Racjonalista - Strona głównaDo treści
Realne potrzeby i ich zaspokajanie !?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
18-08-2008 00:55otwarty (98 punktów)Realne potrzeby i ich zaspokajanie !?
Ocena 1 na 1
Realne potrzeby i ich zaspokajanie !?
Potrzeby, podobnie jak gusta -mamy wszyscy, wszyscy inne ! Choć jeśli weźmiemy pod uwagę te NAJWAżNIEJSZE, związane z życiem i.. przeżyciem (skoro żyjemy w tym samym wszechświecie , na tej samej planecie-będą też podobne) różnice pojawiają się dopiero gdy przeżyjemy i zastanawiamy się czym to nasze życie wypełnić ?

Ktoś kiedyś powiedział że to - świadomość kształtuje byt i odwrotnie - gdyż zmierzamy do NIEJ z różnych punktów z bagażem różnych doświadczeń i możliwości, ale co nie trudno zauważyć w końcu się ze sobą na tym świecie- spotykamy.

Wszyscy mamy potrzeby i pracujemy nad ich zaspokajaniem i wszyscy jesteśmy sobie przy ich zaspokajaniu potrzebni.
Przyszło nam żyć w czasach w których , aby wydobyć się z nawarstwiających się, narastających problemów związanych zarówno z z coraz większym nagromadzeniem... długów, jak i nadwyżek finansowych - wszystko wymaga nieustannej wymiany i ruchu. Dającego poczucie świeżości , nowości, oraz realnego zaspakajania potrzeb.

Nasze realne , a nie wyimaginowane potrzeby , łatwo poznać i zrozumieć - obserwując nasze możliwości szeroko rozumianej konsumpcji .

Mówiąc krótko - potrzebujemy naprawdę tyle... ILE JESTEśMY W STANIE "SKONSUMOWAć ", niezależnie czego ta konsumpcja dotyczy!

Ale co od tysięcy lat wmawia się zarówno pojedynczym ludziom jak i całemu społeczeństwu?
Jesteś wart tyle - ILE MASZ !
Tyle tylko że często nie dodawano- CZEGO?

I dla tego co bardziej... zdolni, zapobiegliwi przedsiębiorczy nie będąc pewnymi, i nie chcąc niczego przegapić - zaczęli pragnąć.. WSZYSTKIEGO!
Niezależnie czy było IM realnie potrzebne , czy też nie , czy może ktoś potrafiłby TO bardziej docenić, lepiej(albo w ogóle )- spożytkować , robiąc z tego dobry użytek służący całemu społeczeństwu.

Np Chopin- z fortepianu, Wołodyjowski -z szabli, Kubica -bolidu, Małysz- nart, Siudmak- pędzli, Wajda -kamery, czy Rubik... kostki, przykłady można by mnożyć .

Dla wielu naturalna chęć zdobywania, posiadania, gromadzenia rzeczy ważnych i potrzebnych nam do rozwoju , przerodziła się w chorą rywalizację -kto ma więcej !

Wszechobecne , bezduszne, parcie do zysku za wszelką cenę, zmuszanie nas do nieustającej co gorsza ,często niepotrzebnej i nieuzasadnionej konsumpcji dóbr- za wszelką cenę.
Tam gdzie nie ma już realnych, uzasadnionych potrzeb , pojawiają się - SNOBIZM i MODY windujące do absurdu ceny i rozbudzające chęć posiadania czegoś "wartościowego"(+-)? choćby... po trupach.

Zamiast realnej analizy potrzeb rynku i ich zaspokajanie, pojawia się chęć zysków wielokrotnie przekraczająca możliwości konsumpcji, tworząca olbrzymią nadprodukcję i wyzwanie dla marketingowców- jak to wszystko sprzedać?

Wówczas rozbudza się jako narzędzia wzbogacania -snobizm i mody, zmuszające do wyrzucania dobrych rzeczy , w idealnym stanie bo... się zmienił trend, styl, czy fason. a wszystko tylko po to aby ludzie chcieli kupować , kupować a posiadacze dóbr- je z jak największym zyskiem - sprzedawać, sprzedawać.

Kampanie reklamowe , posługujące się socjotechnikami , wypierające nas , a szczególnie nasze dzieci z poczucia wartości - " jeśli jeszcze TEGO nie posiadasz"!

Odwrócenie hierarchii wartości i skupianie się na powierzchownym , przemijającym blichtrze , a odwracanie się od nieprzemijających wartości elementarnych.

Jeżeli też to dostrzegamy to dzielmy się tą wiedzą z tymi którzy tego jeszcze jasno nie widzą , rozbudzajmy świadomość i bądźmy gotowi do realnej pomocy, miejmy,oczy, uszy, serca i umysły otwarte i uczmy się robić z nich dobry użytek służący całemu społeczeństwu ,więc także i nam.

Jedynie nieustanny ruch i wymiana dóbr zarówno fizycznych jak i duchowych, powoduje że te rzeczy się nie starzeją i zawsze kogoś nowego cieszą, wzmacniają , wzbogacają.

Zresztą jeśli... posiadacze nie będą należycie dbać o odbiorców , nabywców dóbr - to w końcu wszyscy się - zatkają i nie będzie komu konsumować , wytwarzanych ponad miarę potrzeb produktów( choćby dlatego wszyscy musimy o siebie dbać).
Nie dajmy się wkręcić w to błędne koło wzajemnego wyniszczania , a raczej pomagajmy innym się z niego raz na zawsze wydostać .
Wzbogacajmy się o wartości które nie przemijają i są cały czas potrzebne,aktualne . Tyle na razie ja- dodajcie coś i WY. (WIR) otwarci.ok1.pl
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)

Wiesz, otwarty ?
Założenie tego tekstu przemawia do mnie. Wybacz jednak, ale czytając go czuję wielki chaos.
Czy nie mogłeś tego bardziej przemyśleć i podać w bardziej uporządkowanej formie?
Owszem, konsumpcjonizm nas niszczy, z tym się zgadzam. Tu widzę wielką rolę rodziny, która (niestety) bardzo często zapomina, jaka jest jej podstawowa funkcja, oprócz tej czysto biologiczno - ekonomicznej. Ktoś kiedyś nazwał to dość wzniośle - funkcja społeczno - wyznaczająca. Chodzi tu przede wszystkim o nadawanie odpowiednich pozycji dla swoich dzieci (f. stratyfikacyjna), oraz regulowanie i sankcjonowanie zachowań członków rodziny w zależności od obowiązujących w danym społeczeństwie norm prawnych, obyczajowych i kulturowych (f. legalizacyjno - kontrolna).
A tak "po polsku", to właśnie najbliżsi wyznaczają modele zachowań, które w procesie socjalizacji przenikają w świadomość następców. tata i mama wolą w "owczym pędzie" gnać za pieniądzem, dorównywać rożnym Nowakom i Kowalskim, niż usiąść z dzieckiem, żeby poczytać bajkę i porozmawiać o tym, co ta bajka tłumaczy.
Jesteśmy leniwi emocjonalnie i żyjemy idąc po najmniejszej linii oporu. Kłania się następna funkcja rodziny - emocjonalno - ekspresyjna.

Śmiem twierdzić, że sami kręcimy bat na siebie.
Nie uczymy dzieci szacunku dla innych, radości dawania; z czasem obróci się to przeciw nam. Dziś my gonimy za źle pojętym dobrobytem, nie zwracając uwagi na potrzeby emocjonalne najbliższych, jutro oni nas wcale nie zobaczą. Będą zajęci zdobywaniem czegoś innego.

A w oku zostanie tylko pustka i żal...

Smutne?
Prawdziwe...
niezarejestrowany
Humanetolodzy wymieniają potrzebę "szpanowania", jako podstawowa podstawową potrzebę człowieka.

"Szpanowanie" jest nerwicą pochodzenia ewolucyjnego.

Gospodarka kapitalistyczna jest rozwijana na bazie pogłębionej nerwicy, a więc choroby.

W gospodarce rynkowej ta potrzeba jest realizowana przez szpanowanie dobrami materialnymi, kosztem środowiska i samego człowieka. Niektórzy, konsumpcjonizm nazywają wirusem umysłu i moim zdaniem mają rację. Ten wirus niszczy przyrodę i zdrowie psychiczne człowieka.
Dziś przykładowo samochód nie tyle służy do komunikacji, ile do szpanowania. Ludzie przy pomocy "fury" leczą swoje problemy psychiczne.

Rozwija się "gadżeciarstwo".

W programach szkolnych powinien się znaleźć przedmiot, który by kształtował zdrowy stosunek do dóbr materialnych.

Szkoła powinna leczyć wszystkie nerwice pochodzenia ewolucyjnego . (dotyczy także religii)

Patologia gospodarki rynkowej polega na tym, iż celowo produkuje się towary o krótkiej żywotności , po to aby sprzedać następne. Mam tu na myśli zarówno starzenie fizyczne jak i "moralne " przedmiotów.

Celem gospodarki jest nie tyle zaspokajanie istotnych potrzeb człowieka, lecz rozwijanie i zaspokajanie chorego zapotrzebowania, kosztem innych istotnych wartości.

Politycy kłamią, podając PKB jako wskaźnik rozwoju gospodarczego.

PKB nie świadczy o rozwoju kraju, narodu. Nie świadczy także o rozwoju ekonomicznym.

PKB jest tylko wskaźnikiem "przemiału gospodarczego" i nie pokazuje zaspokajania potrzeb w ujęciu hierarchicznym . PKB będzie tym większe, im więcej wyprodukujemy śmieci.

Zawirusowani politycy zarażają społeczeństwo swoją chorobą.

Polskie społeczeństwo jest wyniszczane przez chorych polityków.

18-08-2008 17:35 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
>Humanetolodzy wymieniają potrzebę "szpanowania", jako podstawowa podstawową potrzebę człowieka.
>"Szpanowanie" jest nerwicą pochodzenia ewolucyjnego.

Dokladnie, nazywa sie to dobor plciowy, i w wyniku tego powstal np: piekny, ale nie przydatany w locie pawi ogon

>Gospodarka kapitalistyczna jest rozwijana na bazie pogłębionej nerwicy, a więc choroby.
>W gospodarce rynkowej ta potrzeba jest realizowana przez szpanowanie dobrami materialnymi, kosztem >środowiska i samego człowieka. Niektórzy, konsumpcjonizm nazywają wirusem umysłu i moim zdaniem mają rację. >Ten wirus niszczy przyrodę i zdrowie
>psychiczne człowieka.

Analiza tego zjawiska zwiazanego, ze sprzezniem zwrotym opisana jest w "Blind Watchmaker" Dawkinsa. Wprawdzie prawi on o ptaszkach, ale nie ma tu wyjatkow. Dawkins przewiduje rowniez nastepstwa. Nie sa optymistyczne.

>Dziś przykładowo samochód nie tyle służy do komunikacji, ile do szpanowania. Ludzie przy >pomocy "fury" leczą >swoje problemy psychiczne.

Tak jestesmy zaprogramowani. Zawsze tak bylo i to sie nie zmieni.

>Rozwija się "gadżeciarstwo".

To tez nasza natura.

>W programach szkolnych powinien się znaleźć przedmiot, który by kształtował zdrowy
>stosunek do dóbr materialnych.

Edukacja to jedyna szansa plus kontrola urodzen jeszcze wazniejsza, bo szkody rosna logarytmicznie wraz ze wzrostem ilosci idiotow.

>Szkoła powinna leczyć wszystkie nerwice pochodzenia ewolucyjnego . (dotyczy także >religii)

Nic dodac nic ujac

> Patologia gospodarki rynkowej polega na tym, iż celowo produkuje się towary o krótkiej żywotności , po to aby >sprzedać następne. Mam tu na myśli zarówno starzenie fizyczne jak i >"moralne " przedmiotów.

Jest taki ptaszek, co nazywa sie sroka. Inteligenty jest, nawet bardzo. Pewnego dnia wynioslem do ogrodka 60 sztuk sloniny. Zjadl pierwsze trzy, kolejne 57 schowal. Myslisz, ze zapamietal, gdzie schowal? Obserowalem to i zapamietalem moze 10 kryjowek. Maksymalizacja zysku to jest to, co kreci zycie tu i wszedzie indziej. Homo sapiens, Pica pica nie wazne, na tym to polega.

>Celem gospodarki jest nie tyle zaspokajanie istotnych potrzeb człowieka, lecz rozwijanie i >zaspokajanie chorego >zapotrzebowania, kosztem innych istotnych wartości.

Z twojego, czy mojego punktu widzenia to tak wyglada, ale nie o nas tu chodzi. My realizujemy program i jezeli chodzi ci tu o potrzeby nie zwazane z rozrodem, czy dlugowiecznoscia nie mam dla ciebie dobrych wiadomosci. I nie jest program polityczny

>Politycy kłamią, podając PKB jako wskaźnik rozwoju gospodarczego.

Manipulacja to kolejny atrybut zycia, najbardziej skomplikowany i najciekawszy. Nie bede podawal przykladow, zeby nie zanudzic, ale teoria Extended Phenotype jest warta przeczytania. Politycy nigdy nie beda mowili prawdy, bo "maksymalizuja swoj zysk" nie innych.

>PKB nie świadczy o rozwoju kraju, narodu. Nie świadczy także o rozwoju ekonomicznym.

Jest czescia ukladanki.

>PKB jest tylko wskaźnikiem "przemiału gospodarczego" i nie pokazuje zaspokajania potrzeb w ujęciu >hierarchicznym . PKB będzie tym większe, im więcej wyprodukujemy
>śmieci.

Naprodukujemy jeszcze sporo, no chyba, ze nas jakis wirus zdziesiatkuje.

>Zawirusowani politycy zarażają społeczeństwo swoją chorobą.

To nie jest ich choroba, to nasze dziedzictwo. Twoje, moje nas wszystkich.

>Polskie społeczeństwo jest wyniszczane przez chorych polityków.

Polacy to szczegolny narod, bo zawsze ida na calego. Jak kradna rowniez. Oczywiscie chodzi o statystyke, bo jest tez wielu normalnych. Politycy to obraz spoleczenstwa. Maja to na co zasluguja mozna by powiedziec zlosliwie.
niezarejestrowany
>>Zawirusowani politycy zarażają społeczeństwo swoją chorobą.

>To nie jest ich choroba, to nasze dziedzictwo. Twoje, moje nas wszystkich.

Zajmując się wirusami umysłu postawiłem sobie pytanie o tzw. grupy ryzyka, czyli tę część społeczeństwa, która jest podatna na samorozprzestrzeniające się pasożytnicze idee. Postawiłem sobie także pytanie : jaka część społeczeństwa pełni rolę roznosicieli wirusa. Przeprowadzenie eksperymentu jest trudne metodologicznie, prawie nierealne. Postanowiłem więc przeprowadzić analizę materiału historycznego. Zająłem się przemianami społecznymi o charakterze burzliwym. Zainteresowały mnie cechy psychiczne organizatorów i zwycięzców rewolucji, którzy w tym przypadku są politykami. To oni zarażają swoją chorobą społeczeństwo. Wprawdzie masz rację, że wywodzą się ze społeczeństwa, ale nie do końca są jego odzwierciedleniem , a ich idee dziedzictwem.
Są to często utopijne mutacje. Wyniki analizy zaskoczyły mnie samego. Obecnie zbieram materiały, aby poprawić reprezentatywność próby. Analiza psychologiczna postaci historycznych, to interesujące i pouczające zajęcie.
niezarejestrowany
>Jest taki ptaszek, co nazywa sie sroka. Inteligenty jest, nawet bardzo.> Pewnego dnia wynioslem do ogrodka 60 sztuk sloniny.> Zjadl pierwsze trzy, kolejne 57 schowal.> Myslisz, ze zapamietal, gdzie schowal? Obserowalem to i zapamietalem moze 10 kryjowek. >Maksymalizacja zysku to jest to, co kreci zycie tu i wszedzie indziej. >Homo sapiens, Pica pica nie wazne, na tym to polega.

Też obserwuję ptaki i także między innymi sroki . Obserwując ptaki można się wiele nauczyć o człowieku.
radek (767 punktów)
>>>Zawirusowani politycy zarażają społeczeństwo swoją chorobą.
>>To nie jest ich choroba, to nasze dziedzictwo. Twoje, moje nas wszystkich.
>Zajmując się wirusami umysłu postawiłem sobie pytanie o tzw. grupy ryzyka, czyli tę część społeczeństwa, która jest podatna na samorozprzestrzeniające się pasożytnicze idee. Postawiłem sobie także pytanie : jaka część społeczeństwa pełni rolę roznosicieli wirusa. Przeprowadzenie eksperymentu jest trudne metodologicznie, prawie nierealne. Postanowiłem więc przeprowadzić analizę materiału historycznego. Zająłem się przemianami społecznymi o charakterze burzliwym. Zainteresowały mnie cechy psychiczne organizatorów i zwycięzców rewolucji, którzy w tym przypadku są politykami. To oni zarażają swoją chorobą społeczeństwo. Wprawdzie masz rację, że wywodzą się ze społeczeństwa, ale nie do końca są jego odzwierciedleniem , a ich idee dziedzictwem.
>Są to często utopijne mutacje. Wyniki analizy zaskoczyły mnie samego. Obecnie zbieram materiały, aby poprawić >reprezentatywność próby. Analiza psychologiczna postaci historycznych, to interesujące i pouczające zajęcie.

Mysle, ze wirus to dobre okreslenie, ale nie najlepsze. Wirus to element swiata ozywionego i tu wszystko sie zgadza. Jest replikacja informacji, sa mutacje i jest selekcja. Natomist nie musi to byc wcale wirus. Moze to byc kazdy inny "element", ktory podlega replikacji, mutacji i selekcji. Jezeli sprobujemy przyporzdkowac teraz te atrybuty w odniesienu do zjawiska, ktore opisujesz to wedlug mnie otrzymamy:

1) replikacja - przekazywanie oraz odbieranie i magazynowanie informacji przez mozg

2) mutacja - blad w przekazywaniu, przetwarzaniu lub odbieraniu, czy magazynowaniu informacji powodujacy jej przeklamanie, mogacy calkowicie ja zniszczyc, albo jedynie minimalnie zmienic. Chodzi mi o blad nie w odniesieniu do naszego kulturowego sensu interpretacji informacji, ale jej zawartosci w sensie np: cyfrowym np: jezeli posiadasz informacje, ze A + B = C i jako naukowiec dojdziesz to faktu, ze to jednak A+B=C-1 to lapie sie to pod definicje mutacji. Oczywiscie nie musi to byc nic naukowago, jako religiant, czt rewolucjonista mozesz generowac mutacje bez ograniczen.

3) selekcja - "podatnosc" na informacje zalezna od bardzo wielu czynnikow miedzy innymi zmagazynowanych juz informacji, budowy mozgu wynikajacej z innego procesu: replikacji DNA. Tych czynnikow jest naprawde wiele wiecej niz mozemy sobie wyobrazic.

To co nazwalem "podatnosc" na informacje to bardzo skomplikowane zagadnienie i to niestety jedyny wniosek do jakiego udalo mi sie dojsc. Dostrzegam natomist analogie miedzy ewolucja informacji, w ktorej podstawe (okreslam to jako zupke) tworza mozgi, glownie ludzkie, a ewolucja informacji, ktorej podtawe stanowi DNA.

Upraszczajac nieco, co nie zawsze jest dobre, ale na nasze potrzeby wystarczy mozna by sie pokusic o analogie typu: gatunek = idea lub mysl grupy mozgow. Nie chodzi tu jednak o sam gatunek, czy tresc mysli, a o informacje, ktora jest replikowana. Byc moze jest tylko czesci mysli, czy idei. Oczywiscie informacja nie ma swiadomosci, ale to ona trwa.

Analiza materialu historycznego pokazuje ewolucje informacji. Ewoluowalnosc tej zupki jest znacznie wieksza niz DNA poniewaz replikacje zachodza w mniejszych przedzialach czasowych. Istnieje pewne zaleznosci miedzy ewolucja informacji w naszych mozgach, a ewolucja DNA, ktora wyksztalcila przeciez mozgi jako fenotypy. To o te dziedzictwo mi chodzi.

Kolejna atrubutem ewolucji, ktory mi pasuje do tego modelu jest jej kumulatywy charakter, ale to duzy temat wiec go pomine.
Otwartym pytaniem jest, ktore informacje, beda sie rozprzestrzenialy w zupce. Przydana teoria moze okazac sie teoria rozszerzonego fenotypu, ktora opiera sie na manipulacji oraz teoria wyscigu zbrojen. . Warto rowniez przeanalizowac dostepne kanaly komunikacyjne zwlaszcza masowe media i internet. To one maksymaluzuja replikacje.



niezarejestrowany
Dziękuję za obszerną i interesującą wypowiedź.

>Mysle, ze wirus to dobre okreslenie, ale nie najlepsze. >Wirus to element swiata ozywionego i tu wszystko sie zgadza.> Jest replikacja informacji, sa mutacje i jest selekcja.> Natomist nie musi to byc wcale wirus.> Moze to byc kazdy inny "element", ktory podlega replikacji, mutacji i selekcji.> Jezeli sprobujemy przyporzdkowac teraz te atrybuty w odniesienu do zjawiska, ktore opisujesz to według mnie otrzymamy:
Oczywiście, określenie "wirus" jest nieścisłe. Pojęcie to zostało rozszerzone już wcześniej o destrukcyjne programy komputerowe.
Wirus umysłu, to analogia wirusa komputerowego. Wirus komputerowy wykorzystuje słabości systemu operacyjnego do replikacji i destrukcji, wirus umysłu wykorzystuje słabe punkty naszego mózgu.
Aby zrozumieć wirusy umysłu, trzeba poznać słabe punkty przetwarzania informacji przez pojedynczy mózg i przez społeczeństwo. Znając te słabe punkty, można tworzyć wirusy umysłu, dokonywać manipulacji społeczeństwem. Wirusy umysłu są znacznie groźniejsze od wirusów komputerowych i stanowią niebezpieczną broń. Mamy zakaz rozprzestrzeniania broni nuklearnej, a nie ma zakazu stosowania wirusów umysłu.
Niestety, w kraju nie mamy programów antywirusowych (mam na myśli wirusy umysłu). Kiedyś sugerowałem, aby w szkołach prowadzić edukację antywirusową.
radek (767 punktów)
>Dziękuję za obszerną i interesującą wypowiedź.
Cala przyjemnosc po mojej stronie
>Oczywiście, określenie "wirus" jest nieścisłe. Pojęcie to zostało rozszerzone już wcześniej o >destrukcyjne programy komputerowe.
>Wirus umysłu, to analogia wirusa komputerowego. Wirus komputerowy wykorzystuje słabości systemu >operacyjnego do replikacji i destrukcji, wirus umysłu wykorzystuje słabe >punkty naszego mózgu.

Moim zdaniem mechanizm replikacji kawalkow informacji, nazwijmy je fachowo ang. memes moze powodowac manipulacje w tym sensie, o ktorym wspomniales. Bo ogolnie manipulacja jest taka wplatana w fenomen zycia, ze praktycznie kazda aktywnosc to proba manipulacji w celu usyskania jakies "korzysci", no moze z wyjatkiem zachowan (ang. misfiring)

Wydaje mi sie, ze warto sprobowac dokonac pewnej obserwacji. Polegala by ona na sprawdzeniu, czy dane manipulacje, ktore bierzesz pod lupe zwiekszaja ilosc pewnego kawalaka informacji w okreslonej populacji, czyli grupie mozgow. Z moich analiz wynika, ze tak jest np faszyzm, humanizm itd itd
Jezeli by tak bylo oznaczalo by to potwierdzenie w jakims stopniu teori ewolucji w rozumieniu jej przez pryzmat teori Selfish Gene. Z tym, ze czy to ang. gene, czy ang. meme to nie ma to oczywiscie znaczenia, bo mechanizm dziala tak samo.

>Aby zrozumieć wirusy umysłu, trzeba poznać słabe punkty przetwarzania informacji przez >pojedynczy mózg i >przez społeczeństwo. Znając te słabe punkty, można tworzyć wirusy >umysłu, dokonywać manipulacji >społeczeństwem. Wirusy umysłu są znacznie groźniejsze >od wirusów komputerowych i stanowią niebezpieczną >broń. Mamy zakaz rozprzestrzeniania
>broni nuklearnej, a nie ma zakazu stosowania wirusów umysłu.

Jezeli chodzi o prewencje to musze cie zmartwic, bo moje wnioski sa takie, ze niewiele da sie zrobic. Sam meme nie ma swiadomosci natomiast replikuje sie i im wydajniej to robi tym wiecej go jest w kolejnym pokoleniu, czyli w wiekszej ilosci mozgow. I teraz jezeli trafi on na podatny grunt tj. dobor go wspiera ( a dobor to wszystko, co mamy w glowach plus sam mechanizm przetwarzania informacji) to takie memy rozprzestrzenia sie.

Jezeli teraz przyjmiesz, ze pewne kombinacje memow wywoluja zachowania X przynoszace korzysci kosztem innych memow to mamy manipulacje. Nastepnie wrocmy do twojej definicji manipulacji. Jakakolwiek by ona nie byla zawsze pewne kombinacje memow wywolaja zachowanie X, ktore okreslisz jako manipulacje. Jezeli teraz zidentyfikujesz takie zachowanie i znajdziesz memy za nie odpowiedzilane co nie jest trywialne to mozesz tak zmienic ich otoczenie (srodowisko), ze nie beda sie replikowalay juz tak efektywnie i tu sie zgodzam.

Z tym, ze po pierwsze nie jest to latwe, a po drugie taka luke wypelnia inne memy, byc moze spowoduja one inne bardziej szkodliwe zachowania tego nie jestes w stanie przewidziec.
Czy jestes w satnie przewidziec wszystkie mozliwe manipulacje, aby ich uniknac? Przeciez systemy spolecznie to bardzo skomplikowane zjawiska.

>Niestety, w kraju nie mamy programów antywirusowych (mam na myśli wirusy umysłu).
>Kiedyś sugerowałem, aby w szkołach prowadzić edukację antywirusową.

Edukacja w pozytywnym tego slowa znaczeniu moze uchronic nas przed pewnymi manipulacjami, natomiast ich jest tak duzo, ze na pewno nie przed wszystkimi. Nowe manipulacje powstaja non stop, bo memy ewoluuja i to bardzo szybko.

Pozdrawiam
Hrabia Valenty (96 punktów)
Zgadzam sie w dużej mierze z Pana przedmówcą , z Panem po części również. Męczą mnie natomiast analogie biologiczne, niekoniecznie nietrafne , bo obrazują problem, ale na tym sie w gruncie rzeczy zatrzymują. Trudno powiedzieć co jest nasza naturą, skoro narzekamy na zaistniałą sytuacje gospodarczą, społeczną czy kulturalną to znaczy , że z naszą natura albo nie mają tak wiele wspólnego albo jest plastyczna. Alegoriami tego typu można tłumaczyć zarówno chorobę kapitalizmu, jak i komunizmu, jest to w gruncie rzeczy niewiele wnoszące w tym względzie.
>Analiza tego zjawiska zwiazanego, ze sprzezniem zwrotym opisana jest w "Blind Watchmaker" Dawkinsa. Wprawdzie prawi on o ptaszkach, ale nie ma tu wyjatkow. Dawkins przewiduje rowniez nastepstwa. Nie sa optymistyczne.
Takie analizy są niewątpliwie interesujące, ptaszki jako urocze stworzenia darzymy sympatią, jednak chyba są wyjątki, śmiem twierdzić, że życie ptaszka jest nieco mniej uwarunkowane kulturowo niż życie człowieka we współczesnym świecie. Co do nacisku na edukację zgadzam sie z Panem, tyle ze teraz edukacja przeniosła nacisk na kształcenie, pomijając inne aspekty osobowości, które są kształtowane mimochodem i w sposób raczej niekontrolowany. Stworzyła sie kultura, która nas również wychowuję, i kręcimy sie w błędnym kole. Pozdrawiam.
radek (767 punktów)
>Zgadzam sie w dużej mierze z Pana przedmówcą , z Panem po części również. Męczą mnie natomiast analogie
>biologiczne, niekoniecznie nietrafne , bo obrazują problem, ale na tym sie w gruncie rzeczy zatrzymują.

Jezeli obrazuja zjawisko to moj cel zostal osiagniety, z tym ze nie traktuje tego jako problem.

>Trudno powiedzieć co jest nasza naturą, skoro narzekamy na zaistniałą sytuacje gospodarczą, społeczną czy >kulturalną to znaczy , że z naszą natura albo nie mają tak wiele wspólnego albo jest plastyczna.

To, ze narzekamy wynika z niezaspokojonych potrzeb lub wrazenia ich niezaspokojenia, co raczej potwierdza moje przekonania, ze jestesmy robotami i realizujemy program genetyczny. Natomiast kultura, to czym tak sie ludzkosc szczyci to mieszanka manipulacji i zachowan alstrusticznych gwarantujacych zaspakanie potrzeb w wiekszosci podstawowych.
Proponuje sprobowac odebrac sasiadowi kawalek dzialki zaobserwujemy wowczas, ktore zachowania wyjda z tego koszyka kulturowego. Moze pan rowniez odciac dostawy wody pitnej zachowujac je jedynie we wlasnym domu przekona sie Pan wowczas ile ta kultura jest warta.
Wszytkie te zachowania, ktore sa w naszej kulturze i okreslmay je jako "pozytywne" pryskaja jak banka w obliczu braku zasobu potrzebnych do przetrwania i rozmnazania, a nawet wczesniej.

>Alegoriami tego
>typu można tłumaczyć zarówno chorobę kapitalizmu, jak i komunizmu, jest to w gruncie rzeczy niewiele wnoszące >w tym względzie.

Moze Pan podac definicje alegorii, a nastepnie podac jej przyklady z mojego tekstu.

>>Analiza tego zjawiska zwiazanego, ze sprzezniem zwrotym opisana jest w "Blind Watchmaker" Dawkinsa. Wprawdzie prawi on o ptaszkach, ale nie ma tu wyjatkow. Dawkins przewiduje rowniez nastepstwa. Nie sa optymistyczne.
>Takie analizy są niewątpliwie interesujące, ptaszki jako urocze stworzenia darzymy sympatią, jednak chyba są >wyjątki, śmiem twierdzić, że życie ptaszka jest nieco mniej uwarunkowane kulturowo niż życie człowieka we >współczesnym świecie.

Fakt, ze zycie ludzi jest bardziej uwarunkowane kulturow nie ma ma nic wspolnego z atrybutami procesow fizycznych, ktore obowiazuje wszystko rowniez ludzi mimo, ze maja w nawyku stawiac sie ponad wszystkim.

>Co do nacisku na edukację zgadzam sie z Panem, tyle ze teraz edukacja przeniosła nacisk >na kształcenie, >pomijając inne aspekty osobowości, które są kształtowane mimochodem i w sposób raczej >niekontrolowany. >

Rozumiem, ze wiedze i reguly powinno sie wynosic ze szkoly, natomiast kontrolowane ksztaltowanie osobowosci to mi sie zle kojarzy.

>Stworzyła sie kultura, która nas również wychowuję, i kręcimy sie w błędnym kole. Pozdrawiam.

Zawsze nas ksztaltowala pewna kultura, nie widze w tym, ani nic zlego, ani dobrego. Po prostu tak jest. Jezeli dzieciaka wychowaja ludzie bedzie zyl w miescie jezeli wilki bedzie ganial po lesie i przyjmie ich zachowania.
22-08-2008 14:24 
 Ocena 1 na 1
Hrabia Valenty (96 punktów)
>Jezeli obrazuja zjawisko to moj cel zostal osiagniety, z tym ze nie traktuje tego jako problem.
Zgadza sie, jest tylko różnica miedzy obrazowaniem, wyjaśnianiem a przewidywaniem, stąd moja uwaga co do Dawkinsa, i braku wyjątków.

>To, ze narzekamy wynika z niezaspokojonych potrzeb lub wrazenia ich niezaspokojenia, co raczej potwierdza moje przekonania, ze jestesmy robotami i realizujemy program genetyczny. Natomiast kultura, to czym tak sie ludzkosc szczyci to mieszanka manipulacji i zachowan alstrusticznych gwarantujacych zaspakanie potrzeb w wiekszosci podstawowych.
Zależy proszę Pana na co narzekamy i jaki jest tego kontekst, jednak jeśli w Pana przekonaniu jesteśmy robotami realizującymi program genetyczny, wizja człowieka nie odbiega tutaj o wiele dalej od behawioryzmu. Kultura którą rozumiem szeroko (może stąd nasze nieporozumienie), i wlicza się w nią taką dziedzinę jak nauka, i chęć poznania, nie wydaje mi sie czysta manipulacją, choć manipulacji mamy wiele. Powołując sie na nauki biologiczne, prowadzi Pan dyskusję czy manipulacje ?

>Proponuje sprobowac odebrac sasiadowi kawalek dzialki zaobserwujemy wowczas, ktore zachowania wyjda z tego koszyka kulturowego. Moze pan rowniez odciac dostawy wody pitnej zachowujac je jedynie we wlasnym domu przekona sie Pan wowczas ile ta kultura jest warta.
>Wszytkie te zachowania, ktore sa w naszej kulturze i okreslmay je jako "pozytywne" pryskaja jak banka w obliczu braku zasobu potrzebnych do przetrwania i rozmnazania, a nawet wczesniej.
Gdyby nasze życie ograniczało się do walki o wodę pitną gotów byłbym sie z Panem zgodzić w całej rozciągłości, w tym momencie to skrajny przypadek, podstawowa potrzeba. Wbijając komuś nóż w brzuch też nie oczekuję wachlarza zachowań kulturowych
, choć ich też jest dużo.

>Moze Pan podac definicje alegorii, a nastepnie podac jej przyklady z mojego tekstu.
Mój błąd,pomyłka słowna, chodziło mi a analogię. Chyba moja naturalna potrzeba nakazująca mi raz dziennie użyć słowa alegoria. Przepraszam za nieporozumienie.

>Fakt, ze zycie ludzi jest bardziej uwarunkowane kulturow nie ma ma nic wspolnego z atrybutami procesow fizycznych, ktore obowiazuje wszystko rowniez ludzi mimo, ze maja w nawyku stawiac sie ponad wszystkim.
Nie rozmawiamy tutaj o procesach fizycznych, nie neguję tez ich znaczenia, lecz jedynie sprawę priorytetów.
>Rozumiem, ze wiedze i reguly powinno sie wynosic ze szkoly, natomiast kontrolowane ksztaltowanie osobowosci to mi sie zle kojarzy.
Nikt nie pisze o kontrolowanym kształtowaniu osobowości, jedynie zwracam uwagę, że edukacja ograniczyła sie do wiedzy i praktyczności, istnieja tez inne sfery które można rozwijać.
>Zawsze nas ksztaltowala pewna kultura, nie widze w tym, ani nic zlego, ani dobrego. Po prostu tak jest. Jezeli dzieciaka wychowaja ludzie bedzie zyl w miescie jezeli wilki bedzie ganial po lesie i przyjmie ich zachowania.
Owszem, tylko kultura bywa różna, jakby zapanowała w tym momencie chrześcijańska wizja świata, i forsowanie na siłę kreacjonizmu, pewnie nie stawiał by Pan tego poza "dobrem i złem".
Pozdrawiam.
radek (767 punktów)
czesc 1

>>Jezeli obrazuja zjawisko to moj cel zostal osiagniety, z tym ze nie traktuje tego jako problem.
>Zgadza sie, jest tylko różnica miedzy obrazowaniem, wyjaśnianiem a przewidywaniem, stąd >moja uwaga co do >Dawkinsa, i braku wyjątków.

Tu nie chodzi o Dawkinsa, ale o mechnaizmy ewolucji, ktore on opisuje, podsumowuje w swoich ksiazkach. To nie sa jego teorie z wyjatkiem Extended Phenotype, ale lata pracy czolowych biologow ewolucjonistow. Na podstawie tych prac mozna przywidywac statystycznie pewne tredy zachowan oranizmow zywych i czlowiek tu nie jest wyjatkiem. Jego kultura nie jest niczym wyjatkowym z punktu widzenie innegi niz nasze.

>>To, ze narzekamy wynika z niezaspokojonych potrzeb lub wrazenia ich niezaspokojenia, >>co raczej potwierdza moje przekonania, ze jestesmy robotami i realizujemy program >>genetyczny. Natomiast kultura, to czym tak sie ludzkosc szczyci to mieszanka manipulacji >>i zachowan alstrusticznych gwarantujacych zaspakanie potrzeb w >>wiekszosci podstawowych.
>Zależy proszę Pana na co narzekamy i jaki jest tego kontekst, jednak jeśli w Pana >przekonaniu jesteśmy robotami >realizującymi program genetyczny, wizja człowieka nie >odbiega tutaj o wiele dalej od behawioryzmu. Kultura którą >rozumiem szeroko (może stąd >nasze nieporozumienie), i wlicza się w nią taką dziedzinę jak nauka, i chęć >poznania, nie
>wydaje mi sie czysta manipulacją, choć manipulacji mamy wiele. Powołując sie na nauki >biologiczne, prowadzi
>Pan dyskusję czy manipulacje ?

Niezaleznie na co narzekamy. Narzekamy bo mamy potrzebe. Jezeli nawet w pewien sposob oszukujemy czyli narzekamy bez przyczyny wprost zawsze jakas korzysc sie za tym kryje, choc by przyjemosc z narzekania. Tak to juz dziala.
Jesli chodzi o nauke, taka czysta nauke, czyli chec poznania to istnieje ona jako dodatek, ktory by nie istniala bez "inzynieryjnego" charaktery nauki. "Inzynieryjny"character nauki nastawiony jest na rozwiazywanie problemow ludzi, czyli generowanie korzysci. Jest on oczywiscie nastepstwem zasady korzysc - ryzyko - strata. Jezeli to Pana nie przekonuje to prosze zajrzec jak tlumaczy takie zjawiska wlasnie ta czysta nauka. Haslo do wyszukiwarki ang. genetic misfiring

Jesli chodzi o powolywanie sie to nie sa to wlacznie nauki biologiczne, jest duzo fizyki, automatyki, robotyki, informatyki itd. Wszystkie te nauki zlewaja sie tak naprawde w jednosc.
Odnosnie maniuplacji to ma Pan racje oboje w pewien sposob probujemy soba manipulowac, z tym ze w naszym ludzkim sensie nie musi to miec wymiaru w sensie dobra i zla natomiast w sensie fizycznym nie moze go miec. Powinno natomist to przynosic jakas korzysc. Jaka? Moze przyjemnosc, moze chec wzmocnienia wlasnej wartosci, moze chec oderwania sie od obowiazkow w pracy, czy w domu, ma Pan jeszcze jakies pomysly?

>>Proponuje sprobowac odebrac sasiadowi kawalek dzialki zaobserwujemy wowczas, ktore >>zachowania wyjda z >>tego koszyka kulturowego. Moze pan rowniez odciac dostawy wody >>pitnej zachowujac je jedynie we wlasnym >>domu przekona sie Pan wowczas ile ta kultura >>jest warta.
>>Wszytkie te zachowania, ktore sa w naszej kulturze i okreslmay je jako "pozytywne" >>pryskaja jak banka w >>obliczu braku zasobu potrzebnych do przetrwania i rozmnazania, a >>nawet wczesniej.

>Gdyby nasze życie ograniczało się do walki o wodę pitną gotów byłbym sie z Panem >zgodzić w całej rozciągłości, >w tym momencie to skrajny przypadek, podstawowa potrzeba. >Wbijając komuś nóż w brzuch też nie oczekuję >wachlarza zachowań kulturowych
>, choć ich też jest dużo.

Prosze spojrzec na problem, nie z komfortowego punktu widzenie zaspokojonego czlowieka, ale z punktu widzenia dziejacego sie procesu zycia, replikacji DNA, gdzie zycie nie ma celu, tak jak sensu, czy celu nie maja fale morskie. Sens zycia oczywiscie nadaje Pan sobie sam. Z tym ze Pana sens zycia nie ma wiekszego znaczenia dla chemicznego procesu replikacji jakim jest zycie, bo i tak musi byc z nim zgodny.
To, ze ma Pan akurat wode do picia to Pana szczescie, niech sie Pan zastanowi ile ludzi nie ma dostepu do wody pitnej. Oni maja inny punk widzenia im kultura nie jest obecnie potrzebna, oni musza przetrwac do jutra.

W sensie przewidywania, o ktorym Pan napisal powyzej ma to znaczenie, bo Panski sens zycia, cele nie moze byc w sprzecznosci z procesami, ktore gwarantuja replikacje DNA. Jezeli sa w sprzecznosci to Pan nie przetrwa nawet jednego dnia. Prosze przestac oddychac. Przeciez sa obiekty, ktore potrafia przetwarzac informacje bez tlenu. One realizuja inny program, w ktorym nie ma oddychania. Pan wyboru tutaj nie ma.

Podsumowujac: Poczucie wolnosci to zludzenie , a tylko "inzynieryjny" character nauki trzyma ja sama "przy zyciu".
radek (767 punktów)
>>Moze Pan podac definicje alegorii, a nastepnie podac jej przyklady z mojego tekstu.
>Mój błąd,pomyłka słowna, chodziło mi a analogię. Chyba moja naturalna potrzeba >nakazująca mi raz dziennie >użyć słowa alegoria. Przepraszam za nieporozumienie.

Jezeli zaczalbym uzywac wylacznie jezyka nauki na tym forum, forumowicze przestaliby czytac moje wpisy. Stad analogie, bez nich przekazywanie mysli jest praktycznie niemozliwe.

>>Fakt, ze zycie ludzi jest bardziej uwarunkowane kulturow nie ma ma nic wspolnego z >>atrybutami procesow >>fizycznych, ktore obowiazuje wszystko rowniez ludzi mimo, ze maja >>w nawyku stawiac sie ponad wszystkim.

>Nie rozmawiamy tutaj o procesach fizycznych, nie neguję tez ich znaczenia, lecz jedynie >sprawę priorytetów.

Czyli wedlug Pana wszystko podlega prawom fizyki, a czlowiek jest wyjatkiem, bo ma wyjatkowa kulture, z ktora wiaże sie jakis priorytet? Jesli tak Pan uwaza to prosze wyjasnic skad takie wnioski? Zdziwilby sie Pan jak wiele o zyciu i tej owianem zachwytem kulturze mozna sie dowiedziec np: z automatyki, czy robotyki.

>>Rozumiem, ze wiedze i reguly powinno sie wynosic ze szkoly, natomiast kontrolowane
>>ksztaltowanie osobowosci to mi sie zle kojarzy.

>Nikt nie pisze o kontrolowanym kształtowaniu osobowości, jedynie zwracam uwagę, że >edukacja ograniczyła sie >do wiedzy i praktyczności, istnieja tez inne sfery które można >rozwijać.

Jezeli pasje to zgoda, z tym ze ja mialbym wielkie pretensje jezeli nauczyciele zaraziliby mnie pasja do jezyka polskiego nie dajac uczciwie sprobowac fizyki, czy np. biologi. Dlatego zwrocilem uwage na te "kontrolowane ksztaltowanie osobowosci", zwlaszcza, ze nie udalo mi sie uniknac wirusa religii, z korym zmagalem sie zupelnie niepotrzebnie tracac czas.

>>Zawsze nas ksztaltowala pewna kultura, nie widze w tym, ani nic zlego, ani dobrego. Po >>prostu tak jest. Jezeli >>dzieciaka wychowaja ludzie bedzie zyl w miescie jezeli wilki bedzie >>ganial po lesie i przyjmie ich zachowania.

>Owszem, tylko kultura bywa różna, jakby zapanowała w tym momencie chrześcijańska >wizja świata, i forsowanie >na siłę kreacjonizmu, pewnie nie stawiał by Pan tego poza >"dobrem i złem".

Dobro i zlo to wymysl czlowieka, tak jak niebo i pieklo. W dodatku kazdy moze interpretowac je jak mu sie podoba. W krotkich chwilach historii udaje sie nam na drodze umowy okreslic zasady postepowania, aby nie krzywdzic osobnikow objetych umowa. Z tym, ze ta umowa zawsze bedzie kogos pomijac, lub umniejszac, czy to bedzie obcokrajowiec, Murzyn, malpa, sroka, czy ryba nie ma juz znaczenia. Jesli tworzylibysmy taka umowe to zawsze bylaby ona niezgodna z zasadami procesu replikacji i jest to warunek wystarczajacy, aby stwierdzic, ze nigdy ona nie powstanie Jestem o tym przekonany w 100 %. No chyba, ze Teoria Ewolucji jest nieprawdziwa i istnieje bog w definicji z rodzaju Budda, co oboje wiemy jest bzdura.

Humanizm opiera sie na tych samych podstawach, co religia. Wiara, ze czlowiek moze zyc w pokoju, czy dorosnie do pewnych technologii to utopia tak jak utopia byl komunizm.

Pozdrawiam
diogenes (42753 punktów)
Mógłbys to streścić. Czytam i gubię wątek.
w-pracy
Witam!
Proszę o wymienienie potrzeb podstawowych oraz zakresu- np. spożywanie pokarmów, ogólny zakres ilościowy spożycia; zaspokojenie seksualne, na jakich warunkach.
Proszę także podać, jakie muszą być spełnione warunki, by realizować potrzeby z innych kategorii niż podstawowe.
Jeśli nie możliwe jest określenie warunków lub zakresów, proszę podać dlaczego.
Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365