Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy zło jest złem- spójrzmy z innej strony!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-07-2005 14:20Jakubowski AleksanderCzy zło jest złem- spójrzmy z innej strony!
Przedstawiam swój, jak nieskromnie sądzę, dość ciekawy esej z jeszcze ciekawszymi założeniami. Mam nadzieje na ciekawą, merytoryczną dyskusje.
Zło- czymże jest zło? Jak cienka jest granica między życiem, a śmiercią... Czy zło można utożsamiać ze śmiercią? Co złego jest w śmierci?? Spoiwem jest strach, groza. To on jest esencją zła, do niego prowadzą tzw. złe czyny. Czy jednak zło jest autonomiczne? Czy nie jest tak, że wyrywając zło niszczymy cząstkę rzeczywistości, życia? W ludzkim mózgu ośrodek strachu jest obok ośrodka odczuwania przyjemności, dobra to ilustracja jak cienka jest granica między dobrem a złem, życiem a śmiercią. Strach przed nieznanym to zło. Strach przed bólem, stratą, ciemnością to zło. Czy możliwa jest rzeczywistość bez śmierci, bólu, strachu? Czy zło jednak nie, o paradoksie, uszlachetnia?
Czyż drzewo, symbol życia, nie jest zarazem paliwem zniszczenia i pożogi, jaką jest ogień? I czy po pochodzie ognistych płomieni nie pozostaje dziewicza ziemia na której wyrosną nowe, młode, silniejsze drzewa? A jeśli się mylę, to czy woda, ta największa siła i składnik życia, nie jest zarazem największą siłą zniszczenia? Jak cienka to granica... Czy jednak zniszczenie dokonane przez wodę jak np. wodospady nie jest piękne? Tak jak specjalista od węży umie je rozróżnić i nie czuje przed nimi strachu, tak studiujący "zło" i śmierć oswaja się poznając cząstkę wszechświata. W ciemnej stronie nie ma dobra to fakt, ale są pozytywy. To właśnie zło i zniszczenie były w historii paradoksalnie motorem rozwoju życia. Los lasów po pożarach ,los dinozaurów, los rewolucji- czy nie pokazuje ona nam, iż dobro i zło nie tylko nie toczą ze sobą walki, ale są tandemem, dwiema wzajemnie napędzającymi i uzupełniającymi się siłami? To zło, śmierć i zniszczenie paradoksalnie wzbogaca, oczyszcza. Studiując tą ciemną stronę uczymy się o cząstce nas samych. Nas- zaledwie pyłów wszechświata. Ciężko jest człowiekowi pojąć głębie zła i dobra, właściwie jest to niemożliwe dla jakiegokolwiek umysłu. Cały świat, nawet o zgrozo tzw. życiodajna natura, powiązane są nićmi stworzenia i zniszczenia, życia i śmierci, dobra i zła. Jeśli odbierzemy wilkowi życie to czyż nie dajemy go nowym zającom, czy owcom? I czy wzrost ilości zajęcy nie spowoduje wzrostu ilości wilków, które sprowadzą na nie śmierć? Wreszcie chaos, który dla nie obeznanego człowieka jest częścią zła, nie jest dla inżyniera i chemika miejscem gdzie zachodzi najwięcej reakcji, nowych stworzeń? Czy więc świat jest inny niż jest tak naprawdę negatywem tego co widzimy? Czy badając mechanizm zła i śmierci dojdziemy do ich poznania? Czy szeroko pojmowane zło nie jest kluczem do życia? Zwalczając śmierć i strach, zwalczając "ciemność", zwalczamy to co ludzie utożsamiają z dobrem. ? Jednak nie jest tak, iż czyniąc zło czynimy dobro. A może się mylę? Co jest najwyższą wartością? Czy na pewno aby życie człowieka? Głupotą jest zwalczanie zła, śmierci- wszelkiej nauki zniszczenia. Mądrością zaś zaprzęgnięcie owych sił do służby. Czyż burza nie przynosi deszczu spragnionej ziemi, czy to nie po burzy powstaje tęcza? Czy nie esencją siły zła jest ewolucja która w niszczycielski sposób dąży do dobra? Czy wichura nie łamie drzew selekcjonując i dając dodatkowe miejsce kosztem słabszych? A przecież to wszystko to religia zniszczenia i chaosu, religia śmierci. Czy uda się kiedykolwiek znaleźć most między życiem a śmiercią na tej cienkiej granicy? Czy uda się przejść po nim pod prąd? Czy odkrycie metafizyczności i ducha jest trudniejsze od poznania siły zła? Człowiek nie dostrzega pozytywów zła i zniszczenia, bo jego umysł został tak "zaprogramowany" ( czy źle?), aby je odrzucać. O ile jest on przez to uboższy! Czy na pewno strata zęba w bójce jest niekorzystna? Czy może jednak zwiększa ona naszą furię, odwagę i doświadczenie? Wreszcie, czy owe demony, diabły, wszelkiej maści sługi zła nie są wytworem tylko ludzkiego umysłu A może jest to kolejna nie od kodowana wiadomość? Widać iż poznanie teorii zła, śmierci i zniszczenia jest dziewiczym terenem... Być może jest jednym z ostatnich puzzli do odgadnięcia wszechświata. Zauważymy, iż każde zło, które nas spotyka nie tylko zabiera, ale i daje, często istne skarby. Tak, zło ubogaca, uszlachetnia- uczy nas nowych "aur" nowych cech. Wystarczy się w nie tylko wgłębić, poznać, oswoić i wreszcie UŻYĆ !!!!!!

AstralStorm (558 punktów)
>Zło- czymże jest zło? Jak cienka jest granica między
>życiem, a śmiercią... Czy zło można utożsamiać ze śmiercią?

Te dwa pojęcia się od dawien dawna rozdzieliły. Pojęcie zła wywodzi się chyba z pojęcia śmierci, ale od tego są specjaliści antropologowie.

>Co złego jest w śmierci??

Strata, brak doznań? Opuszczenie przez bliskich?
(dodajmy wszelkie przewidywane przez różne religie wizje piekła)
Jednak sama śmierć z definicji nie jest zła.

>Spoiwem jest strach, groza. To on
>jest esencją zła, do niego prowadzą tzw. złe czyny.

Nie wszystkie czyny uznawane przez dane społeczeństwo za złe wywodzą się ze strachu. Na przykład branie/dawanie łapówek...

>Czy nie jest tak, że
>wyrywając zło niszczymy cząstkę rzeczywistości, życia?

A cóż niby? Stworzyć park narodowy? Ogród zoologiczny?

>Czy możliwa jest rzeczywistość bez śmierci, bólu,
>strachu?

Dobre pytanie. Utopiści starali się od wieków na nie odpowiedzieć. Nikomu się jednak tak naprawdę nie udało urzeczywistnić ich planów. Póki co.

>Czy zło jednak nie, o paradoksie, uszlachetnia?

Czyniącego je - sądzę, że nie. A i reszta pewnie by się bez niego obyła.

>Czyż drzewo, symbol życia, nie jest zarazem
>paliwem zniszczenia i pożogi, jaką jest ogień?

Zdaje mi się, iż pierwotnym symbolem ognia były piorun i słońce.

>A jeśli się mylę, to czy woda, ta największa siła i składnik życia, nie jest zarazem największą siłą zniszczenia?

To nie jest argument na poparcie zła. Woda sama w sobie jest tylko zbiorem atomów w ściśle określonym układzie. Pływy, nadmierne opady są czynnikami niszczącymi.

>Czy jednak zniszczenie dokonane przez wodę jak np. wodospady nie jest piękne?

Opowiedz, jakie widzisz piękno w czynieniu zła... Nie w niszczeniu!

>To właśnie zło i zniszczenie były w historii paradoksalnie motorem rozwoju życia.

Zniszczenie - być może miejscami, zło - watpię. Jako takie, zło jest pojęciem niezależnym od niszczenia, chociaż błędnie przez wielu z nim utożsamianym.

> Los lasów po pożarach,los dinozaurów, los rewolucji- czy nie pokazuje ona nam, iż dobro i zło nie tylko nie toczą ze sobą walki, ale są tandemem, dwiema wzajemnie napędzającymi i uzupełniającymi się siłami?

Twórczość i zniszczenie są wzajemnymi motorami, nie dobro i zło. Zło i dobro conajwyżej ze sobą konkurują, a z konkurencji nic "dobrego" nie wynika.

>Jeśli odbierzemy wilkowi życie to czyż nie dajemy go nowym zającom, czy owcom?

Niekoniecznie. Możemy pry okazji odebrać je pięciu innym gatunkom.

>I czy wzrost ilości zajęcy nie spowoduje wzrostu ilości wilków, które sprowadzą na nie śmierć?

Niekoniecznie. Równowaga dynamiczna działa tylko do pewnego stopnia.

>Wreszcie chaos, który dla nie obeznanego człowieka jest częścią zła, nie jest dla inżyniera i chemika miejscem gdzie zachodzi najwięcej reakcji, nowych stworzeń?

Chaos, jako taki, to brak porządku. Jednak procesy chemiczne wszystkie można dokładnie opisać... (przynajmniej probabalistycznie)

>Głupotą jest zwalczanie zła, śmierci- wszelkiej nauki zniszczenia.

Brak związku logicznego. Pojęcia zła i zniszczenia nie są tożsame.

>Mądrością zaś zaprzęgnięcie owych sił do służby.

Brzmi to jak fragment z bajki ludiwej o sprytnym chłopie, który zaprzągł diabła do służby. Z tym, że w innej bajce po oszukaniu diabła trafił na wieki do piekła.

>Czy na pewno strata zęba w bójce jest niekorzystna? Czy może jednak zwiększa ona naszą furię, odwagę i doświadczenie?

Jeśli już brać się do bójki, to skutecznie. Tutaj predstawiasz dwa problemy - walkę z kosztem i brak walki (związany z brakiem kosztu). Oczywiście istnieje trzecia droga, bardzo pożądana.
Tak walczyć, aby nic nie stracić.

--
Tekst ogólnie nawet mi się podobał.
Trochę dużo środków artystycznego wyrazu, a w szczególności retorycznych. Starasz się coś sprzedać?
Jakubowski Aleksander
Bardzo dziękuje za ciekawą i wnikliwą analizę mojego tekstu PS. Nic nie chce raczej sprzedać, może jedynie poza pewnym punktem widzenia. Jeszcze raz dziękuje.
Grzegorz (2117 punktów)
>Zło- czymże jest zło? /.../

Po przeczytaniu postu doszedłem do prostej konkluzji - czy Ty aby nie mylisz zła z czymś innym? Próba zdefiniowanie czegoś obiektywnie złego jest trudna. Wymaga to stworzenia konstrukcji w której ktoś / coś dąży wyłącznie do owego "zła" dla samego "zła".
IMHO nie ma paradoksu w tym, że niszczenie jest de facto częścią stwarzania, a śmierć częścią życia. Zło bywa różnie postrzegane - jako brak dobra, jako brak realizacji tego co zamierzone, jako coś beznadziejnego, pozbawionego pozytywnych konsekwencji itp. Sam dochodzisz do wniosku, że ocena różnych zdarzeń zależy od punktu widzenia - niektórzy powiedzą, że zło tkwi właśnie w relatywizmie, który prowadzi do zobojętnienia.
A jednak jakieś zło jest - zło subiektywne, pragmatyczne - słowem, zło którego definicja jest ściśle uzależniona od definicji dobra. Złe IMHO jest zaburzanie proporcji, niszczenie harmonii - nie ma nic złego w śmierci, ale kiedy intencjonalnie zabija się całe narody, gatunki, populacje? Nie ma nic złego w wycięciu kilku drzew, ale jeśli niszczy się całe ogromne ekosystemy, potrzebne do życia planety? Jest jakieś "demoniczne" zło w ludzkich umysłach, które "chcą dobrze" wprowadzając różnego typu utopie, ingerując w czułe mechanizmy rzeczywistości, które wypychając na czoło zasadę antropocentryczną podcinają gałąź, na której wszyscy siedzimy. Zło to ludzka bezmyślność, to wprowadzenie modyfikacji rzeczywistości, których konsekwencji nie znamy, to ryzykowanie życia całego gatunku dla pieniędzy, przewagi, okazania swojej siły, władzy, przewagi swojego światopoglądu, to stosowanie środków niewspółmiernych do potrzeb. Czy jest to zło obiektywne? Nie - to zło pragmatyczne, jest to wybór drogi, która nie prowadzi do celu lub prowadzi do celu innego niż deklarowany, świadomie lub częściej nieświadomie. Zniszczenie naszej planety lub życia na niej nie będzie być może złem z punktu widzenia galaktyki czy wszechświata, ale z naszego punktu widzenia nic gorszego nie może się zdarzyć.
Użycie zła - nie IMHO zła nie da się użyć, zło jest samo w sobie używaniem. Użyć można siły destrukcji, aby na miejsce zburzonego domu postawić nowy, użyć można siły żywiołu aby zapewnić sobie źródło energii, zło jednak ma u źródeł błędne, nie prowadzące do niczego pozytywnego, używanie tego co możemy używać głównie zaś - naszego umysłu. Weźmy ból fizyczny - jest to cenny mechanizm, który mówi nam że coś wymaga naprawy, leczenia, ostrzega nas. Czy jest równie cenny jeśli służy do wymuszania czegoś czy zastraszania innych? Bólu można użyć do diagnozy schorzenia - wtedy nie jest złem, można użyć do torturowania - wtedy jest. To jest właśnie istota tego o czym piszę - zło jest sposobem na używanie środków które nie są same w sobie złe.

Pozdrawiam
Aleksander Jakubowski
Bardzo, bardzo dziekuję za interesujące i wyczerpujące ustosunkowanie się do mojego tekstu. Jeszcze raz dziękuje
placownik
>Zło bywa różnie postrzegane - jako brak dobra

   Takie określenie zła - jako braku dobra, szczególnie mi odpowiada.

   Jako definicja jest obarczone oczywistym błędem ignotum per ignotum, ale nie definicja jest najważniejsza. Takie ujęcie zachęca do refleksji nad charakterem, istotą dobra, a nie do drążenia istoty zła. Jednocześnie jest wskazówką określającą sposoby walki ze złem. Chrześcijańskie nadstawianie drugiego policzka w części tylko oddaje ten kierunek refleksji.

   Aby być konsekwentnym, przy takim podejściu zastanawiając się nad konkretnym przejawem zła należałoby każdorazowo ustalić, brak jakiego dobra spowodował wrażenie zaistnienia zła i podjąć działania aby to dobro zaistniało. Na marginesie dodam, że działania KK w walce ze złem rzadko mają taki charakter. Kampanie negatywne są zawsze bardziej nośne społecznie. Łatwiej np. mobilizować do walki z aborcją, niż dokładnie zdiagnozować jej przyczyny i starać się je usuwać.

   Pozdrawiam
krest
>Przedstawiam swój, jak nieskromnie sądzę, dość ciekawy
>esej z jeszcze ciekawszymi założeniami. Mam nadzieje na
>ciekawą, merytoryczną dyskusje.
Prosiłbym o wypisanie tych założeń. Bo tak w biegu dostrzegłem tylko chwyty literackie ( tym niemniej starałeś się zrobić atmosferę).
A tak z własnego punktu widzenia. Zło i dobro to abstrakcyjne pojęcia utworzone przez porządkujący wszystko intelekt ludzki. Jeśli byś się głębiej zaczął zastanawiać napotkałbyś nieprzezwyciężone przeszkody gdybyś próbował podać jakąś miarodajną definicję. Nie mówiąc już, na ile to pojęcia ułomne, co wykazał na przykład Nietzsche wprowadzając relatywizm. Powiedzmy że, by ostatecznie osądzić ( jeśli, to możliwe), co jest dobre, a co złe, trzeba by mieć kompetencje takiego tam wszechmocnego i wszechwiedzącego boga. Nasza pozycja pozwala nam tylko na lokalne analizy ( ograniczone czasem i przestrzenią, a także naszą wiedzą o świecie i niedoskonałością intelektu) dostrzegalnych działań.
Tak więc całe to Twoje zachwycanie się i budowanie atmosfery, w moim przekonaniu, sprowadza się do samozachwytu nad tym, co tam ludzie wymyślili, a także braniem słów za rzeczywistość, do której się odnoszą.
Aby jeszcze mocniej uderzyć, muszę poinformować cię, że przez kilka tysięcy lat w kulturze starożytnych Chin nie istniało pojęcie zła, a najbliższym mu znaczeniowo było pojęcie wstydu! I ludzie jakoś żyli. Wcale nie najgorzej jak na tamte czasy. Wyczułem też, może niesłusznie, próby wprowadzenia jakiejś metafizyki 'ciemnej strony', ale zrzucam to na karb wychowania w katolickim kraju. Szacunek.
Grygorcewicz (13 punktów)
Myślę że za mocno zjechałeś swojego przedmówcę. Każdy ma prawo do własnych przemyślen i nie powinno się go objeżdżac za to że są trochę inne niż nasze własne.
Uważasz że nie można jednoznzacznie zdefiniować ani dobra ani zła- no chyba że się jest Bogiem. A co powiesz na moją propozycję:
Dobro = jest to działanie uważane z jak największej ilości punktów widzenia za korzystne i przez jak najwięcej osób.
Wiem że jest to próba wprowadzenia demokracji do definicji tak zdawałoby się fundamentalnych zasad jak dobro i zło ale czy jest jakies inne wyjscie?
Poza tym widzę w Tobie niechęc do wiary Boga. Ale nie byłoby trochę smutno beż tej karcącej wszystkich postaci z siwą brodą
Maciej Grygorcewicz<BR>lat 23 , Wrocław<BR>GG 1638280<BR>lp.2o@1zsuetemorp
krest
>Myślę że za mocno zjechałeś swojego przedmówcę. Każdy ma prawo do własnych przemyślen i nie powinno się go objeżdżac za to że są trochę inne niż nasze własne.
Jeśli tak, to przepraszam, ale nie szło mi o urażanie go, ale o atak na jego punkt widzenia. Zło, śmierć są pojęciami dającymi sie przemysleć jak każde inne.
>Uważasz że nie można jednoznzacznie zdefiniować ani dobra ani zła- no chyba że się jest Bogiem. A co powiesz na moją propozycję:
> Dobro = jest to działanie uważane z jak największej ilości punktów widzenia za korzystne i przez jak najwięcej osób.
Jak pomyślisz, to sam znajdziesz luki w tej definicji. Nie da się jej wprowadzić w życie, bo strasznie dużo głosowań trzeba by przeprowadzić, co więcej wciąż je trzeba robić, bo ludziom punkt widzenia może się odmienić.
>Wiem że jest to próba wprowadzenia demokracji do definicji tak zdawałoby się fundamentalnych zasad jak dobro i zło ale czy jest jakies inne wyjscie?
Problem w tym, czy są takie fundamentalne. Poza tym i tak będzie tak, jak jest w życiu, czyli prowizorka- każdy wie, o co chodzi, ale w szczegółach się rozmijamy.
>Poza tym widzę w Tobie niechęc do wiary Boga. Ale nie byłoby trochę smutno beż tej karcącej wszystkich postaci z siwą brodą
Cóż, muszę ci powiedzieć, (patrz również Gal Asterix) że jak byłem mały, to wpadłem do kociołka, w którym druidzi robili napój rozweselający dla całej wioski. Po tym tragicznym zdarzeniu humor pozostał mi na całe życie.
Poza tym mam mniejsze cele niż nielubienie boga. Na początek w zdumienie i konsternacje wprawia mnie wielu wierzących. Spójrz na to, że wiara u ludzi w przeważającej części to hipokryzja.
Ale bardziej na poważnie- nie jest smutno. Nawet kiedy miałem wiarę wyglądał inaczej. Chciałbym się też bronić przed szufladkowaniem ateista-teista, po prostu trochę racjonalizmu przydałoby się ludziom.
Juna (95 punktów)
Wydaje się że rozważąnia na temat zła należałoby rozpocząć od ustalenia, czy istnieje pewna obiektywna, idelana rzeczywistość ustanawiająca niejako co jest dobre a co złe, czy też moze dobro i zło istnieją wyłącznie w świecie człowieka, gdyz to on nadaje sens wszystkiemu co go otacza. Pierwsza mozliwosc chyba musi zakaldac istnienie Boga stanowiacego normy absolutne. J
eśli przyjrzymy się drugiej koncepcji będziemy musieli dojść do wniosku, że zło jest tym, co człowiek za zło uznaje - zatem będzie ono w pełni poznawalne. W takim wypadku ujawnie się swoista dychotomia: świat natury - aksjologicznie obojetny, oraz świat ludzki w ktorym istnieja wartosci i oceny bedace efektem imprintingu kulturowego. Czlowiek aby zapewnic sobie maksymalne szanse przetwania wyksztalcil pewne normy spoleczne ktore ewoluowaly na przestrzeni dziejow aby dzis przyjac taka a nie inna postac.

Mozna zauwazyc ze w dzisiejszym swiecie, bedacym systemem naczyn polaczonym pojecie zla nie jest jednolite. W zaleznosci od religii i kultury rozne bywaja jego definicje. To co potepiane jest w obrebie jednej kultury moze byc norma w innej.
Konkludujac: zlo jest jednym z wytworow szeroko pojetej kultury.
Lutka
Sade...Nietzsche...Bataille...Poczytaj sobie, przyjacielu
outsider (2469 punktów)
Zło jest antagonistyczne w stosunku do dobra - jeśli pewne pojęcie kategorii ma różnicować, nie może występować samotnie, musi istnieć i pojęcie mu przeciwstawne. Językistot zdolnych do działania celowego (przewidywanie skutku działania) ale niepewnego musiało ową parę pojęc wytworzyć: dobrem jest dogonić i zabić ofiarę, złem jest gdy pogoń nie kończy się zdobyciem pożywienia. A potem pojęcia jako uzyteczne uległy uogólnieniu.

Wszelkie próby stworzenia czystego monoteizmu zakończyły się niepowodzeniem - wszak istota najwyższa miała być ucieleśnieniem samego tylko dobra; w jej cieniu tak czy owak wyrastało ucieleśnienie samego zła: nie uważane np. w chrzescijaństwie za boga, ale to igraszki słowne nie usuwające problemu.

Ów podział dobro-zło jest tak nam dziś immanentny, że nie ma w gruncie rzeczy działań w imieniu zła: jest instrumentalne korzystanie ze środkow złych dla czynienia większego niż owo zło dobra. Dobro staje się przy tym zauważalnie partykularne, ale nie było nigdy inaczej: dobrym jest świat bez prostystutek (wersja seryjnego ich mordercy), bez klerykałó (wersja antyklerykałą), bez antyklerykała (wersja klerykała), bez kobiet zdolnych dokonac aborcji płodu... Posługujemy się zatem złem tak nazwanym - acz nie czynimy go celem: i na tym wartośc owej pojęciowej opozycji się wyczerpuje.

Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365