Od ok. roku każdego ranka spotykam na przystanku autobusowym starszego pana, który robi wrażenie intelektualisty, co najmniej profesora wyższej uczelni. Włos przyprószony siwizną, stalowoszary, odprasowany garnitur, dopasowana kolorystycznie koszula, dobrany do całości krawat. W ręku skórzana teczka. Ów pan kroczy bez pośpiechu wzdłuż przystanku w tę i z powrotem, aż nadjedzie autobus, na który czeka.
Niestety, jest to ten sam autobus, do którego wsiadam. Dlaczego niestety?
Ano dlatego, że ów nobliwie wyglądający pan jest po prostu śmierdzielem, brudasem. Odkąd go po raz pierwszy zobaczyłem nie zmienił ani garnituru, ani prawdopodobnie koszuli. Smród jaki wydziela pozwala przypuszczać, że oprócz zmiany ubrania obce jest mu także mycie się choćby pod pachami.
Nie wiem dlaczego, ale tak mi się kojarzy, że konserwatyzm kroczenia po przystanku autobusowym, konserwatyzm odnośnie ubioru oraz konserwatyzm niemycia się i smrodzenia jakoś się mają do małostkowości niektórych osób na tym forum.
Bez trudu wyobrażam sobie, że ten nobliwie wyglądający śmierdziel gani wszystkich wszem i wobec z powodu najdrobniejszych uchybień ortograficzno - gramatycznych.
|