Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawda, Dobro i Piękno (za Patuszkinem)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-08-2005 00:47outsider (2469 punktów)Prawda, Dobro i Piękno (za Patuszkinem)
To trzy wymiary rzeczywistości: wymiary niezależne liniowo lub ortogonalne, jak to się nazywa w algebrze liniowej. Być może nasz mózg przywykł (w związku z własnościami geometrycznymi przestrzeni realnej) do rozwiązywania układów trzech niezależnych równań mających być spełnionych równoczesnie - a może jest jakas inna - płytsza lub głębsza - przyczyna.
W każdym razie nieźle się to starym Grekom udało: Rewolucja Francuska ze swoim Liberté Fraternité Egalité popisała sie gorzej, bo hasła nie sa od siebie niezależne - zwłaszcza Fraternité i Egalité, a w przestrzeni o bazie nieortogonalnej poruszać się dużo trudniej., jest zresztą podejrzenie, że w ogóle zauważamy tylko dwa jej wymiary. Cóż - skutki sa dostrzegalne.

Prawda - jedyne odniesienie obiektywne w triadzie. Nie jest coś prawdą bo się podoba (Piekno) - nie jest też, bo jest celowe (Dobro). Dobro - to określa celowośc, zgodnosć działania i skutku. Czyn nie jest dobry, gdy służy fałszywemu założeniu, ale nie jest też dobry, gdy nie służy dobrze założeniu jakimukolwiek; dobro zaś da się wyprowadzić z losu jednostki, co po wiekach ujeto w pojęciu Praw Człowieka. Piękno - to już odniesienie do społeczności, albowiem ona tylko ocenia (jak się wydaje bezinteresownie) co jest piekne a co nie; rzecz piekna może bowiem przeczyć prawdzie jak wizja malarza przeczy fotografii, nie musi też mieć odniesień do Dobra - choć niektórzy chcieliby do tego Piękno zredukować.

Zatem trzymajmy się owej starej triady, jeśli nie potrafimy stworzyć lepszej. Bywa nadużywana? Owszem, jak wszystko - ale pozostaje wciąż pewnym wzorcem, z którym porównujemy rzeczywistość: ani przesyconą prawdą, ani dobrą, ani piekną.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Itachi-san (468 punktów)
>To trzy wymiary rzeczywistości: wymiary niezależne
>liniowo lub ortogonalne, jak to się nazywa w algebrze
>liniowej. Być może nasz mózg przywykł (w związku z
>własnościami geometrycznymi przestrzeni realnej) do
>rozwiązywania układów trzech niezależnych równań mających
>być spełnionych równoczesnie - a może jest jakas inna -
>płytsza lub głębsza - przyczyna.

Co do tego czy mózg przywykł to pytasz się w sensie ewolucji czy ta cecha jest adaptacyjna u nas. Niestety kto to wie? Można szukać w literaturze, w naukach biologicznych oraz o zachowaniu, ale czy się znajdzie? Być może ktoś sformułował takie coś, jeśli tak to mi umknęło. Wtedy proszę o źródło.

>Prawda - jedyne odniesienie obiektywne w triadzie. Nie jest
>coś prawdą bo się podoba (Piekno) - nie jest też, bo jest
>celowe (Dobro).

Prawda jest obiektywna, można stworzyć quasi-prawdę, ale na krótką metę, bo jest do obalenia. Inne wartosci są subiektywne i zrelatywizowane, prawda jest absolutna.

>Zatem trzymajmy się owej starej triady, jeśli nie potrafimy
>stworzyć lepszej. Bywa nadużywana? Owszem, jak wszystko -
>ale pozostaje wciąż pewnym wzorcem, z którym porównujemy
>rzeczywistość: ani przesyconą prawdą, ani dobrą, ani
>piekną.

Lepsze to niż quasi-triady religii (nadzieja, wiara, miłość) czy nasza Polska (Bóg-honor-ojczyzna)
Patuszkin (2279 punktów)
Zgadzam się z wami, chcę tylko dodać, że wartości nie można traktować obiektowo. Wartości nie są rzeczami, choć jednak "są". W tym cały problem, że kiedy próbujemy uchwycić czym jest wartość, wtedy musimy używać skończonych pojęć i niejako tworzymy obiekt nakładajac na wielość fenomenów danych w doświadczeniu siatkę pojęć.

Bardzo ciekawy mogłby być pomysł opisania wartości jako procesów. Wtedy byłby to jak sądzę opis strumienia świadomości, jakiś rodzaj poezji, jeśli ktoś talent posiada. Dla mnie takim świetnym przykładem są metafory Platona i dynamiczne opisy Plotyna. Choć jak się uważnie przyjrzeć, to każdy śpiewa melodię wartości we własnym języku, tym oswojonym, który nagle zaczyna być przejrzysty(jest nośnikiem wielości znaczeń). Moim zdaniem ważniejsze jest doświadczanie, przeżywanie. Teoria jest zawsze post factum i nie może oddać niesamowitej różnorodnosci i bogactwa wrażeń jakich doświadczamy.


Piotrek Patucha
outsider (2469 punktów)
Zamiast tego mamy toczacy się gdzieniegdzie spór o relatywny bądź absolutny charakter wartości. I w sporze tym w gruncie rzeczy oba terminy nie tworzą rzeczywistej alternatywy wyboru - każda strona inaczej rozumie termin uzywany przez przeciwnika.

Dla mnie z wiedzy o rzeczach obiektowych można wyprowadzić (zbudować) pewne wartości, aby uprościc opis - inni jednak twierdzą, że wszelkie rzeczy obiektowe należy rozpatrywać w kategoriach wartości, których nie tworzymy a sa nam dane. Jeśli nie są nam jednak one dane (a wiele na to wskazuje) - to stanowisko jest wyrazem niesłychanej pychy: oto uznajemy stworzone przez nas samych wartości za byt obiektywny, wierzymy w moc sprawczą słowa.

Dlatego osobista skromność nakazuje mi optować za nietrwałym charakterem wartości (relatywnym - jak to sie zwykle nazywa) - tym bardziej nietrwałym, im bardziej zechcemy uogólnic prawdę drobną i szczegółową, od pewnego bowiem poziomu taka ambicja uogólniająca zdecydowanie przekracza akceptowalny poziom śmieszności.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Patuszkin (2279 punktów)
> Dlatego osobista skromność nakazuje mi optować za nietrwałym charakterem wartości (relatywnym - jak to sie zwykle nazywa) - tym bardziej nietrwałym, im bardziej zechcemy uogólnic prawdę drobną i szczegółową, od pewnego bowiem poziomu taka ambicja uogólniająca zdecydowanie przekracza akceptowalny poziom śmieszności.

Mi także trudno wyobrazić sobie, żeby po wyginięciu gatunku animal rationale istniało coś takiego jak prawda, dobro i piękno.

Piotrek Patucha
outsider (2469 punktów)
Jak zwykle sprawa relacji nazwa-desgnat. Jeśli śmierci nie uważać za kres bytu osobowego, podobnie bedzie z końcem ludzkości - nie będzie już kresem bytu zbiorowego.

W tym ujęciu model nadal pozostaje spójny: ludzkośc wyginie, wartości przetrwają, bo słowo wyginąć jest terminem bezpiecznym i nie oznacza nic. Ze dla spójnosci wewnetrznej modelu poświęcono jego realizm - cóz, takie było w pewnym okresie czasu naszej cywilizacji rozumienie racjonalizmu, jakakolwiek empiria była bezwartościowa, bo świat realny był jedynie bladym i nieprawdziwym odbiciem mysli uogólniającej.

Istota chrześcijaństwa zawiera się na poziomie językowym - reszta to tylko konsekwencje; pisząc to samo o religiach w ogóle, krzywdziłbym niektóre z nich, może większość.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Patuszkin (2279 punktów)
Rzeczywiscie spory takie np. o jakich wspomniałeś: czy wartości są absolutne? to w większości przypadków właściwie sofistyka i wzajemna próba kontaktu. Czy uda nam się dogadać? Bo np. ja używam słowa "absolutny" w specyficznym sensie. Niektórzy uznają, że absolutność oznacza, że wartość jest zawsze jednakowa i ta sama dla wszytskich ludzi, wszytskich czasów. Gdyby to znaczenie przenieść na zasadę moralną(np. nie rób innym co tobie przeszkadza) to by oznaczało, że ta zasada obowiązuje wszystkich i zawsze. Natomiast dla mnie słowo "absolutne" znaczy tylko tyle, że wartość jest poznawana intuicyjnie, że przynależy do obszaru noetycznego, który przecież jest dynamiczny, zmienny, rozwijający się. Dlatego dopuszczam wielość interpretacji wartości, o czym już wspomiałem, ponieważ akurat tą kwestię postrzegam przez "okulary kantowskie."
Podobnie w kwestii np. czy można Jezusa nazwać Bogiem, byłbym skłony powiedzieć, że można, powiem więcej, że można ciebie i Mariusza nazwać bogiem. Jednak przy zastrzeżeniu, że spoglądamy w świetle panteizmu. Panteizm to taka fajna opcja metafizyczna, w której wszystko okazuje się być bogiem lub cząstkę boskości w sobie zawiera.

Piszę o tym, po to, by potwierdzić twoje przekonanie, że kłotnie dotyczą słówek i o słówka sie rozbijają. Dla mnie takie stwierdzenia, że wartość jest absolutna, czy że Gnębon Puczymorda jest bogiem, to w pewnym sensie badanie róznych możliwosci wyrażenia myśli i zabawa słowem. Gdybym był dogmatykiem, to pewnie bym się spierał, że moje rozumienie boskości jest prawdziwsze, niż twoje i pewnie bym myślał, że jestem super mądrym facetem, bo poznałem "prawdziwą" boskość. Ale ja odebrałem wykształcenie w zakresie filozofii, zapoznałem sie z wieloma opcjami, i zdaję sobie sprawę, że jedno zdanie: "Jezus był bogiem" wypowiedziane w dyskursie z katolikiem może mieć kompletnie rózne znaczenie od tego jakie przypisze mu panteista, a ja akurat podczas studiów przyjażniłem się z paroma panteistami. Dlatego dla nich zdanie: "Andrzej jest Bogiem" nie oznacza bluźnierstwa, ponieważ w tym dyskursie takie postawienie sprawy jest dopuszczalne i uprawnione.

Podobnie z wartościami i absolutem. Tą sprawę można oglądać z wielu perspektyw i używać różnych słów na określenie pewnej grupy zjawisk. To doświadczenie uczy mnie tolerancji. Teraz mamy taką sytuację, że wymieszanie róznych kultur, prowadzi do trudności w porozumiewaniu się. Trzeba czasu i dobrej woli, aby się dotrzeć i zrozumieć wzajemnie.

Piotrek Patucha
damabiah
>absolutny charakter wartości
wyobraź sobie że drzewo nie może przejawiać się w czasie i przestrzeni zostaje charakter absolutny który posiada każde ciało
amen
damabiah
"coś" nie przecina tylko istnienia w materi(kształcie,pozycji) i czasie
Patuszkin (2279 punktów)
>>absolutny charakter wartości
>wyobraź sobie że drzewo nie może przejawiać się w czasie i przestrzeni zostaje charakter absolutny który posiada każde ciało

Jesteś platonikiem? Ja mam odmienny pogląd. Uważam, że absolut jest czymś wtórnym wobec rzeczywistości zmysłowej. Że idealne drzewo powstaje w wyniku przeniesienia tego pojęcia w świat myśli. Ale niestety nie mogę tego udowodnić. Mogę jedynie obalić teorię idei. Są mocne argumenty świadczące przeciwko niej.

pozdr.
Piotrek Patucha

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365