 |
Autyzm: pomiędzy chorobą a odmiennością Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-10-2012 10:55 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Autyzm: pomiędzy chorobą a odmiennością
5 na 5 | Dziś Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Porozmawiajmy zatem o autyzmie. Co sądzicie o takich ideach jak "neuroróżnorodność" czy "ruch na rzecz praw autystów", w ramach którego organizacja Aspies For Freedom stawia sobie za cel uświadamianie społeczeństwu, że na spektrum autyzmu nie wszystko jest niepełnosprawnością, i że bywają także atuty (zwłaszcza w zakresie matematyki, informatyki, muzyki, lingwistyki, inżynierii itd., osoby z zespołem Aspergera nierzadko osiągają sukcesy w tych dziedzinach). Corocznie organizują Autistic Pride Day, protestują przeciwko nazbyt ingerującym formom terapii. Mówią: Ruch na rzecz autyzmu domaga się akceptacji, nie leczenia. Ruch ten popierają tacy specjaliści od autyzmu, jak Baron-Cohen, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Badań nad Autyzmem: autismrese(*)apers/2002_BC_ASDisability.pdf | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Co sądzicie o takich ideach jak "neuroróżnorodność" czy "ruch na rzecz praw autystów", w ramach którego organizacja Aspies For Freedom stawia sobie za cel uświadamianie społeczeństwu, że na spektrum autyzmu nie wszystko jest niepełnosprawnością, i że bywają także atuty ... Należy zacząć od tego, że pod nazwą autyzm kryje się wiele odmian niepełnosprawności, w tym także głębokie upośledzenie intelektualne, jak nieumiejętność mówienia, rozumienia, czy wykonywania podstawowych czynności życiowych. ZA został wyodrębniony, jako specyficzna jednostka chorobowa i rzeczywiście osoby nią dotknięte często mają wysoki potencjał intelektualny. Wobec nich z reguły stosuje się także inne formy terapii behawioralnej. Farmakoterapia też jest sprawą indywidualną - jeżeli zdiagnozowano padaczkę albo ADHD (bardzo wysoki odsetek właśnie wsród autystyków) to leki są konieczne. Stąd chyba osoby z ZA, i tak traktowane inaczej, niż pozostali autystycy nie powinny domagać się rezygnacji z leczenia dla wszystkich, u których zdiagnozowano autyzm. W takiej postawie być może właśnie objawia się deficyt społeczny - nieumiejętność postawienia się w sytuacji osoby, która ma inny rodzaj schorzenia. Ponadto "szczęśliwie" dochowaliśmy się różnych typów zachowań wykazujących deficyty społeczne: egoizm (świadome łamanie pewnych norm w celu osiągnięcia indywidualnych korzyści), egocentryzm (niedojrzałość emocjonalna), narcyzm (skrajna forma egocentryzmu), autyzm (wrodzony brak empatii), psychopatia (wrodzony brak empatii ze skłonnnością do okrucieństwa), socjopatia (nabyty w wyniku wtórnej socjalizacji "spadek empatii"). Prawdę powiedziawszy one są często nie do odróżnienia w normalnym, zwłaszcza przelotnym kontakcie społecznym. I jednak byłabym za tym, żeby były terapie korekcyjne, jeśli już jest diagnoza. Bo jeżeli tak po prostu stwierdzimy, że akceptujemy określony typ zachowań (jakimś mnie panie Boże stworzył, takim mnie masz), to stworzymy pewien wzór, który szybko się upowszechni.
Co do samej idei uznania przydatności społecznej konkretnej osoby, zamiast stygmatyzowania jej z tytułu deficytów intelektualnych, czy ruchowych - jestem za. Przecież również osoby niewidome / niedosłyszące / niepełnosprawne ruchowo zdobywają wykształcenie i podejmują pracę (dla jasności - nie piszę o Polsce, chociaż też się zdarza), czyli w określonych dziedzinach są pełnosprawne. Nikt nie zatrudni niewidomego kasjera, ale kasjer bez nóg, ze sprawnymi dłońmi i dobrym wzrokiem jest pełnosprawny. Ogólnie wolałabym, aby zamiast szafować pojęciem niepełnosprawności podejmować działania w celu włączenia wszystkich w normalne życie społeczne, czyli znosić bariery, w tym mentalne.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej M. (102 punktów) | >>... ZA został wyodrębniony, jako specyficzna jednostka chorobowa >Farmakoterapia też jest sprawą indywidualną - jeżeli zdiagnozowano padaczkę albo ADHD (bardzo wysoki odsetek właśnie wsród autystyków) to leki są konieczne. >Stąd chyba osoby z ZA, i tak traktowane inaczej, niż pozostali autystycy nie powinny domagać się rezygnacji z leczenia dla wszystkich, u których zdiagnozowano autyzm. W takiej postawie być może właśnie objawia się deficyt społeczny - nieumiejętność postawienia się w sytuacji osoby, która ma inny rodzaj schorzenia. >Co do samej idei uznania przydatności społecznej konkretnej osoby, zamiast stygmatyzowania jej z tytułu deficytów intelektualnych, czy ruchowych - jestem za.
Odnoszę wrażenie, że właśnie powyższa wypowiedź jest stygmatyzowaniem. Z góry określa ludzi z zespołem Aspergera, jako "chorych" (w domyśle bez rozgraniczenia, czy objawy ZA zostały wywołane jakimś schorzeniem, czy ujawniły sie jako efekt czynników wrodzonych), gdy tymczasem np. ludzi z zespołem Downa nie określa się mianem chorych.
Czy bycie w pewnym stopniu miej społecznym jest czymś złym? Dla mnie to trąci niemal stwierdzeniem, że nie bycie katolikiem jest złe...
Nie wiem, czy "neurotypowi" (osoby określane jako "nieautystyczne", mieszczące się w mniej lub bardziej określonej "średniej" zachowań) zdają sobie sprawę, że ludzie "lekko autystyczni" często wyśmiewają ich niezbyt inteligentne (może inaczej - bardziej "tubylcze" czy "szympansie") zachowania. Dla wielu ludzi z ZA to "zwyczajny" człowiek może uchodzić za "chorego", przesadnie pozerskiego, zbyt mocno dbającego o formę a nie o treść, chronicznego kłamcę, dla którego największą świętością życia jest pozycja w swoim stadzie.
|
|
|  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >Odnoszę wrażenie, że właśnie powyższa wypowiedź jest stygmatyzowaniem. Z góry określa ludzi z zespołem Aspergera, jako "chorych" (w domyśle bez rozgraniczenia, czy objawy ZA zostały wywołane jakimś schorzeniem, czy ujawniły sie jako efekt czynników wrodzonych), gdy tymczasem np. ludzi z zespołem Downa nie określa się mianem chorych. Tyle, że to nie ja określiłam autyzm, jako chorobę (wrodzoną, gwoli ścisłości), a właściwie, zgodnie z literaturą -"upośledzenie intelektualne". Autyzm stosunkowo niedawno został wyodrębniony, ZA jeszcze później. >Czy bycie w pewnym stopniu miej społecznym jest czymś złym? To nie jest wartościowanie - złe / dobre. Po prostu niwelowanie deficytów społecznych wpływa na odbiór społeczny danej osoby, co moim zdaniem może ułatwić jej życie. Natomiast wymuszona zasada akceptacji - "jestem jaki jestem" trąci polityczną poprawnością, czyli sztucznością, a jej efektem z reguły jest powszechna hipokryzja. >Dla mnie to trąci niemal stwierdzeniem, że nie bycie katolikiem jest złe... Być może, zdaniem niektórych jestem zła ... >...Dla wielu ludzi z ZA to "zwyczajny" człowiek może uchodzić za "chorego", ... Z reguły nie wiem, co myślą o mnie inni i pewnie większość ludzi tak ma. Tyle, że akurat czy negatywną opinię mają osoby z ZA, czy bez ZA ma tu jakieś znaczenie? Czy to właśnie nie jest sztuczne podkreślanie inności?
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej M. (102 punktów) | Dziękuję za wyjaśnienie i sprecyzowanie. Pozdrawiam.
|
|
 | | zupełna (2507 punktów) | > Należy zacząć od tego, że pod nazwą autyzm kryje się wiele odmian niepełnosprawności, w tym także głębokie upośledzenie intelektualne, jak nieumiejętność mówienia, rozumienia, czy wykonywania podstawowych czynności życiowych. Mam nadzieję, że to tylko moje intelektualne ograniczenia nie pozwalaja mi pojąć prawidłowo tego stwierdzenia. Niepodobna aby definiowała Pani nieumiejętnośc mówienia jako autyzm albo też wiązała nieumiejetoność wykonywania podstawowych czynności życiowych z głębokim uposledzeniem intelektualnym. Co S.Hawking na to ?
ZA został wyodrębniony, jako specyficzna jednostka chorobowa i rzeczywiście osoby nią dotknięte często mają wysoki potencjał intelektualny. Wobec nich z reguły stosuje się także inne formy terapii behawioralnej. >Farmakoterapia też jest sprawą indywidualną - jeżeli zdiagnozowano padaczkę albo ADHD (bardzo wysoki odsetek właśnie wsród autystyków) to leki są konieczne. Padaczka i ADHD u autystyków ? Bardzo proszę o informację skąd te informacje.
>Stąd chyba osoby z ZA, i tak traktowane inaczej, niż pozostali autystycy nie powinny domagać się rezygnacji z leczenia dla wszystkich, u których zdiagnozowano autyzm. W takiej postawie być może właśnie objawia się deficyt społeczny - nieumiejętność postawienia się w sytuacji osoby, która ma inny rodzaj schorzenia. Zapewniam, że osoby z ZA nie są traktowane inaczej niz pozostali autystycy przez osoby spoza środowiska obeznanego z autyzmem. Natomiast jeśli chodzi o terapię, o ile mozna o takowej mówić, to i tak dobierana jest ona bardzo indywiualnie do każdej osobya a jesli nie to prawdopodobnie będzi nieskuteczna.
> Ponadto "szczęśliwie" dochowaliśmy się różnych typów zachowań wykazujących deficyty społeczne: egoizm (świadome łamanie pewnych norm w celu osiągnięcia indywidualnych korzyści), egocentryzm (niedojrzałość emocjonalna), narcyzm (skrajna forma egocentryzmu), autyzm (wrodzony brak empatii), psychopatia (wrodzony brak empatii ze skłonnnością do okrucieństwa), socjopatia (nabyty w wyniku wtórnej socjalizacji "spadek empatii"). >Prawdę powiedziawszy one są często nie do odróżnienia w normalnym, zwłaszcza przelotnym kontakcie społecznym. Czemu ma służyc to wyszczególnienie i "nowa" definicja autyzmu ?
I jednak byłabym za tym, żeby były terapie korekcyjne, jeśli już jest diagnoza. Bo jeżeli tak po prostu stwierdzimy, że akceptujemy określony typ zachowań (jakimś mnie panie Boże stworzył, takim mnie masz), to stworzymy pewien wzór, który szybko się upowszechni. W przypadku autyzmu, a wierzę, że dalej o nim rozmawiamy, terapia jest warunkiem osiągnięcia jakiegokolwiem stopnia funkcjonowania w społeczeństwie.
Ogólnie wolałabym, aby zamiast szafować pojęciem niepełnosprawności podejmować działania w celu włączenia wszystkich w normalne życie społeczne, czyli znosić bariery, w tym mentalne. Włączenie wszystkich w normalne życie społeczne wymaga tolerowania tych "wszystkich".
|
|
|  | | Anna Salman (16360 punktów) | >... Niepodobna aby definiowała Pani nieumiejętnośc mówienia jako autyzm albo też wiązała nieumiejetoność wykonywania podstawowych czynności życiowych z głębokim uposledzeniem intelektualnym. Na pewno dokonałam zbytniego uproszczenia, nie sięgając do pełnej definicji, jednak zaburzenia motoryki, percepcji i komunikacji są typowe dla autyzmu. Tak mnie uczono i z takimi przypadkami sama miałam kontakt. Nie świadczą same w sobie o autyzmie, jest cały zestaw objawów, które stanowią podstawę diagnozy. >Padaczka i ADHD u autystyków ? Bardzo proszę o informację skąd te informacje. Z zajęć - wg tego, czego mnie uczono aż u 75-80% autystyków stwierdza się padaczkę, a ok. 15-20% ma również ADHD. Jeżeli te dane są nieaktualne bądź nie miały oparcia w rzetelnych badaniach, to cóż ... nie miałam podstaw, żeby wątpić w informacje przekazane przez osoby specjalizujące się w tej dziedzinie (jak zresztą w żadnej innej). >Zapewniam, że osoby z ZA nie są traktowane inaczej niz pozostali autystycy przez osoby spoza środowiska obeznanego z autyzmem. Nie miałam kontaktu z takimi osobami - chodziło mi tylko o terapię i tu się zgadzam - jest zawsze indywidualna. >Czemu ma służyc to wyszczególnienie i "nowa" definicja autyzmu ? Nie jest w ogóle definicją, jak zresztą w pozostałych przypadkach - skupiłam się na jednym aspekcie, wspólnym dla różnych grup. >W przypadku autyzmu, a wierzę, że dalej o nim rozmawiamy, terapia jest warunkiem osiągnięcia jakiegokolwiem stopnia funkcjonowania w społeczeństwie. O to mi chodziło. >Włączenie wszystkich w normalne życie społeczne wymaga tolerowania tych "wszystkich". "Tolerancja" nie do końca ma wydźwięk pozytywny. Można ją rozumieć również, jako ignorowanie obecności. Usuwanie barier, w tym np. architektonicznych (bo miałam na myśli również osoby z niepełnosprawnością ruchową, w tym po prostu ludzi starszych) zakłada już pewne działanie, a nie obojętne przyjmowanie do wiadomości, że są osoby, którym trudniej się funkcjonuje.
|
|
| |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > >Padaczka i ADHD u autystyków ? Bardzo proszę o informację skąd te informacje.> Z zajęć - wg tego, czego mnie uczono aż u 75-80% autystyków stwierdza się padaczkęNie wiem skąd akurat taka liczba, ale rzeczywiście współwystępowanie tych dwu zaburzeń jest znamiennie częstsze od przypadkowej korelacji. Co oczywiście sugeruje jakiś związek przyczynowy i prowadzono już badania w tym kierunku. Podejrzewa się, że padaczka może być jedną z przyczyn wywołujących lub nasilających objawy autystyczne. Źródło
|
|
 | 3 na 3 | Magda Brzeska (4 punktów) | Jako mama dziecka z Zespolem Aspergera popieram wszelkie akcje mające na celu uswiadomienie ludziom co to jest autyzm. Ludzie boją sie rzeczy nieznanych i stąd zachowania takie, że potrafią swoje zdrowe dzieci izolować od naszych. Tak jakby bali sie zarażenia. Nie popieram mimo wszystko zachowań niektórych matek, które uważaja, że dziecko ma autyzm, więc to społeczeństwo ma obowiązek zrozumienia i tolerancji. To lezy po naszej stronie. Tłumaczenie, wyjasnianie. Może nawet "oznakowywanie", by ktos wiedział z czym ma do czynienia. Autyzm to rzeczywiście wiele form. Ale ja osobiście widze, że również zespół Aspergera nie jest równy Zesołowi Aspergera i dzieci z tym zespołem potrafią zachowywac sie diametralnie różnie. Nie możemy generalizować i na przykład stwierdzac, że nieumiejętnośc mówienia to jest nieumiejętnośc komunikacji, choc wiele osób tak myśli (są sposoby komunikacji alternatywnej - np. piktogramy). Na temat autyzmu, czy zespołu Aspergera funkcjonuje wiele mitów w społeczeństwie. Np. taki, że dzieci z ZA sa super w scisłych dziedzinach nauki (wspaniale liczą). To mit. Jestem za podejmowaniem wszelkich działan, by takie dzieci jak moje były w stanie w dorosłym zyciu funkcjonowac bez rent, zasiłków itp. Słowem, by były w stanie samodzielnie się utrzymać, pracowac. niestety system kuleje już na początku edukacji, gdzie dzieci wsparcie albo mają minimalne albo bardzo małe (terapia albo w minimalnej ilości albo przerzucona na rodzicow - droga). Do tego to stygmatyzowanie (tu dlugo by mówic, jak w szkole okreslaja mojego syna z IQ 133, po testach, wariatem bądź świrem, gdy opowiada o serduszniku, a pozostałe dzieci eni wiedza co to)
Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) |
>Autyzm to rzeczywiście wiele form. Ale ja osobiście widze, że również zespół Aspergera nie jest równy Zesołowi Aspergera i dzieci z tym zespołem potrafią zachowywac sie diametralnie różnie. Nie możemy generalizować i na przykład stwierdzac, że nieumiejętnośc mówienia to jest nieumiejętnośc komunikacji, choc wiele osób tak myśli (są sposoby komunikacji alternatywnej - np. piktogramy).Tak, nieumiejętnośc mówienia a nawet problemy z wysławianiem się np. jąkanie, ciągle są traktowane jako dowód na uposledzenie inteletkualne. >Na temat autyzmu, czy zespołu Aspergera funkcjonuje wiele mitów w społeczeństwie. Np. taki, że dzieci z ZA sa super w scisłych dziedzinach nauki (wspaniale liczą). To mit.a to pewnie wynika z tego, że głowna wiedza o autyzmie pochodzi z filmu "Rain man" >Jestem za podejmowaniem wszelkich działan, by takie dzieci jak moje były w stanie w dorosłym zyciu funkcjonowac bez rent, zasiłków itp. Słowem, by były w stanie samodzielnie się utrzymać, pracowac. niestety system kuleje już na początku edukacji, gdzie dzieci wsparcie albo mają minimalne albo bardzo małe (terapia albo w minimalnej ilości albo przerzucona na rodzicow - droga). Do tego to stygmatyzowanie (tu dlugo by mówic, jak w szkole okreslaja mojego syna z IQ 133, po testach, wariatem bądź świrem, gdy opowiada o serduszniku, a pozostałe dzieci eni wiedza co to)Wyedukować nauczycieli. Jedyna droga. Uśmiech, współpraca, tłumaczenie zachowań syna. Uśmiech i tak aż do skutku tj. zrozumienia. Jeśli po pół roku nie widać efektu to zmienic szkołę ( wiem, słowo zmiana nie jest fajne  Z encyklopedycznej wiedzy dzieciaka zrobić ooooogrrooomny atut. W końcu to fajnie mieć w klasie kogoś kto "wszystko wie" zwłaszcza w tematach gdzie nikt nic nie wie  pozdrawiam > Pozdrawiam.
|
|
| |  | 4 na 4 | ultraviolet (71 punktów) | >Tak, nieumiejętnośc mówienia a nawet problemy z wysławianiem się np. jąkanie, ciągle są traktowane jako dowód na uposledzenie inteletkualne.
Tylko ci zaliczają osoby jąkające się do niepełnosprawnych intelektualnie, którzy nie rozumieją tego pojęcia.
Termin "niepełnosprawność intelektualna" jest w literaturze przedmiotu używany zamiennie z terminem "upośledzenie umysłowe" lub "niedorozwój umysłowy".
Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia należy zamiast terminu "upośledzenie umysłowe" używać terminu "niepełnosprawność intelektualna". Nowy termin przyjęło Międzynarodowe Stowarzyszenie do Badań nad Niepełnosprawnością Intelektualną i jego agenda w Polsce. Sformułowanie "niepełnosprawność intelektualna" jest stosunkowo nowe i powstało na skutek trendów, jaki panują w pedagogice specjalnej i psychologii. Mają one na celu odejście od terminów stygmatyzujących osoby niepełnosprawne intelektualnie oraz włączenie tych osób w wielką rodzinę niepełnosprawności.
Według DSM-IV podstawową cechą upośledzenia umysłowego jest znacznie niższy poziom funkcjonowania intelektualnego (znacznie niższy poziom IQ). Towarzyszy mu obniżenie funkcjonowania przystosowawczego w zakresie między innymi: komunikacji, zdolności nawiązywania kontaktów interpersonalnych, kierowania sobą, zdolności uczenia i pracy.
Niewątpliwie osoby jąkające się mogą mieć problemy w komunikacji i/lub problemy w nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych wynikające z wady wymowy, jednak nie wolno traktować ich jako osoby niepełnosprawne intelektualnie ponieważ aby je do takich zaliczyć musiałyby spełniać warunek podstawowy, którym jest znacznie niższy poziom funkcjonowania intelektualnego, to jest musiałyby posiadać znacznie niższy poziom IQ.
|
|
|  | | Anna Salman (16360 punktów) | Szczerze podziwiam rodziców dzieci z autyzmem, bo miałam okazję obserwować, jak wiele wysiłku wkładają w wychowanie swoich dzieci, faktycznie bez wsparcia państwa (właściwie to nasze państwo ma poważne deficyty w różnych obszarach społecznych), za to często z wzajemnym wsparciem - np. Fundacja Synapsis. Działań uświadamiających faktycznie brak, chyba że ktoś sam szuka informacji. Dotyczy też innych - np. osób z zespołem Downa (podobno bardzo miłe, fajne dzieciaki - to zdanie nauczycielki, która z nimi pracuje). >Nie popieram mimo wszystko zachowań niektórych matek, które uważaja, że dziecko ma autyzm, więc to społeczeństwo ma obowiązek zrozumienia i tolerancji. To lezy po naszej stronie. Tłumaczenie, wyjasnianie. Może nawet "oznakowywanie", by ktos wiedział z czym ma do czynienia. Nie do końca się zgodzę - państwo powinno się włączyć bardzo aktywnie. Są różne akcje i reklamy społeczne, np. niepełnosprawni - pełnosprawni w pracy, czy też dotyczące schizofrenii, która to diagnoza wywołuje czasem panikę otoczenia (niepotrzebną). Dlaczego więc nie przeprowadzić takiej akcji w celu "oswojenia" ludzi ze zjawiskiem autyzmu. Nie można przerzucać wszystkiego na barki rodziców. >... Nie możemy generalizować i na przykład stwierdzac, że nieumiejętnośc mówienia to jest nieumiejętnośc komunikacji, choc wiele osób tak myśli (są sposoby komunikacji alternatywnej - np. piktogramy). Faktycznie - odniosłam się do najcięższych przypadków. >Na temat autyzmu, czy zespołu Aspergera funkcjonuje wiele mitów w społeczeństwie. Np. taki, że dzieci z ZA sa super w scisłych dziedzinach nauki (wspaniale liczą). To mit. Tak - też miałam takie przeświadczenie odnośnie ZA, bo tak mnie uczono. Widziałam nawet filmy dokumentalne, które ten mit podtrzymywały, stąd dziękuję za sprostowanie. >Jestem za podejmowaniem wszelkich działan, by takie dzieci jak moje były w stanie w dorosłym zyciu funkcjonowac bez rent, zasiłków itp. Słowem, by były w stanie samodzielnie się utrzymać, pracowac. niestety system kuleje już na początku edukacji, gdzie dzieci wsparcie albo mają minimalne albo bardzo małe (terapia albo w minimalnej ilości albo przerzucona na rodzicow - droga). No właśnie system - za mało pieniędzy, za mało specjalistów, czy za mało dobrych chęci. Ale można, a nawet trzeba by było jakieś minimum na początek - np. edukacja nauczycieli, którzy mogliby dzielić się tą wiedzą z uczniami oraz ich rodzicami. >Do tego to stygmatyzowanie ... Tak już "poza protokołem", to niektórym rodzicom należałoby uświadomić, że dzieci wychowują dla społeczeństwa i powinni korygować ich niewłaściwe zachowania. Może wtedy zmniejszyłby się problem z chamskim (przepraszam za mocne słowo) odnoszeniem się wobec innych - bo przecież wyzywanie kogoś to zwykłe chamstwo. Obawiam się jednak, że to są zachowania przejęte w dużej mierze od rodziców. Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości.
|
|
 | 8 na 8 | ultraviolet (71 punktów) | Witam Cię i wszystkich forumowiczów. Będzie to moja pierwsza wypowiedź na tym forum. >Należy zacząć od tego, że pod nazwą autyzm kryje się wiele odmian niepełnosprawności, w tym także głębokie upośledzenie intelektualne, jak nieumiejętność mówienia, rozumienia, czy wykonywania podstawowych czynności życiowych.
Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym, które charakteryzuje się występowaniem nieprawidłowości w zakresie trzech sfer funkcjonowania człowieka: interakcji społecznych, komunikacji oraz zachowania (tzw. "triada autystyczna"). Autyzm ujawnia się najczęściej w ciągu pierwszych trzech lat życia. Niektórzy ludzie z autyzmem mają dodatkowo sprzężone inne niepełnosprawności np. upośledzenie umysłowe, padaczka, itp. (nie jest to jednak regułą). Autyzm jest dosyć trudny do zdiagnozowania ma bowiem zróżnicowany charakter. Dla przykładu niektóre dzieci z autyzmem bardzo lubią się przytulać, dużo mówią, choć nie zawsze poprawnie, nie mają nasilonych dziwnych zachowań. U niektórych dzieci objawy autyzmu mogą być bardzo nasilone, a u innych z kolei mogą być bardzo słabo widoczne.
>ZA został wyodrębniony, jako specyficzna jednostka chorobowa i rzeczywiście osoby nią dotknięte często mają wysoki potencjał intelektualny.
Zespół Aspergera (ZA) mieści się w pewien sposób w spektrum autyzmu. Są to jednak dwa odmienne schorzenia, mające pewne cechy wspólne. Jeszcze kilka lat temu lekarze uważali, że zespół Aspergera jest łagodniejszą odmianą autyzmu. Było to jednak błędne rozumowanie. W przeciwieństwie do autyzmu zespół Aspergera nie charakteryzuje się opóźnieniami w rozwoju intelektualnym czy motorycznym dziecka. Osoby autystyczne mają opóźniony rozwój mowy w okresie dziecięcym, co nie zdarza się u dzieci z zespołem Aspergera. Dzieci z autyzmem tkwią we własnym świecie bez kontaktu z innymi ludźmi, natomiast dzieci z zespołem Aspergera mogą wykazywać chęci nawiązania kontaktów społecznych, ale nie potrafią tego zrobić.
Według DSM-IV oraz ICD-10 (klasyfikacja chorób) zespół Aspergera to grupa całościowych zaburzeń rozwojowych występujących zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. Wśród najbardziej charakterystycznych cech wymienia się: upośledzenie komunikacji słownej, upośledzenie komunikacji pozasłownej, trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych, trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych, specyficzne zainteresowania, które przyjmują nawet formę obsesji, awersję wobec zmian.
Zespół Aspergera jest bardzo trudny do zdiagnozowania, bowiem zarówno rodzice jak i lekarze nie dopuszczają do siebie myśli, że dziecko, które jest niegrzeczne, nie wykazuje chęci integracji z rówieśnikami lub się nie uczy, może mieć zespół Aspergera.
|
|
|  | 2 na 2 | zupełna (2507 punktów) |
>Zespół Aspergera jest bardzo trudny do zdiagnozowania, bowiem zarówno rodzice jak i lekarze nie dopuszczają do siebie myśli, że dziecko, które jest niegrzeczne, nie wykazuje chęci integracji z rówieśnikami lub się nie uczy, może mieć zespół Aspergera.
Wypowiem się z punktu widzenia rodzica: jakkolwiek diagnoza wyjaśniająca zachowanie syna była nadzieją na znalezienie skutecznego sposobu pomocy dla niego. Dziękuję za tak trafny opis cech dzieci z ZA
|
|
|  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | Dziękuję za wyjaśnienia. Uświadomiłam sobie, że moja wiedza sprzed kilku lat, zwłaszcza w zakresie ZA, jest nie tylko niekompletna (aczkolwiek - mea culpa  - nie sięgnęłam do definicji podręcznikowych), jak i nieaktualna. Pozostaje się cieszyć, że wciąż trwają prace i odkrywane jest coś nowego, co może pomóc tym osobom.
|
|
| |  | 3 na 3 | ultraviolet (71 punktów) | > Dziękuję za wyjaśnienia. Uświadomiłam sobie, że moja wiedza sprzed kilku lat, zwłaszcza w zakresie ZA, jest nie tylko niekompletna (aczkolwiek - mea culpa - nie sięgnęłam do definicji podręcznikowych), jak i nieaktualna.> Pozostaje się cieszyć, że wciąż trwają prace i odkrywane jest coś nowego, co może pomóc tym osobom.Cieszę się, że moja wiedza była choć trochę przydatna  Również sięgnęłam do informacji z okresu studiów i uzupełniłam je nowymi treściami.
|
|
1 na 1 | Rowan (3864 punktów) | " i że bywają także atuty (zwłaszcza w zakresie matematyki, informatyki, muzyki, lingwistyki, inżynierii itd., osoby z zespołem Aspergera nierzadko osiągają sukcesy w tych dziedzinach" A także w innych. Ludzie z autyzmem także je osiągają, przykładem może być Temple Grandin. W swoich książkach opisuje jak postrzegają świat osoby z autyzmem. Grandin zaprojektowała humananitarne ubojnie dla zwierząt. Przez autyzm widzi "obrazami", dzięki czemu łatwiej jej dostrzec co powoduje niepokój u zwierząt. www.ted.co(*)_needs_all_kinds_of_minds.html
|
|
1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | > Dziś Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Porozmawiajmy zatem o autyzmie. Co sądzicie o takich >ideach jak "neuroróżnorodność" czy "ruch na rzecz praw autystów", w ramach którego organizacja >Aspies For Freedom stawia sobie za cel uświadamianie społeczeństwu, że na spektrum autyzmu nie >wszystko jest niepełnosprawnością, i że bywają także atuty (zwłaszcza w zakresie matematyki, >informatyki, muzyki, lingwistyki, inżynierii itd., osoby z zespołem Aspergera nierzadko osiągają >sukcesy w tych dziedzinach).
Autyzm jest "modny" ale niestety za tą moda nie kroczy ani wiedza ani zrozumienie czym jest w istocie ta przypadłość. Ludzie autystyczni maja takie same prawa jak reszta ludzkości i "ruch na rzecz praw" to budowanie sztucznych barier. Autystykom nie są potrzebne dodatkowe prawa a egzekwowanie tego które jest dla wszystkich np. prawa do edukacji, opieki zdrowotnej itd. Osoby z zespołem Aspergera, przynajmniej te , które znam osoboście to wyjątkowo inteligemtni ludzie z fotograficzną pamięcią, analitycznym umysłem i wszechsrtonnymi talentami, również artystycznymi. Z racji realnych problemów z relacjami społecznymi własciwie bez szans na wykorzystanie tych szczególnych zdolności. 13 latek nie potrafiący wiązać sznurowadeł( "podstawowa czynność życiowa") nadal jest traktowany jako upośledzony intelektualnie.
Corocznie organizują Autistic Pride Day, protestują przeciwko nazbyt >ingerującym formom terapii.
Uporczywa i szokująca terapia, zwłaszcza farmakologiczna najczęściej wynika z schematycznego podejścia do osób autystycznych a zwłaszcza ich nieaekwatnych do sytuacji, impulsywnych rakcji na bodzce. Najprościej dać tabletkę "na uspokojenie" wcześniej uzasadniając jej podanie "zdiagnozowanym" również ADHD.
|
|
 | 2 na 2 | vanswirr (460 punktów) | >> >Uporczywa i szokująca terapia, zwłaszcza farmakologiczna najczęściej wynika z schematycznego podejścia do osób autystycznych a zwłaszcza ich nieaekwatnych do sytuacji, impulsywnych rakcji na bodzce. Najprościej dać tabletkę "na uspokojenie" wcześniej uzasadniając jej podanie "zdiagnozowanym" również ADHD. >
Tu się zgadzam, że terapia farmakologiczna nie może zastępować innych form terapii, ale powinna ją uzupełniać. Jako ojciec ośmiolatka z ZA swoje już na ten temat wiem, terapię małego prowadzimy do wykrycia problemu, czyli od ponad 4 lat. I tam mamy szczęście że nie jest to głeboki autyzm, synek mówi gorzej niż przeciętnie neurotypowe dzieci w jego wieku, ale mówi, radzi sobie w ielu sytuacjach życiowych całkiem dobrze. Terapię przeprowadzaliśmy i prowadzimy na kilku poziomach - poprawienie integracji sensorycznej, bo miał kłopoty z równowagą i koordynacją, terapia behawioralna żeby potrafił przynajmniej względnie poruszać się w normach społecznych, baardzo długotrwałe i cały czas trwające uczenie poprawnego (przynajmniej w miarę) gramatycznego wysławiania się ( a i tak cały czas ma z tym problemy), wspomaganie diety produktami czystymi ekologicznie, muzykoterapia, logopeda, itd. Obecnie młody chodzi do szkoły do klasy integracyjnej, radzi sobie całkiem nieźle, z matematyką nie ma problemów żadnych, z czytaniem również (poza nienaturalną kadencją głosu), z kolegami potrafi już wchodzić we w miarę normalne interakcje, czyli bawić się z nimi w piłkę, chowanego. Bardzo dobrze idzie mu nauka gry na pianinie, ma świetną pamięć dźwięków, koordynacja bardzo mu się poprawiła. Ale były okresy gdy był strasznie pobudzony, nie potrafił się kompletnie na niczym skupić, nie potrafił usiedzieć chwili przy jakimkolwiek zadaniu, i w takich wypadkach gdy nie udawały się normalne metody, typu ćwiczenia i masaże uspokajające, kąpiele (bardzo lubi i to go uspakaja), czasami się zdarzało że dostał łagodny środek uspokajający. Było to rzadko, ale bywało. Dlatego tak z góry farmakologii bym nie skreslał.
|
|
|  | 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | wypadkach gdy nie udawały się normalne metody, typu ćwiczenia i masaże uspokajające, kąpiele (bardzo lubi i to go uspakaja), czasami się zdarzało że dostał łagodny środek uspokajający. Było to rzadko, ale bywało. Dlatego tak z góry farmakologii bym nie skreslał. Nie chodzi mi o sporadyczne wspieranie się łagodnymi środkami a o stałe wprowadzanie programu podawania leków bez wzgledu na sytuację. ......... O nienaturalny tembr głosu i akcent miną, pwenie zastąpione przez inne "dziwactwo". Pomaga też śpiewaniei, nauka innego języka, recytacja krótkich rymowanek. pozdrwaim i powodzenia
|
|
| |  | 1 na 1 | vanswirr (460 punktów) | > >Nie chodzi mi o sporadyczne wspieranie się łagodnymi środkami a o stałe wprowadzanie programu podawania leków bez wzgledu na sytuację. >......... >O nienaturalny tembr głosu i akcent miną, pwenie zastąpione przez inne "dziwactwo". >Pomaga też śpiewaniei, nauka innego języka, recytacja krótkich rymowanek. >pozdrwaim i powodzenia
A to oczywiście że błąd, stałe podawanie leków uspokajających, obojętnie jakich powoduje szkody. "Skuty" chemią dzieciak nie będzie uczył się funkcjonować, tylko będzie siedział cicho i nic mu się nie będzie chciało. Dziecko trzeba uczyć powoli i cierpliwie samokontroli, na tyle oczywiście ile to jest możliwe w danym konkretnym przypadku. Łatwe to nie jest, ale w większości wypadków możliwe w mniejszym lub większym stopniu.
Co do rymowanek czy śpiewania - to podstawowa część terapii logopedycznej. Bywało że młody "wgrał" sobie jakąś piosenkę i śpiewał ją po 50 razy dziennie, aż nam zęby cierpły ). Co ciekawe - w angielskim nie ma kłopotu z intonacją takiego jak w polskim. Dlaczego - pojęcia nie mamy.
dzieki za pozdrowienia.
|
|
4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | Myślę, że nasze społeczeństwo ma duży problem z tolerancją odmienności w ogóle.
Różnego rodzaju "wady" cielesne są często piętnowane, jeśli tak trywialna sprawa jak gładkość naskórka jest istotna, to czego spodziewacie się w kwestiach trudniejszych?!
Na szczęście mam wrażenie, że sytuacja poprawia się. Nie wiem tylko, czy wynika to z realnej poprawy, czy też zmiany mojego środowiska, a więc i punktu odniesienia...
Problemy natury psychicznej są napiętnowane społecznie, w każdym przypadku. Schizofrenia jest bardziej "wstydliwa" od choroby wenerycznej, a przecież schizofrenia nie zależy od naszego działania, a weneryki już tak! Powinno być odwrotnie.
A na pocieszenie - zp. Tourette'a jest chyba jeszcze trudniejszy społecznie. Sądzę, że wiele osób nie słyszało o takim zjawisku, a tłumaczenie, że przeklinasz z powodu choroby nie jest po prostu przyjmowane. Autyzm (może dzięki filmom, które dość często dotyczą lub zahaczają o problem) staje się troszkę bardziej znany, a poznanie to pierwszy etap budowania tolerancji.
A co do filmów: pomijając oczywistość, o której wspomnieliście, to cechy autystyczne pokazane są w "Zabójczych umysłach" i "The big bang theory", fantastyczny serial (nieracjonalny, ale ładny) "Touch", i pewnie w innych.
|
|
 | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | > A na pocieszenie - zp. Tourette'a jest chyba jeszcze trudniejszy społecznie. Sądzę, że wiele osób nie słyszało o takim zjawisku, a tłumaczenie, że przeklinasz z powodu choroby nie jest po prostu przyjmowane.Drobne uzupełnienie. Nie chciałbym, aby objaw określany jako koprolalia (rodzaj tiku polegający na przymusowym używaniu nieprzyzwoitych słów) został uznany za synonim zespołu Tourette'a. Występował on u pierwszego opisanego pacjenta z tym zespołem i jest z nim nieodłącznie kojarzony, być może z uwagi na swoją osobliwość i specyficzny kontekst społeczny. Jednak w/g nowszych badań objaw ten występuje jedynie u kilkunastu procent chorych (spośród trzech moich pacjentów żaden nie prezentował tego objawu) i nie jest patognomoniczny dla zespołu. Czasem koprolalię obserwujemy także w schizofrenii hebefrenicznej czy też w zespole psychoorganicznym. Tutaj krótki opis postaci klinicznych zerspołu Tourette'a. Oczywiście Twój przykład ciekawy i jak najbardziej na miejscu. Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|