Racjonalista - Strona głównaDo treści
Moralność użytkowników forum

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-12-2016 17:35olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Moralność użytkowników forum
1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?

2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?

3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło? (załóżmy, że faktycznie są na to niezbite dowody i nie można oszukać samego siebie, więc proszę, nie piszcie, że w rzeczywistości taka sytuacja może nie istnieć)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

11-12-2016 18:31Nie na temat
 Ocena 4 na 4
JarekS (695 punktów)
>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
Nie można po prostu żyć i cieszyć się życiem?

>2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?

>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić
>dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?

Te pytania a zwłaszcza ostatnie to są do Ciebie głownie bo to Tobie roją się ostre dyktatury najlepiej z AI, pakowanie ludzi (i pewnie zwierzaków też albo i nie -skasować od razu zwłaszcza psy bo śmierdzą) bez pytania się o ich zdanie naturalnie do jakiegoś chorego Virtual Świata bo tam fajnie (rozumiem że bez powrotu co najgorsze) i inne kretynizmy które na szczęście są na razie ostrym Science Fiction klasy niskiej.
11-12-2016 22:11 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
>Nie można po prostu żyć i cieszyć się życiem?

Myślenie o niektórych sprawach jest niefajne, niewygodne, nieprzyjemne. Umysły unikają wielu myśli przez wyparcie.
Gdyby człowieka jak szczura przyprzeć do muru i zmusić do takich rozmyślań, ten zachowałby się jak ten szczur.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
>Nie można po prostu żyć i cieszyć się życiem?

A czy wątek jest o tym czy może o moralności?

>>2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?
>>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić
>>dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?
>Te pytania a zwłaszcza ostatnie to są do Ciebie głownie bo to Tobie roją się ostre dyktatury najlepiej z AI, pakowanie ludzi (i pewnie zwierzaków też albo i nie -skasować od razu zwłaszcza psy bo śmierdzą) bez pytania się o ich zdanie naturalnie do jakiegoś chorego Virtual Świata bo tam fajnie (rozumiem że bez powrotu co najgorsze) i inne kretynizmy które na szczęście są na razie ostrym Science Fiction klasy niskiej.

Strasznie kiepski trolling.
12-12-2016 07:07 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)

>>Te pytania a zwłaszcza ostatnie to są do Ciebie głownie bo to Tobie roją się ostre dyktatury najlepiej z AI, pakowanie ludzi (i pewnie zwierzaków też albo i nie -skasować od razu zwłaszcza psy bo śmierdzą) bez pytania się o ich zdanie naturalnie do jakiegoś chorego Virtual Świata bo tam fajnie (rozumiem że bez powrotu co najgorsze) i inne kretynizmy które na szczęście są na razie ostrym Science Fiction klasy niskiej.
>Strasznie kiepski trolling.

Strasznie kiepskie myślenie.
Chcesz żyć w VR - tak? Przynajmniej tak rozumiem Twoje wypowiedzi.
To VR będzie istnieć obok normalnego świata. Inaczej to przejdziesz wszystkich dyktatorów wsadzając tam inny przymusowo. Niejasna jest tez forma egzstencji w tym VR. Istniejesz jako program/urządzenie specjalizowane i tylko jako mózg, droga w jedną stronę wyłącznie czy podłączenie na zasadzie rozwinięcia obecnych interface do VR, z ożliwością wylogowania lub wysiadką przymusową z danego uniwersum w razie zgonu (na niby oczywiście). Stawiam że to drugie, chociażby z powodu potrzeby zaludnienia uniwersum żywymi ludźmi, mało będzie chętnych poza nieuleczalnie chorymi może na przesiadke na neurodynowy mózg ("II próg życia" się kłania).

W VR wszystko jest fikcyjne więc nie ma czegoś takiego jak moralność. Wszystko jest grą elektronów, światłem i cieniem (to z Lema, "137 sekund" jakbyś nie załapł na co stawiam) Problem będzie jak się już wylogujesz i nie załąpiesz że to już normalny świat. Tak jest z graczami na poważnie czasami, sam mało nie oberwłem (i to od cieniasa) za potknięcie się o router i rozwalenie sesji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To VR będzie istnieć obok normalnego świata.

W ten sposób nie zniknie cierpienie, niesprawiedliwość, bezsens i wiele innych złych rzeczy, które wiążą się z istnieniem takiego świata. Po co zostawiać randomową konfigurację gdy masz już wiedzę o tym jakie konfiguracje są dużo lepsze? Źli ludzie nie chcą VR i chcą zostawić ten świat z powodu wiary w jakieś urojone głupstwa. Jedynym argumentem jaki rozumiem jest brak wiedzy co do tego czy faktycznie to się uda. Analogiczna sprawa jak z dyktaturą. Jest jeden argument, którego mógłbyś spokojnie użyć i wyjść z tego z twarzą, to na siłę brniesz w racjonalizacje i przez to bredzisz.

>Inaczej to przejdziesz wszystkich dyktatorów wsadzając tam inny przymusowo.

A tutaj to niby zostaliśmy wsadzeni dobrowolnie? Brak słów na taki brak logiki.

>W VR wszystko jest fikcyjne więc nie ma czegoś takiego jak moralność.

Bzdura do kwadratu. Moralność to zbiór reguł wartościujących zachowanie, zawarty w formie nakazów i zakazów. W realnym świecie nie istnieje logicznie spójna i dobra moralność, ale w VR można by taką stworzyć, tzn w ogóle może ona nie być wtedy do niczego potrzebna. To co nazywamy złem to tylko niewiedza i nieumiejętność - niedobór woli mocy.

>Wszystko jest grą elektronów, światłem i cieniem (to z Lema, "137 sekund" jakbyś nie załapł na co stawiam) Problem będzie jak się już wylogujesz i nie załąpiesz że to już normalny świat. Tak jest z graczami na poważnie czasami, sam mało nie oberwłem (i to od cieniasa) za potknięcie się o router i rozwalenie sesji.
>

Przecież normalny świat jest grą atomów, neuroprzekaźników itd. Dlaczego wolisz randomowe niż uporządkowane?
11-12-2016 23:43 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
Jesteś zwykłym dupkiem. Stawiasz pytania bezpośrednio każdemu z nas z osobna, które są - najprostszym językiem mówiąc - wścibskie.
Sesje sobie urządzaj ze świnkami morskimi. Nie będę Ci radził byś to porzucił ale też nie spodziewaj się mądrych odpowiedzi na tego typu pytania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś zwykłym dupkiem. Stawiasz pytania bezpośrednio każdemu z nas z osobna, które są - najprostszym językiem mówiąc - wścibskie.

Co? Żartujesz, prawda? Co tu jest wścibskiego? Zadałem normalne pytanie, a jak ktoś nie chce to przecież nie zmuszam nikogo do odpowiedzi. Ludzie raczej lubią się chwalić tym jacy są dobrzy i moralni. Czemu nagle pytanie o to miałoby być wścibskie?

>Sesje sobie urządzaj ze świnkami morskimi. Nie będę Ci radził byś to porzucił ale też nie spodziewaj się mądrych odpowiedzi na tego typu pytania.
>

Od niemądrych ludzi nie spodziewam się mądrych odpowiedzi. Może ktoś napisze coś wartościowego, bo pytania są ok.
12-12-2016 00:21 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Co? Żartujesz, prawda?
Zwykle.
>Od niemądrych ludzi nie spodziewam się mądrych odpowiedzi. Może ktoś napisze coś wartościowego, bo pytania są ok.
Skoro tak, jedź do Torunia i zadaj je Rydzykowi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jak Ci się nie podobają to nie pisz w tym wątku.
12-12-2016 00:45 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Jak Ci się nie podobają to nie pisz w tym wątku.
Ok. Kończąc - Rzecz nie w tym czy mi się podobają. One mają sens, jednak wątpię czy znajdziesz kogoś kto na forum publicznym chciałby udzielić Ci odpowiedzi na tak postawione pytania. Nie nazwałbym Cię dupkiem gdybyś nie zamazał odpowiedzi na ten szary kolor
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ok. Kończąc - Rzecz nie w tym czy mi się podobają. One mają sens, jednak wątpię czy znajdziesz kogoś kto na forum publicznym chciałby udzielić Ci odpowiedzi na tak postawione pytania.

Bo?

>Nie nazwałbym Cię dupkiem gdybyś nie zamazał odpowiedzi na ten szary kolor

Czyli nazwałeś mnie dupkiem bo off topicową wypowiedź oznaczyłem jako off top?
JarekS (695 punktów)

>Od niemądrych ludzi nie spodziewam się mądrych odpowiedzi.

Ale pamiętaj że emblemat z umbermens nadal nie ustalony (domagam się zdecydowanie koła sterowego, spracowanych rąk i likwidacji tego idiotycznego logo z U ala Supermen).

> Może ktoś napisze coś wartościowego, bo pytania są ok.

To co trzeba zrobić by moralność okazała się zła? Tak praktycznie? Tylko nie morderstwa, tortury bez powodu itp. bierzesz ludzi z portalu za dewiatów czy jak?
Jak dajesz temat tego typu to powinieneś znać rozwiązanie.

W VR będzesz miał jatkę, ciekawe ile taki świat pożyje (to oczywiście nie problem -zrobi się nowy).
11-12-2016 19:50Nie na temat
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
Dzielę ludzi na "debili" i "olsonów"; wzięłam to z Twoich postów.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To jeszcze byłoby dobrze jakbyś nauczyła się czytać ze zrozumieniem. To przydatna umiejętność, a skoro potrafisz bawić się słowami i ripostować, to tym bardziej powinnaś nauczyć się tej prostej sztuki
11-12-2016 20:30Nie na temat
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło? (załóżmy, że faktycznie są na to niezbite dowody i nie można oszukać samego siebie, więc proszę, nie piszcie, że w rzeczywistości taka sytuacja może nieistnieć)
Cholera, a nie lepiej było zadać prostsze pytanie
3 Jesteś za czy przeciw Radiu Maryja.
Pół niedzieli zmarnowałem i dodatkowo godzinę żeby rozwiązać zadanie w nawiasach.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Cholera, a nie lepiej było zadać prostsze pytanie
>3 Jesteś za czy przeciw Radiu Maryja.

Nie.

>Pół niedzieli zmarnowałem i dodatkowo godzinę żeby rozwiązać zadanie w nawiasach.

Aha.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło? (załóżmy, że faktycznie są na to niezbite dowody

Dowody na obiektywne zło?
Wiesz co jest obiektywnym złem? Zjeść chleb. Zjesz go zamiast wyrzucić na śmietnik, przez co nie zjedzą go robale czym ograniczysz rozwój życia na Ziemi.

Opisujesz sytuację zmiany przekonań, poglądów czyli tzw. wiary, w której w umyśle pierwotne zło zmienia się we wtórne dobro.

O sytuacji zmiany poglądów piszesz jednak nielogicznie:
>chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?

Może przez zastosowanie przymiotnika obiektywny, który próbujesz ponownie wcisnąć w uniwersalną moralność a ustaliliśmy już, że obiektywy to jedynie powszechny.

Chcąc czynić we własnym przekonaniu dobro możesz czynić zło jedynie w przekonaniu sprzecznej osobowości, tj. osobowości innego człowieka, lub siebie po zaprzeczeniu i przekształceniu poglądów. Nielogiczne jest wciskanie zła w przekonania człowieka, który wierzy, że czyni dobro.

Właściwie mógłbym napisać, że chcąc czynić we własnym przekonaniu dobro możesz czynić zło jedynie w przekonaniu innego człowieka, ponieważ ty sam po zaprzeczeniu własnym poglądom i po przekształceniu jesteś właściwie innym człowiekiem. Po wcześniejszym, pierwotnym, starym ty być może zostaje pamięć, wspomnienie ale na pewno nie ma już zrozumienia dla wcześniejszych poglądów.

Zmianę osobowości w jednym ciele można byłoby porównać z wymianą systemu operacyjnego na komputerze. Ta sama materia ale już zupełnie jej czynność.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Może przez zastosowanie przymiotnika obiektywny, który próbujesz ponownie wcisnąć w uniwersalną moralność a ustaliliśmy już, że obiektywy to jedynie powszechny.

Nie próbuję wciskać nigdzie uniwersalnej moralności. To Ty ignorujesz istnienie logiki poza emocjami i poza własnym subiektywnym punktem widzenia.

>Chcąc czynić we własnym przekonaniu dobro możesz czynić zło jedynie w przekonaniu sprzecznej osobowości, tj. osobowości innego człowieka, lub siebie po zaprzeczeniu i przekształceniu poglądów. Nielogiczne jest wciskanie zła w przekonania człowieka, który wierzy, że czyni dobro.

Mieliśmy niedawno na forum przykład pedofila, który próbował zracjonalizować swoje zboczenie. Myślisz tutaj tak samo jak on, tylko wg Ciebie różnicie się jedynie programami, w efekcie odczuwasz pewnie obrzydzenie do niego, co jest dla Ciebie taką samą emocją jak np instynktowny wstręt do owadów. Przecież sprzeczność interesów nie ma tu żadnego znaczenia. Występuje ona także w sytuacji gdzie bandyta atakuje ofiarę z nożem i zabiera jej pieniądze. Sytuacja relatywna bo obaj mają sprzeczne interesy? Albo ktoś wybiera czy lepiej się naćpać, czy pobiegać. Też relatywna sytuacja bo jedno i drugie ma pozytywne i negatywne emocjonalne strony?

Dobro i zło oparte na rozszczepieniu jest samo w sobie głupie. Nie istnieją przecież żadne aniołki i diabełki i przypisane do tego czyste zło i czyste dobro. Każda sytuacja wiąże się z wyborem, a ten ma dobre i złe strony. Dobrem jest więc wartość, dokonanie lepszego wyboru niż inne gorsze wybory, które są złem. Ludzie wartościowi to tacy, którzy potrafią sobie odmówić krótkotrwałych przyjemności dla długotrwałych korzyści, a bezwartościowi to tacy, którzy chcą wszystko mieć tu i teraz i przez to zaniedbują to co długofalowe. Ludzie skrajnie bezwartościowi to tacy, którzy dla swoich egoistycznych korzyści są w stanie zabijać innych i zadawać im cierpienie. Są jeszcze ludzie, dla których zadawanie cierpienia jest wartością samą w sobie - ludzie źli. I oni nie unikają relatywizmu, bo bywa i tak, że ofiara dzięki komuś takiemu zyskuje naukę. Źli ludzie czasem postępują dobrze gdy eliminują innych złych ludzi - logika, dwa minusy dają plus.

Mi chodzi o coś innego. Kim jest relatywista moralny, który uważa się za dobrego człowieka? Albo hipokrytą, albo mówiąc "dobry" ma na myśli inny desygnat dobra niż dobro absolutne. Niektórzy poprzez dobro rozumieją pomaganie innym. Robią to często wręcz na siłę. Wielu się w ten sposób dowartościowuje, nadaje tym sens swojemu bezsensownemu życiu. Kim jest absolutysta moralny? Kimś kto sam się oszukuje co do istnienia jedynego właściwego dobra. Może oprzeć swoje wartości na iluzji np "jakie wartości byłyby dobre gdyby ludzie mieli wolną wolę?". Tak postrzegane dobro jest jednocześnie bardzo intuicyjne, a z drugiej strony całkowicie oderwane od rzeczywistości i faktycznych ludzkich wyborów, którym towarzyszą różne czynniki mające większą lub mniejszą wagę. Absolutysta ryzykuje, że odda się jakiemuś "dobru", które w rzeczywistości jest złe (absolutysta wierzy, że istnieje absolutne dobro, więc gdy jego przekonania zostaną zweryfikowane może się okazać, że czynił zło). Teraz ciekawi mnie czy tacy absolutyści stawiają na pierwszym miejscu swoje postrzeganie dobra czy chęć bycia dobrym wg tych absolutnych standardów. Zauważ, że jest wiele dylematów moralnych, które skłaniają nas ku relatywizmowi, ale są rzeczy obiektywnie złe, które wydawałyby się temu przeczyć.

>Zmianę osobowości w jednym ciele można byłoby porównać z wymianą systemu operacyjnego na komputerze. Ta sama materia ale już zupełnie jej czynność.

No i jedynie ciągłość świadomości jest cały czas taka sama, niezależnie od tych zmian. Twoje doświadczenie. O tym piszę, że to prawdziwy Ty. Ciało i osobowość to jedynie nakładki, jedynie element świata, za który odpowiadają przyczyny i skutki.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Próbujesz wcisnąć jednak jak religijni, że uniwersalne dobro istnieje i jest nim życie.
A ja pytam się czyje? Bo na tym padole łez życie jednego wyklucza życie drugiego.

Nie wierzę w żadną uniwersalną moralność, którą może i nieświadomie próbujesz przepchnąć.
Istnieje moja moralność, twoja moralność, moralności innych ludzi.

Przy uszkodzeniach mózgu ludzie czasem tracą pamięć i doświadczenie idzie w pizdu, inni potrafią wyprzeć niekompatybilne z aktualną osobowością wspomnienia. Ciągłość osobowości jest jak ciągłość systemów społecznych 25 lat temu komuna dziś socjalizm korporacyjny.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Próbujesz wcisnąć jednak jak religijni, że uniwersalne dobro istnieje i jest nim życie.

Zdecydowanie nie. Uważam, że istnieje uniwersalne zło i jest nim życie.

>Nie wierzę w żadną uniwersalną moralność, którą może i nieświadomie próbujesz przepchnąć.

Istnieją uniwersalnie złe rzeczy.

>Przy uszkodzeniach mózgu ludzie czasem tracą pamięć i doświadczenie idzie w pizdu, inni potrafią wyprzeć niekompatybilne z aktualną osobowością wspomnienia. Ciągłość osobowości jest jak ciągłość systemów społecznych 25 lat temu komuna dziś socjalizm korporacyjny.

Nie chodzi mi o pamięć tylko o faktycznie zaistniałe doświadczenie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Istnieją uniwersalnie złe rzeczy.

Bóg ci to powiedział? Bo jeśli tak to powinieneś wyryć w kamieniu, żeby nie uleciało.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Doświadczenie to pokazuje. Taką rzeczą jest np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo. Jeśli ktoś to zrobi bezinteresownie, targany dzikimi psychopatycznymi i sadystycznymi emocjami to mowa przecież o czymś obiektywnie złym. Korzyści z tego działania nie poniesie także nikt.
12-12-2016 03:42 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
> Taką rzeczą jest np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo.
Musisz wymyślić coś, co nie figuruje w kodeksie karnym, bo inaczej nikt Ci się nie przyzna i niczego się nie dowiesz.
JarekS (695 punktów)

>Musisz wymyślić coś, co nie figuruje w kodeksie karnym, bo inaczej nikt Ci się nie przyzna i niczego się nie dowiesz.

Porządna czarna msza dla katolika ?
Seks na ichnim ołtarzu, inwokacje do pana ciemności (czy co tam mają rozrywkowego) itp. oczywiście żadnych tortur, dobrowolnie, wszyscy po 18 lat (ja bym się troche tych różnch chorób bał).

Albo wymyśleć jakąś religię tak konkretnie która z prawem kanonicznym mocno skonfliktowane a tak normalnie jest dla wszystkich myślących, żadnych nadużyć, tortur nic takiego ale z jajem itp.
Episode_2 (3284 punktów)

>Porządna czarna msza dla katolika ?
Na to jest artykuł o obrazie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Musisz wymyślić coś, co nie figuruje w kodeksie karnym, bo inaczej nikt Ci się nie przyzna i niczego się nie dowiesz.

Przeczytaj sobie jaki jest kontekst. Odpowiadałem Krystkonowi na stwierdzenie, że moralność nie jest w żadnym stopniu absolutna.

Mojego stanowiska niestety nie da się opisać dokładnie słowami bo z jednej strony moralność nie jest absolutna w żadnym stopniu, a człowiek nie zna prawdy ontologicznej i nie wiadomo czy taka w ogóle istnieje. Z drugiej strony przykłady bardzo złych rzeczy świadczą o tym, że jednak takie istnieją i w żaden sposób nie da się ich nazwać dobrem bez gwałcenia logiki. Wszystko zależy od punktu widzenia i niestety rzeczywistość wygląda tak, że logika jest przez ludzi przykładana szczątkowo i wybiórczo do niektórych obserwacji i wdruków przejętych z otoczenia.

Wątek założyłem po to żeby ludzie uważający się za dobrych głosili swoje prawdy objawione i nie potrafili uzasadnić źródeł swojej moralności, sprzeczności i jej emocjonalnego pochodzenia. Racjonaliści powinni z kolei podejść do tego tak jak ja. Moralność to ewolucyjny mechanizm społeczny, który wykształcił się w formie szczątkowej i wypaczonej. W dodatku nie istnieje jedna właściwa moralność, do której każdy mądry człowiek musi dojść, choć z drugiej strony jest sporo negatywnych przykładów, które zmuszają do stwierdzenia, że dany czyn jest zły.

Ocena dobry/zły nie wyczerpuje przecież tematu moralności. Kolejną ważną kwestią jest ocena możliwości podmiotu oraz fakt, że na wszystkie czyny wpływ mają niezależne od nas przyczyny i skutki.
13-12-2016 07:42 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Mojego stanowiska niestety nie da się opisać dokładnie słowami bo z jednej strony moralność nie jest absolutna w żadnym stopniu, a człowiek nie zna prawdy ontologicznej i nie wiadomo czy taka w ogóle istnieje.

To jak chcesz żeby inni coś napisali jak to nieopisywalne wg Ciebie

>Z drugiej strony przykłady bardzo złych rzeczy świadczą o tym, że jednak takie istnieją i w żaden sposób nie da się ich nazwać dobrem bez gwałcenia logiki.

>Wątek założyłem po to żeby ludzie uważający się za dobrych głosili swoje prawdy objawione i nie potrafili uzasadnić źródeł swojej moralności, sprzeczności i jej emocjonalnego pochodzenia.

Nie ma czegoś takiego jak moralność, dobro i zło, są relacje z innymi obiektami. I te podlegają jak najbardziej racjonalnej ocenie.

>Racjonaliści powinni z kolei podejść do tego tak jak ja. Moralność to ewolucyjny mechanizm społeczny, który wykształcił się w formie szczątkowej i wypaczonej. W dodatku nie istnieje jedna właściwa moralność, do której każdy mądry człowiek musi dojść, choć z drugiej strony jest sporo negatywnych przykładów, które zmuszają do stwierdzenia, że dany czyn jest zły.

Wystarczy poobserwować stado Cyjonow czy CAO żeby poprawnie funkcjonować. Pod warunkiem że nie trafisz np. na kalifat później. Kalifat to jest dobry przykład moralności, czegoś co jest wymyślone, narzucone, jest bez sensu a w określonych okolicznościach groźne dla jednostek.

>Ocena dobry/zły nie wyczerpuje przecież tematu moralności. Kolejną ważną kwestią jest ocena możliwości podmiotu oraz fakt, że na wszystkie czyny wpływ mają niezależne od nas przyczyny i skutki.

W stadzie Cyjonów szybko zaliczyłbyś banicje (przenosząc oczywiście zachowania) i Twoje geny nie zostałyby przekazane. Głownie za durnowate pomysły dyktowania innym swojego stanowiska i chęć jego siłowego narzucania.

ps
Nadal nie wiem co z koszulką umbermensa (i kołem sterowym).
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Mojego stanowiska niestety nie da się opisać dokładnie słowami bo z jednej strony moralność nie jest absolutna w żadnym stopniu, a człowiek nie zna prawdy ontologicznej i nie wiadomo czy taka w ogóle istnieje.
>To jak chcesz żeby inni coś napisali jak to nieopisywalne wg Ciebie

Nie czytasz ze zrozumieniem. Napisałem, że nie da się tego opisać dokładnie słowami. A nawet jak coś opiszę to ludzie Twojego pokroju i tak nie zrozumieją i przekręcą. Do inteligentnych ludzi można wyrażać się tak, że zrozumieją mimo braku możliwości stworzenia dokładnego opisu. Na tym właśnie retoryka żeby jak najdokładniej opisać swoje myśli. Niektóre myśli można opisać niedokładnie, ująć je z różnych perspektyw, obszerniej wyjaśnić i dać rozmówcy szansę zinterpretowania przesłania.

Poza tym w tej wypowiedzi pisałem o niemożliwości opisania dokładnie niektórych poglądów i chodziło mi właśnie o to, że jak bym czegoś nie opisał to rozmówca ma ograniczoną możliwość zrozumienia. Niektórzy mogą mieć prostą moralność, którą mogą prosto opisać, a inni mogą spróbować opisać co sądzą na ten temat.

>Nie ma czegoś takiego jak moralność, dobro i zło, są relacje z innymi obiektami. I te podlegają jak najbardziej racjonalnej ocenie.

Jest moralność, dobro i zło. Moralność to społeczny mechanizm polegający na wytwarzaniu przez społeczeństwa kodeksu zachowań uznanych za dobre lub złe (nakazy i zakazy). Dobro i zło to kategorie umysłu. Racjonalne oceny także. Dylematy moralne mają to do siebie, że nie są racjonalne. Trzeba wybrać między tym jak rozłożą się zyski i straty, ale nie można przewidzieć wszystkich skutków działań. Zło może długofalowo obrócić się w dobro i odwrotnie.

>Wystarczy poobserwować stado Cyjonow czy CAO żeby poprawnie funkcjonować.

Jasne i wystarczy naśladować kalkulator żeby nauczyć się poprawnie liczyć.

Idź już z tymi swoimi cyjonami. Tragedia

>W stadzie Cyjonów szybko zaliczyłbyś banicje (przenosząc oczywiście zachowania) i Twoje geny nie zostałyby przekazane. Głownie za durnowate pomysły dyktowania innym swojego stanowiska i chęć jego siłowego narzucania.

Przecież moja postawa to właśnie sprzeciwianie się dyktowaniu przez innych swojego stanowiska i chęć jego siłowego narzucania. Stąd właśnie atak na takie osoby i ich kategorie myślowe takie jak np "wolna wola".

>ps
>Nadal nie wiem co z koszulką umbermensa (i kołem sterowym).
>

Ale suchar. To jest imitacja poczucia humoru czy czego?
13-12-2016 15:33 
 Ocena 2 na 4
JarekS (695 punktów)

>>To jak chcesz żeby inni coś napisali jak to nieopisywalne wg Ciebie
>Nie czytasz ze zrozumieniem. Napisałem, że nie da się tego opisać dokładnie słowami. A nawet jak coś opiszę to ludzie Twojego pokroju i tak nie zrozumieją i przekręcą. Do inteligentnych ludzi można wyrażać się tak, że zrozumieją mimo braku możliwości stworzenia dokładnego opisu.

Powtarzasz się, już ustaliliśmy że jestem plebs, niskiej inteligencji i podczłowiek (bez praw publicznych).

>>Nie ma czegoś takiego jak moralność, dobro i zło, są relacje z innymi obiektami. I te podlegają jak najbardziej racjonalnej ocenie.
>Jest moralność, dobro i zło. Moralność to społeczny mechanizm polegający na wytwarzaniu przez społeczeństwa kodeksu zachowań uznanych za dobre lub złe (nakazy i zakazy).

Społeczeństwo nazistów, klasyfikują mnie do niego (podobno mam rysy nordyckie czy coś w okolicach U z kropkami, nie wiem cz sobie jaja kumpel robił czy coś jest na rzeczy) i nakaz eksterminacji podludzi. Jest moralnie dobry, wytworzony przez społeczeństwo mające moralność, preferowany przez oficerów SS mających rodziny, dzieci itp. Moja ciotka była w Kolbuszowej, nasłuchałem się rózności z czasów II światowej. Tyle są warte Twoje przyjmowane at hoc wzorce.

>Dobro i zło to kategorie umysłu. Racjonalne oceny także. Dylematy moralne mają to do siebie, że nie są racjonalne. Trzeba wybrać między tym jak rozłożą się zyski i straty, ale nie można przewidzieć wszystkich skutków działań. Zło może długofalowo obrócić się w dobro i odwrotnie.
>>Wystarczy poobserwować stado Cyjonow czy CAO żeby poprawnie funkcjonować.
>Jasne i wystarczy naśladować kalkulator żeby nauczyć się poprawnie liczyć.
>Idź już z tymi swoimi cyjonami. Tragedia

Zachowania Cyjonów (nazwa więc duża litera) czy CAO (prawdziwych pasterskich) to
weryfikacja podstawowych zachowań i relacji pomiędzy obiektami nie będącymi ludźmi (cenne), mających zbliżoną ewlucje i organizację, społecznych i grupowych. Jak bym był nazistą to bym się zastanowił dlaczego dwie grupy Cyjonów spotykając się nie walczą ze sobą i dlaczego nie zabija się innych szczeniaków (nie z grupy własnej). Albo dlaczego agresywne do innych psów pastuchy mają wylot (albo i do piachu od opiekuna) i dlaczego nie wolno się im urządzać walk pomiędzy grupami psów.

>>W stadzie Cyjonów szybko zaliczyłbyś banicje (przenosząc oczywiście zachowania) i Twoje geny nie zostałyby przekazane. Głownie za durnowate pomysły dyktowania innym swojego stanowiska i chęć jego siłowego narzucania.

>Przecież moja postawa to właśnie sprzeciwianie się dyktowaniu przez innych swojego stanowiska i chęć jego siłowego narzucania. Stąd właśnie atak na takie osoby i ich kategorie myślowe takie jak np "wolna wola".

1. Preferujesz dyktature jako sposób zarządzania państwem z podziałem na normalnych i plebs, podludzi i wyborem zakresu możliwości wg takiego klucza.

2. Preferujesz ocenianie czy ktoś jest warty życia czy nie przynajmniej w stanie krytycznym ale bez wcześniejszych uwarunkowań i uzgodnień czy ktoś tak chce czy nie, chcesz przymusowych badań lekarskich i aborcji z decyzją lekarzy, pod przymusem i bez woli matki. Co w połączeniu z 1) daje możliwość jakie prezentowała II światowa przykładowo, Wietnam, Laos i inne. Albo gorzej.

3. Preferujesz cenzurę, ograniczenia wolności i swobody wypowiedzi, bardzo ostre (w tym na Internecie i to z automatu i dokładnie - poczytaj sobie jakie mozliwości mają obecne organy i jakie są ostre ograniczenienia w tym zakresie) oraz co najgorsze kasowanie i to fizyczne niewygodnych przeciwników politycznych i nie tylko (wrózki, astrolodzy /etc) podciągając to pod zdradę państwa i inne bzdety,

Byłoby więcej ale mi się nie chce
Zatem nie uznaje cytatu wyżej

>Ale suchar. To jest imitacja poczucia humoru czy czego?

Raczej istotny dla Ciebie temat.
Episode_2 (3284 punktów)

>Mojego stanowiska niestety nie da się opisać dokładnie słowami bo z jednej strony moralność nie jest absolutna w żadnym stopniu, a człowiek nie zna prawdy ontologicznej i nie wiadomo czy taka w ogóle istnieje. Z drugiej strony przykłady bardzo złych rzeczy świadczą o tym, że jednak takie istnieją i w żaden sposób nie da się ich nazwać dobrem bez gwałcenia logiki.
No bo trudno wyrazić coś, co jest sprzeczne, nie przyznając się do sprzeczności.

>>> Taką rzeczą jest np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo.
Kot by się nie zgodził.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Mojego stanowiska niestety nie da się opisać dokładnie słowami bo z jednej strony moralność nie jest absolutna w żadnym stopniu, a człowiek nie zna prawdy ontologicznej i nie wiadomo czy taka w ogóle istnieje. Z drugiej strony przykłady bardzo złych rzeczy świadczą o tym, że jednak takie istnieją i w żaden sposób nie da się ich nazwać dobrem bez gwałcenia logiki.
>No bo trudno wyrazić coś, co jest sprzeczne, nie przyznając się do sprzeczności.

Podkreślanie tej sprzeczności to główny motyw moich wypowiedzi na forum. Językiem nie da się opisać prawdy - to kolejny główny motyw. Wynika z tego, że cokolwiek ludzie bredzą o moralności, to jest to samowywrotne logicznie dziadostwo, przeważnie powiązane silnie z emocjami, co opiera się na racjonalizacjach. Dlatego moralność należy rozpatrywać przez pryzmat użyteczności, co prowadzi i tak do konkluzji, że nie ma jak sprawdzić która moralność jest użyteczna. Można oczywiście zaprzeczyć skrajnościom.

Chciałem aby ludzie wypowiedzieli się na temat swojego podejścia do moralności.

>>>> Taką rzeczą jest np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo.
>Kot by się nie zgodził.
>

Od kiedy koty rozumieją moralność?
23-12-2016 22:52 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)

>Podkreślanie tej sprzeczności to główny motyw moich wypowiedzi na forum.
To sorry. Ostatnio nie miałem czasu czytać.

Uważasz, że nie istnieje obiektywne dobro, ale istnieje zło. Ale na jakiej podstawie? Na podstawie intersubiektywnych odczuć jednego gatunku. Hm...

> nie ma jak sprawdzić która moralność jest użyteczna.
Ta, która pozwoliła nam przetrwać do tej pory?

>Od kiedy koty rozumieją moralność?
Przede wszystkim koty nie umieją mówić, więc nie wiemy, co rozumieją.
Jakąś moralność zauważono jednak u niektórych zwierząt. A Ty upierasz się przy subiektywnym odczuciu jednego gatunku.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To sorry. Ostatnio nie miałem czasu czytać.

Nie ostatnio tylko w ogóle.

>Uważasz, że nie istnieje obiektywne dobro, ale istnieje zło. Ale na jakiej podstawie? Na podstawie intersubiektywnych odczuć jednego gatunku. Hm...

Jeszcze inaczej. Skoro dobro nie istnieje obiektywnie, to prowadzi to do tego, że to co istnieje jest złe. Wystarczy jedna cierpiąca osoba żeby świat był zły, bo oznaczałoby to, że gdyby pozostali byli szczęśliwi to tamta osoba cierpiałaby za nich. A tu cierpienia jest więcej i jest ono bardziej znaczące od szczęścia często nawet gdy jest go mniej. Dobro i zło to tylko ludzkie kategorie poznawcze i mega uproszczenia, ale emocje opierają się właśnie na uproszczonych kategoriach i odczuciach, które im towarzyszą. Negatywne i pozytywne emocje są ważniejsze niż przekonania na ich temat, tzn liczy się sam fakt odczuwania. Cała reszta to tylko spekulacje.

>> nie ma jak sprawdzić która moralność jest użyteczna.
>Ta, która pozwoliła nam przetrwać do tej pory?

A może bez niej też byśmy przetrwali albo tym bardziej? A może przetrwanie nie jest zwieńczeniem moralności i właściwa moralność czasem wymaga pozbycia się istnienia? No i nie wiemy która moralność pozwoliłaby nam najlepiej przetrwać, tak aby towarzyszyło też temu szczęście.

>>Od kiedy koty rozumieją moralność?
>Przede wszystkim koty nie umieją mówić, więc nie wiemy, co rozumieją.
>Jakąś moralność zauważono jednak u niektórych zwierząt. A Ty upierasz się przy subiektywnym odczuciu jednego gatunku.
>

Kto powiedział, że się przy nim upieram? Nie rozumiem zarzutu. Właśnie uważam, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów.
27-12-2016 02:54 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Skoro dobro nie istnieje obiektywnie, to prowadzi to do tego, że to co istnieje jest złe.
Przecież to jest bez sensu.
A jeśli biel nie istnieje obiektywnie, to wszystko co istnieje jest czarne?

>Wystarczy jedna cierpiąca osoba żeby świat był zły,
Ten świat jest zły tylko w odczuciu tej cierpiącej osoby.

>Negatywne i pozytywne emocje są ważniejsze niż przekonania na ich temat, tzn liczy się sam fakt odczuwania. Cała reszta to tylko spekulacje.
Tu pełna zgoda.
Np. jeśli człowiek ciągle odczuwa odczuwa negatywne emocje, to spekuluje, że świat jest zły.

>Kto powiedział, że się przy nim upieram? Nie rozumiem zarzutu. Właśnie uważam, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów.

Skoro uważasz, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów, to teraz ja nie rozumiem dlaczego napisałeś, że istnieje obiektywne zło, np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo

Przecież koty właśnie tak robią, bawią się myszą, niby ją wypuszczają a na koniec zabijają i nawet jej nie zjedzą. Zwykła kocia rozrywka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skoro dobro nie istnieje obiektywnie, to prowadzi to do tego, że to co istnieje jest złe.
>Przecież to jest bez sensu.
>A jeśli biel nie istnieje obiektywnie, to wszystko co istnieje jest czarne?

Nie. Przecież wiadomo, że bazą są tutaj emocje, a te jeśli nie ma dobra prowadzą do zła. Brakiem dobra i zła byłby brak czegokolwiek w ogóle. Biel i czerń to sposób interpretacji rzeczywistości, podobnie jak dobro i zło (tylko to drugie jest bardziej luźne), ale już uczucia i nieprzyjemność lub przyjemność jaka się z tym wiąże, nie podlegają wartościowaniu tylko są wyznacznikiem tego czy coś jest dobre czy złe.

>>Wystarczy jedna cierpiąca osoba żeby świat był zły,
>Ten świat jest zły tylko w odczuciu tej cierpiącej osoby.

Powiedział psychopata myślący, że świat jest dobry i torturujący niewinną ofiarę. Właśnie w tym rzecz, że relatywiści moralni kompromitują się gdy chcą wszystko relatywizować i uznać, że żadna wartość nie jest faktyczna, a absolutyści gdy próbują wziąć jakąś zasadę i postawić tezę, że to absolutne dobro lub zło. Prawie zawsze można znaleźć kontrprzykłady. Ja jednak uważam, że jeśli ktoś ma cierpieć za innych to jest to złe i będąc szczęśliwym bez wahania oddałbym życie i to szczęście po to żeby inni nie musieli cierpieć za mnie. Na pewno jednak bym za nikogo nie cierpiał poświęcając całe życie.

>>Negatywne i pozytywne emocje są ważniejsze niż przekonania na ich temat, tzn liczy się sam fakt odczuwania. Cała reszta to tylko spekulacje.
>Tu pełna zgoda.
>Np. jeśli człowiek ciągle odczuwa odczuwa negatywne emocje, to spekuluje, że świat jest zły.

Bzdura. Może myśleć, że świat jest dobry, a tylko jemu przytrafiło się zło. Tak myślą ofiary. Można odczuwać prawie same pozytywne emocje i myśleć, że świat jest zły, bo logika i empatia na to wskazują.

Liczy się sam fakt odczuwania, czyli na podstawowym poziomie cierpienie jest złem, a szczęście dobrem. Można się sprzeczać o to co miałoby być lepszym szczęściem, albo jakie cierpienie warto poświęcić dla czegoś wartościowego i tu można się spierać, ale podstawa jest zawsze ta sama. Nawet jeśli cierpienie prowadzi do wyższego dobra dla innych albo na przyszłość. Wystarczy jedna cierpiąca osoba bez szans na brak cierpienia i okazuje się, że winni temu cierpieniu są inni ludzie, którzy uważają życie za dobre, rozmnażają się itd.

>>Kto powiedział, że się przy nim upieram? Nie rozumiem zarzutu. Właśnie uważam, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów.
>Skoro uważasz, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów, to teraz ja nie rozumiem dlaczego napisałeś, że istnieje obiektywne zło, np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo

Udowodnić Ci to empirycznie?

Dobro i zło w pozamoralnym sensie - mówi Ci to coś?
27-12-2016 04:23 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Brakiem dobra i zła byłby brak czegokolwiek w ogóle.
Czyli według Ciebie nie istnieją rzeczy neutralne?

>uczucia i nieprzyjemność lub przyjemność jaka się z tym wiąże, nie podlegają wartościowaniu tylko są wyznacznikiem tego czy coś jest dobre czy złe.
Jak mam to rozumieć? Że dobre jest to, co wywołuje pozytywne odczucia?

>Właśnie w tym rzecz, że relatywiści moralni kompromitują się gdy chcą wszystko relatywizować i uznać, że żadna wartość nie jest faktyczna, a absolutyści gdy próbują wziąć jakąś zasadę i postawić tezę, że to absolutne dobro lub zło. Prawie zawsze można znaleźć kontrprzykłady.
Jak i wszystko można sprowadzić do absurdu.
A są w ogóle ludzie, którzy nie są ani relatywistami, ani absolutami? Bo wydaje mi się, że według Ciebie nie powinni istnieć. Na szczęście, mogą być tacy, którzy mają sprzeczne poglądy.

>Ja jednak uważam, że jeśli ktoś ma cierpieć za innych to jest to złe
Poświęcanie się dla innych jest dobre.

>Bzdura. Może myśleć, że świat jest dobry, a tylko jemu przytrafiło się zło.
Oczywiście, to był tylko przykład. Ludzie mogą różnie reagować.

> Wystarczy jedna cierpiąca osoba bez szans na brak cierpienia i okazuje się, że winni temu cierpieniu są inni ludzie, którzy uważają życie za dobre, rozmnażają się itd.
Nie bardzo widzę to wynikanie winy.

>Udowodnić Ci to empirycznie?
Równie dobrze ktoś może Tobie udowodnić, że to jest dobre, bo będzie odczuwał pozytywne emocje, np. rozbawienie.
Ale nie o to chodzi. Wytknąłem 2 Ci sprzeczne poglądy, odnieś się do tego.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Brakiem dobra i zła byłby brak czegokolwiek w ogóle.
>Czyli według Ciebie nie istnieją rzeczy neutralne?

Musiało Ci umknąć moje tłumaczenie. Pewnie dlatego, że wielu tłumaczę łopatologicznie, a i tak nie rozumieją i niszczą wartościowe dyskusje spychając je na tory, na których czują się bezpiecznie, czyli otoczkę, która opiera się na manipulacji.

"Dobre", "złe", "neutralne" to język, a ten jest jedynie szyfrem - uproszczeniem. W rzeczywistości język nie zawiera żadnych obiektywnych informacji i jest jedynie zapisem zrozumiałym dla ludzi, bo dotyczącym intersubiektywnych memów. Mem dobra istnieje jako uproszczenie, możemy pogadać o tym tak aby się nawzajem zrozumieć, ale nie istnieje w formie absolutnej. Z drugiej strony dobro i zło sprowadza się do odczuć. Cierpienie to zło, a szczęście to dobro - to sprowadza się do neuroprzekaźników i anatomicznej budowy mózgu, a to z kolei do genów i środowiska, które to kształtuje. Człowiek jest w nieustannym kontakcie ze środowiskiem, więc nie można go od niego oddzielić i rozpatrywać jako osobny podmiot. Tzn można roboczo, językowo czyli metaforycznie i abstrakcyjnie, co robimy aby się porozumieć i przekazywać sobie wzajemnie emocje. Dobro i zło nie jest więc kwestią moralną, tylko zależy od użyteczności i sprowadza się do odczuć. Nie mamy jednak dostępu do wiedzy jak czynić dobro. Zło wynika z tej niewiedzy, nieumiejętności. Obiektywne dobro i zło istniałoby gdybyśmy wiedzieli jakie są konsekwencje konkretnych czynów w danych kontekstach (bo ten sam czyn może być dobry w jednym kontekście, a w innym zły, bo to zależy od skutków i intencji i kryteriów oceny). Innymi słowy - to co prowadzi do szczęścia to dobro, a to co prowadzi do cierpienia to zło. Jednak rozpatrujemy skalę i np zaćpanie się jest chwilowo dobre, a długofalowo złe, albo zabijanie jest przeważnie złe, ale zabicie groźnego psychopatycznego sadystycznego mordercy jest dobre. To już jednak dla nas spekulacje i memy. Mam nadzieję, że teraz wyraziłem to zrozumiale.

>>uczucia i nieprzyjemność lub przyjemność jaka się z tym wiąże, nie podlegają wartościowaniu tylko są wyznacznikiem tego czy coś jest dobre czy złe.
>Jak mam to rozumieć? Że dobre jest to, co wywołuje pozytywne odczucia?

j.w. Odczucia to źródła i podstawy memów dobra i zła. Nie znamy jednak prawdy na ten temat. Gdybyśmy znali i potrafili zawsze wcielać to w życie, to wszyscy bylibyśmy praktycznie tacy sami, ale jednocześnie dobrzy. Szczęście nie wiązałoby się z robieniem czegoś na zewnątrz, tylko ze stałym uczuciem neuroprzekaźnikowego haju lub spokoju na zmianę z hajem (gdyby się okazało, że trwały haj jest niemożliwy bez szkody dla organizmu, bo w optymalizacji chodzi o ich unikanie, a obecność tych szkód to zło).

>Jak i wszystko można sprowadzić do absurdu.

No właśnie nie. Można stworzyć taką zasłonę dymną, ale wcale nie oznacza, że to będzie faktycznie absurdem.

>A są w ogóle ludzie, którzy nie są ani relatywistami, ani absolutami? Bo wydaje mi się, że według Ciebie nie powinni istnieć.

No właśnie powinni istnieć i o tym tłukę od dawna, próbuję to opisać na różne sposoby, ale idiotom odzywa się mechanizm racjonalizacji moralności, czyli ten sam co prowadzi do wiary. I wtedy broniąc jakiejkolwiek moralności doprowadzają się do sprzeczności, a już szczególnie gdy dodają do tego mem wolnej woli.

>Na szczęście, mogą być tacy, którzy mają sprzeczne poglądy.

Na nieszczęście, bo spójność poglądów świadczy o ich wartości, tzn jest jednym z wyznaczników bo spójność sama w sobie też nic nie znaczy. Zresztą mało co znaczy coś samo w sobie. Ocenia się czynniki w zestawieniu z innymi czynnikami. Sprzeczności są często pozorami opartymi o dualny umysł, który rozszczepia obiekty na tak i nie, dobro i zło itd, co wynika z tego, że każdy pojedynczy neuron może przekazać tylko informację tak lub nie, a większa złożoność myślenia to kombosy tych tak i nie. Szuka się więc złotego środka, a sprzeczności są pozorne. Sytuacja zmienia się gdy ktoś stara się obiektywizować swoje myśli i emocje. Jedyne co nadaje się do obiektywizacji to przyczynowość i sprowadzenie przyczyn i skutków do skojarzenia z konkretnymi stanami emocjonalnymi(odczuciami). Na tym właśnie bazują moje masakry na argumenty, a w emocjach które wywołuję, wyłączają się przednie części mózgu i kontrolę przejmują środkowe, więc mój chłód daje mi wtedy przewagę.

>>Ja jednak uważam, że jeśli ktoś ma cierpieć za innych to jest to złe
>Poświęcanie się dla innych jest dobre.

Piszę o cierpieniu dla innych, a nie poświęceniu czegoś dla innych. No a ja mógłbym poświęcić najwyżej swoje życie ratując kogoś, ale nie cierpiałbym za nikogo, bo ta osoba zyskująca na tym powinna tego nie chcieć. Powinna chcieć mi wtedy ulżyć w cierpieniu i powinno jej być głupio, że za nią cierpię. Jeśli tak jest to cierpienie za tą osobę jest bez sensu, bo jej to wcale nie uszczęśliwia, a jeśli tak nie jest to ta osoba jest bezwartościowa i nie chciałbym za nią cierpieć, tylko chciałbym wtedy żeby to ona cierpiała.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, to był tylko przykład. Ludzie mogą różnie reagować.

No więc niczemu on nie służył

>> Wystarczy jedna cierpiąca osoba bez szans na brak cierpienia i okazuje się, że winni temu cierpieniu są inni ludzie, którzy uważają życie za dobre, rozmnażają się itd.
>Nie bardzo widzę to wynikanie winy.

To proste. Nie chodzi o żadną winę, tylko o fakt, że ktoś żyjąc korzysta z cierpienia innych i czerpie z tego satysfakcję. Sprowadziłbym to do sytuacji, że jesteś koło guzika wyłączającego bezboleśnie wszystkie świadomości na świecie aby nikt nie cierpiał. Jeśli tego nie zrobisz, to ktoś będzie szczęśliwy, a inni będą cierpieć. Wychodzi więc na to, że jedni cierpią po to żeby inni byli szczęśliwi, a gdybyśmy chcieli ulżyć im w cierpieniu, to byśmy się przynajmniej nie rozmnażali.

>>Udowodnić Ci to empirycznie?
>Równie dobrze ktoś może Tobie udowodnić, że to jest dobre, bo będzie odczuwał pozytywne emocje, np. rozbawienie.

No ale co mnie wtedy obchodzą odczucia takiego psychola? I tak nie udowodni, tylko udowodni, że sam jest zły, skoro cieszy go czyjeś bezinteresowne cierpienie. Ten kto mówi, że to nie jest złe, ten sam niech będzie poddany takim torturom i zmieni zdanie.

>Ale nie o to chodzi. Wytknąłem 2 Ci sprzeczne poglądy, odnieś się do tego.
>
Nie widzę. Gdzie jest ta sprzeczność w moich poglądach?
Episode_2 (3284 punktów)
>>Oczywiście, to był tylko przykład. Ludzie mogą różnie reagować.
>No więc niczemu on nie służył
Służył poparciu słów
>>>>Negatywne i pozytywne emocje są ważniejsze niż przekonania na ich temat, tzn liczy się sam fakt odczuwania. Cała reszta to tylko spekulacje.
Ty podałeś tylko inny przykład spekulacji.

>>> Wystarczy jedna cierpiąca osoba bez szans na brak cierpienia i okazuje się, że winni temu cierpieniu są inni ludzie, którzy uważają życie za dobre, rozmnażają się itd.
>>Nie bardzo widzę to wynikanie winy.
>To proste. Nie chodzi o żadną winę,
To w końcu są winni czy nie?

>Jeśli tego nie zrobisz, to ktoś będzie szczęśliwy, a inni będą cierpieć.
Taki jest świat, a póki co nie ma takiego guzika, więc nie ma wyboru.

>No ale co mnie wtedy obchodzą odczucia takiego psychola?
Tyle samo, jego Twoje?

> Ten kto mówi, że to nie jest złe, ten sam niech będzie poddany takim torturom i zmieni zdanie.
Nie zmieni, bo co innego torturować, a co innego być torturowanym.
Zresztą chyba wiesz o tym, że jak ktoś jest bity, to później ma duże skłonności do bicia innych. Więc Ty też byś mu niczego nie udowodnił.

>Gdzie jest ta sprzeczność w moich poglądach?
powtórzę, czytaj poniższy tekst jako całość:
>>Skoro uważasz, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów, to teraz ja nie rozumiem dlaczego napisałeś, że istnieje obiektywne zło, np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo.
>>Przecież koty właśnie tak robią, bawią się myszą, niby ją wypuszczają a na koniec zabijają i nawet jej nie zjedzą. Zwykła kocia rozrywka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Oczywiście, to był tylko przykład. Ludzie mogą różnie reagować.
>>No więc niczemu on nie służył
>Służył poparciu słów

Ale ich nie poparł

>>>>>Negatywne i pozytywne emocje są ważniejsze niż przekonania na ich temat, tzn liczy się sam fakt odczuwania. Cała reszta to tylko spekulacje.
>Ty podałeś tylko inny przykład spekulacji.

Właśnie nie. Bez żadnych spekulacji uznajemy, że cierpienie jest złe, a przyjemność dobra i to jest meta-program, z którego wynika idea dobra i zła.

>>>> Wystarczy jedna cierpiąca osoba bez szans na brak cierpienia i okazuje się, że winni temu cierpieniu są inni ludzie, którzy uważają życie za dobre, rozmnażają się itd.
>>>Nie bardzo widzę to wynikanie winy.
>>To proste. Nie chodzi o żadną winę,
>To w końcu są winni czy nie?

Zależy o jakiej perspektywie mówimy. W szerszym rozumieniu nie są winni, bo ich wina redukuje się do mechanizmów przyczynowych. Jednak gdy ludzie szczęśliwi żyją obok cierpiących, to gdyby istniała możliwość wyłączenia świata jednym przyciskiem, winni cierpienia byliby ci, którzy tego przycisku nie naciskają i decydują się żyć w szczęściu. Dodajmy jeszcze regułę, że wyłączyć przycisk może tylko osoba szczęśliwa, a cierpiąca jest z tego automatycznie wykluczona. Popatrz, ktoś cierpi, a szczęśliwe otoczenie stwierdza "to dobrze, że cierpi, bo świat jest dobry i trzeba żyć". Można by było wyeliminować cierpienie - ludzie musieliby się wtedy przestać rozmnażać i musieliby opracować plan na unicestwienie świata w bezbolesny sposób. Jednak taki postulat budzi automatyczne oburzenie botów zaprogramowanych przez ewolucję na przetrwanie. Można taką sytuację zignorować, ale wraz z tym trzeba zignorować podejście etyczne na jakikolwiek temat, bo czemu miałbym używać etyki, skoro sam fakt życia tutaj zawiera w sobie wiele nieetycznych komponentów? Oznacza to wtedy jedynie, że to czy będę się posługiwał etyką, czy nie, to moja sprawa, tak samo jak to czy będę dbał o estetykę np wypowiedzi, czy bardziej liczy się dla mnie przekaz.

Powstaje więc logiczne pytanie: jak pogodzić logikę z etyką? I od razu powstaje odpowiedź: nie da się, bo logika nie daje żadnego rozstrzygnięcia w sprawach etycznych.

Ten trop wydaje mi się mocny. Dlatego, że etyka nie wynika z logiki, natura zadbała o to żeby ludzie byli plebsem racjonalizującym swoje emocje, które są wgrane defaultowo z genów i z otoczenia. To jest właśnie moralność. I posługiwanie się taką moralnością plebsu sprzyja przekazywaniu genów i rozmnażaniu, ale nie dotyka to w ogóle kwestii wartości i komfortu życia. Ludzie bardzo łatwo podważaliby taką moralność gdyby obejmowali to logiką. Dlatego właśnie emocje potrafią przeważyć nad logiką, a myślenie w emocjach charakteryzuje kilka cech:
- wyparcie
- dysonans poznawczy
- wycinkowe podejście do sprawy
- uogólnianie
- strawmany
- projekcja
- racjonalizacja
- szufladkowanie rozmówcy do jakiejś powszechnie nieakceptowanej kategorii zamiast argumentacji
- szufladkowanie poglądów rozmówcy do jakiejś negatywnie zabarwionej kategorii zamiast argumentacji

Wszystko to bez żadnych reguł, co pozwala na brnięcie w dyskusję w nieskończoność mimo ewidentnego braku racji, często nawet zrozumienia rozmówcy. Pozwala to na wiarę w logicznie sprzeczne twierdzenia, bez ich zrozumienia (zasada kopiuj-wklej).

Tak powstają religie i idee, mamiąc umysły nosicieli.

>Taki jest świat, a póki co nie ma takiego guzika, więc nie ma wyboru.

Nie ma, ale ludzie mogą się wypowiedzieć co by zrobili gdyby taki był.

>>No ale co mnie wtedy obchodzą odczucia takiego psychola?
>Tyle samo, jego Twoje?

No i co z tego?

>> Ten kto mówi, że to nie jest złe, ten sam niech będzie poddany takim torturom i zmieni zdanie.
>Nie zmieni, bo co innego torturować, a co innego być torturowanym.
>Zresztą chyba wiesz o tym, że jak ktoś jest bity, to później ma duże skłonności do bicia innych. Więc Ty też byś mu niczego nie udowodnił.

Gdyby naprawdę cierpiał to bym udowodnił. Ty napisałeś o powieleniu wzorca z dzieciństwa, a ja piszę o edukacyjnej roli cierpienia. Ktoś robi komuś coś niemiłego i nie rozumie, że zrobił źle. Trzeba mu wtedy zrobić to samo aby zrozumiał co faktycznie zrobił. Jeśli wie, że robi źle, a mimo tego powtarza zachowania, to wtedy faktycznie nic się nie zrobi. Ale zauważ, że ludzie przekonujący do świętości życia zazwyczaj nic nie przeżyli i nie wiedzą jak to jest cierpieć. Gdyby wiedzieli to nie wołaliby o świętości życia. No chyba, że żyją w ostrym wyparciu i racjonalizacji, to wtedy potrzebny im może jakiś wstrząs, który zachwieje ich poglądami?

>>Gdzie jest ta sprzeczność w moich poglądach?
>powtórzę, czytaj poniższy tekst jako całość:
>>>Skoro uważasz, że ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów, to teraz ja nie rozumiem dlaczego napisałeś, że istnieje obiektywne zło, np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo.
>>>Przecież koty właśnie tak robią, bawią się myszą, niby ją wypuszczają a na koniec zabijają i nawet jej nie zjedzą. Zwykła kocia rozrywka.
>

Dalej nie widzę sprzeczności. Wskaż mi zdanie X i Y, które jest z nim sprzeczne.
Episode_2 (3284 punktów)
>Bez żadnych spekulacji uznajemy, że cierpienie jest złe, a przyjemność dobra i to jest meta-program, z którego wynika idea dobra i zła.
Niekoniecznie. Przecież są ludzie, którzy uważają, że cierpienie uszlachetnia a ludzie którzy nic w trudnego nie przeszli to nie mają pojęcia o życiu.

>gdyby istniała możliwość wyłączenia świata jednym przyciskiem, winni cierpienia byliby ci, którzy tego przycisku nie naciskają i decydują się żyć w szczęściu.
Ano gdyby.
Ale spróbujmy odwrócić tą sytuację i niech prawo do naciśnięcia guzika mają ci, którzy cierpią. Jeśli nie nacisną, przyczynią się do szczęścia wielu ludzi.

>Gdyby naprawdę cierpiał to bym udowodnił. Ty napisałeś o powieleniu wzorca z dzieciństwa, a ja piszę o edukacyjnej roli cierpienia. Ktoś robi komuś coś niemiłego i nie rozumie, że zrobił źle. Trzeba mu wtedy zrobić to samo aby zrozumiał co faktycznie zrobił.
Ale przecież chyba on pamięta, jak to jest być bitym

>Ale zauważ, że ludzie przekonujący do świętości życia zazwyczaj nic nie przeżyli i nie wiedzą jak to jest cierpieć. Gdyby wiedzieli to nie wołaliby o świętości życia.
Kaja Godek. Mówi Ci to coś?

>No chyba, że żyją w ostrym wyparciu i racjonalizacji, to wtedy potrzebny im może jakiś wstrząs, który zachwieje ich poglądami?
No ale jaki wstrząs by na to pomógł?

>Dalej nie widzę sprzeczności.
To może inaczej. Co rozumiesz przez "ludzka moralność nie różni się niczym od tej modliszek albo kotów"?
13-01-2017 17:36 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Mam nadzieję, że teraz wyraziłem to zrozumiale.
Wyraziłeś to zrozumiale, ale jest jeden problem. Sam widzisz, ile miejsca Ci to zajęło. Wobec powyższych trudności nie lepiej poniechać używania słowa dobry/zły w dyskusjach? Lepiej unikać słów wytrychów, które przez każdego są inaczej rozumiane. Będzie mniej nieporozumień.

>Sprzeczności są często pozorami opartymi o dualny umysł,
Ja myślę, że zawsze są.

>>Poświęcanie się dla innych jest dobre.
>Piszę o cierpieniu dla innych, a nie poświęceniu czegoś dla innych.
Pisałeś o cierpieniu za innych. Podaj jakiś przykład, bo jak mam to rozumieć?

>Jeśli tak jest to cierpienie za tą osobę jest bez sensu, bo jej to wcale nie uszczęśliwia, a jeśli tak nie jest to ta osoba jest bezwartościowa
Jest jeszcze trzecia możliwość - ta osoba nie wie, że za nią cierpisz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wyraziłeś to zrozumiale, ale jest jeden problem. Sam widzisz, ile miejsca Ci to zajęło. Wobec powyższych trudności nie lepiej poniechać używania słowa dobry/zły w dyskusjach? Lepiej unikać słów wytrychów, które przez każdego są inaczej rozumiane. Będzie mniej nieporozumień.

Ale właśnie o to chodzi, że ludzie posługują się takimi uproszczeniami jak dobry/zły, łączą to zazwyczaj z moralnością, odpowiedzialnością i personalizmem. Jak mam krytykować taki punkt widzenia bez odnoszenia się do niego bezpośrednio?

>Pisałeś o cierpieniu za innych. Podaj jakiś przykład, bo jak mam to rozumieć?

Wszystkie żyjące osoby - L
Ludzie szczęśliwi/wiodący spokojne życie - S
Ludzie cierpiący - C

L = C + S

Nie da się aby S żyli bez istnienia C. No chyba, że się da wyeliminować C poprzez unicestwienie lub zmianę C w S Oznaczałoby to, że szczęście jest ważniejsze od wolności ludzi C, bowiem aby osiągnąć szczęście musieliby się dostosować do ścisłych reguł, które trzeba spełnić aby być szczęśliwym.

>Jest jeszcze trzecia możliwość - ta osoba nie wie, że za nią cierpisz.

To wtedy żyje w iluzji i jest szczęśliwa dzięki nieznajomości prawdy.
13-01-2017 18:38 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Jak mam krytykować taki punkt widzenia bez odnoszenia się do niego bezpośrednio?
No jak krytykujesz ten konkretny punkt widzenia, to się nie da. Ale mam wrażenie, że w innych tematach też naużywasz tych słów.

>Wszystkie żyjące osoby - L
>Ludzie szczęśliwi/wiodący spokojne życie - S
>Ludzie cierpiący - C
>L = C + S
Traktujesz tu cierpienie/szczęście jak obiekty materialne. Np. monety - jak jeden ma więcej to drugi automatycznie ma mniej. A to nie jest regułą. Albo trzymając się tej analogii można zrobić więcej monet. Albo zakopać je, żeby nikt z nich nie korzystał.
Na tym powinniśmy się skupić.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jak mam krytykować taki punkt widzenia bez odnoszenia się do niego bezpośrednio?
>No jak krytykujesz ten konkretny punkt widzenia, to się nie da. Ale mam wrażenie, że w innych tematach też naużywasz tych słów.

Większość moich postów opiera się na krytyce i wytykaniu sprzeczności i błędów.

>Traktujesz tu cierpienie/szczęście jak obiekty materialne. Np. monety - jak jeden ma więcej to drugi automatycznie ma mniej. A to nie jest regułą. Albo trzymając się tej analogii można zrobić więcej monet. Albo zakopać je, żeby nikt z nich nie korzystał.
>Na tym powinniśmy się skupić.

Nie chodzi mi o sumę szczęścia i cierpienia. Raczej o to, że nie da się sprawić aby ludzie nie cierpieli. Skoro tak, zadanie komuś szczęścia wiąże się nierozłącznie z zadawaniem komuś cierpienia przez sam fakt, że jeden i drugi po prostu żyją.

Potraktuj świat jako całość. C i S nie istnieją bez siebie. Nie chodzi o jakąś regułę, że więcej szczęścia jednych to mniej szczęścia drugich. Chodzi o to, że aby żyli szczęśliwi, muszą żyć też i nieszczęśliwi. Można zlikwidować nieszczęście, ale tylko razem ze szczęściem.
22-01-2017 19:09 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)

>Większość moich postów opiera się na krytyce i wytykaniu sprzeczności i błędów.
Ale nie wszystkie krytykują rozumienie dobra i zła, czyli w wielu przypadkach nadużywasz tych pojęć.

>Nie chodzi mi o sumę szczęścia i cierpienia. Raczej o to, że nie da się sprawić aby ludzie nie cierpieli. Skoro tak, zadanie komuś szczęścia wiąże się nierozłącznie z zadawaniem komuś cierpienia przez sam fakt, że jeden i drugi po prostu żyją.
>Potraktuj świat jako całość. C i S nie istnieją bez siebie. Nie chodzi o jakąś regułę, że więcej szczęścia jednych to mniej szczęścia drugich. Chodzi o to, że aby żyli szczęśliwi, muszą żyć też i nieszczęśliwi. Można zlikwidować nieszczęście, ale tylko razem ze szczęściem.
Więc opinia:
>>>Wystarczy jedna cierpiąca osoba bez szans na brak cierpienia i okazuje się, że winni temu cierpieniu są inni ludzie, którzy uważają życie za dobre, rozmnażają się itd.
Jest bez sensu.
A gdyby te osoby też były nieszczęśliwe, pomogłoby to jakoś temu cierpiącemu?
Jeśli nie, to niech sobie będą szczęśliwe.
Episode_2 (3284 punktów)

>Przeczytaj sobie jaki jest kontekst.
A, to było do mnie.
Napisałem trochę na inny temat.
Pytasz określoną grupę ludzi o opinię. Oczekujesz odpowiedzi?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Oczywiście, że oczekuję odpowiedzi. Kto od takowej ucieka? Ludzie, którzy mają coś na sumieniu i wiedzą, że nie da rady tego zracjonalizować. Chciałbym szczególnie wiedzieć za co i dlaczego człowiek może potępiać drugiego człowieka i uznawać jego czyny za złe. Ja np kieruję się taką zasadą, wg której cała ludzkość jest zdemoralizowana i jest to defekt genetyczny. Cenię bardziej tych, którzy nie nazywają się dobrymi, ale którzy są obdarzeni empatią i wrażliwością. Tacy ludzie nie mogą mieć zbyt wysokiej samooceny, ale zazwyczaj sprawiają wrażenie jakby ją mieli w sytuacjach gdy dyskutują z plebsem.
22-12-2016 00:50 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>Doświadczenie to pokazuje. Taką rzeczą jest np złapanie kogoś po to żeby go torturować, obietnica wypuszczenia po torturach, a na końcu morderstwo. Jeśli ktoś to zrobi bezinteresownie, targany dzikimi psychopatycznymi i sadystycznymi emocjami to mowa przecież o czymś obiektywnie złym. Korzyści z tego działania nie poniesie także nikt.

    A czemuż to jest "obiektywne" zło?
Skąd w ogóle bierzesz definicję "Zła" ?
- Albo podasz ABSOLUTNY punkt odniesienia , uznawany przez WSZYSTKICH albo kogoś kto ma do tego "uprawnienia" kanon zła albo stwierdzisz, że "Zło" jest tym, co TY tak opiszesz...
   Tutaj pojawia się trudne dla ateistów zagadnienie...
ALBO istnieje ABSOLUT, COŚ albo KTOŚ kto ustala i wyznacza kanony "dobra" i "zła"
ALBO to kwestia umowy...
Przecież jeżeli nie istnieje żaden Bóg - prawodawca i wyznacznik "dobra i zła", te pojęcia są właściwie puste. Nie możesz jak to stwierdziłeś "obiektywnie" niczego twierdzić, bez punktu odniesienia...
Jeżeli nie ma Boga - "dobro" i "zło" to tylko Twoje urojenia...
Nie twierdzisz chyba, że ewolucja jest "dobra" albo "zła"...
To tak, jakbyś twierdził, że "grawitacja jest zła"...
Dlaczego postępowanie Hitlera miałoby być "złe" "?
Kto tak powiedział ? TY ? Ok. Ale Hitler twierdził, że było "dobre"...
NO I ????
Kto ma rację i dlaczego?

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>    A czemuż to jest "obiektywne" zło?

Chcesz żeby ktoś Ci to musiał udowadniać?

>Skąd w ogóle bierzesz definicję "Zła" ?

Znikąd, bo nie potrzebuję definicji. Interesuje mnie zjawisko, a to jakim słowem je opiszesz to sprawa drugorzędna.

>- Albo podasz ABSOLUTNY punkt odniesienia , uznawany przez WSZYSTKICH albo kogoś kto ma do tego "uprawnienia" kanon zła albo stwierdzisz, że "Zło" jest tym, co TY tak opiszesz...

Po co wszystkich, skoro część może się mylić? Wszyscy też mogą się mylić więc o co Ci chodzi?

>   Tutaj pojawia się trudne dla ateistów zagadnienie...
>ALBO istnieje ABSOLUT, COŚ albo KTOŚ kto ustala i wyznacza kanony "dobra" i "zła"
>ALBO to kwestia umowy...

Nie ma w tym nic trudnego. Dla mnie to banalne. Ominąłeś rozsądną opcję, a podałeś tu dwie absurdalne dla debili. Po co?

Dobro i zło jest wyznaczane przez fakty. Ludzie nie znają faktów więc nie znają dobra i zła, ale poznają ich namiastkę poprzez doświadczenie. Dobro i zło to intersubiektywny ludzki sposób podziału doświadczeń, odczuć i myśli. Wynika on jednak z przyczynowości świata. Jeżeli badamy czynność X i z badań wynika, że zazwyczaj ona szkodzi, to jest ona raczej zła - np nadwaga, z którą ktoś nie postanawia walczyć, albo palenie papierosów, którego ktoś nie postanawia rzucić. Taka osoba jeśli nie uzna tego za zło, będzie hipokrytą. Nie może też uznać wtedy za zło innych rzeczy, nie ma żadnej moralności na którą może się powołać oprócz swoich urojonych ustaleń zracjonalizowanych jako wiara w jakiś denny absolut. Bo na co niby się powołać jeśli nie na przyczynowość? Takie podejście generuje jednak problem - nie znamy wszystkich skutków dla poruszanych przez nas przyczyn oraz nie jesteśmy w stanie wybierać zawsze dobrze. Moralność to jedynie mechanizmy zwiększające szanse gatunku na przetrwanie, a także mechanizm stadny dotyczący przynależności do grupy.

>Przecież jeżeli nie istnieje żaden Bóg - prawodawca i wyznacznik "dobra i zła", te pojęcia są właściwie puste.

Czyli musi istnieć Bóg abyś nazwał kradzież złem? Serio? Brak słów.

>Nie możesz jak to stwierdziłeś "obiektywnie" niczego twierdzić, bez punktu odniesienia...

Czyli mogę Ci bez przypału ukraść samochód i się nie wkurzysz, bo nie można nazwać tego złem?

>Nie twierdzisz chyba, że ewolucja jest "dobra" albo "zła"...

Twierdzę, że jest zła.

>To tak, jakbyś twierdził, że "grawitacja jest zła"...

Bo jest.

>Dlaczego postępowanie Hitlera miałoby być "złe" "?

Bo generowało wiele cierpienia, a nie dało w zamian prawie nic dobrego. Tobie Bóg musiał powiedzieć, że to złe? Serio?

>Kto tak powiedział ? TY ? Ok. Ale Hitler twierdził, że było "dobre"...
>NO I ????

No i sam się zaorałeś wykazując bezsens wiary w Boga i moralności, która jest na tym oparta... Ręce opadają.
ZaKotem (8733 punktów)
>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
Postępuję tak, jak chciałbym, aby ze mną postępowano. Z obserwacji ludzi, sądzę, że ci, co kierują się taką zasadą, najczęściej są zadowoleni.

>2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?
No.

>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić
>dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?
Moralność jest po to, żebym się dobrze czuł. To psychiczny odpowiednik higieny i gimnastyki. Gdyby moja moralność była całkowicie błędna, poznałbym to po tym, że czułbym się podle. Uważałbym, że świat jest obrzydliwy, nie mam szansy na miłość a ludzie wokół mnie to debile. Wtedy bym ją zmienił na inną, dzięki której przestałbym się tak czuć.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Gdyby moja moralność była całkowicie błędna [ ...] Uważałbym, że [...] ludzie wokół mnie to debile
Czyli kto uzna, że otaczają go debile, powinien zweryfikować własną moralność, tak?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
12-12-2016 11:06 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Gdyby moja moralność była całkowicie błędna [ ...] Uważałbym, że [...] ludzie wokół mnie to debile
>Czyli kto uzna, że otaczają go debile, powinien zweryfikować własną moralność, tak?
Niekoniecznie, mówię, że ja bym to zrobił, bo byłbym w takiej sytuacji nieszczęśliwy. Dla kogoś innego może się to przedstawiać inaczej: po pierwsze, może mu się podobać, że jest jedynym niedebilem w okolicy i czerpać z tego nie frustrację, lecz satysfakcję właśnie. Po drugie, nawet jeśli - podobnie jak mnie - to by mu się nie podobało, to może mu wcale nie zależy na dobrym samopoczuciu. To, co ktoś POWINIEN, zależy od tego, co chce osiągnąć. A tego nie wiem, nawet jeśli mi powie, bo przecież może kłamać. Dlatego niechętnie mowię ludziom, co powinni, chyba że sami pytają.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>może mu się podobać, że jest jedynym niedebilem w okolicy
Musiałoby takiemu miłym być zamieszkanie z małpami, nie pisywanie na forum.

>może mu wcale nie zależy na dobrym samopoczuciu
Na dobrym samopoczuciu to nawet masochiście zależy:
Masochista mówi do sadysty:
- Katuj mnie!
A sadysta:
- A właśnie, że nie!


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
12-12-2016 09:47 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
>Postępuję tak, jak chciałbym, aby ze mną postępowano. Z obserwacji ludzi, sądzę, że ci, co kierują się taką zasadą, najczęściej są zadowoleni.
Są zadowoleni z egocentrycznej zasady ponieważ są egocentrykami. Ta zasada ma swoje sformułowanie w ewangelii: "A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy." (Mat. 7:12) Tymczasem nie wszystkim są miłe rzeczy, które miłe są tobie, więc zamiast "uszczęśliwiać" ludzi na siłę ("Nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe") jest inna zasada: "Nie czyń bliźniemu co jemu niemiłe".

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-12-2016 11:23 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>Postępuję tak, jak chciałbym, aby ze mną postępowano. Z obserwacji ludzi, sądzę, że ci, co kierują się taką zasadą, najczęściej są zadowoleni.
>Są zadowoleni z egocentrycznej zasady ponieważ są egocentrykami.
No, ja jestem egocentrykiem, więc do mnie pasuje.

>Ta zasada ma swoje sformułowanie w ewangelii: "A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy." (Mat. 7:12) Tymczasem nie wszystkim są miłe rzeczy, które miłe są tobie,
więc zamiast "uszczęśliwiać" ludzi na siłę
Nie uszczesliwiam nikogo, kto mnie o to nie poprosi, gdyż sam nie lubię być uszczesliwiany przez tych, których o to nie proszę.
>("Nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe") jest inna zasada: "Nie czyń bliźniemu co jemu niemiłe".
Tylo że to jest niewykonalne. Powiedzmy, że dla pana X jest niemiłe, gdy wyrażam swą niechęć wobec Żydów albo Niemców, a dla pana Y jest niemiłe, gdy niechęci nie wyrażam. Wszystko, co robimy, jak również wszystko, czego zaniechamy, NA PEWNO komuś sprawi jakąś przykrość. Trzeba więc wybierać, komu być miłym, a komu niemiłym. Według jakiego kryterium?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>("Nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe") jest inna zasada: "Nie czyń bliźniemu co jemu niemiłe".
>Tylo że to jest niewykonalne. Powiedzmy, że dla pana X jest niemiłe, gdy wyrażam swą niechęć wobec Żydów albo Niemców, a dla pana Y jest niemiłe, gdy niechęci nie wyrażam. Wszystko, co robimy, jak również wszystko, czego zaniechamy, NA PEWNO komuś sprawi jakąś przykrość. Trzeba więc wybierać, komu być miłym, a komu niemiłym. Według jakiego kryterium?
Wyrażanie swojej opinii to nie to samo, co intencjonalne czynienie komuś czegoś.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
22-12-2016 23:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Powiedzmy, że dla pana X jest niemiłe, gdy wyrażam swą niechęć
> wobec Żydów albo Niemców, a dla pana Y jest niemiłe, gdy niechęci
> nie wyrażam. Wszystko, co robimy, jak również wszystko, czego
> zaniechamy, NA PEWNO komuś sprawi jakąś przykrość. Trzeba więc
> wybierać, komu być miłym, a komu niemiłym. Według jakiego kryterium?

Czy aby? Jeśli zaczniesz wybierać, sterować czy zastanawiać się dłużej nad tym komu być niemiłym komu miłym.. co stanie się z twoją autentycznością?

Druga sprawa - ktoś coś robi / mówi / zaniecha i komuś innemu sprawia to przykrość.
Kto właściwie jest sprawcą powstałego dyskomfortu?

Nie ukrywam, że zadaję to pytanie z inspiracji lekturą Anthony De Mello (czytywałem z górą 20 lat temu).
"Niektórzy z was zastanawiają się zapewne, czy istnieje jakiś przejściowy obszar, nim coś stanie się częścią mnie, nim dojdzie do identyfikacji. Powiedzmy, że umiera przyjaciel. Jest rzeczą ludzką i słuszną, że odczuwamy smutek. Ale jaka to jest reakcja? Litujesz się nad sobą? Co właściwie opłakujesz? Pomyśl o tym. To, co powiem, zabrzmi okropnie, ale jak już powiedziałem - przychodzę z innego świata. Reagujesz na tę śmierć jak na osobista stratę, prawda? Opłakujesz swoje "mnie" i innych ludzi, którym przyjaciel mógł przynieść radość. Ale to oznacza, że przykro ci z powodu innych ludzi, którym jest przykro z własnego powodu. Gdyby nie było im przykro z własnego powodu, to z jakiego? Nigdy nie czujemy żalu z powodu utraty czegoś, czego prawo do wolności uznaliśmy, czego nigdy nie usiłowaliśmy posiąść. Smutek jest oznaką tego, że uzależniłem swoje szczęście od jakiejś rzeczy lub osoby, przynajmniej w pewnym zakresie. Do tego stopnia przyzwyczailiśmy się do tego, że kiedy słyszymy coś przeciwnego, to takie stwierdzenie brzmi dla nas nieludzko."

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>"Nie czyń bliźniemu co jemu niemiłe".

No to dentyści i chirurdzy mają przerąbane, ale za to koleś polewający wódeczkę i sypiący kreskę na stole to wg tego rozumienia moralności dobry człowiek
22-12-2016 07:45 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>"Nie czyń bliźniemu co jemu niemiłe".
>No to dentyści i chirurdzy mają przerąbane, ale za to koleś polewający wódeczkę i sypiący kreskę na stole to wg tego rozumienia moralności dobry człowiek
Co to za brednie wypisujesz, mnie nikt na siłę do dentysty i chirurga nie ciągnie, sam idę chętnie bo wiem, że służą memu zdrowiu, a i wódeczka w rozsądnych ilościach służy zdrowiu.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Co to za brednie wypisujesz, mnie nikt na siłę do dentysty i chirurga nie ciągnie, sam idę chętnie bo wiem, że służą memu zdrowiu, a i wódeczka w rozsądnych ilościach służy zdrowiu.

A kto pisze, że ktoś Cię na siłę ciągnie? Widzisz, przeczysz sobie jak ostatni frajer bez moralności, logiki i honoru, sterowany prymitywnymi zwierzęcymi emocjami.

"Nie czyń bliźniemu co jemu niemiłe" jest sprzeczne z tym, że idziesz do dentysty bo to służy zdrowiu. Okazuje się, że jednak coś niemiłego może być czymś dobrym, podobnie jak strofowanie bufona żeby się ogarnął, gdy pieprzy coś bez pokrycia w faktach, bo konfabuluje.

Co, chirurg ma nie operować bo dla pacjenta to niemiłe? No pomyśl choć przez chwilę zanim kolejny raz wypocisz brednie.
12-12-2016 11:42 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Postępuję tak, jak chciałbym, aby ze mną postępowano. Z obserwacji ludzi, sądzę, że ci, co kierują się taką zasadą, najczęściej są zadowoleni.

Sami dobrzy ludzie na tym świecie, kogo nie zapytasz ten odpowie ci, że on dobry jest i dobrze postępuje a świat taki zły i niesprawiedliwy. Rzezie, gwałty, śmierć głodowa i z wyczerpania na porządku dziennym.

Jakim cudem?

No dobra,to było pytanie retoryczne, bo znam odpowiedź.

Takie jest to dobro jakie owoce przynosi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sami dobrzy ludzie na tym świecie, kogo nie zapytasz ten odpowie ci, że on dobry jest i dobrze postępuje a świat taki zły i niesprawiedliwy.

Widzisz to zakłamanie, a sam pod to w dużej mierze podpadasz. Ja tam się nie uważam za dobrego, ani złego.
22-12-2016 19:28 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Sami dobrzy ludzie na tym świecie, kogo nie zapytasz ten odpowie ci, że on dobry jest i dobrze postępuje a świat taki zły i niesprawiedliwy.
>Widzisz to zakłamanie, a sam pod to w dużej mierze podpadasz. Ja tam się nie uważam za dobrego, ani złego.

Jestem zakłamany?
Ale jak to ocenić skoro moja prawda jest twoim fałszem?
Wierzysz w prawdę uniwersalną? Ja wierzę tylko w taką, która określa zgodność z potrzebami a te znowu każdy ma inne a nawet jeśli podobne to dwóch ludzi może być w odmiennym stanie zaspokojenia więc znowu między nimi prawda będzie mieszać się z fałszem.

Nie jestem zakłamany tylko odporny na przekonania innych ludzi a odporny dlatego, że straciłem jakiekolwiek zaufanie do drugiego człowieka. Nie ufam innym ludziom. To agresywne stworzenia, które stosunki społeczne u samych podstaw opierają się na przemocy i tajemnicach. Kłamstwo płynie wielką rzeką stąd też najsurowsze kary za zdradę tajemnic. I te ich konwenanse, nie wejdź w rolę nie dołącz się do kłamstw i tajemnic a spotka cię ostracyzm, wykluczenie i bieda o ile nie zostaniesz oskarżony i skazany.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jestem zakłamany?

Nie, kur..a, jesteś oazą prawdy w tym zakłamanym świecie i powinieneś zostać mesjaszem, albo co najmniej guru klasy światowej jak np Duch Prawdy

Tylko, że masz potencjał żeby myśleć lepiej, ale wolisz konfabulować i wierzyć w swoje teoryjki zamiast besztać ludzi, którzy takowe tworzą.

>Ale jak to ocenić skoro moja prawda jest twoim fałszem?

Ja to oceniam tak, że ktokolwiek stawiający jakąś tezę musi umieć ją uzasadnić argumentami i oprzeć to o realnie zachodzące zjawiska, które obserwujemy intersubiektywnie z innymi ludźmi. Nie ma żadnej mojej prawdy ani mojego fałszu. Jest tylko prawda i fałsz, a ja jestem bliżej jednego lub drugiego.

>Wierzysz w prawdę uniwersalną?

No prawda jest częściowo uniwersalna, choćby na poziomie intersubiektywnym związanym z obserwowaną rzeczywistością zewnętrzną.

>Ja wierzę tylko w taką, która określa zgodność z potrzebami a te znowu każdy ma inne a nawet jeśli podobne to dwóch ludzi może być w odmiennym stanie zaspokojenia więc znowu między nimi prawda będzie mieszać się z fałszem.

No ale przecież już Ci wiele razy wykazywałem błędność tego myślenia. Potrzeby mogą być zupełnie odrealnione, a mogą być także przyziemne.

>Nie jestem zakłamany tylko odporny na przekonania innych ludzi a odporny dlatego, że straciłem jakiekolwiek zaufanie do drugiego człowieka. Nie ufam innym ludziom. To agresywne stworzenia, które stosunki społeczne u samych podstaw opierają się na przemocy i tajemnicach. Kłamstwo płynie wielką rzeką stąd też najsurowsze kary za zdradę tajemnic. I te ich konwenanse, nie wejdź w rolę nie dołącz się do kłamstw i tajemnic a spotka cię ostracyzm, wykluczenie i bieda o ile nie zostaniesz oskarżony i skazany.

No i dobrze, że nie ufasz innym, ale czemu ufasz swoim teoriom to już nie rozumiem i nie wiem jak łączysz te sprzeczności. Poza tym tajemnice, a życie w zakłamaniu to dwie różne rzeczy. Ja dopuszczam kilka rodzajów kłamstw - kłamstwa taktyczne i tajemnice związane z relacjami z ludźmi, których z jakiegoś powodu kryję przed kimś. Jak chcesz jawności to zamontuj sobie kamerę na takiej antence nad głową i prowadź relację 24h ze swojego życia. Jak nie odbierasz telefonu bo się masturbujesz, to potem gdy dzwoni np szef to mówisz mu, że waliłeś konia, czy że byłeś akurat w innym pokoju niż telefon?

Zakłamanie w jakim żyją ludzie dotyczy głównie tego w co wierzą i jak racjonalizują sobie emocje.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Prawda nie jest w żaden sposób uniwersalna. Wszystkie interpretacje rzeczywistości zawsze prowadzą w jedno miejsce do podziału na dobre i złe, natomiast wyznacznikiem dobry i zły zawsze są emocje a ten każdy ma inne.

Odpowiedz mi na takie pytanie.
Skąd wiesz, ze określony wynik działania matematycznego na liczbach jest prawdziwy albo fałszywy? Skąd wiesz, że 2 + 2 nie jest równe 5?

Podpowiem, określają to twoje emocje, czujesz co jest poprawne a co niezgodne. Ale poprawne i niezgodne z czym? Właśnie z tym co czujesz.

Ty oczywiście powiesz, ze to logiczne myślenie ale podział na emocje i logiczne myśli nie wyjaśnia absolutnie nic z tego skąd wiesz, że 2+2=4.
Wiesz, bo jesteś przekonany, bo wierzysz, bo tak czujesz - czujesz jak zapach zupy, jak smak zupy, jak to czy wygląd zupy ci odpowiada.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Prawda nie jest w żaden sposób uniwersalna. Wszystkie interpretacje rzeczywistości zawsze prowadzą w jedno miejsce do podziału na dobre i złe, natomiast wyznacznikiem dobry i zły zawsze są emocje a ten każdy ma inne.

Podział na dobre i złe to tylko emocje i uproszczenie. Myślenie nie prowadzi wcale do uproszczenia, tylko powinno do pogłębiania świadomości.

>Odpowiedz mi na takie pytanie.
>Skąd wiesz, ze określony wynik działania matematycznego na liczbach jest prawdziwy albo fałszywy? Skąd wiesz, że 2 + 2 nie jest równe 5?

Żartujesz? Weź 2 jabłka, dodaj 2 i będą 4. Z tego bierze się następnie zapis 2+2=4 i nie da się temu zaprzeczyć, bo to empiria.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
I ja tez tak jak ty i tak jak każdy interpretuję rzeczywistość poprzez swoje emocje a jak zdarzyłem się już przekonać jestem odmieńcem, człowiekiem z przekonaniami niezgodnymi z powszechnymi, jestem tym, którego inni często określają jako - zły człowiek, niedobry, niezgodny, niekorzystny z perspektywy ich emocji.

Niemniej ja kierowany własnymi popędami muszę walczyć o panowanie moich przekonań tzn. muszę zaszczepić u innych własne emocje co jest możliwe.
Jak pokazuje rozwój kultury ludzie infekują się wzajemnie własnymi emocjami. Memy przechodzą z umysłu na umysł opanowując je. Po to wyrażam własne przekonania aby owładnęły umysły innych aby inni upodobnili się do mnie i dzięki temu z niezgodnego stanę się zgodnym a moje życie będzie prostsze.

-----
Olson nie postuluję zniesienia tajemnic, postuluję zniesienie kar za zdradę tajemnic to nie to samo a nawet bardzo daleko od to samo.
Postuluję także jawną księgę kapitału ale nie przymusową. Jak ktoś nie chce się bawić w jawny kapitał to nie musi ale też niech nie liczy, ze ja taki niejawny kapitał uznam. Ja chcę bawić się w jawny i taki tylko uznawać a jak ktoś mi z widłami wyskoczy, że mam uznać jego niejawny to ja też wyskoczę z widłami.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>I ja tez tak jak ty i tak jak każdy interpretuję rzeczywistość poprzez swoje emocje a jak zdarzyłem się już przekonać jestem odmieńcem, człowiekiem z przekonaniami niezgodnymi z powszechnymi, jestem tym, którego inni często określają jako - zły człowiek, niedobry, niezgodny, niekorzystny z perspektywy ich emocji.

Ja też, tylko ja nie interpretuję świata przez pryzmat emocji.

Logika jest przeciwieństwem emocji i opiera się na negacji. Np ktoś mówi, że Bóg istnieje (emocje), to negacja prowadzi do tego, że ten ktoś nie może tego twierdzić i nie kłamać. Ktoś mówi, że pani Basia jest ładną kobietą (emocje), a negacja prowadzi do konkluzji, że uroda nie istnieje obiektywnie, więc takie stwierdzenie nie jest prawdą.

>Niemniej ja kierowany własnymi popędami muszę walczyć o panowanie moich przekonań tzn. muszę zaszczepić u innych własne emocje co jest możliwe.

Błąd. Powinieneś walczyć o to żeby Twoje przekonania odzwierciedlały racjonalne spojrzenie spoza emocji. Gdy to działa prawidłowo, to odczuwa się emocje, ale się ich nie racjonalizuje, np komuś podoba się pani Basia, więc nie mówi, że jest ładna, tylko że mu się podoba. Wróć... właśnie może mówić, że jest ładna i mieć na myśli, że mu się podoba. Sam język tego nie wyraża, bo ludzie używają skrótów językowych.

>Jak pokazuje rozwój kultury ludzie infekują się wzajemnie własnymi emocjami. Memy przechodzą z umysłu na umysł opanowując je.

Dlatego właśnie besztam ludzi, u których działa taki mechanizm. Nie mógłbym im instalować swoich emocji, bo wtedy bym musiał nimi gardzić, bo mimo, że myśleliby prawidłowymi memami, to nie rozumieliby ich tak jak powinni.

>Po to wyrażam własne przekonania aby owładnęły umysły innych aby inni upodobnili się do mnie i dzięki temu z niezgodnego stanę się zgodnym a moje życie będzie prostsze.

Nie będzie prostsze, bo ludzie podobni do Ciebie zrujnowaliby ten świat.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
>Postępuję tak, jak chciałbym, aby ze mną postępowano. Z obserwacji ludzi, sądzę, że ci, co kierują się taką zasadą, najczęściej są zadowoleni.

Z obserwacji widzę, że tak najczęściej mają ludzie zakłamani, którzy nienawidzą siebie, wypierają to i tolerują innych bo chcą być tolerowani, choć obie strony wiedzą, że są bezwartościowe i udają, to spychają to gdzieś na margines świadomości żeby żyć w urojeniu o swojej rzekomej wartości i mądrości.

Poza tym to oczywiście mądra zasada, ale jak widać niewystarczająca.

>Moralność jest po to, żebym się dobrze czuł.

Otóż nie jest po to. Wybierając moralność człowiek czasem czuje się podle, ale odmawia sobie żeby zadziałać na czyjąś korzyść.

>To psychiczny odpowiednik higieny i gimnastyki. Gdyby moja moralność była całkowicie błędna, poznałbym to po tym, że czułbym się podle.

Nie poznałbyś, bo mógłbyś się czuć podle przez połączenie prawidłowej moralności z nieprawidłowymi pragnieniami - emocjami. Akurat taki jest mój przypadek. Psychopata z kolei czuje się dobrze, bo nie ma sumienia, więc nie wie, że jego moralność jest błędna. Popatrz, odwróciłeś kota ogonem po raz kolejny.

>Uważałbym, że świat jest obrzydliwy

Tak uważam, bo taki raczej jest. Źli są ludzie, którzy to wypierają i tym samym rezygnują z empatii, a w jej miejsce przyjmują model wolnej woli i tego typu dyrdymały. Jeżeli zakładałbyś istnienie prawidłowej moralności, to mając taką patrzyłbyś z obrzydzeniem na zły świat. I kolejny raz odwróciłeś kota ogonem.

>nie mam szansy na miłość

No a gdybyś nie miał, bo miałbyś taką sytuację jak ja? Jak to się niby ma do moralności? Tylko może tak, że gdyby moja moralność była całkowicie błędna to bym to wypierał i udawał, że problemu nie ma.

>a ludzie wokół mnie to debile

No a jeśli to faktycznie debile to lepiej udawać, że tak nie jest? No bez jaj, w ten sposób srasz na prawdę jak na dworcowy kibel. A jeśli rezygnujesz z prawdy to możesz sobie ustalić dowolny kłamliwy dogmat, który można obalić nie używając słów i jedynie patrząc z politowaniem.

>Wtedy bym ją zmienił na inną, dzięki której przestałbym się tak czuć.

Czyli dla Ciebie moralność to taki prozac, czyli przeciwieństwo jakiejś wartościowej moralności, dla której Twój komfort może wymagać czasem poświęcenia, a Ty sobie z niego uczyniłeś bożka. Zamiast rozwiązywać problemy wolisz zamiatać je pod dywan.
12-12-2016 12:10Nie na temat
 Ocena 2 na 2
Kronan (488 punktów)
(zablokowany)
>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
>2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?
>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić
>dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło? (załóżmy, że faktycznie są na to niezbite dowody i nie
>można oszukać samego siebie, więc proszę, nie piszcie, że w rzeczywistości taka sytuacja może nie
>istnieć)

Wypadało by samemu określić swoją własną moralność zanim się zapyta o cudzą.I już to można pod niemoralne zachowanie podciągnąć.Takie jest moje zdanie
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie żartuj. Pisałem wiele na ten temat, a jak nie chcesz odpowiadać na takie pytania to lepiej nie napisać nic niż wypocić coś na siłę. Zadaję proste i nieintymne pytanie, kto chce odpowiada, kto nie chce to tego nie robi. Z czym masz problem? Czego nie rozumiesz?
22-12-2016 07:47 
 Ocena 1 na 3
Kronan (488 punktów)
(zablokowany)
>Nie żartuj. Pisałem wiele na ten temat, a jak nie chcesz odpowiadać na takie pytania to lepiej nie napisać nic niż wypocić coś na siłę. Zadaję proste i nieintymne pytanie, kto chce odpowiada, kto nie chce to tego nie robi. Z czym masz problem? Czego nie rozumiesz?

Po pierwsze.Może to pana zdziwi ale nie czytałem żadnych pana postów(dlaczego niby miałbym to robić?Znam pana?które wedle pana oczywiście nie są marnymi wypocinami zapewne ,zatem wypadło się samemu określić,przypomnieć co do swojej moralności.Moralność zmienną bywa niestety.I dwa.Skoro na forum zaczyna pan jakiś temat z automatu zgadza się pan na komentowanie go przez każdego forumowicza tego portalu.
Po trzecie wreszcie.Proszę się nie kłopotać i nie odpowiadać na mój post.Będzie to zbytek "łaski" od osoby która nie potrafi(nie chce?) określić własnej moralności w temacie który sam zapoczątkował.Proszę przestrzegać zasady że nie zmusza się do kontaktu osoby która sobie tego nie życzy
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze.Może to pana zdziwi ale nie czytałem żadnych pana postów(dlaczego niby miałbym to robić?Znam pana?które wedle pana oczywiście nie są marnymi wypocinami zapewne ,zatem wypadło się samemu określić,przypomnieć co do swojej moralności.

Nieprawda. Jak pytam Cię o godzinę to wypadałoby żebym określił najpierw która jest godzina? Co za nielogiczny bełkot. A jak chcesz to sobie poczytaj moje posty. Kto Ci broni? Co mnie obchodzi, że ich nie czytałeś? Czy mam płakać z tego powodu? No chłopie daruj sobie, bo szkoda odpisywać na takie posty.

>Moralność zmienną bywa niestety.I dwa.Skoro na forum zaczyna pan jakiś temat z automatu zgadza się pan na komentowanie go przez każdego forumowicza tego portalu.

A pisałem gdzieś niby, że się z tym nie zgadzam? Przecież sam skomentowałem ten komentarz i w banalny sposób zaorałem, jakbym wygrał w warcaby z przedszkolakiem. Tylko wolałbym żeby te komentarze były treściwe, a nie wypocone na siłę.

>Po trzecie wreszcie.Proszę się nie kłopotać i nie odpowiadać na mój post.

Nie będziesz mi dyktował co mam pisać, a czego nie. Po co odpowiadasz na mój post? Pewnie myślałeś, że zabłyśniesz, bo przecież chyba nie po to żeby się skompromitować.

>Będzie to zbytek "łaski" od osoby która nie potrafi(nie chce?) określić własnej moralności w temacie który sam zapoczątkował.Proszę przestrzegać zasady że nie zmusza się do kontaktu osoby która sobie tego nie życzy

Ale kto kogo zmusza do kontaktu?

Halooo moderacja! Nie widzicie co tu się dzieje? Ile jeszcze będzie takich postów różnych użytkowników? Zdecydowanie wolę merytoryczną dyskusję z dodatkami personalnymi i nawet czystą wulgarnością, od takich bzdurnych wypowiedzi jak ta, którą teraz komentuję.
Pan Leming (674 punktów)
>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
Unikanie cierpienia i oszczędzanie go innym istotom. Biorę to stąd, że cierpienie jest nieprzyjemne dla mnie, więc pewnie i dla innych istot również. Chodzi o cierpienie faktyczne, w tym życiu. Nie chodzi o bycie przykładnym katolikiem by uchronić się o rzekomego cierpienia po śmierci.
>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?
Dostosowałbym się do obiektywnej rzeczywistości przebudowując swoje przekonania i system wartości. Czyli będę przykładnym katolikiem, gdy piekło stanie się obiektywnym faktem.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
ZaKotem (8733 punktów)
>>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?
>Unikanie cierpienia i oszczędzanie go innym istotom. Biorę to stąd, że cierpienie jest nieprzyjemne dla mnie, więc pewnie i dla innych istot również. Chodzi o cierpienie faktyczne, w tym życiu. Nie chodzi o bycie przykładnym katolikiem by uchronić się o rzekomego cierpienia po śmierci.
>>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?
>Dostosowałbym się do obiektywnej rzeczywistości przebudowując swoje przekonania i system wartości. Czyli będę przykładnym katolikiem, gdy piekło stanie się obiektywnym faktem.
Gdyby piekło było obiektywnym faktem w twojej opinii (wszystkie fakty są"obiektywne" jedynie w czyjejś opinii) to byłbyś za paleniem heretyków, aby uchronić innych ludzi przed ich błędnymi poglądami i w efekcie niekończącym się cierpieniem w piekle?
14-12-2016 09:15 
 Ocena 1 na 1
Pan Leming (674 punktów)
>Gdyby piekło było obiektywnym faktem w twojej opinii (wszystkie fakty są"obiektywne" jedynie w czyjejś opinii) to byłbyś za paleniem heretyków, aby uchronić innych ludzi przed ich błędnymi poglądami i w efekcie niekończącym się cierpieniem w piekle?
Rozmawiamy tu o obiektywnym fakcie w mojej opinii na poziomie: "w mojej opinii Ziemia jest okrągła, a nie płaska". Nawet ewolucji nie traktuję jako obiektywnego faktu na takim poziomie. Nie wiem za czym bym wtedy był. Nie jestem zwolennikiem podejmowania drastycznych kroków przy niedoborze informacji.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
wsx666 (1067 punktów)
>1. Jakimi wartościami się kierujesz? Skąd je bierzesz?

Kieruję się głównie swoim dobrem i dobrem mojej najbliższej rodziny. Wartości dobieram wedle uznania, jak mi wygodnie, byle z korzyścią dla mnie.

>2. Czy moralność jest dla Ciebie ważna?

Nie.

>3. Jak zachowałbyś się gdyby okazało się, że Twoja moralność jest całkowicie błędna i chcąc czynić
>dobro tak naprawdę czynisz obiektywne zło?

Pewnie z czyjegoś punktu widzenia właśnie tak jest. Tak samo jak z mojego punktu widzenia moralność innych to moje zło. Generalnie mam dość mocno "gdzieś", jaka okazałą by się moja moralność dla innych. Wszystkim i tak nie dogodzisz. Czyż nie ???


Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365