Mnie tam nic nie przeszkadza, ale jak jeden człowiek, który cały swój majątek przekazał na Radio Maryjanka (kilkaset tysięcy złotych) nagle zachorował i znalazł się w potrzebie, to zwrócił się o pomoc do nich. Jako jeden z większych darczyńców liczył na dofinansowanie leczenia. Mógłby się oczywiście leczyć sam, bo miał kasy sporo, ale pech chciał, że wszystko dał Maryi. Jednak szczerze liczył, że kto jak kto, ale maryja to go nie opuści w potrzebie. Niestety, telefon milczy, a Rydz.. zniknął w lesie. Jenak echo otym niesie, więc wam mówię. Jest to fakt autentyczny, z życia wzięty. Mówię wam szanowni sponsorzy ku przestrodze. Ale to wasza sprawa, co robicie ze swoimi pieniędzmi...
|