 |
PiS kontra kociokwik łże-elity Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-02-2006 12:49 | Haribu | PiS kontra kociokwik łże-elity | Zwolennik stalinowskich metod", "kłamca", "prawny dyletant". To tylko kilka epitetów, którymi jest obrzucany Zbigniew Ziobro. Przed nim żaden minister sprawiedliwości III RP nie był tak zaciekle atakowany przez polityków, prawników (szczególnie profesurę), przedstawicieli "trzeciej władzy", byłych funkcjonariuszy tajnych służb, a także przez dużą część mediów. Zbigniew Ziobro po prostu naruszył - jak kilka lat temu Lech Kaczyński, gdy został szefem resortu sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka - ponadpartyjne układy i mafijno-przestępcze interesy. To te interesy i układy spowodowały, że Polska wciąż jest w czołówce europejskich statystyk dotyczących najgorszych praktyk wymiaru sprawiedliwości.Polecam najnowszy Wprost - małe otrzeźwienie dla osób rozpalonych histerią większości mediów. Użyteczni idioci www.wprost.pl/ar/?O=87121--- Ziobro kontra klika sprawiedliwości www.wprost.pl/ar/?O=87085--- pozdrawiam Haribu |
| jarcio (1198 punktów) | > To te interesy i układy spowodowały, że Polska wciąż jest w> czołówce europejskich statystyk dotyczących najgorszych> praktyk wymiaru sprawiedliwości.W kraju, gdzie państwo, a nie społeczeństwo cieszy sie priorytem oczywiste jest, że w pierwszym rzedzie z instytucji sądownictwa korzystać będzie klasa menadżerska; watacha urzedników, polityków oraz cała reszta nie wytwarzająca żadnego dobra kraju, a jedynie nim rozporządzająca. Społeczeństwo czeka na rozprawe w drugiej kolejce. > Polecam najnowszy Wprost - małe otrzeźwienie dla osób> rozpalonych histerią większości mediów.A ja polecam "nieco bardziej ambitne" Von Misesa Human Action dla osób omamionych mitem konieczności istnienia wszechwładzy państwa, które to uskutecznia zamordyzm ekonomiczno-polityczny tego kraju od dobrych kilkudziesięciu lat. To przekonanie serwuje rzecz jasna i obecny rząd. www.mises.org/humanaction.asp
|
|
| zima (560 punktów) | Gdyby w temacie byłoby: Ziobro kontra... byłoby super. Bo ostatnio wyszły na jaw ciekawe rewelacje, jak Wassermann korzysta z władzy na swoim podwórku, czy też osiedlu. A on też jest z PiSu. Ale sama idea by oczyścić prawnicze środowiska przez na przykład dopuszczenie wiekszej ilości osób na aplikacje, czy przez lustrację majątkową jest dobra. Pozdrawiam
|
|
| Balkowski | No cóż, ja akurat się nie poczuwam do histerii ani bycia do użytecznym idiotą, uważam np. że Ziobro miał rację wypuszczając z aresztu gości z Włodawy. Mimo to sprobuje odpowiedzieć. W artykułach jest sporo uproszczeń - np. wybiera się najbardziej prostackie zarzuty przeciw Ziobrze, rozprawia się z nimi, a ogólne wrażenie ma chyba wyjść takie że jak nie zgadzasz się z Ziobrą to stoisz w jednym rzędzie z byłymi ubekami itd., a w najlepszym wypadku jesteś użytecznym idiotą.
Druga sprawa - stawianie sprawy "białe-czarne". Wśród podpisujących list wybrano skwapliwie byłych członków partii, itp. Bardzo fajnie. Przypomnijmy więc dla równowagi niusy z ostatnich tygodni, kiedy co i rusz media wypominają rządowi że ten a ten nominat jest byłym aparatczykiem (zdaje się wspomniany Ziobro też kogoś tam nominował, ale głowy nie dam). W tym świetle niedopowiedziana teza artykułu "dobry Ziobro chce odsunąc od władzy byłych komuchów żeby było lepiej, a ci co są przeciw to właśnie oni" staje się cokolwiek trudna do obronienia. Ja bym sformułował to w ten sposób że Ziobro chce zastapić jeden skorumpowany układ drugim, zgodnie z jedyną chyba obietnicą której PiS konsekwentnie dotrzymuje, czyli TKM. Oczywiście, obecny układ gwałtownie protestuje. Natomiast część z nas, niezależnie od tego co myślą o obecnym układzie, ma podstawy do obaw że następny może być jeszcze gorszy. Nie stawia nas to chyba w jednym rzędzie z tymi co bronią (niech będzie że mafijnych) układów bo sami się w nich znajdują?
|
|
| placownik (17853 punktów) |
Trudno się nie zgodzić z tezą, że rząd powinien sprawnie rządzić, a nie oddawać się rozkoszom intelektualnych rozważań. Powiedziałbym nawet więcej, zbytnie przeintelektualizowanie nie sprzyja sprawności rządzenia. Czy jednak można sprawnie rządzić kompletnie nie licząc się z opiniami elit? Rządząca ekipa PiS-u najwyraźniej postanowiła poszukać odpowiedzi na to pytanie na drodze eksperymentalnej. Czyli na naszej skórze.
W obydwu reklamowanych przez Ciebie tekstach przygnębiające wrażenie sprawia niczym nie skrywana odraza ich autorów do elit intelektualnych. Salon, krakówek, warszawka, "humanistyczne" instytuty PAN, łże-elity - czytelnik nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do stosunku autorów do tych grup. Określenia te są czytelnikowi potrzebne, gdyż w obydwu artykułach nie znajdzie cienia nawet argumentacji przeciwko niesłusznym poglądom głoszonym przez inkryminowane środowiska.
Zdaniem Bronisława Wildsteina i Grzegorza Pawelczyka argumentację z powodzeniem może zastąpić wnikliwa analiza przeszłości osób głoszących niewygodne dla władzy poglądy. Schemat ten został sprawdzony w przypadku Donalda Tuska w trakcie kampanii wyborczej i panowie doszli do wniosku, że nie ma potrzeby, aby go zmieniać. Czy mają rację? W Twoim przypadku chyba tak. Tyle tylko, że Ciebie nie trzeba przekonywać, bo przekonany byłeś już dawno. Ale tacy jak Ty to niewiele więcej niż jedna piąta wyborców. Czy to Cię ani trochę nie niepokoi?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Haribu | Wskazałem te teksty, żeby unaocznić pewne zjawisko. A mianowicie istnienie "układu", który chce zniszczyć Jarosław Kaczyński. Sądzę, że bardzo wielu krytyków PiSu w ogóle nie bierze pod uwagę kontektu tej walki i dlatego większość ich krytyki wadliwa. Zanim postawi się zarzuty Kaczyńskim, warto pierwej spróbowac zrozumieć ich działania. A żeby zrozumiec trzeba odnieść się do ich tezy o istnieniu owego "układu stolika brydżowego". Prezes PiS w swoim wystapieniu ostatnio wskazał bardzo wyraźnie na symptomy istnienia układu. Z resztą owe sympromy kazdy może zobaczyć sam jeśli uważnie obserwuje aparat europejskiego Meksyku. Powstaje więc pytanie: czy można autentycznie zreformowac państwo nie rozprawiając sie z tym układem? Jestem liberałem i uważam, że nic tak nie budzi rozwoju jak prywatna przedsiębiorczość. Ale w obecnym stanie Polski żadne reformy PO nie pomogą w storzeniu prawdziwie rónych szans i prawdziwie wolnego rynku, bo PO nie ma zamiaru walczyć z tym układem. A jeśli się go nie zniszczy to żadne, nawet najlepsze rozwiązania liberalne zawsze zostaną wypaczone przez nieformalne, tajne układy. Wolna konkurencja jest bez szans w starciu ze znajomościami, klikami, koteriami, słuzbami specjalnymi i spolegliwymi mediami.
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | Walka z układami - ok. Ale to mi wygląda na w dużej mierze zastępowanie jednych układów innymi (głośno i medialnie eliminujemy stary, a w tle po cichutku nasi ludzie ich ludzi zastępują i powstaje układ nowy).
|
|
| |  | | Grzegorzewski (53 punktów) | >Walka z układami - ok. >Ale to mi wygląda na w dużej mierze zastępowanie jednych układów innymi (głośno i medialnie eliminujemy stary, a w tle po cichutku nasi ludzie ich ludzi zastępują i powstaje układ nowy).
Niedobrze by było gdyby tak było. Ale ja cenię PiS w tej ''prawniczej'' materii za jedno: walkę z klanowością na wydziale prawniczym. Mam kumpla po studiach już, który mi wiele rzeczy(oczywiście''niemieszczących się w głowie'') mówił. Jeśli więc PiS chce podjąć słuszną walkę z intelektualistami - przetępcami (a ostatnie wydarzenia związane np. z prof. St.Sz. świadczą o tym, że taka grupa społeczna istnieje) jest jak najbardziej słuszne. Oby tylko bez pomawiania i pyskówek.
Kto uciechom Wenery zbyt trwożnie się broni, grzeszy równie jak drugi, co ją nadto goni. Plutarch (0k 45 - 130 n.e.)
|
|
|  | | Balkowski (5685 punktów) | > Powstaje więc pytanie: czy można autentycznie zreformowac państwo nie rozprawiając >sie z tym układem? Jestem liberałem i uważam, że nic tak nie budzi rozwoju jak prywatna >przedsiębiorczość. Ale w obecnym stanie Polski żadne reformy PO nie pomogą w >storzeniu prawdziwie rónych szans i prawdziwie wolnego rynku, bo PO nie ma zamiaru >walczyć z tym układem.Nadal nie odniosłeś się do mojego postu. Nie neguje istnienia układów i ich szkodliwości, tak samo jestem liberałem, a PO nie tyle popieram co z braku lepszych możliwości uważam za mniejsze zło od np. LPR czy Samoobrony. Ja po prostu bardziej niż słowom Kaczyńskich o tym że chcą zniszczyć układ wierzę ich działaniom i projektom. Jak np. powoływanie nowych urzędów kontroli (CBA), czy nieukrywane chęci do ręcznego sterowania wszystkim (jak np. projekt z przenoszeniem/odwoływaniem sędziów). To raczej sugeruje że chcą zastąpić jeden układ swoim za wszelką cenę i (być może) przygotować sobie miękkie lądowanie na następne x lat. A to po pierwsze jest czymś całkiem innym niż deklarują, po drugie jest to dość kosmetyczna zmiana dla wszystkich niezamieszanych osobiście w jeden czy drugi układ...a po trzecie to patrząc na nawiedzonych gości w stylu Wassermana naprawdę można mieć obawy czy nie będziemy jeszcze tęsknić za Rywinem czy nawet Pęczakiem. Wielu z nich wygląda na ludzi zdolnych pod hasłami ochrony zieleni posadzić (za nieswoje pieniądze) cały las, żeby ukryć w nim mały listek
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Zakładam, że spora część tego o czym piszesz i tego co od lat chodzi po głowie braciom Kaczyńskim było prawdą. Dziesięć lat temu. Schodzący ze sceny politycznej byli władcy PRL nie mieli zbyt wiele kapitału aby zaangażować się w działalność gospodarczą, mieli za to rzecz bezcenną, informację. I umiejętnie z tej informacji, w tym także pochodzącej od tajnych służb, korzystali. Służby te były o tyle istotne, że w schyłkowym okresie PRL to one dysponowały najmniej zdeformowaną informacją o prawdziwym stanie gospodarki. Pozbawione złudzeń miały więc czas aby przygotować się do nieuniknionych zmian. Wszystko to na pewno odbiło się na kształcie tworzącej się w Polsce gospodarki kapitalistycznej.
Metody "na układ" pozwoliły na rozwinięcie wielu interesów, umożliwiły zgromadzenie pewnego kapitału. Jednak nie mogły one zapewnić sukcesu w kontaktach z gospodarką zachodnią, a czasy autarkii odchodziły w przeszłość i kontakty te stały się niezbędne. System musiał zacząć się cywilizować.
Mamy rok 2006. Przy władzy znalazła się grupa ludzi, która deklaruje jako jeden ze swych celów "rozliczenie" zaszłości, o których teraz mówimy. Pan Kamiński otwarcie ogłasza kogo będzie miał na celowniku. To jeszcze można by przeboleć. Ale grupa ta stawia tą samą niezmienioną diagnozę, diagnozę która zapewne częściowo była prawdziwa dziesięć lat temu, ale dzisiaj już nie jest. Mówiąc ściśle, grupa ta nie przedstawiła ani jednego wiarygodnego dowodu, że jej diagnoza nadal jest aktualna. W swoich działaniach opiera się głównie na swoich podejrzeniach i głębokim przekonaniu, że są one słuszne. Brak dowodów kładzie na karb usiłowań układu, który "jest bardzo potężny, sięga w gruncie rzeczy wszędzie". Jak go obalić? Prawo jest złe i trzeba je zmienić poczynając od Konstytucji. Wymiar sprawiedliwości : "całkowicie znieprawiony. Nieoczyszczenie sądownictwa było gigantycznym błędem". Większość mediów zajadle atakuje rząd, Wszędzie działają byli agenci gdyż "orzecznictwo sądów lustracyjnych jest w Polsce jednym gigantycznym skandalem". Administracja publiczna przeżarta korupcją, ale z Korpusu Służby Cywilnej nie zamierza się korzystać, nie mówiąc już o obsadzaniu wyższych stanowisk w drodze konkursu. Chyba wystarczy. Znasz to zapewne na pamięć.
Kadry decydują o wszystkim. Wszędzie należy umieścić ludzi "czystych". Kto jest czystym człowiekiem? Swój człowiek. A prawo? Już mówiliśmy, prawo jest złe. Wniosek prosty. Na razie nie należy się nim przesadnie przejmować.
Wierzysz w to Haribu, że jak już będzie po wszystkim, to "swoi" ludzie będą w stanie się przestawić? Uznać że media powinny rządzącym patrzeć na ręce a nie chwalić ich dobre intencje? Zaakceptować prawo? Szanować niezawisłość sądów? Zacząć oceniać ludzi wedle tego co potrafią, a nie wyłącznie wedle tego co robili piętnaście lat temu?
Przecież to fikcja. Niebezpieczna fikcja.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Haribu | Likwidacja jednego układu zawsze niesie ze sobą niebezpieczeństwo powstania nowego. Ale nie konieczność. Pamiętajmy jednak, że nie ma alternatywy. No bo co? Układ sam nie zniknie. A co dzisiaj mamy z tego istniejącego? Ze świecą szukać Polaka zadowolonego z sytuacji w kraju. Wielu dotąd próbowało naprawić sytuację bez ruszania układu i NIKOMU się nie udało. Jedyne wielkie sukcesy Polski to sukcesy międzynarodowe: NATO, UE, Ukraina no i Małysz. Wiem, że niektóre działania PiS mogą budzić obawy. Ale pamiętajmy o skali i jakości tych obaw. Prasa wprost upaja się potknięciami w stylu Wassermana czy Jurgiela i roztacza wizje totalitarnych porządków i czekających nas kryzysów. Ale jednak nie da się zaprzeczyć, że to tylko potknięcia i potencjalne zagrożenia. A jakie są realne skutki działania układów. Autentyczne i gigantyczne zagrożenia już istniejące: 1. Zmonopolizowanie dostaw ropy przez jedną podejrzanego pochodzenia spółkę. Jakiekolwiek zarzuty o nie ralizowanie taniego państwa czy inne o nowych urzędach są niczym wobec gigantycznych rozmiarów haraczu jakie płaci całe społeczeństwo monopoliście. 2. Zmonopolizowanie dostaw gazu przez Gasprom, który - nikt nie może mieć co do tego wątpliwości - jest narzędziem w rękach Kremla. To jest dopiero zagrożenie przygniatające swą wagą wszelkie inne wizje Kaczylandu - "układ" sabotowaniem dywersyfikacji uzależnił nas od nieprzewidywalnego człowieka, byłego KGBisty o jawnie dyktatorkich zapędach. 3. Najniższe miejsce w historii indeksu Transparency Int. na równi z Syrią. Tendencja nieprzerwanie spadkowa to wg. panów argument przeciwko walce z obecnie rządzącym układem? 4. Była afera z powodu szybkich prac nad ustawą medialną, ale czy panowie naprawdę nie widzą ogromnej różnicy jakościowej między tym, a kupczeniem treściami ustaw przez poprzednią ekipę - potajemne (z pominięciem jakiejkolwiek kontroli demokratycznej) dodawanie czy odejmowanie słów do zapisów projektów ustaw. To dopiero jest patologia kompletnie nieporównywalna z tym co dzisiaj można zarzucić PiSowi odnośnie poliytki medialnej. 5. A przestępczość i rozprawy toczące się latami. Przecież to dla większości obywateli praktycznie oznacza brak trzeciej władzy w państwie, bo kogo dzisiaj stać na wieloletnie starcia sadowe. NIKT przez wszystkie te lata nawet nie zbliżył się do rozwiązania tego problemu. Dopiero min. Ziobro zaczął działać naprawdę skutecznie i jest brutalnie atakowany między innymi przez autorów obecnego KK, który po tych niezliczonych poprawkach nadal domaga się poprawiania. Kto bardziej łamie prawa człowieka - ten kto stara się coś zmienić na lepsze (nawet jeśli czasem ma drobne wspadki) czy ten, kto konserwuje obecną sytuację praktycznej niedostępności trzeciej władzy dla większości społeczeństwa?
Każdej władzy można wiele zarzucić, ale zawsze trzeba miarkować nie po ilości zarzutów (bo ilość można mnożyć wg. zasady, że kij się zawsze znajdzie), ale po ich jakości. Jakość zarzutów przeciwko poprzedniej ekipie i przeciwko układowi (który jak rozumiem panowie też dostrzegają - nie jest to więc wymysł Kaczyńskiego jak sugerują niektórzy) jest kompletnie nieporównywalna z jakością zarzutów serwowanych przeciwko obecnemu rządowi. Zwłaszcza, że poza działaniami mogącymi budzić pewne wątpliwości mamy też bardzo wiele działań jednoznacznie pozytywnych. Znacznie więcej niż było u wszystkich innych rządów. Newsweek przedstawił kiedyś zestawienie. Zarówno rząd Buzka jak i Millera na początku cieszył się poparciem ok 30% by po stu dniach spaść o połowę. Marcinkiewicz w tym czasie z 25% skoczył do ponad 50%. Ludzie widzą, że ten rząd naprawdę działa. Nie zawsze idealnie i nie zawsze bez wątpliwości i krytyki różnych środowisk(zarówno rząd jak i krytycy to tylko ludzie), ale jednak jest bardzo aktywny i to najczęściej pozytywnymi działaniami.
|
|
| | |  | | yavorr (193 punktów) | >Jakość zarzutów przeciwko poprzedniej ekipie i przeciwko układowi (który jak rozumiem panowie też dostrzegają - nie jest to więc wymysł Kaczyńskiego jak sugerują niektórzy) jest kompletnie nieporównywalna z jakością zarzutów serwowanych przeciwko obecnemu rządowi.
To są zarzuty innego rodzaju. Ekipa Millera maczała palce w ciemnych interesach. Polemiki z ekipą PiSu dotyczą głównie samej wizji państwa, a raczej tego że zaczynają działać tak, jakby już żyli w tym ich wymarzonym państwie, które nie wszystkim się podoba.
>Marcinkiewicz w tym czasie z 25% skoczył do ponad 50%.
To dlatego, że Marcinkiewicz jest najmniej znaczącą postacią w swoim własnym rządzie. Osobiście darzę go większym zaufaniem niż np. Kaczyńskiego. Jego funkcja jednak polega na robieniu ładnych min i to mu się akurat udaje. Chyba nikt dziś nie ma złudzeń, co do tego, że ma on jakikolwiek wpływ na sytuację polityczną. Ostatnio w programie na TVP1 z okazji swojej studniówki powiedział coś, co jasno daje do zrozumienia, że głosował przeciwko paktowi z LPR i Samoobroną.
>Ludzie widzą, że ten rząd naprawdę działa.
Nie rozśmieszaj mnie. Ludzie widzą, że Marcinkiewicz się uśmiecha, Jarek wywija szabelką przeciwko tym, którym się nie podoba PiSowska rewolucja, i że Lech ogłasza w TV, że Polska już uratowana. Widocznie show się podoba gawiedzi.
>Nie zawsze idealnie i nie zawsze bez wątpliwości i krytyki różnych środowisk(zarówno rząd jak i krytycy to tylko ludzie), ale jednak jest bardzo aktywny i to najczęściej pozytywnymi działaniami.
Ciekawe, co powiesz o decyzji zlikwidowania konkursów przy rekrutacji do słyżby cywilnej? Kaczyński uzasadniał to tak: 1. Konkursy były za SLD 2. Administracja SLD nie przestrzegała procedur konkursowych i faworyzowała kolesiów. Ergo: 3. Trzeba zlikwidować konkursy bo praktyka pokazuje, że stanowią źródło korupcji.
Nie żartuję, powiedział to w programie w TV, u Lisa.
Wg tego typu argumentacji, z powodu tego, że przy egzaminie na prawo jazdy często dochodzi do aktów korupcji, należy zlikwidować egzamin na prawo jazdy.
|
|
| | | |  | | Haribu |
>Ciekawe, co powiesz o decyzji zlikwidowania konkursów przy rekrutacji do słyżby cywilnej? > W ten sposób można dyskutować do końca świata. Przerzucanie się niedobrymi posunięciami poszczególnych rządów bez próby ocenienia jakości tych posunięć jest bezcelowe. Ja wiem, że PiS nie jest doskonałe i czasem robi rzeczy, które mi też się nie podobają. To jednak nie jest argument ani za tym by przekreślić ich zupełnie a już na pewno nie za tym by zapomnieć to co robiło SLD i układ. A skutki ich rządów są OMHO nierównywalnie straszniejsze od wszystkiego co można na razie przypisać PiSowi. Proszę odnieść się do jednego z tych pięciu punktów jakie podałem i porównać go z pańskim zdaniem najgorszą rzeczą jaką do tej pory zrobił PiS. I porównamy.
|
|
| | | | |  | | yavorr (193 punktów) | >Proszę odnieść się do jednego z tych pięciu punktów jakie podałem i porównać go z pańskim zdaniem najgorszą rzeczą jaką do tej pory zrobił PiS.
Zeby była jasność, nie zamierzam w żaden sposób bronić ekipy Millera. Nie pomniejszam szkodliwości żadnego z ich przegięć. Pomimo, że mam poglądy lewicowe, uważam, że lepiej by się stało, gdyby ci pazerni koniunkturaliści w ogóle nie uczestniczyli w życiu politycznym w Polsce po 1989. Wówczas już dawno wykrystalizowałaby się jakaś sensowna lewica.
Jeśli miałbym wskazać to, co najbardziej w moich oczach kompromituje PiS, to jest to sam styl sprawowania władzy. Oni są przekonani, że rządzenie państwem polega na: zasiadaniu na tronie, wskazywaniu wrogów państwa uosabianego przez ekipę rządzącą, publicznych groźbach wobec nieposłusznych, oskarżaniu sceptyków o świadome działanie na szkodę państwa, podporządkowywaniu kontroli rządu całej przestrzeni publicznej. Ich wizja sprawnego rządzenia bazuje na chęci panowania. Upowszechniają w społeczeństwie mniemanie, że każda instytucja publiczna ma obowiązek realizowania politycznych celów ugupowania rządzącego, że podstawą porządku społecznego jest wszechogarniająca kontrola sprawowana przez jednolitą politycznie elitę - i wreszcie - że demokracja polega na uprawnieniu większości do lekceważenia mniejszości i do robienia w państwie tego, co im się tylko spodoba. Najbardziej szkodliwe jest spustoszenie jakiego dokonują w ludzkich umysłach, w myśleniu o demokracji, to że sprzyjają cywilizacyjnej regresji.
Konkretne działania? Cóż, na pewno nie wiem o wszystkich, ale większość spektakularnych decyzji PiSu wpisuje się w program urzeczywistniania opisanej przeze mnie ideologii, której słuszność uznają za tak oczywistą, że ci którzy z nią nie zgadzają zasługują jedynie na inwektywy i publiczne piętnowanie ich jako wrogów państwa. Za najbardziej reprezentatywne dla tego stylu rządzenia uznaję posunięcia Ziobry w zakresie wymiaru sprawiedliwości. Przez niektórych są one uznawane za znamię skuteczności. Tak, jeżeli za skuteczność uznać forsowanie swojej polityki za cenę antagonizowania i dyskredytowania środowisk eksperckich, od których jego decyzje powinny zależeć merytorycznie, za cenę nadużywania władzy wykonawczej w celu podporządkowania sobie władzy sądowniczej. Co to za argument, że w określonych środowiskach występuje korupcja? Korupcja i przekręty mają miejsce również w środowisku ludzi PiSu. Jakoś z tego powodu nie zamierzają wyrzec się mandatu do rządzenia...
|
|
| | |  | | Balkowski (5685 punktów) | >5. A przestępczość i rozprawy toczące się latami.
Jakimi latami? Jak Wasserman oskarżył emerytkę o działanie w "ciągu przestępstw" to chyba dość szybko się uwinęli (swoją drogą, miał czelność oskarżać że to co babcia tam o nim gadała "podważa zaufanie społeczne do niego"... dziwię się że adwokat nie pokazał po prostu wywiadu z panem W. który bez żadnego dodatkowego komentarza podważa nie tylko zaufanie społeczne do niego ale choćby i wiarę w jego zdrowie psychiczne). Tylko nie mów że to detal, w końcu nie czepiam się go jako szeregowego posła tylko jako osobę powoływaną na odpowiedzialne stanowisko i najwyraźniej obdarzoną kredytem zaufania przez braci K.
|
|
| | | |  | | Haribu | >>5. A przestępczość i rozprawy toczące się latami. >Jakimi latami? Rozumiem, że jest pan zadowolony z polskiego wymiaru sprawiedliwości. Mam jednak wrażenie, że gdyby pan stanął w towarzystwie osób mających już z nim poważnie do czynienia, to byłby pan lekko odosobniony.
>Jak Wasserman oskarżył emerytkę... Tylko nie mów że to detal, w końcu nie czepiam się >go jako szeregowego posła tylko jako osobę powoływaną na odpowiedzialne stanowisko i >najwyraźniej obdarzoną kredytem zaufania przez braci K. > Chce pan porównać kondycję polskiego wymiaru sprawiedliwości (który w Strasburbu jest uznawany za niebezpiecznie nierychliwy) z obyczajową wpadką członka rządu? Widać wyraźnie, że krytycy PiS mają skłonność do wyliczania, a nie szacowania wagi ułomności. A Churchill był pijakiem, a Reagan aktorzyną, a Kissinger miał dziurę w bucie - to tego typu poziom.
|
|
| | | | |  | | Balkowski (5685 punktów) | >Chce pan porównać kondycję polskiego wymiaru sprawiedliwości (który w Strasburbu jest uznawany za niebezpiecznie nierychliwy) z obyczajową wpadką członka rządu? Widać wyraźnie, że krytycy PiS mają skłonność do wyliczania, a nie szacowania wagi ułomności. >A Churchill był pijakiem, a Reagan aktorzyną, a Kissinger miał dziurę w bucie - to tego typu poziom.
Myślałem że jest oczywiste że nie było to pisane na 100% poważnie, ale rzeczywiście zapomniałem dodać buźkę a bez tego można to w końcu różnie zinterpretować. Dla jasności - OK, doskonale wiem że sądy w Polsce są nierychliwe i nie miałem zamiaru kwestionować tego oczywistego faktu.
Natomiast pewno nie zwiększy ich wydajności zajmowanie się poza kolejnością wszelkimi prywatnymi roszczeniami naszych posłów. Żeby nie prowokować następnej riposty nie chodzi mi o parę spraw Wassermana bo to mimo wszystko detal, prawdziwym rekordzistą pozostanie piękny Roman.
Poza tym co innego bycie aktorem (które nijak się ma do tego jakim Reagan był prezydentem - a pewnie nawet pomogło mu w różnych sytuacjach) czy posiadanie dziury w bucie a co innego używanie państwowego wymiaru sprawiedliwości do swoich prywatnych wojenek. Jeśli nie zauważasz tu różnicy to rzeczywiście utrudnia to dyskusje. A co do wpadek członków rządu... jest ich ostatnio tyle że nazywanie ich wpadkami to trochę eufemizm, ja bym raczej powiedział że tego typu zachowania stają się normą.
|
|
| | | | | |  | | Haribu | >Poza tym co innego bycie aktorem (które nijak się ma do tego jakim Reagan był prezydentem - a pewnie nawet pomogło mu w różnych sytuacjach) czy posiadanie dziury w bucie a co innego używanie państwowego wymiaru sprawiedliwości do swoich prywatnych wojenek. Jeśli nie zauważasz tu różnicy to rzeczywiście utrudnia to dyskusje. A co do wpadek członków rządu... jest ich ostatnio tyle że nazywanie ich wpadkami to trochę eufemizm, ja bym raczej powiedział że tego typu zachowania stają się normą. > Nie wiem czy plaga wpadek rządu to rzeczywiście plaga wpadek czy plaga szperaczy szukających wszędzie gdzie się da jakichkolwiek wpadek. Pamiętajmy wszak, że czwarta władza nie na darmo jest czwartą władzą. Ona jest potężna i potrafi z człowieka, który kłamie o swym wykształceniu i upija się na uroczystościach zrobić świętego.
Ważne jest jednak to, iż znowu nie ma nawet próby szaunku wagi. Nawet jeśli jakiś minister w rządzie naduzywa swojej władzy to jak to się ma do któregokolwiek z pięciu wymienionych punktów. Nie można oceniać rządu w opariu o fakt występowania w nim niedoskonałości. Trzeba też porównać jakość i ilość niedoskonałości do działań dobrych. Jeśli mówimy o resorcie sprawiedliwości, to Ziobro cieszy się w pełni uzasadnioną popularnością.
|
|
| | | | | | |  | | Balkowski (5685 punktów) | > >Nie wiem czy plaga wpadek rządu to rzeczywiście plaga wpadek czy plaga szperaczy szukających wszędzie gdzie się da jakichkolwiek wpadek.Tak już działają media. Trudno zresztą określać szperaniem sytuacje kiedy duża część wpadek jest nieomal podana im na tacy. Osobna sprawa że niektóre media nie kochają rządu, ale zastanów się ile oni mogą. Dużo? Z jednej strony tak, mogą stronniczo skomentować, wybrać co gorsze fragmenty przemowy (czasami zmieniając ich sens, jak to być może miało miejsce)... ale do cholery są jakieś granicę, jeśli ktoś np. powie że 2+2=5 to jest nieukiem, a zwalanie winy na media pokazuje że jest również bezczelnym nieukiem. > Nie można oceniać rządu w opariu o fakt występowania w nim niedoskonałościA my znowu o tym samym, niedoskonałością jako taką jest wg mnie (prawie) cały ten rząd a nie jakieś poszczególne wpadki. I dlatego głównym efektem są ciągłe wpadki, zresztą co mamy oprócz nich - głównie gadanie o konieczności zmian i o tym jak będzie nam lepiej jak wymieni się ludzi przy korycie, przekręcając je kosmetycznie w kierunku narodowo-katolickim. Osobiście nie sądzę żeby od takich detali jak kierunek koryta zależały zachłanność czy uczciwość polityków. Aha, zapomniałbym o głównej zmianie - do każdego urzędu XY w ramach akcji "Oszczędne Państwo" będzie powołany Urząd Kontroli XY. A jeśli mówisz o innych (zwłaszcza sensownych) działaniach to jest tego naprawdę pomijalna ilość, akurat Ziobry nie będę się czepiał bo coś tam próbuje. Pomijając ocenę co z tego może wyjść to na tle innych projektów rządu jest to naprawdę sensowne bo bierze się za reformy tam gdzie trzeba je robić  i a nuż coś się dzięki temu (albo wbrew temu  ) uda - w każdym lepsze to niż powoływanie nowych specsłużb czy urzędów do wychowywania w patriotyzmie.
|
|
| | | | | | | |  | | Haribu | > Z jednej strony tak, mogą stronniczo skomentować, wybrać co gorsze fragmenty przemowy (czasami zmieniając ich sens, jak to być może miało miejsce)... ale do cholery są jakieś granicę, jeśli ktoś np. powie że 2+2=5 to jest nieukiem, a zwalanie winy na media pokazuje że jest również bezczelnym nieukiem. > A który minister tak powiedział?
>> Nie można oceniać rządu w opariu o fakt występowania w nim niedoskonałości >A my znowu o tym samym, niedoskonałością jako taką jest wg mnie (prawie) cały ten rząd a nie jakieś poszczególne wpadki. > To dość ogólnikowe stwierdzenie. Ktoś równie ogólnikowo naśmiewał się z mojego zarzutu wobec SLD, że nie dbał o bazpieczeństwo energetyczne. A co podał za uzasadnienie? To, że gaz z Norwegii byłby groższy niż z Rosji. Ano byłby. Bezpieczeństwo kosztuje. Jednak znacznie mniej niż konsekwencje braku tego bezpieczeństwa. A konsekwencje te poznaliśmy jakiś czas temu w czasie kryzysu Moskwa-Mińsk. Wszyscy eksperci zgodnie przyznali, że gdyby tamten kryzy potrwał dłużej, to byłaby katastrofa dla polskiej gospodarki. A przecież mój zarzut wobec SLD nie dotyczył tylko tego, że zerwali rozmowy z Norwegami, ale tego, że w ogóle nic nie robili. Marcinkiewicz powiedział, iż dopiero jego rząd zajął się takimi znakomicie ważnymi sprawami jak budowa gazoportu, przedłużenie rurociągu Odessa-Brody czy rozbudowa powierzchni magazynowej surowców strategicznych. Dodał też, iż przez ostatnie 4 lata w tych kwestiach nie uczyniono praktycznie NIC. I wie pan co? SLD tego nie dementuje. Obruszają się głośno jak im się powie, że zachowują się w Sejmie po chamsku, a na zarzut, że swoją bezczynnością sprowadzili ogromne zagrożenie na cały kraj nie mówią nic. Tacy stoicy z nich czy wolą nic nie mówić, bo wiedzą, że Marcinkiewicz mówi prawdę?
|
|
|  | | KrzysztofSobolewski | >Powstaje więc pytanie: czy można autentycznie zreformowac państwo nie rozprawiając sie z tym układem? Jestem liberałem i uważam, że nic tak nie budzi rozwoju jak prywatna przedsiębiorczość.
A mysli Pan, ze PiS naprawde ten uklad rozwali, a nie zastapi go nowym, ktory ktos pozniej bedzie musial rozwalac? Np. po co planowanemu CBA prawo gromadzenia informacji o zyciu seksualnym czy pogladach/religii osob podejrzanych? Czy nie jest ironia to, ze chca to wprowadzic ci sami, ktorzy tak nienawidza esbeckich "teczek"?? Nie twierdze, ze ten pomysl rowna sie temu, co robila PZPR... Ale jest to niewatpliwie krok w zlym kierunku. Nie mowiac juz o samym stylu bycia Jaroslawa Kaczynskiego - buta, arogancja, przekonanie, ze "w nim jest czyste dobro" (doslownie to powiedzial w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej: "we mnie jest czyste dobro") -- ta wypowiedz swiadczy o niewyobrazalnej pysze; wygrazanie dziennikarzom, krzyczenie, walenie piescia w stol -- wszystkie cechy, ktorych polityk panstwa demokratycznego nie powinien miec. Jestem jak najbardziej za naprawa panstwa, ale dlaczego wierzyc PiS-owi i Kaczynskim? Ja im NIE wierze. Pozdrawiam, Krzysztof "Critto" Sobolewski
|
|
| yavorr (193 punktów) | Od jakiegoś czasu wiadomo, że PiS chce naprawiać państwo wszelkimi możliwymi metodami, sugerując, że mamy obecnie do czynienia z czymś na kształt stanu wyjątkowego, wymagającego działań nadzwyczajnych, i traktowania formalnych zobowiązań władzy wynikających z konstytucji z przymróżeniem oka. Ale to samo w sobie jeszcze nie jest takie straszne. Natomiast tragiczne jest to, że ludzie pokroju Kaczyńskiego i Ziobry, traktują te działania, jako coś totalnie oczywistego, jako coś, do czego mają przecież "moralne" prawo, z czego nie zamierzają się tłumaczyć, bo to przecież uwłacza im jako włacom z woli narodu. No dlaczego nie mają robić tego, co chcą nie licząc się z nikim? Przecież powszechnie wiadomo, że to oni są tymi, którzy mają rację! Niby dlaczego mają trzymać się obecnej konstytucji, skoro to nie oni ją przegłosowali! Wiadomo, że układy są. Ale przegięciem jest, że stają się one wymówką dla wszelkich bezczelnych zagrań ze strony PiSu. Oto okazuje się, że wystarczy mieć zastrzeżenia co do zasadności podjętych przez władzę kroków czy stylu w jakim się to dokonuje, żeby stało się to świadectwem przynależności do kliki i wszechwładzy korporacji. Ludzie! Ziobro wszczyna postępowanie dyscyplinarne z podejrzeniem o korupcję, dlatego że ma zastrzeżenia co do merytorycznej zawartości orzeczenia sędziowskiego - od dziś wiadomo, że mylą się tylko sędziowie skorumpowani. Ludzie nie zgadzający się z pomysłami, że im surowsze kary, tym mniejsza przestępczość są nazywani frontem obrony przestępców. Żadne tam profesory nie będą nam tu mówiły jak rządzić, bo my swojskie chłopaki mamy proste sposoby na wszystkie problemy - kijem ich wszystkich pogonić! Z wywiadu jaki udzielił Strzembosz "Przekrojowi" www.przekr(*)nt&task=view&id=1179&Itemid=48można wnioskować, że Ziobro w ogóle nie jest zainteresowany wymianą zdań ze środowiskiem prawniczym. Oznacza to, że nie uznaje on żadnych innych kryteriów dla oceny trafności swoich decyzji poza własną janosikową idee fixe. Jak dla mnie to go skreśla. Kaczyński wydaje się przekonywać wszystkich naokoło, że fakt, iż państwo funkcjonuje źle, uprawnia go i całe jego komando do lekceważenia prawa i lżenia ludzi. Za oczywiste uznaje, że szlachetne intencje, na które się powołuje, usprawiedliwiają każde polityczne chamstwo, którego są skłonni się dopuścić. Wielkie sorry, ale ja jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ludzie tego pokroju byli w stanie stworzyć państwo prawa w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Wg nich państwo prawa do państwo zawiadywane przez ideowo czystych namiestników mianowanych przez wodza narodu - bo przecież oni znają "prawdziwe" prawo, niezależnie od tego, co jest zapisane w kodeksach i co se profesory wydumają! Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałem, że to powiem, ale dziś uznaję, że Lepper przedstawia sobą wyższy poziom niż Kaczyński. Po prostu Lepper się cywilizuje, a Kaczyński schodzi do jaskini...
|
|
 | | Haribu |
> Nie mowiac juz o samym stylu bycia Jaroslawa Kaczynskiego - buta, arogancja, przekonanie, ze "w nim jest czyste dobro" (doslownie to powiedzial w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej: "we mnie jest czyste dobro")> Widzi pan - nie bardzo wiem co powiedzieć. Jak nic nie powiem, to wyjdzie, że mnie zatkało, a jak pokażę, że Wyborcza kłamie, to zostanę osądzony jako zwolennik spiskowej teorii. Jestem postacią tragiczną.  No ale cóż - nich będzie co ma być. Powiem. Wyborcza kłamie i jak widać na pańskim przykładzie skutecznie.Od dawna wiadomo, że nikt tak bardzo się nie stara zniszczyć Kaczyńskich jak Michnik. No i proszę - udaje mu się demonizować tę postacie. Czytał pan cały wywiad z Olejnik? Pewnie nie. Przytoczony tekst jest z samej końcówki i jest oczywistą autoironią Kaczyńksiego. To brzmiało jakoś tak: O: Pan jest dobry? K: We mnie jest czyste dobro O: A Jan Rokita? K: Rokita to diabeł.Czystej wody zabawa słowna. Po prostu ten ukazywany jako śmiertelnie poważny bufon polityk, pokazał, że potrafi żartować i to nawet z samego siebie. To dobra cecha, a Olejnik dała to jedno zdanie do tytułu. Klasyczna manipulacja - wyrwanie słów z kontekstu nabierają kompletnie innego znaczenia. Człowiek potrafiący żartować z samego siebie został przez Wyborczą sprowadzony do jakiegoś fanatyka przekonanego o swojej nieomylności. Zaglądają panowie czasem do Gazety Polskiej albo Nowego Państwa albo choćby Ozonu lub Wprost? Czy tylko Wyborcza, Polityka i Przegląd?
|
|
| JATO (2644 punktów) | A czy (z całym szacunkiem) Haribu czytał albo jeszcze lepiej oglądał "Szewców" Witkacego? Bardzo wartościowa sztuka, żal że tak rzadko grywana. Jest tam również ekselencja Prokurator. Słuzy kazdej władzy. Polecam!!! JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
| yavorr (193 punktów) | > Polecam najnowszy Wprost - małe otrzeźwienie dla osób> rozpalonych histerią większości mediów.> Użyteczni idioci> www.wprost.pl/ar/?O=87121> ---> Ziobro kontra klika sprawiedliwości> www.wprost.pl/ar/?O=87085Piotr Winczorek w odpowiedzi Wildsteinowi i Pawelczykowi: " Wildstein i Pawelczyk deprecjonują wartość apelu z tego względu, że jego autorzy (wymienione z imienia i nazwiska osoby) napisały niegdyś jakiś tekst, który może ich kompromitować lub podejmowały działalność, która nie uchodzi za chwalebną. Nie ustosunkowują się natomiast do faktu, że sygnatariuszami apelu są osoby, których postawa w czasach PRL jest nadal tytułem do chwały (chodzi np. o prof. Adama Strzembsza czy dr Annę Rosner). Przyznaję się bez przymusu, że sam byłem członkiem Stronnictwa Demokratycznego, podobnie zresztą, jak np. Jerzy R. Nowak, Hanna Suchocka, Janusz Korwin-Mikke, Alicja Grześkowiak, a ocenę tego faktu pozostawiam czytelnikom i szanownym redaktorom." Całość artykułu tutaj. Polecam www.rzeczp(*)icystyka/publicystyka_a_1.html
|
|
 | | Haribu | >Wildstein i Pawelczyk deprecjonują wartość apelu z tego względu, że jego autorzy >(wymienione z imienia i nazwiska osoby) napisały niegdyś jakiś tekst, który może ich >kompromitować lub podejmowały działalność, która nie uchodzi za chwalebną. Nie >ustosunkowują się natomiast do faktu, że sygnatariuszami apelu są osoby, których >postawa w czasach PRL jest nadal tytułem do chwały NIEPRAWDA Autorzy owego artykułu podają także inne argumenty deprecjonujące zarówno wartość apelu jak i postawy owego środowiska wobec min. Ziobry. Która to postawa - wbrew zapewnieniom profesora - nie jest postawą życzliwych dobrych rad, ale bezwzględnym atakiem (porównywanie do czasów PRL-u.)
>Nie zgadzam się z ministrem sprawiedliwości, gdy kwestionuje on ideę resocjalizacji >przestępców. NIEPRAWDA Min. Ziobro nie kwestionuje idei resocjalizacji i profesor powinien świetnie o tym wiedzieć. >Wedle skrajnie pesymistycznej koncepcji natury ludzkiej, gdy ktoś raz wejdzie na złą >drogę, nigdy z niej nie zawraca. Społeczeństwo może jedynie, przez wymiar kary, >pokazać mu, że go odrzuca, że go nie chce i nigdy chcieć nie będzie. Gdyby profesor przeczytał wywiad z min. Ziobry to by wiedział, że przypisywanie mu takich skrajnych poglądów jest insynuacją. >Czy taka postawa zachęca przestępców do zejścia ze śliskiej drogi, czy raczej do >mszczenia się na społeczeństwie? Profesor i jego koncepcje zostały wypróbowane w praktyce i pomimo setek poprawek wciąż stanowią jeden wielki obraz nędzy i rozpaczy zarówno w teorii jak i praktyce. >Publiczne nazywanie osób, które podpisały apel "łże-elitą" czy też "obrońcami >przestępców" jest zniesławieniem. Gdyby profesor był równie wyczulony na łamanie prawa przez państwo jak jest wyczulony na ostre słowa polityków, to powinien przede wszystkim stanąć w obronie Jarosława Kaczyńskiego w jego sporze z Trybunałem Konstytucyjnym. Który to trybunał nie dość, że nie zareagował w 1993 na łamiącą zasady demokracji instrukcję 0015 zasłaniając się procedurami, to nawet teraz nie potrafi przyznać mu racji, a oburza się - tak samo jak profesor - na ostre słowa.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|