Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dialog z religijnym

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
22-07-2008 16:39dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Dialog z religijnym
Ocena 4 na 4
Właśnie sobie uświadomiłem, jak często ludzie popełniają pewien błąd logiczny, którego np. informatycy uczą się od razu nie popełniać - błąd polegający na myleniu wartości NULL i wartości "zero". W teorii zbiorów błąd ten łatwo popełnić, gdyż po zdefiniowaniu kilku zbiorów, gdy pozostanie nam reszta, to okazuje się, że dopełnienie zbioru też jest podzbiorem.

Informatyka jednak pokazuje nam, że nie zawsze puste pole można wypełnić liczbą zero, nawet jeśli jest to pole liczbowe. Prostym przykładem jest np. o ile lat żona jest młodsza od męża, w przypadku, gdy nie ma on żony - wartością może być liczba dodatnia, zero lub liczba ujemna, ale błędem by było dla ułatwienia późniejszych obliczeń wszędzie wstawić zero.

Ten sam błąd często popełniany jest przy określaniu przynależności religijnej - wartość NULL bywa traktowana jak jakaś wartość. Pamiętajmy, że ateiści nie mogą być mniejszością w rozumieniu podobnym jak mniejszość religijna, ateiści nie mogą być misjonarzami.

Dialog ateisty z religijnym może polegać np. na tym, że ateista prowokuje: "spróbuj mnie nawrócić", sam jednak nie może próbować nawracać religijnego na ateizm.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Xion (501 punktów)
(zablokowany)
Jako informatyk sprostuję, że "problem NULL-a" może być dwojakiego rodzaju:

1) Może to być wartość specjalna oznaczająca 'brak wartości'. Takie użycie spotyka się bardzo często w bazach danych i zdaje się, że właśnie do niego się odwołujesz. Rzecz w tym, że zmienić NULL na inną wartość jest bardzo łatwo, co nie jest dobrym odpowiednikiem trudności "nawrócenia" danej osoby na religijność lub ateizm.

2) NULL oznacza też odwołanie puste, czyli wskazanie, które tak naprawdę nie pokazuje na żaden obiekt. Ten wariant wydaje mi się trafniejszy, jeśli za ów docelowy obiekt uznamy religię. Ludzie religijni odwołują się do niego i pewnie nie jest im trudno lekko ten obiekt zmienić (vide obserwowany synkretyzm religijny, przejawiający się tworzeniem własnych systemów wierzeń zamiast ścisłym podążaniem za naukami jakiegoś kościoła). Ateiści natomiast mają jedynie to puste odwołanie.
W takim wariancie konwersja z ateizmu na religię lub odwrotnie wymaga 'stworzenia' lub 'zniszczenia' obiektu, co w informatycznej rzeczywistości jest znacznie bardziej kosztowne niż prosta zmiana wartości.
22-07-2008 18:40 
 0 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Jako informatyk sprostuję,[...]

To może i ja coś sprostuję:

>... Pamiętajmy, że ateiści nie mogą być mniejszością w rozumieniu podobnym
>jak mniejszość religijna, ateiści nie mogą być misjonarzami.

W praktyce ateizm jest pojeciem niejednolitym i ma bardzo wiele form i odmian. Jest więc także ateizm misjonarski, nastawiony na nawracanie. Taki właśnie mesjański ateizm reprezentuje np. Dawkins, czy tutejsze forum angażując się w akcje związane z apostazją, czy rocznicami śmierci Darwina, czy innymi bzdurami o charakterze działalności religijnej propagandy.

Natomiast istnieje podgrupa ateistów wierzących bezkrytycznie w teorię ewolucji jako fakt i w wszechmocnego bożka doboru naturalnego zdolnego zmieniać prawa fizyki i matematyki, oraz dokonywać wszelkich możliwych cudów jak np. wydoborowanie się w drodze selekcji (z czego ?) dajmy na to żyrafy. Taki człowiek jest już człowiekiem religijnym w pełnym tego słowa znaczeniu tylko jego religia nie nazywa się wtedy ateizm, ale ewolucjonizm. Przykładem wyznawcy takiej religii jest np. autor tego wątku.

>Dialog ateisty z religijnym może polegać np. na tym, że ateista prowokuje: "spróbuj mnie nawrócić",
>sam jednak nie może próbować nawracać religijnego na ateizm.

Tylko jakieś ograniczone w swej prostocie umowne podziały sztucznie oddzielają ateizm od religii. Wśrod ateistów jest wielu przejawiających zachowanie czysto religijne, a wśród podobno wierzących jest mnóstwo osób mających swoją przynależność religijną, jak i jakieś wysilanie się dla swojej religii w głębokim poszanowaniu (czytaj w d***e )

A przede wszystkim racjonalista powinien zauważyć, że istnieje trzecia możliwość. Jest nią osoba przekonana o istnieniu jakiegoś "Boga" (Inteligentnej Siły Sprawczej, Inteligencji Wyższej), która jest kompletnie a-religijna. Nie wierzy w nic i nikomu, tylko racjonalnie ocenia wszystko w kategoriach prawdopodobieństwa. Traktuje ona wtedy istnienie ISW, jako coś naturalnego i wynikajacego z matematycznych obliczeń i z obserwacji otaczającej rzeczywistości, ale ponieważ nie może utożsamiać się z jakąkolwiek formą religijności, zachowuje neutralne stanowisko w stosunku zarówno wierzących jak i ateistów wszelkiej nacji.
To jest według prawdziwy racjonalizm.

pozdr.
22-07-2008 19:12 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Natomiast istnieje podgrupa ateistów wierzących bezkrytycznie w teorię ewolucji jako fakt i w wszechmocnego bożka doboru naturalnego zdolnego zmieniać prawa fizyki i matematyki, oraz dokonywać wszelkich możliwych cudów jak np. wydoborowanie się w drodze selekcji (z czego ?) dajmy na to żyrafy.

Jak to z czego? Z Twoich przodków! Choć nie wiem, czy żyrafy mają czym się chlubić.
22-07-2008 19:33 
 Ocena 2 na 2
Zulka (2198 punktów)

>Natomiast istnieje podgrupa ateistów wierzących bezkrytycznie w teorię ewolucji jako fakt i w wszechmocnego bożka doboru naturalnego zdolnego zmieniać prawa fizyki i matematyki, oraz dokonywać wszelkich możliwych cudów jak np. wydoborowanie się w drodze selekcji (z czego ?) dajmy na to żyrafy. Taki człowiek jest już człowiekiem religijnym w pełnym tego słowa znaczeniu tylko jego religia nie nazywa się wtedy ateizm, ale ewolucjonizm.
???
>A przede wszystkim racjonalista powinien zauważyć, że istnieje trzecia możliwość. Jest nią osoba przekonana o istnieniu jakiegoś "Boga" (Inteligentnej Siły Sprawczej, Inteligencji Wyższej), która jest kompletnie a-religijna.
Jeżeli wierzy w ISW to jest religijna. Liczba wyznawców 1
Nie wierzy w nic i nikomu, tylko racjonalnie ocenia wszystko w kategoriach prawdopodobieństwa. Traktuje ona wtedy istnienie ISW, jako coś naturalnego i wynikajacego z matematycznych obliczeń i z obserwacji otaczającej rzeczywistości, ale ponieważ nie może utożsamiać się z jakąkolwiek formą religijności, zachowuje neutralne stanowisko w stosunku zarówno wierzących jak i ateistów wszelkiej nacji.
> To jest według prawdziwy racjonalizm.pozdr.
Dlaczego racjonalizm ma polegać na wierze w ISW? Dlaczego skłanianie się do ewolucjonizmu ma być czymś mniej racjonalnym? Czy racjonalizm nie jest raczej dociekaniem, samodzielnym szukaniem wniosków? Czy ewolucjoniści nie mogą przyjąć swoich przekonań na zasadzie prawdopodobieństwa???
Szczerze mówiąc nie sądzę żeby istnienie ISW było bardziej prawdopodobne niż wyewoluowanie żyrafy
Piszesz że istnienie ISW wynika z matematycznych obliczeń. W jaki sposób doszedłeś (matematycznie) do wyższości tego poglądu nad ewolucjonizmem???
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
#6
22-07-2008 19:33
Zulka


Obawiam się, że niezbyt uważnie przeczytała Pani mój komentarz.

>>A przede wszystkim racjonalista powinien zauważyć, że istnieje trzecia możliwość. Jest nią osoba przekonana o istnieniu jakiegoś "Boga" (Inteligentnej Siły Sprawczej, Inteligencji Wyższej), która jest kompletnie a-religijna.
>Jeżeli wierzy w ISW to jest religijna. Liczba wyznawców 1

Celowo i świadomie nie użyłem słowa "wierzy" w ISW, tam wyraźnie pisze "przekonana", gdyby miała Pani jeszcze jakieś wątpliwości, to w innym momencie użyłem zwrotu:

> Nie wierzy w nic i nikomu , tylko racjonalnie ocenia wszystko w kategoriach prawdopodobieństwa.

Na tym forum przyzwyczajono mnie, że oczekiwanie obiektywizmu i uważnego wsłuchiwania się w wypowiedzi osób o odmiennych przekonaniach to utopia.

Chyba, że Pani ma większe ambicje i aspiracje od piszących tu co niektórych mężczyzn, jest inna i jedynie się pomyliła. Gdy uzna Pani swój błąd i przeprosi, wtedy mogę odnieść się do reszty postu.

pozdr. nabuko
Zulka (2198 punktów)

>Celowo i świadomie nie użyłem słowa "wierzy" w ISW, tam wyraźnie pisze "przekonana", gdyby miała Pani jeszcze jakieś wątpliwości, to w innym momencie użyłem zwrotu:
>> Nie wierzy w nic i nikomu , tylko racjonalnie ocenia wszystko w kategoriach prawdopodobieństwa.
Rzeczywiście napisał Pan "przekonana" KOZIE KOPYTKO (żeby nie było niejasności - kozie kopytko oznacza bicie się w biust, jeśli ktoś takowy ma, lub w pierś bezbiustową przy przyznawaniu się do błędu),
Mam nadzieję że dopuszcza Pan również możliwość racjonalnego przekonania się do ewolucjonizmu

>Na tym forum przyzwyczajono mnie, że oczekiwanie obiektywizmu i uważnego wsłuchiwania się w wypowiedzi osób o odmiennych przekonaniach to utopia.
O Matko! To tutaj jest tak źle? Na razie nie zauważyłam żeby komunikacja między użytkownikami była gorsza niż w realu
>Chyba, że Pani ma większe ambicje i aspiracje od piszących tu co niektórych mężczyzn, jest inna i jedynie się pomyliła.
Nie zaczęłam tu zaglądać ze względu na ambicje. Lubię pogadać na tematy, które mnie interesują.
Gdy uzna Pani swój błąd i przeprosi, wtedy mogę odnieść się do reszty postu.
>pozdr. nabuko
pozdrawiam
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

> Rzeczywiście napisał Pan "przekonana" KOZIE KOPYTKO (żeby nie było niejasności - kozie kopytko oznacza bicie się w biust, jeśli ktoś takowy ma, lub w pierś bezbiustową przy przyznawaniu się do błędu),

Zyskała Pani mój szacunek i zasłużyła na dłuższą odpowiedź na to pytanie: "W jaki sposób doszedłeś (matematycznie) do wyższości tego poglądu nad ewolucjonizmem???"
Niech Pani wybierze formę odpowiedzi, ten wątek niekoniecznie jest najlepszym miejscem, z mojej strony mogę wysłać nawet prywatnie e-mail. Tylko jedna uwaga, odpowiedź wymaga nieco czasu i nie będzie jej raczej dzisiaj.

>Mam nadzieję że dopuszcza Pan również możliwość racjonalnego przekonania się do ewolucjonizmu

Cały czas poszukuje godnego dyskutanta, który potrafiłby obronić jakoś tę teorię, ale jak do tej pory były tylko bany i inwektywy, plus zapewnienia w stylu dokowskiego, tzn. "ewolucja udowodniona, a kto nie wierzy to chyba rozum postradał". Przy takich argumentach trudno raczej się przekonać, ale wykluczyć nie wykluczam.

> O Matko! To tutaj jest tak źle? Na razie nie zauważyłam żeby komunikacja między użytkownikami była gorsza niż w realu

A jak się podobają wypowiedzi J.S-a

> pozdrawiam

Ja również, to jakiś wieczór "cudów", przeprosiny Zbyszka, zgadzanie się z członkiem PSR, młodsza kobieta "bije się dla mnie w biust", a do tego żona wyjechała,
chyba tę datę gdzieś muszę zapisać


Przepraszam, nieracjonalnie się rozracjonalizowałem jeszcze raz pozdrawiam M.B.
23-07-2008 10:35 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)

>Zyskała Pani mój szacunek i zasłużyła na dłuższą odpowiedź na to pytanie: [color=blue]
od razu "szacunek" i "zasłużyła"? takie wielkie słowa? za przyznanie racji?

>Niech Pani wybierze formę odpowiedzi, ten wątek nie koniecznie jest najlepszym miejscem, z mojej strony mogę wysłać nawet prywatnie e-mail.
ok. może być mail,

>A jak się podobają wypowiedzi J.S-a
nie wyrabiam sobie zdania o całym portalu na podstawie kilku wypowiedzi ludzi, którzy zacietrzewili się w dyskusji,

młodsza kobieta "bije się dla mnie w biust",
dlaczego Pan sądzi że jestem młodsza?

pozdrawiam
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Zyskała Pani mój szacunek i zasłużyła na dłuższą odpowiedź na to pytanie:

>od razu "szacunek" i "zasłużyła"? takie wielkie słowa? za przyznanie racji?

Nie wiem jak długi jest Pani staż internetowych polemik, ale ja już trochę mam ich za sobą. To co Pani napisała i refleks z jakim to nastąpiło, rzeczywiście powinno być czymś normalnym, ze względu na rozumienie języka i takie same zasady bezwzględnej logiki, która powinna być taka sama dla wszystkich.

Rzeczywistość jednak jest taka, że co drugi mężczyzna tutaj napisałby coś w stylu:
-tylko udajesz, że nie wierzysz...
-przecież to oczywiste, że chodzi Ci o wiarę,
-tylko się przejęzyczyłeś...
-nie można być przekonanym o istnieniu ISW, to wiara z założenia
-...itp. itd. byle tylko nie przyznać racji i nie przyznać się do błędu.
Bardzo dobrze karykaturę takiej "racjonalności" przedstawił Śmigielski tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,137815
Obawiam się, że jednak nie żartował, dobrze wiedział co chce unaocznić.

>>A jak się podobają wypowiedzi J.S-a
>nie wyrabiam sobie zdania o całym portalu na podstawie kilku wypowiedzi ludzi, którzy zacietrzewili się w dyskusji,

Ani ja, tylko z J.S. nijakiej dyskusji nie było, chodzi za mną i "przysrywa", zresztą nie on jeden, ale może nie roztrząsajmy tego. Wątek jest niby o "dialogu", po co "palić mosty", każdy może się zmienić i przeprosić. Do tego dobrze jest się mieć z czego śmiać

>młodsza kobieta "bije się dla mnie w biust",
>dlaczego Pan sądzi że jestem młodsza?

Teraz to ja walę się w pierś, tylko nie kopytkiem, ale wielkim końskim kopytem, mamy jeden jeden w błędach. Patrząc na Pani profil, wziąłem liczbę punktów za wiek
ot taka mała autosugestia. Wyczuwam jednak, że mogłem mieć rację.

pozdr. nabuko
Zulka (2198 punktów)
" co drugi mężczyzna "
uprzedzenie do mężczyzn?
Patrząc na Pani profil, wziąłem liczbę punktów za wiek
ok
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>" co drugi mężczyzna "
>uprzedzenie do mężczyzn?

Raczej sympatia do kobiet, patrzę na nie przez "pryzmat wieczności", nie widzę ich tylko takimi jakie są teraz, patrząc na starsze wyobrażam je sobie jakie były w kwiecie wieku, w małolatach dostrzegam ich potencjalne piękno w przyszłości.
Nie oczekuję od nich geniuszu, ani urody, cieszę się z samego ich istnienia i inności w stosunku do nas "chłopów".

A mężczyźni, no cóż, traktują mnie jak rywala, za wszelką cenę chcą wykazać, że jestem mnie inteligentny niż w rzeczywistości. To taki kasus rewolwerowca. Gdy wchodzę na jakieś forum, od razu pojawia się świta pretendentów do tytułu, którzy za wszelką cenę chcą mnie zastrzelić. Zwykle robi to moderator. Ale pragnie tego średnio co drugi, tacy już są.
Jak się chcesz pośmiać, to poczytaj historię mojego pobytu na forum F.iM. byli tam "wspaniali mężczyźni". Może jakiś przykład:
forum.fakt(*)1&prevloaded=1&rid=0&start=120
Cytat:
Jeśli to jest wątek w którym za drobną przysługę trzeba się upodlić przed rootem, to ja chcę to zrobić. Chcę błagać roota aby wyp.........ił stąd tego popier.doleńca rodem z witkiewiczowskich koszmarów.

Root, błagam na tego nieuka jahwe, który w swej amatorszczyźnie stworzył gniot ludzki pod nazwą nabukomb, który to jahwe nie natchnął ojca bambuki aby ów utopił skur.wiela w wanience, przytrzymując go za rogi i kopyta pod wodą, kiedy był jeszcze czas. Zanoszę korne błagania strzel tej larwie banem w potylicę i kopnij truchło do kloaki.

Było dużo więcej mniej poetyckich męskich wynurzeń, a najdłuższy watek na osiem stron z wymianami zdań do 3:00 w nocy został łaskawie usunięty z super tolerancyjnego i "wcale nie moderowanego" walczącego pod flagą F.iM. o wolność słowa i ocalenie od wpływu mitów forum.

Mejla wyślę w najbliższych dniach.

nabuko.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] tam wyraźnie pisze "przekonana", [...]

A ja, głupi, myślałem, że jest napisane. Cóż, człowiek jest omylny...

fides ex necessitate esse non debet
keymak (3379 punktów)
> To jest według prawdziwy racjonalizm.
W tym zatrzeciewieniu zjadł Pan jedno słowo.

Pozdrawiam.
22-07-2008 20:27 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>W tym zatrzeciewieniu zjadł Pan jedno słowo.

   Racja, keymaku, ale tobie też się coś przestawiło.
.
22-07-2008 23:14 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>>W tym zatrzeciewieniu zjadł Pan jedno słowo.
>   Racja, keymaku, ale tobie też się coś przestawiło.
>.
Może chodzi o trzewi zacięcie??? Taki nerwowy skręt kiszek u nabuko....
Może ma to związek z jutrzejszym dniem tygodnia, który nazywa się trzeciek według Sowy Przemondrzałej którą nabuko wybitnie przypomina...
keymak (3379 punktów)
Coś w tym jest
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>> To jest według prawdziwy racjonalizm.W tym zatrzeciewieniu zjadł Pan jedno słowo.

Z początku tak, kończyłem pracę i się śpieszyłem (w moich postach niemożliwe jest zacietrzewienie), ale potem zobaczyłem zaraz pomyłkę i chciałem poprawić.
Pomyślałem jednak, że nie warto, bo przecież to nie jest tylko moje zdanie podobnie a-religijny, a głęboko przekonany o istnieniu porządku i logice wszechświata był np. Einstein.

PS. Byłem też ciekaw kto i jak zareaguje na taki brak jednego słowa. Zawsze to ciekawy eksperyment. Przepraszam, ze mimo woli był Pan moim "królikiem".

pozdr. nabuko
keymak (3379 punktów)
No masz. W tym zatrzeciewieniu nie zauważyłem że jestem testowany.

Pozdrawiam.
22-07-2008 20:42 
 Ocena 5 na 5
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>W praktyce ateizm jest pojeciem niejednolitym i ma bardzo wiele form i odmian.

Zgoda.

>Jest więc także ateizm misjonarski, nastawiony na nawracanie.

Zgoda. Jest to jednak zjawisko marginesowe nawet wśród samych ateistów. Jak dodamy do tego agnostyków będzie jeszcze bardziej marginalne. Ale mniejsza z tym.
Porównajmy jednak skalę zjawiska "nawracania". A właściwie chęci lub (lepiej) potrzeby, imperatywu nawracania. Przecież istotą działalności Kościoła Katolickiego (ale nie tylko) jest - oprócz "normalnych" posług duszpasterskich - ewangelizacja czyli głoszenie wszem i wobec "dobrej nowiny". Czyli co? Nawracanie właśnie. Czy ktoś tego chce czy nie. Po co Kościół wysyła misjonarzy do krajów nie-katolickich? Z pomocą charytatywną? Też, ale nie oszukujmy się, to tylko pretekst. W jakim celu teologia katolicka walczy zaciekle z dogmatami innych teologii chrześcijańskich (że o innych wyznaniach nie wspomnę)? W imię ekumenizmu? Nie bądźmy śmieszni. Ekumenizm tak, ale pod NASZE dyktando.
Czy tak właśnie zachowują się ateiści i agnostycy? Czy na taką skalę? Trochę realizmu, Kolego. Nie ta skala problemu!

>Taki właśnie mesjański ateizm reprezentuje np. Dawkins, czy tutejsze forum angażując się w akcje związane z apostazją, czy rocznicami śmierci Darwina, czy innymi bzdurami o charakterze działalności religijnej propagandy.

Dawkins, Deschner - wolno im. Taki urok demokracji. Tak samo jak wolno Kościołowi uprawiać dowolną propagandę medialną, budować świątynie, głosić w nich kazania dowolnej treści, uczyć dzieci religii w przedszkolach i szkołach.
Tutejsze forum nie reprezentuje tak agresywnych postaw ateistycznych. Wystarczy uważnie poczytać.
Zagrożeniem dla tego forum są właśnie wszelkiej maści "nawiedzeńcy" odczuwający nieprzepartą potrzebę nawracania "niewiernych", czyli nas, na różne koncepcje religijne.
Mieliśmy tu już świadka jehowy, zielonoświątkowca i kilkunastu katolików. Tymczasem my nie wchodzimy na fora katolickie czy innych wyznań, aby głosić nasze przekonania. Z przyczyn czysto ekonomicznych - nam żaden Bóg nie zapłaci niczym, a już szczególnie "światłością wiekuistą".
W tym aspekcie można z o wiele większym prawdopodobieństwem powiedzieć, że "bzdury o charakterze religijnej propagandy" głoszą przede wszystkim teiści. Mało tego, tę akurat tezę da się łatwo udowodnić, w przeciwieństwie dotezy przeciwnej.

>Taki człowiek jest już człowiekiem religijnym w pełnym tego słowa znaczeniu tylko jego religia nie nazywa się wtedy ateizm, ale ewolucjonizm.

Za ewolucjonizmem jako teorią naukową opowiadają się także czołowi reprezentanci teologii katolickiej z papieżem na czele, więc raczej ostrożnie z takimi uwagami.

>Przykładem wyznawcy takiej religii jest np. autor tego wątku.

Nie. Nie jest.

>Tylko jakieś ograniczone w swej prostocie umowne podziały sztucznie oddzielają ateizm od religii. Wśrod ateistów jest wielu przejawiających zachowanie czysto religijne, a wśród podobno wierzących jest mnóstwo osób mających swoją przynależność religijną, jak i jakieś wysilanie się dla swojej religii w głębokim poszanowaniu (czytaj w d***e )

Tu się z Tobą zgadzam. Tylko, znowu, zwróć uwagę na proporcje ilościowe takich postaw.

>A przede wszystkim racjonalista powinien zauważyć, że istnieje trzecia możliwość. Jest nią osoba przekonana o istnieniu jakiegoś "Boga" (Inteligentnej Siły Sprawczej, Inteligencji Wyższej), która jest kompletnie a-religijna.

Istnieje też i czwarta. Nieodganiona (raczej: wciąż nieznana) praprzyczyna. Lub piąta: czysty przypadek.

> To jest według prawdziwy racjonalizm.

Owszem lecz nie tylko.


fides ex necessitate esse non debet
22-07-2008 21:51 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Istnieje też i czwarta. Nieodganiona (raczej: wciąż nieznana) praprzyczyna. Lub piąta: czysty przypadek.

A może i siódma: która sobie w ogóle tym wszystkim "głowy nie zawraca".
lotrek (14275 punktów)

>
>A może i siódma: która sobie w ogóle tym wszystkim "głowy nie zawraca".
>


Sorry, zgubiłem gdzieś szóstą...
23-07-2008 11:06 
 Ocena 1 na 1
krutki (1550 punktów)

   Powinniśmy zostać przy pięciu. "Prawo Piątek zawsze się sprawdza"


Everybody knows that you are insane
22-07-2008 23:05 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
22-07-2008 20:42
Michał Aleksy Mentrak


>Zgoda.

>Zgoda.

>Porównajmy jednak skalę zjawiska "nawracania"....

Albo jest Pan bardzo dobrym psychologiem i próbuje mnie wziąć "pod włos", albo natrafiłem wreszcie na prawdziwego racjonalistę w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie dosyć, że Pan się zgodził ze mną, to mi z kolei nie pozostaje nic innego jak zgodzić się w rozległym zakresie z tym co z kolei Pan napisał.

>[...} W imię ekumenizmu? Nie bądźmy śmieszni. Ekumenizm tak, ale pod NASZE dyktando.

Całkowicie się zgadzam, tylko bym uzupełnił, nie tylko nie dla ekumenizmu, ale także nie dla nawracania, a kompletnie już nie dla jakichś idei czy "Boga". Zwykle i prawie zawsze dla kasy i władzy.

>Czy tak właśnie zachowują się ateiści i agnostycy? Czy na taką skalę? Trochę realizmu, Kolego. Nie ta skala problemu!

Znowu się zgadzam, tylko wypadało by zauważyć, że ja nijakiej miary ani skali nie podawałem. Wymieniłem dwie osoby pojedynczo, a gdy używałem liczby mnogiej to wiązałem ją z konkretną cechą lub wykonywana czynnością, więc może myślimy o tej samej skali

>Tutejsze forum nie reprezentuje tak agresywnych postaw ateistycznych. Wystarczy uważnie poczytać.

Czytam bardzo uważnie, tylko musisz pamietać kolego o przysłowiu "przyjaciół poznaje się w biedzie". Podobnie jak próba dopiero pokazuje szlachetność przyjaźni, tak i dopiero naruszenie "czułego punktu" piszących tutaj może pokazać jaki kto jest. Spójrz na posty witwosa w moich watkach, webmastera, lub ostatni dokowskiego lub Bryłowskiego, że o paniach przemilczę.
Nie sztuka być racjonalnym we własnym gronie, sztuka okazać racjonalizm obiektywizm i tolerancję w stosunku do "obcych".

>Zagrożeniem dla tego forum są właśnie wszelkiej maści "nawiedzeńcy" [...] Tymczasem my nie wchodzimy na fora katolickie czy innych wyznań,.....

Zgadzam się z Panem znowu, sam nie wchodzę na religijne fora i jak tylko wyczuję kogoś nawiedzonego to przerywam dyskusję.

> Z przyczyn czysto ekonomicznych - nam żaden Bóg nie zapłaci niczym, a już szczególnie "światłością wiekuistą".

Znowu muszę się zgodzić, w ogóle twierdzę, że religia o charakterze kultu i rytuałów i robienie czegokolwiek dla "Boga", to nieporozumienie, jakikolwiek "Bóg" jeżeli istnieje nie może mieć nic wspólnego z takimi wygłupami ludzkości, moim zdaniem to całkowicie wymysł ludzki.

>>Taki człowiek jest już człowiekiem religijnym w pełnym tego słowa znaczeniu tylko jego religia nie nazywa się wtedy ateizm, ale ewolucjonizm.
>Za ewolucjonizmem jako teorią naukową opowiadają się także czołowi reprezentanci teologii katolickiej z papieżem na czele, więc raczej ostrożnie z takimi uwagami.

A któż to jest papież, przecież to zwykły "szef korporacji", "król mocarstwa", "biznesmen pełną gębą", można śmiało powiedzieć, że jeżeli istnieje "Bóg", to nie ma on nic wspólnego z katolicyzmem, tym samym z papieżem. Nie stanowi on więc żadnego wyznacznika prawdziwości teorii ewolucji, ot taki politeizm, wiara w dwóch "Bogów" jednocześnie, w dodatku wzajemnie się wykluczających.

>>Przykładem wyznawcy takiej religii jest np. autor tego wątku.
>Nie. Nie jest.

Nie będę się sprzeczał widzę to inaczej, nie wypada mi się go zbytnio czepiać, proszę obserwować jego podejście do ewolucjonizmu i Dawkinsa, a może i tu się zgodzimy

>Tu się z Tobą zgadzam. Tylko, znowu, zwróć uwagę na proporcje ilościowe takich postaw.

Jak pisałem wyżej nie podawałem proporcji, widzę to podobnie jak Ty.

>Istnieje też i czwarta. Nieodgadniona (raczej: wciąż nieznana) praprzyczyna. Lub piąta: czysty przypadek.
>> To jest według prawdziwy racjonalizm.Owszem lecz nie tylko.

Znowu sie zgadzam, ja niczego nie wykluczam, aż mi głupio, istna sielanka w dyskusji. Jesteś kolego pierwszą osobą tutaj z którą w takim szerokim stopniu sie zgodziłem, brawo, więc jednak są tu "racjonaliści".

pozdr. Mariusz Buda
23-07-2008 10:44 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Tu się z Tobą zgadzam.
>
Ot, miło popatrzeć na rozmowę "mądrego" z "mądrym", szkoda, że tylko popatrzeć, bo czytać się nie da.
Adam Barycki
22-07-2008 22:35 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Natomiast istnieje podgrupa ateistów wierzących bezkrytycznie w teorię ewolucji

Teoria ewolucji nie jest wiarą, tylko elementem nauk przyrodniczych.

>A przede wszystkim racjonalista powinien zauważyć, że istnieje trzecia możliwość. Jest nią osoba przekonana o istnieniu jakiegoś "Boga" (Inteligentnej Siły Sprawczej, Inteligencji Wyższej), która jest kompletnie a-religijna.

To złudzenie. Jest to religia.


doku
23-07-2008 10:49 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>To złudzenie. Jest to religia.
>
Już nie, Mentrak, członek PSR, raczył to zauważyć.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>raczył to zauważyć

Nie zauważyłem, zacytuj proszę.

doku
23-07-2008 20:36 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>zacytuj proszę.
>
Niestety, pewnych rzeczy nie dotykam.
Adam Barycki
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>To złudzenie. Jest to religia.
>>
>Już nie

W innym miejscu pokazałem, że każde zadanie, które wymaga policzenia prawdopodobieństwa w rozumieniu kreacjonistów, wymaga założenia, że Bóg istnieje. Przykładem jest zadanie: Jakie jest prawdopodobieństwo, że w wyniku ewolucji powstanie istota podobna do ..." dalej musi nastąpić opis tego, co pragnął otrzymać Konstruktor. Kreacjoniści liczą takie prawdopodobieństwo (oczywiście błędnie wykonują rachunki, jak to oni) i pokazują, że wychodzi im mała liczba, więc wnioskują, że bardziej prawdopodobny jest wpływ Konstruktora niż ewolucji. Udają przy tym, że nie wierzą w Konstruktora, nie pamiętając (lub udając), że istnienie Konstruktora było założeniem.

Kreacjoniści w rzeczywistości liczą prawdopodobieństwo tego, że Bóg, w którego wierzą, ingeruje w świecie.

doku
23-07-2008 20:35 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>>Już nie
>
"Już nie" odnosi się do Mentraka. Marnuje Pan czas tłumacząc mu cokolwiek, on jest nieprzemakalny jak każdy demagog.
Adam Barycki
22-07-2008 23:02 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Nabukodonozor!
Co robisz w Holandii? Walczysz z wiatrakami?

>wydoborowanie się w drodze selekcji (z czego ?) dajmy na to żyrafy
Żyrafa to mały pikuś Pochodzi wprost od (wspominanych) królików w Twojej głowie. Ciekawsze jest jak i z czego (kogo) Ty się wydoborowałeś Bez wątpienia wpływ zgubny miała na to Wyborowa (podrabiana na ruskim spirytusie jak widać).

Przykro Ci pewnie, że nie możesz pokasować postów?
23-07-2008 10:35 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>(Inteligentnej Siły Sprawczej, Inteligencji Wyższej)
>wynikajacego z matematycznych obliczeń i z obserwacji otaczającej rzeczywistości
>
Ten opis jak ulał pasuje do mnie. Nigdy nie rozchlapuje wódki z kieliszka, co wymaga ogromnej inteligencji, a nawet sprytu. Zawsze mam siłę donieść kieliszek do ust, nawet leżąc nieprzytomny. Jestem sprawcą wszystkiego, tak twierdzi moja żona, a ona się nigdy nie myli, tak jak i Pan, więc rację mieć musi. Wysoki też jestem, co wynika z matematycznych obliczeń i obserwacji mojego cienia. Tak więc racjonalistą nie mogę nie być, bo bym zaprzeczył sam sobie, choć pijany, to przecież jestem.
Adam Barycki
22-07-2008 18:55 
 Ocena 1 na 1
Negev (358 punktów)
Podobają mi się Wasze informatyczne analogie, kontynując w tym duchu jeśli ateistów potraktować jak NULLe to rzeczywiście mogą jawić się jako odrębna kategoria. O ile różne religie można by ewentualnie porównywać powiedzmy jak liczby to z NULLem żadne porównanie nie daje wyniku (takoż żadna operacja matematyczna). NULLa można wstawić w każde miejsce, textowe, numeryczne czy daty. NULL jest niczym więc w niczym nie przeszkadza, nie tworzy żadnych konfliktów ale... nie ma także żadnej wrtości, jest nieporównywalny z niczym. Nie jest jak słusznie zauważyliście nawet zerem.
Null nad nullami i wszystko to nulość. Ewentualnie z nulla powstałeś i w null się obrócisz.

Pozdrawiam.

P.S. zawsze można nałożyć na takiego nulla funkcję NVL i po kłopocie
22-07-2008 23:24 
 Ocena 2 na 2
zolv (1640 punktów)
> [...]
>2) NULL oznacza też odwołanie puste, czyli wskazanie, które tak naprawdę nie pokazuje na żaden obiekt. [...]

To o czym mówicie wyglądałoby w Javie np tak :

abstract class Religion { /* implementacja */}
class Buddhism extends Religion { /* implementacja */}
class Catholicism extends Religion { /* implementacja */}
class Islam extends Religion { /* implementacja */}

class Human {
  private String name;
  private Date birthDate;
  private Religion religion;

  public Human( String name, Date birthDate, Religion religion ) {
    this.name = name;
    this.birthDate = birthDate;
    this.religion = religion;
  }
}


I w kodzie np coś takiego:

Human catholic = new Human( "Tomek", new Date(), new Catholicism() );
Human muslim = new Human( "Piotrek", new Date(), new Islam() );
Human atheist = new Human( "Radek", new Date(), null );


Takie podejście determinuje jednak, że każdy człowiek jakąś religię ma tyle tylko, że ateiści mają w tym miejscu puste wskazanie.
Stawiałbym raczej na coś takiego:

abstract class Religion { /* implementacja */}
class Buddhism extends Religion { /* implementacja */}
class Catholicism extends Religion { /* implementacja */}
class Islam extends Religion { /* implementacja */}

class Human {
  protected String name;
  protected Date birthDate;

  public Human( String name, Date birthDate ) {
    this.name = name;
    this.birthDate = birthDate;
  }
}

class Believer extends Human {
  protected Religion religion;

  public Believer( String name, Date birthDate, Religion religion ) {
    super( name, birthDate );
    this.religion = religion;
  }
}


I w kodzie np tak:

Human catholic = new Believer( "Tomek", new Date(), new Catholicism() );
Human muslim = new Believer( "Piotrek", new Date(), new Islam() );
Human atheist = new Human( "Radek", new Date() );


W tym podejściu, ateista nie ma w ogóle religii. Ani wartości ani nawet null'a.

[Proszę bez komentarzy do kodu. Klasy mogłyby być zastąpione interfejsami - kwestia podejścia. Nie rozwijałem dalszej implementacji klas takich jak gettery/settery itp a jedynie to co najważniejsze]


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv
www.zolv.pl
glingor (640 punktów)
Brakuje ci jeszcze metody

Religion generateReligion(Date timeOfBirth, Cordinates placeOfBirthCordinates, GuardiansReligions [] religions){}



fear is the mind killer
23-07-2008 10:21 
 Ocena 1 na 1
zolv (1640 punktów)
>Brakuje ci jeszcze metody
>Religion generateReligion(Date timeOfBirth, Cordinates placeOfBirthCordinates, GuardiansReligions [] religions){}

Mogłaby to być metoda statyczna, ale co ciekawe - w której klasie? Zgodnie z powiedzeniem "Człowiek stworzył bogów, odwrotność nie jest pewna", powinna się ona znajdować w klasie Human .


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv
www.zolv.pl
glingor (640 punktów)
>Mogłaby to być metoda statyczna, ale co ciekawe - w której klasie? Zgodnie z powiedzeniem "Człowiek stworzył bogów, odwrotność nie jest pewna", powinna się ona znajdować w klasie Human .

Może lepiej w klasie
Prophet extends Human {
boolean hasVisions = true;
String mentalHelthStatus = "unsure";
String RiskOfBrainIllness = "high";
String ilnessCausingHallucinations = "HHV-2 encephalitis";
}

>www.zolv.pl
strona ci nie działa


fear is the mind killer
Wojtek (3465 punktów)
>Może lepiej w klasie
>Prophet extends Human {
>boolean hasVisions = true;
>String mentalHelthStatus = "unsure";
>String RiskOfBrainIllness = "high";
>String ilnessCausingHallucinations = "HHV-2 encephalitis";
>}
A gdzie deklaracja klasy? To się nie skompiluje! Dodałbym "Float ProbabilityOfMentalIllness = 0.95"

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
23-07-2008 11:36 
 Ocena 1 na 1
glingor (640 punktów)
>A gdzie deklaracja klasy? To się nie skompiluje!

tak to jest jak sie pisze w przeglądarce a nie w eclipsie


fear is the mind killer
Wojtek (3465 punktów)
Prawdziwy koder pisze w Notatniku i kompiluje z linii komend Poza tym pisze w assemblerze, a najlepsi bezpośrednio w kodzie maszynowym.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
glingor (640 punktów)
>Prawdziwy koder pisze w Notatniku i kompiluje z linii komend Poza tym pisze w assemblerze, a najlepsi bezpośrednio w kodzie maszynowym.

Prawdziwy tradycjonalista modli się do słońca i ognia nie używa.



Niektórym ludziom nudzi się wynajdywanie koła każdego dnia,
tak samo jak pisanie wirusów

fear is the mind killer
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Prawdziwy koder pisze w Notatniku i kompiluje z linii komend Poza tym pisze w assemblerze, a najlepsi bezpośrednio w kodzie maszynowym.
>Pozdrawiam
"Komputer Świat" Cię zgubi...
zolv (1640 punktów)
>>www.zolv.pl
>strona ci nie działa

Działa jak mam w domu włączonego kompa


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję." - zolv
www.zolv.pl
Arek Żurowski (224 punktów)
(zablokowany)
>Dialog ateisty z religijnym może polegać np. na tym, że ateista prowokuje: "spróbuj mnie nawrócić",
>sam jednak nie może próbować nawracać religijnego na ateizm.

A po co nawracać?
23-07-2008 12:57 
 Ocena 3 na 3
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>A po co nawracać?

Z życzliwości, żeby pomóc.

Dla mnie, ateisty, naturalne są uczucia rozczarowania, współczucia, życzliwości itd. - uczucia związane z tym, że widzę jak dobre intencje ludzi marnują się z powodu ich wiary religijnej, jak niezasłużenie marne wiodą życie tylko dlatego, że zostali wychowani w wierze. Świadom jestem, że gdyby dostrzegli zły wpływ swojej wiary na swoje życie i życie swoich bliskich, gdyby mieli odwagę odrzucić swoją wiarę, to by im bardzo pomogło. Naturalnie więc odczuwam potrzebę pokazywania im, że nie ma się czego bać, bo Boga nie ma.

Nic nikomu nie grozi ze strony rzekomych mocy nadprzyrodzonych. Można te moce obrażać, prowokować, zaprzeczać ich istnieniu, śmiać się z głupoty ludzi, którzy dostali biegunki po wypiciu wody ze świętego źródła... żaden Bóg nie jest w stanie nic zrobić, żeby kogokolwiek ukarać, bo żadnego Boga nie ma.

"Kup dziecku książkę, zamiast dać na tacę pasibrzuchowi". "Idż z dzieckiem do parku, zamiast do kościoła".

Wielu religijnych chciałoby odrzucić religię, żeby stać się lepszymi ludźmi, ale paraliżuje ich strach. Nie masz ochoty im pomóc?

doku
otwarty (98 punktów)
>>Dialog ateisty z religijnym może polegać np. na tym, że ateista prowokuje: "spróbuj mnie nawrócić",
>>sam jednak nie może próbować nawracać religijnego na ateizm.
>A po co nawracać?
>
Oj Racjonaliści ,racjonaliści z.. Bożej łaski ...
Pisałem kiedyś bardzo racjonalny post o wierze , bo gdyby nie bardzo szeroko rozumiana wiara (nawet w to że ten tekst się ukaże, że ktoś go przeczyta, zrozumie co jest napisane i dlaczego, podobnie jak jeszcze cała masa innych rzeczy które bierzemy na wiarę , że będą miały miejsce - choćby nasza szansa na nowy dzień i możliwość przeczytania i odpisania komukolwiek).

To wszystko co wypisuje/my to tylko umiejętnie dobrane SłOWA,słowa.. mające nam pomóc przygwoździć tyranią naszego , bądź posiłkowego autorytetu, naszego rozmówcę(jakże często nazywanego adwersarzem, przeciwnikiem - tylko po co?), a przecież skoro jest nas tylu , o tak bardzo różnych zainteresowaniach, doświadczeniach, talentach,możliwościach , to - wykorzystujmy je dając innym szansę na dodawanie i wzbogacanie naszego świata pojęć i możliwości.

Postarajmy się zmienić nastawienie do innych nie walczyć i nie rywalizować na siłę bo i po co dla kogo to ma naprawdę służyć(oprócz EGO..), jeżeli nasz partner-rozmówca stawia nam poprzeczkę to przecież dobrze , bo pozwala nam wznieść się na wyżyny i sięgnąć do skarbnicy wiedzy, oraz poznać zupełnie inny punkt widzenia niż nasz .

Podobnie jest w sporcie gdzie nasz .. przeciwnik - jest naszym realnym partnerem pomagającym nam wznieść się na wyżyny naszych możliwości i pokonać.. samego siebie,bez nich(rywali-partnerów)nie byłoby widowiska i bodźca do rozwoju .

Bądźmy >otwarci< na innych, na nowe,na poznawanie, wzbogacanie , rozwój , oraz konstruktywną dyskusję opartą na zapoznaniu się z poglądami rozmówcy, wspólnym przeanalizowaniu ich , znalezieniu płaszczyzn do współpracy , a nie programowym ścieraniu się i walce w majestacie.. dobra nauki i racjonalnego poznawania świata.

Zatem pamiętajmy że to wszystko o czym mówimy religia, wiara, racjonalizm , niezależność to tylko SłOWA, SłOWA, słowa.. więc używajmy ich życzliwie najlepiej aby budować- a nie ... zabijać tak jak nożem jak śpiewał o naszym świecie pan Czesław.(WIR)w p0ZDRAWIAMP
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>(WIR)w p0ZDRAWIAMP

Czy może ten "wir" :
www.teoria(*)ofile.php?mode=viewprofile&u=9

Tylko pytam - nabuko
otwarty (98 punktów)
>>(WIR)w p0ZDRAWIAMP
>Czy może ten "wir" :
>www.teoria(*)ofile.php?mode=viewprofile&u=9
>Tylko pytam - nabuko
>
*NABUKO też serdecznie pozdrawiam i cieszę się że piszesz .
A jeśli chodzi o - (WIR), to nie ma specjalnego znaczenia bo jeśli nawet niezupełnie ten, to jak mawiał Jan Onufry Zagłoba - WIR ... to WIR , i tez postaram sie nie zawieść . (WIR)
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>*NABUKO też serdecznie pozdrawiam i cieszę się że piszesz .

Piszę, piszę, ale czy to ma sens jakiś większy, poza sprawdzaniem moich hipotez to nie wiem. Tak miedzy nami, to jestem już zmęczony tymi próbami. Nie ciesz się więc za wcześnie, racjonalizm to tylko frazes w wydaniu wielu tu piszących.

>A jeśli chodzi o - (WIR), to nie ma specjalnego znaczenia bo jeśli nawet niezupełnie ten, to jak mawiał Jan Onufry Zagłoba - WIR ... to WIR , i tez postaram sie nie zawieść . (WIR)

Zajrzałem na Twój podpis (otwarci..) i już wiedziałem, że to nie ten wir, całe szczęście, tamten był lichy z matematyki.

pozdr. Nabukomb
otwarty (98 punktów)
>>*NABUKO też serdecznie pozdrawiam i cieszę się że piszesz .
>Piszę, piszę, ale czy to ma sens jakiś większy, poza sprawdzaniem moich hipotez to nie wiem. Tak miedzy nami, to jestem już zmęczony tymi próbami. Nie ciesz się więc za wcześnie, racjonalizm to tylko frazes w wydaniu wielu tu piszących.

NIE zrażaj sie i pisz póki masz coś do powiedzenia , a zwłaszcza jeśli Ci na czymś zależy a do tego co robisz/misji , podchodzisz z pasją i zaangażowaniem.Pamiętaj że tego co masz do powiedzenia - nie powie za CIEBIE nikt.. , więc do dzieła !
A że dla wielu ..racjonalnych.. pewne myśli i słowa , to tylko (albo aż frazesy to..też trzeba nam zrozumieć - taka rola tzw,. -STARSZYCH BRACI (nie chodzi o wiek), już dawno zacząłem pisać artykuł na ten temat, no i chyba będę go musiał dokończyć .

Syndrom starszego brata i wiążące się z tym dylematy - zrozum, ustąp , bądź mądrzejszy, mądrzejszy musi ustąpić, jesteś starszy, w swoim czasie on też zrozumie , trzeba mu pomóc- nieraz chciałoby się zaprotestować i krzyknąć-dlaczego to ja mam być ten mądrzejszy?- no właśnie, kto wie/nie wie ? jeśli zadajesz te pytania - to już NIM jesteś!
>Zajrzałem na Twój podpis (otwarci..) i już wiedziałem, że to nie ten wir, całe szczęście, tamten był lichy z matematyki.

Oj jak powiedziała dziewczyna do..Nieśmiertelnego..- nikt nie jest doskonały .. ,
ale za to się uzupełniamy.. rozumiesz.. ?
może dołączą inni - >OTWARCI< ponad podziałami..? Pozdrawiam (WIR)
otwarci.ok1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
27-07-2008 02:13
otwarty

>>....Tak miedzy nami, to jestem już zmęczony tymi próbami...
>NIE zrażaj sie i pisz póki masz coś do powiedzenia , ....
Problem niestety nie w tym, czy mam co powiedzieć, ale w tym, że ja nie mam komu powiedzieć, tego co wiem, nie mam z kim przedyskutować moich podejrzeń i teorii. Nikt nie dorasta do pierwszego rozdziału mojej opowieści, a co dopiero do jej zakończenia.
>...a zwłaszcza jeśli Ci na czymś zależy a do tego co robisz/misji , podchodzisz z pasją i zaangażowaniem.Pamiętaj że tego co masz do powiedzenia - nie powie za CIEBIE nikt.. , więc do dzieła !
Boję się tego co napisałeś, ja nie mam pasji i zaangażowania, to co robię, to zimna kalkulacja, by uspokoić sumienie. Mógłbym dużo więcej, ale mam zwyt wygórowane poczucie godności i nie zrobię czegokolwiek na siłę, lub zniżając się do prośby. Czasami to mam gdzieś ten świat i ludzi, którzy nie zasługują na nic lepszego niż tu mają.
Są takie chwile, kiedy się wzruszam patrząc np. na osobę chorą, starą, cierpiącą, czuję, że gdybym się wysilił, to mógłbym przyśpieszyć zmiany na świecie i położyć kres cierpieniom tego typu. Ale po chwili przychodzi zniechęcenie i zawahanie, co ja mogę? Kto mnie wysłucha? Kto zrozumie co trzeba zrobić? Gdybym miał chociaż małą grupę, chociaż jednego który zrozumie, który może więcej niż ja, wątpię żebyś to był Ty. Twoja "otwartość" zapewne też jest ograniczona.

>..., już dawno zacząłem pisać artykuł na ten temat, no i chyba będę go musiał dokończyć .

Jeśli mogę Ci jakoś pomóc, zaopiniować, to podrzuć na e-mail.

>... - nieraz chciałoby się zaprotestować i krzyknąć-dlaczego to ja mam być ten mądrzejszy?- no właśnie, kto wie/nie wie ? jeśli zadajesz te pytania - to już NIM jesteś!

A jeśli ja nie chcę być tym "starszym bratem", dostać mądrość bez możliwości wykorzystania, to jak prezent w postaci super auta wyścigowego dla mieszkańca dżungli w której nie ma dróg ani paliwa do napełnienia baku. Po co komu taki prezent? Zanim dojdą do niego z Budową dróg, to bolid zardzewieje, a kierowca umrze. A przecież droga może nigdy nie iść obok.

>...ale za to się uzupełniamy.. rozumiesz.. ?
Wydaje mi się, że tak, ale nigdy nie mam pewności.

> może dołączą inni - >OTWARCI< ponad podziałami..?

Marzyciel, bądźmy realistami.

Pozdr. N.
otwarty (98 punktów)

>Problem niestety nie w tym, czy mam co powiedzieć, ale w tym, że ja nie mam komu powiedzieć, tego co wiem, nie mam z kim przedyskutować moich podejrzeń i teorii. Nikt nie dorasta do pierwszego rozdziału mojej opowieści, a co dopiero do jej zakończenia.

Nic sie nie martw próbuj , wychowuj , podnoś poziom wiedzy i wibracji - dostałeś dar ,to rozdawaj .

>Boję się tego co napisałeś, ja nie mam pasji i zaangażowania, to co robię, to zimna kalkulacja, by uspokoić sumienie. Mógłbym dużo więcej, ale mam zwyt wygórowane poczucie godności i nie zrobię czegokolwiek na siłę, lub zniżając się do prośby. Czasami to mam gdzieś ten świat i ludzi, którzy nie zasługują na nic lepszego niż tu mają.

Po to to widzisz , aby pomóc to zmienić , i pozwolić sobie poczuć ze .. warto , bo jak coś na tyle drgnie że to poczujesz i zauważysz zmiany to łatwiej będzie i przyjemniej działać dalej.

>Są takie chwile, kiedy się wzruszam patrząc np. na osobę chorą, starą, cierpiącą, czuję, że gdybym się wysilił, to mógłbym przyśpieszyć zmiany na świecie i położyć kres cierpieniom tego typu. Ale po chwili przychodzi zniechęcenie i zawahanie, co ja mogę? Kto mnie wysłucha? Kto zrozumie co trzeba zrobić?

Oni są tylko poukrywani i rozproszeni , podobnie jak my wkurzający sie na sytuację , świadomość że można INACZEJ ,lepiej, trzeba tylko zacząć wysyłać wszystkimi znanymi i ..dopiero odkrywanymi sposobami sygnały o możliwości i potrzebie współpracy i współtworzenia - alternatywy dla tego co zastane a z czym się nie zgadzamy .
A Jeden człowiek może wiele oj wiele , jak tylko przestanie się blokować i stawać bariery, patrz Jezus,Juliusz Cezar, Hitler, Stalin( nie chodzi kto co robił tylko że gdy sprecyzował i wygłosił cel- znaleźli się ludzie obdarzeni potencjałem który chcieli zagospodarować i włączyli sie w projekty)
Gdybym miał chociaż małą grupę, chociaż jednego który zrozumie, który może więcej niż ja, wątpię żebyś to był Ty. Twoja "otwartość" zapewne też jest ograniczona.

Zwątpienia -wątpienie i ..wątpiący, z tworzenia -tworzenie i tworzący , (pomyśl kogo i kiedy ściągasz , i do czego dążysz i czy wysyłasz jasne jednoznaczne sygnały, czytelne nawet dla maluczkich , ale niemniej ważnych jak wszyscy pozostali.

>>..., już dawno zacząłem pisać artykuł na ten temat, no i chyba będę go musiał dokończyć .
>Jeśli mogę Ci jakoś pomóc, zaopiniować, to podrzuć na e-mail.
ok
>>... - nieraz chciałoby się zaprotestować i krzyknąć-dlaczego to ja mam być ten mądrzejszy?- no właśnie, kto wie/nie wie ? jeśli zadajesz te pytania - to już NIM jesteś!
>A jeśli ja nie chcę być tym "starszym bratem", dostać mądrość bez możliwości wykorzystania, to jak prezent w postaci super auta wyścigowego dla mieszkańca dżungli w której nie ma dróg ani paliwa do napełnienia baku. Po co komu taki prezent? Zanim dojdą do niego z Budową dróg, to bolid zardzewieje, a kierowca umrze. A przecież droga może nigdy nie iść obok.

No to już sobie ponarzekałeś i bardzo ładnie się wytłumaczyłeś dlaczego mógłbyś nie móc , a teraz do roboty a nie pozorowania i wynajdywania przeszkód - komu wiele dano od tego będzie się wiele wymagać - (może nie wszyscy znają i wiedzą , ale MY znamy..)

>>...ale za to się uzupełniamy.. rozumiesz.. ?
>Wydaje mi się, że tak, ale nigdy nie mam pewności.

to ją uzyskaj a na razie wesprzyj sie wiarą
Czym jest WIARA?
Tak nisko dziś oceniana i traktowana tak protekcjonalnie i lekceważąco przez tzw "Trzeźwych analityków" twardo stąpających po ziemi, opierających się na tzw nauce i jej.. "niepodważalnych" osiągnięciach i podstawach .

Jednak to nie co innego jak właśnie WIARA - otwiera nam drzwi do spełnienia NASZYCH MARZEŃ .

Jest naszym Kluczem do rozwoju , poznania , sukcesu !

Jak to rozumieć? - otóż jeżeli nie wierzymy w powodzenie i sens jakiegokolwiek przedsięwzięcia ,jakiejś misji - nie zaczynamy JEJ ! Bo i po co?

Jeśli nie wierzymy w sukces - to proste, nie rozpoczynamy przedsięwzięcia i co wówczas ? stagnacja i bezruch , kompletny zastój i koniec rozwoju!

Zarówno nauka, podróże , odkrycia, praca, miłość, plany -muszą być >otwierane<-wiarą>OTWARCI< ponad podziałami..?
>Marzyciel, bądźmy realistami.

Pewnie że marzyciel, ale realnie racjonalnie myślący i widzący więcej np. to -że to marzyciele za pomocą nauki i techniki - ZMATERIALIZOWALI te marzenia czego sobie i państwu życzę . Pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1

nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
#74
27-07-2008 19:06
otwarty

>Po to to widzisz , aby pomóc to zmienić , i pozwolić sobie poczuć ze .. warto , ...

Pomóc, a niby komu, kto potrzebuje tej pomocy, ludzie nie zdają sobie sprawy, że mogliby żyć wiecznie i podróżować po wszechświecie. Ci na dole mają tyle problemów codziennych, że nie są w stanie dostrzec swojej siły i się zjednoczyć. Tym na górze za to jest tak dobrze, jak teraz, czują się już bogami i bez walki nie oddadzą swoich pozycji.
Z kolei co do zamierzeń ISW, nie można wiedzieć, czy się jej pomaga, czy robi na przekór. Czy więc warto ? Uważam, ze nie, jedynie można robić małe ruchy sprawdzające, czy może tu coś zaiskrzy, czy może tam, czy to już, czy jeszcze za wcześnie, nic poza tym.

>.., co ja mogę? Kto mnie wysłucha? Kto zrozumie co trzeba zrobić?
>Oni są tylko poukrywani i rozproszeni , podobnie jak my wkurzający sie na sytuację , świadomość że można INACZEJ ,lepiej, trzeba tylko zacząć wysyłać wszystkimi znanymi i ..dopiero odkrywanymi sposobami sygnały o możliwości i potrzebie współpracy i współtworzenia - alternatywy dla tego co zastane a z czym się nie zgadzamy.

Ja cały czas próbuję, szukam, ale na razie bez odzewu. Nie wiem co z moich wypowiedzi w necie złożyłeś, ale podejrzewam, że i z Tobą się nie zrozumiemy, wydajesz się zbyt religijny i "nawiedzony", ja nie mam nic z tych cech, chłodno liczę prawdopodobieństwo i tworzę prognozy hipotetycznej przyszłości, ja w nic nie wierzę w takim rozumieniu wiary jak Ty podajesz poniżej.

>A Jeden człowiek może wiele oj wiele,...

Równie dobrze może zginąć, choćby jutro i tyle wszystkiego. Nie sztuka być Jezusem, on miał konkretne zadanie i znał cel, dostał narzędzia do wykonania zadania. Łatwo jest być samotnym męczennikiem, czy tyranem, sztuką jest żyć mądrze w głupim świecie, kiedy brak Ci danych, możliwości i pewności, wtedy można tylko czekać i delikatnie próbować.

>... i do czego dążysz i czy wysyłasz jasne jednoznaczne sygnały,

>>A jeśli ja nie chcę...

>..- komu wiele dano od tego będzie się wiele wymagać...

Powtórzę raz jeszcze, ja nie chcę, nie prosiłem o żaden dar, chciałem tylko wiedzieć i rozumieć więcej niż inni, tylko tyle.
Gdyby nie miłość do ludzi jako całości, nie kiwnąłbym nawet palcem.

>>>...ale za to się uzupełniamy.. rozumiesz.. ?
>>Wydaje mi się, że tak, ale nigdy nie mam pewności.
>to ją uzyskaj

Przejdź zatem na prywatną korespondencję, sprawdzę Cię i to czy rzeczywiście się uzupełniamy, czy idziemy w zupełnie odmiennych kierunkach.

>..a na razie wesprzyj sie wiarą

Już masz pierwszą poważną rozbieżność, ja nie kieruję się wiarą tak zdefiniowaną.

pozdr. Nabukomb
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Oj Racjonaliści ,racjonaliści z.. Bożej łaski ...
Widzisz - wydaje mi się, że zupełnie nieświadomie, zupełnie w innej intencji - napisałeś prawdę.(wytłuszczenie moje)
Zastanów się...

Pozdrawiam - Zbyszek
P.S:
Dodam jeszcze cytaty z klasyków:

Sądzę, że ateiści są najlepszymi ludźmi.

'albowiem większość ludzi woli żyć w niewoli. Wolność oznacza odpowiedzialność, dlatego właśnie tak wielu tak się jej lęka, a najbardziej przewrotnym i skutecznym systemem jest taki, który tworzy niewolników dumnych i zadowolonych ze swej niewoli. Ci, którzy poświęciliby swoją wolność dla bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich. '

Nie jestem zwolennikiem fałszywej skromności - ateiści są ludźmi dobrymi i mądrymi, kierują się wyższymi standardami moralnymi niż ludzie wierzący.

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Ad. #51
Zbyszek Bryłowski


>Dodam jeszcze cytaty z klasyków:
>Sądzę, że ateiści są najlepszymi ludźmi.....

Nie wiem jaki to klasyk, ale był albo jest w błędzie, "dobroć" człowieka jest pojęciem subiektywnym i często, to co dla jednego jest dobre, wcale takie nie jest dla drugiego, gdy zmienią się okoliczności, lub układ odniesienia, zmienia się także i definicja dobra.

Do tego co miał na myśli pisząc "najlepszymi ludźmi", spośród jakich nacji i grup społecznych, według jakiej klasyfikacji.
Dobro lub zło nie przynależy jako cecha do grupy społecznej, lecz zwykle jest indywidualne. Kto to niby są ci gorsi od ateistów, katolicy, buddyści, a może świadkowie jehowy. Nie można dokonać podziału na ateistów i wierzących. Jedyny rozsądny wyróżnik to zachowanie, nie formalna, umowna przynależność. Dlatego uważam, że powinno się mówić o ludziach przejawiających zachowanie ateistyczne i o ludziach zachowujących się religijnie. Wtedy to co wynika z umownych podziałów staje się płynne, a grupy przemieszane.
Wtedy także łatwo dostrzec, że pojęcie dobra także jest płynne i występuje mniej więcej po równo we wszystkich grupach.
Są osoby żyjące religijnie, którym niczego nie można zarzucić pod względem stosunku do innych ludzi, są tolerancyjni, uczynni, uczciwi potocznie mówiąc dobrzy, a z kolei wśród żyjących w sposób ateistyczny może być wiele osób kompletnie aspołecznych i mających wrogi, nietolerancyjny stosunek do wszystkich (także do ateistów).

>'albowiem większość ludzi woli żyć w niewoli. Wolność oznacza odpowiedzialność, dlatego właśnie tak wielu tak się jej lęka, a najbardziej przewrotnym i skutecznym systemem jest taki, który tworzy niewolników dumnych i zadowolonych ze swej niewoli.

Nie zgadzam się ateista to zwykle taki sam niewolnik jak człowiek religijny, tylko o tym nie wie. Odpowiedzialność jest taka sama w grupie religijnych jak i w grupie żyjących ateistycznie. Prawie każda religia ma w swoich naukach zasadę scedowania odpowiedzialności przed "Bogiem", na odpowiedzialność przed człowiekiem i za człowieka. Znane są powszechnie np. słowa (nie chce mi się szukać i sparafrazuję z pamięci):
-"..wszystko co byście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie";
- " nie możesz miłować Boga, którego nie widzisz, jeśli nie masz miłości do człowieka, którego widzisz";
- " miłosierdzia chcę, a nie ofiary..";
-" któż was prosił byście wydeptywali moje dziedzińce "
- " miłuj bliźniego swego jak siebie samego, to lepsze niż wszystkie ofiary";
- ...itd., itp

To jest trochę tak, jak z preambułą w naszej konstytucji, nieważne skąd wywodzisz przekonanie, że trzeba być dobrym, wszyscy są pod tym względem równi zarówno przed prawem, jak i przed swoim własnym sumieniem.

>Nie jestem zwolennikiem fałszywej skromności - ateiści są ludźmi dobrymi i mądrymi, kierują się wyższymi standardami moralnymi niż ludzie wierzący.

Nie zgadzam się, to zbyt proste, by nie powiedzieć prostackie uogólnienie, które nie przystoi racjonaliście, powody jak wyżej.

>.... a prawo moralne we mnie..

a skąd to prawo? Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.

pozdr. nabuko
otwarty (98 punktów)
> Ad. #51
>Zbyszek Bryłowski

>>Dodam jeszcze cytaty z klasyków:
>>Sądzę, że ateiści są najlepszymi ludźmi.....
>Nie wiem jaki to klasyk, ale był albo jest w błędzie, "dobroć" człowieka jest pojęciem subiektywnym i często, to co dla jednego jest dobre, wcale takie nie jest dla drugiego, gdy zmienią się okoliczności, lub układ odniesienia, zmienia się także i definicja dobra.
>Do tego co miał na myśli pisząc "najlepszymi ludźmi", z pośród jakich nacji i grup społecznych, według jakiej klasyfikacji.
>Dobro lub zło nie przynależy jako cecha do grupy społecznej, lecz zwykle jest indywidualne. Kto to niby są ci gorsi od ateistów, katolicy, buddyści, a może świadkowie jehowy. Nie można dokonać podziału na ateistów i wierzących. Jedyny rozsądny wyróżnik to zachowanie, nie formalna, umowna przynależność. Dlatego uważam, że powinno się mówić o ludziach przejawiających zachowanie ateistyczne i o ludziach zachowujących się religijnie. Wtedy to co wynika z umownych podziałów staje się płynne, a grupy przemieszane.
>Wtedy także łatwo dostrzec, że pojęcie dobra także jest płynne i występuje mniej więcej po równo we wszystkich grupach.
>Są osoby żyjące religijnie, którym niczego nie można zarzucić pod względem stosunku do innych ludzi, są tolerancyjni, uczynni, uczciwi potocznie mówiąc dobrzy, a z kolei wśród żyjących w sposób ateistyczny może być wiele osób kompletnie aspołeczn Wolność oznacza odpowiedzialność, Odpowiedzialność jest taka sama w grupie religijnych jak i w grupie żyjących ateistycznie.
>-"..wszystko co byście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie";
>- " nie możesz miłować Boga, którego nie widzisz, jeśli nie masz miłości do człowieka, którego widzisz";
nieważne skąd wywodzisz przekonanie, że trzeba być dobrym, wszyscy są pod tym względem równi zarówno przed prawem, jak i przed swoim własnym sumieniem.
>>Nie jestem zwolennikiem fałszywej skromności - ateiści są ludźmi dobrymi i mądrymi, kierują się wyższymi standardami moralnymi niż ludzie wierzący.
>Nie zgadzam się, to zbyt proste, by nie powiedzieć prostackie uogólnienie, które nie przystoi racjonaliście, powody jak wyżej.
>>.... a prawo moralne we mnie..
>a skąd to prawo? Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.
Brawo,brawo-są.wśród.nas.jeszcze.prawdziwi.zdrowo.myślący.ludzie.o.otwartych.poglądach
>
>,jak.na.prawdziwego.racjonalistę.przystało.chciałoby.się.rzec(bez.urazy)-święte.sło
>
>wa!*Pozdrawiam-(WIR)-otwarci.ok1
24-07-2008 16:10 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.

Taki poziom rozumienia ewolucji na tym forum można mieć tylko pod warunkiem, że nic się nie rozumie z tego, co się czyta. Nawet jeśli ktoś zapomniał, czego nauczył się w szkole z biologii, to tutaj jest tyle ciekawych wątków i wypowiedzi na temat nauki, że mając choć odrobinę dobrej woli nie można pozostawać długo kompletnym ignorantem z biologii. Powiem więcej, wiem, że autor tych słów nie jest ignorantem - nie miał po prostu najmniejszej szansy nim pozostać, gdyż w zbyt wielu dyskusjach już uczestniczył. Wypisywanie takich bzdur o teorii ewolucji jest w tym przypadku czystą złą wolą, jest czymś, co ja nazywam "trollowaniem", czyli celowym mąceniem, żeby nie dało się dojść do porozumienia.

doku
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>> Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.
>Taki poziom rozumienia ewolucji na tym forum można mieć tylko pod warunkiem, że nic się nie rozumie z tego, co się czyta. Nawet jeśli ktoś zapomniał, czego nauczył się w szkole z biologii, to tutaj jest tyle ciekawych wątków i wypowiedzi na temat nauki, że mając choć odrobinę dobrej woli nie można pozostawać długo kompletnym ignorantem z biologii. Powiem więcej, wiem, że autor tych słów nie jest ignorantem - nie miał po prostu najmniejszej szansy nim pozostać, gdyż w zbyt wielu dyskusjach już uczestniczył. Wypisywanie takich bzdur o teorii ewolucji jest w tym przypadku czystą złą wolą, jest czymś, co ja nazywam "trollowaniem", czyli celowym mąceniem, żeby nie dało się dojść do porozumienia.

No cóż, jako racjonaliście, nie pozostaje Panu nic innego jak udowodnić argumentami swoje zarzuty. Ja się trollem nie czuję, ale skoro racjonalista tak twierdzi to zakładam, że ma honor powyższe udowodnić.

pozdr.nabuko
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>> Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.
>>Taki poziom rozumienia ewolucji na tym forum można mieć tylko pod warunkiem, że nic się nie rozumie z tego, co się czyta. Nawet jeśli ktoś zapomniał, czego nauczył się w szkole z biologii, to tutaj jest tyle ciekawych wątków i wypowiedzi na temat nauki, że mając choć odrobinę dobrej woli nie można pozostawać długo kompletnym ignorantem z biologii. Powiem więcej, wiem, że autor tych słów nie jest ignorantem - nie miał po prostu najmniejszej szansy nim pozostać, gdyż w zbyt wielu dyskusjach już uczestniczył. Wypisywanie takich bzdur o teorii ewolucji jest w tym przypadku czystą złą wolą, jest czymś, co ja nazywam "trollowaniem", czyli celowym mąceniem, żeby nie dało się dojść do porozumienia.
>No cóż, jako racjonaliście, nie pozostaje Panu nic innego jak udowodnić argumentami swoje zarzuty. Ja się trollem nie czuję, ale skoro racjonalista tak twierdzi to zakładam, że ma honor powyższe udowodnić.

Sprytna sztuczka, ale nie pomoże. Zacytowanie dowodu i poproszenie o dowód nikogo tu nie zmyli. Specjalnie zostawiam całość jako cytat.

Żeby obalić dowód, trzeba wskazać np. słaby punkt, a nie udawać, ze dowodu w ogóle nie widać.

doku
awitu (7627 punktów)

>>.... a prawo moralne we mnie..
>a skąd to prawo? Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.

a ja się zapytam, bo zaczynam mieć wrażenie, że krążymy tylko w naukach ścisłych, co ma do tego ewolucja?. Prawo, moralność to nie dziedzina biologii a nauk społecznych a także humanistycznych. Za humanistów nie będę się wypowiadać, ale ewolucjonizm jest jedną z najstarszych teorii w socjologii i w swojej klasycznej postaci został sformułowany w XIX wieku. już na początku XX w został poddany krytyce, w wyniku której stracił swą dominującą pozycje w naukach społecznych. Chociaż opisywany przez ewolucjonizm zasadniczy kierunek rozwoju społeczności ludzkich nie został podważony, to zakwestionowano jego , konieczny charakter, związane z nim wartościowanie, powszechność .
Polecam poczytać Bronisława Malinowskiego, Alfreda Reginalda Radcliffe-Browna, Emile Durkheima a odnośnie kształtowania się prawa np Harolda Bermana.
Błędem metodologicznym jest stosowanie praw biologii do tłumaczenia zachowań społecznych.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
25-07-2008 15:19 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Polecam poczytać Bronisława Malinowskiego, Alfreda Reginalda Radcliffe-Browna, Emile Durkheima a odnośnie kształtowania się prawa np Harolda Bermana.
>Błędem metodologicznym jest stosowanie praw biologii do tłumaczenia zachowań społecznych.

Tymi zagadnieniami zajmuje się dość nowa dyscyplina biologii zwana psychologią ewolucyjną. Wywodzi się z etologii i naturalnie obejmuje także zachowania społeczne, gdyż etologia zajmuje się zachowaniami społecznymi zwierząt

doku
awitu (7627 punktów)
>Tymi zagadnieniami zajmuje się dość nowa dyscyplina biologii zwana psychologią ewolucyjną. Wywodzi się z etologii i naturalnie obejmuje także zachowania społeczne, gdyż etologia zajmuje się zachowaniami społecznymi zwierząt

Zgodzę się z Tobą że istnieje psychologia ewolucyjna, jednakże jest ona jeszcze w takich powijakach że psycholodzy ewolucyjni stawiają na razie tylko hipotezy dotyczące ewolucji mechanizmów psychicznych, próbują je weryfikować. Ale dorobek jest szczątkowy jak na razie. I jako gałąź psychologii można ją raczej ustawić w naukach społecznych i no może postrzegać jako interdyscyplinarną kładkę między psychologią a biologią, zresztą takich kładek jest wiele, wszak trudno postrzegać człowieka bez jego biologicznego zakorzenienia. Poczekajmy aż wypracuje jakikolwiek dorobek naukowy wtedy będziemy mogli nim się posłużyć w dyskusji. Na chwilę obecną mamy hipotezy. Sama jestem bardzo ciekawa do czego dojdą, gdyby im się udało można by wytłumaczyć wiele spraw z którymi się borykamy


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>jest ona jeszcze w takich powijakach że psycholodzy ewolucyjni stawiają na razie tylko hipotezy

To już dawno się zdezaktualizowało, już ma wiele konkretnych osiągnięć, np. Badania Bakera na podstawie których napisał "Wojny plemników" udowodniły wiele nowej wiedzy na temat natury ludzkiej

doku
awitu (7627 punktów)
>To już dawno się zdezaktualizowało, już ma wiele konkretnych osiągnięć, np. Badania Bakera na podstawie których napisał "Wojny plemników" udowodniły wiele nowej wiedzy na temat natury ludzkiej

ok dokowski, uznam że Twój optymizm tym razem jest bardziej racjonalny i uzasadniony niż mój pesymizm. W sumie nie ma o co się spierać, ważne że pracują, badają i zbliża nas to do wiedzy.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
24-07-2008 22:42 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)

>>.... a prawo moralne we mnie..
>a skąd to prawo? Ewolucja to walka o byt i przetrwanie najsilniejszego, nie ma w niej miejsca na sentymenty.
>pozdr. nabuko

Nabuko. Ty mnie normalnie ranisz tak upraszczając . W ramach ewolucji naczelnych wykształciło się bardzo wiele mechanizmów prospołecznych służących niekoniecznie przetrwaniu danego osobnika, natomiast służących jak widać bardzo skutecznie przetrwaniu gatunku
pozdrawiam oczywiście
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ateiści nie mogą być misjonarzami.
>Dialog ateisty z religijnym może polegać np. na tym, że ateista prowokuje: "spróbuj mnie nawrócić",
>sam jednak nie może próbować nawracać religijnego na ateizm.
By uniknąć wrogiej w charakterze prowokacji zawsze można przyjąć postawę zależnego od rozmówcy "tylko pytającego" i ograniczyć się do odsłonięcia sprzeczności w jego wypowiedzi.
.
diogenes (42753 punktów)
>...Prostym przykładem jest np. o ile lat żona jest młodsza od męża, w przypadku,
>gdy nie ma on żony -

Wystarczy tu zastosować znaną w średniowieczu zasadę non entis nulla sunt praedicata, czyli o tym, co nie istnieje, nie można niczego zgodnie z prawdą powiedzieć . Tak więc zanim postawimy pytanie o własność, zapytajmy czy to coś isntnieje. W powyższym przypadku: nie da niczego powiedzieć o żonie kawalera. No, chyba że chodzi o księdza i jego gosposię...
23-07-2008 16:11 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Dokładnie. Ateizm nie może by umieszczany na liście religii, wyznań, sekt ani religijnych światopoglądów. Gdyby wypełniał jakiś formularz z polem zatytułowanym "Wyznanie" lub podobnie, ateiście nie wolno wpisać żadnej wartości, choćby nawet lista zawierała wartości w rodzaju "bezwyznaniowy", "niewierzący", "agnostyk" czy "ateista".

Jeżeli autor formularza jest na tyle tępy, że dopuszcza wyznanie o nazwie "ateizm", to ateista ma moralny obowiązek uświadomić mu jego głupotę. To tak, jakby kazać komuś wpisać w pole "Nazwisko żony" wartość "bez nazwiska" lub "kawaler". A potem ktoś do jego dziewczyny zwróci się per "Pani Kawalerowa!".

Tacy właśnie są ludzie, którzy myślą, że ateiści mają jakąś swoją religię, że w coś "wierzą" w moherowym rozumieniu tego słowa - to ludzie o inteligencji lub intencji takiej, jak ci, co wołają "Pani Kawalerowa!" - albo robią to z tępoty, albo złośliwie.

doku
jimmy_88gno (1653 punktów)
Mało tego. Słowo "nawrócenie" powinno być zgodne ze swym przeznaczeniem. Rodzimy się jako niewierzący. Otoczenie sprawia niekiedy, że podajemy się za wierzących. Ponowna możliwość zdefiniowania człowieka jako ateisty przy jego aprobacie to swoiste "nawrócenie" - powrót do natury. Przedstawiciele katolicyzmu zapewne dobrze wiedzieli, co czynią, gdy sobie zacharapcili takie słówko i w dyskomforcie ustawili sobie ateistów! Propagandę przypuszczono na moralność, o której dywagowano. Tak jest i dziś.
24-07-2008 16:51 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Rodzimy się jako niewierzący.

Rodzimy się bez świadomości. Powspominaj, kiedy pamiętasz najwcześniej, że byłeś świadomy tego, że masz już świadomość?

Ja jestem ostrożniejszy w formułowaniu takich twierdzeń. W tym temacie ważne jest nie jacy się urodziliśmy, ale jacy się "rodziliśmy" w chwili, gdy rodziła się nasza świadomość. A co do tych "narodzin", to obawiam się, że nawet ja narodziłem się katolikiem.

Nawiasem mówiąc bardzo szybko poznałem się na Bogu - że jest okrutny i niesprawiedliwy, że stoi po stronie zła - a zaraz potem mnie olśniło, że Bóg w ogóle nie może istnieć. To było kilka miesięcy przez I Komunią, do której już przystąpiłem z pełną świadomością, że jestem ateistą, chociaż słowa tego jeszcze nie znałem.

doku
otwarty (98 punktów)
>>Rodzimy się jako niewierzący.
>Rodzimy się bez świadomości. Powspominaj, kiedy pamiętasz najwcześniej, że byłeś świadomy tego, że masz już świadomość?

*A MOżE BY TAK - TRZECIA DROGA .
Witam serdecznie kolegów i gratuluję zaangażowania i poświęconej energii w... udowadnianie swojej racji.

Bardzo dobrze że jesteśmy przekonani o tym co na zasadzie zdobywania (odkrywania ) wiedzy i własnych przemyśleń opartych o wcześniejsze spostrzeżenia i przemyślenia innych udało się wam przyjąć jako własne . I bardzo dobrze że uzasadniacie dlaczego tak , a nie inaczej uważacie , ale proszę o trochę mniej osobistych wycieczek i przytyków , a więcej życzliwości i serdeczności dla prawa do takich a nie innych przemyśleń swojego rozmówcy .

Wiemy przecież o różnicach w kształtowaniu naszych poglądów , innych drogach ,potrzebach , a nawet momencie dziejowym naszego życia i potrzebie przeżycia tego czy owego .
Jesteśmy tu w tak wielkiej różnorodności , pochodzimy z tak odmiennych źródeł , kultur i tradycji , ale jesteśmy sobie tak bardzo potrzebni jako nauczyciele uczący się wzajemnie od siebie czegoś innego . Nawet tego że inni mogą tak , a nie inaczej myśleć i tego jak powinniśmy na to reagować .

Choć ludzie od wieków lubią igrzyska jako tematy zastępcze , odciągające ich o skupiania się na tym co najcenniejsze i co łączy a nie dzieli , my też dostosowując się do poziomu którego można od nas wymagać. Zajmijmy się konstruktywnym wzbogacaniem się wzajemnie o swoje spostrzeżenia na które poświęciliśmy sporo czasu - podzielmy się przystępną pobudzającą do dalszego rozwoju esencją .

Kiedyś tam rozproszono wiedzę zupełną (możliwą do przyswojenia) na wiele kultur i religii które zachłyśnięte cząstką która stała się ich udziałem , starali się robić wszystko aby zdyskredytować wartość wiedzy, kultury i religii swoich sąsiadów . I taki model przetrwał do dziś , ale przyszło nam żyć w niezwykłych czasach wymagających integracji i połączenia swoich sił i doświadczeń dla pomocy w globalnym podwyższeniu poziomu świadomości, wiedzy i wibracji .

Zresztą parafrazując słowa pana BRZECHWY ... po co nam te swary głupie , wnet i tak wszyscy się znajdziemy... no właśnie gdzie? jeśli się nie porozumiemy i nie dogadamy zamiast nieustannie walczyć pomyślmy lepiej o tym jak dwa bieguny najlepiej wykorzystać i połączyć dla wspólnego dobra .

Niech się więc przenikają i uzupełniają religie , kultury , prądy filozoficzne , upał i mróz, obżarstwo i głód, kobieta i mężczyzna , oraz to o co się spieracie- RELIGIA/MAGIA i TECHNIKA/NAUKA -pozdrawiam i zapraszam do współpracy i wykorzystania swej wiedzy i potencjału niech służą i się rozwijają . Gdyż zarówno wiedza jak i wiara , bez uczynków martwa jest a to w co zostaliśmy wyposażeni w darze (nasze talenty i zdolności) niech służą wszystkim w duchu miłości - zapraszam do współpracy.

p.s. A tak w ogóle to cytując nieodżałowanego pana Pawlaka(z samych swoich) to -"...ludzie nie dzielą się na religijnych i ateistów, partyjnych i bez, czarnych i białych, z miasta czy wsi - tylko na .. mądrych i głupich ..." co można czytać jako - na dojrzałych do wzniesienia sie ponad podziały ,współtworzacych i korzystających z płaszczyzn porozumienia , albo przygniecionych własnym EGO , dojrzewających pomalutku do właściwego korzystania z wiedzy i swojego czasu. otwarci.ok1.pl (WIR) Idea
25-07-2008 16:49 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> proszę o trochę mniej osobistych wycieczek i przytyków , a więcej życzliwości i serdeczności dla prawa do takich a nie innych przemyśleń swojego rozmówcy

Kiedy dyskutujemy w miłej atmosferze, nieprzyjemnym zgrzytem jest usłyszeć nagle takie strofowanie. Pamiętam z dzieciństwa takie żarty, polegające na tym, żeby komuś, kto jest miły i w dobrym humorze, nagle powiedzieć coś w rodzaju: "ale nie denerwuj się tak, nic takiego się nie stało". Jak ktoś tej sztuczki nie znał, to zaczynał zaprzeczać i można mu było bardzo szybko zepsuć humor i pokazać, że jednak się denerwuje.

Domyślam się oczywiście, że to nie był żart, dlatego niepokoję się, jaki jest cel tego strofowania. Spróbuj rozwiać mój niepokój - napisz np. że przez pomyłkę podpiąłeś się do nie tego postu..

doku
otwarty (98 punktów)
>> proszę o trochę mniej osobistych wycieczek i przytyków , a więcej życzliwości i serdeczności dla prawa do takich a nie innych przemyśleń swojego rozmówcy
>Kiedy dyskutujemy w miłej atmosferze, nieprzyjemnym zgrzytem jest usłyszeć nagle takie strofowanie. Pamiętam z dzieciństwa takie żarty, polegające na tym, żeby komuś, kto jest miły i w dobrym humorze, nagle powiedzieć coś w rodzaju: "ale nie denerwuj się tak, nic takiego się nie stało". Jak ktoś tej sztuczki nie znał, to zaczynał zaprzeczać i można mu było bardzo szybko zepsuć humor i pokazać, że jednak się denerwuje.
>Domyślam się oczywiście, że to nie był żart, dlatego niepokoję się, jaki jest cel tego strofowania. Spróbuj rozwiać mój niepokój - napisz np. że przez pomyłkę podpiąłeś się do nie tego postu..
>
doku


*Jak najbardziej słuszne spostrzeżenie , że .. nikogo nie sforuję , bo i po co.. każdy pisze jak umie , co czuje a życie i czytelnicy to odpowiednio do swego poziomu weryfikują.
Zresztą napisałem też nieco więcej słów które jak zawsze warto czytać ze zrozumieniem , w szerszym kontekście , i również do nich się ustosunkowywać , co w trakcie wyeliminowałoby - tego typu czujnie zaczepne przemyślenia .

Zatem nic osobistego - po prostu napisałem kolejny post w tak zwane, pierwsze wolne , pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1
otwarty (98 punktów)
>>Rodzimy się jako niewierzący.
>Rodzimy się bez świadomości. Powspominaj, kiedy pamiętasz najwcześniej, że byłeś świadomy tego, że masz już świadomość?
>Ja jestem ostrożniejszy w formułowaniu takich twierdzeń. W tym temacie ważne jest nie jacy się urodziliśmy, ale jacy się "rodziliśmy" w chwili, gdy rodziła się nasza świadomość.
"MYŚLĘ - WIĘC JESTEM"

Choć dokładnie nie pamiętamy od kiedy -zaczęliśmy myśleć , ani jakie i o czym , były nasze pierwsze myśli. To podobnie jak wszystko wokół nas ,miało swój początek (aczkolwiek i tu można by polemizować...).

Można by przypomnieć znaną...myśl - "MYŚLĘ - WIĘC JESTEM", czy zatem zaczynamy istnieć od chwili w której zaczynamy - myśleć...? Przewrotnie rzecz ujmując , na zasadzie równania , czy kiedy nie myślałem to nie istniałem...?

Albo po prostu nie pamiętam wielu rzeczy i w czasie , czasu jaki jest mi dany . Dzięki wnikliwemu analizowaniu wszystkich wydarzeń naszego życia ,mając cały czas otwarte: oczy ,umysł i serce (myśląc i właściwie przetwarzając dane ,uda nam się znaleźć odpowiedzi na te i wiele innych pytań ) .
... Pytania można by mnożyć , bo na przykład czy nasze procesy życiowe ( i w jakim stopniu) wiążą się z naszymi myślami (związane z naszą fizycznością /bądź duchowością)?
Albo czym są myśli i na ile są naprawdę tylko nasze? Oraz skąd się biorą ?

...Odpowiedzi na te pytania są wbrew pozorom bardzo ważne i mimo że na co dzień nie zaprzątają nam głowy do tego stopnia , abyśmy nie mogli funkcjonować . To jednak przy głębszej analizie robią się co najmniej intrygujące i interesujące .

...Na przykład , kontynuując wątek myślenia - czy za nasze myślenie odpowiedzialny jest mózg ?
Przecież gdy zaczynamy (się rozwijać) począwszy od pierwszej komórki , która się umiejętnie dzieli według , bardzo dokładnego PROGRAMU. W czasie gdy do ukształtowania się mózgu jest jeszcze bardzo daleko (miliony komórek -które zresztą też muszą bardzo szczegółowo się rozwijać i kształtować aby ten mózg wytworzyć)? Ale przecież skoro jest realizowany- to znaczy że Ten Program ISTNIEJE , pytanie tylko kto tym wszystkim steruje i skąd ?

Skoro już stwierdziliśmy że nie mózg ,to znaczy że mamy wszczepiony swoisty- AUTOPILOT- który steruje bardzo wieloma egzystencjonalnymi procesami funkcjonowania naszego organizmu. I naprawdę cieszmy się że GO (AUTOPILOTA) mamy .

....Bo gdybyśmy mieli pamiętać o wszystkich szczegółach (takich jak wydzielanie enzymów ,pilnowanie rytmu oddechów , czy tętna ) w trakcie np. niezłej zabawy ,miłosnych uniesień ,utraty przytomności , odurzenia innymi substancjami- skutki były by opłakane .

Warto pomyśleć czasami o tym "AUTOPILOCIE", a szczególnie Komu GO zawdzięczamy? Bo zawdzięczamy MU bardzo wiele! Jesteśmy przecież świadomi (dobre słowo) że to nie nasi literalni rodzice w przerwie między jednym , a drugim pocałunkiem opracowali nam program sterujący do naszego "autopilota". Który jest następnie dokładnie odczytywany , dostarczając danych jak mają się rozwijać poszczególne organy.

....Gdyż ani obecny poziom genetyki na to jeszcze nie pozwala abyśmy pisali tak precyzyjne programy , ani wiedza naszych rodziców na ten temat (gdyż nie wszyscy są akurat genetykami).

Ale wracając do myślenia i do mózgu ,to następuje moment kiedy AUTOPILOT zaczyna przekazywać informacje do mózgu , które zaczynają Go pobudzać do myślenia na różne tematy związane z zaspokojeniem naszych życiowych potrzeb .

....My z kolei odczytujemy je jako - marzenia o czymś , pragnienia , zachcianki które mają nas poprowadzić do zaspokojenia tych wewnętrznych potrzeb (najlepszym przykładem mogą być nagłe apetyty kobiet w ciąży). Panie te czują smaka na coś - a realnie prośbę AUTOPILOTA-ORGANIZMU o jakieś minerały ,czy substancje odżywcze ,zawarte w tych produktach , podobnych przypadków jest całe mnóstwo .

....Czyli nadal nasze myślenie ,nie jest w pełni "nasze", a raczej stymulowane/inspirowane innymi czynnikami .

A w ogóle to nasze myślenie jest wypadkową - bagażu przemyśleń i doświadczeń , eonów istnień przed nami . Które są nam sukcesywnie udostępniane , w miarę naszego rozwoju, postępu i umiejętności właściwego skupiania się na najważniejszych w danym momencie tematach .
....Oraz osiągnięciu poziomu dojrzałości do zadawania właściwych pytań .

Myślę tak , a propos pytań , że ciekawe jest to nasze spontaniczne ich zadawanie , z przeświadczeniem że - znajdzie się KTOŚ znający odpowiedzi . I taki ktoś się zawsze znajduje , podobnie jak w tym powiedzeniu- " że gdy uczeń jest gotowy , nauczyciel , mistrz się znajdzie " .

....Ale najciekawsze jest to , skąd tak naprawdę bierze się nasza wiedza i wiedza w ogóle?
Przecież już dawno , to co poznajemy , co pojawia się i wzbogaca nasze życie i nasze poznanie , nazwano - ODKRYCIAMI .

Czyli idąc za ciosem - nie tworzymy praw i zależności rządzących światem i wszechświatem , tylko je ODKRYWAMY ! i po odkryciu zaczynamy z nich korzystać .
P0ZDRAWIAM {WIR)
0TWARCI 0K1
28-07-2008 15:29 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Można by przypomnieć znaną...myśl - "MYŚLĘ - WIĘC JESTEM"

Na zdaniu tym już Nieztzsche nie pozostawił suchej nitki - pokazał trzy błędy logiczne - dla nas, współczesnych, zdanie to ma tylko wartość historyczną, poza tym, merytorycznie, jest bełkotem przedszkolaka, który bawi się w filozofa.

> ... Pytania można by mnożyć , bo na przykład czy nasze procesy życiowe ( i w jakim stopniu) wiążą się z naszymi myślami (związane z naszą fizycznością /bądź duchowością)?

Po co mnożyć pytanie, na które odpowiedź jest oczywista? Nie znam nikogo, kto by wątpił, że odpowiedź brzmi: "tak, nasze procesy życiowe wiążą się z naszymi myślami silnie i bezpośrednio".

>czy za nasze myślenie odpowiedzialny jest mózg ?

Oczywiście że tak.

>pytanie tylko kto tym wszystkim steruje i skąd ?

Tym sterują geny, nauka to już opisała dość precyzyjnie

>Skoro już stwierdziliśmy że nie mózg

Oczywiście cała reszta wywodu, oparta na błędnych założeniach, jest kompletnie błędna

doku
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Można by przypomnieć znaną...myśl - "MYŚLĘ - WIĘC JESTEM"
>Na zdaniu tym już Nieztzsche nie pozostawił suchej nitki - pokazał trzy błędy logiczne -(...) jest bełkotem przedszkolaka, który bawi się w filozofa.

Co prawda już się Pan przedstawiał jako osoba, która nie cytuje, bo przecież skoro coś kiedyś czytała, to zrozumiała i wie, czyli jest Pan autorytetem sam dla siebie i Pańskie opinie są wyroczniami, ale takie proste uwagi typu, to jest bełkot, a tamto dawno obalone, są mimo wszystko niegrzeczną dziecinadą, a nie dyskusją (w dodatku w wątku o nazwie "Dialog z ..)

>>czy za nasze myślenie odpowiedzialny jest mózg ?
>Oczywiście że tak.

A ja mówię: oczywiście że nie (nie tylko).

>>pytanie tylko kto tym wszystkim steruje i skąd ?
>Tym sterują geny, nauka to już opisała dość precyzyjnie

Bardzo ciekawe, niby gdzie i kto, pewnie znowu Pan czytał i zapomniał gdzie.
Ja z kolei powiem, że gdzieś czytałem, że DNA jest tylko wzorcem do kopiowania białek i enzymów, a prawdziwy program życia w sensie komend dotyczących tego w co kiedy i jaka komórka ma się zamienić nadal jest nie wyjaśniony. Niektórzy wręcz twierdzą (łącznie ze mną), że niemożliwe jest by wszelkie programy zarządzające tak skomplikowaną strukturą jaką jest współzależny układ 100 bln komórek zmieścił się w DNA.
I co słowo za słowo, fajnie, nie.

>Oczywiście cała reszta wywodu, oparta na błędnych założeniach, jest kompletnie błędna

Brakuje tylko małego dopisku :"według Pana Dokowskiego"

pozdr. N.
29-07-2008 11:14 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>są mimo wszystko niegrzeczną dziecinadą, a nie dyskusją

najwyżej niezręcznością (za którą przepraszam)

>Ja z kolei powiem, że gdzieś czytałem, że DNA jest tylko wzorcem do kopiowania białek i enzymów, a prawdziwy program życia w sensie komend dotyczących tego w co kiedy i jaka komórka ma się zamienić nadal jest nie wyjaśniony. Niektórzy wręcz twierdzą (łącznie ze mną), że niemożliwe jest by wszelkie programy zarządzające tak skomplikowaną strukturą jaką jest współzależny układ 100 bln komórek zmieścił się w DNA.

To jest w wielu książkach, np. w "Rzece genów" (jeśli nie pomyliłemm tytułów). Gdy rozumie się mechanizm, to liczba 100 bln jest niczym - to tylko kilkadziesiąt podziałów komórek - a każda reaguje tylko na bodźce z najbliższego otoczenia, w zależności od nich uruchamiając lub blokując wybrane geny wg zakodowanych algorytmów. Są to prościutkie programy, które nic nie wiedzą o "zarządzaniu tak skomplikowaną strukturą jaką jest współzależny układ 100 bln komórek". Nie istnieje żadne "zarządzanie". Mechanizm i jego pochodzenie ściśle wyjaśnia teoria ewolucji, dlatego warto rozumieć tę teorię.

doku
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
#80
29-07-2008 11:14
dokowski


>>Ja z kolei powiem, że gdzieś czytałem, że DNA jest tylko wzorcem do kopiowania białek i enzymów, a prawdziwy program życia w sensie komend dotyczących tego w co kiedy i jaka komórka ma się zamienić nadal jest nie wyjaśniony. Niektórzy wręcz twierdzą (łącznie ze mną), że niemożliwe jest by wszelkie programy zarządzające tak skomplikowaną strukturą jaką jest współzależny układ 100 bln komórek zmieścił się w DNA.

>To jest w wielu książkach, np. w "Rzece genów" (jeśli nie pomyliłemm tytułów). Gdy rozumie się mechanizm, to liczba 100 bln jest niczym - to tylko kilkadziesiąt podziałów komórek - a każda reaguje tylko na bodźce z najbliższego otoczenia, w zależności od nich uruchamiając lub blokując wybrane geny wg zakodowanych algorytmów. Są to prościutkie programy, które nic nie wiedzą o "zarządzaniu tak skomplikowaną strukturą jaką jest współzależny układ 100 bln komórek". Nie istnieje żadne "zarządzanie". Mechanizm i jego pochodzenie ściśle wyjaśnia teoria ewolucji, dlatego warto rozumieć tę teorię.

Powiem wprost. Nie powinienem w ogóle z Panem rozmawiać, bo Pana logikę dokładnie już poznałem w wątku "Wszechświat czy zaprojektowany". Zdaję sobie także sprawę, że "nie przesadza się starych drzew". Pański światopogląd jest ukształtowany i nic go nie zmieni, bo chociaż człowiek może się uczyć do starości, to jednak musi chcieć i mieć potencjalne możliwości. Pan jakby jest zaskorupiony i nie podatny na nowoczesne myślenie. Ale może dla innych.

"Rzeka genów", to naiwna książeczka dla domorosłych ateistów, gdzie Dawkins przy pomocy tanich efektów pseudo-logicznych wciska swoją teoryjkę o "wszechmocnych genach". Podaje wiele porównań do głęboko przenikniętych inteligencją ludzką urządzeń i wmawia, że to powstało na skutek przypadku podpartego większą przeżywalnością. "Tituś bajduś", to nie Pan zrozumiał ewolucję a ja nie, tylko Pan dał się nabrać na sztuczki, rzekomo coś wyjaśniające, a ja się nie nabrałem. Pan chce by nie było żadnej odpowiedzialności człowieka przed Inteligencją wyższą i tak naciąga w umyśle wszystkie pozory, by oszukać własny rozum. To się oczywiście udaje, bo konstrukcja mózgu na to pozwala. Na szczęście każdy jest indywidualnością i myśli niezależnie. Ci co chcą wierzyć że TE jest faktem to wierzą, Ci co szukają prawdy, nie poparcia swoich pragnień, dostrzegą od razu, że Dawkins oszukuje. Może przykłady:

1. Str. 38
Cytat:
" Każda komórka ludzkiego ciała zawiera jakby ekwiwalent czterdziestu sześciu niesłychanie pojemnych taśm magnetycznych do zapisu danych w postaci cyfrowych symboli, które przewijają się przez, liczne pracujące równocześnie głowice czytników. W każdej komórce taśmy te - chromosomy - są nośnikami tych samych informacji, ale głowice odczytujące w różnych rodzajach komórek ustawione są na wyszukiwanie fragmentów danych odpowiednich dla ich wyspecjalizowanych zadań. To właśnie sprawia, że komórki mięśni różnią się od komórek wątroby. Nie ma żadnej metafizycznej siły sprawczej (....) . Życie to nic innego tylko bity, setki tysięcy bitów cyfrowej informacji."


On tylko w uproszczony sposób pisze o zasadzie działania komórki już istniejącej, ale robi to tak sprytnie, że naiwny ateista mniema, że Dawkins wytłumaczył skąd się biorą różne komórki, jak podejmowana jest decyzja i przekazywana komenda do utworzenia każdej ze 100 bln komórek. Podaje zasadę cyfrowego kodowania i odczytu informacji życia, a naiwny ateista widzi tu wyjaśnienie jak zapisywane są te programy. Dawkins to geniusz, ale nie intelektu ale iluzji. I tak jest w całej książce, obserwowane fakty pozornie logicznie, zamienia w "cuda ewolucji".
Albo to:

2. Str. 99
Cytat:
"Osa zachowuje się jak pralka automatyczna, której programator cofamy 100 razy na jedynkę i której jest obojętne, że za każdym razem pierze to samo pranie."


Osa zachowuje się jak pralka, pięknie tylko każdą pralkę ktoś zaprojektował, ktoś wykonał, ktoś ułożył program i połączył wszystkie elementy pralki w całość. Znowu mamy bezczelną sztuczkę. Osa jest tak głupia i mechaniczna jak pralka, więc powstała sama w drodze ewolucji, która też nie myśli, tylko działa automatycznie.
Głupota do kwadratu, "prościutka osa" - dla takich jak dokowski tak. Ale nie dla myślących przenikliwie i szukających prawdy.
Jeżeli dla Pana współdziałanie 100 bln komórek oparte jest na "prościutkich programach" i nie ma tam żadnego zarządzania, to tylko pogratulować samozadowolenia z posiadanej wiedzy, Dawkinsowi zaś, powinno się dać medal dla najlepszego iluzjonisty na świecie.

P.N.
29-07-2008 14:06 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Pan jakby jest zaskorupiony i nie podatny na nowoczesne myślenie.

Takie agresywne i niemerytoryczne misjonarstwo tutaj nie podziała.

>"Rzeka genów", to naiwna książeczka

Zawiera proste prawdy, łatwo je zrozumieć. Nazywanie ją "naiwna" może działać tylko na największych leni, ale na dłuższą metę ten typ misjonarskiej manipulacji nie ddziałą, bo w miarę upływu czasu coraz więcej ludzi przeczyta to lub coś podobnego i zrozumie, a wtedy wiara w Zegarmistrza mija jak strach, że Australijczycy pospadają na główkę.

>1. Str. 38
> Cytat:
" Każda komórka ludzkiego ciała zawiera jakby ekwiwalent czterdziestu sześciu niesłychanie pojemnych taśm magnetycznych do zapisu danych w postaci cyfrowych symboli, które przewijają się przez, liczne pracujące równocześnie głowice czytników. W każdej komórce taśmy te - chromosomy - są nośnikami tych samych informacji, ale głowice odczytujące w różnych rodzajach komórek ustawione są na wyszukiwanie fragmentów danych odpowiednich dla ich wyspecjalizowanych zadań. To właśnie sprawia, że komórki mięśni różnią się od komórek wątroby. Nie ma żadnej metafizycznej siły sprawczej (....) . Życie to nic innego tylko bity, setki tysięcy bitów cyfrowej informacji."

>On tylko w uproszczony sposób pisze o zasadzie działania komórki już istniejącej, ale robi to tak sprytnie, że naiwny ateista mniema, że Dawkins wytłumaczył skąd się biorą różne komórki

W innym miejscu równie prosto wyjaśnia (jest nawet przypisek redakcji, że upraszcza wywód, bo odpowiada on innej grupie organizmów, do której człowiek się nie zalicza) to, co Pan kłamliwie mu zarzuca, że tego nie robi - jak z jednej komórki powstają dwie różne komórki z aktywnymi różnymi genami.

>2. Str. 99
> Cytat:
"Osa zachowuje się jak pralka automatyczna, której programator cofamy 100 razy na jedynkę i której jest obojętne, że za każdym razem pierze to samo pranie."


>Osa zachowuje się jak pralka, pięknie tylko każdą pralkę ktoś zaprojektował

Zdanie wyrwane z kontekstu analogii - Dawkins nie próbuje przekonać czytelników, że osę zaprojektowano - ta analogia ilustrowała inną tezę - a mianowicie, jak głupi musiał być projektant, który zaprojektował osę, która 100 razy sprawdza sprawdzoną już norkę. To dowód na prawdziwość twierdzenia: "Jeśli kiedykolwiek istniał Projektant, to był strasznym tępakiem".

doku
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Jestem na prawdę zmęczony dyskusją z ludźmi zaskorupionymi w swych poglądach, nie mam zamiaru polemizować. Niech Pan zostanie przy swoim zdaniu. Tylko mała uwagą dla innych, którzy może coś zrozumieją:

>>Osa zachowuje się jak pralka, pięknie tylko każdą pralkę ktoś zaprojektował
>Zdanie wyrwane z kontekstu analogii - Dawkins nie próbuje przekonać czytelników, że osę zaprojektowano - ta analogia ilustrowała inną tezę - a mianowicie, jak głupi musiał być projektant, który zaprojektował osę, która 100 razy sprawdza sprawdzoną już norkę. To dowód na prawdziwość twierdzenia: "Jeśli kiedykolwiek istniał Projektant, to był strasznym tępakiem".

Tylko "tępy" Dawkins może przez takie analogie wciskać coś ludziom równie ograniczonym.

Nawet dziecko powinno wiedzieć, że istnieje coś takiego jak ekonomia, kompromis, użyteczność. Osa nie została zaprojektowana, by była odporna na głupkowate zabawy etologów. W przyrodzie nikt nie cofa jej zdobyczy sto razy do tyłu,gdy sprawdza stan norki, by musiała wykonywać 100 razy te same czynności przysuwania zdobyczy pod otwór.
Insynuowanie tępoty projektanta, bo osa działa jak automat, to dopiero jest mizeria umysłowa. Na świecie istnieją miliony gatunków owadów, człowiekowi nie udało się jak dotąd wytępić ani jednego gatunku, mimo, że walczy z wieloma, które nazywa szkodnikami.
Nazywanie Projektanta tępym, bo nie wyposażył osy w mechanizm zmiany decyzji gdy jakiś głupi etolog sprawdza jego zachowanie, to dopiero...( nie powiem co).
29-07-2008 15:23 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jestem na prawdę zmęczony dyskusją z ludźmi zaskorupionymi w swych poglądach

Biedny nabuczek! Tak się poświęca, tak bezinteresownie!

> Osa nie została zaprojektowana, by była odporna na głupkowate zabawy etologów. W przyrodzie nikt nie

To prosta natura, a nie jakiś projekt - przyroda taka właśnie jest - naturalna i niezaprojektowana. Projektanci, testerzy... to naiwne antropomorfizmy, potrzebne tym, którzy nie rozumieją praw przyrody.

A propos, tam gdzie są projektanci, tam są też testerzy - testowanie to nie są "głupkowate zabawy".Testy mogą wydawać się głupkowate tylko wtedy, gdy, jeśli istnieje Projektant, to jest bardzo głupi. Takie argumenty pogrążają głupiego Projektanta coraz bardziej.

>Nazywanie Projektanta tępym, bo nie wyposażył osy w mechanizm zmiany decyzji gdy jakiś głupi etolog sprawdza jego zachowanie, to dopiero...( nie powiem co).

Nie wstydź się, powiedz... "olśniewające"? "bluźnierstwo"?

Po tej polemice kreacjonista musi czuć się albo oświecony albo oburzony, albo (nie powiem co)

doku
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
Widzę, że do Pana nie można skrótami, bo szanse na zrozumienie spadają niewspółmiernie do okrojonych słów. Na szczęście to nie Pan jest docelowym odbiorcą moich wypowiedzi. Pana już "spisałem na straty". Żeby jednak ktoś nie pomyślał, że Pańskie argumenty odpierają moje, to wyjaśniam:

>> Osa nie została zaprojektowana, by była odporna na głupkowate zabawy etologów. W przyrodzie nikt nie..

Pisząc "w przyrodzie" miałem na myśli normalne środowisko życia os z rodziny grzebaczowatych, o których pisał Dawkins. A jeśli nawet testującego etologa przyjmiemy za część tej przyrody, nie zmienia to w niczym faktu, że podstawową cechą istot żywych jest przeżywalność. Gdyby nawet całe chmary etologów zaczęły łazić po siedliskach os i przeszkadzać im w spełnianiu tej funkcji i tak nie są najmniejszym zagrożeniem dla ich przeżywalności. Geniusz Projektanta jest górą.

>A propos, tam gdzie są projektanci, tam są też testerzy - testowanie to nie są "głupkowate zabawy".Testy mogą wydawać się głupkowate tylko wtedy, gdy, jeśli istnieje Projektant, to jest bardzo głupi. Takie argumenty pogrążają głupiego Projektanta coraz bardziej.

Z kolei "głupkowatość" etologów nie wynika z tego, że testują, bo to ich praca i do tego pożyteczna. Są natomiast głupi, gdy widząc, że owad zachowuje się jak automat, czyli coś zaprogramowanego, wyciągają wniosek o prostocie jego konstrukcji lub jeszcze gorzej, że to musiała zaprogramować działająca miliony lat ewolucja.

Jeśli już czepiasz się Pan inteligencji Projektanta, bo nie przewidział testów, to brakuje mi słów by oddać płytkość takich sądów.
Jeśli istnieje to wszystko przewidział, także ewolucjonizm. Ale dopiero byłby złośliwy, gdyby wprowadził do programu jakieś haczyki na naukowców i jakieś modyfikacje zachowania owadów poddawanych testom, w stosunku do ich normalnego życia.
To wnioski są idiotyczne z obserwacji owadów, cała reszta jest potwierdzeniem geniuszu Projektowania. Niech Pan jednak nad tym nie myśli i tak nie jest Pan w stanie zrozumieć. Przykro mi, ale "przetestowałem" już Pana wielokrotnie i wiem co mówię.

P.N.
29-07-2008 16:03 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> cała reszta jest potwierdzeniem geniuszu Projektowania.

Tylko geniuszu biologów, którzy zrozumieli proste mechanizmy i ich złożone konsekwencje. Gdy ktoś nie rozumie, skąd się wziął piorun, myśli że to Zeus przywalił.

>Niech Pan jednak nad tym nie myśli i tak nie jest Pan w stanie zrozumieć. Przykro mi, ale "przetestowałem" już Pana wielokrotnie i wiem co mówię.

Nie wie Pan niestety, wie Pan tylko, komu przywalić. Najlepiej ateistom.

doku
aniol (7 punktów)
>> Pan jakby jest zaskorupiony i nie podatny na nowoczesne myślenie.
>Takie agresywne i niemerytoryczne misjonarstwo tutaj nie podziała.

Witam , a gdzie jest wzorzec nowoczesnego myślenia i kto rozdaje uprawnienia do oceniania stopnia zaskorupienia? To próby znalezienia ewolucyjnych "dowodów" wymagają spędzania ,tak wiele czasu nad skorupami, ze nie dość że zaskorupiali staja się sami mający bezpośredni kontakt z skorupami, jak i ich czytelnicy(okazuje sie ze to niebezpieczne zajęcie).

"Rzeka genów", to naiwna książeczka
>Zawiera proste prawdy, łatwo je zrozumieć. Nazywanie ją "naiwna" może działać tylko na największych leni, ale na dłuższą metę ten typ misjonarskiej manipulacji nie ddziałą,
bo w miarę upływu czasu coraz więcej ludzi przeczyta to lub coś podobnego i zrozumie, a wtedy wiara w Zegarmistrza mija jak strach, że Australijczycy pospadają na główkę.

A typ misjonarskiej manipulacji (teorią zaledwie ewolucji- w dodatku nieudolna działa i ma sie dobrze , dopóki ludzie nie zaczną badać, a nie manipulować leniami ,nie sprawdzającymi dokładnie kto i dlaczego tak mówi i chcącymi wszelkimi sposobami potwierdzić jedynie założoną wcześniej tezę).

A o zegarmistrza proszę sie nie martwić -ma sie nieźle , a nawet nieźlej - w przeciwieństwie do niektórych zaskorupionych programowo, nie dostrzegających prostej logicznej zależności- ze jak jest zegarek to musi być i zegarmistrz światła może nieco purpurowy gdy widzi, jak obdarzone intelektem egzemplarze tak łatwo go marnotrawią na czcze dyskusje.

Nie mogąc zrozumieć prostej logicznej zależności- że skoro w prostym modelu zegarka wszystko jest tak zaprojektowane , aby chodziło jak w.. zegarku i zazwyczaj chodzi, to tak samo jest w mikro i makro świecie w których to- trzeba było uwzględnić o..niebo więcej zależności i je ze sobą ściśle według określonych zasad zharmonizować.
A przecież większość ewolucjonistów, nie umiałoby, ani zaprojektować , ani wykonać i konserwować prostego zegarka , a krytykuje - Zegarmistrza Całości, i jego osy, nie mogąc im narzucić swej woli mocą, swego intelektu, nie mogąc sie nijak porozumieć z..krewniakami.

>>Osa zachowuje się jak pralka, pięknie tylko każdą pralkę ktoś zaprojektował
>Zdanie wyrwane z kontekstu analogii - Dawkins nie próbuje przekonać czytelników, że osę zaprojektowano - ta analogia ilustrowała inną tezę - a mianowicie, jak głupi musiał być projektant, który zaprojektował osę, która 100 razy sprawdza sprawdzoną już norkę. To dowód na prawdziwość twierdzenia: "Jeśli kiedykolwiek istniał Projektant, to był strasznym tępakiem".

A jakim głupcem zatem musi być - osobnik , nie dostrzegający geniuszu mikroinżynieri skrzydeł i sposobu latania, czy oczu i aparatu sterującego - a skupia się tylko na specyficznym zachowaniu, nie wiedząc nawet do końca czemu ono służy .
Kimże zatem jesteś i jak wielka pycha i ego a jak małe człowieczeństwo w tobie że mianujesz sie samozwańczo sędzią w sprawach których nie rozumiesz - przemyśl i pracuj nad soba i swoimi kompleksami.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Kimże zatem jesteś i jak wielka pycha i ego a jak małe człowieczeństwo w tobie że mianujesz sie samozwańczo sędzią w sprawach których nie rozumiesz - przemyśl i pracuj nad soba i swoimi kompleksami.

Jestem prostym czytelnikiem książek naukowych i popularnonaukowych, dzięki którym zrozumiałem, że w przyrodzie nie ma żadnego geniuszu mikroinżynierii, ani żadnego innego - wystarczy troszkę więcej poczytać o przyrodzie, a widać jak na dłoni idiotyzm wielu konstrukcji z perspektywy zegarmistrza. To naprawdę nie jest takie trudne - przeczytać uważnie trochę książek o przyrodzie, żeby zobaczyć, że nic nie jest "jak w zegarku", że to nie jest zaprojektowane. To nie kwestia interpretacji, to kwestia samej wiedzy o organizmach żywych.

Rozśmieszyłeś mnie tą projekcją na temat kompleksów tak, że nawet Ci nie współczuję, chociaż wiem, że najbardziej zakompleksieni są ci, co nie czytają książek. Ostanie zdanie Twojego postu bardzo fajnie wpisuje się w stereotypy na temat jakości argumentów fanatyków religijnych... może zbyt fajnie, może Ty tylko tak udajesz fanatyka, żeby skompromitować moich adwersarzy, że niby wszyscy są tacy jak Ty? Troszkę przesadziłeś z tą stylizacją na inkwizycję.

doku
29-07-2008 13:46 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>bełkot, a tamto dawno obalone, są mimo wszystko niegrzeczną dziecinadą, a nie dyskusją

Trzy argumenty Nietzschego są doskonałym przykładem racjonalnej krytyki błędnego filozofowania.

1. W zdaniu "myślę" mamy podmiot - Ja. Zdania tego nie wolno więc użyć jako założenia do dowodu tezy, "ja jestem". Istnienie Ja jest założeniem, nie wnioskiem.

2. W zdaniu mamy pomylenie wnioskowania z zasadą przyczynowości w świecie. Ponieważ w rzeczywistym świecie zasada przyczynowości nie istnieje (jest tylko kategorią postrzegania), więc nie można słówkiem "więc" wprowadzać do świata reguł wnioskowania tak, żeby udawały one zasadę przyczynowości - zdanie wcale nie dowodzi rzeczywistego istnienia, dowodzi jedynie urojenia.

3. W końcu samo wnioskowanie jest błędne po prostu: "jestem" jest wnioskiem nieuprawnionym - od myślenia do istnienia nie prowadzi nic, żaden ciąg argumentów.

Jedynym pewnikiem jest, że "myśli się".

doku
otwarty (98 punktów)
>>Można by przypomnieć znaną...myśl - "MYŚLĘ - WIĘC JESTEM"
>Na zdaniu tym już Nieztzsche nie pozostawił suchej nitki - pokazał trzy błędy logiczne - dla nas, współczesnych, zdanie to ma tylko wartość historyczną, poza tym, merytorycznie, jest bełkotem przedszkolaka, który bawi się w filozofa.

Drogi kolego- nie chodziło mi o zasłanianie się przemyśleniami innych myślicieli, tylko w miarę samodzielne argumenty autorskie, przemyślane .
Czy skoro "Myślę więc jestem " ma związek z myśleniem, o sobie i nie tylko, to gdy nie myślałeś , albo nie myślisz to nie istniejesz, albo nie istniałeś , i czy istnienie jest wypadkową myślenia , czy myślenie jest wypadkowa istnienia? (tylko spokojnie , nie pochopnie , bez ..przemyślenia )

>> ... Pytania można by mnożyć , bo na przykład czy nasze procesy życiowe ( i w jakim stopniu) wiążą się z naszymi myślami (związane z naszą fizycznością /bądź duchowością)?
>Po co mnożyć pytanie, na które odpowiedź jest oczywista? Nie znam nikogo, kto by wątpił, że odpowiedź brzmi: "tak, nasze procesy życiowe wiążą się z naszymi myślami silnie i bezpośrednio".

Na pewno jeszcze podobnie jak my wszyscy ..też nie znasz wszystkich , a z kolei wśród tych których znasz, panuje typowo religijna wręcz hermetyczność na ..innowiercówi innomyślicieli- którzy mogli by zasiać niezdrowy niepokój w główkach , bądź serduszkach , i nie wypowiadaj się autorytatywnie za wszystkich, ani za nikogo(bez uzgodnienia tego z wszystkimi i z nikim ).
>>czy za nasze myślenie odpowiedzialny jest mózg ?
>Oczywiście że tak.

Otóż proszę po/myśl spokojnie - o co było pytanie i w oparciu o co , odpowiadasz na nie ?

Albo czym są myśli i na ile są naprawdę tylko nasze? Oraz skąd się biorą ?(nie dokąd przychodzą i skąd później wychodzą - np. "...przyszło mi do głowy..." -skąd?

...Odpowiedzi na te pytania są wbrew pozorom bardzo ważne i mimo że na co dzień nie zaprzątają nam głowy do tego stopnia , abyśmy nie mogli funkcjonować . To jednak przy głębszej analizie robią się co najmniej intrygujące i interesujące .

...Na przykład , kontynuując wątek myślenia - czy za nasze myślenie odpowiedzialny jest mózg ?
Przecież gdy zaczynamy (się rozwijać) począwszy od pierwszej komórki , która się umiejętnie dzieli według , bardzo dokładnego PROGRAMU. W czasie gdy do ukształtowania się mózgu jest jeszcze bardzo daleko (miliony komórek -które zresztą też muszą bardzo szczegółowo się rozwijać i kształtować aby ten mózg wytworzyć)? Ale przecież skoro jest realizowany- to znaczy że Ten Program ISTNIEJE , pytanie tylko kto tym wszystkim steruje i skąd ?

Sam już nie wiem czy to przejaw .. braku szacunku, czy zrozumienia czytanego tekstu , na który odpowiedź nie była limitowana czasem, więc można ją było spokojnie i rzetelnie przygotować.
Nic tu nie jest takie znów oczywiste - gdyż mówimy o okresie gdy -MóZGU- jeszcze nie ma , a istota sobie spokojnie żyje i całkiem ..zmyślnie rozwija .
>>pytanie tylko kto tym wszystkim steruje i skąd ?

>Tym sterują geny, nauka to już opisała dość precyzyjnie
>>Skoro już stwierdziliśmy że nie mózg
>Oczywiście cała reszta wywodu, oparta na błędnych założeniach, jest kompletnie błędna

Niestety (albo może stety) najnowsze badania wcale tak nie twierdzą, jakoby wszystkim sterowały geny(aczkolwiek zapis genowy też sam w sobie jest intrygujący- gdyż jest bardzo przemyślanym zapisem, którego zazwyczaj nie dokonują wykorzystując swoje mózgi w chwili uniesienia nasi rodzice tuż przed spełnieniem , zastanawiając się , co by nam tu jeszcze przekazać i o niczym jak to ma wielu w zwyczaju, nie zapomnieć ). Choć nie można zarazem, z cała pewnością powiedzieć że w .. tym czasie , o niczym nie myślą.
Zachęcam serdecznie do ..przemyślenia tych tematów, pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>nie wypowiadaj się autorytatywnie za wszystkich, ani za nikogo(bez uzgodnienia tego z wszystkimi i z nikim

E tam, to się zawsze może zdarzyć

>czym są myśli

Danymi krążącymi w umyśle, który jest ich świadom

>na ile są naprawdę tylko nasze?

Na 99%.

>skąd się biorą ?

Z reakcji mózgu na bodźce płynące zarówno z wewnątrz jak i zewnątrz

>...Odpowiedzi na te pytania są wbrew pozorom bardzo ważne i mimo że na co dzień nie zaprzątają nam głowy do tego stopnia

Nie zaprzątają, bo są zbyt łatwe, nikt na siłę nie robi tajemnicy z oczywistości. Ja to nazywam na swój użytek "intelektualną grafomanią".

>jednak przy głębszej analizie

poglębiam analizę, pogłębiam... chyba jednak 98%

>robią się co najmniej intrygujące i interesujące

dla mnie wciąż nuda

>...Na przykład , kontynuując wątek myślenia - czy za nasze myślenie odpowiedzialny jest mózg ?

Oczywiście

> Ten Program ISTNIEJE , pytanie tylko kto tym wszystkim steruje i skąd ?

To DNA kieruje nami z wnętrza każdej komórki i z wnętrza komórtek naszych symbiontów - głównie bakterii. Ale to nie jest mózg, to nie jest myślenie. Nie myl myślenia mózgowego z prostymi mechanizmami sterowania przez DNA, RNA i białka. Program to nie myślenie.

>Sam już nie wiem czy to przejaw .. braku szacunku, czy zrozumienia czytanego tekstu , na który odpowiedź nie była limitowana czasem, więc można ją było spokojnie i rzetelnie przygotować.

To złudzenie, czas prawie zawsze jest limitowany, pośpiech i niezręczności są nieuniknione.

>najnowsze badania wcale tak nie twierdzą, jakoby wszystkim sterowały geny

Oczywiście, że nie wszystkim, szczególnie nie sterują tym, w którym kierunku biegną nasze myśli.

doku
otwarty (98 punktów)
Witam i powiem szczerze że - zostałem miło zaskoczony ( a to już niewątpliwie postęp ), że tak powiem , lekkością stylu i swobodą - tak trzymać , nie bić piany tylko dyskutować , uzupełniać , rozważać, analizować , no i.. odrobina dziegciu - NA TEMAT, nie tuż obok.

Ale nie oczekuję za wiele, w zasadzie nie nastawiam sie na oczekiwanie , nastawiam się na obserwację i na odbiór , oraz zrozumienie do czego zmierza mój rozmówca, i dlaczego, oraz jaki jest sposób jego rozumowania i w obronę jakich tez wpompuje
całą swoją energię.
*Bo widzę że w dociekanie prawdy i poszukiwanie zrozumienia nowego,się nie bawi.

*Podobnie jak i nie odpisuje na niewygodne fragmenty wypowiedzi i zadane pytania.

*To trochę tak jak z tym udowadnianiem wszystkim naraz pojedyńczo że masło jest o wiele zdrowsze niż margaryna -bądź odwrotnie ,zależnie kto i ile zapłacił

*Wówczas jak spod ziemi wyrastają całe zastępy autorytetów skłonnych się podpisać
pod odpowiednim wnioskiem.

*Trochę podobnie rzecz się ma ze skrajnym wegetarianizmem
,czy -mięsożerstwem,tłustożerstwem, czy też zaskorupiałym ateizmem-ewolucjonizmem, podpierającym się dla dodania sobie powagi laską..."naukowości"z bożej łaski ,czy kontrpropozycją, AUTORSKO-kreacyjną ,która to argumenty swoje opiera nie na -udawaniu że nauki nie ma ,tylko wykorzystując jej zdobycze stara się, >otwierać< swą skorupkę na możliwość rozszerzania zarówno swego zrozumienia świata w którym żyją jak i lepszego korzystania z praw nim rządzących a wcześniej dla nas precyzyjnie
zaprojektowanych.
Z poważaniem ,pozdrawiam państwa.(WIR)otwarci.ok1
proracjonalna_łowczyni_trolli_zablokowana
>Dialog ateisty z religijnym może polegać np. na tym, że ateista prowokuje: "spróbuj >mnie nawrócić", sam jednak nie może próbować nawracać religijnego na ateizm.

Ma Pan rację,ważny jest dialog i szacunek,Również dla kleru.
Zaiste czytając to forum dowiedziałam się że faktycznie boga nie ma,a zwłaszcza katolickiego....
27-07-2008 14:11 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Ma Pan rację,ważny jest dialog i szacunek,Również dla kleru.
To prawda - szanować należy każdego i nie przypisywać mu złych intencji. Chyba, że te złe intencje są aż nadto widoczne, a czyny mówią same za siebie...

>Zaiste czytając to forum dowiedziałam się że faktycznie boga nie ma,a zwłaszcza katolickiego....
Droga Krysiu, żadnego boga nie ma.
Wszystkich traktujemy jednakowo.

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
jimmy_88gno (1653 punktów)
Aby szczerze szanować kler, moja percepcja musiałaby zostać nieco przytłumiona. Aby robić to publicznie, sztucznie, politycznie, kulturalnie - moja szczerość mi na to nie pozwala.
Patty Matheson (2087 punktów)

   Ateizm jest alternatywą dla różnych wiar i religii, z tym że nie równocenną. Istnieje taka opcja jak "nawracanie na ateizm", bowiem po odrzuceniu religii i wiary wierzący będzie ateistą. Ateizm nie jest pozytywny, nie niesie ze sobą konstruktywnych treści. Nie trzeba wysiłku, żeby nie wierzyć w bogów, null. Ale można wierzyć, można też nie wierzyć, i można między tymi opcjami się "nawracać".
   To jak stan zdrowia i choroby. Zdrowie jest negatywne, to brak choroby, jakiejkolwiek. Nie wymaga działań. Ale jest alternatywnym stanem.
   Zresztą, z małżeństwem jest tak samo. Można się ożenić z Kasią, Anią, Zosią, można zostać kawalerem, nie podejmować działania. Ale można z jednego stanu w drugi przejść.

   Dlatego uważam, że można przekonywać ludzi do ateizmu, choć oczywiście słowa "misjonarz", "nawracanie" śmierdzą kościelną stęchlizną. Niezależnie od tego, ateizm nie jest ideologią, nie jest niczym kreatywnym. Może się takim wydawać, ponieważ "powstał" jako sprzeciw wobec nieznającej granic kreatywności twórców religii i wierzeń teistycznych, na co wskazuje jego nazwa; jednak każdy chyba przyzna, że ateizm jest stanem naturalnym, niewymagającym akcji. Gdyby nie religie, nikt by o ateizmie nie mówił, choć każdy by był w istocie ateistą!

   Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ateizm nie jest pozytywny, nie niesie ze sobą konstruktywnych treści. Nie trzeba wysiłku, żeby nie wierzyć w bogów, null. Ale można wierzyć, można też nie wierzyć, i można między tymi opcjami się "nawracać".
>   To jak stan zdrowia i choroby. Zdrowie jest negatywne, to brak choroby

Takie myślenie dzisiaj jest już archaiczne. Definicja zdrowia się zmieniła. Dzisiaj zdrowie medycy definiują jako kombinację kilku atrybutów, które, gdyby przypisać im wartość liczbową, można z pojęciem zdrowia powiązać prostą proporcjonalnością - im większa jest suma wartości tych atrybutów, tym lepsze zdrowie. Różnie się definiuje te atrybuty, ale zwykle chodzi takie jak: siła, uroda, sprawność, odporność, elastyczność, otwartość, szczęśliwość, samopoczucie, dobrostan itp.

Np. atrybut zwany "odpornością" definiuje się tak mniej więcej: "człowiek ma wysoką wartość odporności wtedy i tylko wtedy, gdy w sytuacji zachorowania stosunkowo szybko i bez większych szkód zwalcza chorobę". Aby nową definicję zdrowia skontrastować ze starą, którą przytoczyłeś, sformułuję zdanie brzmiące dla Ciebie pewnie jak paradoks:

"Jeżeli zdrowy człowiek jest chory, to sprawniej zwalcza chorobę niż człowiek niezdrowy w takiej samej sytuacji". Zauważ, że wg nowej definicji "zdrowia", słowo "chory" nie jest przeciwieństwem "zdrowy".

Oczywiście jeśli patrzy się na pojęcie "ateizmu" formalnie z pozycji słownika wyrazów obcych, to wydaje się, że nie może jego znaczenie ewoluować tak, jak pojęcie zdrowia, gdyż sama formalna budowa słowa "ateizm" na to nie pozwala. Ale przecież my - racjonaliści - nie jesteśmy tylko formalistami, potrafimy też myśleć na tyle jasno, żeby dostrzec pozytywy we współczesnym rozumieniu ateizmu.

Ateizm współczesny implikuje np. uznawanie teorii ewolucji i praw kwantowych fizyki za podstawę adekwatnego światopoglądu i za podstawę paradygmatu naukowości. Ateizm współczesny implikuje uznawanie Praw Człowieka i Obywatela za fundament systemu organizacji społeczeństwa, który nazywamy państwem prawa. Ateizm współczesny implikuje uznawanie za fundament etyki przyrodzonej godności człowieka jako najwyższej wartości moralnej.

Zauważ, że nawet słownikowa definicja: "pogląd odrzucający wiarę w Boga i przeczący istnieniu wszelkich sił nadprzyrodzonych" mówi nam implicite, że nie jest to czysto formalne zaprzeczenie negatywne, ale że niesie ono w sobie pozytywne wskazanie na istnienie sił nienadprzyrodzonych, których zrozumienie dopiero pozwala odpowiedzialnie zadeklarować postawę ateistyczną.

doku
20-08-2008 00:02 
 Ocena 1 na 1
Crassus (52 punktów)
Zgadzam się z przedmówcą, chciałbym nieco rozszerzyć ten wątek tematu. Wydaje mi się że "ateistami" w pełnym tego słowa znaczeniu jesteśmy tylko na początku "nawrócenia" - z przyczyn kulturowych. Każdy z nas prawdopodobnie został wychowany w religii chrześcijańskiej, żeby się stać ateistą (w sensie pozytywnym), musiał się stać ateistą w sensie negatywnym. Musiał po prostu odrzucić wiarę w Boga, aby móc szukać pozytywnego światopoglądu. Ateista w sensie dosłownym to ktoś kto definiuje się poprzez negacje religii chrześcijańskiej(w naszym kręgu kulturowym) i wtedy to oczywiście pojęcie negatywne. Ale ateista może być też pojęciem pozytywnym (pojęcie to jest stosowane przez wygode), wtedy kiedy definiuje swój światopogląd poprzez pozytywne określenia, a nie negacje jakiś stanowisk światopoglądowych. Nie mogę się więc zgodzić w to co pisał nabuko, że ateizm to też religia. Religia składa się z kultu i wiary. Ateizm nie ma ani jednego ani drugiego.

Pamiętam jak stawałem się ateistą, czułem się poza marginesem, przejawiałem chęć do polemiki aby udowodnić innym swoje racje. Cały czas odnosiłem swoje poglądy do religii chrześcijańskiej. Ale po jakimś czasie to przeszło. To tak jak odejście ze szkoły, albo z pracy. Przez jakiś czas czujesz się jeszcze częścią tej szkoły, mówisz że ja już tu nie pracuje, nie jestem pracownikiem tej firmy, ale później już przestajesz się do tego odnosić. Odniesienie się do tych kwestii przestaje być konieczne. Każdy z nas chodził do podstawówki, i to jego podstawówka kiedyś była dla niego mniej lub bardziej ważna ale to już przeszło, już nigdy nie będzie jej uczniem, i nie musi za każdym razem się odnosić do tego faktu. Tak jak nie trzeba się określać że jestem niewędkarzem. Nie łowie ryb i nigdy tego nie robiłem i określenie się takim mianem jest idiotyczne. Tak samo jak określenie się mianem ateisty(w sensie dosłownym), abuddystą, nierosjaninem.

Dlatego uważam że nie powinno się tworzyć terminów określających ludzi których potocznie nazywamy ateistami.
Zawsze będzie trzeba się bowiem odnieść do religii a to jest idiotyczne. Moje poglądy i np. mojego poprzednika mogą być zupełnie inne a akurat łączy nas to że nie potrzebujemy w swoim poglądzie o świecie hipotezy istoty wyższej. Nasze poglądy polityczne, moralne, gospodarcze czy sportowe mogą być zupełnie inne. Po co więc grupować pojęcie którym się nas określa wokół religii? To tak jakby nas nazwać akolumbijczykami. Kolumbijczycy gdzieś sobie żyją (pewnie w Kolumbii i Panamie ale czy to znaczy że ja mam się określać względem ich. Tak samo tutaj, są Teiści ale po co mam się określać jako ich negacja.

Pozdrawiam

dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Po co więc grupować pojęcie którym się nas określa wokół religii? To tak jakby nas nazwać akolumbijczykami.

Mam jedno zastrzeżenie. Gdybyśmy dzisiaj ukuwali nowe nazwy na te pojęcia, wtedy przyznałbym Ci rację bez zastrzeżeń. Jednak nie mogę bez komentarza pozostawić porównania pojęcia starego z pojęciem wymyślonym na poczekaniu, ponieważ domorosła etymologia nie zawsze sprawdza się w odniesieniu do starych pojęć.

Ale w ogólności ideę popieram. Powinniśmy może ukuć nowy termin na "pogląd odrzucający wiarę w siły nadprzyrodzone", który by nie dublował pojęć znaczących już coś innego (materialista, scientysta)

doku
20-08-2008 17:38 
 Ocena 1 na 1
Crassus (52 punktów)
>> Po co więc grupować pojęcie którym się nas określa wokół religii? To tak jakby nas nazwać akolumbijczykami.
>Mam jedno zastrzeżenie. Gdybyśmy dzisiaj ukuwali nowe nazwy na te pojęcia, wtedy przyznałbym Ci rację bez zastrzeżeń. Jednak nie mogę bez komentarza pozostawić porównania pojęcia starego z pojęciem wymyślonym na poczekaniu, ponieważ domorosła etymologia nie zawsze sprawdza się w odniesieniu do starych pojęć.

Nie tworzyłem nowych pojęć, to był przykład paradoksalności negatywnego określania się.

>Ale w ogólności ideę popieram. Powinniśmy może ukuć nowy termin na "pogląd odrzucający wiarę w siły nadprzyrodzone", który by nie dublował pojęć znaczących już coś innego (materialista, scientysta)
>
doku


Nie zrozumiałeś mnie. Po co jakiekolwiek określenia? Jeżeli cały naród wędkuje a my nie to nie musimy się przecież określać jako "niewędkarze". Po co to? Określenie było nam potrzebne (tak mi się wydaje w każdym razie) w momencie "nawrócenia" a teraz chyba takiego określenia nie potrzeba. Tak samo jak teista jest pojęciem które w sobie zawiera bardzo wiele światopoglądów, tak samo ateista(bądź też jakiś nowy termin) jest tak naprawdę terminem bardzo rozległym. Ateiści (lub nowy termin) nie mają jednolitego światopoglądu i wcale mieć nie muszą. Dlatego uważam że wymyślanie terminu zastępczego uważam za niepotrzebne, tak samo jak stosowanie terminu ateista. Nie wiem czy jasno się wyraziłem, bo są to dość skomplikowane rzeczy, ale mogę rozwinąć niezrozumiałem kwestię.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nie tworzyłem nowych pojęć

Dla mnie "akolumbijczyk" jest nowe.

> to był przykład paradoksalności negatywnego określania się.

Formalnie nie ma paradosku, gdyż porównałeś pojęcie nowe z pojęciem starym, stosując domorosłą etymologię, która działa w ogólności tylko w odniesieniu do pojęć nowych. Znaczenia pojęć już funkcjonujących w zasadzie nie można wyprowadzać ze znaczenia składników, gdyż takie pojęcia mają już często swoje prawdziwe znaczenie. W szczególności przedrostek a- nie wyklucza sensu używania słów z tym przedrostkiem tylko dlatego, że domorosła etymologia mówi nam, że jest to "negatywne". W rzeczywistości wiele słów z przedrostkiem a- ma także pozytywną wartość znaczeniową.

Ja np. identyfikuję się z tymi pozytywnymi treściami pojęcia "ateizm", których istnienie sam potwierdziłeś.

>uważam za niepotrzebne, tak samo jak stosowanie terminu ateista

Z taką koniunkcją zgodzić się nie mogę, chociaż doskonale rozumiem Twoje stanowisko - dla mnie byłoby to zbytnie zubożenie naszego języka.

doku

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365