 |
Chcę w coś wierzyć, ale po prostu nie mogę Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-12-2025 11:51 | dilalbil6 (3 punktów) | Chcę w coś wierzyć, ale po prostu nie mogę
1 na 1 | Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | >Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie >mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale >nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą.
Wiara to jest łaska. Religia katolicka posiada teologię, która jest bardzo otwarta na badanie wielu aspektów tej religii. Nikt nikomu nie zabrania dyskusji o dogmatach tej religii. Święty Augustyn był największym umysłem swojej epoki. Nie był jednak w stanie zbadać tajemnicy Trójcy Świętej. Pewnego razu przechadzał się brzegiem morza i spostrzegł małego chłopca jak muszelką przenosił wodę z morza i wlewał ją do małego dołka. Zaciekawiony zapytał się go co on robi? Chłopczyk odpowiedział mu, że stara się przelać całą wodę z morza do tego dołka. Święty Augustyn powiedział mu, że to jest niemożliwe. 11111chłopiec odpowiedział mu, że on prędzej przeleje całe morze do tego dołka niźli on pojmie tajemnicę Trójcy Świętej. Po czym dziecko zniknęło.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
 | | haish (2904 punktów) | >>Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie >>mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale >>nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą. > Wiara to jest łaska. Religia katolicka posiada teologię, która jest bardzo otwarta na badanie wielu aspektów tej religii. Nikt nikomu nie zabrania dyskusji o dogmatach tej religii. >Święty Augustyn był największym umysłem swojej epoki. Nie był jednak w stanie zbadać tajemnicy Trójcy Świętej. >Pewnego razu przechadzał się brzegiem morza i spostrzegł małego chłopca jak muszelką przenosił wodę z morza i wlewał ją do małego dołka. Zaciekawiony zapytał się go co on robi? Chłopczyk odpowiedział mu, że stara się przelać całą wodę z morza do tego dołka. Święty Augustyn powiedział mu, że to jest niemożliwe. 11111chłopiec odpowiedział mu, że on prędzej przeleje całe morze do tego dołka niźli on pojmie tajemnicę Trójcy Świętej. Po czym dziecko zniknęło.
Ten Augustyn miał nierozwiązywalny problem, chciał mieć wiarę i wiedzę - w swej naiwności bił się z własnymi myślami i przez sobie podobnych został uznany za pożyteczny 'umysł epoki'. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, ale idiota tego nie wie. Takie cudowne opowieści, których nie da się w żaden sposób sprawdzić (przelać morza do dołka), ani nie są one dla rozsądnego człowieka używającego rozumu godne uwagi służą manipulatorom ogłupianiu maluczkich. Trójca to absurd, ale zawsze znajdą się naiwni. Każdy ojciec był swego czasu synem, każdy syn ma szansę aby zostać ojcem(za wyjątkiem gdy osobnik został przez 'matke naturę' ukształtowany jako gey). Pomiędzy ojcem i synem w przypadku gdy mamy do czynienia z dwoma osobnikami zachodzi relacja tożsamościowa, - nigdy duchowa( każdy żywy osobnik oddycha indywidualnie i autonomicznie - czyli ma inny, swój własny dech. Tożsamośc kształtowana jest w procesie edukacyjno wychowawczym i zawsze przechodzi z ojca na syna, pomimo że zarówno ojciec jak i syn mają każdy własną i niepowtarzalną osobowość. Stąd wniosek że bujdy o 'trójcy' skutecznie zatruwają ludzki umysł.
Tęsknisz za atmosferą wspólnoty, a nie za wiarą. Ale zawsze masz wybór - możesz udawać wiarę zadowalając wspólnotę, lub 'stanąć w prawdzie' i utracić relacje wspólnotowe. W tym drugim przypadku zawsze możesz odnaleźć się pośród myślących podobnie do ciebie.
|
|
|  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>Ten Augustyn miał nierozwiązywalny problem, chciał mieć wiarę i wiedzę - w swej naiwności bił się z własnymi myślami i przez sobie podobnych został uznany za pożyteczny 'umysł epoki'. >Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, ale idiota tego nie wie. Takie cudowne opowieści, których nie da się w żaden sposób sprawdzić (przelać morza do dołka), ani nie są one dla rozsądnego człowieka używającego rozumu godne uwagi służą manipulatorom ogłupianiu maluczkich. >Trójca to absurd, ale zawsze znajdą się naiwni. >Każdy ojciec był swego czasu synem, każdy syn ma szansę aby zostać ojcem(za wyjątkiem gdy osobnik został przez 'matke naturę' ukształtowany jako gey). Pomiędzy ojcem i synem w przypadku gdy mamy do czynienia z dwoma osobnikami zachodzi relacja tożsamościowa, - nigdy duchowa( każdy żywy osobnik oddycha indywidualnie i autonomicznie - czyli ma inny, swój własny dech. Tożsamośc kształtowana jest w procesie edukacyjno wychowawczym i zawsze przechodzi z ojca na syna, pomimo że zarówno ojciec jak i syn mają każdy własną i niepowtarzalną osobowość. >Stąd wniosek że bujdy o 'trójcy' skutecznie zatruwają ludzki umysł. >Tęsknisz za atmosferą wspólnoty, a nie za wiarą. Ale zawsze masz wybór - możesz udawać wiarę zadowalając wspólnotę, lub 'stanąć w prawdzie' i utracić relacje wspólnotowe. W tym drugim przypadku zawsze możesz odnaleźć się pośród myślących podobnie do ciebie. >
Od 1962 roku można w sposób naukowy i eksperymentalny udowodnić istnienie Boga w Trójcy Świętej. Jednakże świat i Kościół katolicki znalazł się w takiej sytuacji, że nikt nie chce i nie odważa się tego dokonać.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| |  | | haish (2904 punktów) |
>>Trójca to absurd, ale zawsze znajdą się naiwni. >>Każdy ojciec był swego czasu synem, każdy syn ma szansę aby zostać ojcem(za wyjątkiem gdy osobnik został przez 'matke naturę' ukształtowany jako gey). Pomiędzy ojcem i synem w przypadku gdy mamy do czynienia z dwoma osobnikami zachodzi relacja tożsamościowa, - nigdy duchowa( każdy żywy osobnik oddycha indywidualnie i autonomicznie - czyli ma inny, swój własny dech. Tożsamośc kształtowana jest w procesie edukacyjno wychowawczym i zawsze przechodzi z ojca na syna, pomimo że zarówno ojciec jak i syn mają każdy własną i niepowtarzalną osobowość. >>Stąd wniosek że bujdy o 'trójcy' skutecznie zatruwają ludzki umysł.
> Od 1962 roku można w sposób naukowy i eksperymentalny udowodnić istnienie Boga w Trójcy Świętej. Jednakże świat i Kościół katolicki znalazł się w takiej sytuacji, że nikt nie chce i nie odważa się tego dokonać.
Genetyka się kłania, a geny są tworem materialnym. To że rozumny człowiek posługując się niematerialnym (podobnym w swojej naturze do boskiego) umysłem dokonuje manipulacji genami nie jest dowodem na to ze istnieje Bóg który stworzył wszechświat. Rozumność która zaistniała w człowieku i jej nieustanny rozwój jest sama w sobie dowodem na istnienie Boga jako rozumu doskonałego. Tę wiedzę posiadali już nieliczni ze starożytnych i jak na razie nic się nie zmieniło, - ludzkość nigdy nie będzie w stanie sięgnąć poza wyznaczoną jej genami percepcję. Jedyny związek genów z ludzkim umysłem jest taki, że ludzki umysł istnieje tylko w żywych osobnikach. W martwym ciele ludzkim nadal istnieją geny, ale gdy mózg nie funkcjonuje brak jest aktywności neuronów co sprawia że umysł nie istnieje. Bóg jest nieśmiertelny i niejako jego umysł składa się najprawdopodobniej ze wszystkich żyjących ludzkich umysłów. Ludzie umierają, ich miejsce zajmują kolejne pokolenia i pomimo ciągłej rotacji umysł doskonały trwa. Należy również uwzględnić fakt iż tylko gatunek ludzki został obdarzony rozumem i nie za sprawą genów. Raczej w wyniku nabywania rozumności u gatunku ludzkiego wystąpiły mutacje wymuszone przez skłonność do rozumności. Całe Chrześcijaństwo a nie tylko kosciół jest już od dawna w 'czarnej dupie', w samym środku 'kakaowego oka' tak uwielbianego przez kler. Biblia kreując Jezusa jako zhelenizowanego Żyda jest niczym innym jak tylko bzdura opartą o plagiat z Tory. Język tej księgi jest od wieków martwy i takim pozostanie, zaś łacina(język Vatykanu) i rosyjski(język prawosławia) zatracają sens słowa(logosu) greckiej Koine.
A M E N
|
|
| | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>>Trójca to absurd, ale zawsze znajdą się naiwni. >>>Każdy ojciec był swego czasu synem, każdy syn ma szansę aby zostać ojcem(za wyjątkiem gdy osobnik został przez 'matke naturę' ukształtowany jako gey). Pomiędzy ojcem i synem w przypadku gdy mamy do czynienia z dwoma osobnikami zachodzi relacja tożsamościowa, - nigdy duchowa( każdy żywy osobnik oddycha indywidualnie i autonomicznie - czyli ma inny, swój własny dech. Tożsamośc kształtowana jest w procesie edukacyjno wychowawczym i zawsze przechodzi z ojca na syna, pomimo że zarówno ojciec jak i syn mają każdy własną i niepowtarzalną osobowość. >>>Stąd wniosek że bujdy o 'trójcy' skutecznie zatruwają ludzki umysł. >> Od 1962 roku można w sposób naukowy i eksperymentalny udowodnić istnienie Boga w Trójcy Świętej. Jednakże świat i Kościół katolicki znalazł się w takiej sytuacji, że nikt nie chce i nie odważa się tego dokonać. >Genetyka się kłania, a geny są tworem materialnym. To że rozumny człowiek posługując się niematerialnym (podobnym w swojej naturze do boskiego) umysłem dokonuje manipulacji genami nie jest dowodem na to ze istnieje Bóg który stworzył wszechświat. Rozumność która zaistniała w człowieku i jej nieustanny rozwój jest sama w sobie dowodem na istnienie Boga jako rozumu doskonałego. Tę wiedzę posiadali już nieliczni ze starożytnych i jak na razie nic się nie zmieniło, - ludzkość nigdy nie będzie w stanie sięgnąć poza wyznaczoną jej genami percepcję. >Jedyny związek genów z ludzkim umysłem jest taki, że ludzki umysł istnieje tylko w żywych osobnikach. W martwym ciele ludzkim nadal istnieją geny, ale gdy mózg nie funkcjonuje brak jest aktywności neuronów co sprawia że umysł nie istnieje. Bóg jest nieśmiertelny i niejako jego umysł składa się najprawdopodobniej ze wszystkich żyjących ludzkich umysłów. Ludzie umierają, ich miejsce zajmują kolejne pokolenia i pomimo ciągłej rotacji umysł doskonały trwa. Należy również uwzględnić fakt iż tylko gatunek ludzki został obdarzony rozumem i nie za sprawą genów. Raczej w wyniku nabywania rozumności u gatunku ludzkiego wystąpiły mutacje wymuszone przez skłonność do rozumności. >Całe Chrześcijaństwo a nie tylko kosciół jest już od dawna w 'czarnej dupie', w samym środku 'kakaowego oka' tak uwielbianego przez kler. >Biblia kreując Jezusa jako zhelenizowanego Żyda jest niczym innym jak tylko bzdura opartą o plagiat z Tory. Język tej księgi jest od wieków martwy i takim pozostanie, zaś łacina(język Vatykanu) i rosyjski(język prawosławia) zatracają sens słowa(logosu) greckiej Koine. >A M E N
Gdyby tak było jak Waść uważa to już dawno przeprowadzono i opublikowano wynik takiego badania. Przyjęto by pogląd , który jest powyżej i sprawa Jezusa z Nazaretu uzyskałaby twarde naukowe podstawy. Skoro tego nie ujawniają to jest to prawda.
W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
|
|
| | | |  | | haish (2904 punktów) |
> Gdyby tak było jak Waść uważa to już dawno przeprowadzono i opublikowano wynik takiego badania. Przyjęto by pogląd , który jest powyżej i sprawa Jezusa z Nazaretu uzyskałaby twarde naukowe podstawy. Skoro tego nie ujawniają to jest to prawda.
Twa wiara w nieomylność tych co mogą i tych co mają wpływ na ujawnianie jest cechą pozytecznego idioty, który zbłądził i zamiast odnaleźć się na forach dla wiernych trafił na forum Racjonalisty. Na tym forum używanie rozumu jest podstawą.
|
|
| |  | 1 na 1 | Lolek_Salambek (2665 punktów) | > W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.------------ Henryk.K - bardzo ciekawy wpis w stopce  .
S pozdravem
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. nie mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą. proste, przestan być libkiem (indywidualizm, wolność, własność), po czym znajdź swoje stado
|
|
1 na 1 | witamziomy (536 punktów) | >Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie >mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale >nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą.
To powinieneś się cieszyć, gdyż intuicja dobrze Ci podpowiada. Wiara religijna nie jest dla człowieka naturalna, to substytut dla ignorancji, niewiedzy. Z ignorancji można jednak wysiłkiem woli się wyzwolić i jest to ścieżka mądrości, jednak przez tylko nielicznych praktykowana. Sens życia można odnaleźć właśnie poprzez wielbienie prawdy i mądrości. Wiara religijna jest tego odwrotnością i wszyscy podskórnie wiedzą, że jest g.... warta. Szczęście, prawda, miłość, sens to są atrybuty mądrości a cierpienie, brak poczucia sensu, chaos itp. to symptomy ignorancji a wiara religijna tą ignorancję pielęgnuje, podtrzymuje, kreuje i implementuje i to tak głęboko, iż wierni swą głęboką ignorancję postrzegają jako mądrość.
Dlatego odruch wymiotny do wiary religijnej jest impulsem oświeconym, sygnałem od umysłu, który chcąc poznać sens, musi się rozwijać ( prawda, mądrość ) a nie obniżać swe moce poznawcze ( ignorancja, wiara).
|
|
| Lolek_Salambek (2665 punktów) | > Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie> mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale> nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą.------------ Bdilalbil6 - z uwaga przeczytałem twój wpis tworzący watek odnośnie wiary. Ja ze swej strony mogę powiedzieć Ci ze: - wychowany byłem w tradycyjnej katolickiej rodzinie (pobrałem "wszelkie nauki" w tym zakresie lacznie z tkzw. "matura z religii" - obecnie jestem agnostykiem (jest to rodzaj wiary choć nie do końca) Gdybys chciał cos więcej dowiedzieć się o agnostycyzmie to: • utworzyłem watek dotykający tego tematu "O wierzeniach religijnych" www.racjonalista.pl/forum.php/s,948543• Jeśli zainteresowalby Cie agnostycyzm; to ja chętnie przybliżę Ci te tematy (zapraszam do kontaktu).
S pozdravem
|
|
| Reacher (1 punktów) | >Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie >mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale >nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą.
Jest to łaska mam wrażenie dana bardzo niewielu. Moi rodzice niepraktykowali, więc jako że z kościołem miałem styczność wyłącznie przy okazji komunii, to nic dziwnego, że sam nie wierzyłem. Przy okazji bierzmowania poruszyłem tę kwestię, że nie chcę do niego przystępować; wtedy okazało się, że tata jest niewierzący, a mama tylko uśmiechnęła sie zażenowana.
Jako dziecko nie zabierała mnie do kościoła ani sama nie chodziła. Gdy miałem 12 lat, coś ją naszło i zaczęła nas zabierać co niedzielę do kościoła. Po kilku tygodniach sama przestała. Po latach ją o to zapytałem i wyszło, że próbowała wskrzesić wiarę, w której jak Ty była wychowywana. Również za nią tęskniła. Ale zupełnie nie była w stanie poczuć Boga. Dopytałem więc, że wprawdzie go nie czuje, ale może wierzy, że jest? Najpierw odpowiedziała bez przekonania, że tak, ale po chwili poprawiła się, że chciałaby, żeby był, ale tego nie wie. Zapytałem więc, dlaczego chciałaby wierzyć. A ona na to, że nie chce, aby po śmierci nic nie było.Zapytała mnie też, jak ja sobie z tym jako ateista radzę. Odpowiedziałem, że trochę żal, że ze śmiercią wszystko się kończy, ale nic nie można na to poradzić, więc się tym nie przejmuję.
Jej to jednak nie przekonało. Młodość dawno jej minęła, nie spodziewała się wiele w życiu, więc liczyła, że coś jest dalej.
Kilka lat później znowu rozmowa zeszła na te tematy, więc zapytałem ją, czy uważa ten świat za udany i sprawiedliwy? No nie, odpowiedziała. No to dlaczego masz uważać, że w życiu wiecznym będzie lepiej? Może nicość to jednak błogosławieństwo? Nic nie będziemy wiedzieli, nic nie będziemy czuli? Trochę ją to na początek przeraziło, ale z czasem pogodziła się ze swoim ateizmem.
Zastanów się, za czym tęsknisz w wierze i spróbuj to rozbroić.
|
|
 | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Odpowiedziałem, że trochę żal, że ze śmiercią wszystko się kończy, ale nic nie można na to poradzić, więc się tym nie przejmuję.Nie wiesz tego czy nic nie można poradzić, może jakie życie wiedziesz decyduje o tym, czy się kończy. > Kilka lat później znowu rozmowa zeszła na te tematy, więc zapytałem ją, czy uważa ten świat za udany i sprawiedliwy? No nie, odpowiedziała. No to dlaczego masz uważać, że w życiu wiecznym będzie lepiej?Dlatego, że w życiu wiecznym nie ma materii, a zło może zaistnieć tylko na styku materii z duchem, gdy osoba żądna materii niszczy/zabija duchową sferę życia. DUCH www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349
|
|
| dilalbil6 (3 punktów) | > Tak bardzo chcę wierzyć w coś. Życie wydaje mi się takie bezsensowne i bezcelowe. Po prostu nie> mogę zmusić się do wiary w religię. Wychowałem się w wierze chrześcijańskiej i tęsknię za nią, ale omegle xender> nie mogę przekonać samego siebie, że cokolwiek z tego jest prawdą.I got it,...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|