Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia w szkole - ważne pytanie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
01-09-2008 11:58G.K. (1679 punktów)Religia w szkole - ważne pytanie.
Po dzisiejszym rozpoczęciu roku szkolnego miałem niemiłą niespodziankę. Otóż w piątek przedostatnią lekcją jest właśnie religia (ostatni jest angielski). Kiedyś, nie pamiętam gdzie, przeczytałem, że jest jakieś prawo, które to reguluje i wg. niego religia musi być pierwszą lub ostatnią lekcją. W mojej szkole (liceum ogólnokształcące) nie ma lekcji etyki, więc nie mogą mi tej godziny jakoś zapełnić.

Mam zamiar jutro o tym rozmawiać z wychowawcą klasy i/lub dyrekcją, ale brakuje mi właśnie tej podstawy prawnej. Na stronie MENu ( www.men.gov.pl) nic nie znalazłem... Czy ktoś ma w tej dziedzinie jakąkolwiek wiedzę ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Małgorzata (3242 punktów)
>Kiedyś, nie pamiętam gdzie, przeczytałem, że jest jakieś prawo, które to reguluje i wg niego religia musi być pierwszą lub ostatnią lekcją.

   Z tego co wiem, żaden przepis prawa nie nakazuje, aby lekcja religii odbywała się na pierwszej, bądź ostatniej lekcji. Szkoła musi jednak (taki jej obowiązek) zapewnić opiekę uczniom, którzy nie uczestniczą w lekcji religii.

   Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych z 14 kwietnia 1992 roku (Dziennik Ustaw nr 36 z 1992 roku wraz z późniejszymi zmianami) stanowi, że nikt nie ma prawa wymagać złożenia oświadczenia o rezygnacji z lekcji religii. Natomiast o zorganizowanie lekcji religii w szkole proszą uczniowie lub ich rodzice, składając w tym celu stosowne oświadczenie.

   Mam podobny problem. Mój syn nie uczęszcza na lekcje katechezy. Wymogłam jednak na dyrekcji, aby lekcja religii w klasie mojego syna odbywała się na pierwszej i ostatniej lekcji. Tak było do tej pory. Jak będzie w tym roku - nie wiem. Dopiero jutro dzieci otrzymają plan lekcji. W razie czego poskarżę się do Rady Rodziców. Przewodniczącą jest ateistka, członek PSR.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Mariusz Agnosiewicz
Uważaj Małgorzata, bo ci zaraz podeślą do rady jakiegoś mohera

Ja proponuję co innego: uczepić się tego, że Hall obiecywała całkiem niedawno i z całą stanowczością, że każdy zainteresowany będzie miał etykę:

Cytat:
"Teraz uczniowie mają wybór: lekcje religii, lekcje etyki albo nic. Brak obowiązku organizowania etyki wykorzystują dyrektorzy i nie prowadzą tych zajęć. Na 32 tys. szkół tylko w 354 jest etyka. Lekcje religii są aż w 27,5 tys. placówek.
MEN chce, żeby każdy uczeń chodził na religię albo etykę. Nie będzie mógł zrezygnować z takich zajęć w ogóle. A szkoła będzie musiała je zorganizować.
Takie zapisy, jak powiedziała "Gazecie" minister Katarzyna Hall, znajdą się w nowej podstawie programowej (zgodnie z tym dokumentem pisze się programy i podręczniki oraz egzaminuje uczniów), która wejdzie w życie we wrześniu 2009 r."
serwisy.ga(*)tyka_w_szkole_obowiazkowa.html


W razie problemów trzeba napisać list do MEN powołując się na jej słowa Obiecywała to niech zmusi swoich podwładnych do działania.
G.K. (1679 punktów)
Nie zależy mi na zamianie okienka na etykę, chciałbym po prostu wcześniej kończyć, a nie tracić godzinę na korytarzu...


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
01-09-2008 14:30 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
>Ja proponuję co innego: uczepić się tego, że Hall obiecywała całkiem niedawno i z całą stanowczością (...)

   Obiecanki- cacanki. Twój cytat dotyczy czasu przyszłego. W tej chwili jednak (mamy 2008 rok) obowiązują jeszcze stare przepisy. W jaki sposób mam zmusić dyrekcję szkoły do zorganizowania lekcji etyki? Siłą? W "mojej" szkole takich dzieci jak mój syn jest niewiele (może 5 osób; w klasie jako jedyny nie chodzi na religię). Nie ma nauczyciela etyki; to wiem na pewno. Z kolei, nie życzyłabym sobie (i dziecku również), aby etyki uczył katecheta, a tak jest chyba w wielu szkołach. Rzeczywiście, to byłby najprostszy sposób (dla dyrekcji) wywiązania się z obowiązku nauczania etyki w szkole - dodatkowe godziny do pensum dla katechety. Nie ze mną jednak te numery! Póki co, pozostaje chyba prosić (dodam: uprzejmie), aby lekcje katechezy odbywały się jako pierwsze bądź ostatnie w ciągu dnia zajęć szkolnych. W zeszłym roku usłyszałam od wychowawczyni syna, że przeze mnie pani od polskiego ma okienko...Co usłyszę w tym roku? Jeszcze nie wiem...

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Małgorzata (3242 punktów)
>W razie problemów trzeba napisać list do MEN powołując się na jej słowa Obiecywała to niech zmusi swoich podwładnych do działania.

   Proponuję inną drogę. Oto co zrobiłam w swojej szkole: Wczoraj dowiedziałam się, że w klasie syna katecheza w tym roku jest jednak w środku zajęć. Na razie nie ma możliwości zmiany harmonogramu (tak twierdzi pani dyrektor). Zapytałam co w takim razie z lekcją etyki (wiem, że w tym roku szkoła przyjęła do pracy anglistę, który jest także magistrem filozofii - zatem ma jakieś uprawnienia do nauczania etyki). W szkole mojego syna uzbierałaby się grupka dzieciaków, dla których można by zorganizować lekcje etyki. Wymogłam na pani dyrektor wystosowanie pisma do organu prowadzącego szkołę, czyli do Wydziału Edukacji Miasta Krakowa, w sprawie zorganizowania lekcji etyki. Pismo będzie przygotowane do 15 września. Uzyska poparcie Rady Rodziców (to oczywiste). Ponadto stosowne pismo w swoim, prywatnym już, imieniu napiszę także ja powołując się na obowiązujące prawo. Umówię się na spotkanie z dyrektorem tegoż wydziału i zapytam wprost o powody lekceważenia takich osób jak ja. Ciekawa jestem bardzo jego odpowiedzi.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Hrabia Valenty (96 punktów)
Natomiast ja wyczekuje obiecywanego od czasów Giertych a potem Legutki wprowadzenie obowiązkowych zajęć z filozofii, a także możliwości wyboru tego przedmiotu na maturze. Jeden z moich wykładowców działa w komisjach gdzie ustalają program tego typu zajęć, wydają sylabusy, ale sprawa jak na razie leży w martwym punkcie, z roku na rok przekładają sprawę i brak jednoznacznych decyzji. Jedynie niektóre klasy licealne o profilu humanistycznym mają filozofię w swoim programie, w mieście gdzie mieszkam chyba tylko dwa. Pozdrawiam.
01-09-2008 13:11 
 Ocena 1 na 1
G.K. (1679 punktów)
Dziękuję za informacje. Ja niestety jestem w gorszej sytuacji, bo w takim razie wszystko zależy od dobrej woli dyrekcji. No i u mnie to nie rodzice się tym zajmują, tylko samemu będę musiał rozmawiać o tym z dyrektorem.



Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>   Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych z 14 kwietnia 1992 roku (Dziennik Ustaw nr 36 z 1992 roku wraz z późniejszymi zmianami) stanowi, że nikt nie ma prawa wymagać złożenia oświadczenia o rezygnacji z lekcji religii. Natomiast o zorganizowanie lekcji religii w szkole proszą uczniowie lub ich rodzice, składając w tym celu stosowne oświadczenie.

To mogłoby jedynie uprzykrzyć życie dyrekcji. Czy jest pani pewna, że to rozporządzenie jest nadal aktualne w związku z tym, że religia jest teraz przedmiotem liczącym się do średniej?
03-09-2008 13:05 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
>To mogłoby jedynie uprzykrzyć życie dyrekcji.

   Trudno. To problem dyrekcji, nie mój. Ja w każdym razie oświadczenia o rezygnacji syna z lekcji religii nie podpisuję; pozostali rodzice, którzy chcą, aby ich dzieci uczęszczały w szkole na lekcje religii stosowne oświadczenia podpisują, zgodnie zresztą z obowiązującym prawem. Nikt nie może bowiem żądać ode mnie pisemnego oświadczenia o rezygnacji dziecka z lekcji katechezy.

>Czy jest pani pewna, że to rozporządzenie jest nadal aktualne w związku z tym, że religia jest teraz przedmiotem liczącym się do średniej?

   Praktyka wliczania oceny z religii do średniej nie jest sprzeczna ze wspomnianym rozporządzeniem. Dzieci, które nie uczęszczają na religię mają średnią ocen liczoną tylko z tych przedmiotów, w których brały udział.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)

> Ja w każdym razie oświadczenia o rezygnacji syna z lekcji religii nie podpisuję; pozostali rodzice, którzy chcą, aby ich dzieci uczęszczały w szkole na lekcje religii stosowne oświadczenia podpisują, zgodnie zresztą z obowiązującym prawem. Nikt nie może bowiem żądać ode mnie pisemnego oświadczenia o rezygnacji dziecka z lekcji katechezy.

Jak wygląda polska praktyka można przeczytać w ostatnim numerze "Wysokich obcasów" z 13 Września tego roku. W dziale "Listy do redakcji" opublikowano list matki pt. "Deklaracja religijna" . Zachęcam do przeczytania całości. Oto początkowy fragment:
"Kolejny rok szkolny, córka zaczyna piątą klasę. Niby nic wielkiego, podobne problemy, frustracje, wydatki. Drugi dzień szkoły, telefonuje wychowawczyni i oznajmia, że córka nie może iść do domu po piątej lekcji, gdyż na szóstej jest religia, a ja nie napisałam dla niej deklaracji, że dziecko nie będzie uczęszczało na te zajęcia. Odpowiedziałam, iż nie sądziłam, że co roku mam taką deklarację składać. Wierzyłam, że składa się ją raz i obowiązuje ona przez cały okres szkolny. Niestety, nie. Muszę co roku pisać oświadczenie, które, jak to ujęła wychowawczyni, jest podkładką do tego, aby dziecko zostało zwolnione."...
Tomek Bogusiak (170 punktów)
Mam podobny problem, co kolega. W mojej szkole religia także jest w środku zajęć. Próbowałem przekonać rodziców, aby poszli i zmusili dyrekcję do zmiany planu, ale zasłaniają się tym, że nie mają wystarczająco silnych argumentów i dlatego nie pójdą.
01-09-2008 22:13 
 Ocena 1 na 1
G.K. (1679 punktów)
>Mam podobny problem, co kolega. W mojej szkole religia także jest w środku zajęć. Próbowałem przekonać rodziców, aby poszli i zmusili dyrekcję do zmiany planu, ale zasłaniają się tym, że nie mają wystarczająco silnych argumentów i dlatego nie pójdą.
>

A sam nie możesz ? Moi rodzice nawet nie chcą słyszeć o tym, że mieliby iść do szkoły w tak głupiej sprawie.

Umiesz liczyć ? Licz na siebie.


Każdy bóg umiera wraz ze śmiercią jego ostatniego wyznawcy.
02-09-2008 21:45 
 Ocena 1 na 1
marta (887 punktów)
>>Kiedyś, nie pamiętam gdzie, przeczytałem, że jest jakieś prawo, które to reguluje i wg niego religia musi być pierwszą lub ostatnią lekcją.
>   Z tego co wiem, żaden przepis prawa nie nakazuje, aby lekcja religii odbywała się na pierwszej, bądź ostatniej lekcji. Szkoła musi jednak (taki jej obowiązek) zapewnić opiekę uczniom, którzy nie uczestniczą w lekcji religii.
>   Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych z 14 kwietnia 1992 roku (Dziennik Ustaw nr 36 z 1992 roku wraz z późniejszymi zmianami) stanowi, że nikt nie ma prawa wymagać złożenia oświadczenia o rezygnacji z lekcji religii. Natomiast o zorganizowanie lekcji religii w szkole proszą uczniowie lub ich rodzice, składając w tym celu stosowne oświadczenie.
>   Mam podobny problem. Mój syn nie uczęszcza na lekcje katechezy. Wymogłam jednak na dyrekcji, aby lekcja religii w klasie mojego syna odbywała się na pierwszej i ostatniej lekcji. Tak było do tej pory. Jak będzie w tym roku - nie wiem. Dopiero jutro dzieci otrzymają plan lekcji. W razie czego poskarżę się do Rady Rodziców. Przewodniczącą jest ateistka, członek PSR.
>   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza

Kilka lat temu/i to króciutko/ faktycznie funkcjonowała taka wytyczna/nie był to przepis prawny/ mówiąca, że lekcje religii powinny byc organizowane na pierwszej lub ostatniej lekcji, ale szybko się z nią pożegnano. Obecnie jest jak jest, a dyrektorzy zawsze znajdą wytłumaczenie niemożliwości innego układu lekcji w postaci ciasnoty lokalowej lub warunków kadrowych - nauczyciel, w tym katecheta, nie może mieć w tygodniu więcej niż 2"okienka" i tak religia zawędrowała do środka dnia...Osoby nie biorące udziału w lekcjach religii muszą mieć w tym czasie zapewnioną opiekę. W praktyce oznacza to, że są odsyłani przykładowo do świetlicy, co w zespołach szkół wygląda groteskowo i niczemu dobremu nie służy- siedzi i nudzi się przykładowo grupka trzecioklasistów z gimnazjum między pierwszakami z podstawówki...ale wymóg prawa jest spełniony.Co do etyki- w podstawówkach i gimnazjachnie ma nadal możliwości ich organizacji, zapis o zamienności etyki i religii dotyczy tylko szkół ponadgimnazjalnych...
Rutkiewicz (1290 punktów)
>W razie czego poskarżę się do Rady Rodziców. Przewodniczącą jest ateistka, członek PSR.
Może się czepiam, ale czy to nie jest zamach na demokrację? Tzn. rozumiem, że to był żart, ale mimo wszystko..

Pozdrawiam
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mam zamiar jutro o tym rozmawiać z wychowawcą klasy i/lub dyrekcją
W "targach" z dyrekcją atutem może być zapytanie czy korzystają z komputerowego programu do układania planów zajęć. Powyżej Małgorzata pisze, że wytykano jej zastosowanie planu niekorzystnego dla nauczycielki, możliwe więc, że niektóre szkoły układają plany "ręcznie".
.
niezarejestrowany
Dlaczego to właśnie etyka ma zastępować lekcje religii? Dlaczego nie filozofia, lub religioznawstwo ?
Czy dyskryminowani nie mają w Polsce prawa wyboru. Należy dążyć do zmiany prawa (przynajmniej głośno)
Nie dajmy się zapędzić w ślepy zaułek. Może skierować sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich i nadać jej wreszcie formalny bieg.
A może zamiast religii dodatkowe lekcje języków obcych w atrakcyjnej formie?
Wówczas nie będzie można powiedzieć, że nie ma nauczyciela.
Kelly (2051 punktów)
>Dlaczego to właśnie etyka ma zastępować lekcje religii? Dlaczego nie filozofia, lub religioznawstwo?
Ponieważ filozofia jest zbyt obszernym działem nauki, a religioznawstwo zbyt wąskim. Na etyce masz elementy każdej z tych nauk plus większą swobodę w wyborze materiału.

>A może zamiast religii dodatkowe lekcje języków obcych w atrakcyjnej formie?
>Wówczas nie będzie można powiedzieć, że nie ma nauczyciela.
Dodatkowe lekcje języków - chętnie, ale nie "zamiast religii".
Tomek Bogusiak (170 punktów)
> a religioznawstwo zbyt wąskim.

A czy sama religia nie jest już zbyt wąskim działem? Z tego, co wiem, to religia nie miała być kiedyś religią, a religioznawstwem właśnie.
Kelly (2051 punktów)
>> a religioznawstwo zbyt wąskim.
>A czy sama religia nie jest już zbyt wąskim działem?
Jest mniej więcej tak obszerna jak etyka. Oczywiście moim zdaniem oba te przedmioty powinny wylecieć ze szkół, a w programach języka polskiego i historii powinno być więcej filozofii.
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Jest mniej więcej tak obszerna jak etyka. Oczywiście moim zdaniem oba te przedmioty powinny wylecieć ze szkół, a w programach języka polskiego i historii powinno być więcej filozofii.
Ale taka filozofia jest nudnym i niskim jakościowo przekazem wiedzy encyklopedycznej, dodatkowo spłaszczonym przez polonistę do literatury, a przez historyka do nauk społecznych. Na lekcjach filozofii chodzi nie o przekaz encyklopedyczny, tylko o naukę sprawnego, abstrakcyjnego myślenia, na przykładzie filozoficznych dylematów historycznych, bez ich ostatecznego rozwiązania. Natomiast na etyce rozwiązuje się problemy (tzn. mogą się pojawić kontrowersje, ale ostatecznym celem jest rozwiązanie problemu moralnego). Dlatego nie da się ich do siebie sprowadzić. Natomiast pomysł, że w etyce mieści się religioznawstwo jest niedorzeczny. Etyka filozoficzna nie korzysta z argumentów będących elementami systemów religijnych i w żaden sposób się do nich nie odnosi. Jeśliby taki twór pojawił się w szkole, to raczej miałby tyle z etyki, co katecheza z religioznawstwa. (U mnie w liceum apogeum religioznawczego otwarcia ksiądz przejawiał gromiąc gadających słowami: "czego tam szemrzecie, jak Żydzi na pustyni").

>Ponieważ filozofia jest zbyt obszernym działem nauki, a religioznawstwo zbyt wąskim. Na etyce masz elementy każdej z tych nauk plus większą swobodę w wyborze materiału.
Pozwolę sobie się z Panią nie zgodzić. Przeciętny wstęp do religioznawstwa ma tysiąc stron z okładem, i jest dziełem encyklopedycznym bardziej, niż warsztatowym.

Pozdrawiam
Kelly (2051 punktów)
>Ale taka filozofia jest nudnym i niskim jakościowo przekazem wiedzy encyklopedycznej, dodatkowo spłaszczonym przez polonistę do literatury, a przez historyka do nauk społecznych. Na lekcjach filozofii chodzi nie o przekaz encyklopedyczny, tylko o naukę sprawnego, abstrakcyjnego myślenia, na przykładzie filozoficznych dylematów historycznych, bez ich ostatecznego rozwiązania.
Trudno. Nie można myśleć tylko o sobie. Mam wiele znajomych, którzy załamują ręce nad polskim i historią, a chemię i fizykę potrafią wytłumaczyć mi (mi!) na 5-minutowej przerwie.

>Natomiast na etyce rozwiązuje się problemy (tzn. mogą się pojawić kontrowersje, ale ostatecznym celem jest rozwiązanie problemu moralnego). Dlatego nie da się ich do siebie sprowadzić.
Dzięki temu etyka jest dużo prostsza, więc lepiej trafia do młodych ludzi. To bez sensu, żeby dwie na dwadzieścia osób brało czynny udział w lekcji, a reszta się nudziła. Filozofia świetnie nadaje się na fakultet, ale nie na przedmiot obowiązkowy, a już na pewno nie w gimnazjum.

>Natomiast pomysł, że w etyce mieści się religioznawstwo jest niedorzeczny. Etyka filozoficzna nie korzysta z argumentów będących elementami systemów religijnych i w żaden sposób się do nich nie odnosi.
Każda religia ma pewnien system filozoficzny, a więc też etyczny.

>Jeśliby taki twór pojawił się w szkole, to raczej miałby tyle z etyki, co katecheza z religioznawstwa. (U mnie w liceum apogeum religioznawczego otwarcia ksiądz przejawiał gromiąc gadających słowami: "czego tam szemrzecie, jak Żydzi na pustyni").
W mojej szkole przerabialiśmy na etyce podstawy religii buddyjskiej (1 lekcja), muzułmańskiej (1 lekcja), chrześcijańskiej (1 lekcja), żydowskiej (1 lekcja) i etyki niezależnej. Miesiąc zajęło nam więc religioznawstwo. Na pozostałych lekcjach przerabialiśmy zagadnienia tolerancji i problemy etyczne.

>Pozwolę sobie się z Panią nie zgodzić. Przeciętny wstęp do religioznawstwa ma tysiąc stron z okładem, i jest dziełem encyklopedycznym bardziej, niż warsztatowym.
Przeciętny 15-latek będzie zachwycony, mogąc wnikliwie go przeczytać .
16-09-2008 21:59 
 Ocena 2 na 2
Rutkiewicz (1290 punktów)
Chyba nie bardzo się zrozumieliśmy.

>Trudno. Nie można myśleć tylko o sobie. Mam wiele znajomych, którzy załamują ręce nad polskim i historią, a chemię i fizykę potrafią wytłumaczyć mi (mi!) na 5-minutowej przerwie.
Nie chodzi o preferencje, tylko o poziom. Jeżeli kogoś nie interesuje filozofia, to właśnie trudno, prześlizgnie się, jak Pani przez przedmioty ścisłe. Natomiast nie możemy dopuścić do sytuacji, w której ludzie uzdolnieni w danym kierunku będą zniecierpliwieni i zniechęceni do przedmiotu niskim poziomem. Filozofia jest potrzebna w szkole średniej, i to na wysokim poziomie. Jeśli zaś chodzi o encyklopedię filozofii, to zostawiam to tzw. oczytaniu.

>Dzięki temu etyka jest dużo prostsza, więc lepiej trafia do młodych ludzi. To bez sensu, żeby dwie na dwadzieścia osób brało czynny udział w lekcji, a reszta się nudziła. Filozofia świetnie nadaje się na fakultet, ale nie na przedmiot obowiązkowy, a już na pewno nie w gimnazjum.
Nie mówiłem o gimnazjum. Gimnazjum, to dziwaczny twór edukacyjny, który niewiele proponuje (bo zdobytą weń wiedzę i tak za trzy lata się dezawuuje, mówiąc: "tak was uczyli, bo jest prościej"). Mówię o szkole średniej. Etyka filozoficzna rozwiązuje dylematy moralne metodami filozoficznymi, dlatego nie jest prostsza, ponieważ trzeba myśleć abstrakcyjnie, a potem dodatkowo abstrakcję przełożyć na praktykę. A sama filozofia, jako nauczycielka myślenia, jest dziś wyjątkowo potrzebna.

>Każda religia ma pewnien system filozoficzny, a więc też etyczny.
Poprawka: niektóre religie starają się uzasadnić swoje twierdzenia poprzez mariaże z filozofią, ale nie można powiedzieć, że z religii wypływa filozofia. Tak było z chrześcijaństwem i islamem, które posłużyły się (chrześcijaństwo z widocznie lepszym skutkiem) starogreckim racjonalizmem. Religia nie ma też systemu etycznego (znów, niektóre wymagania stara się uzasadnić), tylko sankcjonuje określoną moralność. Moralność, to schemat działania stosowany w praktyce. Natomiast etyka, to namysł nad tym działaniem. Religia tego namysłu nie proceduje, ponieważ wyprowadza swoje twierdzenia moralne wprost z dogmatów - jak wszystko - i ew. stara się temu nadać racjonalny charakter.

>Przeciętny 15-latek będzie zachwycony, mogąc wnikliwie go przeczytać
Chodziło mi wyłącznie o to, że religioznawstwo wcale nie jest wąską dziedziną.

Proszę spojrzeć na problem szerzej. Być może jest Pani teraz zniechęcona szkołą, ale to się kiedyś odmieni. Niektóre rzeczy są w niej potrzebne dla rozwoju "wartościowego" człowieka (ukształtowania) inne dla ukształtowania wartościowego społeczeństwa (tu już bez cudzysłowu). I proszę też pamiętać, że wyniki w nauce (oceny) są zmienne względem wymuszonego przez program zaangażowania. Gdyby podwoić Pani materiał, to miałaby ona dokładnie takie same oceny, jak ma teraz, tylko w głowie dwa razy więcej, bo człowiek robi nie tyle ile umie, ale tyle ile musi.

Pozdrawiam
Kelly (2051 punktów)
>Chyba nie bardzo się zrozumieliśmy.
Chyba. Niezarejestrowany napisał: "Dlaczego to właśnie etyka ma zastępować lekcje religii? Dlaczego nie filozofia, lub religioznawstwo ?". Odpowiedziałam pod kątem gimnazjum, jak na które religioznawstwo jest naprawdę zbyt wąskim działem (bo nie ma sensu przerabiać więcej niż podstawy), a filozofia zbyt szerokim (bo mało kto ją zrozumie).

>I proszę też pamiętać, że wyniki w nauce (oceny) są zmienne względem wymuszonego przez program zaangażowania.
To w końcu wyniki w nauce czy oceny? Bo to dwie różne rzeczy.
Nie wszyscy uczą się, bo muszą. Znam wiele osób, które uczą się wybiórczo. Więcej, mniej, tego, co chcą. A oceny? Można ściągnąć, odwrócić kota ogonem, wyrównać straty na jednych przedmiotach zyskami na innych albo po prostu ignorować.
marta (887 punktów)
>> a religioznawstwo zbyt wąskim.
>A czy sama religia nie jest już zbyt wąskim działem? Z tego, co wiem, to religia nie miała być kiedyś religią, a religioznawstwem właśnie.
>
Dobrze wiesz,ale było to w czasach dla sporej części "prehistorycznych". Przygotowywano nawet kadry do nauczania religioznawstwa...
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Dobrze wiesz,ale było to w czasach dla sporej części "prehistorycznych". Przygotowywano nawet kadry do nauczania religioznawstwa...

A czy nie było to w czasach, kiedy na te religie miało się spoglądać z punktu widzenia marksizmu oświeconego światłem trzech króli?
13-09-2008 21:37 
 Ocena 1 na 1
asumi (97 punktów)
>Dlaczego to właśnie etyka ma zastępować lekcje religii? Dlaczego nie filozofia, lub religioznawstwo ?

A moim zdaniem religię należy po prostu wyrzucić ze szkół. Tego typu zajęcia powinny organizować instytucje wyznaniowe we własnym zakresie i tym bardziej nie powinno się wliczać tej oceny do średniej.

Pozdrawiam
cezar (256 punktów)
Jak widać absurd polskiej rzeczywistośći jest tak silny, że dotyka nawet takich tematów. Dla mnie ta debata jest tylko potwierdzeniem ,że przydałoby się zrobić jedną wieką akcję na rzecz likwidacji szkolnictwa państwowego. Szpitale i szkoły państwowe darmowe a zarazem dobrze podatkiem płatne za tandete jaką oferują, powodują, ze kogoś w ogóle interesuje taki problem. Gdyby na polskim rynku funkcjonowało więcj szkół prywatnych, a były niższe podatki, to prawdopodobnie siedziłbyś sobie w jakieś szkole, która poziomem i światopoglądem Tobie odpowiada. Nie byłoby tam religii a cała klasa zamiast patrzeć na ciebie dziwnie ( jak jest zapewne teraz) miłaby takie same poglądy jak Ty. I chyba nam wszystkim chodzi o to, żeby wolność i ludzie o podobnych poglądach byli wokół nas. W tym momeńcie funkjonuje jakiś postkomunistyczny kolektyw, gdzie jeden uduchowiony na zielono, inny na jakieś inne skrzywienie prowadzą dywagacje czego mają się uczyć dzieci w szkołach. W ogóle jakiś systemy edukacji państwowej, społecznej. Uszczęśliwmy wszystkich i cieszmy się, ze najlepsze polskie uczelnie zaczynają się gdzieś od 400 któregoś miejsca w rankingu uzelni śwatowych.
04-09-2008 21:11 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>Nie byłoby tam religii a cała klasa zamiast patrzeć na ciebie dziwnie ( jak jest zapewne teraz) miłaby takie same poglądy jak Ty

   Wcale do tego nie tęsknię. Szkoła nie powinna utwierdzać ani większości, ani mniejszości w słuszności ich poglądów. Wręcz przeciwnie. Szkoła powinna uczyć tolerancji dla poglądów odmiennych. Mechanizmy rynkowe tego nie załatwią. Pomimo iż tolerancja wydaje się być artykułem deficytowym to jednak popyt na katechezę zdecydowanie przewyższa popyt na naukę tolerancji. A katecheza wyklucza tolerancję.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
cezar (256 punktów)

>   Wcale do tego nie tęsknię.
Do czego? A kiedy to, o czym pisałem miało miejsce w Polsce? Nie przypominam sobie, aby ktoś w PRL, czt III RP dał ludziom wolny wybór.

>Szkoła nie powinna utwierdzać ani większości, ani mniejszości w słuszności ich poglądów.
Piękne życzenie, ale w praktyce tak nie jest, szczególnie w szkołach prywatnych, gdzie już konkretne osoby, które mają na celu zaoferować jak najlepszą jakość, bo inaczej zbankrutują, zazwyczaj zakładają szkoły w imię jakieś idei jak np Summerhill, czy szkoły jezuickie. Dwa przykłady szkół zupełnie innych światopoglądowo. Dwa przykłady szkół na bardzo wysokim poziomie, z konkretną ideą. Szkoły zawsze będą w jakimś stopniu wychowywały zgodnie ze swoimi ideami. Poza tym w takich sprawach jak np homoseksualizm czy aborcja sytuacja, ze w prywatnej szkole katolickiej ksiądz powie, ze to grzech, ale trzeba być tolerancyjnym jest nierealna. To samo w drugą strone. Można też się łudzić, ze tylko szkoły publiczne gwarantują obiektywizm, no jak widać ostatnio ten obiektywizm nazywał się Roman Giertych minister edukacji. Najważniejszą jednak rzeczą jest poziom szkół i w świetle faktów, szkoły publiczne nie mają żadnych szans.

>Wręcz przeciwnie. Szkoła powinna uczyć tolerancji dla poglądów odmiennych. Mechanizmy rynkowe tego nie załatwią.

To nie jest kwestia dotycząca wolnego rynku tylko prawa. Prawo ma bezwzględnie egzekwować to co jest ustanowione. Jak widać dziś się tego nie robi. Jakieś organizacje pronacjonalistyczne mają ogniska, podnoszą gest na cześć Hitlera, media ich na tym łapią, a jakoś nie siedzą. A powinni. Miejscem dla młodych faszystów jest więzienie. I dla wszystkich tych, którzy uważają, że należy siłą czy obrażaniem zakazać innym innaczej myśleć. Nie stoi to jednak w sprzeczności do tego, że szkoła może reprezentować określone idee. Wręcz przeciwnie każdy ma prawo wybierać sobie takie ośrodki, które uważa, ze bedą go rozwijały, a nie ogranizały. Przykładowo wolałbym, zeby moje dzieci miały nauczyciela od historii, który wytłumaczy że na historie należy patrzeć oczami Kissingera i rozwijał w nich te myślenie , a nie np tych, którzy " przebaczyli i prosili o wybaczenie", albo jak dzięki Marksowi prawie ziścił się idealny podział dóbr i znikneła nierówność społeczna. Myśle, że w tych drugich przypadkach szkoła zamist mocno rozwinąć intelekt po prostu okaleczy intelektualnie. Po co ktoś ma ileś lat w życiu traić na to co w ogóle do niczego mu nie będzie potrzebne.I w związku z tym bardzo by mnie interesowało jakie nauczyciele mają poglądy? Jaki jest program zajęć itd...?

>Pomimo iż tolerancja wydaje się być artykułem deficytowym to jednak popyt na katechezę zdecydowanie przewyższa popyt na naukę tolerancji. A katecheza wyklucza tolerancję.

I Ty tak myślisz i masz całkowite prawo wybrać dla swoich dzieci miejsca gdzie nie ma popytu na teologów. I nikt nie ma prawa komentować twoich decyzji. To, ze w tym momencie jest jakieś dziwne patrzenie na ludzi, którzy nie chodzą na religie, świadzczy tylko o patologii systemu. I im dłużej taki system ekonomiczny ( brak pratywatyzacji ) będzie się utrzymywał tym dłużej ktoś będzie za nas decydował o tym co jest dla nas dobre a co złe. Tam gdzie jest socjal nie ma wolności.

Pozwólmy innym decydować o własnym losie.

Również pozdrawiam
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Jakieś organizacje pronacjonalistyczne mają ogniska, podnoszą gest na cześć Hitlera, media ich na tym łapią, a jakoś nie siedzą.
Proszę mnie nie zrozumieć źle, nie jestem fanem Adolfa H. Ale chodzi mi o sprawiedliwość społeczną. Jak to się dzieje, że tak piętnowany jest hitleryzm i nie wolno (w sensie, że się dostanie pałką) nosić koszulki ze swastyką, mimo że to wedyjski symbol płodności, a wolno nosić (tzn. nie walną pałką, choć jest to zabronione przez ten sam art. Konstytucji) koszulkę z sierpem i młotem? Prawo zabrania popularyzacji obu tych systemów. Dlatego w każdej wypowiedzi piętnującej totalitaryzm należy pamiętać, aby oprócz młodzieży wznoszącej rękę w hitlerowskim geście pozdrowienia potępić i tę, która śpiewa międzynarodówkę.

>A powinni. Miejscem dla młodych faszystów jest więzienie. I dla wszystkich tych, którzy uważają, że należy siłą czy obrażaniem zakazać innym innaczej myśleć.
I to jest pułapka tolerancji. Bo popada się tu w błędne koło, które nas skazuje po prostu na nowy totalitaryzm w miejsce starego.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365