 |
Gruntowna reforma kosciola Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-06-2005 23:09 | Nolens Volens (95 punktów) | Gruntowna reforma kosciola | Moj chlopak ostatnio probowal mi udowodnic, ze katolicyzm, a nawet chrzescijanstwo w ogole, udpadnie, badz zasadniczo straci na znaczeniu w ciagu najblizszych 100 lat. Zastanawialam sie, coby musialo sie zdarzyc, azeby do tego nie doszlo. Jestem z katolickiej rodziny, ale za katoliczke sie nie uwazam, wiec moge sobie pozwolis na dosc kontrowersyjne stwierdzenia... Przede wszystkim reforma musialaby obejmowac sama podstawe wiaty. Mianowicie zrezygnowac z bezgranicznego czczenia Biblii. Podstawa powinien byc bog-stworca - bo nawet ja nie potrafie uwierzyc, ze wszystko zrobilo sie samo... i oczywiscie Jezus, jako przyklad idealnej postawy moralnej. Taki czlowiek bez grzechu, ale z potrzebami, ktory wie, ze nalezy "always look on the bright side of life".... zrezygnowac ze skomplikowanej struntury kosciola, z biurokratyacji...kaplan powinien byc przyjacielem, doradca...ale nie wyrocznia i urzednikiem w jednym. to bez sensu. ponadto wiecej skupic sie na sensie zycia jednostki, na filozofii ogolnie rzecz biorac, abstrahujac od boga i zbawienia... Kosciol powinien wrocic do korzeni, do sytuacji sprzed Konstantyna. Powinien bardziej wejsc w Internet, bo przeciez chodzi o to, by byc jak najblizej...ludzi. I pozwolic ksiaza chodzic na dziwki, a tych pedofilow pozamykac w wiezieniach. Jezeli nie kastruja takiego ksiedza na wstepie, to wiadomo, ze bedzie probowal kombinowac, co jest zupelnie normalne. Kosciol powinien wyzbyc sie tego zaklamania i dac duchownym wolna reke. I dac im do zrozumienia, ze zboczency [ksieza etc.] sa karani przez prawo jak wszyscy inni, a dodatkowo przez kosciol... Skoro to czlowiek stowrzyl sobie religie to znaczy, ze to ona powinna sie dostosowywac do niego, a nie odwrotnie. Inaczej mamy tu swoisty paradoks - czlowiek staje sie wiezniem wlasnego wynalazku. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| MaLk__ | >Skoro to czlowiek stowrzyl sobie religie to znaczy, ze to ona powinna sie dostosowywac do niego, a nie odwrotnie. Inaczej mamy tu swoisty paradoks - czlowiek staje sie wiezniem wlasnego wynalazku.
Swoistym paradoksem jest tutaj Twoje pojmowanie sytuacji. Prawdziwy wierzący (nie tylko katolik) wierząc w religię, jest jednocześnie przekonany o tym, że religia nie została stworzona przez ludzi dla ludzi, tylko uważa, że została w jakimś stopniu objawiona. Logicznym tego efektem jest uznanie, że to nie religia ma się do niego dostosowywać, tylko on ma dostosowywać swoje postępowanie do wymogów religii.
W przeciwnym przypadku religia nie ma w ogóle sensu - po co komu religia, którą i tak dososowuje do swojego własnego postępowania? Paradoksem byłoby wierzenie, że należy postępować według zasad religii połączone z jednoczesnym przekonaniem o tym, że wierzący sam sobie te zasady wymyśla i może je dostosowywać do swojego postępowania...
>Moj chlopak ostatnio probowal mi udowodnic, ze katolicyzm, a nawet chrzescijanstwo w ogole, udpadnie, badz zasadniczo straci na znaczeniu w ciagu najblizszych 100 lat.
Zapewne nie tylko on. Np. tutaj, to powszechne przekonanie. Oczywiście tylko przekonanie. W swej historii Kościół Katolicki miał już mnóstwo kryzysów, dużo poważniejszych niż dzisiejszy (związany z laicyzacją), wiele znakomitych osobistości wieszczyło rychły upadek KK i co? Nic takiego nie nastąpiło, Kościół prędzej czy później przezwycięża kryzysy.
Zresztą wystarczy popatrzeć na sytuację w Polsce. Wystarczyło jedno zdarzenie w postaci śmierci Jana Pawała II i już nastąpiła zupełnie niespodziewana i przeciwna temu, co głosili tutejsi wieszczowie odnowa duchowości katolików i wzrost znaczenie Kościoła.
>Przede wszystkim reforma musialaby obejmowac sama podstawe wiaty. Mianowicie zrezygnowac z bezgranicznego czczenia Biblii. Podstawa powinien byc bog-stworca - bo nawet ja nie potrafie uwierzyc, ze wszystko zrobilo sie samo... i oczywiscie Jezus, jako przyklad idealnej postawy moralnej. (...)
Twoje stwierdzenia wyraźnie wskazuja na to, że nie za bardzo wiesz na czym polegają podstawy wiary katolickiej. W tej sytuacji trudno jest na ten temat z Tobą dyskutować...
|
|
 | | Pesymista | >Swoistym paradoksem jest tutaj Twoje pojmowanie sytuacji. Prawdziwy wierzący (nie tylko katolik) wierząc w religię, jest jednocześnie przekonany o tym, że religia nie została stworzona przez ludzi dla ludzi, tylko uważa, że została w jakimś stopniu objawiona. Logicznym tego efektem jest uznanie, że to nie religia ma się do niego dostosowywać, tylko on ma dostosowywać swoje postępowanie do wymogów religii. >W przeciwnym przypadku religia nie ma w ogóle sensu - po co komu religia, którą i tak dososowuje do swojego własnego postępowania?
Zabawne stwierdzenia Malkontencie.Religia jest narzędziem władzy, nacisku, siania strachu - ze strony rządzących, religia jest surogatem siły dla maluczkich(Młodzież Wszechpolska swoje wrzaskliwie eksponowane poglądy pieczętuje przywiązaniem do Katolicyzmu), relgia jest swoistym narkotykiem czy środkiem uspokajającym. Religia ma jak najbardziej sens psychologiczny. Ludzie od tysiącelci naginają czy interpretują religijne dogmaty i je zmieniają np. Władze kościelne zmieniły dekalog wyrzuciły przykazanie o zakazie czczenia obrazów bóstw pod naciskiem tłumów które domagały się świętych figur a potem podzieliły inne przykazanie na polowę żeby było ich znowu dziesięć.
>>Moj chlopak ostatnio probowal mi udowodnic, ze katolicyzm, a nawet chrzescijanstwo w ogole, udpadnie, badz zasadniczo straci na znaczeniu w ciagu najblizszych 100 lat.
Nie wiem czy w ciągu 100 lat, ale to nastąpi. O nieprzemijalnoś ci swoich bogów i trwałości swoich świątyń byli zapewnie przekonani starożytni Egipcjanie,Grecy i Rzymianie w każdym razie ja nie widziałem żeby ktoś się dziś modlił do Ozyrysa czy jakiegoś Zeusa.
>Zresztą wystarczy popatrzeć na sytuację w Polsce. Wystarczyło jedno zdarzenie w postaci śmierci Jana Pawała II i już nastąpiła zupełnie niespodziewana i przeciwna temu, co głosili tutejsi wieszczowie odnowa duchowości katolików i wzrost znaczenie Kościoła.
Nie bardzo rozumiem o jakim wzroście mówisz? Wszystko w Polsce od stuleci jest przesycone Kościołem.O jakiej odnowie mówisz? "Odnowieni katolicy" to ci co urządzili "paradę Normalności"? Czy aby chrześcijanie zaczęli "nadstawiać policzki" czy może "przestali sądzić aby sądzonymi nie być"? Lizusowskie media już urobiły "pokolenia J.P.II".Czy już niedługo np. "Podręcznik o chodowli pszczół" będzie na każdej stronie zawierał odnośniki i cytaty "Wielkie Polaka"? Wybacz drogi Malkontencie ale to już było, a gdzieniegdzie jest do dzisiaj np. w Północnej Korei. Ps. Przypomina mi ta "odnowa" malownie rdzy jasną farbą aby świeciła fałszywym blaskiem
|
|
|  | | MaLk__ | > Religia jest narzędziem władzy, nacisku, siania strachu - ze strony rządzących, religia jest surogatem siły dla maluczkich(Młodzież Wszechpolska swoje wrzaskliwie eksponowane poglądy pieczętuje przywiązaniem do Katolicyzmu), relgia jest swoistym narkotykiem czy środkiem uspokajającym.> Religia ma jak najbardziej sens psychologiczny.Religia bywa wykorzystywana jako narzędzie władzy, nacisku, siania strachu, bywa narkotykiem. Z tym mogę się zgodzić. Z tym, że nie zmienia to funkcji podstawowych i istoty religii. Ale podtrzymuję swoje zdanie. Relgia dowolnie zmienialna nie jest w ogóle w stanie spełniać ani funkcji podstawowych, ani tych, o których Ty wspomniałeś. > Nie wiem czy w ciągu 100 lat, ale to nastąpi. O nieprzemijalności swoich bogów i trwałości swoich świątyń byli zapewnie przekonani starożytni Egipcjanie,Grecy i Rzymianie w każdym razie ja nie widziałem żeby ktoś się dziś modlił do Ozyrysa czy jakiegoś Zeusa.Co w niczym nie zmienia tego, co napisałem o odradzającym się co jakiś czas chrześcijaństwie, w szczególności katolicyzmie. > Nie bardzo rozumiem o jakim wzroście mówisz? Wszystko w Polsce od stuleci jest przesycone Kościołem.O jakiej odnowie mówisz?Z tego wnoszę, że nie zauważyłeś żadnych zmian. Ja zuważyłem. > Wybacz drogi Malkontencie ale to już było, a gdzieniegdzie jest do dzisiaj np. w Północnej Korei.Wzrost znaczenia Kościoła i religijności, o którym pisałem? A to ciekawe... > Przypomina mi ta "odnowa" malownie rdzy jasną farbą aby świeciła fałszywym blaskiemA mi przypomina to tutejsze wieszczenie powtarzające się przepowiednie co do daty końca świata. PS. O le umiem czytać, mój nick brzmi "MaLk__" a nie "Malkontent" - więc mam prośbę. Jeśli piszesz do mnie, to posługuj sie moim nickiem a nie swoimi impresjami na jego temat
|
|
| |  | | Pesymista | >Co w niczym nie zmienia tego, co napisałem o odradzającym się co jakiś czas chrześcijaństwie, w szczególności katolicyzmie.
Przepraszam a czy widziałeś drzewa z koronami do stratosfery? Wszystko ma swoją fazę wzrostu trwania i upadku. Co do odradzania się co jakiś czas katolicyzmu to dalej idąc tą analogią nawet stare drzewo wypuści czasem jakąś świerzą odnogę ale nie zmienia to faktu że wreszcie rozpada się w proch
>> Nie bardzo rozumiem o jakim wzroście mówisz? Wszystko w Polsce od stuleci jest przesycone Kościołem.O jakiej odnowie mówisz? >Z tego wnoszę, że nie zauważyłeś żadnych zmian. Ja zuważyłem. A może by tak jakieś K O N K R E T Y ? .. ale to już było, a gdzieniegdzie jest do dzisiaj np. w Północnej Korei. >Wzrost znaczenia Kościoła i religijności, o którym pisałem? A to ciekawe...
Nie kręć wiesz dobrze że nie chodzi o religijność ale o kultowość pewnych o s ó b.O pewne zjawisko zwane "kultem jednostki" Po za tym nie cytujesz całości fragmentu mojej wypowiedzi a tylko wyrywek tobie wygodny. Człowiek jest tylko człowiekiem bez względu na to ile osób ślepo w i e r z y temu człowiekowi, czyli nie staje się przez to bardziej mądry czy święty. >>Przypomina mi ta "odnowa" malownie rdzy jasną farbą aby świeciła fałszywym blaskiem >A mi przypomina to tutejsze wieszczenie powtarzające się przepowiednie co do daty końca świata.
Jak ci podam konkretne daty to bedziesz zadowolony? 2008,2013 albo 2084 . Zgadzam się z tobą końca świata nie będzie, ale koniec pewnych form i treści - na pewno. Przypomnij sobie z historii o różnych tworach mających w na zwie przydomek "Tysiącletnie" i wydawało się niektórym że rzeczywiście takie są, aż przyszedł na nie czas często"jak złodziej w nocy" >PS. O le umiem czytać, mój nick brzmi "MaLk__" a nie "Malkontent" - .... Wybacz mi, to po prostu pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło coś jak JHW - , Jehowa, Jahwe. Pewien zbiór liter nasuwa konkretne skojarzenia.Jak napiszesz: "NICKA"(ta nachalna angielszczyzna!) "VOLTER" to jedni pomyślą o Wolterze ale innym może się skojarzyć z wysokim napięciem.
|
|
| | |  | | MaLk__ | >Wszystko ma swoją fazę wzrostu trwania i upadku.
Czy ja wiem? Różnie to można ujmować - np. zamiast "upadku" należałoby raczej umieścić "koniec" - wtedy będzie prawdziwiej. Nie twierdzę bowiem, że Kościół Katolicki nie będzie miał końca, bo raczej nie przetrwa dłużej niż sama ludzkość... Ale koniec a upadek to dosyć duża różnica.
>Co do odradzania się co jakiś czas katolicyzmu to dalej idąc tą analogią nawet stare drzewo wypuści czasem jakąś świerzą odnogę ale nie zmienia to faktu że wreszcie rozpada się w proch
Analogie można dobierać w rózny sposób. A jesli ja podam jako analogię cały las, który ciągle się odradza?
>A może by tak jakieś K O N K R E T Y ?
Zauważyłem ogromny wzrost religijności i pobożności, nawet wśród osób, które wcześniej tymi sprawami sie nie interesowały.
>Nie kręć wiesz dobrze że nie chodzi o religijność ale o kultowość pewnych o s ó b.O pewne zjawisko zwane "kultem jednostki" Po za tym nie cytujesz całości fragmentu mojej wypowiedzi a tylko wyrywek tobie wygodny.
Ja wiem o co Tobie chodziło, wiem też o co chodziło mi - pisałem bowiem o odnowie duchowości katolików a nie o kulcie jednostki. To Ty pierwszy nadużyłeś interpretacji i na to zwracałem Ci uwagę.
Wyrywek był dlatego, że zawierał meritum, do którego chciałem się odnieść.
>Człowiek jest tylko człowiekiem bez względu na to ile osób ślepo w i e r z y temu człowiekowi, czyli nie staje się przez to bardziej mądry czy święty.
Jw. - pisałem o odnowie duchowości, której śmierć Jana Pawła II była stymulantem. Nie pisałem o kulcie jednostki.
>Zgadzam się z tobą końca świata nie będzie, ale koniec pewnych form i treści - na pewno.
Czy ja gdzieś pisałem o tym, że nie będzie końca świata? Co do końca "pewnych form i treści" to niby dlaczego "na pewno"? Oceniasz tylko na podstawie przeszłości innych form i treści?
|
|
| totus | >Skoro to czlowiek stowrzyl sobie religie to znaczy, ze to >ona powinna sie dostosowywac do niego, a nie odwrotnie. >Inaczej mamy tu swoisty paradoks - czlowiek staje sie >wiezniem wlasnego wynalazku.
Przekleństwo z reguły rzucamy na innych nie na siebie. Jako autor przekleństwa i rzucający nie mogę być jednocześnie jego ofiarą.
|
|
| Piotr Daszkiewicz (150 punktów) | >Moj chlopak ostatnio probowal mi udowodnic, ze >katolicyzm, a nawet chrzescijanstwo w ogole, udpadnie, badz >zasadniczo straci na znaczeniu w ciagu najblizszych 100 lat.
Bez reform proces ten nastąpi dużo szybciej, już teraz w zachodniej europie jeden ksiądz przypada na kilka parafii, ilość nowych powołań maleje i ta tendencja raczej się nie zmieni. W Polsce ciągle jest z tym wyjątkowo dobrze, do tego stopnia, że eksportujemy cześć księży i kleryków na zachód, ale pewnie i to się zmieni. Poza tym następcy Jana Pawła II raczej nie dorównają mu charyzmie i autorytetowi, jakim się cieszył. Kościół bez reform powinien znacząco ustąpić pola w europie w przeciągu jakiś 20 ~30 lat, ewentualne reformy mogą zastopować ten proces, ale nic nie powstrzyma kościoła przed utratą jego pozycji jako autorytetu moralnego i etycznego. Teoretycznie zmiana doktryny mogłaby zapobiec i temu,ale oznaczałaby znaczącą rewolucję i spotkałaby się dużym sprzeciwem ameryki łacińskiej, dlatego bardzo w to wątpię. Kościół natomiast powinien utrzymać swoją pozycję w Ameryce łacińskiej, przynajmniej do czasu znacznego wzrostu zamożności społeczeństwa a być może i dłużej. W raz z prawdopodobną dekompozycja struktur kościoła i spadkowi jego oznaczenia straty poniesie również samo chrześcijaństwo, ale na pewno nie zniknie zupełnie, prawdopodobnie powstaną mało zhierarchizowane lokalne struktury wyznaniowe. Jeśli chodzi o kościoły protestanckie to pewnie będzie z nimi lepiej, ale też nie oprą się laicyzacji społeczeństw.
Oczywiście to takie moje dywagacje a nie naukowa analiza jak zwykle czas pokaże jak się rozwinie sytuacja.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|