Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przerażająca sieczka zamiast mózgu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
31-05-2005 19:13jeyes (2281 punktów)Przerażająca sieczka zamiast mózgu
Cytuję kilka postów z jednego z for:

"sorki nasza wiara trwa 3000 lat mamy dowody objawienia maryjne a tak pozatym kim ty jestes mlody czlowieku ze masz prawo mowic ze nasz Bog jest taki czy saki a powiedz sam Jan Pawel Wielki nigdy nie podniosl na nikogo reki nie zbil nikogo i ty mowisz ze Bog syla zlo nie kochany zlo syla szatan nie Bog nie myl pojec ja wiem szanuje twoje zdanie moze masz inne ale zobacz czlowieku na oczy jak ty ranisz nie mnie ale Boga chyba zle przeczytales biblie napisze ci modlitwe moze sie przekonasz ja nie mowie zebys sie nawracal ale zebys nie mial onas zlego zdania ty sobie nie zdajesz sprawy jak mnie to boli Ojcze nasz ktorys jest w niebie,swiec sie imie Twoje ,przyjdz Krolestwo Twoje,badz wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi.Chleba naszego powszechniego daj nam dzisiaj.I odpusc nam nasze winy,jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.Inie wodz nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode zlego Amen czy widzisz cos zlego czy sa tu przeklenstwa nie?ta modlitwa jest dla Ciebie zebys zrozumial ze owszem chrzescijanie zdazaja sie byc zli ale nie sam Bog zapamietaj te slowa i wprowadz je w zycie nie jestem zla ale raczej bardzo smutna ze masz o nas takie nastawienieMiluje Pana , bo uslyszal glos blagania mego.Laskawy jest Pan i sprawiedliwy,Bog nasz jest milosierny Jestem znow spokojny,bo Pan mi dobrze uczynilzegnaj i pamietaj te slowa bo to jest prawdziwa madrosc jesli chcesz dowiedziec sie wiecej to mozesz wejsc na strony katolickie ale to jest twoj wybor"

"szczerze to napewno te osoby co sie wypieraja Boga nie modla i nie chodza do kosciola a chce was uswiadomic ze nawet jesli wierzycie w Boga a nie robicie nic totalnie nie chodzicie do kosciola zle postepujecie to wasza wiara jest martwa znajdziecie te slowa w skarbczyku a tak pozatym nie ma osoby na swiecie ktora by w nic nie wierzyla bo nawet ateisci wierza naukowca ale tez w cos w koncu wierza ja szanuje kazdego czy jest dobry czy zly bo to ze ktos nie wierzy w Boga czy jest innej wiary wcale nie znaczy ze ta osoba jest zla a wiecie jaki czyn bardzo mnie boli co ludzie go robia coraz czesciej sa chrzescijanami na pokaz to jest chyba najbardziej przykra rzecz ci ludzie oklamuja sami siebie a pomyscie jak rania Boga a to dla was cytat o madrosci"

" a i polecam wam taka metode w trudnych chwilach gdy macie problem to pomodlcie siepotem wescie biblie do rak i pomyscie sobie pytanie wtedy otworzcie losowo strone wiecie chyba jak pytnie musi byc prawdziwe i dobrze sformulowane mnie juz trzy razy otwarl sie dokladny tekst w ktorym byla odpowiedz na moje pytanie ale pamietajcie naprawde szczerze sie pomodlcie"
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcin_M (596 punktów)
To nie było forum dyskusyjne przeznaczone dla pacjentów któregoś ze szpitali dla psychicznie chorych??? Może takie forum to część terapii?
antracyt
to chyba kangur albo Indianin z czikago napisal.
Stanrom (259 punktów)
> to chyba kangur albo Indianin z czikago napisal.

A co powiesz na to co poniżej
To wpis do księgi gości naszego forum

>10-06-2005 mati lp.xo.atzcop@itam boje sie, gdy przejzalem wasza strone, o to jaka >kare za to poniesiecie !!! nawroccie sie i odwroccie od swojej glupoty!!!! Bog jest dobry i >Was takze miluje i nie chce zebyscie byli nazedziami diabla, ale chce waz zbawic. >OSTRZEGAM !!! Bog nie da sie z siebie nasmiewac!!!
św.Marek
    Naprawdę Stanromie nie masz żadnych argumentów w tym wątku, tylko musisz powtarzać stale tą samą informację? To nudne i niepoważne...

___________
Pozdrawiam
Stanrom (259 punktów)
>    Naprawdę Stanromie nie masz żadnych argumentów w tym wątku, tylko musisz powtarzać stale tą samą informację? To nudne i niepoważne...
>___________
>Pozdrawiam

Masz rację,
ale to mnie tak ubawiło, że musiałem się tym podzielić z większą ilością forumowiczów
Na przyszłość będę poważniejszy
Pozdrawiam
Stanrom
jeyes (2281 punktów)
To są posty z forum eduseek'a.

mariusz
Coś mi się jeyes wydaje, że na eduseeku już sobie nie pogadamy, wygląda na to, że zostało ono zamknięte.
jeyes (2281 punktów)
Spokojnie, oni tam najwyraźniej mają "przerwy konserwacyjne"
Może w tym czasie wycinają posty i całe wątki, które oburzają jednego z tamtejszych bardzo aktywnych forumowiczów, który regularnie pisze donosy do admina z prośbami o kasowanie wypowiedzi, które mu się nie podobają, bo nie wyrażają uwielbienia dla KK
Stanrom (259 punktów)
>To są posty z forum eduseek'a.
>
A co powiesz na to co poniżej
To wpis do księgi gości naszego forum

>10-06-2005 mati lp.xo.atzcop@itam boje sie, gdy przejzalem wasza strone, o to jaka >kare za to poniesiecie !!! nawroccie sie i odwroccie od swojej glupoty!!!! Bog jest dobry i >Was takze miluje i nie chce zebyscie byli nazedziami diabla, ale chce waz zbawic. >OSTRZEGAM !!! Bog nie da sie z siebie nasmiewac!!!
Stanrom (259 punktów)
> To nie było forum dyskusyjne przeznaczone dla pacjentów któregoś ze szpitali dla psychicznie chorych??? Może takie forum to część terapii?
>

A co powiesz na to co poniżej
To wpis do księgi gości naszego forum

>10-06-2005 mati lp.xo.atzcop@itam boje sie, gdy przejzalem wasza strone, o to jaka >kare za to poniesiecie !!! nawroccie sie i odwroccie od swojej glupoty!!!! Bog jest dobry i >Was takze miluje i nie chce zebyscie byli nazedziami diabla, ale chce waz zbawic. >OSTRZEGAM !!! Bog nie da sie z siebie nasmiewac!!!
Tomek S.
To zajeżdża jakimś sekciarskim praniem mózgu. Jeśli moge spytać to gdzie można znaleźć tego typu ciekawostki?? Chętnie rano przeglądne ową stronke i humor cały dzień będzie dopisywał
Zielona
Zabawne teksty - fakt.
Tylko... na ile mamy gwarancję, że nie sią to internetowe prowokacje ?
Moim zdaniem mogą to być teksty spreparowane aby ośmieszyć ludzi wierzących.

Pozdrawiam
św.Marek
>Tylko... na ile mamy gwarancję, że nie sią to internetowe prowokacje ?
>Moim zdaniem mogą to być teksty spreparowane aby ośmieszyć ludzi wierzących.

    A tamtejsi moderatorzy i admini są tacy ślepi i prymitywni, że nie potrafią dostrzec aż takiej ordynarnej prowokacji? Nie, takie teksty napisał ktoś młody sądząc po sposobie pisania i absolutnym braku wprawy w formułowaniu myśli w piśmie, a na dodatek tak doszczętnie zindoktrynowany, że ze swojego fanatyzmu już się nie podniesie nigdy.
    Takie fora, gdzie można pisać każdą brednię jaką zdołają wymyślić różni biedni przecież ludzie, są bardzo potrzebne. Podobne teksty jak zaprezentowane przez jeyesa są w stanie odstręczyć nawet ludzi wierzących i pokazać im, że łatwo mogą przekroczyć cienką linię fanatyzmu.

___________
Pozdrawiam
Zielona
Ostatnimi czasy rozważam problem - jaka jest róznica między fanatyzmem wierzącego a niewierzącego...
I myślę sobie, że są to tylko dwa rewersy tej samej monety.
Warto wprowadzić nową jednostkę walutową.

Pozdrawiam
jeyes (2281 punktów)
Moneta ma rewers i awers
Zielona
>Moneta ma rewers i awers

Ups, zapomniałam dodać w poprzednim poście - Ave Jeyes

św.Marek
>Ups, zapomniałam dodać w poprzednim poście - Ave Jeyes

    Stosując tę zasadę musiałabyś na odwrotnej stronie napisać: Zielono mi....

___________
Pozdrawiam
Zielona

>    Stosując tę zasadę musiałabyś na odwrotnej stronie napisać: Zielono mi....

No dobra - szach -mat

Myflowers (2721 punktów)
Na forum eduseek, gdzie szaleje fanatyk zwany blizej Arturem, nie mozna sie dopatrzyć żadnej prowokacji, pomimo największych chęci w tym zakresie.Wątki niewygodne dla tego pana są likwidowane(np. na temat pedofilii wśród księży, albo na tematświąt poganskich w w chrześcijaństwie). Artur bowiem zna sie na wszystkim i nie można niczego ruszyć, żeby sie nie wtrącił jak Piłat w credo, do tego agresywnie, jednocześnie bredząc przy tym z samozaparciem ciężko chorego schizofrenika. Nie istnieją dla niego żadne źródła historyczne, prawne ani zadne inne, on wszystko wie najlepiej.
Ale nieważny jest Artur, ale to, że jest to jakby nie było, forum nauczycielskie, na którym nauczyciele nie mają jednak żadnych szans w porównaniu z w/w osobnikiem. Zaczyna więc byc i straszno i śmieszno, jeżeli forum nauczycielskie jest takie a nie inne.
scorp
>Zabawne teksty - fakt.

Votum separatum

Nie, to wcale nie są zabawne teksty (Zielona), ani brednie, ani fanatyzm (św. Marek). To najwyżej symptom uzależnienia od praktyk religijnych, naiwność i szczere pragnienie podzielenia się swoim szczęściem z drugim człowiekiem. Osoba wrażliwa, szukająca wsparcia w rytuale i zbiorowych emocjach.
Nie chce mi się z tego śmiać. Nie podobają mi się kpiny z tego rodzaju uzależnień.

Odrzucenie Boga przez rozum, które występuje u większości racjonalistów, powinno powodować lepsze, a nie gorsze zrozumienie ludzi religijnych.
Zielona
>Nie, to wcale nie są zabawne teksty (Zielona)

Przede wszystkim podejrzewam, że te testy są stylizowane celowo przerysowane (forma i treść), aby ośmieszać religijność ludzi. Takich prowokacji jest wiele na forach i z reguły są one wytworem młodych ateuszy.

>To najwyżej symptom uzależnienia od praktyk religijnych, naiwność i szczere pragnienie podzielenia się swoim szczęściem z drugim człowiekiem. Osoba wrażliwa, szukająca wsparcia w rytuale i zbiorowych emocjach.

Pewnie sporo racji jest w Twojej interpretacji pod warunkiem, że te teksty zawierają autentyczne słowa, w co wątpię ...
Cóż, jedni z nas redukują napięcie głównie rytuałami religijnymi, inni głównie mechanizmami obronnymi.
Nikt nie jest wolny od "uzależnień"

>Nie chce mi się z tego śmiać. Nie podobają mi się kpiny z tego rodzaju uzależnień.

Sama religijność nie jest przesłanką do kpin, ale pewne absurdy, z jakimi stykamy się w życiu niezależnie od ich źródła (religia, polityka, nasze własne zachowania) wywołują naturalną reakcję uśmiechu.
Babcia powiedziała do mnie:"dziecko Bóg mi cię zesłał" - ona wierzy w sprawstwo Boga i dobrze, bo wiara pomaga jej żyć. Jednak to przekonanie mojej babci także wywołuje u mnie uśmiech i nie, tylko, dlatego, że mi ono schlebia, ale przede wszystkim z racji paradoksu, jaki niesie.
Jeśli coś zdaje się nam zabawne nie znaczy to automatycznie, że jest przedmiotem kpin np.: małe dzieci są autorami wypowiedzi, sytuacji, które nas bawią, stają się rodzinnymi anegdotami, ale nie traktujemy ich prześmiewczo.

>Odrzucenie Boga przez rozum, które występuje u większości racjonalistów, powinno powodować lepsze, a nie gorsze zrozumienie ludzi religijnych.

Nie jestem racjonalistką, moja emocjonalność wygrywa z racjonalnością.
Nawiasem mówiąc, co do Boga mam coraz większe przekonanie, że kwestia wiary czy niewiary w niego wcale nie koreluje silnie z rozumem. Myślę, że zarówno wiara jak i niewiara ma żródło w naszej sferze emocjonalnej nie racjonalnej.

Pozdrawiam

aries (252 punktów)Odp: Przerażająca sieczka
Na mój rozum, to koleś ktoremu się nie powiodlo z dziewczyną i rzucił się w objęcia religijnego poznania. Żarliwośc godna uznania jak i oczywisty belkot. Rozwinie się w piśmiennictwie.
Kurczę, żeby ktoś mi płacił za czytanie takich treści!
Zielona
No mój rozum to koleś, któremu się nudzi wymyśla sobie takie tekściki co sugerują mi dwie przesłanki: pierwsza - "sorki" - to dość młodzieżowe określenie i jakoś nie bardzo koresponduje ze zwrotem "młody człowieku", który sugeruje jakoby autor był człowiekiem dojrzałym, dwa - stylistyka językowa żywo z "Misia"
Oj chyba oczko się odlepiło temu misu

Pozdrawiam
aries (252 punktów)
Tej kategorii przekonań powinno wiedzę ugruntować opanowanie na pamięć np."Bojażń i drżenie" Kierkegaarda, a jak za mało to całość dzieł tegoż autora. Na pamięć.
jeyes (2281 punktów)Odp: Przerażająca sieczka zamiast mózgu
>Przede wszystkim podejrzewam, że te testy są stylizowane celowo przerysowane (forma i treść), aby ośmieszać religijność ludzi. Takich prowokacji jest wiele na forach i z reguły są one wytworem młodych ateuszy.
Chciałbym mieć takie zdolności jak twoje, żeby umieć rozpoznawać, że dany tekst jest prowokacją, przy czym oczywiście wolałbym rozpoznawać młode ateistki

Spotykałem podobne teksty na forach, ale były one pisane przez ludzi wierzących (skąd wiem? z rozwoju dyskusji), więc nie podzielam twoich podejrzeń o prowokację.

Swoją droga nie boisz się, że zaczynasz popadać w lekką paranoję wietrząc ateistycznych prowokatorów piszących jak nawiedzeni fanatycy religijni? Oby to nie skończyło się dla ciebie tak jak dla autorki cytowanych przeze mnie postów - sieczką zamiast mózgu
Zielona
Jak zwykle dolega Ci selektywna percepcja?
Napisałam, że podejrzewam a znaczy to, że mam wyłącznie podejrzenia a to nie jest synonimem trafnego rozpoznawania prowokacji a jedynie przejawem mojego sceptycyzmu, co do genezy płodzenia cytowanych przez Ciebie tekstów.
Nawet jeśli te teksty pisał autentyczny wierzący, prosty człowiek to cóż, my-ateiści też jesteśmy zróżnicowani i i generujemy różne abusurdalne zachowania i tezy.

Nie miewasz czasem odczucia, że Twoje zainteresowanie religią ma charakter obsesyjno-kompulsywny ?
Orzeł czy reszka ?

Pozdrawiam

jeyes (2281 punktów)
>Jak zwykle dolega Ci selektywna percepcja?
Wytłumacz co masz na myśli.

>Napisałam, że podejrzewam a znaczy to, że mam wyłącznie podejrzenia a to nie jest synonimem trafnego rozpoznawania prowokacji a jedynie przejawem mojego sceptycyzmu, co do genezy płodzenia cytowanych przez Ciebie tekstów.
Ponieważ o swoich podejrzeniach napisałaś więcej niż raz, więc rodzi się przypuszczenie, że wyrażasz nie tyle podejrzenie co przekonanie. Moim zdaniem jest to tym bardziej twoje przekonanie, że wydałaś swój werdykt bez rozróżniania czy takie posty są elementem dyskusji, czy jedynie "obwieszczeniami".

>Nawet jeśli te teksty pisał autentyczny wierzący, prosty człowiek to cóż, my-ateiści też jesteśmy zróżnicowani
Nie używaj wobec siebie określenia "ateista", jeśli gdzie indziej piszesz: "Nawiasem mówiąc, co do Boga mam coraz większe przekonanie".
Rozumiesz - albo orzeł, albo reszka.

>Nie miewasz czasem odczucia, że Twoje zainteresowanie religią ma charakter obsesyjno-kompulsywny ?
Moje zainteresowanie religią, religiami ma charakter bardzo powierzchowny. O wiele bardziej interesuje mnie katastrofalny wpływ religii na człowieka, czemu dałem wyraz cytując posty nawiedzonej "eweliny".
Zielona
>>Jak zwykle dolega Ci selektywna percepcja?
>Wytłumacz co masz na myśli.

NP.: "Nie używaj wobec siebie określenia "ateista", jeśli gdzie indziej piszesz: "Nawiasem mówiąc, co do Boga mam coraz większe przekonanie".
Wyrwałeś część zdania z kontekstu tak, że zdaje się ono mówić, iż rośnie we mnie przekonanie, co do Boga tzn. wiara. Natomiast uwzględniając kontekst, czyli "Nawiasem mówiąc, co do Boga mam coraz większe przekonanie, że kwestia wiary czy niewiary w niego wcale nie koreluje silnie z rozumem" - zdanie to nic nie mówi o stosunku do Boga jako takiego a określa wyłącznie moje przekonanie o genezie wiary bądź niewiary, która zdaje mi się bardziej zdeterminowana przez sferę emocjonalną w obu przypadkach. Zatem mam coraz większe przekonanie nie do samego Boga jako idei, ale co do źródła naszych poglądów na temat pojęcia pt.; "Bóg"
Gdybym napisała analogiczne zdanie " Nawiasem mówiąc, co do eutanazji mam coraz większe przekonanie, że kwestia "tak" czy "nie" wobec niej wcale nie koreluje silnie z rozumem" - czy ono zasugerowałoby Ci, że jestem coraz bardziej przekonana, co do samej eutanazji?
Selekcjonujesz czasem wypowiedź drugiej osoby wybierając z niej i akcentując te fragmenty, które potwierdzą Twoją tezę a odrzucasz te, które mogłyby ją podważyć.

>Ponieważ o swoich podejrzeniach napisałaś więcej niż raz, więc rodzi się przypuszczenie, że wyrażasz nie tyle podejrzenie co przekonanie. Moim zdaniem jest to tym bardziej twoje przekonanie, że wydałaś swój werdykt bez rozróżniania czy takie posty są elementem dyskusji, czy jedynie "obwieszczeniami".

Werdyktu z mojej strony nie było.
O.K. ufam, że przeprowadziłeś dyskusję tak wnikliwą z autorką cytowanych tekstów, iż zorientowałeś się, że wyraża ona swoje prawdziwe przekonania, zatem koduję, że Ewelina jest postacią autentyczną.
Jakkolwiek mam świadomość, że w necie różne rzeczy się zdarzają i nawet długa dyskusja z kimś nie jest gwarantem, że osoba ta wyraża swoje autentyczne poglądy a nie bawi się we wcielanie w skórę kogoś innego.
Mój najmłodszy braciszek swego czasu wzbudził spore zainteresowanie kilku facetów stylizując się przez net na dziewczynę, uważał to za fajną zabawę.
Inny przykład - błyskotliwe prowokacje Siostry Bożenki to przynęta, którą połknął niejeden internauta zarówno wierzący jak i niewierzący

>Nie używaj wobec siebie określenia "ateista", jeśli gdzie indziej piszesz: "Nawiasem mówiąc, co do Boga mam coraz większe przekonanie".
>Rozumiesz - albo orzeł, albo reszka.

Jak pisałam powyżej wyrwałeś zdanie z kontekstu.
Odnośnie etykietek - nie kolekcjonuję ich, możesz przykleić mi jakąkolwiek inną, jeśli uważasz, że "ateista" nie przynależy moim poglądom.
Nie mniej nowa etykietka nie zmieni mojego stosunku do idei "Bóg", którą odrzucam z racji (wedle moich szacunków) jej nikłego prawdopodobieństwa.
Dlaczego jestem niewierząca ( czy pozwolisz mi tak się określić) to temat rzeka, jeśli ktoś byłby zainteresowany mogę rozwinąć tę kwestię..

>Moje zainteresowanie religią, religiami ma charakter bardzo powierzchowny. O wiele bardziej interesuje mnie katastrofalny wpływ religii na człowieka, czemu dałem wyraz cytując posty nawiedzonej "eweliny".

Może ten link Cię zainteresuje :

bezdogmatu.webpark.pl/chwedenczuk34.htm

Ale... medal ma dwie strony zarówno religia jak i ateizm może mieć na człowieka niekorzystny wpływ. Ten temat też mogę rozwinąć na życzenie.

Pozdrawiam
jeyes (2281 punktów)
>Wyrwałeś część zdania z kontekstu tak, że zdaje się ono mówić, iż rośnie we mnie przekonanie, co do Boga tzn. wiara.
Nie wyrwałem podstępnie, aby coś udowadniać na siłę - po prostu źle zrozumiałem. Gdyby zdanie brzmiało: "Nawiasem mówiąc mam coraz większe przekonanie, że kwestia wiary czy niewiary w niego wcale nie koreluje silnie z rozumem", to nie miałbym szans opatrznie tego zrozumieć.

>Inny przykład - błyskotliwe prowokacje Siostry Bożenki to przynęta, którą połknął niejeden internauta zarówno wierzący jak i niewierzący
To faktycznie zadziwiające, że tak wiele osób traktuje te wypowiedzi ze śmiertelną powagą. A może wcale nie zadziwiające, a tylko odzwierciedlające przeciętny poziom intelektualny forumowiczów na Onecie?

>Odnośnie etykietek - nie kolekcjonuję ich, możesz przykleić mi jakąkolwiek inną, jeśli uważasz, że "ateista" nie przynależy moim poglądom.
Eeeetam... z przyczepianiem karteczek skończyłem na dobre gdzieś tak w 5 klasie podstawówki

>Nie mniej nowa etykietka nie zmieni mojego stosunku do idei "Bóg", którą odrzucam z racji (wedle moich szacunków) jej nikłego prawdopodobieństwa.
To mnie zaciekawiło, bo o odrzucaniu idei Boga z racji małego p-stwa słyszałem od innych, natomiast nie bardzo rozumiem jak się liczy p-stwo występowania czegoś nieokreślonego i/lub bezsensownego. Możesz to wyjaśnić?

>Dlaczego jestem niewierząca ( czy pozwolisz mi tak się określić) to temat rzeka, jeśli ktoś byłby zainteresowany mogę rozwinąć tę kwestię..
Lubię długie opowieści - zaczynaj

>Może ten link Cię zainteresuje :
>bezdogmatu.webpark.pl/chwedenczuk34.htm
Znam, ale dzięki. Udało mi się swego czasu kupić "Przekonania religijne" tegoż - znasz?

>Ale... medal ma dwie strony zarówno religia jak i ateizm może mieć na człowieka niekorzystny wpływ. Ten temat też mogę rozwinąć na życzenie.
Wyrażam życzenie, ale połowiczne
Interesuje mnie niekorzystny wpływ ateizmu.
Zielona
>Nie wyrwałem podstępnie, aby coś udowadniać na siłę - po prostu źle zrozumiałem.

Wierzę
Myślę, że jesteś człowiekiem z gatunku "co w sercu, to na języku" i dlatego mimo, że czasem mnie nieco irytujesz to jednak całokształt Twojej postaci oceniam na PLUS
Odpiszę Ci na post później, bo poruszone tematy wymagają dłuższych rozważań a teraz nie dam rady niestety zagłębiać się w meandry moich przemyśleń nt. Bóg i ateizm ze względu na deficyt czasu.

Pozdrawiam

Zielona
>To faktycznie zadziwiające, że tak wiele osób traktuje te wypowiedzi ze śmiertelną powagą. A może wcale nie zadziwiające, a tylko odzwierciedlające przeciętny poziom intelektualny forumowiczów na Onecie?

A może to nie sam intelekt jest sprawcą łykania przynęty a naiwność, brak poczucia humoru itp.

>To mnie zaciekawiło, bo o odrzucaniu idei Boga z racji małego p-stwa słyszałem od innych, natomiast nie bardzo rozumiem jak się liczy p-stwo występowania czegoś nieokreślonego i/lub bezsensownego. Możesz to wyjaśnić?

Mogę.
Do szacowania prawdopodobieństwa istnienia bądź nieistnienia Boga nie stosuję klasycznej kombinatoryki Wzmiankując o nikłym prawdopodobieństwie mam na względzie efekt finalny analizy "za " i "przeciw" przeprowadzonej na mój użytek którego owocem jest przewaga "przeciw"
Analogicznie np.: przedstawia się proces antycypacji, który ma zaprowadzić panią A do wydania sądu nt. pogody na długi weekend. Pani A ogląda 16-sto dniową pogodę w TVN gdzie dowiaduje się, że synoptycy przewidują upały. Pani A myśli sobie "ech, nie wierzę, bo i tak się nie sprawdziło już trzy razy z rzędu a poza tym za oknem szaro,. ponuro, deszczowo i zimno, nic nie wskazuje aby za dwa tygodnie miały być upały" Pani A (mówiąc w potocznym języku) widzi nikłe prawdopodobieństwo aby prognoza okazała się trafna. Przychodzi oczekiwany długi weekend i ... wersja 1) pani A odziana w jesienny płaszczyk spaceruje po parku z parasolką myśląc "no i miałam rację" lub wersja 2) pani A wskakuje w bikini i jedzie nad jezioro łapać złotą opaleniznę.
Z ideą "Bóg" i jej prawdopodobieństwem jest podobnie jak z powyższą historyjką, ponieważ nikt nie zna pogody jaka będzie za dwa tygodnie, bo może do tego czasu planeta Ziemia zniknąć z mapy Wszechświata nikt też nie wie czym jest Rzeczywistość a tym samym czy wpisany w nią jest Bóg czy też nie.

>Lubię długie opowieści - zaczynaj

Punkt zaczepienia do opowiastki pt., "dlaczego nie wierzę w Boga" ma miejsce w czasie, kiedy nastolatka oddaje się gorliwie codziennemu rytuałowi modłów. Wydaje mi się ważny ten moment, ponieważ z moich obserwacji wynika, że wielu ateistów swego czasu było osobami pobożnymi. Zatem co wieczór padałam na kolana, wykonywałam znak krzyża i patrząc w okno zwracałam się do Boga tymi słowy "Panie Boże proszę ześlij na mnie wszystkie nieszczęścia świata, abyś mógł uwolnić świat od cierpienia" Dziękowałam za wszystko dobro, jakie tego dnia obserwowałam, doświadczając podczas takich modlitw naprawdę ekstatycznych doznań miłości wobec Boga.
Pęczniała we mnie chęć doskonalenia "duchowego", przeczytałam "Biblię" szukając w niej jeszcze silniejszej więzi ze stwórcą.
Jak to bywa z tymi ludźmi, których wiara jest głęboka nie zadawalają się jej powierzchownym dotykaniem tylko chcą wnikać w głąb. A owa wnikliwość często staje się przyczyną kapitulacji religijnej, prowadzi najpierw do odrzucenia wiary ojców jako niezbornej, później do odrzucenia religii jakiejkolwiek w ogóle a w końcowym etapie do odrzucenia konceptu "Bóg".
Nie wierzę w Boga-ojca, bo nie dostrzegam jego sprawstwa we Wszechświecie, nie wierzę w kreatora, bo jest to wedle mnie tylko pakowanie problemu w cukierkowy papierek a nie jego rozwiązanie, rozwiązania uważam de facto nie ma w ogóle. Wreszcie nawet gdyby Bóg istniał chyba bym się z nim nie polubiła mając mu za złe, że okrutnie traktuje niektóre swoje myszki laboratoryjne..
Uważam, że genezy zaprzestania praktyk religijnych można upatrywać w aktywizacji pierwiastka racjonalnego (religia jest zjawiskiem, jakie można obserwować, badać)
, ale sam stosunek do idei "Bóg" będzie mieć zabarwienie bardziej emocjonalne,
Zależnie od tego, jakie potrzeby psychiczne chcemy zaspakajać Bogiem tak kształtujemy wobec niego nas stosunek, ten kto chce ojca , bożej miłości i opieki ten będzie wierzył w siłę wyższą, która czuwa nad nim co więcej będzie tę siłę kochał, ten kto chce gdzieś zawiesić absurd egzystencji ten będzie akceptował Boga-kreatora, ten, kto chce podbudować kruchość egzystencji ten będzie wierzył w pośmiertną opiekę Boga, ten, kto nie umie zaakceptować ciemnej strony życia, pierwiastka zła przestanie składać hołd Bogu, uznając go okrutnym, ten, kto potrzebuje buntować się przeciw kulturze powie "Bóg umarł"
Wszystko, co powyżej to nie rozum, to nasze emocje, rozum zapytany o kwestię "Bóg" może powiedzieć wyłącznie "nie wiem, nie jestem w temacie"

>Znam, ale dzięki. Udało mi się swego czasu kupić "Przekonania religijne" tegoż - znasz?

Nie znam.

>Wyrażam życzenie, ale połowiczne
>Interesuje mnie niekorzystny wpływ ateizmu.

W wymiarze społecznym - ateizm może być używany dokładnie tak jak religia tzn. jako narzędzie do manipulacji mas - wmawiamy ludziom - ateista być mądry, teista być głupi, rozkręcamy modę na ateizm a następnie zapędzamy owieczki do owczarni, człowiek to stworzenie stadne i tak oto pasterze mogą realizować swój własny interes. Opakowanie inne proceder ten sam, co w przypadku wspólnot duchowych.
W wymiarze jednostkowym - sugerujesz, że religia robi często sieczkę z mózgu natomiast ateizm prowadzi czasem do depresji itp.
Nerwica eklezjalna v/s nerwica noogenna
Dewocja v/s nihilizm
Ponadto dogmatyzm nie jest domeną religii, cierpią na to także ateiści
Wiara i niewiara ma swoje plusy i minusy trzeba uwzględnić dobro indywidualnego człowieka chcąc wartościować co dla niego jest bardziej korzystne.

Nie należy w ludziach frustrować potrzeby wiary tak jak nie należy ludziom narzucać jarzma rytuałów religijnych.

Ciekawe co Ty na ten link ?

www.opoka.(*)oteka/T/TD/chory_opetanie.html

Pozdrawiam
jeyes (2281 punktów)
>>To mnie zaciekawiło, bo o odrzucaniu idei Boga z racji małego p-stwa słyszałem od innych, natomiast nie bardzo rozumiem jak się liczy p-stwo występowania czegoś nieokreślonego i/lub bezsensownego. Możesz to wyjaśnić?
>Do szacowania prawdopodobieństwa istnienia bądź nieistnienia Boga nie stosuję klasycznej kombinatoryki Wzmiankując o nikłym prawdopodobieństwie mam na względzie efekt finalny analizy "za " i "przeciw" przeprowadzonej na mój użytek którego owocem jest przewaga "przeciw" Analogicznie np.: przedstawia się proces antycypacji, który ma zaprowadzić panią A do wydania sądu nt. pogody na długi weekend. Z ideą "Bóg" i jej prawdopodobieństwem jest podobnie jak z powyższą historyjką, ponieważ nikt nie zna pogody jaka będzie za dwa tygodnie, bo może do tego czasu planeta Ziemia zniknąć z mapy Wszechświata nikt też nie wie czym jest Rzeczywistość a tym samym czy wpisany w nią jest Bóg czy też nie.
Moim zdaniem nie ma analogii między stanem pogody i Bogiem, jeśli już, to możnaby się pokusić o analogię między stanem pogody i nastrojem Boga, ale ja pytałem o p-stwo określenia istnienia Boga, a nie p-stwo jego humoru. Pogoda jest chyba nieźle określonym pojęciem, natomiast czym jest Bóg tego nie wie nikt. Pogoda istnieje czego nie da się powiedzieć o Bogu.

>[...] ten, kto nie umie zaakceptować ciemnej strony życia, pierwiastka zła przestanie składać hołd Bogu, uznając go okrutnym
Spośród wymienionych przez ciebie postaw wobec Boga najczęściej spotykaną jest zdaje się taka, która nie przeszkadza uznawać Boga za kochającego ojczulka mimo całego zła tego świata, mimo osobistych niepowodzeń (niewysłuchanych modlitw) czy nawet nieszczęść. Niektórzy uznają, że zło jest efektem działań człowieka (począwszy od "rajskiego buntu"), inni zaś głoszą "niepoznawalność motywów Boga" niewystarczającym umysłem człowieka, a najwięksi hardcorowcy twierdzą, że zła nie ma wcale, a tylko człowiek źle interpretuje niektóre zdarzenia. do tych ostatnich zaliczam m.in. takich, co to śmierć dziecka z powodu np. białaczki uznają za przejaw troski Boga, który wie, że z tego dziecka wyrósłby np. morderca. Pomijając obłędną logikę takiego rozumowania bez odpowiedzi pozostaje pytanie skąd wiadomo cokolwiek o bogu, jeśli z założenia jest on niepoznawalny? Krócej - skąd wiadomo, że jest niepoznawalny? Odpowiedź jest prosta - ZNIKĄD nie wiadomo, natomiast chcąc podtrzymać tezę o jego istnieniu trzeba uciec sie do "niepoznawalności", aby nie popaść w jawną sprzeczność między obserwowalnym światem a ideą "kochającego Boga-Ojca-Stwórcy".

>>Znam, ale dzięki. Udało mi się swego czasu kupić "Przekonania religijne" tegoż - znasz?
>Nie znam.
Zachęcam do poznania.

>W wymiarze społecznym - ateizm może być używany dokładnie tak jak religia tzn. jako narzędzie do manipulacji mas
A czy jest lub był używany gdziekolwiek na świecie w ten sposób? Tylko proszę nie pisz o komunizmie, bo komunizm to nie ateizm.

>W wymiarze jednostkowym - sugerujesz, że religia robi często sieczkę z mózgu natomiast ateizm prowadzi czasem do depresji itp. Nerwica eklezjalna v/s nerwica noogenna Dewocja v/s nihilizm
No sorry, ale piszesz jak nawiedzona religiantka. Ateizm jako źródło nerwicy?! Chyba chodzi o problemy teisty, który wierząc w Boga, bo tak go nauczono, nie widzi przejawów obecności tego Boga.
Ateizm jako droga do nihilizmu? To znowu sztampowy chwyt religiantów.
Błeeee...

>Ponadto dogmatyzm nie jest domeną religii, cierpią na to także ateiści
A pewnie, że tak. Tylko co z tego?

>Wiara i niewiara ma swoje plusy i minusy trzeba uwzględnić dobro indywidualnego człowieka chcąc wartościować co dla niego jest bardziej korzystne.
Życie w wierze kojarzy mi się z życiem "za komuny". Złudne poczucie codziennego bezpieczeństwa, bo "na górze" ktoś czuwa, brak chęci brania odpowiedzialności za swoje życie - jednym słowem infantylizm.

>Nie należy w ludziach frustrować potrzeby wiary tak jak nie należy ludziom narzucać jarzma rytuałów religijnych.
Czyli nie należy pokazywać, że wiara jest samooszukiwaniem się odbierającym prawdziwe możliwości i zastępująca je ułudami; odrywającą od rzeczywistości, umniejszającą wartość człowieka samego w sobie.

>Ciekawe co Ty na ten link ?
>www.opoka.(*)oteka/T/TD/chory_opetanie.html
Być może objawy niektórych zaburzeń psychicznych można likwidować jedynie poprzez działania ludzi, w których skuteczność wierzy chory? Skuteczność akceptowaną ze względu na przyjęte (wmówione) źródło zaburzeń. Jeśli ktoś sądzi, że został opętany przez diabła, to może podświadomie zaakceptuje kurację aplikowaną jedynie przez "fachowca od diabłów"?
Zielona
>Moim zdaniem nie ma analogii między stanem pogody i Bogiem

Ależ jest - aura jest w zbliżony sposób nieprzewidywalna jak nieprzewidywalne jest chwila śmierci, która rzekomo ma być rozwiązaniem zagadki "jest czy nie ma"

>jeśli już, to możnaby się pokusić o analogię między stanem pogody i nastrojem Boga

Nie, ja nie mogę się pokusić o taką analogię, bo musiałabym założyć, że Bóg istnieje i na tej podstawie wnioskować o jego cechach. To schodek dalej niż moja analogia, która sugeruje jedynie sposób przewidywania samego bytu bądź niebytu.

>ale ja pytałem o p-stwo określenia istnienia Boga, a nie p-stwo jego humoru.

I napisałam Ci - "nikłe prawdopodobieństwo" o jakim wspomniałam to potoczne określenie przewidywania czegoś a nie stricte kombinatoryka

>najwięksi hardcorowcy twierdzą, że zła nie ma wcale, a tylko człowiek źle interpretuje niektóre zdarzenia. do tych ostatnich zaliczam m.in. takich, co to śmierć dziecka z powodu np. białaczki uznają za przejaw troski Boga, który wie, że z tego dziecka wyrósłby np. morderca.

Jest to oczywiście absurdalne - Bóg, który wie a jednocześnie pozwala narodzić się temu dziecku, skoro wie to miło byłoby z jego strony gdyby w ogóle nie pozwolił począć się przyszłemu mordercy. A tak w ogóle, dlaczego jednego potencjalnego mordercę zabija w dzieciństwie a innemu pozwala dojrzeć i działać hmm... ależ on kapryśny.
Takie próby "rozumienia i tłumaczenia Boga" są irytujące a najgorsze jest to, że ludzie czasem swoje "pomocne" tezy ogłaszają rodzicom, którzy stracili dziecko...

>Pomijając obłędną logikę takiego rozumowania bez odpowiedzi pozostaje pytanie skąd wiadomo cokolwiek o bogu, jeśli z założenia jest on niepoznawalny? Krócej - skąd wiadomo, że jest niepoznawalny? Odpowiedź jest prosta - ZNIKĄD nie wiadomo, natomiast chcąc podtrzymać tezę o jego istnieniu trzeba uciec sie do "niepoznawalności", aby nie popaść w jawną sprzeczność między obserwowalnym światem a ideą "kochającego Boga-Ojca-Stwórcy".

Zgadzam się w pełni

>>>Znam, ale dzięki. Udało mi się swego czasu kupić "Przekonania religijne" tegoż - znasz?
>>Nie znam.
>Zachęcam do poznania.

Myślę, że skorzystam, ponieważ chcę wraz ze znajomym psychiatrą zbadać (dla własnej satysfakcji poznawczej) problem korelacji pewnych parametrów psychicznych z postawami teistycznymi v/s ateistycznymi np.: ogólny poziom lęku, neurotyczność, psychotyczność, depresyjność itp. Wszelka literatura w temacie "teizm i ateizm" mile wiedziona.
Nie jestem nawiedzoną religiancką, ale nie jestem też nawiedzoną ateistką Staram się patrzeć obiektywnie na tę sprawę nawet jeśli pewne aspekty nie są korzystne nie będę włączać wyparcia czy zaprzeczenia: nihilizm i depresja dotyka część ateistów tak jak dewocja i nerwica eklezjalna dotyka część teistów. Interesują mnie fakty.
Nie powiesz mi chyba że ateiści jako grupa są homogeniczni - szczęśliwi, radośni, zdrowi, mądrzy, dobrzy itp. ?
Nie każdemu do twarzy z ateizmem tak jak nie każdemu do twarzy z teizmem, istotne jest, aby każdy był u siebie w domu.

>>Ponadto dogmatyzm nie jest domeną religii, cierpią na to także ateiści
>A pewnie, że tak. Tylko co z tego?

To, że pytałeś o niekorzystny wpływ ateizmu a dogmatyzm do korzystnych cech wedle mnie nie należy.

>Życie w wierze kojarzy mi się z życiem "za komuny". Złudne poczucie codziennego bezpieczeństwa, bo "na górze" ktoś czuwa, brak chęci brania odpowiedzialności za swoje życie - jednym słowem infantylizm.

Wybacz, ale przesadzasz, mooocno przesadzasz

>Czyli nie należy pokazywać, że wiara jest samooszukiwaniem się odbierającym prawdziwe możliwości i zastępująca je ułudami; odrywającą od rzeczywistości, umniejszającą wartość człowieka samego w sobie.

A jest zaiste bezwzględnie ?
Jeśli wolną wolę wyparła wola praktyczna to co znaczą dla Ciebie "prawdziwe możliwości" ?
Wyobraź sobie, że masz moc by masowo odzierać ludzkość za pomocą czarodziejskiej różdżki z wiary i co widzisz... aż boję się o tym pomyśleć.
Racjonalista, ateista, alternatywa i inne - są to potrzebne a wręcz powiedziałabym niezbędne źródła alternatywnej informacji we współczesnej nam rzeczywistości. Każdy człowiek ma prawo wybierać, kształtować swój światopogląd w oparciu o jak największe pokłady informacji. Tyle, że człowiek musi określać się autonomicznie bez presji, nachalnej perswazji, bo tylko wolny, świadomy wybór ma wartość i jest faktycznie wyborem.

>Być może objawy niektórych zaburzeń psychicznych można likwidować jedynie poprzez działania ludzi, w których skuteczność wierzy chory?

Obszedłeś się łagodniej ode mnie z tym linkiem
Ja zareagowałam bardziej negatywnie na treści tam zawarte.

Pozdrawiam
jeyes (2281 punktów)
>>jeśli już, to możnaby się pokusić o analogię między stanem pogody i nastrojem Boga
>Nie, ja nie mogę się pokusić o taką analogię, bo musiałabym założyć, że Bóg istnieje i na tej podstawie wnioskować o jego cechach. To schodek dalej niż moja analogia, która sugeruje jedynie sposób przewidywania samego bytu bądź niebytu.
Twoja analogia z pogodą dlatego jest nietrafna, że istnienie pogody jest faktem (niezależnie od jej stanu) i przewidywanie pogody nie jest przewidywaniem jej istnienia bądź nieistnienia. Szacowanie stanu pogody za dwa dni (np. będzie padać czy będzie słonecznie) też nie jest porównywalne do szacowania istnienia Boga, bo istnienie Boga nie jest zmienne tak jak zmienne jest np. występowanie deszczu.
Nadal nie otrzymałem odpowiedzi jak określa się prawdopodobieństwo istnienia nieokreślonego.

>Jest to oczywiście absurdalne - Bóg, który wie a jednocześnie pozwala narodzić się temu dziecku, skoro wie to miło byłoby z jego strony gdyby w ogóle nie pozwolił począć się przyszłemu mordercy.
Hardcorowiec powie, że Bóg dopuścił do narodzin, bo w ten sposób duszyczka dziecka idzie po jego śmierci do Nieba (ewentualnie dziecko zmartwychwstanie po ponownych odwiedzinach Jezusa). Gdyby Bóg nie dopuścił do narodzin, to to dziecko nie miałoby szans na życie wieczne... To oczywiście kolejna bzdura, bo jak nienarodzony człowiek może tracić jakąkolwiek szansę na cokolwiek?!

>A tak w ogóle, dlaczego jednego potencjalnego mordercę zabija w dzieciństwie a innemu pozwala dojrzeć i działać hmm... ależ on kapryśny.
Niezbadane są... bla, bla, bla...

>Takie próby "rozumienia i tłumaczenia Boga" są irytujące a najgorsze jest to, że ludzie czasem swoje "pomocne" tezy ogłaszają rodzicom, którzy stracili dziecko...
Ciekawe jest przy tym, że jakoś dla tych samych "pomocników" śmierć kogoś im bliskiego nie jest powodem do skakania z radości... Np. nie zauważyłem radości wśród katolików po śmierci JPII.

>Myślę, że skorzystam, ponieważ chcę wraz ze znajomym psychiatrą zbadać (dla własnej satysfakcji poznawczej) problem korelacji pewnych parametrów psychicznych z postawami teistycznymi v/s ateistycznymi np.: ogólny poziom lęku, neurotyczność, psychotyczność, depresyjność itp.
Ciekawe co z tych badań wyniknie i dlaczego te wyniki nie zostaną opublikowane w Polsce

>Nie jestem nawiedzoną religiancką, ale nie jestem też nawiedzoną ateistką Staram się patrzeć obiektywnie na tę sprawę nawet jeśli pewne aspekty nie są korzystne nie będę włączać wyparcia czy zaprzeczenia
A dlaczego? Przecież podobno Freud wrócił do łask?

>Interesują mnie fakty.
Badanie i ogłaszanie faktów, którym nie towarzyszy żadna interpretacja nie ma sensu.

>Nie powiesz mi chyba że ateiści jako grupa są homogeniczni - szczęśliwi, radośni, zdrowi, mądrzy, dobrzy itp. ?
A to się dopiero okaże, gdy zakończysz swe badania, prawda?

>Nie każdemu do twarzy z ateizmem tak jak nie każdemu do twarzy z teizmem, istotne jest, aby każdy był u siebie w domu.
Nie rozumiem co to znaczy w tym przypadku "nie do twarzy"?

>>>Ponadto dogmatyzm nie jest domeną religii, cierpią na to także ateiści
>>A pewnie, że tak. Tylko co z tego?
>To, że pytałeś o niekorzystny wpływ ateizmu a dogmatyzm do korzystnych cech wedle mnie nie należy.
No to albo ateizm, albo dogmatyzm. Nie widzę powodu utożsamiania jednego z drugim.

>>Życie w wierze kojarzy mi się z życiem "za komuny". Złudne poczucie codziennego bezpieczeństwa, bo "na górze" ktoś czuwa, brak chęci brania odpowiedzialności za swoje życie - jednym słowem infantylizm.
>Wybacz, ale przesadzasz, mooocno przesadzasz
Wybacz, ale nie sądzę, abym przesadzał.
(No to sobie wymieniliśmy opinie - i co z tego? Nic.)

>>Czyli nie należy pokazywać, że wiara jest samooszukiwaniem się odbierającym prawdziwe możliwości i zastępująca je ułudami; odrywającą od rzeczywistości, umniejszającą wartość człowieka samego w sobie.
>A jest zaiste bezwzględnie ?
Co to znaczy bezwzględnie?

>Jeśli wolną wolę wyparła wola praktyczna to co znaczą dla Ciebie "prawdziwe możliwości" ?
Nie wiem czym jest wolna wola, ani nie wiem czym jest wola praktyczna.

>Wyobraź sobie, że masz moc by masowo odzierać ludzkość za pomocą czarodziejskiej różdżki z wiary i co widzisz... aż boję się o tym pomyśleć.
Użyłaś wyrażenia "odzierać", a co powiesz na wyrażenie "uwalniać"? Co widzisz?

>Racjonalista, ateista, alternatywa i inne - są to potrzebne a wręcz powiedziałabym niezbędne źródła alternatywnej informacji we współczesnej nam rzeczywistości.
Nie rozumiem co to znaczy, że racjonalista, ateista i alternatywa są źródłami alternatywnej informacji.

>Każdy człowiek ma prawo wybierać, kształtować swój światopogląd w oparciu o jak największe pokłady informacji. Tyle, że człowiek musi określać się autonomicznie bez presji, nachalnej perswazji, bo tylko wolny, świadomy wybór ma wartość i jest faktycznie wyborem.
Powiedz to tym, dzięki którym naucza się religii katolickiej w przedszkolach i szkołach.

>>Być może objawy niektórych zaburzeń psychicznych można likwidować jedynie poprzez działania ludzi, w których skuteczność wierzy chory?
>Obszedłeś się łagodniej ode mnie z tym linkiem
>Ja zareagowałam bardziej negatywnie na treści tam zawarte.
Przyjąłem, że w ogóle przypadki tam opisane rzeczywiście miały miejsce, a następnie podjąłem próbę racjonalnego ich wyjaśnienia.
Osobiście wolę opisy egzorcyzmów od wyliczanek niedozwolonych do słuchania dla chrześcijanina zespołów muzycznych, książek do czytania czy fatałaszków do noszenia
Zielona
>Nadal nie otrzymałem odpowiedzi jak określa się prawdopodobieństwo istnienia nieokreślonego.

Otrzymałeś - ważąc "za" i "przeciw" jakie czerpałam z wzorów kulturowych.
Dodałam też, że jest to rodzaj przewidywania czegoś, robimy to potocznie i wynik rozważań nazywamy "prawdopodobieństwem czegoś"

>Ciekawe jest przy tym, że jakoś dla tych samych "pomocników" śmierć kogoś im bliskiego nie jest powodem do skakania z radości... Np. nie zauważyłem radości wśród katolików po śmierci JPII.

W sprawie śmierci JPII rozumiem katolików - stracili autorytet i stąd wystąpiła u nich reakcja żałoby. Żal z powodu, że stracili kogoś dla siebie cennego nie stoi w sprzeczności z wiarą, że ten, kto umarł znajduje się przy Bogu gdzie jest mu dobrze. Jest to normalna reakcja na stratę.

>Ciekawe co z tych badań wyniknie i dlaczego te wyniki nie zostaną opublikowane w Polsce

Wiesz to nie będzie (o ile dojdzie do skutku) nic spektakularnego, jak pisałam wcześniej to na własny użytek, taka amatorszczyzna oczywiście w oparciu o rzetelną metodologię, bo inaczej nie ma sensu ruszać problemu, więc co do publikacji ...

>A dlaczego? Przecież podobno Freud wrócił do łask?

Moje bezkrytyczne uwielbienie dla Freuda to był okres końca podstawówki. W niełaskę nigdy nie popadł, ale krytycyzm względem niego mi pozostał.

>Badanie i ogłaszanie faktów, którym nie towarzyszy żadna interpretacja nie ma sensu.

Gdzie wyczytałeś, że nie chcę faktów interpretować ??
Napisałam, że interesują mnie fakty, innymi słowy nie interesują mnie artefakty

>Nie rozumiem co to znaczy w tym przypadku "nie do twarzy"?

"Nie do twarzy" znaczy tyle, co nie współgra z całą sferą psychiki danego człowieka, inaczej mówiąc budzi dysharmonię, implikuje jakieś zaburzenia funkcjonowania np.. depresję

>No to albo ateizm, albo dogmatyzm. Nie widzę powodu utożsamiania jednego z drugim.

A kto tu sugeruje by utożsamiać ?
Napisałam, że dogmatyzm spotyka się zarówno wśród wierzących jak i niewierzących, z czym się wcześniej sam zgodziłeś. Nigdzie nie pisałam o próbie utożsamiania ateizmu i dogmatyzmu, ale też kompletnie nie rozumiem co znaczy Twoje albo jedno, albo drugie ? Ateista dogmatyczny nie zasługuje aby nosić jakże nobilitujące miano ateisty ? Oj, to kurczy nam się tu w tempie zawrotnym grupa Ateistów przez duże "A"

>Co to znaczy bezwzględnie?

Znaczy tyle, co: "czy dla każdego człowieka?"

>Nie wiem czym jest wolna wola, ani nie wiem czym jest wola praktyczna.

Ściemniasz

>Użyłaś wyrażenia "odzierać", a co powiesz na wyrażenie "uwalniać"? Co widzisz?

Widzę wielu nieszczęśliwych ludzki, którzy nie potrafią odnaleźć swojego miejsca w życiu, dlatego, że pewien "dobrodziej" "wyzwolił" ich z okowów religii i pozostawił samym sobie...
Kurczę, my-ludzie (w tym i ja mamy w sobie ten skrypt "ja wiem lepiej, co dla Ciebie dobre szanowny bliźni"

>Nie rozumiem co to znaczy, że racjonalista, ateista i alternatywa są źródłami alternatywnej informacji.

We współczesnej nam rzeczywistości kraj - Polska, wiek - XXI, kultura zdominowana jest przez katolicyzm (vide TVP), zatem nurty ateistyczne są pewną alternatywą wobec niej.

>Powiedz to tym, dzięki którym naucza się religii katolickiej w przedszkolach i szkołach.

No właśnie a kto nam zafundował konkordat...?
Bez komentarza.

>Osobiście wolę opisy egzorcyzmów od wyliczanek niedozwolonych do słuchania dla chrześcijanina zespołów muzycznych, książek do czytania czy fatałaszków do noszenia

No tak i znowu mamy dwie strony medalu - z jednej strony niedozwolone zespoły, książki dla chrześcijan a z drugiej niedozwolone dla ateistów jest np. sympatyzowanie z pewnymi teistycznymi postaciami jak Franciszek z Asyżu

Pozdrawiam
mohawk (2936 punktów)
>Do szacowania prawdopodobieństwa istnienia bądź nieistnienia Boga nie stosuję klasycznej kombinatoryki
Bo i jak niby? Teoria prawdopodobieństwa, nawiasem mówiąc, wykracza daleko poza szkolną kombinatorykę.

>Wydaje mi się ważny ten moment, ponieważ z moich obserwacji wynika, że wielu ateistów swego czasu było osobami pobożnymi.
Różnie to jednak bywa i warto dmuchać na zimne w kwestii tworzenia stereotypu ateistów jako osób skrzywdzonych przez księży lub rozczarowanych do kościoła - nawet jeśli taki stereotyp odpowiadałby w wielu przypadkach stanowi faktycznemu. Była już na tym forum mowa o podobnym przypadku - mianowicie postawie wyrażonej w wypowiedzi ks. Tischnera o marksizmie i złym księdzu.
Zielona
>Różnie to jednak bywa i warto dmuchać na zimne w kwestii tworzenia stereotypu ateistów jako osób skrzywdzonych przez księży lub rozczarowanych do kościoła - nawet jeśli taki stereotyp odpowiadałby w wielu przypadkach stanowi faktycznemu.

W mojej opowieści nie było nic o stosunku do księży czy KK, było o pobożności a tę poczytuje jako stosunek do idei Boga a nie do instytucji kościelnej.
Jeśli już koniecznie chcemy mówić o rozczarowaniu to względem idei "Bóg" a nie względem kościoła.

Inna kwestia: "ateizm po polsku, czyli dlaczego nie lubię agresywnego ateizmu"
Moja odpowiedź, dlatego, że często jest on nakręcany przez frustrację może podam konkretne przykłady.

1)Zdeklarowany ateista i antyklerykał student, który walczy z "tępymi katolami" w trzech króli przyjmuje z wszelkimi honorami księdza i odprawia szopkę jak to ujął, "bo tata kazał" Później własne frustracje wynikające z faktu, że nie umiał sprzeciwić się ojcu wyładowuje werbalnie w walce z wrogą religią.

2)Ateista (inny) uczęszcza na nauki przedmałżeńskie i bierze ślub kościelny, bo przyszła żona tego od niego wymaga. Oczywiście jest rozwiązanie, może podjeść do ślubu jako niewierzący, jeśli przyszła małżonka jest wierząca a on nie. Fakt, że nie umiał sprzeciwić się swojej kobiecie rodzi frustracje i mechanizm ten sam jak wyżej.

Ne lubię agresywnego ateizmu, bo jest niedojrzały, bierze się z braku własnej siły a co gorsza rzuca cień na całą grupę i rodzi stereotyp ateisty, który depcze wartości innych, ośmiesza, gardzi.
Kiedy odmówiłam ślubu kościelnego oraz chrztu dziecka sugerowano mi (rodzina i znajomi) jakobym była egoistką, miała fanaberie i tym podobne, presja otoczenia była znaczna, ale dzięki temu, że udało mi się wybronić moje racje nie muszę wyżywać się na ludziach wierzących i nazywać ich "głupimi, niedouczonymi itp."

Pozdrawiam
Herodot (21 punktów)
> 1)Zdeklarowany ateista i antyklerykał student, który walczy z "tępymi katolami" w trzech króli przyjmuje z wszelkimi honorami księdza i odprawia szopkę jak to ujął, "bo tata kazał" Później własne frustracje wynikające z faktu, że nie umiał sprzeciwić się ojcu wyładowuje werbalnie w walce z wrogą religią.

Nieobecni nie mogą się bronić...

A to tak nie było Juli... ;|

ech;/

Nie pogardzam "tępymi katolami"....

Pogardzam insttucja kościoła, który jako jeden z nielicznych przypadków historycznych, objawił sie perfekcja realizacji zamierzeń platońskich zawartych w jego książce - "Państwie"...

Podręczniku do zniewolenia mas, celem umozliwienia wolności nielicznym...

Zawsze interpretowałem to dzieło w świetle własnych aspiracji do uzyskania wolności, o czym wiesz, a także w kontekście kilku innych Mistrzów.. Arystotelesa, jego ucznia i Praojca Nauk Politycznych, oraz Ojca Nowożytnych Nauk Politycznych, tak wzgardzanego przez Ciebie Niccolo Machiavellego, którego zyciorysu zapewne nie poznałaś nadal i wciąż tak pogardliwie odnosisz się do Machiavellizmu, w istocie rzeczy znając jedynie opinie o Machiavellim i "machiavelliźmie"....

"Człowiek jest istotą zrodzoną do życia w państwie, poza państwem mogą żyć tylko bogowie lub bestie"
Arystoteles "Polityka"

"Państwo" Platona to model idealny ładu(politeja - z grec. ustrój) który w sposób "idealny" obrauje stosunki w państwie totalitarnym, z zapewnieniem jego trwałości poprzez indoktrynację.. także religijną..

Kościół Katolicki do III/IV w. nie miał dzisiejszej postaci... W łonie kościoła rozwijały się bujnie nurty o pozostałościach religii orfickiej, rozpowszechnioną, wówczas chrześcijańska sektą, byli gnostycy, w tym Ci okrutnie rozpustni, manichejscy...

Były wówczas dwa nurty nostyczne, jeden zakładał uwielbienie boga poprzez dystans od rzeczy przyziemnych, bezwartościowych, jak ciało, ero umartwiali je, z tego reminescencją pozostali palownicy, poniekąd franciszkanie(w umiłowaniu ubustwa np.) czy dzisiejsi filipinscy krzyżownicy, oraz właśnie ten drugi, ww. nurt, nurt "hedonistyczny", choć z hedonizmem, grec. szkoła filozoficzną, miał on niewiele wspólnego..

Zakładał bowiem nabranie dystansu do wszystkiego w około, do świata przyziemnego, poprzez nabranie dystansu do samych siebie...

zatem "kurwili się" zarazem kobiety, jak i mężczyźni, "kalając" swe ziemskie i bezwartościowe powłoki, tak by stać się niewrażliwymi nań...

By spojrzeć w swe odbicie w cynowym zwierciadle lub potoku i popatrzeć z refleksją "ta k***a tam, to ja?"

Taki cel przyświecał manichejczykom...

Na szczęście wszystkie te dylematy rozwojowe, czy też zdegenerowane w łonie kościoła, musiały ulec zmianie...

Nie bez kozery wraz z najazdami barbarzyńców, spowodowanymi ucieczką prze Hunami, a wreszcie ulegnięciem tym ostatnim, zaczęły się podnosić groźne okrzyki pod adresem chrześcijaństwa, jako jednego z eementów rozkładu Imperium Praojców, Dawnych Kwirytów, przodków ówczesnych Rzymian i wszelkich Latynów...

Wtedy to sprytny biskup w N Afryce, Augustyn, z czasem nazwanym, czy też ogłoszonym, Świętym, postanowił dokonać czynu "świętokradczego"...

Zaadaptował myśli arystotelejskie by skrzętnie wyjaśnić dlaczego to się tak dzieje, czemu bóg wystawia wieczne imperium na takie próby i jak winni postępować chrześcijanie, b czynić dobrze...

Złamał tym samym zakaz Św. Pawła, zakaz objawiony w Biblii, by nie parać się i nie ufać filozofii. Św. Paweł wyklął tę dziedzinę i zakazał chrześcijanom słuchania filozofów, a tymbardziej własnych prób kontemplacji natury bytu, w tym w szczególności tego "doskonałego"....

Równolegle, zaczęto reformować instytucje kościelne i centralizować je, wprowadzając nowe formuły starych sakramentów, spowiedź zastąpiono konfersjonałem, etc.

Postępowała w myśl ideii platońskich "totalitaryzacja" życia religijnego i jej nadwartościowanie, względem innych przejawów życia w ogóle...

Tak właśnie rodziła się Doktryna Wiary Katolickiej....

Szczytne cele, skuteczne środki..

Papież Grzegorz, żyjący na przełomie wieków VI i VIIw.(590-604) nazwany Wielkim. za swe zasługi dla reformowania koscioła(min. ale nie przede wszystkim, wprowadził horał gregoriański etc) zasłynął z wyrażenia celu i ideii platońskich w doktrynie wiary.. viritim raczej, nie zaś obwieszczanej owieczkom, przez ich pasteży, a mianowicie,

"Nieuctwo jest miarą największej pobożności"

tłumaczone czasem jako,

"Nieuctwo jest matka prawdziwej poboznosci"

oraz,

"Niewiedza nie jet grzechem, więc pozostańcie wiecznymi głupcami"

Oto co założył Wielki Plato!

Pańswo Idealne, w którym szczęśliwi głupcy żyliby mądrze gospodarowani przez Wielkich i Madrych Filozofów.

Czemu taki Państwo, przez duże "P" miałoby służyć?...

Odsyłam do pow. cyt. Arystotelesa...

Zdaniem jeszcze uczniów Platona, zdaniem saego Arystotelesa....

Pewnej formie "zbawienia" filozofów...

tego co mozna określić świeckim osiągnięciem ziemskiej boskości, czy też jak ja wolę to określać, wolności, zmaksymalizowanego uczucia wolności od nakazów i norm, z wyłączeniem tych, które zobligowani jesteśmy przestrzegać, by utrzymać status quo, oraz niemalże boskiej omnipotencji w wykożystaniu dostępnych nam zasobów...

Wolność.. ongiś mój cel; )

Do czego doprwdziło jednak filozofowanie księzy?..

Do kryzysu "Dwuch Mieczy".. Czy szlachetni są Ci, którzy mają broń, czy Ci którzy maja rozum?..:>

Spróbuj przekonać osiłka że jednak Ci drudzy:P

No i ostatecznie przyjeli inne rozwiązanie, ale reperkusje w postaci sporu o inwestyture chociażby, pozostały, nawet po dziś dzień; )

Nie pogardzam katolikami, nie żywię tak altruistycznych uczuć względem parzystokopytnych hominidów, którzy pragna wierzyć, iż nie sa owcami w rękach swych pasterzy...

Pogardzam tylko pseudofilozofami, którzy pragna mięc monopol na objawianie prawdy, której tak nawiasem rzecz ujmując nie ma..

Jak to zacyt.

Herodot (21 punktów)
"Prawdą jest, że prawdy nie ma"..

To był PROTAGORAS, jeden z najznamienitrzych Starszych Sofistów, wspólczesny Peryklesowi, i któś w rodzaju jego PRowca...

Jego Kreator!

Nie zaś Pitagoras! jakto ongiś na tym forum popełniłas ów błąd...

Dlatego właśnie jestem sofistą, nie zaś filozofem, a mój egoistyczny światopogląd, którego i tak nierozumiesz, nie jest paradygmatem filozoficznym, a pseudofilozoficznym...

Jak zwykle pomyliłaś mój konformizm, z własnymi przeżyciami buntu młodzieńczego wobec religii..

Dokonałaś Droga Pani Psycholog, Projekcji swych własnych wyobrażeń na mnie..

A ja.. ech.. jak w wiekszości naszej relacji uległem i dałem się wpasować do owych narzuconych schematów...

A wracając jeszcze do kwestii religii, mojego ateizmu i antyklerykalizmu..

Choć już od kilku lat wiem o Iluminatach i ich ideach, to dopiero neidawno ukazała się książka "Anioły i Demony" Daniela Browna, zaś ja naprawdę ostatnio, kilka dni temu8, zdobyłem okazję się zapoznać z nią...

Byłem pod wrażeniem, dopuki nie doczytałem do rozdziału 94, co nastąpiła po 3 dniach, dziś właśnie... i nabrałem wątpliwego przekonania, iż całą histoię Iluminatów autor spłycił i wyśmiał, nadając jej charakter szaleńswta jednego księdza.. jęsli wierzyć wrażeniom...

W każdym razie motywy powodujące wielkimi Luminarzami, są mi dziwnie bliskie, zaś pragnienia realizacji Nowego Ładu, wręcz wywołują de ja vu; )

Jednakże Ci Paranoicy Polityczni, neurotycy, zachowywali pozory..

Gdzieś kiedyś pisałaś o bluzce i mini na wizytę u babci i na dyskotekę..

A teraz mi zarzucasz ograniczenie umysłowe w swoim antyklerykaliźmi i brak konsekwencji przy partycypacji w rytuałach KK...

Hipoktyzja Droga Zielona.. hipokryzja, ale przykładów na nia mógłbym znaleźć więcej w Twym przypadku, chociażby na tym forum...

No cóż.. nieważne..

Trwałą predyspozycją niektórych z nas, jest ta ułomność, zwana przez psychologię..

No nie wiem, czy mogę sobie pozwolić na określanie właściwą terminologią Twych zachiowań, mógłbym zaburzyć dobrze Ci znany wzorzec Rodzic-Dziecko, właściwy, jako zboczenie zawodowe, chyba wszystkim niespełnionym przedszkolankom...

No cóż...

Pzdr. i życżę "Spełnienia", przez duże "S"...

Wierzę iż je kiedyś odnajdziesz...

Boję się tylko... nieważne:P

;*

Wiesz kto; )
Teresa
>"Prawdą jest, że prawdy nie ma"..

Tak, jasne nie ma wcale zdań prawdziwych...

"Jeżeli zacznę wątpić w istnienie drzwi, przez które mógłbym wyjść z pokoju, trudno będzie ode mnie wymagać abym z niego wyszedł" J. M. Bocheński

A w ogóle to kim jest człowiek, który twierdzi, że nie można nawet wiedzieć czy zdanie, które brzmi "napisałam ten post" jest prawdziwe (bo przecież nie ma prawdy!) a wypowiada się na tematy tak trudne, bo dotyczące ludzkiego poznania (tj. niemożności poznania, które zdania sa prawdziwe).
Gdyby człowiek nie mógł poznawać prawdy nie przeżyłby!

"filozofujący biolog K. Lorentz - w II połowie XX w. - wykazał, że to, co dla danej jednostki wydaje się aprioryczne, niezależne od doświadczenia, jest aposterioryczne (zależne od doświadczenia) dla człowieka rozumianego jako reprezentanta gatunku, gdyż nasz aparat poznawczy jest wynikiem działania biologicznej ewolucji. W związku z tym kontynuatorzy poglądów Lorentza stali się zwolennikami tzw. ewolucyjnej teorii poznania, według której subiektywne struktury poznawcze są wynikiem biologicznej ewolucji, struktury te są prawie jednakowe u wszystkich ludzi, ponieważ są przynajmniej częściowo genetycznie uwarunkowane i jako takie są dziedziczne. Subiektywne i obiektywne struktury odpowiadają sobie, ponieważ są wynikiem przystosowania się do otoczenia. Gdyby tak nie było, to nie przeżyłyby istoty żywe i nie przeżyłaby także ewolucja. Ludzkie poznanie nie jest jednak idealne, ponieważ biologiczne przystosowanie się do otoczenia także nie jest idealne."
Poczytaj więcej tutaj: www.apolog(*)l/czytelnia/ksiazki/ks16/3.php

Herodot (21 punktów)
PS

> Później własne frustracje wynikające z faktu, że nie umiał sprzeciwić się ojcu wyładowuje werbalnie w walce z wrogą religią.

hehe; )))

Ja???!!!

Od kiedy Urban niezgodził się na założenie przeze mnie pod jego patronatem karykatury KK pod nazwą "Kosciół Nowopowszechny", zamilkłem, i swej Tuba Dei już nie podnoszę; ))

Pozory i złudzenia.. to że uważałem iż jesteś osobą mi bliską i że pozwalałem sobie na szczerość, także szczerą expresję swoich odczuć i przemyśleń, chyba zdeformował Ci obraz mnie...

Ale cóż począć...

;|

Zapomniałaś iz jestem neurotykiem?....:>
Herodot (21 punktów)
I jeszcze coś dla katolików;

www.priceless420.com/Pr082302stained.jpg
św.Marek
>I jeszcze coś dla katolików;

    Wiesz za co Herodocie Kain zabił Abla? Jakbyś nie wiedział, to na Twój użytek: za powtarzanie starych, już zwietrzałych dowcipów.

___________
Pozdrawiam
Herodot (21 punktów)
> Wiesz za co Herodocie Kain zabił Abla? Jakbyś nie wiedział, to na Twój użytek: za powtarzanie starych, już zwietrzałych dowcipów.
>___________
>Pozdrawiam

Hmm?...;|

Mogę jedynie nadmienić iż interpretacja Pisma Świętego, notabene, miomo swojego światopoglądu z religii, która była quasi obligatoryjna w moim liceum, miałem na maturalnym 6 , jest zaistne godna kogoś, kto mieni się nickiem "Św. Marek"

Ja bym dokonał trochę innej interpretacji.. ale cóż począć..

Zielona podała niedawno link do egzorcyzmów zdaniem KK(brmi trochę jak AA:D)..

cóz jak to tam pisało... "szatan jest doskonałym znawcą biblii", czy jakoś tam....

A przecież Ratzinger, kiedy jeszcze pełnił swój poprzedni urząd, nadminił, iż ateizm jest formą sprzeciwu wobec boga, jest odmiana satanizmu.. nie cytuję dokładnie, w każdym razie jego stwierdzenei było bardziej finezyjne, dosadniejsze, a zarazem nie pozostawało cienia wątpliwości, jak KK kwalifikuje ateistów i zjawisko ateizmu w ogóle...

"Poznaj swojego wroga"..

bodajże "Sztuka wojny" Sun Tzu.. czytałem tak dawno...

Ja znam/łem biblię; )

Chrześcijanie nie za bardzo; )

Opieraja sie na mitach, jakie Ty, łaskawie rozsiewasz a'propo dwóch ww. braci; )

Cóz.. kazirodztwo nie prowadzi do niczego dobrego, a przecież wszyscy jesteśmy owocem takiej miłości, nieprawdaż?..:>:P

Na zakończenie wspomnę tylko jednego z moich profesorów..

Człowiek inteigentny, błyskotliwy, ateista..

miał kiedys fanaberię Postanowił zdobyć uprawnienia do nauczania katechezy..

Odbył stosowne lekcje u boku biskupa, ba.. pobierał osobiście u niego "nauki"..

W niezmierna konsteracje wprawił go fakt, iż takna prawdę to on o wiele wiecej wiedział o Piśmie Świetym, niźli on..

I to jest oblicze "polskiego katolicyzmu"..

A polski ateizm ma takie niedojrząłe oblicze, jak mojego profesora, szydzącego co roku na wykładzie z kolejnym rocznikiemstudentów z tego faktu, iż to on, uczył biskupa, znajomości PŚw. ; - ))))

Cóz.. jeśli chcesz się z nim sprzeczać, uprzedzam, iż ma glejt wystawiony przez wzmiankowanego biskupa i jego osobste uoważnienie do nauczania katechezy w diecezji warszawskiej

Pozdrawiam Serdecznie

PS> Co wjdzie ze skrzyżowania papieza z Ratzingerem?..:>

"PapaRatzi"
św.Marek
    Wszystko co piszesz ma szanse stać się świętą prawdą. Tylko wiesz, ja na religię chodziłem jeszcze wtedy, gdy poprzednio wycofywano ją ze szkół. Już wtedy, choć nie to właśnie, krążyło zdjęcie podobnego witraża. Dlatego spytałem o tą biblijną historię...

Ps.
Mógłbyśnie pisać każdego zdania oddzielonego pustą linią? Strasznie źle się czyta...

___________
Pozdrawiam
Herodot (21 punktów)
Post Scriptum

Nie obawiaj się większej ilości żenujących Cię dowcipów...

Napisałem tylko w obronie własnej jako piętnowany niedojrzały ateista, przez osobę, co do której dojrzałości mam poważne i uzasadnione wątpliwości..

Ale nie tu jest miejsce by o tym debaować, nie na forum publicznym i za czyimiś plecami...

Pzdr.
Zielona
Egoisto (rzekomy) i konformisto (rzekomy) pozdrowienia serdeczne śle niespełniona przedszkolanka (nawiasem urocze określnie a także hipokrytka od mini i bluzki oraz profanka Protagorasa "Errate humanum est" zapewne jeszcze nie raz pałnę błąd ku uciesze ludzkości
mohawk (2936 punktów)
>W mojej opowieści nie było nic o stosunku do księży czy KK, było o pobożności a tę poczytuje jako stosunek do idei Boga a nie do instytucji kościelnej.
Ja pobożność natomiast traktuję przede wszystkim jako regularne praktykowanie i wyznawanie doktryny. Bóg jest dla osoby pobożnej tym, czym władza religijna mówi, że jest. Przejście od pobożności do ateizmu dokonuje się bądź drogą samodzielnej, pogłębionej refleksji, bądź w wyniku zrażenia się do funkcjonariuszy wyznawanej religii. Osoby natomiast wykazujące pozytywny stosunek do 'idei Boga', a zrażone do kościoła same często nazywają się tylko 'religijnymi'. Czasem taka refleksja skutkuje całkowitym odsunięciem się od religii - głównie na pozycje ateistyczno-antyklerykalne - czasem zaś głębszym - przynajmniej w indywidualnym odczuciu - przeżywaniem więzi z Bogiem przy rozluźnieniu lub zerwaniu więzi z kościołem.

>Jeśli już koniecznie chcemy mówić o rozczarowaniu to względem idei "Bóg" a nie względem kościoła.
Wydaje mi się, że dużo łatwiej zrazić się do instytucji niż z pozycji głębokiej wiary przejść całą drogę aż do negacji bytów transcendentnych.

>Inna kwestia: "ateizm po polsku, czyli dlaczego nie lubię agresywnego ateizmu"[...]
>Ne lubię agresywnego ateizmu, bo jest niedojrzały, bierze się z braku własnej siły a co gorsza rzuca cień na całą grupę i rodzi stereotyp ateisty, który depcze wartości innych, ośmiesza, gardzi.
Często tak jest, aczkolwiek nie ma związku logicznego miedzy agresywnym ateizmem a wymienionymi przez Ciebie - konformistycznymi i rodzącymi frustrację - postawami. Innymi słowy, agresywny ateizm może być nie tylko rezultatem i świadectwem bezsilności i frustracji, ale również np. radykalnego odrzucenia i potępienia religii. Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, iż agresywni ateiści i antyklerykałowie (zwłaszcza ci drudzy), w wyniku swojej skłonności do radykalnych a nieostrożnych wypowiedzi, często - zwłaszcza przy braku dostatecznej wiedzy - kompromitują się, a przy okazji ateizm i antyklerykalizm jako taki, co skutkuje utrwaleniem wspomnianego przez Ciebie stereotypu.

Pozdrawiam.
Zielona
>Ja pobożność natomiast traktuję przede wszystkim jako regularne praktykowanie i wyznawanie doktryny.

A ja znalazłam coś takiego "pobożność to dar uzdalniający do intymnej zażyłości z Bogiem" i wedle mnie nie chodzi o rodzaj pragmatyzmu religijnego typu:praktykowanie czy wyznawanie doktryny tylko właśnie o pozytywnie nasyconą emocjolaność względem idei Boga, czyli nazwijmy to miłość do samego Boga a nie kośioła.

>Bóg jest dla osoby pobożnej tym, czym władza religijna mówi, że jest.

Bóg jest dla osoby pobożnej tym, czym ona go widzi i odczuwa - tak było w moim przypadku i tak traktuję pobożność.

>Przejście od pobożności do ateizmu dokonuje się bądź drogą samodzielnej, pogłębionej refleksji, bądź w wyniku zrażenia się do funkcjonariuszy wyznawanej religii. Osoby natomiast wykazujące pozytywny stosunek do 'idei Boga', a zrażone do kościoła same często nazywają się tylko 'religijnymi'.

Tak.

>Czasem taka refleksja skutkuje całkowitym odsunięciem się od religii - głównie na pozycje ateistyczno-antyklerykalne - czasem zaś głębszym - przynajmniej w indywidualnym odczuciu - przeżywaniem więzi z Bogiem przy rozluźnieniu lub zerwaniu więzi z kościołem.

Tak

>Wydaje mi się, że dużo łatwiej zrazić się do instytucji niż z pozycji głębokiej wiary przejść całą drogę aż do negacji bytów transcendentnych.

Mnie zdaje się, że jest odwrotnie, wnioskuję na podstawie moich doświadczeń, ale i doświadczeń osób, które znam. To refleksja oraz niska podatność na autorytety prowadzi ludzi w kierunku własnych poszukiwań i często wyprowadza poza zrąb religii.

>Często tak jest, aczkolwiek nie ma związku logicznego miedzy agresywnym ateizmem a wymienionymi przez Ciebie - konformistycznymi i rodzącymi frustrację - postawami.

Ależ jak najbardziej logiczny, oparty na łańcuchu przyczynowo-skutkowym.
Konformizm - frustracja - agresja.

>Innymi słowy, agresywny ateizm może być (...) rezultatem również np. radykalnego odrzucenia i potępienia religii.

Jeśli tego typu motywacja się pojawia to ateizm z reguły nie jest agresywny, mimo iż jest radykalny. Radykalizmu nie mylę z agresją. Ateizm, (choć radykalny) Pana Chwedeńczuka dla mnie nie jest agresywny.

Pozdrawiam

P.S. Jako ciekwaostę podam wyniki badań z pracy mojej koleżnki "H0: Osoby wierzące wykazuja taki sam poziom homofobii jak osoby niewierzące. Hipoteza zerowa została potwierdzona, brak było podstaw do jej odrzucenia"
A przexcież jakże często głosimy, że homofoby to oosby religijne.
mohawk (2936 punktów)
>O.K. ufam, że przeprowadziłeś dyskusję tak wnikliwą z autorką cytowanych tekstów, iż zorientowałeś się, że wyraża ona swoje prawdziwe przekonania, zatem koduję, że Ewelina jest postacią autentyczną.
Wydaje się, że tego typu prowokatorzy występują głównie na forach najważniejszych portali, gdyż tam mają najpełniejszą możliwość zabłyśnięcia i 'nabrania' największej grupy 'frajerów'. Podany przez Ciebie przykład siostry_bozeny jest przypadkiem 'klinicznie' zbadanym i nie budzącym najmniejszych wątpliwości co do prowokacji.
św.Marek
>Nie, to wcale nie są zabawne teksty (Zielona), ani brednie, ani fanatyzm (św. Marek). To najwyżej symptom uzależnienia od praktyk religijnych, naiwność i szczere pragnienie podzielenia się swoim szczęściem z drugim człowiekiem. Osoba wrażliwa, szukająca wsparcia w rytuale i zbiorowych emocjach.

    A czymże jest fanatyzm, jeśli nie uzależnieniem od praktyk religijnych? Takie osoby zamykają się na każdą rzeczową argumentację, ich naiwność widzenia świata jest śmieszna, a wnioski jakie zdołają wyciągnąć są bredniami. Jeżeli takie osoby dzielą się swoimi wrażeniami z podzielającymi ich poglądy, do czego nikt im nie odmawia prawa, to jest wszystko w porządku. Jeśli natomiast obwieszczają to całemu światu, muszą się liczyć, iż ich poglądy zostaną wyśmiane. To, co zacytował jeyes, jest przykładem publikacji skrajnych bzdur, na dodatek napisanych wyjątkowo bełkotliwie.

>Nie chce mi się z tego śmiać. Nie podobają mi się kpiny z tego rodzaju uzależnień.

    Twoje prawo i ogłosiłeś swoje stanowisko. Natomiast pozostaje tajemnicą, z czego się śmiejesz, jeśli nie z oczywistych absurdów. Być może wiesz więcej niż my, np. że autor cierpi na jakąś psychiczną niedyspozycję, wtedy żeczywiście nie wypadało by się śmiać z tego, co napisał.

>Odrzucenie Boga przez rozum, które występuje u większości racjonalistów, powinno powodować lepsze, a nie gorsze zrozumienie ludzi religijnych.

    Mylisz się. Racjonaliści nie odrzucają Boga. Oni nie przyjmuję tylko do wiadomości czegoś, co istnieje wyłącznie w ludzkiej wyobraźni, a co ludzie nie używający rozumu jako poznania świata chcą wmówić innym dla swoich partykularnych korzyści.

___________
Pozdrawiam
scorp
>
>A czymże jest fanatyzm, jeśli nie uzależnieniem od praktyk religijnych?
- Czym się różni fanatyzm od uzależnienia? Weź na przykład papierosy: jest wielu uzależnionych (może Ty sam też palisz?) ale niewielu fanatyków palenia.

> ich naiwność ... jest śmieszna, a wnioski ... są bredniami. To ... jest przykładem publikacji skrajnych bzdur... napisanych wyjątkowo bełkotliwie.

- Może jako moderator tego forum daruj sobie jednak taki styl! Moderare te ipsum.

>>Odrzucenie Boga przez rozum, które występuje u większości racjonalistów,
> Mylisz się. Racjonaliści nie odrzucają Boga.

- "Odrzucenie Boga" użyłem w znaczeniu powszechnym w naszym katolickim kraju jako brak wiary i odrzucenie dogmatów równocześnie. A Ty jak to zrozumiałeś?

>Oni nie przyjmuję tylko do wiadomości czegoś, co istnieje wyłącznie w ludzkiej wyobraźni, a co ludzie nie używający rozumu jako poznania świata chcą wmówić innym dla swoich partykularnych korzyści.
- W ludzkiej wyobraźni jest mnóstwo ciekawych rzeczy, wszelka twórczość tam się rodzi. Przyjmujmy to do wiadomości. Zaakceptujmy, że wszyscy chcą odnosić 'partykularne korzyści', racjonaliści też.

Życzę sukcesów!
św.Marek
>- Czym się różni fanatyzm od uzależnienia? Weź na przykład papierosy: jest wielu uzależnionych (może Ty sam też palisz?) ale niewielu fanatyków palenia.

    Powiem Ci, czym różni się fanatyzm od uzależnienia, bo najwidoczniej dla Ciebie to jedno i to samo. Fanatyzm wynika głównie z tak znikomego poziomu umysłowego, iż człowiek nie jest w stanie nabyć lub zachowywać tzw. uczuć wyższych. Kieruje się zasadmi uważanymi powszechnie za złe, a sam jest podatny na wpływy, szczególnie nie wymagających wysiłku umysłowego argumentów. To z grubsza. Uzależnienie zaś jest zwykle brakiem wyobraźni, niemożnością oceny konsekwencji, ale też i głupotą. Nie ma fanatków palenia. Czasem nazywa się kogoś fanatykiem czegoś, np. sportu, ale wyłącznie dla podkreślenia jego ogromnego zaangażowania, a nie fanatycznego, czyli bezkrytycznego podejścia. Owszem, paliłem równo dwadzieścia lat. Rzuciłem palenie w 1991 roku, gdy doszedłem do 120 papierosów na dobę. Dałem rozpoczętą paczkę i zapalniczkę znajomemu, i natychmiast zapomniałem o paleniu.

>> ich naiwność ... jest śmieszna, a wnioski ... są bredniami. To ... jest przykładem publikacji skrajnych bzdur... napisanych wyjątkowo bełkotliwie.
>- Może jako moderator tego forum daruj sobie jednak taki styl! Moderare te ipsum.

    Dwie sprawy scorpu: Nieładnie jest, gdy ktoś wyrywa czyjeś słowa z kontekstu i tendencyjnie je zestawia, by posłużyły mu do spełnienia jego celów. Niektórzy nazywają to skrajnym świństwem, ale ja Ci oszczędzę określania co o tym myślę, może sam do tego dojdziesz. Po wtóre, to jestem zwykłym uczestnikiem naszego forum i zabierając głos w sprawach merytorycznych wypowiadam się jako św.Marek, a nie moderator. Tylko chęć okazania złej woli nie pozwala na odróżnienie tego.

>- "Odrzucenie Boga" użyłem w znaczeniu powszechnym w naszym katolickim kraju jako brak wiary i odrzucenie dogmatów równocześnie. A Ty jak to zrozumiałeś?

    A więc tym bardziej słusznie zwróciłem Ci uwagę. Racjonaliści nie odrzucają Boga, ale wnioski sugerujące jego istnienie, jako sprzeczne z ludzką wiedzą. Obojętne co miałeś na myśli, swoje słowa sformułowałeś na tyle niewłaściwie, że nie mogłem się na nie zgodzić.

>>Oni nie przyjmuję tylko do wiadomości czegoś, co istnieje wyłącznie w ludzkiej wyobraźni, a co ludzie nie używający rozumu jako poznania świata chcą wmówić innym dla swoich partykularnych korzyści.
>- W ludzkiej wyobraźni jest mnóstwo ciekawych rzeczy, wszelka twórczość tam się rodzi. Przyjmujmy to do wiadomości. Zaakceptujmy, że wszyscy chcą odnosić 'partykularne korzyści', racjonaliści też.

    Nadal masz skłonność do wychwytywania znaczeń cząstkowych z kontekstu odnoszenia się do nich wyłącznie, pomijając cały kontekst. Specjalnie zostawiłem swój tekst, żebyś go przeczytał i starał się zrozumieć co napisałem, bo odpowiedziałeś ni w pięć, ni w dziesięć.


___________
Pozdrawiam
leo_z (935 punktów)

>Nie chce mi się z tego śmiać. Nie podobają mi się kpiny z tego rodzaju uzależnień.
Mimo braku możliwości + (plus) dla Ciebie
Podobnie jak Ty oceniam te sytuację. Nie czuję się uprawniony do drwin z kogoś tylko z powodu jego może i naiwnej, ale jednak wiary.
U "wierzących" rażą mnie przede wszystkim zakusy indoktrynacji innych, tu tego jednak nie zauważam.

Szacunek dla Ciebie scorp

pozdrawiam

@bsynt (151 punktów)
>Cytuję kilka postów z jednego z for:

Podaj koniecznie namiary na to forum
Mundeck
>>Cytuję kilka postów z jednego z for:
>Podaj koniecznie namiary na to forum
>

eduseek.interklasa.pl/forum/index.php?f=0

Kliknij na "Rozmowy o religii".

Najlepiej poczytaj sobie posty pisane przez niejakiego Artura - to jest tamtejszy fanatyk religijny.
Stanrom (259 punktów)
A co powiesz na to co poniżej
To wpis do księgi gości naszego forum

>10-06-2005 mati lp.xo.atzcop@itam boje sie, gdy przejzalem wasza strone, o to jaka >kare za to poniesiecie !!! nawroccie sie i odwroccie od swojej glupoty!!!! Bog jest dobry i >Was takze miluje i nie chce zebyscie byli nazedziami diabla, ale chce waz zbawic. >OSTRZEGAM !!! Bog nie da sie z siebie nasmiewac!!!
mohawk (2936 punktów)
>A co powiesz na to co poniżej
>To wpis do księgi gości naszego forum
ROTFL-LOL!!! A może to - znowu - jakaś prowokacja?
Stanrom (259 punktów)
>>A co powiesz na to co poniżej
>>To wpis do księgi gości naszego forum
>ROTFL-LOL!!! A może to - znowu - jakaś prowokacja?

Witaj
Ja też początkowo myślałem, że to jakiś wygłup, ale po wejściu na eduseek.in(*)m/read.php?f=68&i=2363&t=2363, jestem głęboko przekonany, że to są autentyczne wypowiedzi. Podjąłem tam próbę dyskusji, ale zrezygnowałem. VOlrath (też tam uczestniczy), ma chyba mocniejsze nerwy. Co prawda Moderator udzielił mi reprymendy (że nie jest to wątek o Eduseku), ale większej sieczki w mózgu jak tam nie znajdziesz nigdzie, to normalna stodoła .
Pozdrawiam
Stanrom

mohawk (2936 punktów)
>ale większej sieczki w mózgu jak tam nie znajdziesz nigdzie, to normalna stodoła .
No to natychmiast lecę zobaczyć.
V0lrath (3440 punktów)
> VOlrath (też tam uczestniczy), ma chyba mocniejsze nerwy.

Ja mam mocne nerwy i próbuję ukulturalnić ludzi tam piszących... Raczej kiepsko to idzie, ale przynajmniej Artur momentami zaczyna normalnie pisać (przynajmniej do mnie) - jak do człowieka, a nie jak do nawiedzonego pałającego nienawiścią ateistycznego fanatyka.
JerzyCzy ktoś z forumowiczów czytał???:
Czy mamy to w biblioteczce lub księgarni Racjonalisty?
Czy jest jakaś recenzja "Racjonalisty o tej książce?
Na ile wartościowa i obiektywna jest to książka z punktu widzenia racjonalizmu?

PSYCHOLOGIA RELIGII
Wulff David
Format A4, 640 stron, wydanie I, 1999 rok, podręcznik
Wydawca: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne

Reklama jednej z księgarni internetowych brzmi mniej więcej tak:
"Wszechstronny podręcznik akademicki prezentujący podstawowe kierunki i osiągnięcia psychologii religii. Międzynarodowa Komisja Naukowa Psychologii Religii przyznała autorowi nagrodę, stwierdzając że książka "zawiera głęboką analizę szerokiej panoramy psychologicznych podejść do badania zachowania religijnego, dobrze udokumentowaną obszernym przeglądem literatury obejmującej okres ponad stu lat.[...] Czytelnik zostaje wprowadzony nie tylko w badania nad zachowaniem religijnym, które zajmują dominujące miejsce w naukach o zachowaniu, lecz jest zaznajamiany z bardziej interpretującymi podejściami psychologicznych i humanistycznych badań nad religijnym doświadczeniem".
Pagejta (4 punktów)Odp: Przerażająca sieczka zamiast mózgu
" a i polecam wam taka metode w trudnych chwilach gdy
>macie problem to pomodlcie siepotem wescie biblie do rak i
>pomyscie sobie pytanie wtedy otworzcie losowo strone wiecie
>chyba jak pytnie musi byc prawdziwe i dobrze sformulowane
>mnie juz trzy razy otwarl sie dokladny tekst w ktorym byla
>odpowiedz na moje pytanie ale pamietajcie naprawde szczerze
>sie pomodlcie"


haha...ja poprostu tego nie rozumiem..czy ludzie na prawde są aż tak głupi..i wierzą...w te bzdury?? Przecież to jest aż śmieszne...
wescie biblie do rak i
>pomyscie sobie pytanie wtedy otworzcie losowo strone wiecie
>chyba jak pytnie musi byc prawdziwe i dobrze sformulowane
>mnie juz trzy razy otwarl sie dokladny tekst w ktorym byla
>odpowiedz...
No nie nie moge...to moze wezme sobie jakies tanie romanse np. harlekiny..i sobie losowo poszukam odpowiedzi na swoje pytania..:D:D:D Ludzie przecież to jest komedia..


Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365