Racjonalista - Strona głównaDo treści
Elektroniczne ciało i komputerowe klony

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
08-04-2006 20:53Hazuan (10 punktów)Elektroniczne ciało i komputerowe klony
Interesuje mnie pewne zagadnienie. Czy gdyby udało nam się rozszyfrować pracę móżgu, tak, żeby można było w każdej chwili odkodować i zapisać myśli obecne oraz wspomnienia oraz gdybyśmy mieli bardzo, bardzo pojemne i szybkie komputery i dałoby się to razem połaczyc - zapisać wspomnienia danej osoby na komputerze, rozszyfrować za jakie emocje odpowiadają jakie hormony bądź też reakcje chemiczne (nie jestem specjalistą w tej dziedzinie)i napisać program, który te reakcje mógłby symulować, to czy przy założeniu, że wszystko razem sprawnie działa możemy mówić o człowieku, którego ciało nie jest zbudowane z komórek lecz z układów scalonych ? Wyobraźmy sobie korzyści z tego płynące - taka osoba w zasadzie nie zużywa się biologicznie (nie starzeje się) sama moze wybrać moment kiedy chce umrzeć. Oczywiście nie można tu mówić o zmianie ciałą przez tę osobe - człowiek w komputerze nie były już tą samą osoba co dawca wspomnień - przypominałby raczej jego klona. Interface mógłby być tak zrobiony, ze rozmowa nie różniłaby się od tej z cielesnym człowiekiem. Komputerowy klon uczyłby się na bieżąco, zapisując dane na dysku, a program kasowałby te dawno nie używane (wcześniej musielibyśmy się dowiedzieć, jak robi to mózg). KOmputerowiec mógłby żyć albo w rzeczywistości wirtualnej, albo realnej - gdyby wyposażyć go w mechaniczne ciało i urządzenia zastępujące zmysły.
Powiedzcie szczerze czy pomysł jest wart refleksji, czy może pominąłem jakieś szczegóły, które czynią go zupełnie beznadziejnym. Jakie idą z tym pomysłe obawy, a jakie nadzieje.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zawierucha
> Jakie idą z tym pomysłe obawy, a jakie
>nadzieje.
Tak jest . Mozliwe z e w przyszlosci roboty i elektroniczne mozgi tak sie rozwina ze przescigna ludzi byl taki film w ostatnich latach "Robot " czytalem potem w Fokusie ze roboty rozwijjaja sie 100 000 razy szybciej nic czlowiek jesli wziac pod uwage ewolucje czlowieka z ostatnich np 50 tys lat i historie robotow z ostatnich sto lat
to starszne co moze czaic sie w kosmosie bo moze inne cywilizacje zaplodnilym juz uniwersum taka stalowa cywilizacja predatorow czy robocopow moze one juz istnieja
fatalnie i apokalpityczie kojarzy mi sie tu powiedzenie KOnfucjusza
"Miedzy czterema nozami wszyscy ludzie s a bracmi "
hej
Hazuan (10 punktów)
W sumie racja, sztuczna inteligencja to sztuczna inteligencja i nigdy nie sprzeciwi się temu jak jest zaprogramowana. Natomiast człowiek zawsze będzie człowiekiem będzie dązył do władzy i potęgi jeśłi będzie miał możliwość. No ale wciąz nie wiem czy to co tu rozważam jest wogóle możłiwe...

The true test of a man's character is what he does when no one is watching.
JATO (2644 punktów)
Polecam film A.I. Sztuczna Inteligencja. ARTIFICIAL INTELLIGENCE. Lepiej nie filozofować na ten temat. Kwestia świadomości. Nie bawmy się w Boga.
JATO


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
AstralStorm (558 punktów)
>Lepiej nie filozofować na ten temat. Kwestia świadomości. Nie bawmy się w Boga.

I tak się bawimy w Boga stwarzając cokolwiek z pozornie niczego.
Na przykład oświetlając kilkaset mln mieszkań korzystając z kilkudziesięciu dobrze dopasowanych kawałku metalu (w tym jednego bardzo ciężkiego). I pewnej ilości plastiku - do kontroli. Jeszcze trochę ciężkiej wody.

Zresztą, cóż szkodzi inteligencji sztucznej przewyższyć naszą... jakiś kompleks? Może wreszcie w czymś nam by pomogły maszyny, a nie stwarzały problemów? Np. ulepszyły naszą inteligencję itd.

Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować.
Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób.
Wtedy będziemy mogli dyskutować.
JATO (2644 punktów)
Nie wiem czy kot ma świadomość. Może tak, może nie. To samo tyczy się psa. Im niżej w na drabinie rozwoju fizycznego, tym mniejsza ąwiadomość własnego istnienia. Człowiek bez wątpienia ma świadowmość. M aswiadomość osobistyego istnienia, ma świadomość radości i cierpienia. To go boli, to cieszy etc... Emocje, intelekt (dojrzałość nie leży tylko w intelekcie).
Wyobraxmy sobie nasz móżg nie jako tkankę tłuszczową lecz plataninę synaps. Czym różni sie to od skomplikowanej (bradzo skomplikowanej, hiper skomplikowanej...) sieci rodem z Silicon Valley. Tylko materiałem. W czym węgiel lepszy jest od krzemu?
Można zatem z powpdzeiem wyobrazić sobie sieć złozona z najprostszych tranzystorów, którą stwórca (kim by nie był) wyposażyła jakimś cudem w świadomość. Wyposażył w emocje. Dalsza dyskusja staje się bezprzedmiotowa. Przy okazji odsyłam do Lema.
Pozdrawiam serdecznie. JATO.
P.S. Potrzebny jest jakiś Interface. Dalej programisci sobie poradzą.


Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
pkowalski
>Czym różni sie to od skomplikowanej (bradzo skomplikowanej, hiper skomplikowanej...) sieci rodem z Silicon Valley.

Taa... a co będzie jeśli poddamy sieć z Silicon Valley działaniu adrenaliny? Albo serotoniny dla odmiany? A jeśli nic to czym jest zastąpić?
AstralStorm (558 punktów)
>>Czym różni sie to od skomplikowanej (bradzo skomplikowanej, hiper skomplikowanej...) sieci rodem z Silicon Valley.
>Taa... a co będzie jeśli poddamy sieć z Silicon Valley działaniu adrenaliny? Albo serotoniny dla odmiany? A jeśli nic to czym jest zastąpić?

Proste. Korzystam z sieci przesyłającej dane jako modelu.

W przypadku wysłania z pewnego miejsca (zmysły - punkt pomiarowy) specjalnej wiadomości (neuronu), następuje ograniczenie przepustowości łącza od układów niekoniecznych dla działania w/wym sieci, oczywiście z pewnymi priorytetami.
Najpierw dodajemy przepustowości dla punktu pomiarowego (i powtarzamy pomiar), jeśli nadal okazuje się, że za mało, to wysyłamy broadcast (wiadomość do wszystkich - hormon) punkty docelowe, które odebrały broadcast ograniczają tempo pracy lub się wyłączają. Jak już brak przepustowości nie zagraża sieci, powoli włączamy usługi. Może być to albo czasowy włącznik, albo przeciwny broadcast (hormon hamujący).

Na poziomie sprzętu jest to znacznie trudniejsze do stworzenia niż na poziomie oprogramowania.

To był przykład oczywiście dla adrenaliny.

Serotonina to byłby odpowiednik wiadomości wewnętrznej w systemie wielowątkowym. Też do wszystkich chętnych odbiorców. tylko znacznie trudniej wymodelować mi bezpośrednio działanie.


Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok.
No i co z tego?
pkowalski
>Interesuje mnie pewne zagadnienie. Czy gdyby udało nam
>się rozszyfrować pracę móżgu, tak, żeby można było w każdej
>chwili odkodować i zapisać myśli obecne oraz wspomnienia
>oraz gdybyśmy mieli bardzo,

Bezinwazyjnie?

Nie bardzo wierzę w to pełne odczytanie -- właśnie bezinwazyjne. A jeśli odczyt będzie inwazyjny, to znaczy że wpłynie na pracę mózgu, nie wspominając o aspektach etycznych.

>rozszyfrować za
>jakie emocje odpowiadają jakie hormony bądź też reakcje
>chemiczne

To podobno częściowo już dzisiaj da się zrobić. Tyle, że mamy dzięki temu co najwyżej zarys czyjejś osobowości.

>napisać program, który te reakcje mógłby symulować,

Mózg jest bardzo złożony, a dodatkowo należałoby go rozpatrywać na różnych płaszczyznach -- i jeśli chodzi o całościową "achitekturę", i jeśli chodzi o chromony, i jeśli chodzi o pracę pojedynczej komórki, a potem to odtworzyć...
Mózg także realizuje operacje równolegle, podczas gdy komputery wciąż zasadniczo sekwencyjnie; a to różnica nie ilościowa, a jakościowa. Słowem -- droga jest bardzo długa, w najlepszym przypadku.

>przy założeniu, że wszystko razem sprawnie działa możemy
>mówić o człowieku, którego ciało nie jest zbudowane z
>komórek lecz z układów scalonych ?

Do tej pory była mowa o mózgu, a teraz o ciele.
Oprócz samego mózgu należałoby conajmniej dostarczyć dane z czujników zewnętrznych, aby mózg miał swoje zmysły.

>Wyobraźmy sobie korzyści
>z tego płynące - taka osoba w zasadzie nie zużywa się
>biologicznie (nie starzeje się) sama moze wybrać moment
>kiedy chce umrzeć.

Chciałbyś być sparaliżowany, z bardzo ograniczonym kontaktem z zewnątrz? Jeśli nasz komputerowy mózg będzie działał w normalnym czasie, a nie budził się jedynie do pogaduszek, zanudzi się śmiertelnie.

>Komputerowy klon uczyłby się na bieżąco, zapisując dane na
>dysku, a program kasowałby te dawno nie używane (wcześniej
>musielibyśmy się dowiedzieć, jak robi to mózg).

Dowiedzieć by się można, ale analogie między ludzką pamięcią, a dyskiem komputera są dość powierzchowne. Dość powiedzieć, że informacja w nas jest rozproszona, że istnieje podświadomość, która także ma swoją pamięć, itd.

Mogę sobie wyobrazić, że da się kiedyś zanalizować budowę ludzkiego mózgu, a następnie odtworzyć ją w sztucznym, technicznym środowisku -- ale na pewno nie będzie to środowisko zbliżone do naszych, dzisiejszych komputerów.

>Powiedzcie szczerze czy pomysł jest wart refleksji, czy
>może pominąłem jakieś szczegóły, które czynią go zupełnie
>beznadziejnym. Jakie idą z tym pomysłe obawy, a jakie
>nadzieje.

Przede wszystkim nie widzę sensu. Kontakt z umysłem osoby zmarłej (przyjaciela, kogoś kochanego?)? Zachowanie indywidualności byłoby szczególnie trudne, gdyż mózg jest organem szczególnym, który kształtuje się w naszym życiu. Trudno więc sobie wyobrazić "uniwersalny mózg", na który załadujemy konkretny program "pana/pani X". Zresztą ileż można mówić z kimś, kogo kontakt ze światem będzie minimalny.

Wszelkie inne zastosowania, to przerost formy nad treścią. W technice poszukuje się rozwiązań najprostszych, a nie najbardziej złożonych. Nie wyobrażam sobie tak złożonej pracy, która wymagałaby dokładnie mózgu ludzkiego do sterowania.
marvin
Polecam książki SF Marcina Przybyłka z serii Gamedec. Autor bardzo ciekawie traktuje temat. Światy virtualne, sztuczne mózgi, sztuczna inteligencja, sztuczne mózgi w szucznych ciałach. Wymiana ciał organicznych z użyciem klonowania. Itp, itd. Bardzo ciekawa wizja świata.

Szuczny mózg nie musiałby się nudzić jeśli w wolnych chwilach mógłby przeżywać coś z innymi mózgami w światach virtualnych.

Przemysł komputerowy rozwija się bardzo szybko, od pewnego czasu nacisk kładzie się nie tylko na szybkość, ale też i wielowątkowe przetwarzanie informacji. Procesory wielordzeniowe są już normalką.
Wiele programów eksperckich opiera się na sieciach neuronowych, które działają bardzo podobnie do mózgu. Na razie sieci symuluje się na tradycyjnych komputerach, ale nigdzie nie jest powiedziane, że kiedyś nie zacznie się opłacać wytwarzanie harware'owych sieci tak skomplikowanych jak mózg. W zasadzie to prawie pewne, że w końcu osiągniemy technologię pozwalającą na wytwarzanie AI. Kopiowanie ludzkiego mózgu (w sensie świadomości) do takich sztucznych struktur jest następnym krokiem. na razie to odległa fantastyka, ale jak będziemy na to patrzeć za 30, 50 lat?

Kilkadziesiąt lat temu fantastyką był komputer mieszczący się w jednym pokoju. Kilkanaście lat temu fantastyką był komputer mieszczący sie w kieszeni, potrafiący rozpoznawać pismo odręczne. Co będzie fantastyką za lat kilkadziesiąt?

Szczególnie jak moc obliczeniowa pozwoli na symulowanie sieci neuronowych o skomplikowaniu ludzkiego mózgu? Gdy rozszyfruje się ostatecznie tajemnice rozwoju płodowego organizmów i wpływ genomu na ten rozwój? Może wizje Lema i innych się spełnią?
Przemek K.
Sorry, ale rozmawiasz z informatykiem

> Procesory wielordzeniowe są już normalką.

Kilka jednostek przetwarzających to coś innego niż ich tysiące. Dla przyspieszenia pracy komputera próbuje się z równoleglić niektóre operacje, ale to coś zupełnie innego niż w pełni równoległa architektura.

>Wiele programów eksperckich opiera się na sieciach neuronowych, które działają bardzo podobnie do mózgu.

Znam profesora informatyki, który przy mówieniu o podobieństwach między sieciami neuronowymi a mózgiem dostaje białej gorączki. Właśnie dlatego, że starał się zasymulowac pracę komórek nerwowych w urządzeniach technicznych. (Nie na komputerach, także dlatego, że mózg nie pracuje synchronicznie.) Różnica wciąż jest kolosalna. Co więcej -- sieci neuronowe (te na komputerach) rozwijają się co prawda z biologicznej inspiracji, ale nakierowane są na jak najbardziej użyteczne zadania, a nie sumulację mózgu.

Do tego kopiowanie "ludzkiej świadomości" to fantastyka o wiele bardziej szalona niż rozpoznawanie pisma (co nie jest nowym pomysłem), czy miniaturyzacja.
Głąbiński (3538 punktów)
>...kopiowanie "ludzkiej świadomości" to fantastyka o wiele bardziej szalona niż rozpoznawanie pisma (co nie jest nowym pomysłem), czy miniaturyzacja.
Właśnie!
Aktualnie próbujemy dowiedzieć się, na czym polega zdolność uczenia się, aktywnego korzystania z pamięci itp. Trwają próby zbudowania komputera, który rozpoznawałby potrzeby i stosownie do tego sam pisał sobie program. Jeśli te próby powiodą się, być może, będzie możliwe rozważenie znacznie trudniejszego pytania: co to jest świadomość? Na razie mózg kryje ogromną ilość znacznie prostszych tajemnic, bez poznania których zadanie tego pytania jest czystą metafizyką.

Stach M. G.
salek (4701 punktów)
>Sorry, ale rozmawiasz z informatykiem
>> Procesory wielordzeniowe są już normalką.
>Kilka jednostek przetwarzających to coś innego niż ich tysiące. Dla przyspieszenia pracy komputera próbuje się z równoleglić niektóre operacje, ale to coś zupełnie innego niż w pełni równoległa architektura.

Zroumiałbym, gdyby informatyk ponabijał się z bzdurki pod tytułem 'komputer szeregowo, a mózg równolegle'. Ale informatyk, który twierdzi że każdy kolejny licznik rozkazów daje nową jakość? Świat chyba powoli się kończy...
Rozumiem, że architektura 'w pełni równoległa' to taka z nieskończoną ilością jednostek przetwarzających? W takim razie mózg też nie jest 'w pełni równoległy' - ilość neuronów jest duża, ale jednak skończona...

>>Wiele programów eksperckich opiera się na sieciach neuronowych, które działają bardzo podobnie do mózgu.
>Znam profesora informatyki, który przy mówieniu o podobieństwach między sieciami neuronowymi a mózgiem dostaje białej gorączki. Właśnie dlatego, że starał się zasymulowac pracę komórek nerwowych w urządzeniach technicznych.

Pokorą pan profesor nie grzeszy, skoro uważa - jak twierdzisz - że skoro się nie udało czegoś wykazać, to to coś nie występuje. A właściwie od kiedy dowodem są czyjeś problemy emocjonalne? W drugą stronę natomiast, istnieje wiele obserwacji wskazujących iż rzeczony pan profesor bezpodstawnie się piekli. Wiele obserwowalnych zachowań mózgu daje się odtworzyć w specyficznych konstrukcjach prostych sieci neuronowych. Każda sieć jest zdolna do nauki (niektóre przez wielokrotne powtarzanie, inne przez naukę 'od pierwszego spojrzenia'), w niektórych sieciach ze sprzężeniem zwrotnym występuje fala aktywności analogiczna do ludzkiego 'rytmu alfa' czy podobnych.

>Do tego kopiowanie "ludzkiej świadomości" to fantastyka o wiele bardziej szalona niż rozpoznawanie pisma (co nie jest nowym pomysłem), czy miniaturyzacja.

Rozpoznawanie pisma to fantastyka? No proszę... Tablet rozpoznający pismo odręczne to zapewne złudzenie optyczne, że o systemach OCR nie wspomnę (wiem, na razie to prymitywne maszynki ). 'Kopiowanie świadomości' to i owszem problem, ale nie aż tak fantastyczny i szalony, jak czasem się wydaje. Strona teoretyczna jest AFAIK rozpracowana całkiem nieźle, a diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach...
AstralStorm (558 punktów)
>Rozpoznawanie pisma to fantastyka? No proszę... Tablet rozpoznający pismo odręczne to zapewne złudzenie optyczne, że o systemach OCR nie wspomnę (wiem, na razie to prymitywne maszynki ).

Problemem nie jest przyrównanie czegoś do wzorca, ale stworzenie go. Tutaj pałeczkę trzeba przekazać naukowcom pracującym nad technikami rozpoznawania danych - np. Bayesa.
Wyjątkowo interesujące są inteligentne metody rozpoznawania, dokładniej takie, które działają lepiej przy dużej ilości danych.

Muszą one być na tyle uniwersalne, aby dawać dobre wyniki dla wielu rodzajów danych wejściowych. Jak już będzie rozpoznawanie tego typu, trzeba tylko dać dużo pamięci.

Mózg w wielu sprawach zdaje się stosować sztywne algorytmy, zmienne w zależności od genomu, a nie osobniczo.

Stworzyć jeszcze algorytmy budowy łańcuchów przyczynowo-skutkowych z danych od rozpoznawania. Trudna sprawa.

Problem nie leży w sprzęcie, ale w algorytmach, których jeszcze nie ma. Coś do wymyślania dla naukowców

Maszyna będzie się mogła porozumiewać korzystając z całości bądź fragmentów zapisanych danych, podobnie jak ultranowoczesna papuga nazywająca się człowiek.


Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok.
No i co z tego?
olafbur (27 punktów)
Ponieważ interesuję się robotami to pozwolę sobie wtrącić:
Właściwie nie jest istotne czy maszyna inteligentna będzie kopią ludzkiego mózgu, czy będzie działała na zupełnie innych zasadach. Ważne żeby była inteligentna.
Ja bym wyróżnił 2 progi inteligencji, które nie wiadomo czy maszyny wogóle przekroczą:
1.Inteligencja zwierzęcia, np wilka, czy innego drapieżnika. Doskonale radzi sobie w poruszaniu się w otoczeniu, ale nic nie słyszał o filozofii.
2.Inteligencja człowieka

Jest dyskusyjne czy inteligencja to tylko algorytm, czy coś więcej.
Niektórzy twierdzą że pewne operacje są niealgorytmiczne, możliwe do wykonania dzięki bazowaniu na równoległości obliczeń w mechanice kwantowej.
Inni z kolei idą dalej i świadomość przypisują duszy - czynnikowi niematerialnemu nadanemu nam zewnętrznie.
Oczywiście sprawa jest warta zbadania. Odpowiedzi powiedzą sporo o nas samych.

Jeszcze tylko dodam jak stwierdzać czy ktoś jest inteligentny. To złożony problem.
Dobrą metodę podał Alan Turing. Jej współczesna wersja wygląda następująco:
Jeśli gadasz z kimś przez komunikator internetowy (GG,ICQ,...) i nie jesteś w stanie stwierdzić czy to maszyna czy człowiek, to jest to istota inteligentna.
Jak dotąd nie udało się stworzyć takiego programu, choć próby trwają.
AstralStorm (558 punktów)
>Dobrą metodę podał Alan Turing. Jej współczesna wersja wygląda następująco:
>Jeśli gadasz z kimś przez komunikator internetowy (GG,ICQ,...) i nie jesteś w stanie stwierdzić czy to maszyna czy człowiek, to jest to istota inteligentna.
>Jak dotąd nie udało się stworzyć takiego programu, choć próby trwają.

To jest tylko element, choć wyjątkowo istotny.
Zdolność kojarzenia faktów - słów i rozpoznawania tekstu.

Na szczęście jesteśmy coraz bliżej, co roku są coraz ciekawsze projekty na konkursie tekstowych AI - chatterbotów.
Któremuś się prędzej czy później uda wygrać nagrodę Turinga, to na pewno.
www.chatterboxchallenge.com/

Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok.
No i co z tego?
salek (4701 punktów)
>Problemem nie jest przyrównanie czegoś do wzorca, ale stworzenie go. Tutaj pałeczkę trzeba przekazać naukowcom pracującym nad technikami rozpoznawania danych - np. Bayesa.
>Wyjątkowo interesujące są inteligentne metody rozpoznawania, dokładniej takie, które działają lepiej przy dużej ilości danych.

Nie rozumiem, dlaczego maszyna ma tworzyć wzorce zamiast korzystać z już istniejących? Czy maszyna ma potrafić wykryć w zbiorze danych coś, na temat czego nic wcześniej nie wiedziała? Co tu pomogą techniki rozpoznawania danych, nawet inteligentne? Rozpoznawanie polega przecie na porównywaniu ze znanym ('poznaję to, wygląda całkiem jak tamto'), a z pustego i Salomon nie naleje.

Ludzie, mimo iż inteligentni - traktowali początkowo egipskie hieroglify jako ornament. Pismo klinowe zresztą też. Danych wejściowych było dużo, niewiele to pomogło. Dziś wiemy że oba - to pismo. To, że udało nam się rozczytać hieroglify zawdzięczymy nie temu, żeśmy sami wymyślili jak trzeba to czytać, ale otrzymaliśmy wiedzę (tzw. trójjęzyczny kamień z Rosetty). Pismo klinowe też odczytaliśmy tylko dlatego, że ktoś na podstawie wiedzy o Sumerze i Aryrii zaproponował klucz do ich odczytania - i okazało się że klucz był trafny (zresztą nie był to pierwszy zaproponowany). Dziś pewnie za szukanie klucza możnaby zabrać się za pomocą metod kryptografii, ale jeżeli nie będzie jakiegokolwiek odniesienia dowiemy się tylko tyle, że jakaś zbitka powtarza się częściej, a inna rzadziej. I choćby badacz pękł - nie dowie się dlaczego. 'Stworzyć wzorzec' dla takiego przypadku oczywiście można - i w efekcie z braku wiedzy o tym, dlaczego kalendarz Majów kończy się w 2012 roku wygenerowano wiedzę, że oznacza to koniec świata. Ile będzie warta jest taka stworzona z niczego wiedza?

>Maszyna będzie się mogła porozumiewać korzystając z całości bądź fragmentów zapisanych danych, podobnie jak ultranowoczesna papuga nazywająca się człowiek.

To w końcu człowiek tworzy wzorce, czy odtwarza wzorce? Skoro papuga, to odtwarza. W takim razie po co maszyna ma je tworzyć?

A poza tym, jaka nowoczesna, skoro jest na tym łez padole od kilku dziesiątków tysięcy lat?

>>Dobrą metodę podał Alan Turing. Jej współczesna wersja wygląda następująco:
>>Jeśli gadasz z kimś przez komunikator internetowy (GG,ICQ,...) i nie jesteś w stanie stwierdzić czy to maszyna czy człowiek, to jest to istota inteligentna.
>>Jak dotąd nie udało się stworzyć takiego programu, choć próby trwają.

>To jest tylko element, choć wyjątkowo istotny.
>Zdolność kojarzenia faktów - słów i rozpoznawania tekstu.

Test Turinga to nie element, a kompletna procedura określenia czy badany mechanizm jest inteligentny w 'ludzki' sposób. Inteligencja to właśnie zdolność operowania faktami i jest to zupełnie co innego, niż zdolność rozpoznawania tekstu i operowania słowami. To drugie to zaledwie sposób komunikacji z otoczeniem.
Packowski (3 punktów)
>Interesuje mnie pewne zagadnienie. Czy gdyby udało nam
>się rozszyfrować pracę móżgu, tak, żeby można było w każdej
>chwili odkodować i zapisać myśli obecne oraz wspomnienia
>oraz gdybyśmy mieli bardzo, bardzo pojemne i szybkie
>komputery i dałoby się to razem połaczyc - zapisać
>wspomnienia danej osoby na komputerze, rozszyfrować za
>jakie emocje odpowiadają jakie hormony bądź też reakcje
>chemiczne (nie jestem specjalistą w tej dziedzinie)i
>napisać program, który te reakcje mógłby symulować, to czy
>przy założeniu, że wszystko razem sprawnie działa możemy
>mówić o człowieku, którego ciało nie jest zbudowane z
>komórek lecz z układów scalonych ? Wyobraźmy sobie korzyści
>z tego płynące - taka osoba w zasadzie nie zużywa się
>biologicznie (nie starzeje się) sama moze wybrać moment
>kiedy chce umrzeć. Oczywiście nie można tu mówić o zmianie
>ciałą przez tę osobe - człowiek w komputerze nie były już
>tą samą osoba co dawca wspomnień - przypominałby raczej
>jego klona. Interface mógłby być tak zrobiony, ze rozmowa
>nie różniłaby się od tej z cielesnym człowiekiem.
>Komputerowy klon uczyłby się na bieżąco, zapisując dane na
>dysku, a program kasowałby te dawno nie używane (wcześniej
>musielibyśmy się dowiedzieć, jak robi to mózg).
>KOmputerowiec mógłby żyć albo w rzeczywistości wirtualnej,
>albo realnej - gdyby wyposażyć go w mechaniczne ciało i
>urządzenia zastępujące zmysły.
>Powiedzcie szczerze czy pomysł jest wart refleksji, czy
>może pominąłem jakieś szczegóły, które czynią go zupełnie
>beznadziejnym. Jakie idą z tym pomysłe obawy, a jakie
>nadzieje.

Nie jestem expertem w zadnej ze zwiazanej z tematem dziedzin natomiast proponuje rozwazyc dwa przypadki:
1. genom DNA kodujacy praktycznie cala informacje o czlowieku jest de facto (!!!) zapisem w systemie dwojkowym ( w pewnym uproszczeniu)
2.komputer szachowy Deep Blue kilka lat temu pokonal Gari Kasparowa.

Dla mnie wniosek jest oczywisty: rozwoj sztucznej inteligencji (podobnie jak rozwoj intelektualny czlowieka) jest funkcja czasu tylko, ze rozwoj sztucznej inteligencji jest znacznie szybszy. Uwazam, ze juz niedlugo(kilka-kilkanascie lat) zostanie stworzony inteligentny robot (pomijam kwestie integracji inteligencji i sprawnosci fizycznej) o ineligencji ANALITYCZNEJ bardzo zblizonej do przecietnego czlowieka. Inteligencja empcjonalna w zastosowaniu do robotow/komputerow jest bardziej skoplikowana i stworznie robota inteligentnego emocjonalnie moze potrwac troche dluzej.
Pozdrawiam
Hazuan
>2.komputer szachowy Deep Blue kilka lat temu pokonal Gari Kasparowa.

Tak z tymże tu jest taka kwestia, że Kasparow został w tym momencie pokonany przez zbiór programistów, którzy całą swoją więdzę o szachach jaką udało im się zgromadzić przelali na linijki kodu. Gdyby Deep Blue potrafił wymyślac własne techniki ogrywania przeciwnika tylko na podstawie danych o regułach gry - wtedy mówilibyśmy o porażce Kasparowa z maszyną.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365