 |
Wybory Bezpośrednie - Rzeczywista Władza Ludu czy Iluzja? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-02-2006 17:28 | Rubaszko (198 punktów) | Wybory Bezpośrednie - Rzeczywista Władza Ludu czy Iluzja? | Współczesne państwo to niezwykle skomplikowany system cybernetyczny złożonością funkcjonowania przewyższający znacznie największe współczesne systemy przemysłowe i techniczne. Wydaje się, więc, że troska o jego efektywne funkcjonowanie powinna być nadrzędną zasadą wszystkich obywateli. Efektywne to w dzisiejszych czasach znaczy oparte na najświeższych zdobyczach nauki i techniki. Paradoksalnie jednak tak się nie dzieje. System demokracji bezpośredniej zaczerpnięty od starożytnych Greków i Rzymian panuje w większości współczesnych państw demokratycznych w formie zmienionej tylko w niewielkim stopniu, jeśli chodzi o zasady ogólne. W powszechnych wyborach bezpośrednich obywatele państw wybierają więc swych przedstawicieli do najwyższych władz ustawodawczych (sejm, senat) oraz głowę państwa (prezydenta) a także od czasu do czasu decydują w referendach o bardzo ważnych sprawach wewnętrznych jak i międzynarodowych. Tragedią takiego systemu jest to, że obywatele państwa wybierając swych przedstawicieli do najwyższych organów władzy ustawodawczej i wykonawczej (prezydent) nie mają w znakomitej większości pojęcia o złożoności problemów, o jakich ich przedstawiciele będą musieli decydować. Nie są więc w stanie ocenić czy propagandowe i populistyczne hasła kandydatów do władz dają szansę na skuteczne rozwiązywanie tych problemów. Jeszcze gorzej jest w przypadku referendów, gdzie decyzje w niezwykle ważnych sprawach podejmowane są w ciemno. Najlepszym przykładem tego były referenda w sprawie przystąpienia do NATO i Unii Europejskiej oraz konstytucji Unii Europejskiej, której projektu nie znali nawet najbardziej wytrawni zawodowi politycy. Były to więc w dużym stopniu fikcje demokratyczne - w dodatku dość kosztowne. Osobiście uważam, że obecny niewydajny system wyborów bezpośrednich powodujący częstą wymianę ekip rządzących i nie dający możliwości sprawdzenia skutków wprowadzanych przez nie reform zwłaszcza w gospodarce, gdzie czas reakcji na podejmowane decyzje jest stosunkowo długi i powodujący przez to przerzucanie błędów jednej ekipy politycznej na barki następnej, powinien być zastąpiony przez demokrację opartą na wyborach pośrednich wielostopniowych. Ogólną ideą takiego systemu podam poniżej. Oczywiście będzie on stanowił tylko jedną z wielu luźnych propozycji. Prawdziwy projekt Konstytucji Państwowej powinien bowiem opracować zespół złożony z naukowców wielu dyscyplin tak jak opracowuje się projekt każdego złożonego systemu cybernetycznego. W żadnym przypadku nie można tego powierzać w ręce polityków i kilku tzw. konstytucjonalistów bo efekty będą takie jak dotychczas. Zdaję sobie sprawę, że przedstawione przeze mnie propozycje wywołają miażdżącą krytykę. Przede wszystkim zostaną wysunięte argumenty w rodzaju: obecny system stosowany jest od wielu lat w większości państw demokratycznych i akceptowany jest nie tylko przez szarych obywateli ale także przez wybitnych polityków i przywódców wielkich mocarstw. To prawda tyle tylko, że to nie są racjonalne argumenty. Bowiem zarówno wybitni politycy jak i szerokie masy akceptują i godzą się także na szereg innych nielogicznych a nawet zagrażających istnieniu naszej cywilizacji sytuacji do których należy zaliczyć bezsensowny wyścig zbrojeń i dewastację środowiska naturalnego na naszej planecie oraz kompletną indolencję w ustaleniu globalnego ładu polityczno-prawnego i militarnego W efekcie mamy na arenie międzynarodowej gangsterski system załatwiania sporów który wewnątrz państw jest ostro potępiany. A taka sytuacja jest nie tylko irracjonalna ale także głęboko niemoralna. St. Rubaszko Proponowany system wyborów pośrednich: - Etap 1 Obywatele w powszechnych wyborach wybierają swych przedstawicieli tylko do rad czy sejmików gminnych, które, następnie wybierają gminne organy wykonawcze. - Etap 2 Po rocznej pracy sejmiki gminne wybierają z pośród siebie swych przedstawicieli do sejmików swoich powiatów, które wybierają następnie powiatowe organy wykonawcze. - Etap 3 po rocznej pracy sejmiki powiatowe wybierają ze swojego składu przedstawicieli do sejmików wojewódzkich, które wybierają wojewódzkie organy wykonawcze. - Etap 4 Po rocznej pracy sejmiki wojewódzkie wybierają z pośród siebie swych przedstawicieli do sejmu państwowego, który powołuje organy wykonawcze państwa Taki czterostopniowy system wyborczy z opóźnieniem czasowym pozwoliłby kandydatom do najwyższych organów władz państwowych na przynajmniej wstępne zapoznanie się z problemami administracyjnymi i gospodarczymi występującymi na różnych szczeblach organów państwowych. W sejmie nie zasiadaliby więc ludzie surowi podnoszący w głosowaniach ręce tylko w sposób mechaniczny bez akceptacji merytorycznej. Kolejną zaletą było by jak sądzę znaczne ograniczenie bełkotu propagandy partyjnej i jej wpływu na działalność najwyższych organów państwowych Karierowicze i dyletanci mieli by też prawdopodobnie trudniejszy dostęp do lukratywnych stanowisk. - . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| zima (560 punktów) | Ten przedstawiony system nic nie zmienia. A tylko gmatwa sytuacje. Nie ma w nim żadnych innych kryteriów wyboru niż w dotychczasowym. Tyle, że zmieniają się grupy uprawnione do głosowania. Cztery razy więcej kiełbasy wyborczej na coraz bardziej oddalonych od rzeczywistości (realiów codziennych) stopniach. Co więcej nie widać idei, która miałaby usprawnić mechanizm rządzenia. Tylko coraz więcej układów i układzików, a zwykli zjadacze chleba znaczą coraz mniej. Pozdrawiam
|
|
| placownik (17853 punktów) |
Cechą wspólną wszystkich wizjonerów jest nikła troska o szczegóły. Widoczne jest to wyraźnie w Twoim projekcie. Nie wspominasz ani słowem o kadencyjności. Założę więc, że wybory nie są dożywotnie i że kadencja trwa 4 lata. Długość kadencji musi być taka sama na każdym szczeblu, inaczej system się rozsypie. Jeśli się chwilę zastanowisz na pewno przyznasz mi rację.
Spójrzmy więc jak wygląda to z punktu widzenia wyborcy. Wyborca raz na cztery lata ma okazję wybrać swoich przedstawicieli do organu ustawodawczego na najniższym, gminnym poziomie. I na tym jego rola się kończy! A nie muszę chyba Cię przekonywać, że osoba świetnie dająca sobie radę na poziomie gminy wcale nie musi się sprawdzić na poziomie województwa, a co dopiero na poziomie państwa. Możemy więc mieć do czynienia z sytuacją, że świetnie działająca Rada Gminy po roku pracy zmuszona jest do autodestrukcji poprzez wybór ze swego grona przedstawicieli (zakładam że najlepszych) do legislatywy na poziomie wyższym. I tak dalej. Nie wygląda to zbyt sensownie. A wyborca po trzech latach może się ze zdumieniem dowiedzieć, że wybrany przez niego sąsiad, który obiecywał, że będzie walczył jak lew przeciwko planowanej likwidacji ostatniego w okolicy żłobka, po trzech latach żłobek ma głęboko w nosie, ale za to oddaje się z upodobaniem upraszczaniu prawa podatkowego. I będzie to czynił przez kolejne trzy lata.
Warto też pamiętać, że gmina to półmilionowe miasto albo parę wiejskich osad (np. gmina Krępna w powiecie jasielskim liczy sobie 1976 mieszkańców). To też szczegół, który zapewne umknął Twej uwadze.
Generalnie uważam, że wielu problemów dało by się z korzyścią dla Państwa i obywateli uniknąć, gdyby politycy na serio podeszli do idei Korpusu Służby Cywilnej i przestali traktować najwyższe stanowiska w administracji publicznej wszystkich szczebli jako łup do podziału po każdych kolejnych wyborach.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| pkowalski | 1) Obecne systemy są demokracją pośrednią, której zalety opisał już Tocqueville. Rzeczywiście, jeśli scedujemy prawo wyborcze na ludzi przez nas wybranych (zwykle szanowanych i nieco mądrzejszych niż krajowa średnia), owocuje to wyższym poziomem kompetencji w wyższej instancji.
2) Ale łatwo można wskazać na niebezpieczeństwa takiego systemu.
Po pierwsze nie zabezpiecza on przed wyborami nietrafnymi -- przykładów mamy w Polsce aż dostatek, gdzie to wybrani przez wybranych przedstawicieli marszałek sejmu, czy członkowie KRRiT, wcale nie są wzorami mądrości...
Po drugie, system taki ma tendencje do oddalania obywatela od podejmowanych przez państwo decyzji, ułatwia też tworzenie klik. Demokratyczny głos wart jest jeszcze mniej, niż obecnie, przez co co prawda władza byłaby stabilniejsza, ale i słabiej kontrolowana przez społeczeństwo, a co za tym idzie, skłonniejsza do nadużyć.
Po trzecie, małą grupę łatwiej skorumpować, czy też kierować nią przy pomocy zakulisowych zagrywek.
3) Bronię 'polityków'. To nie jest tak, że wszystkie problemy państwowe mają rozwiązania 'naukowe'. Wydaje mi się, że pogląd iż może być inaczej wynika ze zbytnich uproszczeń, którymi częstują nas media. W stylu X jest dobre, a Y złe i populistyczne. To niemal nigdy tak nie jest. Decyzje polityczne w zdecydowanej większości są złożone i trudno przewidywalne. Także dla 'naukowców' i fachowców. Choćby dlatego, że obie strony każdego konfliktu mają za sobą jakieś racje, a praktyczne ich zważenie zależy od szerokości dostrzeganych powiązań, umiejętności oddzielenia ważniejszych i mniej istotnych, a wreszcie (by nie powiedzieć przede wszystkim), od aktualnej mody i poglądów politycznych, czy (jeśli wolisz inne słowo), od wyznawanego świata wartości przez tych, ktorzy wyborów dokonują.
Wolę by za sprawy polityczne odpowiadali politycy, z którymi mogę się utożsamiać, albo których mogę krytykować, niż żeby decyzje zapadały w pseudofachowych i niepodlegających społecznej weryfikacji komisjach.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|