 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-02-2006 14:45 | Andro (1185 punktów) | Deschner | Drodzy moi. Powidzcie mi co myślicie o autorze o nazwisku Karlheinz Deschner? Czy jest wiarygodnym w swych książkach, czy raczej nie? Będę wdzięczna za info...  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| placownik (17853 punktów) |
Nie posiada historycznego wykształcenia i może dlatego brak mu fachowego krytycyzmu w analizie wiarygodności źródeł, na które gęsto się powołuje. Ale to tylko moje zdanie, a że sam również historykiem nie jestem, dlatego też tak jak Ty jestem ciekaw innych opinii.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| Hokopoko (20 punktów) | Powiedziałbym, że Deschner jest w miarę wiarygodny w zakresie faktów, które przytacza (w przeciwnym bowiem razie, biorąc pod uwagę kaliber zarzutów i silną emocjonalność w ich wyrażaniu, w niektórych krajach jego książki by się nie mogły ukazać, a przynajmniej nie obyłoby się bez procesów). Natomiast jeśli idzie o interpretacje owych faktów, to rzeczywiście bywa różnie - w moim odczuciu traktuje problem zbyt osobiście. Czytając go można niekiedy odnieść wrażenie, że za całe zło na świecie odpowiedzialni są chrześcijanie. Jego analizy i styl bywają błyskotliwe, ale i jednostronne -zwłaszcza gdy zdarzenia, o których pisze, ujmie się w pewne ogólne historyczno-społeczne ramy. No i oczywiście nie obce mu jest właściwe wielu zachodnim intelektualistom lewicowe "zboczenie", popychające go nieraz wręcz do gloryfikacji komunizmu. Lektura dla ludzi, którzy szukają informacji, ale przy tym potrafią samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski.
|
|
| Cieślański (994 punktów) |
>Deschner? Czy jest wiarygodnym w swych książkach,....? Rzecz nie w tym aby w Deschnera wierzyć, lecz aby Go czytać, poznawać różne punkty widzenia na temat interpretacji socjotechnicznej bajki jaką jest biblia, tak aby móc myśleć samodzielnie. Wiara, łatwo-wierność, czynią ludzi bezmyślnymi automatami podatnymi na religijny wyzysk i totalitarną manipulację. I o tym pisze, Deschner.
|
|
 | | Jadwiga Czajkowska-Wróbel; jadwiga_czajkowska@wp.pl | >>Deschner? Czy jest wiarygodnym w swych książkach,....? >Rzecz nie w tym aby w Deschnera wierzyć, lecz aby Go czytać, poznawać różne punkty widzenia na temat interpretacji socjotechnicznej bajki jaką jest biblia, tak aby móc myśleć samodzielnie. >Wiara, łatwo-wierność, czynią ludzi bezmyślnymi automatami podatnymi na religijny wyzysk i totalitarną manipulację. >I o tym pisze, Deschner. > Deschner w swoich pracach powołuje się na źrodła, które nie są powoływane w innych opracowaniach z różnych powodów. Z tej też chociażby racji warto się z nimi zapoznać. Czytając różne źródła można wyrobić sobie własny pogląd i to jest najcenniejsze. Nie ulega wątpliwości, że źródła historyczne i kościelne były w różnych zawirowaniach czasowych fałszowane lub przemilczane. Dzieje się tak rownież współcześnie. Przecież nie wszyscy żyjący współcześnie zostali naznaczeni amnezją. Jest wiele kart z historii kościoła, czy chrześcijaństwa niechlubnych, a wręcz nagannych. Zatem nie jest ważny stosunek emocjonalny Deschnera, lecz możliwość zapoznania się z bogatym materiałem źródłowym. Oczekuję z wielką niecierpliwością na dalsze wydanie tomów "Kryminalnej historii chrzścijaństwa". Zresztą o niechlubnych kartach chrześcijaństwa E. Frattini w "Swiętym Przymierzu" tajnym wywiadzie kościoła katolickiego.Polecam.
|
|
| Marcinlet | > Drodzy moi.> Powidzcie mi co myślicie o autorze o nazwisku Karlheinz> Deschner? Czy jest wiarygodnym w swych książkach, czy> raczej nie? Będę wdzięczna za info... On samymi tytułami potrafi zniechęcić. Taka pisanina w sam raz dla internetowych antyklerykałów. Dla mnie za bardzo emocjonalne.
|
|
| JATO (2644 punktów) | Deschner nie podaje w książkach źródeł faktograficznych do uzasadnienia swoich tez. Niemniej zakładając, ze istnieją faktu uzasadniające tezy - książki są "kultowe" i warte czytania. Jest znacznie gorzej gdy autorzy książek (np. Święty Gral, Świeta Krew lub podbnych) zarzucaja czytelnika faktami, z których nijak nie wynikają wnioski śmiało publikowane na kolejnych stronach. 
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >Deschner nie podaje w książkach źródeł faktograficznych do uzasadnienia swoich tez.
Ależ to nieprawda! D. objaśnia bardzo szczegółowo bibliografię! Powołuje się zaś prawie wyłącznie na źródła kościelne, nie spotkałem się przy tym z zarzutem, że cytaty, na których opiera swoje twierdzenia, zmyślał, lub fałszował. Jest prawdą, że jego interpretacja bywa naogół jednostronna (np. wnioski wyprowadzone z fascynacji św. Mechtyldy napletkiem p. Jezusa obciętym przy obrzezaniu - Łk 2,21). Pomija różne możliwości objaśnienia tekstów, co jest zrozumiałe, gdyż - po pierwsze, jak sam stwierdza w przedmowie, pisze polemikę - po wtóre zaś, gdyby chciał obiektywnie przedstawić wszystkie możliwe racje i argumenty, objętość książek przekroczyła by rozsądne granice. Oczywista - jak zawsze - gdy ktoś chce mieć w miarę obiektywny obraz badanego zjawiska, nie może poprzestać na opracowaniu jednego autora. Ja do D. mam pretensję o brak należytego uporządkowania, liczne powtórzenia, nadużywanie określeń skrajnych jak zbrodnia, kłamstwo itp. oraz rażący brak wiedzy o zależności mentalności ludzkiej od uwarunkowań historycznych i środowiskowych.
Stach M. G.
|
|
|  | | witch king | >>Deschner nie podaje w książkach źródeł faktograficznych do uzasadnienia swoich tez. >Ależ to nieprawda! D. objaśnia bardzo szczegółowo bibliografię! Powołuje się zaś prawie wyłącznie na źródła kościelne, nie spotkałem się przy tym z zarzutem, że cytaty, na których opiera swoje twierdzenia, zmyślał, lub fałszował. Jest prawdą, że jego interpretacja bywa naogół jednostronna (np. wnioski wyprowadzone z fascynacji św. Mechtyldy napletkiem p. Jezusa obciętym przy obrzezaniu - Łk 2,21). Pomija różne możliwości objaśnienia tekstów, co jest zrozumiałe, gdyż - po pierwsze, jak sam stwierdza w przedmowie, pisze polemikę - po wtóre zaś, gdyby chciał obiektywnie przedstawić wszystkie możliwe racje i argumenty, objętość książek przekroczyła by rozsądne granice. Oczywista - jak zawsze - gdy ktoś chce mieć w miarę obiektywny obraz badanego zjawiska, nie może poprzestać na opracowaniu jednego autora. >Ja do D. mam pretensję o brak należytego uporządkowania, liczne powtórzenia, nadużywanie określeń skrajnych jak zbrodnia, kłamstwo itp. oraz rażący brak wiedzy o zależności mentalności ludzkiej od uwarunkowań historycznych i środowiskowych. > Stach M. G.
zgadzam się, wszystko jest doskonale udokumentowane, ilość źródeł na jakie się powołuje jest imponująca. wnioski wyprowadza samodzielnie, ale każdy opierając się na tych faktach może wyciągnąć własne niekoniecznie zgodne z tym co deschner myśli, dzięki temu czytanie staje się jeszcze przyjemniejsze, bo można stworzyć sobie własny obraz i konfrontować go z autorem. powtórzenia też mnie irytują, deschner zabardzo grzebie się w szczegółach i powtarza pewne myśli, ale może taka natura tematu i metody którą obrał. nie zgadzam się natomiast z zarzutem o "rażący brak wiedzy o zależności mentalności ludzkiej od uwarunkowań historycznych i środowiskowych.", bo to nieprawda. deschner sam o tym pisze i doskonale zdaje sobie z tego sprawę jak się interpretuje zachowania ludzi z innych epok, ale wyraźnie stwierdza, że się z tym niezgadza i podaje swoje argumenty. cała jego książka jest właściwie polemiką z ugruntowanym poglądem, że ludzi z przeszłości nie można poddawać moralnej i etycznej ocenie. deschner robi to celowo i świadomie dlatego nie można zarzucać mu niewiedzy!
trzeba się zastanowić czy istnieją jakieś choćby podstawowe uniwersalne normy etyczne i moralne czy też żadnych takich norm nie ma i wszystko relatywizujemy do określonego miejsca i czasu.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >nie zgadzam się natomiast z zarzutem o "rażący brak wiedzy o zależności mentalności ludzkiej od uwarunkowań historycznych i środowiskowych.", bo to nieprawda. deschner sam o tym pisze i doskonale zdaje sobie z tego sprawę jak się interpretuje zachowania ludzi z innych epok, ale wyraźnie stwierdza, że się z tym niezgadza i podaje swoje argumenty. cała jego książka jest właściwie polemiką z ugruntowanym poglądem, że ludzi z przeszłości nie można poddawać moralnej i etycznej ocenie. deschner robi to celowo i świadomie dlatego nie można zarzucać mu niewiedzy!
Nie przypominam sobie, w których fragmentach można doszukać się dowodów na tego rodzaju autokrytycyzm Deschnera? Jeżeli jednak wyrażał on tak piękne zasady, to formułując oceny np. wyczynów średniowiecznej hierarchii katolickiej, wyraźnie o nich zapomniał. Trudno nam zrozumieć ludzi z innej epoki, a także innych - nam współczesnych, którzy żyją w odmiennym od naszego środowisku - otrzymali różny od naszego zestaw memów, a do tego różnią się poziomem wiedzy. I np. nie podjąłbym się rozstrzygnięcia, kto bardziej zasługuje na miano hipokryty: przepraszający za jakieś niesprecyzowane i nie wiadomo przez kogo popełnione winy Jan Paweł II, któryś z jego dawnych poprzedników, jakiś zwariowany aiatollach, pałający żądzą naprawienia świata czerwono-zielony działacz, czy - itd. itp. - czy wreszcie mądrala, który nigdy w życiu nie miał okazji do podjęcia decyzji o istotnym znaczeniu (tak np. jak ja), a za to czuje się upoważniony do wyrokowania.
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Witch King | > >nie zgadzam się natomiast z zarzutem o "rażący brak wiedzy o zależności mentalności ludzkiej od uwarunkowań historycznych i środowiskowych.", bo to nieprawda. deschner sam o tym pisze i doskonale zdaje sobie z tego sprawę jak się interpretuje zachowania ludzi z innych epok, ale wyraźnie stwierdza, że się z tym niezgadza i podaje swoje argumenty. cała jego książka jest właściwie polemiką z ugruntowanym poglądem, że ludzi z przeszłości nie można poddawać moralnej i etycznej ocenie. deschner robi to celowo i świadomie dlatego nie można zarzucać mu niewiedzy!> Nie przypominam sobie, w których fragmentach można doszukać się dowodów na tego rodzaju autokrytycyzm Deschnera? Jeżeli jednak wyrażał on tak piękne zasady, to formułując oceny np. wyczynów średniowiecznej hierarchii katolickiej, wyraźnie o nich zapomniał. Trudno nam zrozumieć ludzi z innej epoki, a także innych - nam współczesnych, którzy żyją w odmiennym od naszego środowisku - otrzymali różny od naszego zestaw memów, a do tego różnią się poziomem wiedzy. I np. nie podjąłbym się rozstrzygnięcia, kto bardziej zasługuje na miano hipokryty: przepraszający za jakieś niesprecyzowane i nie wiadomo przez kogo popełnione winy Jan Paweł II, któryś z jego dawnych poprzedników, jakiś zwariowany aiatollach, pałający żądzą naprawienia świata czerwono-zielony działacz, czy - itd. itp. - czy wreszcie mądrala, który nigdy w życiu nie miał okazji do podjęcia decyzji o istotnym znaczeniu (tak np. jak ja), a za to czuje się upoważniony do wyrokowania.> Stach M. G."Gdyby jednak po tradycyjnej historiografii, koronującej zwycięzców, będącej jedynie innym rodzajem hagiografii, nastąpiło dziejopisarstwo i krytyka historyczna - krytyczne dla władzy, rzeczywiście etyczne, to cóż mogłoby być bardziej pożądanego, cóż bardziej korzystnego dla narodów, zwłaszcza tych zawsze i wciąż uciskanych i wyzyskiwanych?"(ze wstępu to Kryminalne historii... t.5) a w ogóle to odsyłam do źródeł: karlheinzdeschner.cjb.net/ niestety nie wszystkie  ( nie ma nic niesprecyzowanego, tu wszystko jest udokumentowane, czarno na białym. można się spierać o oceny wydarzeń, ale fakt pozostanie faktem. poza tym deschner nie krytykuje, że ludzie w średniowieczu się nie myli, bo nie było pryszniców, ale konkretne działania kościoła, który miał czelność pouczać moralnie ludzi przez te wszystkie lata. można się zastanawiać, czy skoro nie uznawali etyki opartej na rozumie, to można ich w ten sposób oceniać? ale nawet jeśli nie, co moim zdaniem nie jest prawdą, to i tak można ich oceniać w świetle zasad, które sami ludziom wpajali. nie mówię już o naukach jezusa, że trzeba nadstawić drugi policzek i takie tam, ale dziesięć przkazań ich przynajmniej obowiązywało czy to w drugim, piątym czy ósmym wieku, czy teraz. i z tego można ich rozliczać.
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... można ich oceniać w świetle zasad, które sami ludziom wpajali.
Oczywiście! a nawet nie tylko można, lecz należy. Ale gdy chodzi o sformułowanie oceny, o wyrokowanie, czy mamy do czynienia z cynicznym kłamstwem, czy (o stopień łagodniej) - z hipokryzją, czy ze skrzywieniem intelektu wynikającym z oddziaływania środowiska ... itd., to już trudniejsza sprawa.
Stach M. G.
|
|
| Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Drodzy moi.> Powidzcie mi co myślicie o autorze o nazwisku Karlheinz> Deschner? Czy jest wiarygodnym w swych książkach, czy> raczej nie? Będę wdzięczna za info... Właściwie mogę odpowiedzieć tylko jedno słowo NIE. Już niejednokrotnie wypowiadałem się na temat tego człowieka i jego radosnej twórczości. Dziwi mnie, że ludzie uważający się za oczytanych mają jakieś wątpliwości w ocenie. Ponieważ jestem katolikiem i moje zdanie wydaje się być tendencyjne, proponuję przeprowadzić obiektywny eksperyment. Otóż wystarczy wyciąć z tekstu wszystkie odnośniki wobec Kościoła i ludzi wierzących opisanych w książkach pozostawiając gołe schematy. Podstawiając w puste miejsca innych ludzi i inną instytucję, zabawa jest naprawdę przednia. Wszystko w książkach tego autora pisane jest na jedno kopyto, a te same zdania powtarzane na okrętkę. Wystarczy przeczytać kilka stron i wszystko staje się jasne. Na początku byłem oburzony, potem rozbawiony, a na koniec miałem dosyć tego bełkotu. Lubię historię i jak czas pozwala, to czasem czytuję jakieś publikacje, ale książki Deschnera mają dla mnie jedynie "wartość" ze względu na bogatą bibliografię jaką autor zebrał zapewne spisując z innych znanych dzieł (według metodologii naukowej), choć większość jest z niemieckich publikacji niedostępnych dla polskiego czytelnika. Szkoda mi czasu na takie książki. Wolę dobrze poznać prawdziwe fakty i normalną ich interpretację. Chociaż może autor zmachęci do czytania dzieł normalnych historyków i do zapoznania się z prawdziwą historią. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
 | | zima (560 punktów) | > Wolę dobrze poznać prawdziwe fakty i normalną ich interpretację. Co do interpretacji, to rozumiem, że Ci nie odpowiada. Zarzut, że fakty są nieprawdziwe jest jednak nie na miejscu. Może znalazłbyś kilka w całej ich nawale... Podejrzewam jednak, że chodziło Ci o niewygodne fakty, a nie nieprawdziwe. Pozdrawiam
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > > Wolę dobrze poznać prawdziwe fakty i normalną ich interpretację.> Co do interpretacji, to rozumiem, że Ci nie odpowiada.> Zarzut, że fakty są nieprawdziwe jest jednak nie na miejscu. Może znalazłbyś kilka w całej ich nawale...> Podejrzewam jednak, że chodziło Ci o niewygodne fakty, a nie nieprawdziwe.Przeczytałem wybiórczo kilka rozdziałów, z tych książek i niczym się nie różnią poza tytułami. Nieustanny potok tego samego bełkotu. Przypomina to odpowiedzi pod moimi postami niektórych "doczepliwych" forumowiczów, którzy lepiej ode mnie wiedzą co napisałem, zarzucając mi intencje jakich nie miałem. Myślę, że to owoc takich lektur. Uczyłem się historii Kościoła, nie była to nauka bardzo szczegółowa, bo trzeba by na to 20 a nie 2 lata na studiach, jednak gdy czytam jakiegoś gorzej nawiedzonego niż świadkowie J. gościa, ręce opadają. Tu nie trzeba tłumaczyć dlaczego nie można traktować poważnie takiego autora, "starczy pokazać". Janowi Lewandowskiemu się chciało poświęcić czas i napisał recenzję. Ja nie wiedząc o tym tekście podobne wnioski wyciągnąłem po kilku stronach tekstu. Jeśli Deschner trzyma się faktów to jedynie w kwestii dat i to nie wszystkich. Przytacza wydarzenia o jakich nie ma wzmianki nawet w wielotomowych wydaniach historii Kościoła. Wydarzenia, których z całą pewnością nie przeoczyliby dyplomowani historycy. Można więc sądzić, że facet tworzy historie, albo ma objawienia  Szkoda czasu na polemiki z tą twórczością, podobnie jak z Brownem. Lepiej wypożyczyć z biblioteki podręczniki do historii, ale napisane przez historyków (po 1989 roku). Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >...wydarzenia o jakich nie ma wzmianki nawet w wielotomowych wydaniach historii Kościoła.
O to właśnie chodzi, że w tych księgach notorycznie pomija się niechlubne zdarzenia udokumentowane przecież w pismach kościelnych, na które powołuje się Deschner.
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >>...wydarzenia o jakich nie ma wzmianki nawet w wielotomowych wydaniach historii Kościoła. >O to właśnie chodzi, że w tych księgach notorycznie pomija się niechlubne zdarzenia udokumentowane przecież w pismach kościelnych, na które powołuje się Deschner. Ty naprawdę wierzysz, że ten facet powołuje się na pisma kościelne? Kościół nie ukrywa już dawno faktów dotyczących przeszłości. Już samo to, że skrupulatnie gromadzi dokumenty i prowadzi kroniki świadczy, że nie chce okłamywać historii. W podręcznikach do historii Kościoła nie pomija się istotnych faktów, ale ocena wydarzeń uwzględnia wszystkie możliwe czynniki związane z jakimś faktem. Deschner może i się czasem na coś powołuje, ale świadomie interpretuje to tak, aby oskarżać o ukryte złe motywacje. Nieświadome zło, błędne decyzje polityczne jakie zdarzały się papieżom urastają w jego oczach do wielkich zbrodni. Stosuje tu znaną metodę propagandy zwaną "clishe". Proponuję sięgać do podawanych przez tego autora źródeł i czytać całe te dzieła, a nie wyrwane z kontekstu zdania. Po kilku takich próbach myślę, że zwolennikom Deschnera odechce się go czytać, bo każdy sam właściwie oceni tę twórczość.
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Ty naprawdę wierzysz, że ten facet powołuje się na pisma kościelne?
Proponuję konkretnie podać kilka zdań, w których D. powołuje się na źródła kościelne i wyjaśnić, na jakiej podstawie można wykazać fałszerstwo.
Stach M. G.
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Ty naprawdę wierzysz, że ten facet powołuje się na pisma kościelne?> Proponuję konkretnie podać kilka zdań, w których D. powołuje się na źródła kościelne i wyjaśnić, na jakiej podstawie można wykazać fałszerstwo.To by trzeba zlecić ekipie historyków. Ja nie mam czasu na takie rzeczy. Deschner podaje, a i owszem niektóre źródła, interpretuje to tak, żeby pasowało do przyjętych założeń, robi to tak sprytnie, że trzeba być biegłym w temacie, aby się połapać, gdzie coś wymyśla. Często pisze o rzeczywistych miejscach osobach i ogólnym zarysie wydarzeń zgodnym z historią, ale nadinterpretuje wypowiedzi i osądza według swoich z góry przyjętych założeń motywacje bohaterów wydarzeń. Jan Lewandowski w np.: apologetyka.katolik.net.pl/content/view/792/68/ polemizuje z Deschnerem na konkretnych przykładach. Myślę, że jakiś profesor od historii Kościoła zrobiłby to bardziej szczegółowo. Zresztą pierwszy lepszy historyk nie nazwie historycznymi dzieł tego autora. W dobie demokracji i wolności słowa można w zasadzie pisać, co się chce. Ludzie dojrzeli już na tyle, że już nie biorą na poważnie każdej książki nawet pisanej przez ludzi z tytułami. Niestety taki Dan Brown, czy Deschner cieszą się poparciem u niektórych. Dla mnie jego twórczość jest ostrzeżeniem, że historykowi nie wolno być tendencyjnym i ma szukać prawdy, a nie tego, co mu pasuje. Jeśli znajdę kiedyś czas, to wypiszę same fakty jakie opisuje Deschner. Póki co musi to poczekać w długiej kolejce planowanych przedsięwzięć. To niezwykle frustrujące zajęcie, gdy trzeba tracić czas na odkręcanie zdanie po zdaniu tego, co jakiś tam autor namieszał. Trzeba grzebać w źródłach i w zasadzie na nowo podejmować badania, co nie zawsze jest możliwe po tylu wiekach. Jeśli ktoś taki przychodzi i mówi, że świadkowie i świadectwa historyczne były fałszywe, to podważa sens pracy historyków, bo w ten sposób można obalić każdą historię i napisać nową, interpretując po swojemu świadectwa. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| |  | | zima (560 punktów) | Czekaj, fakty w jego książkach są nieprawdziwe? Masz znajomości w odpowiednich kręgach wytoczymy mu proces (Deschnerowi)! Co, nikt nie chce? Jacy oni miłosierni... Pozdrawiam :P
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >Czekaj, fakty w jego książkach są nieprawdziwe? >Masz znajomości w odpowiednich kręgach wytoczymy mu proces (Deschnerowi)! Co, nikt nie chce? >Jacy oni miłosierni...
Proponuję użyć Google i poszukać. Ten człowiek miał jakiś proces w Niemczech, ale uznano go za chorego i się wyłgał. Może dlatego machnięto na to ręką. Gdyby każdego paszkwilanta pozywano, to trzeba by stworzyć specjalny wydział w Sądach do spraw paszkwili. Ludzie Kościoła wychodzą z założenia, że szkoda czasu, bo karę dostałby śmieszną, a tylko by sobie na tym zrobił reklamę. Zresztą zaraz by się za nim wstawiła armia obrońców wolności słowa itd. To stary lis wie jak pisać, żeby się wyłgać w razie wpadki. Zawsze może powiedzieć potem, że się pomylił, albo tak mu się skojarzyło.
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | |  | | outsider (2469 punktów) | >Proponuję użyć Google i poszukać. Ten człowiek miał jakiś proces w Niemczech, ale uznano go za chorego i się wyłgał. Może dlatego machnięto na to ręką. Gdyby każdego paszkwilanta pozywano, to trzeba by stworzyć specjalny wydział w Sądach do spraw paszkwili. Ludzie Kościoła wychodzą z założenia, że szkoda czasu, bo karę dostałby śmieszną, a tylko by sobie na tym zrobił reklamę.
Kontraście, zaiste zabawny jest Twój stosunek do bliźnich ("doskonała miłość"?). Beztrosko nazywasz Deschnera "paszkwilantem" - tymczasem to co Ty piszesz wygląda na paszkwil. Proponujesz "użyć Google i poszukać" - sam tego jak sądzę nie zrobiłeś - a wyrażasz Deschnerze opinię wielce obelżywą i bez dowodów że dokładnie odpowiada faktom będącą pomówieniem. Paszkwilant? Tak, bez wątpienia - ale nie Deschner lecz Ty.
Cóż - miłość Boga bywa po prostu inną nazwą nienawiści do ludzi.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >>Proponuję użyć Google i poszukać. Ten człowiek miał jakiś proces w Niemczech, ale uznano go za chorego i się wyłgał. Może dlatego machnięto na to ręką. Gdyby każdego paszkwilanta pozywano, to trzeba by stworzyć specjalny wydział w Sądach do spraw paszkwili. Ludzie Kościoła wychodzą z założenia, że szkoda czasu, bo karę dostałby śmieszną, a tylko by sobie na tym zrobił reklamę. >Kontraście, zaiste zabawny jest Twój stosunek do bliźnich ("doskonała miłość"?). Beztrosko nazywasz Deschnera "paszkwilantem" - tymczasem to co Ty piszesz wygląda na paszkwil. Wiem co piszę, a jak ma pan wątpliwości to proszę zanieść próbkę pisma Deschnera jakiemuś poloniście. Paszkwil jest gatunkiem literackim i można go rozpoznać.
>Proponujesz "użyć Google i poszukać" - sam tego jak sądzę nie zrobiłeś Zrobiłem i nawet poświęciłem na to kilka dni. Nie opieram się na sądach wyssanych z palca, a taka jest moja osobista opinia i wielu innych recenzentów twórczości tego człowieka.
> - a wyrażasz Deschnerze opinię wielce obelżywą i bez dowodów że dokładnie odpowiada faktom będącą pomówieniem. Żeby było jasne nad panem Deschnerem jako konkretnym człowiekiem, co najwyżej lituję się i zostawiam sąd Bogu, ale nad pisarzem a raczej jego dziełami i poglądami nie będę się litował i wyrażam surową opinię.
>Paszkwilant? Tak, bez wątpienia - ale nie Deschner lecz Ty. >Cóż - miłość Boga bywa po prostu inną nazwą nienawiści do ludzi. Nie dam się złapać na takie obwinianie, bo nie mam nienawiści do człowieka, ale do owoców jego pracy, a to różnica. Oddzielam jedno od drugiego.
Pozdrawiam!
PS. "Boże zmiłuj się nad Deschnerem..."
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | >Wiem co piszę, a jak ma pan wątpliwości to proszę zanieść próbkę pisma Deschnera jakiemuś poloniście. Paszkwil jest gatunkiem literackim i można go rozpoznać.
Za Encyklopedią PWN (wersja dostepna w sieci):
PASZKWIL, utwór satyr., polemiczny, często oszczerczy, zniesławiający, obelżywy, atakujący konkretną osobę, grupę, instytucję, ogłaszany zwykle anonimowo lub pod pseudonimem;
O charakterystycznym stylu ani słowa, Kontraście - co tu może rozpoznać polonista? Zresztą nazywasz Deschnera paszkwilantem - zobaczmy, co na ten temat powie słownik wyrazów obcych (też PWN-owski, też dostępny w sieci):
PASZKWILANT człowiek piszący paszkwile; oszczerca,
Pytam ponownie, Kontraście - jak ocenić na podstawie stylu, że Deschner jest paszkwilantem? Nie da się - trzebaby uznać, że pisze nieprawdę: Ty to rzecz jasna uznałeś, Kościół też - ale to o wiele za mało. PZPR uznawała za paszkwilantów wszelkich dysydentów - i co z tego?
>>Proponujesz "użyć Google i poszukać" - sam tego jak sądzę nie zrobiłeś >Zrobiłem i nawet poświęciłem na to kilka dni. Nie opieram się na sądach wyssanych z palca, a taka jest moja osobista opinia i wielu innych recenzentów twórczości tego człowieka.
Ale niczego nie przytoczyłeś? A "wielu innych recenzentów"? Jasne, jak muszą Deschnera oceniać kościelni recenzenci.
>> - a wyrażasz Deschnerze opinię wielce obelżywą i bez dowodów że dokładnie odpowiada faktom będącą pomówieniem. >Żeby było jasne nad panem Deschnerem jako konkretnym człowiekiem, co najwyżej lituję się i zostawiam sąd Bogu, ale nad pisarzem a raczej jego dziełami i poglądami nie będę się litował i wyrażam surową opinię.
Takie stawianie sprawy zwykle bywa zwane hipokryzją, Kontrascie. A jako strona w sporze nie jesteś upoważniony do gołosłownej oceny strony przeciwnej - możesz co najwyżej przeciwstawić jego argumentom swoje, inni ocenią. I - zauważę - nazwałeś Deschnera "paszkwilantem" - to termin wysoce obraźliwy, Kontraście. Do oceny Deschnera jako człowieka nic Ci w ogóle - bo i nic o nim jako o człowieku nie wiesz: jak jednak Ty oceniasz innych, tak i sam bedziesz oceniany.
>>Paszkwilant? Tak, bez wątpienia - ale nie Deschner lecz Ty. >>Cóż - miłość Boga bywa po prostu inną nazwą nienawiści do ludzi. >Nie dam się złapać na takie obwinianie, bo nie mam nienawiści do człowieka, ale do owoców jego pracy, a to różnica. Oddzielam jedno od drugiego.
Moje rozbawienie powodujesz też nie Ty sam - a to co piszesz.
>Pozdrawiam!
Wzajemnie.
>PS. "Boże zmiłuj się nad Deschnerem..."
Za co niby?
> Doskonała miłość usuwa lęk
Zastępuje go agresją?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Wiem co piszę (...).> Za Encyklopedią PWN (wersja dostepna w sieci):> PASZKWIL, utwór satyr., polemiczny, często oszczerczy, zniesławiający, obelżywy, atakujący konkretną osobę, grupę, instytucję, ogłaszany zwykle anonimowo lub pod pseudonimem;> O charakterystycznym stylu ani słowa, Kontraście - co tu może rozpoznać polonista? Zresztą nazywasz Deschnera paszkwilantem - zobaczmy, co na ten temat powie słownik wyrazów obcych (też PWN-owski, też dostępny w sieci):> PASZKWILANT człowiek piszący paszkwile; oszczerca,> Pytam ponownie, Kontraście - jak ocenić na podstawie stylu, że Deschner jest paszkwilantem?Gdyby pan zamienił wszystko, co pisze Deschner o Kościele ( pozostawiając ten styl) na Żydów i ich organizację, książki autora byłyby na indeksie  Miałem okazję przeczytać kawałek "Mein Kampf" i widzę podobieństwo. Bardzo podobny sposób argumentacji i skojarzeń. Taka jest moja prywatna opinia. Gdyby pisał to inaczej, krytykowałbym tylko nieścisłości, czy nadinterpretację. Autor mnie rozczarował, bo po przeczytaniu kilku pierwszych zdań "I znowu zapiał kur" pod płaszczykiem w miarę spokojnego na początku języka i niewinnymi pozorami kryje się przebiegłość autora, która wychodzi dosyć szybko w dalszym tekście. Pisząc w tej chwili zerkam do tekstu. Po kilku miesiącach rozmów na forum z ateistami i zrozumieniu podstaw filozoficznych, trochę inaczej też patrzę na teksty Deschnera. Biedak może rzeczywiście wierzyć, że nie jest paszkwilantem i ma poczucie, iż coś demaskuje. Założył sobie, że chrześcijaństwo jest oszustwem i wierzy w to tak mocno, iż postrzega rzeczywistość podług tego przekonania. > Nie da się - trzebaby uznać, że pisze nieprawdę: Ty to rzecz jasna uznałeś, Kościół też - ale to o wiele za mało. PZPR uznawała za paszkwilantów wszelkich dysydentów - i co z tego?Nie... litości... znowu te porównania do PZPRu, mam dość... > >>Proponujesz "użyć Google i poszukać" - sam tego jak sądzę nie zrobiłeś> >Zrobiłem i nawet poświęciłem na to kilka dni. Nie opieram się na sądach wyssanych z palca, a taka jest moja osobista opinia i wielu innych recenzentów twórczości tego człowieka.> Ale niczego nie przytoczyłeś? A "wielu innych recenzentów"? Jasne, jak muszą Deschnera oceniać kościelni recenzenci.Nie tylko kościelni, przytoczyłem w innym poście recenzję z jakiejś strony, która nie jest katolicka. Oczywiście odniósł się pan, a jakże, ale to już inny post. Co do przytaczania cytatów odpowiadałem na wątek, w którym było pytanie o osobistą opinię, więc ją wyraziłem. O takie komentarze się nie prosiłem i tłumaczyć, chyba też się nie muszę. Artykułu do gazety nie napisałem, więc nie musiałem się powoływać na źródła. > >> - a wyrażasz Deschnerze opinię wielce obelżywą i bez dowodów że dokładnie odpowiada faktom będącą pomówieniem.> >Żeby było jasne nad panem Deschnerem jako konkretnym człowiekiem, co najwyżej lituję się i zostawiam sąd Bogu, ale nad pisarzem a raczej jego dziełami i poglądami nie będę się litował i wyrażam surową opinię.> Takie stawianie sprawy zwykle bywa zwane hipokryzją, Kontrascie.Znowu atak na osobę. Tak trudno zrozumieć, że oddzielam dzieła od twórcy. To nie jest łatw, ale możliwe. > A jako strona w sporze nie jesteś upoważniony do gołosłownej oceny strony przeciwnej - możesz co najwyżej przeciwstawić jego argumentom swoje, inni ocenią.Szkoda gadać, tu jest fanklub Deschnera, to nic nie przejdzie  Nawet jakby pioryny biły i ziemia zadrżała. > Moje rozbawienie powodujesz też nie Ty sam - a to co piszesz.Ocenia pan rzeczywistość według własnych, albo może idola Deschnera, paradygmatów. Trzeba umieć przestawić się na inny sposób myślenia, aby zrozumieć logikę adwersarzy. Tak jak dobry aktor poznaje filozofię bohatera, którego ma grać, myśli i czuje tak jak on, ale poza sceną jest sobą. > >PS. "Boże zmiłuj się nad Deschnerem..."> Za co niby?Za owoce jego wypocin... Nie jestem agresywny, wyrażam tylko moją opinię na temat twórczości Deschnera. Do jego fanklubu nie należę. Szkoda mi też czasu, żeby wgryzać się w lekturę, choć zabierałem się do odświeżenia sobie historii Kościoła, bo po kilku latach od studiów trochę pozapominałem. Mam dwa wielotomowe wydania i kilka mniejszych książek, ale mało czasu. Coś trzeba wybierać. Jan Lewandowski napisał niezłą recenzję Deschnera. Nie chce mi się powielać tematu, mam ciekawsze zajęcia. Wolę dyskusje z Voltath'em i Wilhelmem na temat materii. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | |  | | zima (560 punktów) | >Witam! >>Czekaj, fakty w jego książkach są nieprawdziwe? >>Masz znajomości w odpowiednich kręgach wytoczymy mu proces (Deschnerowi)! Co, nikt nie chce? >>Jacy oni miłosierni... >Proponuję użyć Google i poszukać. Ten człowiek miał jakiś proces w Niemczech, ale uznano go za chorego i się wyłgał. Wybacz, ale sądy w Niemczech nie są takie jak w Polsce. Wyłgał się? Chyba chciałeś napisać: obronił. > Może dlatego machnięto na to ręką. Gdyby każdego paszkwilanta pozywano, to trzeba by stworzyć specjalny wydział w Sądach do spraw paszkwili. Ludzie Kościoła wychodzą z założenia, że szkoda czasu, bo karę dostałby śmieszną, a tylko by sobie na tym zrobił reklamę. A Rydzyk pozwał Polsat i Szczukę (a i wpływami w KRRiT sie pochwalił). Podpierając się Twoją konstrukcją o ludziach Kościoła powiedziałbym, że o. Rydzyk nie jest człowiekiem Kościoła. W końcu jakiś racjonalny wniosek z Twojego myślenia. Znaczy Deschner to mały pikuś, któremu niepotrzebnie robisz reklamę. To samo pewnie Dan Brown. Nawet amerykańscy biskupi to już nie ludzie Kościoła, jeśli brać Cię poważnie. Lubię takie podejście. >Zresztą zaraz by się za nim wstawiła armia obrońców wolności słowa itd. To stary lis wie jak pisać, żeby się wyłgać w razie wpadki. Zawsze może powiedzieć potem, że się pomylił, albo tak mu się skojarzyło. Cóż, zdaje się, że jedyne sądy jakim ufasz, to sądy... boże. Hahahhhaha. >Doskonała miłość usuwa lęk I butelka rumu, rumu, rumu...
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witaj! > >Proponuję użyć Google i poszukać. Ten człowiek miał jakiś proces w Niemczech, ale uznano go za chorego i się wyłgał.> Wybacz, ale sądy w Niemczech nie są takie jak w Polsce. Wyłgał się? Chyba chciałeś napisać: obronił.Jedna recenzja: www.ekumen(*)/article/20040525164212603.htmWzmiankę o chorobie przeczytałem, w którymś z artykułów, czy recenzji, ale nie zapisałem linku do tego, dlatego odsyłam do dobrej wyszukiwarki. Gooogle tego nie widzą, ale ja szukałem różnymi wyszukiwarkami i to kilka dni, więc jak się komuś chce szukać, znajdzie ten artykuł może Guuru, czy coś innego wyłapie. Trzeba szukać na hasła np.: Deschner, 1971, Norymbergii, chorob*. Jak ktoś znajdzie proszę podesłać mi link. Zbieram recenzje na temat twórczości tego człowieka, bo może napiszę jakiś artykuł na jego temat. > > Może dlatego machnięto na to ręką. Gdyby każdego paszkwilanta pozywano, to trzeba by stworzyć specjalny wydział w Sądach do spraw paszkwili. Ludzie Kościoła wychodzą z założenia, że szkoda czasu, bo karę dostałby śmieszną, a tylko by sobie na tym zrobił reklamę.Wytoczono mu zresztą proces, a jak ktoś ma dokładny jego opis, to chętnie zobaczę. > A Rydzyk pozwał Polsat i Szczukę (a i wpływami w KRRiT sie pochwalił). Podpierając się Twoją konstrukcją o ludziach Kościoła powiedziałbym, że o. Rydzyk nie jest człowiekiem Kościoła. W końcu jakiś racjonalny wniosek z Twojego myślenia.Co Ty fantazjujesz znowu? > Znaczy Deschner to mały pikuś, któremu niepotrzebnie robisz reklamę. To samo pewnie Dan Brown. Nawet amerykańscy biskupi to już nie ludzie Kościoła, jeśli brać Cię poważnie. Lubię takie podejście.J. w. Wymyślasz coś bez sensu. Niektórym sie chce szarpać z takimi, ale szkoda czasu, bo to nic nie daje a tylko się wrzodów można nabawić. No właśnie, coś mnie żoładek boli  > >Zresztą zaraz by się za nim wstawiła armia obrońców wolności słowa itd. To stary lis wie jak pisać, żeby się wyłgać w razie wpadki. Zawsze może powiedzieć potem, że się pomylił, albo tak mu się skojarzyło.Jeśli ten artykuł o którym wspomniałem nie mówił prawdy, to prawdopodobnie w taki sposób się wyłgał. Zresztą artyści czują się jak świete krowy. > Cóż, zdaje się, że jedyne sądy jakim ufasz, to sądy... boże. Hahahhhaha.Nie potrafisz wytrzymać jak widzę.
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | To zacytujmy fragment wskazanego przez Ciebie chrześcijańskiego (Ekumeniczna Agencja Informacyjna) tekstu o Deschnerze:
"Karlheinz Deschner wzbudza wiele emocji i to bardzo skrajnych: od zachwytu ludzi zdystansowanych lub wrogo nastawionych do chrześcijaństwa po zniesmaczenie teologów i wielu naukowców. Pewne jest jednak, że obok twórczości Deschnera nikt nie może przejść obojętnie. Ludger Lütkehaus, profesor literatury Uniwersytetu we Freiburgu powiedział, że główną zasługą Deschnera jest to, że wskazał na przemoc w chrześcijaństwie, prowokując do historycznej, a zarazem teologicznej refleksji: Co stało się z chrześcijaństwem, które na początku było religią miłości, a w miarę upływu czasu stawało się religią przemocy?"
Doskonała miłość usuwa lęk - przed Deschnerem na przykład, Kontraście?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | >To zacytujmy fragment wskazanego przez Ciebie chrześcijańskiego (Ekumeniczna Agencja Informacyjna) tekstu o Deschnerze: >"Karlheinz Deschner wzbudza wiele emocji i to bardzo skrajnych: od zachwytu ludzi zdystansowanych lub wrogo nastawionych do chrześcijaństwa po zniesmaczenie teologów i wielu naukowców. Pewne jest jednak, że obok twórczości Deschnera nikt nie może przejść obojętnie. Ludger Lütkehaus, profesor literatury Uniwersytetu we Freiburgu powiedział, że główną zasługą Deschnera jest to, że wskazał na przemoc w chrześcijaństwie, prowokując do historycznej, a zarazem teologicznej refleksji: Co stało się z chrześcijaństwem, które na początku było religią miłości, a w miarę upływu czasu stawało się religią przemocy?"
Specjalnie dałem ten tekst, żeby pokazać, że sa różne opinie, a tu pokazano różne spojrzenia na autora. Pan jednak dostrzegł i wykorzystał tylko te wybrane. Kościół nawet z takich Deschnerów wyciąga naukę na przyszłość, ale wrogowie wszystko wykorzystują przeciw Kościołowi. Sam Chrystus zostawił wskazania ogólne, a szczegółowe sprawy wynikają przez implikację. Ludzkość się uczy na błędach, sam Kościół uczy się rozpoznawać dobro i zło tam, gdzie nikt wcześniej się nad tym nie zastanawiał. Nauczanie Kościoła daleko bardziej jednak wyprzedza świat, bo my dostrzegamy zło tam, gdzie postępowcy widzą dobro. Będą musieli wiele wycierpieć niewinni, aby następne pokolenia potępiły to. >Doskonała miłość usuwa lęk - przed Deschnerem na przykład, Kontraście? Przecenia pan tego autora. Pościągałem sobie PDFy z jego książkami i sprawdziłem o czym pisze, nie boję się tego. Trochę to denerwujące. Gdyby mi nie było szkoda czasu to pewnie bym przeczytał ta książki i napisał recenzję, a może nawet książkę apologetyczną na ten temat. Na razie mam w planie listę przedsięwzięć na lata, więc sobie odpuszczę. Nie chce mi sie już gadać o Deschnerze...
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | |  | | zima (560 punktów) | Cześć! > >>Proponuję użyć Google i poszukać. Ten człowiek miał jakiś proces w Niemczech, ale uznano go za chorego i się wyłgał.> >Wybacz, ale sądy w Niemczech nie są takie jak w Polsce. Wyłgał się? Chyba chciałeś napisać: obronił.> Jedna recenzja:> www.ekumen(*)/article/20040525164212603.htmW recenzji nie ma nic na temat tego, że Deschner korzystał z fałszywych źródeł. Powiem więcej, chwalą go za to, że zwrócił uwagę na kryminalna przeszłość KK! > Wzmiankę o chorobie przeczytałem, w którymś z artykułów, czy recenzji, ale nie zapisałem linku do tego, dlatego odsyłam do dobrej wyszukiwarki. Gooogle tego nie widzą, ale ja szukałem różnymi wyszukiwarkami i to kilka dni, więc jak się komuś chce szukać, znajdzie ten artykuł może Guuru, czy coś innego wyłapie. Trzeba szukać na hasła np.: Deschner, 1971, Norymbergii, chorob*. Jak ktoś znajdzie proszę podesłać mi link. Zbieram recenzje na temat twórczości tego człowieka, bo może napiszę jakiś artykuł na jego temat.Ja nie znalazłem tego artykułu, co więcej myślę, że jeśli istnieje to jest bardzo kiepski. Ale to przecież Ty powoływałeś się na ten artykuł. > >> Może dlatego machnięto na to ręką. Gdyby każdego paszkwilanta pozywano, to trzeba by stworzyć specjalny wydział w Sądach do spraw paszkwili. Ludzie Kościoła wychodzą z założenia, że szkoda czasu, bo karę dostałby śmieszną, a tylko by sobie na tym zrobił reklamę.> Wytoczono mu zresztą proces, a jak ktoś ma dokładny jego opis, to chętnie zobaczę.HAHAHAHAH. Przecież to Ty pisałeś, że się wyłgał. Znaczy napisałeś to bezpodstawnie nie znając przebiegu procesu. Spoko podejście. > >A Rydzyk pozwał Polsat i Szczukę (a i wpływami w KRRiT sie pochwalił). Podpierając się Twoją konstrukcją o ludziach Kościoła powiedziałbym, że o. Rydzyk nie jest człowiekiem Kościoła. W końcu jakiś racjonalny wniosek z Twojego myślenia.> Co Ty fantazjujesz znowu?Zacytuje Cię, skoro już zapomniałeś coś napisał: "...gdyby każdego paszkwilanta pozywano...Ludzie koscioła wychodzą z założenia, że szkoda czasu (na pozywanie)...a tylko by sobie na tym zrobił reklamę (pozwany)." Czyżbyś nie wiedział kogo pozywa o. dyr. Rydzyk? > >Znaczy Deschner to mały pikuś, któremu niepotrzebnie robisz reklamę. To samo pewnie Dan Brown. Nawet amerykańscy biskupi to już nie ludzie Kościoła, jeśli brać Cię poważnie. Lubię takie podejście.> J. w. Wymyślasz coś bez sensu. Niektórym sie chce szarpać z takimi, ale szkoda czasu, bo to nic nie daje a tylko się wrzodów można nabawić. No właśnie, coś mnie żoładek boli  Poszukaj w necie informacji o inicjatywie biskupów amerykańskich przeciw ksiażce Browna (na interii był artykuł kilka dni temu, łatwo znaleźć). Im nie szkoda czasu. Coś nie na czasie jesteś. Oni nie wychodzą z Twojego założenia o ludziach kościoła. > >>Zresztą zaraz by się za nim wstawiła armia obrońców wolności słowa itd. To stary lis wie jak pisać, żeby się wyłgać w razie wpadki. Zawsze może powiedzieć potem, że się pomylił, albo tak mu się skojarzyło.> Jeśli ten artykuł o którym wspomniałem nie mówił prawdy, to prawdopodobnie w taki sposób się wyłgał. Zresztą artyści czują się jak świete krowy.Nie znasz sprawy, dalej, podważasz artykuł, na który się powoływałeś, a i tak dajesz tą samą odpowiedź (na coraz bardziej mglistych przesłankach). Nie mogłem się powstrzymać: JP2 też był artystą, ma kilka dzieł na swoim koncie. Święta krowa, jak powiedziałeś. > >Cóż, zdaje się, że jedyne sądy jakim ufasz, to sądy... boże. Hahahhhaha.> Nie potrafisz wytrzymać jak widzę.Po prostu lubię czytać Twoje posty. Tak dobrze panujesz nad tym , co chcesz powiedzieć. Tak wielu ludzi potrafisz obrazić w jednym zdaniu (włącznie z tymi, których uważasz za autorytety). Zapowiadasz napisanie tylu artykułów, których nie masz czasu napisać. Zgłębiasz tyle rzeczy na raz... Prawie człowiek renesansu. Prawie. Pozdrawiam PS. Co robić, gdy nie wystarcza czasu na wszystko? Robić wszystko, na co czasu wystarcza.
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Cześć! Mam dosyć tego tematu i bezsensownego czepiania się za słówka. Nie będę chyba odpowiadał na takie zaczepki. Nie piszę do upośledzonych ludzi i domyślenie się o co mi chodzi nie jest trudne. Ja nie mam większych problemów, żeby zrozumieć wypowiedzi ludzi wyznających naprawdę egzotyczny dla mnie światpopogląd. Choć może jest w tym jakiś plus. Każde doświadczenie czegoś uczy. > Tak wielu ludzi potrafisz obrazić w jednym zdaniu (włącznie z tymi, których uważasz za autorytety).Świadomie nie obrażam, a Ty robisz to nagminnie w odpowiedziach na moje posty i najwyraźniej jest to umyślne. > Zapowiadasz napisanie tylu artykułów, których nie masz czasu napisać.Nie mam czasu, co w tym dziwnego, może też dlatego, że odpowiadam na takie posty jak ten i na każdy schodzi kilkadziesiąt minut, albo i dłużej. > Zgłębiasz tyle rzeczy na raz... Prawie człowiek renesansu. Prawie.Trochę za dużo na raz to fakt... > PS. Co robić, gdy nie wystarcza czasu na wszystko? Robić wszystko, na co czasu wystarcza. Więc robię...
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | |  | | zima (560 punktów) | Ktoś musi być 'złym gliną' i mówić prawdę prosto w oczy. Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|