Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm a racjonalizacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
28-08-2008 17:10diogenes (42753 punktów)Racjonalizm a racjonalizacja
Ocena 1 na 1
Kiedyś mój ojcie prowadził w olbrzymiej fabryce biuro racjonalizatorskie. Przychodzili do niego robotnicy z pomysłami, które miały ułatwić im pracę na różnych stnowiskach. Ojciec badał sprawę na miejscu i oceniał, czy sprawa warta jest zachodu. Jeśli była - robotnik dostawał pewien % ze spodziewanego zysku. Czasem sprawa kończyła się nawet patentem.
Racjonalizacja w tym sensie była więc optymalizacją konkretnego miejsca pracy. Czasem był to prosty pomysł, czasem skomplikowany. W każym razie wymagał spostrzegawczości, wyobraźni, skojarzeń odbiegających od codziennej rutyny. Krótko - wymagał twórczego myślenia.
Jaki widzicie związki między tak rozumianą racjonalizacją a racjonalnością? Czy racjonalności nie można by ująć jako pewnej formy uogólnienia racjonalizacji? Jeśli np. szwaczka podklei szablon papierem ściernym, aby się nie ślizgał, to jest to bez wątpienia pomysł racjonalizatorski. Czym byłby taki pomysł w myśleniu w ogóle, w filozofii, teorii poznania czy etyce? Czy pewne decycje w naszym życiu nie mogłyby podpadać pod to pojęcie? Czy nasz rozwój intelektualny - i nie tylko - nie stanowi w gruncie rzeczy ciągu pewnych racjonalizatorskich rozwiązań w sferze idei?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

radek (767 punktów)
Racjonalizm kojarzy mi sie ze sceptyczna postawa, obserwacjami zjawiska (czyli zbieraniem informacji ) i na ich podstawie wnioskowaniem co do zasad jego dzialania.
Racjonalizacja ma bardzej charaker tworczy, inzynierski. Czyli jak te obserwacje wykorzystac, aby zwiekszyc korzysc z narzedzia, w ktorym to zjawisko jest wykorzystywane.
Adamiak (36436 punktów)
>   Racjonalizm kojarzy mi sie ze sceptyczna postawa, obserwacjami zjawiska (czyli zbieraniem informacji ) i na ich podstawie wnioskowaniem co do zasad jego dzialania.
>Racjonalizacja ma bardzej charaker tworczy, inzynierski. Czyli jak te obserwacje wykorzystac, aby zwiekszyc korzysc z narzedzia, w ktorym te zjawisko jest wykorzystywane.>

Moja intuicja- z braku erudycji- podpowiada mi, że racjonalizm jest genetyczny.
Jakaś kombinacja genów powoduje, że człek od pacholęcia jest ciekawszy od innych co jest po drugiej stronie tęczy lub nieufny, czy biała kartka z drugiej strony na pewno też jest biała.
Relacje interpersonalne z otoczeniem zawsze mają wpływ, choć różny, na wszystkich "uczestników" tychże zależności.
Więc postawa racjonalisty zmienia, wzbogaca w jakimś stopniu, chcąc czy nie, "intelekt grupy" w której egzystuje.
Więc na pytanie: ">   Czy nasz rozwój intelektualny - i nie tylko - nie stanowi w gruncie rzeczy ciągu pewnych racjonalizatorskich rozwiązań w sferze idei
ośmielę się na tezę która wydaje się truizmem, że rozwój intelektualny jednostek implikuje rozwiązania ideowe lecz w ścisłym sprzężeniu zwrotnym.
A genotypu racjonalisty nie da się zmienić czy "wyłączyć", po prostu jest i działa...tak jak temperamentu nie da się zmienić bo również jest- z tego co wiem- genetyczny więc wniosek z tego jeden: racjonalista jest racjonalizatorem czy tego chce, czy nie, jest więc "racjonalizatorem mimo woli" choć niektórzy mogą bardziej "chcieć" i są "racjonalizatorami kreatywnymi"
Pozdrawiam
28-08-2008 20:28 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] te zjawisko[...].

Proponuję, radku: to zjawisko.

fides ex necessitate esse non debet
radek (767 punktów)
>>[...] te zjawisko[...].
>Proponuję, radku: to zjawisko.

Propozycja przyjeta, tylko nie moge znalezc "te zjawisko" w swoim tekscie.
29-08-2008 11:22 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>[...] te zjawisko[...].
>Proponuję, radku: to zjawisko.

Mogę służyć za świadka. Było "te". Pewnie zadziałała moderacja.

Kłaniam się.
01-09-2008 13:54 
 Ocena-1 na 1
radek (767 punktów)
>>>[...] te zjawisko[...].
>>Proponuję, radku: to zjawisko.
>Mogę służyć za świadka. Było "te". Pewnie zadziałała moderacja.
>Kłaniam się.

Kobito, czy ty musisz wszedzie swoj nochal wciskac?
placownik (17853 punktów)

>Kobito, czy ty musisz wszedzie swoj nochal wciskac?

   Denerwujesz się? To się uspokój. Rozejrzyj się. Zastanów. Będziesz wiedział jak pisać i do kogo.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
radek (767 punktów)
>   Denerwujesz się? To się uspokój. Rozejrzyj się. Zastanów. Będziesz wiedział jak pisać i do kogo.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Nie zasmiecaj watku.
Wszelakie zwracanie uwagi na bledy jezykowe i ich komentowanie, czy takie wlasnie wciskanie wszedzie nochala przez moderatorow powoduja, ze te forum staje sie jednym wielkim smietnikiem i polem wymiany uprzejmoci grupie wzajemnej adoracji.
Przemysl to.
03-09-2008 19:01 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Wszelakie zwracanie uwagi na bledy jezykowe i ich komentowanie, czy takie wlasnie wciskanie wszedzie nochala przez moderatorow powoduja, ze te forum staje sie jednym wielkim smietnikiem i polem wymiany uprzejmoci grupie wzajemnej adoracji.

   Niezwykle rzadko komentuję błędy językowe. Najczęściej tylko je poprawiam. Mam wszakże prawo usuwania wypowiedzi gwałcących język, a w skrajnych przypadkach również banowania ich autorów.

   Kultura obowiązuje także w kontaktach z moderatorami.

   Przemyśl to.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
radek (767 punktów)
Zal mi cie czlowieku, dowartosciowujesz sie zwracajac komus uwage na literowke.
Probujesz odegrac sie za to co bylo i jeszcze grozisz banem.
Jako moderator lamiesz zasady forum zasmiecajac watek komentarzami nie na temat.
Pozwolisz, ze nie bede juz odpowiadal na twoje komentarze, bo jeszcze mi dasz bana
01-09-2008 20:06 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Kobito, czy ty musisz wszedzie swoj nochal wciskac?

To się jakoś tak dzieje, droga koleżanko.
Kłaniam sie. Cyrano de Bergerac.
placownik (17853 punktów)
>>>[...] te zjawisko[...].
>>Proponuję, radku: to zjawisko.
>Mogę służyć za świadka. Było "te". Pewnie zadziałała moderacja.

   Potwierdzam. Zadziałała, choć ze sporym opóźnieniem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
IQ955 (2355 punktów)
>Czy nasz rozwój intelektualny - i nie tylko - nie stanowi w gruncie rzeczy ciągu pewnych racjonalizatorskich rozwiązań w sferze idei?

Widzisz Diogenesie... można sobie siedzieć przy biurku (albo w beczce) i wymyślać takie rzeczy, o jakich piszesz. Więcej nawet - można mieć dobre pomysły, można mieć rację, wiedzieć więcej, lepiej etc. Tyle, że kiedy przychodzi do tak zwanego "wcielania w życie" (aby użyć stylowego zwrotu) - bywa różnie. Jest rzeczą dość powszechnie znaną, że wielkie molochy przemysłowe wykupują patenty po to, aby je zamykać w sejfach, zamykają usta zdolnym racjonalizatorom i wynalazcom, blokują pomysły, które mogłyby przynieść wiele dobrego, lansują rzeczy niekorzystne dla ludzi etc. Katalog tego rodzaju świństw można bez trudu przedłużać. Rzecz w tym, że nie są one zainteresowane ulepszeniem czegokolwiek, lecz wyłącznie zyskiem, utrzymaniem status quo, walką konkurencyjną i podobnymi rzeczami, które skutecznie przesłaniają najbardziej nawet zbożny cel.

Nie inaczej jest, niestety, w dziedzinie myśli. Przecież to, o czym piszesz już było! I to nie raz! Takimi racjonalizatorskimi pomysłami są na przykład brzytwa Ockhama, KISS (BUZI) i cała, długa lista podobnych. Jak powszechnie je stosujemy? Jak często ich używamy? Boltzmann, który (jak to dziś wiemy) miał, sam przeciw wszystkim, słuszność - powiesił się, zaszczuty przez "kolegów" po fachu.

Może i masz rację, ale ja sobie często myślę tak: "Zamiast wymyślać wciąż nowe - zróbmy dobry użytek, z tego, co już mamy - a bez wątpienia zauważymy zmiany na lepsze" . Wolę jakość przed ilością...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
28-08-2008 22:49 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>kiedy przychodzi do tak zwanego "wcielania w życie" (aby użyć stylowego zwrotu) - bywa różnie.

W takim razie brakuje pomysłu, jak to zrobić. Byc może trzeba nam zracjonalizować ową szarą strefę między genialna teorią, a tępą i pazerna praktyką.

>molochy przemysłowe wykupują patenty po to, aby je zamykać w sejfach, zamykają usta zdolnym racjonalizatorom i wynalazcom, blokują pomysły, które mogłyby przynieść wiele dobrego,...

To typowe dla geniuszy: są ograniczeni do swojej dziedziny. Podziwiamy teorię fizyka, ale praktyczny uzytek często zrobi z niej polityk.

>"Zamiast wymyślać wciąż nowe - zróbmy dobry użytek, z tego, co już mamy - a bez wątpienia zauważymy zmiany na lepsze" .

zróbmy...trzeba mieć pomysł (racjonalizatorski?) na most lub przynajmniej kładkę między teorią a praktyką.

>Wolę jakość przed ilością...

Zdaje się, że jesteśmy skazani na jedno i drugie...
IQ955 (2355 punktów)
>W takim razie brakuje pomysłu, jak to zrobić.
Tu nie trzeba żadnych pomysłów - to oczywistość! Wystarczy kilku miliardom ludzi nalać oleju do głowy. Jeśli się tego podejmiesz - ludzkość będzie Ci wdzięczna po kres swej historii. Obawiam się jednak, że jeżeli zostanie choćby jeden tępy i pazerny osobnik - zacznie pączkować i cały proces ruszy od nowa.

>To typowe dla geniuszy: są ograniczeni do swojej dziedziny. Podziwiamy teorię fizyka, ale praktyczny użytek często zrobi z niej polityk.
Jaki? Taki, jak w Hiroszimie?

Tak się zabawnie składa, że miałem za młodu co nieco do czynienia z praktyką patentów; znam także kilka osób, które z tym walczyły. Otóż cały ten system jest skonstruowany maksymalnie biurokratycznie, co oznacza, że jednostka jest tam praktycznie skazana na zagładę. Jeśli nie dopisze do swojego wynalazku szefa, zespołu, firmy etc. - praktycznie przepada. Bywają wyjątki, jak (powiedzmy) Clive Sinclair (on jednak pochodził z bogatej rodziny), które raczej tylko potwierdzają regułę. Całe w ogóle prawo jest w ogólności skonstruowane tak, aby zniechęcić jednostkę do aktywności. Ludzie z pomysłami - to przeważnie raczej naiwni idealiści. W zetknięciu z tym luesem - przeważnie poddają się i wycofują z obrzydzeniem. Z tym jest dokładnie tak, jak z pieniędzmi - wszystkie ułatwienia są dla bogatych, a utrudnienia dla mniej zamożnych.

>zróbmy...trzeba mieć pomysł (racjonalizatorski?) na most lub przynajmniej kładkę między teorią a praktyką.
Czy Ty naprawdę jesteś pewien, że ludzie rzeczywiście pragną zmian na lepsze?

>Zdaje się, że jesteśmy skazani na jedno i drugie...
Jak zwykle pocieszam się tym, że większość życia mam już za sobą.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
machejno (761 punktów)
Racjonalizować czyli usprawniać. Ten który coś racjonalizuje, usprawnia. Jeśli usprawnieniem jest wzrost prędkości czegokolwiek, to racjonalizator ułatwia osiąganie większych prędkości. Jeśli ktoś oczekuje większych zysków, racjonalizator może je umożliwić itd.
Nie wiem jak brzmieć będzie bezokolicznik analogiczny do racjonalizować, ale wywodzący się od racjonalisty. Co najwyżej być racjonalistą, czyli stosować pewne metody, które podlegają weryfikacji logicznej poprawności.
Racjonalista działa nie w celu usprawnienia, (jak racjonalizator) ale cokolwiek czyniąc (działając) stosuje konkretną metodę. Racjonalizator pojawia się w odniesieniu do celu, a racjonalista raczej w odniesieniu do metody (lu założeń wstępnych), cel - myślę - nie jest tak istotny.
Pozdrawiam i witam po kolejnej dłuższej nieobecności.
28-08-2008 22:59 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ten który coś racjonalizuje, usprawnia.

Zgoda. W takim razie wszystko zależy od tego "cosia". Podstawmy pod niego np. życie. Co powiesz na to?

>Nie wiem jak brzmieć będzie bezokolicznik analogiczny do racjonalizować, ale wywodzący się od racjonalisty.

Być może robią to samo: racjonalizują, myślą, używają rozumu, ratio...

>Racjonalista działa nie w celu usprawnienia, (jak racjonalizator) ale cokolwiek czyniąc (działając) stosuje konkretną metodę.

To byłoby fatalne: pijak trzyma się płotu, idiota: metody.

>Racjonalizator pojawia się w odniesieniu do celu, a racjonalista raczej w odniesieniu do metody ...

Przemyślę to.
machejno (761 punktów)
>>Ten który coś racjonalizuje, usprawnia.
>Zgoda. W takim razie wszystko zależy od tego "cosia". Podstawmy pod niego np. życie. Co powiesz na to?

Ale bądźmy konsekwentni, czy wyobrażasz sobie życie jako takie? Ja nie. W takim razie pod tego cosia, życia podstawić się nie da.
>>Racjonalista działa nie w celu usprawnienia, (jak racjonalizator) ale cokolwiek czyniąc (działając) stosuje konkretną metodę.
>To byłoby fatalne: pijak trzyma się płotu, idiota: metody.

Proponuję ten sam rodzaj konsekwencji. Trzymanie się płotu ma znaczenie dosłowne. Moja ręka trzymając płot podtrzymuje całe moje ciało (zakładając, ze to ja jestem owym pijakiem). Trzymanie się metody ma zupełnie inne znaczenie i proponuję rozróżniać te dwa rodzaje trzymania się.
Pozdrawiam racjonalnie.
Scorp (5381 punktów)

> Jaki widzicie związki między tak rozumianą racjonalizacją a racjonalnością?

Na rdzeniu ratio powstały dwa określenia na używanie rozumu: jedno dla podmiotu - racjonalizm i pochodne, drugie dla przedmiotu - racjonalizacja, w różnych znaczeniach. Związek bezpośredni między nimi jest tylko genetyczny, poprzez ten rdzeń.
Aczkolwiek wpływ albo działanie racjonalności na racjonalizację i odwrotnie też zachodzi przez rozum.

> Czy racjonalności nie można by ująć jako pewnej formy uogólnienia racjonalizacji?

Nie sądzę. Racjonalizacja jest raczej racjonalnym działaniem podmiotu na przedmiot pracy (najczęściej).

> Czym byłby taki pomysł w myśleniu w ogóle, w filozofii, teorii poznania czy etyce?

Pomieszaniem znaczeń

> Czy nasz rozwój intelektualny - i nie tylko - nie stanowi w gruncie rzeczy ciągu pewnych racjonalizatorskich rozwiązań w sferze idei?

Nie, nasz rozwój odnosi się do nas, a poprawianie idei do idei. Rozwój odbywa się 'poprzez' a nie jest równoznaczny z wynikiem pracy w sferze techniki albo idei.
-
30-08-2008 09:36 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Na rdzeniu ratio powstały dwa określenia na używanie rozumu: jedno dla podmiotu - racjonalizm i pochodne, drugie dla przedmiotu - racjonalizacja, w różnych znaczeniach.

Jeśli dobrze rozumiem, racjonalizm w tym wydaniu byłby refleksją, a więc skierowaniem umysłu na samego siebie. Inaczej mówiąc byłaby to sytuacja, w której umysł sam dla siebie byłby przedmiotem. W tym sensie np. myślenie można by racjonalizować w takim samym stopniu jak np. krojenie chleba czy zamiatanie podłogi. Tłumaczyłoby to np. postęp w historii logiki: jeszcze np. Kant uważał sylogistykę Arystotelesa za absolutny kanon rozumu, co okazało się równie iluzoryczne, jak jedyność geometrii Euklidesa.

>Związek bezpośredni między nimi jest tylko genetyczny, poprzez ten rdzeń.

Myślę, że znacznie głębszy niż tylko werbalny: wszystko zależy od tego, jak zinterpretujemy przedmiot.

>> Czy racjonalności nie można by ująć jako pewnej formy uogólnienia racjonalizacji?
>Nie sądzę. Racjonalizacja jest raczej racjonalnym działaniem podmiotu na przedmiot pracy (najczęściej).

Jeszcze raz: tym przedmiotem może być sam umysł. Mielibyśmy wówczas do czynienia z refleksją rozumianą jako racjonalizacją samego myślenia. Myslenie to w końcu też praca.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Czy nasz rozwój intelektualny - i nie tylko - nie stanowi w gruncie rzeczy ciągu pewnych racjonalizatorskich rozwiązań w sferze idei?
Zgadzam się - ostatnio na nocnej służbie, pomiędzy jawą a snem, kiedy różne myśli chodzą mi po głowie(muszę wtedy wstawać i zapisywać, by nie umknęły) wymyśliłem sobie, że racjonalizm to obiektywizowanie subiektywnego oglądu rzeczywistości.
Racjonalizacja w gruncie rzeczy polega na tym samym - obiektywizuje(optymalizuje się) pewne procesy lub przedmioty. Dotyczy bardziej materii, niż idei.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Czy w związku z tym uprawnione byłoby stwierdzenie, że każdy racjonalista jest potencjalnym racjonalizatorem?


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>P.S: Czy w związku z tym uprawnione byłoby stwierdzenie, że każdy racjonalista jest potencjalnym racjonalizatorem?

W sferze myśli - tak.

Z pozdrowieniami.

fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
"Diogenes" zadał w temacie 5 pytań z których ostatnie zdało mi się, w kontekście, tym kluczowym (chyba, że źle odczytałem intencje Autora):

>   Czy nasz rozwój intelektualny - i nie tylko - nie stanowi w gruncie rzeczy ciągu pewnych racjonalizatorskich rozwiązań w sferze idei

Śledzę ten wątek, choć niektóre sformułowania- bez kokieterii, ale i złośliwości- mnie przerastają, lecz nie zamierzam z tego powodu "odpuścić" gdyż temat mnie interesuje.
Ośmieliłem się na tezę która wydaje się truizmem, że rozwój intelektualny ( w tym racjonalizm w sensie filozoficznym*) jednostek implikuje rozwiązania ideowe lecz w ścisłym sprzężeniu zwrotnym.
Mówiąc krótko, na to pytanie odpowiedziałem: "tak"

Dysputa powyżej meandrowała między semantyką a wdrożeniami** w życie sedna pierwotnych pytań/pytania (i odpowiedzi na nie) "Diogenesa", więc mam jeszcze jedno pytanie/prośbę w kontekście:

czy mógłbym prosić Szanownych Kolegów o wskazanie mi ew. błędu w moim rozumowaniu, mojej tezie?

>   ...pomiędzy jawą a snem, kiedy różne myśli chodzą mi po głowie(muszę wtedy wstawać i zapisywać, by nie umknęły)...>

Mam podobne olśnienia, Zbyszku, lecz moje sformułowanie i motywacja brzmi:: chcę wtedy wstać i zapisać, by nie umknęły...choć Twoje też mi się podoba

Pozdrawiam

*- uściśliłem teraz
**- stwierdzenie faktu, nie pretensja
30-08-2008 22:41 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>na nocnej służbie, pomiędzy jawą a snem, kiedy różne myśli chodzą mi po głowie

to coś pomiedzy prozą a poezją...

>racjonalizm to obiektywizowanie subiektywnego oglądu rzeczywistości.

Mojemu koledze, którego zdradziła żona, anioł, ale nie stróż, doradził, aby wyskoczył z okna. Widocznie rogi nie były zbyt wielkie, bo mu się udało. Gruchnął biedaczek z drugiego piętra o bruk niczym ideał. Utykał wprawdzie, ale przeżył. Jaki subiektywny ogląd rzeczywistości zobiektywizował wieszając się po kilku latach - niestety nie wiem. Nie wiem też, czy to ten sam anioł pogrążył go na amen.

>Racjonalizacja ... Dotyczy bardziej materii, niż idei.

Konia z rzędem temu, kto to oddzieli od siebie.

>P.S: Czy ... uprawnione byłoby stwierdzenie, że każdy racjonalista jest potencjalnym racjonalizatorem?

Najpierw trzeba byc chyba racjonalizatorem, a potem, poprzez systematyzację reguł racjonalizacji, stajemy się racjonalistami. Kiedy małpa sięga po kija, aby przyciągnąc banana leżącego poza klatką - jest w takim samym stopniu racjonalizatorem, jak i racjonalist(k)ą: myśli. Kiedy jednak wkłada do wąskiej dziupli-pułapki łapę, zaciska ją na bananie w większą od łapy pięść i nie puszcza, aż przyjdą myśliwi, by ją zabić - brakuje jej czegoś, czego zresztą brakuje większości ludzi z racjonalistami włącznie: myślącej wolności. Gubi ją trywialne przywiązanie do żarcia. W tej sytuacji nie jest ani racjonalistą, ani racjonalizatorem. Jest przyszłą zupą z małpy.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jaki widzicie związki między tak rozumianą racjonalizacją a racjonalnością?

Ja widzę silne związki, tym silniejsze, że niuanse, które można rozwijać w takiej dyskusji, praktycznie są bez znaczenia

doku
qxyzqxzy (15 punktów)
>Czym byłby taki pomysł w myśleniu w ogóle, w filozofii, teorii poznania czy etyce?
>Czy pewne decycje w naszym życiu nie mogłyby podpadać pod to pojęcie?

np. majsterkowanie, pomysł miałem dobry, ba pewnie lepszy od specjalisty. Nie dość, że wydałem więcej kasy niż to było warte, to jeszcze wszystko spieprzyłem, straciłem tydzień życia, pieniądze i nerwy.
W teorii, teoria i praktyka są takie same, w praktyce nie są. Einstein.
31-08-2008 20:00 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>pomysł miałem dobry, ba pewnie lepszy od specjalisty. Nie dość, że wydałem więcej kasy niż to było warte, to jeszcze wszystko spieprzyłem....

To tak jak w polityce: dużo obiecanek, a zero pomysłów na ich realizację. Pomysł bez pomysłu na jego skuteczną realizację, to brak pomysłu.
qxyzqxzy (15 punktów)
>To tak jak w polityce: dużo obiecanek, a zero pomysłów na ich realizację.

Widziałem jak pokazywali w wiadomościach jak "solidarność" wygwizdała Wałęsę i Borusewicza. Co jednak więcej zrobił dla nich Kaczyński niż Tusk, że jednego lubią a drugiego nie. A może realizacją pomysłu polityka są obiecanki i dieta. Zazdroszczę Ci optymizmu.
01-09-2008 11:57 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Widziałem jak pokazywali w wiadomościach jak "solidarność" wygwizdała Wałęsę i Borusewicza. Co jednak więcej zrobił dla nich Kaczyński niż Tusk, że jednego lubią a drugiego nie.

To naturalny mechanizm psychologiczny motłochu - jeżeli motłoch widzi, że gdzieś plują na kogoś, to coś ciągnie go, żeby przyłączyć się do plujących. Kaczor jest takim typem urodzonego przywódcy plujących. Każdy, kto kieruje się resentymentem, każdy zakompleksiony ciemniak czuje, że Kaczor go nie zawiedzie - że zawsze z rozkoszą stanie na czele plujących na lepszych od siebie.

doku
01-09-2008 14:09 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>To naturalny mechanizm psychologiczny motłochu - jeżeli motłoch ...

Słowo "motłoch" jest wyrazem pogardy.
Ktoś, kto nie zalicza siebie do motłochu (któżby to uczynił?),
a żywi takie uczucia, w gruncie rzeczy jest stronnikiem tych, których potępia.
01-09-2008 15:33 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Słowo "motłoch" jest wyrazem pogardy.

Szacunek i pogarda (miłość i nienawiść, radość i smutek, uwielbienie i obrzydzenie)... tak, przyznaję, zdarza mi się odczuwać pełną gamę uczuć ludzkich.

Pogardę odczuwam też np. na widok kiboli - zasługują oni w pełni na nazwę "motłoch". A Twoja domorosła psychoanaliza prowadzi do wniosku, że jestem stronnikiem kiboli, ponieważ nimi gardzę i ich potępiam.

Chyba nie muszę uzasadniać, dlaczego racjonalista taką psychoanalizą nie może się przejąć.

Motłoch to pewna masa ludzi, którą się gardzi, nawet jeśli każdy z osobna w tym motłochu jest w normalnej sytuacji normalnym człowiekiem. To coś takiego jak typowy warszawiak po wejściu do samochodu - zupełnie normalny, godny szacunku człowiek przeistacza się w chama, mimo że wcale nie staje się cześcią tłumu.

Kiedy wejdzie się w tłum, jeszcze łatwiej jest stać się motłochem, niż chamem po wejściu do samochodu.

Nie udawaj, że nie znasz lub rozumiesz uczucia pogardy, bo ja wyciągnę z tego wniosek, że nie znasz i nie rozumiesz uczucia szacunku - a będzie to wniosek dużo lepiej uzasadniony niż Twój.

Pamiętam taki aforyzm: "czym gardzisz, tym jesteś", niestety zapomniałem, kto to wymyślił. Nie sądzę jednak, żeby autorowi chodziło o to, żeby dostarczyć pretekstu do politpoprawnej totalnej krytyki wszelkiej pogardy i słów mających pejoratywne znaczenie.

A może poczułeś się urażony moją pogardą dla zwolenników Kaczora, którzy zachowują się jak bydło, plują na bohaterów, nie potrafią zachować minuty ciszy w najuroczystszej chwili... niepotrzebnie się za nimi ujmujesz, bo i tak nie uda Ci się przyjąć na siebie moich ostrych słów. Mam prawo nazywać takie zjawisko "motłochem", mam prawo gardzić motłochem i mam prawo wyrażać tę swoją pogardę. Nie przestraszę się aforyzmu "czym gardzisz, tym jesteś", bo wiem, że to nadużycie.

doku
01-09-2008 17:03 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Szacunek i pogarda (miłość i nienawiść, radość i smutek, uwielbienie i obrzydzenie)... tak, przyznaję, zdarza mi się odczuwać pełną gamę uczuć ludzkich.

Weź również pod uwagę uczucia, które bywaja motywem tzw. nieludzkich zachowań. Są pośród nich i te, które wymieniłeś. Mam nadzieję, że gama twych uczuć jest mimo wszystko ograniczona.

>Pogardę odczuwam też np. na widok kiboli - zasługują oni w pełni na nazwę "motłoch".

Wyobraź sobie, że na widok grupki kibiców reagujesz słowem :motłoch. Wyraziłeś na swój sposób pogardę. Oczywiście oni wyrażą pogardę wobec ciebie (zwróć uwagę, że macie wspólne uczucia) w bardziej radykalny sposób: np. skopią cię. Tak więc macie podobne uczucia, ale odmiennie je wyrażacie. Kieruje wami pogarda.

>A Twoja domorosła psychoanaliza prowadzi do wniosku, że jestem stronnikiem kiboli, ponieważ nimi gardzę i ich potępiam.

Teraz co do psychoanalizy: Nie dociekam źródeł twoich emocji. W szczególności nie grzebię się w twoim dzieciństwie, co stanowi rdzeń psychoanalitycznej, już chyba przebrzmiałej metody. Wskazałem tylko na jedną sprawę: żywicie podobne uczucia. A poprzez to wskazałem, że coś was jednak łączy. Staram się zrozumieć tę swoistą jedność uczuć, którą stanowicie.

>Chyba nie muszę uzasadniać, dlaczego racjonalista taką psychoanalizą nie może się przejąć.

Nie mam zamiaru domyślać się tego, co masz na myśli. W tym wypadku nie musisz się przejmować tym, czego nie ma: tzn. metody Freuda.

>Motłoch to pewna masa ludzi, ...
>Kiedy wejdzie się w tłum, jeszcze łatwiej jest stać się motłochem,...

Mam kłopoty ze zroumieniem: raz piszesz, że motłoch to pewna masa ludzi, a zaraz dalej sugerujesz, że nawet indywiduum może stać się motłochem, masą ludzi. To brzmi dość schizoidalnie. W jednej z Ewangelii komuś było juz na imię legion.

>A może poczułeś się urażony moją pogardą dla zwolenników Kaczora, którzy zachowują >się jak bydło, plują na bohaterów, nie potrafią zachować minuty ciszy...

Nie, nie poczułem się urażony. Patrzę i staram się myśleć, tzn. dostrzegać związki. A jesli chodzi o emocje, to czuję raczej współczucie zmieszane z obojętnością dla obu stron, które prawiąc morały pogrążają się we wzajemnej pogardzie. Podejrzewam, że takie podejście pozwala nawet nienawiści, krańcowej formie pogardy, przybrać maskę miłości. Takim ludziom, po jednej i drugiej stronie frontu, po prostu się nie ufa.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Podejrzewam, że takie podejście pozwala nawet nienawiści, krańcowej formie pogardy, przybrać maskę miłości. Takim ludziom, po jednej i drugiej stronie frontu, po prostu się nie ufa.

Ja swojej pogardy nie ubieram w żadną maskę, dlatego moje szczere i dumne podejście jest o wiele lepsze niż tych obłudników, którzy nie potrafią wyrazić swojej pogardy czy nienawiści. Dlatego mnie można ufać.

Twoje wywody na temat pozornej symetrii w zdaniach "inteligent gardzi motłochem", "motłoch gardzi inteligentem" kojarzą mi się z nieodróżnianiem dobra od zła. "kat zabił skazańca", "ktoś zabił kata". Mężczyzna spoliczkował kobietę na ulicy. Kobieta spoliczkowała mężczyznę na ulicy...

Postrzeganie symetrii tam, gdzie jej nie ma, może być przejawem trudności w odróżnianiu dobra od zła.

doku
Adamiak (36436 punktów)
>>Szacunek i pogarda (miłość i nienawiść, radość i smutek, uwielbienie i obrzydzenie)... tak, przyznaję, zdarza mi się odczuwać pełną gamę uczuć ludzkich .>

Plus za to zdarzenie.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365