 |
Przegląd wątków w dziale Filozofia i światopogląd
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 37 (przedawniony) | | 20-08-2005 | Patuszkin | Wartości i realia życiowe. |
Cześć. Wartości są trzy: Prawda, Dobro i Piękno. Tak już jest w naszej kulturze, że właśnie te są uznawane za najważniejsze(od czasu pitagorejczyków: harmonia jest pięknem i źródłem prawdy. Platon nazwał harmonię Dobrem). Zatem trzy wartości naczelne, absolutne w tym sensie, że ich poznawanie ma charakter intuicyjny. Z drugiej strony jest rzeczywistość. Często szara, brudna i nieciekawa. Praca, dom, dzieci, mąż pijak, awanturnik. Ona zrzędliwa, puszcza się. Rzeczywistość pełna namiętności, zbrodni, walki, gniewu, zemsty, złodziejstwa i wojen. Świat wartości i świat realny. Dwa różne światy? Czy są zupełnie sobie obce? Czy oderwane na wzór Nieruchomego Poruszyciela, który myśli siebie mając świat realny w pogardzie? Ciekawy jestem jakie macie przemyślenia na ten temat. Czy można zrozumieć świat majac wiedzę o ideałach? Czy też poznawanie ideałów ma charakter eskapizmu, ucieczki w świat iluzji. Iluzją jest sztuka, filozofia i religia. Dziś należałoby dodać nową iluzję: świat wirtualny. Jak to widzicie?
| Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 6 (przedawniony) | | 12-08-2005 | outsider | O myśleniu pragmatycznym |
Jeśliby zredukować buddyzm do pewnej elementarnej mysli, stanowiącej odpowiedź na lęk egzystencjalny istoty aktywnej ale śmiertelnej (nie jestem znawcą tej doktryny, podlegam pospolitej zachodniej jej interpretacji), da się powiedzieć rzecz następującą.
Mamy do czynienia z nieusuwalną sprzecznością między potrzebą optymizmu a pesymistyczna w swej istocie wiedzą pewną, że nasze życie dobiegnie kresu. Jeśli się w ową sprzecznośc nie zagłębiać, pozostanie ona i tak, zatem winna zostać złagodzona - dlatego jest obietnica reinkarnacji, jakiejś konynuacji naszych uczynków (choć nie osoby), dlatego uczynki te nie zostaną nigdy pozbawione znaczenia.
Jeśli jednak zagłebisz się w myślenie o tej sprzeczności nieusuwalnej, owo wsparcie zewnętrzne w postaci obietnicy być może przestanie ci być potrzebne - to droga ku nirwanie. Zatem masz wybór między wiarą a myślą - masz pełną w tej mierze autonomię, której doktryna Buddy nie ogranicza. Żadne rozwiązanie nie jest gorsze od drugiego - bo rzecz tak czy owak dotyczy losu, kończącego sie śmiercią: przetrwają konsekwencje uczynków, ale nie ty sam.
I nie ma miejsca na budowę zaświatów, owego fantastycznego miejsca do którego mielibyśmy po śmierci trafisz: może będziesz mrówką, może źdźbłem trawy - sam możesz się przyjrzeć mrówce i trawie, nie musisz wierzyć czyimkolwiek obietnicom. Przyznam się, że jako ateista mam głeboki podziw dla tak skonstruowanej doktryny - służącej temu, czemu ma służyć i nienajgorzej uodpornionej na próby manipulowania nią. | Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 9 (przedawniony) | | 10-08-2005 | outsider | Świadomość? |
Czym jest świadomość? Nie mamy dla niej dobrej definicji: przyjmujemy za świadomość pewien wspólny nam ludziom sposób objawiania się tzw. funkcji wyższych mózgu. Rozrszerzamy zakres tego pojęcia jak chcemy, aby objąć nim czlowieka w każdym stanie (wszak świadomośc jest dla nas synonimem bycia człowiekiem) - niektórzy posuwają sie dalej, jakąś świadomośc przypisując i ludzkim płodom lub ludzkim wyobrazeniom - cały świat fantazji religijnych. Nie potrafiąc owej świadomości zdefiniować, łączymy ja jakoś z poczuciem podmiotowości - obserwowalnie objawia się to w gruncie rzeczy tylko zdolnością do kłamstwa, ukrywania celów i dążeń rzeczywistych i pokazywaniu na zewnątrz, że o co innego chodzi. Ale i tu jest trudność - albowiem o tym "co jest wewnątrz" wnioskujemy jedynie pośrednio, na podstawie sprzeczności w zachowaniach. Zarazem zastanawiamy się, czy owo nieostre pojęcie stosuje się do zwierząt lub maszyn: skoro pojęcie jest nieostre, to w przypadku zwierząt owo pytanie jest nierozstrzygalne - a w przypadku maszyn informacyjnych prędzej czy później bedzie. Nasze myślenie na tym polu jest bowiem - nieuleczalnie póki co - skażone antropocentryzmem gatunku, który żadnej poza własną świadomości zaobserwowac nie potrafi, albowiem tylko z obserwacji interakcji wewnątrzgatunkowych owo pojęcie wywiódł. Rewolucją byłoby napotkanie Obcych - nie da się jednak przewidywać, czy i kiedy ich spotkamy; musielibyśmy rozumując per analogiam przyznać świadomość przedstawi.. | Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 31 (przedawniony) | | 09-08-2005 | dajmonion | Relatywizm moralny |
Przyznam sie szczerze, ze dodaje ten watek z pewna obawa. Zastanawiam sie bowiem, czy moze on wzbudzic wieksze zainteresowanie u osob patrzacych na swiat przez pryzmat nauki. Wszak kaze ona badac zjawiska moralne tak jak bada sie wszystkie inne zjawiska spoleczne: poprzez zastosowanie metody porownawczej i historycznej. Owocem takiego podejscia do moralnosci jest relatywizm, ktory moznaby strescic nastepujaco: 1) to ludzie kierujac sie swoimi potrzebami tworza sobie normy moralne, nie maja one charakteru nadprzyrodzonego. 2) normy moralne ewoluuja, byt ksztaltuje swiadomosc. 3) rozne grupy posiadaja rozne kodeksy moralne, z ktorych zaden nie jest wyrozniony. Zlo nie istnieje. Wszystkie sa dobre dla grupy, ktora je sobie wypracowala. Ja rowniez bardzo cenie sobie postrzeganie swiata z perspektywy nauki. Mimo to relatywizm moralny budzi we mnie powazne watpliwosci. Czy mamy powod do relatywizmu wtedy, gdy swoje przekonania moralne opieramy na rzetelnej wiedzy naukowej, rozumie i jednoczesnie jestesmy otwarci na dialog? Dlaczego mielibysmy wowczas sadzic, ze nasze opinie i oceny sa rownocenne z odpowiednimi opiniami i ocenami na przyklad Zulusow. Jednak zdaniem zwolennikow relatywizmu moralnego nie wypada nawet myslec w ten sposob, nie mowiac juz o jakimkolwiek urzeczywistnianiu swoich pogladow. Taka postawa kasuje bowiem automatycznie nasz naukowy obiektywizm. Zdaje sobie jednak sprawe, ze osoba znajaca sie nieco na metodologii uzasadniania norm moralnych moglaby.. | Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 11 (przedawniony) | | 09-08-2005 | Jakubowski Aleksander | Czy zło jest złem- spójrzmy z innej strony! |
Przedstawiam swój, jak nieskromnie sądzę, dość ciekawy esej z jeszcze ciekawszymi założeniami. Mam nadzieje na ciekawą, merytoryczną dyskusje. Zło- czymże jest zło? Jak cienka jest granica między życiem, a śmiercią... Czy zło można utożsamiać ze śmiercią? Co złego jest w śmierci?? Spoiwem jest strach, groza. To on jest esencją zła, do niego prowadzą tzw. złe czyny. Czy jednak zło jest autonomiczne? Czy nie jest tak, że wyrywając zło niszczymy cząstkę rzeczywistości, życia? W ludzkim mózgu ośrodek strachu jest obok ośrodka odczuwania przyjemności, dobra to ilustracja jak cienka jest granica między dobrem a złem, życiem a śmiercią. Strach przed nieznanym to zło. Strach przed bólem, stratą, ciemnością to zło. Czy możliwa jest rzeczywistość bez śmierci, bólu, strachu? Czy zło jednak nie, o paradoksie, uszlachetnia? Czyż drzewo, symbol życia, nie jest zarazem paliwem zniszczenia i pożogi, jaką jest ogień? I czy po pochodzie ognistych płomieni nie pozostaje dziewicza ziemia na której wyrosną nowe, młode, silniejsze drzewa? A jeśli się mylę, to czy woda, ta największa siła i składnik życia, nie jest zarazem największą siłą zniszczenia? Jak cienka to granica... Czy jednak zniszczenie dokonane przez wodę jak np. wodospady nie jest piękne? Tak jak specjalista od węży umie je rozróżnić i nie czuje przed nimi strachu, tak studiujący "zło" i śmierć oswaja się poznając cząstkę wszechświata. W ciemnej stronie nie ma dobra to fakt, ale są pozytywy. To właśnie zło i zniszczenie były.. | Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 20 (przedawniony) | | 07-08-2005 | outsider | Racjonalnie... |
Racjonalnie rzecz biorąc, lepiej podążać u kresu drogi od entuzjazmu ku zwątpieniu niż odwrotnie - skończy sie ono tak czy tak, niech zatem bedzie u kresu jak najmniej żalu, że to tak i że to już. Niech pozostaną wspomnienia dawnego entuzjazmu, dawnej radości i wiary we własną moc sprawczą - ale niech nadzieję na to że wiele się może zastąpi na czas wiedza, że inni mogą wiele bo młodzi: mniej pewnie niż sami sądzą, ale i tak wiele. Zyskiwać z biegiem lat wiarę, ża najlepsze przed nami, że wciąż się wznosimy ku niebu? Dobre i to - ale tylko z braku innego, lepszego pomysłu.
| Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 3 (przedawniony) | | 07-08-2005 | lutka | jak studiować samemu? |
Mam dość nieciekawą pracę i kilka pięknych pasji. Nigdy nie byłam studentem, wychodząc z założenia, ze jeśli tylko chcę sie rozwijać, to mogę to robić bez niczyjej pomocy. Czytam dość dużo i staram się wyciągać samodzielne wnioski. Filozofią zainteresowałam się, ponieważ wpadłam na pomysł....rysowania komiksu o osiemnastowiecznej Francji. Zaczęłam studiować ten temat. Od komiksu się zaczęło - teraz czytanie i poznawanie stało się jednym z moich przyjemniejszych nałogów....ale do rzeczy - mam znajomą, która studiowała filozofię na UW. Krytykuje mnie ona, jeśli chodzi o metody mojego doskonalenia się. Uważa, że robię błąd, samodzielnie dochodząc do wniosków, do których przede mną doszli już inni. Jest to dla niej stracony czas.To fakt, że mam taką metodę, że wychodzę od pewnego szczegółu, aby później drążyć temat w całkiem, być może nieobiektywnym kierunku...być może błądzę, zamiast studiować metodycznie - od początku, przyznaję, że doktryny z którymi się zgodzic nie mogę znam jedynie z opracowań - na tyle, aby mieć jakieś pojęcie o tym...Nie zmuszę się chyba do czytania czegoś co jest oparte na założeniu prawdy objawionej, brrrr...a może powinnam ?Jak się uczyć??? | Zobacz wypowiedzi..
| Data ost. wpisu | Autor | Tytuł | Odpowiedzi: 8 (przedawniony) | | 06-08-2005 | outsider | Wścieklizna |
Nie jestem entuzjastą amerykańskiej "demokratyzacji" Iraku. uważam ja z jednej strony za cyniczne nadużycie prawa odwetu dla realizacji mętnych celów, z drugiej - na nadużycie demokracji jako szyldu dla karnej ekspedycji. Rozumiem jak sądzę trudną sytuację postkolonialną ludów bliskowschodnich - a jednak to co sie dzieje nazwę jak w tytule. Wydaje się, że wojna światów weszła w nowa fazę - nie ma juz miejsca na spektakularne wyczyny w rodzaju 911, ani nawet zamachu w Madrycie - skoordynowanego z odbywającymi sie tam wyborami. Zamachy nasilają sie a zarazem ich logika jest coraz mniej czytelna: czyżby coś się zmieniło po tamtej stronie barykady? Zauważmy: - najwyraźniej maleją straty wśród cudzoziemców w Iraku, - lawinowo rośnie liczba arabskich ofiar terroryzmu: to Irak a ostatnio zamachy w Egipcie, - Nie było od 911 zamachów na terenie USA, - wkrótce po głównych zamachach w Londynie nastapiły nastepne, nie tak już skuteczne. Najwyraźniej wojna terrorystyczna coraz bardziej staje sie wojną dla samej wojny, coraz mniej natomiast służy celom politycznym - kto wie, może Osama przewraca się w grobie? Inaczej przecież wyglądała na poczatku - wydawała się być wsparciem pewnej politycznej oferty wobec Zachodu, mało zresztą czytelnej; zauważmy, samolotów użytych w pierwszym zamachu można było użyć w sposób bardziej dla Amerykanów dotkliwy, kierując je przeciwko siłowniom jądrowym - jasne było, że tego rodzaju zamach nie da się powtórzyć, wybrano jednak.. | Zobacz wypowiedzi..
Zobacz wypowiedzi..
Starsze [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155] [156] [157] [158] [159] [160] [161] [162] [163] [164] [165] [166] [167] [168] [169] [170] [171] [172] [173] [174] [175] [176] [177] [178] [179] [180] [181] [182] [183] [184] [185] [186] [187] [188] [189] [190] [191] [192] [193] [194] [195] [196] [197] [198] [199] [200] [201] [202] [203] [204] [205] [206] [207] [208] [209] [210] [211] [212] [213] [214] [215] [216] [217] [218] [219] [220] [221] [222] [223] [224] [225] [226] [227] [228] [229] [230] [231] [232] [233] [234] [235] [236] [237] [238] [239] [240] [241] [242] [243] [244] [245] [246] [247] [248] [249] [250] [251] [252] [253] [254] [255] [256] [257] [258] [259] [260] [261] [262] [263] [264] [265] [266] [267] [268] [269] [270] [271] [272] [273] [274] [275] [276] [277] [278] [279] [280] [281] [282] [283] [284] [285] [286] [287] [288] [289] [290] [291] [292] [293] [294] [295] [296] [297] [298] [299] [300] [301] [302] [303] [304] [305] [306] [307] [308] [309] [310] [311] [312] [313] [314] [315] [316] [317] [318] [319] [320] [321] [322] [323] [324] [325] [326] [327] [328] [329] [330] [331] [332] [333] [334] [335] [336] [337] [338] [339] [340] [341] [342] [343] [344] [345] [346] [347] [348] [349] [350] [351] [352] [353] [354] [355] [356] [357] [358] [359] [360] [361] [362] [363] [364] [365] [366] [367] [368] [369] [370] [371] [372] [373] [374] [375] [376] [377] [378] [379] [380] [381] [382] [383] [384] [385] [386] [387] [388] [389] [390] [391] [392] [393] [394] [395] [396] [397] [398] [399] [400] [401] [402] [403] [404] [405] [406] [407] [408] Pokaż nowsze wątki Aby pisać w tym dziale, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów
|
 |