Racjonalista - Strona głównaDo treści
 Przegląd wątków w dziale Filozofia i światopogląd

« Wróć do działów Forum
Pokaż starsze wątki  /  Pokaż nowsze wątki

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 206 (przedawniony)
17-05-2010prof. GrabowskaCo Państwo na to????
Dawno już chyba ten wątek nie był poruszany. Znalazłam w sieci coś takiego:
www.remuszko.pl/ks/
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 16 (przedawniony)
15-05-2010LacrimosaParadoksalnie...
Chodzę na religię, z której, nieskromnie dodam, mam 6, ale jakoś nie pasuje mi stwierdzenie, że chrześcijanin nie pyta, a wierzy. Bardzo często kierujemy się w osądach i oceanach rzeczywistości przeczuciem, intuicją, szóstym zmysłem. Coś sobie ubzduramy i kropka. I, chociaż nie potrafimy podać żadnych argumentów na poparcie tejże tezy, to na jej obalenie żądamy twardych, niepodważalnych dowodów. Można oczywiście stawiać kontrargumenty, tylko jaki by to miało sens? I tak pojedyncze głosy rozsądku utoną w ogromie niezliczonych panegiryków. Ja bynajmniej nie pretenduję do roli męczennika, czy też Jezusa Chrystusa, obmywającego stopy Judasza- zdrajcy- przyjaciela. Sojusznika- wroga. Osobiście sądzę, że jeśli Bóg stworzył człowieka takiego, jakim sam jest, z takim rozumem, jaki ma, na swoje podobieństwo, jednocześnie jest niepojęty…? Dlaczego na swoje podobieństwo, skoro mózg ludzki jest zbyt ograniczony, by zrozumieć istotę swojego pierwowzoru? Dlaczego mam wierzyć w coś, co jest nielogiczne…? Człowiek jest sam w sobie czymś tak wspaniałym, dopracowanym i idealnym, a mimo wszystko musiał sobie stworzyć Boga, by w niego wierzyć. Bo jest zbyt słaby? W takim razie ludzie silni nie muszą dbać o wiarę. Sami o sobie stanowią. Są dla siebie bogami. Mówi się, że ile ludzi, tyle opinii. Każdy widzi to, co chce. Nie ma obiektywnego zdania, bo nie ma obiektywnego człowieka. Nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość, bo każdy inaczej postrzega naturę zła. Jeden, patrząc na księżyc,..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 23 (przedawniony)
12-05-2010rexus"Bóg stworzył świat, dla potrzeb powodzi i telewizji"
Nurtujące pytanie, z którym sobie nie poradziłem dawno temu i teraz jestem niewierzący. Po co bóg stworzył ten świat? Olewając religijne farmazony, i skupiając się poprzez filozoficzne metody analityczne, co może rzec teista? Niezbadane są wyroki boskie, który i tak po za tym wszystkim to robi co mu się rzewnie podoba, bo może. Bo tak lubi. Ma takie widzimisię. Lubi rządzić. Lubi wzbudzać respekt. To jakiś król czarnych rynków, czy zwykły mafiozo?
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 43 (przedawniony)
10-05-2010achuraMogłeś być też Mulatem
Wątek dotyczy zawieranych związków małżeńskich przez ludzi różnej rasy.
Wiadomo, każda dorosła kobieta i każdy dorosły mężczyzna ma prawo wyboru swojego życiowego partnera.
Nie poddaję pod dyskusję związków ludzi jednakowej rasy a związki zawierane pomiędzy człowiekiem białej rasy i czarnej rasy.
Od razu zaznaczę, że nie mam nic przeciwko takim związkom.
Staram się być w miarę tolerancyjna na każdej płaszczyźnie życia. Interesuje mnie jednak Wasze podejście do dzieci urodzonych w tych związkach.
Jak wiadomo dziecko samo na świat się nie prosi.
W przeciwieństwie do swoich rodziców, którym w miłości kolor skóry nie przeszkodził i nie przeszkadza, dziecko nie ma wyboru i jest skazane na dożywotnią "inność".
Z tolerancją różnie to bywa. Jakkolwiek dorośli mogą podchodzić bardziej tolerancyjnie do ciemnej rasy to wśród dzieci Mulat będzie często narażony na szykany ze strony białych dzieci.
Poza tym, już jako dorosły człowiek ma mniejsze możliwości wyboru swojego życiowego partnera, gdyż nie każdy - akceptujący związki tych dwóch ras u innych - byłby skłonny sam taki związek zawierać.
Podsumowując - w tolerancyjnym wydawałoby się świecie, Mulat w świecie "białych" zawsze będzie tym innym, może czuć się dzieckiem pokrzywdzonym.
I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci?
Żeby było jasne - nie jestem przeciwna - ja odpowiadam, że tak...mają takie prawo.
Ciekawa jestem Waszych opinii w tym temacie.
Dla ułatwienia spróbujcie popatrzeć oczami Mulata.
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 38 (przedawniony)
08-05-2010sztejkatGranice rozumowego przekonywania
Witam ponownie!

Moje problemy z zrozumieniem niektórych argumentacji pojawiających się na tym forum skłoniły mnie do zastanowienia się czy istnieją i w jaki sposób ewentualnie można określić granice w jakich możliwa jest zmiana przekonań dyskutantów na drodze przedstawiania argumentów rozumowych.

Jako racjonaliści i zwolennicy logicznego myślenia stoimy zwykle na stanowisku, że przedstawienie racjonalnych, logicznych, sprawdzalnych i spójnych argumentów powinno doprowadzić do zmiany poglądów.

Po zastanowieniu śmiem w to wątpić.

Załóżmy, że moje przekonanie oznaczę przez A. Niech przekonanie to będzie zbiorem faktów, metod czy czymkolwiek innym; starczy, by możliwym było zaaplikowanie tego przekonania do zbioru obserwacji i stwierdzenie, na drodze analizy rozumowej, czy obserwacje nie są sprzeczne z przekonaniem.

Zapiszę tą operację jako A(O)={L<0...1>,w<0...1>} gdzie L jest wartością logiczną (0-sprzeczność, 1- niesprzeczność) a W jest wiarygodnością wniosku L. Przy czym operacja ta jest w całości przeprowadzana w moim rozumie i przy pomocy moich zdolności rozumowych, tak przy ocenie sprzeczności jak i wiarygodności. Celowo pomijam metody eksperymentalne - i tak zachodzi tam konieczność rozumowej weryfikacji hipotez.

Można więc powiedzieć, że prawdziwość mojego przekonania to SUM(A(Oi).L*A(Oi).W,i=1...n)/n gdzie n jest ilością obserwacji do jakich zaaplikowałem przekonanie.

Jest to pierwsze przybliżenie. Subiektywnie bowiem, ponieważ jest to moje..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 116 (przedawniony)
04-05-2010SylwekPo co ta filozofia?
No po co?

Ma ktoś jakieś pomysły?

Czyż nie wystarczy nam fizyka, biologia, chemia i homeopatia?

Albo polityka i socjologia?

Tudzież psychologia i kognitywistyka?
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 24 (przedawniony)
03-05-2010TroCManifest Lepszego Życia
Polecam koleżankom i kolegom forumowiczom bardzo ciekawy manifest :

www.wellbeingmanifesto.net/

Czy może ktoś orientuje się, czy ów manifest został już przetłumaczony na polski ?

Jeśli nie, to pasowałoby to zrobić i rozpowszechnić jak najszerzej.

Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 21 (przedawniony)
03-05-2010NieIstniejeszO życiu, śmierci, radości i płaczu
(Zaznaczam, że nie nawiązuję tym tematem do dzisiejszej katastrofy)

Naszła mnie dziś refleksja - jaki sens ma opłakiwanie zmarłych? Ostatecznie czy ktoś jest ateistą czy wierzącym, śmierć jest już spokojem. Ktoś, kto umarł, ma święty spokój, zero zmartwień. Czy nie lepiej byłoby polamentować nad cierpiącymi żywymi? A zamiast tylko lamentować, jeszcze lepiej postarać się im pomóc? Czy większym nieszczęściem jest śmierć czy perspektywa żebrania o chleb? Śmierć czy długie męki w szpitalu w ciężkiej chorobie? Śmierć czy głęboka depresja, połączona może z silnymi lękami? Śmierć czy życie bez perspektyw, bez radości, życie raczej z wewnętrznego imperatywu przeżywania i walki niż dla przyjemności i satysfakcji?

Dlaczego tak silne emocje budzi w nas śmierć, nie cierpienie? Może nie jest to, jak się ogólnie uważa, skutek rozwiniętej empatii, tylko szok ze zderzenia świata żywych z perspektywą końca, braku możliwości? Szok, że życie nie trwa, jak wmawia nam wszystko dokoła, że jest chwilą i znika. Ze prawdopodobnie nic (obiektywnie) nie znaczy. Znaczyłoby to, że żałoba jest egoistyczna, nie współczująca. Im bardziej ktoś nam bliski, tym bardziej jego śmierć jest wyrwaniem naszego kawałka życia - nic już nie będzie jak było. Znów egoizm.

Śmierć byłaby istotnie wielką tragedią, gdyby człowiek z natury żył wiecznie i mógł zginąc tylko z przyczyn nienaturalnych. A przecież każde życie jest jednak skończone, wszyscy o tym wiemy - dlaczego więc płaczemy za innymi? Za tymi, którzy już mają..
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 33 (przedawniony)
03-05-2010corelessDylemat moralno-prawny

Załóżmy, że mamy do czynienia z rodzicami dziecka, które jest śmiertelnie chore i może być uratowane tylko dzięki zastosowaniu niestandardowej terapii. Terapia ta nie jest refundowana w ramach systemu obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych, ale jej skuteczność przekracza 50%. Rodzice są majętni i zapewnienie terapii nie stanowi dla nich problemu, jednak rezygnują z niej, gdyż nie jest refundowana.
Czy /i w jakim sensie/ mogą ponosić odpowiedzialność za śmierć dziecka? Czy można rodziców w takiej sytuacji zobowiązać do skorzystania z dostępnej, ale niestandardowej terapii?
Zobacz wypowiedzi..

Data ost. wpisuAutorTytułOdpowiedzi: 5 (przedawniony)
29-04-2010pan_racicaNietzsche - cnota i miłość, błąd w jego filozofii?
witam. interesuje mnie w filozofii Nietzschego poglad na cnote i milosc. o cnocie wypowiada sie negatywnie, traktuje ja jak chorobe. o milosci natomiast (ktora jest cnota) wypowiada sie, ze "milosc jest poza wszelkim dobrem i zlem". jak to w koncu jest?
Zobacz wypowiedzi..

Starsze [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155] [156] [157] [158] [159] [160] [161] [162] [163] [164] [165] [166] [167] [168] [169] [170] [171] [172] [173] [174] [175] [176] [177] [178] [179] [180] [181] [182] [183] [184] [185] [186] [187] [188] [189] [190] [191] [192] [193] [194] [195] [196] [197] [198] [199] [200] [201] [202] [203] [204] [205] [206] [207] [208] [209] [210] [211] [212] [213] [214] [215] [216] [217] [218] [219] [220] [221] [222] [223] [224] [225] [226] [227] [228] [229] [230] [231] [232] [233] [234] [235] [236] [237] [238] [239] [240] [241] [242] [243] [244] [245] [246] [247] [248] [249] [250] [251] [252] [253] [254] [255] [256] [257] [258] [259] [260] [261] [262] [263] [264] [265] [266] [267] [268] [269] [270] [271] [272] [273] [274] [275] [276] [277] [278] [279] [280] [281] [282] [283] [284] [285] [286] [287] [288] [289] [290] [291] [292] [293] [294] [295] [296] [297] [298] [299] [300] [301] [302] [303] [304] [305] [306] [307] [308] [309] [310] [311] [312] [313] [314] [315] [316] [317] [318] [319] [320] [321] [322] [323] [324] [325] [326] [327] [328] [329] [330] [331] [332] [333] [334] [335] [336] [337] [338] [339] [340] [341] [342] [343] [344] [345] [346] [347] [348] [349] [350] [351] [352] [353] [354] [355] [356] [357] [358] [359] [360] [361] [362] [363] [364] [365] [366] [367] [368] [369] [370] [371] [372] [373] [374] [375] [376] [377] [378] [379] [380] [381] [382] [383] [384] [385] [386] [387] [388] [389] [390] [391] [392] [393] [394] [395] [396] [397] [398] [399] [400] [401] [402] [403] [404] [405] [406] [407] [408] Pokaż nowsze wątki
Aby pisać w tym dziale, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów
« Wróć do działów Forum


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)