 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-07-2005 16:35 | outsider (2469 punktów) | Wścieklizna | Nie jestem entuzjastą amerykańskiej "demokratyzacji" Iraku. uważam ja z jednej strony za cyniczne nadużycie prawa odwetu dla realizacji mętnych celów, z drugiej - na nadużycie demokracji jako szyldu dla karnej ekspedycji. Rozumiem jak sądzę trudną sytuację postkolonialną ludów bliskowschodnich - a jednak to co sie dzieje nazwę jak w tytule. Wydaje się, że wojna światów weszła w nowa fazę - nie ma juz miejsca na spektakularne wyczyny w rodzaju 911, ani nawet zamachu w Madrycie - skoordynowanego z odbywającymi sie tam wyborami. Zamachy nasilają sie a zarazem ich logika jest coraz mniej czytelna: czyżby coś się zmieniło po tamtej stronie barykady? Zauważmy: - najwyraźniej maleją straty wśród cudzoziemców w Iraku, - lawinowo rośnie liczba arabskich ofiar terroryzmu: to Irak a ostatnio zamachy w Egipcie, - Nie było od 911 zamachów na terenie USA, - wkrótce po głównych zamachach w Londynie nastapiły nastepne, nie tak już skuteczne. Najwyraźniej wojna terrorystyczna coraz bardziej staje sie wojną dla samej wojny, coraz mniej natomiast służy celom politycznym - kto wie, może Osama przewraca się w grobie? Inaczej przecież wyglądała na poczatku - wydawała się być wsparciem pewnej politycznej oferty wobec Zachodu, mało zresztą czytelnej; zauważmy, samolotów użytych w pierwszym zamachu można było użyć w sposób bardziej dla Amerykanów dotkliwy, kierując je przeciwko siłowniom jądrowym - jasne było, że tego rodzaju zamach nie da się powtórzyć, wybrano jednak cele wysoce symboliczne kierując sie bardziej estetyką niż wielkością możliwych do osiągnięcia strat. Dziś jest naczej. Trudno powiedzieć, jakie polityczne cela ma przybliżyć każdy zamach z osobna - chodzi juz chyba bardziej o radość ze zniszczenia niż o cokolwiek innego. Jednocześnie ze swoimi dyskutuje sie wyłącznie z pozycji siły - i to siły wątpliwej; nie szanuje się ich ani trochę, nie liczą się ani przypadkowe ofiary bomb ani na przykład spadek wpływów z turystyki. Czy to siła czy słabość? Tak czy owak, pewne wskazanie prawdopodobnego rozwoju sytuacji. Samym Arabom sprawa musi się jawić jako coraz bardziej mroczna - Europejczykom też, choć z innych przyczyn. Wydaje się bowiem, że nie ma już miejsca na jakikolwiek "dialog" z islamistami - ani nie reprezentują własnych społeczności, ani miejsce, rodzaj czy nasilenie zamachów nie jest już związane z przebiegiem owego dialogu: wygląda na to, że era nowego Monachium minęła i zaczęła się wojna. Na razie drole de guerre, ale pewnie na tym się nie skonczy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| scorp | To nie wścieklizna, tylko zmagania memów.
Mem męczennictwa, rozwijający się w symbiozie z mega-memem islamu, zapuszcza korzenie w potrzebie poświęcenia i altruizmu. Utorował sobie drogę do treści nauczania (szkoły koraniczne), umiejscowił się w systemie indoktrynacji, rozprzestrzenia się kanałami współczesnych systemów komunikacji. Wykorzystuje głównie telewizję, gdzie dobrym newsem są okropne skutki wybuchów. Służy mu ludzka ciekawość.
Być może symbioza z poczuciem sprawiedliwości, z którym początkowo był złączony, jest nadwątlona przez to, że w walce memów giną głównie ludzie, którym mem ten miałby służyć, stąd może on szukać sojuszów z innymi ważnymi wartościami, jak choćby poczuciem moralnym (zgniły zachód), ale najważniejszy jego związek, dozgonny sojusz z religią, nie może ulec podważeniu. Mem wiary w transcendencję jest mu niezbędny, by męczennictwo mogło się zrealizować. Nic tak nie otumani jak wiara w tamten świat.
Rokowania? Dla tego memu na razie całkiem dobre. Załapał się do samonapędzającego się mechanizmu, w którym męczeństwo podtrzymuje wiarę, a wiara męczeństwo. Wykluczenie go z tej pętli jest możliwe tylko przez mem większej rangi czyli islam, który może odmówić mu miejsca w swoim systemie. Ale - ile jeszcze bomb wybuchnie?
|
|
| agnus dei | pozwol, ze zadedykuje Ci wiersz Tuwima gdzies z roku panskiego 1929 ( wtedy byl wydany w Robotniku zdaje sie )
Do prostego czlowieka.
Gdy do znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia Gdy "do ludności", "do żołnierzy" Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem I judzić "historyczną racją" O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba Że za ojczyznę - bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami, Wrzask liter z pierwszych stron dzienników A stado dzikich bab - kwiatami Obrzucać zacznie "żołnierzyków" - - O przyjacielu nieuczony, Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją dzwony Króle z panami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła Gdy ci wołają "Broń na ramię" Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że cos im w bankach nie sztymuje Że gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę, Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew a ich jest nafta I od stolicy do stolicy Zawołaj, broniąc swej krwawicy: "Bujać - to my, panowie szlachta!"
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Oczywiście, znam. Cos Ci jednak przypomnę. 1914 rok - w Europie działa II Międzynarodówka. Narastaja napiecia, mówi się o wojnie. Jest plan strajku generalnego gdyby do niej doszło - oporu dośc już silnych socjalistów przeciw realizacji siłami, kosztem i krwią społęczeństw despotycznej polityki ostatnich cesarzy Europy. 25 lipca zostaje zamordowany Jean Jaures - trzy dni później wojna jednak wybucha: nie ma powszechnego strajku, jest brutalnośc nowej wojennej rzeczywistości.
Potem, po wojnie, ów socjalizm poczatków wieku zwycięża zmieniony i juz nie naiwny, na własne nieszczęście i przestroge świata - w Rosji zaledwie, ale mogło być i inaczej, kto wie?
Sa prawdy słuszne i godne poparcia jak to, o czym pisał Tuwim (a co obnażył Michael Moore w Fahrenheit 911, pokazujac swoje rodzinne, biedne miasto i kończąc film zdaniem z Orwella) - nie ma jednak etyki absolutnej (wbrew głosom kolegów chrzescijan). Zawsze jest do wyboru tylko miejsze i większe zło: Europa ma na sumieniu straszne rzeczy i niejedno jeszcze mieć bedzie, wie jednak więcej o sprawach nieprostych niż wyznawcy Proroka: otóż przedkładam ową ciężko zdobytą wiedzę nad pierwotna intuicje tamtych - nawet jesli przed nią samą też w pewnych miejscach chylę czoła.
Nasza cywilizacja przeżywa dziś znów charakterystyczne dla niej trudności wynikajace z łapczywości i będącego jej skutkiem zaspokojenia ponad stan - Arabowie dla których od wieków sprawą życia i śmierci jest zwykła woda nie potrafią z kolei stworzyć dla samych siebie planu rozumnego w dzisiejszym, mocno zmienionym świecie: może byliby w stanie, gdyby nie ropa, będąca tak naprawdę ich przekleństwem - a jest nim dlatego, że my już bez niej żyć nie potrafimy. To staje sie sprawą kto-kogo - jeśli oni nas (a nie chodzi bynajmniej o zwycięstwo zbrojne, lecz o przegraną bez walki), spokojnie bedziemy mogli zapomnieć ów wiersz Tuwima.
Albo nawet bedziemy musieli zapomnieć
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | | TomaszT (172 punktów) | [OT]Odp: Wścieklizna | > pozwol, ze zadedykuje Ci wiersz Tuwima gdzies z roku panskiego 1929 ( wtedy byl wydany w Robotniku zdaje sie )> Do prostego czlowieka.> Gdy do znów do murów klajstrem świeżymPrzepraszam za OT. Chciałem tylko podać linka do współczesnej piosenki z tym tekstem. Mi się podoba www.akurat.pl/akurat/_download.php?id=36
|
|
| William Night (31 punktów) | Odp: Wścieklizna | Zauważ, że od zamachów 11 września, zaczęły powstawać jakieś odnóża al - quaidy , które po wykonaniu zamachu powołują się właśnie na tą organizację terrorystyczną. Tak więc nie mówię że zamachy w Londynie czy też w Iraku są przeprowadzane przez centralę bin Ladena. Gdyby tak było te zamachy wyglądały by inaczej. To co napisałeś, że to już wojna dla samej wojny, tworzona przez starające się naśladować Osamę, odnóża terrorystyczne.
|
|
| jarcio (1198 punktów) | Patrząc z perspektywy mediów na owy konflikt człowiek może stracić rachube i zupełnie sie zagubić w świetle oczywistej nienawiści Zachodu wobec Wschodu, Wschodu wobec Zachodu. W wieku ubiegłym Herbert Marcuse we wstępie do swojej książki Człowiek jednowymiarowy [1966] zwracał uwage czytelnika na z pozoru trywialne - uczynione poprzez specyficzny pryzmat mediów - wówczas przeświadczenie o konieczności walki z politycznym wrogiem zza drugiej strony Żelaznej Kurtyny. W sposób wymowny i jednoznaczny zapytywał on:
Czyż grozba katastrofy atomowej, które może zgładzić rodzaj ludzki, nie służy zarazem ochronie tych samych sił, które uwieczniają to niebezpieczeństwo ? - by odpowiedzieć - We współczesnym społeczeństwie przemysłowym wysiłki zapobieżenia takiej katastrofie przyćmiewają poszukiwanie jej potencjalnych przyczyn. Przyczyny te pozostają niezidentyfikowane, nieujawnione, niezakwestionowane przez ogół społeczeństwa, ponieważ tracą na znaczeniu wobec zbyt oczywistego zagrożenia z zewnątrz (...) Równie oczywista jest potrzeba życia "na krawędzi, do podjęcia wyzwania. Podporządkowani jesteśmy pokojowej produkcji środków zniszczenia, skrajnemu marnotrastwu, wychowaniu dla obrony, która deformuje obrońców oraz to, czego bronią"
Mówiono wówczas o nieustannym zagrożeniu militarnym jakie niesie ze sobą jarzmo komunistycznego molocha dążącego do zniszczenia ideałów państwa demokratycznego, a którego symbolem dla każdego Amerykanina było jego własne państwo. W kraju technologicznie zarządzacym, wysoko uprzemysłowionym, które tym łatwiej organizuje masy, zespolenie obywatela i państwa jakie na tej płaszczynie powstało dawało nie wymagające żadnego udowodnienia, przeświadczenie, że oto interes polityczny państwa, jest partykularnym interesem każdego obywatela tego państwa. Bowiem państwo to tyle co demokracja. Demokracja to tyle co społeczeństwo pod dowództwem wspólnej idei łączącej w jeden organizm obywateli kraju. W końcu społeczeństwo to każdy z pojedyńczych mieszkańców. Nie dziwota, że przedstawienie obywatelowi interesów państwa automatycznie nasuwało na myśl interesowność własną, nie podlegającą żadnej krytyce.
Zapytajmy wobec tego, czym jest właściwie ta obawa mieszkańća rzeczywistości demokratycznej wobec nienawistnego terrorysty. Kto sie czuje zagrożony albo raczej czy i dlaczego ma sie czuć zagrożony ? Odpowiedz w znacznej mierze należałoby uzależnić właśnie od przekazu medialnego. Jak sie spojrzy na dzisiejsze wydarzenia w krajach zagrożonych atakami terrorystycznymi to sie okazuje, że same zamachy jakby przycichły. Od czasu pamiętnego 9/11 czy zamchów w Madrycie sytuacja jakoby z pewnej perspektywy przygasła. Jednakże grozba terroryzmu, pomimo, że nie jest odczuwana bezposrednio, nadal daje sie we znaki obywatelom państw będących na liście organizacji terrorystycznych. Jakże to możliwe ? Okazuje sie, że media utwierdzają człowieka w przekonaniu, że zagrożenie istnieje. Nie sama rzeczywistość jaka jest, a ta tworzona przez obraz teleekranu czy prasy. Powiada się, że oto aby zwalczyć ową grozbe należy zbrojnie stłamsić wrogą nam działalnośc terrorystyczną. Jednakże, gdyby mediów nie było to kto wówczas utwierdzał by nas w przekonaniu o owym zagrożeniu ? Kto nawoływał by nas do nienawiści ? Sami terroryści ? Nie. Czy wobec tego obywatel żyjący w świecie bez przekazu medialnego nadal czułby sie zagrożony terrorem fundamentalizmu islamskiego ? Nie. Czy wobec tego jedyną drogą walki z zagrożeniem terrorystycznym jest sama likwidacja owych "terrorystów" ? Przy założeniu, że rzeczywiście są grozni jak sie ich przedstawia to z pewnością tak. Jednakże dla większości społeczeństwa utwierdzanie w strachu zniknie wraz z przekazem medialnym lub zdecydowaną zmianą jego tonu. Nie twierdze, że w ten sposób zwlaczy sie terroryzm, ale jest to droga do poniekąd sztucznie rozdmuchanej obawy przed terrorem, a którą można zlikwidować w bardzo prosty sposób; rzeczową dyskusją medialną na temat terroryzmu z uwzględnieniem kluczowej w niej roli mediów.
Media w naszym kraju przy okazji zamachów terrorystycznych zadają pytanie: czy Polska i Polacy mogą czuć sie zagrożeni atakami terrorystycznymi ? Otóż pytanie to, jest zle zadane i zawiera w sobie treść, która wyraznie sugeruje, że w istocie jest sie czego obawiać. Gdybyśmy bowiem zadali pytanie w inny sposób: czy obywatel poprzez swoją rzeczywistość odesparowaną od rzeczywistości medialnej może czuć sie zagrożony zamachami terrorystycznymi ? Odpowiedz bedzie brzmieć, że: oczywiście nie może sie czuć zagrożony. Natomiast czy obywatel poprzez swoją rzeczywistość medialną odseparowaną od rzeczywistość niemedialnej może sie czuć zagrożóny ? Oczywiście, że zacznie rozważać ową grozbe. Poruszam te kwestie bo zdaje sie media sugerują, że ogół społeczeństwa, oczywiście nie zwracając na ten fakt świadomej uwagi, jest pozbawiony w tej kwestii krytycyzmu, bowiem przyjął rzeczywistość medialną jako rzeczywitość własną.
W podsumowaniu: nie twierdze, że terroryzm nie istnieje i należy go bagatelizować. Twierdze natomiast, że można w łatwy sposób pozbywać sie tej atmosfery terroru w znacznie prostszy sposób i bez konieczności uciekania sie do środków destrukcji. Opieram sie tutaj na przeświadczeniu, że społeczeństwa krajów demokratycznych w 99% swój kontak ze światem terroru zawdzięczają rzeczywistośći medialnej, a nie żadnej innej.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Życie społeczne zawsze przebiega w rzeczywistości wykreowanej, nawet jesli nie przez media naszej epoki. Interakcje międzyludzkie ograniczaja sie do wąskiego kręgu: tym węższego, im bardziej intensywne i głębokie. Resztą zajmuje sie tak czy inaczej zorganizowana struktura społeczna, struktura władzy - i pod tym względem naszmy aktualnie armii regularnej się nie nie obawiamy. Jesli chodzi o przywyknięcie do terrorystycznego zagrożenia i sposoby radzenia sobie z nim - należałoby sie udac po radę do Izraelczyków, którzy ten temat "przerabiają" nie od dziś.
Nie podadzą nam oni jednak innej recepty na walkę ze społecznym poczuciem zagrożenia (histerią?) niż równoważenie informacji o zamachach (zablokować się jej nie da, na blokowaniu informacji przejechał się pewien znany nam ustrój bardziej, niż na czymkolwiek innym) informacjami o skutecznym przeciwdziałaniu: przy braku lepszych sa to informacie o działaniach odwetowych. Taka była przecież geneza wojny irackiej - geneza, bo nie realizacja. Działania typu policyjnego (poddane szczegółowym procedurom i dzięki temu nie bedące vendettą) podejmuje się wtedy, gdy jest choć mizerna szansa powodzenia - jeśli nie, pozostają środki militarne: podległe planowaniu doraźnemu a nie procedurom. Nadaje się im pozory działań policyjnych - ale tylko pozory.
W mojej ocenie Europa ma mozliwośc podjęcia działań rzeczywiście policyjnych - ale trzeba najpierw od nowa zdefiniować ich możliwy zakres: takie działania prowadzi się przede wszystkim na własny terytorium co Amerykanie zaniedbali. Wydaje się, że na tej drodze można osiągnąć taktyczny przynajmniej sukces: uspokoić własne społeczeństwa, przestraszyć przeciwnika - to walka o morale, o przejęcie inicjatywy strategicznej. Później moga przyjśc sukcesy bardziej znaczące.
Rzecz jasna ceną jest pewne przedefiniowanie siatki pojęć, jakimi opisujemy świat - ta rwie się jednak i tak, zatem i tak jest to nie do uniknięcia. Media tez działają w oparciu o te siatkę - zatem je same tylko zmieniając, nieuchronnie porwiemy ją jeszcze bardziej. Powiedzmy jasno: massmesdia to nie jest kanał propagacji intelektu, ludzie massmedia tworzący nie byliby tdo tego zdolni, struktury nie pod tym katem budowano. Próba gwałtownej reformy massmediów doprowadziłaby d gorszej niż dziś karykatury - albo do zamordyzmu i zupełnego upadku massmediów: do których wszak przywyklismy.
cdn Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | cdRozważmy wojne iracką nie w warstwie rzeczywistej, polityczno-militarnej, a jako wyraz pewnej idei. To idea pomocy, udzielonej ludziom takim jak my, ale tworzacym gorsze od naszego społeczeństwo i nie mogacym własnymi siłami przezwyciężyć klinczu społeczeństwo-władza. U podstaw legła diagnoza nie tylko błędna ale paternalistyczna i przez to pogardliwa. Założono, że państwo jest na Bliskim Wschodzie tworem obcym - z przyczyn natury państwowo-religijnej łatwiej było postawić taką diagnozę wobec świeckiego i zamordystycznego na sposób nowoczesny Iraku, niz dajmy na to dynastii wahabickiej Saudów. Naiwne, pseudoracjonalistyczne pojmowanie świata - skutki widać. Na błędach należy się uczyć. Przywrócić ludom islamskim należny im szacunek - ale juz jako przeciwnikowi; nie liczyc na to, że niewielka pomoc z naszej strony wyzwoli w nich prawdziwą - to znaczy bratnią nam - duszę. Wartości Zachodu nie sa bynajmniej uniwersalne, bo nie ma wartości uniwersalnych - co więcej, jak każda teza powołuja do życia swą antytezę. To wartości energochłonne, bo zorientowane wokół prawa do konsumpcji - Arabowie zaś są strażnikami energetycznego skarbu pustyni. A konsumpcjonizm i tak przesłania jedynie twarde jądro rzeczywistości, sam sie nim nie stanie - nie odpowiada w żaden sposób na tzw. pytania egzystencjalne. Próbujemy więc sprzedać miraż - akurat Arabowie dosyć są do miraży przyzwyczajeni i nie wierzą im. Daleki Wschód przetransformował na swój sposób ową świetlaną zachodnią wizję - że to transformacja a nie naśladownictwo, zaczynamy dopiero zauważać. Ostatnio Amerykanie odkryli, że Chiny się zbroją: winni przecież wzorem Ameryki stworzyć państwo rozwinięte gospodarczo a bezbronne politycznie i militarnie  . Arabowie, mający stałe dochody z ropy na poziomie zaspokajającym elity, rzecz jasna ani myślą cokolwiek transformować - po pierwsze, rozproszyliby w ten sposób dochody z ropy. Jest zatem wizja oparcia stosunków z resztą świata o handel ropą jedynie - tu społeczeństw przekształcać nie potrzeba, jedynie uszczelnić granice i zamknąć własny obóz, utworzyć wielki islamski trust. Świat przyszłości tak czy owak bedzie światem regionów - to o wiele bezpieczniejsze niż Imperium America. Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|