Racjonalista - Strona głównaDo treści
Umowy o pracę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-09-2012 14:35mrSpock (2845 punktów)Umowy o pracę
Ocena 5 na 5
Wczoraj był mój ostatni dzień w pracy. Po ponad roku pracy dostałem telefon z firmy(pośredniczącej) przez którą byłem zatrudniony z informacją, że na miesiąc pazdziernik
umowa nie zostanie ze mną jak i kilkunastoma innymi osobami przedłużona.
Jak się domyślacie ja i ludzie pracujący w firmie pracujemy na tzw umowach śmieciowych.
Jak wygląda sytuacja w takiej firmie/fabryce?
Ogólne zniechęcenie, to jest to, co od razu rzuca się w oczy.
Na stanowiska tzw liderów brygadzistów są wybierani ludzie bez kompetencji i jakichkolwiek
umiejętności pracy. Jednak nie, to jest frustrujące. Miesiąc temu była pierwsza fala zwolnień, która mnie w tym czasie szczęśliwie ominęła. Z pośród ludzi pracujących po miesiąc czy dwa zwolnieni zostali pracownicy pracujący przeszło 2 lata na tzw umowach śmieciowych.
Ludzie potrafiący świetnie wykonywać swoja pracę. Jakaś puenta? Dla mnie pozytywna od połowy pazdziernika zaczynam nową pracę na "normalnych" zasadach. Ale wśród zwolnionych ludzi byli
tacy, którzy byli grubo po 40 ce i teraz mają problem, gdzie szukać pracy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Selanos (12869 punktów)
Przedsiębiorca zwalniający w pierwszej kolejności doświadczonych pracowników, sam sobie szkodzi, takich nie szkoda. Natomiast nie uważam tych tzw. umów śmieciowych za problem. nikt nikomu nie każe ich podpisywać.
28-09-2012 15:01 
 Ocena 9 na 9
mrSpock (2845 punktów)
>Przedsiębiorca zwalniający w pierwszej kolejności doświadczonych pracowników, sam sobie szkodzi, takich nie szkoda. Natomiast nie uważam tych tzw. umów śmieciowych za problem. nikt nikomu nie każe ich podpisywać.
>
Nie, no naturalnie,że nikt nikomu nie każe. Tylko powiedz, to ludziom, którzy nie mają innych szans na pracę. Co powiesz? Załóż sobie inna swoją firmę? Poszukaj, innej
lepszej pracy? To są dobre rady, jednak rzeczywistość zmusza ludzi do tego, żeby zaciskać zęby i podpisywać tego typu umowy, gdyż zmusza ich do tego życie.
28-09-2012 16:34 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>To są dobre rady, jednak rzeczywistość zmusza ludzi do tego, żeby zaciskać zęby i podpisywać tego typu umowy, gdyż zmusza ich do tego życie.

Więc co, mamy dalej podnosić płace minimalną i jeszcze bardziej przywalić prawem w umowy o pracę? Z reguły takie działania kończą się większym bezrobociem. Albo migracją przedsiębiorstw do Azji.
28-09-2012 16:56 
 Ocena 4 na 4
mrSpock (2845 punktów)
I w tym, jest właśnie problem. Bo najlepiej, to by było obniżyć płacę minimalną
tak, żeby ludzie zgodzili się pracować za 700 złotych na miesiąc. No, to podejrzewam,
że wtedy były by umowy, i nagle bezrobocie by spadło.
28-09-2012 17:26 
 Ocena 4 na 4
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
Bo najlepiej, to by było obniżyć płacę minimalną
>tak, żeby ludzie zgodzili się pracować za 700 złotych na miesiąc.

Najlepiej byłoby zmniejszyć narzuty na płace. Bardzo szybko rozwiązałoby to kwestię wysokości płacy minimalnej i umów śmieciowych ( za które nie należy obwiniać li tylko pracodawców ), gdyż przestałoby się opłacać je stosować.
Wprowadzenie podatku liniowego niemalże zlikwidowało tzw. "inżynierię podatkową", wszechobecną jeszcze rok przed jego wprowadzeniem.
28-09-2012 17:40 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Tak - ale podniosło by jednostkowe koszty pracownika. Jak obniżysz składkę na służbę zdrowia koszty leczenia ponoszone przez jednostkę chorą wzrosną (nie ma kompensacji tych kosztów w składkach płaconych przez zdrowych). Zabezpieczenie rentowe? Emerytura? Ilość świadczeń, jaka Ci przysługuje ze [edit] składek, na które solidarnie płacą przyszli ich beneficjenci jak i osoby, które nie będą realnie z nich korzystać (choć potencjalnie mają na to szanse) jest przecież ogromna. Jak chcesz je kompensować? Prywatnymi oszczędnościami? Z czego? 700 złotych? Dla jednostkowego pracownika obniżenie narzuty na koszty pracy do realna strata.

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
28-09-2012 18:11 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
"Jak obniżysz składkę na służbę zdrowia koszty leczenia ponoszone przez jednostkę chorą wzrosną"

Nie sądzę. Wystarczy system, w którym środki ze składek podążałyby za faktycznym pacjentem a nie za jego numerem pesel.

" Zabezpieczenie rentowe? Emerytura? Ilość świadczeń, jaka Ci przysługuje ze [edit] składek, na które solidarnie płacą przyszli ich beneficjenci jak i osoby,"

Ilość i jakość świadczeń, które mi/ nam przysługują nijak ma się do wysokości obciążeń, które mi/ nam owe świadczenia gwarantują.

" Dla jednostkowego pracownika obniżenie narzuty na koszty pracy do realna strata."

Dla jednostkowego pracownika i jednostkowego pracodawcy obniżenie narzutów to czysty i namacalny zysk.
29-09-2012 00:23 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Nie sądzę. Wystarczy system, w którym środki ze składek podążałyby za faktycznym pacjentem a nie za jego numerem pesel.

Wolał bym nie! Mam pół etatu, reszta ze "śmieciówek". Toż ja nawet na aspirynę ledwo zarabiam A co powiedzieć o operacji? W tym miesiącu dentysta albo dla mnie - albo dla żony - to realna alternatywa.

> Ilość i jakość świadczeń, które mi/ nam przysługują nijak ma się do wysokości obciążeń, które mi/ nam owe świadczenia gwarantują.

To jest problem racjonalizowania wydatków w ramach systemu - a nie zmiana systemu. A więc inny temat.

>Dla jednostkowego pracownika i jednostkowego pracodawcy obniżenie narzutów to czysty i namacalny zysk.

Dla pracodawcy - zdecydowanie. Dla pracownika - tylko krótkoterminowo. Długoterminową perspektywę wyłożyłem we wcześniejszym poście.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>>Nie sądzę. Wystarczy system, w którym środki ze składek podążałyby za faktycznym pacjentem a nie za jego numerem pesel.
>Wolał bym nie! Mam pół etatu, reszta ze "śmieciówek". Toż ja nawet na aspirynę ledwo zarabiam A co powiedzieć o operacji? W tym miesiącu dentysta albo dla mnie - albo dla żony - to realna alternatywa.
A to co ma do rzeczy ? Twoja forma zatrudnienia etc... Istotne jest, że ubezpieczeniu podlegasz. Staraj się poznać istotę / zrozumieć danego zagadnienia i wówczas dopiero się wypowiadaj.

>> Ilość i jakość świadczeń, które mi/ nam przysługują nijak ma się do wysokości obciążeń, które mi/ nam owe świadczenia gwarantują.
>To jest problem racjonalizowania wydatków w ramach systemu - a nie zmiana systemu. A więc inny temat.
To jest problem zmiany systemu. W obecnie istniejącym o racjonalizowaniu wydatków nie ma mowy ( choćby dlatego - j.w. ), gdyż wszelkie próby, w ramach istniejących uwarunkowań, są jedynie pozorowaniem czynności mających na celu racjonalizowanie wydatków.

>>Dla jednostkowego pracownika i jednostkowego pracodawcy obniżenie narzutów to czysty i namacalny zysk.
>Dla pracodawcy - zdecydowanie. Dla pracownika - tylko krótkoterminowo. Długoterminową perspektywę wyłożyłem we wcześniejszym poście.
We wcześniejszym poście wyłożyłeś - tak jak w tym -, że nie masz o zagadnieniu najmniejszego pojęcia.
29-09-2012 15:17 
 Ocena 1 na 1
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>A to co ma do rzeczy ? Twoja forma zatrudnienia etc... Istotne jest, że ubezpieczeniu podlegasz. Staraj się poznać istotę / zrozumieć danego zagadnienia i wówczas dopiero się wypowiadaj.

Przeczytaj jeszcze raz, potem pomyśl, znów przeczytaj i wyciągnij wnioski. W realnie sprywatyzowanym sektorze (usługi dentystyczne), których pokrycie ze składek jest fikcją, na kompleksową usługę stać niewielu. Jeśli reszta świadczeń ma być pokrywana nie z ubezpieczenia społecznego a z prywatnej kieszeni - koszty świadczeń wzrosną jak w USA (więcej informacji znajdziesz tu jak i na stronach OECD jeśli chce Ci się grzebać w suchych danych.

>>> Ilość i jakość świadczeń, które mi/ nam przysługują nijak ma się do wysokości obciążeń, które mi/ nam owe świadczenia gwarantują.

Obciążenia na służbę zdrowia w Polsce stanowią 7.1% PKB przy średniej dla krajów wysoko rozwiniętych na poziomie 9.5%. Więc nie wydajemy wcale tak dużo. Większość rozwiniętych krajów, posiadających bardzo wysoką jakość świadczeń medycznych wydaje ok. 10%. Tylko USA wydaje 18% (w zaokrągleniu) - i ma niższą przewidywalną długość życia niż średnia dla krajów OECD.

>To jest problem zmiany systemu. W obecnie istniejącym o racjonalizowaniu wydatków nie ma mowy ( choćby dlatego - j.w. ), gdyż wszelkie próby, w ramach istniejących uwarunkowań, są jedynie pozorowaniem czynności mających na celu racjonalizowanie wydatków.

Ehhh - to, że aktualna władza nie potrafi/nie chce tego zrobić nie znaczy, że tego nie da się zrobić. Poza tym - mówimy o alternatywie "świadczenia społeczne" (czyli narzuty na koszty pracy) lub świadczenia indywidualne (jak USA). Tańszy i efektywniejszy jest jednak ten pierwszy model.

>We wcześniejszym poście wyłożyłeś - tak jak w tym -, że nie masz o zagadnieniu najmniejszego pojęcia.

Buahahaha!

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Przeczytaj jeszcze raz, potem pomyśl,

Bo rozmawiamy chyba nie o tym samym.

29-09-2012 16:07 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>>Przeczytaj jeszcze raz, potem pomyśl,
>Bo rozmawiamy chyba nie o tym samym.
>

Chyba jednak o tym samym. Piszesz, że należy zmniejszyć obciążenia na pensji. Ja przedstawiam rozumowanie, że te obciążenia to realny zysk dla pracownika, więc Twoja propozycja oznacza realną obniżkę pensji. Dlaczego? Bo pracownik musi z własnej kieszeni pokryć każdą usługę, a nie partycypować częściowo w każdej jednej usłudze (mam nadzieję, iż jest to choć trochę zrozumiałe). Przedstawiłem ten problem na przykładzie dentysty i służby zdrowia (choć w sposób mało skoordynowany, dość chaotycznie, zgoda). Moim zdanie, podsumowując, obniżenie składek odprowadzanych od zarobków nie przyniesie pracownikowi zysku (abstrahuje w ogóle od problemu - co zmusi pracodawcę, by zaoszczędzone pieniądze nie przeznaczył na swój zyska a przekazał je pracownikowi) a realną stratę w długim okresie. Czyli chyba rozmawiamy o tym samym, czyż nie.

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
Bo pracownik musi z własnej kieszeni pokryć każdą usługę, a nie partycypować częściowo w każdej jednej usłudze (mam nadzieję, iż jest to choć trochę zrozumiałe).

A gdzie coś takiego napisałem ? Kto mówi o partycypowaniu ?
Obciążenie płac a redystrybucja środków z owych obciążeń, polegająca głównie na "przejadaniu" tychże, to zupełnie odrębne kwestie. Służba zdrowia ( jej finansowanie ) jest tego najbardziej jaskrawym przykładem ( jestem w tzw. branży do prawie 20 lat więc uważam, że mogę się w tej kwestii wypowiadać ).
Mniejsze obciążenie, pieniądz za pacjentem ( nie za peselem ) i gwarantuję, że do niczego nie musiałbyś dopłacać, a zakres darmowych usług w koszyku zapewne by się powiększył.
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Mniejsze obciążenie, pieniądz za pacjentem ( nie za peselem ) i gwarantuję, że do niczego nie musiałbyś dopłacać, a zakres darmowych usług w koszyku zapewne by się powiększył.

Możesz mi, jako osoba "z branży" wytłumaczyć w jaki sposób, zmniejszając obciążenie pracy składką (a więc zmieniając składkę) chcesz powiększyć ilość środków na świadczenia zdrowotne? Bo albo ja jestem gupi, albo Ty znasz jakąś inną logikę. Lub masz tajemną wiedzę, jak rozwiązać ten problem.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

Logika jest jedna - chyba. Tak sądzę.
Ale do rzeczy.
Po raz kolejny zapytam : gdzie napisałem o konieczności zmniejszenia składki na ubezpieczenie zdrowotne ?
Twierdzę jedynie, że suma narzutów na płacę ( jej wysokość ) jest czynnikiem sprawczym istnienia umów śmieciowych. Składka na ubezpieczenie zdrowotne nie jest głównym czynnikiem kosztotwórczym.
Jakbyś zatrudniał pracowników to byś zapewne wiedział, że to nie pracodawca zawsze wymusza ich ( umów śmieciowych )podpisywanie.
Co do składki zdrowotnej twierdziłem jedynie, iż środki z tejże winny "iść" za pacjentem, nie za jego numerem pesel. Wówczas byłyby one efektywnie wykorzystywane.
Nie bardzo wiem czego można tu nie rozumieć ? I co w tym jest nielogicznego ?
( zakładam, że nie rozmawiam z aktywnym członkiem pewnego prawicowego ugrupowania, które dzisiaj protestuje przeciwko - w ich i tylko ich mniemaniu - bezprawiu )
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Po raz kolejny zapytam : gdzie napisałem o konieczności zmniejszenia składki na ubezpieczenie zdrowotne ?

Napisałeś, że zmniejszenie narzutów na pracę to czysty zysk dla pracownika. Ja pokazałem, na przykładzie składki zdrowotnej, iż tak nie jest. Jeśli obniżysz koszty pracy poprzez ograniczenie kosztów świadczeń ponoszonych przez obie strony umowy (czyli wyeliminujesz główną przyczynę funkcjonowania "umów śmieciowych") - obniżysz ilość pieniędzy w systemie opieki zdrowotnej. A więc przerzucisz koszty świadczeń na pracownika - o czym pisałem powyżej.

>Twierdzę jedynie, że suma narzutów na płacę ( jej wysokość ) jest czynnikiem sprawczym istnienia umów śmieciowych. Składka na ubezpieczenie zdrowotne nie jest głównym czynnikiem kosztotwórczym.

Użyłem jej jako przykładu. Podobne rozumowanie można przeprowadzić z resztą narzutów.

>Jakbyś zatrudniał pracowników to byś zapewne wiedział, że to nie pracodawca zawsze wymusza ich ( umów śmieciowych )podpisywanie.

Jakie konkretnie przykłady masz na myśli? Telemarketerzy pracują na umowach śmieciowych bo tak chcą? Pracownicy marketów może wolą umowy-zlecenie? Pracownicy firm ochroniarskich? Kto? Rozumiem, że pracownicy o wysokich kwalifikacjach mogą woleć umowy o dzieło lub umowy-zlecenie - jaki jednakże jest procent tego typu specjalistów w Polsce?

Pozdrawiam serdecznie.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
28-09-2012 17:34 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
> I w tym, jest właśnie problem. Bo najlepiej, to by było obniżyć płacę minimalną
>tak, żeby ludzie zgodzili się pracować za 700 złotych na miesiąc. No, to podejrzewam,
>że wtedy były by umowy, i nagle bezrobocie by spadło.

Problem jest dużo poważniejszy: większość tego co Polak zarabia, wydaje, generalnie większość pieniędzy jakie przechodzi przez ręce Polaka, to podatki. Strzelam, niech to będzie z 70%. 70% pensji to podatki, 70% samochodu który kupujemy to podatki, chociaż i tak najlepszym przykładem jest benzyna, która bez vatu i akcyzy kosztuje trochę ponad 2 zł. Ot i źródło biedy w naszym kraju.
28-09-2012 17:58 
 Ocena 3 na 3
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Problem jest dużo poważniejszy: większość tego co Polak zarabia, wydaje, generalnie większość pieniędzy jakie przechodzi przez ręce Polaka, to podatki. Strzelam, niech to będzie z 70%. 70% pensji to podatki, 70% samochodu który kupujemy to podatki, chociaż i tak najlepszym przykładem jest benzyna, która bez vatu i akcyzy kosztuje trochę ponad 2 zł. Ot i źródło biedy w naszym kraju.

Nie do końca to, że x procent zarobionych przez nas pieniędzy to podatki ( bezpośrednie, pośrednie i ukryte ), jest głównym problemem i żródłem biedy.
Problemem i żródłem jest redystrybucja tychże podatków. Norwegowie, Szwedzi płacą znacznie więcej - oczywiście procentowo, abstrahując od rzeczywistych kwot. Redystrybucja jest tam korzystna ( nikt nie chce jej zmieniać ) dla wszystkich interesariuszy, co u nas wciąż stanowi problem nie do rozwiązania. Ważniejsze wciąż są problemy związane z katastrofą smoleńską, koncesją dla TV Trwam, czy udziałem młodego Tuska w aferze AG, czyli -de facto- tematy zastępcze wrzucane tylko po to aby cała elita panująca mogła skoncentrować się na tym, do czego została powołana czyli - jak utrzymać synekury dla tych, którym zawdzięcza to, że elitą została.
28-09-2012 20:21 
 Ocena-2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Problemem i żródłem jest redystrybucja tychże podatków. Norwegowie, Szwedzi płacą znacznie więcej - oczywiście procentowo, abstrahując od rzeczywistych kwot. Redystrybucja jest tam korzystna

Redystrybucja nie jest korzystna, przy redystrybucji zawsze się traci, bo trzeba utrzymać cały system, który się tym zajmuje. Poza tym, ja sobie nie życzę, żeby ktoś bawił się moimi pieniędzmi w redystrybucję. Moje jest moje i łapy od tego precz.
28-09-2012 20:50 
 Ocena 2 na 2
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Redystrybucja nie jest korzystna, przy redystrybucji zawsze się traci, bo trzeba utrzymać cały system, który się tym zajmuje. Poza tym, ja sobie nie życzę, żeby ktoś bawił się moimi pieniędzmi w redystrybucję. Moje jest moje i łapy od tego precz.

Pewnie byłbyś spełniony w Somalii. Tam - podobno - nikt się nie zajmuje redystrybucją

A tak poważnie, to oczywiście masz rację, Twoje jest Twoje. Tylko, że żyjemy w Europie, trochę z konieczności/ przypadku, a tutaj jest jak jest.
Nikt nam jednak nie zabrania wyjechać i zamieszkać we wspomnianej Somalii, tudzież na Czukotce aby nie mieć problemów z oddawaniem własnych pieniędzy państwowym instytucjom.
Selanos (12869 punktów)
>Pewnie byłbyś spełniony w Somalii. Tam - podobno - nikt się nie zajmuje redystrybucją
>

A wie Pan, że to bardzo dobry przykład? Odkąd większości Somalii nie kontroluje żaden rząd, ten kraj zaczął się rozwijać. Dopiero odbijają się od dna, ale to już coś.

>A tak poważnie, to oczywiście masz rację, Twoje jest Twoje. Tylko, że żyjemy w Europie, trochę z konieczności/ przypadku, a tutaj jest jak jest.

Pewnie dlatego Europę wyprzedzają, albo bardzo szybko doganiają wszystkie kontynenty poza Afryką. Nie dlatego, że rozwijają się wybitnie szybko, tylko dlatego, że Europa nie rozwija się wcale.

> Nikt nam jednak nie zabrania wyjechać i zamieszkać we wspomnianej Somalii, tudzież na Czukotce aby nie mieć problemów z oddawaniem własnych pieniędzy państwowym instytucjom.

Najpierw dokończę studia, niech zwróci mi się choć trochę tego co mi zabrano
28-09-2012 18:06 
 Ocena 8 na 8
Ag-nes (2295 punktów)
>Problem jest dużo poważniejszy: większość tego co Polak zarabia, wydaje, generalnie większość pieniędzy jakie przechodzi przez ręce Polaka, to podatki. ... Ot i źródło biedy w naszym kraju.
Według tego co piszesz, to w takiej Austrii, Szwecji, Danii czy Belgii, gdzie podatki są najwyższe w Europie, powinna być zatrważająca bieda.
Selanos (12869 punktów)
>Według tego co piszesz, to w takiej Austrii, Szwecji, Danii czy Belgii, gdzie podatki są najwyższe w Europie, powinna być zatrważająca bieda.

Jeszcze mają tam wysoki poziom życia i zarobki. Nie cieszyłbym się, bo dług rośnie im szybciej niż PKB. I nie osiągnęli tak wysokiego rozwoju gospodarczego dzięki redystrybucji, na osiągnięcia był czas zanim nastała ta śmieszna idea. Teraz kolejne pokolenia mieszkańców tych krajów wegetują na tym, co zdobyto kiedyś.
28-09-2012 15:02 
 Ocena 2 na 2
mrSpock (2845 punktów)

>
A co do kadry zarządzającej, to szkoda słów.
28-09-2012 15:43 
 Ocena 5 na 5
Grzegorz (5685 punktów)
>Przedsiębiorca zwalniający w pierwszej kolejności doświadczonych pracowników, sam sobie szkodzi, takich nie szkoda. Natomiast nie uważam tych tzw. umów śmieciowych za problem. nikt nikomu nie każe ich podpisywać.

Realia każą. Jeśli nie masz odłożonej sumy pozwalającej na bezpieczne przetrwanie okresu w którym spodziewasz się znaleźć dobrą pracę (pomijam że zwykle trudno z góry powiedzieć jaki to będzie okres, chyba że masz zawód i kwalifikacje przy których naprawdę zatrudniają od ręki) to musisz chwytać się czegokolwiek co pozwoli Ci zapłacić rachunki.
28-09-2012 21:50 
 Ocena 4 na 6
Scarabaeus (2198 punktów)
>Przedsiębiorca zwalniający w pierwszej kolejności doświadczonych pracowników, sam sobie szkodzi, takich nie szkoda.

Fakty przeczą twojej teorii, tym gorzej dla faktów.

Najpierw uczymy się życia w szkole. Tam widzimy jak Ci, którym zależy osiągają większe sukcesy, nawet Ci mniej zdolni jeżeli się przyłożą potrafią osiągnąć sporo.
A zdolni lenie nie mają wyników. Jeżeli jeszcze do tego dojdzie alkohol i wagary to mogą winić tylko siebie. Nawet bogaci rodzice niewiele są wstanie pomóc, no może czasem zdarzają się wyjątki, które jednak tylko potwierdzają regułę.

Oczywiście rodzice i otoczenie podtrzymuje w nas taki obraz świata. Ucz się, bądź grzeczny, pracuj itd...

Potem dorastamy i widzimy, że coś nie gra. Reguły te, nie pasują do rzeczywistości.
Część osób zrzuca klapki z oczu, część jednak szuka wyjaśnienia.

Takie wyjaśnienie podsuwa nam ideologia "idealnego wolnego rynku". Gdyby tylko państwo nie przeszkadzało to znów wszystko byłoby tak jak w szkole. Uczysz się masz 6 nie uczysz masz 1. Proste.

Ale taka ideologia jest jak wiara w boga, nie pozwalająca dojrzeć rzeczywistości.

I problem nie w tym, że "mechanizmy kapitalizmu" są złe, bo w większości są dobre lub skuteczne. Problem w tym, że wiara w te mechanizmy nie pozwala nam dostrzec prawdziwych problemów i daje złudne nieprawdziwe odpowiedzi.
29-09-2012 11:57 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Przedsiębiorca zwalniający w pierwszej kolejności doświadczonych pracowników, sam sobie szkodzi,

Tylko pod warunkiem, że owo doświadczenie stanowi jakąś wartość w procesie wytwórczym przedsiębiorstwa. Czasami bywa tak, że doświadczenie przeradza się w rutynę i zabija kreatywność.
Za każdym razem warto spojrzeć na zagadnienie szerzej, gdyż z różnych perspektyw ta sama rzecz nie wygląda zawsze identycznie.

29-09-2012 12:21 
 Ocena 1 na 1
mrSpock (2845 punktów)
>>Przedsiębiorca zwalniający w pierwszej kolejności doświadczonych pracowników, sam sobie szkodzi,
>Tylko pod warunkiem, że owo doświadczenie stanowi jakąś wartość w procesie wytwórczym przedsiębiorstwa. Czasami bywa tak, że doświadczenie przeradza się w rutynę i zabija kreatywność.
Owszem, problem jednak polega na tym, że często dobre pomysły są wykradane. Lepsze stanowiska (tzn umożliwiające rozwój) są obsadzane przez tzw przydupasów liderów, którzy to mając, to szczęście, że byli kumplami od kieliszka dostali się trochę wyżej.
>Za każdym razem warto spojrzeć na zagadnienie szerzej, gdyż z różnych perspektyw ta sama rzecz nie wygląda zawsze identycznie.
>
>
Też uważam, że warto spojrzeć na to szerzej, bo zasuwanie na 2 linkach produkcyjnych na raz
inaczej wygląda z perspektywy pracownika na miesięcznej umowie i zarabiającego
1500 czy 1800 pln bez jakiejkolwiek perspektywy a inaczej wygląda z biura lidera z lukratywną
umową i z wypłatą min 3800 na miesiąc.
No, ale przecież kraj ma ważniejsze sprawy na głowie jak obywatele.
Trzeba nowe kościoły budować no i ten Smoleńsk...
Kowalski (2244 punktów)
Proponuję spojrzeć na sprawę z perspektywy pracodawcy. To chyba oczywiste, że wybiera dla siebie najbardziej korzystne rozwiązania. Dopóki będziemy fundować świadczenia ubezpieczeniowe chłopom, czarnym i mundurowym nic się na lepsze nie zmieni.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
>Proponuję spojrzeć na sprawę z perspektywy pracodawcy. To chyba oczywiste, że wybiera dla siebie najbardziej korzystne rozwiązania.

Dlaczego tylko pracodawca ?
Pracobiorca ( świadomy jakości i ilości świadczeń, które otrzyma gdy odda ponad połowę zarobionych pieniędzy państwowym instytucjom ) tak samo woli - a biorąc pod uwagę wartość kwotową ( jeszcze bardziej ) - otrzymywać część "janosikowego" do ręki, czyli na tzw. umowy śmieciowe. Wszyscy wówczas ( wg. siebie ) coś tam zarabiają.
Pracodawcom wcale aż tak bardzo nie zależy na zachowaniu tzw. śmieciówek. Przedsiębiorstwo ( a tym samym przedsiębiorca ) nie zarabia pieniędzy na kwotach odzyskanych z kosztu nabycia pracy poprzez "obcięcie" kwoty janosikowego, a na jakimś tam - specyficznym dla każdego z nich - procesie wytwórczym.
coreless (16088 punktów)

Rzeczy niepotrzebne się wyrzuca, a zbędnych ludzi pozbywa się. Takie to nadzwyczajnie traumatyczne?
29-09-2012 12:03 
 Ocena 3 na 3
mrSpock (2845 punktów)
>Rzeczy niepotrzebne się wyrzuca, a zbędnych ludzi pozbywa się. Takie to nadzwyczajnie traumatyczne?
>
Zbędnych? Tzn znających, proces produkcji, znających się na wykonywanej pracy?
Ja wytłumaczę jak, to wygląda w praktyce ( w naszej fabryce)
Jak Cię lubię, to pracujesz jak Cie nie lubię, to choćbyś nie wiem jak się starał
co robił, to i tak do widzenia.
coreless (16088 punktów)

A co w tym takiego dziwnego, bo nie rozumiem?
mrSpock (2845 punktów)
>A co w tym takiego dziwnego, bo nie rozumiem?
Nic, To fakt, ludzi zbędnych się zwalnia, teoretycznie.
W praktyce, jest inaczej.
coreless (16088 punktów)

>W praktyce, jest inaczej.

W praktyce jest tak samo, jak w teorii: po prostu niepotrzebnych się zwalnia nawet jeśli są fachowcami.
29-09-2012 12:27 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)

>Jak Cię lubię, to pracujesz jak Cie nie lubię, to choćbyś nie wiem jak się starał
>co robił, to i tak do widzenia.

To najprawdopodobniej - w tej fabryce - właściciel nie ma nic do powiedzenia.
W przeciwnym razie jest on idiotą. Chyba, że owa fabryka zarabia w sposób niestandardowy, jak np. fabryka Amber Gold. Wówczas kwalifikacje pracownicze ( z punktu widzenia pracodawcy ) mogą być postrzegane inaczej.
29-09-2012 12:33 
 Ocena 2 na 2
mrSpock (2845 punktów)
>>Jak Cię lubię, to pracujesz jak Cie nie lubię, to choćbyś nie wiem jak się starał
>>co robił, to i tak do widzenia.
>To najprawdopodobniej - w tej fabryce - właściciel nie ma nic do powiedzenia.
> W przeciwnym razie jest on idiotą. Chyba, że owa fabryka zarabia w sposób niestandardowy, jak np. fabryka Amber Gold. Wówczas kwalifikacje pracownicze ( z punktu widzenia pracodawcy ) mogą być postrzegane inaczej.
>
Firma nazywa się Kraft. Amerykański moloch, mający pod sobą dziesiątki, jesli nie setki innych firm.
To,że kierownicy liderzy czy dyrektor zakładu, to idioci nie jest żadną tajemnicą.
29-09-2012 13:28 
 Ocena 1 na 1
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
No ! I wszystko już jasne.
Czyli wcale się nie pomyliłem twierdząc, że właściciel nie ma tu nic do powiedzenia.
Na tym odcinku niepodzielnie rządzą menadżerowie, których nie można usunąć gdyż nikt nie wie czy może coś potrafią. Bo jeśli potrafią ? To .... . A jak nie, to b.z.
Kwestia pożądanych kwalifikacji pracowniczych w tego typu korporacjach :
- pracownik pracuje "od-do"
- o ile ma jakiś pomysł usprawniający proces niezwłocznie przekazuje go swojemu zwierzchnikowi, aby ten mógł przekazać go swojemu etc. Musi wiedzieć też, że autorem pomysłu będzie ostatni w łańcuszku.
- pracownik nie przeszkadza swoim zwierzchnikom w konstruowaniu, wymaganych przez ich zwierzchników celem pokazania akcjonariuszom, tabelek ( zwykle tworzonych - jak mawiał mój Dziadek - "od dupy strony" )
- od kwalifikacji merytorycznych cenniejsza jest wierność !!

Chwała "najemnym" menadżerom ! Dzięki nim mamy właśnie globalny kryzys.
emilpromil (184 punktów)
>Chwała "najemnym" menadżerom ! Dzięki nim mamy właśnie globalny kryzys.
>
Gdyby nie prze-regulowanie rynku miejsce fabryki zarządzanej przez niekompetentnych menadżerów zajęłaby mniejsza fabryka z właścicielem zarządzającym osobiście.

Niestety mniejszym firmom ciężko wyjść z "garażu" ponieważ regulacje podnoszą poprzeczkę wejścia na rynek, a deficyty budżetowe wysysają z tego rynku kapitał.
Zresztą brak kapitału wynika także z tego że regulacje prawne promują inwestycje w nieruchomości, i efektem takiej promocji była bańka na rynku nieruchomości której pęknięcie spowodowało kryzys.

Odnośnie operatorów w fabrykach to spora część z nich pracuje tylko dlatego że jest tańsza od robotów.

Dla mrSpocka , nie znam się specjalnie na prawie pracy ale jak pracowałeś od-do według grafika to możesz udać się do sądu pracy i z tych przepracowanych miesięcy na umowach cywilnoprawnych zrobią ci etat i powinieneś dostać kasę za niewykorzystane urlopy.
Marszalik (733 punktów)
Dam sobie rękę uciąć, że pracodawca nie pozbył się was bo mu się znudziliście. Myślę, że całkiem prawdopodobnie nie ograniczenie produkcji, czy czymkolwiek się owa firma zajmuje, mogłoby prowadzić do bankructwa, lub podobnych rzeczy.
Arkadiusz_O (317 punktów)
>Wczoraj był mój ostatni dzień w pracy. ..... Jakaś puenta?

Życie to walka. Walczysz już w żłobku, potem przedszkolu, w szkole o stopnie, potem o pracę, kobietę, miejsce na parkingu itp. Budzisz się rano i idziesz w pewnym sensie na wojnę, gdzie nic nie jest trwałe i pewne - nawet umowa o pracę na czas nieokreślony. I dzięki tej walce, niepewności ........... życie jest cudowne.

Mam wiosen 52, wiele, bardzo wiele przeżyłem i jak na razie swoje walki wygrywałem . I tego innym życzę.

A.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365