Konserwatysta broni świata jaki zna, czy to z własnego życia, czy z przekazu: pycha to czy lęk? Zapewne jedno i drugie naraz.
"Postępowiec" głosi potrzebę zmiany - czesto lekceważy jednak społeczny "opór materii", często potrzebuje wiary że wyznaczony cel osiągnie: jest jednak postępowcem tak długo, dopóki nie stanie się konserwatystą. Na ogół udaje mu się pozostać postepowcem do końca życia, bo realizacja postępowych idei najpierw napotyka ostry (nieraz brutalny) opór, potem zaś - wszystko idzie nia tak: cóż, trzeba coś wdrożyć w życie, aby obserwować empiryczne konsekwencje, sama teoria nie przewidzi wszystkiego.
W układach regulacji automatycznej wprowadza sie świadomie tłumienie - spowalnia ono reakcję układu, ale przeciwdziała zjawisku gorszemu jeszcze - a mianowicie dochodzeniu do stanu równowagi poprzez gwałtowne i niebezpieczne nieraz oscylacje, w życiu politycznym nazywane przegięciami. Istnieje teoria odpowiedzi optymalnej, czyli w miarę szybkiej i w miarę bezpiecznej - da sie ją jednak stosować tylko do przypadków stosunkowo prostych i w miarę liniowych; społeczeństwa nie są ani jednym ani drugim.
Postęp to w istocie pojęcie różniczkowe - dążenie do niego jest siłą sprawczą, jak długo doskwiera nam istniejąca rzeczywistość, na tej drodze zatem hedonizmu osobistego realizować sie nie da, juz prędzej przez pogodzenie się z rzeczywistością, jaka by ona nie była. Postepowiec zatem nie tyle (jesli bedzie miał szczęście) odbierze zapłatę w życiu pozagrobowym co odbiora ja inni, gdy jego samego juz nie bedzie: a to wydaje sie byc udoskonaleniem pewnej pierwotnej chrześcijańskiej idei: udoskonaleniem istotnym i znacznym, bo eliminującym z modelu tak w nim przykrą osobistą interesowność wzgledem pośmiertnej nagrody. |