Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawicowy czy lewicowy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
13-08-2008 15:44dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Prawicowy czy lewicowy?
Ocena 1 na 1
Ponieważ w bardzo już ciężkim wątku powstała dywagacja na ten temat, ponieważ jeden z dyskutantów nie chciał dywagować, ponieważ zaproponowałem otwarcie nowego wątku, ponieważ otrzymałem za ten post ważnego dla mnie plusa,

pozwalam sobie przenieść ważny moim zdaniem temat tutaj (cytuję):

"Może więc warto otworzyś nowy wątek. którym można by podawać przykłady konkretnych idei, wraz z nazwą, czy są one "lewicowe" czy "prawicowe".

>pełne zatrudnienie

To jest zła idea, dlatego nazywam ją "lewicową".

> walka z biedą

To też jest zła idea i wcale nie mam na myśli prowadzenie walk z biednymi. Złem np. jest program dawania biednym tyle pieniędzy, żeby nie byli już biedni. Nie można walczyć z biedą, bo bieda bywa często sprawiedliwym stanem, na który niektórzy ludzie zasługują". (koniec cytatu)

Czy jest możliwe, żeby w kręgu PSR powstała nasza - racjonalna - definicja pojęć "lewicowy", "prawicowy"? Zamiast nazywać z góry, jak to zrobiłem, pewne idee dobrymi lub złymi, można by podejść odwrotnie. Zdefiniować precyzyjnie jakąś ideę, nie oceniać jej w kategoriach etycznych, ale zgodnie przypisać jej nazwę "prawicowa" lub "lewicowa".

Zauważcie, że nie każda idea, którą uda się dobrze zdefiniować, dostanie od nas etykietkę jedną z tych dwóch. Ale zbór idei, które by dostały od nas zgodnie taką etykietkę, byłby dla nas podstawą naszego rozumienia "prawicy" i "lewicy".

Jeżeli wykonamy tę pracę, to zrobimy ważną rzecz dla Polki - partiom trudniej będzie wprowadać w błąd wyborców poprzez udawanie lewicy (prawicy), aby przyciągnąć lewą (prawą) część elektoratu.

Proponuję zacząć od idei najprostszych, wyrażanych w postaci przeciwieństw. Przykładowo.

1. Idea nacjonalizacji jest lewicowa, prywatyzacji - prawicowa
2. Podatku progresywnego jest lewicowa, liniowego - prawicowa
3. Podwyższanie podatków jest lewicowe, obniżania - prawicowe
4. Obowiązkowe ubezpieczenia - lewicowe, dobrowolne - prawicowa
5. Parlament jednoizbowy - lewica, dwuizbowy - prawica
6. Referendum nad ustawą - lewica, ustawa ważniejsza - prawica
7. Pomoc socjalna - lewica, działalność charytatywna - prawica

Zapraszam do dyskusji i wydłużania listy
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

cezar (256 punktów)
Żyjemy w czasach w których lewica i prawica staje się jednością. Być może nie należy dziś dzielić, ale szukać wspólnego kompromisu. Lewcia poniosła totalną klęskę w kwestiach ekonomicznych, prawica w kwestiach światopoglądowych. Dziś członkowie niemieckiej prawicy CDU rozdają prezerwatywy, prawicowy Sarkozy raczej nie jest zbytnio wierzący, nikt dziś ani w UMP ani w CDU czy PO nie potępi homoseksualizmu. PO rozważało wprowadzenie in vitro, jeżeli w Hiszpani do władzy dojdzie prawica to nikt nie będzie na życzenie Kościoła zmieniał to co wprowadził Zapatero. Generalnie chcę tu pokazać, że dziś prawica nie postawi wyżej wiary niż nauki gdyż zdaje sobie sprawę, że ludzie są zbyt świadomi. To samo tyczy się lewicy. Blair, Clinton, Kwaśniewski a więc poważni politycy lewicy doskonale dziś zdają sobie sprawę, ze nie ma alternatywy dla wolnego rynku. Dalatego też w Europie ( USA to jest zupełnie inna bajka), nie ma znaczenia czy rządzi prawica czy lewica gdyż generalnie wszystkim dziś chodzi o to samo. Może to trochę cyniczne, ale ludzie są dziś zbyt świadomi , żeby umierać za idee. Dogmatycey zarówno prawiowi jak i lewicowi są już nikomu nie potrzebni. Niewątpliwie to jest fenomen Europy, fenomen kompromisu i rajconalnośi, wyraz dostrzeżenia i docenienia wspólnych wartości. Pozostają tradycyjne różnice, które są akcentowane teoretycznie lub populistycznie, natomiast praktyka pokazuję, że wszystko zmierza do komromisu na rzez większej wolności ekonomicznej i światopoglądowej, co niewątpliwie prowadzi do dobrobytu i budowy społeczeństwa otwartego. Oczywiście ktoś może mi zarzuić, ze nie ma kompromisu, gdyż przecież istnieje i Roman Giertych i Sławomir Sierakowski. Oczywiście można przymomnieć o takich postaciach, ale należy tez przyjrzeć się jakie poparcie w Parlameńcie Europejskim mają nacjonaliści czy radykalna lewica. Nie wypowiadam się na temat PISu, gdyż jest to partia megapopulistyczna ani prawica, ani lewica i zrobi wszystko pod publikę. W skali europejskiej tego typu populiści są jednak w mniejszości. Myślę, ze dziś nie ma zanaczenia czy ktos jest prawiowy czy lewicowy, rozsądni ludzie zacieraja się, gdyż po prostu widzą swoje błędy a fanatyzm jest im obcy.
14-08-2008 11:22 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Żyjemy w czasach w których lewica i prawica staje się jednością. Być może nie należy dziś dzielić, ale szukać wspólnego kompromisu.

Tym bardziej potrzebne jest uporządkowanie pojęć. Na bazie słów, które nie wiadomo co znaczą, trudno się porozumieć. A złym pomysłem (i niewykonalnym) jest zubażanie języka poprzez eliminowanie z niego powszechnie używanych słów. Cały Twój post odieram jako zachętę (niezamierzoną), że trzeba zrobić to, co zaproponowałem.

doku
cezar (256 punktów)
O takich pojęciach jak prawica czy lewica trzeba zapomnieć. W ten sposób zabierzemy broń radykałom i populistom. Tak naprawdę to w ich interesie jest dyskusja co jest bardziej prawicowe co lewicowe. Oni stwiają pojęciową poprzeczke do której wszyscy muszą sie dostosować i dzięki temu mają polityczną egzystencję. Tam gdzie jest dużo pojęć tam jest łatwiejsza manipulacja. Należy zastanowić się co należy zrobić w Polsce, aby takie słowa jak umiar, zgoda, kompromis , centrum, rezygnacja z pewnych postulatów dla wyższego dobra stały się dla Polaków pewnym punktem odniesienia.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>O takich pojęciach jak prawica czy lewica trzeba zapomnieć.

Niewykonalne - dla racjonalisty postulat bez wartości

doku
cezar (256 punktów)
>>O takich pojęciach jak prawica czy lewica trzeba zapomnieć.
>Niewykonalne - dla racjonalisty postulat bez wartości

Wykonalne . Miejmy jeden cel, bądźmy w wielu organizacjach, czy to lewicowych czy prawiowych. Jak Sarkozy i Blair. Jeden prawicowiec, drugi lewak. Obydwaj robią to samo. Nie można oficjalnie ogłosić,że nie ma różnicy między lewicą i prawicą, bo wtedy nie wygra się wyborów. Ofijalnie nalezy pogłębiać różnice tylko i wyłącznie na cele populistyczne, nie ma zaś sensu toczyć tego typu teoretycznych sporów, które w okresie przełomu powrócą do tradycyjnych podziałow. Idzmy za rzeczywistością, a nie pojęciami a priori. A rzeczywistość pokazuje, ze takie projekty są wykonalne i należy zacząć realizować je w Polsce.
Oficjalnie podział istnieje dal mniej świadomego elektoratu, zastanów się ucziwie czy chcąc wprowadzić Polskę na drogę wolnści ekonomicznej i światopoglądowej nie będzie Tobie wygodniej robić tego bez wcześniejszych zobowiązań ideologicznych? Wydaje mi się, że im bardziej zazniemy zacierać te pojęcia tym społeczeństwo stanie się bardziej świadome realnych celów do których należy dążyć.
Anarchista
Dobra - ale Ty proponujesz technokratyczne spojrzenie na politykę. Jest to tylko jedna z możliwych perspektyw patrzenia na tę sprawę. Inną jest teoria konfliktu, która za najważniejsze uznaje możliwość artykulacji i realizacji potrzeb poprzez walkę polityczną. Pozdrawiam!
almanzor (341 punktów)
>>Żyjemy w czasach w których lewica i prawica staje się jednością. Być może nie należy dziś dzielić, ale szukać wspólnego kompromisu.
>Tym bardziej potrzebne jest uporządkowanie pojęć. Na bazie słów, które nie wiadomo co znaczą, trudno się porozumieć. A złym pomysłem (i niewykonalnym) jest zubażanie języka poprzez eliminowanie z niego powszechnie używanych słów. Cały Twój post odbieram jako zachętę (niezamierzoną), że trzeba zrobić to, co zaproponowałem.
>

Uważam, że masz rację. Prawica / Lewica to pojęcia bardzo często używane w Polsce i nadużywane. Google hasła te zlicza odpowiednio Lewica 1,870,000, Prawica 910,000 wyszukanych artykułów. Świadczyć to może o dużo większym oddziaływaniu populistycznym wyrazu "Lewica" wśród tych pozornie równoważnych znaczeniowo określeń. Wykorzystują to politycy tzw "lewicy".

W Wikipedii też nie ma rozsądnie uzgodnionych definicji tych pojęć ani nawet uzgodnionego znaczeniowo zbioru czynników pojęcia te odróżniających.

Postawę Cezara twierdzącego, że Prawica i Lewica to jedność oceniam jak chowanie głowy w piasek. Problem nierozumienia tych różnic istnieje! I można by tutaj chociaż spróbować wziąć tego byka za rogi.
almanzor (341 punktów)
> ...Być może nie należy dziś dzielić, ale szukać wspólnego kompromisu.

A tu się z Tobą zgadzam. Niestety plusa po postawionym już minusie system mi nie przyjmie ).
Nie przeszkadza takiemu działaniu o wspólne myślenie i działanie troska o formalne zdefiniowanie popularnych dosyć pojęć.
Anarchista
Przede wszystkim nie da się przeprowadzić takiego podziału bez wcześniejszego wydefiniowania pojęć "prawica" - "lewica" w sposób niebudzący wątpliwości. To byłoby możliwe gdybyśmy oparli się na tekstach źródłowych, ale nie jestem kompetentny do przeprowadzenia takiej analizy, więc chyba nie ma sensu rozmawiać o naszych wyobrażeniach. Bo czy, drogi Dokowski, wystarczająco pisma Marksa, Bakunina, Kropotkina, Stirnera czy Spoonera znasz, by się autorytarnie na ich temat wypowiadać? Czy znana Ci jest historia idej politycznych? Bo mi nie - więc najpierw może zaproponuj jakąś metodologię przyszłych rozważań? Żeby zaprezentować jakie stanowi to problem rozważę to co zaprezentowałeś...

1) Idea nacjonalizacji jest lewicowa - otóż nie jest. czterech z pięciu lewicowych klasyków odrzuca taki zjawisko. Chyba, że za nacjonalizm uznasz system spółdzielczy czy municypalny. Zdefiniuj co rozumiesz pod tym pojęciem.

2 i 3) Anarchiści, którzy są na lewo od komunistów, są przeciw podatkom. Także progresywnym, jako niesłusznej, zabierającej wolność daninie. Chyba, że są za każdym razem dobrowolne...

4) Emerytury (jak by nie było - forma ubezpieczeń) są wymysłem lewicy. Poza tym - nie znam klasyka, który twierdziłby, że ubezpieczenia muszą być obowiązkowe...

5) tu akurat się w pełni zgadzam. Z jednej strony tanie państwo z drugiej bizantyjskie rozbuchanie prawicy

6) Nie rozumiem tego rozróżnienia. Ja bym przeprowadził inne - demokracja a system republikański.

7) A to już jest bez sensu. Działalność charytatywna to także pomoc socjalna. To drugie pojęcie jest zwyczajnie szersze.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Przede wszystkim nie da się przeprowadzić takiego podziału bez wcześniejszego wydefiniowania pojęć "prawica" - "lewica" w sposób niebudzący wątpliwości.

Ależ właśnie o to mi chodzi.

>najpierw może zaproponuj jakąś metodologię przyszłych rozważań

Właśnie zaproponowałem zdefiniowanie tych pojęć metodą zwaną w matematyce "aksjomatyczną".

>1) Idea nacjonalizacji jest lewicowa - otóż nie jest. czterech z pięciu lewicowych klasyków odrzuca taki zjawisko. Chyba, że za nacjonalizm uznasz system spółdzielczy czy municypalny. Zdefiniuj co rozumiesz pod tym pojęciem.

Nacjonalizacja to pozbawienie prywatnych osób ich praw własności przez władze państwa, na rzecz nieprywatnych form własności (także wtedy, gdy jest z odszkodowaniem). Tak pojmowana nacjonalizacja jest moją propozycją do zbioru aksjomatów definiujących "lewicowość".

>2 i 3) Anarchiści, którzy są na lewo od komunistów, są przeciw podatkom. Także progresywnym, jako niesłusznej, zabierającej wolność daninie. Chyba, że są za każdym razem dobrowolne...

Niektóre idee anarchistów są jak widać prawicowe. Nawet skrajnie piękna kobieta może mieć coś brzydkiego, np. jeden siwy włos pod pachą.

>4) Emerytury (jak by nie było - forma ubezpieczeń) są wymysłem lewicy. Poza tym - nie znam klasyka, który twierdziłby, że ubezpieczenia muszą być obowiązkowe

Kiedyś w innym wątku objaśniłem precyzyjnie, że emerytura (dawniej "dożywocie") jest w istocie innym zjawiskiem ekonomicznym niż ubezpieczenie, ale to tutaj dywagacje. Na wszelki wypadek nie przekręcaj propozycji aksjomatów tak, że stają się gorsze. Napisałem "ubezpieczenia" celowo, żeby uniknąć kontrowersji wokół pojęcia "emerytura".

>6) Nie rozumiem tego rozróżnienia. Ja bym przeprowadził inne - demokracja a system republikański.

Teraz, gdy już znasz metodę (definicja aksjomatyczna) może inaczej na to spojrzysz.

>7) A to już jest bez sensu. Działalność charytatywna to także pomoc socjalna. To drugie pojęcie jest zwyczajnie szersze.

Trzeba więc zdefiniować te pojęcia, powinieneś zażądać definicji, tak jak zrobiłeś to w przypadku "nacjonalizacji".

doku
14-08-2008 22:40 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Właśnie zaproponowałem zdefiniowanie tych pojęć metodą zwaną w matematyce "aksjomatyczną".

Będąc samozwańczym dyżurnym metodologiem forum zapytam: czy aby jest to właściwa metoda badania rzeczywistości politycznej? Stosując ją zakładamy, że jeżeli wyjdzie nam coś, co nie zgadza się z tą rzeczywistością, to się ona dostosuje, do naszych rozróżnień. Myślę, że badając coś, co istnieje i rozwija się nie należy stosować tej metody badań. Proponuję na początek metodę analityczną.
15-08-2008 01:48 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)

>Będąc samozwańczym dyżurnym metodologiem forum zapytam: czy aby jest to właściwa metoda badania rzeczywistości politycznej? Stosując ją zakładamy, że jeżeli wyjdzie nam coś, co nie zgadza się z tą rzeczywistością, to się ona dostosuje, do naszych rozróżnień. Myślę, że badając coś, co istnieje i rozwija się nie należy stosować tej metody badań. Proponuję na początek metodę analityczną.

jako politolog odpowiem Ci że metoda zaproponowana przez dokowskiego moim zdaniem jest zła ale ja jestem tylko politologiem. I stosując te metody dochodzimy do aksjomatów typu:

>Sejm wybieralny - prawica. Inne formy - lewica

Mi się tego nawet nie chce komentować, bo wiem że wszelaki komentarz zmusi mnie do napisania znowu niemalże wykładu o kształtowaniu się parlamentaryzmu.

Zresztą jak można próbować opierać się na aksjomatach które już u wyjścia są dyskusyjne, co pokazały wypowiedzi na forum.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
18-08-2008 01:36 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,150043#w150290
Zgadzam się, toteż tam wyraziłem zaniepokojenie faktem, że w tym świetle, cała historia parlamentaryzmu do drugiej połowy XX w. miałaby lewicowy posmak.

>Zresztą jak można próbować opierać się na aksjomatach które już u wyjścia są dyskusyjne
Opieranie się w polityce na aksjomatach zaczął Platon w Państwie, a potem m.in. Lenin, Stalin, Hitler, Mussolini, Franco i Tito wybudowali mu pomnik. Problem z aksjomatami polega na tym, że wychodząc nawet od aksjomatów liberalnych, wcześniej czy później dojdzie się do totalitaryzmu, ponieważ aksjomaty społeczne nie znoszą zmiany, nawet gdy są nietrafione/błędne tworzy się całe ministerstwa, aby do nich społeczeństwo przymusić.

Najprostszy przykład, to ta niedawna sprawa z topless. Ja nie chcę oglądać takich scen, ale aksjomat pt. "liberalna obyczajowość" mnie przymusza, ponieważ aksjomat "przyzwoitość" obalono w 1968 roku. Nota bene, w społeczeństwie (przynajmniej naszym) jest zastraszająco mało wypracowywania, i potem trzymania się wypracowanych kompromisów, a więcej rewolucji i walk o własne aksjomaty.

Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> jak można próbować opierać się na aksjomatach które już u wyjścia są dyskusyjne

Trzeba wybrać na aksjomaty te propozycje, które nie są dyskusyjne.

Gdy odnosisz się do meritum, staraj się z sensem podpiąć - to ułatwia dyskusję.

doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>jeżeli wyjdzie nam coś, co nie zgadza się z tą rzeczywistością, to się ona dostosuje, do naszych rozróżnień

Co masz na myśli? Czy opinia np. Kaczora na temat jego prawicowości jest dla Ciebie taką rzeczywistością, której nie mamy prawa dostosować do "naszych rozróżnień"?

doku
20-08-2008 14:45 
 Ocena 2 na 2
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Czy opinia np. Kaczora na temat jego prawicowości jest dla Ciebie taką rzeczywistością, której nie mamy prawa dostosować do "naszych rozróżnień"?
Nie, to są deklaracje. Chodziło mi raczej o to, że kiedy już skończy się ta praca, to okazać się może, że nie występują partie prawicowe, ani lewicowe. Dlatego postuluję rozpoczęcie od znalezienia pewnej idei przewodniej prawicowości i lewicowości, wokół której zbuduje się całą teorię rozumienia tych słów. Moim zdaniem "lewica" i "prawica", to nie są zbiory przypadkowych idei, ale powiązanych z sobą i wynikających jedna z drugiej, które kształtują się jako agregaty idei zgodnie z prawidłowościami i określonymi prawami, na które metoda aksjomatyczna - jako arbitralna i normatywna, a nie opisowa - jest ślepa. O to mi chodziło.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>postuluję rozpoczęcie od znalezienia pewnej idei przewodniej prawicowości i lewicowości, wokół której zbuduje się całą teorię rozumienia tych słów. Moim zdaniem "lewica" i "prawica", to nie są zbiory przypadkowych idei

Z tym się zgadzam w pełni i też tego chcę. Bardzo bym się ucieszył, gdybyśmy wśród zebranych aksjomatów potrafili wskazać te "przewodnie" - w końcu to nie matematyka, nie ma powodu, żeby aksjomaty traktować jako "równe".

doku
IQ955 (2355 punktów)
>"Może więc warto otworzyś nowy wątek. którym można by podawać przykłady konkretnych idei, wraz z nazwą, czy są one "lewicowe" czy "prawicowe".

Lektura uzupełniająca - S. Mrożek - "Charaktery" - ze zbioru "Dziennik powrotu". ISBN 83-86743-84-0. Zawarta tam jest całkiem niezła analiza tej właśnie opozycji.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Lektura uzupełniająca - S. Mrożek - "Charaktery" - ze zbioru "Dziennik powrotu". ISBN 83-86743-84-0. Zawarta tam jest całkiem niezła analiza tej właśnie opozycji.

Nie czytałem.

Dziękuję i pozdrawiam

doku
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
5. Parlament jednoizbowy - lewica, dwuizbowy - prawica
6. Referendum nad ustawą - lewica, ustawa ważniejsza - prawica

Większość zaproponowanych podziałów jest dla mnie oczywista, albo chociaż możliwa do zaakceptowania. Ale czemu parlament jednoizbowy jest lewy a dwuizbowy - prawy?
I jak rozumieć zwrot: ustawa ważniejsza w opozycji do referendum?
Czy analogią byłoby: sejm wybieralny - lewica, inne formy tworzenia władzy - prawica?

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ale czemu parlament jednoizbowy jest lewy a dwuizbowy - prawy?

Senatorzy, lordowie... to elita wśród elit, to izba wyższa, z ostrzejszymi limitami (kryteriami) biernego prawa wyborczego; to wyższa instancja, jak senackie komisje w USA. Zzauważ, że nasze ciemniaki z podgatunku homo sovieticus nie rozumieją idei komisji (ani w ogóle państwa prawa) i mamy w efekcie nie komisje senackie, ale komisje sejmowe, które tylko kompromitują ideę komisji, jak to np. zrobił Rokita wplątany w aferę Rywina.

>I jak rozumieć zwrot: ustawa ważniejsza w opozycji do referendum?
>Czy analogią byłoby: sejm wybieralny - lewica, inne formy tworzenia władzy - prawica?

Nie. Sejm wybieralny - prawica. Inne formy - lewica. Prawicową jest idea władz wybieralnych. Dyktatura wprowadzona siłą jest lewicowa (to rządy bandytów). Lewicową jest dla mnie idea odbierania władzy wybranemu władcy inaczej niż poprzez procedury demokratyczne. Referendum jest czymś z istoty lewicowym. Ideą prawicową byłoby najpierw pozbawienie władcy władzy, a dopiero potem oddanie władzy referendum. Lewicową jest idea udawania, że wybraliśmy władcę, ale nie uznajemy jego władzy.

doku
cezar (256 punktów)

>Nie. Sejm wybieralny - prawica. Inne formy - lewica. Prawicową jest idea władz wybieralnych. Dyktatura wprowadzona siłą jest lewicowa (to rządy bandytów). Lewicową jest dla mnie idea odbierania władzy wybranemu władcy inaczej niż poprzez procedury demokratyczne.

Jak to się ma do do dyktatury Franco?
Tradycja prawicy to tradycja pogardy dla demokraji. Świetnie pokazuję to Ortega Gasset w dziele " Bunt mas"
Elity nie mogą pozwolić, aby entuzjaści równości społecznej niszczyli państwo. Tak właśnie uważał Franco i to udowodnił w czynach. A co do lewicy to lewica akcentuje bardzo bezpośrednie wybory, tyle, że jak tylko ma okazję bezpośrednie wybory stają się fikcją.
A o do usystematyzowania pojęć lewicy i prawicy, bez których porozumienie jest ponoć niemożliwe nie popieram, dlatego, ze jest to syzyfowa praca, wydaje mi się, ze kazdy z nas orientuje się jakie były postulaty lewicy i prawicy, jakie grupy akcentowały mniej lub bardziej okreslone idee. Postawiłbym raczej pytanie jakie cele powinna dziś przyjąć partia, której zależy na racjonalnym rozwoju społeczeństwa. Postulaty będą prawicowo- lewicowe. Dla mnie podział na lewice i prawie istnieje w środowiskach teoretyków uniwersyteckich i wsród polityków, gdzie zaczyna się tworzyć kilkja miesięcy przed kampanią wyborczą. W tym momencie dzaiłania stritae prawicowe czy lewicowe są jednym wielkim populizmem.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Tradycja prawicy to tradycja pogardy dla demokraji.

A 100 lat temu socjalizm miał w programie wolną miłość. 50 lat temu socjaliści zabraniali seksu.

Dzisiaj coraz więcej ludzi rozumie, że faszyzm był równie lewicową ideologią jak socjalizm, a nazizm jak komunizm - to lewica skrajna.

> jest to syzyfowa praca

Zobaczysz że nie, proszę o cierpliwość. Ograniczymy listę aksjomatów do tych, które nie budzą kontrowersji i definicja powstanie.


doku
cezar (256 punktów)
>>Tradycja prawicy to tradycja pogardy dla demokraji.
>A 100 lat temu socjalizm miał w programie wolną miłość. 50 lat temu socjaliści zabraniali seksu.

Czy to jest kontargument? A tak przy okazji to prawie 50 lat wstecz kojarzy mi się nie z tym, że lewica zabrania seksu, ale z rokiem 68 sex, drugs......... Rewolucja kulturowa w USA, Francja.

>Dzisiaj coraz więcej ludzi rozumie, że faszyzm był równie lewicową ideologią jak socjalizm, a nazizm jak komunizm - to lewica skrajna.

Tak tak oczywiście jak pomyśle o skrajnościah Hitlera narodowegosocjalisty to to jest prawda, ale nie widze ani jednego elementu na lewicowość Franco, Pinocheta.........
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>niewidze ani jednego elementu na lewicowość Franca, Pinocheta

Dla mnie Franco był lewicowcem, jak Mussollini, zaś Pinochet był typem centrysty łączącego skrajności.

doku
cezar (256 punktów)
>>niewidze ani jednego elementu na lewicowość Franca, Pinocheta
>Dla mnie Franco był lewicowcem, jak Mussollini, zaś Pinochet był typem centrysty łączącego skrajności.
>
doku


Dlaczego Franco jest dla Ciebie lewakiem? Jakie kryterium stosujesz?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Dla mnie Franco był lewicowcem, jak Mussollini, zaś Pinochet był typem centrysty łączącego skrajności.
>>
doku

>Dlaczego Franco jest dla Ciebie lewakiem? Jakie kryterium stosujesz?

Idee faszyzmu są wg mnie lewicowe, podobnie jak idee socjalizmu - kryterium są konkretne zapisy w programach politycznych partii. Właściwa dyskusja w tym wątku powinna jednak przwebiegać zgodnie ze schematem - najpierw zdefiniujmy te idee, potem sprawdzimy, czy mam rację, czy faszyzm okaże się lewicowy

doku
14-08-2008 21:29 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>A 100 lat temu socjalizm miał w programie wolną miłość.

   Pomyśleć, że już 160 lat temu polemizowano (i to w jakim stylu!) z podobnymi bzdurami.

Cała burżuazja zgodnym chórem wrzeszczy na nas: "Ależ wy, komuniści, chcecie wprowadzić wspólnotę żon!" Burżuj widzi w swojej żonie tylko narzędzie pracy. Słyszy on, że narzędzia pracy powinny być eksploatowane wspólnie, i oczywiście nie może sobie pomyśleć niczego innego, niż to, że uspołecznienie pisane jest również kobietom. Nie przeczuwa, że chodzi o coś innego, o zniesienie traktowania kobiet jako tylko narzędzi pracy. Zresztą nie ma nic śmieszniejszego niż bardzo moralne oburzenie naszego burżuja na przytoczoną oficjalną wspólnotę żon komunistów. Komuniści nie potrzebują wprowadzać wspólnoty żon, ponieważ ona już istnieje. Nasi burżuje, nie zadowalając się tym, że mają do dyspozycji żony i córki swych proletariuszy, nie mówiąc już o oficjalnej prostytucji, znajdują główną przyjemność we wzajemnym uwodzeniu swoich żon. Burżuazyjne małżeństwo jest w rzeczywistości wspólnotą żon. Można by co najwyżej zarzucić komunistom, że na miejscu obłudnie ukrytej chcieli wprowadzić wspólnotę żon oficjalną i szczerą. Samo się przez się rozumie, że wraz ze zniesieniem obecnych stosunków produkcji przeminie wynikająca z nich wspólnota żon, to znaczy oficjalna i nieoficjalna prostytucja.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Burżuazyjne małżeństwo jest w rzeczywistości wspólnotą żon. Można by co najwyżej zarzucić komunistom, że na miejscu obłudnie ukrytej chcieli wprowadzić wspólnotę żon oficjalną i szczerą. Samo się przez się rozumie, że wraz ze zniesieniem obecnych stosunków produkcji przeminie wynikająca z nich wspólnota żon, to znaczy oficjalna i nieoficjalna prostytucja.   Pozdrawiam

Doskonały przykład zmienności programu socjalizmu - doskonała ilustracja mojej tezy o konieczności zbudowania nowej, racjonalnej definicji lewicy/prawicy - nie można odwoływać się do historii tych pojęć

doku
14-08-2008 22:45 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Nie. Sejm wybieralny - prawica. Inne formy - lewica. Prawicową jest idea władz wybieralnych. Dyktatura wprowadzona siłą jest lewicowa (to rządy bandytów). Lewicową jest dla mnie idea odbierania władzy wybranemu władcy inaczej niż poprzez procedury demokratyczne. Referendum jest czymś z istoty lewicowym. Ideą prawicową byłoby najpierw pozbawienie władcy władzy, a dopiero potem oddanie władzy referendum. Lewicową jest idea udawania, że wybraliśmy władcę, ale nie uznajemy jego władzy.

Równouprawnienie jest prawicowe, czy lewicowe? Antycypuję, że prawicowe. Zatem Demokracja Szlachecka byłaby lewacka.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Równouprawnienie jest prawicowe, czy lewicowe?

Idea równości wobec prawa jest prawicowa. Idea równości praw jest lewicowa. Ale to moja opinia, nie powinniśmy tego wprowadzać do aksjomatów, jeśli jest to kontrowersyjne.

>Demokracja Szlachecka byłaby lewacka.

To nieuprawnione podsumowanie. Ja proponuję definicję, która by łatwo pozwalała na zakwalifikowanie konkretnej idei lub konkretnego programu (partii) jako lewicy/prawicy. Taka definicja jest przez to trudna do stosowania wobec zjawisk złożonych


doku
awitu (7627 punktów)

>Idea równości wobec prawa jest prawicowa. Idea równości praw jest lewicowa. Ale to moja opinia, nie powinniśmy tego wprowadzać do aksjomatów, jeśli jest to kontrowersyjne.

jest to bardzo kontrowersyjne ponieważ tak ujmując sprawę mieliśmy rządy lewicy do 5 VIII 1789 roku, kiedy to po raz pierwszy zniesiono przywileje stanowe, poddaństwo, i pańszczyznę oraz wszelkie inne powinności osobiste wypełniane przez chłopów. Zniesiono dziesięcinę oraz jurysdykcję szlachty. Ogłoszono równość wszystkich wobec prawa.
I jeszcze mi powiedź, że to postulowała prawica i że dokonali tego działacze prawicowi.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>zniesiono przywileje stanowe, poddaństwo, i pańszczyznę oraz wszelkie inne powinności osobiste wypełniane przez chłopów. Zniesiono dziesięcinę oraz jurysdykcję szlachty.

To są idee lewicowe.

> Ogłoszono równość wszystkich wobec prawa.

A to jest idea prawicowa.

A propos przywilejów, najlepiej jest zrozumieć je w kategorii lewica/prawica, gdy patrzy się na historię Chin. Tam od tysięcy lat waha się to wahadło, które my znamy jako historia nowożytna. W Chinach od tysięcy lat cały czas na przemian kręci się kapitalizm, socjalizm, kapitalizm, feudalizm, (kapitalizm,) socjalizm, feudalizm, socjalizm, ... Z perspektywy Państwa Środka nasze zachodnie idee praw człowieka, wolności i kapitalizmu są tylko jednym z cieni Amberu (jeśli ktoś nie zna Żelaznego, niech powie, to wytłumaczę).

Socjalizm jest lewicowy, feudalizm jest prawicowy. Różnicę między socjalizmem a feudalizmem najlepiej zrozumieć na przykładzie Chin.

W socjalizmie klasą uprzywilejowaną jest tzw. biurokracja, czyli ludzie wynoszeni do władzy z klasy niższej.

W feudalizmie klasą uprzywilejowaną jest tzw. arystokracja, czyliu ludzie wynoszeni do władzy tylko z klasy władców.

W feudalizmie władcy ze sobą współpracują i dzielą się między sobą przywilejami i zyskiem - to naturalne prawicowe idee.

W socjalizmie władcy konkurują między sobą, jedni drugich próbują oszukać lub ograbić, dlatego sojuszników szukają w klasie niższej, dlatego ich awansują i dzielą się z nimi chwilowo, dopóki sojusz jest aktualny, a potem zdradzają i awansują kolejnych z awansu społecznego - to naturalne lewicowe idee.

doku
19-08-2008 16:19 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>zniesiono przywileje stanowe, poddaństwo, i pańszczyznę oraz wszelkie inne powinności osobiste wypełniane przez chłopów. Zniesiono dziesięcinę oraz jurysdykcję szlachty.
>To są idee lewicowe.
>> Ogłoszono równość wszystkich wobec prawa.
>A to jest idea prawicowa.

Dokoski ręce mi opadły, na prawdę ja rozumiem można mieć różne poglądy, masz do tego wszelkie prawo, ale poglądy poglądami a fakty są faktami. To nie stany wyższe wprowadziły zniesienie przywilejów szlacheckich, a równość wobec prawa możliwa była właśnie dzięki zniesieniu przywilejów szlacheckich i poddaństwa.

Kto wnioskował i wysunął postulat równości wszystkich wobec prawa w czasie obrad Stanów Generalnych? To deputowani stanu trzeciego oświadczyli, iż "stanowiąc ogromną większość całego narodu" sami uznają się za jego jedyne przedstawicielstwo, pod nazwą Zgromadzenia Narodowego, a później wbrew woli króla przekształcili ją w Konstytuantę. Konstytuanta uchwaliła właśnie akt ogłaszający równość wobec prawa. To był lewicowy postulat, lewicowa idea, pochodna wynikająca z zniesienia przywilejów szlachty, jej jurysdykcji i pańszczyzny. Nie ma tu mowy o działaniu prawicy to nie stany wyższe zrzekły się przywilejów na rzecz stanu trzeciego, ta idea jest kwintesencją postulatów stanu trzeciego, właśnie lewicy.

>A propos przywilejów, najlepiej jest zrozumieć je w kategorii lewica/prawica, gdy patrzy się na historię Chin.
>Tam od tysięcy lat waha się to wahadło, które my znamy jako historia nowożytna.
> W Chinach od tysięcy lat cały czas na przemian kręci się kapitalizm, socjalizm, kapitalizm, feudalizm, (kapitalizm,) socjalizm, feudalizm, socjalizm, ... Z perspektywy Państwa Środka nasze zachodnie idee praw człowieka, wolności i kapitalizmu są tylko jednym z cieni Amberu (jeśli ktoś nie zna Żelaznego, niech powie, to wytłumaczę).

Gdzie ty miałeś socjalizm w Chinach ? Za czasów Dynastii Shang, Dynastii Xia, a może w Okresie Wiosen i Jesieni czy może w Okresie Walczących Królestw. Bo chyba nie twierdzisz, że o socjalizmie możemy mówić w czasie istnienia Wielkiego Cesarstwa Chińskiego, wszak już u jego podwalin legł Konfucjanizm głoszący, że zbudowanie idealnego społeczeństwa i osiągnięcie pokoju na świecie jest możliwe pod warunkiem przestrzegania obowiązków wynikających z hierarchii społecznej oraz zachowywania tradycji, czystości, ładu i porządku. Pokaż mi te okresy socjalizmu.

>W socjalizmie klasą uprzywilejowaną jest tzw. biurokracja, czyli ludzie wynoszeni do władzy z klasy niższej.

Nieprawda socjalizm głosi równość społeczną.
Biurokracja nie jest cechą socjalizmu ale jest właściwa zarówno dla socjalizmu i kapitalizmu - czyż UE nie jest jednym wielkim tworem biurokratycznym?

>W feudalizmie klasą uprzywilejowaną jest tzw. arystokracja, czyliu ludzie wynoszeni do władzy tylko z klasy władców.

Tak i to jest podstawą właśnie nierówności wobec prawa.

>W feudalizmie władcy ze sobą współpracują i dzielą się między sobą przywilejami i zyskiem - to naturalne prawicowe idee.

Twoim zdaniem od powstania pierwszych państw europejskich na terenie Europy władcy współpracowali, rozdzielali swoje dobra i przywileje? Tylko skąd te wszystkie wojny, skąd walki o tron, walki o kolonie? Przecież historia Europy to jedna wielka wojna o wpływy i utrzymanie władzy pomiędzy przedstawicielami klasy najwyższej. Skąd te wszystkie zabójstwa, spiski, knowania między rządzącymi plus układy np z Kościołem?

W socjalizmie wraz z rozszerzeniem się praw politycznych ta walka rozszerzyła się na całość społeczeństwa a głownie na grupy dążące do zdobycia władzy. Nic nowego te same metody tylko suweren inny.

>W socjalizmie władcy konkurują między sobą, jedni drugich próbują oszukać lub ograbić, dlatego sojuszników szukają w klasie niższej, dlatego ich awansują i dzielą się z nimi chwilowo, dopóki sojusz jest aktualny, a potem zdradzają i awansują kolejnych z awansu społecznego - to naturalne lewicowe idee.

Nie to nie są lewicowe idee to są ludzkie działania, identyczne mechanizmy występują zarówno w kapitalizmie, socjalizmie i innych systemach.

Ja rozumiem, że bardzo chcesz postrzegać kapitalizm jako raj na ziemi a socjalizm jako zło, tylko, że Ty przypisujesz cechy ludzkie, błędy polityków ideom politycznym. Wybielasz działania feudalne, jednocześnie przypisując wszelakie zło ideom lewicowym. Kapitaliści kradną, oszukują, zabijają, tak samo jak socjaliści to nie są zapisy w ramach tych idei a to jest polityka. Polityka nie jest ani dobra ani zła, dobra polityka to polityka skuteczna i tak rozumieją ją wszyscy, którzy się nią zajmują, bez względu, po której stronie się opowiadają.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dokoski ręce mi opadły, na prawdę ja rozumiem można mieć różne poglądy, masz do tego wszelkie prawo, ale poglądy poglądami a fakty są faktami. To nie stany wyższe wprowadziły zniesienie przywilejów szlacheckich

Moim zdaniem mylisz ideę równych praw z ideą równości obywateli wobec prawa - to jest źródłem nieporozumienia...

> a równość wobec prawa możliwa była właśnie dzięki zniesieniu przywilejów szlacheckich i poddaństwa.

... i to jest powodem tego, że Twoje argumenty kierują się w próżnię.

>Gdzie ty miałeś socjalizm w Chinach ? (...) Pokaż mi te okresy socjalizmu

Naprawdę tego chcesz

>>W socjalizmie klasą uprzywilejowaną jest tzw. biurokracja, czyli ludzie wynoszeni do władzy z klasy niższej.
>Nieprawda socjalizm głosi równość społeczną.

Czy chcesz, żeby Ci pokazał okresy Twojego socjalizmu? Zdecyduj się, czy przyjmujesz moją definicję socjalizmu, a wtedy pokażę Ci kiedy w Chinach był socjalizm, czy wolisz za definicję socjalizmu traktować propagandę socjalistyczną. "Socjalizm głosi..." - to się w ogóle nie kwalifikuje jako głos w racjonalnej dyskusji.

>Biurokracja nie jest cechą socjalizmu ale jest właściwa zarówno dla socjalizmu i kapitalizmu - czyż UE nie jest jednym wielkim tworem biurokratycznym?

Słowa "biurokracja" użyłem w znaczeniu naukowym, a Ty w znaczeniu potocznym. Tak nie można poważnie dyskutować

doku
19-08-2008 19:02 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)

>Moim zdaniem mylisz ideę równych praw z ideą równości obywateli wobec prawa - to jest źródłem nieporozumienia...\

cóż, znając Cię może okazać się że moja znajomość tych zagadnień jest niewystarczająca i rozumiesz, definiujesz je inaczej

Równość wobec prawa - norma konstytucyjna wymagająca, aby prawodawstwo traktowało na równi osoby znajdujące się w podobnej sytuacji. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zabrania m.in. dyskryminowania lub szczególnego uprawnienia dla osób ze względu na płeć, urodzenie, rasę, narodowość, wykształcenie, zawód i wyznanie. Czyli każdy podlega temu samemu prawu bez względu na wyżej wymienione cechy. Każdy także bez względu na swą płeć, rasę, urodzenie, itd popełniający czyn zabroniony zagrożony jest tą samą sankcją prawną, ponosi identyczną odpowiedzialność za swoje czyny niezależnie od płci rasy itd. Nie sprowadza się ona tylko do równego traktowania przez państwo wszystkich obywateli. Oznacza także konieczność identycznego respektowania prawa przez poszczególnych obywateli

Inną definicję stanowi termin równość w prawie , który nakazuje stworzenie treści prawa w sposób eliminujący bezpodstawną dyskryminację lub uprzywilejowanie.

Równość praw - prawa poszczególnych jednostek są traktowane równo, jednostki mogą korzystać ze swoich praw na równych zasadach. Sprowadza się w znacznym stopniu do postulatu równości we współwładaniu. Prawa poszczególnych jednostek mają jednakową wagę i znaczenie. Równe prawo do korzystania ze wszystkich praw obywatelskich i politycznych, gospodarczych społecznych, kulturalnych.

>>Gdzie ty miałeś socjalizm w Chinach ? (...) Pokaż mi te okresy socjalizmu
>Naprawdę tego chcesz

pewnie skoro zacząłeś to się produkuj

>Czy chcesz, żeby Ci pokazał okresy Twojego socjalizmu? Zdecyduj się, czy przyjmujesz moją definicję socjalizmu, a wtedy pokażę Ci kiedy w Chinach był socjalizm, czy wolisz za definicję socjalizmu traktować propagandę socjalistyczną. "Socjalizm głosi..." - to się w ogóle nie kwalifikuje jako głos w racjonalnej dyskusji.

Mojego socjalizmu? Ja nie jestem twórcą idei socjalistycznej. Nie przyjmuję Twojej subiektywnej definicji socjalizmu a definicję która istnieje w ramach nauk politycznych. Tak jak w matematyce istnieją pojęcia, tak istnieje w naukach społecznych pewna gama pojęć zdefiniowanych na których się bazuje, i osobiste zapatrywania mają się nijak do tego. Tych pojęć się naucza na pierwszym roku studiów, są ogólnie zrozumiałe i akceptowane. Socjalizm wchodzi w skład zachodniej myśli politycznej i główne nurty tej myśli mają swoje podwaliny teoretyczne i uwarunkowania historyczne, jeśli jesteś na tyle dobry w tej materii by próbować na nowo definiować zjawiska składające się na tą całość, to poproszę.

Jeśli nie posiadasz wiedzy o kształtowaniu się owych ideologii to na swój użytek możesz sobie definiować je jak chcesz, jednakże analizując myśl polityczną trzymaj się nazewnictwa, inaczej o czym my tu rozmawiamy? O Twoich poglądach na świat czy o rzeczywistości? Jeśli o Twoich wizjach rzeczywistości to ja zakończę rozmowę, bo masz prawo do posiadania wszelakich wizji i poglądów a mi nic do tego.

>>Biurokracja nie jest cechą socjalizmu ale jest właściwa zarówno dla socjalizmu i kapitalizmu - czyż UE nie jest jednym wielkim tworem biurokratycznym?
>Słowa "biurokracja" użyłem w znaczeniu naukowym, a Ty w znaczeniu potocznym. Tak nie można poważnie dyskutować

Cytat:
Biurokracja i biurokrata oznacza władzę oderwaną od społeczeństwa narzucającą mu decyzje szkodliwe i urzędnika bezdusznego ślepo trzymającego się formalnej strony przepisów
(Słownik wyrazów obcych W. Kopalińskiego).

w tym znaczeniu używam słowa biurokracja. Ten typ władzy występuje zarówno w kapitalizmie jak i w socjalizmie.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>aby prawodawstwo traktowało na równi osoby znajdujące się w podobnej sytuacji.

Początek dobry ale niestety dalej jest coraz więcej lania wody i pomieszania z ideą równych praw. Równość wobec prawa jest inną ideą niż równość praw. Prawa mogą być nierówne, mogą być np. uprzywilejowane lub upośledzone klasy lub mniejszości, wtedy nie ma równości praw, a mimo to możemy mieć równość wobec prawa, czyli jednakową podległość prawu podmiotów będących w tej samej sytuacji prawnej i jednakowe gwarancje praw podmiotowych dla podmiotów korzystających z tych samych praw.

Dużo częściej spotykamy sytuację odwrotną, np. w Polsce, gdzie mamy równość praw, ale nie mamy równości wobec prawa. Polscy prawnicy wręcz demonstracyjnie podkreślają, że w przeciwieństwie do krajów anglosaskich precedensy nie mają u nas żadnej mocy wiążącej - każdy sędzia może rozstrzygać wg swojego widzimisię, nie oglądając się na "sprawiedliwość" wyroku z punktu widzenia porównania go z innym wyrokiem w podobnej sprawie. Innym przykładem jest uprzywilejowanie pojazdów na drogach - wystarczy porównać polskie i amerykańskie przepisy i ich stosowanie przy korzystaniu z ulic przez zwykłych obywateli i urzędników.

Lewica troszczy się głównie o to, żeby wszyscy mieli równe prawa, ale łamie zasadę równości wobec prawa na bieżące potrzeby. Prawica rozumuje odwrotnie - nie wszyscy zasługują na jednakowe prawa, ale gdy już prawo jest uchwalone, to nie wolno go dowolnie interpretować. Prawica woli zmieniać gorsze prawo na lepsze pod wpływem bieżących potrzeb niż pozwalać naginać równe prawa na bieżące potrzeby.

>Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zabrania m.in.

Nie dyskutujemy tutaj oceny Konstytucji RP, czy jest lewicowa, czy prawicowa.

Dyskutujemy o ideach, czy są prawicowe, czy lewicowe. Aby ocenić idee, musimy je precyzyjnie sformułować, a więc tak, żeby te sformułowania były obiektywne i klarowne - nie możemy posługiwać się ani konstytucjami, ani ustawami, bo te zawsze są odbiciem lewicowości/prawicowości władz, które je uchwalały. Cytując Kontytucję tworzysz w tej dyskusji dywagację o charakterze błędnego koła.

>Mojego socjalizmu? Ja nie jestem twórcą idei socjalistycznej. Nie przyjmuję Twojej subiektywnej definicji socjalizmu

Chyba inaczej rozumiemy pojęcie "subiektywny". Moja definicja jest obiektywna, Twoja jest subiektywna.

> istnieje w naukach społecznych pewna gama pojęć zdefiniowanych na których się bazuje, i osobiste zapatrywania mają się nijak do tego. Tych pojęć się naucza na pierwszym roku studiów, są ogólnie zrozumiałe i akceptowane. Socjalizm wchodzi w skład zachodniej myśli politycznej

Wiele zależy od tego, co się studiowało, gdzie i kiedy. Nauki mają różną rangę, np. fizyka ma rangę najwyższą. Podobnie uczelnie różnią się rangą. Wartość treści zależy od ich wieku - wiedza naukowców starszych, jeśli nie są "na bieżąco" z najnowszymi osiągnięciami, staje się coraz mniej wartościowa. Ale wrócę do meritum.

Dla definicji socjalizmu kluczowe były lata 60-te i 70-te, gdyż wtedy partie socjaldemokratyczne Zachodniej Europy ostatecznie opowiedziały się przeciwko socjalizmowi - wyrzuciły ze swoich programów politycznych dążenie do socjalizmu. Od tamtej pory dopuszczalne są w poważnych naukach społecznych tylko takie definicje socjalizmu i socjaldemokracji, które wyraźnie pokazują sprzeczność tych dwóch zbiorów idei.

Ale nawet mimo takiego zawężenia możliwości definiowania socjalizmu, różne szkoły różnie go definiują. Jedne szkoły podkreślają społeczną własność środków produkcji, inne - scentralizowaną organizację administracji, finansów i zarządania.

Jednak większość tych definicji wyrosła na gruncie europejskiej myśli filozoficznej i na gruncie europejskiej tradycji politycznej. Tak więc, kiedy chcemy sformułować myśl racjonalną i uniwersalną, musimy wznieść się na wyższy poziom i użyć takich sformułowań, które można by stosować także do cywilizacji indyjskiej czy chińskiej - do ich tradycji filozoficzmnych i politycznych. Ale spokojnie, zanim zacznę Cię na ten poziom wciągać, muszę upewnić się, czy dobrze rozumiesz socjalizm, jako idę sprzeczną z socjaldemokracją - czy jesteś "na bieżąco" w naukach społecznych, na które sama się powołujesz.


>Cytat:
Biurokracja i biurokrata oznacza władzę oderwaną od społeczeństwa narzucającą mu decyzje szkodliwe i urzędnika bezdusznego ślepo trzymającego się formalnej strony przepisów
(Słownik wyrazów obcych W. Kopalińskiego).

>w tym znaczeniu używam słowa biurokracja. Ten typ władzy występuje zarówno w kapitalizmie jak i w socjalizmie.

Ja się z tym nie zgodzę. Ale po kolei. Najpierw zacytuję popularną deficję naukową (z encyklopedii PWN), a nie słownikową:

"biurokracja [fr. bureau 'urząd', gr. kratós 'władza', 'rząd'], hierarchiczna, regulowana przepisami organizacja, oparta na określonym w kontrakcie stosunku bezpośredniej zależności służbowej między zwierzchnikiem i podwładnym, której personel przyjmuje wynagrodzenie pieniężne."

Porównaj teraz te dwie definicje. Zwróć uwagę na słówko "bezduszny". Mam nadzieję, że pozwoli Ci to zrozumieć, na jakim poziomie ja chcę prowadzić dyskusję. A chcę prowadzić dyskusję na poziomie racjonalnym, a więc jeszcze wyższym niż popularny poziom encyklopedyczny. Dlatego podaję naukową definicję biurokracji, na poziomie wyższym niż poziom encyklopedyczny:

"elitarna warstwa społ., zajmująca najwyższą pozycję w społeczeństwie, do której przynależność wynika z zależności służbowej między zwierzchnikiem a podwładnym, w której najwyższym zwierzchnikiem jest władza państwowa"

Daj się wciągnąć na wyższy, racjonalny poziom dyskusji, oderwij się od języka potocznego i bylejakiego pojmowania bylejakich pojęć, wyjdź na górę, odetchnij czystym powietrzem i ogarnij wzrokiem szersze horyzonty.

doku
20-08-2008 22:09 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Początek dobry ale niestety dalej jest coraz więcej lania wody i pomieszania z ideą równych praw.(..)

Ok skoro nie rozróżniasz gdzie kończy się definicja a gdzie zaczyna się przykład obrazujący ją, zróbmy inaczej poproszę o podanie definicji tych pojęć według jakiegokolwiek uznanego teoretyka polityki.

>Aby ocenić idee, musimy je precyzyjnie sformułować, a więc tak, żeby te sformułowania były obiektywne i klarowne - nie możemy posługiwać się ani konstytucjami, ani ustawami, bo te zawsze są odbiciem lewicowości/prawicowości władz, które je uchwalały.

Idee są sprecyzowane, nazewnictwo także, obiektywizm nie polega na stwierdzeniu " ja dokowski uważam że socjalizm to...." Aby definiować zjawisko trzeba wyjść od źródła czyli od dzieł klasyków którzy dali podwaliny pod te idee, przeanalizować proces kształtowania się danej idei i przede wszystkim to co apeluję trzeba mieć świadomość rozbieżności między ideą a działaniem i praktyką polityczną. To, że iluś ludzi subiektywnie pojmując jakieś idee działało w określony sposób nie znaczy że dana idea zawiera w sobie skutki tego subiektywnego działania. Kolejny człowiek działający pod wpływem tej samej idei może nie popełnić tych samych błędów.

Wkładając do definicji wnioski z analizy działań politycznych, tworzymy błędny obraz tej ideologii, ponieważ nie stanowi ona już czystego odwzorowania myśli, dążeń, celów, właściwych dla tej ideologi, a jedynie subiektywny obraz pojmowania ich przez osoby posługujące się tą ideologią. Trzeba przy tym pamiętać że ideologia jak religia bywa najczęściej narzędziem do realizacji własnych celów, a nie celem podejmowanych działań. A celem działań politycznych jest najczęściej zdobycie lub utrzymanie władzy. Jeszcze dodam że programy wyborcze są realizowane przez grupę która zdobyła władzę w niewielkim stopniu, najczęściej realizowane jest 3-5 % obietnic wyborczych.

Eh zaraz zasnę jak jeszcze raz będę zmuszona to powtórzyć.

Ale jak już powiedziałam możesz tworzyć definicję jakie chcesz, tylko nie oczekuj że zostaną one zaakceptowane tylko dlatego że Ty tego sobie życzysz.

>Chyba inaczej rozumiemy pojęcie "subiektywny". Moja definicja jest obiektywna, Twoja jest subiektywna.

No cóż ja pojmuję to prosto, obiektywne spojrzenie to takie oparte na analizach osób posiadających do tego odpowiednie przygotowanie i narzędzia, sięgnięcie po kilka kilkanaście analiz danego tematu. I na takich definicjach się opieram. A czy mógłbyś mi zacytować jaka jest moja definicja socjalizmu skoro już wziąłeś się za jej ocenę?

subiektywne: Twoja definicja. czyż nie taką mi oferujesz mówiąc:
>Zdecyduj się, czy przyjmujesz moją definicję socjalizmu

Niedawno ktoś ze mną się spierał na tym forum o obiektywizm, czy nie był to Nabuko? bardzo podobnie to wyraził on tez był "obiektywny" a wszyscy inni w tym uznane autorytety byli subiektywni. On też mówił bądźcie cierpliwi a pokarzę wam moją wizję, i prawdę o świecie.
I nie pokazał... tak jak Ty dotąd nam nie pokazałeś według jakich kryteriów uznajesz co jest lewicowe a co prawicowe, poza stwierdzeniem "moim zdaniem" i jakie masz podstawy by twierdzić że Twoja wizja jest bardziej prawdziwa od np Webbera.

>Ale spokojnie, zanim zacznę Cię na ten poziom wciągać, muszę upewnić się, czy dobrze rozumiesz socjalizm, jako idę sprzeczną z socjaldemokracją - czy jesteś "na bieżąco" w naukach społecznych, na które sama się powołujesz.

Dokowski ten wysoki poziom na jaki próbujesz mnie wciągnąć to poziom przedszkola politologicznego. To na takim poziomie rozpoznaje się tak zwaną "trzecią drogę" od socjaldemokracji, od socjalizmu, od komunizmu, z czym Ty masz problemy jak już pokazałeś w innym wątku myląc idee socjalistyczne z komunistycznymi.

>Dlatego podaję naukową definicję biurokracji, na poziomie wyższym niż poziom encyklopedyczny,

zapomniałeś tylko o podaniu źródła tej definicji.
Zresztą jak widać z poniższej dyskusji z Anarchistą jaką posiadasz wiedzę, jak pojmujesz pojęcia którymi się posługujesz. Wybiorczo, naginając do swoich wizji i potrzeb.

>Daj się wciągnąć na wyższy, racjonalny poziom dyskusji, oderwij się od języka potocznego i bylejakiego pojmowania bylejakich pojęć, wyjdź na górę, odetchnij czystym powietrzem i ogarnij wzrokiem szersze horyzonty.

Wybacz szersze horyzonty to dla mnie niestety nie zapatrzenie się jak w obrazek w osobę która swoje poglądy traktuje jako jedynie słuszne i prawdziwe, odrzucając dorobek naukowy kilku pokoleń. Jak dotąd nie umiesz sprecyzować według jakich kryteriów poza swoimi indywidualnymi zapatrywaniami nadajesz etykietki "prawica/lewica", jakie kryteria są podwalinami Twojego definiowania "socjalizmu". Zamiast tych wysokich horyzontów wybieram szeroką płaszczyznę nauk społecznych. Sprecyzuj dokładnie te kryteria to pogadamy, bo mi się zwyczajnie nie chce i szkoda mi czasu na tłumaczenie podstawowych pojęć od tego są słowniki i podręczniki.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Idee są sprecyzowane, nazewnictwo także, obiektywizm nie polega na stwierdzeniu " ja dokowski uważam że socjalizm to...." Aby definiować zjawisko trzeba wyjść od źródła czyli od dzieł klasyków

Ale nie od Konstytucji, cieszę się, że już to ropzumiesz. W innym miejscu układamy tzw,. Listę Lektur Racjonalnych, niedługo będziemy wspólnie cytować to, co warto cytować - nie zapominaj, że większość klasyków napisała z naszej perspektywy głównie bzdury, naprawdę niewiele idei przetrwało próbę czasu i najnowsze osiągnięcia kulturowe i cywilizacyjne.

Idziesz na łatwiznę pisząc slogan o "dziełach klasyków", ale spróbuj coś wybrać i zacytować, co by było jeszcze aktualne. A ja Ci wskazałem aktualne i wiarygodne źródło - wskazałem Ci historię socjaldemokracji - ale wygodniej Ci jest udawać, że tego nie przeczytałaś.

>Zresztą jak widać z poniższej dyskusji z Anarchistą jaką posiadasz wiedzę, jak pojmujesz pojęcia którymi się posługujesz. Wybiorczo, naginając do swoich wizji i potrzeb.

Dałaś się nabrać na jego emfazę i sztuczki erystyczne, a przecież rozsądek nakazuje sceptycyzm wobec ataków ad personam i innych obelg tego rodzaju - dlaczego tak bezkrytycznie dajesz się nabierać nieuczciwemu dyskutantowi. Naprawdę nie widzisz, JAK on dyskutuje? Pozwalasz się zarazić emocjom i tracisz rozsądek. Ale jeśli na trzeźwo ocenisz, czym jest biurokracja, zobaczysz, że ja mam rację, a nie on.

Biurokracja jest rodzajem neoarystokracji, tak jak socjalizm jest rodzajem neofeudalizmu - zamiast plątać się w szukaniu definicji, spróbuj zrozumieć ducha socjalizmu, a zobaczysz, że to jest tem sam duch co duch feudalizmu - weź np. podział na miasta i wsie - czy w USA są wsie?

>Wybacz szersze horyzonty to dla mnie niestety

Szkoda

doku
21-08-2008 20:38 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>>a przecież rozsądek nakazuje sceptycyzm wobec ataków ad personam i innych obelg tego rodzaju.

Teraz przeczytaj swoje wypowiedzi skierowane do mnie i zastanów się czy gdybym reagowała emocjonalnie to po tych wszystkich zarzutach, sugestiach o moją niewiedzę i brak znajomości tematu, brak rozumienia czytanego tekstu, rozmawiałabym z Tobą? I czy ja właśnie nie stosuję tak zalecanego przez Ciebie sceptycyzmu wobec tego typu uwag?

>Idziesz na łatwiznę pisząc slogan o "dziełach klasyków", ale spróbuj coś wybrać i zacytować, co by było jeszcze aktualne.

Ależ ja z miłą chęcią będę cytować. Jest tylko jedno małe ale, ja ci przedstawiam dowody na błędność Twoich tez, Ty zbywasz je stwierdzeniem "moim zdaniem", "według mnie", lub twierdzisz że ktoś jest głupi Ja znam ideologie, Ty twierdzisz że także, więc co tu cytować, mam udowadniać że pies to pies? To Ty wysunąłeś tezę że wypracowane definicje przyjęte w ramach nauk społecznych są nietrafne, a więc na Tobie spoczywa ciężar pokazania nowych kryteriów, czego do chwili obecnej nie zrobiłeś. Kolejny raz mówię: przedstaw kryteria a ja z miłą chęcią się do nich ustosunkuję a nawet zacytuję klasyków. Jak do tej pory dyskutuję o Twoim subiektywnym duchu którego podstaw nikt nie zna, z rzucanymi od niechcenia stwierdzeniami ze coś jest takie a nie takie bo Ty tak sądzisz.

>A ja Ci wskazałem aktualne i wiarygodne źródło - wskazałem Ci historię socjaldemokracji - ale wygodniej Ci jest udawać, że tego nie przeczytałaś.

Wcale nie udaję że nie przeczytałam, odpowiedziałam Ci że potrafię rozróżnić obie te ideologie. Znam historię kształtowania się ideologi politycznych w tym idei socjaldemokracji. Mam Ci tu napisać analizę obu tych ideologii i historię ich kształtowania się? Błagam jeśli do tego ma się sprowadzać nasza rozmowa, to podam Ci kilka tytułów książek a ja zajmę się czymś ciekawszym.

Wprowadzenie idei socjaldemokracji, rozdzieliło ideę lewicową na węższe nurty, doprecyzowało, ale nie przerzuciło pewnych wartości typu "wolność wobec prawa", to jest idea która powstała jako idea trzeciego stanu i rozdzielenie się lewicy nawet na tysiąc nurtów nie zmieni faktu historycznego. To że pewne myśli, pewne wartości są przyłączane do zbioru danej ideologii nie oznacza że zatracają one swoje pierwotne pochodzenie i stają się dorobkiem myślowym tej ideologii. To jedynie sprawia, że ideologia która przyswoiła sobie tę wartość w wyniku zmian społeczno-politycznych przystosowała się i przesunęła się w kierunku wchłoniętej wartości. W tym przypadku w kierunku centrum. Ale sama wartość nie zmieniła swego pierwotnego charakteru. To nie wartość zmienia charakter a ideologia która ją wchłania, dlatego w chwili obecnej właśnie obserwujemy dwa zjawiska, przesuwanie się ugrupowań prawicowych i lewicowych ku centrum i radykalizację ugrupowań skrajnych, które są niechętne przyjmowaniu nowych mniej radykalnych wartości.

> Ale jeśli na trzeźwo ocenisz, czym jest biurokracja, zobaczysz, że ja mam rację, a nie on.
powtórzę - odróżniaj ideę od praktyki politycznej.

>zamiast plątać się w szukaniu definicji, spróbuj zrozumieć ducha socjalizmu, a zobaczysz, że to jest tem sam duch co duch feudalizmu - weź np. podział na miasta i wsie - czy w USA są wsie?

i to stanowi dowód na rodzaj myśli politycznej? a może raczej pozostałość polityki kolonizacyjnej i rodzaju osadnictwa? Szkoda że biegając za duchem tracisz istotę, nie znając podstaw.

>>Wybacz szersze horyzonty to dla mnie niestety
>Szkoda

Może i szkoda , że nie chcę zostać bezkrytyczną wyznawczynią Twych tez i osobistych wizji, ale wiesz taka już moja natura, że nie umiem bezkrytycznie przyjmować cudzych poglądów zwłaszcza gdy są niepodparte dowodami.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> odróżniaj ideę od praktyki politycznej.

Wolę po prostu skupić się na praktyce. A ona pokazuje, że socjalizm jest neofeudalizmem. A ja tylko mogę żałować, że sam na to nie wpadłem. Kilkanaście lat temu tego rodzaju analizy, takie odkrywcze spojrzenie z dopiero co uzyskanego dystansu, można było spotkać w różnych wydawnictwach - mit socjalizmu jako rewolucji upadł, jego feudalne oblicze zostało obnażone, a ja tylko mogłem klepać się w czoło mówiąc sobie: "dlaczego tego wcześniej nie potrafiłem dostrzec?!".

Przynajmniej mogę się pocieszać, że potrafię zmienić poglądy pod wpływem nowych odkryć, że potrafiłem przyjąć nowe spojrzenie na istotę socjalizmu. Stąd też przyswoiłem tę właśnie definicję biurokracji, że to jest neoarystokracja. Takie podejście wymaga jednak otwartości.

doku
22-08-2008 17:15 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>Kilkanaście lat temu tego rodzaju analizy, takie odkrywcze spojrzenie z dopiero co uzyskanego dystansu, można było spotkać w różnych wydawnictwach (...)

dokoski, doszliśmy do sedna problemu. Ty chcesz sobie z nami porozmawiać o pewnym paradygmacie, z którym się spotkałeś i który wydał Ci się na tyle słuszny, że uznałeś go za prawdziwy.

Przez 50 lat po wojnie na świecie istniał jeden główny paradygmat rzeczywistości, teoria "dwubiegunowości świata". Po rozpadzie tego systemu znaleźliśmy się w sytuacji chaosu, a umysł ludzki i nauka nie lubi nieuporządkowania, dlatego zaczęły powstawać na świecie różne nowe koncepcje i paradygmaty porządkujące tą rzeczywistość. Już o tym pisałam w tym wątku w innej wypowiedzi. Między innymi były to paradygmaty: Fukuyamy końca historii, Huntingtona zderzenia cywilizacji, Tofflera trzeciej fali, paradygmat dwa światy, itd takich paradygmatów powstało sporo i powstają nowe. Te paradygmaty wzajemnie do siebie nie przystają, przyjęcie jednego powoduje że musimy odrzucić resztę. Ale z paradygmatów rodzą się pewne przewidywania, których trafność stanowi kryterium poprawności danego paradygmatu w porównaniu z innymi.

W naukach społecznych, mogą jednocześnie występować różne paradygmaty i bardzo często dochodzi do tak zwanych wojen paradygmatycznych i na całym świecie zaobserwować można spór pomiędzy ich zwolennikami.
Tu odeślę do pracy Thomasa Kuhna pt. "Struktura rewolucji naukowych".

Paradygmat od tzw. dogmatu odróżnia kilka zasadniczych cech:
- nie jest on dany raz na zawsze - lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu większości badaczy
- może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do głębokich zmian w nauce zwanych rewolucją naukową
- podważa sens absolutnej słuszności.

To troszkę tak jak z istniejącymi współcześnie teoriami na temat początków wszechświata, istnieje kilka/kilkanaście takich teorii które współistnieją i nie można powiedzieć która jest absolutnie prawdziwa. Różnica jest tylko taka, że mając do czynienia z paradygmatem obecnej sytuacji społeczno-politycznej na świecie przedmiotem badań jest stan istniejący.

Paradygmaty jednakże nie podważają, definicji będących u podstaw danych nauk, tak jak Ty się się do tego zabrałeś, nie łamią wypracowanej teorii. Np Huntington twierdząc że w obecnej rzeczywistości państwa narodowe owszem istnieją, lecz nie one są głównymi podmiotami zdarzeń politycznczno- społecznych a tymi podmiotami są cywilizacje. On nie neguj istnienia państw narodowych, nie zmienia pojęcia naród, nie neguje pojęcia:
cywilizacja - poziom rozwoju społeczeństwa w danym okresie historycznym, który charakteryzuje się określonym poziomem kultury materialnej, stopniem opanowania środowiska naturalnego i nagromadzeniem instytucji społecznych.
Ale stwierdza że to pojęcie jest już dość wąskie, bo w chwili obecnej nie możemy już mówić o istnieniu jednej cywilizacji, a musimy przyjąć że istnieje kilka cywilizacji. Na potrzebę swojej teorii wprowadza pojęcie:
cywilizacji odnoszące się do poszczególnych wielkich grup które są największymi jednostkami kulturowymi, które mogą być "cywilizowane" w rożnym stopniu, ale w swoich ramach mają pewien stopień integracji,nie mają wyraźnie wytyczonych granic, są śmiertelne, dynamiczne

To pojęcie funkcjonuje w ramach jego teorii, która jest złożona z kilku uważanych przez niego za ważne paradygmatów.

Ty spotkałeś się w publikacjach właśnie z jednym z z takich paradygmatów, uznałeś go za prawdziwy... niestety błędem jest uznanie go za jedynie prawdziwy. On jest tylko równieuprawniony, na gruncie nauk społecznych.

Abyśmy mogli dyskutować o tym paradygmacie, sprawdzić jego prawdziwość, musimy znać całość tej koncepcji, niestety podałeś nam jedynie kilka wyrywkowych danych wyrwanych z większej teorii, o biurokracji jako neoburżuazji, socjalizmie jako neofeudalizmie. Nie przedstawiłeś całości tej koncepcji, dodatkowo nie podałeś źródła skąd bierzesz takie definicje pojęć. Te pojęcia są częścią większego systemu, takiego właśnie paradygmatu, dla zrozumienia którego niezbędna jest znajomość całości założeń.

A sprawa wygląda tak: są pojęcia, metody naukowe, na bazie których tworzy się jakąś koncepcję, paradygmat, lub zbiór kilku paradygmatów, w ramach których wypracowuje się bazę spostrzeżeń stanowiących niejako definicję pojęć które są prawdziwe w ramach tego paradygmatu, lecz nie zastępują one pojęć, definicji naukowych i nie funkcjonują poza tym paradygmatem, czasem wręcz tracą swą prawdziwość gdy spróbuje się je zastosować poza obszarem danej teorii. Dopiero gdy przewidywania wynikające z danego paradygmatu okażą się trafniejsze od przewidywań innych paradygmatów możemy mówić o większej poprawności tego paradygmatu w stosunku do innych i gdy trafność ta będzie na tyle wielka że wszelkie zjawiska nie będą przeczyć temu paradygmatowi może on stać się przyczyną rewolucji naukowej a tym samym stać się jedyną prawdziwą wizją rzeczywistości.

> Takie podejście wymaga jednak otwartości (...)
Niestety nie, to nie jest otwartość, to jest właśnie przyjęcie jednego paradygmatu za jedyny i słuszny, stwierdzając ze wszystkie inne nie mają racji istnienia. Otwartością jest stan gdy zdajesz sobie sprawę, że jest to tylko jeden z wielu modeli, który owszem wydaje Ci się słuszniejszy od innych ale nie wyklucza istnienia innych. Ten paradygmat niestety nie stanowi jedynego, nie stał się podstawą do zmiany podstaw nauki, jest jedynie jedną z wielu teorii. I abyśmy mogli o nim dyskutować potrzeba jest byś zaprezentował całość tej teorii, kryteria, założenia itd i najlepiej gdybyś jeszcze podał nazwisko twórcy. Bo niestety z takich szczątkowych danych jakie podałeś nie jestem w stanie odszukać kto jest twórczą tej teorii i zapoznać się z jej całością. To jest niezbędne byśmy mogli uznać tą teorię za bardziej lub mniej trafną.

pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Paradygmaty jednakże nie podważają, definicji będących u podstaw danych nauk, tak jak Ty się się do tego zabrałeś

To nieporozumienie, sformułowałem definicję socjalizmu, która nie jest sprzeczna z wieloma innymi definicjami socjalizmu, chociaż jest sprzeczna z wieloma innymi starszymi definicjami

>Ty spotkałeś się w publikacjach właśnie z jednym z z takich paradygmatów, uznałeś go za prawdziwy... niestety błędem jest uznanie go za jedynie prawdziwy.

Zgadzam się z tym i nie czuję się odpowiedzialny za to, że ktoś odniósł wrażenie, że jest jedynie prawdziwy. Moim celem jest doprowadzenie tutaj do zgody w zakresie rozumienia pojęcia lewica/prawica, a nie do naukowego potwierdzenia, że to co uzgodnimy okaże się jedynie prawdziwe

>Abyśmy mogli dyskutować o tym paradygmacie, sprawdzić jego prawdziwość, musimy znać całość tej koncepcji, niestety podałeś nam jedynie kilka wyrywkowych danych wyrwanych z większej teorii, o biurokracji jako neoburżuazji, socjalizmie jako neofeudalizmie. Nie przedstawiłeś całości tej koncepcji

To jest niemoiżliwe na takim forum - post nie może mieć wartości publikacjo naukowej

>dodatkowo nie podałeś źródła skąd bierzesz takie definicje pojęć.

Nie pamiętam, za dużo czytam. Nie jestem typem dyskutanta, który zabiera głos tylko wtedy, gdy jest już w pełni przygotowany do rozprawy przed sądem, nie oczekuję też od dyskutantów takiego przygotowania. Dla mnie dyskusja jest wymianą poglądów i próbą wzajemnego ich zrozumienia. Tak samo też czytam książki - nie pamiętam tytułów, tylko to, co z nich zrozumiałem.

>> Takie podejście wymaga jednak otwartości (...)
>Niestety nie, to nie jest otwartość, to jest właśnie przyjęcie jednego paradygmatu za jedyny i słuszny

Ja twierdzę tylko, że podawaną definicję biurokracji zrozumiałem (mogę ją opisać własnymi słowami) i na tej podstawie twierdzę, że odpowiada ona prawdzie. Nie twierdzę, że jest prawdą jedyną. W takiej dyskusji jest w moich oczach absurdem żądanie, żebym podał źródła. Cieszę się, gdy ktoś rozumie, co mówię. Gdy ktoś nie rozumie, objaśniam cierpliwie (albo nie starcza mi cierpliwości), jak ja to rozumiem. Domaganie się w tym momencie źródeł jest absurdem.

Co innego, gdy twierdzę coś o faktach, że np. "bonobo nie jest gatunkiem szympansa", albo: "człowiek jest gatunkiem szympansa", to każde z tych twierdzeń (oba są jednakowo prawdziwe) może mieć wskazanie źródła

doku
20-08-2008 10:35 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Słowa "biurokracja" użyłem w znaczeniu naukowym, a Ty w znaczeniu potocznym. Tak nie można poważnie dyskutować

M. Webber - biurokracja charakteryzuje się

1 szybkością
2 elastycznością
3 jednoznacznością
4 efektywnością
5 ciągłością pracy
6 dyskrecją
7 subordynacją
8 bezosobowością
9 przepisorządnością
10 racjonalnością
11 zmniejszeniem do minimum tarć
12 oszczędnością na kosztach
13 dostosowaniem do potrzeb
14 przewidywalnością zachowań

Sama w sobie jest najefektywniejszym sposobem zarządzania, dlatego występuje tak w wielkich korporacjach jak i w państwach. Nie ma innej metody, można by ją na ten przykład zdemokratyzować ale to już inny temat. Problemem nie jest biurokracja a jej przerost. Co ciekawe - Webbr był, w twoim słowniku, prawicowcem.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>M. Webber - biurokracja charakteryzuje się: 1 - 14 ( mój skrót)
>Sama w sobie jest najefektywniejszym sposobem zarządzania, dlatego występuje tak w wielkich korporacjach jak i w państwach. Nie ma innej metody, można by ją na ten przykład zdemokratyzować ale to już inny temat. Problemem nie jest biurokracja a jej przerost. Co ciekawe - Webbr był, w twoim słowniku, prawicowcem.
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin


Pństwo spełnia swoje funkcje w tym administracyjną, za pomocą tworzonych, do realizacji postawionych zadań, urzędów. Jeżeli organizacje te, będą charakteryzować się wymienionymi cechami od 1 do 14, to zgadzam się z Anarchistą i M. Weberem. Możemy wyobrazić sobie aparat biurokratyczny, przyjazny obywatelowi.
Działa jednak w biurokracji, w sposób nieubłagany Prawo Parkinsona. Wtedy biurokracja i biurokrata, nabierają innego znaczenia i zaczyna obowiązywać definicja prof. Kopalińskiego, a słuszność przenosi się na stronę awitu .

Nie ulega wątpliwości, że UE, jest i tworzy jeden wielki aparat biurokratyczny. Prawo Parkinsona mówi o tym, że jeżeli urzędnik ma określony czas, na wykonanie danego zadania, zadanie to zostanie wykonane w możliwie najpóźniejszym terminie. Każdy musi potwierdzić potrzebę istnienia swojej osoby, w tym systemie. Musi pozorować pracę. Wynika z tego prawa zasada, że każdy urząd, zatrudniający powyżej dwóch tysięcy ludzi, nie potrzebuje już petenta. Ilość zadań własnych,wewnętrznych, pokrywa czas pracy urzędu.
Myślą więc urzędnicy, nad uzasadnieniem potrzeby swojego istnienia i mamy krzywiznę banan i morza, których dna, zasłane są masą gnijących ryb, którym zabrakło 1cm, do osiągnięcia, wydumanego przez biurokratę, wymiaru ochronnego. I wiele innych bzdur.

Pozdrawiam obu Panów.
20-08-2008 12:11 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Ależ zgadzam się w pełni! Do prawa Parkinsona można jeszcze dodać dysfunkcje biurokracji opisane przez Mertona - np. "maksymalny poziom niekompetencji" (człowiek awansuje do poziomu swojej niekompetencji tylko po to, by tam zostać). Problem jest taki, że podałem Dokowskiemu naukową definicję biurokracji, charakteryzuje się ona w/w punktami. Co nie obala oczywiście obserwacji jej dysfunkcji opisanych przez innych myślicieli, które mogą i występuję w jej obrębie. Problem jest taki, że nie muszą wystąpić - Webber stworzył typ idealny uznając "władzę biur" jako najwyższą, racjonalną formę zarządzania, i jak to z typami idealnymi - rzeczywistość nigdy do nich nie przystaje, zawsze jest troszkę inna, odstaje od abstrakcji. Ale tak jest ze wszystkim, każde pojęcie jakim się posługujemy nie referuje rzeczywistości w sposób absolutny, jest jej abstrakcją a nie prostym opisem, to jest jeden z podstawowych problemów nauk społecznych i do tego trzeba się przyzwyczaić. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Jeszcze typ idealny wypada podać, więc za Wikipedią (szybciej tak, niż przepisywać z notatek ) podaje Webberowkie wyznaczniki urzędnika i jego pracy, które definiują także system biurokratyczny

1. Podlegają władzy jedynie w zakresie swoich oficjalnych obowiązków o bezosobowym charakterze. Posiadają więc wolność osobistą.
2. Hierarchia urzędów w jakich działają jest jasno zdefiniowana.
3. Każdy urząd odznacza się jasno zdefiniowanym zakresem kompetencji.
4. Sprawowanie urzędu powiązane jest z dobrowolnie zawartą umową.
5. Bardzo istotną rolę przy wyborze kandydata odgrywają jego kwalifikacje zawodowe.
6. Pobory biurokratów odznaczają się ustaloną wysokością, wypłacaną w gotówce, pracownicy nabywają uprawnienia emerytalne. Jednak w niektórych przypadkach organ ma prawo do odwołania mianowanego urzędnika, natomiast ten ma zawsze prawo do rezygnacji.
7. Sprawowany urząd jest traktowany jako jedyne lub główne zatrudnienie danej osoby.
8. Zwierzchnicy mogą urzędnikowi przyznać awans uwarunkowany stażem pracy, osiągnięciami.
9. Urzędnik pracuje w całkowitym oderwaniu od własności środków administrowania i nie ma prawa do "zawłaszczenia" swojego stanowiska.
10. Jest on poddany ścisłej, systematycznej dyscyplinie i kontroli.
Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>M. Webber - biurokracja charakteryzuje się
>1 szybkością
>2 elastycznością
>3 jednoznacznością
>4 efektywnością
>5 ciągłością pracy
>10 racjonalnością
>11 zmniejszeniem do minimum tarć
>12 oszczędnością na kosztach
>13 dostosowaniem do potrzeb

Wybrałem najbardziej jaskrawe fałsze. Biurokracja charakteryzuje się przeciwieństami tych cech.

Ten Webber był jednak głupi.


doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Tym samym pokazałeś, że nie jesteś partnerem do racjonalnej dyskusji w sprawach społeczno - politycznych. Twoje nieznajomość podstaw wiedzy społecznej i niechęć jej nabycia, zwyczajnie Cię wyklucza z MERYTORYCZNEJ dyskusji. Normalnie nie mogę się podnieść ze śmiechu!!!!!! Aleś mnie rozbawił! To co Ty prezentujesz daje się określić jednym słowem - ignorancja.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Tym samym pokazałeś, że nie jesteś partnerem do racjonalnej dyskusji w sprawach społeczno - politycznych. Twoje nieznajomość podstaw wiedzy społecznej i niechęć jej nabycia, zwyczajnie Cię wyklucza z MERYTORYCZNEJ dyskusji. Normalnie nie mogę się podnieść ze śmiechu!!!!!! Aleś mnie rozbawił! To co Ty prezentujesz daje się określić jednym słowem - ignorancja.

Na dowód, jaki jesteś żałosny zacytuję twoje słowa:

"Ależ zgadzam się w pełni! Do prawa Parkinsona można jeszcze dodać dysfunkcje biurokracji opisane przez Mertona - np. "maksymalny poziom niekompetencji"

Gotowyś na każdą obrazę własnej inteligencji, byle tylko komuś dokopać

doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Czytaj proszę ze zrozumieniem, najlepiej całość. To, że istnieją dysfunkcje w systemie biurokratycznym NIE obala tez Webbera (jego typu idealnego) ale to już pisałem, widzę, że za dużo wysiłku wymagam od Ciebie, licząc, że przeczytasz całość, zanim się odniesiesz od tego co powiedziałem, jak zwykle zresztą.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czytaj proszę ze zrozumieniem, najlepiej całość. To, że istnieją dysfunkcje w systemie biurokratycznym NIE obala tez Webbera (jego typu idealnego) ale to już pisałem, widzę, że za dużo wysiłku wymagam od Ciebie, licząc, że przeczytasz całość, zanim się odniesiesz od tego co powiedziałem, jak zwykle zresztą.

Wycieczki osobiste zdradzają, że wiesz, że mam rację, tylko wstydzisz się przyznać.

Te dysfunkcje to immanentna cecha biurokracji, wiesz o tym dobrze. Utopijna biurokracja Webbera jest fizycznie niemożliwa, wiesz o tym dobrze, więc nie pajacuj z takimi uwagami o "czytaniu całości", bo one nie odwrócą uwagi ludzi myślących od tego, że mam tutaj rację. Nie z nami te sztuczki.

doku
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Czytaj proszę ze zrozumieniem, najlepiej całość. To, że istnieją dysfunkcje w systemie biurokratycznym NIE obala tez Webbera (jego typu idealnego) ale to już pisałem, widzę, że za dużo wysiłku wymagam od Ciebie, licząc, że przeczytasz całość, zanim się odniesiesz od tego co powiedziałem, jak zwykle zresztą.
>Wycieczki osobiste zdradzają, że wiesz, że mam rację, tylko wstydzisz się przyznać.
> Nie z nami te sztuczki.

Ze mną też nie, dokowski. Zdanie Anarchisty odnosi się do mojej wypowiedzi i razem tworzą całość. Przytocznie jednego zdania z całości, wyrwanego z kontekstu, jest zachowaniem wrednym. Nie pierwszy raz stosujesz ten wybieg.

>Nie z nami te sztuczki.

Jasne, pewnie że nie. Od różnych paskudnych sztuczek to ty jesteś specjalistą. Powinieneś się produkować w cyrku, albo w kabarecie. Tutaj marnujesz talent.
21-08-2008 17:41 
 Ocena 3 na 3
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Utopijna biurokracja Webbera jest fizycznie niemożliwa

Drogi Dokowski - biurokracja jaką przedstawiłem jest "typem idealnym" na tej samej zasadzie, na jakiej jest nim "rynek" w ujęciu ekonomicznym, jak zresztą wszystkie jego przymioty (wolny dostęp do informacji, brak barier wejścia - wyjścia itp.) Twoja ignorancja tyczy się podstaw metodologii nauki, więc zalecałbym pogłębioną lekturę i refleksję nad tymi problemami, zanim zaczniesz się wypowiadać na tematy, których zwyczajnie nie rozumiesz. Wiesz czemu robie osobiste wycieczki? Bo merytorycznie nie wiem jak z Tobą rozmawiać, gdyż uważasz, że masz rację a nie dyskutujesz. Każdy pogląd inny, niż przyjęty przez Ciebie uważasz za błędny lub nieracjonalny! Tak jak Kościół Katolicki zresztą.

>Nie z nami te sztuczki.

To ilu was jest, towarzyszu? Rozdwojenie jaźni się leczy.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
22-08-2008 12:35 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Każdy pogląd inny, niż przyjęty przez Ciebie uważasz za błędny lub nieracjonalny! Tak jak Kościół Katolicki zresztą.
>>Nie z nami te sztuczki.
>To ilu was jest, towarzyszu? Rozdwojenie jaźni się leczy.

Wybacz mi Anarchisto mało godny styl, którego używam w rozmowie z Twoim interlokutorem. Poruszony tutaj temat wydawał mi się niezmiernie ciekawy, a wprowadzenie do dyskusji Webbera, kontra definicji Kopalińskiego, może stać się świetnym przyczynkiem, do innych rozważań. Co to znaczy, i jak osiągnąć, to co wielu obiecuje i nie realizuje, a mam na myśli ideę "przyjaznego państwa". Dwa dni temu oglądałem na "canal+" ciekawy film dokumentalny. Dotyczył opieki zdrowotnej w USA, która poddana mechanizmom rynkowym, stała się organizacja samą dla siebie, wykazując całkowitą bezduszność. Autor filmu udał się więc do Kanady, potem innych, wysokorozwiniętych krajów Europy. Porównywał systemy opieki zdrowotnej. Potem przeniósł uwagę, na rolę państwa i jej biurokracji, na sposób rozwiązywania podstawowych problemów socjalnych tych społeczeństw. Wykazał, że są kraje, w których rządy i aparat biurokratyczny, służy obywatelowi, stając się instytucjami przyjaznymi i szanowanymi. I tu nagle musiałem skorygować pogląd i przenieść słuszność w stronę Webbera . Nie do końca oczywiście, bo ideału nie ma. Co kraj to obyczaj.
Dyskutować na ten temat jest koniecznością, bo jakość aparatu państwa i jej biurokracji przekłada sie bezpośrednio na poziom i jakość życia obywateli. Z takich dyskusji wyniknąc może diagnoza stanu obecnego, wykazanie mankamentów i ich przyczyn, a idąc dalej, wyobrażenie celu do którego należy dążyć. Temat niezmiernie szeroki, a twoje podejście, wskazuje na rozległą wiedzę w tematach społecznych i politycznych.

Z żalem jednak muszę stwierdzić, że temat się kończy, za przyczyną osoby, której mieliśmy już nie wspominać, ale ona jest. Każda dyskusja kończy się sformułowaniem "nie pajacuj". Doświadczenie mam takie, że owo "nie pajacuj", pojawia się zawsze, kiedy ktoś ma zdanie odmienne. Nie można oczekiwać również uzasadnienia tego zwrotu, poparcia dowodami materialnymi, bo oparte jest na dogmacie, o nieomylności jego autora. Zniechęca mnie to znakomicie, do toczenia dyskusji z należytą dla jej tematu powagą, a tego wymaga szacunek dla rozmówców.
Pozdrawiam
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Wydaje mi się, że to jest pytanie, czy rozrost biurokracji lepiej hamuje rynek czy polityka (w szerokim znaczeniu tego słowa). Problem jest taki, że mamy tu sprzeczne dane. Z jednej strony powszechnie wiadomo o rozroście administracji w urzędach państwowych, z drugiej jednak - wielkie przedsiębiorstwa same maję ten problem i także nie mogą sobie z nim poradzić. Więc można uznać, że ten rak pędzi każdy organizm społeczny. Dlaczego? Mechanizm jest dość porosty. Świeżo złożona jednostka administracyjna działa raczej bez zarzutów, wie o tym każdy kto pracował w średniego rozmiaru firmie, gdzie kontakty typu "twarzą w twarz" pokrywają się z kontaktami formalnymi. Wszystkie nieścisłości można dzięki temu rozwiązywać szybko i jasno. Jenak wraz z rozrostem biurokracji sprawa się komplikuje - urzędnik musi interpretować prawo, pojawiają się osoby, które są w tym lepsze, choć niekoniecznie mają wysokie stanowisko. Powstaje więc druga hierarchia władzy, oparta na koleżeństwie, na zaufaniu a nie na merytorycznych podstawach (przynajmniej niekoniecznie). Teraz jednak skomplikujmy sytuację. Zmienia się prawo i przepisy wykonawcze. W organizacji zaczyna się panika i popłoch. Osoby do tej pory ważne, wyspecjalizowane w załatwianiu jednej sprawy, stają nie niepotrzebne. Muszą więc znaleźć sobie "ekologiczną" niszę by przetrwać. Osobiste kontakty w urzędzie pomagają jej pozostać w pracy, zwykle na wyższym stanowisku (to jest właśnie opisany przez Mertona "maksymalny poziom niekompetencji"). Z biegiem lat, w toku zmian prawa, osoba taka znika w tłumie jednakowo wyglądających osób, staje się autonomiczną częścią systemu, bez której nikt już sobie nie wyobraża dalszej pracy. Mimo, że jest niepotrzebna dla dobrego funkcjonowania urzędu. Co więc można zrobić? Ja widzę w sumie dwa rozwiązani - regularny, niezależny audyt, by wychwytywać takie zjawiska i szybko je likwidować, lub kadencyjność urzędników i sprawdzani, czy są tak naprawdę potrzebni (demokratyczna kontrola nad pracą administracji). Urzędnik ma być w końcu przedmiotem prawa a nie podmiotem.

Co do służby zdrowia. Problem jest niezwykle skomplikowany - prawda jest taka, że nie udało się NIGDZIE stworzyć dobrego systemu, zawsze ma on jakieś niedogodności. Z jednej strony prywatny system pochłania większy procent PKB na głowę obywatela, jednocześnie dając mniejszą dostępność do usług medycznych (przede wszystkim podstawowych), jednak usługi te są na wyższym poziomie. Z drugiej strony państwowy system jest tańszy i zapewnia szerszy dostęp do podstawowych usług, lecz są one (średnio) na niższym poziomie i ciężki jest dostęp do bardziej nowoczesnych usług. Innym problemem jest pewna marnotrawność administracji publicznej. Ja widzę tu jedno rozwiązanie - szeroko dostępny system municypalny. To gmina zarządza szpitalem i to ona inkasuje podatek na służbę zdrowia. Tylko w ten sposób można zapewnić kontrolę nad wydatkami (kontakt z radnymi jest łatwiejszy niż z posłami) z drugiej strony można tak manewrować podatkiem, by realnie pokryć miejscowe wydatki (np. Katowice muszą mieć więcej pieniędzy na służbę zdrowia [zanieczyszczenia] niż mieszkańcy Zakopanego). Oczywiście muszą istnieć większe ośrodki, ale to można by załatwić poprzez sterowane przez gminy fundacje (np. 6 gmin zakłada taką), które musiałyby publikować swoje raporty skarbowe co roku, które następnie podlegałyby ocenie przez ekspertów (np. uniwersyteckich - bardzo by to pomogło w badaniach ekonomistów i socjologów). To tylko takie luźne propozycje, więc czekam na krytykę i ocenę. Pozdrawiam!!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
To tylko takie luźne propozycje, więc czekam na krytykę i ocenę. Pozdrawiam!!

Ze szczególna krytyką sie z mojej strony nie spotkasz. Jestem trochę teoretykiem, a to pochodzi z tego, że przede wszystkim, praktykiem. Byłem elementem administracji publicznej, także służby zdrowia. Moje widzenie spraw jest nieco odmienne i mniej optymistyczne. Tak jak liberalizm w gospodarce, systemowe objęcie społeczeństwa opieką socjalną i zdrowotną, tworzenie systemu biurokratycznego, przed którym stawia się zadanie realizacji celu, którym jest zapewnienie należytej i przyjaznej obsługi petenta, wymaga silnego państwa.
Przez silne państwo, rozumiem takie, która trzyma w ręku wszelkie instrumenty służące do realizacji jego zadań. W tym też tych, o których mówimy. Są to więc instrumenty nacisku i kontroli, działające w ramach ustanowionego prawa.
Jezeli instytucje powołane do kontroli i egzekucji prawa, zaczynają nabierać cech samodzielnych organizacji, oderwanych od zadań państwa, albo tylko pozorujących ten związek, a tak de facto realizują cele własne, dochodzi do patologii. Reasumując, rządzi się silną ręką za pomocą instrumentów sprawowania władzy. Nie narusza to zasad demokracji. Omawiamy objawy choroby, nie sięgając do przyczyny. Rozpocząłem gdzieś taka dyskusje o służbie zdrowia, ale zamarła. Kiedy funkcja kontrolna przestaje spełniać swoje zadania pojawiają się tego złe skutki uboczne. Kadencyjność stanowisk, przy braku kontroli jest dobrym przyczynkiem do powstania korupcji, kadencyjność staje się przyczyną obsady stanowisk z klucza partyjnego, to pociąga kolesiostwo i wspieranie "swoich", przeważnie rodziny. Każdy zakłada, ze teraz ma swoje, jak dobrze pójdzie , cztery lata.
Podstawą rozwiązanie problemu jest, i mam nadzieję, ze się zgodzisz, stabilność prawa. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, kiedy państwo nie chwyta należycie silnie, instrumentów sprawowania władzy.

P.S. Mam wrazenie takie, ze jak do tej pory tylko jedno ugrupowanie próbowało to zrobić. Licząc od okresu przemian. nie jest to zadanie łatwe, a nawet jak praktyka pokazała, niebezpieczne.
awitu (7627 punktów)
Panowie a może warto ten problem wyodrębnić w nowym wątku? Moim zdaniem, szkoda by było gdyby zagubił się w tutaj jako poboczna dyskusja.
pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Panowie a może warto ten problem wyodrębnić w nowym wątku? Moim zdaniem, szkoda by było gdyby zagubił się w tutaj jako poboczna dyskusja.

Popieram. Ja go nie mogę założyć. Zbyt często bym korzystał z prawa jego moderowania. Mam uprzedzenia. Jestem "rasistą światopoglądowym"
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Dobra - nowy wątek już otwarty, zapraszam do rozmowy!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Idea równości praw jest lewicowa.
Czyli w naszej obecnej sytuacji, to że wszyscy w Polsce mogą głosować jest elementem lewicowym? Inny przykład: apartheid był prawicowy? Wszelkie formy dyskryminacji i nierównouprawnienia są wynikiem prawicowości rządzących? To pytania orientacyjne.

>Taka definicja jest przez to trudna do stosowania wobec zjawisk złożonych
Ha! Doskonale! A czy każda możliwa rzeczywistość polityczno-społeczna nie jest skomplikowana? Wobec czego, cała metoda jest - jak mówiłem wcześniej - do potłuczenia o kant kuli.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Taka definicja jest przez to trudna do stosowania wobec zjawisk złożonych
>Ha! Doskonale! A czy każda możliwa rzeczywistość polityczno-społeczna nie jest skomplikowana? Wobec czego, cała metoda jest - jak mówiłem wcześniej - do potłuczenia o kant kuli.

Ja mam skromne cele - oceniać tylko proste idee i ograniczone programy polityczne, takie np. jak programy partii. Chcę aby PSR potrafiło obnażać bez cienia wątpliwości kłamstwa tego rodzaju.

doku
20-08-2008 18:09 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Ja mam skromne cele - oceniać tylko proste idee i ograniczone programy polityczne, takie np. jak programy partii. Chcę aby PSR potrafiło obnażać bez cienia wątpliwości kłamstwa tego rodzaju.
Tylko proszę zauważyć, że program partii nie jest zawieszony w próżni. W praktyce nie ma partii czystych prawicowo, bądź lewicowo. Muszą być one każdorazowo umieszczone na skali. We Włoszech mówi się o dwóch największych partiach, jednej prawicowej, drugiej lewicowej, mimo, że obie są lewicowe w stosunku do naszych partii, tak jak na naszej scenie politycznej nie ma partii prawicowych w odniesieniu do sceny amerykańskiej. Myślę, że taka partykularyzacja jest nie na miejscu.
21-08-2008 16:49 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>W praktyce nie ma partii czystych prawicowo, bądź lewicowo.

Oczywiście, że nie. Ale pojedyncze idee programowe mogę jasno sklasyfikować. Dopiero po zsumowaniu wychodzi, że nie ma czystych... Ale ten wątek jest (jeszcze) nie o sumowaniu, ale o klasyfikowaniu pojedynczych (na razie) idei.

doku
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Oczywiście, że nie. Ale pojedyncze idee programowe mogę jasno sklasyfikować. Dopiero po zsumowaniu wychodzi, że nie ma czystych... Ale ten wątek jest (jeszcze) nie o sumowaniu, ale o klasyfikowaniu pojedynczych (na razie) idei.

Rozumiem. Zgoda. Tylko, czy takie rozpoczęcie pozwoli na dalszy krok? Będziemy mieć posegregowane idee, ale przejście od tego, do określenia czystego prawicowo i czystego lewicowo programu będzie mozołem uczenia się na błędach i ponownego sklecania zespołów idei, które za pierwszym razem nie będą pasowały na pewno.

Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>przejście od tego, do określenia czystego prawicowo i czystego lewicowo programu będzie mozołem uczenia się na błędach i ponownego sklecania zespołów idei

Bardzo wątpię, czy jakaś partia zechce mieć "czysty" program. Moim zdaniem zawsze będzie to coś w rodzaju: kilka tych i kilkanaście tamtych

doku
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Bardzo wątpię, czy jakaś partia zechce mieć "czysty" program. Moim zdaniem zawsze będzie to coś w rodzaju: kilka tych i kilkanaście tamtych
Owszem, ale tu pojawia sie pytanie, które cisnęło mi się już przy pisaniu poprzedniej odpowiedzi: czy standardów lewicowości i prawicowości nie wyznacza samo życie polityczne? Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to uznamy, że o tych przymiotach decyduje "najbardziej prawicowa" i "lewicowa" partia. Jeśli przecząca, to uznamy tym samym lewicowość i prawicowość, za coś bardziej pierwotnego, niż rzeczywistość polityczna - innymi słowy nie wytworzonego przez tę rzeczywistość, istniejącego wcześniej i wpisanego w strukturę naturalną. Opuścimy wtedy grunt politologii i w ogóle nauk społecznych, a przeniesiemy się na teren filozofii i będziemy musieli lewicę i prawicę potraktować jako byty abstrakcyjne złożone niezależne w swoim istnieniu od woli i świadomości człowieka, a co najwyżej od jego istoty. Wówczas aksjomatyzacja w ogóle na nic się nie zda, ponieważ nie można aksjomatyzować tego, co już istnieje i to własnym, samodzielnym od konwencji istnieniem.

Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>czy standardów lewicowości i prawicowości nie wyznacza samo życie polityczne? Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to uznamy, że o tych przymiotach decyduje "najbardziej prawicowa" i "lewicowa" partia.

Musi być twierdząca - to nieuchronne. W efekcie niektóre aksjomaty zostaną przerzucone na drugą stronę.

doku
14-08-2008 22:54 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Lewicową jest dla mnie idea odbierania władzy wybranemu władcy inaczej niż poprzez procedury demokratyczne.
Absolutnie się nie zgadzam.
Salvador Allende został wybrany w powszechnych wyborach, ludzie liczyli na poprawę swego losu.
Został obalony poprzez zamach stanu, a więc inaczej niż poprzez procedury demokratyczne.
W wyniku tego doszedł do władzy Augusto Pinochet.
W związku z tym co piszesz, należałoby Pinocheta i maczającą w tym ręce CIA uznać za krzewiących idee lewicowe.
Coś nie tak...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S:Od razu uprzedzam - nie wymiguj się kontekstem i innymi sztuczkami.
To zacytowane zdanie jest Twoje, nie zaprzeczysz. Napisałeś jednoznacznie.


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Salvador Allende został wybrany w powszechnych wyborach, ludzie liczyli na poprawę swego losu.

Hitler też.

To nie zaprzecza ocenie idei wolnych wyborów za ideę prawicową. A może wg Ciebie zaprzecza? Jak pisałem nie raz w tym wątku, jako aksjomaty pozostawimyn tylko te, które nie budzą kontrowersji.

>Został obalony poprzez zamach stanu

Idea obalebnia (zamachu stanu, rewolucji, przewrotu, unieważnienia Konstytucji itd.) jest moim zdaniem lewicowa, ale czy nadaje się na aksjomat - to ten sam problem, co powyżej. Jeżeli celem obalenia jest lewicowa dyktatura, to czy dążenie do jej obalenia jest ideą lewicową? Być może nie każda opinia nadaje się na aksjomat.

Dyktarura Allende była lewicowa, jak dyktatura Hitlera. Ja jednak nadal twierdzę, że wolne wybory są ideą prawicową.

>P.S:Od razu uprzedzam - nie wymiguj się kontekstem i innymi sztuczkami.

Uprzedzam, że na post zawierający tego rodzaju niesprowokowaną niegrzeczność następnym razem nie odpowiem tak grzecznie. Więcej kultury dyskusji, proszę!

doku
19-08-2008 19:25 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>To nie zaprzecza ocenie idei wolnych wyborów za ideę prawicową.
>A może wg Ciebie zaprzecza?
Wolne wybory nie są ani ideą lewicową, ani prawicową. Są typowe dla państw demokratycznych, a dopiero po ich przeprowadzeniu do władzy dochodzą przedstawiciele lewicy, prawicy lub innych opcji.

>Jeżeli celem obalenia jest lewicowa dyktatura, to czy dążenie do jej obalenia jest ideą lewicową? Być może nie każda opinia nadaje się na aksjomat.
Zasadne pytanie i słuszna refleksja - wreszcie!
O to mi chodziło...

>>P.S:Od razu uprzedzam - nie wymiguj się kontekstem i innymi sztuczkami.
>Uprzedzam, że na post zawierający tego rodzaju niesprowokowaną niegrzeczność następnym razem nie odpowiem tak grzecznie. Więcej kultury dyskusji, proszę!
Czy prośbę o merytoryczną odpowiedź uważasz za brak kultury?

Oczywiście nie odniosłeś się(świadomie lub nie), do zasadniczego zarzutu wobec Twojej opinii.
Zapytam więc wprost. Czy Pinocheta i wspierającą go potajemnie CIA, uznajesz za krzewicieli idei lewicowych?
Proszę o odpowiedź: tak lub nie.

Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czy prośbę o merytoryczną odpowiedź uważasz za brak kultury?

Forma Twojej prośby była niekulturalna. Przedmiotem mojej oceny była ta konkretna prośba, a nie jakaś abstrakcyjna "prośba o merytoryczną odpowiedź".

Miałem nadzieję, że niegrzeczność była niezamierzona i zobaczę naturalne "przepraszam". Zaczynam tracić tę nadzieję. I nie licz na oświecenie w rej kwestii, brak kultury samemu trzeba zrozumieć.

>Zapytam więc wprost. Czy Pinocheta i wspierającą go potajemnie CIA, uznajesz za krzewicieli idei lewicowych?

Potraktuj to pytanie jako zadanie domowe, sprawdzające, czy zrozumiałeś mój post, w którym wyjaśniłem tę kwestię. Odpowiedź na to pytanie tam jest.

doku
20-08-2008 17:37 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Zaczynam tracić tę nadzieję.
To zdanie pasuje do katolików jak ulał. Cytat:
Miejmy nadzieję, głęboko ufamy, nie traćmy nadziei, pozostała nam tylko nadzieja...

Metafizyka w całej krasie - Nietzsche by się uśmiał.

>I nie licz na oświecenie w rej kwestii, brak kultury samemu trzeba zrozumieć.
Napisałem tak, bo już dobrze poznałem Twoje metody - jestem specjalistą od "rozgryzania" ludzi.
Potwierdziłeś tylko moją diagnozę...
Nie przeproszę, bo nie poczuwam się do winy - widać jestem ciemniakiem.

>Potraktuj to pytanie jako zadanie domowe, sprawdzające, czy zrozumiałeś mój post, w którym wyjaśniłem tę kwestię. Odpowiedź na to pytanie tam jest.
Zrozumiałem i przyjąłem do wiadomości. Tylko dlaczego nie potrafisz napisać tego wprost?
Cały dokowski, cały on...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Uśmiechnij się - więcej luzu.


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Nie. Sejm wybieralny - prawica. Inne formy - lewica.

No OK, trzymajmy się tego przez chwilę.
Cytat:
Prawicową jest idea władz wybieralnych. Dyktatura wprowadzona siłą jest lewicowa (to rządy bandytów). Lewicową jest dla mnie idea odbierania władzy wybranemu władcy inaczej niż poprzez procedury demokratyczne.

I tu się zgodzę, jak najbardziej.
Cytat:
Referendum jest czymś z istoty lewicowym.

A to dlaczego? To bezpośrednie działanie ludzi posiadających władzę, w takim przypadku demokracja ateńska byłaby lewicowa?
Cytat:
Ideą prawicową byłoby najpierw pozbawienie władcy władzy, a dopiero potem oddanie władzy referendum.

Władza w demokracji należy do ludu, od początku i do końca. Ludzie będący u władzy są tylko przedstawicielami ludu, wybranymi dla ułatwienia, bo demokracja bezpośrednia w prawie 40 milionowym państwie raczej nie miała racji bytu(choć teraz, przy wszechobecnym internecie... Może to wróci?).
Cytat:
Lewicową jest idea udawania, że wybraliśmy władcę, ale nie uznajemy jego władzy.

Raz jeszcze - wybraliśmy przedstawicieli, a Oni w pewnych sytuacjach, albo i my sami możemy stwierdzić, że chcemy o pewnych sprawach decydować bez pośredników.
Skoro ogół może sam wybierać przedstawicieli, to może jednak demokracja jest lewicowa z natury?

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Władza w demokracji należy do ludu, od początku i do końca.

To nie jest idea, to już raczej fizyka

>w prawie 40 milionowym państwie raczej nie miała racji bytu(choć teraz, przy wszechobecnym internecie...

To znów fizyka

> wybraliśmy przedstawicieli, a Oni w pewnych sytuacjach, albo i my sami możemy stwierdzić, że chcemy o pewnych sprawach decydować bez pośredników.

To właśnie jest istotą lewicowości tej idei w moim przekonaniu.

Prawicową jest idea wyboru osób kompetentnych, odpowiedzialnych i godnych zaufania.
Prawicową jest idea, że nie każdy ma równe kompetencje i nie każdy jest jednakowo odpowiedzialny.
Prawicową jest idea, że jeśli dajemy komuś władzę, to obarczamy go odpowiedzialnością.
Prawicową jest idea zaufania do ludzi, których wybraliśmy.
Prawicową jest idea, że wybrany, kompetentny przedstawiciel podejmie lepszą decyję, niż głosujący motłoch.
Prawicową jest idea, że jeśli decyzja jest zła, ktoś musi ponieść odpowiedzialność.

Podsumowując: prawicowe jest demokratyczne wybieranie ludzi, lewicowy jest nepotyzm i kolesiostwo, ale: lewicowe jest demokratyczne podejmowanie decyzji, prawicowe jest podejmowanie decyzji przez jednego przedstawiciela.

>Skoro ogół może sam wybierać przedstawicieli, to może jednak demokracja jest lewicowa z natury?

Wybór przedstawicieli jest prawicowy, rządzenie przez referendum jest lewicowe - przy tej propozycji aksjomatu będą się upierał, to ważny temat i wbrew pozorom niekontrowersyjny.

doku
20-08-2008 11:03 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)

>Podsumowując: prawicowe jest demokratyczne wybieranie ludzi, lewicowy jest nepotyzm i kolesiostwo, ale: lewicowe jest demokratyczne podejmowanie decyzji, prawicowe jest podejmowanie decyzji przez jednego przedstawiciela.
>Wybór przedstawicieli jest prawicowy, rządzenie przez referendum jest lewicowe - przy tej propozycji aksjomatu będą się upierał, to ważny temat i wbrew pozorom niekontrowersyjny.

Kontrowersyjny jak cholera! Przecież Ty bredzisz! Lewica uważa, że władza powinna być w dyspozycji wszystkich obywateli - jak najszersza władza w rękach ludu, tym upodmiotowienie obywateli większe i większa ich odpowiedzialność za siebie i swój los. Dlatego różne ruchy "postępowe" tak otwarcie eksperymentują z władzą bezpośrednią, z samorządnością i demokracją w zakładach pracy, w środowisku lokalnym itp. Zaczytuje Różę Luksemburg - "Nie ma demokracji bez socjalizmu, nie ma socjalizmu bez demokracji." Wielokrotnie podkreślałem, że demokracja to myśl lewicowa - system republikański to myśl prawicowa. My żyjemy w systemie republikańskim, gdzie demokracja jest tylko fasadom mającą na celu jej uprawomocnienie. Wiem, że zaraz wypalisz z przykładem ZSSR - ja z góry odpowiem, że od samego początku twór ten był krytykowany z lewej strony sceny politycznej (inkryminowana już Róża Luksemburg, Kropotkin, Machno na ten przykład), później ukuto pojęcie na opisanie tego potwora - kapitalizm państwowy (Trocki, Wallerstein). Socjalizm istniał w Rosji przed przejęciem władzy przez bolszewików, gdy Rady funkcjonowały niezależnie od władzy politycznej (Rada Kronsztadzka) gdy sami pracownicy przejmowali zamykane zakłady i nimi zarządzali (to samo dzieje się teraz w Argentynie) - to jest socjalizm, nie ma nic wspólnego z nepotyzmem.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Kontrowersyjny jak cholera! Przecież Ty bredzisz! Lewica uważa, że władza powinna być w dyspozycji wszystkich obywateli - jak najszersza władza w rękach ludu

A więc zgadzasz się, że referendum jest lewicowe. Po co więc tyle krzyczysz?

doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>A więc zgadzasz się, że referendum jest lewicowe. Po co więc tyle krzyczysz?

Zgadzam się, demokracja jest lewicowa. Nie zgadzam się z aksjologicznymi wycieczkami, jakie czynisz pisząc...

>Podsumowując: prawicowe jest demokratyczne wybieranie ludzi, lewicowy jest nepotyzm i kolesiostwo

Takimi wycieczkami własnych fantazji obniżasz poziom rozmowy, pisząc, że Webber był głupi poniżasz nie tylko ten wątek, ale i siebie.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
23-08-2008 22:14 
 Ocena 6 na 6
Psyk (14071 punktów)
>Senatorzy, lordowie... to elita wśród elit, to izba wyższa, z ostrzejszymi limitami (kryteriami) biernego prawa wyborczego;

Senatorzy są wybierani przez naród, to czy są elitą to kwestia gustu i opinii. Przy metodzie d'Hondta lokomotywa wyborcza może wciągnąć do senatu innych ze swojej listy, którzy mieli mniej głosów niż konkurent i wtedy ten, który miał więcej zostaje na lodzie.

Lordowie nie mają biernego prawa wyborczego. Są wyznaczani a niektórzy zasiadanie w Izbie Lordów dziedziczą.

>to wyższa instancja

to nie wyższa instancja tylko izba wyższa. Odsyłam do słownika.

>jak senackie komisje w USA.

komisje to nie senat. Odsyłam do podręcznika.

>Zzauważ, że nasze ciemniaki z podgatunku homo sovieticus nie rozumieją idei komisji (ani w ogóle państwa prawa)

a kolega to jakiej rasy?

>i mamy w efekcie nie komisje senackie, ale komisje sejmowe,

co ma piernik do wiatraka?
a komisje senackie są wymienione tutaj: www.senat.gov.pl/k7/senat/list-kom.htm
znowu bzdura do kwadratu

>które tylko kompromitują ideę komisji, jak to np. zrobił Rokita wplątany w aferę Rywina.

Rokita nie był wplątany w aferę Rywina tylko ją badał
prawie robi wielką różnicę

>>I jak rozumieć zwrot: ustawa ważniejsza w opozycji do referendum?
>>Czy analogią byłoby: sejm wybieralny - lewica, inne formy tworzenia władzy - prawica?
>Nie. Sejm wybieralny - prawica. Inne formy - lewica.

biorąc pod uwagę, że nigdzie na świecie nie ma "niewybieralnego sejmu" to bzdura do kwadratu

>Prawicową jest idea władz wybieralnych.

to oczywista nieprawda - ta idea narodziła się pod koniec XVIII wieku i została najpierw wdrożona we Francji i USA. I była skrajnie rewolucyjna.

>Dyktatura wprowadzona siłą jest lewicowa (to rządy bandytów).

każda dyktatura jest wprowadzona siłą więc jest to znak równości między dyktaturą a lewicą. Proszę wypisywać takie brednie w "Głosie" Macierewicza - są jeszcze tacy, którzy chcą to czytać

>Lewicową jest dla mnie idea odbierania władzy wybranemu władcy inaczej niż poprzez procedury demokratyczne.

tzn. zamach stanu jest lewicowy? A co jeśli jest prawicowy? Prawicowy też jest lewicowy?

>Referendum jest czymś z istoty lewicowym.

referendum to kwestia ustrojowa i jest zwane "demokracją bezpośrednią". Jeśli kojarzy Pan demokrację z lewicą to dziękuję za ukłon.

>Ideą prawicową byłoby najpierw pozbawienie władcy władzy, a dopiero potem oddanie władzy referendum. Lewicową jest idea udawania, że wybraliśmy władcę, ale nie uznajemy jego władzy.
>
doku


To takie głupoty, że nie sposób tego nawet skomentować.

I to by było na tyle. Proszę na przyszłość nie pisać o sprawach o których nie ma Pan pojęcia.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>każda dyktatura jest wprowadzona siłą

To oczywista nieprawda

>To takie głupoty, że nie sposób tego nawet skomentować.
>I to by było na tyle. Proszę na przyszłość nie pisać o sprawach o których nie ma Pan pojęcia.

Wstyd mi za ciebie, kolego. Taki styl polemiki jest kompromitacją. Odpowiadanie na taki post jest poniżej mojej godności. Masz szczęście, że stawianie minusów uważam za hańbiącą praktykę.

doku
awitu (7627 punktów)
Oprócz tego, co już wcześniej powiedzieli moi przedmówcy śmiem twierdzić, że dychotomiczny podział systemów politycznych jest już mocno przestarzały i pomija ważny element a mianowicie centryzm. Należałoby też wyodrębnić tak zwaną "trzecią drogę" od lewicy.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>dychotomiczny podział systemów politycznych jest już mocno przestarzały i pomija ważny element a mianowicie centryzm. Należałoby też wyodrębnić tak zwaną "trzecią drogę" od lewicy.

Nie chcę dzielić systemów politycznech, chcę zdefiniować pojęcia "lewicowy" i "prawicowy". "Centryzm" potrafię zdefiniować na bazie tych dwóch pojęć.

doku
15-08-2008 02:07 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>"Centryzm" potrafię zdefiniować na bazie tych dwóch pojęć.

jak widać potrafisz...i to z jakim skutkiem, doszedłeś do tego że:

> Pinochet był typem centrysty

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
23-08-2008 22:30 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>>dychotomiczny podział systemów politycznych jest już mocno przestarzały i pomija ważny element a mianowicie centryzm. Należałoby też wyodrębnić tak zwaną "trzecią drogę" od lewicy.
>Nie chcę dzielić systemów politycznech, chcę zdefiniować pojęcia "lewicowy" i "prawicowy". "Centryzm" potrafię zdefiniować na bazie tych dwóch pojęć.
>
doku


Na szczęście Pan nie musi. Inni to już zrobili. Zamiast pisać głupoty lepiej szybciutko do biblioteki...
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Z jakiej racji parlament dwuizbowy ma być lewicowy tego nie wiem. (i proszę o uzasadnienie). O ile mi wiadomo, to izba wyższa parlamentu jest pozostałością po podziale klasowym (najwyraźniej widoczne jest to w Anglii) i raczej partie utożsamiane z lewicą postulują jej likwidację.

Podobnie nie rozumiem dlaczego lewicowe miało by być referendum.

A tak w ogóle to od dawna wiadomo, że polityka (i świat ideologii) jest zbyt złożona by ująć ją w prosty schemat lewica - prawica.
Tronicki (280 punktów)
Pomoc socjalna to nie pomoc chaetatywna, bo jest przymusowa i zabija charetatywność, to tylko rredystrybucja okeślonych urzędników którzy wczesniej muszą sami wziąc coś dla siebie, charetatywnośc polega na dobrowolności nie na przymusie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Pomoc socjalna to nie pomoc chaetatywna, bo jest przymusowa i zabija charetatywność, to tylko rredystrybucja okeślonych urzędników którzy wczesniej muszą sami wziąc coś dla siebie, charetatywnośc polega na dobrowolności nie na przymusie.

Dokładnie o to chodzi, wyręczyłeś mnie, chociaż podpiąłeś się w dziwnym miejscu


doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>partie utożsamiane z lewicą postulują jej likwidację.

Boją się ciał takich jak komisje senackie w USA

doku
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
A w Polsce był to jeden z punktów programu partii komunistycznej, zrealizowany zresztą po wojnie. (jedno z trzech TAK) Socjaliści też byli za, choć ich stanowisko nie było takie jednoznaczne.
Co więcej w USA kwestia komisji senackich jest wyłącznie sprawą taktyczną, natomiast postulaty europejskiej lewicy na temat zniesienia izby wyższej parlamentu wynikały z ideologii.
Dlatego nadal twierdzę, że jeżeli problem parlamentu jednoizbowego lokować na osi lewica - prawica (co jest dość absurdalne) to raczej jest to pogląd lewicowy.
Kowalski (1042 punktów)
Myślę, że popełniasz duży błąd, sprowadzając idee lewicowe i prawicowe do pewnych aktualnych aspektów dyskusji politycznej.

Piszesz np.:
>1. Idea nacjonalizacji jest lewicowa, prywatyzacji - prawicowa

To też zależy. Lewicowy był interwencjonizm gospodarczy, co też nie jest celem samym w sobie. Tyle, że dzisiaj nacjonalizacji zwykle się nie proponuje, jeśli jednak już to z motywów nie lewicowych gospodarczo, a nacjonalistycznych.

>2. Podatku progresywnego jest lewicowa, liniowego - prawicowa

Podatek liniowy to dość nowy pomysł po długim okresie dominacji podatku progresywnego. Ogólnie rzecz biorąc lewica bardziej kładzie nacisk na pomoc społeczną (szeroko rozumianą), a prawica na indywidualizm ekonomiczny. Szczególnym przypadkiem tego jest nacisk lewicy na redystrybucję dochodów -- ale i to można robić różnymi metodami.

>3. Podwyższanie podatków jest lewicowe, obniżania - prawicowe

Znowu zależy. Podatki mają czemuś służyć. Podwyższanie podatków samo w sobie nie jest ideą polityczną. Może być konsekwencją innych politycznych wyborów -- choćby zwiększenia 'wydatków socjalnych', ale także -- rozbudowy armii, czy (hipotetycznie) dotacji dla Kościoła -- w tym ostatnim przypadku prowadziłyby do niego idee prawicowe.

>4. Obowiązkowe ubezpieczenia - lewicowe, dobrowolne - prawicowa

Mogę przypomnieć to co pisałem wyżej -- lewica kładzie większy nacisk na pomoc społeczeństwa dla jednostki w sprawach ekonomicznych. Stąd wynika także nacisk na kwestię ubezpieczeń, a przede wszystkim na ubezpieczenie tych, których inaczej mogłoby być nie stać. I tu leży różnica, z której wynika powyższe przeciwstawienie.

>5. Parlament jednoizbowy - lewica, dwuizbowy - prawica

Tu nie widzę związków. Przynajmniej większych. Zapewne jednoizbowy parlament łatwiej wprowadzałby zmiany. O ile więc lewica jest 'postępowa', a prawica 'konserwatywna', mogłoby tak być. Ale jak wiemy nie ma dzisiaj prostego związku między pragnieniem wprowadzania zmian i reformowania, a lewicowością.

>6. Referendum nad ustawą - lewica, ustawa ważniejsza - prawica

Naród jest suwerenem. Tako rzecze Konstytucja
Referendum jest narzędziem politycznym, rzeczywiście dla niektórych teoretyków lewicowości ideowo poprawnym, jako wprowadzającym bezpośredni związek wyborcy z decyzjami, bez pośrednictwa parlamentu, czy prezydenta. Ale to tylko teoria. No, chyba że uznamy Szwajcarię za najbardziej lewicowe państwo świata W praktyce po referendum sięgnie ten, kto spodziewa się szerszego poparcia w społeczeństwie niż możliwe do wynegocjowania w parlamencie.

>7. Pomoc socjalna - lewica, działalność charytatywna - prawica

To przeciwstawienie jest fałszywe. Prawicowość nie jest przeciwna działalności charytatywnej, ale też i działalność charytatywna nie definiuje prawicowości. Pomoc socjalna zaś jest naczelnym punktem lewicowości.

Można by powiedzieć, że lewica traktuje człowieka jako wolną jednostkę, która czasem potrzebuje od państwa pomocy. Trochę jak dziecko, które może kaprysić, popełniać błędy, ale które traktuje się wyrozumiale, i któremu państwo-dobry tatuś pomaga. To oznacza m.in. pomoc społeczną, na którą inni muszą się zrzucić; natomiast nieistotne stają się sprawy obyczajowe. Podobnie jak i w przypadku podejścia do przestępczości większe zrozumienie po lewej stronie znajduje kwestia resocjalizacji.

Prawica traktuje człowieka jako wolną, dojrzałą jednostkę, która jest samodzielna. Pomoc dla takiej jednostki byłaby niesprawiedliwa -- o czym państwo, jako surowy sędzia, powinno pamiętać. Tak jak i o karze za przewiny. Stąd nacisk nie na pomoc, a na odpowiedzialność jednostki, która musi ponosić konsekwencje swoich wyborów. W tym przypadku większe obciążenia podatkowe są po prostu zbędnym balastem, na dokładkę sprzecznym z pewnym poczuciem sprawiedliwości -- bo każdy powinien otrzymać to na co zasłużył.

Oczywiście, sporo tu uprościłem, ale tego typu przeciwstawienie gdzieś na dnie jest.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że popełniasz duży błąd, sprowadzając idee lewicowe i prawicowe do pewnych aktualnych aspektów

Tego błędu łatwo uniknąć, ograniczając liczbę aksjomatów definiujących te idee do takich, które mają szersze aspekty. To, co zaproponowałem, to początek drogi - poprosiłem o więcej propozycji aksjomatów, sam na początek rzuciłem kilka dla rozpoczęcia dyskusji. Jak widzisz, ja tego błędu, o którym piszesz, nie popełnię.

>Piszesz np.:
>>1. Idea nacjonalizacji jest lewicowa, prywatyzacji - prawicowa
>To też zależy. Lewicowy był interwencjonizm gospodarczy, co też nie jest celem samym w sobie. Tyle, że dzisiaj nacjonalizacji zwykle się nie proponuje, jeśli jednak już to z motywów nie lewicowych gospodarczo, a nacjonalistycznych.

Nie chcę z góry przesądzać o tym, że definicja lewicy/prawicy powinna ograniczać się do opisu motywów. Wolałbym, żeby w trreści definicji nie było sugestii, że mowa jest tylko o motywach lub, że głównie o motywach.

>Podatek liniowy to dość nowy pomysł

Ale prawicowy

> choćby zwiększenia 'wydatków socjalnych', ale także -- rozbudowy armii, czy (hipotetycznie) dotacji dla Kościoła -- w tym ostatnim przypadku prowadziłyby do niego idee prawicowe.

Na tym polega słabość takiego dzielenia włosa na czworo przy użyciu niejasnych pojęć będących w użyciu. A ja proponuję uściślenie tych pojęć. Po ich uściśleniu będzie jasne, że cały powyższy akapit mówi o lewicy: o lewicowych urzędnikach, o lewicowych generałach i lewicowym nurcie w Kościele. Naprawdę sądzisz, że ludzie religijni nie mogą mieć lewicowych poglądów? Ja twierdzę, że kapłan o poglądach prawicowych woli zbierać na tacę i testować szczodrość/skąpstwo swoich owiec niż błagać urzędników o jałmużnę w postaci dotacji. Kapłan o poglądach lewicowych będzie się kręcił po korytarzach władców, kombinował i intrygował, żeby coś uskubać z państwowej kasy - to nie ma nic wspólnego z ideami prawicowymi.

>>5. Parlament jednoizbowy - lewica, dwuizbowy - prawica
>Tu nie widzę związków.

Już to wyjaśniłem wyżej bardzo dokładnie

>uznamy Szwajcarię za najbardziej lewicowe państwo świata

To nie jest jedyne kryterium - ale owszem, pod tym względem tak jest.

> Pomoc socjalna zaś jest naczelnym punktem lewicowości.

To wystarczy. Każdy może zapytać siebie: czy wolę płacić podatki państwu na cele socjalne, czy bardziej ufam prawatnym organizacjom charytatywnym i wolę im dać pieniądze. Zauważ, że nie ma w tym punkcie nic explicite o dobrowolności. Chodzi o to, że lewicowiec ufa urzędnikom, prawicowiec ufa biznesmenom.

>Można by powiedzieć, że lewica traktuje człowieka jako wolną jednostkę, która czasem potrzebuje od państwa pomocy. Trochę jak dziecko, które może kaprysić, popełniać błędy, ale które traktuje się wyrozumiale, i któremu państwo-dobry tatuś pomaga. To oznacza m.in. pomoc społeczną, na którą inni muszą się zrzucić; natomiast nieistotne stają się sprawy obyczajowe. Podobnie jak i w przypadku podejścia do przestępczości większe zrozumienie po lewej stronie znajduje kwestia resocjalizacji.
>Prawica traktuje człowieka jako wolną, dojrzałą jednostkę, która jest samodzielna. Pomoc dla takiej jednostki byłaby niesprawiedliwa -- o czym państwo, jako surowy sędzia, powinno pamiętać. Tak jak i o karze za przewiny. Stąd nacisk nie na pomoc, a na odpowiedzialność jednostki, która musi ponosić konsekwencje swoich wyborów. W tym przypadku większe obciążenia podatkowe są po prostu zbędnym balastem, na dokładkę sprzecznym z pewnym poczuciem sprawiedliwości -- bo każdy powinien otrzymać to na co zasłużył.

Bardzo mi się podoba takie ujęcie tego aspektu.

doku
14-08-2008 14:31 
 Ocena 1 na 1
Kowalski (1042 punktów)
> Naprawdę sądzisz, że ludzie religijni nie mogą mieć lewicowych poglądów?

Uważam, że mogą mieć...

> Ja twierdzę, że kapłan o poglądach prawicowych woli zbierać na tacę i testować
> szczodrość/skąpstwo swoich owiec niż błagać urzędników o jałmużnę w postaci
> dotacji. Kapłan o poglądach lewicowych będzie się kręcił po korytarzach władców,
> kombinował i intrygował, żeby coś uskubać z państwowej kasy - to nie ma nic
> wspólnego z ideami prawicowymi.

Natomiast uważam, że tu mylisz cele, ze środkami -- stąd odwołuję się wciąż do intencji*. Dla lewicy państwo nie jest celem, a środkiem. Nie jedynym, ale takim, którego trudno uniknąć.

W każdym razie nie widzę by jeden z kapłanów był bardziej lub mniej prawicowy, albo lewicowy.

>To wystarczy. Każdy może zapytać siebie: czy wolę płacić podatki państwu na cele
> socjalne, czy bardziej ufam prawatnym organizacjom charytatywnym i wolę im dać
> pieniądze. Zauważ, że nie ma w tym punkcie nic explicite o dobrowolności. Chodzi
> o to, że lewicowiec ufa urzędnikom, prawicowiec ufa biznesmenom.

To niezupełnie tak jest. Lewicowiec da jednym i drugim

Lewica rzeczywiście zwykle odwołuje się do państwa jako do ubezpieczyciela. Argumentem za państwem-ubezpieczycielem jest jednak nie tyle sprawność w wydawaniu pieniędzy, albo zaufanie do pośrednika, co brak gwarancji, że prywatny sektor 'pokryje całe zapotrzebowanie na pomoc'.

---
* Wyciąłem fragment o parlamencie. A szkoda, bo dotykasz problemu, ale ująłbym to inaczej:
Gospodarka:
-- lewica: państwo jako ubezpieczyciel i przewodnik;
-- prawica: samodzielność jednostki, 'niewidzialna ręka rynku';
Kultura/obyczaje:
-- lewica: wolność indywidualna;
-- prawica: tradycja;
Ustrój, forma społeczeństwa:
-- lewica: egalitaryzm;
-- prawica: elitaryzm.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> Dla lewicy państwo nie jest celem, a środkiem. (...)
>W każdym razie nie widzę by jeden z kapłanów był bardziej lub mniej prawicowy, albo lewicowy.

Wg mnie zaprzeczyłeś sam sobie. Napisałeś, że kapłan, który używa państwa jako środka, jest lewicowcem. Wniosek, że ten kapłan jest bardziej lewicowy niż ten, który używa tylko pieniędzy zebranych na tacę. Dobrze widzę?

> Argumentem za państwem-ubezpieczycielem jest jednak nie tyle sprawność w wydawaniu pieniędzy, albo zaufanie do pośrednika, co brak gwarancji, że prywatny sektor 'pokryje całe zapotrzebowanie na pomoc'.

Tak, ja to rozumiem. Ale ta obawa jest wg mnie postawą lewicową, tak samo jak wiara komunistów, że można zmienić naturę człowieka, żeby dzielił się z innymi po równo i nie pracował dla siebie i swojej rodziny. Jest to klasyczny lewicowy brak zaufania do teorii ewolucji i w ogóle do nauki, a zamiast tego wiara w socjologię i religię. Nauka jednak mówi wyraźnie, że ludźmi kierują instynkty w takim samym stopniu jak inne czynniki. A działalność charytatywna jest równie silnie pchana przez nasze instynkty jak każda inna nasza instynktowna aktywność. Dlatego gdzie tylko mogę polecam jako lekturę "Umysł w zalotach". Tam bardzo przystępnie opisane są mechanizmy pchające nas do działalności charytatywnej.

W idealnie wolnym i prawicowym kraju, gdzie bogacze mogliby się do woli popisywać przed kobietami swoją dobrocią i szczodrością, gdzie prawo nie zezwalałobny na żadną formę przemocy, gdzie kobiety miałyby całkowicie wolny wybór partnera - tam działalność charytatywna musiałaby rozkwitnąć tak, jak rozkłada się ogon pawia - taka jest natura ludzka. A lewica nie ufa naturze ludzkiej.

---
>* Wyciąłem fragment o parlamencie. A szkoda, bo dotykasz problemu, ale ująłbym to inaczej:
>Gospodarka:
>-- lewica: państwo jako ubezpieczyciel i przewodnik;
>-- prawica: samodzielność jednostki, 'niewidzialna ręka rynku';
>Kultura/obyczaje:
>-- lewica: wolność indywidualna;
>-- prawica: tradycja;
>Ustrój, forma społeczeństwa:
>-- lewica: egalitaryzm;
>-- prawica: elitaryzm.

Merytorycznie się zgadzam, jako metodę definiowania - odrzucam. Wyjaśnić dlaczego?

doku
Anarchista
> Jest to klasyczny lewicowy brak zaufania do teorii ewolucji i w ogóle do nauki, a zamiast tego wiara w socjologię i religię

Wtrącę się w nieswój wątek tylko na chwilkę - socjologia jest nauką, spełnia wszystkie metodologiczne zasady, które są wymagane, by ją za taką uważać, to po pierwsze. Po drugie - ewolucjonizm w socjologii ma dłuższą historię niż w naukach biologicznych. Nie mam przy sobie podręcznika Szackiego, więc nie przytoczę Ci konkretnych dat, jak wrócę z wakacji to Ci podam. Tak tylko przykładem - nazwiska dwóch EWOLUCJONISTÓW i jednocześnie naturalistów w naukach społecznych, Herbert Spencer i Karol Marks. Obaj uznawali naturalność praw ewolucji społecznej.
14-08-2008 22:53 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Obaj uznawali naturalność praw ewolucji społecznej.
Którą oczywiście wynalazł Hegel, ponieważ uznał absolutnie wszystko za przejaw ewolucji ducha, który dąży do samopoznania. Jest to trochę podobne do niektórych średniowiecznych koncepcji panenteistycznych, w których Bóg stwarza świat przechodzący przez pewne stadia rozwojowe, aby siebie poznać. Hegel, i większość ewolucjonistów społecznych, był lewicowcem - i idealistą. Dlatego myślę, że źródła lewicy należy szukać u Platona - Państwo, gdzie liczy się całość, urząd, a nie jednostka, natomiast prawicy u realistów metafizycznych, którzy dostrzegali wagę, wartość i wyjątkowość każdej jednostki ludzkiej - pomijając różnice w jej definicjach.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Dlatego myślę, że źródła lewicy należy szukać u Platona - ...
Mam w związku z tym pytanie, czy Chrystusa i chrześcijan nie należałoby zakwalifikować do lewicy?
Zawsze mi się tak wydawało "na chłopski rozum"...

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Rutkiewicz (1290 punktów)
Że niby, że w komunie żyli?!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Że niby, że w komunie żyli?!
To nie żart.
Odsyłam do:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,137407#w149852 oraz kilku kolejnych postów.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Należałoby się zastanowić nad analogiami między powstaniem Chrześcijaństwa a Rewolucją Październikową. Widać je wyraźnie.

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Mam w związku z tym pytanie, czy Chrystusa i chrześcijan nie należałoby zakwalifikować do lewicy?

Dla mnie to oczywiste, większość ich idei, to idee lewicowe. Jednak konkretne idee mogą być prawicowe, co wyjaśniłem w innym miejscu, więc tylko przytoczę w skrócie - idea zbierania na tacę jest prawicowa, idea finansowania kościołów z podatków jest lewicowa.

doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>uznał absolutnie wszystko za przejaw ewolucji ducha

O tym właśnie piszę - żeby unikać takiego pomieszania pojęć, które w najlepszym wypadku może prowadzić do nieporozumień.

"Ewolucja" ducha, to użycie słowa tego w znaczeniu historii zmian wewnętrznych JEDNEGO bytu.

"Teoria ewolucji" mówi zaś o historii zmian wielkiej liczby bytów na przestrzeni wielkiej liczby pokoleń tych bytów, gdy byty te ulegają zniszceniu a na ich miejsce pojawiają się inne byty.


doku
Rutkiewicz (1290 punktów)
>O tym właśnie piszę - żeby unikać takiego pomieszania pojęć, które w najlepszym wypadku może prowadzić do nieporozumień. "Ewolucja" ducha, to użycie słowa tego w znaczeniu historii zmian wewnętrznych JEDNEGO bytu. "Teoria ewolucji" mówi zaś o historii zmian wielkiej liczby bytów na przestrzeni wielkiej liczby pokoleń tych bytów, gdy byty te ulegają zniszceniu a na ich miejsce pojawiają się inne byty.

Ta dychotomia wygląda raczej: "ewolucja ducha" - "ewolucja materii" i faktycznie, ma Pan rację, Hegel jako kontynuator, w pewnym sensie, Platona uznawał monizm ontologiczny, natomiast ewolucjoniści materialistyczni pluralizm. Ale są to dwa pełnoprawne, na gruncie swoich szkół, poglądy. Ewolucjonizm, jako hipoteza biologiczna pojawiła się inspirowana przez ewolucjonizm filozoficzny. Hegel zm. 1831, Darwin ur. 1809.

Po drugie, to żadne pomieszanie pojęć; za Pana ulubionym PWN-em: Cytat:

"Ewolucja": 2. «proces przeobrażeń, przechodzenia do stanów bardziej złożonych»

Nie ma tu mowy o ilości bytów, które jej podlegają. Obie szczególne teorie ewolucji, to poprawne zastosowania ogólnej teorii ewolucji, w obrębie konkretnych szkół filozoficznych.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>dwóch EWOLUCJONISTÓW i jednocześnie naturalistów w naukach społecznych, Herbert Spencer i Karol Marks. Obaj uznawali naturalność praw ewolucji społecznej.

Wprowadasz w błąd. Teoria ewolucji jest ściśle zdefiniowanym pojęciem z nauk biologicznych, jest pojęciem niezależnym od tej EWOLUCJI o której piszesz. Szczególnie Marks był z tego punktu widzenia kapłanem antynauki, tworzył fałszywe mity na potrzeby politycznej propagandy.

"Naturalność praw ewolucji społecznej" nie ma nic wspólnego z teorią ewolucji Darwina. Podstawowymi pojęciami teorii ewolucji są "gen" i "fenotyp". "Prawa ewolucji społecznej" są sprzeczne z teorią ewolucji.

W fizyce też używany jest termin "ewolucja" w innym znaczeniu - fizycy mówią o "ewolucji gwiazd". To jest także coś zupełnie bez związku z teorią ewolucji - fizycy nie mówią o genach gwiazd ani o ich rozmnażaniu się w kontekście "ewolucji gwiazd" - tak naprawdę mówią o historii jednej gwiazdy, a nie o ewolucji wielu kolejnych pokoleń gwiazd.

Ponieważ socjologia nie jest mi tak bliska jak fizyka, nie jestem pewien, w jakim dokładnie znaczeniu socjologowie posługują się słowem "ewolucja", jedno jest pewne - jest ono bez związku z teorią Darwina - nie mówi o genach społeczeństw ani o ich rozmnażaniu

doku
19-08-2008 18:34 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Ponieważ socjologia nie jest mi tak bliska jak fizyka, nie jestem pewien, w jakim dokładnie znaczeniu socjologowie posługują się słowem "ewolucja", jedno jest pewne - jest ono bez związku z teorią Darwina - nie mówi o genach społeczeństw ani o ich rozmnażaniu

Mówi o naturalnej zmianie społeczeństw, nie o genach to fakt. Ale przecież rozmawiamy o problemach społecznych a nie biologicznych - więc Darwinowska koncepcja ewolucji jest tu balastem. Samo słowo "ewolucja" oznacza jedynie zmianę poprzez pewne inne stany pośrednie, użycie go w pewnym kontekście (tu w kontekście problemów politycznych) jednoznacznie każe nam spojrzeć na ewolucjonizm socjologiczny (czy antropologiczny), który swoją historią wyprzedza ten biologiczny (de Tocqueville czy Hegel lub Comte to tylko pojedyncze przypadki!)

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>rozmawiamy o problemach społecznych a nie biologicznych - więc Darwinowska koncepcja ewolucji jest tu balastem

W kontekście politycznym nie jest, gdyż lewica posługiwała się i posługuje potocznym rozumieniem słowa "ewolucja", i zawsze była wrogiem darwinowskiej teorii ewolucji - przypomnij sobie w jakim kontekście w tej dyskusji pojawiła się ta dywagacja.

Idee prawicowe formułowane są zgodnie z paradygmatem nauk przyrodniczych, słowo "ewolucja" jest więc przez prawicę używane w rozumieniu naukowym a nie potocznym - prawica przyjmuje naukowy punkt widzenia o dziedziczeniu, naturze ludzkiej i wrodzonych cechach, lewica zaś wyznaje wiarę w mit tabula rasa.

doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Nie, znów nie mogę się z Tobą zgodzić. Dlaczego?

Po pierwsze więc, społeczna teoria ewolucji jest koncepcją naukową a nie potoczną, to po pierwsze, gdyż nauki społeczne (socjologia, ekonomi, antropologia społeczno-kulturowa) mają taką samą wartość poznawczą jak nauki biologiczne. Nie deprecjonuj ich dokonań, gdyż nie masz do tego podstaw.

Po drugie, myśl lewicowa nie odrzuca praw ewolucji, tylko dokłada do nich jeszcze wpływ społeczeństwa, relatywizuje zachowania ludzkie poprzez wiedzę antropologiczną i socjologiczną. To nie jest nienaukowe, pamiętaj, że osiągnięcia dzisiejszej nauki skończą kiedyś na śmietniku historii gdyż takie są prawa świata - nic nie jest wieczne. Ciekawe kiedy psychologia ewolucyjna podzieli los teorii rasowej (co zresztą świadczy o tym, że nazizm był, zgodnie z Twoimi poglądami, prawicowy), bo przecież nie wiemy, czy rozwój nauki nie doprowadzi do zmiany paradygmatów nauki w takim stopniu, że będziemy się śmiać z poglądów, które dzisiaj uznajemy za obiektywne.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> pamiętaj, że osiągnięcia dzisiejszej nauki skończą kiedyś na śmietniku historii gdyż takie są prawa świata

To oczywista nieporawda. Prawa fizyki są prawami uniwersalnymi, nie można ich obalić, można je tylko uściślać, tak jak Einstein uściślił prawa Newtona, a Bohr uściślił prawa fizyki klasycznej.

Tym się różni prawdziwa nauka, od reszty "nauk" - twierdzenia prawdziwe nie mogą za jakiś czas być nazwane fałszywymi

doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Thomas S. Kuhn "Przewrót Kopernikański" to po pierwsze, po drugie COKOLWIEK z nieklasycznej socjologii wiedzy przeczytaj, potem porozmawiamy, jak będziesz coś na ten temat wiedział. Jeszcze tylko jedna mała sprawa - już Kant uważał, że prawa nauki są konstruowane a nie odnajdywane.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
23-08-2008 21:41 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>Tym się różni prawdziwa nauka, od reszty "nauk" - twierdzenia prawdziwe nie mogą za jakiś czas być nazwane fałszywymi
>
doku


Rozumiem, że w naukach nienaukowych mogą?
19-08-2008 21:36 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Szczególnie Marks był z tego punktu widzenia kapłanem antynauki, tworzył fałszywe mity na potrzeby politycznej propagandy.
Dawkins wcale mu w tym nie ustępuje(por. memy...)

>Podstawowymi pojęciami teorii ewolucji są "gen" i "fenotyp". "Prawa ewolucji społecznej" są sprzeczne z teorią ewolucji.
Analogie kolego, analogie się kłaniają... i umiejętność powiązania pozornie niezwiązanych ze sobą zjawisk.
Patrzeć, nie znaczy widzieć.

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Kowalski (1042 punktów)
>> Dla lewicy państwo nie jest celem, a środkiem. (...)
>>W każdym razie nie widzę by jeden z kapłanów był bardziej lub mniej prawicowy, albo lewicowy.
>Wg mnie zaprzeczyłeś sam sobie. Napisałeś, że kapłan, który używa państwa jako środka, jest lewicowcem. Wniosek, że ten kapłan jest bardziej lewicowy niż ten, który używa tylko pieniędzy zebranych na tacę. Dobrze widzę?

Do wyciągnięcia takiego wniosku brakuje mi kwantyfikatora 'wyłącznie państwo jest środkiem'. Ja tego nie powiedziałem. Więcej -- wyraźnie się z tym nie zgadzam.

>> Argumentem za państwem-ubezpieczycielem jest jednak nie tyle sprawność w wydawaniu pieniędzy, albo zaufanie do pośrednika, co brak gwarancji, że prywatny sektor 'pokryje całe zapotrzebowanie na pomoc'.
>Tak, ja to rozumiem. Ale ta obawa jest wg mnie postawą lewicową, tak samo jak wiara komunistów, że można zmienić naturę człowieka,

Zapewne jest lewicowa. Ale dlaczego nieracjonalna?

> Nauka jednak mówi wyraźnie, że ludźmi kierują instynkty w takim samym stopniu jak
> inne czynniki. A działalność charytatywna jest równie silnie pchana przez nasze
> instynkty jak każda inna nasza instynktowna aktywność.

Ale to jest odpowiedź na inne pytanie -- na to, czy ludzie w ogóle pomagają. Pomagają. Ale pozostają dwa inne pytania:
-- czy ta pomoc ma odpowiednio duży zakres ilościowy (a przypominam, że egoizm też jest dość podstawową cechą ludzkiego charakteru),
-- czy pomoc ta ma odpowiednio szeroki zakres jakościowy, a wszyscy wiemy, że pewne problemy są modniejsze, lepiej wylansowane, co nie zawsze odpowiada racjonalnej ocenie ich znaczenia.

Czy istnieje jedna, pewna, racjonalna odpowiedź na te pytania?

> A lewica nie ufa naturze ludzkiej.

Pewien mój znajomy prawicowiec twierdził, że jest dokładnie odwrotnie Że to lewica ufa, iż ludzie są z natury dobrzy i dlatego chce im pomagać; a prawica jest mądrzejsza (bo to prawicowiec ) i wie, że ludzi należy karać, bo noszą w sobie dużo zła.

>Merytorycznie się zgadzam, jako metodę definiowania - odrzucam. Wyjaśnić dlaczego?

Jeśli można prosić? Bo widzę u Ciebie dwie tendencje, trochę sprzeczne może.

Pierwsza, to próba sprowadzenia różnic do paru modnych obecnie haseł politycznych. Tymczasem różnice są szersze i głębsze od samych haseł politycznych; obejmują właściwie całe postrzeganie kultury.

Druga tendencja, ukryta za tymi hasłami politycznymi, to sprowadzanie wszystkiego do gospodarki, a raczej relacji ekonomicznych obywatela i państwa. To nie odpowiada historycznej ewolucji lewicy i prawicy, choć mimo ich ewolucji da się odnaleźć (a przynajmniej ja dostrzegam) pewne cechy wspólne. Na dokładkę dostrzegam przynajmniej w wizji lewicy (prawicy zapewne również) raczej karykaturę niż wierny obraz.

Dodałbym nawet trzecią tendencję: -- do stawiania równości między prawicowością i racjonalnością. I znowu się nie zgadzam -- racjonalizm dotyczy dróg poszukiwania rozwiązań, ale nie określenia samych celów. Zawsze dojdziemy do punktu, którego nie da się racjonalnie uzasadnić, do celu, czy wartości niedefiniowalnego i niedyskutowalnego. I to tam tkwią różnice między lewicą i prawicą.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>-- czy ta pomoc ma odpowiednio duży zakres ilościowy (a przypominam, że egoizm też jest dość podstawową cechą ludzkiego charakteru),
>-- czy pomoc ta ma odpowiednio szeroki zakres jakościowy

Dwa razy: TAK. Ogon pawia ma obie te cechy: jest rozłożysty i jest piękny. Pozwólmy działać naturze, a działalność charytatywna rozkwitnie tak samo.

>Pewien mój znajomy prawicowiec twierdził, że jest dokładnie odwrotnie Że to lewica ufa

Ja też mam różnych znajomych.

>ludzi należy karać, bo noszą w sobie dużo zła.

To prawda.

>Pierwsza, to próba sprowadzenia różnic do paru modnych obecnie haseł politycznych.

To do mnie nie pasuje. Ja katolików nazywam lewicowcami, a członków sekty Rydzyka nazywam skrajną lewicą.

>Druga tendencja, ukryta za tymi hasłami politycznymi, to sprowadzanie wszystkiego do gospodarki

To bardziej do mnie pasuje, ale nie wszystkie moje aksjomaty są o gospodarce. Poza tym, chcę zebrać więcej propozycji aksjomatów, niech ci, którym inne sprawy wydają się ważniejsze niż gospodarka, podrzucą tu kilka akcjomatów niegospodarczych.

Zresztą sam mogę, to zrobić:

Szkoły publiczne - lewica, szkoły niepubliczne - prawica.

>Dodałbym nawet trzecią tendencję: -- do stawiania równości między prawicowością i racjonalnością.

I nie bez kozery. Chciałbym, żeby racjonaliści mieli poglądy prawicowe, ale jeśli przyjmiemy taką aksomatykę, która nazwie idee racjonalne "lewicowymi", to trudno, zacznę nazywać siebie lewicowcem... brrr, wolałbym jednak żeby większość idei racjonalnych znalazła się po stronie prawej (tam gdzie są rtęciowe stawy).

doku
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Gospodarka:
>-- lewica: państwo jako ubezpieczyciel i przewodnik;
>-- prawica: samodzielność jednostki, 'niewidzialna ręka rynku';
>Kultura/obyczaje:
>-- lewica: wolność indywidualna;
>-- prawica: tradycja;
>Ustrój, forma społeczeństwa:
>-- lewica: egalitaryzm;
>-- prawica: elitaryzm.

Ja się nie zgadzam. Ponieważ nie można, być może to ma na myśli dokowski, parcelować tych pojęć i definiować ich tylko w pewnych obszarach, które się z sobą nie łączą. Ustrój ma powiązanie z gospodarką, a ona z kulturą (chyba najlepszym przykładem jest popkultura). Ale kiedy je połączymy, to tradycja wyeliminuje samodzielność jednostki, albo samodzielność tradycję (co się przecież właśnie stało). Trzeba wyjść od jednej zasady i nią zinterpretować wszystkie sfery. A przynajmniej, tak to zrozumiałem, taka była intencja Autora wątku.
Anarchista
Korzystasz z pojęć "prawica" - "lewica" bez wcześniejszego zdefiniowania ich, traktując je jako z góry zrozumiałe. Twierdzisz przecież, że coś "jest prawicowe" lub "lewicowe" - na jakiej podstawie to czynisz? Na jakiej podstawie powstają Twoje aksjomaty? Jaki mają ugruntowanie w faktach? Poza tym - jeśli chcemy dojść co tak naprawdę znaczą pojęcia "lewica" - "prawica" to powinniśmy podejść do problemu historycznie a nie aksjomatycznie - zaręczam Ci, że jestem w stanie podać równie prawdziwe aksjomaty a jednak sprzeczne z Twoimi, które pozwolą mi wyciągnąć inne wnioski. Wpędzasz nas w ideologiczną debatę, która powinna była się znaleźć w dziale "Bazgroły" a nie "ABC Racjonalisty". Dlaczego? Ponieważ nie można w jednoznaczny sposób zdefiniować pojęć tak mocno emocjonalnie nacechowanych, z takim balastem historycznych niespójności.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> jeśli chcemy dojść co tak naprawdę znaczą pojęcia "lewica" - "prawica" to powinniśmy podejść do problemu historycznie a nie aksjomatycznie

(...)

>nie można w jednoznaczny sposób zdefiniować pojęć tak mocno emocjonalnie nacechowanych, z takim balastem historycznych niespójności.

Sam sobie odpowiedziałeś - podejście historyczne jest złe, bo zbyt jest wielki balast niespójności i emocji. Musimy ten balast odrzucić i zdefiniować te pojęcia na nowo, dlatego definicja aksjomatyczna jest najlepsza.

doku
19-08-2008 15:50 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Proszę - czytaj ze zrozumieniem. Chodziło mi o to, że metoda aksjomatyczna jest nie do zastosowania WŁAŚNIE dlatego, że pojęcia te są niespójne z powodów historycznych. Najpierw trzeba rozsupłać problemy wyrosłe z historii by później móc cokolwiek powiedzieć na temat politycznych poglądów, gdyż krzyżowały się on ze sobą, wpływały na siebie itp. Musimy dojść do tego co stanowiło podstawy tych nurtów i odnaleźć je współcześnie. Mam nadzieje, że teraz zrozumiesz o co mi chodziło.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Najpierw trzeba rozsupłać problemy wyrosłe z historii by później móc cokolwiek powiedzieć na temat politycznych poglądów, gdyż krzyżowały się on ze sobą, wpływały na siebie itp. Musimy dojść do tego co stanowiło podstawy tych nurtów i odnaleźć je współcześnie. Mam nadzieje, że teraz zrozumiesz o co mi chodziło

Tak teraz rozumiem, chodzi Ci o pierwotne źródła tych idei. Chcesz np. naukę Chrystusa o rozdawaniu bogactwa biednym nazwać pierwotną ideą lewicy? Czy o coś takiego Ci chodzi?

Zauważ, że moja metoda nie jest sprzeczna z Twoją. Wystarczy założyć, że zgodzimy się na aksjomat tylko wtedy, gdy będzie Ci się on zdawał niesprzeczny z tymi pierwotnymi ideami, które sobie rozsupłasz. Ja proponuję metodę, definiowania, Ty podsuwasz jedno z kryteriów odrzucenia propozycji aksjomatu


doku
19-08-2008 17:20 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Ale przecież ja jestem w stanie podać inne definicje, sprzeczne z Twoimi i w ten sposób do niczego nie dojdziemy. Uwikłamy się w ideologiczną debatę i koniec - będziemy się kłócić bez szans na porozumienie. Źródeł nie powinniśmy szukać aż tak daleko, jak proponujesz, gdyż nowoczesne ideologie polityczne mają swoje źródła w myśli oświecenia, są wynikiem Rewolucji Francuskiej, więc wystarczy odwołać się do twórców tego okresu. Nie możesz tak po prostu definiować pojęć i zjawisk które nie mają innego punktu odniesienia jak myśl ludzka, idee i ich intencje - to nie matematyka czy fizyka, a przestrzeń nauk społecznych i humanistycznych. Czy aż tak ciężko to zrozumieć? Po drugie - przecież Ty już masz swoją definicję! Sam określasz jakieś zjawiska jako "prawicowe" lub "lewicowe", więc po co ta rozmowa? Bo chyba nie po to, by się czegoś dowiedzieć a (to już moja sugestia) po to, by innych do swoich poglądów przekonać.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ale przecież ja jestem w stanie podać inne definicje, sprzeczne z Twoimi i w ten sposób do niczego nie dojdziemy. Uwikłamy się w ideologiczną debatę i koniec - będziemy się kłócić bez szans na porozumienie.

Na tym polega słabość Twojej koncepcji debaty historycznej.

Moje podejście ma tę przewagę, że nie dostarcza pretekstu do kłótni, gdyż propozycje aksjomatów można odrzucać bez dyskusji, wystarczy sam brak zgody.

A na koniec można podjąć decyzję, żeby jednak mimo odrzucenia włączyć coś, decydując się na stworzenie nowej jakości - nowego zanczenia danego pojęcia, żeby odróżnić je od mętnych, potocznych znaczeń.

doku
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
No właśnie problem polega na tym, że podejście historyczne (czy ściślej historyczno - analityczne) daje nam możliwość ucieczki od ideologicznej debaty, gdyż tylko dzięki temu oprzemy się na faktach a nie na wyobrażeniach.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie problem polega na tym, że podejście historyczne (czy ściślej historyczno - analityczne) daje nam możliwość ucieczki od ideologicznej debaty, gdyż tylko dzięki temu oprzemy się na faktach a nie na wyobrażeniach.

Ja w takich dyskusjach idę na skróty. I tak koniec jest wiadomy, to rozpoczynam od końca. Ale już nie przeszkadzam, bo Twój interlokutor oskarży mnie o przesladowanie religijne i taki szowinizm.
Pozdrawiam i zdrowia życzę.
Rutkiewicz (1290 punktów)
Ja się zgodzę z Anarchistą. Nie można definiować pojęcia sztucznego przez wyliczanie tego, co jest a co nie jest takie. To znaczy można, ale kiedy już wiemy, co to jest i chcemy komuś to pojęcie przybliżyć przez abstrakcję. Wtedy delikwent szuka wspólnego mianownika przykładów. I po prawdzie, to myślę, że Pan już ma wyobrażenie tych terminów, i właśnie stara się je nam wpoić.

Już tam gdzieś napisałem, że zacząłbym od metody analitycznej, najlepiej wewnątrz języka polityki a nie potocznego. Ale to nie takie proste, bo własny, odrębny język polityczny (PiS mówi, że jest prawicą, a LPR mówi, że PiS jest lewicą), ma właściwie każda partia, i orientuje go za pomocą własnego punktu widzenia.. więc ostatecznie zostaje potoczny. Ale tu odkrywamy, że te terminy są wieloznaczne i można dojść do sprzeczności. Nacjonalizm jest prawicowy, prywatyzacja też*, a przecież nacjonalizm nie dąży do prywatyzacji.

Dlatego trzeba ustalić istotę tych określeń, żeby podług niej można było szeregować pozostałe kwestie - czyli definicje uregulować. Ja, ze swojego podwórka, zaproponowałem rozróżnienie ze względu na stosunek do jednostki i społeczeństwa. Ponieważ przeciwstawiając prawicę lewicy przeciwstawiamy akcent na jednostkę akcentowi na społeczeństwo. Wszystko to bierze się, jak się wydaje, z rozróżnienia na idealizm i racjonalizm metafizyczny. Kiedy realizm traktuje państwo i społeczeństwo tylko jako coś umownego, co realnie nie ma samodzielnego bytu w oderwaniu od bytu ludzkiego, idealizm traktuje je jako idee - coś realnego, co istnieje lepiej i pewniej, niż nasze ciała.

Potem, Pańskie idee należy zanalizować właśnie orientując je na to pierwotne określenie i rozsądzić, które przeciwieństwo ma służyć jednostkom, a które całemu społeczeństwu (rozumianemu nie jako zbiór ludzi, ale jako coś istniejącego bez ich pomocy, czy nawet udziału). I sprawdzić w ten sposób, czy to rozróżnienie, które zaproponowałem, pozwala sensownie je posegregować. Jeśli nie, to dola niedola, trzeba szukać innego centrum.

Pozdrawiam

*to są poprawne zastosowania w języku potocznym.
Anarchista
Jedno tylko sprostowanie - społeczeństwo istnieje POZA jednostkami ale nie w brew nich. Kultura istnieje poza tobą - ale jesteś nią przesiąknięty, choć w pewnym stopniu możesz ją kształtować. Tak jest z całym społeczeństwem, do pewnego stopnia jesteś TYLKO jego tworem, z innej perspektywy Ty je kształtujesz. Wydaje mi się, że dychotomia "prawica" - "lewica" jest rozróżnieniem pomiędzy akcentami, jakie dana ideologia określa. To tak, jak twierdzić, że jazz jest lepszy od muzyki poważnej. To są zwyczajnie różne perspektywy spojrzenia na jeden problem, różne choć komplementarne. Nie chciał bym żyć w śmiecie w którym tylko jedną uznaje się za słuszną. Pozdrawiam!
14-08-2008 23:42 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Tak jest z całym społeczeństwem, do pewnego stopnia jesteś TYLKO jego tworem, z innej perspektywy Ty je kształtujesz.
Rozumiem, że chodzi o to, iż człowiek jest uzależniony od społeczeństwa, tak samo jak społeczeństwo od niego. Tylko, że to jest realizm. Idealizm powie, że nie jest, bo społeczeństwo to idea - mrówki mają społeczeństwo, pszczoły. A społeczeństwo człowieka nie jest wyjątkowe, ponieważ istnieje ono tylko, jako odbicie idealnego społeczeństwa, które jest abstrakcyjne.

Natomiast
>Wydaje mi się, że dychotomia "prawica" - "lewica" jest rozróżnieniem pomiędzy akcentami, jakie dana ideologia określa.
Oczywiście się zgadzam, ale to już jest, moim zdaniem praktyka społeczna. Podczas gdy dychotomia 'idealizm' i 'realizm metafizyczny' jest rozróżnieniem teoretycznym, na kanwie którego, śmiem twierdzić, może rozróżnienie 'lewica-prawica' powstać. W świecie empirycznym, człowiek jest tak samo realny jak społeczeństwo, tutaj neoplatonik i tomista się nie poróżnią. Ale w świecie abstrakcyjnym, dla neoplatonika społeczeństwo będzie bytem realnym, natomiast dla tomisty idealnym. Ponieważ, dla pierwszego świat abstrakcyjny istnieje realnie, a dla drugiego nie. I o to mi tu chodziło. W tym rozróżnieniu "wyśledziłem" przyczynę rozłożenia akcentów już w życiu społecznym (praktyczne) i w namyśle nad społeczeństwem (teoretyczne), o których mówisz.

Pozdrawiam
Anarchista
>Rozumiem, że chodzi o to, iż człowiek jest uzależniony od społeczeństwa, tak samo jak społeczeństwo od niego. Tylko, że to jest realizm. Idealizm powie, że nie jest, bo społeczeństwo to idea - mrówki mają społeczeństwo, pszczoły. A społeczeństwo człowieka nie jest wyjątkowe, ponieważ istnieje ono tylko, jako odbicie idealnego społeczeństwa, które jest abstrakcyjne.

Ale jedno drugiego w zupełności nie neguje. Chodziło mi o to, że społeczeństwo jest niezależne od człowieka i charakteryzuje się tym, że jest rzeczywistością sui generis, jak pisał Durkheim, samoistną, abstrakcją w czystej postaci, lecz realnie wpływającą na nasze życie, jesteśmy jej tworem. Ale z drugiej strony - my je kształtujemy, nie istnieje ono w próżni, nie jest stałe, lecz płynne, podległe naszym działaniom. Nie do końca wiem, co rozumiesz przez pojęcie "idealizm" - jeśli jakąś rzeczywistość transcendentną z której my czerpiemy "prawdę" to posługujesz się tym pojęciem w dość specyficzny sposób, trochę zdezaktualizowany. Jeśli jednak uznamy, że pojęcie to referuje orientowanie się na czyste abstrakcje naszego umysłu - to jest to naturalny fundament naszego zachowania.

>Oczywiście się zgadzam, ale to już jest, moim zdaniem praktyka społeczna. Podczas gdy dychotomia 'idealizm' i 'realizm metafizyczny' jest rozróżnieniem teoretycznym, na kanwie którego, śmiem twierdzić, może rozróżnienie 'lewica-prawica' powstać. W świecie empirycznym, człowiek jest tak samo realny jak społeczeństwo, tutaj neoplatonik i tomista się nie poróżnią. Ale w świecie abstrakcyjnym, dla neoplatonika społeczeństwo będzie bytem realnym, natomiast dla tomisty idealnym. Ponieważ, dla pierwszego świat abstrakcyjny istnieje realnie, a dla drugiego nie. I o to mi tu chodziło. W tym rozróżnieniu "wyśledziłem" przyczynę rozłożenia akcentów już w życiu społecznym (praktyczne) i w namyśle nad społeczeństwem (teoretyczne), o których mówisz.

Dobra, zgadzam się, nie ma więc tu między nami dyskusji. Jest jednakże jeden problem - praktyka filozofii uczy nas, że nawet dwie sprzeczne "szkoły" są w równy sposób uprawomocnione jako orientacja naszych myśli. Co za tym idzie próba różnicowania aksjologicznego (prawica dobra, lewica zła, lub oczywiście na odwrót) już na tym najwyższym, metateoretycznym czy metodologicznym poziomi jest skazana na upadek, ugrzęźnięcie w starożytny spór o uniwersalia, jak wiadomo - nierozstrzygalny. Pozdrawiam!!
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Ale jedno drugiego w zupełności nie neguje. Chodziło mi o to, że społeczeństwo jest niezależne od człowieka i charakteryzuje się tym, że jest rzeczywistością sui generis, jak pisał Durkheim, samoistną, abstrakcją w czystej postaci, lecz realnie wpływającą na nasze życie, jesteśmy jej tworem. Ale z drugiej strony - my je kształtujemy, nie istnieje ono w próżni, nie jest stałe, lecz płynne, podległe naszym działaniom.
Ja to rozumiem Z jednej strony społeczeństwo może funkcjonować bez X-a, za to X bez niego nie może. Z drugiej strony społeczeństwo nie może funkcjonować bez zbioru X-ów, które je tworzą.

>Nie do końca wiem, co rozumiesz przez pojęcie "idealizm" - jeśli jakąś rzeczywistość transcendentną z której my czerpiemy "prawdę" to posługujesz się tym pojęciem w dość specyficzny sposób, trochę zdezaktualizowany. Jeśli jednak uznamy, że pojęcie to referuje orientowanie się na czyste abstrakcje naszego umysłu - to jest to naturalny fundament naszego zachowania.
"Idealizm metafizyczny" - pogląd uznający realne istnienie bytów wiecznych, jednostkowych i niezmiennych, w sferze faktycznej rzeczywistości, której odbiciem w niedoskonałej materii, i jak odbicie nierealnym, jest świat empiryczny (materialny). Chodzi mi o Platoński idealizm, w którym społeczeństwo istnieje jako idea, bardziej realnie, niż ludzie, którzy je tworzą.

>praktyka filozofii uczy nas, że nawet dwie sprzeczne "szkoły" są w równy sposób uprawomocnione jako orientacja naszych myśli. Co za tym idzie próba różnicowania aksjologicznego (prawica dobra, lewica zła, lub oczywiście na odwrót) już na tym najwyższym, metateoretycznym czy metodologicznym poziomi jest skazana na upadek, ugrzęźnięcie w starożytny spór o uniwersalia, jak wiadomo - nierozstrzygalny.
Oczywiście. Ale ja się podpiąłem, pod moim zdaniem szlachetną próbę, uściślenia użycia słów "prawicowy" i "lewicowy", które w języku potocznym są używane z niejaką nonszalancją. Ale jest to zadanie semantyczne, nie mam nic wspólnego z próbą oceniania tego, jaki zestaw idei lewicowych i prawicowych (bo chyba jasne jest, że obie te skrajności są do niczego) jest dobry. Także nie chcę tu z mojej strony niczego aksjologizować (dlatego m.in. chciałbym uniknąć aksjomatyzacji w metodzie tego wątku).

Co do powszechników, to ten spór jest w pewnym stopniu rozstrzygnięty - pokaż mi praktykującego współcześnie nominalizm lub konceptualizm; doszliśmy przynajmniej do tego, że przedmioty i pojęcia ogólne istnieją. Tylko nie wiemy jeszcze jak. I tego, zgadzam się z Tobą, nie rozstrzygniemy nigdy. Bo opozycji między Platonem a Arystotelesem nie da się rozwikłać, obie wersje są równie sensowne a nie korzystają w założeniach z żadnych weryfikaliów.

Pozdrawiam

----
Przepraszam za ilość edycji, ale jestem rozkojarzony.
17-08-2008 20:40 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>"Idealizm metafizyczny" - pogląd uznający realne istnienie bytów wiecznych, jednostkowych i niezmiennych, w sferze faktycznej rzeczywistości, której odbiciem w niedoskonałej materii, i jak odbicie nierealnym, jest świat empiryczny (materialny). Chodzi mi o Platoński idealizm, w którym społeczeństwo istnieje jako idea, bardziej realnie, niż ludzie, którzy je tworzą.

Problem jest taki, że takie pojęcie właściwie zaginęło, istnieje tylko w kręgach religijnych. Błędnie, moim zdaniem, przypisuje się takie myślenie Marsowi, gdyż na płaszczyźnie jego analiz historyczno-socjologicznych (np. Wojna domowa we Francji, lub Walka klasowa we Francji 1848-1850) nie wykazuje takiego spojrzenia, raczej poprawną (w dzisiejszym rozumieniu) metodologię i dojrzałe spojrzenie. Jego kategorie mają charakter mocno opisowy (choć nie zmienia to tego, że później rzutuje swoje kategorie w przyszłość, a to już się nie sprawdza).

>Oczywiście. Ale ja się podpiąłem, pod moim zdaniem szlachetną próbę, uściślenia użycia słów "prawicowy" i "lewicowy", które w języku potocznym są używane z niejaką nonszalancją. Ale jest to zadanie semantyczne, nie mam nic wspólnego z próbą oceniania tego, jaki zestaw idei lewicowych i prawicowych (bo chyba jasne jest, że obie te skrajności są do niczego) jest dobry. Także nie chcę tu z mojej strony niczego aksjologizować (dlatego m.in. chciałbym uniknąć aksjomatyzacji w metodzie tego wątku).

Trochę partycypowałem myśl kolegi Dokowskiego - wiem, że on tak właśnie aksjologicznie ocenia ten problem, więc wolałem przy okazji i mu odpowiedzieć, by potem do tego nie wracać. Nie zgodzę się tylko, że "obie te skrajności są do niczego". Dlaczego? Przede wszystkim polityka to, według mnie, sfera konfliktu a nie konsensusu. Pewne grupy ludzi starają się, poprzez partie polityczne, organizacje społeczne (tzw. "trzeci sektor") jak i posiadaną siłę ekonomiczną (przede wszystkim międzynarodowe podmioty gospodarcze) starają się ukształtować świat społeczny we własnym interesie lub w zgodzie z własnymi przekonaniami. Ich potrzeby i cele są sprzeczne (mimo tego co twierdzą niektórzy liberałowie - historia pokazuje co innego) co nieuchronnie rodzi konflikt polityczny czy ideologiczny, jeśli te rozbieżności w społeczeństwie są wielki - konflikt zbrojny (woja domowa, rewolucja). Co za tym idzie skrajne "skrzydła" sceny politycznej są tubą dla osób o takich poglądach, pokazują nam, jakie myśli i idee są dopuszczalne społecznie, jakie poglądy jeszcze mieszczą się w naszym (tj. społecznym) kontinuum myśli, jak i poparcie dla nich pozwala nam oceniać REALNĄ sytuację w kraju (media głównego nurtu promują pewną ideologię, więc nie pokazują nam całości), poszerzyć debatę publiczną itp. To nie jest tak, że jeśli się ich zakaże, lub zamknie się oczy na radykalne nurty myśli to one znikną, nic bardziej mylnego, będą się tlić w ukryciu by kiedyś eksplodować w nowej, nieznanej dotąd formie. Dlatego tak ważne jest umożliwienie im szerzenia własnych poglądów na równi z innymi - praktyka socjologiczna wykazuje, że w systemach gdzie występuje wile różnych i krzyżujących się (nawiązujących kontakt ze sobą, jakąś formę debaty) poglądów wzrasta tolerancja, akceptacja inności. Więc w sumie ekstrema są społecznie użyteczne. Nie mówiąc już o tym, że sam stawiam siebie pod ścianą lewą (w potocznym tego słowa znaczeniu) a nie jestem, mam przynajmniej takie nadzieje, szurniętym fanatykiem Pozdrawiam serdecznie!!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
18-08-2008 01:23 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Problem jest taki, że takie pojęcie właściwie zaginęło
Dobrze, to widać się nieprecyzyjnie wyraziłem. Chodziło w tym wszystkim o źródło powstania pojęć "prawicowy", "lewicowy". Te idee, zwłaszcza lewicowe, były później rozwijane bez odwoływania się do metafizyki - wszak nie ma metafizyki na politologii. Zatem to, że idealizm metafizyczny przekształcił się w filozofię podmiotu - bo tak się stało, poza Heglem - nie ma tu większego znaczenia.

Co do Marksa, to był on początkowo Heglistą, należał nawet do lewicy Heglowskiej i wyznawał jego idealizm*. (Pewnie to wiesz, więc przepraszam za powtarzanie informacji, ale to konieczne dla przejścia do meritum). Potem, zafascynowany materializmem Feuerbacha, odchodzi od idealizmu (który nie ma prawa koegzystować z materializmem) i tworzy coś, co można nazwać realizmem praktycznym. Przepraszam, będę cytować siebie:
Cytat:
Marksizm jest z jednej strony materializmem ontologicznym, a z drugiej realizmem epistemologicznym. Przy czym, należy zauważyć, że Marks dokonuje sporego chaosu terminologicznego. Marks błędnie przeciwstawia materializm idealizmowi Hegla, przeciwstawieniem dla materializmu jest spirytualizm, natomiast dla idealizmu realizm ontologiczny. W sferze epistemologicznej również dokonuje błędu, przede wszystkim, nazywając swój pogląd materializmem, gdy jest on w rzeczywistości realizmem, który faktycznie, w tym miejscu idealizmowi się przeciwstawia.
Epistemologicznym punktem wyjścia jest zdanie: "to co rzeczywiste jest postrzegane", które jest zdaniem realizmu, zradykalizowanym przez Marksa i ostatecznie: "to co materialne i postrzegane i tylko to jest realne". Jest to realizm radykalny, do którego Marksa przekonuje praktyka, a w szczególności przemysł, gdyż najlepszym dowodem na istnienie czegoś jest tego czegoś wytworzenie.
Marks bardzo namieszał w terminologii, ale ostatecznie, tak się przedstawia sprawa. To było pisane na podstawie króciutkiej książeczce Terry'ego Eagletona: Marks (Marx and Freedom), tłum. Justyna Nowotniak, Amber, Warszawa 1998, którą polecam (20 min się czyta).

Osobiście uważam - popadając w dygresję - że Marks miał sporo racji, tylko nie wziął pod uwagę arystotelesowskiego: "nie ma dobrych praw, dla złych ludzi". No i pobłądził w antropologii i etyce. Niemniej jednak, wiele z jego obserwacji - należy pamiętać, że to Engels był bardziej filozofem, a Marks bardziej.. socjologiem(?) - pozostaje aktualnych do dzisiaj. Ergo, kapitalizm od tamtej pory niewiele zrobił w celu własnego uczłowieczenia.

*Hegel miał platońskie pojęcie metafizyki. Więc z tym idealizmem nie jest wcale tak źle jak sądzisz. W filozofii poznania idealizm metafizyczny przekształca się. U Ingardena, Kanta i Husserla oznacza tyle, co absolutną transcendentność przedmiotu poznania - rzeczywistość leży poza podmiotem poznającym, a to co poznajemy, to tylko treść naszej świadomości. Nikt nie twierdzi, że istnieje świat idei, ale sedno poglądu zostało - pewnie wbrew Platonowi - zachowane: to, co prawdziwe znajduje się poza nami.

>Nie mówiąc już o tym, że sam stawiam siebie pod ścianą lewą (w potocznym tego słowa znaczeniu) a nie jestem, mam przynajmniej takie nadzieje, szurniętym fanatykiem
Ale na pewno masz jakieś prawicowe poglądy. Rzecz w tym, i to miałem na myśli, że nie można społeczeństwa aksjomatyzować - dlatego kiepskim jest pomysłem tworzenie systemu lewicowego, dbając o czystość tej lewicowości, i vice versa. System polityczny musi reagować na bieżąco, a nie na siłę być liberalizmem, konserwatyzmem, itd. Takie, może nie "skrajne" a "czyste", systemy są bezużyteczne, ponieważ każde społeczeństwo ma swoją odrębną dynamikę, i ta dynamika potrzebuje niepowtarzalnego, skrojonego "na miarę" systemu politycznego. Najprostszy przykład, to Napieralski i jego zapędy a'la Zapatero. W Polsce to się nie uda, bo nas nie gnębiła nacjonalistyczna prawica - której elementem był kościół, tylko socjalistyczna lewica - której kościół był oponentem. Także, nie ma przepisu doskonałego na politykę.

Tak jak do rzeczywistości nie będą pasować teorie a priori, tak systemy polityczne a priori nie zadziałają w rzeczywistości polityczno-społecznej. Inaczej przecież nie byłoby okresów przejściowych w bloku wschodnim, wystarczyłoby wybrać aksjomaty, wydedukować system i wcielić. Ponadto, w każdym kraju powinien działać taki sam system. I tyle chciałem przekazać

Serdecznie
18-08-2008 11:19 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Niemniej jednak, wiele z jego obserwacji - należy pamiętać, że to Engels był bardziej filozofem, a Marks bardziej.. socjologiem(?) - pozostaje aktualnych do dzisiaj. Ergo, kapitalizm od tamtej pory niewiele zrobił w celu własnego uczłowieczenia.

Systemy same z siebie się nie uczłowieczają - do tego potrzebne jest twórcze działanie, to wszyscy wiemy. Dlatego bronić będę lewicy w tej dyskusji, gdyż mało jest tu "lewaków", chce ratować dobre imię wybranej przeze mnie idei, jej twórczego charakteru Marks - socjolog? Problem jest chyba bardziej złożony, gdyż by on także wybitnym ekonomistą, ja wole patrzyć na niego jako na przedstawiciela nauk społecznych w ogólności, a nie szatkować jego myśli.

>Ale na pewno masz jakieś prawicowe poglądy.

Nie ma czystych ideologicznie systemów - to jest niemożliwe. Oczywiście politycy lubią tak przedstawiać siebie i system w którym działają, lecz jeśli spojrzymy na wszystkie siły jakie kształtują otoczenie społeczne działać politycznych to sprawa się komplikuje. Jest to mechanizm, który pozwala nam patrzeć w przyszłość dość optymistycznie.

Czy ja mam jakieś prawicowe poglądy? Tu właśnie pojawia się podstawowy problem tego wątku - co to są prawicowe poglądy? Wydaje mi się, że uda nam się dojść do tego jeśli określimy jakie ideologie można jednoznacznie zaliczyć do "prawicy" i "lewicy". Następnie trzeba by określić najbardziej miarodajnych przedstawicieli tych nurtów, później będzie można zrekonstruować ich poglądy i odnieść je do dzisiejszej rzeczywistości społeczno-politycznej. Taka jest moja propozycja metodologiczna, więc zacznę przedstawiając propozycję podziału "szkół" myśli...

1) Prawica - konserwatywni liberałowie, chadecja, nacjonaliści, monarchości

2) Lewica - socjaldemokracja, zieloni, feminizm, socjaliści, komuniści, anarchiści.

Z absolutną premedytacją nie umieszczam nigdzie "czystych" liberałów, gdyż tak do końca nie mogę z czystym sumieniem zaszufladkować ich nigdzie. A co z faszyzmem? Tu także istnieje ostry spór czy ta myśl była lewicowa czy prawicowa - wykazuje ona przecież cechy jednej i drugiej "skrajności". Teraz trzeba przyporządkować tym szkołom myślicieli i przeprowadzić ich analizę. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
18-08-2008 23:19 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Nie ma czystych ideologicznie systemów - to jest niemożliwe.
A więc zgoda.

>Marks - socjolog?
Socjologię rozumiem - być może błędnie - jako bardzo szeroką dziedzinę. Kto zostaje socjologiem, w mojej ocenie, powinien być specjalistą od nauk społecznych - a przynajmniej starać się w tym kierunku dokształcać.
20-08-2008 14:07 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>A więc zgoda.

Mam wrażenie, że zgoda między nami była zawsze - trzeba było tylko doprecyzować myśli w słowach

>Socjologię rozumiem - być może błędnie - jako bardzo szeroką dziedzinę. Kto zostaje socjologiem, w mojej ocenie, powinien być specjalistą od nauk społecznych - a przynajmniej starać się w tym kierunku dokształcać.

Czyli patrzysz na socjologie jak każdy socjolog, ze mną włącznie Sam staram się nie wkurzać ekonomistów i psychologów, więc doprecyzowuje to pojęcie

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ja się zgodzę z Anarchistą. Nie można definiować pojęcia sztucznego przez wyliczanie tego, co jest a co nie jest takie.

Czasem nie ma innego wyjścia - jeśli się zgadzasz z nim, to popatrz jaką mu dałem odpowiedź.

doku
muzawik (2279 punktów)
Moim zdaniem pojęcia lewicy i prawicy są już wyeksploatowane i ich redefiniowanie niewiele wniesie do dyskusji o charakterze politycznym. Przyszłość należy do opozycji liberałów i konserwatystów. Rzecz w tym, że każda z wielkich partii będzie musiała się przed wyborami zdeklarować jako partia konserwatywna tudzież liberalna. Myślę, że ten włóasnei tensor będzie miał największe znaczenie.

Współcześnie w Polsce coraz więcej osób darzy miłością liberałów, a nie lewicowców, którzy mają swoją przeszłość.


OGRÓD WOLNOŚCI- miejsce dla prawdziwych liberałów www.ogrodwolnosci.pl
Anarchista
Nie przewiduj przyszłości - wielu próbowało, każdy poległ. Po drugie dajesz mi wybór między cholerą a malarią, a ja wole być zdrowy. Czy przypadkiem nie rzutujesz poglądów swoich i swoich znajomych na resztę społeczeństwa? Pozdrawiam.
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Nie przewiduj przyszłości - wielu próbowało, każdy poległ. Po drugie dajesz mi wybór między cholerą a malarią, a ja wole być zdrowy. Czy przypadkiem nie rzutujesz poglądów swoich i swoich znajomych na resztę społeczeństwa? Pozdrawiam.

Anarchisto!

Przyszłość antycypuję, jest powabna, delikatna i miła dla ucha. Myślę, że w tej kwestii jesteśmy zgodni.

Pzdr.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
15-08-2008 21:09 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Przyszłość należy do opozycji liberałów i konserwatystów.
Widzisz, problem w tym, że w Polsce nie widać ani prawdziwych liberałów, ani prawdziwych konserwatystów.
Są tylko hybrydy, które dostosowują sie do elektoratu. Niestety...
Poza tym uważam, że lewica może liczyć na całkiem spore poparcie. Ludzie muszą tylko zrozumieć, że lewica nie oznacza komuna. Przez ostatnie osiemnaście lat media skutecznie lansowały tę wersję.

Różnice w dochodach są olbrzymie, wiele osób żyje na skraju ubóstwa.
Nawet nie muszę pisać sprawiedliwość społeczna - wystarczy zwykła sprawiedliwość i przyzwoitość.
Gdzie ta przyzwoitość - pytam.
Widać egoizm i napychanie sobie portfeli. Gdzie jest Kościół Katolicki, dlaczego milczy?
To hańba.

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Poza tym uważam, że lewica może liczyć na całkiem spore poparcie. Ludzie muszą tylko zrozumieć, że lewica nie oznacza komuna. Przez ostatnie osiemnaście lat media skutecznie lansowały tę wersję.

I Leszek Miller też + "Grupa trzymająca władzę".

>Różnice w dochodach są olbrzymie, wiele osób żyje na skraju ubóstwa.
>Nawet nie muszę pisać sprawiedliwość społeczna - wystarczy zwykła sprawiedliwość i przyzwoitość.
>Gdzie ta przyzwoitość - pytam.
>Widać egoizm i napychanie sobie portfeli. Gdzie jest Kościół Katolicki, dlaczego milczy?
>To hańba.

A co Zbyszku !? Jak trwoga to do Boga?
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Witam.
>>Przyszłość należy do opozycji liberałów i konserwatystów.
>Widzisz, problem w tym, że w Polsce nie widać ani prawdziwych liberałów, ani prawdziwych konserwatystów.

Widać, tyle, że nie każdego stać, aby stać się prawdziwym konserwatystą tudzież liberałem.

>Poza tym uważam, że lewica może liczyć na całkiem spore poparcie. Ludzie muszą tylko zrozumieć, że lewica nie oznacza komuna. Przez ostatnie osiemnaście lat media skutecznie lansowały tę wersję.

Zajmie im to ok. 15 następnych lat. Ja liczę na młodych liberałów, podobnie jak większą wagę przywiązuje do młodych ateistów(lub importowanych).

>Widać egoizm i napychanie sobie portfeli. Gdzie jest Kościół Katolicki, dlaczego milczy?

Kościół? a czego ty się po nich spodziewasz?

>To hańba.

Hańba mości panowie, hańba.

> Pozdrawiam - Zbyszek

Pozdrawiam - napisz do nas.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
17-08-2008 14:52 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Widać, tyle, że nie każdego stać, aby stać się prawdziwym konserwatystą tudzież liberałem.

Ależ dlaczego ma być mnie "nie stać"? Ja mam zbyt wiele w sobie człowieka i humanizmu by się tak "poniżyć" Spójrz szerzej - jest więcej prądów myśli politycznej, ideologii (bo konserwatyzm i liberalizm to przecież także ideologie) by ograniczać się do tak skromnego wyboru. Czyż nie są Twoje przewidywania podobne do tych religijnych - przetrwają tylko kościoły chrześcijańskie? Zauważ jak wiele się dzieje w świecie polityki. Przecież "państwo dobrobytu" nie dość, że nie umarło, to jeszcze wybitnie się rozwija w Skandynawii, nowe rozwiązania polityczne powstają w Brazylii (Porto Alegre) jak i w Meksyku (Chiapas). Wszystkie te przykłady pokazują jak wielki potencjał drzemie w myśli lewicowej. Nie odrzucaj innych możliwości proszę, pozwól ludziom szukać swojej drogi, gdyż w przestrzeni społecznej nie ma stałych form.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>Widać, tyle, że nie każdego stać, aby stać się prawdziwym konserwatystą tudzież liberałem.
>Ależ dlaczego ma być mnie "nie stać"? Ja mam zbyt wiele w sobie człowieka i humanizmu by się tak "poniżyć" Spójrz szerzej - jest więcej prądów myśli politycznej, ideologii (bo konserwatyzm i liberalizm to przecież także ideologie) by ograniczać się do tak skromnego wyboru.

No tak, ideologi politycznych jest bardzo wiele i każda znajduje swoich wielbicieli. I nie myśl sobie, iż niby chciałbym wyeliminować wszystkie poza konserwatyzmem i liberalizmem. Po prostu przewiduję, iż w takim układzie będą funkcjonować największe partie w kraju(oczywiście ich pojęcia będą nieustannie redefiniowane).

>Czyż nie są Twoje przewidywania podobne do tych religijnych - przetrwają tylko kościoły chrześcijańskie?

Gdybyś poznał moje marzenia w tej materii. Wiesz, ja tak bardzo lubię kościoły.... Ale nie o tym mowa.

>Zauważ jak wiele się dzieje w świecie polityki. Przecież "państwo dobrobytu" nie dość, że nie umarło, to jeszcze wybitnie się rozwija w Skandynawii, nowe rozwiązania polityczne powstają w Brazylii (Porto Alegre) jak i w Meksyku (Chiapas). Wszystkie te przykłady pokazują jak wielki potencjał drzemie w myśli lewicowej.

Z pewnością duży.

>Nie odrzucaj innych możliwości proszę, pozwól ludziom szukać swojej drogi, gdyż w przestrzeni społecznej nie ma stałych form.

Całe szczęście.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
17-08-2008 20:51 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>No tak, ideologi politycznych jest bardzo wiele i każda znajduje swoich wielbicieli. I nie myśl sobie, iż niby chciałbym wyeliminować wszystkie poza konserwatyzmem i liberalizmem. Po prostu przewiduję, iż w takim układzie będą funkcjonować największe partie w kraju(oczywiście ich pojęcia będą nieustannie redefiniowane).

Tego nie wiesz i nie jesteś w stanie przewidywać sensownie, nasza scena polityczna jest diabelnie niestała. Jeszcze nie tak dawno temu był podział (wydawało się, że stały) na postkomunę i postsolidarność, nikt nie był w stanie przewidzieć zmian. Nie wiesz, jak potoczą się losy społeczne, czy przypadkiem wzrost oddziaływania procesów globalizacji nie zmieni za 5 - 10 lat naszego świata nie do poznania, czy państwa narodowe w dzisiejszej formie przetrwają, czy nie powstaną nowe, sile prądy polityczne, które wyrażą coś, czego do tej pory nie udało się powiedzieć, nie wiesz, czy sceny politycznej nie zawładną faszyści religijni, Zieloni, czy libertarianie. Więc może przedstawisz swój dowód, który skłania Cię do wypowiadania takich poglądów? Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>nie wiesz czy nie powstaną nowe, sile prądy polityczne, które wyrażą coś, czego do tej pory nie udało się powiedzieć,

Liczę się z taką możliwością. Byłoby fajnie.

>nie wiesz, czy sceny politycznej nie zawładną faszyści religijni, Zieloni, czy libertarianie. Więc może przedstawisz swój dowód, który skłania Cię do wypowiadania takich poglądów? Pozdrawiam!

Religijni faszyści są obrzydliwi, to prawda, zieloni nieco podejrzani, ale libertarianie...tak, byłoby naprawdę dobrze.

Sympatyzujesz z nimi?



"Ogród Wolności" - miejsce dla liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Religijni faszyści są obrzydliwi, to prawda, zieloni nieco podejrzani, ale libertarianie...tak, byłoby naprawdę dobrze.

Co jest podejrzanego w Zielonych? Mają bardzo ciekawe i oryginalne pomysły (np. dochód gwarantowany), czasami bardzo pozytywne (oszczędność, zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych). Libertarianie? Są moim zdaniem zwyczajnie niebezpieczni - totalna prywatyzacja doprowadzi do zwiększenia rozwarstwienia społecznego, co jest sprzeczne z moimi ideałami. Więc ich nie popieram, choć część ich myśli wyrwana jest żywcem z indywidualistycznego anarchizmu (Tucker czy Spooner), to zabłądzili, moim zdaniem, w swoich rozważaniach. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
15-08-2008 21:42 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)

   Dla mnie najważniejsze są konkretne pomysły danych partii; niech pozwolą, że sama sobie określę, jaką wartość przedstawiają. Nie będą mi próbowały wmawiać, że są liberalne czy konserwatywne. Słowa... Tym bardziej, że wiele indywiduów politycznych określa się jako liberalno-konserwatywne, co sprawy nie ułatwia.


Pozdrawiam
Piotr Patucha (2279 punktów)
>   Dla mnie najważniejsze są konkretne pomysły danych partii; niech pozwolą, że sama sobie określę, jaką wartość przedstawiają. Nie będą mi próbowały wmawiać, że są liberalne czy konserwatywne. Słowa... Tym bardziej, że wiele indywiduów politycznych określa się jako liberalno-konserwatywne, co sprawy nie ułatwia.
>
Pozdrawiam


No tak, masza rację. Nie ułatwiają nam sprawy. Parę tygodni temu zamówiłem sobie w księgarni książkę pt. "Dobry <zły> liberalizm". I cóż tam w środku znalazłem? Wstęp wysmażony przez Mikkego-Korwina Mikke. Po prostu parsknąłem śmiechem. Pomyślałem: czyżby koliberki? I miałem niestety rację. W każdym rozdziale wstawka o prawach naturalnych, trójcy świętej i bogu. Wypieprzyłem ją do mojej biblioteki - niech cieszy podniebienia moich potomków, może są bardziej wyrozumiałe.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Tym bardziej, że wiele indywiduów politycznych określa się jako liberalno-konserwatywne, co sprawy nie ułatwia.
Rozumiem, że "indywiduum" to pejoratywnie Cóż, sam jestem takim indywiduum: konserwatywny liberalizm, czyli liberalizm gospodarczy i konserwatyzm obyczajowy - tradycjonalizm, patriotyzm. To nie jest żadne dziwadło.

>Dla mnie najważniejsze są konkretne pomysły danych partii; niech pozwolą, że sama sobie określę
Oczywiście. Ale zadanie jakie tu zostało postawione ma naturę semantyczną. Nikt nie musi się kierować tym, czy partia o sobie mówi "lewicowa", czy "prawicowa". Chodzi o to, aby uściślić zastosowanie tych słów.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Rozumiem, że "indywiduum" to pejoratywnie

Ależ skąd. To określenie ogólne, zamiast "partie, politycy, wyborcy, etc."; zaczerpnęłam z chemii.

>Chodzi o to, aby uściślić zastosowanie tych słów.

Nawet jeśli coś ustalicie, nie mam pewności, że inni ludzie będą używać tych słów z takim samym znaczeniem, a sama ich używać nie będę, z wymienionych przeze mnie powodów.


Pozdrawiam
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Nawet jeśli coś ustalicie, nie mam pewności, że inni ludzie będą używać tych słów z takim samym znaczeniem, a sama ich używać nie będę, z wymienionych przeze mnie powodów.
Czy jest dla Pani różnica, jak się nazywa partię, której profil Jej odpowiada? Nie. Więc nie rozumiem.. "oporu".

Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Dla mnie najważniejsze są konkretne pomysły danych partii; niech pozwolą, że sama sobie określę, jaką wartość przedstawiają. Nie będą mi próbowały wmawiać, że są liberalne czy konserwatywne.

Dokładnie o to mi chodzi. To my określimy, jaką mają wartość. Nawet jeśli nie będzie wśród nas zgody, to przynajmniej będziemy się rozumieć i będziemy mogli dyskutiować z sensem.

doku
15-08-2008 22:58 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>Moim zdaniem pojęcia lewicy i prawicy są już wyeksploatowane i ich redefiniowanie niewiele wniesie do dyskusji o charakterze politycznym. Przyszłość należy do opozycji liberałów i konserwatystów.

Dość specyficzne podejście do tematu, zwłaszcza że doświadczenie uczy że nie ma pewników i stałości, myśl polityczna się rozwija. Nie stanęła po sformułowaniu się zasad liberalizmu. Z faktu rozprzestrzeniania się danej ideologii nie wynika, że jest ona prawdziwa i niezastąpiona. Nawet w ramach tych dwóch ideologii zachodzą zmiany. Należy też pamiętać że cały czas skupiamy się na zachodniej myśli politycznej, a świat już nie do końca opiera się na dominacji zachodu, coraz głośniej i mocniej dają o sobie znać inne kręgi cywilizacyjne, które wraz ze wzrostem gospodarczym kształtować zaczną swoje systemy myśli politycznych.

Był już człowiek który ogłosił koniec idei lewicowych i przyjęcie przez świat idei liberalnej, w swej książce "Koniec historii", zwał się Francis Fukujama. O ile jego książkami dalej zachwycają się masy czytelników, to liczne polemiki ukazały że jego tezy są błędne. Sam Fukujama się z tego już częściowo wycofał w kolejnej swej publikacji, głosząc że historia się jeszcze nie skończyła wraz z upadkiem ZSRR, a dopiero skończy się, ale pod jednym warunkiem: uprzedniego końca nauki.

Podeprę się słowami Marcina Milczarskiego z Instytutu Socjologii UJ

Cytat:
"O zjawiskach, które zaprzeczają tezom Fukuyamy, można by pisać wiele. Przytoczmy kilka przykładów: kolizja, w jaką wchodzą dziś równość i wolność, ograniczanie wolności na rzecz bezpieczeństwa, brak jedności w kręgu cywilizacji Zachodu, gigantyczne trudności z demokratyzacją Afryki czy fascynacja faszyzmem od Indii po Wielką Brytanię."


Dla mnie ta teza jest najsłabszą z tez które pojawiły się po roku 89, dużo trafniejsze wydają mi się tezy Huntingtona czy Tofflera, choć i one nie mogą być uznawane za jedynie słuszne paradygmaty obecnej rzeczywistości politycznej.

"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem pojęcia lewicy i prawicy są już wyeksploatowane i ich redefiniowanie niewiele wniesie do dyskusji o charakterze politycznym. Przyszłość należy do opozycji liberałów i konserwatystów.

To bardzo zaściankowe podejście. W Rosji konserwatystami są komuniści.

W USA konserwatystami są liberałowie z nurtu zwanego liberalizmem jeffersonowskim. W USA skrajny liberalizm oznacza to samo co skrajna prawica i ludzie o takich poglądach są zwolennikami np. całkowitej wolności aborcji. Taki jest w USA konserwatywny liberalizm.

doku
19-08-2008 17:25 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>W USA konserwatystami są liberałowie z nurtu zwanego liberalizmem jeffersonowskim. W USA skrajny liberalizm oznacza to samo co skrajna prawica i ludzie o takich poglądach są zwolennikami np. całkowitej wolności aborcji. Taki jest w USA konserwatywny liberalizm.

Upraszczasz bo do "Nowej Prawicy" w USA są także zaliczane fundamentalistyczne grupy religijne (dominujące w tzw. Suchych Stanach) jak i nacjonalistyczne grupy paramilitarne.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365