Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy mozna sie nazwac Racjonalista?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
02-08-2008 18:25Juzwiak (51 punktów)Czy mozna sie nazwac Racjonalista?
Ocena 2 na 4
Pierwszy raz jestem na tym forum i zacząłem sie zastanawiac czy jestem racjonalista czy irracjonalista. Oczywiscie osobiscie doszedlem do przeswiadczenia ze nasza swiadomosc jest ksztaltowana przez sposob jaki przyswajamy otaczajace dane wtedy je analizujemy i decydujemy na "jakichs" zasadach, jak ma rzeczywistosc wygladac.
Ja bym czlowieka takiego co szuka racjonalnych wyjasnien nazwal jedynie czlowiekiem ktory probuje byc racjonalista bo w pelni nim zostac jest niemozliwe ze wzgedu na wzglednosc naszej swiadomosci. Natomiast ludzie co przekonuja z cala stanowczoscia do swoich przekonan ze "2+2=4" i zadna nauka czy filozofia tego nie podwazy uwazam za ludzi "wierzacych" bo wiara ich mimo ze wynika z racjonalnego podejscia jest jedynie "wiara" ze nia ma innych rozwiazan i przekonanie jest podobne do "wiary" ktora wystepuje w religiach. Tak samo ateisci sa dla mnie ludzmi jedynie "wierzacymi" w rozne teorie czesto bardzo ze soba kolidujace. Natomiast ich przekonanie co do pewnosci wnioskow jest typowo "religijne". Tak ze wiele osob tkz. ateistow jest w moim odczuciu ludzmi bardzo "wierzacymi" tak jak ludzie religijni na bardzo zblizonych schematach.
Ja wierze w Boga albo w Sile Wyzsza jak kto woli dlatego ze w wielu sutuacjach dla mnie beznadziejnych kiedy zwracalem sie w modlitwach zostalem wysluchany. Moze to jest dla niektorych smieszne ale ja czerpie z tego podstawy wiary. Gdy np racjonalne podejscie obala mi moje religijne przekonania, szczegolnie te wyciagniete z dziecinstwa to zawsze jakas czastka strachu wszepiona w mlodosci sie odzywa. Ja czesto widze jak ludzie pozbywaja sie agresywnie swoich przekonan religijnych i nabywaja inne wierzenia "naukowe" mowiac ze sa juz wolni ale ja nie odstrzegam w tym zadnej szczerosci z ich strony jedynie proba zmanipulowania swojej swiadomosci. Tak sie dzieje w wiekszosci przypadkow. Teraz pytanie czy to jest zdrowe psychologicznie pozbywanie sie sila swiich przekonan religijnych? Z materialow ktore znam psychologicznie nie jest to zdrowe? Religije sa przewartosciowane maja swoje wady takie jak wszepianie strachu i manipulacje swiadomoscia ale zatem czym zastapic te wartosci motywacyjne ktore ludziom o slabszej psychice pozwalaja szczesliwie egzystowac rozwijac sie czy czynic szlachetne poswiecenia dla innych. Czy nie ma przesady w demonizacji religi? To przeciez nie religie sa wyniekiem zla na swiecie ale ludzka natura sklonna do zla. My naturalnie mam zle cechy. wykozystywac mozna tak samo naukowe odkrycia politycznie jak i religijne. Kwestia kto i jak bedzie ksztaltowal nasza swiadomosc. Czy manipulacje spoleczne stosowane w krajach zachodnich przez np media bez uzycia sily sa dlatego zle bo sa manipulacjami ktore przeciez maja na celu dobre rzeczy. Kazdy kraj stosuje swoja propagande teologiczna. Warto o tym mowic ale nie warto podchodzi agresywnie do tego bo na luksusy pozbycia sie pewnych schematow myslowych jeszcze nas nie stac. Ten rozwoj racjonalny nie moze przeciez zostac "wierzeniem" typowym dla schematow religijnych. Nasz swiadomosc musi byc karmiona na rozne sposoby. Moja radoscia w zyciu sa polepszania sie systemow demokratycznych i prawa oraz cora wieksze prawa czlowieka jak np w krajach europejskich tylko w takim oteczeniu bedziemy mogli sie rozwijac inaczej miejsce religi i strachu zastapia inne wypaczenia np polityczne. Ludzie potrabuja strachu poniewaz ich natura jest zla. Religijny strach hamuje ludzi od roznych wypaczen do tego jeszcze ucza sie kochac. Prawo tez jest dobrym straszakiem. Oczywiscie najlepiej bysmy nie musieli sie niczego bac ani prawa ani groznego boga co nas ukara.
Tylko ze wiekszosc naszej populacji nie stac na takie luksusy ten proces powstaje na podstawie nie wierzen tkz nawrocen na inne przekonania ale nabywanej wiedzy ktora wplywa na ksztaltowanie naszych pogladow. Wielu z nas nie jest w stanie nawet zminiac pogladow a wielu walczy z ta zmiana. Celowosc naszej egzystecji nie jest wyjasniona jeszcze racjonalnie albo jest wiele racjonalnych wyjasnien. Natomiast nasza psychika potrzebuje wyjasnien bez wzgledu jakie one beda. Jesli sie nawet zglebic w religije to kazda ma jakies racjonalne wyjasnienia filozoficzne bardziej lub mniej przekonujace. Oczywiscie ludzie wychowywani bez rozwoju duchowego nie sa w stanie przyjac zadnych ale racjonalne podejscie mowi jednak ze sa racjonalne wyjasnienia nawet u UFOlogow.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

webmaster (moderator)
Czyli, podsumowując, religie są do kitu, ale racjonalizm nie jest lepszy, bo wszystko jest względne a ludzie są źli
Na szczęście ludzie bardzo się różnią, chwała ewolucji!
02-08-2008 18:55 
 Ocena-1 na 1
Dissenter (51 punktów)
>Czyli, podsumowując, religie są do kitu, ale racjonalizm nie jest lepszy, bo wszystko jest względne a ludzie są źli
>Na szczęście ludzie bardzo się różnią, chwała ewolucji!

Zalezy ktorej Ewolucji bo jest pare teori ewolucjonistycznych, obecnie ta Darwinowska jest najbardziej zbrakowana.
Ludzie z natury sa zli ale religie' wiara' prawo,daja doze strachu ktory pozwala egzystowac nam w normach. Te czynniki czynia nas lepszymi mimo ze je czesto wykozytujemy do zlych celow. Cala etyka jest wynikiem naszego rozwoju ewolucji etycznej czy humanitarnej ale inspiracje sa z roznych filozofi przede wszystkim religijnych.
webmaster (moderator)
>Zalezy ktorej Ewolucji bo jest pare teori ewolucjonistycznych, obecnie ta Darwinowska jest najbardziej zbrakowana.
Jak masz lepsze wyjaśnienie bogactwa form życia to zgłoś się po Nobla. Czekamy.

>Ludzie z natury sa zli ale religie' wiara' prawo,daja doze strachu ktory pozwala egzystowac nam w normach.
Powiedz to tym, którzy zginęli w wojnach religijnych lub zostali wyrżnięci razem z rodzinami bo nie podzielali wiary najeźdźcy.

>Te czynniki czynia nas lepszymi mimo ze je czesto wykozytujemy do zlych celow.
Nieprawda, strach nie czyni ludzi lepszymi.

>Cala etyka jest wynikiem naszego rozwoju ewolucji etycznej czy humanitarnej ale inspiracje sa z roznych filozofi przedewszystkim religijnych.
W takim razie 'religijna moralność' jest gorsza, bo oparta na hipokryzji i strachu. Tak źle i tak niedobrze.
@ffe? (3233 punktów)
>>>Ludzie z natury sa zli ale religie' wiara' prawo,daja doze strachu ktory pozwala egzystowac nam w normach. Te czynniki czynia nas lepszymi mimo ze je czesto wykozytujemy do zlych celow. Cala etyka jest wynikiem naszego rozwoju ewolucji etycznej czy humanitarnej ale inspiracje sa z roznych filozofi przede wszystkim religijnych.
>
Gdybyśmy czekali, aż strach wzbudzi w nas zachowania altruistyczne, nigdy nie powstałoby żadne społeczeństwo, bo strach przed represjami by nas do tego zniechęcił.
Cała etyka jest wynikiem naszego ewolucyjnego rozwoju jako istot społecznych. Różne filozofie, zwłaszcza religijne, nie inspirują etyki, tylko ją interperetują.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
03-08-2008 15:45 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>>Na szczęście ludzie bardzo się różnią, chwała ewolucji!
>Zalezy ktorej Ewolucji bo jest pare teori ewolucjonistycznych, obecnie ta Darwinowska jest najbardziej zbrakowana.
   Ewolucja jest tylko jedna (powolne zmiany genetyczne w czasie) podobnie jak jest tylko jedna grawitacja (zjawisko wzajemnego przyciągania się ciał). Teorii (konstruktów myślowych wyjaśniających zjawisko) może być kilka, tak jak kilka jest teorii grawitacji (znam co najmniej 3).
   Zwracam uwagę, że webmaster użył określenia „chwała ewolucji” wskazując na zjawisko, a nie „chwała teorii ewolucji”.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
diogenes (42753 punktów)
>Ja wierze w Boga ... dlatego ze w wielu sutuacjach dla mnie beznadziejnych kiedy zwracalem sie w modlitwach zostalem wysluchany. ...czerpie z tego podstawy wiary.

Skoro miałeś czas na modlitwę, sytuacja nie była beznadziejna. Modlitwa jest zbędnym luksusem.

>czy to jest zdrowe psychologicznie pozbywanie sie sila swiich przekonan religijnych?

Może należałoby postawić pytanie, które czasowo poprzedza twoje: czy jest zdrowe psychologicznie indoktrynować na siłę (najczęściej dzieci) poprzez religię? Jesli to się już stanie, to obawiam się, że pozbywanie się religijnych przekonań, emocji, zachowań - powinno odpowiadac standardom psychoterapii. A więc: nic na siłę!

>czym zastapic te wartosci motywacyjne ktore ludziom o slabszej psychice pozwalaja >szczesliwie egzystowac rozwijac sie czy czynic szlachetne poswiecenia dla innych.

Przekonanie, że tylko religia może dostarczyć altruistycznych motywacji, jest błędem. Dobro (jak i zło) nie musi mieć (i nie ma) żadnych religijnych odniesień.

>Ludzie potrabuja strachu poniewaz ich natura jest zla.

Natura nie jest ani dobra, ani zła. Ocenić moralnie możesz tylko to, jak ją wykorzystać, jak zaprojektujesz swoje zycie.

>Religijny strach hamuje ludzi od roznych wypaczen do tego jeszcze ucza sie kochac.

Podobnie jak dobro i zło, lęk nie musi mieć żadnych religijnych odniesień. Lękiem nie należy manipulować, ale uczyć ludzi rozumienia lęku, a poprzez to, jak się go pozbywać. I nie chodzi o to, aby, nie lękac się, bo jest z tobą taki lub inny Bóg, taka lub inna fikcja. Źródłem szczęścia można uczynic równie dobrze rzeczywistość, odważne i bezkompromisowe poznanie tego, co jest.

>Celowosc naszej egzystecji nie jest wyjasniona jeszcze racjonalnie...

To zalezy, jak rozumieć racjonalne wyjaśnienie. Wystarczy wskazać (np.) szerszy kontekst, w którym umieścisz swoje zycie, aby skonstruować jego sens: może to być np. sens poprzez życie dla dzieci, dla ludzi, dla innych. Jesli sens ten przekroczy możliwe doświadczenie, staje się fikcją, np. fikcją zbawienia, nieśmiertelności, nirwany.

>Natomiast nasza psychika potrzebuje wyjasnien bez wzgledu jakie one beda.

Pod jednym wszelako warunkiem: że wyjaśnienia te nie zastąpią doświadczanej rzeczywistości. Tylko rzeczywistość (w powyższym sensie) wyjaśnia rzeczywistość. Jesli ktoś z wyjaśnień robi sobie wehikuł metafizyczny, w którym przenosi się od jednej fikcji do innej - pal go sześć. Bóg nie wyjaśnia nic.
krutki (1550 punktów)
>czlowieka takiego co szuka racjonalnych wyjasnien nazwal jedynie czlowiekiem ktory probuje byc racjonalista

   Zgodzę się.

>Teraz pytanie czy to jest zdrowe psychologicznie pozbywanie sie sila swiich przekonan religijnych?

   Zgodzę się z tym, że przekonywanie się do czegoś na siłę może nie być zbyt zdrowe dla psychiki. Ale równie dobrze można by zadać pytanie czy tkwienie w "swoich" przekonaniach religijnych jest zdrowe.

   I dalej, co to znaczy swoje przekonania religijne? Czy to, że przekazali nam je w dzieciństwie rodzice oznacza, że można je nazwać swoimi?

>Czy nie ma przesady w demonizacji religi?

Przesadą jest demonizacja religii w sytuacji kiedy człowiek zachowuje ją dla siebie. W każdym innym warto co najmniej zachować ostrożność. Ale jak się bronić kiedy jej memy mnożą się jak bakterie?

>To przeciez nie religie sa wyniekiem zla na swiecie ale ludzka natura sklonna do zla.

   Zgoda. Ale religie mogą być i nierzadko są nadzwyczaj skutecznym narzędziem usypiania ludzkiej samokontroli. Tym bardziej im częściej wspominają o sobie jako jedynym i prawdziwym źródle dobra.

>Wielu z nas nie jest w stanie nawet zminiac pogladow

   Co masz na myśli?

>Celowosc naszej egzystecji nie jest wyjasniona jeszcze racjonalnie albo jest wiele racjonalnych wyjasnien.

   To jest czy nie?

Pozdrawiam


Everybody knows that you are insane
lotrek (14275 punktów)
Tak samo ateisci sa dla mnie ludzmi jedynie "wierzacymi" w rozne teorie
>czesto bardzo ze soba kolidujace.

Na pewno wierzą, że bóg nie istnieje.... i to ma być dla ciebie "wiara"?
A jeśli wierzy w teorie ze sobą kolidujące, to nie jest racjonalistą...


.
>Ja wierze w Boga albo w Sile Wyzsza jak kto woli dlatego ze w wielu sutuacjach dla mnie
>beznadziejnych kiedy zwracalem sie w modlitwach zostalem wysluchany.

To masz "farta", albo chody u pana B, bo np. Agata Mróz nie miała a również się modliła. Jak to sobie załatwiłeś?

Moze to jest dla niektorych
>smieszne

ależ skąd, takie "chody" to nie byle co, zawsze podziwiałem ludzi zaradnych, którzy umieją się ustawić w życiu.

Gdy np racjonalne podejscie obala mi moje religijne
>przekonania, szczegolnie te wyciagniete z dziecinstwa to zawsze jakas czastka strachu wszepiona w
>mlodosci sie odzywa.

"Nie lękajcie się" - mawiał JP2 i pewnie miał racjonalistów na myśli.


Teraz pytanie czy to jest zdrowe psychologicznie pozbywanie sie sila swiich
>przekonan religijnych?

Jest właśnie powrót do zdrowia psychicznego, mózg zostaje uwolniony z niepotrzebnego balastu różnego rodzaju doktryn religijnych, zaszczepionych w dzieciństwie.

Czy nie ma przesady w
>demonizacji religi? To przeciez nie religie sa wyniekiem zla na swiecie

Wszystkie religię prowadzą do zła, bo tylko "wiara w chomiki nie doprowadza do wojen religijnych"



02-08-2008 23:28 
 Ocena-1 na 1
Dissenter (51 punktów)
> Tak samo ateisci sa dla mnie ludzmi jedynie "wierzacymi" w rozne teorie
>>czesto bardzo ze soba kolidujace.
> Na pewno wierzą, że bóg nie istnieje.... i to ma być dla ciebie "wiara"?
>A jeśli wierzy w teorie ze sobą kolidujące, to nie jest racjonalistą...


Ja nie twierdze ze nie sa racjonalistami bo wierzacy tez maja racjonalne teorie przdmiotow swojej wiary lub racjonalne teorie wyjasnienia swoich doktryn czy dogmatow.
Kwestia jest taka ze caly ten Ateizm jest nacechowany wiara religijna szczegolnie na takich forach ja to, gdzie tak aresywnie walczy sie o malo racjonalne poglady ateistyczne. Do tego ma sie podejscie emocjonalne do tego ze jesli bog jest to jaki to on niesprawieldiwy. A moze pojecie zla czy dobra nie istnieje czy bog ma jedno imie albo fizlozfia opisujaca boga.
Moze ten strach w boga jest wymyslem a bog jest calkiem inny przeciez badac teorie absolutu mozna bez strachu wynikajacego z tradycyjnych religi.
Cechy jakie ateis przypisuja bogu w swoich teoriach propagandowych odbiegaja od tego co nauczaja religie bo jak nie patrzec religie sie rozwijaja tez.
Wojny religijne o ktorych ktos wspomnial nie sa wynikiem religi ale polityki a religie bywala do tego wykozystywana tak jak np. chrzescijanstwo czy judaizm.
Warto by ateisci poza teoria ewolucji uczyli sie histori nie na tendentycjnych
forach ale z niezaleznych zrodel.
Do tego ewolucja nie wyklucza pod zadnym wzgledem istnienia boga czy sily wyzszej.
Ja nawet nie staram sie bronic slusznosci w wiare w boga czy wiare w nieistnienie boga. Dlamnie kazdy ma prawo wyboru.
Ja tylko twierdze ze ucieczka od religi nie jest taka prosta i prpagandowe podejscie
jaki to bog niesprawiedliwy, przypisywanie mu ludzkich cech albo ograniczanie sie hitorycznych wnioskow o niesprawiedliwosciach religijnych jest tylko tanim oszukiwaniem samego siebie. Ja mysle o calkiem innej wolnosci pozbywania sie strachu
i wolnosci religijnej. Tak czy inaczej ludzkosci nie jest na to jeszcze gotowa to tez jest pewna droga ewolucji jaka bedziemy przechodzic prawdopodobnie przez wiele lat.
Ateisci czesto sie ograniczaja doslownie jal ludzie religijni na swoje poglady. Dlamnie wiara ateisty niczym sie nie rozni od wiary religijnych ludzi a podejscie ich do wiary w boga nawracanie na ateizm czesto ma podejscie typowo propagandowe plytki i sekciarskie. Tak wlasnie dziala nowoczesne ruchy religijne do pozyskiwania nowych wyznawcow. Ateizm jest jednym z nich.
O RLY? (0 punktów)

>Do tego ma sie podejscie emocjonalne do tego ze jesli bog jest to jaki to on niesprawieldiwy.
>A moze pojecie zla czy dobra nie istnieje czy bog ma jedno imie albo fizlozfia opisujaca boga.
>Moze ten strach w boga jest wymyslem a bog jest calkiem inny przeciez badac teorie absolutu mozna bez strachu wynikajacego z tradycyjnych religi.
>Cechy jakie ateis przypisuja bogu w swoich teoriach propagandowych odbiegaja od tego co nauczaja religie bo jak nie patrzec religie sie rozwijaja tez.

Hmm, ateiści przypisują cechy(np. niesprawiedliwość) bogu(którego według nich nie ma)?
I jeszcze mają podejście emocjonalne do tego czego nie ma?
Nie wiem na kogo Pan trafiał na tych forach, ale mam wrażenie że na kogoś kto deklarując się ateistą nie do końca wiedział o czym mówi.
Dissenter (51 punktów)

>Hmm, ateiści przypisują cechy(np. niesprawiedliwość) bogu(którego według nich nie ma)?
>I jeszcze mają podejście emocjonalne do tego czego nie ma?

Chodzi o to ze wykazuja takie cechy udowdniajac ze istnienie boga jest nie logiczne. Co oczywisie uwydatnia nieznajomosc wielu ateistow pogladow filozoficznych na temat boga czy bogow. Tak samonie znajomosc dogmatow w roznych rleigija a jedynie plytkie propagandowe regolki. Oczywiscie nie mowie o wszystkich ale w znacznej wiekszosci z jakimi ja sie spotkalem. Panuje w tej dziedzinie duza ignorancja.
lipschitz (1674 punktów)
Ateizm nie jest kolejnym spośród setek innych wierzeń i mając tylko trochę dobrych chęci łatwo uchwycić różnicę. Różni się sposobem ustalania prawdy, w tym względzie konkurenta mógłby mieć jedynie w czymś, co używa podobnego sposobu.

Metodą ustalania prawdy przez ludzi wierzących jest ich wiara, a dokładniej to, co się za nią kryje, czyli jakieś tam pragnienia lub obawy, pragnienie poczucia bezpieczeństwa, dobrego świata, sprawiedliwego boga, miłości, tego wszystkiego, co według nas do szczęścia jest potrzebne. Inaczej mówiąc - wierzymy w to, co według nas będzie nam sprzyjać, nam lub innym ludziom.

Pragnienia jednak często kłócą się z faktami, kłócą się z 2+2=4, które można potraktować tutaj jako przykład metody, którą posługuje się ateista.
Kiedy postawione zostaje zadanie, na przykład dowiedzieć się, czy istnieje jakaś inteligentna siła wyższa oczywiście może istnieć wiara, iż uda się to wykazać, jednak użyta do tego metoda obarczona jest dyscypliną. Stosując tę dyscyplinę stworzyliśmy komputer a nasze statki latają w przestrzeń kosmiczną, odkryliśmy rzeczy, o których istnieniu nawet nie mogliśmy marzyć. Żadna z tych rzeczy nie była też nigdy wcześniej obiektem jakiejś wiary.

Działając poprzez wiarę do niczego takie nie dochodzimy, nasze dowody są liche, nieweryfikowalne a przy tym, co człowiek, to nieco inne wyobrażenie prawdy. Panuje tutaj totalny chaos. Tam gdzie 2+2=4 wyznacza reguły, czyli tam gdzie rozum narzuca sobie dyscyplinę, tutaj aby osiągnąć jednakowy wynik, wniosek dla wszystkich potrzeba innego sposobu.

Uczestnictwo w życiu grup religijnych jest bardzo ważne, w każdą niedzielę, czasem częściej, w zależności od wyznawców, organizując inne uroczystości, czy powtarzając każdego dnia te same mantry, te same modlitwy zapewnia się jednorodność przekazu. Istnieje wiele świątyń, ale wszystkie one są bardzo podobne do siebie, mają podobną symbolikę, obrazy, zapachy, nawet intonacja głosu kapłanów jest taka sama. Wszystko właśnie po to, aby ta rozbrykana wyobraźnia napędzana pragnieniami i obawami stawała się jednorodna, aby jeden i drugi ludzki umysł dochodził potem do tych samych wniosków. Nie uczestnicząc w życiu tego czy innego zgromadzenia masz po prostu inne wyobrażenia dotyczące boga, a jeśli nie przyłączysz się do żadnej z grup, będziesz jedynym z takimi wyobrażeniami dotyczącymi boga.

Rozwiązanie jakiejś grupy będzie skutkowało powstaniem na jej miejsce wielu różniących się od siebie i nie ma na to rady, takie są konsekwencje percepcji poprzez wiarę.

Ateiści nie potrzebują ani obrządków, ani nawet autorytetów, aby dochodzić do tych samych wniosków, nie muszą nawet żyć na jednym kontynencie, gdyż stosują dyscyplinę naukową w dochodzeniu do prawdy. Rozchodząc się po świecie nie tworzą tysięcy odmian ateizmu, różnice istnieją jedynie w szczegółach używanej metody, co niekoniecznie musi oznaczać podział, może po prostu oznaczać, że do osiągnięcia tego samego efektu można użyć różnych sposobów, podobnie jak program komputerowy można napisać w różnych językach lub inaczej interpretując kod. Co jednak istotne - są bardzo skuteczni z tą swoją metodą. Wiara, której czasem przypisujemy wyleczenie, na przykład w przypadku wścieklizny ma bardzo wybiórczy charakter i daje miejsce dla boga, bo ten po wielu modłach umarł, a ten żyje. Nauka zaś jest inna, jeśli już ma sposób, pomaga wszystkim.

Tobie wiara, jak to napisałeś, pomogła wielokrotnie, ale chyba nie myślisz, że te miliony dzieci umierające corocznie z głodu nie modliły się? Pewnie nie masz pojęcia dlaczego w Twoim wypadku wiara działa, a w ich wypadku nie działa? Ktoś, kto nie zamierza poważnie zbadać tego przypadku, powiedziałby, że jest pewnie wybrańcem bożym, bo cóż innego mógłby rzec, by znaleźć w tym jakiś sens? Niezbadane są wyroki boże! A przecież łatwo byłoby ustalić tę różnicę poprzez zdyscyplinowaną myśl.

Podsumowując: różnica jest w metodzie, sposobie dochodzenia do prawdy. Nie da rady upchnąć teizmu i ateizmu w jednym worze wierzeń. Ateizm podważyć może jedynie nowy, jeszcze skuteczniejszy sposób, który nie tylko zawrze w sobie symboliczne tutaj 2+2=4, ale dołoży jeszcze coś nowego, co jeszcze silniej skonkretyzuje nasze starania w ustalaniu prawdy.
Dissenter (51 punktów)
>Ateizm nie jest kolejnym spośród setek innych wierzeń i mając tylko trochę dobrych chęci łatwo uchwycić różnicę. Różni się sposobem ustalania prawdy, w tym względzie konkurenta mógłby mieć jedynie w czymś, co używa podobnego sposobu.

Wmawianie z cala stanowczoscia ze boga nie ma nie jest innym sposobem ustalania prawdy ale podbnie cechuje sie tym czym posluguja sie co udowadniaja ze bog istnieje.
Teorie na nieistnienie boga sa tak samo filozoficzne jak u przeciwnikow.
Jedynie logiczne proby to sa takie kiedy ateisci staraja sie wytlumaczyc sprzecznosci w dogmatach lub pokazac nisprawiedliwosc boga czy niedoskonalosc.
Natomist co z filozfiami innymi rowienietymi to stopnia boga ktory nie jest pojety przez czlowieka dla ktorego nie ma zla czy dobra a ludzkie zycie nie jest czym tak wartosciowym jak dla samych ludzi. Bog naszej swiadomosci stworzony przez ludzi.
Jest wiele pojec boga nie tylko katolickie dktryny bo nawet poprzedni papiez opisuje transcendencje boga ponad religiami i filofiami w swojej ksiazce.

>Tobie wiara, jak to napisałeś, pomogła wielokrotnie, ale chyba nie myślisz, że te miliony dzieci umierające corocznie z głodu nie modliły się? Pewnie nie masz pojęcia dlaczego w Twoim wypadku wiara działa, a w ich wypadku nie działa? Ktoś, kto nie zamierza poważnie zbadać tego przypadku, powiedziałby, że jest pewnie wybrańcem bożym, bo cóż innego mógłby rzec, by znaleźć w tym jakiś sens? Niezbadane są wyroki boże! A przecież łatwo byłoby ustalić tę różnicę poprzez zdyscyplinowaną myśl.

Mam jakis wewnetrzny przymus wiary w Boga. Mam tez doze strachu i pokory przed bogiem a nawet nie mam pewnosci czy bog moze byc zly czy dobry.
Czlowiek musi miec obiekty jakiejs wiary czy to jest bog lub ateizm nacechowane jest to wiara o podobnych cechach dajaca zaspokojenie w pewnych dziedzinach psychologicznych naszego umyslu.

>Podsumowując: różnica jest w metodzie, sposobie dochodzenia do prawdy. Nie da rady upchnąć teizmu i ateizmu w jednym worze wierzeń. Ateizm podważyć może jedynie nowy, jeszcze skuteczniejszy sposób, który nie tylko zawrze w sobie symboliczne tutaj 2+2=4, ale dołoży jeszcze coś nowego, co jeszcze silniej skonkretyzuje nasze starania w ustalaniu prawdy.

Religijni dopuszczaja do swoich filozofiach sprawy niepojete dla ludzkiego umyslu niewyjasnione natomiast ateista wierzy w sprawy namacalne a niepojete neguje z cala stanowczoscia. Neguje religie bo naprzyklat teorie o ufo wizytach innych cywilizacji jest ok. Metody sa czesto odmienne a czasem podobne zalezy do jakiej dziedziny zycia podchodzi ateista.
Jak wytlumaczyc nasze pragnienia od najstarszych cywilizacji ktore cechowaly sie wiara w sprawy naprzyrodzone bogow itp. Czy myslisz ze ateizmem ktory jest nacechowany wiara religijna i schematami dzialania religijnych ludzi da sie zastapic wierzenia w sily wyzsze jak bog. Czlowiek nie jest az tak doskonaly z tego co widze by zyc bez boga. Ludzie czesto wybieraja albo wiare ateistyczna albo boga religijnego. Natomiast malo kto zaklada ze te sprawy sa nie wyjasnione i jest prawdopodobienstwo ze bog ludz ta sila wyzsza istnieje.
Ludzkie uprzedzenia ktore nadaja bogu cechy ludzkie czesto tylko powoduja zlosc i czlowiek na sile zaprzecza takim mozliwosciom. Tak jak urazy do religji.
Co z psychologia z tym jak reaguje nasz umysl tam tez mozna sie doszukac podloza dlaczego dokonujemy naszych wyborow i glosimy te powielane teorie z takim przekonaniem. Na tle pscyhologicznym dochodzi sie czesto do uwjawniania naszych motywacji dzialania wtedy tez widac ze ateizm nie jest opowiedzia na uprzedzenia religijne albo alternatywa na wiare w nieistnienie boga.
Sa rozne podstawy naszych wiar.
Tak samo teoria ewolucji nie da sie obalic zalozenia istnienia boga jak i zyciem na innych planetach. Natomiast czemu nie widac zalet wyplywajacych z duchowosci ludzkiej? Wszystko ma wady i zalety tak samo religije jak i ateizm kwestia taka czy sie szczerze podchodzi i to widzi czy poprostu sie wierzy i widzi sie to co jest zalozeniem danej grupy z gory ustalonym.

Moja osobista wiara moze jest sprzeczna z logika ale ma podloze na doswiadczenaich zyciowych i caly czas jak poznaje odkrywam itp a to dlatego ze wartosci wyniesione z mlodosc czesto biora gore. emocje i oddczucia to nie tylko strach i zadowolenie to bardziej skomplkowany uklad i wmawianie sobie ze logika to zastapi jest nie prawda.
Ja stram sobie stwarzac wyobrazenie boga doskonalego ktory jest jedynie miloscia nawet jesli mieszka w nas lub my sami jestesmy jego czescia a nawet jesli w nim zyjemy. Powiem szczerze nie umie zyc bez wiary w boga tak tez zostalem wychwany a ateizm nie jest w stanie wykluczyc moich przekonan bo jest za plytki w sowoje filozofi jedynie czym sie cechuje to jakies propagandowe interpretacje historyczne jak no protestanci przepychaja sie z katolikami.
Oddal bym wszystko by miec pewnosc ze boga nie ma lub miec calkowita pewnosc ze bog jest. Jak na razie zadne logiczne i nielogoczne podejscie tego mi luxusu mi nie zagwarantowalo. Z wiara jest zyc latwiej natwomiast wiara na ktorej opiera sie ateizm nie jest mi bliska az tak bardzo. Moze jak bym byl wychowany od mlodosci w wierze ateistycznej nie mialbym wiary religijnej.
Na razie jestem pelen pokory co do odkryc jakie prowadze na drodze naukowej czy duchowej oraz psychologicznej w temacie boga lub celow egzystencjonalnych swiata.
03-08-2008 23:11 
 Ocena 1 na 1
poldek (75 punktów)
>Mam jakis wewnetrzny przymus wiary w Boga. Mam tez doze strachu i pokory przed bogiem a nawet nie mam pewnosci czy bog moze byc zly czy dobry.

To jest najzwyklejszy przykład zakotwiczenia emocji. Wiara występuje tutaj jako element główny, a kotwicą jest strach i niepewność. Czysta psychologia.
Może nie pamiętasz, ale w młodości musiałeś dostać dobrą dawkę "kotwicy".
Ja przeszedłem przez to samo. Radą na wyzdrowienie było pozbycie się strachu. Niestety niepewność zostaje. Ale to wystarczy, żeby uczucie wiary zmalało do nieszkodliwych rozmiarów, bądź nawet całkowicie znikło.

>Powiem szczerze nie umie zyc bez wiary w boga tak tez zostalem wychwany a ateizm nie jest w stanie wykluczyc moich przekonan bo jest za plytki w sowoje filozofi jedynie czym sie cechuje to jakies propagandowe interpretacje historyczne jak no protestanci przepychaja sie z katolikami.

Ateizm tworzą ludzie, każdy z nas z osobna. To jaki widzisz ateizm, zależy z jakimi ludźmi rozmawiasz.
Ateizm to tylko wskazówka dla ciebie samego, że możesz myśleć i żyć samodzielnie. Dopiero wtedy, po zbudowaniu własnego kręgosłupa moralnego, spójrz w lustro i powiedz, czy jesteś płytki w swojej filozofii.
Rutkiewicz (1290 punktów)
Jesteś racjonalistą, ponieważ jesteś człowiekiem racjonalnym. Ale jesteś człowiekiem irracjonalnym, ponieważ jesteś racjonalistą. Nie możesz teoretycznie uzasadnić wyboru racjonalizmu i dlatego jest to wybór irracjonalny.
Patty Matheson (2087 punktów)

   Oczywiście, w coś wierzyć trzeba, nawet racjonaliści wierzą, że świat jest taki, jakim go widzą lub jak mówi nauka. Jednak mylisz się twierdząc, że jest to wiara taka sama jaka występuje w religiach. Wiara w to, że ta klawiatura pod moimi palcami istnieje, opiera się na moich - i nie tylko, bo sama jako taka mogę się mylić - doznaniach zmysłowych. Wiara w prawdziwość teorii naukowych wynika z tego, że da się zaobserwować zjawiska, które z nich wynikają. Teoria boga została postawiona niejeden raz, lecz do żadnych rozsądnych wniosków nie doprowadziła, nic nie wyjaśniła (wyłączając wyjaśnienia "ignotum per ignotum"), a wręcz zwykle bezpiecznie uciekała w transcendencję. Powtarzamy tylko za Laplacem: Je n'ai pas eu besoin de cette hypothèse.
   Co więcej, postawię Ci piwo, jeśli znajdziesz racjonalistę, który raz uwierzywszy - koniec końców niebezpodstawnie - w jakąkolwiek obecnie uznaną teorię naukową, powie: "nawet jeśli ją obalą, nie przestanę w nią wierzyć". (Oczywiście zakład jest niesymetryczny, bo takie zachowanie po prostu nie jest racjonalne ). Ostatecznie w czasach, kiedy już chyba każdy porzucił teorię geocentryczną, dało się niedawno słyszeć haniebne zdanie jednego z przywódców właśnie religijnych, że proces Galileusza był słuszny.
   Postawię Ci drugie piwo, jeśli znajdziesz ateistę-racjonalistę, który powie: "nie uwierzę w istnienie boga, jeśli ktoś tego dowiedzie (tak, jak teorii naukowej)".
   Co więcej, nawet moja wiara w to, że w Australii żyją kangury (osobiście nigdy tam nie byłam nawet i nie widziałam, a zdjęcia mogą być fotomontażem) nie nakazuje mi się do nich modlić, wnosić im świątyń i mnożyć nie wynikające z niczego dogmaty na ich temat, a już na pewno nie wychodzę do ludzi, przekonując ich o prawdziwości tych dogmatów i racji oddawania czci kangurom.

   A co do samych ateistów, ich nazwa wskazuje tylko na neutralność czy negatywność w stosunku do bogów, a wierzyć w cokolwiek innego sobie oni mogą skolko ugodno. W astrologię, w leprekauny, w Mothmana. Znamiona religijności mają tylko sekciarskie wierzenia np. raelian (choć wciąż tam - o ile mi wiadomo - nie ma bogów), więc jedynie w tym przypadku mogłabym się z Tobą zgodzić.

   Twoje odczucie co do istnienia Siły Wyższej jest Twoją prywatną sprawą i nawet nie może być krytykowane (nie możemy odpowiadać za naszą intuicję), do czasu... A no właśnie! I tu jest problem, bo jest to sensowne do czasu, gdy nie oddajesz całego swego życia na pastwę tego jednego przeczucia lub próbujesz przeforsować Twoje własne przeczucie bliźnim. Problem, ponieważ sporo wierzących w bogów nie potrafi zatrzymać tej wiary dla siebie. Nie mówiąc już o tym, jak jeszcze więcej ludzi (przywódcy religijni) próbuje wykorzystać do własnych celów te intuicje innych.

   Nazywam siebie ateistką, ale moje przeczucie mówi mi czasem, że może jakiś tam bóg istnieje. Ty opierasz się na koincydencji spełnienia Twoich życzeń. Niegłupie. Ja - wręcz przeciwnie. Zdarzają mi się takie feralne nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, że myśl o osobowej sile "boskiej" stojącej za tym (czyli jakimś perfidnym deus ridens) sama się nasuwa. Ale do niczego to mnie nie prowadzi, a tym bardziej do najbliższej świątyni. "Bogi" tam, my tu.

   Co do pozbywania się siłą swoich przekonań... Cóż, ja zawsze spotykam się tylko z odwrotną reakcją; nawet jak ktoś już nie wierzy - czy to w samego boga, czy tylko w zwierzchnictwo księży - nie potrafi się ostatecznie, oficjalnie uwolnić od Kościoła. Sama wiara to jeszcze nic. Religia - to opium.

>Religijny strach hamuje ludzi od roznych wypaczen do tego jeszcze ucza sie kochac. Prawo tez
>jest dobrym straszakiem.

   Jest różnica. Prawo ostatecznie dopada wszystkich (z wyjątkami), religia jako straszak działa na niektórych.

   Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
Dissenter (51 punktów)

>   Postawię Ci drugie piwo, jeśli znajdziesz ateistę-racjonalistę, który powie: "nie uwierzę w istnienie boga, jeśli ktoś tego dowiedzie (tak, jak teorii naukowej)".
>   Co więcej, nawet moja wiara w to, że w Australii żyją kangury (osobiście nigdy tam nie byłam nawet i nie widziałam, a zdjęcia mogą być fotomontażem) nie nakazuje mi się do nich modlić, wnosić im świątyń i mnożyć nie wynikające z niczego dogmaty na ich temat, a już na pewno nie wychodzę do ludzi, przekonując ich o prawdziwości tych dogmatów i racji oddawania czci kangurom.

To ze ludzie chca wielbic jakas sile wyzsza wynika gleboko z ich psychiki, tradycji i moze gentycznych uwarunkowan. Niektorzy nukowcy dowdza ze jestesmy "zaprogramowani" do wiary w boga lub bogow. Ta dziedzina naszej osobowosci nie pozstaje martwa. Nawet na tym forym ludzie "wierzacy" w ateizm lub wierzacy w to ze nie ma boga pisza " Chawala ewolucji za to czy za tamto". Kazdy psycholog ci powie jak zbawienne skutki ma na czlowieka wiara duchowa jak wazna strefa jest duchowos. NIc nie pomaga sie tak dobrze rozwijac ludziom jak wlasnie ta strefa duchowa ktora jest najsilniejsza motywacja dla czlowieka. Dlatego bycie wdziecznym bogu czy jakiejs sile wyzszej jest istotne jest istotne dlatego ludzie zaczynajacy wierzyc w atezim oddaja ta wdziecznosc boska nauce czy jakims teoriom. Ja zbadalem ze jak czlowiek jest szczesliwy ma pewne uczucia emocjonalnie wtedy panuje taka radosc w sercu ze sie jest wdziecznym bogu za zycie za radosc za wszystko. Natomiast co robia ataeisci w takich stanach emocjonalnych jestem ciekaw czy je kontroluja lub moze ignoruja? Ateizm tak naprawde jest dla nas czyms nienaturalnym a przywyczjenie sie do takiej wiary na pewno zajmie pokolenia.
Ja mysle ze ateizm to naprawde ciezka "wiara". Ja mimo ze widze nielogicznosc w religiach czy dogmatach religijnych nie potrafie niewierzyc w boga. Natomiast podziwiam tych co im sie udalo i sa szczesliwi. Mysle ze nie kazdy sie nadaje do tego typu zachowan by nie wierzyc w Boga z cala wiara i do tego glosic ta w sposob taki na jakim dzialaja nowoczesne ruchy religijne. W kazdym razie mysle ze ateizm nie jest niczym zlym i nie demonizuje a wrecz przeciwnie mysle ze warto poznawac te teorie. Po prostu uwazam ze wielu ludzi nie jest w stanie uwierzyc w nieistnienie boga jesli maja rozwinieta strefe duchowa swojej osobowosci do tego nacechwana osobitymi przezyciami duchowymi. Wiec mysle ze to by bylo bardzo szkodliwe z punktu psychologicznego tak samo jak zmiany religijne maja niekorzystny wplyw na psychike ludzka. Kidys myslalem ze dowiem sie jakichs faktow religjnych z takich forum jak "racjonalista" doprawdy ateisci moge powiedziec uzywaj identycznie propagandowych wywodow do przedstawiania histori jak np protestanci wobec katolikow. Sa bardzo stronniczy dlatego ich zachowania kojarza mi sie tak silnie z ruchem religijnym bo robia to na zasadzie tych nowoczesnych sekt ktore sobie przede wszystkim chca cos wmowic postawiajac dane wydarzenie historyczne w ospowiedni sposob. Takie metody okrywcze nie sa naukowe. Ktos napisal ze ateisci maja inne metody do poznawania swiata ja natomiast mam wrazenie ze maja takie same metody jak ludzie religijni w kosciolach nowoczesnych. Kiedy ja zaczolem zlaglebiac sie szczerze w historie poczulem wolnosc od religi ale nie znaczy ze to wykluczalo moja wiare w boga natomiast czyjac ateistow jakie maja argumenty na temat boga wiekszosc to propaganda historyczna wzieta zywcem z kosciolow walczocych np. z katolicyzmem. Bo jak widac polscy ateisci skupija sie najbardziej na katolicyzmie co jest normalne bo sami pewnie wywodza sie z tych srodowisk. Wiara ateistyczna dla mnie ma mniej zalet niz podejscie religijne. Czlowiek religijny ma wieksze motywacje do podejscia zyciowego badan naukowych rowijania sie w mojej opini. Oczywiscie religie same w sobie sa forma manipulacji czlowiekiem ze wzgledy na ich struktury. Sa nastawione politycznie czesto ale powoli to tez ewoluluje i ludzie nie maja juz tkaich wielkich zaleznosci od organizacji religijnej jak kiedys. Ateizm nie jest niczym zlym w mojej opini i na pewno potrzebny niektorym ludziom natomiast nie wuazam tego za alternatywe dla religi jako wszechapanujaca dominujaca ideologia.
Czesto tez Ateisci przedstawiaja czlowieka jako osobe prawie doskonala zdolna do absolutnej uczciwosci obarczaja ze regijne podejscie hamuje czlowieka itp. Natomiast obserwacje pokazuja ze czlowiek jest zla istota na tej ziemi zdolna do zlego i wlasnie zycie spoleczne organizowanie miedzy innymi religijne pozwolilo przetrwac zachowac mozliwosc rozwoju ludzkosci. Utrzymanie cywilizacji greckiej jaka jest do dzisiaj jest wynikiem chrzescijanstwa. To chrzescijanstwo przejelo ta filozofie i mialo taki wplyw na zachodni swiat. Przesada jest obarczac religie zlem tego swiata raczej natura czlowieka jest zdolna do tego zla. Etyka sie bardzo rowija i religia miala tez wielki wplyw. Natomiast zeby utrzymywac balans potrzebni sa ludzie mniej religijni niezalezni politycznie i tacy sa, mimo ze wierza w boga potrafia sie przeciwstawiac przegieciam religijnym w strefie politycznej. Zeby swiat sie rowijal nie trzeba wyrzekac sie swojej duchowosci religijnej jesli czlowiek nie ma takiej wewnetrznej potrzeby ktora dawalaby my szczescie. Strachy uzywany w religiach do kontroli ludzi juz tez traci na mocy jak przedstawianie boga jako czlowieka zlego czy zazdrosnego itp. Filozofia religijna jest bardzo daleka od tego co liderzy religijni serwowali w dawnych czasach mimo ze sami byli uczeni i wiedzieli ze jest inaczej. Mi sie wydaje ze takekie byly potrzeby spoleczne to tak ludzi karmiono duchowo i to nie bylo zle jedynie to byla dorga ewolucji spolecznej.
06-08-2008 18:32 
 Ocena 2 na 2
Patty Matheson (2087 punktów)
>Niektorzy nukowcy dowdza ze jestesmy "zaprogramowani" do wiary w boga lub bogow.

Jeśli tak by było w istocie (wierz lub nie, ale żadnemu naukowcowi ot tak nie uwierzę , a jedynie wezmę pod uwagę), to jak wytłumaczyć istnienie ludzi, którzy naprawdę nie czują się zaprogramowani do wiary - np. mnie (wierz lub nie, ale istnieję )? Być może ewolucja nie próżnuje i za kilka tysięcy lat niemal wyeliminuje te już niepotrzebne genetyczne zapiski.

>Nawet na tym forym ludzie "wierzacy" w ateizm

Wierzyć w ateizm? W jego istnienie? Czy wierzyć w jego siłę, moc? Też dziwne stwierdzenie.

>NIc nie pomaga sie tak dobrze rozwijac ludziom jak wlasnie ta strefa duchowa ktora jest najsilniejsza motywacja dla czlowieka.

Masz rację, jako humanistka nie mogę nie docenić sfery duchowej. Jednak gdzie tu związek z bogami? Słownik Języka Polskiego PWN nie wspomina nic o aspektach religijnych, a nasza ukochana Wikipedia przypomina o rozróżnieniu na duchowość religijną i niereligijną. Odmawiasz niewierzącym sfery duchowej, czy też możliwości jej rozwoju? Czyż motywacją do rozwoju dla człowieka nie może być miłość, muzyka, nauka... Tylko wiara w boga?

>ludzie zaczynajacy wierzyc w atezim oddaja ta wdziecznosc boska nuce czy jakims teoriom.

Mówiłam już o kangurach, a to był tylko przykład, należy go rozciągnąć na resztę ateistycznego świata. Wiara w prawdziwość teorii naukowej nie każe nikomu oddawać jej wdzięczności; to nie jest racjonalne. Przyjęcie jakiejś teorii wynika z tych samych pobudek u obu stron - chęci zrozumienia, dlaczego to, dlaczego tamto. Niektórzy przyjmują, że choroba to kara boska, niektórzy wolą wyjaśnienie, że to przez zarazki. Z jakichś powodów to drugie jest ciekawsze, bo gdy zaczniemy myć ręce przed jedzeniem, unikniemy tej choroby, a to pierwsze, cóż... Chodź do kościoła na klęczkach i wciąż wszystko tłumacz przez "tak chciał bóg".
Fajnie, że wiem, dlaczego Ziemia się kręci dookoła Słońca, ale nie zaczynam dnia od litanii do grawitacji i kręcenia się Ziemi. Się by nie kręciła, mnie by nie było, i tyle.

>Ja zbadalem ze jak czlowiek jest szczesliwy ma pewne uczucia emocjonalnie wtedy panuje taka radosc w sercu ze sie jest wdziecznym bogu za zycie za radosc za wszystko.

Ja jestem przestrasznie szczęśliwa, naprawdę. I ani razu nie pomyślałam, że to jakiś bóg, którykolwiek z nich. Nie przypisuj innym cech, które sam posiadasz. Na marginesie, wielu wierzących afiszuje się z tym, jak to nam współczują, że życie bez wiary musi być straszne, że musimy być tacy samotni, puści i w ogóle. "Dajcie se siana". My się naprawdę super czujemy. Prawda, chłopaki?

>Ja mysle ze ateizm to naprawde ciezka "wiara".

Cudzysłów O.K., ale przypomnę: to nie jest wiara. Ateizm to brak wiary, konkretnie tej w boga. Jak brzmi zdanie: "brak pieniędzy to są pieniądze"?

>Ja mimo ze widze nielogicznosc w religiach czy dogmatach religijnych nie potrafie niewierzyc w boga.

A co mają religie do wiary w boga? No dobra, coś tam mają. Ale można sobie wierzyć bez cudzych religii i dogmatów, a jeśli widzisz nielogiczność we własnych dogmatach, cóż...

Co do stronniczości i propagandy, nie spotkałam się z takim przedstawieniem faktów przez ateistów, ale chętnie wysłucham Twoich przykładów.

>ludzie nie maja juz tkaich wielkich zaleznosci od organizacji religijnej jak kiedys.

Bogu niech będą dzięki?...

>Ateizm nie jest niczym zlym w mojej opini i napewno potrzebny niektorym ludziom natomiast nie wuazam tego za alternatywe dla religi jako wszechapanujaca dominujaca ideologia.

Przeceniałbyś nas, nie mamy takich środków, jakimi dysponują struktury religijne. I finansowych, i politycznych, i nawet nie wymyśliliśmy żadnych gruszek na wierzbie do obiecania za posłuch mas. To naprawdę nie jest ideologia; ateizm jest negatywny w takim samym sensie jak może być wynik testu na HIV. A czy powiedziałbyś, że brak wirusa jest na pewno potrzebny niektórym ludziom? Śmieszne w brzmieniu.
Na marginesie, "dominująca ideologia" to zło samo w sobie, nawet jeśli "ateistyczna". Narzucenie czegokolwiek z góry zawsze prowadzi do tragedii. Nie tak daleko niemal katolicka Polska, co ateistyczno-komunistyczne społeczeństwa. Racjonalnym ateistom chodzi jedynie o to, żeby każdy mógł sobie swoje ideologie we własnym ogródku...

>To chrzescijanstwo przejelo ta filozofie i mialo taki wplyw na zachodni swiat.

Częściowo. Ostatecznie antyczny świat odnalazł Renesans.

>Przesada jest obarczac religie zlem tego swiata raczej natura czlowieka jest zdolna do tego zla.

Masz rację. Religia jest dziełem ludzi. Jest jak broń palna. Przecież broń palna nie jest niczemu winna.

Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365