 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-09-2012 11:03 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Broń palna
12 na 12 | Broń palna a przestępczość W pełnym rozmiarze: i49.tinypic.com/kb9fs4.jpgŹródło: www.wallsofthecity.net/2012/06/graphics-matter-year-the-fourth.html Cytat:Liczba zgonów powiązanych z bronią palną (na wykresie jako czerwona łamana linia: Number of Firearm-Related Death) obejmuje (za WISQARS; jest to podczepiona pod Amerykańskie Centrum Chorób Zakaźnych internetowa baza urazów oraz centrum raportowania tychże urazów) wszystkie śmiertelne urazy, których przyczyną było użycie broni palnej: morderstwa z premedytacją, zabójstwa niezamierzone, wypadki, samobójstwa oraz tzw. "legalne interwencje" (interwencje policji). Autor zrobił tym samym ukłon w stronę tych, którzy chcieliby podtrzymywać przy życiu hipotezę, jakoby więcej broni oznaczało więcej przemocy. Uwzględnienie w jednym miejscu wszystkich możliwych przypadków śmierci spowodowanych użyciem broni palnej czyni tę analizę jeszcze bardziej bezcenną, gdyż hipoteza zwolenników kontroli broni okazuje się w finale po prostu fałszywa. Cytat:W każdym razie dane dotyczące wskaźników "American Population" (czarna linia) oraz "Number of Firearm-Related Deaths" (czerwona i niebieska linia) zostały zaczerpnięte ze strony CDC (Centrum Chorób Zakaźnych), które całą swoją bazę opiera na statystykach pochodzących z United States Census Bureau (federalny urząd zajmujący się spisem ludności US); dane dotyczące przyrostu jednostek broni w prywatnych rękach ("Number of Firearms", fioletowa linia) pochodzą kolejno:
- dla roku 2003 (który na wykresie oznaczony został dużym fioletowym kółkiem) z ankiety przeprowadzonej przez Small Arms; - dla okresu po 2003 roku z bazy należącej do ATF, czyli federalnego Biura ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej oraz Materiałów Wybuchowych, oraz z corocznego dokumentu o nazwie Explosives Annual Firearms Manufacturers and Export Report; - dla przedziału 1997-2002 z bazy ATF; - dla lat 1981-1996 z Shooting Industry Magazine's US;
Autor podkreśla, że niemożliwe jest zdobycie wiarygodnych danych na temat liczby jednostek broni palnej w Ameryce. Co innego podaje ATF, co innego linkowany "Raport 1997", jeszcze co innego ankiety Small Arms. Liczby zamieszczone na wykresie zostały zatem uśrednione (autor pisze, że poszedł na "łaskawy kompromis" ze zwolennikami kontroli). Cytat:Wnioski: liczba ludności oraz liczba jednostek broni palnej w Ameryce w okresie obejmującym ostatnie 30 lat wyraźnie rosły, przy czym liczba jednostek broni rosła nieznacznie szybciej niż liczba populacji. Z drugiej strony, liczba zgonów powiązanych z bronią palną spadała i to dość dramatycznie począwszy od roku 1990. Mniej więcej od roku 2000 liczba ta bardzo powoli wzrastała, ale w tempie mniej więcej proporcjonalnym do przyrostu populacji, z kolei w 2009 roku nastąpiło zahamowanie tendencji zwyżkowej i spadek liczby zabitych.
Najważniejsze: wykres wyraźnie pokazuje - nawet z uwzględnieniem samobójstw i wypadków - że hipoteza, jakoby więcej broni oznaczało więcej morderstw, jest historycznie i statystycznie fałszywa. Co więcej, w miarę napływania większej ilości danych i uwzględniania ich w analizie (patrz: zaktualizowany wykres z 10 sierpnia 2012 roku) korelacja między liczbą jednostek broni a liczba zgonów okazuje się być w coraz większym stopniu negatywna. Cytuję:
The raw number of firearms in America correlates to the raw number of firearm-related fatalities in America with a Pearson coefficient of -0.63966, an arguably strong, negative correlation. The rate of firearm ownership in America correlates to the rate of firearm-related fatalities in America with a Pearson coefficient of -0.86207, an inarguably strong, negative correlation. At this point, it would be safe to say that the hypothesis "more guns = more deaths" cannot be true when that hypothesis is applied to American society. (cytaty: fragmenty posta użytkownika "kawador" z forum libertarian libertaria(*)emat-o-broni-palnej.855/page-3) Polecam krótki reportaż o wpływie dostępu do broni na przestępczość: www.youtube.com/watch?v=AdXGMPAJ52U&feature=plcp | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Mój komentarz do wybranych fragmentów artykułu autora nieprzychylnego szerokiemu dostępowi do broni palnejwww.nie.com.pl/art20324.htmCytat:Badania przeprowadzone przez dr. Garena Wintemute z Uniwersytetu Kalifornii wśród 250 tys. nabywców broni z tego stanu wykazały, iż zakup ów wielokrotnie zwiększył ich szansę na rychły zgon. Przede wszystkim - przez samobójstwo. Z 30 tys. Amerykanów, którzy co roku giną z broni palnej, 55 proc. to samobójcy. W pierwszym tygodniu po nabyciu giwery prawdopodobieństwo śmierci samobójczej jest 57 razy większe niż wśród ludzi, którzy takiego prezentu sobie nie sprawili. Oczywiście ta liczba wskazuje na to, że niektórzy kupują pistolet tylko po to, żeby się zabić - ale być może gdyby nie kupili, to by się nie zabili. Skuteczność prób samobójczych przy użyciu broni palnej wynosi 90 proc. - a na przykład przy użyciu prochów 10 proc. Co więcej - zakup broni zwiększa prawdopodobieństwo samobójstwa nie tylko wśród tych, którzy najwyraźniej kupili ją wyłącznie po to, żeby palnąć sobie w łeb - efekt ten działa nawet w sześć lat po zakupie. W pierwszym roku samobójstwo było powodem co czwartego zgonu nabywcy broni. Oczywiście, jeżeli przyjąć, że człowiek ma prawo decydować o swoim życiu, że nie ma przestępstwa bez ofiary, powyższe dane są raczej argumentem za zalegalizowaniem broni palnej. Ponad połowę zgonów spowodowanych bronią palną można uznać za nieistotną. Ponadto sądzę, że warta przemyślenia jest możliwość, że część z tych osób, które nie zabiłyby się za pomocą broni palnej, mogłyby zrobić to w bardziej "ryzykowny" sposób, przez co mogą być do końca życia okaleczone lub niepełnosprawne. Poza tym, mogłyby wybrać sposób taki jak rzucenie się pod samochód, co może pociągnąć za sobą więcej ofiar, albo rzucenie się pod pociąg, czego efektem może być uraz psychiczny u maszynisty. Cytat:I wreszcie na koniec moja ulubiona liczba: na 30 694 osoby, które zmarły w USA od ran postrzałowych w 2005 r., 17 002 to samobójcy, 1340 - ofiary przypadkowych postrzeleń, a 12 352 zostało przez kogoś intencjonalnie zastrzelonych. W tym - uwaga! - tylko 147 frajerów poległo w wyniku uznanej przez sąd za zasadny skutecznej obrony napadniętego "uczciwego obywatela" przed złoczyńcą. Te dane zmieniają wydźwięk, gdy zestawi się je z innymi danymi: Cytat:Teza: Broń palna jest nieefektywna w samoobronie.
Fakty:
Szacuje się, że broń palna w samoobronie jest używana w USA 2,5 mln razy w ciągu roku.
Broń w samoobronie jest używania 6 razy częściej niż w przestępstwie
W 92% przypadków użycia broni w samoobronie wystarczyło pokazać przestępcy, że jest się uzbrojonym. W pozostałych 8% przypadków napastnik został zraniony, ale w mniej niż 1 na tysiąc zabity. Użycie broni w samoobronie nie oznacza wystrzału i ofiary.
Cytat:Teza: Użycie broni w samoobronie zwiększa prawdopodobieństwo odniesienia obrażeń.
Fakty: Szansa na obrażenie, podczas rabunku wynosi: 6% - gdy korzystamy broni do samoobrony, 25% - gdy nie robimy nic, 40% - gdy bronimy się nożem, 45% - gdy stosujemy opór bez użycia przemocy. Cytat:Teza: Powszechnie dostępna broń zachęca przestępców do używania w przestępstwach z użyciem przemocy.
Fakty: W USA 90% przestępstw w użyciem przemocy odbywa się bez udziału broni palnej. Dwie trzecie ofiar broni palnej to kryminaliści, którzy zostają postrzeleni przez innych kryminalistów. Tłumaczenie: www.miasik.net/archive/2009/08/gun-facts/Źródło: www.gunfacts.info/Często jako argumentu przeciw rozszerzeniu dostępu do broni używa się przykładów masowych morderstw w USA. Nie bierze się pod uwagę, że miały one zwykle miejsce w strefach wolnych od broni. Mordercy wybierają takie miejsca nieprzypadkowo. www.youtube.com/watch?v=SqgcMZkXE1g&feature=plcp
|
|
 | 3 na 3 | de Vill (1165 punktów) | gunfacts -> gunshit -> gun-Правда -> czyli, po naszemu, gówno prawda. Ta strona to przecie wielkie, jak w filmie Jabberwocky, propagandowe gówno wyprodukowane przez NRA. Warte tyle samo co antyaborcyjne wytwory morderców kobiet. Nic dziwnego bo piewcy "dobrodziejstw" przymusu rodzenia niechcianych dzieci i nieograniczonego dostępu do broni palnej to w większości te same pojeby.
Poniższą instrukcja dla amerykańskich kasjerów jak zachowywać się w przypadku napadu "dziwnym" trafem jest zupełnie sprzeczne z 'wiedzą" wciskaną gzie tylko siie da przez NRA.
Do not treat the hold up note as a joke or a prank. There have been several instances in which a teller has been handed a hold up note and believes the customer is joking. If the teller does not believe the note is serious, the robber may feel forced to display a weapon, escalating the likelihood of harm.
Do not create any surprises for the robber. In some cases tellers have walked away from their teller station if they don't observe a weapon. Others have been advised to pretend to faint. These actions may be successful in thwarting the bank robber, who may simply run out of the bank. But if the robber is really desperate, the teller's actions may cause the robber to display a weapon and possibly grab a customer in the lobby. Do exactly what the robber tells you to do.
Do not carry excess cash in your cash drawer. Bank robbers will come back if they're given large amounts of cash. Tellers should adhere to their bank's cash limits for both top drawer and teller station. If a teller accepts a large cash deposit, excess cash should be transferred to the head teller immediately.
Do not offer to rob the bank for the robber. Only give to the robber the money demanded. Don't ask if the robber wants the cash in your second drawer.
Do not attempt to bring attention to the robbery. Statistically bank employees who follow the bank robber's instructions are seldom injured in the course of a robbery. Handle the bank robber as you would a regular customer. Don't attempt to gain the attention of anyone else to alert them to what is going on. The most important role you have in this robbery is to ensure the safety of all employees and customers in the bank. Bringing attention to the robber could compromise the safety of all.
Do not argue with the robber or attempt to talk him/her out of the robbery. Arguing, confronting or attempting to talk the robber out of the crime will increase the likelihood that others will become aware a robbery is in progress and escalate the level of danger.
Do not tell customers that you have just been robbed. After one robbery, just as the robber reached the front door, the teller yelled out "grab him, he just robbed me." This was an extremely dangerous action that places the safety of employees and customers in danger. What if a customer did attempt to grab the robber and a struggle took place in which a weapon was used and either a customer or employee was injured or killed? On occasion customers, believing they are acting as good Samaritans, have confronted or chased robbers and increased the likelihood of danger to themselves and others.
Do not ever leave the bank after a robbery. In numerous cases we found that after the bank robber left the branch, a bank employee will either exit the bank to see if they can observe the robber's getaway or - worse - actually pursue the bank robber in a chase. This type of action not only places the employee in danger but also poses a threat to others. If during such a chase or attempt to observe a robber that someone is injured, the bank will have potential liability in a possible civil action. This is an especially important message for non-retail employees who may not have been trained properly. Let the police chase the robber.
In a take-over robbery, do not make sudden movements. Do not attempt to activate hold up alarms, run out of the bank, or attempt to call the police. Take-over robberies are extremely dangerous because the robbers are most likely displaying weapons. If you are on the telephone when a take-over robbery occurs hang the telephone up and do not answer any in-coming calls unless the robbers tell you to. Attempting to activate an alarm can also be very dangerous if the robbers observe you during your attempt. Do not try to escape the robbery, as robbers will be closely watching for this activity.
Do not ever attempt to engage the robber(s) in a struggle. Although most of us would never imagine engaging a robber in a physical confrontation, there have been cases in which bank security guards, branch managers and other employees have physically confronted bank robbers. Remember this type of response to a robber increases the level of danger to all employees and customers in the bank.
|
|
|  | | Dean11 (302 punktów) | >gunfacts -> gunshit -> gun-Правда -> czyli, po naszemu, gówno prawda. Ta strona to przecie wielkie, jak w filmie Jabberwocky, propagandowe gówno wyprodukowane przez NRA. Warte tyle samo co antyaborcyjne wytwory morderców kobiet. Nic dziwnego bo piewcy "dobrodziejstw" przymusu rodzenia niechcianych dzieci i nieograniczonego dostępu do broni palnej to w większości te same pojeby. >Poniższą instrukcja dla amerykańskich kasjerów jak zachowywać się w przypadku napadu "dziwnym" trafem jest zupełnie sprzeczne z 'wiedzą" wciskaną gzie tylko siie da przez NRA.
Jak pamiętamy z pewnego polskiego banku (sprawa sprzed kilku lat) to podejście nie bardzo się sprawdziło...
|
|
|  | 2 na 2 | Konowal (6291 punktów) | > Nic dziwnego bo piewcy "dobrodziejstw" przymusu rodzenia niechcianych dzieci i nieograniczonego dostępu do broni palnej to w większości te same pojeby.
I to jest argument ostateczny. Po co dalej było pisać i wchodzić w dyskusję z pojebami???? Brawo - tak trzymać - racjonalizm aż bije po oczach.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
5 na 5 | Appenzeller (3118 punktów) | Chciałem Ci zwrócić uwagę na pewien fakt. Oczywiste jest, że tzw. normalni ludzie nie rozwiązują swoich problemów z użyciem broni, niezależnie od tego, czy mają ją pod ręką, czy też nie. Najwyżej statystyka nieszczęśliwych wypadków z bronią może być wyższa lub niższa. Jednak co pewien czas w każdym społeczeństwie zjawia się świr lub osoba tak wytrącona z równowagi, że jest gotowa na każdy czyn. Wtedy pojawia się problem dostępności broni. W Polsce świr nie zastrzeli 20 osób, bo nie będzie miał czym.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | 2 na 2 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Jak będzie chciał, to zdobędzie, i wtedy zastrzeli znacznie więcej osób, bo nie będzie miał go kto powstrzymać. Problemem nie jest broń, a ludzie. A ilu takich świrów morduje w Szwajcarii? Cytat: Statystyki z 2001 roku wskazują że w szwajcarskich domach jest około 420 000 karabinów automatycznych , głównie SIG 550. Zanotowano 320 000 karabinów samopowtarzalnych i pistoletów wykluczonych ze służby wojskowej. Niecały milion karabinów zakwalifikowanych jest jako "mała broń". Cała ilość broni w Szwajcarii szacowana jest na 1.2 do 3 milionów egzemplarzy[9]. Cytat:Policyjne statystyki na rok 2006[14] wskazują na 34 zabójstw lub prób zabójstwa z użyciem broni palnej, w porównaniu do 69 zabójstw/prób zabójstwa z użyciem broni białej i 16 zabójstwami/próbami zabójstwa bez użycia broni. Przypadki napaści powodujące ciężki uszczerbek na zdrowiu wynosi 89 dla broni palnej i 526 dla broni białej. W 2007 roku Szwajcaria miała 7 600 000 obywateli, co dawałoby ćwierć miliona mieszkańców na jednego jeśli chodzi o wskaźnik ilości mieszkańców na jeden zarzut.
Tendencja ataków z bronią palną jest spadkowa od wczesnych lat '90. Większość przestępstw związanych z bronią włączając w to przemoc domową jest dokonywanych przy użyciu służbowej broni wojskowej, a większość przestępstw z bronią palną poza przemocą domową dotyczy nielegalnego posiadania broni[15].  Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_broni_w_Szwajcarii
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Świetne podsumowanie! W ogóle bardzo ciekawy wątek. Osobiście myślę że czułbym się bezpieczniej mieszkając w kraju, w którym dostęp do broni jest swobodniejszy. Bardziej myślę tu o Szwajcarii niż USA, bo polityka tego kraju w tej kwestii dużo bardziej mi odpowiada. Mam jednak wątpliwości co do wprowadzania szerszego dostępu do broni w takim kraju jak Polska. Czym to by się mogło skończyć w kraju, w którym nie ma takiej tradycji? Może wiesz czy jakiś podobny kraj już przez to przechodził i jak tam wyglądało? Szanse na wprowadzenie większego dostępu do broni w Polsce są minimalne, ale tak hipotetycznie rozważając 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Niestety, nie spotkałem się z takimi danymi. Ale nawet jeżeli przejściowo dałoby to negatywne efekty, nie uważam, że jest to argument przeciw. Powinno się raczej patrzyć na skutki długofalowe.
Zresztą, tak zwane argumenty "utylitarne" czy "pragmatyczne" znacznie mniej do mnie przemawiają niż zwykłe argumenty moralne. Skoro ludzie powinni mieć równe prawa, to dlaczego jakiś policjant czy żołnierz może być uzbrojony, a ja nie?
|
|
| | |  | | Scarabaeus (2198 punktów) | >dlaczego jakiś policjant czy żołnierz może być uzbrojony, a ja nie?
Dlaczego nie możesz być uzbrojony w broń palną?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Wymagane postępowanie: www.wykop.(*)olenie-na-bron-palna-w-polsce/Koszty: Cytat:1) postępowanie 1,5 miesiąca, wcześniej formalności załatwiałem przez jakieś 13 miesięcy; gdyby mi bardziej na czasie zależało, skróciłbym czas o powiedzmy połowę
2) w sumie do obydwu wniosków, podam też ceny z grubsza ile było za ich wyrobienie- badania lekarskie i psychologiczne (2 x 250zł) potwierdzenie zdania egzaminu na patent strzelecki (egzamin kosztował 490zł wraz z badaniami do niego) posiadanie licencji zawodniczej (60zł) członkostwo w klubie strzeleckim (wydałem około 900-1200zł na treningi, składki itp.) członkostwo w stowarzyszeniu kolekcjonerskim (sam je współ zakładałem, więc składkę niską ustaliliśmy, parę dych) opłaty administracyjne (2 x 242zł) zdjęcia
3) w skrócie, metalowa szafa pancerna lub sejf ze specjalnymi, atestowanymi zamkami (łącznie koszt przynajmniej kilkaset złotych), ew. kasetka przywiercona do ścian lub podłogi. Nie musi być trzymana we własnym domu (no ale chyba tak najlepiej). Dzielnicowy odwiedzi mnie drugi raz aby sprawdzić jakie mam warunki do przechowywania broni, ale generalnie "znienacka" raczej potem nie przychodzą.
Z egzaminów na Policji byłem zwolniony.
Ogólnie mówiąc, największe problemy mogą być z badaniami lub z wymianami pism z Policją; generalnie są problemy, jeśli wnosisz o wydanie pozwolenia na zbyt dużą ilość broni (powiedzmy, więcej niż kilka sztuk, przynajmniej do sportu). Stąd wziąłem cytat. Pierwotne źródło wygasło. libertaria(*)emat-o-broni-palnej.855/page-2No i przecież i tak nie mogę nosić ze sobą broni.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Scarabaeus (2198 punktów) |
>No i przecież i tak nie mogę nosić ze sobą broni.
Przypuszczam, że to jedyny powód, że jeszcze nie masz broni. Bo zakładam, że prawo jazdy, których zdobycie wygląda podobnie skomplikowanie,posiadasz?
Czy chodzi tylko o ideologiczna pogadankę?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > Czy chodzi tylko o ideologiczna pogadankę?A w ideologicznych pogadankach jest coś złego?
|
|
| | | | | | |  | | Scarabaeus (2198 punktów) | > A w ideologicznych pogadankach jest coś złego?  Może nie zaraz złego, wolę jednak podejście praktyczne. Można teoretycznie stworzyć "sprawny" system z dostępem do broni i bez dostępu. Mamy obecnie system z ograniczonym dostępem do broni palnej, który jakoś tam działa. Lepiej myśleć nad jego usprawnieniem. Jest to dużo prostsze. Wprowadzając nowe rozwiązania musisz odczekać długi okres czasu nim społeczeństwo się przystosuje i nim poznasz skutki dalekosiężne takich zmian w konkretnych warunkach, potem zaś wprowadzać kolejne korekty przepisów by zredukować negatywne skutki, by w końcu osiągnąć to co mamy już tera.Czy to jest rozsądne?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Cele podejścia "pragmatycznego" również nie są niezależne od ideologii. Obecnie dominuje podejście utylitarne, które kręci się wokół statystyk, i takiego kierowania państwem, by ogółowi "żyło się lepiej". Ja natomiast preferuję podejście indywidualistyczne. To znaczy, że nawet gdyby delegalizacja broni ocaliła dwie osoby, które w warunkach legalizacji zginęłyby od postrzału z broni legalnej, ale sprawiłaby, że zginęłaby jedna, praworządna jednostka, od postrzału z broni nielegalnej, która w warunkach legalizacji sama również posiadałaby broń, i dzięki niej się obroniła, to i tak wybrałbym legalizację. Mimo że "pragmatyczny" bilans ilościowy daje argument zwolennikom delegalizacji. Po prostu te dwie osoby nie zadbałyby o swoje bezpieczeństwo, mimo że mogły, a ta, która zginęła, nie mogła zadbać o swoje bezpieczeństwo. W pierwszym przypadku owszem, złe jest to, że te osoby zostały zabite. Ale życie wiąże się z ryzykiem, "shit happens". Ale drugi przypadek to dla mnie rażąca niesprawiedliwość nie do zaakceptowania. Poza tym wchodzą kwestie takie jak właśnie równoprawność ludzi, niemoralność daleko posuniętej prewencji i tak dalej. Na szczęście, jak wskazują dane, raczej nie muszę mieć tego dylematu 
Agorysta
|
|
| |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | > Mam jednak wątpliwości co do wprowadzania szerszego dostępu do broni w takim kraju jak Polska. Czym to by się mogło skończyć w kraju, w którym nie ma takiej tradycji? Może wiesz czy jakiś podobny kraj już przez to przechodził i jak tam wyglądało? Szanse na wprowadzenie większego dostępu do broni w Polsce są minimalne, ale tak hipotetycznie rozważając  Czechy. Pod względem swobody poosiadania broni są nawet w pewnych aspektach bardziej liberalne niż USA - przede wszystkim chodzi o zasadniczo dość powszechne prawo do noszenia (załadowanej) broni.
|
|
 | 6 na 6 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Borys Swoboda już podał przykład Szwajcarii. Ja dorzucę tylko, że takie świry z reguły wybierają miejsca, gdzie ludzie są bezbronni i nieuzbrojeni. Są to szkoły, kampusy, czy wyspy z bezbronnymi dziećmi...
Żaden oprawca nie wybiera ofiary, która szybko może zamienić się z nim rolami.
A jak ktoś chce zdobyć broń to zdobędzie, niestety. Niezależnie od polityki.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | Tylko ile przestępstw się dzieje typu pobicia napady morderstwa itd. z tego względu że bandyta czuje się bezpiecznie bo wie że z drugiej strony nie ma broni palnej?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | Jestem za bardziej swobodnym dostępem do broni palnej, bo praktyka pokazuje, że przestępca i tak w jakiś sposób zdobędzie broń a zwykły obywatel niekoniecznie. Warto wspomnieć, że kraj w którym wielu obywateli posiada broń jest krajem bezpieczniejszym. Wyobraźmy sobie jak wyglądałaby sytuacja w czasie II WŚ gdyby w Polsce większość obywateli posiadała chociażby broń krótką. Hitlerowcy na pewno mieliby dużo więcej problemów z łapankami, zapędzaniem ludzi do gett, tłumieniem powstań czy wysiedleniami. Polska to byłby dla nich koszmar.
|
|
 | 3 na 3 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Dokładnie. Broń ma znaczenie nie tylko w życiu codziennym. Ma też znaczenie polityczne. Trudno mi sobie wyobrazić, by ktoś wprowadził rządy totalitarne w społeczeństwie nasyconym bronią. Sądzę nawet, że ogólny wzrost poziomu wolności w kolejnych epokach historycznych można powiązać nie tylko z postępem światopoglądowym, ale też z demokratyzacją dostępu do uzbrojenia. Przed epoką broni palnej uzbrojenie było bardzo drogie, broń i zbroja, nie mówiąc już o koniu bojowym, kosztowały majątek. Tylko bogaci mogli sobie na to pozwolić. Nie mówiąc już o wyszkoleniu- obsługiwanie broni białej wymagało dużej siły i lat treningu.
Obecnie jeden z najlepszych karabinków szturmowych- AK-47- można kupić za grosze, a posługiwać się nim może byle nastolatek.
Poza tym, broń może mieć też znaczenie w przypadku agresji kraju z zewnątrz. Gdyby w Polsce, poza 100 tysięczną armią, 25% populacji było uzbrojone, oznaczałoby to, że mielibyśmy 10 milionów potencjalnych członków milicji obywatelskiej, co nieco zwiększyłoby nasz potencjał obronny.
|
|
|  | | emilpromil (184 punktów) | >Poza tym, broń może mieć też znaczenie w przypadku agresji kraju z zewnątrz. Gdyby w Polsce, poza 100 tysięczną armią, 25% populacji było uzbrojone, oznaczałoby to, że mielibyśmy 10 milionów potencjalnych członków milicji obywatelskiej, co nieco zwiększyłoby nasz potencjał obronny.
Chiński ak47 to około 400$ bez vat więc raczej nie grosze. Nawet jeśli broń palną można by kupować bez żadnych zezwoleń to szczerze wątpię żeby 10mln obywateli rzuciło się wydać po 1000zł na zabawkę którą użyją raz w roku. Ba osobiście gdybym nawet dostał pistolet ,pewnie nie chciałoby mi się nosić 0.5kg złomu w kieszeni, polska to nie meksyk. Zwiększenie potencjału obronnego byłoby śladowe.
Natomiast niesamowicie zmieniłby się poczucie bezkarności bandytów: Teraz mogą założyć że drobna kobieta wracająca ciemnym osiedlem jest praktycznie bezbronna, przy nie tyle co powszechnym ale nieuznaniowym dostępie do broni bandyci musieli by się liczyć że ta drobna kobieta może ich postrzelić.
|
|
| |  | 2 na 4 | Selanos (12869 punktów) | >Ba osobiście gdybym nawet dostał pistolet ,pewnie nie chciałoby mi się nosić 0.5kg złomu w kieszeni, polska to nie meksyk.
Dzisiaj pistolety w znacznym stopniu składają się z tworzyw sztucznych, więc nie są tak ciężkie jak kiedyś, zresztą nikt nie każe Ci niczego nosić.
>bandyci musieli by się liczyć że ta drobna kobieta może ich postrzelić.
Może pomyślą dwa razy, zanim zostaną bandytami.
To jest właśnie najlepsza część, to że może postrzelić bandytę. Za zabicie bandyty powinno dostawać się medal, niestety, jest na odwrót. Dostaje się sprawę za przekroczenie granic obrony koniecznej. Chory kraj.
|
|
| | |  | | Eliath (1441 punktów) | > Dzisiaj pistolety w znacznym stopniu składają się z tworzyw sztucznych, więc nie są tak ciężkie jak kiedyś, zresztą nikt nie każe Ci niczego nosić.Minus za cFaniactwo> Dostaje się sprawę za przekroczenie granic obrony koniecznej. Chory kraj.Wiele decyzji polskich sądów i prokuratury wprawia mnie w osłupienie. Mimo to fakt że ktoś Cie próbuje obrabować na ulicy, lub okraść Ci dom nie jest chyba powodem żeby go zabić?
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Borys Swoboda (1408 punktów) | >>Dostaje się sprawę za przekroczenie granic obrony koniecznej. Chory kraj. >Wiele decyzji polskich sądów i prokuratury wprawia mnie w osłupienie. Mimo to fakt że ktoś Cie próbuje obrabować na ulicy, lub okraść Ci dom nie jest chyba powodem żeby go zabić?
Dlaczego nie?
Trzeba tu jeszcze rozgraniczyć dwie sprawy- strzelanie do osoby rabującej lub zwiewającej z dobytkiem, i kara śmierci dla osoby złapanej i bezbronnej. W pierwszym przypadku nie mam nic przeciw strzelaniu. "Mój dom, moja twierdza".
Agorysta
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > >Dzisiaj pistolety w znacznym stopniu składają się z tworzyw sztucznych, więc nie są tak ciężkie jak kiedyś, zresztą nikt nie każe Ci niczego nosić.> Minus za cFaniactwo Mam dać minusa z tego samego powodu? Proszę sobie wpisać w google "pocket pistols". Jak Pan trafi na stronę wikipedii, to znajdzie Pan całą listę pistoletów ważących często dużo mniej niż pół kilograma. > Wiele decyzji polskich sądów i prokuratury wprawia mnie w osłupienie. Mimo to fakt że ktoś Cie próbuje obrabować na ulicy, lub okraść Ci dom nie jest chyba powodem żeby go zabić?Jak ktoś mnie próbuje obrabować na ulicy, to raczej nie wiem, czy z jakiegoś powodu nie postanowi mnie też zabić. Poza tym czemu miałbym kogoś nie zabijać kiedy mnie napada? A co jeśli zrobię to niechcący? Zawsze mogę niechcący spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu, wbić palec w oko, czy cuś takiego. Zabić człowieka jest dość łatwo, wystarczy porządnie uderzyć w krtań. Nie wiem dlaczego nie miałbym bić w tym kierunku kiedy ktoś mnie napada. Przecież to przysługa dla całego społeczeństwa, takie pozbycie się bandyty.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>Wiele decyzji polskich sądów i prokuratury wprawia mnie w osłupienie. Mimo to fakt że ktoś Cie próbuje obrabować na ulicy, lub okraść Ci dom nie jest chyba powodem żeby go zabić? >Jak ktoś mnie próbuje obrabować na ulicy, to raczej nie wiem, czy z jakiegoś powodu nie postanowi mnie też zabić. Poza tym czemu miałbym kogoś nie zabijać kiedy mnie napada? A co jeśli zrobię to niechcący? Zawsze mogę niechcący spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu, wbić palec w oko, czy cuś takiego. Zabić człowieka jest dość łatwo, wystarczy porządnie uderzyć w krtań. Nie wiem dlaczego nie miałbym bić w tym kierunku kiedy ktoś mnie napada. Przecież to przysługa dla całego społeczeństwa, takie pozbycie się bandyty. >
Pomijając kwestie przysług - celem samoobrony (jakiejkolwiek) nie jest zabicie przeciwnika. Celem samoobrony jest obronienie się. Jak napastnik widząc pistolet ucieknie w sprinterskim tempie to jest to 100 % sukces. W przypadku napaści należy bronić się (jeśli się obronę podejmuje) skutecznie i tyle. Oczywiście nie ma obowiązku obrony: można dać się pobić czy obrabować. To jest wybór jaki człowiek sam podejmuje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | Zgadzam się, celem samoobrony jest obronienie się. Uważam, że nie powinno się zwracać na środki, a przede wszystkim na skutki jeżeli te są fatalne dla napastnika. Nie ważne jak się człowiek broni: czy zmusi do ucieczki, czy unieszkodliwi, czy zabija. Chociaż uważam, że za to ostatnie powinno się dostawać medal, pisemne gratulacje i zdjęcie z prezydentem.
|
|
|  | 8 na 8 | maciejo (3492 punktów) | >Dokładnie. Broń ma znaczenie nie tylko w życiu codziennym. Ma też znaczenie polityczne. Trudno mi sobie wyobrazić, by ktoś wprowadził rządy totalitarne w społeczeństwie nashttp://i.racjonalista.pl/ai/gpfz.gifyconym bronią. Sądzę nawet, że ogólny wzrost poziomu wolności w kolejnych epokach historycznych można powiązać nie tylko z postępem światopoglądowym, ale też z demokratyzacją dostępu do uzbrojenia. Przed epoką broni palnej uzbrojenie było bardzo drogie, broń i zbroja, nie mówiąc już o koniu bojowym, kosztowały majątek. Tylko bogaci mogli sobie na to pozwolić. Nie mówiąc już o wyszkoleniu- obsługiwanie broni białej wymagało dużej siły i lat treningu.
Uzbrojenie bojowe było drogie ale na kusze czy łuk mógł pozwolić sobie każdy. Podobnie jak na topór, który był od miecza wiele tańszy, a równie skuteczny w indywidualnym pojedynku. Rycerstwo nie zniknęło dzięki broni palnej. Wczesne arkebuzy czy nawet muszkiety były stosunkowo zawodne i wolnostrzelne. Zamki lontowe nie działały w deszczu, a popiół ze spalania prochu błyskawicznie zapychał lufy i panewki. W zasadzie dopiero zamek skałkowy i kapiszonowy rozwiązały w pewien sposób te problemy ale jego upowszechnienie to koniec XVIIw. Nie zgadzam się też z tezą że dostęp do broni to większa demokratyzacja. Wg mnie wpłynęły na to głównie wielkie odkrycia geograficzne, które miały dla przeciętnego europejczyka takie konsekwencje filozoficzne jakbyśmy dziś odkryli UFO oraz wspieranie nauki i sztuki przez rządy państw włoskich i niemieckich. Te przewartościowanie było bardziej pokojowe. Z resztą w dawnych czasach nie było wymaganych żadnych pozwoleń na cokolwiek. Broń - czy to zrabowaną czy rodową czy kupioną posiadał praktycznie każdy i to od czasów Mieszka I. Patrząc na dzisiejszy świat gdyby wolny dostęp do broni oznaczał wolność i brak dyktatur, to największymi i najlepszymi demokracjami powinny być Afganistan, Somalia itp. Wszystkie społeczeństwa arabskie czy afrykańskie są bardzo silnie nasycone bronią, a swobód obywatelskich tam nie ma. Uważam, że nie istnieje taka prosta korelacja. Podobnie jak ta między ilością broni, a przestępstwami. Dużo zależy od czynników historycznych i kulturowych - mentalności narodu, wyznawanych wartości.
>Obecnie jeden z najlepszych karabinków szturmowych- AK-47- można kupić za grosze, a posługiwać się nim może byle nastolatek. >Poza tym, broń może mieć też znaczenie w przypadku agresji kraju z zewnątrz. Gdyby w Polsce, poza 100 tysięczną armią, 25% populacji było uzbrojone, oznaczałoby to, że mielibyśmy 10 milionów potencjalnych członków milicji obywatelskiej, co nieco zwiększyłoby nasz potencjał obronny.
Nie prawda. Uzbrojony tłum ze strategicznego punktu widzenia nie ma żadnej racji bytu. Wojsko bez trudu by go spacyfikowało. Między posiadaniem broni, a umiejętnością z niej korzystania w warunkach bojowych istnieje duża różnica. Strzelałem z większości rodzajów broni jakie są w Polsce i wiem, że istnieją gigantyczne różnice w poziomie obsługi. Zwykły cywil, nawet taki co raz na jakiś czas w weekendy by sobie strzelał nie ma szans z zawodowcem. Nawet by wycelować nie zdążył. Nie mówiąc o tym, że wojna to nie tylko umiejętność strzelania ale i psychika oraz umiejętność odnalezienia się na polu bitwy, określania zagrożeń i ich identyfikacji. Weźmy za przykład jedną z najbardziej znanych akcji miejskich - bitwę w Mogadiszu w 1993r. Armia USA kontra bojówki paramilitarne i uzbrojona ludność cywilna - wynik 19 zabitych Amerykanów, 1 żołnierz z Malezji i od 300 do 2000 Somalijczyków.
|
|
| |  | | Borys Swoboda (1408 punktów) | >Uzbrojenie bojowe było drogie ale na kusze czy łuk mógł pozwolić sobie każdy.
Kusze i łuki mają niską szybkostrzelność, mały zasięg, niską zdolność penetracji, trudno się nimi celuje, wymagają zręczności i siły, i lepszego wyszkolenia niż muszkiety. Nie bez powodu w średniowieczu stanowiły ledwie broń pomocniczą.
>Podobnie jak na topór, który był od miecza wiele tańszy, a równie skuteczny w indywidualnym pojedynku.
A jednak z jakiegoś powodu produkowało się miecze. Są raczej skuteczniejsze w walce, szczególnie w połączeniu z wyszkoleniem (którego topór raczej nie wymaga). Poza tym miecze są raczej trwalsze (nie mają drzewca). No i broń to nie wszystko. Jest jeszcze zbroja, która jest tym lepsza, im droższa.
>Rycerstwo nie zniknęło dzięki broni palnej. Wczesne arkebuzy czy nawet muszkiety były stosunkowo zawodne i wolnostrzelne. Zamki lontowe nie działały w deszczu, a popiół ze spalania prochu błyskawicznie zapychał lufy i panewki. W zasadzie dopiero zamek skałkowy i kapiszonowy rozwiązały w pewien sposób te problemy ale jego upowszechnienie to koniec XVIIw.
A ja nie mówię, że rycerstwo zniknęło od razu wraz z wprowadzeniem broni palnej. Mówię jedynie, że stopniowo zanikało wraz z rozwijaniem technologii. Przechodziło od znaczącej roli, po pomocniczą, aż do całkowitego zaniku.
>Nie zgadzam się też z tezą że dostęp do broni to większa demokratyzacja. Wg mnie wpłynęły na to głównie wielkie odkrycia geograficzne, które miały dla przeciętnego europejczyka takie konsekwencje filozoficzne jakbyśmy dziś odkryli UFO oraz wspieranie nauki i sztuki przez rządy państw włoskich i niemieckich. Te przewartościowanie było bardziej pokojowe. Z resztą w dawnych czasach nie było wymaganych żadnych pozwoleń na cokolwiek. Broń - czy to zrabowaną czy rodową czy kupioną posiadał praktycznie każdy i to od czasów Mieszka I. >Patrząc na dzisiejszy świat gdyby wolny dostęp do broni oznaczał wolność i brak dyktatur, to największymi i najlepszymi demokracjami powinny być Afganistan, Somalia itp. >Wszystkie społeczeństwa arabskie czy afrykańskie są bardzo silnie nasycone bronią, a swobód obywatelskich tam nie ma. Uważam, że nie istnieje taka prosta korelacja. Podobnie jak ta między ilością broni, a przestępstwami. Dużo zależy od czynników historycznych i kulturowych - mentalności narodu, wyznawanych wartości.
A ja nie mówię, że to jest "prosta korelacja". Mówię, że to jeden z czynników. Zmiana struktury armii odbiła się na zmianie struktury całego społeczeństwa.
>Nie prawda. Uzbrojony tłum ze strategicznego punktu widzenia nie ma żadnej racji bytu. Wojsko bez trudu by go spacyfikowało. Między posiadaniem broni, a umiejętnością z niej korzystania w warunkach bojowych istnieje duża różnica. >Strzelałem z większości rodzajów broni jakie są w Polsce i wiem, że istnieją gigantyczne różnice w poziomie obsługi. Zwykły cywil, nawet taki co raz na jakiś czas w weekendy by sobie strzelał nie ma szans z zawodowcem. Nawet by wycelować nie zdążył. Nie mówiąc o tym, że wojna to nie tylko umiejętność strzelania ale i psychika oraz umiejętność odnalezienia się na polu bitwy, określania zagrożeń i ich identyfikacji. Weźmy za przykład jedną z najbardziej znanych akcji miejskich - bitwę w Mogadiszu w 1993r. Armia USA kontra bojówki paramilitarne i uzbrojona ludność cywilna - wynik 19 zabitych Amerykanów, 1 żołnierz z Malezji i od 300 do 2000 Somalijczyków.
Powiedz to Afgańczykom, którzy najpierw opierali się przez 10 lat Rosjanom, a teraz powtarzają to z Amerykanami, i Wietnamczykom, którzy najpierw opierali się Francuzom, a potem Amerykanom. W każdym przypadku masz armię przeciw chłopom.
Agorysta
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>Uzbrojenie bojowe było drogie ale na kusze czy łuk mógł pozwolić sobie każdy. >Kusze i łuki mają niską szybkostrzelność, mały zasięg, niską zdolność penetracji, trudno się nimi celuje, wymagają zręczności i siły, i lepszego wyszkolenia niż muszkiety. Nie bez powodu w średniowieczu stanowiły ledwie broń pomocniczą. >>Podobnie jak na topór, który był od miecza wiele tańszy, a równie skuteczny w indywidualnym pojedynku. >A jednak z jakiegoś powodu produkowało się miecze. Są raczej skuteczniejsze w walce, szczególnie w połączeniu z wyszkoleniem (którego topór raczej nie wymaga). Poza tym miecze są raczej trwalsze (nie mają drzewca). No i broń to nie wszystko. Jest jeszcze zbroja, która jest tym lepsza, im droższa. >
Dobra broń zawsze była droga a miecz był skuteczniejszy niż topór - w końcu nie bez powodu był podstawą wyposażenia (podobnie jak rapier, szpada czy szabla później). Tak samo broń palna była relatywnie droga - właściwie aż do XX wieku: czyli masowej, przemysłowej jej produkcji.
A odnośnie zawodowców - owszem, tylko, że taka armia zawodowców kosztuje bardzo dużo: nie tylko wyszkolenie ale i ta masa sprzętu, która pomaga osiągać te "spektakularne" wyniki. Ile krajów jest na odpowiednio liczną armię o takich parametrach stać?
|
|
| | |  | 15 na 15 | liliac (147340 punktów) | > Kusze i łuki mają niską szybkostrzelność, mały zasięg, niską zdolność penetracji, trudno się nimi celuje, wymagają zręczności i siły, i lepszego wyszkolenia niż muszkiety. Nie bez powodu w średniowieczu stanowiły ledwie broń pomocniczą.Co w oczywisty sposób wykazała bitwa pod Azincourt  > w połączeniu z wyszkoleniem (którego topór raczej nie wymaga)Mówisz, znawco? > Poza tym miecze są raczej trwalsze (nie mają drzewca)Widzę, że są tematy, na których nawet anarchokapitaliści się nie znają
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | Witaj Liliac,
nie uważasz, że gdyby Twój adwersarz sparował się z niejakim Kijewskim to mielibyśmy intelektualna ucztę?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > gdyby Twój adwersarz sparował się z niejakim Kijewskim to mielibyśmy intelektualna ucztę?Wybacz Ignorancjo , wiem żem nie liliac, ale nie lepiej, żeby już sparowali na te topory? Od razu przetestowalibyśmy empirycznie tezę, że posługiwanie się nimi nie wymaga szkolenia, zabawa byłaby równie udana ( a korzyści chyba większe - mając na uwadze skutki  ) BTW Ta "uczta" wymagałaby chyba cudzysłowu... toż to "fastfood" byłby zaiste 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > > gdyby Twój adwersarz sparował się z niejakim Kijewskim to mielibyśmy intelektualna ucztę?> Wybacz Ignorancjo , wiem żem nie liliac, ale nie lepiej, żeby już sparowali na te topory?> Od razu przetestowalibyśmy empirycznie tezę, że posługiwanie się nimi nie wymaga szkolenia, zabawa byłaby równie udana ( a korzyści chyba większe - mając na uwadze skutki )Czy ten wątek dotyczy umiejętności użytkowników w posługiwaniu się toporami?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Czy ten wątek dotyczy umiejętności użytkowników w posługiwaniu się toporami? <Chyba...raczej...nieee  ...ale głupota to takie cholerstwo, że wszędzie wlezie...więc "my" ją Tutaj - chlastu, chlastu... 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | Ależ nie pisz do mnie nigdy o wybaczeniu, że się odzywasz. Bawią mnie Twe wpisy i nie piszę tego teraz złośliwie.
Najbardziej chyba ubawiło mnie przywołanie "fastfoodu". Jakież to obrazowe.
Co do dylematu, czy walka na topory (oszczepy z kości mamuta)wymaga szkolenia, czy też nie to w rzeczy samej panowie mogliby nam dostarczyć eksperymenta.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > >(...) łuki mają niską szybkostrzelność, mały zasięg, niską zdolność penetracji (...)> Co w oczywisty sposób wykazała bitwa pod Azincourt  Tudzież pod Crecy
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Co w oczywisty sposób wykazała bitwa pod Azincourt  Nie zgodzę się z p. Swobodą, muszkiety wyparły łuki i kusze ze względu na to, że wyszkolenie łucznika trwało lata i dużo kosztowało. Łuki to była świetna broń, dobrzy łucznicy stanowili zagrożenie nawet dla ciężko uzbrojonej piechoty i kawalerii. Muszkiety miały mniejszy zasięg, szybkostrzelność i nie były zbyt celne, ale mógł ich używać każdy żołnierz po dniu szkolenia. Natomiast bitwa pod Azincourt to niezbyt dobry przykład. Wtedy Anglia miała dużo świetnie wyszkolonych łuczników, zadbał o to już w 1363 król Edward III, kiedy nakazał wszystkim Anglikom płci męskiej powyżej siódmego roku życia ćwiczenie strzelania z łuku w niedzielę i święta. To chyba wiązało się też z zakazem uprawiania innych sportów niż wojskowe, musiałbym tego poszukać w notatkach. Na pewno była wtedy zakazana piłka nożna :> Wojna stuletnia to rzeczywiście był wiek angielskich łuków  Średniowiecze do czasów upowszechnienia broni palnej to był zdaje się czas kawalerii. Z wyjątkami, takimi jak chociażby niektóre z bitew wojny stuletniej, czy bitwa pod Stirling Bridge, kiedy Anglikom nie pomogli ani łucznicy, ani ciężka jazda. Wallace to był człowiek z planem
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Natomiast bitwa pod Azincourt to niezbyt dobry przykład.
Prawda - wtedy akurat łucznicy stawali się anachronizmem (pancerz). Anglicy wygrali nie dzięki wspaniałym łucznikom, ale terenowi i kompletnemu brakowi jakiejkolwiek taktyki ze strony Francuzów.
>Wtedy Anglia miała dużo świetnie wyszkolonych łuczników, zadbał o to już w 1363 król Edward III, kiedy nakazał wszystkim Anglikom płci męskiej powyżej siódmego roku życia ćwiczenie strzelania z łuku w niedzielę i święta.
Ale wtedy najczęstszym rodzajem uzbrojenia ochronnego była kolczuga.
|
|
| | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Natomiast bitwa pod Azincourt to niezbyt dobry przykład. >Prawda - wtedy akurat łucznicy stawali się anachronizmem (pancerz). Anglicy wygrali nie dzięki wspaniałym łucznikom, ale terenowi i kompletnemu brakowi jakiejkolwiek taktyki ze strony Francuzów.
"Wypisz wymaluj" (w pewnym sensie) Little Big Horn gdzie podstawowym rodzajem uzbrojenia Dakotów był łuk a teoretycznie nowocześnie uzbrojona kawaleria nie popisała się w walce. Nikt jednak chyba nie będzie na tej podstawie snuł teorii o renesansie łuku w konfrontacji z bronią odtylcową.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | A poza tym wszystko w porządku?
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >A poza tym wszystko w porządku? Nie gorzej niż u dyskutujących przewagi średniowiecznego łuku w wątku o broni palnej.
|
|
| | |  | 11 na 11 | Chlodwig (10939 punktów) | >Kusze i łuki mają niską szybkostrzelność
Muszkiet- szybkostrzelność zależnie od epoki od 1 strzału na 10 minut do 3 na minutę (to już XVIII-XIXwiek)
Kusza- 3-5 bełtów na minutę
Łuk- do 15 na minutę
>mały zasięg
Muszkiet- zasięg skuteczny 50-60m
Kusza- 70-100m
Łuk refleksyjny- 380m
>trudno się nimi celuje
Nie ma różnicy między kuszą a muszkietem.
>wymagają zręczności i siły
jw (próbowałeś kiedyś nosić muszkiet albo - broń boże - handcannonę?)
>lepszego wyszkolenia niż muszkiety.
jw
>A jednak z jakiegoś powodu produkowało się miecze.
W arsenałach rycerstwa polskiego prawie 70% uzbrojenia to topory i berdysze.
>Są raczej skuteczniejsze w walce
Tylko przeciw nieopancerzonemu. Cięcie mieczem skutecznie zatrzymuje zwykły kożuch. Tymczasem nie wyprodukowano jeszcze zbroi, która wytrzymałaby starcie ze zwykłym czekanem (ciupaska). A o morgensternie ty słyszał? Gizarmie? Sulicy? Lucernie? Cepie bojowym (i nie)? Widłach?
>szczególnie w połączeniu z wyszkoleniem (którego topór raczej nie wymaga)
A kiedyś próbowałeś? Spróbuj koniecznie. Podziel się ze mną wrażeniami.
>Poza tym miecze są raczej trwalsze (nie mają drzewca).
W mojej karierze miecze pękały mi kilkanaście razy. Drzewce topora tylko raz.
>Jest jeszcze zbroja, która jest tym lepsza, im droższa.
O zbroi było już wyżej.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Dobra, zrównałeś mnie z ziemią. Wygłupiłem się trochę tym postem.
Jednak z jakiegoś powodu zmieniano broń miotającą na palną. Zwykle, gdy czytałem na te tematy, jako główny powód podawało się właśnie niezbędne wyszkolenie- względem np. długiego łuku.
Łuk refleksyjny, o ile pamiętam, raczej był spotykany u azjatyckich koczowników, ale nie w Europie.
Agorysta
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | Chlodwig (10939 punktów) | >Zwykle, gdy czytałem na te tematy, jako główny powód podawało się właśnie niezbędne wyszkolenie- względem np. długiego łuku.
Nie potrzebowali specjalnego szkolenia, bo żołnierze stojąc w szeregu podnosili łuki do wysokości sąsiadów z prawej. Z prawej na początku szeregu stali doświadczeni łucznicy (odpowiednik podoficerów) i cała formacja wypuszczała strzały z tej samej pozycji na rozkaz strzelając "na obszar". Przy strzelaniu obszarowym celność nie jest niezbędna. Do takiego strzelania wystarczył miesiąc, może dwa, ćwiczeń.
>Łuk refleksyjny, o ile pamiętam, raczej był spotykany u azjatyckich koczowników, ale nie w Europie.
W Polsce był. Na Węgrzech był. Na Półwyspie Iberyjskim.
>Jednak z jakiegoś powodu zmieniano broń miotającą na palną.
Początkowo chodziło o efekt psychologiczny. Z czasem broń palna podlegała udoskonaleniom technicznym i w drugiej połowie XVIw. zorientowano się, że zadaje ona obrażenia znacznie trudniejsze do leczenia. Tak naprawdę kusza i arbalet zostały wyparte przez broń palną dopiero w XVII wieku. Wtedy też właśnie kończy się epoka jazdy pancernej (exemplum husaria).
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > Dobra, zrównałeś mnie z ziemią. Wygłupiłem się trochę tym postem.Plus za zdolność do autorefleksji
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | Anglicy mieli łuk walijski, po ichniejszemu longbow. Nie wiem na jaką odległość to strzelało, ale wiem, że mogło przebić zbroję płytową i było skuteczne przy eliminowaniu kawalerii.
Oczywiście wszystko ma swoje wady. Wyszkolenie dobrego łucznika długo trwało, nie każdy mógł zostać łucznikiem bo nie każdy potrafił naciągnąć łuk mierzący 1.80m, a sami łucznicy jeżeli zostali zmuszeni do walki na krótki dystans, nie mieli szans. Z reguły kończył się to rzezią anglików.
No i łucznik w niewoli nie miał łatwego życia, podobno Francuzi obcinali im palce. Stąd też wziął się tzw. V sign, wulgarny gest który został zapoczątkowany przez Anglików którzy chcieli przed bitwą pokazać, że mają palce i Francuzi są z tego powodu w niewesołej sytuacji.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Nie wiem na jaką odległość to strzelało
Zasięg maksymalny nawet ponad 200m, zasięg skuteczny (przebicie kolczugi i aketonu) 100-150m.
>ale wiem, że mogło przebić zbroję płytową
Nie bardzo. Prowadzono testy i albo nie przebijało wcale, albo przebijało płytę (i to tylko pod kątem prostym) i więzło w spodnich warstwach zbroi (kolczuga, aketon). Poświadczają to i eksperymenty, i wypowiedzi z epoki.
>i było skuteczne przy eliminowaniu kawalerii.
Owszem, były. Ale od drugiej połowy XIV skuteczność zaczęła maleć - chociażby ze względu na upowszechnienie płatów. Wcześniej jeździec był opancerzony w kolczugę i aketon, a kolczuga z punktu widzenia strzały jest zbiorem otworów.
>Wyszkolenie dobrego łucznika długo trwało, nie każdy mógł zostać łucznikiem bo nie każdy potrafił naciągnąć łuk mierzący 1.80m,
Donośność i skuteczność łuku nie zależy od jego długości, ale od siły naciągu. Łuk 4-metrowej długości o sile naciągu 15kg ma taką samą skuteczność, jak dziecięca proca. Siła naciągu jest pochodną grubości, kształtu i użytych materiałów. Przy longbowach osiągających maksymalnie 90kg mniejsza długość uniemożliwiałaby nawet napięcie.
>sami łucznicy jeżeli zostali zmuszeni do walki na krótki dystans, nie mieli szans. Z reguły kończył się to rzezią anglików.
Szarża kawalerii to akurat kładła każdą piechotę. Nawet szwajcarskich pikinierów. A angielscy łucznicy słynęli akurat z tego, że w starciu z piechotą wroga radzili sobie nieźle (patrz na ich uzbrojenie).
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | > Jestem za bardziej swobodnym dostępem do broni palnej, bo praktyka pokazuje, że przestępca i tak w jakiś sposób zdobędzie broń a zwykły obywatel niekoniecznie. Warto wspomnieć, że kraj w którym wielu obywateli posiada broń jest krajem bezpieczniejszym. Wyobraźmy sobie jak wyglądałaby sytuacja w czasie II WŚ gdyby w Polsce większość obywateli posiadała chociażby broń krótką.Chciałem nieśmiało zauważyć, że Wojsko Polskie w czasie Kampanii Wrześniowej posiadała również broń długą, a nawet armaty.  > Hitlerowcy na pewno mieliby dużo więcej problemów z łapankami, zapędzaniem ludzi do gett, tłumieniem powstań czy wysiedleniami.Jasne już widzę tych Polaków i Żydów masowo paradujących z bronią krótką w Warszawie np. w 1940 roku...
|
|
|  | | Dean11 (302 punktów) | > >Jestem za bardziej swobodnym dostępem do broni palnej, bo praktyka pokazuje, że przestępca i tak w jakiś sposób zdobędzie broń a zwykły obywatel niekoniecznie. Warto wspomnieć, że kraj w którym wielu obywateli posiada broń jest krajem bezpieczniejszym. Wyobraźmy sobie jak wyglądałaby sytuacja w czasie II WŚ gdyby w Polsce większość obywateli posiadała chociażby broń krótką.> Chciałem nieśmiało zauważyć, że Wojsko Polskie w czasie Kampanii Wrześniowej posiadała również broń długą, a nawet armaty.  > >Hitlerowcy na pewno mieliby dużo więcej problemów z łapankami, zapędzaniem ludzi do gett, tłumieniem powstań czy wysiedleniami.> Jasne już widzę tych Polaków i Żydów masowo paradujących z bronią krótką w Warszawie np. w 1940 roku...Z tą Polską jest taki kłopot, że (prawo było generalnie dość uznaniowe to problemu zwykle nie było z pozwoleniem) broń była (w stosunku do zamożności społeczeństwa) relatywnie droga. Zatem ciężko jest społeczeństwo tak uzbroić. A co do przydatności tej broni cywilnej - cóż, partyzantka cierpiała na poważne braki w uzbrojeniu i nawet kieszonkowe pistolety są lepsze niż nic. O porządnym sztucerze - często nieróżniącym się od zwykłego wojskowego kb - nie wspominając.
|
|
6 na 8 | hubin (2274 punktów) | Ciekawe dane, doskonały przykład jak bardzo mozna się mylić posługując się nawet doskonale opracowanymi danymi...
Ile przypadków postrzelenia/strzelanin w szkołach lub okolicach w 3 RP miało miejsce? Autentycznie nie wiem ale skoro słyszałem jedynie o 1 takim przypadku którego zresztą sprawcą był naucziciel a ofiarą jego niespełniona miłość to wnioskuję, że kraj bez powszechnego dostępu do broni jest lepszym miejscem do życia.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Ile przypadków postrzelenia/strzelanin w szkołach lub okolicach w 3 RP miało miejsce? Autentycznie nie wiem ale skoro słyszałem jedynie o 1 takim przypadku którego zresztą sprawcą był naucziciel a ofiarą jego niespełniona miłość to wnioskuję, że kraj bez powszechnego dostępu do broni jest lepszym miejscem do życia.
Myślisz, że brak powszechnego dostępu do broni powstrzymuje bandytów przed zdobyciem czegokolwiek? Co najwyżej trochę utrudnia. Jak ktoś dobrze szuka, to broń zdobędzie, wybór jest spory. Od przerabianej broni sportowej i myśliwskiej, po eksponaty z II WŚ a nawet przemycane kałasze czy inny ciekawy sprzęt.
Tak na dobrą sprawę, to mieszkam w mieście w którym kilka tysięcy ludzi przy odrobinie wysiłku mogłoby zdobyć materiały wybuchowe. Mieszkam w Jastrzębiu-Zdroju, mieście górników. W kopalniach używa się materiałów wybuchowych które od czasu do czasu górnicy wynoszą. Na szczęście nie używają ich do wysadzania ludzi w powietrze, najczęściej ogłuszają nimi ryby. Chociaż był kiedyś przypadek, że uczeń przyniósł takie cuś do szkoły i z kolegą postanowił pobawić się tym na szkolnym boisku. Rękę udało się uratować.
|
|
|  | | Scarabaeus (2198 punktów) |
>Myślisz, że brak powszechnego dostępu do broni powstrzymuje bandytów przed zdobyciem czegokolwiek?
Myślę, że nie. Może jednak zbyt łatwy dostęp do broni czyni z niektórych przestępców?
|
|
| |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >>Myślisz, że brak powszechnego dostępu do broni powstrzymuje bandytów przed zdobyciem czegokolwiek? >Myślę, że nie. Może jednak zbyt łatwy dostęp do broni czyni z niektórych przestępców?
Równie dobrze można powiedzieć, że fakt, że każdy z nas posiada w kuch nóż, czyni z nas nożowników.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Równie dobrze można powiedzieć, że fakt, że każdy z nas posiada w kuch nóż, czyni z nas nożowników.
Równie dobrze można powiedzieć, że łatwy dostęp do alkoholu i samochodu nie wpływa na bezpieczeństwo na drodze.
Zagrożenia należy dostrzegać a nie ignorować. Jeżeli zabić/bronić możesz się nożem to poco Ci broń palna?
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Równie dobrze można powiedzieć, że łatwy dostęp do alkoholu i samochodu nie wpływa na bezpieczeństwo na drodze.
Bo nie wpływa. Prohibicja w USA pokazała, że ludzie zawsze znajdą drogę wokół ewentualnego zakazu,
>Zagrożenia należy dostrzegać a nie ignorować. Jeżeli zabić/bronić możesz się nożem to poco Ci broń palna?
Różnica polega na tym, że bandyta ma dostęp do broni, bo zdobędzie broń palną w nielegalny sposób. Ja, zwyczajny obywatel nie mam dostępu do broni i nie mam ochoty rzucać się z nożem na kogoś z pistoletem.
No, ale noże, trutki na szczury, a nawet czwarte piętra (bo można z nich skoczyć, albo kogoś zrzucić) to są zagrożenia. Mamy to wszystko wyeliminować?
|
|
|  | 2 na 4 | hubin (2274 punktów) |
>Myślisz, że brak powszechnego dostępu do broni powstrzymuje bandytów przed zdobyciem czegokolwiek? Wiesz akurat bandyci nie strzelają do mnie, do osób postronnych też raczej nieczęsto. Psychopaci natomiast w rodzaju Brevika i większości masowych tragedii ostatnich lat jak najbardziej, dodatkowo używali często legalnej broni...
>Jak ktoś dobrze szuka, to broń zdobędzie, wybór jest spory. Od przerabianej broni sportowej i myśliwskiej, po eksponaty z II WŚ a nawet przemycane kałasze czy inny ciekawy sprzęt. Tak samo jak prawie wszystko inne, jeżeli jesteś szefem mafii możesz mieć nawet niewolnicę bądź niewolnika ale nikt nie postuluje przywrócenia legalności niewolnictwa...
Broń nie jest potrzebna żadnemu normalnemu człowiekowi w naszym kraju, osobiście ograniczyłbym nawet obecne przepisy do służb i sportowców ale tym stricte broń sportową nie tylko kaliber...
Znam kilku posiadaczy broni, każdemu z nich winna być ona zabrana, łącznie z funkcjonariuszami.
@Selanos odnośnie noży Nie dostrzegasz podstawowej różnicy siła rażenia broni palnej jest bez porównania większa, nożem nie jest tak łatwo zadźgać, jeżeli sobie wyobrazisz, że każdy z tych furiatów którzy to robią będzie mógł legalnie posiadać broń liczba ofiar takich zbrodni też wzrośnie...
Nie wiem czemu tak chcecie porównań do noży ich praktyczne zastosowanie nie podlega wątpliwości, w przeciwieństwie do broni palnej, siła rażenia jest bez porównania mniejsza. Użycie broni białej jest zresztą znacznie trudniejsze, a potencjalna ofiara ma większe możliwości obrony przed tym zagrożeniem.
Podaj mi jedno praktyczne i użyteczne zastosowanie broni palnej niezwiązane z przemocą (sport się nie liczy, polowania to też nie ta część świata - ,tu to raczej bezsensowna przemoc).
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Wiesz akurat bandyci nie strzelają do mnie, do osób postronnych też raczej nieczęsto. >Psychopaci natomiast w rodzaju Brevika i większości masowych tragedii ostatnich lat jak >najbardziej, dodatkowo używali często legalnej broni...
Gdyby na tej wyspie była chociaż jedna osoba która ma broń i potrafi ją użyć, to Brevik nie zabiłby tylu ludzi. A Brevik to powalony typ, zakaz czy nie, on i tak zdobyłby broń.
>Tak samo jak prawie wszystko inne, jeżeli jesteś szefem mafii możesz mieć nawet niewolnicę bądź niewolnika ale nikt nie postuluje przywrócenia legalności niewolnictwa...
Tylko tym niewolnikiem bądź tą niewolnicą nie będzie mnie atakował. A ja nie będę miał niewolnika do obrony. Za to z bronią palną jest inaczej.
>Podaj mi jedno praktyczne i użyteczne zastosowanie broni palnej niezwiązane z przemocą (sport się nie liczy, polowania to też nie ta część świata - ,tu to raczej bezsensowna przemoc).
Polowania to nie ta część świata? W tej chwili w moim ogrodzie w mieście liczącym dziewięćdziesiąt tysięcy mieszkańców są bażanty! Ale nie o tym...
Ponieważ obrona własnego życia, zdrowia bądź własności przy pomocy broni palnej wiąże się z przemocą a Pan nie chce przykładu zastosowania broni związanego z przemocą, jedyny pomysł jaki przyszedł mi do głowy, to użycie broni palnej jako dziurkacza do papieru. Chociaż to może być trochę niepraktyczne...
|
|
| |  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Podaj mi jedno praktyczne i użyteczne zastosowanie broni palnej niezwiązane z przemocą (sport się nie liczy, polowania to też nie ta część świata - ,tu to raczej bezsensowna przemoc).
Relaks. Miał Pan kiedyś doświadczenie z bronią? Strzelanie - ale nie tylko, także cała "kultura broni": czyszczenie, konserwacja, etc. - jest jedną z najbardziej relaksujących rzeczy, jaką kiedykolwiek robiłem. Z całkowicie zrozumiałego względu, jakim jest bezpieczeństwo, obchodzenie się z bronią wymaga całkowitego skupienia i poświęcenia absolutnie całej uwagi. W ten sposób wszystkie powszednie "stresy" schodzą na plan dalszy a po dwugodzinnej "sesji" z bronią można powrócić do codzienności nabrawszy odpowiedniego dystansu. Wspaniały sposób na utrzymanie higieny psychicznej.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| | |  | 3 na 5 | Kuba K. (3909 punktów) | >>Podaj mi jedno praktyczne i użyteczne zastosowanie broni palnej niezwiązane z przemocą (sport się nie liczy, polowania to też nie ta część świata - ,tu to raczej bezsensowna przemoc). >Relaks. Miał Pan kiedyś doświadczenie z bronią? Strzelanie - ale nie tylko, także cała "kultura broni": czyszczenie, konserwacja, etc. - jest jedną z najbardziej relaksujących rzeczy, jaką kiedykolwiek robiłem.
Mogę się z tym po części zgodzić, ale w tym celu wystarczy posiadanie broni typowo sportowej - pneumatycznej, czy małokalibrowej, o niskiej energii pocisku. Uprawiałem kiedyś strzelectwo sportowe (karabin pneumatyczny), więc Twoje odczucia nie są mi obce. Ale jestem wrogiem wprowadzania prawa do powszechnego posiadania broni. I zgadzam się z jednym z przedmówców, że w naszym kraju znaczna część posiadaczy takowej to psychopaci, którzy nigdy nie powinni dostać zezwolenia.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Dean11 (302 punktów) |
>Mogę się z tym po części zgodzić, ale w tym celu wystarczy posiadanie broni typowo sportowej - pneumatycznej, czy małokalibrowej, o niskiej energii pocisku. Uprawiałem kiedyś strzelectwo sportowe (karabin pneumatyczny), więc Twoje odczucia nie są mi obce. Ale jestem wrogiem wprowadzania prawa do powszechnego posiadania broni. I zgadzam się z jednym z przedmówców, że w naszym kraju znaczna część posiadaczy takowej to psychopaci, którzy nigdy nie powinni dostać zezwolenia.
Teza, że w Polsce znaczna część posiadaczy broni to psychopaci wymagałaby jednak pewnego uzasadnienia...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >>(...) jestem wrogiem wprowadzania prawa do powszechnego posiadania broni. I zgadzam się z jednym z przedmówców, że w naszym kraju znaczna część posiadaczy takowej to psychopaci, którzy nigdy nie powinni dostać zezwolenia. >Teza, że w Polsce znaczna część posiadaczy broni to psychopaci wymagałaby jednak pewnego uzasadnienia...
Masz rację, więc może uściślę - większość znanych mi posiadaczy broni to albo psychopaci, albo osoby z okolic tzw. "border line".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>>(...) jestem wrogiem wprowadzania prawa do powszechnego posiadania broni. I zgadzam się z jednym z przedmówców, że w naszym kraju znaczna część posiadaczy takowej to psychopaci, którzy nigdy nie powinni dostać zezwolenia. >>Teza, że w Polsce znaczna część posiadaczy broni to psychopaci wymagałaby jednak pewnego uzasadnienia... >Masz rację, więc może uściślę - większość znanych mi posiadaczy broni to albo psychopaci, albo osoby z okolic tzw. "border line". > Suponuję, że jesteś z wykształcenie psychiatrą/psychologiem zatem uczciwość zawodowa (no i kwestia odpowiedzialności za porządek publiczny) wymagałaby zawiadomienia Policji tak aby ta mogła zażądać przeprowadzenia stosowanych badań u delikwentów a potem cofnąć im pozwolenia.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Kuba K. (3909 punktów) | >Suponuję, że jesteś z wykształcenie psychiatrą/psychologiem zatem uczciwość zawodowa (no i kwestia odpowiedzialności za porządek publiczny) wymagałaby zawiadomienia Policji tak aby ta mogła zażądać przeprowadzenia stosowanych badań u delikwentów a potem cofnąć im pozwolenia.
Nie, nie jestem. Jestem lekarzem, zarówno z wykształcenia, jak i wykonywanego zawodu. Masz jednak rację - w przypadku, gdybym u któregoś ze znanych mi amatorów broni zauważył potencjalnie niebezpieczne zachowania, pewnie podjąłbym jakieś kroki. Ale, jak się zapewne domyślasz, jest pewna subtelna różnica, pomiędzy moimi wrażeniami, a spełnieniem formalnych przesłanek, aby przyznać komuś, bądź odebrać pozwolenie na broń. Znani mi posiadacze oręża (nie licząc myśliwych, bo ci mają nieco odmienne motywacje), to najczęściej zakompleksieni faceci, którzy chcą sobie dodać powagi i pewniej się poczuć. A zaburzenia osobowości, to nie choroba psychiczna, albo rzecz, którą łatwo wychwycić podczas standardowych badań wykonywanych przed przyznaniem pozwolenia. Więc pozwolę sobie pozostać przy stwierdzeniu, że czuję się znacznie bezpieczniej, gdy dostęp do broni jest w jak największym stopniu ograniczony. Z ofiarami przemocy mam czasem do czynienia na gruncie zawodowym i jakoś nie wpływa to na moją chęć uzbrajania się rewolwer magnum, co podkreślam też w innych wypowiedziach zamieszczonych w tym wątku.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | > A zaburzenia osobowości, to nie choroba psychiczna, albo rzecz, którą łatwo wychwycić podczas standardowych badań wykonywanych przed przyznaniem pozwolenia. Więc pozwolę sobie pozostać przy stwierdzeniu, że czuję się znacznie bezpieczniej, gdy dostęp do broni jest w jak największym stopniu ograniczony. Z ofiarami przemocy mam czasem do czynienia na gruncie zawodowym i jakoś nie wpływa to na moją chęć uzbrajania się rewolwer magnum, co podkreślam też w innych wypowiedziach zamieszczonych w tym wątku.> Wiesz, gdyby patrzył na ogół z perspektyw własnego zawodu to chyba bym ustawił ckm w ogródku  . A odnośnie zaburzeń itp. - jest taki żart, nie ma zdrowych psychicznie, są tylko jeszcze nie zdiagnozowani. Pech chce, że to samo można odnieść choćby do policjanta - tylko wtedy wpadniemy już w paranoję...
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > Wiesz, gdyby patrzył na ogół z perspektyw własnego zawodu to chyba bym ustawił ckm w ogródku .Zaciekawiłeś mnie  > A odnośnie zaburzeń itp. - jest taki żart, nie ma zdrowych psychicznie, są tylko jeszcze nie zdiagnozowani. Pech chce, że to samo można odnieść choćby do policjanta - tylko wtedy wpadniemy już w paranoję...Masz rację. Nikt nie jest do końca "zdrowy". Ale policjanci podlegają jednak dość szczegółowej kontroli i nadzorowi, ponadto są w określony sposób przygotowani do posiadania broni i jej użycia w pewnych sytuacjach. Pewne narzędzia, przydatne fachowcom, podlegają jednak reglamentacji - tak jest na przykład z pewnymi lekami, dostępnymi jedynie w szpitalach. Nie mam nic przeciwko posiadaniu broni przez osoby, którym jest to potrzebne do wykonywania zawodu - żołnierzom, policjantom, konwojentom, itp. Jak ktoś sobie chce postrzelać np. na strzelnicy biathlonowej, to też niech sobie to robi na zdrowie. Myśliwych co prawda nie lubię, ze względów etyczno - moralnych, ale oni też nie stanowią problemu. Natomiast powszechny, praktycznie nielimitowany dostęp do broni, jaki postulują co niektórzy uczestnicy tej dyskusji, to, moim zdaniem kompletne nieporozumienie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >Masz rację. Nikt nie jest do końca "zdrowy". Ale policjanci podlegają jednak dość szczegółowej kontroli i nadzorowi, ponadto są w określony sposób przygotowani do posiadania broni i jej użycia w pewnych sytuacjach.
Nie są. Niestety. Poziom zarówno wyszkolenia jak i doświadczenia naszej Policji leci na twarz. Pogadaj ze znajomymi policjantami... Nadzór zaś na zdrowiem psychicznym czy nałogami to fikcja - kolegę się często "kryje" a policjanci bojąc się stygmatyzacji i konsekwencji zawodowych omijają psychologów szerokim łukiem...
>Pewne narzędzia, przydatne fachowcom, podlegają jednak reglamentacji - tak jest na przykład z pewnymi lekami, dostępnymi jedynie w szpitalach.
Wiesz - jakby policjant był edukowany tyle czasu co lekarz...
> Nie mam nic przeciwko posiadaniu broni przez osoby, którym jest to potrzebne do wykonywania zawodu - żołnierzom, policjantom, konwojentom, itp.
Nie widzę sprzeczności pomiędzy ich uprawnieniami a prawami osób cywilnych - sugerowałbym jedynie zaostrzenie wymagań dla osób używających broni "zawodowo" bo teraz to jest parodia.
> Natomiast powszechny, praktycznie nielimitowany dostęp do broni, jaki postulują co niektórzy uczestnicy tej dyskusji, to, moim zdaniem kompletne nieporozumienie.
Kto taki? Ja nie postuluję takowego.
|
|
| |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Użycie broni białej jest zresztą znacznie trudniejsze, a potencjalna ofiara ma większe możliwości obrony przed tym zagrożeniem.
A jakie?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>Użycie broni białej jest zresztą znacznie trudniejsze, a potencjalna ofiara ma większe możliwości obrony przed tym zagrożeniem. >A jakie?
No na filmach przecież pokazują - ten, tego no karata i kunga fu! Mój instruktor karate jako najlepszą kombinację polecał dwa razy w tors i potem poprawić w głowę. Optymalnie 9 mm Para.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | A poważniej?
|
|
| | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >A poważniej? > Poważnie było zdanie drugie. Przeciwko nożowi nie ma innego sensownego sposobu obrony niż broń palna - zgoda na jakiekolwiek zwarcie (niezbędne przy walce z gołymi rękami czy nawet bronią białą) z przeciwnikiem uzbrojonym w nóż i mającym choćby minimalne pojęcie jak nim walczyć to zgoda na ciężkie rany lub śmierć. Oczywiście jest opcja aby nosić szablę czy inny wynalazek ale tym trzeba umieć fechtować - a to dość trudna sztuka. Pomijam praktyczność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Przeciwko nożowi nie ma innego sensownego sposobu obrony niż broń palna (...)
Jest - uciec gdzie pieprz rośnie miast wdawać się w bójkę.
|
|
| | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Przeciwko nożowi nie ma innego sensownego sposobu obrony niż broń palna (...) >Jest - uciec gdzie pieprz rośnie miast wdawać się w bójkę. > Jest pewien kłopot - bójka to z definicji starcie dwóch osób dążących do konfrontacji zaś nie kojarzę aby osoby chętne dopuścić się pobicia, rozboju czy pospolitego zabójstwa (tudzież ciężkiego uszkodzenia ciała z definicji dopuszczały ucieczkę potencjalnej ofiary. W większości przypadków nie jest to opcja - z przyczyn nazwijmy je taktycznych (miejsce napadu, przewaga liczebna) czy też zdolność ofiary do ucieczki szybszej niż ewentualny pościg.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | >>>Przeciwko nożowi nie ma innego sensownego sposobu obrony niż broń palna (...) >>Jest - uciec gdzie pieprz rośnie miast wdawać się w bójkę. >> >Jest pewien kłopot - bójka to z definicji starcie dwóch osób dążących do konfrontacji
To może zamiast słowa bójka użyjmy słowa szarpanina, żeby formalności stało się zadość, OK?
> (...) nie kojarzę aby osoby chętne dopuścić się pobicia, rozboju czy pospolitego zabójstwa (tudzież ciężkiego uszkodzenia ciała z definicji dopuszczały ucieczkę potencjalnej ofiary. W większości przypadków nie jest to opcja - z przyczyn nazwijmy je taktycznych (miejsce napadu, przewaga liczebna) czy też zdolność ofiary do ucieczki szybszej niż ewentualny pościg.
Nie zgadzam się z Tobą. W części przypadków być może tak jest, ale duża część przypadków zranienia jakimś niebezpiecznym narzędziem poprzedzona jest konfrontacją, której "ofiara" mogłaby uniknąć. Niestety, "honor" nie pozwala wziąć nóg za pas, co może jest i szlachetne, ale kompletnie nieracjonalne. Duża część ofiar noża, to albo tzw. "konsmeni" (wspóbiesiadnicty w zakresie picia alkoholu) albo też uczestnicy awantur domowych, waśni sąsiedzkich itp. Mało jest sytuacji typu "zaczaili się, napadli i zabili". Policjanci wręcz mawiają z nieco wisielczym humorem, że duża część zabójstw to swoista forma "autoregulacji" pogłowia pewnych specyficznych środowisk. Oczywiście, w świetle prawa zabójstwo, to zabójstwo, ale w polskich warunkach przeciętny obywatel ma raczej małe szanse na stanie się ofiarą jakiegoś przestępstwa z użyciem przemocy.
|
|
| | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >Nie zgadzam się z Tobą. W części przypadków być może tak jest, ale duża część przypadków zranienia jakimś niebezpiecznym narzędziem poprzedzona jest konfrontacją, której "ofiara" mogłaby uniknąć. Niestety, "honor" nie pozwala wziąć nóg za pas, co może jest i szlachetne, ale kompletnie nieracjonalne. Duża część ofiar noża, to albo tzw. "konsmeni" (wspóbiesiadnicty w zakresie picia alkoholu) albo też uczestnicy awantur domowych, waśni sąsiedzkich itp. Mało jest sytuacji typu "zaczaili się, napadli i zabili". Policjanci wręcz mawiają z nieco wisielczym humorem, że duża część zabójstw to swoista forma "autoregulacji" pogłowia pewnych specyficznych środowisk. Oczywiście, w świetle prawa zabójstwo, to zabójstwo, ale w polskich warunkach przeciętny obywatel ma raczej małe szanse na stanie się ofiarą jakiegoś przestępstwa z użyciem przemocy.
Ale piszesz cały czas o bójce - "honorowe" zachowanie po alkoholu zakwalifikuje się w 99% przypadków na bójkę i tyle. Z punktu widzenia prawa (jeśli by jednak to bójka nie była) to osoba zaatakowana ma prawo do obrony koniecznej i tyle. Jeśli oceni źle sytuację (podejmie walkę zamiast uciekać choć taka możliwość istnieje) - cóż, konsekwencje tego błędu poniesie ona sama. Ponadto to jest specyfika pewnych przestępstw, że dotykają określonych środowisk - jeśli dobrze pamiętam to bodajże w Filadelfii ponad 90 % ofiar zabójstw to były osoby uprzednio karane...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Ale piszesz cały czas o bójce - "honorowe" zachowanie po alkoholu zakwalifikuje się w 99% przypadków na bójkę i tyle. Z punktu widzenia prawa (jeśli by jednak to bójka nie była) to osoba zaatakowana ma prawo do obrony koniecznej i tyle. Jeśli oceni źle sytuację (podejmie walkę zamiast uciekać choć taka możliwość istnieje) - cóż, konsekwencje tego błędu poniesie ona sama. Ponadto to jest specyfika pewnych przestępstw, że dotykają określonych środowisk - jeśli dobrze pamiętam to bodajże w Filadelfii ponad 90 % ofiar zabójstw to były osoby uprzednio karane... > Piszę o tym, jak to wygląda w polskiej rzeczywistości. Przez kilkanaście lat pracy w zawodzie mógłbym na palcach jednej ręki policzyć ofiary przestępstw z użyciem przemocy, z którymi się zetknąłem zawodowo i które można byłoby zaliczyć do grupy całkowicie przypadkowych osób, dotkniętych przemocą. A uczestników bójek, waśni sąsiedzkich, awantur domowych, "ustawek" i regulowania bandyckich porachunków, którzy z przeróżnymi obrażeniami trafiają do szpitala nie zdołałbym policzyć. Więc podchodzę z dużą nieufnością do wszelkich statystyk, bo mam wrażenie, że liczby potrafią czasem solidnie wykrzywić rzeczywistość.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >Piszę o tym, jak to wygląda w polskiej rzeczywistości. Przez kilkanaście lat pracy w zawodzie mógłbym na palcach jednej ręki policzyć ofiary przestępstw z użyciem przemocy, z którymi się zetknąłem zawodowo i które można byłoby zaliczyć do grupy całkowicie przypadkowych osób, dotkniętych przemocą. A uczestników bójek, waśni sąsiedzkich, awantur domowych, "ustawek" i regulowania bandyckich porachunków, którzy z przeróżnymi obrażeniami trafiają do szpitala nie zdołałbym policzyć. Więc podchodzę z dużą nieufnością do wszelkich statystyk, bo mam wrażenie, że liczby potrafią czasem solidnie wykrzywić rzeczywistość. > Widzisz a ja takich przypadkowych osób trochę znam, na czele z kolegą którego "poczęstowano" na przystanku kiedy wracał do domu ciężkim narzędziem w celu odciążenia go od portfela. Uszkodzenie czaszki z efektami ubocznymi (dobrze, że oko całe). Jakkolwiek statystycznie zgadzam się, że ofiarą przestępstw pada zwykle osoba ze "środowiska" - siłą rzeczy, która broni legalnej nie dostanie.
Zresztą akurat motywacja "obronna" w Polsce nie jest zbyt istotna choć była jakieś 15-20 lat temu z kilkuset tysięczną grupą naiwnych wierzących w pistolety gazowe...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Widzisz a ja takich przypadkowych osób trochę znam, na czele z kolegą którego "poczęstowano" na przystanku kiedy wracał do domu ciężkim narzędziem w celu odciążenia go od portfela.
Nie twierdzę, że takowych nie ma, uważam jedynie, że takie przypadki stanowią raczej margines, który trudno traktować jako argument za zwiększeniem dostępu do broni palnej.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>Widzisz a ja takich przypadkowych osób trochę znam, na czele z kolegą którego "poczęstowano" na przystanku kiedy wracał do domu ciężkim narzędziem w celu odciążenia go od portfela. >Nie twierdzę, że takowych nie ma, uważam jedynie, że takie przypadki stanowią raczej margines, który trudno traktować jako argument za zwiększeniem dostępu do broni palnej. > Ja akurat tak - choć z równoczesnym podniesieniem wymagań dla osób z prawem do noszenia broni. Nie wiem jakim jesteś strzelcem ale weź je sobie kiedyś na strzelnicę i sprawdź jak "trudne" są do spełnienia...
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | dorias (722 punktów) | > >A poważniej?> >> Poważnie było zdanie drugie. Przeciwko nożowi nie ma innego sensownego sposobu obrony niż broń palna - zgoda na jakiekolwiek zwarcie (niezbędne przy walce z gołymi rękami czy nawet bronią białą) z przeciwnikiem uzbrojonym w nóż i mającym choćby minimalne pojęcie jak nim walczyć to zgoda na ciężkie rany lub śmierć. Oczywiście jest opcja aby nosić szablę czy inny wynalazek ale tym trzeba umieć fechtować - a to dość trudna sztuka. Pomijam praktyczność.www.fightt(*)na_Przed_Napastnikiem_Z_Nozem/polecam obejrzeć i poczytać choćby o aikido.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | > www.fightt(*)na_Przed_Napastnikiem_Z_Nozem/> polecam obejrzeć i poczytać choćby o aikido.Tiaaa... Jeśli ktoś mnie na ulicy zaatakuje nożem, to też go poproszę, żeby zatrzymał rękę tuż przed ciosem i pozwolił mi ją złapać. Jak na treningach. A potem to już będę się mogła popisywać do upojenia. Próbowałeś kiedyś ćwiczyć coś takiego? Spróbuj. Poproś kogoś, żeby faktycznie zadał cios, a nie tylko podał ci rękę. Zobaczysz, czy uda ci się wykonać choćby najprostszą sztuczkę. A to ciągle będzie sytuacja, w której wiesz, że atak nastąpi i przez cały czas widzisz broń.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | dorias (722 punktów) | >Tiaaa... Jeśli ktoś mnie na ulicy zaatakuje nożem, to też go poproszę, żeby zatrzymał rękę tuż przed ciosem i pozwolił mi ją złapać. Jak na treningach. A potem to już będę się mogła popisywać do upojenia. >Próbowałeś kiedyś ćwiczyć coś takiego? Spróbuj. Poproś kogoś, żeby faktycznie zadał cios, a nie tylko podał ci rękę. Zobaczysz, czy uda ci się wykonać choćby najprostszą sztuczkę. >A to ciągle będzie sytuacja, w której wiesz, że atak nastąpi i przez cały czas widzisz broń.
To tylko pokazuje obronę w jednej konkretnej sytuacji.
Tak się składa że akurat trenuje coś aikido ponad 7 lat i jakoś napastnika z nożem czy innym przedmiotem w ręce się nie obawiam. wbrew pozorom podstawowych technik obrony da się nauczyć w tydzień a w miesiąc je opanować wystarczająco aby obronić się przed kimś kto nie jest specjalnie szkolony do walk tego rodzaju.
A po ulicach każdy kto atakuje z nożem jest copperfieldem co sprawia że mu broń znika z rączki i nagle pojawia się w drugiej ^^
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | >To tylko pokazuje obronę w jednej konkretnej sytuacji.
Kiedy napastnik sam się podkłada.
>Tak się składa że akurat trenuje coś aikido ponad 7 lat i jakoś napastnika z nożem czy innym przedmiotem w ręce się nie obawiam.
I obyś się nigdy nie zdziwił. Może masz powody, żeby czuć się pewnie, nie mam okazji ocenić, ale sam fakt, że tak się czujesz, jeszcze niczego nie dowodzi. Znam instruktorów z większym doświadczeniem niż twoje, którzy twierdzą, że zaryzykowaliby walkę z kimś uzbrojonym w nóż tylko nie mając innego wyboru. Jakoś tak to bywa, że im więcej człowiek potrafi, tym większej nabiera pokory. Ciekawe, kto ma rację, ty czy oni?
>wbrew pozorom podstawowych technik obrony da się nauczyć w tydzień a w miesiąc je opanować wystarczająco aby obronić się przed kimś kto nie jest specjalnie szkolony do walk tego rodzaju.
Nie musi być "szkolony". Wystarczy, że dźgnie wystarczająco szybko.
>A po ulicach każdy kto atakuje z nożem jest copperfieldem co sprawia że mu broń znika z rączki i nagle pojawia się w drugiej ^^
Wystarczy, że "kładzie" ostrze na nadgarstku albo trzyma tuż przy boku. W słabym świetle może zdążysz zauważyć błysk, kiedy już będzie w ruchu. Za mało czasu na reakcję, chyba, że trenujesz od lat i masz wyrobione odruchy, a nawet wtedy raczej skaleczeń nie unikniesz. I nie, miesiąc na to nie wystarczy, chyba, że mówimy o warunkach sali treningowej, kiedy wiesz dokładnie, jaką technikę twój partner ma zamiar wykonać.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | dorias (722 punktów) | >I obyś się nigdy nie zdziwił. Może masz powody, żeby czuć się pewnie, nie mam okazji ocenić, ale sam fakt, że tak się czujesz, jeszcze niczego nie dowodzi. Znam instruktorów z większym doświadczeniem niż twoje, którzy twierdzą, że zaryzykowaliby walkę z kimś uzbrojonym w nóż tylko nie mając innego wyboru. Jakoś tak to bywa, że im więcej człowiek potrafi, tym większej nabiera pokory.
Wszystko zależy od tego co kto trenuje. Akurat aikido to taka sztuka walki w której techniki służyć mają obronie. i dla kogoś kto regularnie trenuje to przeciętny człowieczek z nożem nie stanowi problemu. Ta pewność bierze się z tego że treningi przy użyciu noża (stępionego specjalnie) były dostanie takim boli i pociąć też może. A jeśli ktoś musi się bronić a boi się tego kawałka żelaza to równie dobrze może dać sobie spokój z obrona.
Nie demonizuj tego noża aż tak bardzo tym bardziej że większość ludzi umie nim pomachać jak cepem.
>Nie musi być "szkolony". Wystarczy, że dźgnie wystarczająco szybko. te szybkie dźgnięcie tez takie łatwe nie jest jeśli stoisz naprzeciwko kogoś.
>Wystarczy, że "kładzie" ostrze na nadgarstku albo trzyma tuż przy boku. W słabym świetle może zdążysz zauważyć błysk, kiedy już będzie w ruchu. Za mało czasu na reakcję, chyba, że trenujesz od lat i masz wyrobione odruchy, a nawet wtedy raczej skaleczeń nie unikniesz.
Skaleczeniem zawsze się ryzykuje w takiej sytuacji tylko czy należy się tego bać?
>I nie, miesiąc na to nie wystarczy, chyba, że mówimy o warunkach sali treningowej, kiedy wiesz dokładnie, jaką technikę twój partner ma zamiar wykonać.
Powiem jeszcze raz i się powtórzę ten miesiąc jeśli chodzi o aikido na podstawy wystarczy tak aby człowiek mógł je skutecznie użyć. Aikido to nie jakieś tam kunfu. W aikido efekty treningów widać bardzo szybko a później już wolniej i to idzie zupełnie na odwrót do innych sztuk walki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) |
>Powiem jeszcze raz i się powtórzę ten miesiąc jeśli chodzi o aikido na podstawy wystarczy tak aby człowiek mógł je skutecznie użyć. Aikido to nie jakieś tam kunfu. >W aikido efekty treningów widać bardzo szybko a później już wolniej i to idzie zupełnie na odwrót do innych sztuk walki. > Mam szczerą nadzieję, że nie trafi Ci się prawdziwe starcie z napastnikiem uzbrojony w nóż. Twoje przekonanie o wartości sztuk walki (a aikido w szczególności) jest niestety niebezpieczne choć przede wszystkim dla Ciebie. A te "skaleczenia", które tak lekceważysz- cóż, najwyraźniej jednak coś z Twoim treningiem jest nie tak...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Amai (3012 punktów) | > >Jakoś tak to bywa, że im więcej człowiek potrafi, tym większej nabiera pokory.> Wszystko zależy od tego co kto trenuje.Ci, których mam na myśli, akurat różne rzeczy, od klasycznych stylów, jak twoje aikido, po te uliczne, których już nawet stylem nie można nazwać. Zdarzało im się też wykorzystać co nieco w praktyce. Podsumowując - wiedzą, o czym mówią. > Akurat aikido to taka sztuka walki w której techniki służyć mają obronie. i dla kogoś kto regularnie trenuje to przeciętny człowieczek z nożem nie stanowi problemu. Ta pewność bierze się z tego że treningi przy użyciu noża (stępionego specjalnie) były dostanie takim boli i pociąć też może.Treningi wyglądały tak, jak na twoim filmiku, czy jak na tym, który zalinkował poniżej Dean11? > Nie demonizuj tego noża aż tak bardzo tym bardziej że większość ludzi umie nim pomachać jak cepem.Wygląda ci to na skomplikowane? > >Wystarczy, że "kładzie" ostrze na nadgarstku albo trzyma tuż przy boku. W słabym świetle może zdążysz zauważyć błysk, kiedy już będzie w ruchu. Za mało czasu na reakcję, chyba, że trenujesz od lat i masz wyrobione odruchy, a nawet wtedy raczej skaleczeń nie unikniesz.> Skaleczeniem zawsze się ryzykuje w takiej sytuacji tylko czy należy się tego bać?Tylko na ostatnią część ostatniego zdania uznałeś za stosowne odpowiedzieć?  W zasadzie mogłabym przekopiować opis spod tego filmiku, wystarczy za komentarz. I może nie ciągnijmy tej rozmowy. Skończy się na powtarzaniu w kółko tych samych argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | emilpromil (184 punktów) | >Skaleczeniem zawsze się ryzykuje w takiej sytuacji tylko czy należy się tego bać? >>I nie, miesiąc na to nie wystarczy, chyba, że mówimy o warunkach sali treningowej, kiedy wiesz dokładnie, jaką technikę twój partner ma zamiar wykonać. >Powiem jeszcze raz i się powtórzę ten miesiąc jeśli chodzi o aikido na podstawy wystarczy tak aby człowiek mógł je skutecznie użyć. Aikido to nie jakieś tam kunfu. >W aikido efekty treningów widać bardzo szybko a później już wolniej i to idzie zupełnie na odwrót do innych sztuk walki. > Poproś jakiegoś przeciętnie sprawnego fizycznie kolegę żeby zaatakował cię markerem (zmywalnym), to obraz sytuacji w walce z nożownikiem będziesz miał przedstawiony graficznie na własnym ciele.
|
|
| | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > >>A poważniej?> >>> >Poważnie było zdanie drugie. Przeciwko nożowi nie ma innego sensownego sposobu obrony niż broń palna - zgoda na jakiekolwiek zwarcie (niezbędne przy walce z gołymi rękami czy nawet bronią białą) z przeciwnikiem uzbrojonym w nóż i mającym choćby minimalne pojęcie jak nim walczyć to zgoda na ciężkie rany lub śmierć. Oczywiście jest opcja aby nosić szablę czy inny wynalazek ale tym trzeba umieć fechtować - a to dość trudna sztuka. Pomijam praktyczność.> www.fightt(*)na_Przed_Napastnikiem_Z_Nozem/> polecam obejrzeć i poczytać choćby o aikido.Epokę fascynacji filmami z Bruce Lee mam za sobą. Praktykę również i ograniczenia sztuk walk są mi dobrze znane. Nawet dobrze uczone aikido (jak zresztą każda inna sztuka walki bez broni) daje mizerne szanse przeciwko choćby takiemu atakowi nożem: www.youtube.com/watch?v=4ah_0gia4A0&feature=relmfu
|
|
| | | | | | | |  | |
| | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > >www.youtube.com/watch?v=4ah_0gia4A0&feature=relmfu> No facet próbował w koride się pobawić z ta kurtka.Nie - usiłował zastosować obronę przy użyciu "narzędzia" jakie miał. Celem filmu przede wszystkim jest pokazanie jak szybki jest atak. Zawsze możesz też postudiować to (polecam "chińską" część"): www.youtube.com/watch?v=qLRmtTbNWe0Choć "rozwiązanie" mnie również nie przekonuje za bardzo - no ale spostrzeżenia są generalnie słuszne.
|
|
| | |  | 2 na 4 | hubin (2274 punktów) |
>A jakie? np Ucieczka, w przypadku broni palnej siła rażenia daje ci znacznie mniejsze szanse na ucieczkę. Po tym jednak co czytam to mam wrażenie, że chłopcy chcą pogadać sobie o tym który ma większego siusiaka i do tego im potrzebna broń...
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>A jakie? >np Ucieczka, w przypadku broni palnej siła rażenia daje ci znacznie mniejsze szanse na ucieczkę. > Parafrazując: Ideologia śmierdzi! > W praktyce ewentualnego napadu - czyli podejścia przez ewentualnego napastnika blisko, ewentualne odwrócenie się plecami może wiele nie dać. Ponadto skąd założenie, że szybciej biegasz od jednego czy większej liczby napastników?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | hubin (2274 punktów) | >W praktyce ewentualnego napadu - czyli podejścia przez ewentualnego napastnika blisko, ewentualne odwrócenie się plecami może wiele nie dać.
Praktyku jak dostaniesz odwrócony pięścią w czaszkę od zwykłego "karka" to też nie zwiejesz, nie wiem gdzie praktykowałeś ale to właśnie rozumiem jako bajania chłopców. Teoryjki które wymyślacie żeby usprawiedliwić swój pociąg do broni są przezabawne.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>W praktyce ewentualnego napadu - czyli podejścia przez ewentualnego napastnika blisko, ewentualne odwrócenie się plecami może wiele nie dać. >Praktyku jak dostaniesz odwrócony pięścią w czaszkę od zwykłego "karka" to też nie zwiejesz, nie wiem gdzie praktykowałeś ale to właśnie rozumiem jako bajania chłopców. >Teoryjki które wymyślacie żeby usprawiedliwić swój pociąg do broni są przezabawne. > Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Trochę trudno polemizować na Twoim poziomie ale nie wątpię, że na nim masz miażdżącą przewagę. W takim razie pokornie wycofuję się z dyskusji człowiekiem w 100 % spełniającym definicję "racjonalisty" tj. człowieka, który jest przekonany, że zawsze ma rację. Wiedzy brak za to przekonanie o słuszności swoich poglądów - gigantyczne.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | maciejo (3492 punktów) | >Trochę trudno polemizować na Twoim poziomie ale nie wątpię, że na nim masz miażdżącą przewagę. W takim razie pokornie wycofuję się z dyskusji człowiekiem w 100 % spełniającym definicję "racjonalisty" tj. człowieka, który jest przekonany, że zawsze ma rację. Wiedzy brak za to przekonanie o słuszności swoich poglądów - gigantyczne. >
Powiedziała osoba, która wniosła "największy" wkład do dyskusji (tej merytorycznej)...
|
|
| | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Trochę trudno polemizować na Twoim poziomie ale nie wątpię, że na nim masz miażdżącą przewagę. W takim razie pokornie wycofuję się z dyskusji człowiekiem w 100 % spełniającym definicję "racjonalisty" tj. człowieka, który jest przekonany, że zawsze ma rację. Wiedzy brak za to przekonanie o słuszności swoich poglądów - gigantyczne. >> >Powiedziała osoba, która wniosła "największy" wkład do dyskusji (tej merytorycznej)...
Cóż - jeśli chcesz porozmawiać o "rozmiarach" itp. to akurat do tej dyskusji "merytorycznej" nie przystąpię...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | maciejo (3492 punktów) | >>>Trochę trudno polemizować na Twoim poziomie ale nie wątpię, że na nim masz miażdżącą przewagę. W takim razie pokornie wycofuję się z dyskusji człowiekiem w 100 % spełniającym definicję "racjonalisty" tj. człowieka, który jest przekonany, że zawsze ma rację. Wiedzy brak za to przekonanie o słuszności swoich poglądów - gigantyczne. >>> >>Powiedziała osoba, która wniosła "największy" wkład do dyskusji (tej merytorycznej)... >Cóż - jeśli chcesz porozmawiać o "rozmiarach" itp. to akurat do tej dyskusji "merytorycznej" nie przystąpię...
O rozmiarach nie ale o broni tak. Jej powszechność stwarza same problemy. Nie dość, że zdarzają się wypadki, to służby bezpieczeństwa interweniując są narażone na dużo większe niebezpieczeństwo. Obecnie w Polsce wywiad policyjny jest z bardzo dużym prawdopodobieństwem w stanie ustalić czy podejrzany ma broń, zanim podjęta zostanie decyzja o wjeździe komuś na chatę. W przypadku gdy broń mają wszyscy każda interwencja to olbrzymie ryzyko. Trzeba by wzywać jednostki AT, a to znacznie większe koszty.
Bandyci po popełnieniu przestępstwa za wszelką cenę chcą się pozbyć broni gdyż jest "spalona". Przy jej powszechności bez trudu mogliby ukraść wiele sztuk i wykorzystać do swoich celów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>>>Trochę trudno polemizować na Twoim poziomie ale nie wątpię, że na nim masz miażdżącą przewagę. W takim razie pokornie wycofuję się z dyskusji człowiekiem w 100 % spełniającym definicję "racjonalisty" tj. człowieka, który jest przekonany, że zawsze ma rację. Wiedzy brak za to przekonanie o słuszności swoich poglądów - gigantyczne. >>>> >>>Powiedziała osoba, która wniosła "największy" wkład do dyskusji (tej merytorycznej)... >>Cóż - jeśli chcesz porozmawiać o "rozmiarach" itp. to akurat do tej dyskusji "merytorycznej" nie przystąpię... >O rozmiarach nie ale o broni tak. >Jej powszechność stwarza same problemy. Nie dość, że zdarzają się wypadki, to służby bezpieczeństwa interweniując są narażone na dużo większe niebezpieczeństwo. Obecnie w Polsce wywiad policyjny jest z bardzo dużym prawdopodobieństwem w stanie ustalić czy podejrzany ma broń, zanim podjęta zostanie decyzja o wjeździe komuś na chatę. W przypadku gdy broń mają wszyscy każda interwencja to olbrzymie ryzyko. Trzeba by wzywać jednostki AT, a to znacznie większe koszty. >Bandyci po popełnieniu przestępstwa za wszelką cenę chcą się pozbyć broni gdyż jest "spalona". Przy jej powszechności bez trudu mogliby ukraść wiele sztuk i wykorzystać do swoich celów. > Teoretycznie obecnie broń (nielegalnie) może mieć każdy przestępca - jaki ma to związek z posiadaniem legalnym? Pomińmy już kazus Blidy gdzie ABW nie "zauważyło", że p. Blida broń legalnie miała... Ponadto nie wiem skąd skok na "wszyscy"? Odpowiednie procedury (w Polsce są b. mocno wyśrubowane) temu zapobiegną i tak. Zresztą jak widać większość nie ma chęci aby broń posiadać zatem w czym problem? Przymusu nie ma i nie będzie. Kradzieże broni legalnej od prywatnych posiadaczy w Polsce to kategoria nieistniejąca - vide ostatnie stanowisko Ruchu Obywatelskiego Posiadaczy Broni w sprawie zmian odnośnie zasad przechowywania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | >Teoretycznie obecnie broń (nielegalnie) może mieć każdy przestępca - jaki ma to związek z posiadaniem legalnym? Pomińmy już kazus Blidy gdzie ABW nie "zauważyło", że p. Blida broń legalnie miała... Ponadto nie wiem skąd skok na "wszyscy"? Odpowiednie procedury (w Polsce są b. mocno wyśrubowane) temu zapobiegną i tak. Zresztą jak widać większość nie ma chęci aby broń posiadać zatem w czym problem? Przymusu nie ma i nie będzie. Kradzieże broni legalnej od prywatnych posiadaczy w Polsce to kategoria nieistniejąca - vide ostatnie stanowisko Ruchu Obywatelskiego Posiadaczy Broni w sprawie zmian odnośnie zasad przechowywania.
Wszystko co piszesz odnosi się do stanu obecnego, a nie do hipotetycznego gdyby złagodzić kryteria dostępu do broni. Jak już zostało tu wydedukowane i jak wskazują statystyki z państw o szerokich możliwościach dostępu do broni, z czasem jednak liczba posiadaczy znacząco wzrasta. Można zauważyć, że to taki samonapędzający się mechanizm - im więcej osób ma, tym na pozostałe osoby jest wywierana większa presja psychiczna by również się zaopatrzyły. Nic dziwnego, że obecnie nie ma problemu kradzieży broni skoro mało kto ją ma! Inna sprawa by była gdyby pistolet mógł mieć w zasadzie każdy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) |
>Wszystko co piszesz odnosi się do stanu obecnego, a nie do hipotetycznego gdyby złagodzić kryteria dostępu do broni. Jak już zostało tu wydedukowane i jak wskazują statystyki z państw o szerokich możliwościach dostępu do broni, z czasem jednak liczba posiadaczy znacząco wzrasta. Można zauważyć, że to taki samonapędzający się mechanizm - im więcej osób ma, tym na pozostałe osoby jest wywierana większa presja psychiczna by również się zaopatrzyły.
Jak można wydedukować z danych dla krajów powiedzmy nam pokrewnych kulturowo (choćby Czechy) czyli europejskich nie jest to teza prawdziwa.
>Nic dziwnego, że obecnie nie ma problemu kradzieży broni skoro mało kto ją ma! Inna sprawa by była gdyby pistolet mógł mieć w zasadzie każdy.
Dobrze by było wykazać, że podstawowym źródłem zdobycia broni są (lub mogą być - przy zachowaniu podstawowych zasad przechowywania) prywatni jej posiadacze. Statystycznie rzecz ujmując - vide wzmiankowane już wystąpienie ROMB oraz dostępne na stronie KGP dane statystyczne odnośnie broni utraconej: głównym źródłem będzie prędzej policjant czy inna formacja uzbrojona zgubiwszy służbowy pistolet niż osoba prywatna. Wedle danych podawanych przez KGP (za forum bron.Iweb) dla wszystkich posiadaczy broni (także osób "nieprywatnych" tj. klubów, straży uzbrojonych, policji itp))
>Dane dla art. 279 kk §1 - kradzież z włamaniem wg głównego przedmiotu przestępstwa - >broń, amunicja (czyli także tylko amunicja)
>ROK/przest. stwierdzone 2006/46 2007/39 2008/31 2009/44
>Dane dla art. 278 kk - kradzież cudzej rzeczy wg głównego przedmiotu przestępstwa - >broń, amunicja (czyli także tylko amunicja) - tutaj nie chodzi o przełamanie >jakichkolwiek zabezpieczeń czyli szaf to nie dotyczy.
>ROK/przest. stwierdzone 2006 / 42 2007 /36 2008 / 30 2009 / 26
Skala jest znikoma i zwiększenie prywatnego posiadanie nawet o drugie tyle co jest - czyli powiedzmy dodatkowe 150 tys. posiadaczy niewiele tu zmieni bo większość broni to i tak broń "instytucjonalna".
Oczywiście pomijam takie źródła jak niesławny przypadek katowicki gdzie bliżej niezidentyfikowana liczba broni została przez przedsiębiorczych policjantów jedynie fikcyjnie zezłomowana...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >>Wszystko co piszesz odnosi się do stanu obecnego, a nie do hipotetycznego gdyby złagodzić kryteria dostępu do broni. Jak już zostało tu wydedukowane i jak wskazują statystyki z państw o szerokich możliwościach dostępu do broni, z czasem jednak liczba posiadaczy znacząco wzrasta. Można zauważyć, że to taki samonapędzający się mechanizm - im więcej osób ma, tym na pozostałe osoby jest wywierana większa presja psychiczna by również się zaopatrzyły. >Jak można wydedukować z danych dla krajów powiedzmy nam pokrewnych kulturowo (choćby Czechy) czyli europejskich nie jest to teza prawdziwa.
Wszystko zależy o jakim stopniu ułatwień w dostępie do broni się mówi. Zupełna powszechność posiadania broni w końcu po latach doprowadzi do nasycenia się społeczeństwa - patrz USA. W Czechach mimo wszystko aż tak łatwo o broń nie jest.
Mam też pytanie po co tak naprawdę ta broń. Wszystkie statystyki wskazują, że liczba przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu maleje, a wykrywalność sprawców rośnie. Wobec tego maleje też sens noszenia broni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) |
>>Jak można wydedukować z danych dla krajów powiedzmy nam pokrewnych kulturowo (choćby Czechy) czyli europejskich nie jest to teza prawdziwa. >Wszystko zależy o jakim stopniu ułatwień w dostępie do broni się mówi. Zupełna powszechność posiadania broni w końcu po latach doprowadzi do nasycenia się społeczeństwa - patrz USA. W Czechach mimo wszystko aż tak łatwo o broń nie jest. >Mam też pytanie po co tak naprawdę ta broń. Wszystkie statystyki wskazują, że liczba przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu maleje, a wykrywalność sprawców rośnie. Wobec tego maleje też sens noszenia broni. >
Statystyka dla Czech (z liberalnym prawem do noszenia broni) i Niemiec: - liczba pozwoleń na 1000 osób: odpowiednio 30,3 i ok. 40. - liczba sztuk broni na 1000 osób: odpowiednio 61,8 i ok. 120.
Polska: 4,1 i odpowiednio 7,7 na 1000 osób.
Co do łatwości nabywania broni - nie wiem czy w Czechach jest jakoś trudniej niż w USA (zakładam, że jest bo np. funkcjonuje globalny rejestr broni) ale w USA dostęp do broni ma 200 lat zaś w Czechach mniej niż 20. Ilość broni w społeczeństwie nie jest wyłącznie pochodną łatwości jej nabycia.
A to czy ktoś nosi (jeśli legalnie może) broń czy nie jest kwestią jego decyzji aby przyjąć na siebie określone ograniczenia i wymogi, począwszy od sposobu ubierania się a na ograniczenia w postaci niemożności wypicia wina do obiadu w restauracji. Jeśli ktoś uzna, że nie warto - to jego prawo. Jeśli chce - również.
Zresztą noszenie broni i tak jest zjawiskiem wtórnym do prawa do jej posiadania - choćby dlatego, że noszenie w praktyce dotyczy broni krótkiej.
|
|
| |  | | Dean11 (302 punktów) |
>Podaj mi jedno praktyczne i użyteczne zastosowanie broni palnej niezwiązane z przemocą (sport się nie liczy, polowania to też nie ta część świata - ,tu to raczej bezsensowna przemoc). > Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Można wiedzieć czemu sport się nie liczy?
|
|
| | |  | 1 na 1 | hubin (2274 punktów) |
>Można wiedzieć czemu sport się nie liczy?
Sport strzelecki uprawiasz tylko i wyłącznie na strzelnicy, posiadanie tej broni poza strzelnicą nie ma uzasadnienia, tymczasem spora część broni sportowej to normalna broń dostosowana do sportowego kalibru. Zdobywane pozwolenia/licencje sportowe służą często jedynie posiadaniu broni jako takiej. Jeżeli ktoś chodzi z rewolwerem pod pachą to nie jest to żaden sport, mimo wymogów dotyczących przechowywania broni sportowej realia są niestety inne...
Strzelałem sportowo, widziałem kolesi biegających z bronią "sportową" w kaburach bronią która nie nadawała się do żadnego rodzaju zawodów strzeleckich o jakich słyszałem...
Sportowcy mają dostęp do broni, dużo większy niż by to wynikało z racji uprawianych dyscyplin, część broni sportowej sprzedawanej w naszym kraju nawet nie udaje, że jest bronią sportową.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | >Nie dostrzegasz podstawowej różnicy siła rażenia broni palnej jest bez porównania większa, nożem nie jest tak łatwo zadźgać (...)
Już nie mówiąc o przeszkodach natury czysto psychologicznej - oddanie strzału do kogoś oddalonego o kilka metrów nie będzie pewnie stanowić specjalnego problemu dla osoby oswojonej z komputerowymi "strzelankami". Ale już zadźganie kogoś nożem w bezpośrednim kontakcie wymaga przezwyciężenia mocno siedzących w naszym umyśle "bezpieczników". W naszym kraju nóż staje się narzędziem zbrodni najczęściej w takiej sytuacji, gdy sprawca działa pod wpływem silnych emocji, bądź łapie po prostu co jest pod ręką, np. w czasie bójki. Nie znam dokładnych danych ile zabójstw z premedytacją jest popełnianych w Polsce przy pomocy broni białej, ale sądzę, że ilość takowych jest znikoma.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>Nie dostrzegasz podstawowej różnicy siła rażenia broni palnej jest bez porównania większa, nożem nie jest tak łatwo zadźgać (...) >Już nie mówiąc o przeszkodach natury czysto psychologicznej - oddanie strzału do kogoś oddalonego o kilka metrów nie będzie pewnie stanowić specjalnego problemu dla osoby oswojonej z komputerowymi "strzelankami". Ale już zadźganie kogoś nożem w bezpośrednim kontakcie wymaga przezwyciężenia mocno siedzących w naszym umyśle "bezpieczników". W naszym kraju nóż staje się narzędziem zbrodni najczęściej w takiej sytuacji, gdy sprawca działa pod wpływem silnych emocji, bądź łapie po prostu co jest pod ręką, np. w czasie bójki. Nie znam dokładnych danych ile zabójstw z premedytacją jest popełnianych w Polsce przy pomocy broni białej, ale sądzę, że ilość takowych jest znikoma.
Nie sądzę aby zabójstwa "z premedytacją" były istotnym problemem poza gronem zawodowych przestępców ale (co nawet akceptują specjaliści [Zimring już w latach 60-tych] bynajmniej nie będący zwolennikami swobodnego dostępu do broni) w takim przypadku rola narzędzia jest absolutnie wtórna. Zabójca będzie dążył do uzyskania zamierzonego efektu bez względu na łatwo dostępne narzędzia.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > Nie sądzę aby zabójstwa "z premedytacją" były istotnym problemem poza gronem zawodowych przestępców ale (...) w takim przypadku rola narzędzia jest absolutnie wtórna. Zabójca będzie dążył do uzyskania zamierzonego efektu bez względu na łatwo dostępne narzędzia.Właśnie, właśnie - na zostanie ofiarą killera - zawodowca szanse mamy raczej małe. Więc przed kim chcesz się bronić bronią palną? Przed gówniarzami, którzy zechcą stać się posiadaczami Twojego telefonu? Będziesz strzelał "z przyłożenia" do człowieka, który chce Cię obrabować, zamiast po prostu dać dyla, albo po prostu unikając niebezpiecznych sytuacji (to wcale nie jest takie trudne)? Chcesz się czuć pewniej, to kup sobie gaz pieprzowy - nie wymaga zezwolenia, a jest o wiele bardziej skuteczny od przeróżnych niebezpiecznych wynalazków. Ludzie, którzy mają pojęcie o broni mawiają, że jeśli chcesz mieć broń, to musisz mieć świadomość, że masz ją po to, aby jej użyć ze wszystkimi tego konsekwencjami. A nasi amatorzy powszechnego dostępu do broni sprawiają wrażenie, jakby naoglądali się za dużo filmów typu "Brudny Harry". Fajne kino, nie powiem, ale niewiele ma wspólnego z polską rzeczywistością... A wracając do zabójców - zawodowców i amatorów, to osobiście wolę, żeby alkoholik, który pokłócił się ze szwagrem dźgnął go nożem, niż miałby kilkoma seriami rozładować frustrację robiąc "porządek" z rodziną i sąsiadami
|
|
| | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > Właśnie, właśnie - na zostanie ofiarą killera - zawodowca szanse mamy raczej małe. Więc przed kim chcesz się bronić bronią palną? Przed gówniarzami, którzy zechcą stać się posiadaczami Twojego telefonu? Będziesz strzelał "z przyłożenia" do człowieka, który chce Cię obrabować, zamiast po prostu dać dyla, albo po prostu unikając niebezpiecznych sytuacji (to wcale nie jest takie trudne)?Po pierwsze - nikt zasadniczo nie może zdecydować przed kim się chce bronić bo jakoś przestępcy nie są dość uprzejmi by aby się anonsować. Po drugie - jak podają statystki bardzo niewielka (poniżej 2 %) liczba użyć broni w samooobronie kończy się strzałem a co dopiero strzałem do człowieka. Zasadniczo w większości przypadków wystarczy, że broń zostanie okazana. Odnośni zaś biegania - ile masz lat? Bo nie wiem czy wiesz ale są sytuacje kiedy ucieczka nie wchodzi w grę (nawet gdy jest się sprinterem). > Chcesz się czuć pewniej, to kup sobie gaz pieprzowy - nie wymaga zezwolenia, a jest o wiele bardziej skuteczny od przeróżnych niebezpiecznych wynalazków.Niestety nie jest. Gdyby był policja nie nosiłaby nic innego. > Ludzie, którzy mają pojęcie o broni mawiają, że jeśli chcesz mieć broń, to musisz mieć świadomość, że masz ją po to, aby jej użyć ze wszystkimi tego konsekwencjami. A nasi amatorzy powszechnego dostępu do broni sprawiają wrażenie, jakby naoglądali się za dużo filmów typu "Brudny Harry". Fajne kino, nie powiem, ale niewiele ma wspólnego z polską rzeczywistością...Może Cię zaskoczę ale ludzie mający dostęp do broni mają o niej pojęcie jak i o konsekwencjach jej użycia. > A wracając do zabójców - zawodowców i amatorów, to osobiście wolę, żeby alkoholik, który pokłócił się ze szwagrem dźgnął go nożem, niż miałby kilkoma seriami rozładować frustrację robiąc "porządek" z rodziną i sąsiadami  Alkoholik nie dostanie pozwolenia... Czy Ty dyskutujesz tu jeszcze z kimś innym?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) jak podają statystki bardzo niewielka (poniżej 2 %) liczba użyć broni w samooobronie kończy się strzałem a co dopiero strzałem do człowieka. Zasadniczo w większości przypadków wystarczy, że broń zostanie okazana.Więc broń nie jest potrzebna - wystarczy atrapa. > >Chcesz się czuć pewniej, to kup sobie gaz pieprzowy - nie wymaga zezwolenia, a jest o wiele bardziej skuteczny od przeróżnych niebezpiecznych wynalazków.> Niestety nie jest. Gdyby był policja nie nosiłaby nic innego.Sytuacje przed jakimi stają funkcjonariusze Policji, to jednak nieco inna bajka. A co do skuteczności gazu pieprzowego - pozwolę sobie pozostać przy swojej opinii - wypróbowałem kiedyś osobiście - jeśli masz wątpliwości, wypróbuj na sobie - gwarantuję niezapomniane wrażenia  > Może Cię zaskoczę ale ludzie mający dostęp do broni mają o niej pojęcie jak i o konsekwencjach jej użycia.Pewnie są i tacy, szczególnie, gdy posługiwanie się bronią związane jest z wykonywanym przez nich zawodem. Nie oznacza to jednak automatycznie, że należy umożliwiać dostęp do broni bandzie amatorów, którzy chcieliby poczuć się jak James Bond. > Alkoholik nie dostanie pozwolenia (na broń - przyp. mój)Nie rozśmieszaj mnie - to tak, jak teoretycznie alkoholik nie powinien otrzymać prawa jazdy. Tyle, że nikt nie ma alkoholizmu wypisanego na czole i jeśli taki alkoholik ma czystą kartotekę, a na badania stawi się względnie trzeźwy, to dostanie i prawo jazdy i pozwolenie na broń.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) |
> Więc broń nie jest potrzebna - wystarczy atrapa.Statystyk dla okazywania trap nie znam. > >>Chcesz się czuć pewniej, to kup sobie gaz pieprzowy - nie wymaga zezwolenia, a jest o wiele bardziej skuteczny od przeróżnych niebezpiecznych wynalazków.> >Niestety nie jest. Gdyby był policja nie nosiłaby nic innego.> Sytuacje przed jakimi stają funkcjonariusze Policji, to jednak nieco inna bajka. A co do skuteczności gazu pieprzowego - pozwolę sobie pozostać przy swojej opinii - wypróbowałem kiedyś osobiście - jeśli masz wątpliwości, wypróbuj na sobie - gwarantuję niezapomniane wrażenia  Wyobraź sobie, że wiem. Ba, jeden kolega nawet w realu użył. Przeciwnik się nie przejął i zbutował kolegę dość dokładnie. Wiatr zawiał pechowo... Zaś to co noszą funkcjonariusze - czy sugerujesz, że nasi policjanci regularnie odbywają pojedynki ogniowe z użyciem broni palnej, że gaz im nie wystarczy? > >Może Cię zaskoczę ale ludzie mający dostęp do broni mają o niej pojęcie jak i o konsekwencjach jej użycia.> Pewnie są i tacy, szczególnie, gdy posługiwanie się bronią związane jest z wykonywanym przez nich zawodem. Nie oznacza to jednak automatycznie, że należy umożliwiać dostęp do broni bandzie amatorów, którzy chcieliby poczuć się jak James Bond.Twoje określenie per "banda amatorów" sugeruje, że nie masz pojęcia o czy mówisz. W całej Policji posługiwać się bronią (na sensownym poziomie) umieją AT i nieliczne osoby w pozostałych formacjach (te, którym się chce ćwiczyć często za własne pieniądze). Trening typu słynne "12 naboi rocznie" w KSP w swoim czasie to nie rzadkość. W zdecydowanej większości nijak to się ma do tzw. amatorów ćwiczących IPSC lub IDPA. > >Alkoholik nie dostanie pozwolenia (na broń - przyp. mój)Nie rozśmieszaj mnie - to tak, jak teoretycznie alkoholik nie powinien otrzymać prawa jazdy. Tyle, że nikt nie ma alkoholizmu wypisanego na czole i jeśli taki alkoholik ma czystą kartotekę, a na badania stawi się względnie trzeźwy, to dostanie i prawo jazdy i pozwolenie na broń.>Przydałby się jakiś dowód na tę tezę - bo jak na razie proste sprawdzenie przez dzielnicowego eliminuje takowych (o ile już nie mają kartoteki karnej).
|
|
| | | | |  | -1 na 3 | Degre (752 punktów) | > Więc przed kim chcesz się bronić bronią palną? Przed gówniarzami, którzy zechcą stać >się posiadaczami Twojego telefonu? Będziesz strzelał "z przyłożenia" do człowieka, >który chce Cię obrabować,Tak, będę.Nie zamierzam wspierać nieróbstwa, złodziejstwa ani żadnego bandyty.Rozumiesz? > prostu unikając niebezpiecznych sytuacji (to wcale nie jest takie trudne)?Czasem jest to niemożliwe. > A wracając do zabójców - zawodowców i amatorów, to osobiście wolę, żeby alkoholik, który pokłócił się ze szwagrem dźgnął go nożem, niż miałby kilkoma seriami rozładować frustrację robiąc "porządek" z rodziną i sąsiadami  Temat już na forum wałkowany - tylko podmieniłeś słowo "alkoholik" na "świr z xxx"
|
|
|  | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Tak na dobrą sprawę, to mieszkam w mieście w którym kilka tysięcy ludzi przy odrobinie wysiłku mogłoby zdobyć materiały wybuchowe. Mieszkam w Jastrzębiu-Zdroju, mieście górników. W kopalniach używa się materiałów wybuchowych które od czasu do czasu górnicy wynoszą. Na szczęście nie używają ich do wysadzania ludzi w powietrze, najczęściej ogłuszają nimi ryby. Chociaż był kiedyś przypadek, że uczeń przyniósł takie cuś do szkoły i z kolegą postanowił pobawić się tym na szkolnym boisku. Rękę udało się uratować.
Pff, na dobrą sprawę to wszędzie i każdy może zaopatrzyć się w materiały wybuchowe, wystarczy odrobina wiedzy chemicznej i parę produktów z marketu budowlanego, czy sklepu z chemią gospodarczą. Podpałka w kostkach do grilla, kwasek cytrynowy, alkohol, gliceryna, nawóz "azofoska", olej napędowy, czy rozpuszczalnik toluolowy do farb naprawdę wystarczą, żeby zrobić konkretne "łams!".
Używając paru garnków ze stali nierdzewnej, nawet RDX udało mi się kiedyś upichcić. Udany był sylwester...
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | Warto dodać, że teraz jest łatwiej, bo w internecie można znaleźć przepis na zrobienie niemal wszystkiego. Ja kupowałem w ogrodniczym saletrę potasową i potem robiłem różnokolorowe świece dymne, z kolegą wpadliśmy też na pomysł robienia prochu :> Bawiłem się też karbidem. Robiłem dużo rzeczy uważanych za niebezpieczne i jakoś przeżyłem swoje dzieciństwo bez większego uszczerbku na zdrowiu  Coraz mniej dzieci ma wyobraźnię, teraz większość bawi się petardami kupowanymi na festynach.
|
|
1 na 1 | Ironhide (432 punktów) | Amerykanie mają chyba konstytucyjnie zagwarantowane prawo do posiadania broni.
Zna ktoś rok wprowadzenia zakazu posiadania broni palnej w Polsce? Jak rządzący uzasadniali taki ruch?
Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!
|
|
 | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Amerykanie mają chyba konstytucyjnie zagwarantowane prawo do posiadania broni. >Zna ktoś rok wprowadzenia zakazu posiadania broni palnej w Polsce? Jak rządzący uzasadniali taki ruch?
Pewnie się boją tego, że ludzie będą mieli ich dość i zaakcentują swoje niezadowolenie strzelaniem w ich stronę.
|
|
4 na 4 | Tohver (1287 punktów) | Intryguje mnie przewijający się tu argument, że przestępca jak będzie chciał to zdobędzie broń a uczciwy obywatel nie. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego w takim razie kibole walczą między sobą na maczety? Czyżby jednak nie mogli zdobyć broni palnej? Boją się chodzić z bronią bo wiedzą, że za samo posiadanie mogą mieć spore problemy? Czy może nie są to akurat ci przestępcy, o których mowa?
|
|
 | 2 na 2 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Wszyscy ze zbioru przestępców, jak i uczciwych obywateli mają tak samo utrudniony dostęp do broni. Ale to przyszli masowi mordercy są najbardziej zmotywowani, by te utrudnienia obejść i zdobyć broń, mniej zmotywowani są rabusie, którzy z przestępstwa chcą się utrzymywać, jeszcze mniej niedzielni wandale, którzy cenią tylko "dobrą rozróbę", i zwykle nie idą na stadion uzbrojeni z intencją zabicia kogoś, a raczej wzbudzenia "rispektu", a już najmniej uczciwi, spokojni obywatele. To chyba nie jest trudne?
Agorysta
|
|
|  | 7 na 7 | Tohver (1287 punktów) | Czyli z tego co piszesz mamy tu do czynienia z motywacją vs utrudnieniami. Usuwając kolejne utrudnienia umożliwmy zdobycie borni palnej coraz mniej zmotywowanym osobom. Najpierw zdobędą ją rabusie, potem niedzielni wandale a uczciwi, spokojni obywatele postarają się o nią dopiero kiedy zostaną zmotywowani koniecznością obrony przed coraz lepiej uzbrojonymi przestępcami? W takim razie nie widzę sensu w znoszeniu utrudnień. Jeśli spotkam masowego mordercę to niezależnie od przepisów będą miał przechlapane ale wolę spotkać kibola z maczetą niż pistoletem - łatwiej uciec. I nie chodziło mi o wzbudzanie "rispektu" na meczach a raczej o takie przypadki: www.se.pl/(*)asiekany-maczetami_167815.html
|
|
| |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Pierwsza sprawa: przestępcy czują się mniej pewnie, gdy wiedzą, że jest większe prawdopodobieństwo, że wśród ofiar są osoby uzbrojone. Przez to mogą zrezygnować z przestępstwa w ogóle.
Druga sprawa: nie chodzi tylko o zdobycie broni. Chodzi też o prawo do noszenia broni. To ma jeszcze większe znaczenie niż samo prawo do posiadania. Jeżeli jest się spokojnym obywatelem, to w celach defensywnych nosi się broń przez większość czasu. Jeżeli jest się agresorem, to wystarczy, że wyciągnie się zachomikowaną broń na czas "misji". Asymetria jest oczywista.
Agorysta
|
|
| | |  | 6 na 6 | Tohver (1287 punktów) | Prawdopodobieństwo tego, że potencjalna ofiara będzie uzbrojona wzrośnie dopiero wtedy kiedy potencjalne ofiary będą zmotywowane do noszenia broni. Sama zmiana przepisów nie wystraszy przestępców - dopiero wzrost liczby broni palnej w posiadaniu obywateli. Czyli tak jak napisałem - najpierw uzbroją się coraz mniej groźni przestępcy (którzy jednocześnie przestaną być tak niegroźni) a dopiero potem, w reakcji na to, zwykli obywatele. Co do drugiej sprawy to tak samo - asymetria będzie miała znaczenie dopiero kiedy spokojni obywatele będą posiadać i nosić broń a jak sam napisałeś, spokojni obywatele nie są zmotywowani do posiadania broni. I nie jestem pewien czy asymetria jest taka oczywista. Cały czas zakładam, że mówimy o legalnie zdobytej broni i porównujemy zwyczajnego obywatela z np. kibolem, który jeszcze nie został za nic skazany i ma prawo do posiadania broni. Dlaczego taki kibol nie miałby nosić broni przez większość czasu i użyć jej np. w takiej sytuacji: www.rmf24.(*)owal-podczas-napadu,nId,437074Wydaje mi się, że to co opisujesz to zamiana sytuacji, w której jesteśmy bezpieczni bo nikt nie ma broni (z wyjątkiem bardzo zmotywowanych osób, przed którymi i tak się nie obronimy) na sytuację, w której jesteśmy bezpieczni bo wszyscy mają broń. Jedyne co się zmienia to to, że w takich sytuacjach jak powyżej zamiast maczet będzie używana broń palna. Okres przejściowy też może być nieciekawy. Sytuacja, w której najpierw zbroją się zwykli obywatele i faktem posiadania broni odstraszają przestępców jest nierealna. To wszystko oczywiście przy założeniu, że Twoje wyjaśnienie (utrudnienie vs motywacja) jest poprawne.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > Prawdopodobieństwo tego, że potencjalna ofiara będzie uzbrojona wzrośnie dopiero wtedy kiedy potencjalne ofiary będą zmotywowane do noszenia broni. Sama zmiana przepisów nie wystraszy przestępców - dopiero wzrost liczby broni palnej w posiadaniu obywateli. Czyli tak jak napisałem - najpierw uzbroją się coraz mniej groźni przestępcy (którzy jednocześnie przestaną być tak niegroźni) a dopiero potem, w reakcji na to, zwykli obywatele.To tylko przy założeniu, że ludzie reagują jak psy Pawłowa. A tak nie jest. Ludzie chcą się zabezpieczać na przyszłość, "na wszelki wypadek". Będą ponosić większe koszty, nawet jeżeli ryzyko jest nieduże. Przypomina to przypadek z "loterii 1" tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Allais Oczywiście teraz tak nie robią, bo koszty ryzyka związanego ze złapaniem przez policję za noszenie broni nieporównywalnie większe niż te związane z napaścią. Ja sam uzbroiłbym się, niezależnie od tego, czy przestępczość by wzrosła, czy nie. Sądzę, że dużo rozsądnych ludzi również. Poza tym zwykli pasjonaci broni również zaczęliby nosić ze sobą broń. Szczerze mówiąc, twój wcześniejszy post mnie trochę zatkał. Argument o tym, że przestępcy będą się uzbrajać wcześniej, zgodnie z ich motywacją, wydawał mi się oczywiście logiczny i nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Ale po przemyśleniu sprawy muszę stwierdzić, że pominąłeś najważniejszą kwestię: to, że podaż broni dla praworządnych obywateli i dla przestępców nie jest taka sama. Przy swoim argumencie przyjąłeś założenie, że przestępcy zaopatrują się w broń ze źródeł legalnych. Oczywiście jest to nieprawda. O ile praworządny obywatel bierze pod uwagę tylko źródła legalne, i nawet gdyby znalazł broń na ulicy, pewnie odniósł by ją na komisariat, to przestępca bierze pod uwagę nie tylko legalne nabycie broni, ale też czarny rynek. A sumaryczne koszty nabycia broni na czarnym rynku, biorąc pod uwagę nie tylko same pieniądze (bez podatków i kosztów biurokracji), ale też czas i wysiłki (uwzględniając też "znajomości"), są niższe. Tak więc w przypadku legalizacji broni zmiana w popycie w zbiorze przestępców będzie mniejsza niż w przypadku zbioru obywateli praworządnych. A to jest tylko asymetria dotycząca samej możliwości nabycia broni. Jest jeszcze wspomniana wcześniej asymetria związana z noszeniem broni, związana z różnymi funkcjami broni dla przestępcy i dla zwykłego obywatela.
Agorysta
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Tohver (1287 punktów) | Czyli według Ciebie, jeśli zalegalizujemy broń palną to ludzie zaczną się zbroić ale na skutek opisanych przez Ciebie asymetrii uczciwi obywatele będą zbroić się skuteczniej niż przestępcy pomimo tego, że przestępcy są bardziej zmotywowani do posiadania broni dzięki czemu bezpieczeństwo obywateli wzrośnie? Ma to sens ale osobiście nie zaryzykowałbym takiego eksperymentu. Nie czuję się obecnie zagrożony i obawiam się, że rozpowszechnienie się broni palnej wpłynie na moje poczucie bezpieczeństwa raczej negatywnie niż pozytywnie. Ale to tylko moje subiektywne odczucie...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >Czyli według Ciebie, jeśli zalegalizujemy broń palną to ludzie zaczną się zbroić ale na skutek opisanych przez Ciebie asymetrii uczciwi obywatele będą zbroić się skuteczniej niż przestępcy pomimo tego, że przestępcy są bardziej zmotywowani do posiadania broni dzięki czemu bezpieczeństwo obywateli wzrośnie? Ma to sens ale osobiście nie zaryzykowałbym takiego eksperymentu. Nie czuję się obecnie zagrożony i obawiam się, że rozpowszechnienie się broni palnej wpłynie na moje poczucie bezpieczeństwa raczej negatywnie niż pozytywnie. Ale to tylko moje subiektywne odczucie...
Zgadza się - to jest Twoje subiektywne odczucie. Broń palna to nie jest (jak się niektórym wydaje) tylko forma uzbrajania się obywateli przeciwko przestępcom. Przede wszystkim to jest sport i (w naszych warunkach) łowiectwo. Nie wiem czemu mam się czuć bardziej niebezpiecznie z uwagi na to, że sąsiad ma pistolet sportowy czy też sztucer. Zresztą w przypadku USA (mimo tych zbrojeń) i tak zdecydowana większość przestępstw jest dokonywana bez użycia broni. A zgodnie z teorią: uzbrojeni obywatele - jeszcze bardziej uzbrojeni przestępcy to każdy bandyta winien ganiać z giwerą...
|
|
| | | | | | |  | | Tohver (1287 punktów) | > Przede wszystkim to jest sport i (w naszych warunkach) łowiectwo.
Przyznam się, że tej części tematu nie znam. Strzelałem parę razy z broni palnej na strzelnicy sportowej i nie miałem z tym żadnych problemów. Czy aktualne przepisy bardzo utrudniają życie sportowcom? W jaki sposób komplikują sprawy związane z łowiectwem? Czy znane są Ci przypadki myśliwych, którzy nie dostali pozwolenia na broń chociaż spełniali wszystkie wymagania?
|
|
| | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > > Przede wszystkim to jest sport i (w naszych warunkach) łowiectwo.> Przyznam się, że tej części tematu nie znam. Strzelałem parę razy z broni palnej na strzelnicy sportowej i nie miałem z tym żadnych problemów. Czy aktualne przepisy bardzo utrudniają życie sportowcom? W jaki sposób komplikują sprawy związane z łowiectwem? Czy znane są Ci przypadki myśliwych, którzy nie dostali pozwolenia na broń chociaż spełniali wszystkie wymagania?> Polskie prawo to długa i skomplikowana historia pod nazwą: swoi i władza pozwolenie dostaną a reszcie jest pod górkę. Myśliwi co do zasady zawsze (po spełnieniu wewnętrznych wymagań PZŁ) dostawali pozwolenia - wynikało to z dość silnego "przełożenia" środowiska na formacje siłowe i władzę w ogólności. Policja siłą rzeczy się nie narażała. W przypadku strzelectwa sportowego zaś do nowelizacji z zeszłego roku to było absolutne bezhołowie - takie, że odmówiono pozwolenia członkowi reprezentacji olimpijskiej w strzelectwie... Po nowelizacji teoretycznie także w przypadku broni sportowej pojawiła się tzw. decyzja związana czyli jak spełniasz ustawowe wymogi to dostajesz pozwolenie. Oczywiście Policja (a raczej WPA) znalazły nowe sposoby na utrudnianie życia - np. udowadnianie czy żądane liczba egzemplarzy jest "zasadna". W ich wersji chyba można dostać pozwolenie na zero egzemplarzy niedługo  . Odnośnie zaś broni do ochrony osobistej to jest fikcja - władza da albo nie. Akurat tu się nic nie zmieniło (łatwiej chyba odmowy pisać). Oczywiście po drodze jest "set" innych wymagań - niekaralność, badania itp.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) | >Ale po przemyśleniu sprawy muszę stwierdzić, że pominąłeś najważniejszą kwestię: to, że podaż broni dla praworządnych obywateli i dla przestępców nie jest taka sama. Przy swoim argumencie przyjąłeś założenie, że przestępcy zaopatrują się w broń ze źródeł legalnych. Oczywiście jest to nieprawda. O ile praworządny obywatel bierze pod uwagę tylko źródła legalne, i nawet gdyby znalazł broń na ulicy, pewnie odniósł by ją na komisariat, to przestępca bierze pod uwagę nie tylko legalne nabycie broni, ale też czarny rynek.
A wziąłeś pod uwagę to że jak społeczeństwo uzbroi się to bandziory przejdą na automaty jak społeczeństwo przejdzie na automaty to bandziory na co?
Nawet w USA jest zakaz sprzedaży broni automatycznej (strzelającej ogniem ciągłym) posiadanie takiej jest przestępstwem federalnym o ile dobrze pamiętam.
a jak ktoś mówi o legalnym dostępie do broni to też i o tym rodzaju.
W Polsce moim zdaniem jedynie mogli by zmniejszyć wymagania potrzebne do posiadania legalnego broni.
|
|
| | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Ale po przemyśleniu sprawy muszę stwierdzić, że pominąłeś najważniejszą kwestię: to, że podaż broni dla praworządnych obywateli i dla przestępców nie jest taka sama. Przy swoim argumencie przyjąłeś założenie, że przestępcy zaopatrują się w broń ze źródeł legalnych. Oczywiście jest to nieprawda. O ile praworządny obywatel bierze pod uwagę tylko źródła legalne, i nawet gdyby znalazł broń na ulicy, pewnie odniósł by ją na komisariat, to przestępca bierze pod uwagę nie tylko legalne nabycie broni, ale też czarny rynek. >A wziąłeś pod uwagę to że jak społeczeństwo uzbroi się to bandziory przejdą na automaty jak społeczeństwo przejdzie na automaty to bandziory na co? >Nawet w USA jest zakaz sprzedaży broni automatycznej (strzelającej ogniem ciągłym) >posiadanie takiej jest przestępstwem federalnym o ile dobrze pamiętam. >a jak ktoś mówi o legalnym dostępie do broni to też i o tym rodzaju. >W Polsce moim zdaniem jedynie mogli by zmniejszyć wymagania potrzebne do posiadania legalnego broni. >
Jak zostało to już wskazane to nawet w tym "strzelanym" USA większość przestępstw jest nadal dokonywana bez broni. A zgodnie z Twoją logiką to skoro społeczeństwo ma już dostęp do noży to czemu bandyci nie noszą już pistoletów?
A odnośnie broni strzelającej ogniem ciągłym (zasadniczo mało przydatnej, jeśli w ogóle, w samoobronie) to się mylisz. Istnieje jedynie zakaz handlu bronią samoczynną wyprodukowaną po 1986 roku - a posiadać taką można po wypełnieniu dodatkowych kwitów federalnych.
Zaś odnośnie Polski i prawa w zakresie broni- w pewnym zakresie bym się z Tobą zgodził choć zawsze jest kwestia "ile zmian".
|
|
| | | | | | |  | | dorias (722 punktów) |
> Jak zostało to już wskazane to nawet w tym "strzelanym" USA większość przestępstw jest nadal dokonywana bez broni. A zgodnie z Twoją logiką to skoro społeczeństwo ma już dostęp do noży to czemu bandyci nie noszą już pistoletów?a czy każdy bandyta musi nosić broń palna nawet jeśli jest ogólno dostępna? a patrząc się po statystyce z stanów z 2010 dwa stany California całkowity zakaz noszenia broni i texas to zbrodnie z użyciem broni są porównywalne www.guardi(*)2011/jan/10/gun-crime-us-statei patrząc po tym wpływ posiadanej broni przez społeczeństwo jest mało istotny na ilość przestępstw. > A odnośnie broni strzelającej ogniem ciągłym (zasadniczo mało przydatnej, jeśli w ogóle, w samoobronie) to się mylisz. Istnieje jedynie zakaz handlu bronią samoczynną wyprodukowaną po 1986 roku - a posiadać taką można po wypełnieniu dodatkowych kwitów federalnych.biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-514.htm pkt.4 > Zaś odnośnie Polski i prawa w zakresie broni- w pewnym zakresie bym się z Tobą zgodził choć zawsze jest kwestia "ile zmian".Zmiany powinny być takie aby nie każdy miał do niej dostęp ale też by nie utrudniać.
|
|
| | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > >Jak zostało to już wskazane to nawet w tym "strzelanym" USA większość przestępstw jest nadal dokonywana bez broni. A zgodnie z Twoją logiką to skoro społeczeństwo ma już dostęp do noży to czemu bandyci nie noszą już pistoletów?> a czy każdy bandyta musi nosić broń palna nawet jeśli jest ogólno dostępna?Ale to Twoja teza, że jak społeczeństwo to bandyci też... > a patrząc się po statystyce z stanów z 2010> dwa stany> California całkowity zakaz noszenia broni> i texas to zbrodnie z użyciem broni są porównywalne> www.guardi(*)2011/jan/10/gun-crime-us-stateNie jest to prawda. Kalifornia jest stanem "may issue" (wydanie zezwolenia zależy od dyskrecjonalnej decyzji organów) ze zróżnicowanym podejściem w zależności od powiatu (tłumaczenie "county" jako hrabstwo nie jest zbyt poprawne) - są mnie i bardziej restrykcyjne rejony. Całkowity zakaz noszenia broni to Illinois i Dystrykt Kolumbia - co "zadziwiające", nader "niespokojne" regiony (zwłaszcza ten ostatni). > >A odnośnie broni strzelającej ogniem ciągłym (zasadniczo mało przydatnej, jeśli w ogóle, w samoobronie) to się mylisz. Istnieje jedynie zakaz handlu bronią samoczynną wyprodukowaną po 1986 roku - a posiadać taką można po wypełnieniu dodatkowych kwitów federalnych.> biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-514.htm pkt.4Cóż - Sejm nie wyrocznia. Jest takie coś co się nazywa FOPA i wprowadziło zakaz handlu (przez osoby prywatne) bronią maszynową inną niż zarejestrowaną (tu moja korekta) przed datą wejścia w życie tej regulacji. W praktyce w USA jest takiej broni około 120 tys. sztuk w rękach prywatnych (to akurat jest rejestrowane). > >Zaś odnośnie Polski i prawa w zakresie broni- w pewnym zakresie bym się z Tobą zgodził choć zawsze jest kwestia "ile zmian".> Zmiany powinny być takie aby nie każdy miał do niej dostęp ale też by nie utrudniać.> To można powiedzieć, że się zgadzamy. Przykład USA jest jednak o tyle wartościowy, że przy całej specyfice ichniego systemu nie można stwierdzić z całkowitą pewnością, że dostęp do broni jest definicyjnie zły.
|
|
| | | | | |  | | Borys Swoboda (1408 punktów) | > A wziąłeś pod uwagę to że jak społeczeństwo uzbroi się to bandziory przejdą na automaty jak społeczeństwo przejdzie na automaty to bandziory na co?To znaczy że co- teraz bandziory nie mogą przejść na automaty? Jeżeli mówimy o rozszerzeniu dostępu do broni krótkiej, to w jaki sposób ta zmiana miałaby zmienić czarnorynkowy dostęp do broni automatycznej? Rozumiem, że sądzisz, że wtedy pojawi się dodatkowy bodziec do tego, by nabywać broń automatyczną, bo dotychczas nie trzeba było tego robić- broń krótka wystarczała. Tak więc nie należy utrudniać przestępcom ich zajęcia- dziś mogą korzystać tylko z broni krótkiej, bo przeciw niej mają tylko gaz pieprzowy  . Zmiana tego stanu rzeczy byłaby oczywiście niepożądana, bo przestępcy musieli by nosić niby broń lepszą- automaty, czyli musieliby się bardziej postarać i wykosztować. No tragedia po prostu  To rzecz jasna przy założeniu, że broń automatyczna jest dla typowych przestępczych celów bardziej optymalna. Szczególnie znaczące jest to: > jak społeczeństwo przejdzie na automaty to bandziory na co?No właśnie, na co? Na RPG, działka bezodrzutowe? Bo większa giwera to lepsza giwera? 
Agorysta
|
|
| | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > Szczególnie znaczące jest to:> >jak społeczeństwo przejdzie na automaty to bandziory na co?> No właśnie, na co? Na RPG, działka bezodrzutowe? Bo większa giwera to lepsza giwera?  > Agorysta> Tak informacyjnie - może to jest pewne zaskoczenie ale nawet w USA w "topowych" dla przestępczości latach 80-tych (epidemia cracku) broń maszynowa była używana przez przestępców nader rzadko (rzędu 1 % w całości dla zabójstw w przypadku Miami).
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Dean11 (302 punktów) | > Prawdopodobieństwo tego, że potencjalna ofiara będzie uzbrojona wzrośnie dopiero wtedy kiedy potencjalne ofiary będą zmotywowane do noszenia broni. Sama zmiana przepisów nie wystraszy przestępców - dopiero wzrost liczby broni palnej w posiadaniu obywateli. Czyli tak jak napisałem - najpierw uzbroją się coraz mniej groźni przestępcy (którzy jednocześnie przestaną być tak niegroźni) a dopiero potem, w reakcji na to, zwykli obywatele.To nie jest prawda - chyba, że zakładasz w tym modelu całkowicie swobodny dostęp do broni palnej (całkowicie nieregulowany - wymóg niekaralności, zdrowia psychicznego itp). Model ten w praktyce utrudnia czy wręcz wyklucza (o ile policja jest uczciwa ale jeśli nie jest to tym bardziej potrzebna jest broń do samoobrony) dostęp do broni dla przestępców i osób niezrównoważonych. Przy względnie restryktywnym systemie niemieckim ale przy bardzo dużym odsetku broni w społeczeństwie generalnie na 100 przestępstw z użyciem broni przypada bodajże 1 z użyciem broni legalnie posiadanej - co w praktyce przekłada się na kilka przypadków rocznie (co "zabawne" to często jest kłusownictwo, karalny wypadek z użyciem broni, rzadko awantura domowa). A odnośnie strony gunfacts - materiały tam są często dobre, choć oczywiście lepiej sięgać do oryginalnych źródeł, np. prac prof. G. Klecka. Zaś w przypadku posiadania broni w Polsce to pierwsze ograniczenia pojawiły się bodajże po powstaniu listopadowym a potem styczniowym choć poziom kar (grzywna kilka rubli) był mimo wszystko dość symboliczny. Za II RP regulacje też były ale przede wszystkim nakierowane na "pozbieranie" po kraju dostępnej broni wojskowej na potrzeby biednej dość armii - w pierwszych dekretach były kary za nielegalne posiadanie ckm  .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Tohver (1287 punktów) | > Model ten w praktyce utrudnia czy wręcz wyklucza dostęp do broni dla przestępców i osób niezrównoważonych.
Przypominam, że pytałem o argument "przestępca i tak zdobędzie broń a uczciwy obywatel nie". Jeśli odpowiednie przepisy wykluczają dostęp do broni dla przestępców to nie jest on prawdziwy. Jeśli nie wykluczają to model utrudnienia vs motywacja nadal ma zastosowanie. Przestępcy muszą nosić broń nielegalnie (utrudnienie) ale są bardziej zmotywowani bo jest większa szansa, że ich ofiara będzie uzbrojona.
|
|
| | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >> Model ten w praktyce utrudnia czy wręcz wyklucza dostęp do broni dla przestępców i osób niezrównoważonych. >Przypominam, że pytałem o argument "przestępca i tak zdobędzie broń a uczciwy obywatel nie". Jeśli odpowiednie przepisy wykluczają dostęp do broni dla przestępców to nie jest on prawdziwy. Jeśli nie wykluczają to model utrudnienia vs motywacja nadal ma zastosowanie. Przestępcy muszą nosić broń nielegalnie (utrudnienie) ale są bardziej zmotywowani bo jest większa szansa, że ich ofiara będzie uzbrojona.
Przepisy mogą co najwyżej wykluczać/ograniczać dostęp do broni legalnej - bo to jest sfera gdzie uczestnicy obrotu poddają się kontroli w tym zakresie.
|
|
 | 2 na 2 | Dean11 (302 punktów) | >Intryguje mnie przewijający się tu argument, że przestępca jak będzie chciał to zdobędzie broń a uczciwy obywatel nie. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego w takim razie kibole walczą między sobą na maczety? Czyżby jednak nie mogli zdobyć broni palnej? Boją się chodzić z bronią bo wiedzą, że za samo posiadanie mogą mieć spore problemy? Czy może nie są to akurat ci przestępcy, o których mowa? > Ponieważ pewnym elementem ich ideologii jest "pobicie" przeciwnika - niekoniecznie zabicie. Chodzi o to aby fizycznie (piąchami, butami, maczetami itp.) "wroga" zgnębić. Dlatego policji szanować nie będą bo ona "niesportowo" ich wodą czy bronią gładkolufą traktuje...
|
|
2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | Ciekawe te wszystkie zależności, ale czy gdyby dostępność broni palnej ograniczyć do minimum, te krzywe po prostu nie zniknęłyby, lub co najwyżej oscylowały u dołu wykresu?
Czy zasada, bezpieczny obywatel to obywatel uzbrojony, jest ideą do której powinno dążyć normalne społeczeństwo? Może zamiast się zbroić, należałoby próbować reformować działanie mechanizmów społecznych, prawa, policji, sądownictwa?
|
|
 | | Dean11 (302 punktów) | >Ciekawe te wszystkie zależności, ale czy gdyby dostępność broni palnej ograniczyć do minimum, te krzywe po prostu nie zniknęłyby, lub co najwyżej oscylowały u dołu wykresu? >Czy zasada, bezpieczny obywatel to obywatel uzbrojony, jest ideą do której powinno dążyć normalne społeczeństwo? Może zamiast się zbroić, należałoby próbować reformować działanie mechanizmów społecznych, prawa, policji, sądownictwa? >
Co ma reformowanie prawa czy policji do np. strzelectwa sportowego?
|
|
|  | 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | >Co ma reformowanie prawa czy policji do np. strzelectwa sportowego?
Odnosiłem się głównie do argumentacji typu: powszechne posiadanie broni środkiem na wzrost bezpieczeństwa obywateli.
"Strzelectwo sportowe"... należałoby to sprecyzować. Czy zalicza się do niego np. "sport" myśliwski? Czy można go uprawiać tylko na strzelnicach z broni tam udostępnianej czy gdziekolwiek z użyciem broni własnej itp? Czy przypadkiem w społeczeństwie "mało uzbrojonym", ten sport nie byłby marginesem bez wpływu na statystyki nieszczęśliwych wypadków i kryminalne?
|
|
| |  | | Dean11 (302 punktów) | > >Co ma reformowanie prawa czy policji do np. strzelectwa sportowego?> Odnosiłem się głównie do argumentacji typu: powszechne posiadanie broni środkiem na wzrost bezpieczeństwa obywateli.> "Strzelectwo sportowe"... należałoby to sprecyzować. Czy zalicza się do niego np. "sport" myśliwski? Czy można go uprawiać tylko na strzelnicach z broni tam udostępnianej czy gdziekolwiek z użyciem broni własnej itp?> Czy przypadkiem w społeczeństwie "mało uzbrojonym", ten sport nie byłby marginesem bez wpływu na statystyki nieszczęśliwych wypadków i kryminalne?Sport strzelecki (z broni palnej i broni pneumatycznej) można uprawiać wyłącznie na dopuszczonych do użytku strzelnicach - zarówno z broni obiektowej jak i własnej. Od strony praktycznej jakiekolwiek podejście do takowego na względnie poważnie (znaczy się nie chcę być ostatni) i to w zawodach amatorskich (to znaczy nie walczymy o medale MP  ) broń własna jest niezbędna. Myślistwo to zupełnie inna dziedzina choć istnieją myśliwskie konkurencje strzeleckie. Nie widzę też związku z kwestią wypadków i statystyką kryminalną. Czy sugerujesz, że na strzelnicach popełnia się jakieś przestępstwa?
|
|
| | |  | 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | >Nie widzę też związku z kwestią wypadków i statystyką kryminalną. Czy sugerujesz, że na strzelnicach popełnia się jakieś przestępstwa? Nie, dlatego moja wypowiedź nie tego dotyczyła. Natomiast tysiące przypadków ofiar śmiertelnych użycia broni palnej rocznie w USA jest tragicznym problemem. Nie wiem ile z tych zgonów powoduje broń posiadana w celach sportowych?
|
|
| | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Nie widzę też związku z kwestią wypadków i statystyką kryminalną. Czy sugerujesz, że na strzelnicach popełnia się jakieś przestępstwa? >Nie, dlatego moja wypowiedź nie tego dotyczyła. >Natomiast tysiące przypadków ofiar śmiertelnych użycia broni palnej rocznie w USA jest tragicznym problemem. Nie wiem ile z tych zgonów powoduje broń posiadana w celach sportowych?
Nie bardzo widzę związek. "Miliony samochodów powoduje wypadki" (cudzysłów nie bez powodu) - czy to jest powód aby uniemożliwić ich posiadanie? W odróżnieniu od samochodu broń palna jest relatywnie prosta w użytkowaniu jeśli chodzi o zasady bezpieczeństwa (w praktyce - nigdy nie celuj w coś do czego nie jesteś gotów strzelić, broń traktuj jak załadowaną i zawsze sprawdzaj czy broń jest jest/nie jest załadowana, wiedz co jest Twoim celem i co jest poza nim + co do zasady trzymaj palec poza spustem ). Na ludzką (to nie broń czy samochody powoduję wypadki- poza ekstremalnymi przypadkami typu pękająca opona przy 120 km/h tylko ludzie) głupotę czy nieostrożność rady (poza kaftanem bezpieczeństwa) niestety nie ma.
Chciałbym też zwrócić uwagę na podstawową kwestię: broń to nie jest jakiś "Jedyny Pierścień" to kawał żelastwa (czy czego tam innego), który sam nie strzela.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rysiek (4593 punktów) | >Nie bardzo widzę związek. "Miliony samochodów powoduje wypadki" (cudzysłów nie bez powodu) - czy to jest powód aby uniemożliwić ich posiadanie? Problemem nie jest sport, problemem są skutki ewentualnej masowości i łatwości posiadania broni. Porównanie karabinu z samochodem to chyba jednak demagogia, przede wszystkim jeśli chodzi o cele i zastosowania tych wynalazków. Przypomnę: samochód - transport osób i towarów, broń palna - jednak zabijanie.
>W odróżnieniu od samochodu broń palna jest relatywnie prosta w użytkowaniu jeśli chodzi o zasady bezpieczeństwa (w praktyce - nigdy nie celuj w coś do czego nie jesteś gotów strzelić i zawsze sprawdzaj czy broń jest załadowana). Super, ilość ofiar pewnie nieznaczna, już jestem spokojniejszy.
>Na ludzką (to nie broń czy samochody powoduję wypadki- poza ekstremalnymi przypadkami typu pękająca opona przy 120 km/h tylko ludzie) głupotę czy nieostrożność rady (poza kaftanem bezpieczeństwa) niestety nie ma.
Ogólnie nie ma, ale po co rozpowszechniać narzędzia które służąc głównie przemocy i zabawie, mogą potęgować skutki ewentualnej głupoty.
>Chciałbym też zwrócić uwagę na podstawową kwestię: broń to nie jest jakiś "Jedyny Pierścień" to kawał żelastwa (czy czego tam innego), który sam nie strzela.
Dlatego, dopóki nie jest w rękach człowieka mniej mnie niepokoi.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) |
> Problemem nie jest sport, problemem są skutki ewentualnej masowości i łatwości posiadania broni. Porównanie karabinu z samochodem to chyba jednak demagogia, przede wszystkim jeśli chodzi o cele i zastosowania tych wynalazków. Przypomnę: samochód - transport osób i towarów, broń palna - jednak zabijanie.Jeśli traktujemy pewien przedmiot w kategorii zdrowia publicznego - skutki jego używania w kontekście wypadków to udawania, że pistolet różni się czymś od samochodu jest niczym innym jak ucieczką przed argumentacją. Nawet w USA liczba ofiar wypadków samochodowych przewyższa liczbę ofiar broni palnej - czy to nie jest skądinąd przerażające, że przedmiot nie przeznaczony do zabijania jest bardziej morderczy niż ten rzekomo do tego przeznaczony? A na marginesie: przeznaczenie przedmiotu definiuje co do zasady człowiek - np. to czy będzie strzelał do tarczy czy do człowieka, czy będzie spokojnie jechał 50 km/h czy 120 km/h przez zabudowany.... Widzę tu zresztą pewną ucieczkę przed odpowiedzialnością ludzi za własne czyny (to ta zła broń winna!  ) - to nie prawo wieków średnich i innych gdzie można było karać przedmioty... Ponadto - jak rozumiem - nie uciekasz na widok policjantów jako potencjalnych "morderców" (w końcu noszą broń). > Super, ilość ofiar pewnie nieznaczna, już jestem spokojniejszy.Czy uważasz, że zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym są prostsze? > >Na ludzką (to nie broń czy samochody powoduję wypadki- poza ekstremalnymi przypadkami typu pękająca opona przy 120 km/h tylko ludzie) głupotę czy nieostrożność rady (poza kaftanem bezpieczeństwa) niestety nie ma.> Ogólnie nie ma, ale po co rozpowszechniać narzędzia które służąc głównie przemocy i zabawie, mogą potęgować skutki ewentualnej głupoty.Szkoda, że o tym nie pomyślano zanim wynaleziono alkohol i samochód... > >Chciałbym też zwrócić uwagę na podstawową kwestię: broń to nie jest jakiś "Jedyny Pierścień" to kawał żelastwa (czy czego tam innego), który sam nie strzela.> Dlatego, dopóki nie jest w rękach człowieka mniej mnie niepokoi.> Samochody, noże, baseniki - wszystko może zrobić krzywdę. Cegła z dachu również.
|
|
10 na 10 | Eliath (1441 punktów) | Pozwolę sobie wrócić do początku dyskusji czyli owego śmiesznego wykresu i ciekawych wniosków autora. Dlaczego śmieszny? Pierwszą korelacją, która przykuła moją uwagę są spadki zgonów po każdym wprowadzeniu nowych regulacji i obostrzeń: 1) Firearm Owners' Protection Act (FOPA) 1986 2) Brady Handgun Violence Prevention Act 1994 3) Federal Assault Weapons Ban (AWB) 1994 Ponieważ dane wprowadzane są z dokładnością do 1 roku, ciężko stwierdzić czy spadek jest efektem regulacji, czy dyskusja i klimat społeczny wokół kwestii broni palnej spowodował ów spadek i wprowadzenie regulacji. Jak by nie było jest to chyba przeciwstawne wnioskom autora. Druga dość oczywista korelacja... relacja pomiędzy ilością "Shall Issue States" a pozostałymi statystykami. Oczywiście bardziej ciekawe i o większej wartości poznawczej byłoby rozbicie na poszczególne stany, z uwzględnieniem stopnia obowiązujących obostrzeń, a także... - zastrzeżenia co do ograniczonej wartości poznawczej przedstawionych danych można mnożyć. Minimum przyzwoitości nakazywało by uwzględnić odsetek obywateli posiadających broń. Nie wiadomo czy przeciętny posiadacz broni ma jej 50 sztuk czy 1. Bez tego ciężko o poprawny wniosek dotyczący wpływu ilości broni w kraju na przestępczość, a wyciągane są owe wnioski bardzo liberalnie (czyt. partacko). Tyle w kwestii samej grafiki. > Autor zrobił tym samym ukłon w stronę tych, którzy chcieliby podtrzymywać przy życiu hipotezę, jakoby więcej broni oznaczało więcej przemocy. Uwzględnienie w jednym miejscu wszystkich możliwych przypadków śmierci spowodowanych użyciem broni palnej czyni tę analizę jeszcze bardziej bezcenną, gdyż hipoteza zwolenników kontroli broni okazuje się w finale po prostu fałszywa.To, że w ostatniej dekadzie uwzględnionej, wykres jest stabilny, nie oznacza trwałej korelacji. Może to być tylko chwilowy trend, wywołany czynnikami nie mającymi nic w spólnego z zaprezentowanymi danymi. Nadto brak uwzględnienia liczby postrzeleń, sprawia że prezentowany wniosek jest po prostu nieuprawniony. > Autor podkreśla, że niemożliwe jest zdobycie wiarygodnych danych na temat liczby jednostek broni palnej w Ameryce.Dochodzimy do sedna, są pewne znane bariery badawcze dotyczących zagadnień związanych z bronią palną w USA. Uczcijmy chwilą ciszy prosty fakt: Autor przyznaje "Dane, na których oparłem cały swój wywód, są niewiarygodne". > Z drugiej strony, liczba zgonów powiązanych z bronią palną spadała i to dość dramatycznie począwszy od roku 1990.Ile to ma wspólnego z bronią jako taką? Ja widzę inny związek, dam małą podpowiedz: Bill "I did not have sexual relations with that woman" Clinton  > The raw number of firearms...Niech ktoś znający się na statystyce napisze dlaczego podana zależność ma lub nie ma znaczenia / sensu. Wiem tylko, że z danymi jest jak z mięsem, kucharzowi można sprezentować surowe, gościom nie wypada. Tu zaś rzuca się półtuszę na stół, żeby to jeszcze koszer albo halal był! Toż to zwykły "roadkill" jest  > Polecam krótki reportaż o wpływie dostępu do broni na przestępczość:> www.youtube.com/watch?v=AdXGMPAJ52U&feature=plcpTo podsumuję tak: Wolę mieszkać w CalgaryDalej mamy przykład Szwajcarii. Zawsze ktoś z tym wyskoczy, podeprze statystykami, i poklepie się po plecach z samozadowolenia. To, że autor oryginalnego tekstu z tym wyskakuje, nie dziwi. Jego celem jest manipulacja. To, że Pan raczy powtarzać jest albo błędem albo próba manipulacji. Zakładam, warunkowo, że to pomyłka. > szwajcarskich domach jestSrutu tutu... sranie w banie... (znam jeszcze parę innych powiedzonek, na poziomie tego "argumentu" ). Większość broni w Szwajcarii nie jest w rękach anonimowych entuzjastów. Jest w posiadaniu żołnierzy armii szwajcarskiej, powołanych do obrony swojej ojczyzny. Model funkcjonowania, i praktyczne rozwiązania są nieco różne od naszych czy amerykańskich, dlatego nieuprawnione są bezpośrednie porównania. Dlaczego większość tej broni to SIG-i 550-tki? Jakaś moda panuje? Może, tylko "może" - bo zgaduję- jest jeden z podstawowych modeli karabinów szturmowych przyjętych na wyposażenie armii w Szwajcarii. Proszę nawet nie próbować twierdzić, że to są obywatele... sam Pan argumentuje w dyskusji: > Skoro ludzie powinni mieć równe prawa, to dlaczego jakiś policjant czy żołnierz może być uzbrojony, a ja nie?Odpowiem Panu: Ponieważ policjant i żołnierz nie jest "ludziem" jako takim. Jest to funkcja, którą pełnią w imieniu i z upoważnienia społeczeństwa. W ramach sprawowania tej funkcji posiada uprawnienia niedostępne Panu czy mnie, jednocześnie nałożone są na niego ograniczenia niedotyczące nas. Proszę nie porównywać nieporównywalnych. To natomiast, co jest prezentowane jako argument "za": > Większość przestępstw związanych z bronią włączając w to przemoc domową jest dokonywanych przy użyciu służbowej broni wojskowejjest de fakto przedmiotem debaty publicznej i niezadowolenia szwajcarów . > Trudno mi sobie wyobrazić, by ktoś wprowadził rządy totalitarne w społeczeństwie nasyconym bronią...Proszę zdefiniować rządy totalitarne, to spróbuję pomóc Pańskiej wyobraźni. Co skłoniło Pana aby na forum portalu o nazwie "Racjonalista" pokazywać jako przykład i wzór do naśladowania kraj, który jest w czymś gorszy do naszego? Proszę spróbować zaprezentować podobne statystyki dla Japonii jako punkt wyjścia do dyskusji. PS: W prezentowanym materiale wideo brak jednej informacji: NRA ostrzega "Regulacje dot. broni palnej mogą powodować epidemie AIDS"  Edycja: -literówka
|
|
 | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) |
>Pierwszą korelacją, która przykuła moją uwagę są spadki zgonów po każdym wprowadzeniu nowych regulacji i obostrzeń: 1) Firearm Owners' Protection Act (FOPA) 1986 2) Brady Handgun Violence Prevention Act 1994 3) Federal Assault Weapons Ban (AWB) 1994
AWB już nie obowiązuje. Jakieś wnioski?
>Dochodzimy do sedna, są pewne znane bariery badawcze dotyczących zagadnień związanych z bronią palną w USA. >Uczcijmy chwilą ciszy prosty fakt: Autor przyznaje "Dane, na których oparłem cały swój wywód, są niewiarygodne".
W USA nie ma czegoś takiego jak powszechny rejestr broni palnej. Częściowo rejestrowana jest broń krótka. Wszelkie oceny ile broni w USA jest opierają się na badaniach ankieterskich i szacunkach. Dowcip w tym, że na te same "lewe" dane powołują się oba stronnictwa - zarówno to pro-gun jak i anti-gun.
>Dlaczego większość tej broni to SIG-i 550-tki? Jakaś moda panuje? >Może, tylko "może" - bo zgaduję- jest jeden z podstawowych modeli karabinów >szturmowych przyjętych na wyposażenie armii w Szwajcarii. >Proszę nawet nie próbować twierdzić, że to są obywatele...
Rozumiem, że fakt bycia rezerwistą (albo i nie - bo po tym okresie eks-rezerwista ma prawo zachować swój karabin) powoduje, że przestaje być obywatelem?
>To, że w ostatniej dekadzie uwzględnionej, wykres jest stabilny, nie oznacza trwałej korelacji. Może to być tylko chwilowy trend, wywołany czynnikami nie mającymi nic w spólnego z zaprezentowanymi danymi.
Kłopot w tym, że dotyczy to również Twojego wniosku o związku między regulacjami a spadkiem liczby zgonów... Może to był tylko jakiś chwilowy trend?
>Nadto brak uwzględnienia liczby postrzeleń, sprawia że prezentowany wniosek jest po prostu nieuprawniony.
Pewien problem w tym, że co do zasady istnieją stałe proporcje pomiędzy ilością zgonów a ilością postrzeleń (domyślam się, że nie śmiertelnych). Wypracowano je choćby na potrzeby statystyki strat wojskowych. Trudno zakładać, że nowoczesna broń ma nagle jakąś magiczną właściwość przede wszystkim ranienia a nie uśmiercania ludzi.
>jest de fakto przedmiotem debaty publicznej i niezadowolenia szwajcarów .
Czemu dali wyraz w ostatnim referendum dając kosza tym rozmaitym pomysłom.
>Proszę spróbować zaprezentować podobne statystyki dla Japonii jako punkt wyjścia do dyskusji.
Proszę zrobić to samemu - można parę ciekawych spostrzeżeń dokonać.
A wracając do tematu: system amerykański jest daleki od ideału ale w ichniej ocenie rezygnacja np. z powszechnego rejestru itp. jest ceną za to aby władza nie wiedziała który dokładnie obywatel ma broń, uznając próby wprowadzenia takowego jako preludium do konfiskaty broni. Obawa ta jest zasadniczo ugruntowana przykładem np. Wielkiej Brytanii.
|
|
|  | 2 na 2 | Eliath (1441 punktów) | >AWB już nie obowiązuje. Jakieś wnioski? >Kłopot w tym, że dotyczy to również Twojego wniosku o związku między regulacjami a spadkiem liczby zgonów...
Zwróciłem tylko uwagę, że na wykresie, widnieje powiązanie pomiędzy datami przyjęcia regulacji a spadkiem liczby zgonów powiązanych z bronią palną. Sprawdzenia NICS zamiast okresu oczekiwania wprowadzono w 1999, a 2004 to rok wygaśnięcia AWB. Oba te zdarzenia powodują nasilenie debaty publicznej o dostępności broni palnej, oba te okresy korelują ze spadkami. Podczas gdy od 1993 roku, na wykresie mamy wyraźną tendencje spadkową, przeciwstawną i liczbie ludności i liczbie broni, rok 2000 i dalsze prezentuje tendencje wzrostu liczby zgonów. Niewielki spadek między 2008 a 2009 jest też intrygujący. Jednym z tematów wokół kampanii wyborczej Obamy była jego rzekoma nieprzychylność drugiej poprawce do konstytucji. Wspomniałem w wcześniej o Clintonie, nie dlatego że był jakimś cudownym lekiem na wszelkie zło, tylko że jego sprawowanie urzędu przez niego odzwierciedlało pewne trendy społeczne.
>Dowcip w tym, że na te same "lewe" dane powołują się oba stronnictwa - zarówno to pro-gun jak i anti-gun.
Zwróć uwagę, nie ujawniam czy jestem pro czy anty.
>Rozumiem, że fakt bycia rezerwistą (albo i nie - bo po tym okresie eks-rezerwista ma prawo zachować swój karabin) powoduje, że przestaje być obywatelem?
Oznacza to, że statystyki szwajcarskie dotyczą innego modelu, i nie mogą być bezpośrednio stosowane jeśli mamy zachować choćby pozory racjonalizmu. Każda zaś próba prostego opierania się na tych statystykach to zwykła manipulacja. Z definicji, każdy żołnierz jest obywatelem kraju w którego armii służy, wyjątki są nieliczne. Tyle że żołnierz to także funkcja społeczna, i z racji tej funkcji posiadają oni ową broń, nie z "chciejstwa". Problem z określeniem stopnia, czy zasięgu owego "chciejstwa" uniemożliwia wyciąganie poprawnych wniosków.
>>jest de fakto przedmiotem debaty publicznej i niezadowolenia szwajcarów . >Czemu dali wyraz w ostatnim referendum dając kosza tym rozmaitym pomysłom.
Pomyśl na referendum zaś spadł z nieba? Czy może miał jakieś podstawy na ziemie? Ja wiem, ludzie o tym rozmawiali, może jakiś dziennikarz coś napisał, polityk powiedział... zaraz zaraz a to nie jest jakby ta, no ten tego... debata publiczna?
>Pewien problem w tym, że co do zasady istnieją stałe proporcje pomiędzy ilością zgonów a ilością postrzeleń (domyślam się, że nie śmiertelnych). Wypracowano je choćby na potrzeby statystyki strat wojskowych. Trudno zakładać, że nowoczesna broń ma nagle jakąś magiczną właściwość przede wszystkim ranienia a nie uśmiercania ludzi.
Owszem istnieją pewne proporcje, ale nawet gdyby były wyrażone pewną stałą, to łatwiej byłoby zobrazować sobie o czym mówimy, to po pierwsze. Po drugie, dziwnym trafem, mimo pewnych "trudności zakładaniu" standard amunicyjny nato 5.56x45mm , natrafił właśnie ta taki zarzuty.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| |  | | Dean11 (302 punktów) | >>AWB już nie obowiązuje. Jakieś wnioski? >>Kłopot w tym, że dotyczy to również Twojego wniosku o związku między regulacjami a spadkiem liczby zgonów... >Zwróciłem tylko uwagę, że na wykresie, widnieje powiązanie pomiędzy datami przyjęcia regulacji a spadkiem liczby zgonów powiązanych z bronią palną. >Sprawdzenia NICS zamiast okresu oczekiwania wprowadzono w 1999, a 2004 to rok wygaśnięcia AWB. Oba te zdarzenia powodują nasilenie debaty publicznej o dostępności broni palnej, oba te okresy korelują ze spadkami.
Obawiam się, że debata publiczna na temat broni (która zresztą trwa w USA właściwie non stop) ma ograniczone (jeśli nie zerowe) znaczenie dla np. liczby samobójstw czy zabójstw (trudno przypuszczać, że z uwagi na debatę ktoś odstąpi od zamiaru strzelenia sobie w głowę). Teoretycznie może mieć wpływ na ilość wypadków (kwestia "pojawia się" z większą siłą w świadomości społecznej). Zaś odnośnie Clintona - jego sukces wyborczy był związany przede wszystkim z sukcesami gospodarczymi gospodatki USA, niespecjalnie z ograniczeniami w zakresie posiadanie broni.
>>Dowcip w tym, że na te same "lewe" dane powołują się oba stronnictwa - zarówno to pro-gun jak i anti-gun. >Zwróć uwagę, nie ujawniam czy jestem pro czy anty.
A czy to ma jakieś znaczenie dla kwestii statystyki? Chodzi, że lepszych danych nie ma i używa się to co jest (ze wszystkimi tego wadami).
>>Rozumiem, że fakt bycia rezerwistą (albo i nie - bo po tym okresie eks-rezerwista ma prawo zachować swój karabin) powoduje, że przestaje być obywatelem? >Oznacza to, że statystyki szwajcarskie dotyczą innego modelu, i nie mogą być bezpośrednio stosowane jeśli mamy zachować choćby pozory racjonalizmu.
Owszem mogą jeśli cokolwiek jest wiązane z faktem posiadania broni jako takiej - broń jest "pod ręką" zatem trudno udawać, że nie można jej użyć do zabójstwa.
>Z definicji, każdy żołnierz jest obywatelem kraju w którego armii służy, wyjątki są nieliczne. Tyle że żołnierz to także funkcja społeczna, i z racji tej funkcji posiadają oni ową broń, nie z "chciejstwa". Problem z określeniem stopnia, czy zasięgu owego "chciejstwa" uniemożliwia wyciąganie poprawnych wniosków.
W jakiż to sposób? Czyżby "przymusowe" posiadanie broni różniło się czymś od dobrowolnego w zakresie np. wypadków z bronią?
>>Czemu dali wyraz w ostatnim referendum dając kosza tym rozmaitym pomysłom. >Pomyśl na referendum zaś spadł z nieba? Czy może miał jakieś podstawy na ziemie? >Ja wiem, ludzie o tym rozmawiali, może jakiś dziennikarz coś napisał, polityk powiedział... zaraz zaraz a to nie jest jakby ta, no ten tego... debata publiczna?
Debata publiczna się skończyła porażką tych pomysłów a w takim USA debatuje się właściwie nieustannie. Co ma z tego wynikać?
>Owszem istnieją pewne proporcje, ale nawet gdyby były wyrażone pewną stałą, to łatwiej byłoby zobrazować sobie o czym mówimy, to po pierwsze.
Owszem są - średnio przyjmuje się na 1 zabitego żołnierza 3 rannych.
>Po drugie, dziwnym trafem, mimo pewnych "trudności zakładaniu" standard amunicyjny nato 5.56x45mm , natrafił właśnie ta taki zarzuty.
Kłopotów z tym argumentem (niezależnie od jego treści - której nie byłeś uprzejmy sformułować w całości i trochę zgaduję) jest kilka: - po pierwsze ten nabój to żadna nowość a w obiegu cywilnym jest od blisko 50 lat. Gdzie tu szczególny wpływ na ostatnie lata? - po drugie jest to nabój karabinowy: co do zasady bronią częściej używaną w przestępstwach jest broń krótka zatem ewentualny wpływ siłą rzeczy jest statystycznie mało istotny.
|
|
| |  | | emilpromil (184 punktów) | Najlepiej by było dorwać statystyki ilości broni do przestępstw z jej użyciem Czechach. Czechy to kraj w którym prawo odnośnie broni palnej jest chyba najbardziej liberalne w europie (i pewnie bardziej liberalne niż w sporej ilości stanów w USA), i jest to kraj bardzo podobny społecznie i cywilizacyjnie do polski.
|
|
| | |  | | Dean11 (302 punktów) | > Najlepiej by było dorwać statystyki ilości broni do przestępstw z jej użyciem Czechach.> Czechy to kraj w którym prawo odnośnie broni palnej jest chyba najbardziej liberalne w europie (i pewnie bardziej liberalne niż w sporej ilości stanów w USA), i jest to kraj bardzo podobny społecznie i cywilizacyjnie do polski.Są u M. Mroza, który napisał pracę komparatystyczną na temat systemu naszego i kilku innych krajów europejskich ale i w internecie (opracowanie Biura Analiz Sejmowych - choć trochę skromniejsze). Jest na tej stronie: www.romb.org.pl/?id=64
|
|
 | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > Druga dość oczywista korelacja... relacja pomiędzy ilością "Shall Issue States" a pozostałymi statystykami.> Oczywiście bardziej ciekawe i o większej wartości poznawczej byłoby rozbicie na poszczególne stany, z uwzględnieniem stopnia obowiązujących obostrzeń, a także... - zastrzeżenia co do ograniczonej wartości poznawczej przedstawionych danych można mnożyć. Minimum przyzwoitości nakazywało by uwzględnić odsetek obywateli posiadających broń.Owszem, mało dokładnie zaprezentowane. Jednak sam fakt, że pomimo zwiększenia się w ogólności dostępu do broni (wraz z ilością broni względem ilości obywateli), liczba zgonów od postrzeleń spada, czyni stwierdzenie "delegalizacja ratuje życia" co najmniej nieoczywistym. > Nie wiadomo czy przeciętny posiadacz broni ma jej 50 sztuk czy 1. Bez tego ciężko o poprawny wniosek dotyczący wpływu ilości broni w kraju na przestępczość, a wyciągane są owe wnioski bardzo liberalnie (czyt. partacko).Trudno o tak dokładne dane, gdy mówimy o naukach społecznych. Jeżeli znajdzie Pan dane laboratoryjne na ten temat, proszę się nimi podzielić na forum. Jednak sądzę, że można przyjąć, że wzrost ilości broni odpowiada w przybliżeniu wzrostowi ilości posiadaczy broni. Tzn. nie sądzę, by były duże zmiany w średniej ilości sztuk broni na posiadacza broni. Nie widzę żadnych logicznych przesłanek ku temu, by tak sądzić. > >Autor zrobił tym samym ukłon w stronę tych, którzy chcieliby podtrzymywać przy życiu hipotezę, jakoby więcej broni oznaczało więcej przemocy. Uwzględnienie w jednym miejscu wszystkich możliwych przypadków śmierci spowodowanych użyciem broni palnej czyni tę analizę jeszcze bardziej bezcenną, gdyż hipoteza zwolenników kontroli broni okazuje się w finale po prostu fałszywa.> To, że w ostatniej dekadzie uwzględnionej, wykres jest stabilny, nie oznacza trwałej korelacji. Może to być tylko chwilowy trend, wywołany czynnikami nie mającymi nic w spólnego z zaprezentowanymi danymi.Jak zawsze w naukach społecznych. Ani zwolennicy legalizacji, ani przeciwnicy nie są w stanie od tego uciec. To chyba nie jest argument przeciw tym konkretnie badaniom, ani badaniom w ogóle? > Nadto brak uwzględnienia liczby postrzeleń, sprawia że prezentowany wniosek jest po prostu nieuprawniony.Nie widzę powodu by nie przyjąć, że ilość postrzeleń śmiertelnych uważać zmieniającą się nieproporcjonalnie do ilości postrzeleń nie skutkujących śmiercią. > >Autor podkreśla, że niemożliwe jest zdobycie wiarygodnych danych na temat liczby jednostek broni palnej w Ameryce.> Dochodzimy do sedna, są pewne znane bariery badawcze dotyczących zagadnień związanych z bronią palną w USA.Znowu- jak zawsze w naukach społecznych, dostęp do danych jest ograniczony. To nie jest argument przeciw konkretnie tym badaniom. > >szwajcarskich domach jest> Srutu tutu... sranie w banie... (znam jeszcze parę innych powiedzonek, na poziomie tego "argumentu" ). Większość broni w Szwajcarii nie jest w rękach anonimowych entuzjastów. Jest w posiadaniu żołnierzy armii szwajcarskiej, powołanych do obrony swojej ojczyzny. Model funkcjonowania, i praktyczne rozwiązania są nieco różne od naszych czy amerykańskich, dlatego nieuprawnione są bezpośrednie porównania.> Dlaczego większość tej broni to SIG-i 550-tki? Jakaś moda panuje?> Może, tylko "może" - bo zgaduję- jest jeden z podstawowych modeli karabinów szturmowych przyjętych na wyposażenie armii w Szwajcarii.Cytat:Siły zbrojne Szwajcarii jest to ewenement na Starym Kontynencie. Organizacja szwajcarskiego wojska polega na armii typu milicyjnego. W przeszłości armie takie występowały bardzo często (modelowym przykładem były wojska w państwach starożytnej Grecji, głównie Aten). W dzisiejszych czasach jedynymi państwami które mają tego typu wojska są Szwajcaria i Kuba.
W systemach przyjmujących armię typu milicyjnego na każdym wolnym obywatelu ciążył obowiązek obronności kraju w trakcie wojny. Wyjątkowość tego typu organizacji przejawia stosunek liczby żołnierzy zawodowych w trakcie pokoju do wszystkich żołnierzy po ewentualnej mobilizacji. bellum.com(*)a-armii-szwajcaria-jest-armia/Jeżeli "obowiązek obronności kraju" i tak dotyczy większości obywateli, to chyba ta różnica nie jest aż tak znacząca? > > Skoro ludzie powinni mieć równe prawa, to dlaczego jakiś policjant czy żołnierz może być uzbrojony, a ja nie?> Odpowiem Panu: Ponieważ policjant i żołnierz nie jest "ludziem" jako takim.> Jest to funkcja, którą pełnią w imieniu i z upoważnienia społeczeństwa. W ramach sprawowania tej funkcji posiada uprawnienia niedostępne Panu czy mnie, jednocześnie nałożone są na niego ograniczenia niedotyczące nas. Proszę nie porównywać nieporównywalnych.Zasadniczą kwestią jest tu właśnie owa "umowa społeczna", która rzecz jasna jest bzdurą, bo ja niczego nie podpisywałem i nikogo do niczego nie upoważniałem. Ja tu widzę po prostu społeczeństwo równych i równiejszych. > To natomiast, co jest prezentowane jako argument "za":> >Większość przestępstw związanych z bronią włączając w to przemoc domową jest dokonywanych przy użyciu służbowej broni wojskowej> jest de fakto przedmiotem debaty publicznej i niezadowolenia szwajcarów .Nie mówię, że samo w sobie jest to argumentem "za". Dziwne byłoby, gdyby takie rzeczy się nie zdarzały. Uwaga ogólna: ja w tym temacie nie chcę udowadniać, że sprawą bezwzględnie pewną jest to, że legalizacja broni zawsze, wszędzie i w każdych warunkach zwiększa bezpieczeństwo obywateli. To jest niesprawdzalne. Ja chcę podważyć przeciwne stanowisko. A gdy ta kwestia okazuje się być dyskusyjną i nieoczywistą, zwolennicy delegalizacji nie mają oczywistych argumentów praktycznych na poparcie swoich postulatów. W tym przypadku zasadność delegalizacji stoi pod znakiem zapytania. A delegalizacja i legalizacja nie są równymi rozwiązaniami- legalizacja ma tą oczywistą przewagę, że nie wiąże się z ograniczeniem wolności. A te powinno się postrzegać raczej jako zło
|
|
|  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | Chciałbym też zwrócić uwagę na pewien element kulturowego uwarunkowania: ile każdy z nas widział scen filmowych na których ktoś do kogoś strzela i zabija? Ile takich scen "przeżył" w grze komputerowej? Nieuświadamianym elementem analizy kwestii dostępu do broni jest "wdrukowane" przekonanie - broń=zabijanie a zabijanie to przecież zło. Zatem broń= zło. Zwróćcie na to uwagę.
|
|
|  | 6 na 6 | Eliath (1441 punktów) | W kwestii nieszczęsnego Billa Clintona, żeby mi już go nie wypominano. Równie dobrze mógłby być to Tom, Dick, czy Harry  Chodziło mi tylko i wyłącznie o to że jego wybór, podobnie jak wprowadzenie regulacji, jak i spadki w statystykach, miało związek z trendami społecznymi. Co do nieszczęsnych szwajcarów. - owi rezerwiści nie mają broni żeby mieć, ale żeby być w stanie w razie ogłoszenia mobilizacji stawić się w wyznaczonych punktach koncentracji w gotowości oraz aby mogli trenować jej użycie zgodnie z harmonogramami, - osoby które przekroczą próg wiekowy, jeśli chcą zachować swoją broń, to musi być ona zmodernizowana tak aby nie mogła prowadzić ognia automatycznego, (co de facto oznacza,że posiadający odpowiednie przeszkolenie pełnoletni obywatele Szwajcarii mają prawo posiadać broń palną  ) - nie wydaje się już razem z tą bronią, amunicji, jest ona dostępna (i chyba subsydiowana dla rezerwistów) na strzelnicach (wydaje mi się mieć to związek odbiorem społecznym aktów przemocy domowej z użyciem tejże broni i amunicji służbowej). Ma ogromne znaczenie czy mówimy o modelu: a) USA - mam broń bo chcę, mam takie prawo i basta! b) Szwajcaria - mam broń bo jest to wydana mi, przez armię broń służbowa, jako członek obrony cywilnej mam obowiązek o nią dbać, stale się szkolić w zakresie jej użycia, aby być w stanie bronić swojej ojczyzny. Dlatego pod głupawy reportażyk o D.C podłączyłem głupawy liścik o perturbacjach nieuzbrojonego Amerykanina wśród dzikich Kanadyjczyków. Calgary ma mniej więcej tyle morderstw rocznie co owo Kalamazoo, tylko tak z 15 razy większą liczbę mieszkańców. Może jednak warto coś ściągnąć z głupich "canuck"-ów. Proszę wybaczyć, ale mam wrażenie, że większość osób które "chcą" mieć broń, czy żądają łatwiejszego do niej dostępu reprezentuje model a). Moje podejście do tego zagadnienia było dużo bardziej liberalne kilka lat temu. Pewien znajomy policjant, bardzo rzeczowo argumentując to zmienił (lub po prostu trochę dojrzałem?). Podstawowym argumentem było proste pytanie po co? Zadawane raz, po raz. Podstawowa sprawa to czy naprawdę chcesz mieszkać w kraju gdzie każdy, czy to Twój sąsiad regularnie nadpruty i nap... żonę, czy twoi młodzi a łysi znajomi z osiedla, czy ta wariatka w domu na rogu... ma broń? Będziesz się czuł bezpieczniejszy? Do obrony domu? Serio? Jesteś pewny że rozbudzony w środku nocy, będziesz lepszy do napastnika? Nie lepiej zainwestować w zamki czy alarm? Albo psa... pies to kłopot? Nie jesteś dość odpowiedzialny żeby zająć się psem, ale pistolet to co innego? Czy też chcesz mieć broń bo będziesz się czuł bardziej męsko? bo jest fajna? a może po prostu chcesz sobie postrzelać od czasu do czasu? Jesteś pewny, że przemyślałeś sprawę, że jesteś dostatecznie dojrzały psychicznie aby mieć broń? Jeśli tak to nie ma problemu, przecież masz takie prawo, a że musisz spełnić pewne wymogi... padł tu w dyskusji przykład samochodów. Ich podstawowa rola jest niewinna, a śmierć w wyniku ich użycia jest niezamierzona w przytłaczającej większości przypadków, a mimo to musisz mieć odpowiednie kwalifikacje, pojazd musi być sprawdzony technicznie, ubezpieczony zarejestrowany... a chcesz aby dostęp do broni palnej, której podstawową funkcją jest pozbawianie ludzi życia był łatwiejszy? Poważnie? > A delegalizacja i legalizacja nie są równymi rozwiązaniami- legalizacja ma tą oczywistą przewagę, że nie wiąże się z ograniczeniem wolności. A te powinno się postrzegać raczej jako zło.Nie do końca. Jak mawiał mój wykładowca: "Mylisz wolność z dowolnością i samowolą." Wolność musi mieć ramy i ograniczenia. Nie jest żadnym dogmatem wiary że więcej wolności oznacza lepiej. A umowa społeczna na którą sarkasz obowiązuje, obowiązywała i będzie obowiązywać. Problem nie jest z samą koncepcją, a brakiem jej zrozumienia. Twoje obiekcje nie tyczą się zresztą samej koncepcji, a jej domniemanej treści. Tyle że sam swoim działaniami, wygłaszanymi poglądami, dążeniami wpływasz na jej treść. Właśnie dominacja w naszym społeczeństwie takiego podejścia do "umowy społecznej" powoduje polskie dziadostwo. Prezentują takie podejście różni obywatele, jedni są nauczycielami, inni przedsiębiorcami, robotnikami, policjantami, sędziami czy posłami. Oni też myślą i działają tak: > owa "umowa społeczna", która rzecz jasna jest bzdurą, bo ja niczego nie podpisywałem i nikogo do niczego nie upoważniałem. Ja tu widzę po prostu społeczeństwo równych i równiejszychPotem oszukujecie, kradniecie, krzywoprzysięgacie, wchodzicie w układy i układziki w dążeniu do bycia "równiejszymi". Rzeczywiście racjonalna, dojrzała postawa, wyważona i intelektualnie spójna.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| |  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | >Potem oszukujecie, kradniecie, krzywoprzysięgacie, wchodzicie w układy i układziki w dążeniu do bycia "równiejszymi". >Rzeczywiście racjonalna, dojrzała postawa, wyważona i intelektualnie spójna.
Chciałem lepiej wyjaśnić moje stanowisko, ale skoro tak stawiasz sprawę, to nie widzę sensu.
Agorysta
|
|
| |  | | Dean11 (302 punktów) | > Ma ogromne znaczenie czy mówimy o modelu:> a) USA - mam broń bo chcę, mam takie prawo i basta!> b) Szwajcaria - mam broń bo jest to wydana mi, przez armię broń służbowa, jako członek obrony cywilnej mam obowiązek o nią dbać, stale się szkolić w zakresie jej użycia, aby być w stanie bronić swojej ojczyzny.Pomijasz całą opartą o Drugą Poprawkę ideologię zbudowaną wokół prawa do posiadania roli i jej roli jako mechanizmu kontrolnego. Wypływa ona z nieco innych przesłanek niż szwajcarska ale nie jest to wyraz ideologii libertariańskiej tylko całego systemu politycznego i korzeni kulturowych USA. Dalej - w Szwajcarii posiadanie broni bynajmniej nie ogranicza się do broni służbowej. > Dlatego pod głupawy reportażyk o D.C podłączyłem głupawy liścik o perturbacjach nieuzbrojonego Amerykanina wśród dzikich Kanadyjczyków. Calgary ma mniej więcej tyle morderstw rocznie co owo Kalamazoo, tylko tak z 15 razy większą liczbę mieszkańców.Kłopot w tym, że statystycznie nie da się dowieść tezy więcej broni - więcej zabójstw (idąc po szeregu przykładów międzynarodowych - w Kanadzie jest dużo więcej broni na głowę niż w Polsce a współczynnik zabójstw nijak nie chce "podążać" za tym współczynnikiem). > Moje podejście do tego zagadnienia było dużo bardziej liberalne kilka lat temu.> Pewien znajomy policjant, bardzo rzeczowo argumentując to zmienił (lub po prostu trochę dojrzałem?). Podstawowym argumentem było proste pytanie po co? Zadawane raz, po raz.Mój "paradoks" polega na tym, że wraz dojrzałością, posiadaniem rodziny itp moje poglądy odbyły drogę w drugą stronę. Jeszcze powiedzmy 10 lat temu argumentowałbym podobnie jak Ty  . A z doświadczenia życiowego pracy zawodowej w bliskim kontakcie z wymiarem sprawiedliwości i organami ścigania pomnożonego przez świadomość tego jak policja z bronią sobie w Polsce radzi i jak do niej podchodzi to autorytetu policjanta nie mogę założyć. > Podstawowa sprawa to czy naprawdę chcesz mieszkać w kraju gdzie każdy, czy to Twój sąsiad regularnie nadpruty i nap... żonę, czy twoi młodzi a łysi znajomi z osiedla, czy ta wariatka w domu na rogu... ma broń? Będziesz się czuł bezpieczniejszy?Skąd mit, że powszechne posiadanie broni = każdy element z marginesu będzie ją miał? Nawet w tym morderczym USA jest pewien paradoks - najwięcej legalnych posiadaczy broni to nieco starsi biali mężczyźni raczej z mniejszych miejscowości podczas dy zarówno ofiarami jak i sprawcami przestępstw z bronią są zwykle młodzi ludzie z wielkich ośrodków miejskich z rozmaitych mniejszości etnicznych. Po prostu magia  . > Do obrony domu? Serio? Jesteś pewny że rozbudzony w środku nocy, będziesz lepszy do napastnika? Nie lepiej zainwestować w zamki czy alarm? Albo psa... pies to kłopot? Nie jesteś dość odpowiedzialny żeby zająć się psem, ale pistolet to co innego?Owszem - ponieważ co do zasady jesteś na swoim terenie a napastnik nie. Wiesz gdzie są drzwi, kąty, włączniki światła itp. Napastnik też nie jest komandosem (chyba, że jest na Ciebie mafijne zlecenie) - a mimo wszystko wolałbym się z nim mierzyć z pistoletem w ręku a nie ze stołkiem czy kuchenny nożem. Inna sytuacja jest gdy poruszasz się z bronią po terenie publicznym - tam to ewentualny napastnik może znać lepiej teren. Ponadto nie widzę sprzeczności pomiędzy dobrym zamkiem, wyszkolonym psem i pistoletem (jeśli ktoś go potrzebuje). Zasadniczo uważam, że w warunkach polskich gdzie typowym miejscem zamieszkania jest dom wielorodzinny prawdopodobieństwo napadu czy próby włamania w nocy jest niewielkie. Co innego w przypadku domu - jeśli mamy do czynienia z najściem tego rodzaju to raczej nie są mili ludzie, którzy usłyszawszy szelest rzucą się do ucieczki > Jeśli tak to nie ma problemu, przecież masz takie prawo, a że musisz spełnić pewne wymogi... padł tu w dyskusji przykład samochodów. Ich podstawowa rola jest niewinna, a śmierć w wyniku ich użycia jest niezamierzona w przytłaczającej większości przypadków, a mimo to musisz mieć odpowiednie kwalifikacje, pojazd musi być sprawdzony technicznie, ubezpieczony zarejestrowany... a chcesz aby dostęp do broni palnej, której podstawową funkcją jest pozbawianie ludzi życia był łatwiejszy? Poważnie?Wiesz - kłopot w tym, że w warunkach polskich zbyt często dawniej (a i teraz) z uzyskiwania pozwolenia na broń robi się tor przeszkód dla petenta. Może się zniechęci? W WSA będzie rok czekał na rozprawę itp. Taki "styl". Akceptujesz takie podejście? A odnośnie wymogów - generalnie są "do przejścia" (choć wyśrubowane w stopniu bardzo wysokim) poza kwestią broni dla ochrony osobistej. Tutaj to tylko "dobra wolna" władzy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | dorias (722 punktów) |
>Owszem - ponieważ co do zasady jesteś na swoim terenie a napastnik nie. Wiesz gdzie są drzwi, kąty, włączniki światła itp. Napastnik też nie jest komandosem (chyba, że jest na Ciebie mafijne zlecenie)
Nie jest komandosem ale jest w lepszym położeniu od Ciebie on nie został wyrwany z łóżka w trakcie snu a komandosem raczej nie jesteś i szkolony na takie sytuacje raczej nie byłeś więc ta znajomość na nic raczej Ci się zda.
>Inna sytuacja jest gdy poruszasz się z bronią po terenie publicznym - tam to ewentualny napastnik może znać lepiej teren.
Proponuje poruszać się po terenie publicznym z bronią legalnie posiadaną i wejśc do jakiego kolwiek banku.
> Zasadniczo uważam, że w warunkach polskich gdzie typowym miejscem zamieszkania jest dom wielorodzinny prawdopodobieństwo napadu czy próby włamania w nocy jest niewielkie. Co innego w przypadku domu - jeśli mamy do czynienia z najściem tego rodzaju to raczej nie są mili ludzie, którzy usłyszawszy szelest rzucą się do ucieczki
Zasadniczo argument z obroną domu jest tak mylony że śmieszny. Z tego co wiem większość kradzieży odbywa się pod nieobecność właścicieli a nie wtedy kiedy oni są w domu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Dean11 (302 punktów) | >>Owszem - ponieważ co do zasady jesteś na swoim terenie a napastnik nie. Wiesz gdzie są drzwi, kąty, włączniki światła itp. Napastnik też nie jest komandosem (chyba, że jest na Ciebie mafijne zlecenie) >Nie jest komandosem ale jest w lepszym położeniu od Ciebie on nie został wyrwany z łóżka w trakcie snu a komandosem raczej nie jesteś i szkolony na takie sytuacje raczej nie byłeś więc ta znajomość na nic raczej Ci się zda.
A tak uważasz bo? W USA jakoś przestępcy unikają prób napaści na domy w czasie gdy ich mieszkańcy w nich przebywają - w odróżnieniu od krajów mniej nasyconych bronią- ale o tym niżej.
>>Inna sytuacja jest gdy poruszasz się z bronią po terenie publicznym - tam to ewentualny napastnik może znać lepiej teren. >Proponuje poruszać się po terenie publicznym z bronią legalnie posiadaną i wejśc do jakiego kolwiek banku.
Obawiam się, że sensu komentarza nie pojąłem. Terenem publicznie dostępnym jest np. ulica. Co ma do tego bank? Oczywiście prawem osoby władającej danym budynkiem czy posesją jest żądanie aby nie wchodzić z bronią, psem czy lodami.
>> Zasadniczo uważam, że w warunkach polskich gdzie typowym miejscem zamieszkania jest dom wielorodzinny prawdopodobieństwo napadu czy próby włamania w nocy jest niewielkie. Co innego w przypadku domu - jeśli mamy do czynienia z najściem tego rodzaju to raczej nie są mili ludzie, którzy usłyszawszy szelest rzucą się do ucieczki >Zasadniczo argument z obroną domu jest tak mylony że śmieszny. Z tego co wiem większość kradzieży odbywa się pod nieobecność właścicieli a nie wtedy kiedy oni są w domu. Oczywistym jest, że lepiej włamywać się pod nieobecność domowników (choć nie zawsze - czasami łatwiej wymusić klucze od sejfu czy skrytki) ale nie jest to czynnik aż tak istotny. Statystyki dla Wielkiej Brytanii i Holandii wskazują na współczynnik tzw. gorących włamań (w czasie obecności mieszkańców) na 45 % wszystkich podczas gdy w USA wynosi on jedynie 13 %. Biorąc jednocześnie pod uwagę, że statystki wskazują na to, że w 30 % przypadków (statystyki dla USA) tych "gorących" włamań ofiara włamania jest albo zaatakowana lub przynajmniej zastraszona to powiedziałbym, że jest to argument istotny.
|
|
| | | | |  | | dorias (722 punktów) |
>A tak uważasz bo? W USA jakoś przestępcy unikają prób napaści na domy w czasie gdy ich mieszkańcy w nich przebywają - w odróżnieniu od krajów mniej nasyconych bronią- ale o tym niżej.
Tak uważam ponieważ przestępca tylko i wyłącznie ryzykuje napadając na dom w którym jest właściciel. I dla głupiego telewizora czy wieży nie będzie tak ryzykować.
>Oczywistym jest, że lepiej włamywać się pod nieobecność domowników (choć nie zawsze - czasami łatwiej wymusić klucze od sejfu czy skrytki) ale nie jest to czynnik aż tak istotny.
Skoro nie aż tak istotny to po co o nim wspominać?
>Statystyki dla Wielkiej Brytanii i Holandii wskazują na współczynnik tzw. gorących włamań (w czasie obecności mieszkańców) na 45 % wszystkich podczas gdy w USA wynosi on jedynie 13 %.
Które statystyki?
>Biorąc jednocześnie pod uwagę, że statystki wskazują na to, że w 30 % przypadków (statystyki dla USA) tych "gorących" włamań ofiara włamania jest albo zaatakowana lub przynajmniej zastraszona to powiedziałbym, że jest to argument istotny.
Ale co to zmienia? Bo dla mnie to nie argument za całkowita i legalna dostępnością broni palnej.
|
|
| | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>A tak uważasz bo? W USA jakoś przestępcy unikają prób napaści na domy w czasie gdy ich mieszkańcy w nich przebywają - w odróżnieniu od krajów mniej nasyconych bronią- ale o tym niżej. >Tak uważam ponieważ przestępca tylko i wyłącznie ryzykuje napadając na dom w którym jest właściciel. I dla głupiego telewizora czy wieży nie będzie tak ryzykować.
Czyli jest to jedynie Twoje naprawdę mocne przekonanie.
>>Oczywistym jest, że lepiej włamywać się pod nieobecność domowników (choć nie zawsze - czasami łatwiej wymusić klucze od sejfu czy skrytki) ale nie jest to czynnik aż tak istotny. >Skoro nie aż tak istotny to po co o nim wspominać?
Ponieważ statystki nie zauważyły (poza przykładem USA) współczynnika - 1 raz na 1000 włamań ktoś w domu jest...
>>Statystyki dla Wielkiej Brytanii i Holandii wskazują na współczynnik tzw. gorących włamań (w czasie obecności mieszkańców) na 45 % wszystkich podczas gdy w USA wynosi on jedynie 13 %. >Które statystyki?
Khem - kryminologiczne. Źródło: prof. Gary Kleck i jego książki (nawet jakieś fragmenty są w sieci). Można poszukać też na Guncite.
>>Biorąc jednocześnie pod uwagę, że statystki wskazują na to, że w 30 % przypadków (statystyki dla USA) tych "gorących" włamań ofiara włamania jest albo zaatakowana lub przynajmniej zastraszona to powiedziałbym, że jest to argument istotny. >Ale co to zmienia? Bo dla mnie to nie argument za całkowita i legalna dostępnością broni palnej.
Czy argument o obronie domu przestał Cię śmieszyć? Weź pod uwagę o jakiej ilości "gorących" włamań mówimy w USA.
|
|
3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | Ja mam pewne zastrzeżenia do tych danych, a konkretnie do posługiwania się liczbą zgonów związanych z użyciem broni palnej. Brakuje mi tu danych dotyczących ogólnej ilości urazów związanych z użyciem broni palnej, nie tylko tych śmiertelnych. Bo na ilość zgonów związanych z konkretnym czynnikiem mogą też wpływać inne, takie jak choćby sprawność i szybkość udzielania pomocy przedmedycznej i medycznej. Przez te wszystkie lata, które obejmuje wykres coś się w tym względzie na świecie zmieniło, a ryzyko śmierci związanej z urazami generalnie zmalało. W przypadku urazów związanych z bronią palna niebagatelne znaczenie ma np. czas, w którym poszkodowany dociera do szpitala. Więc posługiwanie się danymi dotyczącymi li tylko śmiertelności może być mylące.
|
|
| mbrudka (1266 punktów) | Bazując na wskazanym wykresie można poczynić następujące spostrzeżenia: - W latach 1993-1999 nastąpił spadek bezwzględnej liczby ofiar broni palnej. W latach 1994-1999 obowiązywały również ograniczenia federalne w dostępie do broni palnej (BHVP Act i AWB Act). W tym czasie wzrosła też liczba stanów z SIC (sic!).
- Po wygaśnięciu okresu 5-dniowej przerwy w sprawdzeniach wynikającej z BHVP Act w 1999 nastąpił wzrost bezwzględnej liczby ofiar broni palnej.
Biorąc powyższe pod uwagę zaryzykowałbym hipotezę, choć danych za mało, że wprowadzenie ograniczeń w dostępie do broni w USA zmniejszyło liczbę ofiar broni palnej. Jaka jest według Ciebie korelacja statystyczna w skali świata pomiędzy liczbą ofiar postrzałów, a legalną dostępnością broni w danym kraju? Czy zaryzykowałbyś postawienie hipotezy statystycznej, że Cytat:ograniczenie w dostępie do broni palnej nie koreluje z liczbą ofiar postrzałów, bo ja przypuszczam, że hipoteza Cytat:ograniczenie w dostępie do broni palnej koreluje ujemnie z liczbą ofiar postrzałów obroni się, i to na poziomie istotności 0.05. Inna sprawa, to liberalna ocena zakazu, ale przecież dyskusja ma być rzeczowa i bazować na statystykach. Osobiście jestem skłonny zaryzykować, i dopuścić broń bez pozwolenia w imię ideałów liberalnych. I to z pełną świadomością, że doprowadzi to do śmierci niewinnych osób. Degeneracja? Nie sądzę. Nie oczekuję, i nie życzę sobie, by urzędnicy państwowi w ten, czy inny sposób czuwali nad moim bezpieczeństwem. Tyle, że to już jest ideologia, a nie statystyka..
|
|
 | | Dean11 (302 punktów) | > Bazując na wskazanym wykresie można poczynić następujące spostrzeżenia:> > W latach 1993-1999 nastąpił spadek bezwzględnej liczby ofiar broni palnej. W latach 1994-1999 obowiązywały również ograniczenia federalne w dostępie do broni palnej (BHVP Act i AWB Act). W tym czasie wzrosła też liczba stanów z SIC (sic!).> Po wygaśnięciu okresu 5-dniowej przerwy w sprawdzeniach wynikającej z BHVP Act w 1999 nastąpił wzrost bezwzględnej liczby ofiar broni palnej. > > Biorąc powyższe pod uwagę zaryzykowałbym hipotezę, choć danych za mało, że wprowadzenie ograniczeń w dostępie do broni w USA zmniejszyło liczbę ofiar broni palnej.Bynajmniej. Zakładając, że wykres precyzyjnie oddaje relacje pomiędzy datami a trendami (i pomijamy istnienie jakichkolwiek innych czynników) to można postawić tezę, że FOPA (19 maja 1986) musiała być przyczyną nagłego wzrostu liczby zgonów (wykres to przecież pokazuje) i z nagła wygasnąć na szczycie trendu (co przecież nie miało miejsca). Dalej - zaobserwowany spadek w liczbie zgonów rozpoczął się conajmniej 1 rok wcześniej niż pierwsza z regulacji (BHVPA) weszła w życie. Niewielkie zwiększenie tempa spadku - również jeszcze przed wejściem w życie tej regulacji. Obie regulacje wygasły (a zmiany trendu nie nastąpiły wraz z wygaśnięciami) zatem jeśli by one odpowiadały za wzmiankowany spadek to powinno dość do gwałtownego odwrócenia trendu i wzrostu analogicznego jak spadek (a nawet ostrzejszego skoro liczba broni i sama populacja uległy powiększeniu). Oczywiście ta analiza i tak ma dodatkową wadę - samobójstwa definicyjnie powinny być z niej wykluczone gdyż jest to wykazane, że broń palna nie ma tu znaczenia. Gdyby miała to Japonia (kraj o znikomym poziomie posiadania legalnej broni) nie miałaby trzykrotnie wyższego współczynnika samobójstw od USA przy czym współczynnik posiadania broni wynosi tam 0,6 na 100 osób podczas gdy w USA 88 na 100 osób.
|
|
|  | 1 na 1 | mbrudka (1266 punktów) | >Bynajmniej. Zakładając, że wykres precyzyjnie oddaje relacje pomiędzy datami a trendami (i pomijamy istnienie jakichkolwiek innych czynników) to można postawić tezę, że FOPA (19 maja 1986) musiała być przyczyną nagłego wzrostu liczby zgonów (wykres to przecież pokazuje) i z nagła wygasnąć na szczycie trendu (co przecież nie miało miejsca). FOPA jest aktem, który generalnie ułatwił dostęp do broni w Stanach (za FOPA lobbował NRA). Ale ja takiej hipotezy nie postawiłem. > Dalej - zaobserwowany spadek w liczbie zgonów rozpoczął się conajmniej 1 rok wcześniej niż pierwsza z regulacji (BHVPA) weszła w życie. To prawda, ale w 1992 też spadło, i w 1986. To raczej fluktuacje, natomiast spadek 93-99 fluktuacją już nie jest i wymaga wyjaśnienia. Bazowanie na samym wykresie, bez analizy zmiennych ukrytych jest oczywistym nadużyciem statystyki, dlatego też napisałem, że za mało jest danych. > Obie regulacje wygasły Nie wygasły, nadal obowiązują. W 1999 Usunięto tylko 5-dni opóźnienia w dostępie do broni. Jeśli chcesz wysnuwać inne wnioski, to lepszym jest SIC. Ale tak, czy inaczej to prostytucja statystyki.
|
|
| |  | | Dean11 (302 punktów) | > >Bynajmniej. Zakładając, że wykres precyzyjnie oddaje relacje pomiędzy datami a trendami (i pomijamy istnienie jakichkolwiek innych czynników) to można postawić tezę, że FOPA (19 maja 1986) musiała być przyczyną nagłego wzrostu liczby zgonów (wykres to przecież pokazuje) i z nagła wygasnąć na szczycie trendu (co przecież nie miało miejsca).> FOPA jest aktem, który generalnie ułatwił dostęp do broni w Stanach (za FOPA lobbował NRA). Ale ja takiej hipotezy nie postawiłem.FOPA miała różne postanowienia. Tę hipotezę postawiłem ja - zasadniczo opierając się na Twoim podejściu do kwestii wpływu innych aktów prawnych. > > Dalej - zaobserwowany spadek w liczbie zgonów rozpoczął się conajmniej 1 rok wcześniej niż pierwsza z regulacji (BHVPA) weszła w życie.> To prawda, ale w 1992 też spadło, i w 1986. To raczej fluktuacje, natomiast spadek 93-99 fluktuacją już nie jest i wymaga wyjaśnienia. Bazowanie na samym wykresie, bez analizy zmiennych ukrytych jest oczywistym nadużyciem statystyki, dlatego też napisałem, że za mało jest danych.Owszem ale wyjaśnienie ewidentnego spadku od 1993 r. trudno jest wyjaśnić aktem prawnym, który wszedł w życie dobry rok później. Ja wiem, że są zboża przyszłoroczne  ale bez przesady. > > Obie regulacje wygasły> Nie wygasły, nadal obowiązują. W 1999 Usunięto tylko 5-dni opóźnienia w dostępie do broni.> Jeśli chcesz wysnuwać inne wnioski, to lepszym jest SIC. Ale tak, czy inaczej to prostytucja statystyki.> AWB wygasło po 10 latach obowiązywania. Ta "prostytucja" jednak może prowadzić do jednego wniosku: w przypadku tych konkretnych regulacji w USA nie można mówić z istotnym (bo może "jakiś" był- nie wiem czy mierzalny) wpływie na statystykę zgonów, tudzież prosta teza "więcej legalnych giwer- więcej zgonów" również zostanie podważona. Zaś odnośnie kwestii ideologia vs. statystyka: teoretycznie gdyby przyjąć za punkt wyjścia ideologiczną (bo wszystko jest ideologią taką czy inną - przyjęcie jakiejkolwiek hierarchii wartości chociażby) zasadę, że chodzi nam o uniknięcie choćby jednego zgonu związanego z bronią to oczywiście, że odebranie wszystkim legalnym użytkownikom broni przez nich posiadanej spowoduje na pewno spadek ilości wypadków z bronią legalnie posiadaną (tutaj statystycznie wypadki się zdarzają i tyle - przy ilości amerykańskiej to trochę tego siłą rzeczy jest). Niemniej jednak oznacza to zasadę, że zabieramy wszystkim aby pomóc (?)jednostkom. Niewątpliwie jest to jakiś rodzaj ideologii - do dyskusji czy wart aprobowania. Co do przestępczości jednak trend może być z powodzeniem odwrotny biorąc pod uwagę ilość broni nielegalnie posiadanej, która to siłą rzeczy tej regulacji się nie podda (kazus Jamajki w latach 70-tych gdzie wprowadzono wręcz drakońskie prawa w tym zakresie jest pouczający - po mniej więcej rocznym spadku ilości zgonów związanych z bronią palną doszło do olbrzymiego wzrostu tejże a tendencja trwała chyba kilkanaście lat). Można dywagować czy amerykańska liczba 2,5 mln tzw. defence gun use jest zbyt duża (moim zdaniem najpewniej jest) czy nie ale faktem jest, że nawet ostrożniejsze estymaty (vide długa i gwałtowna dyskusja na ten temat po publikacjach G. Klecka) wskazują na kilkaset tysięcy przypadków. Pewnym aspektem, który zawsze umyka w tego rodzaju dyskusjach jest to, że regulacje są co do zasady przestrzegane (choć nie zawsze - vide efekty ograniczeń w dostępie do broni w Australii czyli "parujące" sztuki broni do tej pory legalnie posiadane) przez osoby, które prawa (w tym np. zasad bezpieczeństwa) przestrzegają i tak a osoby z "lżejszym" podejściem tudzież w ogóle mające gdzieś ustawodawcę przejmować się tym będą mniej lub zgoła wcale.
|
|
| | |  | | mbrudka (1266 punktów) | >Tę hipotezę postawiłem ja - zasadniczo opierając się na Twoim podejściu do kwestii wpływu innych aktów prawnych. Ja takiej hipotezy nie postawiłem, bo nie broni się ona na tych wykresach. A moim celem jest wskazać, że podobne rozważania są tyle samo warte, co komentarze ekspertów ekonomicznych rozkochanych w analizie technicznej. >Owszem ale wyjaśnienie ewidentnego spadku od 1993 r. trudno jest wyjaśnić aktem prawnym, który wszedł w życie dobry rok później. Pojedyncze fluktuacje nie wymagają wyjaśnień. Naturalnie, może być tak, że w 1993 pojawiła się zmienna ukryta, która doprowadziła do spadków 94-99, które przypisuję BHVPA. Jeśli tak, to tym bardziej ośmiesza to wszystkie wnioski wysnuwane z tych wykresów. >AWB wygasło po 10 latach obowiązywania. Nie pisałem o AWB, z tych samych powodów co o FOPA. > prosta teza "więcej legalnych giwer- więcej zgonów" również zostanie podważona. Do tego nie potrzeba analiz szeregów czasowych, wystarczy przykład Szwajcarii. >Niewątpliwie jest to jakiś rodzaj ideologii - do dyskusji czy wart aprobowania. O ideologii trudno się dyskutuje. Niestety opisana przez Ciebie obrona za wszelką cenę każdego życia kosztem wyrzeczeń innych jest powszechnie stosowana. Tym chętniej zresztą im wyrzeczenia są bardziej odległe decydentowi. Jest to również wygodny paradygmat dla paratotalitarnych biurokacji świata zachodniego pozwalający od 2001 ze szczególną intensywnością inwigilować i zniewalać społeczeństwa.
Niemniej unikasz odpowiedzi na zasadnicze pytanie statystyczne dot. korelacji pomiędzy dostępnością broni, a liczbą jej ofiar. Wiem, że nie bez przyczyny, bo znasz przecież odpowiedź. Ja oczekuję konsekwencji, jeśli ktoś podpiera się statystyką do obrony ideologii, to niech będzie konsekwentny, gdy statystyka jest przeciwko niemu.
Ja w tej sprawie roli statystki nie widzę i uważam, że dostępność broni to problem światopoglądowy a jej konsekwencje zależą od tysięcy innych zmiennych ukrytych. Zbyt szanuję statystkę, by traktować ją koniunkturalnie. To jest dobre narzędzi, o ile stosowane w przypisanym mu zakresie.
Kto poświęca wolność w imię bezpieczeństwa, nie zasługuję na żadne z nich (TJ).
|
|
| | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >>Tę hipotezę postawiłem ja - zasadniczo opierając się na Twoim podejściu do kwestii wpływu innych aktów prawnych. >Ja takiej hipotezy nie postawiłem, bo nie broni się ona na tych wykresach. A moim celem jest wskazać, że podobne rozważania są tyle samo warte, co komentarze ekspertów ekonomicznych rozkochanych w analizie technicznej.
Owszem postawiłeś - pisałeś o wpływie wprowadzanych regulacji. Wygląda jednak na to, że zgadzamy się, iż na podstawie tych wykresów nie sposób jest mówić o analizie nawet tylko korelacji pomiędzy zmianami w prawie a liczbą zgonów ogółem.
>>Owszem ale wyjaśnienie ewidentnego spadku od 1993 r. trudno jest wyjaśnić aktem prawnym, który wszedł w życie dobry rok później. >Pojedyncze fluktuacje nie wymagają wyjaśnień. Naturalnie, może być tak, że w 1993 pojawiła się zmienna ukryta, która doprowadziła do spadków 94-99, które przypisuję BHVPA. Jeśli tak, to tym bardziej ośmiesza to wszystkie wnioski wysnuwane z tych wykresów.
Ośmiesza tylko wnioskowanie o wpływie aktów prawnych na kryterium liczby zgonów. Analiza zaś prostszych zagadnień - typu korelacja ilość broni/ilość zgonów jest możliwa: przynajmniej na poziomie stwierdzenia braku takowej...
>>AWB wygasło po 10 latach obowiązywania. >Nie pisałem o AWB, z tych samych powodów co o FOPA.
Pisałeś w odpowiedzi na moje stwierdzenie o wygaśnięciu - nie sądzisz chyba, że za AWB lobbowała opcja "progun"?
>Niestety opisana przez Ciebie obrona za wszelką cenę każdego życia kosztem wyrzeczeń innych jest powszechnie stosowana. Tym chętniej zresztą im wyrzeczenia są bardziej odległe decydentowi. Jest to również wygodny paradygmat dla paratotalitarnych biurokacji świata zachodniego pozwalający od 2001 ze szczególną intensywnością inwigilować i zniewalać społeczeństwa.
Niestety - co ciekawe, ta doktryna jest stosowna bardzo wybiórczo: tam gdzie akurat nam to się przydaje. Nie jest to bowiem zasada, której jakikolwiek polityk trzymałby się jako uniwersalnej.
>Niemniej unikasz odpowiedzi na zasadnicze pytanie statystyczne dot. korelacji pomiędzy dostępnością broni, a liczbą jej ofiar. Wiem, że nie bez przyczyny, bo znasz przecież odpowiedź. Ja oczekuję konsekwencji, jeśli ktoś podpiera się statystyką do obrony ideologii, to niech będzie konsekwentny, gdy statystyka jest przeciwko niemu.
No nie bardzo - takie pytanie nie padło. Natomiast korelacja między istnieniem broni i ilością potencjalnych zagrożeń jest oczywista: ona bowiem dotyczy właściwie każdego przedmiotu czy zachowania w świecie. Nie ma broni - nie ma zgonów z nią związanych. Nie ma samochodów - nie ma zgonów z nimi związanych.
>Ja w tej sprawie roli statystki nie widzę i uważam, że dostępność broni to problem światopoglądowy a jej konsekwencje zależą od tysięcy innych zmiennych ukrytych. Zbyt szanuję statystkę, by traktować ją koniunkturalnie. To jest dobre narzędzi, o ile stosowane w przypisanym mu zakresie. Owszem ale początkową tezą w tej dyskusji była kwestia czy jest prawdziwa teza "więcej legalnej broni/więcej zgonów" (niezależnie od jej absurdalności - bo włączanie w wyliczenie samobójstwa czy zabójstwa wymaga wykazania, że brak broni=niezaistnienie tego zdarzenia - no ale to nigdy nie powstrzymywało ludzi machających "30000 zabitych w USA rocznie" od tej argumentacji). Na takim poziomie można to oceniać. Oczywiście jak chcemy wysnuwać bardziej szczegółowe tezy to te dane są dalece niewystarczające.
|
|
| | | | |  | | mbrudka (1266 punktów) | > Ośmiesza tylko wnioskowanie o wpływie aktów prawnych na kryterium liczby zgonów.Ośmiesza również wstępną hipotezę, bo na moje wyczucie jest za mało próbek, by uzyskać jakiś wart uwagi poziom istotności hipotezy. Dodatkowo, na obserwowane sygnały miało wpływ mnóstwo danych ukrytych.. > Pisałeś w odpowiedzi na moje stwierdzenie o wygaśnięciu - nie sądzisz chyba, że za AWB lobbowała opcja "progun"?Nie jest zasadniczo ważne, kto lobbował, natomiast rzeczywiście wyraziłem się niejasno w sprawie AWB, za co przepraszam. Ten akt mnie nie interesował, bo po zmianie "5-dni" (wygaśnięcie) powrócił trend wzrostu liczby ofiar pomimo obowiązywania ABW. > No nie bardzo - takie pytanie nie padło.Jak to przecież stoi powyżej zaznaczone cytatem? > Natomiast korelacja między istnieniem broni i ilością potencjalnych zagrożeń jest oczywista: ona bowiem dotyczy właściwie każdego przedmiotu czy zachowania w świecie. Nie ma broni - nie ma zgonów z nią związanych. Nie ma samochodów - nie ma zgonów z nimi związanych.Oczywista oczywistość  I oczywiście oczywiście zakładam, że pisząc nie ma broni, myślałeś: istnieją ograniczenia w dostępie do broni, w przeciwnym przypadku twoja uwaga nie nawiązuje do mojego pytania. Zależność bez dostępu do broni nie ma ofiar jest jednak mocną (i racjonalną) podstawą dla wielu do ew. podejmowania decyzji legislacyjnych, bez ważenia jakichkolwiek korzyści. Jest on też bardziej istotny (statystycznie i w rozumieniu potocznym), niż zależności opisane na wykresie. Jeśli nie byłoby korzyści z użytkowania samochodów, to należałoby poddać rozwadze zakaz ich używania (osobiście w takiej sytuacji byłbym przeciw zakazowi, ale za wprowadzeniem równoważności pomiędzy zabiciem w wypadku a morderstwem, nie dawałbym też na drogi). Część społeczeństwa nie jest jednak zainteresowana dostępem do broni, więc zmiana prawa ułatwiająca do niej dostęp jest dla nich czystą "statystyczną" stratą. Grupa "niezainteresowana" bronią może być jedynie "ofiarą" konsekwencji takich działań prawnych. Ba, typowym jest, że wiele osób uprawnionych do posiadania broni np. emerytowani wojskowi, policjanci, po zakończeniu służby broń oddaje i nie chce jej w ogóle posiadać. Z uwagi na trudności z jej zabezpieczeniem np. przed dziećmi, złodziejem lub sobą, uważają, że posiadanie przez nich broni jest dla nich niekorzystne, więc automatycznie stają się członkami grupy niezainteresowanych bronią. Pomimo mojej niechęci do wszelkich ograniczeń narzucanych przez społeczeństwo, ignorowanie interesu grupy osób niezainteresowanych bronią dowodziłoby co najmniej braków w socjalizacji. Sprawa nie dotyczy tylko wolności mojej, ale również wolności innych, i konia z rzędu temu, kto jest w stanie znaleźć kompromis. Na pewno powyższe wykresy nic do tego nie wnoszą.
|
|
| | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > >Ośmiesza tylko wnioskowanie o wpływie aktów prawnych na kryterium liczby zgonów.> Ośmiesza również wstępną hipotezę, bo na moje wyczucie jest za mało próbek, by uzyskać jakiś wart uwagi poziom istotności hipotezy. Dodatkowo, na obserwowane sygnały miało wpływ mnóstwo danych ukrytych..Owszem ale celem prezentacji tych danych było coś takiego: Najważniejsze: wykres wyraźnie pokazuje - nawet z uwzględnieniem samobójstw i wypadków - że hipoteza, jakoby więcej broni oznaczało więcej morderstw, jest historycznie i statystycznie fałszywa. Dyskusję o wpływie poszczególnych regulacji na przebieg wykresu rozpocząłeś Ty. > >Pisałeś w odpowiedzi na moje stwierdzenie o wygaśnięciu - nie sądzisz chyba, że za AWB lobbowała opcja "progun"?> Nie jest zasadniczo ważne, kto lobbował, natomiast rzeczywiście wyraziłem się niejasno w sprawie AWB, za co przepraszam. Ten akt mnie nie interesował, bo po zmianie "5-dni" (wygaśnięcie) powrócił trend wzrostu liczby ofiar pomimo obowiązywania ABW."Po" to pojęcie ogóle -spadek trwał nadal: właściwie dobry rok dłużej. Czy my czytamy różne wykresy? > Oczywista oczywistość I oczywiście oczywiście zakładam, że pisząc nie ma broni, myślałeś: istnieją ograniczenia w dostępie do broni, w przeciwnym przypadku twoja uwaga nie nawiązuje do mojego pytania. Zależność bez dostępu do broni nie ma ofiar jest jednak mocną (i racjonalną) podstawą dla wielu do ew. podejmowania decyzji legislacyjnych, bez ważenia jakichkolwiek korzyści.Mocną na pewno - czy zaś racjonalną. O - to już by było trzeba wykazać. Chyba, że przyjmiemy domniemanie, że zmniejszenie legalnego dostępu do broni (uwaga - także dostępu dla organów państwa - jak na razie tam też są ludzie i ma to określone konsekwencje) ma skutki wyłącznie pozytywne (jak zdefiniowane?). Jeśli przyjmiemy zaś np. argument, że w interesie "ogólnym" jest zapobieganie zmniejszaniu się populacji- no cóż, świetny argument dla kilku innych spraw: na czele z poważnie (za aborcję 25 lat) traktowanym zakazem aborcji czy zakazem sprzedaży leków antykoncepcyjnych. > Jest on też bardziej istotny (statystycznie i w rozumieniu potocznym), niż zależności opisane na wykresie. Jeśli nie byłoby korzyści z użytkowania samochodów, to należałoby poddać rozwadze zakaz ich używania (osobiście w takiej sytuacji byłbym przeciw zakazowi, ale za wprowadzeniem równoważności pomiędzy zabiciem w wypadku a morderstwem, nie dawałbym też na drogi).Cóż - istnieją też korzyści z korzystania z broni. Trudno zaprzeczyć, że osoba chcąca broń posiadać takowych nie widzi... > Część społeczeństwa nie jest jednak zainteresowana dostępem do broni, więc zmiana prawa ułatwiająca do niej dostęp jest dla nich czystą "statystyczną" stratą. Grupa "niezainteresowana" bronią może być jedynie "ofiarą" konsekwencji takich działań prawnych.Wiesz - ja jestem np. niezainteresowany samochodami (jako fan kolei i komunikacji miejskiej). Zasadniczo wpasowuję się w ten schemat. Przypuszcza, że znajdę takich przypadków więcej. Czy to ma świadczyć o racjonalności czegokolwiek? Bo to, że jak dana grupa (przez przypadek "trzymająca władzę") uzna, że zrobi X to nic (a zwłaszcza argumenty) jej nie przekonają to akurat nie jest czymś co należałoby aprobować... > Ba, typowym jest, że wiele osób uprawnionych do posiadania broni np. emerytowani wojskowi, policjanci, po zakończeniu służby broń oddaje i nie chce jej w ogóle posiadać. Z uwagi na trudności z jej zabezpieczeniem np. przed dziećmi, złodziejem lub sobą, uważają, że posiadanie przez nich broni jest dla nich niekorzystne, więc automatycznie stają się członkami grupy niezainteresowanych bronią.Nie wiem skąd teza o typowości (bo w jednostkowe przypadki jestem w stanie uwierzyć) - jakieś wyniki badań? > Pomimo mojej niechęci do wszelkich ograniczeń narzucanych przez społeczeństwo, ignorowanie interesu grupy osób niezainteresowanych bronią dowodziłoby co najmniej braków w socjalizacji. Sprawa nie dotyczy tylko wolności mojej, ale również wolności innych, i konia z rzędu temu, kto jest w stanie znaleźć kompromis. Na pewno powyższe wykresy nic do tego nie wnoszą.Uczciwie powiem - nie wiem co ma wolność do posiadania broni osoby X do cudzej wolności osoby Y jeśli X przestrzega prawa. Czym innym jest kwestia uznania danej osoby za nie dającej rękojmi przestrzegania porządku prawnego (czy z przyczyn choroby psychicznej czy racjonalnie zakreślonej niekaralności) i z tego powodu ograniczenia jej praw (w takim przypadku niemożność posiadania broni jest swoistą "karą") a czym innym definicyjne traktowanie broni jako rzeczy jaka w ręku tzw. cywila nie powinna się w ogóle znaleźć. Jeśli by przyjąć jakąś swoistą zasadę, że broń w rękach X jest z definicji naruszeniem wolności osoby Y to całkowite rozbrojenie nas nie ominie - na czele z policją i armią. Z tej perspektywy jest bez znaczenia czy osoba posiadająca broń ma bowiem mundur czy też - przestępstwo czy samobójstwo może być popełnione również przez "mundurowego" a i wypadku z bronią policyjną wykluczyć nie można. Jeśli ma zaś jednak to dotyczyć jedynie obawy, że dany obywatel zachowa się niezgodnie z prawem należy stwierdzić, iż sposobów na zachowanie niezgodne z prawem tzw. przeciętny człowiek ma multum. Aby mu je wszystkie uniemożliwić należałoby ubrać go w kaftan. Każdego bez wyjątku - bo np. policjanci też są w końcu obywatelami. Idziemy w tę stronę?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | mbrudka (1266 punktów) | >Najważniejsze: wykres wyraźnie pokazuje - nawet z uwzględnieniem samobójstw i wypadków - że hipoteza, jakoby więcej broni oznaczało więcej morderstw, jest historycznie i statystycznie fałszywa. Otóż właśnie nie pokazuje, że jest historycznie i statystycznie fałszywa, ani prawdziwa. Nic nie pokazuje, bo nie da się nic dowieść na poziomie istotności rzędu 0.05 lub niższym. Do dowodzenia hipotez statystycznych trzeba mieć trochę przygotowania i doświadczenia. >"Po" to pojęcie ogóle -spadek trwał nadal: właściwie dobry rok dłużej. Czy my czytamy różne wykresy? Statystyka jest od tego, by odróżnić fluktuacje od trendów. Jeśli dorzucić do tego analizę szeregów czasowych, to można również próbować wyeliminować inercje. Mogę domniemywać, że ograniczenie dostępu polegające na wprowadzeniu 5 dni opóźnienia doprowadziło do zmniejszenia liczby postrzałów po zakupach w sytuacjach silnie emocjonalnych np. nasilenie depresji skłaniające do samobójstwa może się zmniejszyć po 5-ciu dniach, podobnie jak wściekłość na niewierną żonę. >Mocną na pewno - czy zaś racjonalną. O - to już by było trzeba wykazać. Tylko idiocie, ale temu nie warto. Zależność jest oczywista, i jak napisałem przypuszczalnie w skali świata do dowiedzenia na poziomie istotności co najmniej 0.05. >Cóż - istnieją też korzyści z korzystania z broni. Trudno zaprzeczyć, że osoba chcąca broń posiadać takowych nie widzi... Osoba, która chce posiadać broń kieruje się zapewne jakimś powodami, a może nawet dostrzega z tego jakieś korzyści np. myśliwy może uprawiać swoje hobby lub zarabiać, kolekcjoner broni może legalnie "pieścić" swoje cacka, a osoba strachliwa zwiększa swoje poczucie bezpieczeństwa. Wprowadzanie ograniczeń w dostępie do broni ukierunkowane jest na eliminacje sytuacji, w których broń ma być wykorzystana do działań niezgodnych z prawem. >Nie wiem skąd teza o typowości (bo w jednostkowe przypadki jestem w stanie uwierzyć) - jakieś wyniki badań? Doświadczenie na pewnej próbce. >Uczciwie powiem - nie wiem co ma wolność do posiadania broni osoby X do cudzej wolności osoby Y jeśli X przestrzega prawa. Rzecz w tym, że są takie X, które nie przestrzegają prawa, oraz w tym, że są takie Y, które nie przestrzegając prawa, mogą się narazić praworządnemu X z bronią. Średnio, ktoś kto nie chce broni traci na tym, że ktoś inny ją posiada bez ściśle określonego powodu. I tu ważny komentarz, ogólnie społeczeństwo zyskuje na tym, że broń została wynaleziona i jest dostępna. Spór o broń egzystuje dzięki tej ambiwalencji. > Jeśli by przyjąć jakąś swoistą zasadę, że broń w rękach X jest z definicji naruszeniem wolności osoby Y to całkowite rozbrojenie nas nie ominie - na czele z policją i armią. Zasada jest na tyle arbitralna, że nie spodziewam, by została przyjęta. > Z tej perspektywy jest bez znaczenia czy osoba posiadająca broń ma bowiem mundur czy też - przestępstwo czy samobójstwo może być popełnione również przez "mundurowego" a i wypadku z bronią policyjną wykluczyć nie można. Tak jest, jestem za rozbrojeniem wszystkich. Zaczynamy od Stanów i Chin, potem wyrywamy szpony i kły dzikim zwierzętom, likwidujemy broń biała i noże kuchenne, nie używamy środków wybuchowych, tak właściwie wracamy na drzewo. Broń jest (niestety) potrzebna, rzecz w tym, by używana była tylko wtedy, gdy służy to minimalizacji cierpienia. Pewne ograniczenia są potrzebne, niezbędne jest jednak zachowanie umiaru i znalezienie kompromisu pomiędzy interesem innych a wolnością jednostkową. >Idziemy w tę stronę? Szerokiej drogi.
|
|
| | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >Doświadczenie na pewnej próbce.
Mogę zatem z czystym sumieniem powołać analogiczną wiedzę o odmiennych zachowaniach - często udokumentowaną orzecznictwem sądów administracyjnych. Rozumiem, że Twoje badanie ma również stosowną dokumentację.
> Wprowadzanie ograniczeń w dostępie do broni ukierunkowane jest na eliminacje sytuacji, w których broń ma być wykorzystana do działań niezgodnych z prawem.
To założenie (idealizm co do celów państwa jest wspaniały, szkoda tylko, że państwa zwykle jakoś nie dorastają do tego ideału) jest niestety fałszywe o tyle, że tzw. empiria (np. historia ograniczeń co do posiadania broni wprowadzone w latach 60-tych w Wielkiej Brytanii) świadczy o tym, że owe ukierunkowania są różne choć mogą posługiwać się owym hasłem. Co "zadziwiające" jednocześnie - zwykle ogranicza się to do działań wobec cywilnych posiadaczy broni, nie zaś organów władzy tudzież jednostek/formacji w jakimś sensie z władzą zaprzyjaźnionych. A biorąc pod uwagę tzw. doświadczenia historyczne pod powyższą argumentacją (jakże ona uniwersalna) z powodzeniem mogą się podpisać rozmaici okupanci (w końcu to oni definiują o jakie prawo chodzi). Co ciekawe - podpisali się realnymi działaniami.
>Tylko idiocie, ale temu nie warto. Zależność jest oczywista, i jak napisałem przypuszczalnie w skali świata do dowiedzenia na poziomie istotności co najmniej 0.05. Z chęcią przeczytam treść wywodu. Nawet jeśli sporządzi go idiota. Z wykazaniem zależności "bez dostępu do broni nie ma ofiar" jest ten problem tylko, że: a) zakładamy, ze jesteśmy w stanie pozbawić dostępu wszystkich (co, jak dowodzą fakty, nie jest możliwe) - a zwłaszcza tych niechętnych przestrzeganiu prawa; b) żadna z ofiar broni palnej nie padnie ofiarą "subsytucji" w postaci noża (a takiej tezy nie odważył się postawić nawet Zimring) czy pospolitego sznurka (w odniesieniu do samobójstw). Jedyną kategorię gdzie względnie można by mówić o "niezastępowalności" są wypadki - oczywiście nie w 100% gdyż ludzie skłonni do ryzykownych czy lekkomyślnych zachowań (typu: ten pistolet na pewno nie jest nabity/zwisanie z balkonu na 3 piętrze to świetna gimnastyka) swoją "część' odbiorą c) pozbawienie pewnej (korzystającej z broni palnej jako jako elementu ochrony osobistej) grupy ludzi ochrony przed przestępcami nie spowoduje wzrostu liczby ofiar tychże przestępstw.
I dopiero teraz możemy dyskutować czy podejmowane działania w oparciu o tę zależność są racjonalne.
> a osoba strachliwa zwiększa swoje poczucie bezpieczeństwa.
Stawianie takiej tezy wydaje mi się dość obraźliwe wobec osób chcących/posiadających broń z uwagi na kwestie bezpieczeństwa (jak najbardziej realne - vide badania Kleck/Gertz dotyczące skuteczności użycia broni palnej w samoobronie). W ten sposób można też przecież określić osoby zapinające pasy w samochodach...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | Ale tak swoją drogą, to po co Ci ta spluwa? Czy idą za tym jakieś praktyczne przesłanki - czujesz się zagrożony, jesteś hobbystą? Czy też może chodzi o pobudki ideologiczne - liberte ponad wszytko?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | >Ale tak swoją drogą, to po co Ci ta spluwa? Czy idą za tym jakieś praktyczne przesłanki - czujesz się zagrożony, jesteś hobbystą? Czy też może chodzi o pobudki ideologiczne - liberte ponad wszytko? >
Niespecjalnie rozumiem ten wtręt natury osobistej - czy muszę koniecznie chcieć mieć broń aby podejmować dyskusję na jej temat? Nie widzę też sensu w sprowadzaniu pobudek światopoglądowych do "liberte" ponad wszystko. Aby prawo taki czy inny zakaz wprowadziło musi istnieć głęboko uzasadniona argumentacja dlaczego. Muszą zostać rozważone pozytywy/negatywy zakazu, szczególnie uwzględniającą interesy osoby jaką ma zakaz dotknąć (bo to jej kosztem przede wszystkim dany zakaz działa). W dyskusji o dostępie do broni znacznie bardziej jednak korzysta się z argumentów emocjonalnych (co skądinąd zrozumiałe) ale czy na pewno właściwe? W razie zaś wątpliwości będę optował przeciwko zakazowi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Muszą zostać rozważone pozytywy/negatywy zakazu, szczególnie uwzględniającą interesy osoby jaką ma zakaz dotknąć (bo to jej kosztem przede wszystkim dany zakaz działa). W dyskusji o dostępie do broni znacznie bardziej jednak korzysta się z argumentów emocjonalnych (co skądinąd zrozumiałe) ale czy na pewno właściwe? W razie zaś wątpliwości będę optował przeciwko zakazowi.
Dla mnie argumentem za utrzymaniem zakazu, jest to, że nie widzę żadnych korzyści wprowadzenia dostępu do broni palnej bez zezwolenia, za to widzę potencjalne ryzyka takiego posunięcia. I tu patrzę z własnego punktu widzenia (co oczywiste), bo sam nie zamierzam bawić się bronią palną, tym bardziej, że do samoobrony nadaje się ona, moim zdaniem, w stopniu umiarkowanym.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) |
>Dla mnie argumentem za utrzymaniem zakazu, jest to, że nie widzę żadnych korzyści wprowadzenia dostępu do broni palnej bez zezwolenia, za to widzę potencjalne ryzyka takiego posunięcia. I tu patrzę z własnego punktu widzenia (co oczywiste), bo sam nie zamierzam bawić się bronią palną, tym bardziej, że do samoobrony nadaje się ona, moim zdaniem, w stopniu umiarkowanym. > Nie zrozumieliśmy się. Brak zakazu posiadania broni nie oznacza całkowitego przyzwolenia na jej posiadanie i prawa do jej posiadania bez spełniania jakichkolwiek wymogów. To są dwa przeciwległe bieguny - tak samo jak na drogi wypuszczamy (teoretycznie przynajmniej) osoby przygotowane do jazdy samochodem tak samo do posiadania broni powinny być dopuszczane jedynie osoby spełniające określone wymogi. Oczywiście wymogi nie mogą być tak ukształtowane aby uczynić dostęp fikcyjnym - np. egzamin, który jest w stanie zdać krzyżówka profesora prawa i komandosa z "GROMU".
Odnośnie zaś kwestii samoobrony - analizy skuteczności (cytowany już tu Gary Kleck, choć wcześniej już pisali o tym Rossi i Wright zdaje się też) poszczególnych metod stawiania oporu (lub też nie stawiania go w ogóle) wskazują, że broń palna jest pod tym względem najlepsza z punktu widzenia ryzyka obrażeń u broniącego się (jest ono najniższe).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) |
> Nie zrozumieliśmy się. Brak zakazu posiadania broni nie oznacza całkowitego przyzwolenia na jej posiadanie i prawa do jej posiadania bez spełniania jakichkolwiek wymogów. To są dwa przeciwległe bieguny - tak samo jak na drogi wypuszczamy (teoretycznie przynajmniej) osoby przygotowane do jazdy samochodem tak samo do posiadania broni powinny być dopuszczane jedynie osoby spełniające określone wymogi. Oczywiście wymogi nie mogą być tak ukształtowane aby uczynić dostęp fikcyjnym - np. egzamin, który jest w stanie zdać krzyżówka profesora prawa i komandosa z "GROMU".> Odnośnie zaś kwestii samoobrony - analizy skuteczności (cytowany już tu Gary Kleck, choć wcześniej już pisali o tym Rossi i Wright zdaje się też) poszczególnych metod stawiania oporu (lub też nie stawiania go w ogóle) wskazują, że broń palna jest pod tym względem najlepsza z punktu widzenia ryzyka obrażeń u broniącego się (jest ono najniższe).Do tego nie trzeba badań, żeby stwierdzić, że broń palna jest oczywiście w wielu sytuacjach bardziej skuteczna niż nóż, czy kij bilardowy. Chodziło mi raczej o to, że broń palna jest mało użyteczna jako środek obrony, ze względu na to, że może być używana w niewielu przypadkach, bo chodzenie z nią jest kłopotliwe i mało praktyczne. W swoim życiu miałem dwuletni epizod w końcu lat 90' (branża komornicza - ale nie w stylu "ukraińskim"  ) kiedy w ramach pracy mogłem używać broni. Jednak po dwóch miesiącach, zrezygnowałem z noszenia bo było z tym za dużo kłopotu. Parę lat później zaostrzono przepisy i już nie chciało mi się starać o przedłużenie zezwolenia. Moim zdaniem, właściwie jedynym miejscem gdzie można użyć broni w celu samoobrony jest dom, bo przecież nikt nie będzie chodził do pracy czy na dyskotekę ze spluwą. Tak więc śmieszą mnie wypowiedzi jakiegoś amerykańskiego miłośnika broni, że gdyby nie było zakazu noszenia broni w kinie, to wtedy ktoś zastrzeliłby tego psychopatę, który dokonał zbiorowego zabójstwa na seansie "Batmana". Trzeba by mieć niezłego szmergla, żeby chodzić z bronią do kina... A co do Twojego podejścia do udzielania zezwoleń, to myślę, że jak ktoś bardzo chce ją mieć, to są możliwości aby dostać zezwolenie - sport, myśliwstwo. Na prawdę nie jest to takie trudne, ale pewnie zainteresowanie, wśród tzw. szarych obywateli też jest niewielkie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > Do tego nie trzeba badań, żeby stwierdzić, że broń palna jest oczywiście w wielu sytuacjach bardziej skuteczna niż nóż, czy kij bilardowy. Chodziło mi raczej o to, że broń palna jest mało użyteczna jako środek obrony, ze względu na to, że może być używana w niewielu przypadkach, bo chodzenie z nią jest kłopotliwe i mało praktyczne. W swoim życiu miałem dwuletni epizod w końcu lat 90' (branża komornicza - ale nie w stylu "ukraińskim" ) kiedy w ramach pracy mogłem używać broni. Jednak po dwóch miesiącach, zrezygnowałem z noszenia bo było z tym za dużo kłopotu. Parę lat później zaostrzono przepisy i już nie chciało mi się starać o przedłużenie zezwolenia.Wiesz, każde dodatkowe środki bezpieczeństwa mają swoje konsekwencje - jeśli nosisz broń to uważasz, że Twoja sytuacja jest na tyle poważna iż to uzasadnia. No ale nie ma nic za darmo - żadnego alkoholu przy wyjściu z bronią czy nieostrożnego odsłaniania kabury. Coś za coś. > Moim zdaniem, właściwie jedynym miejscem gdzie można użyć broni w celu samoobrony jest dom, bo przecież nikt nie będzie chodził do pracy czy na dyskotekę ze spluwą. Tak więc śmieszą mnie wypowiedzi jakiegoś amerykańskiego miłośnika broni, że gdyby nie było zakazu noszenia broni w kinie, to wtedy ktoś zastrzeliłby tego psychopatę, który dokonał zbiorowego zabójstwa na seansie "Batmana". Trzeba by mieć niezłego szmergla, żeby chodzić z bronią do kina...Na dyskotekę to jest akurat absurd z punktu widzenia bezpieczeństwa ponieważ nie ma tam za bardzo możliwości zarówno obserwacji otoczenia jak również bezpiecznego dla postronnych użycia broni (no i odpada alkohol). Zaś tańczenie i obijanie się o postronnych z bronią na pasku... W takiej sytuacji się na dyskoteki nie chodzi (ot, kazus znajomego funkcjonariusza, który musiał zrezygnować z tego rodzaju rozrywek). Natomiast trzeba być konsekwentnym - albo uważasz, że broni potrzebujesz i broń nosisz (zgodnie z zasadą "lepiej nosić niż się prosić") zasadniczo zawsze (nie spodziewam się aby ktoś Ci dawał SMS znać, że "za 1h Cię napadnę") albo nie nosisz. Tylko pytanie w takim przypadku - czy Ty aby na pewno potrzebujesz prawa do noszenia broni? Oczywiście sytuacje są zmienne (przykładowo nosisz broń tylko w czasie wyjazdów służbowych gdzieś w "teren") ale trzeba być konsekwentnym w tym co się robi. > A co do Twojego podejścia do udzielania zezwoleń, to myślę, że jak ktoś bardzo chce ją mieć, to są możliwości aby dostać zezwolenie - sport, myśliwstwo. Na prawdę nie jest to takie trudne, ale pewnie zainteresowanie, wśród tzw. szarych obywateli też jest niewielkie.Z tymi trudnościami to jest różnie - gdyby teoretycznie iść po "linii ustawy" to jest to generalnie do przyjęcia (poza kwestią broni do ochrony osobistej gdzie jest naprawdę bez sensu - ale to niestety kwestia oddania roli suwerennego decydenta Policji a raczej WPA) ale WPA mają "problem" i bez sensu utrudniają czy wydłużają postępowania nie wiadomo po co. A że "szary człowiek" się nie interesuje? Cóż- nikt nie zmusza. Chodzi o to aby jak on zmieni zdanie nie piętrzyć przed nim nieracjonalnych trudności.
|
|
| | | | | | | | |  | | mbrudka (1266 punktów) | > Z chęcią przeczytam treść wywodu. Nawet jeśli sporządzi go idiota. Z wykazaniem zależności "bez dostępu do broni nie ma ofiar"Hipoteza nie brzmi "bez dostępu do broni nie ma ofiar", tylko: Cytat:ograniczenie w dostępie do broni palnej koreluje ujemnie z liczbą ofiar postrzałów . Jeśli zależy Tobie na dowiedzenia lub zaprzeczeniu jej, to droga wolna, przekonaj się sam. Materiał źródłowy znajdziesz w internecie, a statystyki i badania poziomów istotności hipotez możesz się nauczyć. Ja ma ciekawsze zajęcia niż dowodzić oczywistej hipotezy, która wcale mi się nie podoba, tylko po to by dyskutować z osobą, która nie czytając z uwagą wypowiedzi drugiej zawzięcia zwalcza swoje przekonania o przekonaniach innych. Myślę, że sam sobie wystarczysz do prowadzenia długich i owocnych dialogów wewnętrznych, w czym życzę Ci zresztą powodzenia.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Dean11 (302 punktów) | > >Z chęcią przeczytam treść wywodu. Nawet jeśli sporządzi go idiota. Z wykazaniem zależności "bez dostępu do broni nie ma ofiar"> Hipoteza nie brzmi "bez dostępu do broni nie ma ofiar", tylko:> Cytat:ograniczenie w dostępie do broni palnej koreluje ujemnie z liczbą ofiar postrzałów .Świetnie tylko, że ewentualnie wykazana (znajdą się przykłady na obie strony) hipoteza ta jest bez wartości poznawczej i nie powinna stanowić podstawy do ewentualnych decyzji ustawodawcy bez jej daleko idącego uszczegółowienia. Inna rzecz, że podałeś potem (odchodząc w dyskusji od pierwotnej hipotezy): > Zależność bez dostępu do broni nie ma ofiar jest jednak mocną (i racjonalną) podstawą dla wielu do ew. podejmowania decyzji legislacyjnych, bez ważenia jakichkolwiek korzyści.I o tym pisałem kiedy wspominałem o tym czy aby na pewno tego rodzaju argumentacja jest racjonalna. Racjonalne może być jej użycie - z perspektywy polityka (każdy argument jest dobry jeśli skuteczny). Trudno jednak twierdzić moim zdaniem, że jest ona racjonalna sama w sobie. Zatem prośbę o uważne czytanie tego co piszą inni odwzajemniam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|