Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nowe pomysły Jarosława K.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
01-09-2012 19:39Kuba K. (3909 punktów)Nowe pomysły Jarosława K.
Ocena 5 na 5
   Jarosław Kaczyński nie traci nadziei na powrót do władzy, w związku z czym uchylił swym wielbicielom rąbka tajemnicy i przedstawił fantastyczny program uzdrowienia wszelkich polskich bolączek.
   Wielki Uzdrowiciel zamierza swe dzieło rozpocząć od oświaty:

Cytat:
Szef PiS zapowiada "całkowitą reformę systemu oświaty". - Zlikwidujemy gimnazja, które kompletnie się nie udały. [...] Państwo przejmie odpowiedzialność za szkoły i odciąży samorządy. Do tego dochodzi kwestia podręczników, których liczba zostanie zredukowana do 2-3 do jednego przedmiotu - mówi Kaczyński.


   Nie zamierza też odpuścić emerytom, podatnikom i służbie zdrowia...

Cytat:
Inne jego zapowiedzi to m.in. zmiana systemu emerytalnego, podatków czy systemu finansowania służby zdrowia. Szef PiS zapowiada likwidację NFZ. Co w zamian? "Powrót do finansowania budżetowego".


   ...ani wymiarowi sprawiedliwości:

Cytat:
Na pytanie czy jego partia przypomni postulat ponownego połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Kaczyński mówi: - Przywrócenie tych kompetencji ministrowi jest oczywiste. Stoimy na tym stanowisku od samego początku, podobnie jak oceniał to śp. prezydent Lech Kaczyński.


   A na deser - zgadnijcie - tak, tak - dobrze się domyślacie. SMOLEŃSK i jedyna najprawdziwsza prawda:

Cytat:
Co z sugestiami, że sprawa katastrofy smoleńskiej zostanie teraz przez PiS odsunięta na dalszy plan? (...) Kompletna bzdura (...). Sprawa smoleńska została skoncentrowana w zespole parlamentarnym, który działa sprawnie. Będziemy mieli nowe wydarzenia w tej dziedzinie. Chodzi o ustalenie nowych faktów i wzmocnienie tych, które już zostały ustalone. Zarówno jeśli chodzi o przebieg katastrofy, jak i to, co ją poprzedzało - mówi Kaczyński.


   Pomijając już realne szanse na powrót do władzy, mam wrażenie, że JK w coraz bardziej wyraźny sposób bierze rozbrat z rzeczywistością. I bardzo jestem ciekaw, czy on sam jeszcze wierzy w głoszone przez siebie banialuki?

   * Wszystkie cytaty przytoczone za portalem Gazeta.pl pochodzą z wywiadu, którego Jarosław Kaczyński udzielił dziennikarzom "Naszego Dziennika".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

17latek (578 punktów)
Oby Jarosław nigdy do władzy nie dotarł.
01-09-2012 22:26 
 Ocena 5 na 5
KarolG (2892 punktów)
>Oby Jarosław nigdy do władzy nie dotarł.
Jeszcze rok i będziesz miał na to wpływ. Nie przegap szansy.


Thank God, I'm an atheist
02-09-2012 08:47 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
Jeszcze rok i będzie musiał zmienić nick.
Alicja Duda (25557 punktów)
> Szef PiS zapowiada "całkowitą reformę systemu oświaty". - Zlikwidujemy gimnazja, które
>kompletnie się nie udały.
Z tym jednym zdaniem się zgadzam. Gimnazja to od początku poroniony pomysł i strata czasu dla młodych.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
01-09-2012 20:17 
 Ocena 9 na 9
Ania. (14138 punktów)
To samo chciałam napisać.
Nie sądziłam, że zgodzę się w czymś z J.K., ale się zgadzam. Podpisałabym się pod opcją powrotu do poprzedniego systemu szkolnictwa: 7/8 + 4/5, w tym do szkół zawodowych.
01-09-2012 20:27 
 Ocena 8 na 8
Grzegorz (5685 punktów)
>To samo chciałam napisać.
>Nie sądziłam, że zgodzę się w czymś z J.K., ale się zgadzam. Podpisałabym się pod opcją powrotu do poprzedniego systemu szkolnictwa: 7/8 + 4/5, w tym do szkół zawodowych.
Ja też, ale to trochę za mało aby zagłosować na JK. Zwłaszcza że już dawał dowody że po wygranej brał się wyłącznie za realizację tych mniej trafionych pomysłów, a te dobre (wbrew pozorom kilka było) poszły w odstawkę. Nie żebym go szczególnie krytykował, bo to obecnie rządząca PO jest mistrzynią w nierealizowaniu tych bardziej sensownych obietnic.
01-09-2012 20:25 
 0 na 4
Selanos (12869 punktów)
>Z tym jednym zdaniem się zgadzam. Gimnazja to od początku poroniony pomysł i strata czasu dla młodych.

Gimnazja są problemem, bo uczniowie muszą tam chodzić. Muszą, tzn. nie można ich wyrzucić ze szkoły. Gdyby co bardziej chamskich i rozwydrzonych, sprawiających problemy uczniów można było po prostu wyrzucić, bez żadnego przenoszenia do innych szkół, to problem sam by się rozwiązał.

Po co na siłę zmuszać ludzi do uczęszczania do szkoły, skoro oni nie chcą się uczyć, są odporni na jakąkolwiek wiedzę a nauczyciele przepychają ich z klasy do klasy tylko po to, żeby się ich pozbyć? Szkoda pieniędzy, czasu i innych uczniów którym zazwyczaj takie przypadki przeszkadzają w nauce.
01-09-2012 20:29 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
Ale to samo dotyczy szkół podstawowych i to samo dotyczyło szkół wcześniej.
Wydzielenie osobnych szkół dla dzieci w najrudniejszym okresie jest błędem.

Z punktu widzenia edukacji:
reorganizujemy klasy po zaledwie 3 latach nauki. Mamy nową klasę, ze zróżnicowanymi uczniami. Powtarzamy praktycznie materiał, bowiem mamy w grupach zaniedbanych uczniów. Po 3 latach znowu reorganizacja, w szkole średniej znowu powtarzamy materiał, bo znowu są zaniedbane jednostki.
Katastrofa.
Po co ten błąd podtrzymywać?
Selanos (12869 punktów)
>Po co ten błąd podtrzymywać?

System jest zły, nie zaprzeczam, ale i tak twierdzę, że niepotrzebnie przymuszamy uczniów do chodzenia do szkoły. Nie napiszę, że do nauki, bo spora część po prostu się nie uczy. Przefruwają gołąbeczki z klasy do klasy, bo nauczyciele mają ich zwyczajnie dość.
01-09-2012 21:44 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>System jest zły, nie zaprzeczam, ale i tak twierdzę, że niepotrzebnie przymuszamy uczniów do chodzenia do szkoły. (...) spora część po prostu się nie uczy. Przefruwają gołąbeczki z klasy do klasy, bo nauczyciele mają ich zwyczajnie dość.

Jednym z powodów, jak to określiłeś, "przefruwania" jest smutna prawda, że nauczyciele ściągają na siebie całą masę kłopotów, jeśli w klasie znajdzie się osoba, która nie uzyskała promocji. Więc dla "świętego spokoju" przepychają wszystkich, przy okazji trochę sobie "strzelając w stopę".
01-09-2012 21:55 
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)
Ogólnie panuje tam za dużo biurokracji.
Nauczyciel ma wystawiać pisemną opinię o każdym uczniu. To absurd - co ciekawego można powiedzieć o każdym z np. 200 uczniów, jakich się uczy jedną godzinę w tygodniu?
Przekombinowane to wszystko, a mogłoby być proste - klasówka, ocena z pracy, archiwizacja przez np. 5 lat, dziękuję.
02-09-2012 22:10 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Jednym z powodów, jak to określiłeś, "przefruwania" jest smutna prawda, że nauczyciele ściągają na siebie całą masę kłopotów, jeśli w klasie znajdzie się osoba, która nie uzyskała promocji. Więc dla "świętego spokoju" przepychają wszystkich, przy okazji trochę sobie "strzelając w stopę".

Jak dobrze pójdzie, to za parę lat dołączę do tego szacownego grona, zastanawiam się tylko jak długo wytrzymam. Brak tolerancji wobec "przefruwania" i wizyt nauczycieli w kościele raczej nie przysporzy mi popularności.
03-09-2012 09:55 
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)
Trudno mi oceniać własną pracę, ale z perspektywy drugiej strony katedry i studentów zamiast uczniów - da się trochę wymagać.
Szokujący jest bezmiar niedouctwa, z jakim przychodzą, a niemożliwym wręcz wymaganie, aby znali mechanizm działania np. określonego czynnika transkrypcyjnego, jeśli oni wręcz z transkrypcją jako taką mają problemy nieprzystające maturzyście.

A więc wymagam, a żeby dać im szansę robię pod koniec semestru poprawkę jednego kolokwium lub całościówkę. Dla wyjątkowo opornych czasem umawiam się na późniejszy termin i jeszcze raz. W końcu dociera chyba, że muszą popracować, bo jakoś zdają, a ci najbardziej oportunistyczni nie przychodzą po prostu więcej.

Nie jestem najwredniejszym prowadzącym u mnie, jest nas więcej, zmienia się nastawienie zarówno prowadzących jak i władz, przefruwanie chyba się nie sprawdziło. Mam nadzieję, że to dotrze i na niższe szczeble. Kluczem jest, aby nie obniżać poziomu matur do poziomu uczniów, ale aby podnosić poziom uczniów do poziomu matur, tych poprzednich najlepiej. To wymaga pracy, zarówno uczniów jak i nauczycieli, ale da się.

BTW - znajoma Czeszka powiedziała mi, że u nich jest to samo, dzieciakom się nie chce.
03-09-2012 15:02 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>jeśli oni wręcz z transkrypcją jako taką mają problemy nieprzystające maturzyście.

Nie dziwię się, ja na podstawowej biologii poznałem tylko definicję, taką w dwóch zdaniach. W książce z jakiej wtedy korzystaliśmy, było wszystko całkiem ładnie opisane, ale samo czytania podręcznika to mało, potrzeba było jeszcze nauczyciela który mógłby to wyjaśnić, rozwiać wątpliwości a najlepiej podać kilka przykładów.

>A więc wymagam, a żeby dać im szansę robię pod koniec semestru poprawkę jednego kolokwium lub całościówkę. Dla wyjątkowo opornych czasem umawiam się na późniejszy termin i jeszcze raz.

U mnie na studiach każde kolokwium można poprawić trzy razy, kolokwiów z niektórych przedmiotów mamy po 2-3 na półrocze, egzaminy można poprawiać jeden raz, dodatkowo jest jeszcze możliwość egzaminu komisyjnego i wpisu warunkowego, to samo tyczy się zaliczenia semestru. Wydawałoby się, że każdy idiota mógłby przefrunąć przez takie studia. Nic z tych rzeczy, w zeszłym roku, było nas w dwóch grupach ok. 25 osób, z tego co wiem, w tym roku będzie nas ze 12 osób.

>Kluczem jest, aby nie obniżać poziomu matur do poziomu uczniów, ale aby podnosić poziom uczniów do poziomu matur

Wydawałoby się, że to logiczne, niestety co roku media płaczą, że tylko ileś tam osób zdało i dlaczego tak mało. Do niektórych po prostu nie dociera, że matura nie istnieje po to, żeby wszyscy ją zdali, tylko po to, żeby sprawdzić kto się nadaje do dalszego kształcenia a kto nie.
01-09-2012 23:26 
 Ocena 6 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby co bardziej chamskich i rozwydrzonych, sprawiających problemy uczniów można było po prostu wyrzucić, bez żadnego przenoszenia do innych szkół, to problem sam by się rozwiązał.
>Po co na siłę zmuszać ludzi do uczęszczania do szkoły, skoro oni nie chcą się uczyć,

Po to, żeby ich socjalizować - bo to, nie zaś nauka jest podstawową funkcją szkoły.
Alternatywa wygląda z grubsza tak:



www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
02-09-2012 01:30 
 Ocena 1 na 3
Selanos (12869 punktów)
Socjalizować? Czy wie Pan jak wygląda rzeczywistość w gimnazjum? Socjalizują się ze sobą czternastki które dzięki niezwykle umiejętnie położonej tapecie wyglądają na dwudziestkipiątki, socjalizują się ze sobą kibole, dresy, koneserzy piwa pod chmurką, palacze "zza rogu", o innych używkach nie wspomnę. To oczywiście mniejszość.

Większość przychodzi tam oczywiście po to, żeby się uczyć. Uczyć razem z czternastkami które dzięki niezwykle umiejętnie położonej tapecie wyglądają na dwudziestkipiątki, z kibolami, dresami, koneserami piwa pod chmurką, palaczami "zza rogu" o miłośnikach innych używek nie wspomnę. Rzeczywiście, idealne warunki do nauki.

Proszę mnie dziećmi z kałaszami nie straszyć, ci co się nie chcę uczyć w szkole matematyki, polskiego, historii itd., mogą się uczyć zawodu, najlepiej zacząć to jak najwcześniej.

Poza tym, pragnę przypomnieć, że dzieci w Afryce nie latają z kałaszami dlatego, że nie chcą się uczyć. Mają inne powody, które nie mają związku z omawianym tematem.

Jeszcze na końcu dodam: skąd pomysł, że podstawową funkcją szkoły nie jest nauka a socjalizacja? Przeczytałem kilka definicji słowa 'szkoła' i nigdzie czegoś takiego nie znalazłem.
01-09-2012 21:00 
 Ocena 4 na 4
Kuba K. (3909 punktów)
>> Szef PiS zapowiada "całkowitą reformę systemu oświaty". - Zlikwidujemy gimnazja, które kompletnie się nie udały.
>Z tym jednym zdaniem się zgadzam. Gimnazja to od początku poroniony pomysł i strata czasu dla młodych.

Zgadzam się, że to nie był najlepszy pomysł, choć osobiście przekonam się o tym dopiero teraz (moja córka właśnie rozpoczyna naukę w gimnazjum). Ale nie jestem przekonany do powrotu do starego systemu - zamieszanie znów trwałoby kilka lat, nie mówiąc o kosztach. Jednak najbardziej rzuca mi się w oczy fakt, że JK chyba innych pomysłów na oświatę nie ma. Oczywiście, łatwo jest krzyknąć "likwidujmy gimnazja" - chwytliwe to i zgodne z odczuciami większości wyborców. Ale nie wiem, czy ta obietnica byłaby zrealizowana - rządy PiS zaowocowały jedynie mundurkami a la minister Giertych, jeśli mnie pamięć nie myli.
02-09-2012 07:00 
 Ocena 6 na 6
Alicja Duda (25557 punktów)

>Zgadzam się, że to nie był najlepszy pomysł, choć osobiście przekonam się o tym dopiero teraz (moja córka właśnie rozpoczyna naukę w gimnazjum). Ale nie jestem przekonany do powrotu do starego systemu - zamieszanie znów trwałoby kilka lat, nie mówiąc o kosztach.
Trwać w złym systemie też przynosi szkody. Nauczyciele gimnazjalni na ogół są zgodni, że gimnazja są bez sensu. Przez pierwszy rok poznaje się ucznia i wyrównuje poziom, w drugim zaczyna się uczyć, by trzeci stracić na powtórki materiału. Ale najgorsze jest to, że gimnazjum trafia w okres burzy hormonalnej zarówno u chłopców jak i u dziewcząt a nauczyciel nie zna dzieci i nie jest w stanie dobrać odpowiedniego klucza do każdego dziecka. Nauczyciele z podstawówek nie mieliby takich kłopotów bo znają dziecko od dawna.
Jeżeli trafi się do podstawówki dwoje, troje dzieci z przysłowiowym ADHD to w podstawówce ich rozdzielą w różnych klasach i są w stanie poradzić sobie z klasą bez szkody dla innych a co mają zrobić nauczyciele gdy nagle trafią na klasę gdzie mają takich troje. Zanim poznają dzieci i zanim znajdą sposób poradzenia sobie z problemem gimnazjum się kończy a cała reszta klasy na tym traci. Już nie mówiąc o tym, że takie ekscesy napędzają innych "spokojnych" uczniów i następuje eskalacja złych postaw.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
02-09-2012 13:24 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Trwać w złym systemie też przynosi szkody. (...)

Naprawdę nie wiem, co lepsze - trwać przy kiepskim rozwiązaniu, czy robić co kilka lat totalną rewolucję dezorganizując pracę szkoły. Znam, oczywiście argumenty przemawiające przeciwko gimnazjom i w znakomitej większości sam je podzielam. Ale, czy chciałbym cały ten system znów wywracać do góry nogami - sam nie wiem. W szkole mojego syna jest podstawówka połączona z gimnazjum, więc argument o braku ciągłości odpada (tyle, że to szkoła społeczna, stosunkowo mała, więc też specyficzna i nie będąca jak sądzę miarodajnym wzorcem). Z kolei w zwykłej, "państwowej" szkole, do której chodzi moja córka gimnazjum i podstawówka są oddzielnie, ale i tak znajdują się w jednym budynku, a nauczyciele się znają i współpracują. Do gimnazjum przechodzą właściwie całe klasy, rotacja jest niewielka i z opinii, jakie słyszę i od rodziców i nauczycieli nie wynika, aby był z tym wszystkim jakiś dramat. Ale pewnie za rok, czy dwa będę bardziej biegły w temacie
Pozdrawiam.
02-09-2012 13:43 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)
>Naprawdę nie wiem, co lepsze - trwać przy kiepskim rozwiązaniu, czy robić co kilka lat totalną rewolucję dezorganizując pracę szkoły.
Można to zrobić ewolucyjnie. Jak sam piszesz gimnazjum i podstawówka znajdują się w jednym budynku i z podstawówki do gimnazjum przechodzą całe klasy. We wstępnym etapie dopasować gimnazja do podstawówek i połączyć dyrekcje. Odpadnie dzieciom "przygotowywanie się do gimnazjum" i "wyrównywanie poziomów" czysty zysk 1 roku przeznaczonego na naukę.
Skrócenie nauczania w podstawówce i wydłużenie w liceach był następnym etapem.
Wszystko można tylko trzeba chcieć i mieć możliwość doprowadzenia reformy do końca a z tym ostatnim punktem to u nas najgorzej. Zaczyna się coś i w połowie zmienia zasady jedynie złych rozwiązań nie można zmienić.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
02-09-2012 13:58 
 Ocena 6 na 6
Kuba K. (3909 punktów)
>Wszystko można tylko trzeba chcieć i mieć możliwość doprowadzenia reformy do końca a z tym ostatnim punktem to u nas najgorzej.

Dotknęłaś chyba najważniejszego problemu naszej polityki ostatnich lat i nie chodzi tu bynajmniej li tylko o oświatę. Tak się czasem zastanawiam, czy uda mi się dożyć czasów, w których kolejna ekipa rządząca będzie kontynuować, w niewielkim choćby zakresie, dzieło poprzedników, miast wszystko dezawuować i wywracać do góry nogami?
To jest w mojej opinii jedna z największych bolączek polskiej rzeczywistości i o to chyba mam największe pretensje do obu Kaczyńskich i wielu polityków PiS-u, że swoją konfrontacyjną polityką doprowadzili do tak wielkich podziałów, zarówno w świecie polityki, jak i zwykłym, codziennym życiu, że o ich zniesieniu będziemy przez długie lata mogli tylko pomarzyć.
02-09-2012 18:16 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Dotknęłaś chyba najważniejszego problemu naszej polityki ostatnich lat i nie chodzi tu bynajmniej li tylko o oświatę. Tak się czasem zastanawiam, czy uda mi się dożyć czasów, w których kolejna ekipa rządząca będzie kontynuować, w niewielkim choćby zakresie, dzieło poprzedników, miast wszystko dezawuować i wywracać do góry nogami?

A mnie zastanawia czy problem leży tylko po stronie polityków i czy społeczeństwo nie ma współudziału. I przynależność partyjna nie ma tu nic do rzeczy. Politycy są zwyczajnie na świeczniku i ich działania mają zasięg najczęściej globalny.
Jednak życie to codzienne nie różni się wiele od tego w jaki sposób działają politycy.
Bo czy politycy mają jakąkolwiek szansę by zarządzić społeczeństwem które wg mnie wcale nie ma aspiracji by coś zmienić.
Kuba K. (3909 punktów)
>(...) mnie zastanawia czy problem leży tylko po stronie polityków i czy społeczeństwo nie ma współudziału. (...)
>(...) życie (...) codzienne nie różni się wiele od tego w jaki sposób działają politycy.
>Bo czy politycy mają jakąkolwiek szansę by zarządzić społeczeństwem które wg mnie wcale nie ma aspiracji by coś zmienić.

Bardzo celna uwaga - jeśli uznamy, że postawy polityków są pewną emanacją postaw i oczekiwań wyborców, to wnioski będą raczej smutne
02-09-2012 18:41 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)
>Jednak życie to codzienne nie różni się wiele od tego w jaki sposób działają politycy.
>Bo czy politycy mają jakąkolwiek szansę by zarządzić społeczeństwem które wg mnie wcale nie ma aspiracji by coś zmienić.
Ależ społeczeństwo jest bardziej światłe od posłów. W zdecydowanej większości (60-80%) jest za in vitro, przeciwko religii w szkołach, za związkami partnerskimi, z złagodzeniem ustawy antyaborcyjnej, za podpisaniem karty praw podstawowych czy konwencji o przeciwdziałaniu przemocy..
Tyle , że nawet światły poseł dostaje pomroczności jasnej jak już posłem zostanie i co mamy jako społeczeństwo robić?

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
farmer (22440 punktów)

>Tyle , że nawet światły poseł dostaje pomroczności jasnej jak już posłem zostanie i co mamy jako społeczeństwo robić?

Jakoś nie specjalnie lubię przykładać szklankę do ściany i słuchać co tam u sąsiada i dlatego politycy polityka są dla mnie odwzorowaniem tego jakie mamy społeczeństwo.
Polityk nie jest przecież przybyszem z marsa. To człowiek, a tacy jak on są w szkole w pracy w urzędzie, dookoła. Tyle że za nami nie chodzi codziennie reporter.

60 tyś rozwodów rocznie.
Studenci którzy robią studia bo..
Czy można oczekiwać po politykach że będą wiedzieli czego chcą?
Selanos (12869 punktów)
Jarosław I Niszczyciel chce przerzucić edukację i służbę zdrowia na budżet, który działa już teraz bez żadnego marginesu błędu, z długiem, który sięga ok. 50% PKB. Widać Jarosław Kaczyński przestał słuchać Zyty Gilowskiej, która potrafiła blokować jego bardziej populistyczne zapędy.

No i na końcu oczywiście Smoleńsk. Jeden z większych chamów i kłamców III RP, Macierewicz, który jest odpowiedzialny m.in. za upolitycznienie i całkowite zepsucie lustracji na początku lat 90 pewnie byłby odpowiedzialny za śledztwo Smoleńskie. To jest dramat.

PiS nadal straszy głupotą, więc PO pewnie się cieszy, bo dzięki temu mają szansę wygrać. Ludzie znowu będą głosować ze strachu przed Kaczyńskim.
01-09-2012 20:37 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (5685 punktów)
>Jarosław I Niszczyciel chce przerzucić edukację i służbę zdrowia na budżet, który działa już teraz bez żadnego marginesu błędu, z długiem, który sięga ok. 50% PKB.
A w zasadzie co to za różnica (poza formalną) czy płacisz składkę na NFZ czy do budżetu?

Zresztą, może i byłoby pewnym otrzeźwieniem (dla polityków i dla wyborców) jakby dług publiczny otwarcie przekroczył owo magiczne 55%. Bo podejrzewam że już dawno ten próg przekroczył, a jedynie różnym zabiegom z zakresu "kreatywnej księgowości" zawdzięczamy utrzymywanie go na "odpowiednim" (dla rządu) poziomie.
02-09-2012 11:18 
 Ocena 1 na 1
Pa1ryk (1539 punktów)
Gdyby dług na papierze przekroczył 55% PKB to politycy zostaliby zmuszeni w końcu do prawdziwych reform, czego tak bardzo się boją. Dlatego w zasadzie przekroczenie tego limitu na dłuższą metę wyszłoby nam na zdrowie.
Szczególnie, że masz rację, że obecny relatywnie niski w stosunku do rzeczywistości poziom długu jest wynikiem głównie kreatywnej księgowości naszego głównego księgowego ministra Rostowskiego.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
Chodzi o ustalenie nowych faktów i wzmocnienie tych, które już zostały ustalone. - mówi Kaczyński.


Bardzo ładne zdanie - ale ja nie o tym.

Co innego mnie uderzyło:

Cytat:
Nieustannie słyszymy, że nie ma alternatywy dla obecnej władzy - to nieprawda. Mamy atrakcyjny, nowoczesny program. Pokażemy to, co oferujemy ludziom w sprawach najbardziej dla nich żywotnych - mówi Kaczyński


W poszukiwaniu tego atrakcyjnego, nowoczesnego programu aż sobie założoną ongiś z Wielkim Hukiem oficjalną stronę internetową Jarosława Kaczyńskiego wyguglałem, a tam:

Cytat:
Aktualności

Najnowsze

Jarosław Kaczyński uzyskał 46,99 proc., Bronisław Komorowski - 53,01 proc.


W II turze wyborów prezydenckich Bronisław Komorowski uzyskał 53,01 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński - 46,99 proc. - to oficjalne wyniki niedzielnego głosowania podane w poniedziałek przez Państwową Komisję Wyborczą.





www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
01-09-2012 21:07 
 Ocena 1 na 1
Kuba K. (3909 punktów)
>W poszukiwaniu tego atrakcyjnego, nowoczesnego programu aż sobie założoną ongiś z Wielkim Hukiem oficjalną stronę internetową Jarosława Kaczyńskiego wyguglałem, a tam:

...zastałeś pewnie pajęczyny i kurz zalegający grubą warstwą
01-09-2012 21:21 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>W poszukiwaniu tego atrakcyjnego, nowoczesnego programu aż sobie założoną ongiś z Wielkim Hukiem oficjalną stronę internetową Jarosława Kaczyńskiego wyguglałem, a tam:
>...zastałeś pewnie pajęczyny i kurz zalegający grubą warstwą

Atrakcyjne i nowoczesne pajęczyny .

www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
01-09-2012 21:12 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
I na dodatek te reklamy konkurencyjnej partii założonej przez zdrajców PiS:



Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Szef PiS zapowiada "całkowitą reformę systemu oświaty". - Zlikwidujemy gimnazja, które kompletnie się nie udały.
Ten postulat popieram. Jedynym, podkreślam, jedynym powodem przywrócenia gimnazjów był bezrozumny resentyment za II RP, kiedy to istniały szkoły zwane gimnazjami. Tylko że ówczesne gimnazja nie miały nic wspólnego ze współczesnymi.

>Państwo przejmie odpowiedzialność za szkoły i odciąży samorządy.
Czyli powrót do gospodarki centralnie sterowanej - ukochanej przez Kaczyńskiego. Pewnie minister oświaty w jego rządzie będzie decydował za samorządy, co nijak nie zmieni tego, że szkoły nadal będą finansowane z budżetu.

>Do tego dochodzi kwestia podręczników, których liczba zostanie zredukowana do 2-3 do jednego przedmiotu
Faktem jest, że coroczne "aktualizacje" podręczników szkolnych są kompletnie zbędne i nieuzasadnione, i służą wyłącznie do wyciągania kasy od rodziców uczniów.

>Szef PiS zapowiada likwidację NFZ. Co w zamian? "Powrót do finansowania budżetowego".
A to teraz NFZ utrzymuje się z prywatnych pieniędzy?

>Na pytanie czy jego partia przypomni postulat ponownego połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Kaczyński mówi: - Przywrócenie tych kompetencji ministrowi jest oczywiste. Stoimy na tym stanowisku od samego początku, podobnie jak oceniał to śp. prezydent Lech Kaczyński.
Pomysł wart przemyślenia. Polityczne uniezależnienie prokuratury od ministra sprawiedliwości w teorii wydawało się być dobrym pomysłem, natomiast praktyka pokazała, że prokuratura stała się "państwem w państwie". Doszło do absurdów polegających np. na tym, że Prokurator Generalny nie może wywalić na pysk prokuratora, który w skandalicznie zły sposób wypełnia swoje obowiązki.

>Sprawa smoleńska została skoncentrowana w zespole parlamentarnym, który działa sprawnie. Będziemy mieli nowe wydarzenia w tej dziedzinie. Chodzi o ustalenie nowych faktów i wzmocnienie tych, które już zostały ustalone. Zarówno jeśli chodzi o przebieg katastrofy, jak i to, co ją poprzedzało - mówi Kaczyński.
Faktem jest, że postępowanie w celu wyjaśnienia przyczyn tej katastrofy było i jest nieprofesjonalne. Z tego powodu wynikają możliwości snucia przeróżnych fantazji przez "zespół Macierewicza".

>I bardzo jestem ciekaw, czy on sam [Jarosław Kaczyński] jeszcze wierzy w głoszone przez siebie banialuki?
W niektóre wierzy, w niektóre nie. To samo dotyczy każdego polityka, który chce objąć władzę.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
01-09-2012 22:42 
 Ocena 2 na 2
Kuba K. (3909 punktów)
>Faktem jest, że postępowanie w celu wyjaśnienia przyczyn tej katastrofy było i jest nieprofesjonalne. (...)

Jedno pytanie, tak z czystej ciekawości - czy czytałeś (ale tak rzetelnie, uczciwie) raporty MAK-u i komisji Milera?
01-09-2012 23:41 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Moje stwierdzenie nie odnosi się do żadnego z tych raportów. Mój zarzut o brak profesjonalizmu dotyczy postępowania z wrakiem samolotu.
Dziekan wydziału, na którym studiowałem, uczył mnie zasad postępowania w przypadku katastrofy lotniczej.
Te zasady nie tle że odbiegają od sposobu postępowania w przypadku katastrofy Tu-154M, one im zaprzeczają.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
01-09-2012 23:57 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)

>Te zasady nie tle że odbiegają od sposobu postępowania w przypadku katastrofy Tu-154M, one im zaprzeczają.
Tu mnie zaciekawiłeś, możesz coś konkretniej?

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Zasadą jest, że szczątki samolotu zbiera się i skrupulatnie układa, a nie że się je tnie na części i zrzuca na bezładną kupę.


Szerokość życia jest ważniejsza niż długość. (Awicenna)
Mortimer (1359 punktów)
>Zasadą jest, że szczątki samolotu zbiera się i skrupulatnie układa, a nie że się je tnie na części i zrzuca na bezładną kupę.

Do tego nie myje się skrupulatnie, by lśniły w promieniach słońca na Smoleńskim lotnisku (jeśli to lotniskiem można nazwać).

Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
02-09-2012 12:58 
 Ocena 5 na 5
Kuba K. (3909 punktów)
>Zasadą jest, że szczątki samolotu zbiera się i skrupulatnie układa, a nie że się je tnie na części i zrzuca na bezładną kupę.

Fajne ogólniki, dobre dla szerokiej publiczności, ale to niestety tylko ogólniki i chyba nie do końca zgodne z rzeczywistością.

Szczątki się rzeczywiście zbiera i układa na tzw. obrysie, co faktycznie zrobiono w Smoleńsku - zdjęcia są ogólnie dostępne. Oczywiście, można mieć zastrzeżenia, że dzieje się to na wolnym powietrzu, a nie pod dachem, ale czy to miało w tym przypadku jakikolwiek wpływ na wynik postępowania - bardzo wątpię. Krytyczne elementy takie jak FDR, czy CVR oraz przyrządy pokładowe były z tej, jak to nazywasz "kupy" wyłuskane i zbadane. A czy wszystkie elementy płatowca były równie istotne - śmiem wątpić.

Co do cięcia - nie zgodzę się z Tobą. Dość regularnie czytuję raporty PKBWL i takie działanie jak odcinanie pewnych elementów samolotu już na miejscu zdarzenia jest na porządku dziennym. Dzieje się tak ze względów praktycznych, bo w większości przypadków transport wraku w całości byłby po prostu technicznie niewykonalny. Oczywiście, należy to robić w sposób kontrolowany, ale chyba ani Ty, ani ja nie mamy podstaw by twierdzić, że cięcie odbywało się "na wariata".
02-09-2012 12:48 
 Ocena 5 na 5
Kuba K. (3909 punktów)
>Moje stwierdzenie nie odnosi się do żadnego z tych raportów. Mój zarzut o brak profesjonalizmu dotyczy postępowania z wrakiem samolotu.

Nie wykręcaj się - zadałem Tobie konkretne pytanie, więc proszę o odpowiedź.

>Dziekan wydziału, na którym studiowałem, uczył mnie zasad postępowania w przypadku katastrofy lotniczej.
>Te zasady nie tle że odbiegają od sposobu postępowania w przypadku katastrofy Tu-154M, one im zaprzeczają.

Świetnie - to nazwisko jest mi dobrze znane, więc rozumiem, że w Twoim przypadku mam do czynienia z fachowcem (studiowałeś na MEL-u, jeśli dobrze interpretuję Twoją wypowiedź). Więc powiedz dokładnie o co Ci chodzi. I bardzo proszę bez ogólników umieszczonych w odpowiedzi dla hubina. Interesują mnie konkrety - na jakiej podstawie wygłaszasz te stwierdzenia i - co ważniejsze - jaki był wpływ ewentualnych zaniedbań w tej kwestii na rzetelność wyjaśnienia przyczyn katastrofy?

A jeśli już jesteśmy przy osobie Profesora Maryniaka, to mam do Ciebie pytanie niejako związane z tematem. Co sądzisz o jego symulacji lotu sporządzonej na prośbę Tadeusza A. Kisielewskiego, dotyczącej katastrofy w której zginął generał Sikorski. Ta symulacja, o ile pamiętasz, stała się punktem wyjściowym do negowania opisanego w oficjalnym śledztwie przebiegu katastrofy. Pytam o to, bo sprawa jest mocno kontrowersyjna - Kisielewskiemu zawodowi historycy zarzucają ignorancję i snucie spiskowych teorii, a słyszałem też głosy, że i symulacja zrobiona przez prof. Maryniaka nie była do końca rzetelna. Gdybyś miał coś do powiedzenia w tym temacie - będę wdzięczny.
02-09-2012 00:42 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Państwo przejmie odpowiedzialność za szkoły i odciąży samorządy.
>Czyli powrót do gospodarki centralnie sterowanej - ukochanej przez Kaczyńskiego. Pewnie minister oświaty w jego rządzie będzie decydował za samorządy, co nijak nie zmieni tego, że szkoły nadal będą finansowane z budżetu.

Tyle, że teraz jest tak, że rząd ustala centralnie co samorządy mają robić, przekazując coraz to nowe zadania, ale o dodatkowych środkach już jakoś sobie zapomina.

>>Szef PiS zapowiada likwidację NFZ. Co w zamian? "Powrót do finansowania budżetowego".
>A to teraz NFZ utrzymuje się z prywatnych pieniędzy?

Nie wiem o co dokładnie chodzi Dżej Kejowi, ale faktem jest, że NFZ najwyraźniej służy do tego, aby Minister Zdrowia, mógł poudawać, że bałagan w służbie zdrowia to nie jego sprawka. Ministerstwo Zdrowia i NFZ w wielu sferach się dubluje, co powoduje obserwowane spory kompetencyjne, nie mówiąc już o niepotrzebnym przeroście administracji. Skoro i tak nie ma szansy na inny sposób finansowania służby zdrowia w Polsce, to może niech faktycznie zadania NFZ-tu przejmą urzędnicy ministerstwa, a urzędnicy NFZ niech dostaną szansę rozwoju zawodowego gdzieś indziej.

Łukasz G. (-4 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365