Racjonalista - Strona głównaDo treści
Powrot do natury

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
25-06-2005 23:09Nolens Volens (95 punktów)Powrot do natury
Piszac o reformach potrzebnych kosciolowi, zaczelam sie zastanawiac czy wlasciwie najlepsza forma kultu nie jest poganstwo. Nie tyle chodzi mi o czczenie konkretnych przedmiotow czy zjawisk, ile o wyzwolenie emocji, powrot do natury...
Nie owijajac w bawelne... Chcialabym spotkac sie wieczorem w tajemnicy w lesie i tanczyc nago przy ognisku, spiewac... Oczywiscie bez zadnych zbednych aktow seksualnych, to byloby przekroczenie pewnych granic... Ale moc sie wykrzyczec, przezyc cos mistycznego, wspanialego... Zdaje sobie sprawe o istnieniu sekt realizujacych te zalozenia, jednakze o wszelkich sektach mam juz wyrobione zdanie i wolalabym sie w takie bagno nie pakowac...
Kiedy czlowiek traci wiare z powodow czysto logicznych (zarzuty pod adresem kosciola, ktore juz wczesniej przedstawialam), nie moze wyrazic sie duchowo, to popada w straszliwy cynizm, ktorym oslania sie na codzien. Potrafie skrytykowac wszystko i kazdego, a jednak placze tak czesto...
Bol egzystencjany czuje chyba kazdy. Czasem mysle o sobie jako o poecie mlodopolskim (zwlaszcza, ze sama pisze wiersze, ktorych sie nie wstydze). Chociaz z ostentacyjnego upijania sie zrezygnowalam juz dawno.
Tak, potrzebuje boga... W myslach czesto odwiedzam sabaty czarownic, nazywam siebie corka szatana... Wracajac do rzeczywistosci drwie z wszelkich pobudek religijnych, z wiary w te wszystkie klamstwa...
Ciekawam jest, ilu z was boryka sie z podobnym problemem. Zapewne wielu. Czlowiek, ktory nie wierzy w boga jest nieszczesliwy - jak to kiedys powiedzial pewien ograniczony katecheta. Wyjasnilam mu, na czym polega owo nieszczescie - ze to jest takze moje nieszczescie, polegajace na dociekaniu prawdy, ktorej sie nie znajdzie. A on postawil mi 5 z religii... Ale to bylo dawno.
Rozpisalam sie na temat mojej wlasnej osoby, chociaz mozna by to wszysko zgeneralizowac, odniesc do wielu mlodych ludzi.
Niech MOC bedzie z Wami...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piotr Daszkiewicz (150 punktów)
>Piszac o reformach potrzebnych kosciolowi, zaczelam sie
>zastanawiac czy wlasciwie najlepsza forma kultu nie jest
>poganstwo. Nie tyle chodzi mi o czczenie konkretnych
>przedmiotow czy zjawisk, ile o wyzwolenie emocji, powrot do
>natury...

Ależ chrześcijaństwo to jedne wielkie pogaństwo:
- Modlitwy do obrazów, figurek.
- Kult licznych świętych to praktycznie politeizm, każdy może czcić swojego boga-świętego
- Kult maryjny, ewidentne następstwo kultu Izydy też często przedstawianej jako czarna madonna.
- Spożywanie Opłatka jako ciało Chrystusa, wina jako krwi, to religijne obrzędy prawie identyczne jak w kulcie bodajże Mirty czy jakiegoś inne go boga.

>Nie owijajac w bawelne... Chcialabym spotkac sie wieczorem
>w tajemnicy w lesie i tanczyc nago przy ognisku, spiewac...
>Oczywiscie bez zadnych zbednych aktow seksualnych, to byloby
>przekroczenie pewnych granic... Ale moc sie wykrzyczec,
>przezyc cos mistycznego, wspanialego...

Jestem za, można nawet założyć małą sektę, choć z tym seksem to trzeba by to dopracować .

> Zdaje sobie sprawe
>o istnieniu sekt realizujacych te zalozenia, jednakze o
>wszelkich sektach mam juz wyrobione zdanie i wolalabym sie
>w takie bagno nie pakowac...

Z perspektywy guru, to wygląda zupełnie inaczej

>Kiedy czlowiek traci wiare z powodow czysto logicznych
>(zarzuty pod adresem kosciola, ktore juz wczesniej
>przedstawialam), nie moze wyrazic sie duchowo, to popada w
>straszliwy cynizm,

Mnie też to dopada.

>ktorym oslania sie na codzien. Potrafie
>skrytykowac wszystko i kazdego, a jednak placze tak
>czesto...

Widać czerpiesz z tego zbyt mało satysfakcji. A tak poważnie, to ponoć płacz oczyszcza, choć moim zdaniem na egzystencjalne rozterki, mało pomoże, bo działa raczej chwilowo. Najlepiej pozbyć się rozterek.

>Bol egzystencjany czuje chyba kazdy. Czasem mysle o sobie
>jako o poecie mlodopolskim (zwlaszcza, ze sama pisze
>wiersze, ktorych sie nie wstydze). Chociaz z ostentacyjnego
>upijania sie zrezygnowalam juz dawno.
>Tak, potrzebuje boga...

Wierz mi, on bardziej potrzebuje ciebie, jak powiedział Stanisław Jerzy Lec "Żaden Bóg nie przeżył straty wiernych."

>Ciekawam jest, ilu z was boryka sie z podobnym problemem.
>Zapewne wielu. Czlowiek, ktory nie wierzy w boga jest
>nieszczesliwy

Ja mam w tej mierze zupełnie inne odczucia, mnie to raczej uszczęśliwia, mobilizuje do działania, wzmaga głód wiedzy. Wiem że mam tylko jedno życie, które na szczęście nie będzie oceniane przez żadnego starego pierdziela w zaświatach, tylko przez innych ludzie i przede wszystkim przeze mnie. To mnie zmusza do starań, ale nie pod presją ewentualnego smażenia się jak frytka w piekielnej frytkownicy Dopiero to tak naprawdę daje nam wolną wole, którą Bóg rzekomo nas obdarzył. Wydaje mi się, że każdy kto to zrozumie, będzie wierny zasadzie "Ucz się jakbyś miał żyć wiecznie. Żyj, jakbyś miał umrzeć jutro." Izydora z Sevilli.

>- jak to kiedys powiedzial pewien ograniczony
>katecheta. Wyjasnilam mu, na czym polega owo nieszczescie -
>ze to jest takze moje nieszczescie, polegajace na
>dociekaniu prawdy, ktorej sie nie znajdzie. A on postawil
>mi 5 z religii... Ale to bylo dawno.

Ależ dlaczego, bez Boga prawda dopiero ma szanse wyjść na światło dzienne. Prawda niekiedy jest brutalna, ale prawda ma to do siebie, powinno się ją przyjąć z całym bogactwem inwentarza. Nie powinna być powodem do zamartwiania tylko do konstruktywnego działania.

>Rozpisalam sie na temat mojej wlasnej osoby, chociaz mozna
>by to wszysko zgeneralizowac, odniesc do wielu mlodych
>ludzi.
>Niech MOC bedzie z Wami...

W moc też nie wierze, ale ze mnie cynik, w każdym razie dzięki.
Eflaugus (135 punktów)
Piotr D.
Ja rozumiem, że pogan mało na świecie i co za tym idzie nie mogą polemizować z Panem.

>Ależ chrześcijaństwo to jedne wielkie pogaństwo:
Ciekawe czy poganie by się z Panem zgodzili.

>- Modlitwy do obrazów, figurek.
One tylko "stymulują", rozumie Pan o co chodzi? K-licy wcale nie spodziewają się po samych figurkach czegokolwiek. To tylko ma ułatwiać przeżycia religijne.
BTW: Poganie również traktowali swe figurki jako pewne wyobrażenie tylko. Babilończycy wierzyli, że Bogowie zikkurat stworzyli, ale równocześnie wiedzieli, że został zbudowany przez ich przodków.
Ch-janie wcale nie uwazają, że sama figurka Marii jest Matką Chrystusa.

>- Kult licznych świętych to praktycznie politeizm, każdy może czcić swojego boga-świętego
Bzdura. Tym się właśnie różni ch-jaństwo od dawnych religii, że ma JEDNEGO awatara. Różni się jeszcze czymś. Dawni bogowie byli umiejscawiani w przedhistorycznych czasach - prawie że eony platońskie, jeśli tak można powiedzieć. Jezus zaś jest umiejscowiony w czasach historycznych.

>- Kult maryjny, ewidentne następstwo kultu Izydy też często przedstawianej jako czarna madonna.
albo Aszery, jak również każdej bogini, która była kobietą, o której kobiety mogły powiedzieć, że "ona jako matka zrozumie ich problemy"

>- Spożywanie Opłatka jako ciało Chrystusa, wina jako krwi, to religijne obrzędy prawie identyczne jak w kulcie bodajże Mirty czy jakiegoś inne go boga
Opisz to szerzej, mógłbyś? To mnie interesuje. Tylko postaraj się opisać rzetelnie, bez naciągania.

Teraz tak... 1) Ch-jaństwo nie jest pogaństwem. Za takie stwierdzenie poganie by się obrazili/ Poganie uważali ch-jan za ateistów. Politeiści uważali monoteizm za zagrożenie dla stabilności cywilizacji. Cywilizacja była wtedy uważana za coś tymaczasowego i bardzo kruchego.
2) To zupełnie inny świat nadprzyrodzony. Bóg Trójca to wyrafinowany model boga powiązany zarówno z Pierwszym Poruszycielem jak i z Logosem.
3) Nieraz słychać wypowiedzi, że i inne religie miały "świete triady". Ale to zupełnie co innego, zupełnie nowa jakość. To ch-janie posiadali zamiłowanie do głębokich dyskusji filozoficznych. To nie jest powszechne. W islamie tego nie ma. Bóg Trójca to nie tylko trio bogów, ale efekt długich i bardzo interesujących spekulacji filozoficznych.

-----
Deltec (215 punktów)

>>- Modlitwy do obrazów, figurek.
>One tylko "stymulują", rozumie Pan o co chodzi? K-licy wcale nie spodziewają się po samych figurkach czegokolwiek. To tylko ma ułatwiać przeżycia religijne.

Wydaje mi sie, ze pierwotnie zydzi chcieli uniknac kultu figurkowego, stad oryginalna forma drugiego przykazania bozego jest taka, a nie inna. To, ze watykan pozwolil sobie zmodyfikwac jego tresc, doprowadzilo do istotnego zalamania idei systemu bostwa jahwe. Czlowiek w swych wierzeniach mial byc niezalezny od miejsca, stanu posiadania itp. stad zakaz wiazania obrzedow z obrazami i figurkami, oraz zastapienie tradycyjnych ofiar ofiarą pozytywnej relacji z drugim czlowiekiem. Docelowo mialo to stanowic nowa jakosc religijna. Decyzja o splyceniu przykazan prowadzi do niezrozumienia idei tego systemu przez wierzacych oraz jest zrodlem postepujacej poganizacji. Jesli uwaza pan, ze kult rzedmiotow nie istnieje, to prosze sie ustosunkwac do tego, dlaczego nasz wspanialy jan pawel 2, zanim odeslal zloto ikone do rosjan, to tak rzewnie sie z nia zegnal, ze az jego usta nie odmowily zlozenia pocalunku na tym jakze martwym i bezwartosciowym przedmiocie. Jezeli papa zdawal sobie sprawe z tego, ze to tylko symbol i rzeczywisty kontekst jest gdzie indziej, to chyba powinien powstrzymac sie od infantylizmu. Papa nieraz stwierdzil, ze ikona ta pomagala mu. Wniosek z tego, ze gdyby jej nie mial, to by pomocy nie otrzymal. Jest zatem oczywiste, ze papa wierzyl w moc ikony, a nie kontekstu, jakiego ikona dotyczyla. To jest wlasnie kult przedmiotu.

Pierwotna idea systemu bylo czczenie instrumentu socjologicznego zwanego bogiem, poprzez przestrzeganie pewnych zasad i norm wspolzycia, a nie przypisywanie wartosci przedmiotom. Ludzie sa teraz zdecydowanie zalezni od miejsca, w ktorym czynia praktyki religijne, bo przeciez modlitwa ich ma wieksza moc w miejscach pobytu placzacych obrazow i swietych(sic!) relikwi. Ulomnosc intelektu oraz niski wspolczynnik inteligencji, zarowno pasterzy, jak i wypasanych nie pozwala im ogarnac oryginalnej koncepcji tej religii, stad na dzien dzisiejszy nie jest ona niczym innym, jak odswierzonym poganstwem z centrala w watykanie. Pierwota forma judaizmu jest filozoficznie zbyt zaawansowana dla prostych ludzi i zbyt niekorzystna finansowo na centrali watykanskiej, gdyz calkowicie uniezaleznia wypasanego od pasterza. Pozatym prosze pana, o co chodzi w tych modlitwach do swietych i do maryi? Czy to nie jezus powiedzial, kiedy go o te sprawy pytano, ze bozia tak to sobie obmyslila, zeby zmartwychwstanie stalo sie wszystkim twoim braciom w jednym czasie? Wniosek z tego, ze wszyscy, ktorzy poszli do piachu, leza tam po dzis dzien. Oczywiscie zmartwychwstanie zapowiadane przez jezusa na czas najblizszego pokolenia nie mialo miejsca i z pewnoscia nie moglo byc niewidoczne, gdyz sam jesus zapowiadal, ze wszyscy beda wiedziec ze to juz i ze bedzie to widac od wschodu na zachod itd. Wiec jesli swieci sa w piachu, to do kogo modla sie ci ludzi i jak truposze maja im pomoc? Czy pani bozia maryja jest szczegolnie uprzywilejowana i poszla do nieba przed innymi? Ta religia jest niesamowicie niespojna i wynika to z faktu, ze kler zdawal sie nie rozumiec pierwotnej koncepcji i bardziej byl zainteresowany dostarczaniem instrumentow kolejnych podniet dla calej rzeszy analfabetow, niz faktycznym podtrzymywaniem mysli zalozycieli.

Dzis ludzie potrafia czytac, ale nie pomaga im to ani rozumiec, ani zadawac dobrych pytan. Wciaz sa instrumentem, wciaz sa kuklami w religijnym teatrze. Ale, jak to pismo swiete swiadczy, samo przeciw sobie zreszta, "chociazbyc glupca starł w pył, jego głupota go nie opusci".

zatem jesli przypadkowo w lesie nasrasz na koran, wybuchnie trzecia wojna swiatowa.A dlaczego? Czy dlatego, ze ci ludzie maja jelita zamiast mozu? Nie dopuscmy, by w naszym kraju religijna fikcja decydowala o rzeczywistosci i nie czekajmy, az poziom uwstecznienia i fanatyzmu jezuska i jego kliki dogoni muzlumanow. Modyfikacje genetyczne sa nie po bozemu, ale kiedy trzeba przeszczepic serce biskupowi, to juz bozia sie zgadza? prosze was...

xx
Piotr Daszkiewicz (150 punktów)
Na samym początku chciałbym powiedzieć, że kwestia rzekomego politeizmu chrześcijaństwa jest w mojej wypowiedzi tylko dodatkiem, żałuję, że dyskusja nie poszła na inne tory, ale oczywiście i ten temat z chęcią podejmę. Ponieważ te kwestie były tylko dodatkiem do zasadniczej treści przejaskrawiłem tą tezy, aby uwidocznić sens, wypowiedz jest też podszyta nutką cynizmu i ironii, które wyrażają się poprzez uogólnienie na kwestię, które tego uogólnienia się nie tyczą. Tak naprawdę to mój pogląd w tej sprawie jest taki, iż chrześcijaństwo ma monoteistyczne jądro, ale politeistyczną otoczkę. Moje stwierdzenie o politeistycznym chrześcijaństwie nie tyczył się ideologicznych aspektów, dogmatów, czy teologicznych traktatów. Tyczyła się praktycznej strony kultu, sposobów wyznawania wiary przez wiernych i ich konotacje z politeizmem. Zauważ, że tyczą się tego wszystkie przytoczone przeze mnie przykłady. Uznanie chrześcijaństwa za politeizm par excellence, jest głębokim nieporozumieniem, założenia i dogmaty religii absolutnie temu przeczą. Natomiast praktyczna strona religia to już inna kwestia.

>Piotr D.
>Ja rozumiem, że pogan mało na świecie i co za tym idzie nie mogą polemizować z Panem.
>>Ależ chrześcijaństwo to jedne wielkie pogaństwo:
>Ciekawe czy poganie by się z Panem zgodzili.

Na pewno nie. Zresztą każda grupa wzajemnej adoracji, czy to religijna, czy polityczna przywiązuje wielką wagę do własnej odrębności.

>>- Modlitwy do obrazów, figurek.
>One tylko "stymulują", rozumie Pan o co chodzi? K-licy wcale nie spodziewają się po samych figurkach czegokolwiek. To tylko ma ułatwiać przeżycia religijne.

Na miłość boską,że tak powiem, nawet chrześcijanie nie są na tyle głupi, aby wierzyć, że w figurce jest zaklęte jakieś bóstwo, czy bóg, który może z niego wyskoczyć, czy dostać nóżek i zacząć chodzić. Chociaż pewnie niektórzy mogą mieć do tego zgoła inny stosunek, ja do nich nie należę.

>BTW: Poganie również traktowali swe figurki jako pewne wyobrażenie tylko. Babilończycy wierzyli, że Bogowie zikkurat stworzyli, ale równocześnie wiedzieli, że został zbudowany przez ich przodków.

Właśnie przyznałeś mi racje, katolicy traktują figurki i inne wyobrażane tak jak traktowali je poganie, znaczy to, że praktyczna strona obu kultów jest zbliżona, jeśli nie identyczna. O to mi tylko chodzi.

>>- Kult licznych świętych to praktycznie politeizm, każdy może czcić swojego boga-świętego
>Bzdura. Tym się właśnie różni ch-jaństwo od dawnych religii, że ma JEDNEGO awatara. Różni się jeszcze czymś. Dawni bogowie byli umiejscawiani w przedhistorycznych czasach - prawie że eony platońskie, jeśli tak można powiedzieć. Jezus zaś jest umiejscowiony w czasach historycznych.

Bogowie to bogowie, czy umiejscowimy, ich wieki temu,czy nawet w przyszłości to kwestia nie istotna dla naszej dysputy. Co do kwestii bogów-świętych to analogia jest przecież oczywista, kiedyś bogowie opiekunowie opiekowali się lasem jeziorem, dziś mamy świętych patronów np. Polski czy innych miejsc. Kiedyś byli bogowie czy boginie od pór roku, czy sprawujący pieką nad kobietami w ciąży, dziś tak samo mamy patronów kierowców, patronów od zgubionych rzeczy, do którego można się pomodlić w razie potrzeby. To, że dziś pełnią rolę pośredników między Bogiem a człowiekiem nie zmienia faktu, że praktycznie idea jest niemal taka sama. Po prostu święci, zastąpili dawnych bogów. Kościół często w walce z pogaństwem asymilował obrzędy, święta i bogów pod postacią świętych.. Obawiam się, że są to niepodważalne fakty. Czy można w takim razie powiedzieć, że chrześcijaństwo przez to stało się trochę pogańskie, szczególnie w warstwie obrzędu i kultu? Można się spierać, dla mnie jest to oczywiste, można mieć inne zdanie nie zamierzam się w tej kwestii spierać.

>>- Kult maryjny, ewidentne następstwo kultu Izydy też często przedstawianej jako czarna madonna.
>albo Aszery, jak również każdej bogini, która była kobietą, o której kobiety mogły powiedzieć, że "ona jako matka zrozumie ich problemy"

Znowu przyznajesz mi rację, że chrześcijaństwo asymilowało pogańskie kulty, Aszera czy Izyda została po prostu zastąpiona przez chrześcijańską Maryję. Czy Jezus mówił, aby czcić jego matkę? Chyba nie. Tak więc jest to obca naleciałość, konkretnie naleciałość z pogańskich kultów, względnie ma pogański charakter, choć zaraz wykaże, że jednak to pierwsze.

Nie wiem czy, chodzi nam o to samo w kwestii "czarnej madonny ". Otóż Izyda była przedstawiana jako "czarna postać" raczej taka brązowawa, często z małym Horusem. Dokładnie tak jak często jest przedstawiana na obrazach Maryja z małym Jezusem, choćby na Jasnej Górze.

>>- Spożywanie Opłatka jako ciało Chrystusa, wina jako krwi, to religijne obrzędy prawie identyczne jak w kulcie bodajże Mirty czy jakiegoś inne go boga
>Opisz to szerzej, mógłbyś? To mnie interesuje. Tylko postaraj się opisać rzetelnie, bez naciągania.

Nie zapamiętałem dokładnie imienia, bo chodzi o boga Mitre
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4199
Tutaj to przeczytałem, jest tam też wiele innych ciekawych rzeczy, jakkolwiek nie wiem o innych źródłach, gdzie można by to skonfrontować.

>Teraz tak... 1) Ch-jaństwo nie jest pogaństwem. Za takie stwierdzenie poganie by się >obrazili/ Poganie uważali ch-jan za ateistów.

Z tego co wiem, to ateiści nie wierzą w boga, a Chrześcijanie mimo wszystko w jednego wierzą. Morze to tylko kwestia semantyki, czy definicji. Wydaje mi się, że do samej sprawy to niewiele wnosi.

>Politeiści uważali monoteizm za zagrożenie dla stabilności cywilizacji. Cywilizacja była >wtedy uważana za coś tymaczasowego i bardzo kruchego.

Wiele się nie pomylili, 10 wieków średniowiecza praktycznie stracone dla rozwoju nauki, choć cywilizacja nie upadła, w moim sposobie rozumienia rozwoju, prawie nic nie osiągnięto.

Piotr Daszkiewicz (150 punktów)Odp: Powrot do natury cd
>2) To zupełnie inny świat nadprzyrodzony. Bóg Trójca to wyrafinowany model boga powiązany zarówno z Pierwszym Poruszycielem jak i z Logosem.

Znaczy w pogaństwo nie było nic nadprzyrodzonego? To znaczy, byli chyba ateistami?

Jeśli chodzi o "model" to polemizowałbym, na poczekaniu wymyśliłem taką oto myślową łamigłówkę. Jeśli uznamy, że Trójca Święta, jest trzema odrębnymi bytami o boskiej naturze, to mamy politeizm, no bo mamy trzech bogów, trzy odrębne byty, choć o tej samej naturze.
Jeśli nie jest tak, czy wiara w spersonifikowanego Jezusa jest zasadna, bo przecież nie jest już odrębnym bytem, tak więc wyznawanie Jezusa Chrystusa oznacza politeizm, a monoteizm wyklucza kult Jezusa, bo nie jest odrębnym bytem. Oczywiście zaraz można znaleźć lepsze lub gorsze wytłumaczenie tej kwestii. Ale wymyśliłem coś lepszego, jeśli Jezus zjednoczył się z Bogiem tworząc Trójce Świętą, musimy to założyć, bo jak nie to mamy politeizm, to znaczy, że istota boga musiała ulec ewolucji, jeśli nie to Jezus przestał istnieć, umarł, bo ani jego cząstka nie weszła w Boskie jestestwo, a tego założyć nie możemy. Tak więc bóg ewoluował, skoro ewoluował to znaczy, że się zmienił mamy teraz trze warianty:
1) Z formy absolutnie idealnej stał się już nieidealny, to odpada, bo wtedy przyjście mesjasza nie ma sensu, oznaczałoby to, że Jezus "zepsuł" Boga.
2) Z formy nieidealnej stał się idealny to, też jest niemożliwe, bo skoro tak to na samym początku był nieidealny tak wiec wszystkie jego wytwory musiały by być nieidealne, siłą rzeczy jego własny syn też był by nieidealny, więc nie mógł zmienić Boga w idealną Trójce Świętą.
3) Jest to niemożliwe, gdyż każda zmiana absolutnego ideału, musiałaby doprowadzić do formy nieidealnej, wynika to z faktu, że ideał jest absolutnie doskonały tak, więc każda inna forma jest mniej doskonała

Wydaje mi się, że ta wizja Boga jest chyba jednak nie tak klarowna.

>3) Nieraz słychać wypowiedzi, że i inne religie miały "świete triady". Ale to zupełnie co innego, zupełnie nowa jakość. To ch-janie posiadali zamiłowanie do głębokich dyskusji filozoficznych. To nie jest powszechne. W islamie tego nie ma. Bóg Trójca to nie tylko trio bogów, ale efekt długich i bardzo interesujących spekulacji filozoficznych.

Bóg będzie bardzo zadowolony, że o jego naturze decydują ludzie w filozoficznych dysputach. Ciekawe czy się do tych wizji dostosowuje?

>-----
>

nicram79 (460 punktów)Odp: Powrot do natury
Pogaństwo czyli co konkretnie ? Nie ma takiej religii, jest natomiast całe mnóstwo religii/wierzeń poza wielkimi religiami. Jedne mogły by Ci się podobać, inne mogły by Ci się bardzo nie podobać. Zwłaszcza jakbyś np. musiała składać ofiary z ludzi albo robić inne mało przyjemne z naszego punktu widzenia rzeczy.
krest
Witam.
Wydaje mi się, że bardziej chciałaś tu zwrócić uwagę na puste miejsce po stracie wiary w Boga. Ten gość sprawiał, że miało się dreszcze jak na dobrym seansie filmowym, nie płacąc za bilet. Niestety ludzie dorastają i nie dają się oszukiwać tak łatwo. Masz sentyment do tego, że świat nie jest prostą, wręcz cukierkową wizją? Nie bój się, z tego się też wyrasta.
Aha, jeśli myślisz, że wierzący nie maja bólu istnienia mylisz się. Chyba jego korzenie są w innym miejscu niż wiara.
Osobiście radziłbym, a ta sugestia przewinęła się już wyżej, byś spojrzała na wszystko trochę inaczej.
TY ŻYJESZ! Ciesz się tym. Zawsze znajdziesz miejsce dla siebie.
A jeśli brakuje Ci pewnych stanów emocjonalnych, to czerp je ze zwykłego życia, bez wydumanych oszustw. Pomęcz się i powspinaj na jakąś górę z przyjaciółmi, lub coś podobnego. Trochę aktywności w czystej atmosferze nie zaszkodzi. Z góry problemy wyglądają inaczej. Szacunek.

alsheri (337 punktów)
A ja z innej beczki... Jeżeli chcesz się wyszaleć w nocy w lesie, wykrzyczeć itp, to co stoi na przeszkodzie? Możesz to zrobić prywatnie [Ty i znajomi/znajomy] lub mniej prywatnie. Mniej prywatnie tzn, możesz przyjechać na różne tego typu spotkania na Ślęze [Sobótkę] niedaleko Wrocławia.Z tego co wiem, czasem odbywają się tam "pogańskie bibki". Jeżeli natomiast wolisz to robić ze znajomymi, to znajdź dogodne miejsce, poszperaj trochę w necie o tym, jak to robili poganie i zróbcie to. Moim celem w życiu jest obecnie kupienie WIELKIEJ połaci ziemi z lasem, abym mógł robić dziwne rzeczy kiedy tylko będę miał na to ochotę. Poza tym, nikt nie będzie na mnie patrzył .
PS: bez brzydkich skojarzeń, chociaż...
Andrzej

Totus (1201 punktów)
Witam.
>Piszac o reformach potrzebnych kosciolowi, zaczelam sie zastanawiac czy wlasciwie najlepsza forma kultu nie jest poganstwo. Nie tyle chodzi mi o czczenie konkretnych
>przedmiotow czy zjawisk, ile o wyzwolenie emocji, powrot do natury...
Natury ludzkiej nie można sprowadzać do natury zwierzęcia od którego człowiek w fizycznym sensie pochodzi. Przechylenie równowagi w tym kierunku kaleczyłoby duszę czy jak kto woli umysł.
>Nie owijajac w bawelne... Chcialabym spotkac sie wieczorem
>w tajemnicy w lesie i tanczyc nago przy ognisku, spiewac...
Odczuwanie radości z doświadczania bycia po części zwierzęciem jest naturalne.
>Oczywiscie bez zadnych zbednych aktow seksualnych, to byloby
>przekroczenie pewnych granic...
Akt seksualny jest odczuwaniem radości jak powyżej. ALE, tu doświadczasz kontaktu z istotą, którą sama jesteś i która podobnie jak Ty nie jest tylko zwierzęciem. Nie jest więc czysto fizycznym obiektem doświadczeń ale posiada również umysł, którego stan decyduje o gotowości współuczetnictwa w dzieleniu doznań. Przykładowo człowiek przekonany o nieczystości duchowej związanej z seksem pozamałżeńskim i obawiający się gniewu bożego czy też zniewolony kulturwo w jakikolwiek inny sposób osobnik nie jest w tej sytuacji odpowiednim partnerem dla Ciebie, gdyż niejako z definicji nie jest osobą dojrzałą emocjonalnie do dzielenia z Tobą tej egzystencjalnej przyjemności, która wsparta odpowiedzialną antykoncepcją nie może wiązać się również z prokreacją. Mamy tu dwa rodzaje odpowiedzialności będące dyktaturą zdrowego umysłu.
Co do potrzeby tajemnicy sam przez się nasuwa się obraz stada ułomnych, którzy wiedząc o tym fakcie chcieli by Cię poniżyć i szkalować.
>Ale moc sie wykrzyczec, przezyc cos mistycznego, wspanialego...
Jest szczęściem spotkać kogoś podobnego do siebie. Jest szczęściem wiedzieć kim się jest by wiedzieć kogo się szuka.
>Kiedy czlowiek traci wiare z powodow czysto logicznych (zarzuty pod adresem kosciola, ktore juz wczesniej przedstawialam), nie moze wyrazic sie duchowo, to popada w
>straszliwy cynizm, ktorym oslania sie na codzien. Potrafieskrytykowac wszystko i kazdego, a jednak placze tak czesto...
W tym stwierdzeniu sama widzisz winowajcę Twoich łez. Kościół pozostając autorytetem w sprawach duchowych pcha nas w degenerację. Szatan gdyby istniał za kogo by się podawał by zaszkodzić "Bogu"?
>Bol egzystencjany czuje chyba kazdy.
Każdy kto sprowadza się tylko do tablicy Mendelejewa.
>Tak, potrzebuje boga...
A to już nie wynika z Twojej zwierzęcej natury, czyż nie?
>W myslach czesto odwiedzam sabaty czarownic, nazywam siebie corka szatana...
Czasem ulegamy wpływom kulturowych dziwadeł,
>Wracajac do rzeczywistosci drwie z wszelkich pobudek religijnych, z wiary w te wszystkie klamstwa...
Kłamstwo zasługuje też i na drwinę
>Ciekawam jest, ilu z was boryka sie z podobnym problemem. Zapewne wielu.
Człowiek wrażliwy i współczujący nie może na widok tych wielu pozostawać obojętnym.
>Niech MOC bedzie z Wami...
I z duchem Twoim.
Przekazuję Ci siostro znak pokoju.

Nolens Volens (95 punktów)
>Akt seksualny jest odczuwaniem radości jak powyżej. ALE, tu doświadczasz kontaktu z istotą, którą sama jesteś i która podobnie jak Ty nie jest tylko zwierzęciem. Nie jest więc czysto fizycznym obiektem doświadczeń ale posiada również umysł, którego stan decyduje o gotowości współuczetnictwa w dzieleniu doznań. Przykładowo człowiek przekonany o nieczystości duchowej związanej z seksem pozamałżeńskim i obawiający się gniewu bożego czy też zniewolony kulturwo w jakikolwiek inny sposób osobnik nie jest w tej sytuacji odpowiednim partnerem dla Ciebie, gdyż niejako z definicji nie jest osobą dojrzałą emocjonalnie do dzielenia z Tobą tej egzystencjalnej przyjemności, która wsparta odpowiedzialną antykoncepcją nie może wiązać się również z prokreacją. Mamy tu dwa rodzaje odpowiedzialności będące dyktaturą zdrowego umysłu.
>Co do potrzeby tajemnicy sam przez się nasuwa się obraz stada ułomnych, którzy wiedząc o tym fakcie chcieli by Cię poniżyć i szkalować.

Ja jednak wroce do tych nieszczesnych aktow seksualnych... Nie moglabym tego robic nawet podczas najoddanszego zblizania sie do natury z najprostszego powodu - naleze duchem i cialem tylko do jednego mezczyzny i kontakt fizyczny z innymi, nawet w imieniu najwznioslejszych idealow, nie moze wchodzic w gre. I tu nie ma znaczenia, czy owy mezczyzna jest moim mezem - ja nie chce go zdradzac nie ze wzgledu na papierek, lecz z powodu milosci... Ja chce tylko jego.
Wolna milosc moze bylaby calkiem niezla podczas tego typu spotkan, lecz nie moglabym sie na nia zgodzic. Seks jest dla mnie czyms wspanialym, wrecz pieknym, bo coz moze byc piekniejszego niz zblizenie sie dwojga kochajacych ludzi, maksymalne zlaczenie ze soba tak duchem, jak i cialem? Seks bez milosci tez moze byc przyjemny, ale nie daje az takich przezyc... Mowie oczywiscie z doswiadczenia.
Postawa kosciola wobec tego zblizen erotyczych jest karygodna. Bo czy ja nie robie tego z milosci? No i oczywiscie robie to z glowa, czego kosciol tez mi zabrania, bo antykoncepcja wg nich jest be.

Co do spotkan na SLEZY, to slyszczalam o nich cos niecos... Mieszkam we Wroclawiu, takze z praktycznie z przybyciem nie byloby klopotu. Jednakze faktycznie pozostaja kwestie moralne, a przede wszystkim - czy to nie wyjdzie na jaw? Czy nie beda mnie potem wytykac palcami. Ja za bardzo sie tego boje.

Takze w moim przypadku raczej wlasciwsze byloby zorganizowanie takiego pseudosabatu w gronie znajomych. Ale kto by chcial? A jesli juz, to czy wytrzymalabym fakt, ze ktos patrzy sie na mojego chlopaka, a przede wszystkim, ze on moze patrzec na inne, moze ladniejsze ciala od mojego? Co z tego, ze wiem, ze on mnie chce najbardziej?

To sa chyba jedne z bardziej logicznych powodow, dlaczego ludzie stoja teraz ubrani odswietnie w najlepsze ciuchy, nudzac sie w kosciele, a nie tancza nago przy ogniskach.

Nie jestem zwolenniczka calkowitemu powrotowi do natury, gdyz za bardzo fascynuje mnie kultura. Bez kultury czlowiek nie bylby czlowiekiem, lecz zwierzeciem. Powrot do natury bylby po prostu ciekawa alternatywa od czasu do czasu, odpoczynkiem od zatrutej cywilizacji, ktorej poniekad jestesmy dobrowolnymi niewolnikami. Ale co innego byc niewolnikiem cywilizacji, a niewolnikiem kosciola.

We wczesnym sredniowieczu kosciol istotnie byl utozsamiany z cywilizacja, bo to on dzierzyl w reku nauke i dawkowal ja ludnosci. Ale pozniejsza niechec kosciola do zmian, bledy w mysleniu i pojmowaniu rzeczywistosci sprawily, ze teraz kojarzy sie on przede wszystkim z zacofaniem. Polska, jako kraj wybitnie religijny (zwlaszcza mam na mysli niezwykle zdewociale Podhale) jest uznawana za kraj bardzo (jesli nei najbardziej) zacofany w Europie. Troche wstyd, nie?

Europejczycy nie doceniaja tego, jak szeroki jest zakres nauki Polakow, jak swietnie orientuja sie oni w wielu dziedzinach, ja wspanialymi moga byc specjalistami. Oni sa wierzacy, czyli zacofani.

MOCY PRZYBYWAJ!
(infantylne to troche, ale zaskakujaco konkrentne)
Totus (1201 punktów)
>Ja jednak wroce do tych nieszczesnych aktow seksualnych... Nie moglabym tego robic nawet podczas najoddanszego zblizania sie do natury z najprostszego powodu - naleze duchem i cialem tylko do jednego mezczyzny i kontakt fizyczny z innymi, nawet w imieniu najwznioslejszych idealow, nie moze wchodzic w gre. I tu nie ma znaczenia, czy owy mezczyzna jest moim mezem - ja nie chce go zdradzac nie ze wzgledu na papierek, lecz z powodu milosci... Ja chce tylko jego.
Zrozumiałem to tak:
Nie ulegnę pokusie całkowitego zezwierzęcenia, ponieważ kontroluję własną cielesność i moje fantazje seksualne mijają się z wizją oddawania się mężczyznom, z którymi nie wiążą mnie więź emocjonalna i duchowa jaką czuję do swojego mężczyzny. Umysł podpowiada mi, że nie jest w stanie sprecyzować czy jakiekolwiek idee postępowania sprzeczne z potrzebami mojego "JA" mogłyby być nazwane wzniosłymi i tak przeze mnie odbierane. Coż może być wznioślejszego od mojej miłości duchowej skierowanej do tegoż mężczyzny wzbogaconej o radość wspólnego przeżywania rozkoszy egzystencjalnych.

>(...)... Mowie oczywiscie z doswiadczenia.
Określiłaś swoje preferencje i potrzeby.
>(...)
>To sa chyba jedne z bardziej logicznych powodow (dlaczego ludzie) nie tancza nago przy ogniskach.
I dlatego bilansując za i przeciw odrzucasz takie praktyki.

>Nie jestem zwolenniczka calkowitemu powrotowi do natury, gdyz za bardzo fascynuje mnie kultura. Bez kultury czlowiek nie bylby czlowiekiem, lecz zwierzeciem.
Zamiast kultura wstaw słowo nadrzędne umysł, który jest autorem kultury.
Czy możesz się go wyrzec? Czy w naturze ludzkiej jest powrót do utraty zdolności chociażby logicznego myślenia? Czy też logiczne myślenie jest wpisane w naturę ludzką?
Osobiście nie potrafiłbym wrócić do natury bezumysłowego zwierzęcia.
> Powrot do natury bylby po prostu ciekawa alternatywa od czasu do czasu,
Widzisz ja uważam, że człowiek dopiero dochodzi do odkrywania swojej natury, czyż nie?
Nie ma więc stanu do którego można by wracać ale są stany do których można uciec. Mówimy o nich, że są:
>odpoczynkiem od zatrutej cywilizacji, ktorej poniekad jestesmy dobrowolnymi niewolnikami. Ale co innego byc niewolnikiem cywilizacji, a niewolnikiem kosciola.
Jedne z bezpośrednich przyczyn sięgania np. po narkotyki, by przełamać opory w chęci odreagowania niewolniczej rzeczywistości przy ognisku, w hotelu, we czworo, z dwoma kobietami, nie to już nie rajcuje, gdzie jest wazelina?, z dwoma facetami i złoty deszcz.
A może by tak poszukać jakiś drastycznych zdjęć w intenecie... na początek.

>MOCY PRZYBYWAJ!
Jestem na wyciągnięcie ręki.
Totus tuus


alsheri (337 punktów)
>Co do spotkan na SLEZY, to slyszczalam o nich cos niecos... Mieszkam we Wroclawiu, takze z praktycznie z przybyciem nie byloby klopotu. Jednakze faktycznie pozostaja kwestie moralne, a przede wszystkim - czy to nie wyjdzie na jaw? Czy nie beda mnie potem wytykac palcami. Ja za bardzo sie tego boje.
No to miło mi bardzo poznać kogoś z "moich stron". Wracając do tematu: czy co nie wyjdzie na jaw?!Przecież na te spotkania przyjeżdża wiele ludzi! Czyżbym wyczuwał na Tobie pęta kościoła? Boisz się ludzi o inteligencji naleśnika, z małymi, kolorowymi berecikami na głowach? No przestań... Jedź tam kiedyś (jeśli chcesz) i baw się dobrze, może przeżyjesz coś mistycznego i zapamiętasz to do końca życia.

>Takze w moim przypadku raczej wlasciwsze byloby zorganizowanie takiego pseudosabatu w gronie znajomych. Ale kto by chcial? A jesli juz, to czy wytrzymalabym fakt, ze ktos patrzy sie na mojego chlopaka, a przede wszystkim, ze on moze patrzec na inne, moze ladniejsze ciala od mojego? Co z tego, ze wiem, ze on mnie chce najbardziej?
Tutaj natomiast wyczuwam w Tobie popularnie zwaną wśród samców - "babskość". "A co jeśli...", "On na mnie nie popatrzył! Bydlak!"... itd...Poza tym, na pewno znajdą się osoby które chcą zrobić sobie taki wypad za miasto. Popytaj! Może ktoś z bractw rycerskich będzie w stanie powiedzieć Ci na ten temat więcej.

>To sa chyba jedne z bardziej logicznych powodow, dlaczego ludzie stoja teraz ubrani odswietnie w najlepsze ciuchy, nudzac sie w kosciele, a nie tancza nago przy ogniskach.
Ciekawe kto im te "powody" narzucił

>Nie jestem zwolenniczka calkowitemu powrotowi do natury, gdyz za bardzo fascynuje mnie kultura. Bez kultury czlowiek nie bylby czlowiekiem, lecz zwierzeciem. Powrot do natury bylby po prostu ciekawa alternatywa od czasu do czasu, odpoczynkiem od zatrutej cywilizacji, ktorej poniekad jestesmy dobrowolnymi niewolnikami. Ale co innego byc niewolnikiem cywilizacji, a niewolnikiem kosciola.
Jak kto lubi, i na co się zgadza...

Pozdrawiam
krest
Masz własny rozum. Jeśli określisz swoje potrzeby to napewno znajdziesz sposób ich realizacji, o ile nie naruszasz dóbr innych. Z zasady jednak każda rozrywka z czasem traci urok.
Ból istnienia, to nie jest czasem niezgodność naszych oczekiwań z naszą rzeczywistą pozycją w świecie lub wizją świata?
Aha, jak słyszałem niezłe wrażenia mają kibice podczas meczu, gdy z tysięcy gardeł wydobywa się jeden dźwięk. Instynkt stadny, mocny neuropobudzacz. Jak rozumiem poszukujesz czegoś takiego, tylko na mniejszą skalę? Posługując się innymi rekwizytami chcesz wywołać u siebie tego typu pierwotny stan ( synapsy zalane neuroprzekaźnikiem)?
Ciekawe. Jak mówią, każdy ma swój typ szaleństwa. Mój akurat jest inny, ale też ciekawy. Chciałbym sprawdzić jak ludzie żyją w różnych kulturach i miejscach na świecie ( również w obrębie danej kultury). Pożyć ich życiem przez chwilę.
Realizacja tego typu zachcianek jest trudna ale nie niemożliwa.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365