jest możliwość "krzyżowania" poglądów - obowiązuje beton. Natomiast, tworząc frakcje istnieje taka możliwość. Żeby popierać legalizację związków homo nie musisz być socjalistką. Posłowie przystępowali by do dowolnych frakcji i tworzyli nowe w razie potrzeby. Nie byłoby potrzeby kupowania pakietów poglądów.

>To się nazywa "myślenie magiczne".
Tak bym nie określił tego, ale jestem realistą i zdaje sobie sprawę jakie korzyści są z istnienia partii dla ich wierchuszek, a dla narodu niestety żadne. Myślę, że czas skończyć z anachronicznymi podziałami na lewicę, prawicę, itd.
26-07-2012 15:55 
 Ocena 3 na 3
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Pozwól że dorzucę swoje 3gr:
Oczywiście po wyborach "bezpartyjnych" powstaną jakieś organizacje "pseudopartyjne" ale będą to tylko nieformalne organizacje które wynikają z tego, że ludzie o podobnych poglądach trzymają ze sobą. W obecnych systemie ludzie w praktyce głosują na partię a nie na człowieka, przez co do sejmu nie dostają się ludzie kompetentni tylko ci co mają lepsze znajomości w partii i tym samym wysokie miejsce na liście wyborczej. Zlikwidowanie partii jak postuluje szanowny rozmówca ten proceder na pewno by utrudniło.
26-07-2012 16:29 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>W obecnych systemie ludzie w praktyce głosują na partię a nie na człowieka, przez co do sejmu nie dostają się ludzie kompetentni tylko ci co mają lepsze znajomości w partii
Właśnie, to jest największą wadą istnienia partii. Gdyby ich nie było, to z pewnością nie byłoby sytuacji, że zbliżają się wybory i myślisz: kurcze, znowu nie mam na kogo głosować I oddajesz głos na "mniejsze zło". Nie wiem w ogóle, dlaczego obecny system nazywa się demokracją, lepszym określeniem byłoby partiokracja.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście po wyborach "bezpartyjnych" powstaną jakieś organizacje "pseudopartyjne" ale będą to tylko nieformalne organizacje które wynikają z tego, że ludzie o podobnych poglądach trzymają ze sobą.

A później, by ułatwić sobie utrzymywanie kontaktów ze sobą, zinstytucjonalizują swoje relacje. Najpierw nieformalnie a następnie - formalnie. I powstają partie polityczne. O tym pisze Maddy. Myśleniem magicznym jest wiara, że tym razem będzie inaczej.

>W obecnych systemie ludzie w praktyce głosują na partię a nie na człowieka, przez co do sejmu nie dostają się ludzie kompetentni tylko ci co mają lepsze znajomości w partii i tym samym wysokie miejsce na liście wyborczej. Zlikwidowanie partii jak postuluje szanowny rozmówca ten proceder na pewno by utrudniło.

Wątpię. Co najwyżej zwiększyło by wiarę w "wybitne" jednostki, które rządzą emocjami, jak Lepper, Kaczyński itp. Instytucje są potrzebne i użyteczne. To demokracja źle działa, gdy ludzie gadają o likwidacji systemu partyjnego, zamiast w niego wejść i zmieniać go od wewnątrz.

Pozdrawiam serdecznie.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
28-07-2012 05:53 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>A później, by ułatwić sobie utrzymywanie kontaktów ze sobą, zinstytucjonalizują swoje relacje. Najpierw nieformalnie a następnie - formalnie. I powstają partie polityczne.
To by było niemożliwe, bo nikt by nie wiedział, czy dostanie się na przyszłą kadencję. To dzisiaj byle miernota, która się dochrapie na górkę jednej z głównych partii dostaje się do sejmu tak czy owak, i w ten sposób w polityce mamy ciągle tych samych ludzi latami. A człowiek wartościowy, ale bezpartyjny, albo mający słabe układy w partii praktycznie nie ma szans.

>Wątpię. Co najwyżej zwiększyło by wiarę w "wybitne" jednostki, które rządzą emocjami, jak Lepper, Kaczyński itp.
Właśnie takich by było łatwo wyeliminować. Obecnie ludzie głosują kierując się głównie emocjami i to najczęściej jeszcze "przeciw". To jest parodia demokracji.

>Instytucje są potrzebne i użyteczne.
Niektóre są najbardziej użyteczne dla samych siebie.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>To by było niemożliwe, bo nikt by nie wiedział, czy dostanie się na przyszłą kadencję.

Tylko, że nie czekali by to przyszłej kadencji. To jak na studiach - 5 lat wspólnej nauki w tych samych ławkach zbliża, tak osobiście jak i na płaszczyźnie poglądów. A gdy efektem spotkania jest władza - tylko idiota nie zakładał by partii już w trakcie trwania kadencji. A więc bezpartyjni to idioci.

>To dzisiaj byle miernota, która się dochrapie na górkę jednej z głównych partii dostaje się do sejmu tak czy owak, i w ten sposób w polityce mamy ciągle tych samych ludzi latami.

Mamy ich dlatego, że większość społeczeństwa woli narzekać niż wziąć się za politykę, chociażby i lokalni. A demokracja wymaga uczestnictwa.

>Właśnie takich by było łatwo wyeliminować. Obecnie ludzie głosują kierując się głównie emocjami i to najczęściej jeszcze "przeciw". To jest parodia demokracji.

Nie było by. To jest paradoks jednomandatowych okręgów wyborczych. Z jednej strony wiążą parlamentarzystę z okręgiem, z drugiej są konkursem piękności. Charyzma wystarczy - wiedza nie jest już potrzebna.

>Niektóre są najbardziej użyteczne dla samych siebie.

Każda instytucja, tak formalna jak i nieformalna, dba o siebie i chce przetrwać. Nic w tym dziwnego. A że cześć ich celów jest ukryta, niektóre są dysfunkcjonalne w świetle funkcjonowania systemu - świat nie jest idealny.

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
28-07-2012 10:57 
 Ocena 1 na 1
Aleksander Głowacki (1725 punktów)

>Tylko, że nie czekali by to przyszłej kadencji. To jak na studiach - 5 lat wspólnej nauki w tych samych ławkach zbliża, tak osobiście jak i na płaszczyźnie poglądów. A gdy efektem spotkania jest władza - tylko idiota nie zakładał by partii już w trakcie trwania kadencji. A więc bezpartyjni to idioci.

Tylko taki związek byłby instytucją nieformalną, a nie tak jak dzisiaj "mafią" finansowaną z budżetu państwa ( a nic nie zbliża bardziej niż normalnie kasiora).

>Mamy ich dlatego, że większość społeczeństwa woli narzekać niż wziąć się za politykę, chociażby i lokalni. A demokracja wymaga uczestnictwa.

Społeczeństwo narzeka i ma wszystko w d... bo w obecnym systemie partyjnym nie ma siły aby mądrzy się przebili (na reklamę potrzebna jest kasiora)

>Każda instytucja, tak formalna jak i nieformalna, dba o siebie i chce przetrwać. Nic w tym dziwnego. A że cześć ich celów jest ukryta, niektóre są dysfunkcjonalne w świetle funkcjonowania systemu - świat nie jest idealny.

Tylko że w przypadku partii politycznej przetrwanie jest celem nadrzędnym, kosztem innych celów (celów dla których partia teoretycznie istnieje).
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Tylko taki związek byłby instytucją nieformalną, a nie tak jak dzisiaj "mafią" finansowaną z budżetu państwa ( a nic nie zbliża bardziej niż normalnie kasiora).

Nie za bardzo rozumiem, jak chciałbyś nakłonić dysponentów władzy by nie utworzyli prawnie określonej struktury formalnej. Mówimy w końcu o osobach stanowiących prawo. Przez jedną kadencję - pewnie by się powstrzymali, może przez dwie. Dlaczego jednak nie mili by tego zrobić w trzeciej lub czwartej?

>Społeczeństwo narzeka i ma wszystko w d... bo w obecnym systemie partyjnym nie ma siły aby mądrzy się przebili (na reklamę potrzebna jest kasiora)

A g...no prawda. Obiegowe mądrości, których nikt nie sprawdził. Czasami mam wrażenie, że politycy chcą byśmy tak myśleli. Dzięki temu nikt nawet nie spróbuje.

>Tylko że w przypadku partii politycznej przetrwanie jest celem nadrzędnym, kosztem innych celów (celów dla których partia teoretycznie istnieje).

Celem nadrzędnym partii jest zdobycie władzy przez pewną grupę interesów, złączoną podobną wizją ładu społecznego - jakiż więcej miałby być ten cel? Zasobem o jaki toczy się gra na polu politycznym jest władza a nie dobro wspólne. Partie są dobrze przygotowane, by cele swoje osiągać.

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Nie za bardzo rozumiem, jak chciałbyś nakłonić dysponentów władzy by nie utworzyli prawnie określonej struktury formalnej. Mówimy w końcu o osobach stanowiących prawo. Przez jedną kadencję - pewnie by się powstrzymali, może przez dwie. Dlaczego jednak nie mili by tego zrobić w trzeciej lub czwartej?

Po prostu nie rejestrować czegoś takiego jak "komitet wyborczy partii X" no i najważniejsze przestać finansować partie z budżetu państwa.

>A g...no prawda. Obiegowe mądrości, których nikt nie sprawdził. Czasami mam wrażenie, że politycy chcą byśmy tak myśleli. Dzięki temu nikt nawet nie spróbuje.

No to proponuje żeby szanowny Pan dał przykład i założył racjonalną partię. Wtedy zobaczymy na ile ta opinia jest obiegowa.

>Celem nadrzędnym partii jest zdobycie władzy przez pewną grupę interesów, złączoną podobną wizją ładu społecznego - jakiż więcej miałby być ten cel? Zasobem o jaki toczy się gra na polu politycznym jest władza a nie dobro wspólne. Partie są dobrze przygotowane, by cele swoje osiągać.

Ten cel jest w takim razie jeszcze gorszy od celu "przetrwać" - wracamy do początkowej tezy tej dyskusji.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Po prostu nie rejestrować czegoś takiego jak "komitet wyborczy partii X" no i najważniejsze przestać finansować partie z budżetu państwa.

Co to znaczny "po prostu nie rejestrować"?! Kto ma "nie rejestrować"? Decydenci, którzy sami dla siebie będą stanowić prawo? Absurdalne oczekiwania.

>No to proponuje żeby szanowny Pan dał przykład i założył racjonalną partię. Wtedy zobaczymy na ile ta opinia jest obiegowa.

Abstrahując już od niejasnego pojęcia "racjonalna partia" (czyli jaka? Taka, która ma poglądy Twoje czy moje? Bardziej lewicowa, czy wolnorynkowa? I dlaczego taka a nie inna?) lepiej zmieniać istniejące partie, niż tworzyć nowe byty, o pracy na dole, w samorządzie nie wspominając (a do tego partia nie jest mi potrzebna).

>Ten cel jest w takim razie jeszcze gorszy od celu "przetrwać" - wracamy do początkowej tezy tej dyskusji.

Nigdzie nie wracamy. Nie wiem, czy jest "gorszy" - mi się wydaje dość naturalny. Jeśli istnieje nierównomierny dostęp do rzadkich zasobów uruchamiają się mechanizmy konkurencji o dostęp do nich. Co w tym złego?

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Co to znaczny "po prostu nie rejestrować"?! Kto ma "nie rejestrować"? Decydenci, którzy sami dla siebie będą stanowić prawo? Absurdalne oczekiwania.

Tak jak w polskiej rzeczywistości nie funkcjonuje coś takiego jak związek homoseksualny tak samo może nie istnieć określenia partia polityczna.

>Abstrahując już od niejasnego pojęcia "racjonalna partia" (czyli jaka? Taka, która ma poglądy Twoje czy moje? Bardziej lewicowa, czy wolnorynkowa? I dlaczego taka a nie inna?) lepiej zmieniać istniejące partie, niż tworzyć nowe byty, o pracy na dole, w samorządzie nie wspominając (a do tego partia nie jest mi potrzebna).

Większość ludzi (powiedzmy że 3/4 społeczeństwa - wielkość wyjęta z kapelusza, oszacowana na podstawie moich obserwacji) w wyborach głosuje na "mniejsze zło"; czyli nie ma partii na którą by mogli zagłosować z przekonania a nie z braku wyboru - wygląda na to że chyba jest sens tworzenia nowej partii - życzę więc powodzenia w dowodzeniu że można się przebić bez kasiory i wpływów.

>Jeśli istnieje nierównomierny dostęp do rzadkich zasobów uruchamiają się mechanizmy konkurencji o dostęp do nich. Co w tym złego?

Właśnie w tych mechanizmach (powiedzmy politycznych) całe zło siedzi - u władzy są ludzie niekompetentni którzy dostali się tam dzięki układom - znowu wracamy do początkowej tezy.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Tak jak w polskiej rzeczywistości nie funkcjonuje coś takiego jak związek homoseksualny tak samo może nie istnieć określenia partia polityczna.

Do czasu. Czepiam się tylko tego, że proponowana zmiana to tylko reboot - efekt końcowy będzie mniej-więcej taki sam jak to co jest dzisiaj. Gdyż w tym co jest dzisiaj nie ma nic zaskakującego czy niespodziewanego.

>Większość ludzi (powiedzmy że 3/4 społeczeństwa - wielkość wyjęta z kapelusza, oszacowana na podstawie moich obserwacji) w wyborach głosuje na "mniejsze zło"; czyli nie ma partii na którą by mogli zagłosować z przekonania a nie z braku wyboru - wygląda na to że chyba jest sens tworzenia nowej partii - życzę więc powodzenia w dowodzeniu że można się przebić bez kasiory i wpływów.

Nawet jeśli tak jest (na co nie ma dowodów) to życzę powodzenia w próbach organizacji zbieraniny ludzi niepowiązanych wspólnym interesem czy ideami w partię polityczną. No chyba, że zorganizujesz ich pod hasłami "więcej pracy", "wyższe pensje" czy "mniej biurokracji" - a więc czystym populizmem. Uprzedzając zarzuty - to, że Ty i Twoi znajomi/współpracownicy itp. macie jakieś poglądy jak osiągnąć ten efekt, nie oznacza, iż wszyscy niezadowoleni podzielają wasze poglądy.

Wpływy to kolejny kapitał, który się zdobywa, jak pieniądze. Trzeba włożyć w to trochę wysiłku, ale można.

>Właśnie w tych mechanizmach (powiedzmy politycznych) całe zło siedzi - u władzy są ludzie niekompetentni którzy dostali się tam dzięki układom - znowu wracamy do początkowej tezy.

Dlaczego niekompetentni? Umieli zdobyć władzę, więc nadają się do pełnienia swojej funkcji, z władzą właśnie związaną. Tak jak w biznesie - kto zdobywa pieniądze jest kompetentnym biznesmenem, nawet jeśli jest śliską szują. Może i jestem cynikiem, ale idealizmu w polityce bym nie szukał.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
finerbijk (17282 punktów)
>Tylko, że nie czekali by to przyszłej kadencji. To jak na studiach - 5 lat wspólnej nauki w tych samych ławkach zbliża, tak osobiście jak i na płaszczyźnie poglądów. A gdy efektem spotkania jest władza - tylko idiota nie zakładał by partii już w trakcie trwania kadencji. A więc bezpartyjni to idioci.
Pewnie, że by się tworzyły luźne związki, ale nie partie z ich strukturami, baronami, kacykami i tym wszystkim, co robi z polityki nepotystyczne bagno.

>Mamy ich dlatego, że większość społeczeństwa woli narzekać niż wziąć się za politykę, chociażby i lokalni. A demokracja wymaga uczestnictwa.
Większość społeczeństwa zajmuje się pracą i nie ma czasu, żeby się brać za politykę i byłoby dziwnym, gdyby miało być inaczej.

>Nie było by. To jest paradoks jednomandatowych okręgów wyborczych. Z jednej strony wiążą parlamentarzystę z okręgiem, z drugiej są konkursem piękności. Charyzma wystarczy - wiedza nie jest już potrzebna.
Natomiast dzisiaj wymaga się od polityków jakiejś szczególnej wiedzy? Wystarczą znajomości i nawet charyzma nie jest potrzebna.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Pewnie, że by się tworzyły luźne związki, ale nie partie z ich strukturami, baronami, kacykami i tym wszystkim, co robi z polityki nepotystyczne bagno.

Dlaczego mieliby tworzyć jedynie luźne związki a nie formalne struktury? Formalizacja ułatwia zarządzanie grupą społeczną. Każda grupa interesu dąży do stowarzyszenia się, by móc tym skuteczniej realizować swoje cele. Stowarzyszanie się prowadzi do formalizacji wraz ze wzrostem liczby osób identyfikujących się z daną grupą. Partie nie są tu czymś specyficznym. A nepotyzm to normalne, z ewolucyjnej i społecznej perspektywy, zachowanie człowieka. Nieetyczne, acz, jeśli jesteśmy realistami, całkiem rozsądne.

>Większość społeczeństwa zajmuje się pracą i nie ma czasu, żeby się brać za politykę i byłoby dziwnym, gdyby miało być inaczej.

Dziwnym jest stan dzisiejszy - zaangażowanie w politykę nie musi polegać na startowaniu w wyborach do Sejmu. Wystarczy partycypacja w strukturach partyjnych w celu kontroli przedstawicieli. Lokalni baronowie partii powstają właśnie dlatego, iż poziom uczestnictwa jest niski, łatwo więc rozdawać przywileje i wiązać w ten sposób ze sobą "doły". Można też działać w strukturach municypalnych, gdzie łatwiej wpływać na decyzje. Wystarczą ruchy miejskie, stowarzyszenia itp. A gadanie, że ktoś pracuje jest generalnie bałamutną racjonalizacją własnego lenistwa lub egoizmu. Każdy wyszarpie dwie-trzy godziny w tygodniu, jeśli będzie mu zależało. Najwyraźniej nam nie zależy.

>Natomiast dzisiaj wymaga się od polityków jakiejś szczególnej wiedzy? Wystarczą znajomości i nawet charyzma nie jest potrzebna.

Nie do końca tak. Ładnie publicysta Jan Wróbel powiedział na temat obsadzenia stanowiska spółki mającej budować elektrownię politykiem. Manager na nic by się na tym stanowisku nie zdał, gdyż należy ułagodzić relacje z Niemcami, którym nasza budowa może się nie spodobać, trzeba działać w siatce nie-biznesowych instytucji, które będą kontrolować działanie elektrowni itp. Manager może sobie siedzieć i zarządzać - ale w drugim rzędzie. Politycy to wbrew obiegowym i naiwnym opiniom całkiem użyteczni specjaliści.

Pozdrawiam.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
finerbijk (17282 punktów)
>Dlaczego mieliby tworzyć jedynie luźne związki a nie formalne struktury?
Można by to zagwarantować w konstytucji, której zmiana wymagałaby referendum, na przykład, aby się zabezpieczyć przed takimi ciągotami.

>Formalizacja ułatwia zarządzanie grupą społeczną. Każda grupa interesu dąży do stowarzyszenia się, by móc tym skuteczniej realizować swoje cele.
Tak, tylko te cele szybko ulegają wypaczeniu i grupa bardziej skupia się na walce o pozycje wewnątrz grupy, niż na tym do czego została powołana - jak to jest w przypadku partii politycznych.

>A nepotyzm to normalne, z ewolucyjnej i społecznej perspektywy, zachowanie człowieka. Nieetyczne, acz, jeśli jesteśmy realistami, całkiem rozsądne.
To właśnie nam skutecznie wmawiają partie, podobnie jak z poglądem - kradniemy, ale wszyscy przecież kradną, więc ktokolwiek przyjdzie to będzie tak samo, lepiej popatrzcie kto nosi ładniejsze krawaty.

>Lokalni baronowie partii powstają właśnie dlatego, iż poziom uczestnictwa jest niski, łatwo więc rozdawać przywileje i wiązać w ten sposób ze sobą "doły".
Powstają dlatego, że istnieją bizantyńskie struktury, które im to umożliwiają.

>A gadanie, że ktoś pracuje jest generalnie bałamutną racjonalizacją własnego lenistwa lub egoizmu.
Nie zgodzę się. W normalnym państwie obywatela powinna interesować polityka tylko w czasie wyborów, czy to lokalnych czy ogólnokrajowych. Tylko w okresach/stanie niestabilności budzi ona powszechne zainteresowanie, a przecież nikt nie chce żyć w niestabilnym państwie.

>Manager na nic by się na tym stanowisku nie zdał, gdyż należy ułagodzić relacje z Niemcami, którym nasza budowa może się nie spodobać,
W tym rzecz, że dla polityka może mieć znaczenie co się może spodobać albo nie Niemcom, manager by po prostu tę elektrownię zbudował lub nie w oparciu o prognozę kosztów i zysków.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Można by to zagwarantować w konstytucji, której zmiana wymagałaby referendum, na przykład, aby się zabezpieczyć przed takimi ciągotami.

Konstytucje także można zmienić, znów wprowadzając system partyjny. Moje zarzuty pozostają w mocy. Jak zagwarantować, iż nikt nie zmieni konstytucji, wprowadzając w nią poprawki? Albo nie przekona ludzi, by poparli nową, nieposiadającą takich zabezpieczeń ustawę zasadniczą?

>Tak, tylko te cele szybko ulegają wypaczeniu i grupa bardziej skupia się na walce o pozycje wewnątrz grupy, niż na tym do czego została powołana - jak to jest w przypadku partii politycznych.

To jest normalna dynamika procesów wewnątrzgrupowych. Cele są dalej realizowane, ale w sposób zautomatyzowany i sformalizowany, jednocześnie główny wysiłek członków grupy jest skierowany na zajęcie pozycji umożliwiającej dostęp do zasobów - w tym przypadku władzy.

>To właśnie nam skutecznie wmawiają partie

Nie - raczej socjologia i psychologia ewolucyjna.

>Powstają dlatego, że istnieją bizantyńskie struktury, które im to umożliwiają.

A bizantyjskie struktury powstają wtedy, gdy dysponenci zasobów nie podlegają kontroli. W przypadku bizantyjskiej struktury banków - z powodu słabej kontroli instytucji nadzorczych, w przypadku polityki słabej kontroli obywatelskiej. A najlepszą kontrolą jest partycypacja.

>Nie zgodzę się. W normalnym państwie obywatela powinna interesować polityka tylko w czasie wyborów, czy to lokalnych czy ogólnokrajowych.

Zdecydowanie się nie zgadzam. Właśnie to mamy myśleć, to nam politycy wmawiają. W normalnych warunkach, jeśli za takie uznamy demokrację, obywatel ma obowiązek interesować się polityką, gdyż to on jest suwerenem. W strukturach niedemokratycznych (np. kościół, rynek itp.) interesować się polityką powinni specjaliści, reszta niech słucha poleceń.

>Tylko w okresach/stanie niestabilności budzi ona powszechne zainteresowanie, a przecież nikt nie chce żyć w niestabilnym państwie.

A powinna budzić zainteresowanie zawsze. Tak samo jak budzą nasze zainteresowanie ceny produktów, spokój społeczny i tym podobne zjawiska.

>W tym rzecz, że dla polityka może mieć znaczenie co się może spodobać albo nie Niemcom, manager by po prostu tę elektrownię zbudował lub nie w oparciu o prognozę kosztów i zysków.

Nic by nie zbudował, bo struktura polityczna by mu na to nie pozwoliła. Protesty, instytucje międzynarodowe, ruchy ekologiczne itp. skutecznie zniechęciły by go do działania (a skąd wziął by uran? Kupił na rynku?! Przecież do tego potrzebne są negocjacje międzynarodowe. A więc zjawisko polityczne, a nie biznesowe). Biznes jest wtórny w stosunku do polityki, która określa granice obowiązywania reguł ekonomicznych. I bardzo dobrze.

Pozdrawiam serdecznie.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
finerbijk (17282 punktów)
>Konstytucje także można zmienić, znów wprowadzając system partyjny. Moje zarzuty pozostają w mocy.
Może kiedyś większość stwierdzi, moim zdaniem słusznie, że partie nie są im do niczego potrzebne. Ich istnienie to nie jest jakaś konieczność dziejowa, systemy polityczne też ewoluują.

>Cele są dalej realizowane, ale w sposób zautomatyzowany i sformalizowany, jednocześnie główny wysiłek członków grupy jest skierowany na zajęcie pozycji umożliwiającej dostęp do zasobów - w tym przypadku władzy.
Tak jest, ale to nie jest dobre. Dostęp do władzy powinny zapewniać kompetencje i poparcie społeczne, a nie członkostwo partyjne. Teraz, wyborca mając ograniczony wybór i straszony możliwością zmarnowania głosu decyduje najczęściej powodowany strachem przed wygraną nielubianej opcji, a partie nie oddają rzeczywistego rozkładu
poglądów w społeczeństwie.

>Zdecydowanie się nie zgadzam. Właśnie to mamy myśleć, to nam politycy wmawiają. W normalnych warunkach, jeśli za takie uznamy demokrację, obywatel ma obowiązek interesować się polityką, gdyż to on jest suwerenem.
W normalnych warunkach, każdy zna zasady i robi swoje i nie musi się zajmować politykierstwem, co najwyżej tym, czy w gminie wybudować drogę, czy kanalizację. Państwo powinno tak funkcjonować, żeby zainteresowanie to mogło być minimalne. A obecnie, na szczeblu ogólnokrajowym obywatel zniechęca się do polityki, bo nie ma poczucia, że jego głos cokolwiek znaczy, kiedy widzi ciągle tych samych ludzi zamieniających się tylko stołkami.

>Protesty, instytucje międzynarodowe, ruchy ekologiczne itp. skutecznie zniechęciły by go do działania
To również może dotyczyć inicjatyw kierowanych przez polityków.

>a skąd wziął by uran? Kupił na rynku?! Przecież do tego potrzebne są negocjacje międzynarodowe. A więc zjawisko polityczne, a nie biznesowe).
Zarządzanie realizacją projektu nie oznacza zajmowania się wszystkim. Poza tym to chyba tylko taki przykład miał być.

>Biznes jest wtórny w stosunku do polityki, która określa granice obowiązywania reguł ekonomicznych. I bardzo dobrze.
Im mniej tym lepiej dla biznesu, a przez to dla wszystkich, a gospodarka jest podstawowa a nie wtórna, bez niej politycy wraz z całą klasą urzędniczą musieliby zbierać żołędzie w lesie, aby przeżyć, o czym często niestety zapominają.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Może kiedyś większość stwierdzi, moim zdaniem słusznie, że partie nie są im do niczego potrzebne. Ich istnienie to nie jest jakaś konieczność dziejowa, systemy polityczne też ewoluują.

Zgadza się. Lecz organizowanie się ludzi w celu osiągnięcia partykularnych korzyści lub by promować swoje idee to powszechnik kulturowy. To, że kiedyś może hipotetycznie powstać inny system polityczny, w którym nie będzie partii nie znaczy, iż nie powstaną struktury spełniające te same funkcje.

>Tak jest, ale to nie jest dobre.

Najpierw analiza - później oceny. Zanim ocenisz, czy coś jest "dobre" czy "złe" musisz się zastanowić dlaczego jest takie jakie jest. I czy można to zmienić. Moim zdaniem - można co najwyżej korygować, zmienić się nie da.

>Dostęp do władzy powinny zapewniać kompetencje i poparcie społeczne, a nie członkostwo partyjne.

Poparcie społeczne - jest (wielu się nie dostało, nawet "pewników"). Kompetencje - są (udało mi się okiwać konkurencję i dostać się na listę. Jestem więc niezły w zdobywaniu władzy). A że to niemoralne? Kiedyś moralne i czyste było?

>Teraz, wyborca mając ograniczony wybór i straszony możliwością zmarnowania głosu decyduje najczęściej powodowany strachem przed wygraną nielubianej opcji, a partie nie oddają rzeczywistego rozkładu poglądów w społeczeństwie.

Bo większość i tak nie ma sprecyzowanych poglądów. Wiadomo to od dość dawna. Dlatego partie zbliżają się programowo do siebie - bo tam jest większość, w grząskim gruncie postpolitycznego pitolenia.

>W normalnych warunkach, każdy zna zasady i robi swoje i nie musi się zajmować politykierstwem, co najwyżej tym, czy w gminie wybudować drogę, czy kanalizację.

Tylko, że to nie jest polityka. To jest zarządzanie. Polityka to walka sprzecznych poglądów na ład społeczny, sprzecznych wizji rozwoju wspólnoty, konflikt aksjologiczny - i metody przekroczenia tegoż konfliktu. Historia pokazała, iż istnieją różne metody rozwiązywania tego konfliktu - można powybijać oponentów, można się z nimi dogadać, można ich przekupić itp. Postpolityka (to co proponujesz) to bardzo nowy pomysł, który świetnie się sprzedaje, choć jeszcze nie wiemy jak się sprawdzi.

> Państwo powinno tak funkcjonować, żeby zainteresowanie to mogło być minimalne.

Bo technokraci będą przecież zgodnie z naukowo określonym wzorcem rozwiązywać za nas nasze problemy. Nie dziękuję. Państwo i społeczeństwo to nie firma.

>To również może dotyczyć inicjatyw kierowanych przez polityków.

Pewnie, że może. Ale jego reelekcja opiera się na poparciu społecznym. Trudniej mu się spakować i zmienić kraj, biznes jest dużo bardziej mobilny i może szukać zysków gdzie indziej.

>Im mniej tym lepiej dla biznesu, a przez to dla wszystkich, a gospodarka jest podstawowa a nie wtórna, bez niej politycy wraz z całą klasą urzędniczą musieliby zbierać żołędzie w lesie, aby przeżyć, o czym często niestety zapominają.

Podstawowa jest działalność ekonomiczna - choć niekoniecznie nowoczesna gospodarka z jej odseparowaniem od sfery społecznej czy normatywnej (a właściwie jej inwazją na sfery społeczną i normatywną). Może i lepiej dla gospodarki (tej nowoczesnej) gdy jest odseparowana od polityki - wątpię czy lepiej dla społeczeństwa. Twoja teza jest modna i współcześnie przyjmowana bez mrugnięcia okiem - choć słabo dowiedziona.

Pozdrawiam.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
marcin kwiek (734 punktów)
Tylko komu wtedy powierzyć zadanie formowania rządu? Kto będzie tworzył zaplecze parlamentarne takiego rządu? Jak, w przypadku braku takiego zaplecza, przeprowadzać konieczne, często niepopularne, reformy? Jak (i kogo) rozliczać ze skuteczności rządzenia i jakości stanowionego prawa?
System, który mamy obecnie na pewno nie jest doskonały, ale to co proponujesz (rozdrobnienie sceny politycznej), nie wydaje mi się dobrym pomysłem.
27-07-2012 12:28 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Tylko komu wtedy powierzyć zadanie formowania rządu? Kto będzie tworzył zaplecze parlamentarne takiego rządu?
Tworzenie rządu to już sprawy czysto techniczne, w które nie warto wchodzić. Zaplecze to pojęcie z systemu partyjnego. W systemie bezpartyjnym "zaplecze" tworzono by wokół określonych projektów, a nie dla rządu w ogóle.

>Jak, w przypadku braku takiego zaplecza, przeprowadzać konieczne, często niepopularne, reformy?
Jeżeli są słuszne, to powinna się znaleźć odpowiednia liczba popierających. Poza tym chodzi o to, aby reformy były popularne

>Jak (i kogo) rozliczać ze skuteczności rządzenia i jakości stanowionego prawa?
Swojego posła przy wyborach. Dziś mało kto zna go choćby z nazwiska.
27-07-2012 14:24 
 Ocena 3 na 3
marcin kwiek (734 punktów)
>Tworzenie rządu to już sprawy czysto techniczne, w które nie warto wchodzić.

Żartujesz? Przecież to jedna z podstawowych kwestii. Jak według Ciebie ma być wyłaniany rząd w bezpartyjnym parlamencie? Kto miałby być premierem?

>Zaplecze to pojęcie z systemu partyjnego.

Bez zaplecza nie da się skutecznie rządzić i przeprowadzać reform. Można, co najwyżej, administrować.

>W systemie bezpartyjnym "zaplecze" tworzono by wokół określonych projektów, a nie dla rządu w ogóle.

Wiesz jaka to gimnastyka? Stworzenie koalicji na całą kadencję jest wystarczająco trudne, a Ty chcesz szukać koalicjantów przy każdym projekcie z osobna.

>Jeżeli są słuszne, to powinna się znaleźć odpowiednia liczba popierających.

Bardzo naiwne myślenie.

>Poza tym chodzi o to, aby reformy były popularne

Powiedz to greckiemu rządowi.
27-07-2012 20:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Żartujesz? Przecież to jedna z podstawowych kwestii. Jak według Ciebie ma być wyłaniany rząd w bezpartyjnym parlamencie? Kto miałby być premierem?
Nietrudno sobie wyobrazić głosowanie wszystkich posłów nad wyłonieniem rządu i premiera.

>Wiesz jaka to gimnastyka? Stworzenie koalicji na całą kadencję jest wystarczająco trudne, a Ty chcesz szukać koalicjantów przy każdym projekcie z osobna.
Tak, bo tylko to może zagwarantować pełną reprezentatywność. Poza tym im mniej głupich zmian prawa, tym lepiej. Prawo należy zmieniać tylko przy wyższej konieczności, a nie jak teraz z przyczyn korzystnych dla bieżącej polityki.

>Bardzo naiwne myślenie.
>>Poza tym chodzi o to, aby reformy były popularne
>Powiedz to greckiemu rządowi.
Może i naiwne, ale na pewno nie gorsze od obecnego systemu.
Konowal (6291 punktów)
Niestety bez zmiany ordynacji tego się nie zmieni, a nie znieni się ordynacji bo tego nie chcą partie :-/

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Grzegorz (5685 punktów)
Co prawda nie śledzę losu partii kanapowych, ale wydaje mi się że UPR wcale się nie stacza... z bardzo prostego powodu, bo po prostu już nie może. Jeśli chodzi o sprawy nie dotyczące gospodarki to sojusz z LPR i gośćmi typu Jurka mówi chyba wszystko - bardziej na prawo może już być tylko ściana.

A swoją drogą szkoda że nie ma w PL partii prawdziwie liberalnej zarówno gospodarczo jak i obyczajowo. Przez pewien czas (dopóki można było go traktować w miarę poważnie... czyli dawno) Korwin kanalizował część tego typu wyborców po prostu z braku jakiegokolwiek wyboru, teraz Palikot przez pewien czas sprawiał tego typu wrażenie choć dość szybko mu chyba przeszło.
26-07-2012 21:21 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Co prawda nie śledzę losu partii kanapowych, ale wydaje mi się że UPR wcale się nie stacza... z bardzo prostego powodu, bo po prostu już nie może. Jeśli chodzi o sprawy nie dotyczące gospodarki to sojusz z LPR i gośćmi typu Jurka mówi chyba wszystko - bardziej na prawo może już być tylko ściana.

Jak usłyszałem o sojuszu z Jurkiem, to byłem w szoku bo jeszcze nie wiedziałem jak bardzo nawiedzone jest to towarzystwo.

>A swoją drogą szkoda że nie ma w PL partii prawdziwie liberalnej zarówno gospodarczo jak i obyczajowo. Przez pewien

No to ją załóżmy.
niewiarygodny (524 punktów)
>No to ją załóżmy.
Czytałem o czymś takim jak o ile pamiętam PL 2.0 tzw. pierwsza polska partia internautów. Gospodarczo 100% jkm.
27-07-2012 10:01 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>No to ją załóżmy.
>Czytałem o czymś takim jak o ile pamiętam PL 2.0 tzw. pierwsza polska partia internautów. Gospodarczo 100% jkm.

Nie wiem co to za twór ci internauci. Wiedziałem w latach dziewięćdziesiątych, ale teraz już nie wiem. Chodzi o ogół społeczeństwa z pominięciem emerytów, odludków zaszytych w drewnianej chatce w Bieszczadach i osób nieumiejacych używać komputera? I co niby mają ze sobą reprezentować, co jest różne od ogółu społeczeństwa? Co ma ich łączyć?
niewiarygodny (524 punktów)
Nie pytaj mnie to tylko informacja, osobiście mam na tyle dziwne poglądy, że wątpię abym znalazł kiedykolwiek partię z którą będę mógł się w pełni utożsamić.
27-07-2012 10:45 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>No to ją załóżmy.
3 . Do zgłoszenia należy załączyć:
(...)
2) wykaz zawierający imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, numery ewidencyjne PESEL i własnoręczne podpisy popierających zgłoszenie co najmniej 1000 obywateli polskich (...)


Czyli zostało nam już tylko 998 podpisów i procedura rejestracji. W międzyczasie może jakiś konkurs na nazwę?
27-07-2012 10:52 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>No to ją załóżmy.
>3 . Do zgłoszenia należy załączyć:
>(...)
>2) wykaz zawierający imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, numery ewidencyjne PESEL i własnoręczne podpisy popierających zgłoszenie co najmniej 1000 obywateli polskich (...)
Czyli zostało nam już tylko 998 podpisów i procedura rejestracji. W międzyczasie może jakiś konkurs na nazwę?

Mam obawy co do znalezienia tysiąca racjonalistów, którzy oprócz chęci (niekoniecznie potwierdzonej faktami) racjonalnego myślenia będą mieli podobne poglądy na tematy gospodarcze i społeczne.
Grzegorz (5685 punktów)
>Mam obawy co do znalezienia tysiąca racjonalistów, którzy oprócz chęci (niekoniecznie potwierdzonej faktami) racjonalnego myślenia będą mieli podobne poglądy na tematy gospodarcze i społeczne.

Nie chodzi o tysiąc ewentualnych członków deklarujących jakąkolwiek aktywność czy płacenie składek, tylko o tysiąc osób popierających zgłoszenie (czyli gotowych podać swoje imię, nazwisko, PESEL, miejsce zamieszkania i własnoręcznie się podpisać - jakaś minuta roboty). Sądząc choćby po ilości odwiedzin na racjonaliście nie powinno być z tym problemu.
Kaszman (396 punktów)
Partia liberałów i racjonalistów.

Where's your god now ?
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Partia liberałów i racjonalistów.

Nie zauważyłeś, że na tym forum większość stanowią socjaliści i racjonaliści?
Kaszman (396 punktów)
No właśnie nie zauważyłem. Zawsze wydawało mi się, że więcej jest liberałów.

Where's your god now ?
28-07-2012 14:41 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Zależy jak rozumieć liberalizm, czy ma przykład tak jak rozumiał Adam Smith, czy tak jak rozumie Centrum Adama Smitha.
niewiarygodny (524 punktów)
>Co prawda nie śledzę losu partii kanapowych, ale wydaje mi się że UPR wcale się nie stacza... z bardzo prostego powodu, bo po prostu już nie może. Jeśli chodzi o sprawy nie dotyczące gospodarki to sojusz z LPR i gośćmi typu Jurka mówi chyba wszystko - bardziej na prawo może już być tylko ściana.
>A swoją drogą szkoda że nie ma w PL partii prawdziwie liberalnej zarówno gospodarczo jak i obyczajowo. Przez pewien czas (dopóki można było go traktować w miarę poważnie... czyli dawno) Korwin kanalizował część tego typu wyborców po prostu z braku jakiegokolwiek wyboru, teraz Palikot przez pewien czas sprawiał tego typu wrażenie choć dość szybko mu chyba przeszło.

Dokładnie tak, dałoby się sklecić z Palikota i Korwina prawdziwego liberała w każdym calu.
27-07-2012 22:12 
 Ocena-1 na 1
Sobiepan (87 punktów)
>Dokładnie tak, dałoby się sklecić z Palikota i Korwina prawdziwego liberała w każdym calu.
Elektorat jakiś jest, niestety swobody obyczajowe wymagają masy kasy i masy regulacji w prawie, a swobody gospodarcze wymagają deregulacji.
Totalna sprzeczność nawet dla niepiśmiennych.
I jeszcze dochodzi stosunek do Unii Europejskiej.
Bez bigotów socjalizmu nie obalisz.
27-07-2012 22:37 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>>Dokładnie tak, dałoby się sklecić z Palikota i Korwina prawdziwego liberała w każdym calu.
>Elektorat jakiś jest, niestety swobody obyczajowe wymagają masy kasy

Jakiej właściwie kasy wymaga niby liberalizacja ustawy antyaborcyjnej albo wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich (dopóki nie obejmowałaby ona wspólnych rozliczeń podatkowych)?
Zaintrygowałeś mnie, muszę przyznać
28-07-2012 10:50 
 0 na 2
Sobiepan (87 punktów)
>Jakiej właściwie kasy wymaga niby liberalizacja ustawy antyaborcyjnej albo wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich (dopóki nie obejmowałaby ona wspólnych rozliczeń podatkowych)?
>Zaintrygowałeś mnie, muszę przyznać
>
Wszystko jasne!
Neomarksizm jest wolnościowy.
Inżynieria społeczna nie wymaga dużych ingerencji rządu.
Wartości skandynawskie da się zrealizować bez wysokich podatków.
Nowy wspaniały świat jest libertariański.
Eurokołchoz to tylko kilka przepisów i nie daje nikomu gwarancji całkowitej opieki od kołyski aż po grób.
Ludzie potrzebują regulowania swojego prywatnego życia przez stosy ustaw i konwencji międzynarodowych.
Skrobanka nie jest polem walki pomiędzy prawicą i lewicą.
Silne więzy rodzinne wymagają socjału, emerytur, urzędników pomocy społecznej i sądów rodzinnych.
A ja nie potrafie przeczytać ze zrozumieniem Manifestu Komunistycznego oraz innych dzieł Marksa i Engelsa.
28-07-2012 11:00 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
Nie histeryzuj i nie odpisuj mi nie na temat. Zadałam ci bardzo konkretne pytanie i oczekuję konkretnej odpowiedzi, a nie ideologicznego powrzaskiwania.
Konowal (6291 punktów)
Zależy w jakim zakresie byś zmieniała ustawy. Antyaborcyjna jest pewnie mniejszą ingerencją ale np. koszty leczenia prawdopodobnie by się zwiększyły. Zaś związki partnerskie pośrednio też by się domagały jakichś przywilejów małżeństwa, ot choćby symbolicznych opłat za ich zawieranie.

Co najbardziej wkurza, że nie ma właśnie o tym porządnej dyskusji tylko specjalnie się ustawia po przeciwnych stronach barykady ludzi innych poglądów i podgrzewa atmosferę, żeby przypadkiem nie przyszło komuś do głowy przestać się bać i zagłosować inaczej niż trzeba.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-07-2012 18:27 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Antyaborcyjna jest pewnie mniejszą ingerencją ale np. koszty leczenia prawdopodobnie by się zwiększyły

Dlaczego uważasz, że koszty leczenia miałayby się zwiększyć? Statystyki medyczne dość jednoznacznie wskazują, że wykonana w legalnych, bezpiecznych warunkach, pod nadzorem lekarza aborcja stwarza mniejsze zagrożenie zdrowotne niż donoszenie ciąży i poród (a mowa tu tylko o fizjologicznych ciążach) - może zapominasz, że obecnie znakomita część zabiegów przerwania ciąży to farmakologia.
Przy czym od razu zaznaczam - celowo nie mówię tu o refundacji aborcji (poza obecnymi wskazaniami), bo idzie mi o to, by rozmówca uzasadnił tezę o kosztach konkretnych przykładów "liberalizacji światopoglądowej" prawa. Niestety rozmówca chyba się obraził. Albo nie miał pomysłu na rzeczową odpowiedź.

>Zaś związki partnerskie pośrednio też by się domagały jakichś przywilejów małżeństwa, ot choćby symbolicznych opłat za ich zawieranie

Chyba nie zrozumiałam o jakich obciążających państwo opłatach mówimy. Mnie idzie o związki w planie minimum - czyli bez wspólnych rozliczeń podatkowych, a tu jedyną potencjalnie obciążającą państwo kwestią jest sprawa podatków od spadków, ale to - jak się zdaje - na tyle mała skala finansowa, że nie o to szło mojemu adwersarzowi. Jeśli o to zresztą, mógł przecież wyjaśnić. Ewentualne opłaty za zawarcie związku byłyby raczej korzyścią dla państwa, a nie wydatkiem

>Co najbardziej wkurza, że nie ma właśnie o tym porządnej dyskusji tylko specjalnie się ustawia po przeciwnych stronach barykady ludzi innych poglądów i podgrzewa atmosferę, żeby przypadkiem nie przyszło komuś do głowy przestać się bać i zagłosować inaczej niż trzeba.

Ja się wtrąciłam w kwestii finansów i rzeczywiście rzeczowej odpowiedzi się nie doczekałam.
Konowal (6291 punktów)
Ogólnie rzecz ujmując, moim zdaniem zawsze są koszty większe lub mniejsze - dokładnie jakie ? - nie za bardzo wiadomo bo jedni będą przekonywać że są , a inni że nie ma. Ostatnio czytałem o aborcji w Anglii gdzie jest traktowana jak środek antykoncepcyjny. Tak więc moim zdaniem na pewno koszty by były, ale w szczegóły nie chce wchodzić , bo moim zdaniem te tematy to spór światopoglądowo-moralny i myślę że nie o koszty tu chodzi tak naprawdę.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
28-07-2012 19:40 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Wszystko jasne!
>Neomarksizm jest wolnościowy.
>Inżynieria społeczna nie wymaga dużych ingerencji rządu.
>Wartości skandynawskie da się zrealizować bez wysokich podatków.
>Nowy wspaniały świat jest libertariański.
>Eurokołchoz to tylko kilka przepisów i nie daje nikomu gwarancji całkowitej opieki od kołyski aż po grób.
>Ludzie potrzebują regulowania swojego prywatnego życia przez stosy ustaw i konwencji międzynarodowych.
>Skrobanka nie jest polem walki pomiędzy prawicą i lewicą.
>Silne więzy rodzinne wymagają socjału, emerytur, urzędników pomocy społecznej i sądów rodzinnych.
>A ja nie potrafie przeczytać ze zrozumieniem Manifestu Komunistycznego oraz innych dzieł Marksa i Engelsa.

Co zdanie, to akapit. Pewnie to nie moja sprawa ale nie tylko dzięki temu mam wrażenie jakby każde zdanie Twojego posta napisała inna osoba, każda w innym wątku. W ogóle jedno z drugim kupy się nie trzyma.

Kings Of The Carnival Creation
niewiarygodny (524 punktów)
Hmm co ma unia europejska do liberalizmu?
Sylwek (15472 punktów)
Nie rozumiem tych 11 plusów. Powinieneś mieć raczej setkę minusów za samo wyznanie, iż kiedykolwiek uważałeś UPR za nie-oszołomów.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365