Racjonalista - Strona głównaDo treści
kościół zaakceptuje prezerwatywy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
24-04-2006 22:48duda (175 punktów)kościół zaakceptuje prezerwatywy?
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3302063.html
Czyżby betonowe stanowisko odziedziczone po JPII miało się nadkruszyć? Jeżeli tak, to nie zostaje nic jak pogratulować refleksu! Podziwiam bezkompromisowość kościoła pod tym wzgledem, zwłaszcza zwróciwszy uwagę jak bardzo sam sobie szkodzi: wielu zniechęca do swojej doktryny, 'napędzając koniunkturę' protestantom, albo hoduje sobie stadko hipokrytów, wybierających z zasad religii to co im pasuje. Przestrzegający zakazu sztucznej antykoncepcji katolicy są pewnie w mniejszości, a znam też takich, którzy nie mieli pojęcia, co głosi kościół na ten temat. No i naraża się na ataki za ponoszenie odpowiedzialności za epidemię AIDS. Juz nie takie odstępstwa od swoich niezachwianych zasad koscioł tolerował dla szeroko pojmowanych korzyści, czemu akurat o te nieszczęsne kondomy uparcie kruszy kopie? Czy nie jest przypadkiem tak, że przy swoim kursie na ekumenizm potrzebuje czegoś, co by odróżniało katolika wśród innych chrześcijan (prostestantów)?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Nihilia (115 punktów)
Eee... a czy ekumenizm nie oznacza wspólnych poglądów? Może się troszczy o jakąś "różność w jedności" jak Unia Europejska?
duda (175 punktów)
>Eee... a czy ekumenizm nie oznacza wspólnych poglądów? Może się troszczy o jakąś "różność w jedności" jak Unia Europejska?

Ekumenizm moim zdaniem to taki przysłowiowy wspólny wózek na którym jadą religie. Jednoczą sie, żeby obronić się przed postępującą laicyzacją. Zauważają, że kiedy konkurent padnie to niekoniecznie podziała to na korzyść reszty, a wręcz przeciwnie: przyczyni się do laicyzacji. Cały ten dialog między religiami jest chyba troche naciągany, ale mimo, że jest nie w smak co poniektórym, to z punktu widzenia taktyki, po prostu przetrwania zinstytucjonalizowanych religii jest koniecznością. Jak taka koalicja z przymusu - każdy chce pokazać, że jest najfajniejszy, a jeszcze musi się przejmować współpracą z kimś.
mohawk (2936 punktów)
>Czyżby betonowe stanowisko odziedziczone po JPII miało się nadkruszyć? Jeżeli tak, to nie zostaje nic jak pogratulować refleksu! Podziwiam bezkompromisowość kościoła pod tym wzgledem, zwłaszcza zwróciwszy uwagę jak bardzo sam sobie szkodzi: wielu zniechęca do swojej doktryny, 'napędzając koniunkturę' protestantom, albo hoduje sobie stadko hipokrytów, wybierających z zasad religii to co im pasuje.
Nie podzielam tego przekonania. Uważam, że to raczej tego rodzaju nowinki - po latach dogmatyzmu - mogą zaszkodzić kościołowi i ośmieszyć tę instytucję oraz poderwać jej autorytet moralny. Bo jak tu łajać i pouczać wiernych z pozycji moralnego absolutyzmu, gdy samemu osuwa się w odmęty najoczywistszego relatywizmu moralnego? Zresztą planowane otwarcie furtki jest zaledwie częściowe - nawet nie połowiczne - i, jak sądzę, tylko uwydatni niedorzeczność całej doktryny seksualno-rozrodczej tego kościoła. Swoją drogą, ciekawe jak to jest - to do tej pory nie było wiadomo, że kondom to "mniejsze zło" niż zarażenie drugiej osoby HIV-em, że musi to dopiero oznajmić Benedykt XVI? Oto prawdziwe mysterium iniquitatis.

>czemu akurat o te nieszczęsne kondomy uparcie kruszy kopie?
Dobre pytanie. Kiedyś wydawało mi się, że chodzi o 'haka' na wiernych - coby dać im wzorzec niedościgły, wpędzać w poczucie winy (gdyż w swej masie zawsze będą mu uchybiać) oraz nieść rozgrzeszenie i tym sposobem pośrednio uprawomocniać swoje roszczenia moralne. Sądząc jednak po tym, jakie trudności przynosi w dobie dzisiejszej taka postawa, zaczynam mieć co do tego wątpliwości. Zapewne bowiem czeka kościół solidna gimnastyka z dostosowaniem jego doktryny do wymogów współczesności przy jednoczesnym pozorowaniu, że żadne zmiany nie miały miejsca.
duda (175 punktów)
>Uważam, że to raczej tego rodzaju nowinki - po latach dogmatyzmu - mogą zaszkodzić kościołowi i ośmieszyć tę instytucję oraz poderwać jej autorytet moralny. Bo jak tu łajać i pouczać wiernych z pozycji moralnego absolutyzmu, gdy samemu osuwa się w odmęty najoczywistszego relatywizmu moralnego? Zresztą planowane otwarcie furtki jest zaledwie częściowe - nawet nie połowiczne - i, jak sądzę, tylko uwydatni niedorzeczność całej doktryny seksualno-rozrodczej tego kościoła.

Nowinką było ogłoszenie na Soborze Watykańskim II tego, że małżonkowie mogą współżyć 'nie tylko w celu spłodzenia potomków'. Akceptacja antykoncepcji moim zdaniem byłaby logicznym tego następstwem.

>Swoją drogą, ciekawe jak to jest - to do tej pory nie było wiadomo, że kondom to "mniejsze zło" niż zarażenie drugiej osoby HIV-em, że musi to dopiero oznajmić Benedykt XVI? Oto prawdziwe mysterium iniquitatis.

Otóż to.
outsider (2469 punktów)
Istotnie - dość to wszystko odległe od realiów zycia. Także - życia katolików, także polskich katolików.

Po raz pierwszy jednak na tak wysokim szczeblu zakwestionowano poglądy na moralność poprzednika Benedykta XVI - dobrze, że nie były głoszone ex cathedra. Ewolucja Koscioła jest sprawą niezmiernie powolną, gdyz przede wszystkim nie ma źródeł samoistnych: to rzeczywistośc sie wdziera powoli za Spiżową Bramę. A erozja chrześcijaństwa (powolna ale ciągła) jest nie do uniknięcia: jakieś resztki greckiego Panteonu długo dogorywały w praktycznym i przyziemnym Rzymie - tyle jednak trwały, ile sam Rzym. No cóż - nie zazdroszczę kolejnym papieżom, ostatnim efektownym był Jan Paweł II - ale to kosztem wielkiego zaniedbania przez niego instytucji Kościoła; sadząc z wyrazu twarzy Josepha Ratzingera tuż po wyborze, on sam sobie też nie zazdrości - choc oczywiście jest z owego awansu dumny, a dochodzi i ważkość moralnego powrotu Niemiec na mapę Europy.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
mohawk (2936 punktów)
>Po raz pierwszy jednak na tak wysokim szczeblu zakwestionowano poglądy na moralność poprzednika Benedykta XVI - dobrze, że nie były głoszone ex cathedra.
Zawsze mnie bawiło to obłudne wyróżnienie nauki ex cathedra - tak jakby katolikowi wolno było w każdym momencie historycznym wybierać sobie z nauk kościoła nie głoszonych ex cathedra to, co mu odpowiada. Przeciętnym owieczkom nikt nawet nie próbuje mącić w głowach takimi scholastycznymi rozróżnieniami - co ksiądz dobrodziej zapodaje do wierzenia trza przyswoić i kropka. Tylko gdy potem przychodzi wyłgać się z jakiegoś anachronizmu to wówczas głosi się, że to nie była nauka ex cathedra.

>Ewolucja Koscioła jest sprawą niezmiernie powolną, gdyz przede wszystkim nie ma źródeł samoistnych: to rzeczywistośc sie wdziera powoli za Spiżową Bramę. A erozja chrześcijaństwa (powolna ale ciągła) jest nie do uniknięcia:
W Polsce jednak chyba jeszcze czas jakiś poczekamy...
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>>Czyżby betonowe stanowisko odziedziczone po JPII miało się nadkruszyć? [...]
>Nie podzielam tego przekonania.
>Uważam, że to raczej tego rodzaju nowinki - po latach dogmatyzmu - mogą zaszkodzić kościołowi i ośmieszyć tę instytucję oraz poderwać jej autorytet moralny.

Dopowiem jedynie nieśmiało, że Kościół dopiero niedawno uznał oficjalnie teorię Kopernika za "zgodną z prawdami wiary" (nie sprzeczną), i że do dziś prowadzi indeks dzieł zakazanych dla prawdziwie wierzących. Czy można się ośmieszać jeszcze bardziej?
Czy można mówić o autorytecie moralnym instytucji, która nie przestrzega własnych reguł? Jeśli hierarchia kościelna jest (z założenia) "aseksualna", to skąd te liczne skandale na tym tle właśnie wśród "sług bożych"? I skąd to uporczywe dążenie do bycia "autorytetem" w tej dziedzinie?

>>czemu akurat o te nieszczęsne kondomy uparcie kruszy kopie?
>Dobre pytanie. Kiedyś wydawało mi się, że chodzi o 'haka' na wiernych - coby dać im wzorzec niedościgły, wpędzać w poczucie winy (gdyż w swej masie zawsze będą mu uchybiać) oraz nieść rozgrzeszenie i tym sposobem pośrednio uprawomocniać swoje roszczenia moralne.

O roszczenia moralne faktycznie tu chodzi. Ale nie bez powodu. Wszak rozdawnictwo (sprzedaż?) wszelkich rozgrzeszeń, dyspens, odpustów, pokut itp. to doskonały punkt wyjścia do WŁADZY, a tym samym - profitów finansowych.

Kondomy? Jedna furtka więcej, jedna mniej - nie robi specjalnej różnicy. A że jest z tym problem teologiczny? No jest, ale ilu ludzi ślepo wierzy, a ilu jest myślących teologów? Bilans per saldo jest zawsze korzystny. A że krzyk podniosą ateiści, agnostycy i - być może - innowiercy? Tym lepiej. Wszak oni zawsze byli wrogami Kościoła, zatem nie można ich traktować poważnie. Ich protest jest tylko "dowodem" na słuszność kościelnej polityki.

fides ex necessitate esse non debet
Cieślański (994 punktów)
>serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3302063.html
>Czyżby betonowe stanowisko odziedziczone po JPII miało się
>nadkruszyć?

A może tam chodzi o zwykły biznes, tak jak ze wszystkimi sprawkami kościoła?

Kilka lat temu, chyba w tygodniku NIE, pokazały się informacje o tym że Watykan inwestuje we włoskim przemyśle produkcji prezerwatyw.
Podobno miałby tam mieć ponad 20% udziałów.
Czy robi to bezpośrednio, czy też pośrednio przez własne udziały w obcych spółkach, które to spółki inwestują w przemysł kondomiarski?

Wyszukiwarka archiwum witryny tygodnika NIE jest troszkę upośledzona w udogodnieniach wynajdywania takich kąsków ze starych tekstów.
Czy ktoś wie gdzie w internecie można jeszcze znaleźć na ten temat dokładniejsze informacje?

Czy watykan publikuje swoje dane finansowe?

bóg jest oszustwem
Piotr Patucha (2279 punktów)
Witam serdecznie,

Moim zdaniem Kościół Katolicki pod wzgledem światopoglądowym pozostaje instytucją konserwtywną i wsteczną, natomiast w sensie praktycznym hołduje zasadom libertynizmu.
Wystarczy przypomnieć sobie fakty takie jak:
- 10.000 wykrytych przypadków pedofilii wśród księży katolickich w USA.
- Wysoki odsetek homoseksualistów i lesbijek wśród księży, zakonnic oraz mnichów.
- Istnieje podobno fundusz alimentacyjny, z którego korzystają kobiety mające nieślubne potomstwo z klerykami.
- Duża rozbieżność pomiędzy ascetycznym ideałem sprawowania funkcji kapłańskich oraz rzeczywistymi praktykami seksualnymi: księża korzystają z usług prostytutek, zawierają nieformalne związki parterskie, bracia współżyją z siostrami w klasztorach, lub siostry z siostrami; takie relacje czasem mają podłoże sado-masochistyczne, związene są ze stosowaniem przemocy fizycznej oraz emocjonalnej. [Nie wiadamo jaka jest skala zjawiska, opieram się na faktach ujawnionych w aferach typu: sprawa Zakonu Magdalenek, smutna hiostoria kilka lat temu pokazywana w kinach na całym świecie.]

Oczywiście takie przypadki są odstępstwem od normalności, która jest mniej ciekawa jak mniemam i nie nadawałaby się do publikacji w tabloidach szukających sensacji.
Powiedzmy, że masturabcja jest tym koniecznym czynnikiem chroniącym równowagę psychiczną kleryków pozostających w celibacie. Sublimacja instynktów w twórczość albo działania praktyczne typu: budowanie nowej zakrystii, polityka na szczeblu gminnym lub państwowym, odciążają umysł nękany seksualnością, jednak na dłuższą metę mogą prowadzić do syndromu opętania myśleniem o seksie.

Jeśli chodzi o aspekt socjoteczniczny stanowiska KK, chciałbym napomknąć, że wbrew faktom jesteśmy skłonni uważać Kościół za instytucję konserwatywną, a przecież praktyki niektórych kleryków odbiegają w sposób znaczący od standardów seksualnych panujących w społeczeństwie. Takim standardem jest np. zawieranie związków małżeńskich, tzw. swobodne relacje(np. w środowiskach studenckich, dyskotekowych) bądź konkubinaty, które na szczęście są powszechnie akceptowane i nie trzeba się z nimi ukrywać.

Osobiście uważam, że większość osób żyjąych w Polsce ma lekki stosunek do stanowiska KK. Podejrzewam, że w krajach zachodnich orędzie papieża w sprawie używania prezerwatyw nie ma żadnego znaczenia. Niestety Polacy są tą nacją, która wydobywszy się spod jarzma komunistycznego totalitaryzmu, popadła w sidła nowego. Czerwone zamieniliśmy na czarne, obywatela na brata, a sekretarza na papieża.
Kiedyś to minie.

Pozdrawiam
Balkowski (5685 punktów)
>serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3302063.html
>Czyżby betonowe stanowisko odziedziczone po JPII miało się
>nadkruszyć? Jeżeli tak, to nie zostaje nic jak pogratulować
>refleksu! Podziwiam bezkompromisowość kościoła pod tym
>wzgledem, zwłaszcza zwróciwszy uwagę jak bardzo sam sobie
>szkodzi (...)
Dokładnie. "Betonowe" stanowisko w połączeniu z "nadążaniem za nauką" (tyle że 100 lat za Murzynami, bez obrazy dla afroamerykanów ) doprowadziły do położenia gdzie żadne wyjście nie jest zbyt sensowne. Jak się zmieni stanowisko to powstaje pytanie czemu tyle energii szło przez x lat na propagowanie całkiem innych poglądów, jak się go nie zmieni to robi się z tego już komplentny skansen (pomijając fakt że w tych sprawach i tak papież mówił co innego a wierni i tak wiedzieli swoje). Mimo wszystko krok w dobrym kierunku...

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365