Odkąd światło dzienne ujrzała plotka o tworzeniu "projektu politycznego" pt. Europa+ przeróżne zwierzątka (np. lis, wołek) tygodniami wypowiadają się na temat tej plotki. Dzielą włos na czworo, nicują pomysł w te i wewte, żonglują nazwiskami, wróżą z fusów hektolitrów kawy wypijanej w redakcjach "tygodników opinii", portali internetowych i w studiach radiowych.
Dyskutują, wygłaszają monologi, na wszystkie strony oglądają piłkę, którą premier Tusk "harata w gałę" i tablet, na którym prezes Kaczyński wyświetla filmiki. Przez 24/7 namierzają GPS-em położenie eks-prezydenta Kwaśniewskiego czy porusza się w lewo, czy bardziej do środka.
W tych swoich głębokich i szerokich analizach nie biorą pod uwagę rzeczy najistotniejszej, a mianowicie tego, że w Polsce ciągle rośnie bezrobocie. Sporo miejsc pracy przybędzie w Polsce dopiero w 2015 roku, za to na zachodzie Europy wiele miejsc pracy pojawi się już w przyszłym roku. I właśnie o te posady chodzi w projekcie Europa+ i o nic więcej. Oferty pracy związane z projektem "Wybory parlamentarne 2015" są kilka razy mniej atrakcyjne, a i samo zatrudnienie trwa o cały rok krócej, nic zatem dziwnego, że powstał projekt Europa+.
|