Racjonalista - Strona głównaDo treści
Manifestacja "STOP dla legalizacji uboju rytualnego!"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
20-11-2012 15:21RadRado (1047 punktów)Manifestacja "STOP dla legalizacji uboju rytualnego!"
Ocena 13 na 13
Na pomysł ten natknąłem się w komentarzach do tego artykułu:
www.gazeta(*)odne-oblicze-multikulturalizmu
Poszukując czegoś więcej w tym temacie natknąłem się na wpis umieszczony dziś rano na stronie miłościwie panującej nam partii:
www.platfo(*)st-uboj-rytualny/page__st__225
Poza tym co znalazłem wyżej nie wiem nic i tu pytanie czy ktoś słyszał coś więcej w temacie? Przy okazji chciałem zamieścić pytanie-sugestię: czy jacyś racjonaliści wybierają się co by poprzeć tę jakże słuszną inicjatywę?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Irracja (4721 punktów)
... co do "koszerności" w judaizmie...

Szechita - (hebr. שחיטה) w judaizmie ubój rytualny zwierząt lądowych i ptaków, którego dokonuje specjalnie w tym celu uczony rytualny rzezak - szojchet (jidysz; hebr. szohet).
Szochet - Osoba dokonująca uboju rytualnego w gminie żydowskiej podlegała regułom prawa religijnego i zwyczajom. Musiał to być dorosły mężczyzna, żyd, uczony w Talmudzie, znany z pobożności i przestrzegania prawa religijnego. Uprawnienia szojcheta nadawał rabin specjalnym potwierdzeniem zwanym kabala. Aby je uzyskać należało odbyć praktykę, zdać egzamin ze znajomości praw rządzących szechitą oraz dokonać pod nadzorem trzech rytualnych ubojów. Nie dopuszcza się do funkcji szojcheta głuchoniemych, chorych psychicznie, upośledzonych manualnie.

... islamski Halal...

Ubój zgodny z regułami halal musi spełniać m.in. następujące warunki:
- zwierzę powinno być zwrócone w kierunku modlitwy muzułmańskiej (al-kibla), czyli miasta Mekka,
- podczas uboju należy wypowiedzieć formułę "bismillah",
- uboju musi dokonywać muzułmanin,
- w czasie uboju należy zadać cios w tętnicę szyjną zwierzęcia, aby jak najszybciej doprowadzić do wykrwawienia zwierzęcia (bo krew uchodzi za nieczystą)...

... nie znam się dobrze na "rytualnej rzezi"... ale jak według "rytualnych praw"to według "rytualnych praw"... myślę, że jednym z dobrych sposobów walki z takim procederem będzie zmuszanie "rzeźni" do przestrzegania wszystkich rytuałów... nie ma "szoheta" - zgłosić w prokuraturze, że nie ma "uboju rytualnego", jest znęcanie się nad zwierzętami... zwierzę nie ma głowy zwróconej w stronę Mekki - zgłosić w prokuraturze, że nie ma "uboju rytualnego", jest znęcanie się nad zwierzętami... to dość skutecznie powinno odstręczać "rzeźnie" od przyjmowania takich zleceń, zwłaszcza gdy prace miejscowym będą zabierać inni... taki rodzaj "strajku włoskiego", zmuszanie do (kłopotliwego nieraz) przestrzegania przepisów...

... a w międzyczasie podjąć inne, dostępne drogi do zakazania takiego "uboju"...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
20-11-2012 18:07 
 Ocena 3 na 3
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Słuszny post.
Niestety moim zdaniem i tak szkoda czasu służb sanitarnych/weterynaryjnych, które miałyby to kontrolować. Sorry, ale karzemy chłostą nieposłusznych dzieci (przynajmniej w większości rodzin), nie kamienujemy niewiernych żon, nie składamy ofiar z ludzi, baranków etc, więc logiczne, żebyśmy nie zadawali niepotrzebnego cierpienia żywym stworzeniom. I już. Zabijamy zwierzaka na kotleta, ale musimy być przy tym sadystami.
Uczucia zwierząt są dla mnie ważniejsze od "uczuć religijnych". W przypadku "rytualnie" zarzynanego zwierzęcia mamy do czynienia z fizycznym cierpieniem. W przypadku braku spełnienia rytualnych wymogów mamy u wierzącego do czynienia co najwyżej z frustracją, bo jego widzimisię (a w zasadzie widzimisię jego wyimaginowanego boga) nie zostało spełnione.
Z czasem "rytualni" się z tym pogodzą. Na prawa kobiet też się burzyli - przeszło im, teraz też im przejdzie. Tak jak naszemu Kościołowi za czas jakiś nie będą przeszkadzały małżeństwa homoseksualistów, in vitro etc. Kwestia czasu - zawsze się dostosowują, ale najpierw muszą pokrzyczeć Wtedy czują się chyba ważni czy coś
RadRado (1047 punktów)
Jeśli uboju musi dokonywać muzułmanin, a koszernego żyd - wystarczy sprawdzić czy zatrudniają osoby wyżej wymienionych wyznań - coś mi mówi, że wobec tego w naszych rzeźniach to jednak nie jest do końca jest koszer i halal a zwykły sadyzm. Tylko jak to sprawdzić? Raczej nie da się wejść po prostu do rzeźni i zaglądać pracownikom pod fartuchy w poszukiwaniu napletków.
20-11-2012 21:43 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
No w tym problem, że jest to wszystko nieweryfikowalne. Zadaj w takiej rzeźni pytanie: "czy pan Zdzisław jest praktykującym muzułmaninem/żydem?" i zaraz usłyszysz, że jesteś niepoprawny politycznie, że to są indywidualne kwestie pracowników i nie wypada o to pytać. Wiem bo pracowałem swego czasu w branży mięsnej i takimi detalami jak definicja uboju rytualnego nikt się nie przejmował - ważne, żeby gość zatwierdzający męczarnie zwierząt był zadowolony z tego co oglądał.

Bezczynność naszego resortu rolnictwa tylko zalegalizuje stan obecny.
20-11-2012 22:22 
 Ocena 4 na 4
Irracja (4721 punktów)
> Jeśli uboju musi dokonywać muzułmanin, a koszernego żyd - wystarczy sprawdzić czy zatrudniają osoby wyżej wymienionych wyznań - coś mi mówi, że wobec tego w naszych rzeźniach to jednak nie jest do końca jest koszer i halal a zwykły sadyzm. Tylko jak to sprawdzić? Raczej nie da się wejść po prostu do rzeźni i zaglądać pracownikom pod fartuchy w poszukiwaniu napletków.

... przepisy uboju rytualnego dotyczą nie tylko "podrzynania gardła" i wyznania rzeźnika. To trochę szerszy aspekt. Np. przy produkcji koszernej wódki - tej naprawdę koszernej i wysyłanej do Izraela - nie mogły pracować kobiety w okresie miesiączki. Według judaistycznego prawa religijnego są "nieczyste", nie są "koszerne". To akurat wiem od pracowników f-ki Nisskosher.
Również w halal, głowa zwierzęcia, podczas uboju rytualnego musi być zwrócona w stronę Mekki. A ile naszych rzeźni jest tak zbudowanych? Inaczej mięso nie powinno, a może i nie śmie, być uznane jako pochodzące z uboju rytualnego.
Takich szczegółów znalazłoby się więcej, trzeba tylko kogoś kto by znał dokładnie zasady uboju rytualnego. Wtedy jest podstawa do "DONIESIENIA O PODEJRZENIU POPEŁNIENIA CZYNU ZAKAZANEGO". Ten zwrot "o podejrzeniu" jest bardzo istotny, bo zwalnia z dokładnego wskazania zakresu i sposobu dokonania "czynu zabronionego". Wystarczy powołać się na przepisy Kodeksu Karnego i opisać własnymi słowami zauważone nieścisłości. Resztą zajmie się, z obowiązku, prokuratura.
Inna spraw, że odpowiednie ministerstwo powinno wydać "zasady uboju religijnego" rzeczywiście dostosowane do "wymogów religijnych" halal i koszerności. Jak znam życie, to nawet urzędnicy i politycy nie zdają sobie sprawy co kryje się pod hasłem "ubój rytualny". Nie wystarczy dać pozwolenie, nie wiedząc na czym to tak na prawdę polega. I tego trzeba by dopilnować, by takie przepisy wydali. Niech nie myślą, że sprawę załatwią jednym głosowaniem i podpisem. Jak chcą zezwolić na taki ubój, to niech się z nim trochę pomęczą.
... druga sprawa to higiena takiego uboju, Sanepid się kłania. Przy uboju rytualnym dużo trudniej jest utrzymać czystość. Zwierzęta wierzgają i krew rozbryzguje się po całej podłodze i ścianach. a to wymaga dużo częstszego mycia i dużej ilości wody...

... tak więc niekoniecznie trzeba zaglądać pod fartuchy i sprawdzać napletek...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Wacław (1038 punktów)

>www.platfo(*)st-uboj-rytualny/page__st__225

Z transkryptów posiedzeń Komisji Ustawodawczej widać jasno, że niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt rozporządzenie jest zwyczajnie chronione przez polityków bo ubój rytualny jest genialnym biznesem i gdyby przyrównać ilość mięsa pochodzącą z tego procederu z liczbą członków mniejszość do których adresowany jest ten produkt, to wyszło by że nasze mniejszości mogą stawiać domy z mięsa!

Dodatkowo, skandalem jest, że Ministerstwo Rolnictwa nie ma zamiaru notyfikować starej ustawy (której postanowienia de facto za chwile przywróci Trybunał Konstytucyjny, bo nie jest tajemnicą, że feralne rozporządzenie nie jest z ustawą zgodne) aby utrzymać jej postanowienia. Co to znaczy? Ano tyle, że brak notyfikacji bardziej rygorystycznego prawa w kraju członkowskim w przededniu wejścia nowego unijnego rozporządzenia skutkuje zniesieniem naszej ustawy i zastąpieniem jej postanowieniami rozporządzenia dopuszczającego ubój rytualny!

Oznacza to tylko tyle, że proceder niezgodny z naszym prawem, a radośnie kwitnący od 2004 roku, od stycznia będzie legalny. Szwecja potrafili się postawić i swoje rygorystyczne przepisy zachowała, Polska jako kraj światły i otwarty na nowinki kulturowe ze wschodu, pozwoli katować zwierzęta by kilka rzeźni mogło dalej nabijać sobie konta... Tym sposobem poprawa dobrostanu zwierząt rzeźnych (a taka była idea ustawy z 2004 roku) pójdzie w odstawkę. Zresztą, to i tak obecnie martwy przepis: Główny Lekarz Weterynarii miał prowadzić wykaz podmiotów praktykujących ubój rytualny, jednak lista owych podmiotów ma 0 (słownie: ZERO) pozycji bo nawet jeden zakład w kraju się po stosowne pozwolenie nie zgłosił. Szara strefa w majestacie bezprawia jakie mamy dzięki pewnemu Ministrowi rolnictwa.

Polecam powyższy temat na forum Platformy - smutna prawda o tym co robi nasze Ministerstwo Rolnictwa.
Borgïr (736 punktów)
Przy uboju rytualnym często przecinany jest przełyk zwierzęcia, co może skutkować zakażeniem mięsa bakterią E.Coli, znajdującą się w treści żołądka i jelitach zwierzęcia. Jeśli takie mięso nie zostanie odpowiednio dogotowane/wysmażone, zatrucie gotowe.

Mięso pochodzące z uboju rytualnego nie jest w żaden sposób oznaczone, kto wie czy każdy z nas nie spożywa go w jakiejś części. Zapewne dokładamy się do tego interesu.

Uregulowania prawne w tej materii są niebywale absurdalne. Ustawa o ochronie zwierząt zabrania uboju rytualnego. Rozporządzenie ministerstwa rolnictwa pozwala. Niektórzy jeszcze powołują się na Konstytucję, i swobodę praktyk religijnych. Straszne bagno.
20-11-2012 19:47 
 Ocena 4 na 4
Wacław (1038 punktów)
>Mięso pochodzące z uboju rytualnego nie jest w żaden sposób oznaczone, kto wie czy każdy z nas nie spożywa go w jakiejś części. Zapewne dokładamy się do tego interesu.

Dokładnie, bo przecież "tylna" część zwierzęcia jest nieczysta. No to co się z takim mięsem dzieje? Utylizuje się je? Jasne... Tak jak piszesz, legislacja w tym zakresie to bagno, a powoływanie się na "swobodę praktyk religijnych" zakrawa na parodię, a jednak owy cyrk kręci się już kilka lat i wszystko wskazuje na to, że za chwilkę stanie się prawnie usankcjonowanym stanem. A wszystko w imię biznesu jadącego na cierpieniu zwierząt.

Żeby nie było: uwielbiam moje steki. Ale śpię spokojnie gdy wiem, że poprzedni właściciel białka aktualnie przeze mnie spożywanego, zszedł z tego smutnego padołu w relatywnym spokoju, a nie wykrwawiając się na śmierć ze świadomością tego co się z nim dzieje.
21-11-2012 00:18 
 Ocena 2 na 2
Tohver (1287 punktów)
>Żeby nie było: uwielbiam moje steki. Ale śpię spokojnie gdy wiem, że poprzedni właściciel białka aktualnie przeze mnie spożywanego, zszedł z tego smutnego padołu w relatywnym spokoju, a nie wykrwawiając się na śmierć ze świadomością tego co się z nim dzieje.

Pewnie narażę się niejednej osobie ale co tam... Nie bardzo rozumiem, skąd przekonanie, że sam sposób uśmiercania zwierzęcia hodowlanego ma tak wielki wpływ na ogólny poziom jego życia. Na parodię zakrawa pisanie o 'relatywnym spokoju' zwierząt niezabijanych rytualnie. Chów zwierząt na skalę przemysłową (prawie) zawsze wiąże się z cierpieniem tych zwierząt. Wystarczy obejrzeć parę filmików na Youtube żeby zobaczyć jak te zwierzęta są traktowane na co dzień (np. ten). Ja śpię spokojnie bo pogodziłem się z tym, że cena mięsa jest odwrotnie proporcjonalna do tego ile wycierpiało zwierzę. A że lubię mięso to nie chcę za nie zbyt dużo płacić... Dziwi mnie przekonanie, że jeśli tylko zwierzę zostanie przed śmiercią porażone prądem to jego życie będzie miało cokolwiek wspólnego z 'relatywnym spokojem'. Czy te wszystkie protesty przeciwko rytualnemu ubojowi biorą się z tego, że 'od czegoś trzeba zacząć' czy po prosty jest to jedyny aspekt chowu zwierząt przeciwko któremu przeciętny Polak może protestować bez obawy, że będzie to miało też wpływ na jego steki?
21-11-2012 08:54 
 Ocena 2 na 2
Wacław (1038 punktów)
>Na parodię zakrawa pisanie o 'relatywnym spokoju' zwierząt niezabijanych rytualnie.

Czym innym jest ogłuszenie zwierzęcia i zabicie go gdy jest ogłuszone/nieprzytomne czyli nieświadome tego co się dalej z nim dzieje (tak stanowi polskie prawo), a czym innym poderżnięcie gardła i pozwolenie by wykrwawiło się w męczarniach. Mam nadzieję, że dostrzegasz dyskretną różnicę między obydwoma podejściami.

>Ja śpię spokojnie bo pogodziłem się z tym, że cena mięsa jest odwrotnie proporcjonalna do tego ile wycierpiało zwierzę.

Cena jest akurat wypadkową wielu innych czynników, a obowiązek ogłuszenia tuż przed ubojem ma niemalże zerowy wpływ na cenę bo większość maszyn do uboju ma specjalne diody elektryczne do ogłuszania w standardzie.

>Dziwi mnie przekonanie, że jeśli tylko zwierzę zostanie przed śmiercią porażone prądem to jego życie będzie miało cokolwiek wspólnego z 'relatywnym spokojem'.

Nikt nie mówi o całym cyklu chowu zwierząt (ten również jest mocno regulowany przez przepisy, w tym także ustawę o dobrostanie zwierząt hodowlanych), a o ostatnich kilku minutach życia. W dzisiejszych czasach i przy dostępnej technologii, podrzynanie gardła zwierzęciu jest zwykłym barbarzyństwem.

>Czy te wszystkie protesty przeciwko rytualnemu ubojowi biorą się z tego, że 'od czegoś trzeba zacząć' czy po prosty jest to jedyny aspekt chowu zwierząt przeciwko któremu przeciętny Polak może protestować bez obawy, że będzie to miało też wpływ na jego steki?

Jak wyżej. Inną sprawą jest jakość mięsa i tutaj daleko nam do wołowiny chociażby z Argentyny czy Australii gdzie krowa na koniec cyklu produkcji karmiona jest naturalnymi paszami (nie premiksami ze śrut), co diametralnie zmienia smal mięsa. Ale tutaj mowa o humanitarnym zabijaniu zwierząt, a nie bestialstwie na jakie chce pozwalać resort rolnictwa.
21-11-2012 10:24 
 Ocena 2 na 2
Tohver (1287 punktów)
Spytam trochę inaczej: dlaczego tyle uwagi przywiązuje się do tego jednego sposobu maltretowania zwierząt? Dlaczego nie ma tylu protestów przeciwko mieleniu kurczaków żywcem?
Cytat:
W Polsce dopuszczone jest uśmiercanie kurcząt w wylęgarniach poprzez zastosowanie urządzeń mechanicznych lub dwutlenku węgla (na mocy Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 9 września 2004 roku). W praktyce oznacza to mielenie żywych piskląt lub ich zagazowanie."

Czy aby przypadkiem nie dlatego, że ubój rytualny to jedyny aspekt chowu zwierząt, którego zakazanie nie wpłynie (w znaczący sposób) na mięso, które MY jemy? Czy dlatego, że MY tego nie potrzebujemy więc wydaje NAM się to bestialskie i głupie? Twierdzenie, że jeśli tylko zwierze zostanie przed śmiercią ogłuszone to możemy mieć czyste sumienie i jeść mięso z przekonaniem, że proces jego wytworzenia nie jest już barbarzyński wydaje mi się po prostu naiwne. Nie próbuję tutaj bronić uboju rytualnego. Ta praktyka jest bestialska. Ale przemysł pełen jest bestialskich praktyk. Dlaczego manifestować miałbym akurat przeciwko tej?
Wacław (1038 punktów)
>Spytam trochę inaczej: dlaczego tyle uwagi przywiązuje się do tego jednego sposobu maltretowania zwierząt? Dlaczego nie ma tylu protestów przeciwko mieleniu kurczaków żywcem?

Cytat z rozporządzenia (art. 14), które jest przytoczone w Twojej wypowiedzi:

3. Urządzenie, o którym mowa w ust. 1 pkt 1:
1) jest wyposażone w szybko obracające się ostrza lub wypustki z polistyrenu;
2) ma wydajność wystarczającą do natychmiastowego uśmiercenia wszystkich umieszczonych w nich ptaków.

Zwracam uwagę na wytłuszczony fragment - prawo zobowiązuje do natychmiastowego zabicia ptaka. Metody mają być takie by maksymalnie skrócić czas cierpienia, a najlepiej do niego nie dopuścić - jak robią to niektóre zakłady drobiarskie i że przymyka na to oko weterynaria to już inna bajka.

My mówimy o podrzynaniu gardeł krowom by zwierzęta się "swobodnie" wykrwawiły w imię religijnych zabobonów.
21-11-2012 11:33 
 Ocena 1 na 1
Tohver (1287 punktów)
Ok, rozumiem, czyli wszystko sprowadza się do tego czy zwierzę umiera natychmiast czy nie.
Wszystkie inne aspekty chowu zwierząt na skalę przemysłową ignorujemy bo dzięki odpowiednim normom nie powodują one cierpienia zwierząt. Dzięki.
Wacław (1038 punktów)
>Ok, rozumiem, czyli wszystko sprowadza się do tego czy zwierzę umiera natychmiast czy nie.
>Wszystkie inne aspekty chowu zwierząt na skalę przemysłową ignorujemy bo dzięki odpowiednim normom nie powodują one cierpienia zwierząt. Dzięki.

Nie powinny cierpieć, bo są od tego inne ustawy i rozporządzenia + niejednokrotnie odbiorcy jak sieci handlowe domagają się wglądu zarówno w procesy uboju jak i hodowli żeby unikać oskarżeń, że dorabiają się na cierpieniach zwierząt.
Luxuria (526 punktów)
>Spytam trochę inaczej: dlaczego tyle uwagi przywiązuje się do tego jednego sposobu maltretowania zwierząt? Dlaczego nie ma tylu protestów przeciwko mieleniu kurczaków żywcem?

>Czy aby przypadkiem nie dlatego, że ubój rytualny to jedyny aspekt chowu zwierząt, którego zakazanie nie wpłynie (w znaczący sposób) na mięso, które MY jemy?

Zapewne też. Po prostu my wyraźnie widzimy, że to bezsensowne i niczemu nie służy, bo nam to nie podniesie cen. Ale protestowanie przeciwko temu aspektowi nie wyklucza protestowaniu przeciwko innym.
21-11-2012 09:43 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Chów zwierząt na skalę przemysłową (prawie) zawsze wiąże się z cierpieniem tych zwierząt. Wystarczy obejrzeć parę filmików na Youtube żeby zobaczyć jak te zwierzęta są traktowane na co dzień (np. ten). Ja śpię spokojnie bo pogodziłem się z tym, że cena mięsa jest odwrotnie proporcjonalna do tego ile wycierpiało zwierzę. A że lubię mięso to nie chcę za nie zbyt dużo płacić...

Lubisz mięso, więc je jesz, mimo że zdajesz sobie sprawę, że fundujesz sobie przyjemność kosztem czyjegoś cierpienia i śmierci. To i tak nieźle, bo większość woli nie dopuszczać do siebie tej nieprzyjemnej myśli.

Generalnie uważam, że jeśli ktoś chce jeść mięso, to powinien udawać się do rzeźni, tam mógłby wlasnoręcznie zabić zwierzę, a potem zjeść, to co sobie sam wykroi. Byłoby to znacznie uczciwsze niż udawanie, że jest się mniej winnym tylko przez to, że to inna ręka trzymała tasak.
21-11-2012 10:18 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Lubisz mięso, więc je jesz, mimo że zdajesz sobie sprawę, że fundujesz sobie przyjemność kosztem czyjegoś cierpienia i śmierci. To i tak nieźle, bo większość woli nie dopuszczać do siebie tej nieprzyjemnej myśli.
>Generalnie uważam, że jeśli ktoś chce jeść mięso, to powinien udawać się do rzeźni, tam mógłby wlasnoręcznie zabić zwierzę, a potem zjeść, to co sobie sam wykroi. Byłoby to znacznie uczciwsze niż udawanie, że jest się mniej winnym tylko przez to, że to inna ręka trzymała tasak.

Jestem myśliwym + swego czasu pracowałem dla największego producenta mięsa i wędlin w Polsce. Stąd w zasadzie zgodziłbym się z powyższym, ale żyjemy w gospodarce towarowej gdzie liczą się koszty stąd fermy i ubojnie w obecnej formie. Jak ktoś chce lepszego mięsa i nie boi się po nie sięgnąć zostaje myśliwym.

Wyjaśnij mi tylko co rozumiesz przez "własnoręcznie zabić zwierze"? Bo mnie chodzi o walkę o humanitarne uśmiercanie, bez zbędnego przysparzania cierpień zwierzętom. Własnoręczne zabicie tasakiem raczej pod moje pojęcie humanitarnego zabijania nie podpada.
21-11-2012 10:40 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Jestem myśliwym + swego czasu pracowałem dla największego producenta mięsa i wędlin w Polsce. Stąd w zasadzie zgodziłbym się z powyższym, ale żyjemy w gospodarce towarowej gdzie liczą się koszty stąd fermy i ubojnie w obecnej formie. Jak ktoś chce lepszego mięsa i nie boi się po nie sięgnąć zostaje myśliwym.
>Wyjaśnij mi tylko co rozumiesz przez "własnoręcznie zabić zwierze"? Bo mnie chodzi o walkę o humanitarne uśmiercanie, bez zbędnego przysparzania cierpień zwierzętom. Własnoręczne zabicie tasakiem raczej pod moje pojęcie humanitarnego zabijania nie podpada.
>

Oczywiście, uważam, że jak już zabijać zwierzęta, to robić to w humanitarny sposób.
Pisząc o własnoręczym zabiciu, myślałem raczej o "ubrudzeniu sobie rąk" i przez to większą świadmość, skąd bierze się mięso, bo mam wrażenie, że wielu ludzi myśli, że steki rosną na drzewach jak gruszki.
Ludzie najzwyczajniej w świecie wypierają fakt, że te zwierzęta cierpiały przez całe swoje życie, potem zostały zabite, a wszystko tylko po to, żeby ktoś mógł sobie zrobić dobrze. To mało komfortowa myśl.
21-11-2012 11:23 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Oczywiście, uważam, że jak już zabijać zwierzęta, to robić to w humanitarny sposób.
>Pisząc o własnoręczym zabiciu, myślałem raczej o "ubrudzeniu sobie rąk" i przez to większą świadmość, skąd bierze się mięso, bo mam wrażenie, że wielu ludzi myśli, że steki rosną na drzewach jak gruszki.
>Ludzie najzwyczajniej w świecie wypierają fakt, że te zwierzęta cierpiały przez całe swoje życie, potem zostały zabite, a wszystko tylko po to, żeby ktoś mógł sobie zrobić dobrze. To mało komfortowa myśl.

Dlatego moi najbliżsi mieli okazję oglądać patroszenie zwierzęcia, skórowanie i na koniec jego rozbiór. Daje to do myślenia... Mięsa i przetworów nie spożywamy tyle co przed pokazem ale nie zrezygnowaliśmy. Do minimum ograniczamy mięso zwierząt hodowlanych ale nie każdy ma ten komfort. A skoro ubój masowy był, jest i pewnie będzie, to musimy dbać by odbywał się na jasnych zasadach, mających minimalizować stres i cierpienie zwierząt.
21-11-2012 02:08 
 Ocena 1 na 1
Marudek (208 punktów)
>Dokładnie, bo przecież "tylna" część zwierzęcia jest nieczysta.

To właśnie smutny przykład niewiedzy z jednej i zakłamania z drugiej strony.

Pytanie, komu zależy na takim stanie rzeczy. ???
Wacław (1038 punktów)
>>Dokładnie, bo przecież "tylna" część zwierzęcia jest nieczysta.
>To właśnie smutny przykład niewiedzy z jednej i zakłamania z drugiej strony.
>Pytanie, komu zależy na takim stanie rzeczy. ???
>

Rozumiem, że chodzi o moją generalizację dot. "tyłu" zwierzęcia? Szechita wymaga by usunięto nerw kulszowy, co jest operacją zarówno skomplikowaną (wymaga wiedzy) jak i czasochłonną i w Polsce w większości ubojni odpuszcza się to ze względów ekonomicznych. To sprawia, że tył zwierzęcia jest niekoszerny. Mogę się tylko pokajać za skrót myślowy, a faktycznie osoba zielona w temacie mogła nie zrozumieć o co chodzi - resztę moich wypowiedzi podtrzymuję, bo sedno sprawy pozostaje bez zmiany. Ale dziękuję za zwrócenie uwagi
Marudek (208 punktów)
>Rozumiem, że chodzi o moją generalizację dot. "tyłu" zwierzęcia? Szechita wymaga by usunięto nerw kulszowy, co jest operacją zarówno skomplikowaną (wymaga wiedzy) jak i czasochłonną i w Polsce w większości ubojni odpuszcza się to ze względów ekonomicznych.

Ekonomia. Rynek koszernego mięcha jest wielki i szybko rośnie, popyt podnosi ceny. Krowia dupa z koszernego uboju może być sprzedawana po kosztach, to skutecznie eliminuje niekoszernych producentów. Prawne ograniczenia mogą tylko przenieść miejsce uboju, zwierzak i tak będzie rytualnie zarżnięty.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365