Racjonalista - Strona głównaDo treści
 Przegląd wątków w dziale Filozofia i światopogląd

« Wróć do działów Forum
Pokaż starsze wątki  /  Pokaż nowsze wątki

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 8 (przedawniony)
06-02-2017ArminiusDas Prinzip Hoffnung versus Das Prinzip Verantwortung
Z postacią Ernsta Blocha spotkałem się zgłębiając historię klanu Wagnerów. Po drugiej wojnie, gdy Wolfgang Wagner rozbudowywał i modyfikował koncept festiwali wagnerowskich w Bayreuth - Bloch, jako znany marksista a do tego Żyd - służył mu jako sui generis uwiarygodnienie - listek figowy wszystkich jego poczynań.
Jednakże nie o tym wątku będzie tutaj mowa. Bloch znany jest przede wszsytkim jako filozof, który sformułował tzw. zasadę nadzieji (Das Prinzip Hoffnung), zasadę, w której czynnik utopii odgrywa krytyczną role w generowaniu i stymulowaniu rozwoju rodzaju ludzkiego. Jako taki, Bloch nie tylko stał się prekursorem i guru takich alternatywnych nurtów jak fenomen 1968 r. ale także wywołał twórczy ferment w kręgach teologii chrześcijańskiej, która również przywiązywała ogromną rolę do nadzieji. Jest więc Bloch także - zważywszy na ten drugi aspekt -ojcem założycielem, między innymi, fundamentów teologii wyzwolenia.
Koncept Blocha zostal jednakże z biegiem czasu poddany ostrej krytyce w przez Hansa Jonasa, który w 1979 r. opublikował pracę pt. "Zasada odpowiedzialności" (Das Prinzip Verantwortung), w której tę właśnie zasadę przeciwstawił utopijnej, marksistowsko - chrześcijańskiej zasadzie nadzieji Ernsta Blocha. Jonas doszedł do wniosku, iż utopijne pobudki działania nie biorą należycie pod uwagę odpowiedzialności za przyszłosć ludzkości. W jego ujęciu zasada odpowiedzialności jest konieczną korektą czy też kontrpropozycją dla nurtów utopijnych, które koncentrują się na forsowaniu..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 14 (przedawniony)
04-02-2017idefikswszechświata świadomość istnienia?
Męczy mnie, jako typowego, domorosłego "filozofa amatora w kapciach", od pewnego czasu myśl dotycząc faktu istnienia świadomości istnienia.

No bo tak: aby zaistniała świadomość istnienia (samoświadomość?) najwyraźniej wystarczy już kilkadziesiąt kilogramów materii uporządkowanej w odpowiedni sposób. A nawet kilkanaście kilogramów - bo przecież nawet dziecko od pewnego momentu "wie, że jest".

Skoro więc już kilkanaście kilogramów materii jest w stanie "wiedzieć, że jest", to co dopiero mówić o strukturze materii (energii?) nazywanej ogólnie wszechświatem?

Czy ta struktura jest bardziej, czy mniej skomplikowana, niż ludzki mózg?

Jakie kryteria wypadałoby tu zastosować? Samo kryterium upakowania "złożoności" na jakimś "wycinku przestrzeni" się raczej nie sprawdzi, bo jeśli materię mózgu będziemy rozpatrywać na poziomie atomowym czy tam nawet kwantowym, to się okaże, że tak naprawdę to jedna wielka pustka, w której od czasu do czasu można spotkać jakiś proton, neutron, elektron i inne pomniejsze cholerstwa...

Czyli zupełnie jak wszechświat - w zasadzie jedna wielka pustka, w której do czasu do czasu można na coś trafić, tak?

A jeśli faktycznie wszechświat rozpatrywany jako całość jest świadomy swojego istnienia, to musi chyba mieć nieźle przegwizdane? Czy nie musi?
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 12 (przedawniony)
23-01-2017meuszjklMaterialna nieśmiertelność
Na wstępie nadmieniam iż chce podzielić się tylko uproszczoną ideą i na pewno należałoby opisać ten proces w mądrzejszy sposób.

Jeżeli człowiek nie ma duszy, a kierują nim procesy biologiczno-chemiczne to można stwierdzić iż na naszą świadomość składa się współpraca wielu pierwiastków.
Dopiero w momencie specyficznego ich zainicjowania, ułożenia i powiązania pojawia się świadomość. Po śmierci, pierwiastki przestają ze sobą ściśle współpracować i zaczynają zasilać inną część materii, jeden np. zasili strukturę drzewa, drugi strukturę metalowego słupka, a trzeci może zasilić strukturę istoty która będzie posiadała samoświadomość - zwykły cykl obiegu materii. Nie ważne co by się z tymi konkretnymi pierwiastkami działo to według samoświadomości wynikającej z procesów biologiczno-chemicznych wynika że po "odmowie" współpracy między konkretnymi pierwiastkami następuje wyłącznie śmierć świadomości, materia rekombinuje dalej, zmienia się, a więc jest szansa że wygeneruje się nowa samoświadomość. Gdy samoświadomość umiera, materia nie wie że stanowi materię, ale materia wytwarza też samoświadomość zatem może z niej powstać np. koza, która już samoświadomość posiada.

A więc po śmierci samoświadomości, następuje pustka do momentu gdy materia ponownie wygeneruje świadomość. Zatem nie zdając sobie sprawy z minionego czasu po śmierci znów możemy się "obudzić" jako byt samoświadomy, tylko w innej formie.


Gdybanie...
Zakładając że wszechświat podlega procesom cyklicznym, a więc rośnie..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 78 (przedawniony)
22-01-2017olsonMoralność użytkowników forum
1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?

2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?

3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło? (załóżmy, że faktycznie są na to niezbite dowody i nie można oszukać samego siebie, więc proszę, nie piszcie, że w rzeczywistości taka sytuacja może nie istnieć)
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 7 (przedawniony)
21-01-2017ArminiusSamotność jako czynnik ryzyka
Odsetek Amerykańow, ktorzy twierdzą iż są samotni zwiększył się od lat 80 - tych ubiegłego wieku z 20 % do 40 %. Około 1/3 Amerykanów w wieku powyżej 65 lat żyje samotnie, w przypadku osób powyżej 85 roku życia jest to już połowa. Samotność i izolacja społeczna to czynniki ryzyka, które w bardzo poważnym stopniu wpływają nie tylko na naszą psychikę ale także na zdrowie fizyczne. I nie tylko w USA, problem jest przecież uniwersalny. Samotny tryb życia zwiększa ryzyko chorób serca o 29 % oraz udaru o 32 %. U odizolowanych socjalnie ryzyko śmierci w nastepnych 7 latach życia jest o 30 % większe. Izolowane socjalnie dzieci mają znacznie gorsze zdrowie od rówieśników "towarzyskich" 20 lat po upływie okresu dzieciństwa - nawet wówczas gdy pozostałe czynniki ryzyka znajdują się pod dobrą kontrolą. Summa summarum, samotnosć i odizolowanie społeczne to takie same czynniki ryzyka jak otyłosć i palenie. Podrzucam link do tekstu na temat, w którym są także zawarte propozycje neutralizowania czynników ryzyka jak wyżej. Paradoks patologicznej sytuacji jak wyżej polega na tym, iż ma ona miejsce w czasie gdy istnieją wyśmienite technologiczne narzędzia do nawiązywania kontaktu. Jednakze - jak się okazuje - wszystkie te "skajpy", "facebooki", poczty elektroniczne, telefony komórkowe nie spełniaja swojej roli. De facto mogą się one istotnie przyczyniać do rozkwitu patologii jak wyżej - bo oferują surogat kontaktu towarzyskiego, eliminując wartość autentyczną, to jest bezpośredni kontakt, bezpośrednią..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 30 (przedawniony)
19-01-2017Jan BednarskiNauka wobec współczesnych problemów społecznych

Wittgenstein nauczał, że znaczenie słowa nie powstaje przez jego zdefiniowanie. Może i miał racje, lecz dla zabawy załóżmy że to nieprawda ponieważ chciałbym zapytać o definicje właśnie. Czy poniższa definicja choroby spełnia choćby podstawowe kryteria współczesnej metody naukowej ?

Cytat:
Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. (Wikipedia, "nowa definicja choroby")


Wyobraźmy sobie 'chorobę', która charakteryzuje się tym że osobnik na nią cierpiący czuje się źle, ale twierdzi że czuje się dobrze. W świetle powyższej definicji jest to osobnik chory, ale nie da się tego empirycznie stwierdzić. Odwrotnie, wyobraźmy sobie stan organizmu w którym dany osobnik czuje się dobrze, ale twierdzi że czuje się źle. W świetle powyższej definicji jest to osobnik zdrowy, ale nie będzie się dało tego stwierdzić. Tak naprawdę w ogóle nie da się stwierdzić empirycznie czy dany osobnik spełnia własność o której mówi ta definicja. Niektórzy twierdziliby, że ta własność nawet nie istnieje. To nie jest też definicja, która mogłaby być przydatna nauce. Dobra definicja powinna odnosić się do empirycznie mierzalnych i obiektywnych parametrów medycznych a nie prywatnych doznań.

.
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 7 (przedawniony)
17-01-2017Arminius"Trupy wasze - doktory nasze!"
W wątku zatytułowanym "Anatomia kłamstwa( ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,731320) postawiono tezę, iż przedwojenne żądanie wprowadzenia zasady numerus clausus na polskich uniwersytetach (ograniczające liczbę żydowskich studentów proporcjonalnie do udziału procentowego Żydów w społeczeństwie polskim) było swoistą akcją afirmatywną - promującą kształcenie polskich chłopów, znajdujących się w gorszej sytuacji ekonomicznej niż Żydzi. Artykuł podlinkowany jest wielce interesującym głosem w debacie na temat - jednakże ponadto dotyka innego problemu mającego w II RP istotne znaczenie w kontekście konfliktu polsko - żydowskiego - a obecnie zapomnianego i nieznanego - a mianowicie tzw. "wojny o trupy". W wielkim skrócie rzecz w tym, iż studenci medycyny muszą krajać zwłoki aby się nauczyć rzemiosła. Tradycyjnie Żydów na medycynie było zawsze jak mrówków - co wynikało także z tego, iż połowa lekarzy w II RP to byli Żydzi, a na Kresach ów procent był nawet większy. Jednakże procent zwłok jak wyżej autoramentu żydowskiego był minimalny lub też w ogóle go nie było. Innymi słowy wszyscy studenci, w tym także Żydzi, krajali zwłoki Polaków - ( czy innych nacji) chrześcijan, co doprowadziło ze strony polskiej do protestów i żądań wyegzekwowania od strony żydowskiej proporcjonalnej - do liczby studentów żydwoskich - ilości zwłok. Z tym był jednakże potężny problem - bo Żydzi krajanie zwłok uważają za ich bezczeszczenie - i adekwatnie do tego gminy żydowskie nie chciały nawet słyszeć o tym aby..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 69 (przedawniony)
12-01-2017olsonPozamoralne rozumienie dobra i zła i wolna wola raz jeszcze
O dziwo mało kto rozumie, że jego działania wynikają z poprzednich przyczyn, które ukształtowały stan teraźniejszy.

Wolna wola a determinizm

Wolna wola nie może współistnieć z determinizmem, bo ten oznacza, że wszystko co się dzieje wynika bezpośrednio z tego co działo się wcześniej. Nie ma więc indywidualnej odpowiedzialności, bo decyzja nie zależy od podmiotu - podmiot jest jedynie uproszczeniem i typowo ludzką kategorią, czyli wewnętrznym zwierzęcym mechanizmem. Podmiot to suma przyczyn z przeszłości.

Wolna wola a losowość

Jeżeli nie determinizm, to może losowość dopuszcza wolną wolę? Nic z tego, bo ta oznacza, że podmiot nie może podjąć decyzji, bo nie ma na jakiej podstawie. Jeśli wszystko jest losowe, to decyzje też, a to uniemożliwia istnienie decyzji. Podmiot jest więc sumą losowych przyczyn.

Wolna wola nie może więc istnieć gdy istnieje przyczynowość. Jednak jeżeli przyczynowość i czas to tylko złudzenia, to tym bardziej nie może istnieć żadna wolna wola, bo brak przyczynowości byłby sytuacją bardzo podobną do losowości.

Ludzie próbują więc połączyć determinizm z losowością. Wygląda na to, że tak właśnie działa świat - pewne rzeczy muszą wyniknąć z zaistniałych przyczyn, a inne dopuszczają kilka rozwiązań i losowość. Próbują połączyć brak przewidywalności z wolną wolą, ale to gwałt na logice. Brak przewidywalności dotyczy przecież także nas samych w swoim własnym temacie. Każdy poznaje swoje wnętrze, które jest dane a priori i nawet jeśli je w jakiś sposób tworzymy..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 78 (przedawniony)
09-01-2017Jan BednarskiMaterialista i jego matematyczny pseudoproblem

Rozważmy ciekawy fragment z pewnego artykułu na temat obliczalności:

Cytat:
Consider, as an example, Fermat's conjecture: that there exist no positive integers x, y, z, and n, with n ~> 3, such that xn + yn = zn. Does there exist a Fortran program that prints "true" if Fermat's conjecture is true, or "false" if it is false, and then halts? The answer to the question, stated in this way, is yes. Indeed, consider the program, with just two instructions, that merely prints "true" and halts; and a second program that prints "false" and halts. Since Fermat's conjecture is either true or false, one of these is the desired program. So, there does indeed exist a program that does what we have asked. Similarly, any well-posed "yes-orno" problem is solvable. One might be tempted to reformulate the question so that its answer requires the specification of which is the desired program. But it turns out to be difficult to do this in a precise way.

źródło: web.physic(*)rse/papers/computability86.pdf

Kiedyś matematycy myśleli, że istnieje jakieś uchwytne kryterium dla wszystkich naszych sądów arytmetycznych, które możnaby ująć algorytmicznie. Turing udowodnił, że jest to niemożliwe. Prawdą jest, że dla każdego problemu istnieje jakiś algorytm zwracający prawidłową odpowiedź. Jednak sedno tw. Godla leży w tym, że sam proces jego znajdywania jest niealgorytmiczny. Należałoby na to spojrzeć w ten sposób:

[cytat]Problem..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 9 (przedawniony)
02-01-2017ArminiusRABINI WYPOWIEDZIELI WOJNĘ CHOINKOM.
Izraelscy rabini wypowiedzieli wojnę choince. W Jerozolimie wystąpili z oficjalnym listem, w którym przypomnieli właścicielom hoteli, iż w świetle żydowskiego religijnego prawa jest zakazanym wystawianie choiny oraz organizowanie przjęć noworocznych. Wielu spośród właścieli hoteli jak wyżej obawia się, iż zlekceważenie ostrzeżenia rabinów doprowadzi do cofnięcia posiadanych przez nich certyfikatów potwierdzających koszerność ich przybytków - bo w świetle enuncjacji rabinatu jak wyżej, choinka nie jest koszerna i jest wyzwaniem kłującym w oczy żydowskiemu charakterowi Izraela. Polityka podobna do nakreślonej wyżej od lat jest uskuteczniania nie tylko w Jerozolimie. W podlinkowanym materiale weryfikującym znajdują się szczegóły rabinackiej wojny z drzewkami bożonarodzeniowymi. Do jego lektury zachęcam wszystkich zainteresowanych. Tymczasem natomiast pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, iż akcja rabinatu jak wyżej jest podręcznikowym przykładem starotestamentowo - talmudycznej zdublowanej etyki "narodu wybranego", który chce mieć przywileje gdy jest w mniejszości ( akcja zapalania chanukowych świec w USA), sam natomiast w państwie Izrael gwałci bez zmrużenia prawa tamtejszej mniejszości.

Najpewniej niektórzy po przeczytaniu wątku i materiału podlinkowanego pomyślą w odruchu emocjonalnej retorsji aby - na przykład - polski episkopat wydał zalecenie nieprzyjmowania pejsatych Żydów restauracjach na krakowskim Kazimierzu - bo przecież pejsy kładą się cieniem na polskości tej krakowskiej..
Zobacz wypowiedzi..

Starsze [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155] [156] [157] [158] [159] [160] [161] [162] [163] [164] [165] [166] [167] [168] [169] [170] [171] [172] [173] [174] [175] [176] [177] [178] [179] [180] [181] [182] [183] [184] [185] [186] [187] [188] [189] [190] [191] [192] [193] [194] [195] [196] [197] [198] [199] [200] [201] [202] [203] [204] [205] [206] [207] [208] [209] [210] [211] [212] [213] [214] [215] [216] [217] [218] [219] [220] [221] [222] [223] [224] [225] [226] [227] [228] [229] [230] [231] [232] [233] [234] [235] [236] [237] [238] [239] [240] [241] [242] [243] [244] [245] [246] [247] [248] [249] [250] [251] [252] [253] [254] [255] [256] [257] [258] [259] [260] [261] [262] [263] [264] [265] [266] [267] [268] [269] [270] [271] [272] [273] [274] [275] [276] [277] [278] [279] [280] [281] [282] [283] [284] [285] [286] [287] [288] [289] [290] [291] [292] [293] [294] [295] [296] [297] [298] [299] [300] [301] [302] [303] [304] [305] [306] [307] [308] [309] [310] [311] [312] [313] [314] [315] [316] [317] [318] [319] [320] [321] [322] [323] [324] [325] [326] [327] [328] [329] [330] [331] [332] [333] [334] [335] [336] [337] [338] [339] [340] [341] [342] [343] [344] [345] [346] [347] [348] [349] [350] [351] [352] [353] [354] [355] [356] [357] [358] [359] [360] [361] [362] [363] [364] [365] [366] [367] [368] [369] [370] [371] [372] [373] [374] [375] [376] [377] [378] [379] [380] [381] [382] [383] [384] [385] [386] [387] [388] [389] [390] [391] [392] [393] [394] [395] [396] [397] [398] [399] [400] [401] [402] [403] [404] [405] [406] [407] [408] Pokaż nowsze wątki
Aby pisać w tym dziale, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów
« Wróć do działów Forum


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)