 |
teorie zarówno potwierdzalne jak i obalalne a pseudonauka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-04-2006 20:05 | karpicki (36 punktów) | teorie zarówno potwierdzalne jak i obalalne a pseudonauka | Wiedza może być fałszywa a wtedy nazywa się fałszywą wiedzą, może być prawdziwa a wtedy nazywa się prawdziwą wiedzą lub wiedzą dopuszczoną do sprzedaży w szkołach, może być ani obalalna nie nie obalalna a wtedy nazywa się pseudonauką (przykłady to tarot czy wróżenie z fusów, bioenergoterapia), a może być także obalona naukowo i potwierdzona naukowo zarazem. Jak to się wtedy nazywa? Pseudonauka typ B czy jak. Przykładem takiej wiedzy która jest jednocześnie obalona naukowo jak i potwierdzona naukowo jest ekonomia - do każdego prawa można znaleźć kontrprzykłady jak i każde prawo jest potwierdzone naukowo przez odpowiednie badanie statystyczne. Tylko czy taka pseudonauka typu B ma prawo być sprzedawana w szkołach skoro można tam wszystko obalić?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jarekland (142470 punktów) | >Jak to się wtedy nazywa? >Pseudonauka typ B czy jak. Przykładem takiej wiedzy która >jest jednocześnie obalona naukowo jak i potwierdzona >naukowo jest ekonomia - do każdego prawa można znaleźć >kontrprzykłady jak i każde prawo jest potwierdzone naukowo >przez odpowiednie badanie statystyczne. Tylko czy taka >pseudonauka typu B ma prawo być sprzedawana w szkołach >skoro można tam wszystko obalić? Jeżeli dobrze zrozumiałem Twój post to sugerujesz aby ekonomii nie nauczać w szkołach. Muszę przyznać że orginalne podejście. Zauważ że zarządzanie pieniędzmi domowymi to też ekonomia. Jeżeli nie miałbyś żadnej wiedzy ekonomicznej to jak dostaniesz najbliższą wypłatę to wyrzuć pieniądze do kosza na śmieci. Przecież na każdy sposób wydawania dochodów indywidualnych można znaleść kontrsposób czyli jest to jednocześnie potwierdzone i zaprzeczone naukowo.
|
|
| Przemek K. | "Pseudonauka B" dotyczy wszystkich nauk społecznych, w tym ekonomii. I nie tylko nauk społecznych.
Na tej samej zasadzie nie powinno się uczyć nie tylko religii, czy etyki, ale także historii.
Jak dla mnie jednak nauka, na przykład historii, może być bardzo przydatna. Właśnie dlatego, że jest to przykład "pseudonauki B". Czyli czegoś, co dobrze nauczane, uczy możliwości poszukwiania wiedzy, zdradza szkodliwy wpływ emocji, jak i uczy rezerwy do uzyskanych rezultatów, jak i głoszących je autorytetów. A więc tego wszystkiego, co nam w życiu jest potrzebne.
Oczywiście można uczyć źle. Ale gdyby rozpatrywać tylko złe nauczanie, to należałoby zlikwidować w ogóle szkoły.
|
|
| Celecrin (11895 punktów) | Cześć Zwróć uwagę na to: www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,7024Im więcej fizyki w "pseudonauce typu B", tym bardziej jest ona "naukowa". Problem w tym, żeby naukowcy chcieli zredukować swoje dziedziny do fizyki. Są obszary wręcz "wrogiego" podejścia do fizyki, jak socjologia i antropologia oraz psychologia  .
Lacho calad, drego morn
|
|
 | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Są obszary wręcz "wrogiego" podejścia do fizyki, jak socjologia i antropologia oraz psychologia A niech to! Nigdy się nie spotkałem z wrogim podejściem socjologii, psychologii czy antropologii do fizyki!
|
|
|  | | karpicki (36 punktów) | >A niech to! Nigdy się nie spotkałem z wrogim podejściem socjologii, psychologii czy antropologii do fizyki! A ja moge wymienic np psychoanalize, terapia erotomanii, rozgrzeszenie chrzescijanskie, sztuka miekkich negocjacji, wywieranie wplywu na ludzi, terpia szoku poaborcyjnego itp. ktore w zaden sposob nie czerpia z bogactwa wzorow fizycznych i wlasnie poprzez to nieczerpanie sa wrogie.
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Masz dziwaczne pojęcie "wrogości".
|
|
| | |  | | karpicki (36 punktów) | > Masz dziwaczne pojęcie "wrogości". Jezus Chrystus miał podobne pojecie ze kto nie z nami ten przeciwko nam.
|
|
 | | karpicki (36 punktów) | >Im więcej fizyki w "pseudonauce typu B", tym bardziej jest ona "naukowa". Tymczasem naukowość polega na nieobalalności teorii a nie ilości wzorów fizycznych. Czym ten papier zapisany bezwartosciowymi wzorami i obalalnymi teoriami rozni sie od papieru toaletowego.
>Problem w tym, żeby naukowcy chcieli zredukować swoje dziedziny do fizyki. Wowczas przekonali by sie ze ich dotychczasowa nauka skladala sie z dwu rzeczy: wzory fizyczne sciagniete z termodynamiki, interpretacja tych wzorow w ten sposob ze zamieniono slowa np. entropia funkcja uzytecznosci itd...
|
|
|  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Tymczasem naukowość polega na nieobalalności teorii "Naukowość" może i tak - aczkolwiek nie mam pojęcia co to jest "naukowość", natomiast w NAUCE poważnie traktuje się takie teorie, które dają możliwość ich obalenia.
|
|
| |  | | karpicki (36 punktów) | >"Naukowość" może i tak - aczkolwiek nie mam pojęcia co to jest "naukowość", natomiast w NAUCE poważnie traktuje się takie teorie, które dają możliwość ich obalenia. Teria jest naukowa jesli mozna sformulowac pojecie falsyfikatora oraz oczywiscie nie da sie tej teorii obalic. Czy slyszales kiedys o teorii naukowej ze w gazie przy stalej objetosci przy wzroscie temperatury maleje cisnienie? Ja nie slyszalem poniewaz jest to falszywa teoria a od zawsze dopuszcza sie do obrotu tylko takie teorie ktore sa prawdziwe a nie tylko ze mozna sformulowac do nich pojecie falsyfikatora.
|
|
| JATO (2644 punktów) | FAKTY. Z faktami nie można dyskutować. Fakty można jedynie interpretować. Nie ma nauki i pseudonauki. Są jedynie fakty. Interpretacja zależy od dokonującej analizy osoby. Osoba dokonuje analizy na bazie wlasnych spostrzeżeń, światopogladu etc... Pasuje, lub nie pasuje. Nie ma nauki obiektywnej ... Nawet FIZYCY nie są wolni od obciążen światopoglądowych. Tu przypomne problem pola magnetycznego. Pozdrawiam... JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
 | | karpicki (36 punktów) | >FAKTY. W takim razie matematyka jest zła bo nie opiera sie na faktach.
>Z faktami nie można dyskutować. Fakty można jedynie interpretować. Fakty należą do świata fizycznego a ich interpretacja do świata doznań psychicznych.
>Nie ma nauki i pseudonauki. W takim razie opowieści z Narnii są ze świata fizycznego czy psychicznego.
>Są jedynie fakty. A czy istnienie zbioru wszystkich formul dowodliwych z danego zbioru A tj. najmniejszego spośród zbiorów formuł zawierajacych zbior A i takiego że dla dowolnych formul a i b jesli "a" nalezy do tego zbioru oraz "a=>b" takze nalezy do tego zbioru to wowczas "b" nalezy do tego zbioru jest faktem czy nie jest.
>Interpretacja zależy od dokonującej analizy osoby. Osoba dokonuje analizy na bazie wlasnych spostrzeżeń, światopogladu etc... Te spostrzezenia, swiatopoglad etc... należą do świata doznań psychicznych. >Pasuje, lub nie pasuje. Problem polega na tym ze prawie wszystko nie pasuje a źdźbełko jedynie pasuje do rzeczywistości. >Nie ma nauki obiektywnej ... Poza faktem że pustka jest formą a forma jest pustką ale to już inna bajka.
>Nawet FIZYCY nie są wolni od obciążen światopoglądowych. Tu przypomne problem pola magnetycznego. Pozdrawiam... JATO Fizycy są szczegolnie zniewoleni domniemana wielkoscia swojego intelektu. Czy moglbys mi przypomniec ten problem pola magnetycznego.
> Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam. MI: Zadania trudne robimy od razu a niemożliwe zajmują nam trochę więcej czasu.
Monizm materialistyczny jest niepraktyczny gdyz opieranie wszystkiego na doswiadczeniach laboratoryjnych i niczym ponadto eliminuje z gry dedukcje na ktorej kariere zrobil Sherlock Holmes oraz psychiatrie na ktorej kariere zrobil Hannibal Lecter. Poza tym ów monizm mówi że każda fałszywa wiedza powinna wylądować na śmietniku poniewaz niewlasciwie opisuje fakty, ludzi i pieniadze. Nie jest jednak prawda że fałszywa wiedza jest bezwartosciowa czego przykladem niech beda mapy pierwszych konkwistadorow ktore jednak stanowily pewna pomoc jak na ówczesne warunki, a dzis mogą być jedynie eksponatem w muzeum. Poza prawie wszystkie FAKTY (poza dobrami rzadkimi) ktore nie byly tworzone z uzyciem zaawansowanych pojec są dla nas bezuzyteczne czego przykladem niech beda trąby powietrzne, szałasy pigmejów, nawóz naturalny, sierp i młot etc... Ludy piewotne miały tylko świat fizyczny i psychiczny vide buszmeni a juz w neolicie pojecia takie jak epos o gilgameszu, a^2+b^2=c^2 były powszechnie wykorzystywane. Tak wiec ze wzgledow praktycznych warto przyjac istnienie także trzeciego świata - świata pojęć. pozdrawiam
|
|
|  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Fizycy są szczegolnie zniewoleni domniemana wielkoscia swojego intelektu. Dziwny z ciebie gościu. Wypisujesz wyssane z palca bzdety o wrogości nauk humanistycznych wobec fizyki, nie masz podstawowego rozeznania na temat tego, czym jest teoria naukowa ("nieobalalność" to dla ciebie cecha teorii naukowej), a wszystko to podlewasz podważaniem zdolności intelektualnej fizyków, którzy stanowią intelektualną elitę pośród naukowców. Jesteś może nauczycielem polskiego w wiejskiej szkole, który nie dostał się na politechnikę czy wydział fizyki jakiegoś uniwerku?
|
|
| |  | | karpicki (36 punktów) | >Wypisujesz wyssane z palca bzdety o wrogości nauk humanistycznych wobec fizyki, A jak nazwać inaczej fakt ze nie czerpia z tak powszechnego zbiornika prawdziwej wiedzy jakim ponoć jest fizyka. Czepiasz sie do słówek. Ja masz wies a w srodku wsi jest wielka studnia to jak nazwac tych mieszkancow wsi co nigdy lub prawie nigdy nie zaczerpneli z tej studni ani łyka wody. Chyba tylko "ci wrodzy wobec studni".
>nie masz podstawowego rozeznania na temat tego, czym jest teoria naukowa ("nieobalalność" to dla ciebie cecha teorii naukowej), Wg mnie cecha teorii naukowej jest nieobalalnosc przy zalozeniu ze oczywiscie dla danej teorii mozna sformulowac pojecie falsyfikatora. A jaka jest inna definicja teorii naukowej, prosze podaj mi ja, przeanalizujemy. Chcialbym takze podkreslic ze uzytecznosc dla mas ludzkich nie jest cecha teorii naukowej gdyz papier toaletowy ludzie uzywaja najczesciej a jednak nie jest on tematem badan zadnej teorii naukowej.
>a wszystko to podlewasz podważaniem zdolności intelektualnej fizyków, którzy stanowią intelektualną elitę pośród naukowców. Jezeli prawda by bylo ze matematyka jest krolowa wszystkich nauk to znaczy ze matematycy sa bardziej elitarni od fizykow. Jesli znasz w Polsce jakiegos wielkiego fizyka ktory zasluguje na przynaleznosc do elity naukowcow to podaj mi jego nazwisko, bede wdzieczny. >Jesteś może nauczycielem polskiego w wiejskiej szkole, To jest obrazliwe, nie jestem zlodziejem ktory by okradal wiejskie dzieci z czasu poprzez nauczanie ich tego co i tak wszyscy w Polsce perfekcyjnie umieja. >który nie dostał się na politechnikę czy wydział fizyki jakiegoś uniwerku? Prawda jest przeciwna.
A powiedz mi czy twoje uwielbienie dla roznej masci naukowcow bierze sie z doswiadczenia zyciowego czy moze z obejrzanej duzej ilosci amerykanskich filmow typu sci-fi? W rzeczywistosci sprawy zwiazane z naukowcami nie ruszyly do przodu od czasow oswiecenia. Sa wciaz tak samo nadeci i bezuzyteczni. Powiedz jakimi nowinkami naukowymi otaczasz sie na co dzien poza komputerem, telewizorem plazmowym, dvd, ewentualnie wieza stereo i ktore z nich nie pochodza z Ameryki, a ktore pochodza z Polski (poza polskim papierem toaletowym). Okazuje sie ze mimo wielkich nakladow na nauke, ta praktyczna nauka ktora mozesz uzywac na co dzien rozwija sie w podobnym tempie jak w XIX w kiedy to te naklady byly znacznie mniejsze lub zadne. Pokazuje to powszechne pozerstwo nauki zarowno w Polsce jak i w tych rejonach swiata gdzie nauka nie pracuje bezposrednio dla wojska.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Jezeli prawda by bylo ze matematyka jest krolowa wszystkich nauk
Czy zastanawiałeś się, czy matematyka spełnia Twoje kryterium naukowości? Jak sobie wyobrażasz falsyfikator matematyki?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Czy zastanawiałeś się, czy matematyka spełnia Twoje kryterium naukowości?To nie jest moje kryterium. > Jak sobie wyobrażasz falsyfikator matematyki?Jest to znane od szkoły podstawowej pod nazwą kontrprzykładu.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> >Czy zastanawiałeś się, czy matematyka spełnia Twoje kryterium naukowości?> To nie jest moje kryterium. tylko Poppera, ale Ty je stosujesz.  > >Jak sobie wyobrażasz falsyfikator matematyki?> Jest to znane od szkoły podstawowej pod nazwą kontrprzykładu. Czyli zastanawiałeś się. Ale chyba zbyt krótko. Kontrprzykład świadczy o fałszywości pojedynczego twierdzenia. Tymczasem mowa jest o nauce, a co najmniej o teorii. Co według Ciebie mogłoby być falsyfikatorem takiej teorii jak np. geometria euklidesowa? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Kontrprzykład świadczy o fałszywości pojedynczego twierdzenia.A twierdzenie to po angielsku proposition lub nawet theorem  W niemieckim jest wprawdzie Satz... > Tymczasem mowa jest o nauce, a co najmniej o teorii.Znam dwie definicje teorii: teoria=skończony zbiór tautologii, oraz teoria=zbiór, nie zawierający tylko tych zdań, które nie są z niego wyprowadzalne. > Co według Ciebie mogłoby być falsyfikatorem takiej teorii jak np. geometria euklidesowa?O zbiorze zdań "X" mozna powiedziec tylko ze jest teoria albo nie jest teoria wtedy i tylko wtedy gdy istnieje taka formula "a" ktora jest dowodliwa z "X" oraz "a" nie należy do "X". Tak wiec mimo ze teoria jest nie ma tu mowy o falsyfikatorze, w szczegolnosci wskazanie "a" takiego j.w. jest falsyfikatorem tylko i wylacznie zdania "X jest teoria". Ogolnie pojecie falsyfikowalnosci nie jest wlasciwe dla teorii matematycznych a jedynie dla pojedynczych zdan.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Ogolnie pojecie falsyfikowalnosci nie jest wlasciwe dla teorii matematycznych a jedynie dla pojedynczych zdan.
Zgadzam się z Tobą w zupełności. Pozostaje jednak pytanie. Czy uważasz matematykę za naukę, a jeśli tak, to jakim kryterium się kierujesz uznając ją za naukę, skoro falsyfikowalność nie wchodzi w grę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | >>Ogolnie pojecie falsyfikowalnosci nie jest wlasciwe dla teorii matematycznych a jedynie dla pojedynczych zdan. Zdanie=element najmniejszego podzbioru "X" wszystkich napisow spełniającego warunki ze kazda formula atomowa nalezy do tego zbioru "X", jeżeli "a" ,"b" należy do "X" to nie"a" oraz "a"oraz"b" oraz istnieje_takie_m_że"a" należą do "X". Czasami takze dodaje sie że zdanie nie może mieć zmiennych wolnych.
>Czy uważasz matematykę za naukę, a jeśli tak, to jakim kryterium się kierujesz uznając ją za naukę, skoro falsyfikowalność nie wchodzi w grę. Falsyfikowalność w matematyce wchodzi w grę tylko że nie falsyfikuje się teorii tylko pojedyńcze zdania takie j.w. tradycyjnie poprzez podanie kontrprzykładu. Trzeba pamiętać że bycie teorią w matematyce to co innego niż w biologii gdyż "X" jest teorią definiuje się jako "Cn(X)"zawiera_sie_w"X". Poniewaz jest sens mieć nadzieje ze trafi sie na takiego co wypowie zdanie falszywe to poprzez wskazanie kontrprzykladu moge utwierdzac sie w przekonaniu ze matematyka jest jednak nauka.
|
|
| | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Trzeba pamiętać że bycie teorią w matematyce to co innego niż w biologii
Jest mi znany fakt, że teoria to także pojęcie stosowane w logice matematycznej. Jednak nie o tym znaczeniu tego pojęcia rzecz idzie. Nie ma wszak żadnego sensu pytanie o to czy konkretna egzemplifikacja teorii w sensie stosowanym w logice matematycznej jest teorią naukową czy tez nią nie jest. Chyba zdajesz sobie z tego sprawę.
>Poniewaz jest sens mieć nadzieje ze trafi sie na takiego co wypowie zdanie falszywe to poprzez wskazanie kontrprzykladu moge utwierdzac sie w przekonaniu ze matematyka jest jednak nauka.
Twoje przekonania, mniej czy bardziej utwierdzone nie są przedmiotem dyskusji. Pytałem o kryterium. Wybacz, ale "nadzieja że trafi się na takiego" użyta jako kryterium jest nieprzekonująca.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Jest mi znany fakt, że teoria to także pojęcie stosowane w logice matematycznej. Jednak nie o tym znaczeniu tego pojęcia rzecz idzie. W matematyce, o ile sie nie myle, nie ma teorii w innym sensie.
>Nie ma wszak żadnego sensu pytanie o to czy konkretna egzemplifikacja teorii w sensie stosowanym w logice matematycznej jest teorią naukową czy tez nią nie jest. Chyba zdajesz sobie z tego sprawę. Nie rozumiem słowa "egzemplifikacja", tak sie sklada ze w szkole nie uczylem sie laciny... >Wybacz, ale "nadzieja że trafi się na takiego" użyta jako kryterium jest nieprzekonująca. Ja mam pewnosc ze zawsze na takiego trafie, gdyz wszystkich formul poprawnie zbudowanych w danym systemie matematycznym jest przeliczalnie wiele. Matematyka to, dla zadanych na danym uniwersum zbiorow symboli relacyjnych, funkcyjnych, stałych zbior wszystkich formul poprawnie zbudowanych ktory jest teoria. O zadanej formule mozna powiedziec ze jest z tej teorii wyprowadzalna lub nie np "a"="istnieja co najmniej dwie rozne przecinajace sie proste rownolegle do tej samej trzeciej prostej" nie jest wyprowadzalna z "X"=geometria euklidesowa. Tak wiec jak ktos przyjdzie i powie mi "Y|-b" to jest to mozliwe do obalenia lub potwierdzenia. Tak wiec kryterium uznania matematyki za nauke jest to ze MOZLIWE jest obalenie lub potwierdzenie dowolnej formuly w dowolnym systemie czego przykladem niech bedzie powyzsze "X" oraz "a". Zas to obalanie i potwierdzanie to w praktyce nic innego jak wskazywanie kontrprzykladu lub niemozliwosc wskazania kontrprzykladu albo tez czyste obliczanie wartosci logicznej formuly - wiecej metod nie znam.
Jest dobrze?
KARATE NI SENTE NASHI
|
|
| | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Nie rozumiem słowa "egzemplifikacja"
Zajrzyj proszę do słownika.
>Matematyka to, dla zadanych na danym uniwersum zbiorow symboli relacyjnych, funkcyjnych, stałych zbior wszystkich formul poprawnie zbudowanych ktory jest teoria.
Podjąłeś ambitną próbę zdefiniowania matematyki przy wykorzystaniu pojęć matematyki. Niestety próba ta od samego początku skazana była na niepowodzenie. Mówią, że podobna sztuka udała się baronowi Münhausenowi, który wydostał się wraz z koniem z bagna ciągnąc się za włosy. Ale ja w to nie wierzę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Podjąłeś ambitną próbę zdefiniowania matematyki przy wykorzystaniu pojęć matematyki. Niestety próba ta od samego początku skazana była na niepowodzenie. Mówią, że podobna sztuka udała się baronowi Münhausenowi, który wydostał się wraz z koniem z bagna ciągnąc się za włosy. Ale ja w to nie wierzę. To co napisalem znane jest od dawna jako definicja systemu. Te proby zdefiniowania matematyki przy uzyciu matematyki funkcjonuja od poczatku XX w pod nazwa metamatematyki i sa naprawde rozkrecone. Wlasciwie mozna przyznac ze kazda teorie matematyczna opisuje sie takim systemem. Tarskiemu udalo sie zdefiniowac pojecie prawdy uzywajac pojec metamatematyki wiec sytuacja nie jest tak beznadziejna jak barona Munhausena.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Te proby zdefiniowania matematyki przy uzyciu matematyki funkcjonuja od poczatku XX w pod nazwa metamatematyki i sa naprawde rozkręcone
Metamatematyka to coraz rzadziej używane określenie logiki matematycznej. Logika matematyczna z kolei, to część matematyki. Ale nie spierajmy się o to. Matematykę jako całość pozostawmy na boku, a przyjrzyjmy się geometrii euklidesowej. Czy można uznać, że jest ona falsyfikowana? Jeżeli dobrze Cię rozumiem to proponujesz np. mierzenie sumy kątów w trójkącie (trójkątach?). Geometria euklidesowa byłaby sfalsyfikowana, gdyby "trafił się" jakiś trójkąt, w którym suma kątów byłaby różna od 180 stopni. Jeśli mój domysł jest słuszny, to sposób w jaki stosujesz pojęcie falsyfikowalności nie ma nic wspólnego z intencjami Poppera, który to pojęcie wprowadził do filozofii nauki.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Jeżeli dobrze Cię rozumiem to proponujesz np. mierzenie sumy kątów w trójkącie (trójkątach?). Geometria euklidesowa byłaby sfalsyfikowana, gdyby "trafił się" jakiś trójkąt, w którym suma kątów byłaby różna od 180 stopni. Jeśli mój domysł jest słuszny, to sposób w jaki stosujesz pojęcie falsyfikowalności nie ma nic wspólnego z intencjami Poppera, który to pojęcie wprowadził do filozofii nauki.Nie, ja korzystam z: "X"|-"nie(a)" wtw "X+{a}-sprzeczny". Jezeli za "X" oznaczam geometrie euklidesowa a za "a" oznaczam zdanie "kazdy trojkat ma sume katow 180 stopni" to aby wykazac że "X+a" jest sprzeczny, a przez to obalic teorie suma geometrii euklidesowej oraz zdania "kazdy trojkat ma sume katow 180 stopni", probuje wyprowadzic z czystej geometrii euklidesowej zdanie "istnieje trojkat co ma sume katow nie rowna 180 stopni" - czyli innymi slowy probuje wskazac kontrprzyklad do zdania "a". Jezeli mi sie uda to znaczy ze teoria suma geometrii euklidesowej oraz zdania "a" jest sprzeczna, czyli obalilem teorie. Jednak obalenie to nie to samo co falsyfykacja gdyż ww. "X+{a}" jest niesprzeczne ale jest falsyfikowalna gdyz wiadomo jak sprawdzac czy "X"|-"nie(a)". Tak wiec geometria euklidesowa jest zawsze falsyfikowalna ale nie zawsze do obalenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | zima_bez_ciastka | > Tak wiec geometria euklidesowa jest zawsze falsyfikowalna ale nie zawsze do obalenia.  Po przeczytaniu kilku Twoich postów mam wrażenie jakbym znalazł się wewnątrz pewnej anegdotki. Kolega spotyka kolegę przy sklepie. Mówi, że właśnie organizuje małe przyjęcie. Na parkingu w samochodzie czekają gorące piękne kobiety, a on właśnie kupuje alkohol. Przyłącz się Stachu. Wracając z torbami pełnymi wódki Stachu jednak się zatrzymuje w połowie parkingu. Dojrzał, kto siedzi w samochodzie. Może i są gorące, ale pięknymi można by je nazwać dopiero po zapadnięciu najciemniejszej nocy na Ziemi. Biedny Stachu zaczyna się tłumaczyć. Kolega próbuje go jednak przekonać: wypijemy jedną wódkę, drugą, może trzecią...Będą piękne! Na co słyszy: Stary, tyle, to ja nie wypije!!! Ty mi grasz w tej dyskusji rolę kolegi od przyjęcia. Niestety nie każdy wypije tyle, co Ty. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Po przeczytaniu kilku Twoich postów mam wrażenie jakbym znalazł się wewnątrz pewnej anegdotki.> Kolega spotyka kolegę przy sklepie. Mówi, że właśnie organizuje małe przyjęcie. Na parkingu w samochodzie czekają gorące piękne kobiety, a on właśnie kupuje alkohol. Przyłącz się Stachu.> Wracając z torbami pełnymi wódki Stachu jednak się zatrzymuje w połowie parkingu. Dojrzał, kto siedzi w samochodzie.> Może i są gorące, ale pięknymi można by je nazwać dopiero po zapadnięciu najciemniejszej nocy na Ziemi. Biedny Stachu zaczyna się tłumaczyć. Kolega próbuje go jednak przekonać: wypijemy jedną wódkę, drugą, może trzecią...Będą piękne! Na co słyszy: Stary, tyle, to ja nie wypije!!!> Ty mi grasz w tej dyskusji rolę kolegi od przyjęcia. Niestety nie każdy wypije tyle, co Ty.> Pozdrawiam  Jednak nawet ten kto nie wypije, bez słowa skargi, uczestniczy w zajęciach na uniwersytecie gdzie występują takie przy których te z samochodu to misspolonie. A uczestniczy i lize d... profesorom tylko dlatego ze to ma niby pomoc jego przyszlej karierze niezaleznie jak bardzo dziadowskie sa te zajecia. Honor nakazywalby uczestniczyc z takim samym zapalem takze w powyzszym. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >> Wypisujesz wyssane z palca bzdety o wrogości nauk humanistycznych wobec fizyki, > A jak nazwać inaczej fakt ze nie czerpia z tak powszechnego zbiornika prawdziwej wiedzy jakim ponoć jest fizyka. Czepiasz sie do słówek. Ja masz wies a w srodku wsi jest wielka studnia to jak nazwac tych mieszkancow wsi co nigdy lub prawie nigdy nie zaczerpneli z tej studni ani łyka wody. Chyba tylko "ci wrodzy wobec studni". Zupełnie nie wiadomo o co ci chodzi. Chciałbyś, żeby w badaniach nauk humanistycznych pojawiały się wzory fizyczne czy co? A może zapomniałeś, że w badaniach z zakresu psychologii czy socjologii stosuje się przyrządy skonstruowane dzięki osiągnięciom fizyki? Może nie zdajesz sobie sprawy, że komputer na którym wystukujesz te swoje "antyfizykowe" i antynaukowe teksty został zbudowany dzięki osiągnięciom fizyków?
>> nie masz podstawowego rozeznania na temat tego, czym jest teoria naukowa ("nieobalalność" to dla ciebie cecha teorii naukowej), > Wg mnie cecha teorii naukowej jest nieobalalnosc przy zalozeniu ze oczywiscie dla danej teorii mozna sformulowac pojecie falsyfikatora. Podaj jak rozumiesz "nieobalalność", bo na pewno nie w sensie, że "nie da się obalić". Gdybyś bowiem tak rozumiał to słowo, to piszesz sprzeczności - jak coś jest nie do obalenia, to nie może być falsyfikowalne.
> A jaka jest inna definicja teorii naukowej, prosze podaj mi ja, przeanalizujemy. Chcialbym takze podkreslic ze uzytecznosc dla mas ludzkich nie jest cecha teorii naukowej gdyz papier toaletowy ludzie uzywaja najczesciej a jednak nie jest on tematem badan zadnej teorii naukowej. Nie spotkałem się nigdy z postulatem, że papier toaletowy jest teorią naukową
>> a wszystko to podlewasz podważaniem zdolności intelektualnej fizyków, którzy stanowią intelektualną elitę pośród naukowców. > Jezeli prawda by bylo ze matematyka jest krolowa wszystkich nauk to znaczy ze matematycy sa bardziej elitarni od fizykow. Dla twojej wiadomości - niektóre pojęcia matematyczne powstawały i powstają w wyniku zapotrzebowania ze strony fizyki; fizyka używa matematyki do opisu zjawisk i tworzenia modeli. Próba wykazywania wyższości matematyki nad fizyką lub odwrotnie może wynikać wyłącznie z podstawowej ignorancji.
> Jesli znasz w Polsce jakiegos wielkiego fizyka ktory zasluguje na przynaleznosc do elity naukowcow to podaj mi jego nazwisko, bede wdzieczny. Poznawszy już trochę sposób i styl twoich wypowiedzi jestem zmuszony zapytać cię najpierw o podanie twojej definicji "elity naukowców". Podejrzewam bowiem, że z jakichś, tylko tobie znanych powodów, uznanie międzynarodowej opinii naukowców dla ciebie nie oznacza przynależności do jej elity. PS Ciekaw jestem czy dla ciebie np. Michał Heller należydo elity naukowej czy nie?
> A powiedz mi czy twoje uwielbienie dla roznej masci naukowcow bierze sie z doswiadczenia zyciowego czy moze z obejrzanej duzej ilosci amerykanskich filmow typu sci-fi? A na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek o moim uwielbieniu? I co to niby znaczy "z doświadczenia życiowego"? "Różnej maści naukowców" - skąd u ciebie taka niechęć granicząca z pogardą?
> W rzeczywistosci sprawy zwiazane z naukowcami nie ruszyly do przodu od czasow oswiecenia. Sa wciaz tak samo nadeci i bezuzyteczni.Powiedz jakimi nowinkami naukowymi otaczasz sie na co dzien poza komputerem, telewizorem plazmowym, dvd, ewentualnie wieza stereo Facet, jesteś naprawę godny litości. Kompletnie nyli ci się rozwój technologii i podaż produktów z nauką i jej osiągnięciami. Celem nauki nie jest produkcja gadżetów w tym papieru toaletowego, celem nauki jest wyjaśnianie, opisywanie świata i zjawisk, które w nim zachodzą, poznawanie praw, które rządzą tymi zjawiskami.
> i ktore z nich nie pochodza z Ameryki, a ktore pochodza z Polski (poza polskim papierem toaletowym). O ile dobrze zrozumiałem, to amerykańskie pochodzenie od razu dezawuuje teorię, produkt, tak? O wartości decyduje polskie pochodzenie, tak?
> Okazuje sie ze mimo wielkich nakladow na nauke, ta praktyczna nauka ktora mozesz uzywac na co dzien rozwija sie w podobnym tempie jak w XIX w kiedy to te naklady byly znacznie mniejsze lub zadne. Nie bardzo wiem co chcesz powiedzieć. Masz pretensje do naukowców, że ciagle jeszcze do przemieszczania się używamy samochodów, lokomotyw, samolotów, rowerów, hulajnóg a nie "teleporterów", które widujesz w amerykańskich serialach s-f? Masz pretensje do naukowców, że nie możesz nigdzie kupić antygrawitacyjnych bucików, tak?
> Pokazuje to powszechne pozerstwo nauki zarowno w Polsce jak i w tych rejonach swiata gdzie nauka nie pracuje bezposrednio dla wojska. Pierwsze co widać, to fakt, że w ogóle nie interesujesz się osiągnięciami współczesnej nauki przy czym szczególną niechęć przejawiasz do fizyki. Poza tym widać także, że dla ciebie jedyną miarą oceny osiągnięć naukowych jest utylitaryzm, czyli zastosowanie nauki w tzw. życiu codziennym, przy czym chodzi wyłącznie o twoje życie. Jak z czegoś nie korzystasz, to to nie istnieje albo nie ma żadnej wartości.
|
|
| | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Zupełnie nie wiadomo o co ci chodzi. Chciałbyś, żeby w badaniach nauk humanistycznych pojawiały się wzory fizyczne czy co?Tak chciałbym by nauki humanistyczne odwolywaly sie do nieobalalnych faktow z dziedziny nauki bo obecnie to mamy opasle ksiazki ktore nie wiadomo o czym mowia. Dla mnie istnieje to co jest zbudowane z pierwiastkow z tablicy mendelejewa a reszta to wielkie nic. Humanisci kreuja przerozne byty i pisza na ten temat ksiazki ale ja robie to lepiej we snie. Czy w zwiazku z tym jestem lepszym humanista? > Podaj jak rozumiesz "nieobalalność", bo na pewno nie w sensie, że "nie da się obalić"."nieobalalnosc"="nie da sie obalic" > Gdybyś bowiem tak rozumiał to słowo, to piszesz sprzeczności - jak coś jest nie do obalenia, to nie może być falsyfikowalne.Istnieja rzeczy nie do obalenia ktore jednak sa falsyfikowalne jak np. druga zasada termodynamiki - jest nie do obalenia ale jest falsyfikowalna gdyz moznaby do niej dorobic falsyfikator tj perpetuum mobile. Nawet ludzie probowali to skonstuowac i nie wiadomo czy kiedys sie nie uda. Jednak biorac pod uwage taka bioenergoterapie jak by skonstruowac do tego falsyfikator? Nie da się. A czy mozna to obalic? Wielu mistrzow voodoo twierdzi ze moga swoja magia obalic bioenergoterapie. > Nie spotkałem się nigdy z postulatem, że papier toaletowy jest teorią naukowąA czym sie roznia naukowe teksty ekonomiczne od papieru toaletowego. > Poznawszy już trochę sposób i styl twoich wypowiedzi jestem zmuszony zapytać cię najpierw o podanie twojej definicji "elity naukowców"."Elita naukowcow" reklamuje sie w necie pod bazy.opi.org.pl/. Powiedz mi ktory z nich jest najwiekszy. > Podejrzewam bowiem, że z jakichś, tylko tobie znanych powodów, uznanie międzynarodowej opinii naukowców dla ciebie nie oznacza przynależności do jej elity.Jak sa uzani za granica to dla mnie oznacza przynaleznosc do elity ale to uznanie to musi byc cos wiecej niz tylko wyjazd na wakacje do USA i prowadzenie jakis zajec. To musi byc dodanie nowej wartosci, stworzenie nowego produktu itp... > PS Ciekaw jestem czy dla ciebie np. Michał Heller należydo elity naukowej czy nie?Naukowiec to nie kasta spoleczna ale taki sam zawod jak sklepowa, sprzataczka ... Jezeli ten naukowiec dobrze wykonuje swoj zawod to niech przynalezy do elity. Ale tak naprawde na czym polega wartosc dodana wnoszona przez tego pana? > A na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek o moim uwielbieniu?Odczuwam czołobitnosc .... mam prawo chyba wnoskowac z subiektywnych odczuc? > I co to niby znaczy "z doświadczenia życiowego"?"Z doswiadczenia zyciowego" oznacza z tego co jest poza wyuczona w szkole ulegloscia do nauczycieli oraz naukowcow oraz filami sci-fi. > "Różnej maści naukowców" - skąd u ciebie taka niechęć granicząca z pogardą?Moze widzialem ich kiepskosc, symulanctwo, czolobitnosc? > Celem nauki nie jest produkcja gadżetów w tym papieru toaletowego, celem nauki jest wyjaśnianie, opisywanie świata i zjawisk, które w nim zachodzą, poznawanie praw, które rządzą tymi zjawiskami.Jednak od wiekow jest to nierozerwalnie zwiazane z produkcja nówek i innych rzeczy ulatwiajacych zycie. Jak wyjasnisz to ze mimo tak wielkiego rozwoju nauki wciaz w domu masz to samo co 20 lat temu? > O ile dobrze zrozumiałem, to amerykańskie pochodzenie od razu dezawuuje teorię, produkt, tak? O wartości decyduje polskie pochodzenie, tak?O wartosci polskiej nauki lub teorii swiadczy "made in poland". > Masz pretensje do naukowców, że ciagle jeszcze do przemieszczania się używamy samochodów, lokomotyw, samolotów, rowerów, hulajnóg a nie "teleporterów", które widujesz w amerykańskich serialach s-f? Masz pretensje do naukowców, że nie możesz nigdzie kupić antygrawitacyjnych bucików, tak?Mam pretensje o te naklady finansowe na nauke w sytuacji gdy te pieniadze sa wyrzucane w błoto, przynajmniej w polsce. Mimo pokaznych nakladow na nauke w polsce naprawde nic sie nie ruszylo i gdyby nie sprowadzanie nauki z zagranicy wciaz polska bylaby w czasach Gierka. Nie trzeba mi antygrawitacyjnych bucikow ale naklady na nauke z budgetu musza byc rownowazone zbiorami. O ile sie nie myle od czasow 89r mamy 1% budgetu na nauke a 0% zbiorow  > Pierwsze co widać, to fakt, że w ogóle nie interesujesz się osiągnięciami współczesnej nauki przy czym szczególną niechęć przejawiasz do fizyki. Poza tym widać także, że dla ciebie jedyną miarą oceny osiągnięć naukowych jest utylitaryzm, czyli zastosowanie nauki w tzw. życiu codziennym, przy czym chodzi wyłącznie o twoje życie. Jak z czegoś nie korzystasz, to to nie istnieje albo nie ma żadnej wartości.Tak naprawde najbardziej niechetny jestem wydawaniu 1% budgetu na nauke gdy wiadomo ze nie mamy zadnych zbiorow oraz sprowadzamy z zagranicy. Nie interesuje sie rozwojem wspolczesnej nauki w polsce w tym fizyki gdyz wiem ze naukowcy polsce w najlepszym razie ograniczaja sie do powtarzania tego co maja napisane w ksiazkach wydawnictw springer-verlag ktore kosztuja po 200 zł sztuka i sa do nabycia na amazon.com. Fakt ze dla mnie jako monisty materialisty liczy sie przede wszystkim skrajny utylitaryzm.
|
|
| | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Tak chciałbym by nauki humanistyczne odwolywaly sie do nieobalalnych faktow z dziedziny nauki Ciągle jak widzę nie rozumiesz, że nauka w przeciwieństwie np. do religii nie głosi "nieobalalnych prawd", wręcz przeciwnie - za naukowe uznaje się wyłacznie takie teorie, które podają sposób ich obalenia.
> bo obecnie to mamy opasle ksiazki ktore nie wiadomo o czym mowia. Skoro TY nie wiesz o czym mówią, to jeszcze nie znaczy, że mówią o niczym.
> Dla mnie istnieje to co jest zbudowane z pierwiastkow z tablicy mendelejewa a reszta to wielkie nic. Humanisci kreuja przerozne byty i pisza na ten temat ksiazki ale ja robie to lepiej we snie. Czy w zwiazku z tym jestem lepszym humanista? Tego to nie ma sensu komentować.
>> Podaj jak rozumiesz "nieobalalność", bo na pewno nie w sensie, że "nie da się obalić". > "nieobalalnosc"="nie da sie obalic"
>> Gdybyś bowiem tak rozumiał to słowo, to piszesz sprzeczności - jak coś jest nie do obalenia, to nie może być falsyfikowalne.
> Istnieja rzeczy nie do obalenia ktore jednak sa falsyfikowalne jak np. druga zasada termodynamiki - jest nie do obalenia ale jest falsyfikowalna gdyz moznaby do niej dorobic falsyfikator tj perpetuum mobile. Nadal nie rozumiesz o czym mówisz. Falsyfikacja to nic innego jak "obalenie".
> Nawet ludzie probowali to skonstuowac i nie wiadomo czy kiedys sie nie uda. Jednak biorac pod uwage taka bioenergoterapie jak by skonstruowac do tego falsyfikator? Nie da się. A czy mozna to obalic? Wielu mistrzow voodoo twierdzi ze moga swoja magia obalic bioenergoterapie. No wybacz, ale od kiedy to bioenergoterapia czy magia voodoo są teoriami naukowymi?!!
>> Nie spotkałem się nigdy z postulatem, że papier toaletowy jest teorią naukową > A czym sie roznia naukowe teksty ekonomiczne od papieru toaletowego. Aaaa... kolega głosował na Samoobronę?
>> Poznawszy już trochę sposób i styl twoich wypowiedzi jestem zmuszony zapytać cię najpierw o podanie twojej definicji "elity naukowców". > "Elita naukowcow" reklamuje sie w necie pod bazy.opi.org.pl/. Powiedz mi ktory z nich jest najwiekszy. Prosiłem o twoją definicję "elity naukowców" a nie o adres internetowy spisu pracowników naukowych w Polsce.
>> Podejrzewam bowiem, że z jakichś, tylko tobie znanych powodów, uznanie międzynarodowej opinii naukowców dla ciebie nie oznacza przynależności do jej elity. > Jak sa uzani za granica to dla mnie oznacza przynaleznosc do elity ale to uznanie to musi byc cos wiecej niz tylko wyjazd na wakacje do USA i prowadzenie jakis zajec. To musi byc dodanie nowej wartosci, stworzenie nowego produktu itp... Powoli zaczynasz rozumieć wyrażenie "elita naukowców"... Gratuluję.
>> PS Ciekaw jestem czy dla ciebie np. Michał Heller należydo elity naukowej czy nie? > Naukowiec to nie kasta spoleczna ale taki sam zawod jak sklepowa, sprzataczka... W jakim sensie taki sam?
> Jezeli ten naukowiec dobrze wykonuje swoj zawod to niech przynalezy do elity. Moim zdaniem dobre wykonywanie zawodu, to jeszcze za mało, żeby uznać kogoś za należącego do elity, chyba że odpowiednio poszerzymy pojęcie elity. Tylko wówczas to już nie będzie elita w ogólnie przyjętym rozumieniu.
> Ale tak naprawde na czym polega wartosc dodana wnoszona przez tego pana? Prezentujesz mentalność "robola", który "zapier... żeby utrzymać tych darmozjadów z biura.".
>> A na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek o moim uwielbieniu? > Odczuwam czołobitnosc .... mam prawo chyba wnoskowac z subiektywnych odczuc? A wnioskuj sobie co chcesz do woli.
>>"Różnej maści naukowców" - skąd u ciebie taka niechęć granicząca z pogardą? > Moze widzialem ich kiepskosc, symulanctwo, czolobitnosc? Ja widziałem w/w u: lekarzy, policjantów, ochroniarzy, bankowców, sprzątaczek, dyrektorów, kolejarzy, sprzedawców... Nic tylko postulować likwidację tych wszystkich zawodów, no nie?
>> Celem nauki nie jest produkcja gadżetów w tym papieru toaletowego, celem nauki jest wyjaśnianie, opisywanie świata i zjawisk, które w nim zachodzą, poznawanie praw, które rządzą tymi zjawiskami. > Jednak od wiekow jest to nierozerwalnie zwiazane z produkcja nówek i innych rzeczy ulatwiajacych zycie. Jak wyjasnisz to ze mimo tak wielkiego rozwoju nauki wciaz w domu masz to samo co 20 lat temu? Nadal nie rozumiesz, że nauka i naukowcy, to nie jest dział jakiegoś wyimaginowanego przedsiębiorstwa,w którym opracowuje się nowe produkty z myślą ich sprzedaży. Może się mylę, ale moim zdaniem nie po to buduje się nowe akceleratory cząstek, w których można będzie szukać hipotetycznych grawitonów, żeby produkować buciki antygrawitacyjne.
>> O ile dobrze zrozumiałem, to amerykańskie pochodzenie od razu dezawuuje teorię, produkt, tak? O wartości decyduje polskie pochodzenie, tak? > O wartosci polskiej nauki lub teorii swiadczy "made in poland". Chyba o pochodzeniu?
>> Masz pretensje do naukowców, że ciagle jeszcze do przemieszczania się używamy samochodów, lokomotyw, samolotów, rowerów, hulajnóg a nie "teleporterów", które widujesz w amerykańskich serialach s-f? Masz pretensje do naukowców, że nie możesz nigdzie kupić antygrawitacyjnych bucików, tak? > Mam pretensje o te naklady finansowe na nauke w sytuacji gdy te pieniadze sa wyrzucane w błoto, przynajmniej w polsce. Mimo pokaznych nakladow na nauke w polsce naprawde nic sie nie ruszylo i gdyby nie sprowadzanie nauki z zagranicy wciaz polska bylaby w czasach Gierka. Nie trzeba mi antygrawitacyjnych bucikow ale naklady na nauke z budgetu musza byc rownowazone zbiorami. O ile sie nie myle od czasow 89r mamy 1% budgetu na nauke a 0% zbiorow No to może trzeba zmienić coś w sposobie "uprawiania nauki" a nie postulować od razu nieprzydatność nauki. Może trzeba nawet zwiększyć nakłady na naukę!
|
|
| | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Tak naprawde najbardziej niechetny jestem wydawaniu 1% budgetu na nauke gdy wiadomo ze nie mamy zadnych zbiorow oraz sprowadzamy z zagranicy. Nie interesuje sie rozwojem wspolczesnej nauki w polsce w tym fizyki gdyz wiem ze naukowcy polsce w najlepszym razie ograniczaja sie do powtarzania tego co maja napisane w ksiazkach wydawnictw springer-verlag Nie interesujesz się, ale wiesz jak i co?
> Fakt ze dla mnie jako monisty materialisty liczy sie przede wszystkim skrajny utylitaryzm. Jak z takim "produkcyjnym" podejściem do świata godzisz pisanie na forum?
|
|
| | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > Nie interesujesz się, ale wiesz jak i co?Nie interesuje sie rozwojem wspolczensej nauki w Polsce wlasnie dlatego ze wiem ze polscy naukowcy w Polsce ograniczaja sie do powtarzania formulek z zagranicznych ksiazek ktore na amazonie mozna kupic za 200zł. > Jak z takim "produkcyjnym" podejściem do świata godzisz pisanie na forum?Dla mnie utylitaryzm oznacza takze m.in. walke z bezproduktywnoscia a nauka w Polsce robiona przez polskich naukowcow na pewno nie jest produktywna. Podkreslam takze ze pojecie produktywnosci jest jak najbardziej wlasciwe dzialalnosci naukowej.
|
|
| | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > >Nie interesujesz się, ale wiesz jak i co?> Nie interesuje sie rozwojem wspolczensej nauki w Polsce wlasnie dlatego ze wiem ze polscy naukowcy w Polsce ograniczaja sie do powtarzania formulek z zagranicznych ksiazek ktore na amazonie mozna kupic za 200zł.Dawaj, będę sławny!  Szczerze mówiąc, to te książeczki nie zawierają prawdziwych sekretów - te są w łapach różnych korporacji amerykańskich - koncernów Bell, Boeing, Edison, Dyson itd. > Dla mnie utylitaryzm oznacza takze m.in. walke z bezproduktywnoscia a nauka w Polsce robiona przez polskich naukowcow na pewno nie jest produktywna.Nauka polska to produktywna jest, ale niestety te produkty produkuje się na Tajwanie i robią to japońskie bądź amerykańskie koncerny. Patrz metoda produkcji dużych kryształów czy sztuczne serce. Bardzo utylitarne. Trudno otworzyć jakikolwiek większy interes, bo nikt nie da odpowiednio dużej pożyczki. Za duże "ryzyko". Ekonomia kontratakuje. Chyba, że znajdzie się ryzykanta, który to sfinansuje - a takich u nas mało. U nas panowie z kilkoma mld PLN siedzą i się grzeją na Bahamach zamiast wspierać nowe, osobne podprzedsiębiorstwa i pomnażać zyski w efekcie. Najpierw więc trzeba zarobić... a potem na światłe cele życia nie starcza. > Podkreslam takze ze pojecie produktywnosci jest jak najbardziej wlasciwe dzialalnosci naukowej.Produktywność czyli co? Ilość nowych produktów powstających przy użyciu polskich technologii? Czy w/wym w Polsce? A co uznajesz za produkt?
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
| | | | | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | > >>Nie interesujesz się, ale wiesz jak i co?> >Nie interesuje sie rozwojem wspolczensej nauki w Polsce wlasnie dlatego ze wiem ze polscy naukowcy w Polsce ograniczaja sie do powtarzania formulek z zagranicznych ksiazek ktore na amazonie mozna kupic za 200zł.> Dawaj, będę sławny! www.probabilityandfinance.com/> Szczerze mówiąc, to te książeczki nie zawierają prawdziwych sekretów - te są w łapach różnych korporacji amerykańskich - koncernów Bell, Boeing, Edison, Dyson itd.Trzeba pamiętać że te koncerny są dowodzone przez ufoludków więc nie ma szans aby nam ziemianom udało się poznać choć jeden mały sekrecik. > Nauka polska to produktywna jest, ale niestety te produkty produkuje się na Tajwanie i robią to japońskie bądź amerykańskie koncerny. Patrz metoda produkcji dużych kryształów czy sztuczne serce. Bardzo utylitarne.Oczywiście Polacy mieli swój udział, ale wychwalając te produkty także trzeba pamiętać o innych nacjach które się przyczyniły często bardziej niż Polacy. > Trudno otworzyć jakikolwiek większy interes, bo nikt nie da odpowiednio dużej pożyczki. Za duże "ryzyko". Ekonomia kontratakuje.Możliwe że przejechali się na pożyczaniu polskim przedsiebiorcom co inwestuja w nauke. > Chyba, że znajdzie się ryzykanta, który to sfinansuje - a takich u nas mało. U nas panowie z kilkoma mld PLN siedzą i się grzeją na Bahamach zamiast wspierać nowe, osobne podprzedsiębiorstwa i pomnażać zyski w efekcie.A tak wspieraja turystyke Bahamow ktora jest o wiele bardziej stabilnym interesem wspieranie nowych podprzedsiebiorstw. > Produktywność czyli co? Ilość nowych produktów powstających przy użyciu polskich technologii? Czy w/wym w Polsce?Produktywnosc jest to wytwarzanie rzeczy potrzebnych komukolwiek. > A co uznajesz za produkt?Coś w co warto zainwestowac lub kupic.
|
|
| | | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | Inną sprawą jest to, że wyniki badań naukowych, które nie są zakontraktowane (np. nie płaci za nie uczelni jakaś firma) powinny być całkowicie jawne i, co najważniejsze, łatwo dostępne. Są one bowiem dobrem publicznym, państwo za nie płaci. Tak działa np. w USA NIST.
Po pierwsze, umożliwiałyby rozwój przemysłu - na przykład zakładowi naukowcy nie będą musieli wymyślać koła. Po drugie, reklama dla dobrych naukowców. Po trzecie, łatwy sposób na odfiltrowanie tandety i oszustw (np. kupowania prac).
Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok. No i co z tego?
|
|
| | | | | |  | | karpicki (36 punktów) | >Ciągle jak widzę nie rozumiesz, że nauka w przeciwieństwie np. do religii nie głosi "nieobalalnych prawd", wręcz przeciwnie - za naukowe uznaje się wyłacznie takie teorie, które podają sposób ich obalenia. Dla mnie teoria jest naukowa wtedy i tylko wtedy gdy jest prawdziwa oraz jest falsyfikowalna. >Skoro TY nie wiesz o czym mówią, to jeszcze nie znaczy, że mówią o niczym. Ja wiem o czym te ksiazki mowia i zbyt czesto tezy w nich zawarte sa sprzeczne same ze soba. >Nadal nie rozumiesz o czym mówisz. Falsyfikacja to nic innego jak "obalenie". To nie jest to samo. Druga zasada termodynamiki jest falsyfikowalna ale jest nie do obalenia - prawda czy falsz? >No wybacz, ale od kiedy to bioenergoterapia czy magia voodoo są teoriami naukowymi?!! Bioenergoterapia jest niefalsyfikowalna ale jest obalalna (przez voodoo lub medycyne zachodu). >Aaaa... kolega głosował na Samoobronę? Lepper to debeściak!! >Prosiłem o twoją definicję "elity naukowców" a nie o adres internetowy spisu pracowników naukowych w Polsce. To musialbym podac ich nazwiska ale nie chce... >>> Podejrzewam bowiem, że z jakichś, tylko tobie znanych powodów, uznanie międzynarodowej opinii naukowców dla ciebie nie oznacza przynależności do jej elity. >Powoli zaczynasz rozumieć wyrażenie "elita naukowców"... Gratuluję. A ilu znasz Polakow ktorzy naprawde cos stworzyli pracujac za granica, ja zadnego. >>> PS Ciekaw jestem czy dla ciebie np. Michał Heller należydo elity naukowej czy nie? >> Naukowiec to nie kasta spoleczna ale taki sam zawod jak sklepowa, sprzataczka... >W jakim sensie taki sam? Prace naukowca mozna tak samo podzielic na elementy jak prace sprzataczki oraz tak naprawde sprzataczka moglaby wykonywac prace naukowca gdyby tylko udalo sie wykonac idealnie ten podzial. Problem w tym ze do tej pory malo komu udalo sie ten podzial idealnie wykonac. >Moim zdaniem dobre wykonywanie zawodu, to jeszcze za mało, żeby uznać kogoś za należącego do elity, chyba że odpowiednio poszerzymy pojęcie elity. Tylko wówczas to już nie będzie elita w ogólnie przyjętym rozumieniu. Wymiec co jeszcze poza dobrym wykonywaniem zawodu elitarni naukowcy powinniby robic. Chyba swiecenie moralnym przykladem nie nalezy do obowiazkow elitarnego naukowca. >> Ale tak naprawde na czym polega wartosc dodana wnoszona przez tego pana? >Prezentujesz mentalność "robola", który "zapier... żeby utrzymać tych darmozjadów z biura.". Kazdy z nas ma swojego szefa i jest dla niego tak naprawde tylko robolem i ma dla niego "zapier... zeby utrzymac tych darmozjadow" i tak bylo od zawsze. Robole generalnie daja sie lubic ... gorzej z profesorami na polskich uczelniach. Poza tym malo ktory robol wie czym tak naprawde jest wartosc dodana. >> Moze widzialem ich kiepskosc, symulanctwo, czolobitnosc? >Ja widziałem w/w u: lekarzy, policjantów, ochroniarzy, bankowców, sprzątaczek, dyrektorów, kolejarzy, sprzedawców... Nic tylko postulować likwidację tych wszystkich zawodów, no nie? Jezeli w dziadostwie nie wychodza poza szereg to mozna uznac ze jest to naturalny poziom. Jednak jak ktos nie myje sie przez tydzien to nalezy koniecznie zwrocic uwage. Poziom dziadostwa u wiekszosci polskich naukowcow przekroczyl jednak dopuszczalne powszechnie granice. >Nadal nie rozumiesz, że nauka i naukowcy, to nie jest dział jakiegoś wyimaginowanego przedsiębiorstwa,w którym opracowuje się nowe produkty z myślą ich sprzedaży. Może się mylę, ale moim zdaniem nie po to buduje się nowe akceleratory cząstek, w których można będzie szukać hipotetycznych grawitonów, żeby produkować buciki antygrawitacyjne. Jednak pojęcie PRODUKTYWNOSCI PRACOWNIKOW WIEDZY jakimi bez watpienia sa naukowcy wystepuje wielekroc w ksiazce "zawod menedżer" Petera F. Druckera. Robi sie nauke aby zachować zdobycze SPOłECZEńSTWA BAZUJACEGO NA WIEDZY. Wyimaginowanym przedsiebiorstwem jest spoleczenstwo lokalne. >> O wartosci polskiej nauki lub teorii swiadczy "made in poland". >Chyba o pochodzeniu? Nauka robiona za granica pod szyldem zagranicy nie jest polska nauka chocby pracowali przy niej sami Polacy. W takim razie co jest polska nauka. Nastepnie jaka tak naprawde to ma wartosc. >No to może trzeba zmienić coś w sposobie "uprawiania nauki" a nie postulować od razu nieprzydatność nauki. Może trzeba nawet zwiększyć nakłady na naukę! Zwiekszanie byloby sprzeczne z ogolnymi zasadami gdyz jak cos jest nierentowne przez 17 lat to co... Likwikacja byc moze spowodowala by ze Polska stoczyla by sie do poziomu Albanii. Prywatyzacja mogla by spowodowac ze nagle trzebaby bylo placic za kazda informacje, a czy obecnie w Polsce jest inaczej?
|
|
| | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) |
> Dla mnie teoria jest naukowa wtedy i tylko wtedy gdy jest prawdziwa oraz jest falsyfikowalna.Niekoniecznie, są fałszywe teorie naukowe... Ale to nie znaczy, że je należy upowszechniać jako prawdziwe. Z reguły teorie starsze opisują po prostu przypadki szczególne, np. dynamika Newtona. Jest fałszywa, ale jest bardzo dobrym przybliżeniem dla wielu wartości, do tego bardzo wygodnym. Można wyprowadzić ją ze wzorów wyższego rzędu narzucając pewne granice (dosłownie - limesy i w przenośni). Dopiero przy dużych prędkościach lub małych odległościach trzeba brać pod uwagę efekty kwantowe bądź relatywistyczne. Inny przykład: model atomu w/g Bohra (który jest dostatecznie dokładny dla atomu wodoru). Zauważ, że wiele teorii dokładnie opisuje co ma się zdarzyć w danym przypadku. Do uznania ich za fałszywe wystarczy obalić jeden przypadek - co nie oznacza, że całą należy wyrzucić do kosza. > To nie jest to samo. Druga zasada termodynamiki jest falsyfikowalna ale jest nie do obalenia - prawda czy falsz?Możliwość obalenia = czy istnieje możliwość, że teorii można zaprzeczyć = falsyfikowalność. Ty mówisz o wartości logicznej, nie o obalalności. > >No wybacz, ale od kiedy to bioenergoterapia czy magia voodoo są teoriami naukowymi?!!> Bioenergoterapia jest niefalsyfikowalna ale jest obalalna (przez voodoo lub medycyne zachodu).Też błąd. Teoria niefalsyfikowalna ma wartość logiczną prawda lub nieznaną. Jest całkowicie odcięta od rzeczywistości, gdyż opiera się na niesprawdzalnych założeniach bądź jest samopotwierdzająca się (tautologia). Matematyka, jak wiadomo, jest niezupełna, tak więc sama sobą opisać się nie da bez dodawania aksjomatów. > A ilu znasz Polakow ktorzy naprawde cos stworzyli pracujac za granica, ja zadnego.Kogo uznajesz za naukowca? Co niby miał wymyślić? Nowy sposób produkcji płytek krzemowych na przykład? Usłyszałbyś o tym? Nie mowię o jakiejś rewolucji, ale np. 1% poprawie czystości krzemu. > Prace naukowca mozna tak samo podzielic na elementy jak prace sprzataczki oraz tak naprawde sprzataczka moglaby wykonywac prace naukowca gdyby tylko udalo sie wykonac idealnie ten podzial.Niestety, niestety. Pracy naukowca czy wynalazcy nie idzie tak łatwo podzielić na elementy, jak pracy sprzątaczki. Nie możesz powiedzieć - od 5 do 12 wymyślam 2 rzeczy. To możesz powiedzieć dobremu inżynierowi, ale wtedy mówisz nie o wymyślaniu, tylko o implementacji pomysłu. > Problem w tym ze do tej pory malo komu udalo sie ten podzial idealnie wykonac.Bo on po prostu nie istnieje. Cały trik z nauką polega na tym, że sprawdzasz, wymyślasz, implementujesz i w kółko. Te kroki "wymyślasz" są bardzo rozległe w czasie i niepodzielne. > Wymiec co jeszcze poza dobrym wykonywaniem zawodu elitarni naukowcy powinniby robic.Powinni być _uznani_ i mieć na koncie świetne pomysły, najlepiej wprowadzone w życie. Fine. > Kazdy z nas ma swojego szefa i jest dla niego tak naprawde tylko robolem i ma dla niego "zapier... zeby utrzymac tych darmozjadow" i tak bylo od zawsze.Mówisz o inżynierach, nie o naukowcach. > Robole generalnie daja sie lubic ... gorzej z profesorami na polskich uczelniach.To sprawy personalne - w wykladaniu z reguły zostają ci, którzy nie poszli na większe pieniądze za granicę bądź do firm prywatnych, to raz, a dwa, mają za dużo wolnego czasu, bo nie próbują nic wymyśleć. > > Moze widzialem ich kiepskosc, symulanctwo, czolobitnosc?> >Ja widziałem w/w u: lekarzy, policjantów, ochroniarzy, bankowców, sprzątaczek, dyrektorów, kolejarzy, sprzedawców... Nic tylko postulować likwidację tych wszystkich zawodów, no nie?> Jezeli w dziadostwie nie wychodza poza szereg to mozna uznac ze jest to naturalny poziom.Ależ ty dziadem jesteś... i nie wychodzisz poza naturalny polski poziom.  > Jednak jak ktos nie myje sie przez tydzien to nalezy koniecznie zwrocic uwage.Niewątpliwie, jednak to nie jest cecha wyłączna ani naukowców, ani polskich naukowców. Nie występuje też u nas statystycznie wśród tej grupy częściej, niż gdzie indziej.  > Poziom dziadostwa u wiekszosci polskich naukowcow przekroczyl jednak dopuszczalne powszechnie granice.Co uważasz za "dziadostwo"? > Jednak pojęcie PRODUKTYWNOSCI PRACOWNIKOW WIEDZY jakimi bez watpienia sa naukowcy wystepuje wielekroc w ksiazce "zawod menedżer" Petera F. Druckera. Robi sie nauke aby zachować zdobycze SPOłECZEńSTWA BAZUJACEGO NA WIEDZY. Wyimaginowanym przedsiebiorstwem jest spoleczenstwo lokalne.Problem polega na tym, że to model i to nieprecyzyjny. Po pierwsze, nie jest rolą naukowców rozpowszechnianie wiedzy. To jest rola popularyzatorów nauki. (co nie znaczy, że naukowiec nie może jej popularyzować) Naukowiec ma wymyślać, sprawdzać i testować rzeczy nowe bądź rzadkie. Ogólnie - dostarczać paliwa inżynierom do budowy w/wym urządzeń. U nas wbrew pozorom dużo rzeczy się wymyśla, tylko buduje się gdzie indziej, lub nie buduje wcale - kończy się na prototypie. (patrz: ekonomia Polski) > >> O wartosci polskiej nauki lub teorii swiadczy "made in poland".> >Chyba o pochodzeniu?> Nauka robiona za granica pod szyldem zagranicy nie jest polska nauka chocby pracowali przy niej sami Polacy.Oczywiście, ale jest polska, jeśli pomysł rodem z Polski produkowany jest przez firmę koreańską. > Zwiekszanie byloby sprzeczne z ogolnymi zasadami gdyz jak cos jest nierentowne przez 17 lat to co...Nie dziwię się, ma 0,1% budżetu państwa, może mniej. Policz, ile to jest, oszacuj, ilu mamy więc naukowców. Oblicz, ilu jest ich na jednego Polaka. Por. budżet MIT. (a to jedna uczelnia) > Likwikacja byc moze spowodowala by ze Polska stoczyla by sie do poziomu Albanii. Prywatyzacja mogla by spowodowac ze nagle trzebaby bylo placic za kazda informacje, a czy obecnie w Polsce jest inaczej?No to przeprowadź tą magiczną prywatyzację. Tylko najpierw opisz, jak chcesz to zrobić, żeby "przedsiębiorstwo Polska" nie zaczęło narzekać na 0 procent naukowców.
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
>FAKTY. Z faktami nie można dyskutować. Fakty można jedynie interpretować.
To popularny, ale zarazem bardzo uproszczony pogląd. Wieloletnie usiłowania filozofów Koła Wiedeńskiego zmierzające do uzgodnienia jakie wymogi winny spełniać zdania informujące o podstawowych doświadczeniach zmysłowych (faktach) zakończyły się niepowodzeniem. Trzeba się chyba pogodzić z tym, że "gołe fakty" to fikcja. Obserwacje prowadzone bezpośrednio (bez pośrednictwa mniej lub bardziej skomplikowanej aparatury) są zawodne. Stosowanie aparatury powoduje zaś, że wyniki obserwacji są zawsze w pewien sposób uwikłane w teorię, w oparciu o którą została zbudowana i użyta aparatura.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| bonifacio | Masz nieźle pomieszane pojęcie o nauce. Nie dziwię się jednak wcale, skoro w księgarniach książki ezoteryczne można znaleźć na półkach opisanych "nauka". Po prostu koszmar i zgroza. W wielu dziedzinach nauk ścisłych stosuje się pojęcie prawdopodobieństwa, czyli, na siłę, można doszukiwać się w tym, jednocześnie dowodu na "za" i na "przeciw". Takie stawianie sprawy to oczywista bzdura, i taką właśnie popełniasz. W naukach nie ścisłych (czyli jeszcze nie fizycznych) często bardzo trudno jest określić prawdopodobieństwo danego zdarzenia a tym bardziej prawdziwość hipotezy. Poza tym, każde dowolne prawo ma przypisaną sobie przestrzeń stosowania ograniczoną zakresem jej prawdziwości. W dodatku, należy także dobrze określić co w danym przypadku rozumie się przez "jej prawdziwość". Gdy ktoś tego nie zrobi może wyciągać wnioski podobne do twoich. Nauczanie nauki (!) polega, między innymi, na rozwijaniu umiejętności dostrzegania i zakreślania warunków stosowania praw. Jest to jeden z ważnych elementów umiejętności rozumowania. Podsumowując: To co nazywasz "pseudonauką B" jest nauką najprawdziwszą. Jak widać nie rozumiesz jej mechanizmów. Nie ty jeden zresztą. To co uważasz za niemożliwe do obalenia lub nie obalenia, już dawno obalone zostało. Żeby o tym dowiedzieć się, należy sięgnąć do materiałów naukowych właśnie. Wybacz, ale nie będę ci ułatwiał. Poza tym, w twoim tekście brak dokładnej analizy tematu i ostrożności w formułowaniu wniosków.
Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|