 |
Odnośnie przynależności do PSR Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-09-2008 23:31 | Michał Lewicki (201 punktów) | Odnośnie przynależności do PSR
1 na 1 | Witam Przeczytałem cele, założenia i statut PSR. Chciałbym dołączyć do tejże organizacji. Mam tylko pewną wątpliwość: jestem przeciwnikiem aborcji (uważam że płód powinien być prawnie chroniony, a metodami na uniknięcie niechciany ciąż są wychowanie seksualne i dotowana antykoncepcja), zaś odnoszę wrażenie, że zdecydowana większość członków (o ile nie wszyscy) jest zdecydowanie za. W związku z powyższym proszę o odpowiedź, czy ten fakt nie jest jednoznaczny z niemożnością uczestnictwa w PSR. Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | maciek (262 punktów) | Witaj
bycie racjonalistą nie zakłada bycia za czy przeciw ale raczej zalożenie, że tylko osoba zainteresowana (czyt. kobieta) ma prawo zdecydować co będzie z jej ciałem. I o ile kwestia embrion-płód-dziecko to co innego o tyle za-przeciw to źle ustawiona płaszczyzna. Należy chyba raczej mówić o samostanowieniu o sobie i o tym ze nikt nie ma prawa mówić co mam robić. Zatem i w tej kwestii nikt nie ma prawa odmówić kobiecie samostanowienia o swoim ciele....
pozdrawiam
ps: nie jestem 'przeciwnikiem' aborcji, choć jako indywiduum nie jestem jej zwolennikiem, do czego jako wolny człowiek mam prawo.
Maciek. Siła rozumu może być niewielka, ale jest stała i działa zawsze w jednym kierunku, podczas gdy siły nierozumu niszczą się nawzajem w bezpłodnej walce.
|
|
 | 2 na 2 | cezar (256 punktów) |
......tylko osoba zainteresowana (czyt. kobieta) ma prawo zdecydować co będzie z jej ciałem. Należy chyba raczej mówić o samostanowieniu o sobie i o tym ze nikt nie ma prawa mówić co mam robić. Zatem i w tej kwestii nikt nie ma prawa odmówić kobiecie samostanowienia o swoim ciele....
Jest tylko jeden problem. Czy kobieta ostatecznie rodzi niezależnego od jej ciała człowieka, czy kawałek ciała o którym ma prawo samostanowić? Ktoś kiedyś powiedział, że moja wolność, kończy się tam gdzie zazyna się wolność drugiego człowieka. Warto się nad tym zastanowić. Oglądałem kiedyś film o aborcji w którym było pokazane jak tkz. płód, minimalne dzieko normalnie czuje, broni się przed szczypcami, które zabijają go. Piękno kobiecej natury, polega na tym, że w jej organizmie powstaje nowy organizm, który po 9 miesiącach jest gotowy do życia niezależnego, co nie znaczy, ze wcześniej nie jest już samodzielnym organizmem. Proponuje spojrzeć na problem w sposób czysto empiryczny.
|
|
|  | 11 na 11 | awitu (7627 punktów) | > Piękno kobiecej natury, polega na tym, że w jej organizmie powstaje nowy organizm, który po 9 miesiącach jest gotowy do życia niezależnego, co nie znaczy, ze wcześniej nie jest już samodzielnym organizmem.
Na temat aborcji się już wypowiadałam więc nie będę powtarzać. Twierdzenie że piękno kobiecej natury polega na tym że w jej organizmie tworzy się nowy organizm jest szowinistycznym stwierdzeniem, bo sprowadza kobietę do roli inkubatora. Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci. Kobieta nie musi rodzić, o jej wartości nie przesądza urodzenie lub nie dziecka. Piękno natury kobiety leży tam gdzie piękno natury człowieka. Potrafimy znacznie więcej niż tylko rodzić dzieci - myślimy, czujemy, działamy nie gorzej niż mężczyźni.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) |
>Na temat aborcji się już wypowiadałam więc nie będę powtarzać. Twierdzenie że piękno kobiecej natury polega na tym że w jej organizmie tworzy się nowy organizm jest szowinistycznym stwierdzeniem, bo sprowadza kobietę do roli inkubatora. Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci. Kobieta nie musi rodzić, o jej wartości nie przesądza urodzenie lub nie dziecka. Piękno natury kobiety leży tam gdzie piękno natury człowieka. Potrafimy znacznie więcej niż tylko rodzić dzieci - myślimy, czujemy, działamy nie gorzej niż mężczyźni.
Witaj W niczym nie miałem zamiaru umniejszać roli kobiet. W pełni się z Tobą zgadzam, że: "Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci.", ale uważam że w tym także. A co do tego, że kobieta nie musi rodzić dzieci, to też się zgadzam, ale uważam że rozwiązaniem jest tutaj antykoncepcja a nie aborcja.
|
|
| | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) |
>W niczym nie miałem zamiaru umniejszać roli kobiet. W pełni się z Tobą zgadzam, że: "Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci.", ale uważam że w tym także. A co do tego, że kobieta nie musi rodzić dzieci, to też się zgadzam, ale uważam że rozwiązaniem jest tutaj antykoncepcja a nie aborcja.
Michale moja wypowiedź nie odnosi się do Ciebie, szanuję to że możesz mieć inne poglądy na temat aborcji niż ja o ile nie będziesz mi ich narzucał.
Nie odnoszę się do poglądów cezara na temat aborcji, ma takie jakie ma i nic na to nie poradzę. Z doświadczenia wiem, że taka rozmowa i tak nie doprowadzi nas do żadnego kompromisu.
Odnoszę się do stwierdzenia cezara, jakie zacytowałam w swojej odpowiedzi, że "piękno kobiecej natury, polega na tym, że w jej organizmie powstaje nowy organizm" i to do niego skierowany był mój post. Takie stwierdzenie obraża mnie jako człowieka. Od razu mam ochotę zapytać czy bezpłodne kobiety są pozbawione piękna, a te które świadomie nie chcą rodzić dzieci? Ja w życiu nie posunęłabym się do stwierdzenia, że piękno męskiej natury polega na produkowaniu plemników, bo cenię mężczyzn za wiele innych przymiotów. Widzę człowieka a nie dawcę spermy. Do XX wieku tak traktowano kobiety - jak maszynki do rodzenia dzieci, szczerze powiedziawszy nie przypuszczałam że na tym forum usłyszę taki tekst o kobietach.
A co do antykoncepcji, jest takie powiedzenie: lepiej zapobiegać niż leczyć. Dlatego stoję na stanowisku, że ważne jest edukacja seksualna, powszechna dostępność środków antykoncepcyjnych itd. Ale nie jestem przeciwniczką aborcji.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Michał Lewicki (201 punktów) |
>Michale moja wypowiedź nie odnosi się do Ciebie, szanuję to że możesz mieć inne poglądy na temat aborcji niż ja o ile nie będziesz mi ich narzucał.
To bardzo ładnie brzmi, jest tylko jedno ale... Gdyby w dniu dzisiejszym odbyło się w Polsce referendum na temat dopuszczalności aborcji ja głosowałbym na nie, zaś Ty zapewne na tak. Czy w związku z tym (załóżmy że wygra moja opcja), uznałabyś to za narzucanie Ci moich poglądów (wszak wynik referendum pociągałby za sobą odpowiednie rozwiązania prawne).
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | >To bardzo ładnie brzmi, jest tylko jedno ale... >Gdyby w dniu dzisiejszym odbyło się w Polsce referendum na temat dopuszczalności aborcji ja głosowałbym na nie, zaś Ty zapewne na tak. >Czy w związku z tym (załóżmy że wygra moja opcja), uznałabyś to za narzucanie Ci moich poglądów (wszak wynik referendum pociągałby za sobą odpowiednie rozwiązania prawne).
Michale gdyby zostało zorganizowane referendum na temat aborcji i gdyby okazało się że większość społeczeństwa popiera zakaz aborcji to jako obywatel tego kraju musiałabym się do niego podporządkować. Większość obywateli narzuciłaby mi regulację prawną, ale nie zmusiłaby mnie do zmiany poglądów. Dopiero kiedy zakazano by mi posiadać moje poglądy, wypowiadać się na dany temat zgodnie z moimi poglądami, dążyć w sposób zgodny z prawem, do zmiany ustanowionego prawa, wtedy mogłabym mówić o narzucaniu mi obcych poglądów. Mam nadzieję, że nigdy taka sytuacja nie będzie miała miejsca w naszym kraju.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >Dopiero kiedy zakazano by mi posiadać moje poglądy, wypowiadać się na dany temat zgodnie z moimi poglądami, dążyć w sposób zgodny z prawem, do zmiany ustanowionego prawa, wtedy mogłabym mówić o narzucaniu mi obcych poglądów. Mam nadzieję, że nigdy taka sytuacja nie będzie miała miejsca w naszym kraju.
Z mojej strony taki scenariusz Ci nie grozi. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Gdyby w dniu dzisiejszym odbyło się w Polsce referendum na temat dopuszczalności aborcji ja głosowałbym na nie, zaś Ty zapewne na tak.
Ale się nie odbędzie. Nie odbędzie, bo Kościół Katolicki nie wyraża zgody na takie rozwiązanie (referendum). Zna bowiem jego wynik. Niedawno (jakieś 2 miesiące temu) Gazeta Wyborcza publikowała wyniki ogólnopolskiego badania w tej kwestii: 64% społeczeństwa jest za liberalizacją prawa aborcyjnego! Co to oznacza? Jeśli przyjmiemy (za Instytutem Statystyki Kościoła Katolickiego), że w Polsce ateiści i agnostycy stanowią ok. 4% populacji (a więc na granicy błędu statystycznego), to okazuje się, iż grubo ponad 50% katolików głosowałoby przeciwko stanowisku własnego Kościoła! Na taką klęskę propagandową Kościół pozwolić sobie nie może, więc do referendum nie dopuści.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >Na taką klęskę propagandową Kościół pozwolić sobie nie może, więc do referendum nie dopuści.
To nie kościół decyduje, jakie referendum ma się odbyć a jakie nie!!! Gdybym był osobą która uważa że może zmienić niekorzystne dla siebie prawo, to podjąłbym starania o zebranie odpowiedniej ilości podpisów, i wystąpiłbym do Sejmu o powołanie referendum.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | >Gdybym był osobą która uważa że może zmienić niekorzystne dla siebie prawo, to podjąłbym starania o zebranie odpowiedniej ilości podpisów, i wystąpiłbym do Sejmu o powołanie referendum. Trzeba by zebrać 100 000 podpisów, a biorąc pod uwagę wymagania PKW 120 000. Tego nie da się zrobić nie mając struktur.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Gdybym był osobą która uważa że może zmienić niekorzystne dla siebie prawo, to podjąłbym starania o zebranie odpowiedniej ilości podpisów, i wystąpiłbym do Sejmu o powołanie referendum. >Trzeba by zebrać 100 000 podpisów, a biorąc pod uwagę wymagania PKW 120 000. Tego nie da się zrobić nie mając struktur.
No bez przesady! Sam portal ma tysiące zwolenników, a wśród nich są też z pewnością osoby związane z lewicowymi partiami politycznymi, które gdy trzeba potrafią uzbierać podpisy pod listą poparcia np. dla kandydata na prezydenta.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > To nie kościół decyduje, jakie referendum ma się odbyć a jakie nie!!!A założymy się?  > PozdrawiamZ pełną wzajemnością.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | >To nie kościół decyduje, jakie referendum ma się odbyć a jakie nie!!! >Gdybym był osobą która uważa że może zmienić niekorzystne dla siebie prawo, to podjąłbym starania o zebranie odpowiedniej ilości podpisów, i wystąpiłbym do Sejmu o powołanie referendum.
Przecież w 1992r zebrano grubo ponad milion podpisów pod społecznym wnioskiem w sprawie referendum, ale to zostało całkowicie zignorowane przez władze. I usłyszeliśmy "Prawo Boże nie może podlegać referendum(...)"
Myślisz że jak kolejny raz zbierzemy podpisy to coś da?
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> Gdybym był osobą która uważa że może zmienić niekorzystne dla siebie prawo, to podjąłbym starania o zebranie odpowiedniej ilości podpisów, i wystąpiłbym do Sejmu o powołanie referendumI sądzisz, że posłowie przejęliby się wolą społeczeństwa? Tak jak wtedy? Wyniki badań opinii publicznej z listopada 1992 roku wskazywały, że 53 proc. obywateli opowiadało się wówczas za dopuszczeniem aborcji z uwagi na tzw. trudną sytuację kobiety, podczas gdy tylko 32 proc. było temu przeciwnych. Powstające z inicjatywy partii lewicowych oraz organizacji feministycznych i antyklerykalnych komitety społeczne zebrały pod żądaniem przeprowadzenia referendum kilkaset tysięcy podpisów, a w grudniu 1992 roku odbył się w Warszawie zjazd ich przedstawicieli. Środowiska katolickie sprzeciwiały się przeprowadzeniu referendum, argumentując, że niedopuszczalne jest rozstrzyganie fundamentalnych kwestii moralnych drogą głosowania. "Prawo Boże nie może podlegać referendum. (...) Katolicy, którzy opowiadają się za naruszeniem prawa do życia, są w konflikcie z Prawem Bożym i nauczaniem Kościoła" - stwierdzili 27 listopada biskupi zgromadzeni na 259. Konferencji Episkopatu odbywającej się na Jasnej Górze. 7 stycznia 1993 roku Sejm odrzucił złożony jeszcze w listopadzie przez grupę posłów SLD, UP, PSL, UD i KLD projekt uchwały przewidującej przeprowadzenie referendum. Tego samego dnia - po wcześniejszym złagodzeniu niektórych zapisów - Sejm uchwalił Ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.* (*podkreślenia moje)
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | Trochę młody jestem (12 lat wtedy miałem), ale myślę, że w ciągu ostatnich 16 lat sporo się w Polsce zmieniło. 1992 rok to raptem 3 lata po obaleniu komunizmu, w czym trzeba przyznać spora zasługa polskiego kościoła. Myślę że warto powtórzyć inicjatywę zbierania podpisów, chociaż w referendum ja głosowałbym za pozostawieniem bez zmian obecnej ustawy.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 |
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | >dobrze, pewnie z znacznej mierze masz rację, ale widocznie wyborcom wcale tak bardzo nie zależy na powszechnym prawie do aborcji, skoro po raz kolejny takich posłów wybierają. Ordynacja jest tak skonstruowane , że inni są bez szans.A na zmianę przez beneficjentów tej ordynacji tez nie można liczyć. Tusk przed wyborami stękał coś o zmianie finansowania czy o jednoosobowych okręgach wyborczych ale już mu przeszło. Nikt nie podetnie gałęzi na której siedzi. Zmiana może nastąpić dopiero wtedy jak naród dojrzeje do następnej rewolucji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >Zmiana może nastąpić dopiero wtedy jak naród dojrzeje do następnej rewolucji. >
Co masz na myśli pisząc o rewolucji?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | >Co masz na myśli pisząc o rewolucji? Nowa "solidarność", bunt kobiet, nie wiem, to trudno przewidzieć co naród wzburzy. A do tego czasy będziemy wieli kolejne wzajemne wymiany członków w partiach, nowe konfiguracje starych działaczy itd itd
|
|
| | |  | 5 na 5 | stary (143 punktów) |
>W niczym nie miałem zamiaru umniejszać roli kobiet. W pełni się z Tobą zgadzam, że: "Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci.", ale uważam że w tym także. A co do tego, że kobieta nie musi rodzić dzieci, to też się zgadzam, ale uważam że rozwiązaniem jest tutaj antykoncepcja a nie aborcja.
Czy antykoncepcja ma zastosowanie przy gwałcie? Czy ma zastosowanie przy chorobach zwyrodnieniowych płodu i innych, które nigdy nie pozwolą urodzonemu dziecku stać się samodzielnym człowiekiem, nie mówiąc o ogromie cierpienia tego człowieka jak i jego otoczenia? Czy antykoncepcja zapobiegnie powstawaniu płodów zdeformowanych, niezdolnych do życia a poród zagraża życiu matki lub ją zabija? Sądzę, że na tym forum nikt nie propaguje zabijanie płodów dla przyjemności zabijania lub dla okrutnej mody.
|
|
| |  | 1 na 1 | cezar (256 punktów) | Twierdzenie że piękno kobiecej natury polega na tym że w jej organizmie tworzy się nowy organizm jest szowinistycznym stwierdzeniem, bo sprowadza kobietę do roli inkubatora. Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci.
A gdzie powiedziałem, ze tylko.
Piękno natury kobiety leży tam gdzie piękno natury człowieka. Potrafimy znacznie więcej niż tylko rodzić dzieci - myślimy, czujemy, działamy nie gorzej niż mężczyźni.
Oczywiśie, że tak i tu nie ma polemiki. Ale rodzenie dzieci wpisuje się w nature kobiet a nie mężczyzn. I dla bardzo wielu matek ten okres w życiu jest czymć niesamowicie pięknym. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 10 na 10 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Oczywiśie, że tak i tu nie ma polemiki. Ale rodzenie dzieci wpisuje się w nature kobiet a nie mężczyzn. I dla bardzo wielu matek ten okres w życiu jest czymć niesamowicie pięknym.
Taaak. Wiem coś o tym, bo też byłem matką...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > Taaak. Wiem coś o tym, bo też byłem matką...Michał tym razem Ty ode mnie dostajesz duży plus 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | > >Oczywiśie, że tak i tu nie ma polemiki. Ale rodzenie dzieci wpisuje się w nature kobiet a nie mężczyzn. I dla bardzo wielu matek ten okres w życiu jest czymć niesamowicie pięknym.> Taaak. Wiem coś o tym, bo też byłem matką...Ja akurat jestem mężem matki  Uważam że faktycznie ten okres dla wielu matek jest czymś pięknym. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Duda (25557 punktów) | >Uważam że faktycznie ten okres dla wielu matek jest czymś pięknym.
I taki powinien być ale nie wszystkie kobiety maja tyle szczęścia. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Uważam że faktycznie ten okres dla wielu matek jest czymś pięknym. >I taki powinien być ale nie wszystkie kobiety maja tyle szczęścia. >Pozdrawiam > Ale to trzeba walczyć o to, żeby ten okres był dla matek piekny i satysfakcjonujący, a nie walczyć z płodem.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Duda (25557 punktów) | >Ale to trzeba walczyć o to, żeby ten okres był dla matek piekny i satysfakcjonujący, a nie walczyć z płodem. Nikt z płodem nie walczy. Walczy się o prawo kobiety do samostanowienia o sobie. Walczy się o uznanie pierwszeństwa prawa do życia i zdrowia kobiety. Prohibicja nic nie załatwia a rodzi patologie. Zależy nam wszystkim by aborcje były wyjątkiem.Tylko ze względów ideologicznych nie stosuje się najbardziej skutecznego sposobu. I na to nie chcę się godzić.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >Walczy się o uznanie pierwszeństwa prawa do życia i zdrowia kobiety.
Nawet obecna ustawa to gwarantuje
>Prohibicja nic nie załatwia a rodzi patologie.
Mylisz pojęcia. Ja nie mówię o zakazaniu seksu.
>Zależy nam wszystkim by aborcje były wyjątkiem.Tylko ze względów ideologicznych nie stosuje się najbardziej skutecznego sposobu. I na to nie chcę się godzić.
Z Twojej wypowiedzi wynika, że na co nie chcesz się godzić?????
|
|
| | | | | | | | |  | | Duda (25557 punktów) | >>Walczy się o uznanie pierwszeństwa prawa do życia i zdrowia kobiety. >Nawet obecna ustawa to gwarantuje Przypadki takie jak Alicji Tysiąc czy tej zmarłej matki dziesięciorga dzieci udowadniają że prawo kobiet nie jest respektowane nawet w tak drastycznych sytuacjach. >>Prohibicja nic nie załatwia a rodzi patologie. >Mylisz pojęcia. Ja nie mówię o zakazaniu seksu. Nazwałam tak całkowity zakaz aborcji. >>Zależy nam wszystkim by aborcje były wyjątkiem.Tylko ze względów ideologicznych nie stosuje się najbardziej skutecznego sposobu. I na to nie chcę się godzić. >Z Twojej wypowiedzi wynika, że na co nie chcesz się godzić????? Na 120-180 tysięcy aborcji rocznie, z których duża część wykonywana jest w późnym okresie. Na obłudę polityków którzy udają , że wszystko jest w porządku na obłudę tych wszystkich, którzy wmawiają sobie że ta ustawa jest kompromisem.
Nie mogę tez się pogodzić z dziećmi w beczkach , lodówkach, rzucanymi o ścianę , wyrzucanymi przez okno...
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | >Ale to trzeba walczyć o to, żeby ten okres był dla matek piekny i satysfakcjonujący, a nie walczyć z płodem.
Michał ale cały czas Ci tłumaczymy, że większość z nas 99% naszych wysiłków kieruje właśnie na poprawę warunków życia ludzi. W moim przypadku głównie kobiet i dzieci. Nie uważam jednak, że trzeba dbać o kobietę w ciąży, a przed zajściem w ciążę i po urodzeniu dziecka już nie. Bo jeśli nasze starania będą dotyczyć jedynie ciężarnych to nigdy nie wyplatamy się z tej spirali obłudy prawnego zakazu aborcji i jednoczesnego ogromnego podziemia aborcyjnego i turystyki aborcyjnej.
Zauważ że łączy nas jedna rzecz - wszyscy tu dyskutujący chcemy by dokonywano jak najmniej aborcji. Idealnym stanem byłaby liczba zerowa, ale z realnych przyczyn chyba nigdy nie uda nam się do tego doprowadzić. Ty upatrujesz rozwiązania tego w prawie a ja staram Ci się pokazać, że prawo zawodzi i doprowadza do nasilenia się tragedii bo nie tylko przeprowadza się ogromną liczbę aborcji ale i przy tym umierają i cierpią na zdrowiu kobiety.
Rozwiązań trzeba szukać gdzie indziej, w takich działaniach by wyeliminować jak najwięcej przyczyn aborcji. Tak by kobiety nie były zmuszone podejmować takiej ciężkiej decyzji. Nie doprowadzimy do tego stosując bardzo restrykcyjne prawo i skupiając się jedynie na ochronie kobiet w ciąży. Musimy szukać takich rozwiązań które spowodują, że ciąża nie będzie wyrokiem dla kobiety a także że ludzie będą realnie mogli podejmować decyzje czy i kiedy chcą mieć dzieci ( tu jest szereg kwestii od edukacji, przez dostępność antykoncepcji, przez poprawę społecznej i zawodowej sytuacji kobiet, dostępność przedszkoli, realną ściągalność alimentów itd)
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | |  | 4 na 6 | awitu (7627 punktów) | >A gdzie powiedziałem, ze tylko.
a gdzie napisałeś że "nie tylko"? W tym zdaniu, o którym mowa napisałeś, że "piękno kobiecej natury polega na" i wymieniłeś jedną konkretną cechę. Nie ustawiłeś jej w szeregu cech, co sugerowałoby, że jest tylko jedną z wielu, nie stwierdziłeś, że polega między innymi na tej cesze. Nie musiałeś pisać słowa "tylko" by to zdanie miało taki wydźwięk.
> Piękno natury kobiety leży tam gdzie piękno natury człowieka. Potrafimy znacznie więcej niż tylko rodzić dzieci - myślimy, czujemy, działamy nie gorzej niż mężczyźni. >Oczywiśie, że tak i tu nie ma polemiki.
Bardzo się cieszę, że jednak to tylko był skrót myślowy i dziękuję za sprostowanie.
>Ale rodzenie dzieci wpisuje się w nature kobiet a nie mężczyzn. I dla bardzo wielu matek ten okres w życiu jest czymć niesamowicie pięknym.
Zgodzę się dla wielu kobiet jest to doznanie przepiękne, czasami najpiękniejsze w życiu.
Dla wielu innych jest to okres koszmarny, który nie kończy się po porodzie. W wyniku ciąży tracą urodę, co jest najmniejszą konsekwencją, tracą zdrowie, a bywa, że i życie. Bywa, że tracą pracę, partnera, rodzinę, są wyrzucone na margines społeczny. W dyskusji na temat ciąży i aborcji, nie można się ograniczać tylko do przedstawiania jednej strony zjawiska. To nie jest takie proste jak przedstawiają przeciwnicy aborcji w tym Ty. Takie podejście sprowadza się do hasła: "każdy poczęty ma prawo do narodzin, życie jest mniej ważne".
A posługiwanie się w dyskusji sfabrykowanymi argumentami, których prawdziwość została naukowo zakwestionowana jest wyrazem desperacji, brakiem lub nieumiejętnością znalezienia prawdziwych argumentów przemawiających za przedstawianą tezą. Jednostronność w ocenie zjawiska, pomijanie niewygodnych aspektów, posługiwanie się takimi argumentami, niestety dyskredytuje Cię jako poważnego rozmówcę.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | To zaiste wielce znamienne, że o urokach związanych z ciążą, porodem, macierzyństwem najwięcej do powiedzenia (i to w sposób autorytatywny) mają ludzie, których jedynym wkładem w te procesy jest właśnie ów przedmiotowy "wkład" i kilka ruchów posuwisto-zwrotnych. A o resztę niech się ONA martwi, bo do tego została stworzona.
Serdecznie pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) | > wkładem w te procesy jest właśnie ów przedmiotowy "wkład" i kilka ruchów posuwisto-zwrotnych.
Panie Michale, ja na ten przykład wykonuję ruchy frykcyjne. Więcej niż kilka.
"...wiesz co robię, puszczam Cię przodem byś śladów stóp mych nie widział..." Moja Adrenalina "Radio Żywych"
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Więcej niż kilka.Moje gratulacje! 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | Michał Lewicki (201 punktów) | >To zaiste wielce znamienne, że o urokach związanych z ciążą, porodem, macierzyństwem najwięcej do powiedzenia (i to w sposób autorytatywny) mają ludzie, których jedynym wkładem w te procesy jest właśnie ów przedmiotowy "wkład" i kilka ruchów posuwisto-zwrotnych. >A o resztę niech się ONA martwi, bo do tego została stworzona.
Ja sobie wypraszam tego typu uwagę. Mam dwóch synów i się o nich troszczę. To, że nie wszyscy mężczyźni są odpowiedzialni, i swój udział w życiu swego potomka ograniczają do "wkładu", to nie jest moja wina. Czy to, że niektórzy mężczyźni uciekają od odpowiedzialności w czymkolwiek ich usprawiedliwia? Czy daje to prawo kobietom do unikania odpowiedzialności? A kto każe kobietom uprawiać seks z nieodpowiedzialnym partnerem??? (bo gwałt to inna kwestia) A co jeżeli kobieta zajdzie w ciążę, i będzie chciała urodzić dziecko, a mężczyzna powie nie? To dlaczego on ma wtedy ponosić odpowiedzialność?
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Duda (25557 punktów) | >A kto każe kobietom uprawiać seks z nieodpowiedzialnym partnerem??? (bo gwałt to inna kwestia) A skąd kobieta ma wiedzieć , że partner okaże się nieodpowiedzialny? Że opuści ją po dwóch albo 5 latach a może po 25. Jak to poznać? Odpowiedzialność za dzieci ponosi kobieta w 100%. I 90%kobiet daje sobie radę, bo Polka potrafi, nie dośpi , nie doje ale dzieci mają się dobrze. Lecz czy ma to być regułą, że odpowiedzialność za dzieci ponosi tylko kobieta? Tu na tym forum liźnięty został jedynie mały procent problemów jakie mają kobiety. Ten portal nie jest do tego przeznaczony. Nieodpowiedzialny partner odchodzący w siną dal jest często "łaską boską" dla kobiety.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > A skąd kobieta ma wiedzieć , że partner okaże się nieodpowiedzialny? Że opuści ją po dwóch albo 5 latach a może po 25. Jak to poznać?> Odpowiedzialność za dzieci ponosi kobieta w 100% . I 90%kobiet daje sobie radę, bo Polka potrafi, nie dośpi , nie doje ale dzieci mają się dobrze. Lecz czy ma to być regułą, że odpowiedzialność za dzieci ponosi tylko kobieta?> Tu na tym forum liźnięty został jedynie mały procent problemów jakie mają kobiety. Ten portal nie jest do tego przeznaczony. Nieodpowiedzialny partner odchodzący w siną dal jest często " łaską boską" dla kobiety.>Hm...jeśli już o takich "szczególnych" przypadkach mówisz, to może wspomnieć o dzieciach poczętych w wyniku...no, oględnie pisząc: "wzmożonej chęci kobiety do małżeństwa, z ciążą- niekoniecznie przez ""obu"" partnerów zaplanowaną- jako ""argumentem"" za ślubem" ? Sugerujesz, że tylko partner (mężczyzna) może okazać się nieodpowiedzialny. A jak wygląda w świetle powyższego "odpowiedzialność kobiety za dziecko jeszcze PRZED poczęciem?- nawet jeśli partner Jej nie opuści?- lecz może mieć do dziecka stosunek...ambiwalentny? Jak określić problem partnera "nie odchodzącego w siną dal" tylko zgadzającego się na małżeństwo (trwające 2, 5 lub 25 lat) w wyniku źle pojętego poczucia obowiązku?- w ile cudzysłowów ozdobić tę ""łaskę boską"" dla faceta ?- że nie wspomnę o "komforcie" dziecka poczętego w takich okolicznościach... ...choć z tematem wątku ta dyskusja nie ma już wiele wspólnego ...a może tak tylko mnie się zdaje  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | > ...choć z tematem wątku ta dyskusja nie ma już wiele wspólnego> ...a może tak tylko mnie się zdaje Masz rację już odeszła daleko. Ale trudno nie zareagować na zdanie ... że kobieta jest winna bo zadaje się z nieodpowiedzialnym facetem... Cała sprawa o "aborcji" to morze spraw związanych z sytuacją kobiet czasami przez nie zawinioną czasami nie. Bardzo mnie denerwuje zwalanie winy tylko na kobiety. Większość facetów widzi tylko aborcje i są przeciw. Tłumaczenie, że wszyscy są przeciwko aborcji tylko w zależności od wyznawanego światopoglądu widzimy inne drogi do celu zupełnie nie działa. A wobec braku argumentów kończy się to "...a w Ameryce Murzynów biją.." Mnie tez poniosło, bo ile można. pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >...choć z tematem wątku ta dyskusja nie ma już wiele wspólnego> >...a może tak tylko mnie się zdaje > Masz rację już odeszła daleko. Ale trudno nie zareagować na zdanie ... że kobieta jest winna bo zadaje się z nieodpowiedzialnym facetem...> Cała sprawa o "aborcji" to morze spraw związanych z sytuacją kobiet czasami przez nie zawinioną czasami nie. Bardzo mnie denerwuje zwalanie winy tylko na kobiety.> Większość facetów widzi tylko aborcje i są przeciw. Tłumaczenie, że wszyscy są przeciwko aborcji tylko w zależności od wyznawanego światopoglądu widzimy inne drogi do celu zupełnie nie działa. A wobec braku argumentów kończy się to "...a w Ameryce murzynów biją.." Mnie tez poniosło, bo ile można.> pozdrawiam.>Nie zgadzam się z tezą/twierdzeniem (?) wytłuszczoną przeze mnie... choć też serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) | >Nie zgadzam się z tezą/twierdzeniem (?) wytłuszczoną przeze mnie... Są to zagadnienia dotyczące:polityki, dyskryminacji, światopoglądu, medyczne,psychologiczne, społeczne, oświatowe i pewnie wiele innych. Na każdy temat osobno można by napisać bardzo dużo. Tyle że u części mężczyzn to i tak Ewa jest wszystkiemu winna.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >>Nie zgadzam się z tezą/twierdzeniem (?) wytłuszczoną przeze mnie... >Są to zagadnienia dotyczące:polityki, dyskryminacji, światopoglądu, medyczne,psychologiczne, społeczne, oświatowe i pewnie wiele innych. Na każdy temat osobno można by napisać bardzo dużo. Tyle że u części mężczyzn to i tak Ewa jest wszystkiemu winna.
Nie napisałem: "wszyscy mężczyźni"...ani : "część mężczyzn"...napisałem JA się nie zgadzam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Nie zgadzam się z tezą/twierdzeniem (?) wytłuszczoną przeze mnie... >Są to zagadnienia dotyczące:polityki, dyskryminacji, światopoglądu, medyczne,psychologiczne, społeczne, oświatowe i pewnie wiele innych. Na każdy temat osobno można by napisać bardzo dużo. Tyle że u części mężczyzn to i tak Ewa jest wszystkiemu winna.
Bardzo poważna wypowiedź. Gdyby nie ostatnie zdanie...
|
|
| | | | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > Ale trudno nie zareagować na zdanie ... że kobieta jest winna bo zadaje się z nieodpowiedzialnym facetem...
Ja w swojej wypowiedzi nie widzę słowa o winie, co najwyżej konsekwencjach. Nigdy nie sposób nikomu w pełni ufać. Każde okazane zaufanie wiąże sie z ryzykiem.
>Cała sprawa o "aborcji" to morze spraw związanych z sytuacją kobiet czasami przez nie zawinioną czasami nie. Bardzo mnie denerwuje zwalanie winy tylko na kobiety.
Uważasz, że zwalam "winę" wyłącznie na kobiety, gdy piszę o nieodpowiedzialnych mężczyznach?
>Większość facetów widzi tylko aborcje i są przeciw.
Nie wiem czy większość, ale zapewne są tacy. Strasznie uogólniasz.
>Tłumaczenie, że wszyscy są przeciwko aborcji tylko w zależności od wyznawanego światopoglądu widzimy inne drogi do celu zupełnie nie działa.
Ale zauważ, że dla Ciebie bycie przeciwko aborcji oznacza jej zalegalizowanie...
>A wobec braku argumentów kończy się to "...a w Ameryce Murzynów biją.." Mnie tez poniosło, bo ile można.
To znaczy komu się argumenty skończyły? Zauważ też, że nie zawsze najważniejsza jest ilość argumentów, ale ich jakość...
>pozdrawiam.
z wzajemnością
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) |
>Ale zauważ, że dla Ciebie bycie przeciwko aborcji oznacza jej zalegalizowanie... Czy wiesz ile w Polsce wykonuje się legalnych aborcji? 300 słownie trzysta aborcji rocznie. Czy wiesz ile Polek wykonuje aborcję rocznie ponad 120 000 . Sto dwadzieścia tysięcy rocznie. Czy to cię nie przeraża? Bo mnie tak.
>Zauważ też, że nie zawsze najważniejsza jest ilość argumentów, ale ich jakość... Nie o argumenty chodzi ale o skutek! A skutek tej ustawy jest tragiczny. Zmiana ustawy i zmiana polityki socjalnej, oświatowej...zmiana podejścia do tego tematu pozwoliłaby zmniejszyć tę ilość do jednej trzeciej a może więcej.
pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | Racja Na widoku, w cieniu fary, późną porą, przed kolacją ujawniali swoje swary: Pan z poglądem, Pani z racją.
Żeby słuszność mieć niezwykłą- -albo może jeszcze cosik- Pan na Panią trochę krzyknął... Pani też wzmocniła głosik!
Prawda moja to jest cokół! - grzmiał facecik z błyskiem w oku. Pani na to sopran stroi: - moja Twojej się nie boi!
Ale moja ustawowa! - nie dał za wygraną facet. - moja za to święta krowa i mam na nią żeński placet!
Tak sobie gaworzą słodko i rozmawiać będą chwilę. Chyba, że Pan...Ty idiotko! Albo Pani...Ty debilu!
Zapomnieli chyba bowiem, że- w sekrecie wam to powiem- Pani w brzuszku ma macicę, Pan pod brzuszkiem... też ma chcicę. I poróżnił ich ten szczegół Chociaż razem tworzą...ogół.
Miłego wieczoru
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >A kto każe kobietom uprawiać seks z nieodpowiedzialnym partnerem??? (bo gwałt to inna kwestia)> A skąd kobieta ma wiedzieć , że partner okaże się nieodpowiedzialny? Że opuści ją po dwóch albo 5 latach a może po 25. Jak to poznać?> Odpowiedzialność za dzieci ponosi kobieta w 100%. I 90%kobiet daje sobie radę, bo Polka potrafi, nie dośpi , nie doje ale dzieci mają się dobrze. Lecz czy ma to być regułą, że odpowiedzialność za dzieci ponosi tylko kobieta?> Tu na tym forum liźnięty został jedynie mały procent problemów jakie mają kobiety. Ten portal nie jest do tego przeznaczony. Nieodpowiedzialny partner odchodzący w siną dal jest często "łaską boską" dla kobiety.Z lekkim, do wyboru: zażenowaniem; smutkiem; niesmakiem; zdziwieniem; niedowierzaniem (zrozumieniem także  )...dostrzegam wypowiedzi o wyraźnym wydźwięku szowinistycznym, choć przyznam, że w obie- płciowo- strony i jako mężczyźnie żadna mi nie jest bliższa.
|
|
| | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >>A kto każe kobietom uprawiać seks z nieodpowiedzialnym partnerem??? (bo gwałt to inna kwestia) >A skąd kobieta ma wiedzieć , że partner okaże się nieodpowiedzialny? Że opuści ją po dwóch albo 5 latach a może po 25. Jak to poznać?
Używanie argumentu, że partner zostawi kobietę po 5 czy 25 latach to nonsens. Chcesz powiedzieć, ze nie ma kobiet które zostawiają mężczyznę z dzieckiem? Ja znam takie przypadki. A jeśli któreś z rodziców zginie po 10 latach małżeństwa, to czy znaczy to, ze lepiej by było dla dziecka, gdyby się nie urodziło??
>Odpowiedzialność za dzieci ponosi kobieta w 100%.
Własnym oczom nie wierzę! To już nie tylko za zygotę, ale i za dzieci?!? Rozpędzasz się...
>I 90%kobiet daje sobie radę, bo Polka potrafi, nie dośpi , nie doje ale dzieci mają się dobrze. Lecz czy ma to być regułą, że odpowiedzialność za dzieci ponosi tylko kobieta?
"Polka potrafi"... a w domyśle Polak co???
>Tu na tym forum liźnięty został jedynie mały procent problemów jakie mają kobiety.
Zapewne masz rację, ale mężczyźni też mają swoje problemy.
>Ten portal nie jest do tego przeznaczony.
Do czego nie jest przeznaczony? Do rzeczowej dyskusji na temat tego jakie problemy mają kobiety we współczesnym świecie? Do dyskusji o jakiej jeszcze tematyce ten portal nie jest przeznaczony?
>Nieodpowiedzialny partner odchodzący w siną dal jest często "łaską boską" dla kobiety.
Nieodpowiedzialna partnerka odchodząca w siną dal jest często "łaską boską" dla mężczyzny.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | > >>A kto każe kobietom uprawiać seks z nieodpowiedzialnym partnerem??? (bo gwałt to inna kwestia)> >A skąd kobieta ma wiedzieć , że partner okaże się nieodpowiedzialny? Że opuści ją po dwóch albo 5 latach a może po 25. Jak to poznać?> Używanie argumentu, że partner zostawi kobietę po 5 czy 25 latach to nonsens.> Chcesz powiedzieć, ze nie ma kobiet które zostawiają mężczyznę z dzieckiem? Ja znam takie przypadki.Pierwsze zdanie jest z twojej wypowiedzi. Nie da się przewidzieć zachowań pojedynczego człowieka. Kto i kiedy odejdzie. Ale biorąc statystyki kobiety pozostają albo odchodzą z dziećmi. > Własnym oczom nie wierzę! To już nie tylko za zygotę, ale i za dzieci?!?> Rozpędzasz się...Może masz rację, za dużo tych nieszczęść widzę, i ... > ale mężczyźni też mają swoje problemy.Mają ale inne Do dyskusji o jakiej jeszcze tematyce ten portal nie jest przeznaczony? Ależ możemy dyskutować , tylko przejęzyczyłam się chodziło mi o ten watek "Odnośnie przynależności do PSR" Moderatorzy nas rozjadą za odchodzenie od tematu.  Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >A co jeżeli kobieta zajdzie w ciążę, i będzie chciała urodzić dziecko, a mężczyzna powie nie?
Wtedy ona oczywiście usunie powiedzmy dwumiesięczną ciążę, bo będzie się bała, że ją facet zostawi. Wszystko odbędzie się po cichu i zgodnie z prawem, ale o tym "podziemiu" to my się już nie dowiemy.
dajmonion
|
|
| | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Takie podejście sprowadza się do hasła: "każdy poczęty ma prawo do narodzin, życie jest mniej ważne".
Ja uważam, że "poczęty" powinien się narodzić. Co to według Ciebie znaczy, że życie jest mniej ważne? Zgadzam się z tym, że matki nie są otoczone wystarczająca opieką, ale to właśnie ten fakt trzeba zmienić, a nie walczyć o prawo do aborcji "na życzenie".
>A posługiwanie się w dyskusji sfabrykowanymi argumentami, których prawdziwość została naukowo zakwestionowana jest wyrazem desperacji, brakiem lub nieumiejętnością znalezienia prawdziwych argumentów przemawiających za przedstawianą tezą. Jednostronność w ocenie zjawiska, pomijanie niewygodnych aspektów, posługiwanie się takimi argumentami, niestety dyskredytuje Cię jako poważnego rozmówcę.
Nie jest to co prawda odpowiedź na mój post, ale czy mogłabyś napisać o jakich sfabrykowanych, naukowo zakwestionowanych argumentach piszesz???
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 12 na 12 | awitu (7627 punktów) | >Ja uważam, że "poczęty" powinien się narodzić. Co to według Ciebie znaczy, że życie jest mniej ważne? >Zgadzam się z tym, że matki nie są otoczone wystarczająca opieką, ale to właśnie ten fakt trzeba zmienić, a nie walczyć o prawo do aborcji "na życzenie".
Michał pisałam już o tym, ale na Twoje życzenie powtórzę.
Dziecku potrzebna jest akceptacja rodziców inaczej życie ludzkie jest naznaczone ogromną traumą ostracyzmu emocjonalnego. Bardzo wiele już wiemy na temat psychiki dzieci będących dziećmi niechcianymi, o ich dysfunkcjach w społeczeństwie. Takie odrzucenie jest wynikiem urodzenia dziecka, którego kobieta nie chciała. Nie umiem sobie wyobrazić, co musi czuć kobieta, którą zgwałcono a każe się jej donosić ciążę i urodzić dziecko kogoś, kto ją tak skrzywdził. I to nie ogranicza się jedynie do gwałtów, ale i kobiet, które straciły swoje zdrowie, przyszłość w wyniku urodzenia dziecka. Jaką opieką chcesz otoczyć kobietę, która w wyniku urodzenia niechcianego dziecka straciła pracę i możliwość kariery zawodowej? partnera? Która w swoim środowisku a czasem nawet rodzinie, została naznaczona metką "samotnej matki" a do tego "osoby o lekkich obyczajach", tylko, dlatego że środki antykoncepcyjne zawiodły a mężczyzna ulotnił się zaraz po usłyszeniu, że kobieta jest w ciąży? Oczywiście są domy samotnych matek - jednak nikomu nie życzę życia w ten sposób. To nie pomoc a swoista kara dla kobiety za to, że jej organizm jest przystosowany do rodzenia dzieci. Jaką opieką chcesz otoczyć kobietę, która już posiada kilkoro dzieci, a mąż zmusza ją do współżycia nie używając prezerwatyw? Środki antykoncepcyjne są dla takich kobiet praktycznie niedostępne, bo nie stać ich na nie.
Przeciwnicy aborcji mówią jedynie o obronie "dziecka nienarodzonego", gdy dziecko się rodzi zapada cisza... skazując najczęściej to dziecko na egzystencję a nie życie. Jakoś nie krzyczą w obronie dzieci rodzących się i dorastających w rodzinach alkoholików, nie krzyczą, że 1/3 dzieci w tym kraju żyje w stanie stałego niedożywienia. Dlaczego nie mówią, że większość dzieci nie jest leczona w sposób jaki powinna bo zarówno rodziców jak i nasze państwo nie stać na to. Nie mówiąc już o hamowaniu rozwoju medycyny w wyniku "wartości chrześcijańskich". Przydałoby się też wspomnieć, że ogromna grupa dzieci nie ma dostępu do edukacji na poziomie wyższym niż gimnazjum. Przeciwnicy głośno krzyczą o aborcji, ale nie podejmują działań na rzecz dzieci już narodzonych. W naszym kraju wywrócono wartości do góry nogami, krzyczymy o aborcji, która stanowi marginalny problem a siedzimy cicho o losie dzieci, które już się urodziły. Moim zdaniem tutaj powinien być położony punkt nacisku. Zwolennicy powinni, choć znikomy ułamek tej energii jaką kierują na obronę zarodków, skierować na obronę dzieci już narodzonych. Uważam, że każdy człowiek ma prawo żyć w szczęściu i skazywanie go na nieszczęście już od chwili narodzin jest zbrodnią.
Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz. Michał, ja nie uważam, że aborcja jest alternatywą dla antykoncepcji, uważam, że stanowi ona najgorsze z rozwiązań i jest naprawdę ostatecznością, gdy już inne rozwiązania zawiodą. W wielu wypadkach niechciana ciąża stanowi tragedię tak wielką, że całe życie kobiety się wali. Dziewczyny w takich wypadkach są zdolne narazić swoje zdrowie i życie poddając się nielegalnej aborcji w podejrzanych miejscach, są zdolne kupić na ulicy podejrzane środki poronne, próbować wywołać poronienie przez rzucanie się ze schodów, stosowanie metalowych wieszaków do ubrań i rożnych substancji chemicznych. A czasem nawet targnąć się na swoje życie. To jest właśnie skutek zakazu aborcji. Pamiętaj też, że ciąża nie zawsze jest wynikiem braku edukacji seksualnej lub nie używania środków antykoncepcyjnych, wiele przypadków jest wynikiem tego, że środki antykoncepcyjne zawiodły.
W chwili obecnej, gdy nie zapewniamy ani kobietom ani dzieciom należytej ochrony i opieki, osoby sprzeciwiające się dopuszczalności aborcji krzywdzą i dzieci i kobiety. Wierz mi, że dużo więcej rozmów i działań, poświęcam pomocy dzieciom niż walce o dopuszczalność aborcji. Rozmowy o aborcji w moim przypadku to najczęściej odpowiedź na wystąpienia zwolenników zakazu aborcji.
>Nie jest to co prawda odpowiedź na mój post, ale czy mogłabyś napisać o jakich sfabrykowanych, naukowo zakwestionowanych argumentach piszesz???
Mówię o filmie, jaki polecał w tym wątku cezar. Zarówno, jeśli jesteśmy zwolennikami jak i przeciwnikami dopuszczalności aborcji powinniśmy nasze sądy opierać na prawdzie, a nie manipulacji. Prawda jest taka, że ani Ty ani ja nie możemy udowodnić, w którym momencie zarodek staje się człowiekiem. Poglądy na tę sprawę nas różnią to grunt, na jakim możemy się spierać. Ale nauka dowiodła, że 12 tygodniowy płód nie ma ukształtowanego mózgu i układu nerwowego na tyle by myśleć i odczuwać ból.
Natomiast ten film rozpowszechnia kłamstwa i poglądy niezgodne ze stanem obecnej wiedzy naukowej. Ma działać na zasadzie szoku, ma na celu wmówić ludziom, że 12 tygodniowy płód czuje, krzyczy, broni się, więc i myśli, a tak nie jest. Rozpowszechniane w tym filmie kłamstwa już zostały podważone przez naukowców. W chwili obecnej poznaliśmy już bardzo dobrze cały przebieg ciąży, procesy kształtowania się tkanek i narządów zostały opisane i zbadane, stanowią powszechnie dostępną wiedzę i naukowcy są, co do nich zgodni.
Po co wmawiać i okłamywać ludzi, że w czasie aborcji płód czuje ból i myśli, skoro tak nie jest? Jednocześnie twierdzić, że chwilą, w której możemy mówić o dziecku, jest chwila poczęcia i bez znaczenia jest fakt czy zarodek jest zdolny do odczuwania bólu czy nie, ważne że został poczęty i istnieje. To swoiste rozdwojenie. Z jednej strony twierdzić, że o człowieczeństwie nie decyduje posiadanie rozwiniętego układu nerwowego z drugiej rozpowszechniać kłamstwa, że 12 tygodniowy płód takowy posiada i robić z tego argument w dyskusji.
"Colorless green ideas sleep fu
|
|
| | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | Stanowczo protestuję że regulamin nie pozwala mi dać Ci za tą wypowiedź dziesięciu punktów!!! pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Ten znakomity pod względem merytorycznym post (10 000 plusów  ) pozwolę sobie uzupełnić kilkoma uwagami. Gwałt nie jest jedyną przyczyną niechcianej ciąży, aczkolwiek najbardziej drastyczną i traumatyczną. Zawodzą środki antykoncepcyjne (pisałaś o tym) ze szczególnym uwzględnieniem "kalendarzyka małżeńskiego"; tak ukochanego przez Kościół Katolicki. A co powiedzieć o paniach rodzących 12-cioro, 13-cioro i więcej dzieci? Jak reagować na reportaże interwencyjne w sprawie pomocy dla takich rodzin? Co sądzić o paniach przechowujących urodzone już dzieci w zamrażalniku własnej lodówki (Duży Format z 1.09.) lub w beczkach do kiszenia kapusty? A co o panach sądzących, iż prezerwatywa jest środkiem doustnym? Lub, że "a co mnie obchodzą konsekwencje, ważne abym ja miał przyjemność; to jej sprawa jak się zabezpieczyć"? Moim zdaniem: najważniejsza jest rzetelna edukacja seksualna od najmłodszych lat; następnie - powszechna dostępność środków antykoncepcyjnych (najlepiej darmowych); fachowa opieka lekarska (ze szczególnym uwzględnieniem poradnictwa); regulacje prawne promujące rodzicielstwo (a nie macierzyństwo!), takie, aby nikomu nie opłacało się rodzić dzieci i wyrzucać je na śmietnik tylko po to, żeby za "becikowe" kupić kilka litrów alkoholu; a na samym końcu dopuścić prawnie aborcję "na życzenie" (zliberalizować ustawę aborcyjną). Faktem jest bowiem, że prawie nikt (wyjątkiem jest skrajny margines społeczny) nie traktuje aborcji jako dobra (choćby tylko relatywnego). Ale faktem jest też istnienie całego szeregu uwarunkowań, których przewidzieć nie sposób. I dlatego ludziom w pełni świadomym swoich decyzji, a dotkniętym takimi uwarunkowaniami nie wolno zamykać drogi do rozwiązań ostatecznych. > Natomiast ten film rozpowszechnia kłamstwa i poglądy niezgodne ze stanem obecnej wiedzy naukowej.O "Niemym krzyku" powiem tylko tyle, że jest to klasyczna manipulacja odwołująca się do najniższych instynktów ludzkich. I, jako socjolog, wiem co mówię. Proszę zwrócić jedynie uwagę na fakt, iż obraz pochodzi z urządzenia zwanego USG (ultrasonograf). Do prawidłowej interpretacji takiego obrazu potrzebna jest bardzo specjalistyczna wiedza (nie każdy lekarz potrafi prawidłowo ocenić co widzi na ekranie monitora USG). Widz tego filmu również nie ma zielonego pojęcia co widzi w danej chwili. ale tu z pomocą przychodzi mu "fachowy komentarz" - lektor interpretuje pokazywane obrazki. A skoro lektor powiedział, to znaczy, że tak jest. Bo to przecież film "naukowy", poparty autorytetem poważnej instytucji jaką jest bez wątpienia Kościół Katolicki. Na tak prymitywne chwyty socjotechniczne nie decydowali się nawet komuniści w czasach największej swojej świetności. Serdecznie pozdrawiam. PS. Ten post jest właściwie skierowany do Michala, jako uzupełnienie Twojej odpowiedzi; bo przecież Ciebie do takiego stanowika w tej sprawie przekonywać raczej nie muszę. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz. Czy równie ciężką, okupioną ogromem przemyśleń i analiz decyzją jest dla kobiety dopuszczenie do zakatowania dziecka? .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) | >Czy równie ciężką, okupioną ogromem przemyśleń i analiz decyzją jest dla kobiety dopuszczenie do zakatowania dziecka? To jest zagranie poniżej pasa, winić kobietę za przestępstwo popełniane przez kogoś innego. A przecież można się domyślać, że sadysta znęcający się nad dzieckiem wcześniej znęcał się nad kobietą. O winie orzeka sad i możesz wierzyć lub nie ale w takich sytuacjach sądy są surowe dla kobiet, gdyż kobietę przede wszystkim obarcza się całą odpowiedzialnością za dziecko. W tym wątku podniesiony został problem wirusów w odniesieniu do niektórych poglądów i postaw.Dał mi wiele do myślenia. Rzeczywiście z pewnymi osobami dyskutować się nie da choć Ciebie dotychczas do tych osób nie zaliczałam. Całe tomy zarówno literatury naukowej jak i beletrystyki poświęcono zmianom w psychice maltretowanej kobiety i to nie tyko maltretowanej fizycznie ale i psychicznie. Dużo jest opisów tego co te kobiety przeżywają i tego jak trudno od takiego związku się uwolnić. W większości wypadków sadysta maltretuje przede wszystkim kobietę a w drugiej kolejności dziecko. W Polsce kobiety są dyskryminowane przede wszystkim przez jest to spowodowane polskim katolicyzmem. Od dzieciństwa łamie się odwagę kobiet i przymusza do bierności. I takie mamy właśnie w Polsce kobiety, nie mające odwagi głośno powiedzieć co myślą, pozwalające spychać się na dalszy plan (dwa kroki za mężczyzną). Tu w tym wątku wiele było wypowiedzi dyskryminujących kobiety, odmawiających im podstawowych praw do życia, zdrowia , szczęścia... Gretkowska kiedyś w jakiś wywiadzie powiedziała , że Polki mają "zalepione usta". Może warto by podyskutować o dyskryminacji ale nie w tym wątku bo ten dotyczy czegoś innego.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Czy równie ciężką, okupioną ogromem przemyśleń i analiz decyzją jest dla kobiety dopuszczenie do zakatowania dziecka? > To jest zagranie poniżej pasa, winić kobietę za przestępstwo popełniane przez kogoś innego. Zgadzam się, mój błąd w sztuce, że dla złagodzenia drastyczności powstrzymałem się przed powołaniem się na zbrodnie popełniane na dzieciach przez same matki. A przypomnieniem, że matki katują swoje dzieci chcę wskazać, że użyte przez Awitu oświadczenie "Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz." jest nadużyciem. Wiem, że "żadna kobieta" to tzw. skrót myślowy, ale właśnie dowodzę, ten zabieg jest nieuprawniony: jeśli niektóre kobiety okrutnie zabijają swoje dzieci, jest tym bardziej prawdopodobne, że mogą też mniej lub bardziej "tak sobie" usuwać ciążę. Za swoje półprawdy Awitu zebrała już sporo punktów, pora, by ktoś się jej manipulacjom przeciwstawił.
Czy na obronę dopuszczalności aborcji brak racji nienaciąganych?
(Do Awitu skierowałem poprawione pytanie.)
>Od dzieciństwa łamie się odwagę kobiet i przymusza do bierności. I takie mamy właśnie w Polsce kobiety, nie mające odwagi głośno powiedzieć co myślą, pozwalające spychać się na dalszy plan (dwa kroki za mężczyzną). To jakiś koszmarny fenomen, że to skrzywienie mentalne dotyczy męskich krewnych tych dziewczynek, później kobiet. Zupełnie jakby ojcowie, dziadkowie czy bracia mieli interes w skrzywdzeniu swych córek, wnuczek czy sióstr - przez obcych mężczyzn! Czyżby tak niską mieli świadomość, czy skrajnie złą wolę?
>Może warto by podyskutować o dyskryminacji ale nie w tym wątku Lecz bez manipulacji w którąkolwiek stronę. .
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Cała ta dyskusja już od pewnego czasu pozbawiona jest sensu i należałoby ją przerwać. Przede wszystkim nie posiada ona tematu. Po drugie: brak jest definicji podstawowych pojęć, przez co każdy rozumie to co chce tak jak chce. Po trzecie wreszcie niektórzy jej uczestnicy, korzystając z dwóch poprzednich uchybień, dopuszczają się ewidentnych manipulacji w imię jakiejś tam ideologii. Np.: > Wiem, że "żadna kobieta" to tzw. skrót myślowy, ale właśnie dowodzę, ten zabieg jest nieuprawniony: jeśli niektóre kobiety okrutnie zabijają swoje dzieci, jest tym bardziej prawdopodobne, że mogą też mniej lub bardziej "tak sobie" usuwać ciążę.Otóż najpierw trzeba coś wiedzieć, aby następnie wyciągać wnioski i ew. uogólniać. Czy wiesz np., że kobiety cechuje dużo większe okrucieństwo niż mężczyzn? Kilka lat temu w USA przeprowadzono badania psychologiczne na członkach i członkiniach gangów młodzieżowych i uzyskano wyniki umożliwiające postawienie takiej tezy. Ale zbadano też przyczyny takiego stanu rzeczy i wówczas okazało się, że jest to skutek męskiej dominacji w życiu "normalnym". Codzienne tłamszenie kobiecych aspiracji spowodowało konieczność odreagowania, ale też i... zaimponowania mężczyźnie swoją "lepszością" (to świadczy o tym jak głęboko zinternalizowane w kobiecej psychice są: poczucie gorszości, konieczność podporządkowania się, chęć przypodobania się). One nawet nie kwestionowały nadrzędności mężczyzn, nie buntowały się przeciw temu. One jedynie chciały dorównać. Czyja to zasługa? Kobiet czy męskiego szowinizmu tkwiącego uparcie przy utrzymaniu społecznej struktury opartej na patriarchacie? Inny przykład manipulacji w tym wątku. Mówimy: kobieta to też człowiek. Ale za chwilę używamy argumentów typu: jak chce się puszczać, to niech ponosi konsekwencje swoich decyzji. Lub: Cytat:matki [też -dopisek mój, MAM] katują swoje dzieci . Dodam jeszcze: jaka jest percepcja społeczna pijanego mężczyzny (nawet agresywnego), a jaka pijanej kobiety (całkiem spokojnej) w miejscu publicznym? Czy oceny, w gruncie rzeczy, tej samej sytuacji są jednakowe? Może więc zdefiniujmy najpierw pojęcie człowieczeństwa? Czy ludzie katujący kogokolwiek zasługują na to miano? Bez względu na płeć i bez względu na wiek katowanej ofiary? Wyłączmy margines społeczny i patologię ze zbioru desygnatów pojęcia "człowiek" i zacznijmy tę dyskusję od nowa! Bo inaczej podobnym nadużyciom nie będzie końca. > Za swoje półprawdy Awitu zebrała już sporo punktów, pora, by ktoś się jej manipulacjom przeciwstawił.Czytam ten wątek bardzo uważnie z różnych powodów. Kilkakrotnie sam zabrałem głos w dyskusji (ten post jest ostatnim, gdyż - jak powiedziałem na wstępie - dalsze nie mają już sensu). Awitu, Duda, Gosia, elfir, Szulc, słota (przepraszam jeśli kogoś pominąłem) nie głoszą żadnych "półprawd"; one prezentują fakty społeczne, z którymi mamy do czynienia codziennie. I chwała im za to. Jeśli chcesz dyskutować z faktami - Twoja sprawa. Oczywistym jest, że te fakty muszą podlegać ocenom i uzasadnieniom moralnym. Dlatego też oceniają i uzasadniają. Na przeciwnym biegunie (głownie ideologicznym, ale wspartym też kulturowymi stereotypami) są: cezar, Adamiak, Michał C, Rutkiewicz, dark magnus (też przepraszam pominiętych). Z tymi dyskutantami polemizować właściwie nie sposób, gdyż opierają się dogmatach i obiegowych przekonaniach funkcjonujących w społeczeństwie. Gorzej - niektórzy z nich "odklepują" wyuczony w dzieciństwie "paciorek" uzupełniając go znanymi z telewizji hasłami reklamowymi proszków do prania. Czy z czymś takim można dyskutować? Zostały jeszcze dwie osoby. Zacznę od Michała Lewickiego. To jedyny dyskutant (nie mówię tu o sobie) rozumiejący argumentację strony przeciwnej, który się nie zgadza na radykalne rozwiązania i stojące za nimi argumenty, ale doskonale je rozumie i szanuje. Nie zgadzam się z Michałem w kwestii zasadniczej, aczkolwiek podzielam jego poglądy na temat konieczności edukacji i innych działań prewencyjnych zapobiegających aborcji. Ale szanuję jego poglądy w całej rozciągłości, bo są autentycznie JEGO. Drugą z tych pozostałych osób jesteś Ty. I właściwie na tym mogę zakończyć... Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Cała ta dyskusja już od pewnego czasu pozbawiona jest sensu i należałoby ją przerwać.>Na widoku, w cieniu fary, późną porą, przed kolacją ujawniali swoje swary: Pan z poglądem, Pani z racją. Żeby słuszność mieć niezwykłą- -albo może jeszcze cosik- Pan na Panią trochę krzyknął... Pani też wzmocniła głosik! Prawda moja to jest cokół!- - grzmiał facecik z błyskiem w oku. Pani na to sopran stroi: - moja Twojej się nie boi! Ale moja ustawowa! - nie dał za wygraną facet. Moja za to święta krowa i mam na nią żeński placet! Tak sobie gaworzą słodko I rozmawiać będą chwilę Chyba, że Pan...Ty idiotko! Albo Pani...Ty debilu! Zapomnieli chyba bowiem, że- w sekrecie wam to powiem- Pani w brzuszku ma macicę Pan pod brzuszkiem... też ma chcicę. I poróżnił ich ten szczegół Chociaż razem tworzą...ogół! Już na koniec dodam teraz, że ma rację Mentrak Michał oraz Damy... do nich nieraz zamiast szczekać bym powzdychał... ... eh! Dobranoc
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Cała ta dyskusja już od pewnego czasu pozbawiona jest sensu i należałoby ją przerwać.Chcę zobaczyć czy się przed panem Rutkiewiczem obroni postulowana przeze mnie dopuszczalność aborcji. > Czy wiesz np., że kobiety cechuje dużo większe okrucieństwo niż mężczyzn?To by wiele wyjaśniało  A serio, to podejrzewam, że są po prostu równie okrutne. Czyli normalne. > Czytam ten wątek bardzo uważnie z różnych powodów.Ja niestety po łebkach (ale powody też mam). > Kilkakrotnie sam zabrałem głos w dyskusjiNic mi do tego, ale policzyłem i ten post jest dwudziesty czwarty.  > Jeśli chcesz dyskutować z faktami...Każdy mój rozmówca jest niezaprzeczalnym faktem. > Czy z czymś takim można dyskutować?Wyłącznie z czymś takim. Bo mądrość i racja od zawsze są po mojej stronie. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Cała ta dyskusja już od pewnego czasu pozbawiona jest sensu i należałoby ją przerwać. >Chcę zobaczyć czy się przed panem Rutkiewiczem obroni postulowana przeze mnie dopuszczalność aborcji. >>Czy z czymś takim można dyskutować? >Wyłącznie z czymś takim. Bo mądrość i racja od zawsze są po mojej stronie . >. Niestety, wychodząc z takiego założenia faktycznie nie ma sensu ciągnąć dyskusji.
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz. Czy równie ciężką, okupioną ogromem przemyśleń i analiz decyzją jest dla kobiety zakatowanie swojego dziecka? .
|
|
| | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | >>Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz. >Czy równie ciężką, okupioną ogromem przemyśleń i analiz decyzją jest dla kobiety zakatowanie swojego dziecka?
Osnowa jeśli zarzucasz mi manipulacje to proszę o kontrargumenty a nie zabawę w prowokację.
Rozumiem, że czepiasz się słowa żadna. Być może są na świecie kobiety które aborcje traktują jak antykoncepcję, być może są takie które poddają się jej bez chwili namysłu i analiz. Nie wiem nie spotkałam takiej.W każdym przypadku jaki znam była to dla kobiety ciężka decyzja, niezależnie czy postanowiła poddać się aborcji czy urodzić dziecko.
A Twoje pytanie, skąd ja mam to wiedzieć, czy uważasz, że wśród znanych mi kobiet są takie co mordują swoje dzieci? Niestety o takich przypadkach słyszałam tylko w mediach, więc nie mogę mieć wiedzy na temat procesu decyzyjnego tych osób. Nie lubuję się też w czytaniu analiz osobowości morderców. Mogę Cię jedynie odesłać do poszukiwań w literaturze i zastanowienia się dlaczego do takich przypadków dochodzi.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>Żadna kobieta nie usuwa ciąży tak sobie. To zawsze jest ciężka decyzja, okupiona ogromem przemyśleń i analiz.> >Czy równie ciężką, okupioną ogromem przemyśleń i analiz decyzją jest dla kobiety zakatowanie swojego dziecka?> Osnowa jeśli zarzucasz mi manipulacje to proszę o kontrargumenty a nie zabawę w prowokację.Owszem, zarzucam i daję Ci kontrargumenty. Także tu.> Rozumiem, że czepiasz się słowa żadna.Właśnie. > czy uważasz, że wśród znanych mi kobiet są takie co mordują swoje dzieci? Niestety o takich przypadkach słyszałam tylko w mediach, więc nie mogę mieć wiedzy na temat procesu decyzyjnego tych osób.Mimo że wiesz o takich postawach, twierdzisz, że żadna kobieta nie podejmuje decyzji o aborcji "tak sobie". Otóż istnienie morderczyń swych dzieci wskazuje, że z pewnością na polu aborcyjnych decyzji jest dużo gorzej niż z taką pewnością podajesz. Niezależnie od tego czy morderczynie znasz osobiście. Ja zwalczam naciągane i inne złe - np. nielogiczne - argumenty, ponieważ wadliwą argumentacją oddaje się słusznej idei niedźwiedzią przysługę. .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zulka (2198 punktów) | Do tej pory też myślałam skrótowo "żadna" biorąc pod uwagę kobiety, które znam. Ale faktycznie, Osnowa, masz rację - pewnie istnieją kobiety, które mogą nie mieć z tym "problemu". W końcu bywają też kobiety nieodpowiedzialne tak jak bywają nieodpowiedzialni mężczyźni. Dzięki za zwrócenie mojej uwagi na uprzedzenia w szufladkach mojego mózgu  Plus za to. Co nie zmienia faktu, że gdyby kobieta mogła oficjalnie i bez presji decydować to nawet w takich przypadkach decyzja mogłaby być bardziej przemyślana. Zakładając oczywiście, że miałaby (kobieta) dostęp do konsultacji ze specjalistami... pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Ten świat był jest i będzie niedoskonały i ta niedoskonałość nie może być argumentem do wprowadzania relatywizmu polegającego na uzależnianiu decyzji o aborcji od nieznanej liczby nieokreślonych racji (dla kogoś życiową tragedią może być nawet niedokończenie doktoratu). Może być co najwyżej skończona liczba kazusów a nigdy furtka, która umożliwia spędzenie płodu bez względu na powody, a taką furtką jest właśnie postulat dopuszczalności aborcji do 3 miesiąca.
dajmonion
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | > Ten świat był jest i będzie niedoskonały i ta niedoskonałość nie może być argumentem do wprowadzania relatywizmu polegającego na uzależnianiu decyzji o aborcji od nieznanej liczby nieokreślonych racji (dla kogoś życiową tragedią może być nawet niedokończenie doktoratu). Może być co najwyżej skończona liczba kazusów a nigdy furtka, która umożliwia spędzenie płodu bez względu na powody, a taką furtką jest właśnie postulat dopuszczalności aborcji do 3 miesiąca. > dajmonion
dajmonionie jeśli ma to być przedstawienie Twego stanowiska w tej dyskusji, to je akceptuję i szanuje. Nie stanowi to niestety żadnego nowego argumentu w tej dyskusji, to jest ten sam argument jaki przedstawiają tu wszyscy przeciwnicy złagodzenia ustawy aborcyjnej. Nie wnosi to nic nowego do naszej dyskusji. Konsensusu nie będzie między nami, ponieważ wychodzimy z innych przesłanek.
I jeszcze raz powtórzę coś co uważam za ważne. Starajmy się zmniejszyć ilość aborcji, by było ich jak najmniej. Ale realnymi środkami , eliminując przyczyny ich dokonywania, a nie uchwalając papierowe prawa, które nie zmniejszają ilości dokonywanych zabiegów. Papier jest cierpliwy, można wszystko napisać i uchwalić. Ważne jest nie to co uchwalamy, ale co realnie robimy by zapobiegać tym zabiegom. Zastanówmy się wszyscy jak realnie możemy sprawić by kobiety nie podejmowały takich decyzji, by zachęcić mężczyzn by nie porzucali kobiet w ciąży, a w niektórych wypadkach wręcz nie namawiali do poddawania się aborcji. By dzieciom urodzonym żyło się szczęśliwie, by nie były porzucane, mordowane, głodzone itd.
Możemy głośno głosić, płód to człowiek, i trzeba zakazać aborcji. Tylko czy to sprawi że te aborcje nie będą dokonywane? Czy zapobiegnie temu nawet najsurowsza sankcja? Pozostawiam to pytanie Tobie. Ja odpowiedź znam.
Wybacz ale wszystko co miałam do powiedzenia w tym temacie już powiedziałam, odsyłam do przeczytania reszty dyskusji, bo nie widzę sensu polemizowania kolejny raz z tym samym argumentem, bo kolejne powtórzenie naszych stanowisk nie przyniesie konsensusu.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | >Nie stanowi to niestety żadnego nowego argumentu w tej dyskusji, to jest ten sam argument jaki przedstawiają tu wszyscy przeciwnicy złagodzenia ustawy aborcyjnej.
Nieprawda. Przeciwnik złagodzenia ustawy aborcyjnej może nie dopuszczać wyjątków (ortodoksyjni katolicy) albo może dopuszczać skończoną liczbę wyjątków. Pani z kolei poprzez sugestywne opisy trudnej sytuacji matek chce uzależnić decyzję o aborcji od nieznanej liczby nieokreślonych czynników. Takie stanowisko jest nie do przyjęcia, bo oznacza wejście na równię pochyłą i prowadzić do ludobójstwa na życzenie. Ja byłbym nawet gotów dyskutować o wyjątkach i nawet je uznać, ale nie wtedy gdy poprzez te wyjątki wprowadza sie relatywizm.
>I jeszcze raz powtórzę coś co uważam za ważne. Starajmy się zmniejszyć ilość aborcji, by było ich jak najmniej.
Ten argument jest powtarzany w kółko. Problem polega na tym, że poprzez wprowadzenie dopuszczalności aborcji do 3 miesiąca życia uzależnia się zabieg od czyjegoś widzimisię. Przecież lekarz nie będzie oceniał powodów, tylko wykona zabieg, bo klientka ma takie prawo. Skąd Pani wie, że taka ustawa zmniejszy liczbę aborcji? Czy dlatego, że ludzie są z natury dobrzy i będą dokonywali (już oficjalnych) zabiegów tylko w poważnych przypadkach? Czy istnieje coś takiego jak obiektywny poważny przypadek? Dla kogoś poważnym przypadkiem może być to, że ciąża uniemożliwi wyjazd na Maltę.
>Możemy głośno głosić, płód to człowiek, i trzeba zakazać aborcji. Tylko czy to sprawi że te aborcje nie będą dokonywane? Czy zapobiegnie temu nawet najsurowsza sankcja? Pozostawiam to pytanie Tobie. Ja odpowiedź znam.
Znieśmy kary za zabójstwa i kradzieże, bo przecież były są i prawdopodobnie będą.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | > Nieprawda. Przeciwnik złagodzenia ustawy aborcyjnej może nie dopuszczać wyjątków (ortodoksyjni katolicy) albo może dopuszczać skończoną liczbę wyjątków. Pani z kolei poprzez sugestywne opisy trudnej sytuacji matek chce uzależnić decyzję o aborcji od nieznanej liczby nieokreślonych czynników. Takie stanowisko jest nie do przyjęcia, bo oznacza wejście na równię pochyłą i prowadzić do ludobójstwa na życzenie. Ja byłbym nawet gotów dyskutować o wyjątkach i nawet je uznać, ale nie wtedy gdy poprzez te wyjątki wprowadza sie relatywizm.
Bo takich czynników jest nieokreślona liczba. Nic na to nie poradzę, nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdej tragedii na świecie. Takie rozumowanie jak Twoje też jest dość specyficzne, bo raz okazuje się, że zarodek ma takie same prawa jak reszta ludzkości, a wyniku zaistnienia pewnych wyjątków zarodek te prawa traci. Czyli jego status zależny jest od sytuacji. Dla mnie to jest relatywizm.
Dla mnie jest to stała, zarodek nie jest człowiekiem niezależnie od zaistniałej sytuacji. Człowiekiem staje się w momencie kiedy może czuć, myśleć.
Widzisz tu jest ten problem, zrozum dla Ciebie to "ludobójstwo" i jest nie do przyjęcia. Dla mnie zarodek to zarodek, może ale nie musi powstać z niego człowiek. Dlaczego nie musi? Ponieważ nie każde zapłodnienie kończy się porodem. Wychodzimy z innych założeń.
Ja Twoje stanowisko przyjmuję, rozumiem i szanuje, dla Ciebie moje jest nie do przyjęcia. I ok, włosów z głowy nie będę sobie rwać. Nie musisz przyjmować mego stanowiska, nie musisz się z nim zgadzać, ja nie mam zamiaru ani Cię przekonywać ani Ci mojego stanowiska narzucać.
> Ten argument jest powtarzany w kółko. Problem polega na tym, że poprzez wprowadzenie dopuszczalności aborcji do 3 miesiąca życia uzależnia się zabieg od czyjegoś widzimisię. Przecież lekarz nie będzie oceniał powodów, tylko wykona zabieg, bo klientka ma takie prawo. Skąd Pani wie, że taka ustawa zmniejszy liczbę aborcji? Czy dlatego, że ludzie są z natury dobrzy i będą dokonywali (już oficjalnych) zabiegów tylko w poważnych przypadkach? Czy istnieje coś takiego jak obiektywny poważny przypadek? Dla kogoś poważnym przypadkiem może być to, że ciąża uniemożliwi wyjazd na Maltę.
Proszę czytać ze zrozumieniem. Kilkakrotnie to tłumaczyłam, złagodzenie ustawy antyaborcyjnej nie zmniejszy liczby dokonywanych aborcji, zmniejszy liczbę kobiet które umierają lub tracą zdrowie w wyniku dokonywania aborcji w sposób nieprawidłowy lub za pomocą "domowych sposobów". Może, i moim zdaniem wpłynie także na zmniejszenie się ilości morderstw noworodków, które zostały urodzone bo kobieta nie mogła usunąć ciąży a nie chce mieć dziecka. To jest patologia, która dla mnie jest przerażająca, ale wystarczy przejrzeć gazety by wiedzieć, że ma ona miejsce. O ile zarodka nie uważam za człowieka ( dla mnie człowiek to osoba posiadająca świadomość a ta jest wynikiem posiadania układu nerwowego) to niemowlę jest człowiekiem. I uważam, że jakość życia dzieci w pewnym stopniu się też polepszy, ponieważ nie będą musiały one żyć w rodzinach alkoholików, nie będą musiały głodować bo matki w wyniku gwałtu małżeńskiego i urodzenia kolejnych 12 dzieci nie stać na jedzenie. Dla mnie wartością jest życie dzieci urodzonych.
A kobieta która chce wyjechać na Maltę czy gdziekolwiek indziej i chce poddać się aborcji, podda się jej niezależnie czy będzie ona legalna czy nie i jak surowo będzie ona karalna w RP, ponieważ RP nie jest krajem zamkniętym. Prawny zakaz aborcji nie przeciwdziała jej dokonywaniu. Ktoś kto chce dokonać czynu zabronionego i tak go dokona, a wypadku aborcji ta furtka jest większa z oczywistych względów.
Spadek ilości aborcji jest możliwy przy wprowadzeniu szeregu działań ochronnych matek, dzieci, a także w wyniku poprawy sytuacji społecznej kobiet, ściągalności alimentów, przezwyciężenia różnych stereotypów, zmiany rodzaju wychowania, powszechnej i realnej dostępności środków antykoncepcyjnych, edukacji seksualnej itd. I o tym powinniśmy rozmawiać, bo to są realne sposoby zmniejszenia liczby aborcji.
> Znieśmy kary za zabójstwa i kradzieże, bo przecież były są i prawdopodobnie będą.
Dajmonie ja rozumiem Twoje stanowisko, uznajesz że człowiek staje się w chwili poczęcia i ten fakt ma wpływ na dalsze rozumowanie. Zrozum jednak jedną rzecz, ja tak nie uważam. Zarodek dla mnie nie jest człowiekiem. I możesz powtarzać w kółko swoje zdanie ale zastanów się czy to na prawdę mnie przekona? Obojętnie jak emocjonalnie będziesz do tego podchodził, czy powtórzysz to 100 czy 1000 razy niestety nie spowoduje to że zarodek zacznie mieć układ nerwowy od chwili zapłodnienia. I dlatego kolejny raz mówię, możemy tą rozmowę kontynuować, ale żadne z nas nie przekona drugiej strony, ponieważ wychodzimy z różnych punktów widzenia odnośnie faktu, kiedy możemy mówić o człowieku.
Podkreślę jeszcze raz Twoje zdanie szanuję, ale go nie podzielam, rozumiem argumenty które są pochodną takiego podejścia, ale nie oczekuj że przyznam Ci racje bo mam inne zdanie i argumenty oparte na błędnym dla mnie założeniu są nie przekonujące. Nie staram się Ciebie przekonać, uważam że masz prawo mieć takie poglądy, ale nie widzę możliwości znalezienia pomiędzy nami konsensusu, więc nie widzę sensu powielania dyskusji.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | >Bo takich czynników jest nieokreślona liczba.
Jeśli coś jest wartością, to można wprowadzić ileś tam wyjątków i każdy wyjątek musi posiadać uzasadnienie, najczęściej poprzez odwołanie się do innej, wyższej bądź równorzędnej wartości. Jeśli uzależnia się przestrzeganie jakiejś normy od prywatnego uznania, to istnieje ryzyko, że złamanie normy nie będzie wystarczająco uzasadnione. Mogą wziąść górę względy przyjemnościowe. Nie można jednocześnie czegoś cenić i ochronę tego czegoś uzależniać od czyjegoś widzimisię, bo to tak jakby nie zabezpieczyć sklepu z biżuterią licząc na dobrą wolę ludzi. Zasadnicza trudność rozmowy z ludźmi reprezentującymi Pani stanowisko polega właśnie na tym, że tacy ludzie wcale nie chcą rozmawiać, nie chcą ustalać określonej i uzasadnionej liczy wyjątków. Wy chcecie, aby dowolna racja decydowała o aborcji do 3 miesiąca, aby kobieta sama zadecydowała o tym czy ma rodzić czy nie. Jedyny wasz argument odwołuje się tylko do emocji i polega na epatowaniu cierpieniem. Etyki nie buduje się tylko i wyłącznie na emocjach. Są one ważne, ale czynnikiem pierwszorzędnym jest to, z jakim bytem mamy w ogóle do czynienia.
>Takie rozumowanie jak Twoje też jest dość specyficzne, bo raz okazuje się, że zarodek ma takie same prawa jak reszta ludzkości, a wyniku zaistnienia pewnych wyjątków zarodek te prawa traci. Czyli jego status zależny jest od sytuacji. Dla mnie to jest relatywizm.
Jeśli wprowadza się określoną liczbę uzasadnionych wyjątków to nie jest relatywizm. Relatywizm jest wtedy, gdy mówi się matkom: do 3 miesiąca róbta co chceta. To jest dopiero relatywizm, bo pozwala się na ewentualność, że dobro w postaci ciąży przegrywa z wyjazdem na Maltę. Takie postawienie sprawy z konieczności prowadzi do pozbawienia płodu jakiejkolwiek wartości, w przeciwnym wypadku świadomość, że pewne dobro wystawia sie na tak wielkie ryzyko prowadziłaby do zbyt dużego dysonansu.
>Dla mnie jest to stała, zarodek nie jest człowiekiem niezależnie od zaistniałej sytuacji. Człowiekiem staje się w momencie kiedy może czuć, myśleć.
Płód, dziecko, adolescent, dorosły, starzec to cały czas ten sam byt w różnych fazach rozwoju a nie różne byty. Ani biologia ani psychologia nie zanegują faktu tożsamości poprzez stosowanie różnych nazw. Różne nazwy oznaczają jedynie, że ten sam byt zmienia własności. Etyki nie buduje się tylko i wyłącznie na doznawaniu. Jest ono istotne, ale to czynnik drugorzędny. Nie wszystko co przyjemne jest dobre i nie wszystko co nieprzyjemne jest złe. Z tego powodu błędny jest argument uzależniający decyzję o aborcji od faktu doznawania (posiadanie układu nerwowego). Czynnikiem pierwszorzędnym jest to z jakim bytem w ogóle mamy do czynienia (człowiek, pies, mrówka). Skoro tożsamość człowieka istnieje od momentu poczęcia, to w każdym stadium swego rozwoju jest on wartością, a to oznacza, że ochrona tej wartości nie może być nieokreślona, a taką faktycznie jest, jeśli pozwala się aby ta wartość konkurowała z dowolnym argumentem dyktowanym przez prywatne uznanie.
>Dla mnie zarodek to zarodek, może ale nie musi powstać z niego człowiek. Dlaczego nie musi? Ponieważ nie każde zapłodnienie kończy się porodem. Wychodzimy z innych założeń.
Nie wszystkie noworodki przeżywają, z czego nie wynika, że nie są ludźmi.
>zmniejszy liczbę kobiet które umierają lub tracą zdrowie w wyniku dokonywania aborcji w sposób nieprawidłowy lub za pomocą "domowych sposobów".
Z faktu istnienia prostytucji dzieci nie wynika, że należy ją zalegalizować, aby stała się legalna i nie szkodziła ich zdrowiu.
>O ile zarodka nie uważam za człowieka ( dla mnie człowiek to osoba posiadająca świadomość a ta jest wynikiem posiadania układu nerwowego) to niemowlę jest człowiekiem.
To co w końcu jest tym zasadniczym kryterium? Świadomość? Żeby być człowiekiem nie wystarczy już po prostu odczuwać? Dziwne postawienie sprawy przez kogoś, kto w swoim wywodzie tak empatyzuje z cierpieniem kobiet. Świadomość, czucie, myślenie to stany stopniowalne a przez to nie mogą pełnić roli kryteriów. Tak naprawdę te kryteria nie są przez Panią poważnie traktowane o czym świadczy fakt, że swobodnie sobie Pani nimi żongluje nie zadając sobie nawet trudu, aby wprowadzić między nimi jakąś gradację ważności. Nie wiadomo co jest racją zasadniczą: Czucie, myślenie czy świadomość.
>A kobieta która chce wyjechać na Maltę czy gdziekolwiek indziej i chce poddać się aborcji, podda się jej niezależnie czy będzie ona legalna czy nie i jak surowo będzie ona karalna w RP, ponieważ RP nie jest krajem zamkniętym.
Czyli wracamy do argumentu pt: Znieść karę za kradzież, bo przecież ludzie i tak kradną.
>Prawny zakaz aborcji nie przeciwdziała jej dokonywaniu.
Tak jak prawny zakaz kradzieży nie sprawi, że nikt nigdy nikogo nie okradnie.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Duda (25557 punktów) | Nie da się prawem narzucić norm moralnych. Prawo powinno wyznaczać ogólne ramy poza które wyjść nie można. Normy moralne natomiast są dużo ostrzejsze ale karą jest jedynie potępienie społeczne. W przypadku aborcji prawo narzuciło wszystkim normy moralne głoszone przez część społeczeństwa o określonym światopoglądzie. Państwo wprowadziło normę moralną części społeczeństwa do kodeksu karnego. Oburzenie w naszej części geograficznej budzą normy moralne wprowadzone do prawa na podstawie koranu. Wyobraźmy sobie, że społeczność islamska narzuciła by wszystkim swoje normy moralne przy pomocy prawa karnego. Albo wyznawcy Świadków Jehowy zabronili stosowania transfuzji krwi i przeszczepów i obwarowali to kodeksem karnym. W Polsce oprócz katolików jest cała masa różnych wyznań są i ateiści. Prawa dotyczącego aborcji nie mają zamiaru przestrzegać nawet katolicy - w to w zdecydowanej większości. Ja rozumiem i szanuję tych katolików, którzy dziecko widzą w plemniku czy jajeczku ale nie nie widzę żadnego uzasadnienia narzucania mi tej katolickiej normy moralnej bo katoliczką nie jestem. Natomiast z czysto humanitarnych powodów zależy mi by aborcji było jak najmniej by odbywały się możliwie najwcześniej. By kobieta, która chce mieć dziecko miała oparcie w państwie. By wszystkie dzieci w Polsce były syte. Zależy mi na takim uświadomieniu dzieci by wiedziały że seks bez zabezpieczenia może prowadzić do ciąży, by wiedziały że mają prawo wrzeszczeć i żądać pomocy gdy dorosły dotyka ich miejsc intymnych ( zły dotyk) niezależnie czy jest to tatuś, mamusia , dziadek, czy nauczyciel lub ksiądz.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > Nie da się prawem narzucić norm moralnych. Prawo powinno wyznaczać ogólne ramy poza które wyjść nie można. Normy moralne natomiast są dużo ostrzejsze ale karą jest jedynie potępienie społeczne. W przypadku aborcji prawo narzuciło wszystkim normy moralne głoszone przez część społeczeństwa o określonym światopoglądzie. Państwo wprowadziło normę moralną części społeczeństwa do kodeksu karnego.
Pani pisze jedynie o moralności maksymalistycznej. Istnieje też moralność minimalistyczna, za sprzeniewierzenie się której grożą dużo większe sankcje niż tylko potępienie społeczne. Ta moralność jest podstawą legalności a nie na odwrót. Narzucanie przez prawo norm moralnych jest faktem, jeśli rozumie się je właśnie w sensie minimalistycznym. Poza tym sugeruje Pani, że istniejące rozwiązania w sprawie aborcji są przejawem moralności religijnej. Pisze to Pani jako komentarz do mojej wypowiedzi. Ten zarzut jako polemika ze mną jest zupełnie bezpodstawny, bo niemoralność aborcji posiada swoje racjonalne uzasadnienie i tylko takie na tym forum prezentuję wychodząc z zupełnie zrozumiałego założenia, że jakiekolwiek powoływanie się na Objawienie czy stosowanie jakichkolwiek pojęć religijnych nie odniosłoby żadnego skutku.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) |
> Zasadnicza trudność rozmowy z ludźmi reprezentującymi Pani stanowisko polega właśnie na tym, że tacy ludzie wcale nie chcą rozmawiać, nie chcą ustalać określonej i uzasadnionej liczy wyjątków. Wy chcecie, aby dowolna racja decydowała o aborcji do 3 miesiąca, aby kobieta sama zadecydowała o tym czy ma rodzić czy nie.
Tak z ciekawości zapytam, kto ma decydować co ma stanowić te wyjątki? Kto ma decydować co jest wystarczająco duża tragedią? Ja, Pan, faceci w garniturach z sejmu, a może księża?
>Jedyny wasz argument odwołuje się tylko do emocji i polega na epatowaniu cierpieniem.
No cóż, jeśli dla Pana to emocje i epatowanie cierpieniem to cóż ja mogę poradzić? Dla mnie to konkretni ludzie, konkretne rzeczywiste dramaty, z którymi spotykam się na co dzień i z którymi próbuję walczyć.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >> Zasadnicza trudność rozmowy z ludźmi reprezentującymi Pani stanowisko polega właśnie na tym, że tacy ludzie wcale nie chcą rozmawiać, nie chcą ustalać określonej i uzasadnionej liczy wyjątków. Wy chcecie, aby dowolna racja decydowała o aborcji do 3 miesiąca, aby kobieta sama zadecydowała o tym czy ma rodzić czy nie. >Tak z ciekawości zapytam, kto ma decydować co ma stanowić te wyjątki? Kto ma decydować co jest wystarczająco duża tragedią? Ja, Pan, faceci w garniturach z sejmu, a może księża?
Społeczeństwo poprzez racjonalną debatę a nie poprzez sugestywne opisy czyjegoś cierpienia i snucie wizji dzieci w beczkach. Nie można programowo rezygnować z jakiegokolwiek reglamentowania tej sfery życia, nawet jeśli swoboda decyzji miałaby dotyczyć płodu do 3 miesiąca życia.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | > Społeczeństwo poprzez racjonalną debatę a nie poprzez sugestywne opisy czyjegoś cierpienia i snucie wizji dzieci w beczkach. Nie można programowo rezygnować z jakiegokolwiek reglamentowania tej sfery życia, nawet jeśli swoboda decyzji miałaby dotyczyć płodu do 3 miesiąca życia.
Nie zgadzam się z Panem co do sprawy płodu, ale przedstawia Pan ciekawą koncepcję, dużo bardziej szanującą szerokie spektrum poglądów społeczeństwa. Teraz kwestia techniczna, jak zorganizować taką debatę społeczną, zebrać wszystkich obywateli naszego państwa i zapytać? Kto miąłby interpretować wypowiedzi wszystkich obywateli, kto miałby dopilnować by każdy mógł zabrać głos i by jego wypowiedź traktowana byłaby na równi? Jak sprawić by taka debata była racjonalna, pozbawiona emocjonalnych i irracjonalnych wpływów?
Pomysł jest piękny tylko jeśli w naszej dyskusji bierze udział około 20 osób i nie możemy się dogadać, jak dogada się z sobą ok 38 115 000 osób? Ułatwieniem byłoby opracowanie wstępnych tez, ale to jest już narzuceniem pewnej koncepcji społeczeństwu, tak jak w referendum, zadaje się konkretne pytania a przez co zawęża się wybór do z góry określonych opcji, a więc poglądów określonej grupy ludzi. Pomysł mnie zaciekawił i dlatego poproszę o przedstawienie technicznych szczegółów jak taka debata miałaby w praktyce wyglądać.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Nie zgadzam się z Panem co do sprawy płodu, ale przedstawia Pan ciekawą koncepcję, dużo bardziej szanującą szerokie spektrum poglądów społeczeństwa. Teraz kwestia techniczna, jak zorganizować taką debatę społeczną, zebrać wszystkich obywateli naszego państwa i zapytać? Kto miąłby interpretować wypowiedzi wszystkich obywateli, kto miałby dopilnować by każdy mógł zabrać głos i by jego wypowiedź traktowana byłaby na równi? Jak sprawić by taka debata była racjonalna, pozbawiona emocjonalnych i irracjonalnych wpływów?
Debata może być trudna i długotrwała. Jednak daje przynajmniej szansę, że dojdzie się do jakichś pozytywnych rezultatów. Takiej szansy nie daje pozwolenie, by losy ciąży stały się kwestią czyjejś prywatnej i podyktowanej dowolnymi względami decyzji. Takie pozwolenie oznacza podyktowane brakiem cierpliwości ucięcie debaty. Techniczne szczegóły mogą być długo dopracowywane, a brak cierpliwości jest najczęściej złym doradcą. Powolność pewnych procesów społecznych nie może być powodem tego, że nagle się zrezygnuje z ustalania skończonej liczby wyjątków i powie ludziom: To wy sobie róbcie co chcecie byle by nie minęły 3 miesiące.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > Debata może być trudna i długotrwała. Jednak daje przynajmniej szansę, że dojdzie się do jakichś pozytywnych rezultatów. Takiej szansy nie daje pozwolenie, by losy ciąży stały się kwestią czyjejś prywatnej i podyktowanej dowolnymi względami decyzji. Takie pozwolenie oznacza podyktowane brakiem cierpliwości ucięcie debaty. >Techniczne szczegóły mogą być długo dopracowywane, a brak cierpliwości jest najczęściej złym doradcą. Powolność pewnych procesów społecznych nie może być powodem tego, że nagle się zrezygnuje z ustalania skończonej liczby wyjątków i powie ludziom: To wy sobie róbcie co chcecie byle by nie minęły 3 miesiące.
Doskonalę zdaję sobie sprawę, że debata nie tylko może, ale na pewno byłaby trudna i długotrwała. Techniczne szczegóły mogą być dopracowywane długo lub krótko, nie mam tu zdania. Pan wysunął propozycję debaty społecznej, więc poprosiłam o szczegóły takowej, techniczne metody wykonania tego pomysłu. Ja nie umiem sobie wyobrazić takiego procesu, ale skoro Pan wysuwa taką propozycję, to powinien mieć Pan, choć zarys metody przeprowadzenia takowej debaty, a nie tylko nazwę owego procesu. Nazwa jest sprawą mniej ważną, liczy się jak takową debatę, przeprowadzić. W Pańskiej wypowiedzi brak jakichkolwiek merytorycznych pomysłów odnośnie Pańskiej propozycji, a stanowi ona tylko kanwę dla kolejnego powtórzenia Pańskiego zdania na temat dopuszczalności aborcji do 3 miesiąca, które już poznałam i które szanuję.
Już ustaliliśmy, że jestem za aborcją na żądanie do 3 miesiąca i nigdzie temu nie zaprzeczam. Rozumiem też, że jest Pan przeciwnikiem takiej koncepcji. I szanuję takie stanowisko.
Więc o czym mamy dyskutować, skoro oboje znamy swoje poglądy, a Pan poza podaniem nazwy, postulując przeprowadzenie takowej debaty, nie jest w stanie przedstawić, żadnego merytorycznego pomysłu na jej przeprowadzenie?
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Pan wysunął propozycję debaty społecznej, więc poprosiłam o szczegóły takowej, techniczne metody wykonania tego pomysłu. Ja nie umiem sobie wyobrazić takiego procesu, ale skoro Pan wysuwa taką propozycję, to powinien mieć Pan, choć zarys metody przeprowadzenia takowej debaty, a nie tylko nazwę owego procesu. Nazwa jest sprawą mniej ważną, liczy się jak takową debatę, przeprowadzić. W Pańskiej wypowiedzi brak jakichkolwiek merytorycznych pomysłów odnośnie Pańskiej propozycji, a stanowi ona tylko kanwę dla kolejnego powtórzenia Pańskiego zdania na temat dopuszczalności aborcji do 3 miesiąca, które już poznałam i które szanuję.
Debata mająca na celu opracowanie skończonej liczby wyjątków, bo o taką mi właśnie chodzi nie jest tylko nazwą. Jest faktem. Toczy się od dłuższego czasu na łamach gazet, na forach internetowych czy w prywatnych rozmowach. Problem polega na tym, że pewne osoby na wstępie ją ucinają. Na samym początku naszej rozmowy stwierdziła Pani, że mamy inne założenia. Koniec kropka. Po co ciągnąć dyskusję, skoro Pani i tak wie swoje. Taka postawa możliwa jest albo wtedy, kiedy czyjeś założenia opierają się głównie na emocjach. Wówczas żadne argumenty ich nie zmienią bądź też wtedy kiedy dana osoba odkryła prawdę niezmienną i powszechną czyli absolutną. Nie zadała sobie Pani trudu aby skomentować mój zarzut o braku gradacji ważności w przypadku kryteriów człowieczeństwa (samo odczuwanie bólu czu dopiero świadomość). Nijak nie odniosła się Pani do faktu ich stopniowalności. To po co pyta Pani o techniczne szczegóły debaty, w której Pani i tak udziału nie bierze i nie weźmie? Wyrażanie przez Panią gotowości do jakiejkolwiek rozmowy to tylko mydlenie oczu. Zwolennicy liberalizacji ustawy antyaborcyjnej powinni w końcu zrozumieć, że jakiekolwiek wyjątki można będzie wprowadzić tylko przy założeniu ich określonej liczby. Wprowadzenie wolnej amerykanki do 3 miesiąca nie jest i nie będzie traktowane poważnie, chyba, że zdołacie rozwiązać wszystkie teoretyczne trudności związane z problemem aborcji a tego Pani konsekwentnie unika ograniczając się jedynie do argumentów epatujących czyimś cierpieniem. Jest to ta sama kategoria argumentów, do której zaliczyć można wystawę antyaborcyjną w Łodzi w 2005 roku.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | > Debata mająca na celu opracowanie skończonej liczby wyjątków, bo o taką mi właśnie chodzi nie jest tylko nazwą. Jest faktem. Toczy się od dłuższego czasu na łamach gazet, na forach internetowych czy w prywatnych rozmowach. Problem polega na tym, że pewne osoby na wstępie ją ucinają. Na samym początku naszej rozmowy stwierdziła Pani, że mamy inne założenia. Koniec kropka. Po co ciągnąć dyskusję, skoro Pani i tak wie swoje.Taka postawa możliwa jest albo wtedy, kiedy czyjeś założenia opierają się głównie na emocjach. Wówczas żadne argumenty ich nie zmienią bądź też wtedy kiedy dana osoba odkryła prawdę niezmienną i powszechną czyli absolutną.
Ale identyczny zarzut można postawić Panu. Ma Pan pewien pogląd, że płód jest wartością od momentu poczęcie i dopuszczalne są jedynie ustalone odgórnie wyjątki. Koniec kropka. Nie dopuszcza Pan do siebie możliwości zmiany własnych poglądów, ale wymaga Pan tego ode mnie. Wymaga Pan bym przyjęła Pański pogląd i rozmawiała o wyjątkach. Uważa Pan, że ma Pan prawo wraz z osobami o podobnych do Pańskich poglądów narzucać swój system wartości innym. Bo wszak domaga się Pan debaty o wyjątkach, a nie debaty o aborcji. Tym samym dopuszcza Pan do debaty tylko osoby, uważające, że płód jest człowiekiem od chwili poczęcia i istnieje jedynie potrzeba ustanowienia wyjątków od zakazu aborcji. Odmawia Pan prawa uczestnictwa w tej debacie osobom o poglądach innych niż Pańskie, całkowitym przeciwnikom aborcji i osobom o poglądach takich jak moje.
>Nie zadała sobie Pani trudu aby skomentować mój zarzut o braku gradacji ważności w przypadku kryteriów człowieczeństwa (samo odczuwanie bólu czu dopiero świadomość). Nijak nie odniosła się Pani do faktu ich stopniowalności.
Nie odniosłam się z prostego powodu, ponieważ w dyskusjach na tym forum już kilkakrotnie przedstawiłam swoje zdanie, że za takie kryterium uznaję posiadanie przez płód układu nerwowego, a wszystkie inne elementy uznaję za pochodną tego stanu. Nie widzę potrzeby wprowadzania gradacji ważności, ponieważ posiadanie przez płód systemu nerwowego jest cechą decydującą. A nie odniosłam się z tego powodu, że nie widzę potrzeby powtarzania tych samych argumentów kilkakrotnie, tylko dlatego że do dyskusji przyłącza się kolejny rozmówca.
>To po co pyta Pani o techniczne szczegóły debaty, w której Pani i tak udziału nie bierze i nie weźmie?
Spytałam z prostego powodu, wysuwa Pan propozycję, która ma stanowić rozwiązanie obecnej sytuacji. A jeżeli ma stanowić rozwiązanie, musi posiadać realne cechy umożliwiające realizacji takiego pomysłu. Ponieważ jak wykazują sondaże 64% społeczeństwa jest za liberalizacją prawa aborcyjnego, w tej grupie znajdują się osoby zarówno o Pańskich jak i moich poglądach. Debata społeczna jaką Pan proponuje, nie może ograniczyć się jedynie do osób opowiadających się za wprowadzeniem wyjątków, ale musi uwzględnić zdanie także przeciwników dopuszczalności aborcji jak i takich osób jak ja które są za całkowitym zniesieniem tej ustawy. Tylko w takim wypadku możemy mówić o debacie społecznej uwzględniającej całość poglądów społeczeństwa. Ograniczenie się do osób które chcą utworzyć pewną liczbę wyjątków jest narzuceniem swojej woli reszcie społeczeństwa, a więc nie stanowi debaty publicznej a jedynie debatę między zwolennikami takowej bliskiej Panu koncepcji. A w debacie jak widać biorę udział czynny, ale w debacie która dopuszcza do dyskusji wszystkie osoby o każdym poglądzie, i szanuję poglądy innych. Pan za to uważa moje poglądy za niedopuszczalne.
Pytałam o techniczne szczegóły, ponieważ debata toczy się od lat, ale niestety nie ma ona wpływu na prawo. Dlatego też uznałam, że ma Pan pomysł na przeprowadzenie takiej debaty społecznej, która doprowadziłaby do realnej zmiany uregulowań prawnych. Ale jak widzę Pan nie ma na to pomysłu, a jedynie chce Pan podyskutować z osobami o podobnych poglądach do swoich.
>Wprowadzenie wolnej amerykanki do 3 miesiąca nie jest i nie będzie traktowane poważnie, chyba, że zdołacie rozwiązać wszystkie teoretyczne trudności związane z problemem aborcji a tego Pani konsekwentnie unika ograniczając się jedynie do argumentów epatujących czyimś cierpieniem.
Dla mnie podstawowym argumentem jest fakt medyczny, płód do 3 miesiąca nie posiada układu nerwowego. A I jak widać w praktyce wielu państw taki argument jest wystarczający by wyeliminować wszelkie podnoszone przez Pana teoretyczne trudności. Podstawowa trudność polega na fakcie że lobby posiadające w swych rękach władze, nie chce uwzględnić głosu osób posiadających odmienne poglądy. Ten sam zabieg stosuje Pan, owszem debata tak ale tylko w ramach osób posiadających podobny punkt widzenia. Debata społeczna polega na dopuszczeniu do głosu wszystkich, także tych o odmiennych poglądach i dopiero na tej płaszczyźnie wybrać rozwiązanie popierane przez największą liczbę dyskutujących, choćby było ono sprzeczne z naszymi poglądami.
A co do epatowania cierpieniem. Jeszcze raz powtórzę, skoro uważa Pan, ze to epatowania to ja Panu tego prawa nie odbieram. Ja żyję w realnym świecie, moje poglądy opieram na realnych doświadczeniach. Jeśli widzę głodną osobę staram się ją nakarmić, jeśli ranną to opatrzyć lub znaleźć pomoc medyczną. Dlatego też powołuję się na realne sytuacje zamiast odwoływać się do teoretycznych rozważań. Jest Pan kolejną osobą która próbuje ten problem przenieść na grunt teorii, jednocześnie nie dając żadnych realnych rozwiązań sytuacji o których mówię. Jakoś brak jest w Pańskich postach realnych rozwiązań dla żywych kobiet i urodzonych dzieci które cierpią w wyniku obecnej sytuacji. A dla mnie to jest najważniejszy problem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Jest Pan kolejną osobą która próbuje ten problem przenieść na grunt teorii, jednocześnie nie dając żadnych realnych rozwiązań sytuacji o których mówię.Droga awitu ! Za post same plusy!!! I tylko jedna drobna uwaga. Zastanów się chwilę. Przenoszenie dyskusji na grunt teorii jest dla dajmoniona i jemu podobnych jedynym możliwym do zastosowania i w miarę skutecznym zabiegiem socjotechnicznym. I to z kilku powodów: 1. ludzie mają awersję do czytania wywodów teoretycznych (braki edukacyjne); 2. tylko nieliczni są w stanie z czymś takim polemizować (odpada spora część opozycji); 3. można dowolnie szafować pojęciami, które nie posiadają precyzyjnych definicji (manipulować opinią); 4. można dokonywać swobodnych interpretacji faktów (zwłaszcza tych niewygodnych); 5. można swobodnie mieszać na dowolne sposoby ideologię z pseudonauką; 6. można kreować siebie na męczennika jedynie słusznych poglądów (oczywiście, że naukowo sprawdzonych i dowiedzionych bezspornie!); 7. można wyleczyć kilka swoich kompleksów (zwłaszcza niższości); 8. można bezkarnie przejechać się po oponentach uzmysławiając im jacy to z nich idioci nie potrafiący zrozumieć oczywistych oczywistości; 9. można nawet (w odpowiednich kręgach) pokusić się o karierę (polityczną, naukową, artystyczną); 10. można podnieść sobie samoocenę nawet do geniuszu (mnie się to prawie udało!). I popatrz - niechcący wyszedł mi jakiś dekalog (chyba jednak jestem geniuszem!). A teraz zastanów się nad tym, co by się stało, gdyby nasi kochani oponenci zeszli na ziemię i wzięli się za rozwiązywanie rzeczywistych problemów, do których powstawania swoimi teoretycznymi idiotyzmami walnie się przyczyniają? Kompletna porażka. Przecież, żeby coś rozwiązać, to trzeba się na tym choć trochę znać. A zobacz ile tu dziedzin wiedzy trzeba by opanować, aby się tym zająć: edukacja, polityka społeczna (najogólniej rozumiana, ze szczególnym uwzględnieniem pomocy społecznej), prawo, ekonomia, psychologia, socjologia, antropologia kulturowa i - zapewne - kilkanaście innych dyscyplin mniej lub bardziej szczegółowych. Kto przy zdrowych zmysłach chce publicznych porażek? Nikt. Dlatego też chłopcy okopali się na pozycjach sobie najlepiej znanych, więc najsilniejszych z możliwych. Ileż to roboty powiedzieć: "Zarodek jest człowiekiem; jego usunięcie to morderstwo."? Przecież tu nawet udowadniać niczego nie trzeba, bo i po co? Wszak stoją za nimi wielkie i potężne (chciałoby się powiedzieć: święte) autorytety. Jakież to lekkie, łatwe i przyjemne. I czyste. Nie to, co babranie się w gnoju spraw codziennego życia. Ten mur jest z betonu i głową go nie przebijesz, droga awitu. Choćbyś miała głowę nie wiem jak genialną (w co nie wątpię). Ale i tak Cię pozdrawiam znacznie cieplej niż beton. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Debata mająca na celu opracowanie skończonej liczby wyjątków, bo o taką mi właśnie chodzi nie jest tylko nazwą. Jest faktem. Toczy się od dłuższego czasu na łamach gazet, na forach internetowych czy w prywatnych rozmowach. Problem polega na tym, że pewne osoby na wstępie ją ucinają. Na samym początku naszej rozmowy stwierdziła Pani, że mamy inne założenia. Koniec kropka. Po co ciągnąć dyskusję, skoro Pani i tak wie swoje.Taka postawa możliwa jest albo wtedy, kiedy czyjeś założenia opierają się głównie na emocjach. Wówczas żadne argumenty ich nie zmienią bądź też wtedy kiedy dana osoba odkryła prawdę niezmienną i powszechną czyli absolutną. >Ale identyczny zarzut można postawić Panu. Ma Pan pewien pogląd, że płód jest wartością od momentu poczęcie i dopuszczalne są jedynie ustalone odgórnie wyjątki. Koniec kropka. Nie dopuszcza Pan do siebie możliwości zmiany własnych poglądów, ale wymaga Pan tego ode mnie. Wymaga Pan bym przyjęła Pański pogląd i rozmawiała o wyjątkach.
Pragnąłbym nieśmiało zwrócić Pani uwagę na fakt, że to Pani zaczęła ze mną dyskusję. Proszę sobie przewinąć posty, a przekona się Pani, że Pani pierwsza skomentowała moją wypowiedź. Zna Pani moje poglądy, bo już dyskutowaliśmy na temat aborcji jakiś czas temu. Skoro wszczyna Pani rozmowę, a jednocześnie odmawia Pani odniesienia się do moich zarzutów (np. stopniowalność świadomości), to nie da się tego inaczej rozumieć jak dogmatyzm.
>Uważa Pan, że ma Pan prawo wraz z osobami o podobnych do Pańskich poglądów narzucać swój system wartości innym. Bo wszak domaga się Pan debaty o wyjątkach, a nie debaty o aborcji. Tym samym dopuszcza Pan do debaty tylko osoby, uważające, że płód jest człowiekiem od chwili poczęcia i istnieje jedynie potrzeba ustanowienia wyjątków od zakazu aborcji. Odmawia Pan prawa uczestnictwa w tej debacie osobom o poglądach innych niż Pańskie, całkowitym przeciwnikom aborcji i osobom o poglądach takich jak moje.
Zależy mi na kompromisie i dlatego proponuję debatę. Jednocześnie uczciwie wyjaśniam na jakich warunkach jest ona możliwa. Mógłbym upierać się przy zachowaniu status quo i domagać się nienaruszalności zasady dopuszczającej aborcję tylko pod warunkiem zagrożenia życia, zdrowia matki i przypadku, gdy doszło do gwałtu. Idę jednak na ustępstwo i wyrażam gotowość dyskutowania o dalszych wyjątkach. Widzę jednak, że Pani na żaden kompromis i tak nie pójdzie, a skoro tak, to proszę więcej nie komentować moich wypowiedzi i czekać do wyborów. Uzasadniony kompromis jest zawsze dobry bo zmniejsza napięcia społeczne, ale jak widać niektórzy wolą metodę politycznej przepychanki.
>Nie odniosłam się z prostego powodu, ponieważ w dyskusjach na tym forum już kilkakrotnie przedstawiłam swoje zdanie, że za takie kryterium uznaję posiadanie przez płód układu nerwowego, a wszystkie inne elementy uznaję za pochodną tego stanu. Nie widzę potrzeby wprowadzania gradacji ważności, ponieważ posiadanie przez płód systemu nerwowego jest cechą decydującą. A nie odniosłam się z tego powodu, że nie widzę potrzeby powtarzania tych samych argumentów kilkakrotnie, tylko dlatego że do dyskusji przyłącza się kolejny rozmówca.
To proszę sobie teraz odpowiedzieć na pytanie, po co wszczyna Pani rozmowę ze mną, skoro nie chce się Pani powtarzać.
>Pytałam o techniczne szczegóły, ponieważ debata toczy się od lat, ale niestety nie ma ona wpływu na prawo.
Tego Pani wiedzieć nie może, bo nie wie Pani jak wyglądałoby prawo, gdyby takie debaty w ogóle nie było.
>Dlatego też uznałam, że ma Pan pomysł na przeprowadzenie takiej debaty społecznej, która doprowadziłaby do realnej zmiany uregulowań prawnych. Ale jak widzę Pan nie ma na to pomysłu, a jedynie chce Pan podyskutować z osobami o podobnych poglądach do swoich.
Pomysłem jest pójście na kompromis w kraju w którym są osoby o tak różnych poglądach, ale Pani na taki nie pójdzie, bo dla Pani jedynym kompromisem jest po prostu postawienie na swoim.
>Dla mnie podstawowym argumentem jest fakt medyczny, płód do 3 miesiąca nie posiada układu nerwowego.
To na jakiej podstawie postuluje się aborcję płodów z wadami genetycznymi? Nie posiadają układu nerwowego?
>Podstawowa trudność polega na fakcie że lobby posiadające w swych rękach władze, nie chce uwzględnić głosu osób posiadających odmienne poglądy. Ten sam zabieg stosuje Pan, owszem debata tak ale tylko w ramach osób posiadających podobny punkt widzenia.
Uczciwie wyjaśniłem na jakich zasadach obecnie jestem w stanie dyskutować. Wiem, że w Pani przypadku różnice dotyczą założeń, stąd postawiłem zarzuty dotyczące tych założeń, na które Pani nie odpisała, bo nie chce się Pani powtarzać. Niech się Pani chwilę zastanowi. Zaczyna Pani ze mną dyskusję, po czym ucina ją w punktach dotyczących Pani założeń i na dodatek stawia zarzut, ze narzucam jej swój system wartości.
>Debata społeczna polega na dopuszczeniu do głosu wszystkich, także tych o odmiennych poglądach i dopiero na tej płaszczyźnie wybrać rozwiązanie popierane przez największą liczbę dyskutujących, choćby było ono sprzeczne z naszymi poglądami.
I właśnie w takiej debacie Pani udziału nie weźmie, bo Pani nie będzie debatowała z osobami, o których Pani wie, że wychodzą z innych założeń (taką debatę z góry Pani przekreśla), nawet jeśli te osoby wyrażają gotowość wprowadzenia dalszych wyjątków.
>Dlatego też powołuję się na realne sytuacje zamiast odwoływać się do teoretycznych rozważań.
Nie da sie zamieść pod dywan teoretycznych rozważań, bo decydują o sposobie niesienia pomocy. Poza tym prędzej czy później i tak wrócą.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) |
> Pragnąłbym nieśmiało zwrócić Pani uwagę na fakt, że to Pani zaczęła ze mną dyskusję. Proszę sobie przewinąć posty, a przekona się Pani, że Pani pierwsza skomentowała moją wypowiedź.hmm skoro się Pan tak upiera. Proszę na spokojnie zobaczyć na czyj post Pan odpowiedział 13 września o godzinie 16.35 i wtedy może Pan już śmiało się wypowiadać czy to ja skomentowałam Pańską wypowiedź czy Pan moją, czy nie starałam się Panu delikatnie zasugerować w pierwszym poście skierowanym do Pana, że wcale nie mam ochoty tej dyskusji kontynuować ponieważ Pan uważa swoje poglądy za jedyne dopuszczalne. > Zależy mi na kompromisie i dlatego proponuję debatę. Jednocześnie uczciwie wyjaśniam na jakich warunkach jest ona możliwa. Mógłbym upierać się przy zachowaniu status quo i domagać się nienaruszalności zasady dopuszczającej aborcję tylko pod warunkiem zagrożenia życia, zdrowia matki i przypadku, gdy doszło do gwałtu. Idę jednak na ustępstwo i wyrażam gotowość dyskutowania o dalszych wyjątkach. Widzę jednak, że Pani na żaden kompromis i tak nie pójdzie, a skoro tak, to proszę więcej nie komentować moich wypowiedzi i czekać do wyborów.> Uzasadniony kompromis jest zawsze dobry bo zmniejsza napięcia społeczne, ale jak widać niektórzy wolą metodę politycznej przepychanki.Pan dalej nie rozumie... ehh. Ja rozmawiam ze wszystkimi. Tylko, w przeciwieństwie do Pana, ja wcale nie zakładam, że to moje poglądy są najlepsze i jedyne możliwe do przyjęcia. Ja się zgadzam na każde z rozwiązań prezentowanych w tej dyskusji jeżeli większość społeczeństwa je wybierze , a nie narzuci się je z góry i nazwie kompromisem. A Pan właśnie takiego rozwiązania się domaga. > Tego Pani wiedzieć nie może, bo nie wie Pani jak wyglądałoby prawo, gdyby takie debaty w ogóle nie było.Identycznie jak jest teraz, debata nie wpłynęła na uregulowania prawne. Ponieważ społeczeństwo nie zostało dopuszczone do głosu. Nie dopuszczono do referendum. Przyjęto obecnie obowiązujące rozwiązanie i nazwano je kompromisem. > Nie da sie zamieść pod dywan teoretycznych rozważań, bo decydują o sposobie niesienia pomocy. Poza tym prędzej czy później i tak wrócą.Pańskie teoretyczne rozważania, niestety nie zlikwidują rzeczywistości, nie naprawią, bo nie wyeliminują przyczyn tych rzeczywistych problemów. Pan rozważa sobie teoretycznie nad skutkiem a ja mówię o praktycznej walce z przyczynami tego zjawiska. Pozostaje mi jedynie życzyć dalszych teoretycznych rozważań. pozdrawiam EOT
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | dojmonionie , nie masz racji!!! Jakakolwiek norma (w tym moralna) nie ma najmniejszego sensu jeśli nie będzie bezwyjątkowa. To właśnie bezwyjątkowość norm decyduje o ich sile. Wyjątki bowiem nie są niczym innym jak usprawiedliwieniami dla przekroczeń. I nie ma żadnego znaczenia ile takich wyjątków i w jakim trybie ustalimy. Byłeś uprzejmy napisać: Cytat:Ten świat był jest i będzie niedoskonały i ta niedoskonałość nie może być argumentem do wprowadzania relatywizmu [...] Ależ właśnie wręcz przeciwnie. To niedoskonałość tego świata powoduje wręcz konieczność stosowania ocen relatywnych. Gdyby świat był doskonały, to każdy miałby zaspokojone wszystkie swoje potrzeby. I nie byłoby problemu. Ale tak nie jest. Każdy więc zaspokaja swoje potrzeby wedle własnego uznania. I jak to ocenić? Czy sądzić faceta, który ukradł milion bo był mu potrzebny na nowy samochód tak samo jak innego faceta, który ukradł bochenek chleba i pęczek rzodkiewek, bo jego dzieci (i on też) były głodne? Jeśli wykluczysz relatywizm, to odpowiedź jest prosta - tak, sądzić jednakowo. I wydać wyrok skazujący. Tylko jaki? Odpowiedź też jest prosta - adekwatny do winy. Tyle, że to też jest relatywizm.A dalej napisałeś: Cytat:Jeśli coś jest wartością, to można wprowadzić ileś tam wyjątków i każdy wyjątek musi posiadać uzasadnienie, najczęściej poprzez odwołanie się do innej, wyższej bądź równorzędnej wartości. No właśnie, że nie (patrz wyżej). Poza tym mylisz (utożsamiasz) wartość z normą, a to wielki błąd.O ile jeszcze można zgodzić się na "wyjątki" (czyli usprawiedliwienia) w stosunku do norm, to w stosunku do wartości jest to absolutnie niedopuszczalne!!! I dalej: Cytat:Jeśli uzależnia się przestrzeganie jakiejś normy od prywatnego uznania, to istnieje ryzyko, że złamanie normy nie będzie wystarczająco uzasadnione. Tak. Bo przestrzeganie norm jest zależne od stopnia ich internalizacji (przyswojenia) przez jednostkę. A to wynika z przyjętego przez nią systemu wartości. I nie ma w tym nic złego dopóty, dopóki jednostka nie przeciwstawia się społeczeństwu (antywartości i antynormy, np. kodeksy moralne środowisk przestępczych). Cytat:Mogą wzią ś ć górę względy przyjemnościowe. W określonej hierarchii wartości, mogą, ale co w tym złego? Cytat: Nie można jednocześnie czegoś cenić i ochronę tego czegoś uzależniać od czyjegoś widzimisię, bo to tak jakby nie zabezpieczyć sklepu z biżuterią licząc na dobrą wolę ludzi. Ależ można!!! Ja, gdybym był np. katolikiem, nigdy nie popełniłbym czynu sprzecznego z dogmatami własnej wiary!!! I byłoby mi dokładnie obojętne co na ten temat mówi obowiązujące prawo! Ale jednocześnie nie ośmieliłbym się zaproponować np. muzułmaninowi czegoś co mnie wolno, a jemu nie!. I na tym właśnie polega ochrona, ale nie przekonań lecz wolności do przekonań. Cytat:Zasadnicza trudność rozmowy z ludźmi reprezentującymi Pani stanowisko polega właśnie na tym, że tacy ludzie wcale nie chcą rozmawiać, [...] Jest dokładnie odwrotnie. To "ortodoksi" rozmawiać nie chcą, bo... (nie rozumieją, nie chcą zrozumieć, mają misję do spełnienia, nienawidzą odmienności, mają kłopoty z elementarną logiką, mają "klapki na oczach", "wyprane mózgi") - nie wiem, ale praktyka jest właśnie taka. Cytat:Jedyny wasz argument odwołuje się tylko do emocji i polega na epatowaniu cierpieniem. Poleciałeś po bandzie, kolego... To nie my pokazujemy super manipulację pt. "Niemy krzyk". Ale to my pokazujemy społeczne konsekwencje ortodoksyjnej głupoty - a że wywołują one w ortodoksach emocjonalne wrażenia, to tylko bardzo dobrze, może coś do nich wreszcie trafi. Cytat:Etyki nie buduje się tylko i wyłącznie na emocjach. Są one ważne, ale czynnikiem pierwszorzędnym jest to, z jakim bytem mamy w ogóle do czynienia. Przepraszam, ale to zdanie jest tak pozbawione sensu, że zupełnie nie rozumiem jego treści. Etyka - nauka o moralności. Moralność - zbiór zasad, którymi kierują się ludzie w swoim postępowaniu. Byt - coś co istnieje. Co ma piernik do wiatraka? Cytat:Etyki nie buduje się tylko i wyłącznie na doznawaniu. Przepraszam, ale ile masz jeszcze w zanadrzu tego typu stwierdzeń? Cytat:Skoro tożsamość człowieka istnieje od momentu poczęcia, to w każdym stadium swego rozwoju jest on wartością, a to oznacza, że ochrona tej wartości nie może być nieokreślona, a taką faktycznie jest, jeśli pozwala się aby ta wartość konkurowała z dowolnym argumentem dyktowanym przez prywatne uznanie. Co to znaczy "tożsamość"? Zarodek, embrion itd. jest ludzki - co do tego nie ma wątpliwości, ale "człowiekiem" (wedle niektórych) nie jest. Zatem nie może być i "wartością" (dla tych niektórych). Cytat:Powolność pewnych procesów społecznych nie może być powodem tego, że nagle się zrezygnuje z ustalania skończonej liczby wyjątków i powie ludziom: To wy sobie róbcie co chcecie byle by nie minęły 3 miesiące. Tempo procesów społecznych nie ma tu nic do rzeczy (nb. te procesy idą dokładnie w odwrotnym kierunku od postulowanego przez Ciebie). Wyjątki też nie są do niczego potrzebne. Ograniczyć prawnie należy tylko czas dopuszczalności aborcji (właśnie do końca pierwszego trymestru). Resztą jest indywidualne sumienie kobiety. Ma ona do niego prawo. Zwłaszcza, że Karta Praw Człowieka mówi wyraźnie o nietykalności cielesnej; mówi też o tym Kodeks Karny. Ciało każdego człowieka jest jego własnością i tylko on może decydować o jego losie (np. amputacji). Płód jest integralną częścią ciała kobiety, bo nie jest w zdolny do samodzielnego życia. Komu więc przysługuje prawo do "amputacji" tego ciała w sensie litery prawa? Cytat:Wyrażanie przez Panią gotowości do jakiejkolwiek rozmowy to tylko mydlenie oczu. A może to Ty masz problemy z rozmową? Bo ja u awitu nie dostrzegam chęci mydlenia oczu.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Panie Aleksy, a czemu to nie odpisał Pan na post będący komentarzem do Pana wypowiedzi? Czy mam przez to rozumieć, że odnośnie tamtego postu w pełni się Pan ze mną zgadza?
>Jakakolwiek norma (w tym moralna) nie ma najmniejszego sensu jeśli nie będzie bezwyjątkowa. To właśnie bezwyjątkowość norm decyduje o ich sile.
O sile norm decydują wartości przez nie chronione a nie ich bezwyjątkowość. Wyjątki były są i będą z tego chociażby powodu, że wartości tworzą hierarchię i w pewnych sytuacjach się wykluczają. Dla przykładu: Chcąc obronić sekret trzeba sprzeniewierzyć się prawdomówności, w przeciwnym wypadku jakaś inna wartość doznałaby uszczerbku. Takie jest życie, a wnioskowanie na tej podstawie o bezsensowności norm tylko dlatego, że nie są bezwyjątkowe to jakieś grube nieporozumienie. Nie jesteśmy skazani na alternatywę: Bezwyjątkowe normy albo samowolka. Można też ustalać skończoną i uzasadnioną liczbę wyjątków. Pewne wartości jak na przykład prawdomówność są uniwersalne. Nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie społeczeństwa, w którym ta wartość byłaby antywartością a mówienie prawdy traktowane byłoby jako wyjątek. Kłamstwo jest zawsze złem, do którego jesteśmy zmuszeni. Być może wie Pan o tym, że psycholog, który wprowadza ludzi w błąd dla dobra nauki "musi wykazać, że oszustwo jest absolutnie niezbędne (informacja nie mogłaby być uzyskana bez uciekania się do oszustwa); że informacja jest cenna, a oszustwo minimalne oraz, że po zakończeniu badań badacze dokładnie wyjaśnią badanym charakter badania i powody zastosowania oszustwa." Źródło: (Psychologia. Mózg, człowiek, świat. Stephen M. Kosslyn. Robin S. Rosenberg. Wydawnictwo Znak. Kraków 2006.)
>Wyjątki bowiem nie są niczym innym jak usprawiedliwieniami dla przekroczeń. I nie ma żadnego znaczenia ile takich wyjątków i w jakim trybie ustalimy.
Wyjątki są po to by chronić inne wartości jeśli są wyższe lub równorzędne, a nie po to by usprawiedliwiać zło.
>To niedoskonałość tego świata powoduje wręcz konieczność stosowania ocen relatywnych.
Niedoskonałość świata może być co najwyżej powodem do wprowadzania nowych wyjątków. Niedoskonałość świata nie może prowadzić do wniosku, że należy znieść zupełnie ochronę jakiegoś dobra, a do tego właśnie prowadzi uzależnienie losu ciąży od prywatnego widzimisię.
>O ile jeszcze można zgodzić się na "wyjątki" (czyli usprawiedliwienia) w stosunku do norm, to w stosunku do wartości jest to absolutnie niedopuszczalne!!!
Gdy kłamię w obronie sekretu, to ograniczam zakres aksjologiczny prawdomówności, a wtedy nie jest błędem powiedzenie, że stosuję wyjątek w odniesieniu do tej wartości.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Panie Aleksy, [...]
Michale, jeśli już. Używam dwojga imion w celu m.in. odróżnienia od innych występujących tu Michałów, a nie po to, aby zwracano się do mnie w ten sposób.
>[...] a czemu to nie odpisał Pan na post będący komentarzem do Pana wypowiedzi?
Czy chodzi o wypowiedź z 14.09.? Jeśli tak, to przepraszam, zaraz odpowiem (zupełnie o niej zapomniałem).
> O sile norm decydują wartości przez nie chronione a nie ich bezwyjątkowość. Wyjątki były są i będą z tego chociażby powodu, że wartości tworzą hierarchię i w pewnych sytuacjach się wykluczają.
Można i tak do tego podejść. Tylko, że to niczego nie zmienia! Wartości zaś nie mogą się wykluczać, gdyż - gdyby tak było - musielibyśmy uznać, iż przynajmniej jedna z nich nie jest wartością. Ale domyślam się o co Ci chodzi. Są wartości, których pewne elementy zakresu zachodzą na siebie powodując tzw. konflikt wartości. Tylko, że w takim przypadku kierujemy się zasadą hierarchii, a nie tworzymy wyjątków. Jaką bowiem wartość będzie posiadała wartość obwarowana licznymi "wyjątkami" normatywnymi? Żadnej! Dlatego, że jeśli stworzymy jeden choćby wyjątek, to natychmiast rodzi się pytanie (pokusa), a dlaczego tylko ten jeden? A skoro już mamy ów jeden, to dlaczego nie pójść dalej: ustanówmy drugi (potem kolejne i następne... a usprawiedliwień dla każdego z tych wyjątków na pewno nam nie zabraknie - zaręczam). I tak przez owe wyjątki dewaluujemy wartość, aż do zera. Dlatego napisałem to co napisałem i nie wycofuję się z tego - siłą wartości i norm jest ich bezwyjątkowość; hierarchia wartości, to zupełnie inna bajka.
>Można też ustalać skończoną i uzasadnioną liczbę wyjątków.
Skoro można "skończoną", to (równie dobrze) można też i "nieskończoną", prawda? Co wtedy się stanie z ową "wartością"?
> Wyjątki są po to by chronić inne wartości jeśli są wyższe lub równorzędne, a nie po to by usprawiedliwiać zło.
Nonsens. W jaki sposób wyjątek może chronić wartość dewaluując ją zarazem??? I nie jest też po to by usprawiedliwiać zło; on usprawiedliwia jedynie odstępstwo od normy, a czy takie odstępstwo jest dobrem czy złem, to kwestia wtórna i... relatywna.
> Niedoskonałość świata może być co najwyżej powodem do wprowadzania nowych wyjątków.
I deprecjacji wartości i norm. Gratulacje.
>Niedoskonałość świata nie może prowadzić do wniosku, że należy znieść zupełnie ochronę jakiegoś dobra, a do tego właśnie prowadzi uzależnienie losu ciąży od prywatnego widzimisię.
To jest manipulacja (pisałem o tym w odpowiedziach dla Rutkiewicza). Nie dla każdego (szczególnie dla kobiety) ciąża jest "dobrem", bo może też być i "złem" (mniejsza o powody); nie dla każdego ludzki płód czy zarodek jest tożsamy z człowiekiem. Ergo: nie dla każdego ciąża (zwłaszcza w I trymestrze) jest wartością. Jeśli dla kogoś jest, to jej nie będzie usuwał; jeśli nie jest usunie bez względu na wszystko. Dlaczego tak bardzo boicie owego "prywatnego widzimisię"? Dlaczego chcecie wszystkich uszczęśliwiać na siłę??? Tego zaiste nie rozumiem. Zwłaszcza, że skutki tego "uszczęśliwiania" w najlepszym wypadku okupują domy dziecka, szwendają się po ulicach i pomnażają i tak niemałą patologię społeczną.
I jeszcze jedno: ktoś tu napisał, że "nikt nie zmusza kobiet do rodzenia"; ja powiem więcej - liberalizacja ustawy antyaborcyjnej absolutnie nie zmusza żadnej kobiety do dokonania zabiegu!!! Te, które chcą zostać matkami i tak nimi zostaną. Dlaczego odbierać wolną wolę pozostałym? Dlaczego czynić z nich przestępczynie (morderczynie, jak chce Rutkiewicz)?
> Gdy kłamię w obronie sekretu, to ograniczam zakres aksjologiczny prawdomówności, a wtedy nie jest błędem powiedzenie, że stosuję wyjątek w odniesieniu do tej wartości.
Nie musisz w tym celu kłamać. Wystarczy nie powiedzieć prawdy! A to wielka różnica.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ale domyślam się o co Ci chodzi. Są wartości, których pewne elementy zakresu zachodzą na siebie powodując tzw. konflikt wartości. Tylko, że w takim przypadku kierujemy się zasadą hierarchii, a nie tworzymy wyjątków.
Ja wyjątek rozumiem właśnie jako ograniczanie zakresu aksjologicznego ze względu na inną wartość.
>Jaką bowiem wartość będzie posiadała wartość obwarowana licznymi "wyjątkami" normatywnymi? Żadnej! Dlatego, że jeśli stworzymy jeden choćby wyjątek, to natychmiast rodzi się pytanie (pokusa), a dlaczego tylko ten jeden? A skoro już mamy ów jeden, to dlaczego nie pójść dalej: ustanówmy drugi (potem kolejne i następne... a usprawiedliwień dla każdego z tych wyjątków na pewno nam nie zabraknie - zaręczam). I tak przez owe wyjątki dewaluujemy wartość, aż do zera.
Tyle, że ja za tak rozumianymi wyjątkami wcale się nie opowiadam. Od samego początku piszę o tym, że chodzi mi o wyjątki uzasadnione innymi wartościami: Jeśli konflikt zachodzi na płaszczyźnie życie dziecka/matki, to nie będę upierał się przy prawnym zakazie aborcji nawet w przypadku zaawansowanej ciąży. Cały czas chodzi mi o to, aby z tego typu ustaleń nie rezygnować na rzecz samowolki.
>> Wyjątki są po to by chronić inne wartości jeśli są wyższe lub równorzędne, a nie po to by usprawiedliwiać zło. >Nonsens. W jaki sposób wyjątek może chronić wartość dewaluując ją zarazem???
Chroni jedną wartość a drugiej wcale nie dewaluuje tylko ogranicza jej zakres aksjologiczny.
>> Gdy kłamię w obronie sekretu, to ograniczam zakres aksjologiczny prawdomówności, a wtedy nie jest błędem powiedzenie, że stosuję wyjątek w odniesieniu do tej wartości. >Nie musisz w tym celu kłamać. Wystarczy nie powiedzieć prawdy! A to wielka różnica.
Nie zawsze jest to możliwe.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Tyle, że ja za tak rozumianymi wyjątkami wcale się nie opowiadam. Od samego początku piszę o tym, że chodzi mi o wyjątki uzasadnione innymi wartościami: Jeśli konflikt zachodzi na płaszczyźnie życie dziecka/matki, to nie będę upierał się przy prawnym zakazie aborcji nawet w przypadku zaawansowanej ciąży. Cały czas chodzi mi o to, aby z tego typu ustaleń nie rezygnować na rzecz samowolki.W podanym przez Ciebie przykładzie mielibyśmy do czynienia z wyjątkiem tylko w jednym wypadku: całkowitego zakazu aborcji. Takiego zakazu nie ma, więc w opisanej sytuacji kierujemy się zasadą (też przecież umowną) wyższego usytuowania w hierarchii wartości życia matki. Gdzie tu widzisz jakiś wyjątek??? > Chroni jedną wartość a drugiej wcale nie dewaluuje tylko ogranicza jej zakres aksjologiczny.A co to za różnica (w tym konkretnym przypadku)? Jaką rangę przypiszesz wartości, której wcześniej ograniczysz "zakres aksjologiczny" do zera? To były jednak drobiazgi. O wiele bardziej interesuje mnie, dlaczego pominąłeś milczeniem ten oto akapit (dla mnie najważniejszy w tej całej dyskusji): Cytat:To jest manipulacja (pisałem o tym w odpowiedziach dla Rutkiewicza). Nie dla każdego (szczególnie dla kobiety) ciąża jest "dobrem", bo może też być i "złem" (mniejsza o powody); nie dla każdego ludzki płód czy zarodek jest tożsamy z człowiekiem. Ergo: nie dla każdego ciąża (zwłaszcza w I trymestrze) jest wartością. Jeśli dla kogoś jest, to jej nie będzie usuwał; jeśli nie jest usunie bez względu na wszystko. Dlaczego tak bardzo boicie owego "prywatnego widzimisię"? Dlaczego chcecie wszystkich uszczęśliwiać na siłę??? Tego zaiste nie rozumiem. Zwłaszcza, że skutki tego "uszczęśliwiania" w najlepszym wypadku okupują domy dziecka, szwendają się po ulicach i pomnażają i tak niemałą patologię społeczną.
I jeszcze jedno: ktoś tu napisał, że "nikt nie zmusza kobiet do rodzenia"; ja powiem więcej - liberalizacja ustawy antyaborcyjnej absolutnie nie zmusza żadnej kobiety do dokonania zabiegu!!! Te, które chcą zostać matkami i tak nimi zostaną. Dlaczego odbierać wolną wolę pozostałym? Dlaczego czynić z nich przestępczynie (morderczynie, jak chce Rutkiewicz)? Nie zechciałeś także (jak dotąd) zająć stanowiska odnośnie tej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,154126#w156328a tu również ciekawi mnie bardzo Twoja opinia. Z pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Cytat:Mogą wzią ś ć górę względy przyjemnościowe. > W określonej hierarchii wartości, mogą, ale co w tym złego? To pytanie nakierowuje nas na wątek antropologiczny, bo jeśli płód posiada status osoby, to względy przyjemnościowe nie mogą wziąść nad nim góry. > Cytat: Nie można jednocześnie czegoś cenić i ochronę tego czegoś uzależniać od czyjegoś widzimisię, bo to tak jakby nie zabezpieczyć sklepu z biżuterią licząc na dobrą wolę ludzi. > Ależ można!!! Ja, gdybym był np. katolikiem, nigdy nie popełniłbym czynu sprzecznego z dogmatami własnej wiary!!! I byłoby mi dokładnie obojętne co na ten temat mówi obowiązujące prawo! Ale jednocześnie nie ośmieliłbym się zaproponować np. muzułmaninowi czegoś co mnie wolno, a jemu nie!. Nie można. Weźmy następujący przykład: Życie i zdrowie człowieka dorosłego jest dobrem i dlatego ma ochronę prawną. Nie jest tak, że te dobra uzależnia się od czyjegoś widzimisię na jakiejś przestrzeni czy w jakimś przedziale czasu. Nietypowe sytuacje nie są powodem do zniesienia tej ochrony. Mogą co najwyżej sprawić, że się ją zmodyfikuje tak jak to miało miejsce z prawem do ochrony koniecznej. Ochrona zostałaby zupełnie zniesiona, jeśliby życie i zdrowie przestało być dobrem. Tak wiec dobro musi być chronione i może zostać wprowadzona co najwyżej skończona liczba wyjątków (np. konflikt równorzędnych dóbr). > Etyka - nauka o moralności. Moralność - zbiór zasad, którymi kierują się ludzie w swoim postępowaniu. Byt - coś co istnieje.> Co ma piernik do wiatraka? Bardzo wiele. Nasze postępowanie zależy od tego z jaką kategorią istot żywych mamy do czynienia.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > Cytat:Skoro tożsamość człowieka istnieje od momentu poczęcia, to w każdym stadium swego rozwoju jest on wartością, a to oznacza, że ochrona tej wartości nie może być nieokreślona, a taką faktycznie jest, jeśli pozwala się aby ta wartość konkurowała z dowolnym argumentem dyktowanym przez prywatne uznanie. > Co to znaczy "tożsamość"? Zarodek, embrion itd. jest ludzki - co do tego nie ma wątpliwości, ale "człowiekiem" (wedle niektórych) nie jest. Zatem nie może być i "wartością" (dla tych niektórych).Co do faktu, że niemowlę jest człowiekiem panuje na tym forum zgoda. Warto sobie wobec tego zadać pytanie: Co decyduje o człowieczeństwie niemowlęcia. Aktualnie przejawiane własności? Przecież gdyby niemowlę miało pozostać na tym samym etapie rozwoju to nikt nie chciałby takiego dziecka i fakt, że posiada świadomość czy układ nerwowy przestałby nagle mieć jakiekolwiek znaczenie. Niech Pan sobie wyobrazi, że do końca życia musi się Pan zrywać w środku nocy by nakarmić wrzeszczącego dzieciaka. Owszem, przywiązujemy się bardzo do berbecia, ale przywiązanie i ciepłe uczucia, jakie w stosunku do niego żywimy, to żadna podstawa do przyznania statusu człowieka. Do kota też się przywiązujemy. Faktem jest, że niemowlę to kompletny idiota: niesamodzielne, nie zna mowy, nie liczy, nie czyta, nie chodzi, trzeba je karmić. Ten przykład pokazuje, że niemowlę nazywamy człowiekiem przede wszystkim dzięki jego potencjałowi, a ludzki potencjał istnieje już w zygocie, nawet jeśli powstaną z niej bliźnięta i od momentu zapłodnienia znajduje się w trakcie realizacji napędzany wewnętrzną strukturą zygoty. Jest to potencjał zygoty jako funkcjonalnej całości a nie jej składników wziętych osobno. Dlatego właśnie ludzki potencjał ma swój wyraźny początek w akcie zapłodnienia. Na podobnej zasadzie tlenek węgle (II) czyli czad jako integralna całość węgla i tlenu ma określony potencjał, którego nie posiadają tlen i węgiel wzięte osobno. Dlatego z definicji człowieka nie da się wyrugować tego potencjału decydującego o byciu człowiekiem, a także nie da się zanegować jego nadrzędnej roli w konstytuowaniu człowieczeństwa jako, że stanowi warunek konieczny do stania się pełnym człowiekiem. Nasze zwyczajowe nazywanie niemowlęcia człowiekiem tylko to potwierdza. Jeśli zarodek jest ludzki, to niemowlę też jest tylko ludzkie. Z tym, że słowo ludzki nie posiada absolutnie żadnej mocy ochronnej, co widać na przykładzie zarodka, którego chce się likwidować na życzenie do 3 miesiąca, mimo, że jest ludzki.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Zwłaszcza, że Karta Praw Człowieka mówi wyraźnie o nietykalności cielesnej; mówi też o tym Kodeks Karny. Ciało każdego człowieka jest jego własnością i tylko on może decydować o jego losie (np. amputacji). >Płód jest integralną częścią ciała kobiety, bo nie jest w zdolny do samodzielnego życia. Komu więc przysługuje prawo do "amputacji" tego ciała w sensie litery prawa?
Niemowlę też nie jest zdolne do samodzielnego życia. Nie wnioskujemy jednak na tej podstawie, że to element ciała kobiety, a zatem może sobie z nim zrobić co chce. Mówienie, że zarodek jest elementem ciała kobiety to duże semantyczne nadużycie. Jak elementem ciała może być coś co ma inny kod genetyczny? Jest on osobnym ludzkim ciałem. Przypominam, że sam Pan określił zarodek mianem 'ludzki'. Ciało to zarówno całość jak i część. Paznokieć jako element ludzkiego ciała też jest ludzkim ciałem. Nietykalność dotyczy zarówno całości jak i części. Zygota więc ze względu na swoistość swojego materiału genetycznego jest osobnym ludzkim ciałem i też przysługuje jej nietykalność.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Odpowiem hurtem. Tym razem już naprawdę ostatni raz. Prowadzimy bowiem w istocie rzeczy dyskusję światopoglądową, a nie merytoryczną. A z takiej dyskusji i tak nic wyniknąć nie może. > Cytat:Mogą wzią ść górę względy przyjemnościowe. > >W określonej hierarchii wartości, mogą, ale co w tym złego?> To pytanie nakierowuje nas na wątek antropologiczny, bo jeśli płód posiada status osoby, to względy przyjemnościowe nie mogą wziąść nad nim góry.(Po raz drugi popełniasz ten sam błąd ortograficzny! Nie ma w języku polskim słowa wziąść; jest wziąć.) Jeśli posiada. A jeśli nie posiada? Kolejna próba manipulacji? Skoro używasz trybu przypuszczającego lub warunkowego ("jeśli"), to nie wolno Ci w tym samym zdaniu orzekać! A tak wlaśnie robisz. > Życie i zdrowie człowieka dorosłego jest dobrem i dlatego ma ochronę prawną.Zgoda. Ma. Jest też coś takiego jak Karta Praw Pacjenta (oparta zresztą na innych międzynarodowych aktach prawnych). To, że moje życie i zdrowie jest objęte ochroną prawną nie oznacza wcale, iż ktokolwiek przymusza mnie do dbania o te wartości. Ja i tylko ja decyduję o swoim zdrowiu i życiu. Tylko w jednym przypadku będą mnie leczyć (ratować) obligatoryjnie: gdy będąc nieprzytomnym nie będę posiadał przy sobie na piśmie aktu woli o nieudzialaniu mi pomocy. Ale i w takim przypadku nie będzie to działanie służby zdrowia wynikające z prawnego nakazu (bo takiego nie ma) lecz z domniemania mojej zgody na pomoc. Znowu przykład chybiony. > Bardzo wiele. Nasze postępowanie zależy od tego z jaką kategorią istot żywych mamy do czynienia.Dalej nic z tego nie wynika. > Co do faktu, że niemowlę jest człowiekiem panuje na tym forum zgoda.Tak. Nie ma wątpliwości. > Przypominam, że sam Pan określił zarodek mianem 'ludzki'.Owszem. Bo skoro znajduje się w łonie kobiety (dla niektórych: człowiek), a sprawcą jego tam pobytu był mężczyzna (dla wszystkich: człowiek), to nie ma powodu domniemywać, iż zarodek nie jest ludzki lecz psi, koci, kangurzy czy wielorybi. Nie oznacza to jednak wcale, że ten zarodek jest człowiekiem (błąd kategorialny). A Twój przykład (skądinąd bardzo efektowny, gratuluję) z potencjałem też jest mocno chybiony w tym kontekście. Wynika bowiem z niego niezbicie, że to ów potencjał sam w sobie już zasługuje na miano człowieka, a tak przecież nie jest. Przez analogię: ja jestem geniuszem (lub jeszcze mogę nim być), bo jako zarodek miałem potencjał na geniusza (udowodnij, że nie). Absurd? Absurd. (Chociaż może w tym przypadku...  ) > Niemowlę też nie jest zdolne do samodzielnego życia. Nie wnioskujemy jednak na tej podstawie, że to element ciała kobiety, a zatem może sobie z nim zrobić co chce.To zależy od tego jak zdefiniujemy "samodzielność". Gdyby nie było do samodzielności zdolne, tkwiłoby nadal w ciele kobiety i nie nazywało się niemowlęciem (raczej noworodkiem) lecz płodem. Poród jest tu cezurą samodzielności (zdolności do niej - jeśli wolisz). > Paznokieć jako element ludzkiego ciała też jest ludzkim ciałem.Dlaczego więc nie agitujesz za wprowadzeniem prawnego zakazu obcinania włosów i paznokci? > Zygota więc ze względu na swoistość swojego materiału genetycznego jest osobnym ludzkim ciałem i też przysługuje jej nietykalność.Spróbuj choć na chwilę pominąć stan faktyczny, którego tu i tak nie ustalimy!!! Spróbuj zrozumieć, że to tylko Ty tak uważasz (+ kilka milionów skażonych tą samą ideologią). Spróbuj zrozumieć, że ja mam zdanie przeciwne (+ kilka milionów skażonych inną ideologią). Ponawiam najistotniejsze dla mnie pytanie: dlaczego Ty chcesz na siłę uszczęśliwiać całą populację regulacjami prawnymi określonej treści, mając świadomość, że regulacje te ludziom z Twojego obozu ideologicznego nie są do niczego potrzebne (bo świadomość słuszności racji moralnych w zupełności Wam wystarczy - rzekomo), a ludziom z obozu przeciwnego takimi regulacjami wyrządzasz ogromną krzywdę!? Do czego jest Ci to potrzebne? Do zemsty za inność? Pozdrawiam nie "uszczęśliwiając" jedynie słuszną ideologią. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >Życie i zdrowie człowieka dorosłego jest dobrem i dlatego ma ochronę prawną.> Zgoda. Ma. Jest też coś takiego jak Karta Praw Pacjenta (oparta zresztą na innych międzynarodowych aktach prawnych). To, że moje życie i zdrowie jest objęte ochroną prawną nie oznacza wcale, iż ktokolwiek przymusza mnie do dbania o te wartości. Ja i tylko ja decyduję o swoim zdrowiu i życiu. Tylko w jednym przypadku będą mnie leczyć (ratować) obligatoryjnie: gdy będąc nieprzytomnym nie będę posiadał przy sobie na piśmie aktu woli o nieudzialaniu mi pomocy. Ale i w takim przypadku nie będzie to działanie służby zdrowia wynikające z prawnego nakazu (bo takiego nie ma) lecz z domniemania mojej zgody na pomoc.> Znowu przykład chybiony. Bynajmniej. Gdy istniejący od momentu zapłodnienia człowiek już się w pełni rozwinie, wówczas on/a i tylko on/a będzie decydował/a o swoim zdrowiu i życiu tak jak Pan obecnie. Zanim to nie nastąpi trwa ochrona prawna jego zdrowia i życia. > >Bardzo wiele. Nasze postępowanie zależy od tego z jaką kategorią istot żywych mamy do czynienia.> Dalej nic z tego nie wynika. Wynika, bo inaczej zachowamy się w stosunku do mrówki a inaczej do człowieka. Trudność jaką postawił David Hume dotyczy jedynie imperatywności normy moralnej. Na jej pełną treść składa się odniesienie do określonej kategorii istot żywych. Norma: 'nie zabijaj' dotyczy w pierwszym rzędzie człowieka. > A Twój przykład (skądinąd bardzo efektowny, gratuluję) z potencjałem też jest mocno chybiony w tym kontekście. Wynika bowiem z niego niezbicie, że to ów potencjał sam w sobie już zasługuje na miano człowieka, a tak przecież nie jest.> Przez analogię: ja jestem geniuszem (lub jeszcze mogę nim być), bo jako zarodek miałem potencjał na geniusza (udowodnij, że nie). Absurd? Absurd. (Chociaż może w tym przypadku... ) Zawsze będzie można przeprowadzić tego typu krytykę, bo potencjał w trakcie realizacji to nie to samo, co jego pełna aktualizacja. Poza tym może się ona w jakimś stopniu różnić od końcowego efektu z powodu wpływów środowiska. Nie zmienia to jednak faktu, że podstawą ochrony powinien być sam zaktywizowany ludzki potencjał, bo tak jest w przypadku niemowlęcia. Nie przypisujemy mu przecież wartości tylko i wyłącznie na tej podstawie, że gaworzy, raczkuje i bawi się zabawkami. Jest cenne przede wszystkim dzięki swoim ludzkim możliwościom. Gdyby miało pozostać na tym samy etapie rozwoju, to mało kto chciałby dźwigać taki ciężar do końca życia. > >Niemowlę też nie jest zdolne do samodzielnego życia. Nie wnioskujemy jednak na tej podstawie, że to element ciała kobiety, a zatem może sobie z nim zrobić co chce.> To zależy od tego jak zdefiniujemy "samodzielność". Gdyby nie było do samodzielności zdolne, tkwiłoby nadal w ciele kobiety i nie nazywało się niemowlęciem (raczej noworodkiem) lecz płodem. Poród jest tu cezurą samodzielności (zdolności do niej - jeśli wolisz). Noworodek też nie jest zdolny do samodzielności. Umrze rychło, jeśli nie będziemy się nim zajmowali. > >Paznokieć jako element ludzkiego ciała też jest ludzkim ciałem.> Dlaczego więc nie agitujesz za wprowadzeniem prawnego zakazu obcinania włosów i paznokci? Bo każdy ma prawo dysponować swoim ciałem bez względu na to, na jakim jest etapie rozwoju.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Ten świat był jest i będzie niedoskonały i ta niedoskonałość nie może być argumentem do wprowadzania relatywizmu [...].
Tak napisałeś w poprzednim poście. I słusznie. Dlatego też aborcje były są i będą (bez względu na obowiązujące prawo). Tego zakazać bezwzględnie nijak się nie da. I nie ma tu też nic do rzeczy czy płód uznamy za "człowieka" czy też nie. One (te aborcje) będą i tak. I nie ma tu również żadnego znaczenia czy cezar będzie od rana do nocy pokazywał "Niemy krzyk", a Rutkiewicz przekonywał o słuszności "naukowej" etyki rodem z ideologii katolickiej. Aborcje i tak będą.
Dlatego też - moim zdaniem, ale nie odosobnionym, jak widać z dyskusji - należy dołożyć wszelkich starań, aby to zjawisko zminimalizować skoro wyeliminować się go nie da.
A temu może służyć kilka działań. 1. Edukacja seksualna od najmłodszych lat (ale naukowa, a nie katolicka); 2. Separacja marginesu społecznego i wszelkiej patologii od czynności seksualnych (legalizacja przymusowej sterylizacji? nie wiem, ale coś z tym trzeba zrobić); 3. Danie kobietom faktycznie równych szans w realizacji ich życiowych celów i otoczyć szczególną opieką państwa, gdy tym celem będzie macierzyństwo; 4. Liberalizacja ustawy aborcyjnej z zastrzeżeniem dopuszczalności do końca I-go trymestru ciąży.
Pisałem już o tym wielokrotnie ( w tym wątku również): tak silny nacisk Kościoła Katolickiego na restrykcyjne prawo aborcyjne w kraju (wedle tegoż Kościoła) katolickim świadczy tylko o jednym: Kościół nie ma za grosz zaufania do moralności swoich własnych wiernych! A jeśli tak, to nie ma też zaufania do bezwzględności własnych zasad moralnych; nie wierzy w sens własnej nauki moralnej. Zatem czy może wciąż uchodzić za moralny autorytet, który my wszyscy mamy uznawać???
Gdyby sami katolicy wierzyli w doktrynę swojego Kościoła, to (zapewne) ilość aborcji w Polsce byłaby dużo mniejsza. Ale tak nie jest. Niestety. Mało tego, to właśnie Kościół Katolicki robi wszystko co w jego mocy, aby swoimi zakazami (oświata, antykoncepcja, badania prenatalne) ilość aborcji zwiększać!!!
Postulowana przeze mnie (i nie tylko) liberalizacja obowiązującej ustawy byłaby swoistym testem głównie dla wyznawców chrześcijaństwa ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Testem "moralności praktycznej".
Dlaczego mamy wymagać bezwzględnie "moralnej czystości" zgodnej z duchem katolickim od ludzi od katolicyzmu stroniącymi, gdy sami katolicy nie mogą/nie potrafią (ale jeśli tak, to ewidentna wina Kościoła, który też nie potrafi przekonać swoich wiernych do własnych racji) tej "czystości" zachować???
>Znieśmy kary za zabójstwa i kradzieże, bo przecież były są i prawdopodobnie będą.
Owszem, będą, ale nie dotyczą płodu lecz osobników posiadających świadomość własnej odrębności i egzystencji, czyli ludzi. Więc ten argument jest całkowicie chybiony.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Tak napisałeś w poprzednim poście. I słusznie. Dlatego też aborcje były są i będą (bez względu na obowiązujące prawo). Tego zakazać bezwzględnie nijak się nie da. I nie ma tu też nic do rzeczy czy płód uznamy za "człowieka" czy też nie. One (te aborcje) będą i tak.
To, czy uznajemy płód za człowieka lub nie ma znaczenie, bo status płodu wyznacza kierunek działań: Zanegować człowieczeństwo płodu i pozwolić na wolną amerykankę do 3 miesiąca. Nie ma wtedy żadnego znaczenia kto i ile aborcji dokonuje w tym czasie. Albo wprowadzać takie reguły życia społecznego aby aborcji było jak najmniej. Nasz sposób myślenia o rzeczywistości społecznej ma przecież wpływ na jej ewolucję.
>legalizacja przymusowej sterylizacji? nie wiem, ale coś z tym trzeba zrobić) >3. Danie kobietom faktycznie równych szans w realizacji ich życiowych celów i otoczyć szczególną opieką państwa, gdy tym celem będzie macierzyństwo;
Skoro część będziemy sterylizować, to gdzie tu mowa o równych szansach w realizacji macierzyństwa?
>4. Liberalizacja ustawy aborcyjnej z zastrzeżeniem dopuszczalności do końca I-go trymestru ciąży.
Jeśli płód jest dla Pana dobrem, a jest skoro dąży Pan do zmniejszania liczby aborcji, to aborcja na żądanie do końca I-szego trymestru ciąży kłóci się z taką postawą, bo uzależnia Pan los tego dobra od czyichś arbitralnych decyzji.
>>Znieśmy kary za zabójstwa i kradzieże, bo przecież były są i prawdopodobnie będą. >Owszem, będą, ale nie dotyczą płodu lecz osobników posiadających świadomość własnej odrębności i egzystencji, czyli ludzi. Więc ten argument jest całkowicie chybiony.
Chodziło mi o to, że powoływanie się na samą niedoskonałość świata (aborcje były, są i będą) to jeszcze za mało, aby pozwalać na dowolne ich stosowanie do 3 miesiąca bo przy pomocy analogicznego rozumowania można by równie dobrze optować za zniesieniem kar za kradzieże. Nie trzeba godzić się na jakiś stan rzeczy, jeśli coś jest dla nas wartością. Dla Pana płód też jest dobrem, a zatem także Pan jest zainteresowany tym, aby zbyt łatwo nie narazić tego dobra na szwank, a więc także dla Pana z mówienia, że aborcje były są i będą nie wynika, że los tego dobra można sobie uzależnić od czyjegoś widzimisię do 3 miesiąca.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > To, czy uznajemy płód za człowieka lub nie ma znaczenie, bo status płodu wyznacza kierunek działań: Zanegować człowieczeństwo płodu i pozwolić na wolną amerykankę do 3 miesiąca. Nie ma wtedy żadnego znaczenia kto i ile aborcji dokonuje w tym czasie. Albo wprowadzać takie reguły życia społecznego aby aborcji było jak najmniej.Jedno nie przeczy drugiemu: można nie uznawać człowieczeństwa płodu i działać na rzecz ograniczania ilości aborcji. W czym tu widzisz sprzeczność? Ciebie bardzo interesuje "kto i ile aborcji dokonuje w tym czasie" (pierwsze 3 miesiące ciąży), bo dla Ciebie jest to sprawa ideologiczna (płód jest człowiekiem). Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, bo płodu za człowieka nie uważam. Czy stoi nam coś na przeszkodzie, aby wspólnie organizować np. oświatę seksualną w szkołach? A przyznasz chyba, że poziom edukacji w tej kwestii ma przemożny wpływ na ilość aborcyjnych zabiegów? Czy jest coś na przeszkodzie naszego wspólnego działania na rzecz doskonalenia kodeksu rodzinnego w zakresie upraszczania przepisów o adopcji? Też chyba nie. Bo czyż istnienie Kodeksu Drogowego zmusza kogokolwiek do kupna samochodu? A czy jego restrykcyjność wyeliminuje wypadki drogowe? > Nasz sposób myślenia o rzeczywistości społecznej ma przecież wpływ na jej ewolucję.Ma. Dlatego też myślmy realistycznie, a nie, wprawdzie bardzo pobożnymi, ale jednak tylko życzeniami. > Skoro część będziemy sterylizować, to gdzie tu mowa o równych szansach w realizacji macierzyństwa?Czytaj uważnie i nie manipuluj. Poddałem jedynie pod rozwagę możliwość sterylizacji (nie znając jeszcze wtedy pomysłu Tuska na pedofilów) i to tylko tych jednostek płci obojga, których "człowieczeństwo" można zakwestionować. A mówiąc o "równych szansach w realizacji macierzyństwa" sugerujesz, że macierzyństwo jest jedyną powinnością kobiety bez względu na to czy jest ona zdegenerowanym "potworem" czy też zwykłym członkiem społeczności; bo człowiekiem (w sensie dosłownym) to już ona prawie chyba na pewno nie jest. A co z "tacierzyństwem" w takim razie, bo jakoś milczysz na ten temat? > Jeśli płód jest dla Pana dobrem, a jest skoro dąży Pan do zmniejszania liczby aborcji, to aborcja na żądanie do końca I-szego trymestru ciąży kłóci się z taką postawą, bo uzależnia Pan los tego dobra od czyichś arbitralnych decyzji.Kłóci się jedynie z kolejną próbą manipulacji z Twojej strony. Dla mnie płód może być dobrem wtedy i tylko wtedy, gdy - wspólnie z kobietą - decyduję się na posiadanie dziecka. W każdym innym przypadku dla mnie płód nie ma żadnej wartości w rozumieniu aksjologicznym; jest naturalnym bytem, któremu ja osobiście odmawiam "człowieczeństwa". Zatem w mojej ocenie płód będzie dobrem jeśli jest dobrem dla posiadającej go kobiety i będzie złem jeśli posiadająca go kobieta uzna go za zło. Dobrem zaś (także i w sensie społecznym) jest ciąża. Ale ciąża chciana, wręcz pożądana. A co do "arbitralnych decyzji": Napisałem już wcześniej (chyba Osnowie), że jest grupa ludzi optujących za wolnością poglądów (a szczególnie jednego poglądu - własnego), ale jest też i grupa (i ja do niej należę), która walczy o wolność do posiadania poglądów - a to nie to samo, mimo, że brzmi podobnie. > Nie trzeba godzić się na jakiś stan rzeczy, jeśli coś jest dla nas wartością.Więc się nie gódź!!! Ale nie zmuszaj innych do ponoszenia konsekwencji Twoich przekonań!!!Zrozum, człowieku, że to co nie jest zabronione nie jest też (tym samym) nakazane. Jeśli dopuścimy pełną dowolność w zakresie aborcji do 3. miesiąca, to przecież nie oznacza wcale, iż zmuszamy w ten sposób każdą ciężarną kobietę do dokonania zabiegu! Czy to takie trudne? Dlaczego ciężarnej kobiecie (która przecież posiada jakiś własny system moralny) odmawiasz prawa do podjęcia samodzielnej decyzji w tej kwestii? Czyżbyś uważał ją za kompletną idiotkę nie potrafiącą rozeznać co dobre, a co złe (choćby tylko dla niej)? A co w takim razie z tą, rzekomo daną od Boga, wolną wolą - też wymaga ustanowienia jakichś specjalnych wyjątków? Dajmonionie, litości, błagam!!!  Pozdrawiając serdecznie. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Jedno nie przeczy drugiemu: można nie uznawać człowieczeństwa płodu i działać na rzecz ograniczania ilości aborcji. W czym tu widzisz sprzeczność?
Co jest zatem dla Pana motywacją do ograniczania liczby aborcji?
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Rozumiem, że nie mam szans doczekać się od Ciebie odpowiedzi na szczególnie interesujące mnie kwestie w tej dyskusji?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Rozumiem, że nie mam szans doczekać się od Ciebie odpowiedzi na szczególnie interesujące mnie kwestie w tej dyskusji? Tylko z braku czasu nie skomentowałem jeszcze tego postu.
dajmonion
|
|
| | | |  | -2 na 2 | cezar (256 punktów) | Pocieszę Cie. Jak widze w tv erike stainbach to żałuje, ze ktoś kiedyś nie dokonał aborcji. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) | >Pocieszę Cie. >Jak widze w tv erike stainbach to żałuje, ze ktoś kiedyś nie dokonał aborcji.
a co ma być w tym pocieszającego? to że oglądasz tv, czy to że rzucasz kolejnym szowinistycznym tekstem?
Tym się chyba różnimy, ja nie umiałabym powiedzieć tak o innym człowieku. Mogę się nie zgadzać z poglądami, działaniami innej osoby, mogę z nimi walczyć, ale szanuję jej prawo do życia.
może już więcej mnie nie pocieszaj, bo już chyba gorszego obrazu Twojej osoby nie mogę mieć.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | |  | | cezar (256 punktów) | >a co ma być w tym pocieszającego? to że oglądasz tv, czy to że rzucasz kolejnym szowinistycznym tekstem?
Ta wypowiedź nie ma nic wspólnego z szowinizmem i nigdy nie wypowiedziałem się sposób szowinistyczny. Przylejasz mi etykietki, tak jest najłatwiej. Gdyby steinbach była mężczyzną napisałbym to samo.
>Tym się chyba różnimy, ja nie umiałabym powiedzieć tak o innym człowieku. Mogę się nie zgadzać z poglądami, działaniami innej osoby, mogę z nimi walczyć, ale szanuję jej prawo do życia.
To pokazuje ( mam nadzieję, ze znów nie zarzuisz mi szowinizmu), że kobiety jak to ktoś powiedział są z Wenus, natomiast naszą planetą jest Mars. Taka jest nasza natura i twoja wypowiedź świadzy jak najlepiej o Tobie.
>może już więcej mnie nie pocieszaj, bo już chyba gorszego obrazu Twojej osoby nie mogę mieć. > "Colorless green ideas sleep furiously"
Dobrze, że to tylo obraz A co do stainbach ,w przeciwieństwie do jej przodków, którzy bez żadnych skrupułów wymordowali 6 mln ludzi i ona teraz bezkrytycznie kreuję historię, że to Niemcy są ofiarami II wojny światowej, nie myślałem nigdy poważnie, aby kogoś zabić.
|
|
| | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | >Ta wypowiedź nie ma nic wspólnego z szowinizmem i nigdy nie wypowiedziałem się sposób szowinistyczny. Przylejasz mi etykietki, tak jest najłatwiej. Gdyby steinbach była mężczyzną napisałbym to samo.
A co ma do tego płeć? Czy napisałam że Twój szowinizm ma u podstaw uprzedzenie do kobiet.
Sprawdź znaczenie słowa, zanim zaczniesz podważać jego zasadność. Pokazałeś, że owszem bronisz płodu, ale jeśli ktoś ma inne poglądy, kieruje się inną ideologią niż Ty to, żałujesz że tego życia nie został pozbawiony. I mówisz to już nie o płodzie, ale o żyjącej czującej w pełni rozwiniętej osobie.
>To pokazuje ( mam nadzieję, ze znów nie zarzuisz mi szowinizmu), że kobiety jak to ktoś powiedział są z Wenus, natomiast naszą planetą jest Mars. Taka jest nasza natura i twoja wypowiedź świadczy jak najlepiej o Tobie.
Tu nie chodzi o różnice płci, ale o szacunek dla życia i drugiego człowieka. On nie jest właściwy tylko kobietom. Mężczyźni odczuwają go w równym stopniu. Jego brak to cecha indywidualna, niezależna od płci.
>A co do stainbach ,w przeciwieństwie do jej przodków, którzy bez żadnych skrupułów wymordowali 6 mln ludzi i ona teraz bezkrytycznie kreuję historię, że to Niemcy są ofiarami II wojny światowej, nie myślałem nigdy poważnie, aby kogoś zabić.
A czy ja zaprzeczam zbrodniom hitleryzmu lub działalności związku wypędzonych? Mi jest do tego jak najdalej. Ale lekarstwem na każde złe działanie, na każdą ideologię, ma być nienawiść i chęć śmierci tej drugiej osoby? Takie myślenie prowadzi do agresji i wojny. Może nie myślałeś poważnie, to wiesz tylko TY, ale coś takiego napisałeś. Walcz z poglądami, przeciwdziałaj złu, ale nie życz śmierci, bo to poniża Cię jako człowieka.
Może jednak warto trochę mniej się spieszyć i zastanowić się jaką myśl przekazujesz w swoich słowach.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Może jednak warto trochę mniej się spieszyć i zastanowić się jaką myśl przekazujesz w swoich słowach.
Niektórym osobnikom myśli przydarzają się tak rzadko, że muszą bardzo się spieszyć, aby zdążyć je przekazać...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Niektórym osobnikom myśli przydarzają się tak rzadko, że muszą bardzo się spieszyć, aby zdążyć je przekazać... Odwrotnie, MAM, odwrotnie: znam to z autopsji. Myśli przytrafiają mi się rzadko, co pozwala dłużej cieszyć się nimi przed rozstaniem. Tym bardziej nie szafuję nimi bez koniecznej potrzeby. Absolutnie mowy nie ma o pośpiechu. .
|
|
| |  | -1 na 1 | Michał C. (323 punktów) |
> Na temat aborcji się już wypowiadałam więc nie będę powtarzać. Twierdzenie że piękno >kobiecej natury polega na tym że w jej organizmie tworzy się nowy organizm jest >szowinistycznym stwierdzeniem, bo sprowadza kobietę do roli inkubatora.Hmm, czy się to kobietom podoba czy nie to są one inkubatorem biologicznym.. Tak jak mężczyźni służą do zapładniania.. Skąd taki sprzeciw i niechęć do akceptacji własnych uwarunkowań biologicznych? No i chyba jednak jest to piękne że można stworzyć życie..? > Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci.Mógłbym tu napisać zdanie następujące: "Piękno natury mężczyzny leży w byciu człowiekiem a nie tylko w płodzeniu dzieci" hehe - i jak to brzmi?? Hmm, nie wszyscy faceci to szowiniści o niskiej inteligencji patrzący na kobiety jak na inkubator.. Proszę nie gloryfikować problemów kobiet ze środowisk użyję słowa "pospolitych" i nie używać takich uogólnień.. > Kobieta nie musi rodzić, o jej wartości nie przesądza urodzenie lub nie dziecka.Oczywiście, że kobieta nie musi rodzić.. I nie wszystkie rodzą.. Czy wszystkie jednak z tych nie rodzących będą zadowolone ze swojej decyzji do końca życia? > Piękno natury kobiety leży tam gdzie piękno natury człowieka. Potrafimy znacznie >więcej niż tylko rodzić dzieci - myślimy, czujemy, działamy nie gorzej niż >mężczyźni.Święta prawda.. A na dodatek możecie tworzyć życie.. Zawsze szanuję kobiety..  "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| | |  | 5 na 5 | awitu (7627 punktów) | > Skąd taki sprzeciw i niechęć do akceptacji własnych uwarunkowań biologicznych?> No i chyba jednak jest to piękne że można stworzyć życie..?Zakładasz, że sprzeciw wobec postrzegania mnie jedynie przez pryzmat możliwości rodzenia dzieci, jest wynikiem braku akceptacji uwarunkowań biologicznych. Możliwość nie pociąga za sobą konieczności. Popełniasz duży błąd, ja jestem zadowolona z faktu, że jestem kobietą, bardzo lubię moje ciało. Nie neguję faktu, że jest ono zdolne urodzić dziecko, ale stanowczo sprzeciwiam się stwierdzeniu, że istota kobiecości tkwi w możliwości rodzenia. Piękna jest możliwość. Nie jest piękne postrzeganie człowieka jedynie przez pryzmat, tego, że posiada macicę. Dlaczego nie napisałeś np. "no i chyba jest to piękne, że można namalować obraz, odkryć nową planetę, leczyć ludzi? Mówiąc o kobiecie wiążesz ją z możliwością urodzenia dziecka. Tak mówiąc narzucasz jej tradycyjnie wyznaczoną funkcję społeczną. Zostaw możliwość rodzenia dzieci w sferze seksualności, bo tam ma ona znaczenie. Na każdej innej płaszczyźnie moja płeć nie ma znaczenia. > Mógłbym tu napisać zdanie następujące:> "Piękno natury mężczyzny leży w byciu człowiekiem a nie tylko w płodzeniu dzieci" hehe - i jak to brzmi??czy muszę się powtarzać? Może warto zapoznać się z całością dyskusji zanim zacznie się komentować? już napisałam: "Ja w życiu nie posunęłabym się do stwierdzenia, że piękno męskiej natury polega na produkowaniu plemników, bo cenię mężczyzn za wiele innych przymiotów. Widzę człowieka a nie dawcę spermy." > Hmm, nie wszyscy faceci to szowiniści o niskiej inteligencji patrzący na kobiety jak na inkubator.. Proszę nie gloryfikować problemów kobiet ze środowisk użyję słowa "pospolitych" i nie używać takich uogólnień..a jednak sam napisałeś: Cytat:Hmm, czy się to kobietom podoba czy nie to są one inkubatorem biologicznym.. Wiem, że nie wszyscy, znam bardzo wielu mężczyzn, którzy wyzwolili się już z kajdan takiego przedmiotowego postrzegania kobiet. Wystarczy przeczytać ten wątek by mieć pewność, że nie wszyscy mężczyźni są szowinistami. Ja nie gloryfikuję problemu, ja tylko zwróciłam uwagę cezarowi, że swoją wypowiedzią obraża kobiety. Moja wypowiedź, nie była manifestem i uogólnieniem odnoszącym się do wszystkich mężczyzn, a jedynie wypowiedzią skierowaną do cezara. Ale skoro uznałeś to za uogólnienie i uznałeś, że dotyczy ona na tyle Twojej osoby, że musisz skomentować to przydałoby się zastanowić czy nie ma nic na rzeczy. Być może wywodzę się z jak to nazwałeś "pospolitych" środowisk, lecz jak widać one i na to forum zawitały. Moja wypowiedź była reakcją na inną wypowiedź, a nie spontanicznym manifestem. > Oczywiście, że kobieta nie musi rodzić.. I nie wszystkie rodzą..> Czy wszystkie jednak z tych nie rodzących będą zadowolone ze swojej decyzji do końca życia?A dlaczego mają nie być. Od wieków wciska się kobietom, że muszą wyjść za mąż i urodzić gromadkę dzieci. Argumentowano to ich obowiązkiem, rolą społeczną, wiarą, uwarunkowaniami biologicznymi, w ostatnich latach zaczęto dołączać w wyniku dezaktualizacji powyższych szczęście na starość. Jednakże, mamy już bardzo wiele przykładów 50-60 letnich bezdzietnych kobiet, a także "singielek", które potwierdzają, że są szczęśliwe, że podjęły taką decyzję. Kobieta w obecnych czasach może realizować się i spełniać się na wielu polach, poczucie szczęśliwego życia i uczucie spełnienia nie jest już ograniczone do urodzenia i wychowania dzieci. Przed kobietami stoją o wiele ambitniejsze działania niż paniczny obowiązek współżycia z mężczyznami i rodzenia dzieci. Wiele kobiet rezygnuje z posiadania dzieci, nie tylko w wyniku orientacji na cele edukacyjne i zawodowe czy w wyniku ekonomicznych zalet bezdzietności. Wiele kobiet rezygnuje z posiadania dziecka w wyniku świadomej decyzji by spędzać więcej czasu ze swoim partnerem i móc skupić całe swoje uczucie na tej więzi. Część z kobiet rezygnuje z posiadania własnego potomstwa ze względu na istniejące przeludnienie świata, czy problemy ekologiczne, czy po prostu z powodu tego, że nie chce skazywać kolejnego człowieka na życie w obecnych realiach, których nie akceptują. Badania przeprowadzone wśród tych bezdzietnych kobiet potwierdzają, że są szczęśliwe i czują się spełnione. > Święta prawda.. A na dodatek możecie tworzyć życie..> Zawsze szanuję kobiety..  W tym poście raczej pokazałeś coś innego, próbując forsować tezę, że dziecko jest w dużej mierze atrybutem szczęścia kobiety. Właśnie powiedziałeś mi " tak możesz myśleć, możesz działać jak człowiek, ale patrząc na ciebie nie widzę człowieka, ale osobę zdolną tworzyć życie. To jest właśnie to coś, co próbuję wytłumaczyć. Poza alkową warto spojrzeć na kobietę jako na człowieka, zostawiając jej prokreacyjne funkcje w alkowie, bo tylko tam ma ona jakiekolwiek znaczenie i zastosowanie.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | |  | 2 na 4 | elfir (1058 punktów) | >Skąd taki sprzeciw i niechęć do akceptacji własnych uwarunkowań biologicznych? >No i chyba jednak jest to piękne że można stworzyć życie..?
Nie, to jest biologiczne a nie estetyczne (piekne). Co jest pieknego w rozstępach, mdłosciach, bólach nóg, nietrzymaniu moczu, rozciągnietej skórze podbrzusza, obwisłych piersiach i setkach innych dolegliwości, które ze zdrowej kobiety tworzą chorą, zmeczona i niezadowoloną?
Nie chce dziecka. Stosuje w tym celu antykoncepcje. Ale gdyby zawiodła nie miałabym wyrzutów sumienia aby dokonać aborcji. Nawet bym się nad tym specjalnie nie zastanawiała. Dziecko to w mojej sytuacji przeszkoda. I wcale nie mam nieodpowiedzialnego mężczyzny. Wręcz przeciwnie.
Mężczyznom to tak łatwo mówic, ale wystarczy, ze dostana kataru, to "umierają" przez tydzień. Ciekawe co by było gdyby tak mieli 9 m-cy cierpieć?
Znam przypadki kiedy kobieta po urodzeniu dostała wypowiedzenie umowy, bo nie było juz dla niej miejsca pracy. ile młodocianych matek nie pokonczyło liceum czy studiów, skreslajac swoje szanse zawodowe? Ile w wieku 40 lat popadło w depresje, uznając, że przegrało swoje zycie, poswięcajac sie wyłącznie dzieciom?
Kobieta ma inne aspiracje niz byc wyłacznie matką.
|
|
| |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem a nie tylko w rodzeniu dzieci. To metafizyczna bzdura, bo to człowiek może być kobietą, a nie kobieta człowiekiem. Płciowość jest niezbywalną przypadłością, a więc jest mniej istotna w człowieku, niż czysta istota człowieczeństwa. Piękno kobiety jako kobiety może być czymś specyficznym tylko dla kobiety jako kobiety, a bycie człowiekiem nie jest dla niej specyficzne, tj. nie wyróżnia jej na tle innych bytów. Do istoty kobiecości należy to, co wyróżnia ją niezmiennie od innych ludzi, nie-kobiet. Zaś ta istota, patrząc metafizycznie, razem z jej tożsamością gatunkową* i jednością, prawdą** i dobrem*** składa się na jej piękno****. Zaś jednym z takich wyróżników, jest inna budowa anatomiczna, oraz funkcja rodzenia dzieci, jako etap końcowy dwuosobowej funkcji prokreacji. I nie ma się tu o co obrażać, bo dostrzeżenie tego faktu (dostrzegalnego na lekcji biologii w kl.IV szkoły podstawowej) nie oznacza "robienia z kogoś inkubatora" - to bzdura. Inkubator by z kogoś robiono, gdyby nie wymieniano poza tym żadnej innej funkcji i roli kobiety w życiu społeczności ludzkiej i w związku partnerskim. A przecież można je wymienić. Nie zaklinajmy rzeczywistości, bo to rodzi niezdrowe obszary tabu społecznego. Kobieta jest zdolna rodzić (a wcześniej nosić dziecko w sobie), i jest to coś, co ją odróżnia od mężczyzny, oraz jest (dla bardziej tkliwych - w tym mnie) jedną z pięknych zagadek natury, przyrodniczym i metafizycznym majstersztykiem - co jest wyłącznie intelektualną fascynacją.
Nikt nie zmusza kobiet do rodzenia. Pytanie, czy po zapłodnieniu nie zapada przysłowiowa "klamka", i czy wolno coś przerwać, tylko dlatego, że ma się po temu możliwość. Bo czyż wolno mi wyjąć banknot z Pańskiej kieszeni, tylko dlatego, że wystaje, że go widzę, i że łatwo mi to zrobić (technicznie)?
Pozdrawiam
*chodzi o rodzaj metafizyczny, a nie biologiczny **czyli poznawalnością ***czyli zdolnością do bycia przedmiotem wyboru ze strony innego bytu (w kontaktach związkowych, towarzyskich, zatrudnienia, rozmowy, itp.) ****rozumiane metafizycznie a nie estetycznie (bo jak mniemam, o takim tu mówimy - zresztą o innym się nie da w odniesieniu do kobiety abstrakcyjnej)
|
|
| | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) | > To metafizyczna bzdura, bo to człowiek może być kobietą, a nie kobieta człowiekiem. Płciowość jest niezbywalną przypadłością, a więc jest mniej istotna w człowieku, niż czysta istota człowieczeństwa. Piękno kobiety jako kobiety może być czymś specyficznym tylko dla kobiety jako kobiety, a bycie człowiekiem nie jest dla niej specyficzne, tj. nie wyróżnia jej na tle innych bytów. Do istoty kobiecości należy to, co wyróżnia ją niezmiennie od innych ludzi, nie-kobiet. Zaś ta istota, patrząc metafizycznie, razem z jej tożsamością gatunkową* i jednością, prawdą** i dobrem*** składa się na jej piękno****.Trudno się z tym nie zgodzić, ale piękno natury człowieka będącego kobietą nie ogranicza się tylko do cech specyficznych i te specyficzne cechy nie stanowią wartości wyższej niż jej człowieczeństwo. A cechy specyficzne dla kobiety nie ograniczają się jedynie do możliwości rodzenia dzieci. > Inkubator by z kogoś robiono, gdyby nie wymieniano poza tym żadnej innej funkcji i roli kobiety w życiu społeczności ludzkiej i w związku partnerskim. A przecież można je wymienić.Ależ czy nie o tym właśnie pisałam? Sprzeciwiłam się wymienieniu wyłącznie tej jednej cechy, a nie wymienieniu jej jako jednej z wielu. Napisałam: Cytat: W tym zdaniu, o którym mowa napisałeś, że "piękno kobiecej natury polega na" i wymieniłeś jedną konkretną cechę. Nie ustawiłeś jej w szeregu cech, co sugerowałoby, że jest tylko jedną z wielu, nie stwierdziłeś, że polega między innymi na tej cesze. Jest to tylko jedna z funkcji i nadawanie tej funkcji wartości jedynej, nadrzędnej jest błędem. Prowadzi to właśnie do patologii społecznych, z jakimi mamy do czynienia i z jakimi kobiety, ale i mężczyźni borykają się, na co dzień. Wszak dalej wbija się kobietom od najmłodszych lat, że muszą być przede wszystkim matkami, żonami, a inna działalność jest mniej ważna. W tym jest źródło takich zachowań jak "łapanie męża na dziecko", czy tendencja przyznawania opieki nad dzieckiem głównie matkom nie ojcom, problemy z przyznawaniem urlopów macierzyńskich (wystarczy spojrzeć na nazwę, by wiedzieć, że jest tu coś nie tak) ojcom. Nie można sprowadzić piękna natury kobiety do możliwości rodzenia dzieci, bo umniejsza wagę pozostałych specyficznie kobiecych cech, przez co odmawia się posiadania tego piękna kobietom bezpłodnym ale i kobietom po klimakterium. > Kobieta jest zdolna rodzić (a wcześniej nosić dziecko w sobie), i jest to coś, co ją odróżnia od mężczyzny, oraz jest (dla bardziej tkliwych - w tym mnie) jedną z pięknych zagadek natury, przyrodniczym i metafizycznym majstersztykiem - co jest wyłącznie intelektualną fascynacją.Ja się pod tym podpisuję, o tym też pisałam w postach poniżej. Nie neguję możliwości rodzenia dzieci, nie odbieram temu zjawisku piękna. Wszak napisałam, że dla wielu kobiet jest to doznanie przepiękne, czasami najpiękniejsze w życiu. > Nikt nie zmusza kobiet do rodzenia.I to jest problematyczne. Bo w teorii owszem, ale rzeczywistość jest inna, dużo już było w tym wątku o tym. To zmuszanie zaczyna się od wychowania gdzie wbija się kobietom, że ich nadrzędną rolą jest być matką, przez brak edukacji seksualnej, realnego dostępu do antykoncepcji, przez promowanie metody kalendarzykowej, rozsiewanie kłamstw na temat wyolbrzymionej szkodliwości antykoncepcji hormonalnej, brak skutecznych metod przeciwdziałania gwałtom małżeńskim, społeczne i urzędowe poniżanie kobiet zgwałconych, społeczny ostracyzm dla kobiet, które usunęły ciążę będącą wynikiem gwałtu, lub ciążę zagrażającą życiu, kończąc na systemie emerytalnym, który skazuje osoby pozbawione opieki potomstwa na wegetacje poniżej minimum socjalnego. Można by wymienić jeszcze wiele innych mechanizmów, które w praktyce zmuszają kobiety do rodzenia. Na temat aborcji już dość napisałam w innych wypowiedziach. pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Trudno się z tym nie zgodzić, ale piękno natury człowieka będącego kobietą nie ogranicza się tylko do cech specyficznych i te specyficzne cechy nie stanowią wartości wyższej niż jej człowieczeństwo. A cechy specyficzne dla kobiety nie ograniczają się jedynie do możliwości rodzenia dzieci. Trudno się z tym nie zgodzić. Cechy kobiety, to w pierwszej kolejności jej cechy człowiecze. Jednakże mówiąc o specyficznym dla kobiety pięknie, nie wchodzą one w rachubę, ponieważ nie są specyficzne.
Oczywiście, że się nie ograniczają. Jednak ani ja, ani - jak sądzę - Pan Michał nie mieliśmy tego na myśli. Nie ma tu co usprawiedliwiać swoich aspiracji do miana bycia równym mężczyźnie, bo nikt ich nie kwestionuje. Uważam, że cała dyskusja o równouprawnieniu jest źle ustawiona ze względu na niemożliwość dostrzeżenia tego, że kobieta nie musi dorównać mężczyźnie, aby być mu równą, ponieważ jest równa z natury, jako że i mężczyzna i kobieta, są przede wszystkim ludźmi, i dopiero potem stają się rozdzielni płciowo. Nie ważne, czy kobieta jest rekinem finansjery, czy doskonale realizuje się - z własnej woli - w roli piastunki ogniska domowego (za którą to pracę, moim zdaniem, powinna dostawać wynagrodzenie z budżetu Państwa, ponieważ działa w ten sposób na korzyść tego Państwa i można uznać, że Państwo jest jej wierzycielem), jest zawsze równa mężczyźnie. Argumentowanie tych aspiracji do mnie nie trafi, ponieważ nie uznaję potrzeby dowodzenia człowieczeństwa kobiety.
>Jest to tylko jedna z funkcji i nadawanie tej funkcji wartości jedynej, nadrzędnej jest błędem. Moim zdaniem jest to funkcja nadrzędna. Jeśli mówimy o kobiecie jako kobiecie, to jest to funkcja, która najpełniej definiuje jej specyficzną istotę. Reszta to odchylenia w stosunku do czystej natury ludzkiej, tak jak odchylenia od tej czystej natury przejawiają mężczyźni. (nie wiem czy zostanę dobrze zrozumiany, chodzi o to, że pozostałe różnice, to modyfikacje a nie całkowite różnice, których sens zasadza się na posiadaniu zupełnie specyficznych funkcji, których nawet namiastki nie ma druga strona; ale jeśli Pani znajdzie jakąś inną taką różnicę, to oczywiście przyjmę). Oczywiście, to w czym się zgodziliśmy, pozostaje tu w mocy: ten wyróżnik jest w kobiecie mniej istotny, niż jej ogólnoludzka natura.
>I to jest problematyczne. Bo w teorii owszem, ale rzeczywistość jest inna, dużo już było w tym wątku o tym. Zgoda, poniżej w dyskusji z Panem Michałem Aleksym Mentrakiem wyjaśniłem, że nie miałem tu na myśli mechanizmów społecznych, a jedynie to, że nikt z wyrażających ten pogląd nie przymusza tym samym kobiet do zachodzenia w ciążę i rodzenia.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nikt nie zmusza kobiet do rodzenia.
Kompletna bzdura!!!
Przypatrz się całemu procesowi socjalizacji (wychowania).
Jakie zabawki kupujesz chłopcu, a jakie dziewczynce? Jakie lektury są "odpowiednie" dla chłopców, a jakie dla dziewczynek? W co na podwórku, w przedszkolu, w szkole bawią się chłopcy, a w co dziewczynki? Jaki jest program WF-u dla chłopców, a jaki dla dziewczynek? Jaki jest program zajęć praktyczno-technicznych (czy jak to się teraz nazywa) dla chłopców, a jaki dla dziewcząt? Jakie są minimalne wymagania edukacyjne dla obu tych płci, bo przecież nie jednakowe? Jaki model rodziny jest preferowany w prasie, radiu i (szczególnie - np. popularne seriale typu "M jak miłość", "Klan", "Na dobre...", "Plebania" itp.) telewizji. Jakie role społeczne przypisuje się tam kobiecie?
Społeczeństwo (patriarchalne) już od najmłodszych lat dba o to, aby dziewczynce, potencjalnej kobiecie, nie przychodziły do głowy głupie myśli o równouprawnieniu płci, o realizacji marzeń o rolach społecznych innych niż "matki, żony i kochanki". Prawie cała kultura "wysoka" i cała pop-kultura (np. reklamy całych gałęzi przemysłu "kobiecego") podporządkowana jest propagowaniu takiej właśnie wizji kobiety w świecie.
Przestańmy wreszcie patrzeć na kobiety przez pryzmat kulturowych stereotypów (w tym chrześcijańskich), bo oszukujemy nie tylko je (te panie), ale - co znacznie ważniejsze - oszukujemy siebie samych (mężczyzn)!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | | Duda (25557 punktów) | Szkoda , że nie można dać ci więcej punktów
|
|
| | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Szkoda , że nie można dać ci więcej punktów  Dzięki i za ten jeden, bo przecież (mam nadzieję) z serca płynący... Serdecznie pozdrawiam. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Przypatrz się całemu procesowi socjalizacji (wychowania).I teraz Pan chce racjonalizować to, co irracjonalne i kierowane popędem, funkcją biologiczną. A wcześniej pisze Pan, że popęd będzie zawsze, a uczucie to być może. Jesteś Pan niekonsekwentny. Jeśli chodzi o pierwotną funkcję kobiety, to została ona wymuszona, przez naturalny rozdział organów płciowych, mięśni (m) i tłuszczu (k). I potem trwała w niezmienionej formie, aż do sufrażystek i emancypantek, które wywalczyły intelektualną racjonalizację pozycji kobiety we Świecie. Nic Panu nie poradzę na to, że społeczeństwo działa tak powoli, przyswajając sobie to, co już każdy na zachodzie przyznaje rozumowo. Przy czym, proszę pamiętać o tym, że ze społecznego (który przecież jest czystą biologią, nieprawdaż?  ) punktu widzenia, najważniejsza rola kobiety, to rodzenie i opieka nad domem. Opiekę można zamienić z utrzymywaniem, ale rodzenia się raczej nie da. Jest to jej najważniejsza społeczna rola, dlatego, że jest w tym niezastąpiona, do diabła. I kiedy, Pana zdaniem, ma być wpajana dziewczynce umiejętność (sic! UMIEJĘTNOŚĆ) bycia matką? W dobie oświecenia kończą się przesądy w stylu "Ile Bóg da, to się wychowa", "matka Polka", "kobieta zawsze wie, kto jest ojcem" (tu dużą zasługę naukową należy przypisać Anecie Krawczyk, która dzielnie, w imieniu nauki, dokonywała kolejnych prób ustalenia tego faktu). Kobieta musi być wychowana, do tego, aby móc potem być dobrą matką, tak jak wszyscy ludzie muszą być wychowani, aby mieć zamiłowanie do nauki, poszukiwać rozwoju, być gładkim w obejściu, umiejętnie komunikować się z ludźmi, mieć normalne relacje z innymi, itd. Więc pytam się kiedy dziewczynka ma być uczona tego, jak ma spełniać (JEŚLI ZECHCE W PRZYSZŁOŚCI) swoją najistotniejszą rolę społeczno-biologiczną? Poza tym, osobiście mieszkam na osiedlu z dziewczętami, które razem z chłopakami biegały za piłką i łaziły po drzewach, mimo oporu rodziców. Znam też przypadki, kiedy było odwrotnie. Być może kobiety, mają utrwaloną tę, tak dzisiaj deprecjonowaną, rolę w pamięci komórkowej, ale nie jest to winą społeczeństwa, tylko natury, która tak nas ukonstytuowała. "Mężczyzną i niewiastą stworzył ich".. nic dodać, nić ująć. > Jakie lektury są "odpowiednie" dla chłopców, a jakie dla dziewczynek?Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś zabraniał dziewczynce czytać Dywizjon 303, a chłopcom Anię z Zielonego Wzgórza. Tylko nie słyszałem jeszcze o dziewczynce, która by przez to przebrnęła. Obrażać się na to, że dziewczynki są statystycznie bardziej emocjonalne, a chłopcy bardziej techniczni, one efemeryczne, oni konkretni? O zdolnościach i zainteresowaniach decydują czynniki, których korelatami jest budowa mózgu. Niespecjalnie się da na to wpłynąć socjalizacją. > Jaki jest program WF-u dla chłopców, a jaki dla dziewczynek?Lekka atletyka (m i k, podział ze względu na możliwości fizyczne), siatkówka (m i k, j.w.), piłka ręczna (bez różnic), piłka nożna (m, ze względu na zamiłowanie i brak zamiłowania u k. Choć coraz częściej powstają młodzieżowe kluby dla k), koszykówka (bez różnic), siłownia (dla chętnych). Proszę popatrzeć na siatkarki i siatkarzy. One są słabo umięśnione, raczej gładkie. Oni są umięśnieni. Dlaczego? Rozwój mięśni stymuluje testosteron, hormony żeńskie przyspieszają odkładanie się tłuszczu pod skórą. Kobiety są z reguły niższe, ale wyżej skaczą (w relacji do wzrostu), ze względu na pochylone na całej długości ku wewnętrzu nogi są bardziej narażone na urazy kolan i bioder, oraz mają mniej płynne raptowne ruchy i słabsze przyspieszenie. Nie wymyśliła tego żadna sekta, tylko natura. Chce Pan kazać grać kobietom w siatkę na wysokości 2,20 - proszę bardzo, pchać taką samą kulą - najuprzejmiej, rzucać takim samym młotem - z radością. Ale czym się to skończy? Większą kontuzyjnością zawodniczek. > Jaki jest program zajęć praktyczno-technicznych (czy jak to się teraz nazywa) dla chłopców, a jaki dla dziewcząt?Jeśli i chłopcy i dziewczęta będą montować układy elektryczne, to kto będzie piekł ciasta? Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem jest niestereotypowy podział wedle chęci. Ponieważ społeczeństwo potrzebuje biegłych w pracach domowych i w elektronice. Polska szkoła jeszcze po prostu nie dorosła. > Jakie są minimalne wymagania edukacyjne dla obu tych płci, bo przecież nie jednakowe?To musi Pan udowodnić, bo to by się ocierało o gwałt na konstytucji. Wymagania są takie same, dziewczyna dostanie dwóję za to samo, co facet. Chyba, że mówi Pan o uprzedzeniach nauczycieli - zgoda, ale to nie jest działanie systemowe, społeczne, tylko prywatne. > Społeczeństwo (patriarchalne) już od najmłodszych lat dba o to, aby dziewczynce, potencjalnej kobiecie, nie przychodziły do głowy głupie myśli o równouprawnieniu płci, o realizacji marzeń o rolach społecznych innych niż "matki, żony i kochanki".Za to facetowi proponuje rolę macho, jeżdżącego szybkimi samochodami i po kolei zaliczającemu panienki - bo się musi wyszumieć. Musi zarabiać na rodzinę, i to najwięcej spośród sąsiadów, aby osiągnąć ekonomiczny sukces - "z mężczyzną jest jak z bankiem, musi zarabiać". Żeby facet nie wyobrażał sobie, że może być kimś innym poza nieczułym, zimnym, upośledzonym emocjonalnie, nie rozumiejącym kobiet, draniem, półmózgiem od kasy, piwa i kumpli. To się nazywa stereotyp, i jest wytwarzany dla ułatwienia życia społecznego - zupełnie niesłusznie i niesprawiedliwie. Za to teraz stereotyp jest taki, że aby kobieta mogła się spełnić musi dokopać facetom, musi być od nich lepsza, żeby móć posiadać wartość. Musi robić to, co oni, poniżać ich, kompromitować ich słabość. > Jaki model rodziny jest preferowany w prasie, radiu i (szczególnie - np. popularne seriale typu "M jak miłość", "Klan", "Na dobre...", "Plebania" itp.) telewizji. Jakie role społeczne przypisuje się tam kobiecie?To są prywatne opinie ich twórców a nie linia programowa partii. Chociaż. W "Na dobre.." jest chyba tyle samo lekarzy, co lekarek.
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) |
>Przestańmy wreszcie patrzeć na kobiety przez pryzmat kulturowych stereotypów (w tym chrześcijańskich), bo oszukujemy nie tylko je (te panie), ale - co znacznie ważniejsze - oszukujemy siebie samych (mężczyzn)! Pan się musi opamiętać. Społeczeństwo tak już funkcjonuje, że wytwarza stereotypy kulturowe. Może Pan co najwyżej zastąpić jeden drugim. Ja nie patrzę na kobiety przez pryzmat stereotypów, Pan też nie, nasze miłe koleżanki z forum nie patrzą na nas przez ten pryzmat, ale społeczeństwo zawsze będzie to robić. Dlaczego? Ponieważ jest niewykształcone i ma za mało czasu na to, aby się nad tym w ogóle zastanawiać. Smutna to konkluzja, ale całkowicie prawdziwa. To jakby kazać myśleć racjonalnie rozpędzonemu tłumowi. Był kiedyś przypadek, gdy tłum uciekający przed deszczem stratował kilkanaście osób, na śmierć. Racjonalne to?
Konkludując, kobieta nie służy do rodzenia, ani rodzeniu. Ale jest to jej najważniejsza funkcja. Co nie znaczy, że zmuszam ją tym samym do tego, aby zaakceptowała tę wagę. Nie. Ona jest najważniejsza z punktu widzenia społeczeństwa i gatunku, ale nie musi być dla niej samej. Bo czym innym jest kobieta dla społeczeństwa (stereotypowa generalizacja), czym innym jest dla mnie (generalizacja na podstawie znanych przypadków) i czym innym jest Aleksandra, moja wyimaginowana na potrzebę przykładu koleżanka, która chodzi po drzewach, nosi flanele, sztruksowe spodnie, gra w piłkę, przybija żółwia, chodzi w trampkach, nie maluje się, nie używa perfum, nie jest zainteresowana chłopcami bez karku, jest introwertyczna, twarda i szorstka z zewnątrz, ale ciepła dla bliżej poznanych. A kim innym jest Dagmara, zimna i wyrachowana, mizoginiczka, mająca problemy z relacjami międzyludzkimi, ze względu na trudny charakter. Ola i Dagmara są przede wszystkim ludźmi, których kobiecość determinuje tylko o tyle, o ile determinuje. Człowiek nie jest zdeterminowany kobiecością ani męskością, ale jest predestynowany, do takich a nie innych ról społecznych. Tę predestynację określiła i wytworzyła ewolucja i historia. Rozumiem, że gorycz wypływa z presji społecznej, ale przecież nie znaczy to, że trzeba się jej poddawać. Rozumiem, że niektórym może być trudno. Ale moim zdaniem nie należy sobie zadawać trudu edukowania społeczeństwa, tylko zainteresowanych, ponieważ dobrze wyedukowany człowiek jest pewien swoich racji i nie daje sobą pomiatać, ma siłę przebicia, która pozwoli mu się wydostać ze społecznej matni. A z gawiedzią i tak Pan nie wygrasz.
|
|
| | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Pan się musi opamiętać.
Ja???!!!
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>Pan się musi opamiętać. >Ja???!!! Opamiętać nie w myśleniu o kobietach. Opamiętać w chęci zmiany sposobu w jaki funkcjonuje społeczeństwo, bo to się nie uda. Jaki sens ma zmiana społecznego stereotypu, skoro to ciągle będzie stereotyp, uproszczony i niesprawiedliwy. Dziś istnieje stereotyp, który mówi, że facet skaczący na boki ma bujny temperament, natomiast kobieta robi to z wyrachowania, zepsucia i naturalnego nierządu. Jest to niesprawiedliwe, ale jeżeli zmieni Pan stereotyp na odwrotny, to on również będzie niesprawiedliwy, ponieważ stereotyp nie patrzy na indywidualne przypadki, ale jest średnią statystyczną. Sam Pan się kieruje w życiu stereotypami, nie chodzi ulicami, które są uznawane za niebezpieczne, nie jada pewnych rodzajów żywności, itd. itp. Jestem pewien, że jakieś stereotypy Pan posiada, również w odniesieniu do płci - bo tylko tak umysł jest w stanie oswoić otaczającą rzeczywistość. Na pytanie o krowie, pomyśli Pan o łaciatej - ponieważ tę najczęście ogląda i najłatwiej kojarzy, choć to przecież "niesprawiedliwe" wobec krów.
Opamiętać, ponieważ społeczeństwo może odstąpić od stereotypowej roli matki, ale tylko na rzecz innej stereotypowej roli (tak jak pokazałem, że przyznaje pewną stereotypową rolę mężczyźnie), do której będzie tak samo przymuszać kobiety, które będą chciały być matkami, donosić ciążę, itd. Ale nacisk społeczny będzie je skazywał na aborcję (to tylko jedna z możliwości, chodzi o to, że zawsze będzie istniał jakiś nacisk).
Być może wyraziłem się nieprecyzyjnie. Mówiąc "nikt nie zmusza kobiet do rodzenia" nie miałem na myśli społeczeństwa, tylko własny pogląd, chodziło o to, że "nikt tu/tym samym nie zmusza kobiet do rodzenia".
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | Bardzo dziękuje za wypowiedź. Podpisuję sie pod pańskim cyklem wypowiedzi. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem...
Bzdura. Natura czegoś jest czymś abstrakcyjnym, konstruowalnym w procesie abstrakcyjnego poznania. Realność takiej natury jest wielce dyskusyjna. Mówmy po prostu o pięknie włosów, oczu, ust i tego, co leży na południe od ust. I jeszcze o kilku banalnych w gruncie rzeczy sprawach. Natura kobiety to kpina z kobiety. Nie sądzę, abys chciała, żeby ktoś zakochał się zamiast w tobie - w twojej naturze. To samo dotyczy mężczyzny.
|
|
| | |  | | awitu (7627 punktów) | > >Piękno natury kobiety leży w byciu człowiekiem...> Bzdura. Natura czegoś jest czymś abstrakcyjnym, konstruowalnym w procesie abstrakcyjnego poznania. Realność takiej natury jest wielce dyskusyjna. Mówmy po prostu o pięknie włosów, oczu, ust i tego, co leży na południe od ust. I jeszcze o kilku banalnych w gruncie rzeczy sprawach. Natura kobiety to kpina z kobiety. Nie sądzę, abys chciała, żeby ktoś zakochał się zamiast w tobie - w twojej naturze. To samo dotyczy mężczyzny.diogenesie przeczytaj do czego mój post się odnosił. I tu zakochanie nie ma nic do rzeczy. Szczerze mówiąc wolałabym by mój mężczyzna zakochał się w mym człowieczeństwie niż w fakcie że mogę rodzić dzieci.  Na szczęście mam pewność, że ani fakt, że mogę mu urodzić dziecko, czy istota fizycznego piękna nie były tu decydujące, choć to drugie na pewno miało jakiś wpływ. Wiem, że próbujesz mnie wciągnąć na inny poziom dyskusji, ale niestety Ty masz umysł filozofa a ja praktyka. Więc wszelkie rozważania na temat istoty kobiecego piękna pozostawię Tobie. pozdrawiam serdecznie
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Wiem, że próbujesz mnie wciągnąć na inny poziom dyskusji, ...
Nie oddałbym żadnej prawdy o kobiecie za noc z kobietą. Tu idę za Biblią: poznać kobietę, to kochać się z nią. Nawet jeśli byłaby profesorem filozofii.
|
|
|  | 6 na 6 | Kelly (2051 punktów) | >Oglądałem kiedyś film o aborcji w którym było pokazane jak tkz. płód, minimalne dzieko normalnie czuje, broni się przed szczypcami, które zabijają go. Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży". W takim przypadku "minimalne dziecko", jak to ładnie ująłeś, nie "czuje normalnie". Normalnie czuje dziecko narodzone, które jest niekochane / porzucone / bite / głodne / nikogo nie interesuje.
>Piękno kobiecej natury, polega na tym, że w jej organizmie powstaje nowy organizm, który po 9 miesiącach jest gotowy do życia niezależnego, co nie znaczy, ze wcześniej nie jest już samodzielnym organizmem. Pierwszym moralnym obowiązkiem człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny. Kobieta, która urodzi dziecko, jest zobowiązana do zapewnienia mu godnego życia. Ale co, jeśli nie chce albo nie może?
|
|
| |  | 1 na 3 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Oglądałem kiedyś film o aborcji w którym było pokazane jak tkz. płód, minimalne dzieko normalnie czuje, broni się przed szczypcami, które zabijają go. >Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży". W takim przypadku "minimalne dziecko", jak to ładnie ująłeś, nie "czuje normalnie". Normalnie czuje dziecko narodzone, które jest niekochane / porzucone / bite / głodne / nikogo nie interesuje.
Zgadzam się z tym, że płód czuje (?) "inaczej" niż narodzone dziecko. Jak dla mnie marna to jednak pociecha, wszakże istnieją z pewnością (nie podam co prawda ale gotów jestem założyć się że są) sposoby aby nie zadając fizycznego bólu pozbawić życia tak dziecko jak i osobę dorosłą (pewnie dałoby sie tu zaliczyć "uduszenie" tlenkiem węgla).
>>Piękno kobiecej natury, polega na tym, że w jej organizmie powstaje nowy organizm, który po 9 miesiącach jest gotowy do życia niezależnego, co nie znaczy, ze wcześniej nie jest już samodzielnym organizmem. >Pierwszym moralnym obowiązkiem człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny. Kobieta, która urodzi dziecko, jest zobowiązana do zapewnienia mu godnego życia. Ale co, jeśli nie chce albo nie może?
Fakt, obowiązkiem moralnym człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny, a ponieważ ciąża bardzo rzadko jest efektem zmiany ciśnienia bądź opadów atmosferycznych, to wypadałoby wziąć za nią odpowiedzialność (stwierdzenie że co jeśli kobieta nie chce jest dla mnie nie do przyjęcia). A jeśli nie może? W Polsce jest wiele par, które lecza się z bezpłodności, oraz takich które chciałyby adoptować dziecko (to tylko zasłyszane informacje, nie potrafię niestety podać żadnych liczb). Zawsze mnie zastanawiało, jak to jest, że aby prowadzić samochód to trzeba mieć prawo jazdy, a żeby być rodzicem, to tak naprawdę wystarczy ze jest się płodnym i ma drugą płodną osobę do pary. Państwo jedynie w rażących przypadkach decyduje się na odebranie dzieci biologicznym rodzicom, natomiast żeby zostać rodzicem adopcyjnym, to często trzeba przejść swoistą "drogę przez mękę" (to też zasłyszane). Jeżeli faktycznie jest to prawdą, to myślę że warto byłoby się zastanowić nad uproszczeniem procedur adopcyjnych, tak by więcej "niekochanych / porzuconych / bitych / głodnych / nikogo nie interesujących" dzieci znalazło nowy dom.
|
|
| | |  | 8 na 10 | słota (6553 punktów) | To wszystko nie jest takie proste. Czytając posty zawierające argumenty strony pro-life odnoszę wrażenie, że ludzie ci są bardzo emocjonalnie niedojrzali, do tego stopnia, że ich psychika pozwala im współodczuwać wyłącznie na poziomie pozbawionego życia psychicznego płodu, natomiast nie mają możliwości wyobrażenia sobie co czuje kobieta, która zorientuje się, że jest w niechcianej ciąży... Mam dwoje dzieci, chciane, kochane. Ale uważam, że ciąża i poród to najgorsze, co może kobietę spotkać, oczywiście piszę te słowa mając przed oczami mnóstwo innych tragedii, które były udziałem różnych ludzi i wiem, że przesadzam. Masz rację jeśli chodzi o odpowiedzialność, proponuje zatem, aby odpowiedzialność ponosili też mężczyźni, którzy są sprawcami niechcianych ciąż. Tylko jak? Może zamykać ich w więzieniach o zaostrzonym rygorze, zmuszać do ciężkiej pracy fizycznej z rosnącym obciążeniem usytuowanym na brzuchu, a po dziewięciu miesiącach będą mogli się pozbyć tego ciężaru: dwa dni bólu jakby kręgosłup był miażdżony i rozrywany jednocześnie, bez jedzenia, może cesarka i ból gojenia się ran (tych chirurgicznych jak i rozerwań) powstałych podczas akcji porodowej. Potem może swój pakuneczek oddać do adopcji, jeśli nie chce lub nie może się nim zajmować, odzyskają wolność. No, może jeszcze jakaś choroba Hashimoto w spadku na całe życie, bo wiele kobiet po porodach właśnie na to zapada. Nie obciążajmy go za bardzo, i takie np. zwichnięcie stawu biodrowego mu darujemy...
Nie wszystko było moim udziałem, ale może ten skromny, nieoddający w pełni rzeczywistości opis da Ci nikłe pojęcie o tym, co może odczuwać kobieta.
Jakie Ty masz propozycje na pobudzenie poczucia odpowiedzialności u mężczyzn?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Dawno nie czytałam niczego bardziej prawdziwego. Tylko, który mężczyzna jest w stanie sobie to wyobrazić?
Wielki plus!
|
|
| | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>dwa dni bólu jakby kręgosłup był miażdżony i rozrywany... co może odczuwać kobieta To pole do popisu dla położników, ale oni ostatnimi laty skupieni na swoim sumieniu... .
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >To wszystko nie jest takie proste. Czytając posty zawierające argumenty strony pro-life odnoszę wrażenie, że ludzie ci są bardzo emocjonalnie niedojrzali, do tego stopnia, że ich psychika pozwala im współodczuwać wyłącznie na poziomie pozbawionego życia psychicznego płodu, natomiast nie mają możliwości wyobrażenia sobie co czuje kobieta, która zorientuje się, że jest w niechcianej ciąży... >Mam dwoje dzieci, chciane, kochane. Ale uważam, że ciąża i poród to najgorsze, co może kobietę spotkać, oczywiście piszę te słowa mając przed oczami mnóstwo innych tragedii, które były udziałem różnych ludzi i wiem, że przesadzam. >Masz rację jeśli chodzi o odpowiedzialność, proponuje zatem, aby odpowiedzialność ponosili też mężczyźni, którzy są sprawcami niechcianych ciąż. Tylko jak? Może zamykać ich w więzieniach o zaostrzonym rygorze, zmuszać do ciężkiej pracy fizycznej z rosnącym obciążeniem usytuowanym na brzuchu, a po dziewięciu miesiącach będą mogli się pozbyć tego ciężaru: dwa dni bólu jakby kręgosłup był miażdżony i rozrywany jednocześnie, bez jedzenia, może cesarka i ból gojenia się ran (tych chirurgicznych jak i rozerwań) powstałych podczas akcji porodowej. Potem może swój pakuneczek oddać do adopcji, jeśli nie chce lub nie może się nim zajmować, odzyskają wolność. No, może jeszcze jakaś choroba Hashimoto w spadku na całe życie, bo wiele kobiet po porodach właśnie na to zapada. Nie obciążajmy go za bardzo, i takie np. zwichnięcie stawu biodrowego mu darujemy... >Nie wszystko było moim udziałem, ale może ten skromny, nieoddający w pełni rzeczywistości opis da Ci nikłe pojęcie o tym, co może odczuwać kobieta. >Jakie Ty masz propozycje na pobudzenie poczucia odpowiedzialności u mężczyzn?
Ja nie zmuszam kobiet do tego, aby zachodziły w ciążę!!! A jeśli taka sytuacja ma miejsce, to dla mnie jest to gwałt, a ciąża powstała w wyniku gwałtu może być w Polsce legalnie usunięta (fakt że są ludzie którzy robią w tej sprawie problemy, ale prawo jest tu jednoznaczne i uważam że należy je w pełni respektować). Zupełnie co innego, gdy ciąża jest wynikiem braku zabezpieczenia. Wtedy urodzenie dziecka jest według mnie obowiązkiem dorosłej, odpowiedzialnej za swoje życie kobiety. Mężczyźni nie mogą rodzić dzieci (ja byłem przy dwóch porodach naszych dzieci i wcale nie twierdzę że jest mi z tego powodu przykro), ale to nie jest ani ich wina ani zasługa. Jest to po prostu efekt ewolucji.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Duda (25557 punktów) | >Zupełnie co innego, gdy ciąża jest wynikiem braku zabezpieczenia. Wtedy urodzenie dziecka jest według mnie obowiązkiem dorosłej, odpowiedzialnej za swoje życie kobiety.
A co w sytuacji gdy kobieta na chleb nie ma a środki antykoncepcyjne to wydatek rzędu 40 zł miesięcznie. Jak stosować środki np prezerwatywy gdy mąż alkoholik po kilku piwach wraca do domu? Gwałt w małżeństwie? Żaden prokurator w Polsce nie uzna tego za gwałt. A nawet jak to jest najbardziej ohydny gwałt to jeszcze narażać kobietę na śledztwo, poniżające badania? Ile kobiet na to stać? Życie nie jest takie piękne i proste.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | słota (6553 punktów) |
>Ja nie zmuszam kobiet do tego, aby zachodziły w ciążę!!! A ja Ci tylko uświadamiam, że kobiety nie zachodzą w ciąże w wyniku wiania wiatrów np. halnych.
>A jeśli taka sytuacja ma miejsce, to dla mnie jest to gwałt, a ciąża powstała w wyniku gwałtu może być w Polsce legalnie usunięta (fakt że są ludzie którzy robią w tej sprawie problemy, ale prawo jest tu jednoznaczne i uważam że należy je w pełni respektować). >Zupełnie co innego, gdy ciąża jest wynikiem braku zabezpieczenia. Wtedy urodzenie dziecka jest według mnie obowiązkiem dorosłej, odpowiedzialnej za swoje życie kobiety. A jaka to różnica czy w wyniku gwałtu, czy za przyzwoleniem dla płodu. Wisi mu to - nie ma wątpliwości. A Twoje poglądy cechuje całkowity brak konsekwencji. Uznawanie podmiotowości płodów, gdy kobieta wyraziła zgodę na stosunek, a nieuznawanie jej, gdy doszło do gwałtu. A jeśli to mężczyzna zostanie do stosunku zmuszony i nazwie to gwałtem, to co, można ciążę przerwać, czy nie.
>Mężczyźni nie mogą rodzić dzieci (ja byłem przy dwóch porodach naszych dzieci i wcale nie twierdzę że jest mi z tego powodu przykro), ale to nie jest ani ich wina ani zasługa. Jest to po prostu efekt ewolucji. A aborcja jest tak stara jak człowieczeństwo. Kobiety rodzą dzieci, mężczyźni rządzą. Jestem pewna, że gdyby to mężczyźni rodzili, kobiety też narzucałyby im swoją wolę...
>Pozdrawiam Również
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Michał Lewicki (201 punktów) | > To wszystko nie jest takie proste. Czytając posty zawierające argumenty strony pro-life odnoszę wrażenie, że ludzie ci są bardzo emocjonalnie niedojrzali, do tego stopnia, że ich psychika pozwala im współodczuwać wyłącznie na poziomie pozbawionego życia psychicznego płodu, natomiast nie mają możliwości wyobrażenia sobie co czuje kobieta, która zorientuje się, że jest w niechcianej ciąży...> Mam dwoje dzieci, chciane, kochane. Ale uważam, że ciąża i poród to najgorsze, co może kobietę spotkać, oczywiście piszę te słowa mając przed oczami mnóstwo innych tragedii, które były udziałem różnych ludzi i wiem, że przesadzam.> Masz rację jeśli chodzi o odpowiedzialność, proponuje zatem, aby odpowiedzialność ponosili też mężczyźni, którzy są sprawcami niechcianych ciąż. Tylko jak? Może zamykać ich w więzieniach o zaostrzonym rygorze, zmuszać do ciężkiej pracy fizycznej z rosnącym obciążeniem usytuowanym na brzuchu, a po dziewięciu miesiącach będą mogli się pozbyć tego ciężaru: dwa dni bólu jakby kręgosłup był miażdżony i rozrywany jednocześnie, bez jedzenia, może cesarka i ból gojenia się ran (tych chirurgicznych jak i rozerwań) powstałych podczas akcji porodowej. Potem może swój pakuneczek oddać do adopcji, jeśli nie chce lub nie może się nim zajmować, odzyskają wolność. No, może jeszcze jakaś choroba Hashimoto w spadku na całe życie, bo wiele kobiet po porodach właśnie na to zapada. Nie obciążajmy go za bardzo, i takie np. zwichnięcie stawu biodrowego mu darujemy...> Nie wszystko było moim udziałem, ale może ten skromny, nieoddający w pełni rzeczywistości opis da Ci nikłe pojęcie o tym, co może odczuwać kobieta.> Jakie Ty masz propozycje na pobudzenie poczucia odpowiedzialności u mężczyzn?Myślę, że przede wszystkim edukacja. Warto by było pokazać w szkołach w ramach edukacji seksualnej film, w którym kobiety opowiedziałyby o tym co musiały znieść w czasie ciąży. Uświadomienie tego mężczyznom z pewnością wiele by dało, bo często jest tak że szkoła nadal ukazuje wizerunek Matki Polki. Co do jakości Twojej wypowiedzi, to proponowane przez Ciebie rozwiązania nie są zbyt racjonalne...  Post ten jednak bardzo mi przypadł do gustu pod kątem humorystycznym Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | słota (6553 punktów) |
>Myślę, że przede wszystkim edukacja. Warto by było pokazać w szkołach w ramach edukacji seksualnej film, w którym kobiety opowiedziałyby o tym co musiały znieść w czasie ciąży. Uświadomienie tego mężczyznom z pewnością wiele by dało, bo często jest tak że szkoła nadal ukazuje wizerunek Matki Polki. O tym właśnie się mówi, najpierw edukacja.
>Co do jakości Twojej wypowiedzi, to proponowane przez Ciebie rozwiązania nie są zbyt racjonalne... Nie chodziło o racjonalność, a jedynie o uświadomienie Ci pewnych rzeczy. Ale czytając Twoją wypowiedź zastanawiam się, czy potrafisz się wznieść na pewien poziom abstrakcji.
>Post ten jednak bardzo mi przypadł do gustu pod kątem humorystycznym I dlatego mnie zminusowałeś? Świetnie.
>Pozdrawiam Również
|
|
| | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) |
>>Co do jakości Twojej wypowiedzi, to proponowane przez Ciebie rozwiązania nie są zbyt racjonalne... >Nie chodziło o racjonalność, a jedynie o uświadomienie Ci pewnych rzeczy. Ale czytając Twoją wypowiedź zastanawiam się, czy potrafisz się wznieść na pewien poziom abstrakcji.
Czy potrafię się wznieść - nie wiem. Proponowany sposób na podniesienie świadomości mężczyzn jakoś dziwnie kojarzy mi się ze średniowieczem... albo i jeszcze wcześniej.
>>Post ten jednak bardzo mi przypadł do gustu pod kątem humorystycznym >I dlatego mnie zminusowałeś? Świetnie.
Jest taki wątek - Kawały. Dla mnie ta wypowiedź (którą oceniłem) krzywdziła mężczyzn. Stąd minus
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | słota (6553 punktów) | > Proponowany sposób na podniesienie świadomości mężczyzn jakoś dziwnie kojarzy mi się ze średniowieczem... albo i jeszcze wcześniej. To tylko głos w dyskusji, mający na celu uświadomienie, pobudzenie wyobraźni, naprawdę myślisz, że ktokolwiek chciałby to realizować? Bo Twoje wypowiedzi świadczą, że tak to zrozumiałeś. To przypomina mi, jak mój syn czytał Harrego Pottera kilka lat temu, stale się dopytywał "jak on to zrobił" itp, a ja cierpliwie tłumaczyłam mu, że to fikcja, że opisywane rzeczy nigdy się nie zdarzyły. Myślę, że teraz mając 11 lat potrafi już odróżniać fikcję od rzeczywistości.
> Dla mnie ta wypowiedź (którą oceniłem) krzywdziła mężczyzn. Eee... Wybacz, szczęka mi opadła. Mam rozumieć, że krzywdzące dla mężczyzn jest samo zasugerowanie, że mogliby ponosić przynajmniej częściowo konsekwencje podobne do tych, jakie ponoszą kobiety za to samo, za co mężczyźni nie ponoszą żadnych. Brawo. Powiedz jak to jest, że nie zauważasz jak bardzo w rzeczywistości krzywdzi kobiety zmuszanie ich do ponoszenia tych konsekwencji wbrew ich woli?
Nie zauważyłeś też zapewne jak wiele padło w tym wątku opinii opartych na stereotypach krzywdzących kobiety, patrząc na punktację tych wypowiedzi podejrzewam, że nie przyznałeś im ujemnych punktów ...
|
|
| | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Masz rację jeśli chodzi o odpowiedzialność, proponuje zatem, aby odpowiedzialność ponosili też mężczyźni, którzy są sprawcami niechcianych ciąż. Tylko jak? Może zamykać ich w więzieniach o zaostrzonym rygorze, zmuszać do ciężkiej pracy fizycznej z rosnącym obciążeniem usytuowanym na brzuchu, a po dziewięciu miesiącach będą mogli się pozbyć tego ciężaru: dwa dni bólu jakby kręgosłup był miażdżony i rozrywany jednocześnie, bez jedzenia, może cesarka i ból gojenia się ran (tych chirurgicznych jak i rozerwań) powstałych podczas akcji porodowej. Potem może swój pakuneczek oddać do adopcji, jeśli nie chce lub nie może się nim zajmować, odzyskają wolność. No, może jeszcze jakaś choroba Hashimoto w spadku na całe życie, bo wiele kobiet po porodach właśnie na to zapada. Nie obciążajmy go za bardzo, i takie np. zwichnięcie stawu biodrowego mu darujemy...
Na ile jest to sprawiedliwość, a na ile zemsta za prawa natury? Odpowiedzialność tak, ale chyba można to rozwiązać mniej melodramatycznie, np. poprzez konieczność opieki finansowej nad kobietą, która doznała uszczerbku na zdrowiu z powodu ciąży, kiedy książę się dyplomatycznie wycofał. Poza tym, zostają stare dobre alimenty, mało skuteczne, ale sprawiedliwe. Choć faktycznie, rozumiem o co Pani chodzi (chyba). Chodzi o to, że mężczyzna jest zmuszany przez aparat do opieki nad dziećmi, ale już nie nad ich matką, której również wyrządził krzywdę. Ja się z tym zgadzam, tylko uważam, że stosowanie takich teatralnych metod "zobacz, co przeszłam", myślę że to jest właśnie niedojrzałe, bo pochodne od zemsty.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | słota (6553 punktów) | > Choć faktycznie, rozumiem o co Pani chodzi (chyba). Chodzi o to, że mężczyzna jest zmuszany przez aparat do opieki nad dziećmi, ale już nie nad ich matką, której również wyrządził krzywdę. Ja się z tym zgadzam, tylko uważam, że stosowanie takich teatralnych metod "zobacz, co przeszłam", myślę że to jest właśnie niedojrzałe, bo pochodne od zemsty.
Ależ nie o to chodzi, chodzi o uświadomienie nieświadomym, co przechodzą kobiety. Nie mam nic przeciwko temu, że przechodzą to, gdy faktycznie chcą urodzić dziecko. Co więcej, kobiety, które mają dzieci w wyniku zapłodnienia in vitro przechodzą znacznie więcej, bo już samo zapłodnienie jest okupione ogromnym bólem i olbrzymim zagrożeniem dla zdrowia. Ale jest to ich ryzyko, godzą się na to, nikt ich nie zmusza. Protestuję natomiast przeciwko zmuszaniu kobiet do rodzenia wbrew nim samym. Na nikim się nie mszczę, ja nie mam za co, bo ja chciałam, wiedziałam jakie jest ryzyko i dla mnie moje dzieci są ważniejsze niż potencjalne zagrożenia związane z wydaniem ich na świat (chyba że zagrożenie życia byłoby realne). Jednak wiedząc jak to wygląda, nie mam prawa żądać tego samego od innych kobiet.
Jeśli ktoś tu szuka zemsty, to chyba osoby, które piszą, że skoro kobieta uprawiała seks, to powinna ponieść tego konsekwencje, mimo że ich nie chce, ale od mężczyzn nie oczekują ponoszenia konsekwencji, nie wspominają o ich aktywnej roli w akcie seksualnym, a jeśli nawet, to spłycają jej znaczenie.
|
|
| | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >ale od mężczyzn nie oczekują ponoszenia konsekwencji, nie wspominają o ich aktywnej roli w akcie seksualnym, a jeśli nawet, to spłycają jej znaczenie. Dokładnie w wypowiedzi wyżej napisałem, że również mężczyznę obarczam odpowiedzialnością moralną i rad byłbym gdyby Państwo egzekwowało prawną.
>Jeśli ktoś tu szuka zemsty, to chyba osoby, które piszą, że skoro kobieta uprawiała seks, to powinna ponieść tego konsekwencje, mimo że ich nie chce Prezentowane przeze mnie poglądy nie są ginocentyczne, tylko paidocentryczne, więc ten argument dudni, jak w studni. Ponoszenie konsekwencji jest argumentem w sporze, a nie dowodzoną tezą.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 4 | Kelly (2051 punktów) | >Stwierdzenie że co jeśli kobieta nie chce jest dla mnie nie do przyjęcia. Dlaczego? Nie widzę powodu, dla którego zgwałcona kobieta miałaby urodzić dziecko gwałcicielowi. Nie powinna zmuszać się do także w przypadku porodu, jeśli ma podstawy sądzić, że nie będzie dobrą matką - a do ciąży doprowadziła zawodność antykoncepcji. Łatwo jest rozchylić nogi dwa razy w przeciągu 9 miesięcy, trudniej wychować szczęśliwego, dobrego człowieka. Nie każdy nadaje się na rodzica. To nie znaczy, że jest gorszy. To znaczy, że ABSOLUTNIE nie powinien "eksperymentować". Żywy, świadomy człowiek to nie zabawka.
>A jeśli nie może? >W Polsce jest wiele par, które lecza się z bezpłodności, oraz takich które chciałyby adoptować dziecko. (...) Państwo jedynie w rażących przypadkach decyduje się na odebranie dzieci biologicznym rodzicom, natomiast żeby zostać rodzicem adopcyjnym, to często trzeba przejść swoistą "drogę przez mękę" . Tak się mówi. W Polsce jest wiele domów dziecka, a nie par chętnych na adopcję. Pamiętajmy, że na to, jakimy jesteśmy ludźmi, wpływają geny i najbliższe otoczenie, które jest szczególnie ważne w pierwszych lata życia. Nie liczmy, że impulsywna narkomanka prześpi się z młodym gansterem, nowo narodzone dziecko odda do domu dziecka pełnego smutku i niesprawiedliwości, a po 5 latach zaadoptuje je para "yntelygencka", która wychowa maleństwo na "yntelygenta". Nie raz i nie dwa zdarzało się, że rodzice adopcyjni oddawali przybrane dzieci, bo po prostu nie mogli sobie z nimi poradzić.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Stwierdzenie że co jeśli kobieta nie chce jest dla mnie nie do przyjęcia. >Dlaczego? Nie widzę powodu, dla którego zgwałcona kobieta miałaby urodzić dziecko gwałcicielowi. Nie powinna zmuszać się do także w przypadku porodu, jeśli ma podstawy sądzić, że nie będzie dobrą matką - a do ciąży doprowadziła zawodność antykoncepcji. Łatwo jest rozchylić nogi dwa razy w przeciągu 9 miesięcy, trudniej wychować szczęśliwego, dobrego człowieka. Nie każdy nadaje się na rodzica. To nie znaczy, że jest gorszy. To znaczy, że ABSOLUTNIE nie powinien "eksperymentować". Żywy, świadomy człowiek to nie zabawka. Uważam, że obecna ustana na temat aborcji jest najlepszym z możliwych kompromisów.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Duda (25557 punktów) |
> Uważam, że obecna ustana na temat aborcji jest najlepszym z możliwych kompromisów.Ta ustawa nigdy nie była i nie jest kompromisem. " Kompromisową" nazywa ją kościół bo posiada trzy wyjątki gdy zagrożone jest życie i zdrowie kobiety, gwałt i wady genetyczne płodu. A miał być całkowity zakaz i uznanie pierwszeństwa życia płodu nad życiem kobiety. W tej ustawie państwo zobowiązywało się do uświadamiania młodzieży i informacji o środkach antykoncepcyjnych. Nic z tych zapisów w zakresie praw kobiet nie jest respektowane. Dzięki temu mamy tragedie dzieci: wyrzucane przez okno , uderzane o ścianę... Prawie co tydzień o czymś takim czytamy. Ale dzieci już kościoła nie interesują. Dzieci mają osoby, które mieć dzieci nie powinny. To nie jest kompromisowa ustawa. To jest najbardziej restrykcyjna ustawa w Europie. Powoduje jedynie, że rodzą się dzieci w rodzinach patologicznych, że dzieci mają osoby upośledzone, alkoholicy, narkomani oraz tacy, których nie stać na wyżywienie dziecka. Każda posiadająca środki finansowe kobieta jest w stanie usunąć niechcianą ciążę. Tyle, że musi to robić za granica, albo pokątnie w gabinetach rzeźnickimi metodami albo korzystając z internetu korzystając z takiego adresu: www.womenonweb.org/index.php?lang=pl . Powtarzam po raz drugi 120 000-180 000 rocznie Polek usuwa ciążę. Tylko z powodów ideologicznych nie może zrobić tego w kraju, pod kontrolą lekarza, we wczesnym stadium ciąży.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) | Obecna ustawa byłaby do zaakceptowania, gdyby była przestrzegana. Ale niezależnie do jej zapisów - sam wiesz jak wygląda praktyka.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Obecna ustawa byłaby do zaakceptowania, gdyby była przestrzegana.Niestety, nie. I to przez żadną ze stron, co zresztą widać. Problemem jest ideologizacja prawa. Gdyby Kościół wierzył w słuszność głoszonych przez siebie dogmatów i miał zaufanie do swoich wyznawców, to nie wymuszałby na władzach świeckich tak restrykcyjnych rozwiązań prawnych. Każdy wierzący sam dokonywałby właściwego wyboru! Widocznie jednak tak nie jest (patrz wyniki badań: 64% za liberalizacją ustawy aborcyjnej), skoro Kościół dąży konsekwentnie do całkowitego zakazu aborcji (a więc nie tylko swoim wyznawcom lecz wszystkim). Jeśli do tego dodamy kategoryczny sprzeciw Kościoła wobec środków antykoncepcyjnych (z wyjątkiem "kalendarzyka"), przeciw edukacji seksualnej innej niż kościelna, przeciw prawu do adopcji przez pary homoseksualne - to mamy to co mamy - państwo wyznaniowe prowadzone pod dyktando Kościoła Katolickiego. Państwo z nieoszacowaną ilością ludzkich tragedii będących wynikiem głupiego uporu przy "jedynie słusznej" racji. Z najgłębszą atencją. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | -1 na 3 | cezar (256 punktów) | >Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży". W takim przypadku "minimalne dziecko", jak to ładnie ująłeś, nie "czuje normalnie". Normalnie czuje dziecko narodzone, które jest niekochane / porzucone / bite / głodne / nikogo nie interesuje.
Co do czucia to obejrzyj sobie ten film, który to zamieściłem. A co do kwesti dotyczących cierpień jakie doznaje w patologicznej rodzinie to niewątpliwie myślenie o aborcji może być uzasadnione, gdyż świadczy o prawdziwej trosce przeciwko mentalnemu i psychicznemu niszczeniu bezbronnych ludzi. Wielokrotnie się zastanawiałem czy nie byłoby lepiej dokonać w takich sytuacjach aborcjii. Ten film uświadamia jednak, że powinniśmy szukać innych rozwiązań i to jest sytuacja naprawdę trudna.
>Pierwszym moralnym obowiązkiem człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny. Kobieta, która urodzi dziecko, jest zobowiązana do zapewnienia mu godnego życia. Ale co, jeśli nie chce albo nie może?
To znaczy, że seks wiąże się z odpowiedzialnośią i nie zabawą bez granic. Odpowiedzialnością nie tylko za siebie, ale za innych. Kobieta staje tu w roli, która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością za czyjeś życie.
|
|
| | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | >Ten film uświadamia jednak, że powinniśmy szukać innych rozwiązań i to jest sytuacja naprawdę trudna.
Ten film nie uświadamia, bo jest mistyfikacją, uświadamia to wrażliwość społeczna, wrażliwość na krzywdę innych ludzi a nie tylko zarodków. Miło że przyznajesz, że powinniśmy szukać innych rozwiązań, tylko jakich? Przeciwnicy aborcji takich rozwiązań nie przedstawiają. Przedstaw choć kilka takich konstruktywnych rozwiązań.
>To znaczy, że sex wiąże się z odpowiedzialnośią i nie zabawą bez granic. Odpowiedzialnością nie tylko za siebie, ale za innych. Kobieta staje tu w roli, która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością za czyjeś życie.
To znaczy że w tej rzeczywistości kobiety zachodzą w ciążę w wyniku partenogenezy? Najlepiej będąc mężczyzną zrzucić odpowiedzialność na kobietę i wmawiać jej że nie ma prawa decydować co zrobić ze swoim ciałem, bo to wszak nie jej serce, nie jej nerki, nie jej wątroba, nie jej płuca pracują, by zygota podlegała dalszym podziałom.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| |  | -1 na 3 | Michał C. (323 punktów) |
> Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję >uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży". W takim przypadku >"minimalne dziecko", jak to ładnie ująłeś, nie "czuje normalnie". Normalnie czuje >dziecko narodzone, które jest niekochane / porzucone / bite / głodne / nikogo nie >interesuje.A skąd szanowny pan wie co czuje "minimalne dziecko"? Czy to że jakaś część dzieci jest niechciana przez rodziców lub nie ma zapewnionych dobrych warunków do rozwoju oznacza, że można zabijać inne dzieci nienarodzone? Zaiste ciekawą nielogiczność myślenia tu widzę.. > Pierwszym moralnym obowiązkiem człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny. >Kobieta, która urodzi dziecko, jest zobowiązana do zapewnienia mu godnego życia. Ale >co, jeśli nie chce albo nie może?Taka kobieta zawsze może oddać swoje dziecko innej rodzinie.. Proste to rozwiązanie a i sumienie spokojne później.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| | |  | 3 na 3 | Kelly (2051 punktów) | > >Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję >uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży". W takim przypadku >"minimalne dziecko", jak to ładnie ująłeś, nie "czuje normalnie". Normalnie czuje >dziecko narodzone, które jest niekochane / porzucone / bite / głodne / nikogo nie >interesuje.> A skąd szanowny pan wie co czuje "minimalne dziecko"?"Szanowna pani", bardzo proszę. Skąd wiem? Nie wiem, wierzę. Uznaję za fakt coś, co jest tak wiarygodne, że prawdopodobnie jest prawdą. Głosem biologii płód rozwija układ nerwowy dopiero od drugiego trymestru, głosem Kościoła Bóg wysyła duszę do płodu już w chwili zapłodnienia, a ja uznaję za prawdziwą tę teorię, która ma po swojej stronie obiektywne argumenty. > Czy to że jakaś część dzieci jest niechciana przez rodziców lub nie ma zapewnionych dobrych warunków do rozwoju oznacza, że można zabijać inne dzieci nienarodzone?Tak. Nie wahałabym się przed zabiciem pszczoły zamierzającej zaatakować dziecko uczulone na jad. Lepiej usunąć płód niż mieć na sumieniu nieszczęście świadomego człowieka. > Zaiste ciekawą nielogiczność myślenia tu widzę...Moim zdaniem nielogiczne jest stawianie nieświadomego, nierozwiniętego płodu ponad świadomym, rozwiniętym człowiekiem. > Taka kobieta zawsze może oddać swoje dziecko innej rodzinie..Nie ma to jak być porzuconym przez własnych rodziców i przygarniętym przez kogoś z litości. Jest takie powiedzenie: "traktować po macoszemu". Oczywiście, jeśli kobieta "przy nadzei", która nie może, nie powinna lub nie chce wychować swojego dziecka zna kogoś, komu mogłaby je powierzyć - sprawa jest absolutnie oczywista. > Proste to rozwiązanie a i sumienie spokojne później..> "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "...albo zmierzy cię wzrokiem i zblednie z zazdrości, że Ty się uśmiechasz, a on nie. Aborcja zawsze jest złem. Ale czasem mniejszym niż to, które spotyka dane dziecko po narodzeniu.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Myflowers (2721 punktów) | Niechcący kliknęłam na plus, dlatego teraz włączam sie do tej dyskusji, która, co tu dużo mówic trwa już od 89 roku. Zastanawiające jest to, że przy jednoczesnym twierdzeniu o zbrodniczym Stalinie,/rzadko wspomina się Hitlera, bo to teraz taka moda na twierdzenie, ze wojna rozpoczęła się 17 wrzesnia/, nie wychwala się ich pod niebiosa, jako zdecydowanych przeciwników aborcji. Stalin stawial pod mur, Hitler również.
>Czy to że jakaś część dzieci jest niechciana przez rodziców lub nie ma zapewnionych dobrych warunków do rozwoju oznacza, że można zabijać inne dzieci nienarodzone? Pewnie, można i tak, a niech se ta kobieta gwałcona przez degenerata męża urodzi 12 dziecko i umrze przy porodzie. Baba z wozu, koniom lżej, bo na co taka wyniszczona jest jeszcze na tym swiecie potrzebna. A mężusiowi, nieutulonemu w żalu/jak to się zwykle na szarfach wieńcowych pisze/, po okresie żałoby, moze i następny model się trafi, młodszy do tego co to zabiło... i mozna tak w nieskończoność, ponoć kobiet jest więcej...
>Taka kobieta zawsze może oddać swoje dziecko innej rodzinie..
I w koło Macieju. Zajrzyj sobie czlowieku do Domów Dziecka....
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) |
>Zastanawiające jest to, że przy jednoczesnym twierdzeniu o zbrodniczym Stalinie,/rzadko wspomina się Hitlera, bo to teraz taka moda na twierdzenie, ze wojna rozpoczęła się 17 wrzesnia/, nie wychwala się ich pod niebiosa, jako zdecydowanych przeciwników aborcji. Stalin stawial pod mur, Hitler również.
Nie bardzo wiem, skąd nagle w dyskusji Stalin z Hitlerem, ale w ramach ścisłości...
W obozach koncentracyjnych w czasie drugiej wojny światowej hitlerowcy prowadzili pseudobadania na temat wywołania bezpłodności u więźniów, przy pomocy promieni X oraz wyciągów z jakiejś rośliny (nie pamiętam jakiej). To było dopiero przeciwdziałanie aborcji... Czy o to Ci chodziło???
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | >>Zastanawiające jest to, że przy jednoczesnym twierdzeniu o zbrodniczym Stalinie,/rzadko wspomina się Hitlera, bo to teraz taka moda na twierdzenie, ze wojna rozpoczęła się 17 wrzesnia/, nie wychwala się ich pod niebiosa, jako zdecydowanych przeciwników aborcji. Stalin stawial pod mur, Hitler również. >Nie bardzo wiem, skąd nagle w dyskusji Stalin z Hitlerem, ale w ramach ścisłości... >W obozach koncentracyjnych w czasie drugiej wojny światowej hitlerowcy prowadzili pseudobadania na temat wywołania bezpłodności u więźniów, przy pomocy promieni X oraz wyciągów z jakiejś rośliny (nie pamiętam jakiej). >To było dopiero przeciwdziałanie aborcji... >Czy o to Ci chodziło??? >Pozdrawiam Stalin wyznawał zasadę, że rodzić każda musi, czy tego chce czy nie - nawet zgwałcona w gułagu, natomiast później już się losem nie interesował - tych narodzonych. W najlepszym wypadku dzieci umieszczano w domach dziecka i chowano ich sobie według ustalonego klucza. Ale jednocześnie najpierw rodzić kazali - aborcja była niedopuszczalna, zarówno wśród Niemców jak i w krajach okupowanych. W obozach koncentracyjnych natomiast stosowali eksploatacje materialu "podludzi". I dalej nie chce mi się już z Tobą gadać.Bo i po co?
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
|
|
| | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | I dalej nie chce mi się już z Tobą gadać.Bo i po co?
Dziękuję za głos w dyskusji. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) | > I dalej nie chce mi się już z Tobą gadać.Bo i po co?> Dziękuję za głos w dyskusji.> PozdrawiamNo to ja też pozdrawiam 
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
|
|
| | | |  | -1 na 3 | cezar (256 punktów) | >Pewnie, można i tak, a niech se ta kobieta gwałcona przez degenerata męża urodzi 12 dziecko i umrze przy porodzie. Baba z wozu, koniom lżej, bo na co taka wyniszczona jest jeszcze na tym swiecie potrzebna.
Czyli według Ciebie decyzję o ślubie z nim ktos podjął za nią. A może po prostu wszystkie kobiety to dla Ciebie zwykłe dz..., które są bezmyślne i należy im wybaczyć, bo są tak głupie, ze nie wiedzą, że idąc do łóżka mogą mieć wpade.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | >>Pewnie, można i tak, a niech se ta kobieta gwałcona przez degenerata męża urodzi 12 dziecko i umrze przy porodzie. Baba z wozu, koniom lżej, bo na co taka wyniszczona jest jeszcze na tym swiecie potrzebna. >Czyli według Ciebie decyzję o ślubie z nim ktos podjął za nią.
i znowu omyłkowo nacisnęłam plusa ...
Decyzję podjęła ona, pod naciskiem rodziny, wychowania, wpajania jej że musi wyjść za mąż i lepszy ten niż żadem. Mogła też wyjść za mąż z własnej nie przymuszonej woli, wszak raczej on jej nie gwałcił przed ślubem... mało jest wśród kobiet takich masochistek które decydują się na ślub z notorycznym gwałcicielem. Nie spychaj odpowiedzialności za gwałt małżeński na głupotę kobiet. Taki przyszły, gwałciciel, alkoholik, sadysta itd, najczęściej nie wykazuje cech wskazujących na to przed ślubem, a często i długo po ślubie. I gwałt małżeński nie ogranicza się tylko do marginesu społecznego, gwałcicielem może okazać się i mężczyzna cieszący się nienaganną opinią, uchodzący za troskliwego ojca, męża itd. Tak jak i kobieta która przed ślubem uchodziła za czułą, delikatną, po ślubie może okazać się heterą. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć w 100% jak nasz partner będzie zachowywał się po ślubie. Możemy przewidywać, mieć nadzieję ... ale może się okazać że te przewidywania były błędne.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | |  | | cezar (256 punktów) | To, zeby było równo
|
|
| | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | Eh, ludzie za to że cezar dał mi plus, ktoś mu daje minus?
To samo z Michałem wyżej, dostał minus za to, że grzecznie podziękował za odpowiedź?
Nie wpadajmy w paranoję! czytajmy z uwagą i zrozumieniem
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | >>Pewnie, można i tak, a niech se ta kobieta gwałcona przez degenerata męża urodzi 12 dziecko i umrze przy porodzie. Baba z wozu, koniom lżej, bo na co taka wyniszczona jest jeszcze na tym swiecie potrzebna. >Czyli według Ciebie decyzję o ślubie z nim ktos podjął za nią. A może po prostu wszystkie kobiety to dla Ciebie zwykłe dz..., które są bezmyślne i należy im wybaczyć, bo są tak głupie, ze nie wiedzą, że idąc do łóżka mogą mieć wpade. >
I jak można z Tobą dyskutować, jeżeli nawet czytanie ze zrozumieniem sprawia Ci tak niebywałą trudność, że zupełnie nie przyswajając tekstu - dopisujesz do niego swoja chorą teorię.Do tego obrzydliwą. A może to, co napisałeś jest zgodne z Twoimi poglądami na temat kobiet, a mój post wykorzystałes do ich przedstawienia? Stosując klasyczne "odwracanie kota ogonem"? Chociaż , ze względu na podejrzenia co do Twojego ilorazu inteligencji , nie sądzę, aby znane Ci było pojęcie erystyki. Pozostane zatem przy przeświadczeniu o Twoich brakazh w zakresie czytania ze zrozumieniem. M.
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
|
|
| |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
>Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży".
Poczytałam "ze zrozumieniem" - i widzę coś, czego za nic nie zaakceptuję! Mam nadzieję, ze to tylko błąd, a nie Twój osąd sytuacji... Pierwszy trymestr, owszem... NIGDY dalej!!
- z nadzieją na "przeoczenie", pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Kelly (2051 punktów) | >Pierwszy trymestr, owszem... > NIGDY dalej!! Oczywiście, dokładnie o to mi chodziło. Rzeczywiście wyraziłam si trochę niefortunnie, ale nie mam pomysłu, jak to lepiej sformuować. "Toleruję uzasadnioną aborcję przeprowadzoną nie później niż do końca trzeciego trymestru ciąży"?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Ciąża, to trzy trymestry, to znaczy trzy po trzy miesiące... uwzględniając miesiące księżycowe. Pierwszy trymestr, to pierwsze trzy miesiące.... poczytaj, jak wygląda wtedy zarodek, bo to jeszcze nie płód, i pomyśl, czy on myśli... czy czuje... czy wie.... Czy myśli, czy czuje, czy wie ten, którego mamy odłączyć np od respiratora - nie wiadomo... czy czuje - też nie wiadomo... dlatego proszę Was o myślenie... Który z osobników (bo niektórzy stawiają na równość życia) jest w stanie uruchomić procesy myślenia?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | Czyli jednak nie sformuowałam niczego źle, tylko dwa razy z rzędu pokręciłam trymestry... Przepraszam, najwidocznie "trzeci" pokryło mi się z "trymestr".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) | Trymestr, to trzecia część... a skoro ciąża traw dziewięć miesięcy, to ma trzy trymestry... tylko tyle. Drugi i trzeci, dla mnie to już czas "poza" wszystkimi decyzjami... W wolnym kraju mam do tego prawo....
|
|
| | |  | 2 na 2 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Przypominam, że stwierdzenie "popieram aborcję" to zwykle skrót myślowy od "toleruję uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży". >Poczytałam "ze zrozumieniem" - i widzę coś, czego za nic nie zaakceptuję! Mam nadzieję, ze to tylko błąd, a nie Twój osąd sytuacji... >Pierwszy trymestr, owszem... > NIGDY dalej!! >- z nadzieją na "przeoczenie", pozdrawiam.
Dla mnie niekoniecznie. Jeżeli zagrożone jest życie matki, to uważam że aborcji można dokonać po pierwszym trymestrze - dla mnie to wręcz zasada "obrony koniecznej" Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >"toleruję uzasadnioną aborcję najpóźniej w trzecim trymestrze ciąży" To znaczy bezterminowo. I trymestr - I, II, III miesiąc; II trymestr - IV, V, VI; III trymestr - VII, VIII, IX. Chodziło zdaje się o trzeci miesiąc (przynajmniej jeśli chodzi o prawo polskie).
>Pierwszym moralnym obowiązkiem człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny. Kobieta, która urodzi dziecko, jest zobowiązana do zapewnienia mu godnego życia. Ale co, jeśli nie chce albo nie może? Wyśmienite. "Nie mogę ci zapewnić godnego życia, więc cię zabijam". Był taki dowcip: Stoi facet nad przepaścią i trzyma nad nią teściową za włosy, i mówi: "Widzisz, Tomek swoją zasiekł siekierą, Jacek swoją utopił, a ja cię puszczam wolno".
Może kobieta, w pełni odpowiedzialna, powinna kalkulować możliwość zajścia w ciążę zanim przystępuje do współżycia? Czemu o ciąży (niechcianej) mówi się tak, jakby spadała na kobietę nagle i nie wiadomo skąd? Przecież tak nie jest. Może odpowiedzialność polega na tym, żeby przyjąć nie konsekwencje urodzenia dziecka, ale zajścia w ciążę? Konsekwencją zajścia w ciążę, jest urodzenie dziecka. Zaś ciąża jest konsekwencją prowadzenia aktywnego życia erotycznego. Cóż bardziej prostego? Może odpowiedzialność polega po prostu na myśleniu głową, zawczasu? Myśli się po fakcie, nad tym, jak się pozbyć problemu. I to jest odpowiedzialność: ucieczka od konsekwencji własnego działania, odsuwanie od siebie piwa, które się warzyło pół nocy? Nie wydaje mnie się. A jeśli nie pół nocy, to przez chwilę zapomnienia. A czy bank odpuści Pani chwilę zapomnienia, którą było wzięcie kredytu na samochód, na który Pani nie było stać? I staje Pani jako bankrut, krzycząc: "żądam prawa, do abolicji na życzenie". Powodzenia.
Poza tym, w tym zdaniu też jest błąd. Moralne obowiązki człowieka wynikają z jego odpowiedzialności, wobec siebie i innych. Odpowiedzialność nie jest obowiązkiem moralnym, tylko stałą człowieczeństwa, nie zależy od przyjętego systemu, tylko od rodzaju stworzenia.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 3 na 3 | Duda (25557 punktów) | >Może kobieta, w pełni odpowiedzialna, powinna kalkulować możliwość zajścia w ciążę zanim przystępuje do współżycia? Czemu o ciąży (niechcianej) mówi się tak, jakby spadała na kobietę nagle i nie wiadomo skąd? Przecież tak nie jest. Może odpowiedzialność polega na tym, żeby przyjąć nie konsekwencje urodzenia dziecka, ale zajścia w ciążę? Konsekwencją zajścia w ciążę, jest urodzenie dziecka. Zaś ciąża jest konsekwencją prowadzenia aktywnego życia erotycznego. Cóż bardziej prostego? Może odpowiedzialność polega po prostu na myśleniu głową, zawczasu? Myśli się po fakcie, nad tym, jak się pozbyć problemu. I to jest odpowiedzialność: ucieczka od konsekwencji własnego działania, odsuwanie od siebie piwa, które się warzyło pół nocy? Nie wydaje mnie się. A jeśli nie pół nocy, to przez chwilę zapomnienia. Chwila zapomnienia każdemu może się zdarzyć, może też zdarzyć się , że nie zadziałają środki antykoncepcyjne, można nie mieć wiedzy na ten temat, można nie mieć pieniędzy, żeby je kupić, można być odurzonym alkoholem lub narkotykami i stracić panowanie nad sobą, można zostać do stosunku przymuszonym...... tych "można" jest bardzo dużo. Nie wszyscy są odpowiedzialni i mają do tego warunki a instynkt seksualny jest podobno najsilniejszym instynktem. Jego siła tez jest różna u różnych osób. Ludzie są różni i nie wszystkich daje się oceniać swoją miarą. Poziom świadomości jest w społeczeństwie żenująco niski. A konsekwencje niechcianych ciąż ponosi nie tylko kobieta ale także my wszyscy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Poziom świadomości jest w społeczeństwie żenująco niski.Ale raczej każda kobieta (i mężczyzna - żeby nie było, że nie) zdaje sobie sprawę, że współżycie może prowadzić do ciąży. Minister zdrowia raczej nie musi ostrzegać. > A konsekwencje niechcianych ciąż ponosi nie tylko kobieta ale także my wszyscy.Wolę ponosić koszta (bo pewnie o nie chodzi) dzieci, niż je mieć na sumieniu. > może też zdarzyć się, że nie zadziałają środki antykoncepcyjneNa każdych jest ostrzeżenie, mówiące, że nie dają stuprocentowej pewności. Jak mawiają Amerykanie: you've been warned, i odpowiedzialność należy do stosującego, a nie producenta, ani wyroków losu. Wystarczy przeczytać ulotkę. (Również w ulotce od tabletek jest napisane, kiedy, dlaczego może nie zadziałać, oraz że może nie zadziałać "bo masz pecha" - ale to nie zwalnia od odpowiedzialności. Są też oczywiście sytuacje i interakcje nie przewidziane przez producenta, ale znów odpowiedzialność spoczywa na użytkowniku). > można nie mieć wiedzy na ten temat, można nie mieć pieniędzy, żeby je kupićPatrz góra. Przyznaję, że jest to problem do rozwiązania przez Państwo i sferę działalności publicznej, niemniej jednak skutki współżycia, bez antykoncepcji, są dla każdego wystarczająco transparentne, żeby można go było (a raczej ich) obarczyć odpowiedzialnością. Niewiedza działa też w drugą stronę. Są przypadki kobiet, które nie zdając sobie sprawy z tego, jak działają środki wczesnoporonne, ponieważ marketing producenta określa je jako antykoncepcyjne (anty, czyli ante, te środki zaś są postkoncepcyjne), decydują się na ich użycie, potem zaś żałują, lub mitygują się natychmiast po uzyskaniu wyjaśnień, co do faktycznego działania tych środków. > można być odurzonym alkoholem lub narkotykami i stracić panowanie nad sobąW sądzie, są to - w niektórych przypadkach - okoliczności łagodzące, ale i tak karę się odbywa. Natomiast kierowca będący pod wpływem środków odurzających jest karany jeszcze surowiej. Człowiek odurzając się, bierze odpowiedzialność za czyny, których dokona będąc pod wpływem takich środków. > można zostać do stosunku przymuszonymTo jest zbyt delikatna kwestia, o której pisałem już w innym miejscu. www.racjonalista.pl/forum.php/s,138966#w140867 Ostatecznie uznaję (jako umiarkowany antyaborcjonista), że jest to sytuacja z dwoma złymi wyjściami. Napiszę jeszcze od razu, że w przypadku zagrożenia życia matki uznaję pełne prawo do aborcji (również moralne). > Nie wszyscy są odpowiedzialni i mają do tego warunki a instynkt seksualny jest podobno najsilniejszym instynktem.Są ludzie, u których określa się występowanie ADHD, mimo że ich "nadpobudliwość" mieści się w ekstremum rozkładu cech na krzywej Gaussa. Tych ludzi odurza się środkami o działaniu narkotycznym, może więc nadpobudliwych seksualnie mężczyzn (bo to ich popędliwość jest najczęściej przyczyną, ze strony kobiety natomiast dostrzegamy konformizm, lęk, potrzebę akceptacji, itp.) powinno się odurzać bromem. To oczywiście pół-żartem, bo jak w przypadku nadpobudliwości ruchowej, nadpobudliwość seksualną można zwalczyć pracując nad sobą i stosując kompensację energii seksualnej, którą przekazuje się w inne rejony aktywności. Zresztą, w dobie okresu po rewolucji seksualnej 1968 istnieje taki wachlarz różnorodnych aktywności seksualnych, o których wiedza jest dostępna prawie każdemu, że doprawdy nie widzę problemu, żeby zastąpić - tę może i najprzyjemniejszą, ale cóż z tego - kiedy okaże się, że zabrakło "gumek". Bo potrafię sobie wyobrazić, że początek dramatu może być tak trywialnie prosty. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | >Ale raczej każda kobieta (i mężczyzna - żeby nie było, że nie) zdaje sobie sprawę, że współżycie może prowadzić do ciąży. Minister zdrowia raczej nie musi ostrzegać.
I w związku z powyższym powinna zachowac w stałym związku z mężczyzna abstynencje seksualną, dopóki nie bedzie gotowa zostać matką. I mężczyzna w pełni zaakceptuje jej decyzję. Tak to sobie wyobrażasz?
>Wolę ponosić koszta (bo pewnie o nie chodzi) dzieci, niż je mieć na sumieniu.
Zygot, podzielonych komórek. Zarodka, który wygląda niema identycznie jak zarodek jaszczurki. Nie dziecka. Mysle, ze nikt nie mówi w tym watku o aborcji w 8 czy 9 miesiącu ciązy, tylko w pierwszych tygodniach, kiedy mozna juz stwierdzić, że się jest w ciązy.
>Na każdych jest ostrzeżenie, mówiące, że nie dają stuprocentowej pewności. Jak mawiają Amerykanie: you've been warned, i odpowiedzialność należy do stosującego, a nie producenta, ani wyroków losu. Wystarczy przeczytać ulotkę.
Kiedy rozpocząłes zycie seksualne? Kiedy juz zrabiałeś własne pieniądze i byłes w stanie zapewnic być przyszłemu dziecku? Kiedy posiadałes własne mieszknie, by dziecko miało w nim własny kat? Kiedy uznałeś, że jestes na tyle odpowiedzialny, by sprostac roli ojca? Czy własnie tak myslałes idac do łózka z kobietą pierwszy raz?
> Są też oczywiście sytuacje i interakcje nie przewidziane przez producenta, ale znów odpowiedzialność spoczywa na użytkowniku).
innymi słowy - cała wina w kobiecie. Bo ona jest użytkownikiem prawie wszystkich metod antykoncepcyjnych. Cały Twój tekst obciąża wyłącznie kobiety. Zauwazyłes?
Jedynym rozwiązaniem - katolickie zycie w czystości, az nie bedzie gotowa zostac matka. Tym samym cała sferę seksualności kobiety nadal ograniczamy do bycia inkubatorem.
A mężczyzźni niche ida do prostytutek rozładowywać się, skoro własna zona nie chce?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >I w związku z powyższym powinna zachowac w stałym związku z mężczyzna abstynencje seksualną, dopóki nie bedzie gotowa zostać matką. I mężczyzna w pełni zaakceptuje jej decyzję. Tak to sobie wyobrażasz? Proszę, bez feministycznej propagandy. Poza tym, co to znaczy, decyzja mężczyzny jest ostateczna, a biedna, słaba kobieta musi się podporządkować? Bzdura.
>Zygot, podzielonych komórek. Zarodka, który wygląda niema identycznie jak zarodek jaszczurki. Nie dziecka. Mysle, ze nikt nie mówi w tym watku o aborcji w 8 czy 9 miesiącu ciązy, tylko w pierwszych tygodniach, kiedy mozna juz stwierdzić, że się jest w ciązy. Mówiłem o urodzonych dzieciach. Eliminując tę jaszczurkę, eliminuje też Pani 5 letnie dziecko, 22 letniego studenta i 60 letniego seniora. Tak jak zabijając 70 letniego staruszka zabija się czyjegoś dziadka, prezesa związku sportowego, mistrza szachowego itd. Odbierając komuś teraźniejszość, odbiera się też przyszłość. Chyba, że tak jak Epikur, uważa Pani, że przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma, dlatego nie powinna śmierć 5 letniego dziecka pod kołami ciężarówki, szokować bardziej, niż 70 latka na trzeci zawał. Ale szokuje bardziej? Inaczej czemu morderca kobiety w ciąży miałby być oskarżany o dwa zabójstwa?
>Kiedy rozpocząłes zycie seksualne? Kiedy juz zrabiałeś własne pieniądze i byłes w stanie zapewnic być przyszłemu dziecku? Kiedy posiadałes własne mieszknie, by dziecko miało w nim własny kat? Kiedy uznałeś, że jestes na tyle odpowiedzialny, by sprostac roli ojca? Czy własnie tak myslałes idac do łózka z kobietą pierwszy raz? Nie miałem możliwości zapewnienia bytu materialnego, ale godziłem się z konsekwencjami tej możliwości, wiedząc, że ta kobieta jest tą, z którą mogę mieć dziecko, z którą będę mieć rodzinę. Godziłem się na to, że ta ewentualność postawi moje życie do góry nogami, i zamiast zajmować się sobą, będę musiał myśleć o trzech osobach. Wiedziałem też, że moja partnerka również stanie na wysokości zadania, i nie zostanie "sexy-mamą".
>innymi słowy - cała wina w kobiecie. Bo ona jest użytkownikiem prawie wszystkich metod antykoncepcyjnych. Cały Twój tekst obciąża wyłącznie kobiety. Zauwazyłes? A Pani zauważyła, że ma wyjątkowo dużą ślepą plamkę? "Ale raczej każda kobieta (i mężczyzna - żeby nie było, że nie)" To Pani cytowała. "niemniej jednak skutki współżycia, bez antykoncepcji, są dla każdego wystarczająco transparentne, żeby można go było (a raczej ich) obarczyć odpowiedzialnością." "Kobieta", to skrót myślowy od "para".
>A mężczyzźni niche ida do prostytutek rozładowywać się, skoro własna zona nie chce? Wyraźnie potępiam. To nie kwestia kobiety, tylko człowieka.
>Jedynym rozwiązaniem - katolickie zycie w czystości, az nie bedzie gotowa zostac matka. Tym samym cała sferę seksualności kobiety nadal ograniczamy do bycia inkubatorem. Nie. Rozsądek. Jedynym rozwiązaniem jest edukacja seksualna, idąca w kierunku odpowiedzialności, miłości i zobowiązania wobec siebie dwojga ludzi, zamiast płaskiego hedonizmu. Nie uważam antykoncepcji za nic złego, nie uważam miłości erotycznej za nic złego. Ale niechże to będzie coś więcej, niż można się spodziewać po przepychaniu rury, prostych ruchach posuwisto zwrotnych, nie obliczonych na nic przez rozum, obliczonych przez organizm. To jest postawa racjonalna. Inaczej czym będziemy się różnić od zwierząt? Tym, że nie kopulujemy na ulicy, tylko tete-a-tete? Proszę Pani, to można uznać za zwyczaj godowy. Nie uważam żadnych praktyk seksualnych, ani w ogóle żadnych praktyk, za nic złego, dopóki są one uzupełnieniem, potrzebnym i akceptowanym przez obie strony, relacji opartej na czymś więcej, niźli seksualnym popędzie.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie. Rozsądek. Jedynym rozwiązaniem jest edukacja seksualna, idąca w kierunku odpowiedzialności, miłości i zobowiązania wobec siebie dwojga ludzi, zamiast płaskiego hedonizmu.
>Nie uważam żadnych praktyk seksualnych, ani w ogóle żadnych praktyk, za nic złego, dopóki są one uzupełnieniem, potrzebnym i akceptowanym przez obie strony, relacji opartej na czymś więcej, niźli seksualnym popędzie.
Tylko zastanów się nad aspektem przyczynowo-skutkowym tych zjawisk. Pierwotnym jest popęd seksualny, a sprawą wtórną mogące (acz niekoniecznie) narodzić się zeń uczucie. Ergo: popęd będzie istniał zawsze; do uczucia może nie dojść nigdy.
>Pozdrawiam
Wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Tylko zastanów się nad aspektem przyczynowo-skutkowym tych zjawisk. Pierwotnym jest popęd seksualny, a sprawą wtórną mogące (acz niekoniecznie) narodzić się zeń uczucie. Ergo: popęd będzie istniał zawsze; do uczucia może nie dojść nigdy.
To jest Pańska wizja, na którą nie muszę się zgodzić. Zgadzam się, że popęd jest pewną stałą, ale nie znaczy to, że z niego rodzi się uczucie, to jest nieuzasadnione stwierdzenie. Istnieje miłość czysto intelektualna, która wynika z rozpoznania osoby, na której zależy ze względu na to, że jest, a nie ze względu na to, co można od niej otrzymać. Ja ją nazwałem miłością uwielbieńczą - nie wymaga ona realizacji w niczym, ale miłujący jest zawsze na rozkaz. Drugim rodzaj miłości, jest rozpoznanie osoby, z którą chce się spędzić życie, ponieważ rozpoznaje się ją jako dobro dla siebie. Potem jest jeszcze przyjaźń. I dopiero na tych trzech uczuciach intelektualnych, buduje się miłość przeżywająca - emocje - i miłość erotyczna. Bez tej bazy, podbudowy seks jest faktycznie tylko pustym wyładowaniem popędu, a emocje pustą histeryczną potrzebą. Trzeba pierwej okiełznać w sobie wszystko, co irracjonalne, żeby móc potem z tego racjonalnie korzystać. Inaczej przez całe życie będzie się zauroczanym zwierzęciem.
Dlatego mój punkt widzenia jest tak różny od Pańskiego. Ale nie widzę powodu, dla którego miałbym z niego rezygnować, bo się sprawdza.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >To jest Pańska wizja, [...].
Nie. To fakty dość dokładnie opisane w każdym podręczniku psychologii.
Wizją, i to dość intelektualnie pokrętną (mówiąc delikatnie) jest cała reszta Twojego (przepraszam za "ty", ale tak jest prościej) postu.
>Pozdrawiam
Jak zwykle wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nie. To fakty dość dokładnie opisane w każdym podręczniku psychologii. Fakty psychologiczne, każda szkoła tworzy wedle swego uznania. Hegel, na zarzut niezgodności jego teorii z rzeczywistością, powiedział ponoć: "tym gorzej dla rzeczywistości". Moja rzeczywistość przeżywana obala teorię, na którą się Pan powołuje.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Moja rzeczywistość przeżywana obala teorię, na którą się Pan powołuje.
Przyznam, że do tej pory - a żyję już trochę na tym świecie - znałem tylko jeden przypadek takiego odstępstwa od normy. Teraz, dzięki Tobie (a nie mam powodów Ci nie wierzyć), poznałem drugi.
Tym pierwszym był "Pigmalion" George'a Bernarda Shawa. Tam też najpierw pojawił się "typ idealny" (w rozumieniu weberowskim), zaskutkował głębokim uczuciem, którego konsekwencją stał się pociąg seksualny - czyli dokładnie odwrotnie niż w realnym życiu. No, ale to była literatura - nie życie...
>Pozdrawiam
Bez wątpliwości wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | elfir (1058 punktów) | >Proszę, bez feministycznej propagandy. Poza tym, co to znaczy, decyzja mężczyzny jest ostateczna, a biedna, słaba kobieta musi się podporządkować? Bzdura.
Nie. Ale kobieta tez ma potrzeby seksualne. Niekoniecznie powiazane z instynktem macierzyńskim. Poza tym sfera seksualna jest bardzo ważna w związku i nie wyobrazam sobie wstrzemięźliwości seksualnej kochającej się pary, która nie jest gotowa na rodzicielstwo. To Pana podejście trąci jakąś religijną indoktrynacją.
>Mówiłem o urodzonych dzieciach. Eliminując tę jaszczurkę, eliminuje też Pani 5 letnie dziecko, 22 letniego studenta i 60 letniego seniora.
Płaska propaganda - równie dobrze zarodek może ulec naturalnemu poronieniu. Patrzac na Pana pleminiki nie widzę milionów potencjalnych Polaków a powinnam?
> Godziłem się na to, że ta ewentualność postawi moje życie do góry nogami, i zamiast zajmować się sobą, będę musiał myśleć o trzech osobach. Wiedziałem też, że moja partnerka również stanie na wysokości zadania, i nie zostanie "sexy-mamą".
Tiiaaaa...Zapomniał wół jak cielęciem był. No chyba że zaczynałeś w wieku 30 lat a nie jako napalony 17-latek.
>A Pani zauważyła, że ma wyjątkowo dużą ślepą plamkę? >"Ale raczej każda kobieta (i mężczyzna - żeby nie było, że nie)" To Pani cytowała.
Oj, chyba pomylił Pan rozmówców. Nic takiego nie cytowałam.
> Inaczej czym będziemy się różnić od zwierząt? Tym, że nie kopulujemy na ulicy, tylko tete-a-tete? Proszę Pani, to można uznać za zwyczaj godowy. Nie uważam żadnych praktyk seksualnych, ani w ogóle żadnych praktyk, za nic złego, dopóki są one uzupełnieniem, potrzebnym i akceptowanym przez obie strony, relacji opartej na czymś więcej, niźli seksualnym popędzie.
Nie kazda aborcja to wynik "stukania się na prawo i lewo" kobiety. Jak już powiedziano - zadna metoda antykoncepcji, niezaleznie od wykształcenia jej uzytkowników, nie zapewni 100% gwarancji. Co z takimi kobietami, które nie chciały zajśc w ciąże, edukowane, zastosowały antykoncepcje i pomimo tego wpadły? Mają się poświęcic rzecz jasna. Typowo meskie podejście! Całe szczeście, że sa organizacje kobiece , pomagające takim kobietom. Na mężczyzn takich jak Pan liczyć nie mozna.
|
|
| | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Całe szczeście, że sa organizacje kobiece , pomagające takim kobietom. Na mężczyzn takich jak Pan liczyć nie mozna.Szalenie ciekawie potoczyla sie dyskusja o przynaleznosci do PSR! Co najciekawsze spolaryzowanymi biegunami okazaly sie obie dostepne nam ludziom plcie, jesli mozna tak powiedziec. Dyskusja odeszla od "za i przeciw aborcji", ktore i tak bylo nie na temat, i doszlo do zderzenia kobiety-mazczyzni... Super ciekawe! Co dalej z tego wyniknie? Zwlaszcza, ze prym w zenskiej stronie dyskusji biora kobiety-racjonalistki-feministki! Pasjonujace! Nie przypuszczalem, ze bede kiedys jeszcze swiadkiem dyskusji feministek z "chlopami". Czekam na dalszy ciag! Powodzenia obu stronom zycze!!!
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | Kobieta-feministka. Czasem brzmi jak obelga. Nie udzielam sie jakoś czynnie w organizacjach broniacych prawa kobiet do równego traktowania płci. Ale fakt, ze uważam, ze przysługuje mi prawo do samostanowienia, tak samo jak mężczyźnie. Ale tak uważa chyba kazda współczesna kobieta. Czy to znaczy że na świecie są same feministki? A może mężczyźni uważaja za feministki tylko krarykaturalne babo-chłopy, które podobno chca ich zastąpić, a inne kobiety, to po prostu...kobiety?
|
|
| | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Kobieta-feministka. Czasem brzmi jak obelga. Nie udzielam sie jakoś czynnie w organizacjach broniacych prawa kobiet do równego traktowania płci. Ale fakt, ze uważam, ze przysługuje mi prawo do samostanowienia, tak samo jak mężczyźnie. Ale tak uważa chyba kazda współczesna kobieta. Czy to znaczy że na świecie są same feministki? A może mężczyźni uważaja za feministki tylko krarykaturalne babo-chłopy, które podobno chca ich zastąpić, a inne kobiety, to po prostu...kobiety?A bo ja wiem  Byc moze rzeczywiscie tak jest jak piszesz  Ruch "rownouprawnienia kobiet" ma stosunkowo krotka historie, nawet w stosunku do naszej ludzkiej, nawet - europejskiej historii. Ulamek procenta  Trudno wiec jeszcze komentowac efekty, choc zmiany juz widac. Zmiany, z ktorymi same kobiety musza sobie niestety poradzic, bo, mozna by powiedziec, ze "same sie wpuscily w te maliny"  Zapragnely isc do pracy i osiagac w niej wyniki (i zarobki) takie jak mezczyzni. Nie ma w tym oczywiscie niczego zlego  Ale zapomnialy o swoich biologicznych uwarunkowaniach... Np. ze ich ciaza trwa 9 miesiecy a wychowanie dzieci tez troche  I teraz problem gotowy - chca robic to samo co mezczyzni (? po co?) ale nie sa do tego ewolucyjnie przystosowane. Wiec co teraz maja robic? No, na razie widze, ze jest to problemem nawet w spoleczenstwach na wyzszym stopniu rozwoju... Albo rezygnuja z posiadania wlasnych dzieci, albo z ambicji, zeby byc ciagle na rowni ze swoimi meskimi kolegami na drabinie kariery... No ale to tylko szczegolik. Cala sprawa to nie tylko przeciez praca...Przygladam sie z duza ciekawoscia, co bedzie dalej  Jak na razie ciagle jestesmy w etapie przejsciowym. Znam rowniez kobiety (nie-feministki), ktore sa wsciekle na feministki, bo zabraly im mozliwosc spokojnego domowego zycia skupionego na dbaniu o niego, wychowywaniu dzieci, etc., i ktore uwazaja, ze wlasnie w tym kierunku powinny isc starania kobiet. Ze powinny walczyc nie tyle o rownouprawnienie z mezczyznami, co o poszanowanie wlasnie ich - odmiennosci od mezczyzn, ich kobiecosci i tego co sie z tym wiaze... Moze da sie to teraz odkrecic? Trudno powiedziec, bo jak widze same kobiety nie zdecydowaly jeszcze do konca jak widza wlasna role w swiecie wspolczesnym... Pozyjemy, zobaczymy
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) |
> Zapragnely isc do pracy i osiagac w niej wyniki (i zarobki) takie jak mezczyzni. Nie ma w tym oczywiscie niczego zlego Ale zapomnialy o swoich biologicznych uwarunkowaniach... Np. ze ich ciaza trwa 9 miesiecy a wychowanie dzieci tez troche  Tylko zapominasz o jednej drobnostce. Owszem ciąży wam oddać nie możemy, ale dziecko jest wynikiem działania dwojga ludzi więc i odpowiedzialność za dziecko spoczywa na dwojgu rodziców. Dlaczego to kobieta ma siedzieć w domu i wychowywać dziecko? Dlaczego nie mężczyzna? I nie wymigujcie się, że kobieta jest do tego przystosowana. Ojciec jest równie dobrym opiekunem i w niczym nie ustępuje w tej roli kobiecie. Znam kilku mężczyzn, którzy zostali z dziećmi w domu a kobiety zajęły się pracą zarobkową i rosną im szczęśliwe, zdrowe dzieci, a także ich związki wspaniale się układają. A co do kobiet chcących zostać w domu z dziećmi i jak to mówisz złych na feministki czyż ich prawa gdziekolwiek zostały naruszone? Ktoś im zabrania skupić się na roli matki? Ktoś z domu do pracy wygania? Jedynym czynnikiem jaki tu zauważam to czynnik ekonomiczny, ale ten czynnik działał zawsze i tam gdzie pieniędzy nie starczało kobieta godziła rolę matki z pracą od niepamiętnych czasów. Była tylko jedna różnica, nie miała prawa wyboru.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Owszem ciąży wam oddać nie możemy, ale dziecko jest wynikiem działania dwojga ludzi więc i odpowiedzialność za dziecko spoczywa na dwojgu rodziców.Przepraszam ale temat ten jest dla mnie dosc odlegly... Nie mam takich problemow i slysze o nich tylko - z drugiej reki. Sadzac z Twojego tonu jestes dosc zaangazowana w te sprawe. Wiec zaufam Ci jako osobie z tematem obeznanej  Masz racje.  Ale niestety idealistyczna racje, ktora trudno poprzec rzeczywistoscia. A w tej rzeczywistosci przeciez zyjesz i stad zapewne konflikt powodujacy niejakie frustracje i wplywajacy na Twoj zaangazowany ton  Czynnik ekonomiczny jest wiec przeszkoda, czy pomoca, bo nie bardzo rozumiem  Mnie sie wydaje, ze przeszkoda, takze w tej odpowiedzialnosci ktora spoczywa na dwojgu  Rowniez znam malzenstwa w ktorych zona pracuje przez pewien czas ale to juz z czasow "panujacego feminizmu"... Jak bylo wczesniej, nie wiem... Roznie sie ludziom ukladaja losy ale z pojedynczych przypadkow robic uogolnienia, to troszke przesadzone... Odpowiadajac na Twoj glowny argument o wychowaniu dzieci, tak, tez uwazam, ze mezczyzna jest znakomitym opiekunem  Dziekuje rownoczesnie za komplement  Problem w tym, ze na razie jednak, w duzej wiekszosci przypadkow zarobi on wiecej niz jego malzonka... Wiec nawet po ciazy, zakladajac, ze jedno z nich zajmie sie domem, prawdopodobnie bedzie to jednak kobieta - ze wzgledu na czynnik ekonomioczny... Ale sprawy ciagle ulegaja zmianie! Zobaczymy co bedzie dalej! Przypomnialo mi sie cos... Na sluzbowym wyjezdzie na jakas konferencje pilismy z kolezanka z pracy alkohol... Pod jego wplywem mocna kobieta workoholik z sukcesami, zaczela mnie pytac, czy nie powinna miec dziecka (  nie, to nie o mnie chodzilo - ona ma meza i nawet nam przez mysl nie przeszlo, zeby sie spiknac... no moze przez mysl przeszlo - ale tylko tyle!  ). Nawet niewierzace feministki-racjonalistki maja watpliwosci  Bo to pytanie to juz nie walka o prawa - to wewnetrzne odczucie innego prawa, pradawnego, niefeministycznego prawa zycia....
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | Dlaczego kobieta pracująca nie może miec dziecka? Jak chce? Nie jestem pracocholiczką, ale tez nie chce dziecka. Mimo, ze mam całkiem sporo wolnego czasu.
Kazda kobieta chciałaby dostawac wynagrodzenie za swoja prace identyczna z wynagrodzeniem mężczyzny na tym samym stanowisku. czesto nie dostaje, bo społeczeństwu daleko do równouprawnienia. Czy to feminizm? Czy jakakolwiek kobieta chciałaby aby jej pensja była niższa niż mężczyzny. Czy dopiero wtedy nie byłaby feministką?
Czy kobieta, która zostaje z dziećmi w domu, gdy mąż pracuje nie ma feministycznych poglądów?
Mam wrażenie, ze feministka to nadal jest w meskich ustach pejoratywny epitet. Sama tak siebie nie nazywam, bo uwazam, ze nie istnieje kobieta -NIE feministka. Kazda współczesna kobieta w kraju demokratycznym jest jednocześnie feministką.
Chyba, ze mężczyźni myla feministki z kobiecymi szowinistkami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Dlaczego kobieta pracująca nie może miec dziecka? Jak chce?Tez tego nie moge zrozumiec  Mojej kolezance poradzilem, ze powinna o dziecko sie postarac  Oczywiscie naturalnie, z mezem, bo o to pytala  Ale jak widac miala z tym pewien problem, siegajacy wlasnie rownouprawnienia. Mezczyzna bioracy kilkumiesieczne urlopy co pare lat liczylby sie z mozliwoscia nizszych zarobkow, z koniecznoscia nadrabiania zaleglosci w czasie kiedy inni ciagle dalej ida do przodu... Kobiecie trudno jest sie z tym pogodzic, jak widze  > Nie jestem pracocholiczką, ale tez nie chce dziecka. Mimo, ze mam całkiem sporo wolnego czasu.No i co z tego? Za rok pewnie bedziesz chciala. Albo jak bedziesz miala 50 lat  Znam takich bohaterow  Moj zajety praca kolega zdecydowal sie w koncu z partnerka na pierwsze  On 48 ona 46  Ale gdybys sluchala ich wywodow jeszcze sprzed 5 lat zapewne podpisalabys sie pod nimi obiema rekami  No coz - ludzie sa rozni  I dlatego swiat sie kreci  > Mam wrażenie, ze feministka to nadal jest w meskich ustach pejoratywny epitet. Sama tak siebie nie nazywam, bo uwazam, ze nie istnieje kobieta -NIE feministka. Kazda współczesna kobieta w kraju demokratycznym jest jednocześnie feministką.No to rozgladnij sie dookola
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | > Tez tego nie moge zrozumiec Mojej kolezance poradzilem, ze powinna o dziecko sie postarac Oczywiscie naturalnie, z mezem, bo o to pytala  Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego pytała o to obcego faceta. Pewnie sama nie wiedziała czego chce. takie rozmowy z mężem powinna przeprowadzać. > Mezczyzna bioracy kilkumiesieczne urlopy co pare lat liczylby sie z mozliwoscia nizszych zarobkow, z koniecznoscia nadrabiania zaleglosci w czasie kiedy inni ciagle dalej ida do przodu...Jeden, moze dwa razy w życiu przerwa na kilku miesieczny urlop macierzyński, po to, by m.in. szefowi w przyszłości ktoś zarabiał na emeryturę. Gdzie tu "parę lat"? I co to za przerwa w pracy 4 miesiące (urlop macierzyński) na 30 lat stażu pracy? Kobieta nie królik, rzadko kiedy chce miec więcej niż 2, a jesli juz chce to inaczej planuje sobie zycie. Wtedy wiadomo - urlop wychowawczy, który jednakże nie obciąża pracodawcy. > Kobiecie trudno jest sie z tym pogodzic, jak widze  A tobie by nie przeszkadzało, gdybys był tak traktowany, mimo, ze tego od ciebie się oczekuje? Paranoja - oczekiwania społeczne i jednocześnie dyskryminacja z tego powodu. Sami sobie nowego pokolenia podatników mężczyźni nie urodzą. > No i co z tego? Za rok pewnie bedziesz chciala.Po prostu chciałam pokazać, ze nie kazda kobieta ma parcie na dziecko i nie kazda wyrzeka sie dziecka dla kariery. Sa takie, które dzieci nie lubią. Mimo, ze kariery nie robią - nie chcą takowego mieć. > No to rozgladnij sie dookola  Rozglądam i co mam zobaczyć?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > Przepraszam ale temat ten jest dla mnie dosc odlegly... Nie mam takich problemow i slysze o nich tylko - z drugiej reki.No cóż, każdy może żyć w celibacie,Twój wybór nic mi do tego.  (Mam nadzieję, że nie pogniewasz się za ten żarcik.) > Masz racje. Ale niestety idealistyczna racje, która trudno poprzec rzeczywistoscia. A w tej rzeczywistosci przeciez zyjesz i stad zapewne konflikt powodujacy niejakie frustracje i wplywajacy na Twoj zaangazowany ton  Wiesz to raczej nie moje frustracje, a tysięcy mężczyzn walczących o prawo opieki nad dzieckiem, tysięcy kobiet zmuszonych do rodzenia i opuszczonych przez mężczyzn i które walczą o alimenty, a przede wszystkim dzieci które na tym cierpią. Skoro odmawiasz temu zjawisku znamion rzeczywistości, cóż ja mogę na to poradzić. Przypisujesz ton, nie słysząc go  Nie każda kobieta dostrzegająca pewne mechanizmy i patologie jest wojującą feministką. > Rowniez znam malzenstwa w ktorych zona pracuje przez pewien czas ale to juz z czasow "panujacego feminizmu"... Jak bylo wczesniej, nie wiem... Roznie sie ludziom ukladaja losy ale z pojedynczych przypadkow robic uogolnienia, to troszke przesadzone...wiem o czym mówisz... o tym że dla większości mężczyzn to wielki dyshonor zająć się dzieckiem i pozwolić kobiecie zarabiać na rodzinę. Tylko warto się zastanowić czy na pewno? czy takim dyshonorem jest to dla kobiet? I w tej rozmowie mężczyźni głosili hasła o pięknie okresu macierzyństwa, czyż ojcostwo jest czymś mniej pięknym? a wszak mówimy o równości płci. > Odpowiadajac na Twoj glowny argument o wychowaniu dzieci, tak, tez uwazam, ze mezczyzna jest znakomitym opiekunem Dziekuje rownoczesnie za komplement Problem w tym, ze na razie jednak, w duzej wiekszosci przypadkow zarobi on wiecej niz jego malzonka... Wiec nawet po ciazy, zakladajac, ze jedno z nich zajmie sie domem, prawdopodobnie bedzie to jednak kobieta - ze wzgledu na czynnik ekonomioczny...To nie jest komplement, to stwierdzenie faktu. Błędem jest przypisywanie kobietom domagającym się respektowania ich równości, chęci umniejszenia roli mężczyzn. Ja uważam że na tej chorej sytuacji tracą nie tylko kobiety ale i mężczyźni. A zastanów się z czego wynika fakt, że mężczyzna zarabia więcej? Z biologicznego uwarunkowania? Te czasy już dawno minęły. Powszechnie znanym faktem jest to, że płaca kobiety stanowi 80% płacy mężczyzny pracującego na tym samym stanowisku. W żadnym wypadku nie domagam się jakiś równiejszych praw dla kobiet, tworzenia sztucznych miejsc pracy czy szczególnych preferencji. Ale prawda jest taka, że mając te same kwalifikacje co mężczyzna, kobieta ma mniejsze szanse zdobyć posadę bo zawsze naznaczona jest możliwością zajścia w ciążę i nie tylko czesto są to po prostu uprzedzenia względem kobiet. Można by wniknąć jeszcze głębiej i zastanowić się czy brak edukacji seksualnej, dostępu do antykoncepcji, rodzaj wychowania nie wpływa na to, że kobiety zdobywają niższe wykształcenie. Kolejny kamyczek do ogródka równości i o tym, że nikt kobietom nie narzuca roli matki. > Przypomnialo mi sie cos... Na sluzbowym wyjezdzie na jakas konferencje pilismy z kolezanka z pracy alkohol... Pod jego wplywem mocna kobieta workoholik z sukcesami, zaczela mnie pytac, czy nie powinna miec dziecka ( .Ja takie rozmowy mam ze znajomymi mężczyznami koło 35 - 40 roku życia... i słyszę a może już czas zostać ojcem ? Ta potrzeba jest wspólna dla obu płci. I zachodzi pytanie czy ta Twoja znajoma chciała mieć dziecko, czy rzucić pracę i poświęcić się roli matki? Bo to nie do końca jest tożsame. Mężczyźni też chcą mieć dzieci, ale bardzo, rzadko łączą ten fakt z poświęceniem kariery na rzecz dziecka, jak mówisz o swojej koleżance automatycznie zakładasz, że w jej wypadku jest to tożsame. pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > (Mam nadzieję, że nie pogniewasz się za ten żarcik.)Oczywiscie, ze nie, bo lubie zarty  > >Masz racje. Ale niestety idealistyczna racje, która trudno poprzec rzeczywistoscia. A w tej rzeczywistosci przeciez zyjesz i stad zapewne konflikt powodujacy niejakie frustracje i wplywajacy na Twoj zaangazowany ton  > Wiesz to raczej nie moje frustracje, a tysięcy mężczyzn walczących o prawo opieki nad dzieckiem, tysięcy kobiet zmuszonych do rodzenia i opuszczonych przez mężczyzn i które walczą o alimenty, a przede wszystkim dzieci które na tym cierpią. Skoro odmawiasz temu zjawisku znamion rzeczywistości, cóż ja mogę na to poradzić.Nie o tym mowie. Idealistyczna wizja kobieta=mezczyzna. Stad maja wynikac rowne prawa, rowne obowiazki, rowna praca i zarobki. Z tym, ze idealistyczna wizja k=m nie znajduje oparcia w rzeczywistosci i w naturze  Kobieta nie rowna sie mezczyznie... Stad konflikt  Na falszywych zalozeniach oparte roszczenia powoduja konflikt. Zaburzone zostaly podstawy i tak niezbyt stabilnego systemu dawnej rodziny, z ojcem jako glowa... Mamy teraz rodzine z dwoma glowami i na dodatek z kilkoma mniejszymi, ktore tez maja wiele do powiedzenia.  W takich warunkach trudno sie dziwic, ze nastepuje kryzys, na skale w jakiej nie wystapil nigdy w przeszlosci. Zyjemy w ciekawym, przejsciowym okresie przewartosciowan  > Przypisujesz ton, nie słysząc go  Widze ten ton  "ciąży wam oddać nie możemy" - czy to nie jest glos aktywnej feministki? I dlaczego - oddac? Nigdy chyba WAM ciazy nie pozyczalismy  > >Rowniez znam malzenstwa w ktorych zona pracuje przez pewien czas ale to juz z czasow "panujacego feminizmu"... Jak bylo wczesniej, nie wiem... Roznie sie ludziom ukladaja losy ale z pojedynczych przypadkow robic uogolnienia, to troszke przesadzone...> wiem o czym mówisz... o tym że dla większości mężczyzn to wielki dyshonor zająć się dzieckiem i pozwolić kobiecie zarabiać na rodzinę.No wlasnie nie wiesz o czym mowie  Sa rozne sytuacje, czasem maz zajmuje sie dzieckiem i nie ma zadnego problemu  Z tym o czym mowisz nie spotkalem sie nigdy osobiscie, ale byc moze istnieje cos takiego... Ale nie zapominaj, ze mezczyzni "zarabiali" na rodzine od poczatku historii czlowieka rozumnego a byc moze i wczesniej w okresie czlowieka wyprostowanego  Natomiast feminizm i jego efekty maja duzo krotsza historie. Stad taka nagla zmiana moze nie spotykac sie z natychmiastowa akceptacja w niektorych srodowiskach. Ale to jest jak najbardziej naturalne! > Błędem jest kobietom domagającym się respektowania ich równości - przypisywanie chęci umniejszenia roli mężczyzn. Ja uważam że na tej chorej sytuacji tracą nie tylko kobiety ale i mężczyźni.Feminizm pojawil sie dopiero niedawno. Na ocene efektow przyjdzie nam poczekac kilka pokolen  Jak na razie sygnalizujesz, ze sytuacja jest "chora"... Hmmm,niezbyt to pozytywna ocena... > A zastanów się z czego wynika fakt, że mężczyzna zarabia więcej? Z biologicznego uwarunkowania? Te czasy już dawno minęły. Powszechnie znanym faktem jest to, że płaca kobiety stanowi 80% płacy mężczyzny pracującego na tym samym stanowisku. W żadnym wypadku nie domagam się jakiś równiejszych praw dla kobiet, tworzenia sztucznych miejsc pracy czy szczególnych preferencji. Ale prawda jest taka, że mając te same kwalifikacje co mężczyzna, kobieta ma mniejsze szanse zdobyć posadę bo zawsze naznaczona jest możliwością zajścia w ciążę i nie tylko czesto są to po prostu uprzedzenia względem kobiet. Można by wniknąć jeszcze głębiej i zastanowić się czy brak edukacji seksualnej, dostępu do antykoncepcji, rodzaj wychowania nie wpływa na to, że kobiety zdobywają niższe wykształcenie. Kolejny kamyczek do ogródka równości i o tym, że nikt kobietom nie narzuca roli matki.Moze w Polsce sa jeszcze z tym problemy ale watpie, bo na Akademii gdzie pracowalem dawno, dawno temu, bylem asystentem pani profesor... Od lat mieszkam juz gdzies indziej i zadnych problemow z kolezankami nie widze  Jedne maja po trojce dzieci i pracuja, inne tyle samo i pracuja w domu wychowujac dzieci (zony kolegow)... Jeszcze inne, ambitne, nie pozwalaja sobie na dzieci... Jeszcze inne chcialyby, ale partner jeszcze nie chce... Etc... Zarabiaja bardzo porownywalnie i nie powiedzialbym, ze jest to 80%  No chyba, ze ktos sie obija i nie dostaje podwyzek  Ale to juz bez wzgledu na plec  > Ja takie rozmowy mam ze znajomymi mężczyznami koło 35 - 40 roku życia... i słyszę a może już czas zostać ojcem ? Ta potrzeba jest wspólna dla obu płci.Tak, potrzeba budzaca sie okolo czterdziestki  > I zachodzi pytanie czy ta Twoja znajoma chciała mieć dziecko, czy rzucić pracę i poświęcić się roli matki?Wcale nie... Tylko jej przyjaciolka "zaszla" i wlasnie za tydzien wraca w ponad rocznego urlopu; nawet mam ja wprowadzac w to, co sie zmienilo w firmie przez ten czas  > Bo to nie do końca jest tożsame. Mężczyźni też chcą mieć dzieci, ale bardzo, rzadko łączą ten fakt z poświęceniem kariery na rzecz dziecka, jak mówisz o swojej koleżance automatycznie zakładasz, że w jej wypadku jest to tożsame.Zalezy jak rozumiesz kariere  Bo jezeli jako wyscig szczurow, to jak najbardziej wyscigu juz nie wygra. Ale jesli jako prace, to zadna sprawa  Wszystko zalezy od ambicji
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | > Nie o tym mowie. Idealistyczna wizja kobieta=mezczyzna. Stad maja wynikac rowne prawa, rowne obowiazki, rowna praca i zarobki. Z tym, ze idealistyczna wizja k=m nie znajduje oparcia w rzeczywistosci i w naturze Kobieta nie rowna sie mezczyznie... Stad konflikt Na falszywych zalozeniach oparte roszczenia powoduja konflikt.Ja wiem, że nie przekonam Cię, że poza kwestią rodzenia, kobieta może pełnić te same funkcje co mężczyzna. Mówisz np o naszej większej emocjonalności - ale czy najlepszymi poetami, malarzami nie byli mężczyźni? mówisz o naszej większej podatności na zdenerwowanie - ale jak się okazało kobiety mogą być doskonałymi negocjatorami, pilotami, kardiochirurgami, a nawet astronautami. > Widze ten ton "ciąży wam oddać nie możemy" - czy to nie jest glos aktywnej feministki? I dlaczego - oddac? Nigdy chyba WAM ciazy nie pozyczalismy  no wiesz zawsze mogłabym Ci ją podarować w prezencie  ale niestety nie mogę, może kiedyś w przyszłości, nauka idzie do przodu. Jeśli za feminizm uznajesz, głoszenie poglądów domagających się równego prawa dla obu płci - to nazywaj mnie feministką. Ja podkreślam dla obu, bo dostrzegam i równie mocno podkreślam, że w wielu aspektach obecny stan rzeczy krzywdzi także mężczyzn. > No wlasnie nie wiesz o czym mowie Sa rozne sytuacje, czasem maz zajmuje sie dzieckiem i nie ma zadnego problemu Z tym o czym mowisz nie spotkalem sie nigdy osobiscie, ale byc moze istnieje cos takiego... Ale nie zapominaj, ze mezczyzni "zarabiali" na rodzine od poczatku historii czlowieka rozumnego a byc moze i wczesniej w okresie czlowieka wyprostowanego Natomiast feminizm i jego efekty maja duzo krotsza historie. Stad taka nagla zmiana moze nie spotykac sie z natychmiastowa akceptacja w niektorych srodowiskach. Ale to jest jak najbardziej naturalne!Ale najbardziej naturalne jest chodzenie nago i umieranie na grypę. Ale stwierdziliśmy, że odzież jest dobrym wynalazkiem chroniącym nas przed warunkami atmosferycznymi, a medycyna jest dobra bo pozwala nam żyć dłużej. Czy robimy z tego argument? Czyż to, że zmiana budzi opór w niektórych środowiskach jest argumentem przeciw wprowadzaniu zmian? Cały okres historii to ciągłe zmiany i innowacje które właśnie przeobrażały społeczeństwa. Bez podkreślania konieczności zmian, bez forsowania ich, szeroko zakrojonej edukacji społeczeństwo samo się nie zmieni. A co do zarabiania na rodzinę mężczyzn, w historii znalazłoby się sporo okresów gdy to kobiety musiały zarabiać na rodzinę. Weźmy okresy wojen. Gdy mężczyźni szli na front, kobiety świetnie ich zastępowały zarówno w kwestii utrzymania rodziny, jak i zastępowały ich w na różnych stanowiskach i w rożnych zawodach. Wtedy najlepiej było widoczne, że kobiety często nie tylko umiały ich zastąpić ale i świetnie dawały sobie radę w cięższych warunkach. Jak daleko cofniemy się w historię zobaczymy, że kobiety pracowały w niższych warstwach, pracowały wszędzie tam gdzie miały dostęp do pracy - od roli po handel, niewiele rodzin było stać na to by tylko mężczyzna pracował, pamiętać też trzeba, że kobiety najczęściej żyły dłużej niż ich mężowie i po jego śmierci to one stawały się głównymi żywicielkami. Problem jest tego typu, że oczekując od kobiety zarówno pracy jak i wychowania dzieci, odbierano im prawo do edukacji i lżejszych fizycznie prac intelektualnych oraz praw politycznych. Owszem kobiety wywalczyły sobie prawa obywatelskie, ale w dużej mierze prawo do lepszych posad nadal jest zamknięte choćby z powodu stereotypów takie jak tu pokazałeś: większej emocjonalności, wahań nastrojów itd, a także stereotypu wychowania, który w przypadku wychowania mężczyzn nacisk kładzie na edukację, w przypadku kobiet na rodzenie dzieci. > > Błędem jest kobietom domagającym się respektowania ich równości - przypisywanie chęci umniejszenia roli mężczyzn. Ja uważam że na tej chorej sytuacji tracą nie tylko kobiety ale i mężczyźni.> Feminizm pojawil sie dopiero niedawno. Na ocene efektow przyjdzie nam poczekac kilka pokolen Jak na razie sygnalizujesz, ze sytuacja jest "chora"... Hmmm,niezbyt to pozytywna ocena...Mówię, że chora jest sytuacja, gdy całe dobrodziejstwo rodzicielstwa daje się kobietom, a role żywiciela rodziny mężczyźnie. > Zarabiaja bardzo porownywalnie i nie powiedzialbym, ze jest to 80% No chyba, ze ktos sie obija i nie dostaje podwyzek Ale to juz bez wzgledu na plec  Te 80% płacy dotyczy zarobków w Europie i USA. W krajach mniej rozwiniętych dysproporcje są jeszcze większe. I raczej nie dotyczą one uniwersytetów, a przedsiębiorstw prywatnych. I nie chodzi tu o obijanie się i stosunek do pracy pracownika ale różnic występujących w ramach zarobków obu płci na porównywalnych stanowiskach. > Zalezy jak rozumiesz kariere Bo jezeli jako wyscig szczurow, to jak najbardziej wyscigu juz nie wygra. Ale jesli jako prace, to zadna sprawa Wszystko zalezy od ambicji  No właśnie nie wszystko. Kariera dla mnie to nie wyścig szczurów, a rozwój zawodowy dający nam satysfakcję, dla jednych na pewno będzie to pięcie się po szczeblach korporacyjnych, dla innych praca naukowa, a dla innych tak jak np dla mnie wolny zawód i bycie sobie samą szefem. I tu polecam zapoznać się np ze sprawą urlopów macierzyńskich i wychowawczych dla kobiet prowadzących działalność gospodarczą  To akurat jest dość głośna i istotna sprawa gdy się porusza kwestię zakładania firm przez kobiety. pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Przepraszam za "wtręt" do tak pięknie rozwijającej się rozmowy, ale - w czasach prehistorycznych może i kobieta nie równała się mężczyźnie. Nie było innego wyjścia. Ona miała za zadanie coś zupełnie innego - rodziła, wychowywała, dbała o stabilizację (obojętnie, jak dziś na to patrzymy). On miał kamienie, dzidę, potem łuki, strzały i inne wynalazki. Tamte czasy dawno minęły. Wydaje mi się, jesteśmy już na takim poziomie rozwoju, że stać nas na inną perspektywę patrzenia... Obie płcie mają do zaoferowania taki potencjał, że tylko od nas zależy, jak go wykorzystamy... Mężczyzna potrafi kochać swoje dziecko dokładnie tak mocno, jak kobieta... i jeśli jest na tyle silny, żeby przeciwstawić się stereotypom, jest cudowną nianią, za którą wypatrują ślepka maluchy. Kobieta natomiast umie na równi ze swoim partnerem zadbać, aby domowi w niczym nie ubywało.
Wszystko zależy od stopnia rozumienia danej sytuacji. Wtedy nikt na tym nie cierpi, a każdy znajduje ujście dla swoich ambicji. I nie o feminizm tu chodzi, ani o szowinizm. Zwyczajnie róbmy to, w czym jesteśmy dobrzy... żeby nie powiedzieć - najlepsi.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) |
> Zmiany, z ktorymi same kobiety musza sobie niestety poradzic, bo, moznaby powiedziec, ze "same sie wpuscily w te maliny"  > Zapragnely isc do pracy i osiagac w niej wyniki (i zarobki) takie jak mezczyzni. Nie ma w tym oczywiscie niczego zlego Ale zapomnialy o swoich biologicznych uwarunkowaniach... Np. ze ich ciaza trwa 9 miesiecy a wychowanie dzieci tez troche  > I teraz problem gotowy - chca robic to samo co mezczyzni (? po co?) ale nie sa do tego ewolucyjnie przystosowane.A kto jest ewolucyjnie przystosowany do siedzenia za biurkiem? Do większości prac mężczyzna przecież nie potrzebuje siły i zwinności jakiej potrzebował kiedyś gdy z pałka szedł na polowanie. Siła fizyczna jest argumentem jedynie dla damskich bokserów. Już niewiele prac jest tego typu , że nie może wykonywać ich kobieta. Siłę zastąpiły maszyny. Do czego oprócz rodzenia przystosowana jest ewolucyjnie kobieta czego nie może z powodu ewolucyjnego nieprzystosowania wykonywać mężczyzna? > Albo rezygnuja z posiadania wlasnych dzieci, albo z ambicji, zeby byc ciagle na rowni ze swoimi meskimi kolegami na drabinie kariery... No ale to tylko szczegolik.To nie szczególik to jest właśnie dyskryminacja, że nie można pogodzić tych rzeczy. > Cala sprawa to nie tylko przeciez praca...Przygladam sie z duza ciekawoscia, co bedzie dalej Jak na razie ciagle jestesmy w etapie przejsciowym.> Znam rowniez kobiety (nie-feministki), ktore sa wsciekle na feministki, bo zabraly im mozliwosc spokojnego domowego zycia skupionego na dbaniu o niego, wychowywaniu dzieci, etc., i ktore uwazaja, ze wlasnie w tym kierunku powinny isc starania kobiet. Ze powinny walczyc nie tyle o rownouprawnienie z mezczyznami, co o poszanowanie wlasnie ich - odmiennosci od mezczyzn, ich kobiecosci i tego co sie z tym wiaze...Wiele jest fałszywych poglądów na temat tego co myślą feministki ( działa ten sam mechanizm że katolicy lepiej wiedzą co myślą ateiści), ja nie spotkałam feministki która miałaby za złe kobiecie, że siedzi w domu i wychowuje dzieci. Mało tego usiłują zadbać o prawa dla takich kobiet do uznania ich wkładu w dochód narodowy o emeryturę. A ich złość może wynikać nie z powodu feministek ale z tego że mimo zadowolenia ze swojego życia czują niedosyt i czują , że coś straciły. > Moze da sie to teraz odkrecic?A jak ma to odkręcone wyglądać? w kuchni, bosa i w ciąży?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Do czego oprócz rodzenia przystosowana jest ewolucyjnie kobieta czego nie może z powodu ewolucyjnego nieprzystosowania wykonywać mężczyzna?Zadajesz pytania jakos na odwrot  Kobieta z powodow ewolucyjnych rodzi... Ma slabsze miesnie... Na slabsze nerwy... Jest bardziej emocjonalna, emocje jej ulegaja silnym wahaniom w ciagu miesiaca... Sa to oczywiste roznice miedzy plciami w obrebie jednego gatunku  I nie ma w tym niczego zlego  Wrecz przeciwnie  Jest to - naturalne... > >Albo rezygnuja z posiadania wlasnych dzieci, albo z ambicji, zeby byc ciagle na rowni ze swoimi meskimi kolegami na drabinie kariery... No ale to tylko szczegolik.> To nie szczególik to jest właśnie dyskryminacja, że nie można pogodzić tych rzeczy.Wstretna przyroda i ewolucja dyskryminuje kobiety!!! Dzwoncie do Dawkinsa, zeby cos z tym zrobil  > >Znam rowniez kobiety (nie-feministki), ktore sa wsciekle na feministki, bo zabraly im mozliwosc spokojnego domowego zycia skupionego na dbaniu o niego, wychowywaniu dzieci, etc., i ktore uwazaja, ze wlasnie w tym kierunku powinny isc starania kobiet. Ze powinny walczyc nie tyle o rownouprawnienie z mezczyznami, co o poszanowanie wlasnie ich - odmiennosci od mezczyzn, ich kobiecosci i tego co sie z tym wiaze...> Wiele jest fałszywych poglądów na temat tego co myślą feministkiZnowu na odwrot - ja nie mowie o tym co mysla feministki tylko inne kobiety  Tylko taki przykladzik  Jeden z wielu... Podyskutuj nie tylko z facetami ale z kolezankami... Tzn. nie tylko z kolezankami z liceum czy studiow, tylko o roznym rozkladzie wiekowym... Nie zgodzicie sie ze soba nigdy  > >Moze da sie to teraz odkrecic?> A jak ma to odkręcone wyglądać? w kuchni, bosa i w ciąży?  Zapracowana, ubrana w biznesowy mundurek, bezdzietna i samotna kobieta sukcesu? Jak widzisz patrzec mozna na to z roznych stron. Tylko - skad Ci przyszlo do glowy, ze akurat - bosa???? Chodzi Ci o to ze jej nogi spuchly w czasie ciazy??? Nie rozumiem  Taki jestem ciemny, glupi chlop
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Duda (25557 punktów) | > Zadajesz pytania jakos na odwrot Ma slabsze miesnie... Na slabsze nerwy... Jest bardziej emocjonalna, emocje jej ulegaja silnym wahaniom w ciagu miesiaca...Są fizycznie bardziej wytrzymałe, dokładniejsze, rzetelniejsze, lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze, łatwiej radzą sobie w długim stresie.... Jeżeli chodzi "emocje jej ulegaja silnym wahaniom w ciagu miesiaca" to duża przesada, na pewno należy do cech osobniczych ale dla u co najmniej 80% kobiet nieodczuwalne jest to dla otoczenia. Żebyś Ty znał mojego szefa z jego chimerami , nastrojami, wybuchami!!.. a na dodatek nie można znaleźć żadnej prawidłowości, żadnego cyklu. > Wstretna przyroda i ewolucja dyskryminuje kobiety!!!Nie ewolucja dyskryminuje - dyskryminuje obowiązujące prawo,dyskryminują mężczyźni, dyskryminuje 2000 lat chrześcijaństwa i patriarchatu . Kobiety nie potrzebują przywilejów potrzebują równych szans. Potrzebują by dotarło do mężczyzn , że kobieta nie rodzi się z dzieckiem w jednej a szczotką w drugiej ręce. > Znowu na odwrot - ja nie mowie o tym co mysla feministki tylko inne kobiety  Też znam męzczyzn feministów choć mało ich. Znam liberałów którzy rozumieja , że bez likwidacji dyskryminacji nie uda się dogonić zachodu, znam tez takich liberałów którzy widzą dla kobiet jedynie KKK Tylko taki przykladzik  Jeden z wielu... Podyskutuj nie tylko z facetami ale z kolezankami... Tzn. nie tylko z kolezankami z liceum czy studiow, tylko o roznym rozkladzie wiekowym... Nie zgodzicie sie ze soba nigdy  Mylisz się! Świetnie porozumiewam się z kobietami od 18 -70 lat, nie ma żadnego problemu. W takim środowisku pracowałam. > Zapracowana, ubrana w biznesowy mundurek, bezdzietna i samotna kobieta sukcesu?Może być tak: Zapracowana, ubrana w biznesowy mundurek, bezdzietna sama ale nie samotna i szczęśliwa kobieta sukcesu. Może być tak: Zapracowana, ubrana w sukienkę szczęśliwa matka wychowująca swoje dzieci . Ale mogło by przecież być: Zapracowana ale nie przepracowana mająca dzieci szczęśliwa kobieta sukcesu > Jak widzisz patrzec mozna na to z roznych stron. Właśnie byle nie tylko i wyłącznie z męskiego punktu widzenia. Tylko - skad Ci przyszlo do głowy, ze akurat - bosa???? Chodzi Ci o to ze jej nogi spuchły w czasie ciazy??? Nie rozumiem  Taki jestem ciemny, glupi chlop  Opuściłam jeszcze goła . Tak podobno wyglada ideał kobiety
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Opuściłam jeszcze goła .> Tak podobno wyglada ideał kobiety  Nie wiem w jakim kontexcie to piszesz. Mam nadzieje, ze nie probujesz mnie dyskryminowac, za to tylko, ze ewolucja wbudowala mi taki pierwotny ideal kobiety
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
> Nie rozumiem Taki jestem ciemny, glupi chlop  Nie. Nie jesteś ciemny, głupi chłop.... jedynie myślisz kategoriami, które utrwaliły się w percepcji faceta od wieków. Feminizm, to nie walka "z"... to raczej walka "o". Gdyby między nami, kobietami, a wami, mężczyznami, nie było różnic, to po co mi facet? Mam wrażenie, że w tej "walce" chodzi tak na prawdę jedynie o status "tego ważniejszego". Czy to nie głupie? Pewnych czynności nie jesteś cie w tanie wykonać (ciąża), z drugiej strony oczekujemy od Was innych zachowań. Czy to takie trudne do zrozumienia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Nie rozumiem Taki jestem ciemny, glupi chlop  > Nie. Nie jesteś ciemny, głupi chłop.... jedynie myślisz kategoriami, które utrwaliły się w percepcji faceta od wieków.> Feminizm, to nie walka "z"... to raczej walka "o".> Gdyby między nami, kobietami, a wami, mężczyznami, nie było różnic, to po co mi facet?> Mam wrażenie, że w tej "walce" chodzi tak na prawdę jedynie o status "tego ważniejszego". Czy to nie głupie?> Pewnych czynności nie jesteś cie w tanie wykonać (ciąża), z drugiej strony oczekujemy od Was innych zachowań.> Czy to takie trudne do zrozumienia(Z góry przepraszam, że się wcinam) Nie jest ciemnym, głupim chłopem...jedynie myśli kategoriami jakie dyktuje natura (bez względu na pogląd feministek na tę naturę  ). Feminizm to nie walka "z", ani walka "o"...feminizm to niepotrzebna walka "zamiast". Mam wrażenie, że w tej "walce" powinno chodzić o zachowanie równowagi między prawami natury i oczekiwaniami płci (nie przypadkiem mówimy/myślimy o partnerach ) Pewnych czynności nie jesteście w stanie wykonać (.......), z drugiej strony oczekujemy od Was (feministek) innych zachowań. Feministki chcą "mieć ciastko i zjeść ciastko". Czy to takie trudne do zrozumienia? Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) | Uproszczenie, mój Drogi.
Chcemy być (wbrew pozorom) kobietami. Ze wszystkimi z tego powodu płynącymi konsekwencjami.... Chcemy jednak, żebyście Wy byli mężczyznami... niekoniecznie tymi z buszu i sawanny... Zwyczajnie - postarajmy siebie wzajemnie zrozumieć... i tyle...
Za dużo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Uproszczenie, mój Drogi.> Chcemy być (wbrew pozorom) kobietami. Ze wszystkimi z tego powodu płynącymi konsekwencjami....> Chcemy jednak, żebyście Wy byli mężczyznami... niekoniecznie tymi z buszu i sawanny...> Zwyczajnie - postarajmy siebie wzajemnie zrozumieć... i tyle...> Za dużo?> Nie wiem czy za dużo ("dużo" to pojęcie relatywne), wiem tylko, że- pomijając "busz, sawannę oraz pozory"- chcecie mieć ciacho i je zjeść...i mówienie, że o tym wiecie jest truizmem. Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Odrębna dyskusja, o Boski  Równie miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Odrębna dyskusja, o Boski  Muzo, czy ty adresata nie pomyliłaś. To chyba do mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Odrębna dyskusja, o Boski  > Muzo, czy ty adresata nie pomyliłaś. To chyba do mnie.  Przecie Ty, Witwos, dzwoniłeś po przyjaciółkach, opity winem... lustrzanym...? (dobrze, że nie mszalnym) Tera się moich muzów czepiasz...??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>Odrębna dyskusja, o Boski  > >Muzo, czy ty adresata nie pomyliłaś. To chyba do mnie.  > Przecie Ty, Witwos, dzwoniłeś po przyjaciółkach, opity winem... lustrzanym...?To nieprawda. Kiedy dzwoniłem do tych muz, to mówiłem , że wino myśmy wypili, Teraz za świętoszka robisz? Jak je zapraszałem do naszej nory, to do użytku wspólnego. A ty co? Taki kolega? Odpal ze dwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>>Odrębna dyskusja, o Boski  > >>Muzo, czy ty adresata nie pomyliłaś. To chyba do mnie.  > >Przecie Ty, Witwos, dzwoniłeś po przyjaciółkach, opity winem... lustrzanym...?> To nieprawda. Kiedy dzwoniłem do tych muz, to mówiłem , że wino myśmy wypili, Teraz za świętoszka robisz?> Jak je zapraszałem do naszej nory, to do użytku wspólnego. A ty co? Taki kolega? Odpal ze dwie.  > Nie mówiłem Ci, żem krętacz przedniejszy niż najprzedniejszy trunek...?  Dobra, dobra...Muzy...a sio do Witwosa!...obie, obie..nie oglądać się!! Nnnno!- (zaciera rączki, muzy i tak wrócą a Witwos niech myśli, że ma kumpla...pewnie się odwdzięczy sowicie  hihihi)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >> Nie mówiłem Ci, żem krętacz przedniejszy niż najprzedniejszy trunek...?  > Dobra, dobra...Muzy...a sio do Witwosa!...obie, obie..nie oglądać się!!> Nnnno!- (zaciera rączki, muzy i tak wrócą a Witwos niech myśli, że ma kumpla...pewnie się odwdzięczy sowicie hihihi)Bez muz nie mam natchnienia.  A ty zabrałeś je wszystkie. To jest niezdrowa konkurencja. No cóż, każda metoda jest dobra. Dostaniesz laur bez jednego rymu.  Nie zostaje mi nic innego, jak pozdrowić.  >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | elfir (1058 punktów) | >Feministki chcą "mieć ciastko i zjeść ciastko".
Nie, bardzo chętnie ciastko oddam (tzn ciąza, miesiączka, wahania hormonalne, mniejsze szanse zawodowe, bycie pomoca domową) i przyjme ciężar mężczyny do bycia jedynie "zywicielem rodziny". Tyle, ze nie mogę. Więc mam nadzieję, ze jakiś mężczyzna to wreszcie zrozumie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>Feministki chcą "mieć ciastko i zjeść ciastko". >Nie, bardzo chętnie ciastko oddam (tzn ciąza, miesiączka, wahania hormonalne, mniejsze szanse zawodowe, bycie pomoca domową) i przyjme ciężar mężczyny do bycia jedynie "zywicielem rodziny". >Tyle, ze nie mogę. Więc mam nadzieję, ze jakiś mężczyzna to wreszcie zrozumie.
Oczywiście, że rozumiem...,że staram się zrozumieć, ale się upewnię czy rozumiem dobrze: chcesz oddać to, czego nie możesz...?- bo Ci- w domyśle- natura nie pozwala?
Hmmm....też chętnie porozdaję to, czego nie mogę rozdać...rozwiążę paradoks omnipotencji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Feministki chcą "mieć ciastko i zjeść ciastko".>Jasne. Trywializując temat: feministki chcą wszelkich praw jakie mają (wg nich) mężczyźni + prawo do bycia "słodką idiotką"; "kwiatuszkiem"; "adorowaną (bezustannie) damą" albo "cukiereczkiem żabusią" oraz "kurką domową" itd, etc...kiedy tylko sobie zażyczą (będą miały kaprys), bo przecież są "KOBIETAMI"...AŻ KOBIETAMI!... ...no i niezbywalne prawo do bywania "tylko słabą kobietką"  A zdecydować się nie łaska? Swoją drogą ciekawe, jak długo feministki w tym "szpagacie emocjonalnym" (żeby nie powiedzieć: schizofrenii) wytrzymają...?  Pozdrówka poranne, nieszowinistyczne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >>Feministki chcą "mieć ciastko i zjeść ciastko".>Jasne.Feministki są jak ciasteczko i ja chcę je jeść. > ...no i niezbywalne prawo do bywania "tylko słabą kobietką"  > A zdecydować się nie łaska?> Swoją drogą ciekawe, jak długo feministki w tym "szpagacie emocjonalnym" (żeby nie powiedzieć: schizofrenii) wytrzymają...?  A Ty szanowny kolego jak zawsze. Ee..., brylujesz wśród Pań.  Pozdrawiam Ciebie i Feministki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>>Feministki chcą "mieć ciastko i zjeść ciastko".>Jasne.> Feministki są jak ciasteczko i ja chcę je jeść.> >...no i niezbywalne prawo do bywania "tylko słabą kobietką"  > >A zdecydować się nie łaska?> >Swoją drogą ciekawe, jak długo feministki w tym "szpagacie emocjonalnym" (żeby nie powiedzieć: schizofrenii) wytrzymają...?  > A Ty szanowny kolego jak zawsze. Ee..., brylujesz wśród Pań.  > Pozdrawiam Ciebie i Feministki.> No...bo już taki jestem..."Brylancik"  Pozdrawiam Was wszystkich feministycznym: ciąże bez krawatów na stos, słuszne są tylko ciąże w krawatach!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zulka (2198 punktów) |
> feministki chcą wszelkich praw jakie mają (wg nich) mężczyźni + prawo do bycia "słodką idiotką"; "kwiatuszkiem"; "adorowaną (bezustannie) damą" albo "cukiereczkiem żabusią" oraz "kurką domową" itd, etc...kiedy tylko sobie zażyczą (będą miały kaprys), bo przecież są "KOBIETAMI"...AŻ KOBIETAMI!...> ...no i niezbywalne prawo do bywania "tylko słabą kobietką"  > A zdecydować się nie łaska?Ta wypowiedź mnie zirytowała. Jasne, że chcę wszystkich praw jakie mają mężczyźni, lubię również czasem "być słodką idiotką" lub "kurą domową" a czasem... "zimną, wredną suką"  Dlaczego miałabym z czegokolwiek rezygnować?! Jestem różnorodna  Czy Ty w życiu robisz wyłącznie za: - twardego macho, - wrażliwego chłopca, - profesjonalistę, - itd... itd... Jeśli ujawniasz tylko jedną część swojej osobowości - współczuję!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >A zdecydować się nie łaska?> Ta wypowiedź mnie zirytowała. Jasne, że chcę wszystkich praw jakie mają mężczyźni, lubię również czasem "być słodką idiotką" lub "kurą domową" a czasem... "zimną, wredną suką" >> Dlaczego miałabym z czegokolwiek rezygnować?! Jestem różnorodna > Czy Ty w życiu robisz wyłącznie za:> - twardego macho,> - wrażliwego chłopca,> - profesjonalistę,> - itd... itd...> Jeśli ujawniasz tylko jedną część swojej osobowości - współczuję!>Po to pisałem by kogoś zirytować  , miło mi, że na Ciebie, Zulka, trafiło (ukłony)  . Jestem różnorodny jak (ośmielę się) większość ludzi (z feministkami włącznie  ), ale staram się zachować równowagę między swoimi, biologicznymi uwarunkowaniami i oczekiwaniami od życia (ogólnie) czy "chciejstwem", jak to ładnie nazwał Mistrz Wańkowicz żądania niemożliwe do realizacji. Jeśli nie możesz obdarować mnie ciążą (chcianą czy nie) to po co chcesz mnie obdarować karmieniem dziecka?- + dalsze konsekwencje zachowań, które TYLKO matka może dziecku zapewnić? Różnicę między nami widzę w tym, że ja nie "lubię również czasem "być słodką idiotką" lub "kurą domową"......powiem więcej, nie lubię (i nie chcę) być nawet "zimną, wredną suką" choć to zachęcająco wybrzmiało  ...(bezradny z natury)... to Ty chcesz być: - twardą macho, - wrażliwą dziewczynką, - profesjonalistką, - itd... itd... + poprzednie "zalety". I tu jest ten, "feministyczny "szpagat".Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) |
> Jestem różnorodny jak (ośmielę się) większość ludzi (z feministkami włącznie ), ale staram się zachować równowagę między swoimi, biologicznymi uwarunkowaniami i oczekiwaniami od życia (ogólnie) czy "chciejstwem", jak to ładnie nazwał Mistrz Wańkowicz żądania niemożliwe do realizacji.Co w powyższej wypowiedzi znaczy równowaga między biologicznymi uwarunkowaniami a żądaniami niemożliwymi do realizacji? > Jeśli nie możesz obdarować mnie ciążą (chcianą czy nie) to po co chcesz mnie obdarować karmieniem dziecka?- + dalsze konsekwencje zachowań, które TYLKO matka może dziecku zapewnić?Gdybym nawet mogła - z pewnością nie obdarowałabym Cię ciążą - bądź spokojny  Jeśli chodzi o karmienie dziecka przez Tatę jest to jak najbardziej możliwe. Oczywiście nie każdy mężczyzna czuje taką potrzebę, jednak jeśliby tego chciał - nie miałbyś, mam nadzieję, nic przeciwko. Ja nie wymagam żeby Każdy robił wszystko. Ja chcę żeby mógł wybrać i żeby Jego wybór nie był poddany ocenie społecznej "lepszy-gorszy". To że w paleolicie był ścisły podział ról społecznych było uzasadnione z punktu widzenia przetrwania gatunku. W czasach współczesnych człowiek (niezależnie od płci) ma większą plastyczność wyboru. Nie oceniam ludzi, którzy wybierają bardziej tradycyjny model życia ale wymagam żeby pozwolono innym na "własną ścieżkę"! > ...(bezradny z natury)...Czy to znaczy, że w życiu zdecydowałeś się na rolę "bezradny z natury" i ... nic więcej? Bo nie akceptujesz "schozofrenii" i "jesteś zdecydowany na jedną rolę". Jeśli tak jest - współczuję kobiecie... > a Ty chcesz być: - twardą macho,> - wrażliwą dziewczynką,> - profesjonalistką,> - itd... itd...I tu jest ten, "feministyczny "szpagat".Miłego dnia Nie mów mi "co ja chcę" - nie wiesz tego. pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Jestem różnorodny jak (ośmielę się) większość ludzi (z feministkami włącznie), ale staram się zachować równowagę między swoimi, biologicznymi uwarunkowaniami i oczekiwaniami od życia>> Co w powyższej wypowiedzi znaczy równowaga między biologicznymi uwarunkowaniami a żądaniami niemożliwymi do realizacjiAno to, że nie będę w ciąży (jestem po andropauzie  ), nie wykarmię dziecka piersią (tylko kobieta może, chyba, że niezbyt jej na dziecku zależy* to...mleko w proszku  ), mam inny, niekobiecy typ osobowości więc nie zapewnię "kobiecej" atmosfery domowej w kontekście wychowania dziecka...tyle o uwarunkowaniach biologicznych. "Chciejstwem" jest tu naturalna skłonność mężczyzn do bigamii oraz (dość naturalna wszystkim) do wygody. W naszych warunkach (społecznych, gospodarczych, itp) byłoby to kosztem dziecka (vide: zrobił dzieciaka i poszedł w siną dal, do innej) więc zakładam rodzinę i wspólnie świadczymy na dzieci (wbrew męskiej naturze). Więc w pierwszym przypadku nie mogę, w drugim przypadku nie chcę, czyt.: jest to dla mnie równie niemożliwe bo jestem odpowiedzialnym człowiekiem. A moja różnorodność polega na byciu w różny sposób mężczyzną (macho, chłopiec...) bez chęci bycia kobietą*. Z tego co obserwuję (z politowaniem) u feministek, mają chęć na prawa wszystkich (??) płci na raz lecz problemy z akceptacją (i naturalną barierą) wszystkich obowiązków. > jeśli chodzi o karmienie dziecka przez Tatę jest to jak najbardziej możliwe. >...???...proszę o link do tych "nowinek medycznych" czy "postępu ewolucji"* > ale wymagam żeby pozwolono innym na "własną ścieżkę"!>Pisałem, że zabraniam? > Czy to znaczy, że w życiu zdecydowałeś się na rolę "bezradny z natury" i ... nic więcej? Bo nie akceptujesz "schozofrenii" i "jesteś zdecydowany na jedną rolę". Jeśli tak jest - współczuję kobiecie...>Aha, "moja" kobieta to czyta i współczuje Tobie  Bezradny z natury bo nie mogę, jak Ty, być "zimną, wredną suką", nawet, gdybym chciał...niejasno się wyraziłem?- więc (bezradny z braku erudycji czy zrozumienia interlokutora...do wyboru  ) > Nie mów mi "co ja chcę" - nie wiesz tego. >Mylisz się, wiem to od Ciebie: : " Jasne, że chcę wszystkich praw jakie mają mężczyźni, lubię również czasem "być słodką idiotką" lub "kurą domową" a czasem... "zimną, wredną suką" "...prócz tego mężczyźni mają prawo (piszę jako mężczyzna choć Twoimi słowami) być: - twardym macho, - wrażliwym chłopcem, - profesjonalistą, ...więc się zdecyduj...jeśli chcesz, oczywista  *- o patologiach nie mówimy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Źle chyba kolega zrozumiał... - jeśli mogę, oczywiście... Kobieta ma ( większość, w każdym razie) uwarunkowania do wykonywania skrajnie różnych czynności, o wkładaniu w nie "serca" nie wspomnę. Każdy z nas posiada jakieś tam ilości pierwiastka męskiego, jak i żeńskiego. Może wspominają o tym przede wszystkim pisma tzw kobiece, to nie znaczy, ze to nie jest prawdą. Żadna płeć jednak nie jest ważniejsza od drugiej. Znaczymy tyle samo!! Ludzie!! Zrozumcie to w końcu!! Najważniejsze jest, żeby nauczyć się współistnieć bez tarć i zgrzytów. Potrzeba tylko dobrej woli z obu stron. Ty jesteś dobry w czymś tam, ja w czymś innym... razem - nikt nas nie pokona!
Czy nie mam racji?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Źle chyba kolega zrozumiał...> - jeśli mogę, oczywiście...> Kobieta ma ( większość, w każdym razie) uwarunkowania do wykonywania skrajnie różnych czynności, o wkładaniu w nie "serca" nie wspomnę.> Każdy z nas posiada jakieś tam ilości pierwiastka męskiego, jak i żeńskiego.> Może wspominają o tym przede wszystkim pisma tzw kobiece, to nie znaczy, ze to nie jest prawdą.> Żadna płeć jednak nie jest ważniejsza od drugiej. Znaczymy tyle samo!! Ludzie!! Zrozumcie to w końcu!!> Najważniejsze jest, żeby nauczyć się współistnieć bez tarć i zgrzytów.> Potrzeba tylko dobrej woli z obu stron.> Ty jesteś dobry w czymś tam, ja w czymś innym... razem - nikt nas nie pokona!> Czy nie mam racji?Jasne...przecie od początku o tym piszę...ale czyjejś ciąży nie chcę (nawet darmo) bo...bo nie mam warunków! (bezradny naturalnie i warunkowo) Pozdrawiam . P.S. Szkoda, że "przeszła" niezauważona moja wierszowanka...przecie tam niebiesko na siwym stoi...to, o czy teraz piszesz (bezwarunkowo i kompletnie skromny)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zulka | > > Jestem różnorodnycieszę się  że wszystko z Tobą w porządku  > A moja różnorodność polega na byciu w różny sposób mężczyzną (macho, chłopiec...) bez chęci bycia kobietą*.To że chcę mieć prawa takie jak mężczyźni NIE oznacza że chcę być mężczyzną. > > jeśli chodzi o karmienie dziecka przez Tatę jest to jak najbardziej możliwe. >...???...proszę o link do tych "nowinek medycznych" czy "postępu ewolucji"*Wejdź do pierwszej lepszej apteki - butelkę do karmienia niemowląt można kupić w prawie każdej  A w paleolicie ich nie było hi hi > > ale wymagam żeby pozwolono innym na "własną ścieżkę"!>Pisałem, że zabraniam?Nie pisałeś że "zabraniasz" ale masz za złe jeśli jakaś kobieta chce być "macho"  > > Czy to znaczy, że w życiu zdecydowałeś się na rolę "bezradny z natury" i ... nic więcej? Bo nie akceptujesz "schozofrenii" i "jesteś zdecydowany na jedną rolę".To było pytanie. Nie denerwuj się  Poza tym już to wyjaśniliśmy: wyżej napisałeś że "jesteś różnorodny". > "moja" kobieta to czyta i współczuje Tobie Wszystko można napisać  - jeśli mi współczuje - zapraszam do dyskusji... Chętnie się dowiem czego konkretnie  > Bezradny z natury bo nie mogę, jak Ty, być "zimną, wredną suką", nawet, gdybym chciał...niejasno się wyraziłem?- więc (bezradny z braku erudycji czy zrozumienia interlokutora...do wyboru )"bywać" nie "być"  nikt nie da rady być ciągle "wredną suką". Na marginesie - ciągle jesteś słodki, nigdy wredny? To niebezpieczne dla zdrowia  > > Nie mów mi "co ja chcę" - nie wiesz tego. >Mylisz się, wiem to od Ciebie: : " Jasne, że chcę wszystkich praw jakie mają mężczyźni,To że chcę tych praw dla wszystkich ludzi, nie znaczy, że sama chcę z nich wszystkich korzystać. Język ludzki jest zawodny - jak widać. Chodzi mi o "prawo wyboru". Nie wykluczam też będę może chciała z nich skorzystać kiedyś  > prócz tego mężczyźni mają prawo (piszę jako mężczyzna choć Twoimi słowami) być:> - twardym macho,> - wrażliwym chłopcem,> - profesjonalistą,> ...więc się zdecyduj...jeśli chcesz, oczywista > *- o patologiach nie mówimy?Oczywiście że mogą tacy być  Nudny byłby świat gdyby kazdy człowiek zachowywał się tak samo  Tylko to co piszesz to duże uproszczenie "twardy macho" i "zimna suka" to to samo w odniesieniu do zachowania. Nie skupiaj się na formie. Chodzi mi o to że dzisiaj kobieta nie musi zachowywać się w jeden określony "słodki" sposób - przez wieki zagwarantowany dla "płci pięknej". Podobnie facet nie musi być wyłącznie twardy i dzielny. Ale to nie wyklucza że mogą tacy czasami bywać  Kobiety, o których piszesz: "feministki", chcą moim zdaniem "prawa do wyboru" dla obu płci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Duda (25557 punktów) | > feministki chcą wszelkich praw jakie mają (wg nich) mężczyźni + prawo do bycia "słodką idiotką"; "kwiatuszkiem"; "adorowaną (bezustannie) damą" albo "cukiereczkiem żabusią" oraz "kurką domową" itd, etc...kiedy tylko sobie zażyczą (będą miały kaprys), bo przecież są "KOBIETAMI"...AŻ KOBIETAMI!...To czy w momentach intymnych będziesz żuczkiem , pieseczkiem czy innym zwierzęciem nie ma znaczenia jak postrzega cię sąsiadka na klatce schodowej,czy szef w pracy. > ...no i niezbywalne prawo do bywania "tylko słabą kobietką"  Pomarzyć sobie o słabej kobietce, która będzie widziała w Tobie rycerza na białym koniu każdy może tyle, że rzeczywistość jest taka , że rycerz rozrzuca wszędzie brudne skarpetki i nie opuszcza klapy na sedesie.  Tu mam taką nadzieję , że rozmawiamy poważnie. A to co napisałeś powyżej jest seksistowskie i wybacz ale durne i nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości. Kobiety pracują i ich pensje są ich wkładem w utrzymanie domu. Jeżeli Twoja żona pracuje i powiedzmy, że zarabia tyle samo co Ty to chyba logiczne jest , że wymaga od Ciebie byś wykonywał 50% prac domowych. A jeżeli macie dzieci to opieka nad nimi obowiązuje Cię w takim samym stopniu co ją. A wszystkie badania wykazują,że pracujące kobiety pracują w domu więcej o 3-4 godziny. A jeżeli żona nie pracuje tylko wychowuje dzieci to policz ile byś musiał wydać na opiekunkę dla dzieci i oblicz jej wkład w utrzymanie domu. Mężczyzna już nie jest jedynym żywicielem rodziny, ale chce dalej utrzymać swój prymat nad kobietą. Nie widzę żadnego problemu żeby urlop wychowawczy wziął mężczyzna, żeby kobiety pracowały do 65 roku życia, żeby opiekę nad chorym dzieckiem sprawował mężczyzna. Ale chcę zarabiać tyle samo jeżeli robię to samo i tak samo jak mężczyzna. Chcę awansować dlatego że jestem ciut lepsza od kolegi a nie dopiero wtedy gdy jestem od niego dwa razy lepsza. Wtedy pozostanie tylko ciążą i urlop macierzyński a niedogodności z tym związane państwo powinno zrekompensować pracodawcy bo przecież w interesie państwa leży przyrost naturalny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >feministki chcą wszelkich praw jakie mają (wg nich) mężczyźni + prawo do bycia "słodką idiotką"; "kwiatuszkiem"; "adorowaną (bezustannie) damą" albo "cukiereczkiem żabusią" oraz "kurką domową" itd, etc...kiedy tylko sobie zażyczą (będą miały kaprys), bo przecież są "KOBIETAMI"...AŻ KOBIETAMI!...> To czy w momentach intymnych będziesz żuczkiem , pieseczkiem czy innym zwierzęciem nie ma znaczenia jak postrzega cię sąsiadka na klatce schodowej,czy szef w pracy.> >...no i niezbywalne prawo do bywania "tylko słabą kobietką"  > Pomarzyć sobie o słabej kobietce, która będzie widziała w Tobie rycerza na białym koniu każdy może tyle, że rzeczywistość jest taka , że rycerz rozrzuca wszędzie brudne skarpetki i nie opuszcza klapy na sedesie.  > Tu mam taką nadzieję , że rozmawiamy o poważnie.> A to co napisałeś powyżej jest seksistowskie i wybacz ale durne i nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości.Chyba (prawie na pewno) mnie nie zrozumiałaś. 1. Nie piszę o momentach intymnych tylko o koniunkturalizmie feministek. 2. Mogę tylko współczuć (na ile moja, ułomna empatia pozwoli), że masz/miałaś tak ograniczony wybór "rycerzy". 3. Twój seksizm (w świetle jw) jest, (wg towarzyszek feministek) "oczywiście nieseksistowski"...  4. Z resztą (prawie całą) się zgadzam bo...no właśnie, wkleję to, co na początku: Chyba (prawie na pewno) mnie nie zrozumiałaś. ... bo piszę o FEMINISTKACH a nie o usytuowaniu tzw "przeciętnych kobiet", co do sytuacji których mam podobne, do Twojego, zdanie. Pozdrawiam z niepłonną nadzieją, iż słowo "durne" jest tylko chochlikiem...klawikordu, w Twej, pełnej oburzenia symfonii (częściowo słusznych) żalów. P.S. Aha, ton Twojej emocjonalnej wypowiedzi oraz fakt, że przeczytałaś to, co chciałaś przeczytać (nie to, co napisałem) również daje do myślenia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Kolego Adamiak - ewentualny ( z minimalnym prawdopodobieństwem) kotku, dzióbku i słoneczko - trochę się chyba zagalopowałeś... Nie uważasz? Może i przedmówczyni "poszła po bandzie", jednak spróbuj pomyśleć Jej torami - dlaczego mamy rezygnować z umiejętności, które nabywamy bez problemu - myślę o umiejętności kierowania tak zespołem, jak i koparką na budowie. natura kobiety jest dość elastyczna... spróbuj uwierzyć, a nie kierować się tylko swoimi spostrzeżeniami osobistymi. (Przepraszam, nie chcę "włazić z butami", to na potrzeby tej dyskusji.) U siebie, w pracy, staję do reanimacji na równi z kolegami, nie proszę o szybszą wymianę przy masażu pośrednim, pracuję tak długo, jak uważam, że robię to dobrze. Nie zmienia to faktu, że po wszystkim jest mi miło, gdy tenże kolega klepnie mnie w ramię i powie, "Oj, babo, ty to masz krzepę", a następnie to on zrobi coś do picia i da mi odpocząć. Elastyczność, drogi Adamiak - to coś, co może ewentualnie różnić... Ty umiesz (albo powinieneś) nauczyć się tego wszystkiego, co umiem ja. Ja vice wersa. Siła fizyczna, to najczęściej pryszcz... Cóż, mężczyznę wyróżnia zwiększona masa mięśniowa. W związku z tym, że piszę na Forum, nie powiem, jakiego argumentu wtedy ja używam  To "oko" powinno powiedzieć za mnie... Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Kolego Adamiak - ewentualny ( z minimalnym prawdopodobieństwem) kotku, dzióbku i słoneczko - trochę się chyba zagalopowałeś... Nie uważasz?> Może i przedmówczyni "poszła po bandzie" , jednak spróbuj pomyśleć Jej torami - dlaczego mamy rezygnować z umiejętności, które nabywamy bez problemu - myślę o umiejętności kierowania tak zespołem, jak i koparką na budowie.> natura kobiety jest dość elastyczna ... spróbuj uwierzyć, a nie kierować się tylko swoimi spostrzeżeniami osobistymi. (Przepraszam, nie chcę "włazić z butami", to na potrzeby tej dyskusji.)> U siebie, w pracy, staję do reanimacji na równi z kolegami, nie proszę o szybszą wymianę przy masażu pośrednim, pracuję tak długo, jak uważam, że robię to dobrze. Nie zmienia to faktu, że po wszystkim jest mi miło, gdy tenże kolega klepnie mnie w ramię i powie, "Oj, babo, ty to masz krzepę", a następnie to on zrobi coś do picia i da mi odpocząć.> Elastyczność, drogi Adamiak - to coś, co może ewentualnie różnić ...> Ty umiesz (albo powinieneś) nauczyć się tego wszystkiego, co umiem ja. Ja vice wersa.> Siła fizyczna, to najczęściej pryszcz... Cóż, mężczyznę wyróżnia zwiększona masa mięśniowa.> W związku z tym, że piszę na Forum, nie powiem, jakiego argumentu wtedy ja używam  > To "oko" powinno powiedzieć za mnie...Przedmówczyni na pewno "poszła po bandzie". Zwróć uwagę, Przemiła J.Szulc, na kolejne (moje) wytłuszczenia...jesteś pewna, że wiesz co piszesz? Aha, jeszcze jedno, drobiazg...już kolejny raz (mam nadzieję, że wystarczy) zwracam uwagę, że ZGADZAM się (nie robię łaski, tak myślę) co do kwestii równego traktowania kobiet w życiu społecznym w ogólnym tego słowa pojęciu......lecz żadna z Pań nie raczy przeczytać co piszę, każda odpowiada na to, co chce przeczytać ...przecie piszę o FEMINISTKACH i ich "ideologii", a w każdym razie sposobie ich prezentacji na tym forum, będącym pomieszaniem feminizmu radykalnego, kulturowego, uniwersalnego i wszelkiego "ego", z żądaniem praw (naturalnych) męskich, lecz bez ich obowiązków i z prawem do "słabej istotki" włącznie jako sztandarowych. Któraś z Pań chciała oddać (w zamian?) swoją ciążę...śmieszne co nie? Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zulka (2198 punktów) | Niechcący dałam Ci punkt - chyba wyszła ze mnie "słodka idiotka"  Żeby jednak ten punkt zracjonalizować - uznaj, że dostałeś go za wytrwałość w dyskusji  > ZGADZAM się (nie robię łaski, tak myślę) co do kwestii równego traktowania kobiet w życiu społecznym w ogólnym tego słowa pojęciu...to miłe, > z żądaniem praw (naturalnych) męskich, lecz bez ich obowiązków i z prawem do "słabej istotki" włącznie jako sztandarowych.Proszę o definicję "naturalnych praw męskich". Dokładną  może się okaże, że się zgadzamy... pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | Przepraszam, zagalopowałem się pod presją ładunku emocjonalnego tematu do którego mam stosunek bardzo osobisty, zmęczenie też grało rolę, choć wszystko to do kupy mnie nie tłumaczy. Miałem na myśli "prawa kulturowe, obyczajowe" wynikające z przynależności do płci. Przyznam, że dość długo nie mogłem zrozumieć, o co mnie pytasz...tak "naturalny" zdawał mnie się fakt istnienia "praw naturalnych mężczyzn", jak wierzącemu fakt istnienia boga...teraz chyba rozumiem ich punkt widzenia  ; (jak komuś udowodnić, że białe jest białe  , trudno przełamać schemat myślenia  Błędnie utożsamiłem je z "naturalnymi" bo są dla mnie równie naturalne jak płeć  Właściwie to podziałały na mnie bulwersująco słowa którejś z Pań (nie szukam nawet której) o "obdarowaniu mnie ciążą". Już raz byłem "adresatem" podobnej "propozycji" choć wówczas była to propozycja " nie do odrzucenia" w sensie... "post factum" i miała zbyt duży wpływ na moje życie bym mógł o tym chłodno rozprawiać. I nie mam ochoty już o tym gadać bo uważam, że rację ma Mentrak: podchodzę do tego zbyt osobiście i moje argumenty rzeczywiście przypominają slogany z TV, choć jestem przeświadczony o swej racji w odniesieniu do feministek. Więc jeszcze raz przepraszam za błąd nie zmieniając swego zdania co do meritum sprawy. Miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Któraś z pań już tu napisała, że większość obecnych kobiet (w każdym razie tych świadomych)równouprawnienie uważa za coś naturalnego. To już nie feminizm, to fakt. Czasy i postrzeganie świata bardzo się zmieniły. Czytam bez zrozumienia Twoje posty? Cóż.. kobieta  - nie jestem przekonana do szczerości tego, co piszesz. Odnoszę wrażenie, że jednak za bardzo generalizujesz. Tym nie mniej - pozdrawiam. Mamy prawo do różnych zdań.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) | Adamiak. Dzięki za plusa (czy ten plus to za "słodką idiotkę" hi hi?) ale miałeś mi podać swoją definicję "naturalnych praw męskich". Bardzo mi na tym zależy pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiak. Dzięki za plusa (czy ten plus to za "słodką idiotkę" hi hi?) ale miałeś mi podać swoją definicję "naturalnych praw męskich".> Bardzo mi na tym zależy > pozdrawiam > Zawiodę Cię, Zulka i nie podam. Jest kilka tego przyczyn z czego główną to, że też jestem feministką...eh! (bezradna naturalnie) A plusik był jako swoisty "rewanż" za słodką idiotkę...jestem honorową feministką! W porywach nawet lesbijką...taaak... właściwie to jestem nawet bardziej waleczną lesbijką niż naturalną feministką   Dobranoc
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zulka (2198 punktów) |
> Zawiodę Cię, Zulka i nie podam.> Jest kilka tego przyczyn z czego główną to, że też jestem feministką...eh! (bezradna naturalnie)> A plusik był jako swoisty "rewanż" za słodką idiotkę...jestem honorową feministką!> W porywach nawet lesbijką...taaak... właściwie to jestem nawet bardziej waleczną lesbijką niż naturalną feministką   > Dobranoc Która w dodatku, jak widzę, lubi grać niekonwencjonalne role  Miłych snów i pozdrowienia dla "Współczującej mi Kobiety"...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Elastyczność, drogi Adamiak - to coś, co może ewentualnie różnić..."Elastyczność", droga Szulc, to coś, co zawsze prowadzi do poróżnień...  > Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) |
> Chyba (prawie na pewno) mnie nie zrozumiałaś. ... bo piszę o FEMINISTKACH a nie o usytuowaniu tzw "przeciętnych kobiet", co do sytuacji których mam podobne, do Twojego, zdanie.
Panowie może ustalcie między sobą jaką postawę uważacie za feministyczną, jeden mówi o żądaniu parytetów ( choć piszące w tym wątku kobiety nie wysunęły takiego żądania), drugi pisze o domaganiu się przez kobiety dostępu do prac których według niego wykonywać nie może bo jest bardziej emocjonalna, nerwowa itd.... Ty znowu piszesz o braku zdecydowania wśród kobiet czy chcą być matkami i słodkimi delikatnymi kobietkami, czy chcą być równo traktowanym pracownikiem na rynku pracy. Choć dla mnie to dziwne żądanie, bo ja nie żądam od mężczyzn zdecydowania się, czy chcą być szefami korporacji czy poetami czy też czułymi ojcami na pełnym etacie. Widzę miejsce dla wszystkich tych postaw i pozostawiam tą kwestię ocenie indywidualnej.
Przedstawiacie pełną gamę poglądów na temat tego co jest feminizmem... która w całości daje smutny obraz, że każde działanie kobiety które wystaje poza bycie matką, żoną i kochanką jest już feminizmem i to postrzeganym jako wada. Przypisując te trzy rożne poglądy jednemu terminowi zrównujecie postawę kobiet domagających się parytetu mandatów, do postaw kobiet domagających się realnego prawa do wyboru światopoglądu i drogi życia.
pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Duda (25557 punktów) | >Chyba (prawie na pewno) mnie nie zrozumiałaś. >1. Nie piszę o momentach intymnych tylko o koniunkturalizmie feministek. - nie rozumiem gdzie i w czym widzisz koniunkturalizm feministek?. >4. Z resztą (prawie całą) się zgadzam bo...no właśnie, wkleję to, co na początku: > Chyba (prawie na pewno) mnie nie zrozumiałaś. ... bo piszę o FEMINISTKACH a nie o usytuowaniu tzw "przeciętnych kobiet", co do sytuacji których mam podobne, do Twojego, zdanie. Nie wiem gdzie i jakie feministki spotkałeś ale te co ja znam to są to właśnie "przeciętne kobiety" znające swoją wartość i znające swoje możliwości.
>Pozdrawiam z niepłonną nadzieją, iż słowo "durne" jest tylko chochlikiem...klawikordu, - "durne" obejmuje zarówno wszystkie cukiereczki i słabe kobietki jak i rycerzy na białym koniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Nie, bardzo chętnie ciastko oddam (tzn ciąza, miesiączka, wahania hormonalne, mniejsze szanse zawodowe, bycie pomoca domową) i przyjme ciężar mężczyny do bycia jedynie "zywicielem rodziny".> Tyle, ze nie mogę. Więc mam nadzieję, ze jakiś mężczyzna to wreszcie zrozumie.Ja rozumiem!!! Mysle, ze w tym miejscu powinnismy sie zjednoczyc wszyscy - i kobiety i mezczyzni. I zaprotestowac otwarcie przeciwko koniecznosci codziennego oddawania kalu i moczu, przeciwko koniecznosci przyjmowania pokarmow, przeciwko bolowi. Oddajmy to wszystko! Chcemy latac, wiec dlaczego nie zrownac sie z ptakami, sa wazniejsze, bo lataja. Ryby sa wazniejsze, bo nie tona w wodzie a my umieramy juz po 2 minutach! Wiem, ze w tej chwili napisalem glupiego posta ale w takiej sytuacji rece opadaja...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Wiem, ze w tej chwili napisalem glupiego posta ale w takiej sytuacji rece opadaja...  Biust i jaja też. Ale w końcu przynajmniej nick jest adekwatny do treści postów!!! A to też sukces...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > > Nie rozumiem Taki jestem ciemny, glupi chlop  > Nie. Nie jesteś ciemny, głupi chłop.... jedynie myślisz kategoriami, które utrwaliły się w percepcji faceta od wieków.> Feminizm, to nie walka "z"... to raczej walka "o".> Gdyby między nami, kobietami, a wami, mężczyznami, nie było różnic, to po co mi facet?> Mam wrażenie, że w tej "walce" chodzi tak na prawdę jedynie o status "tego ważniejszego". Czy to nie głupie?> Pewnych czynności nie jesteś cie w tanie wykonać (ciąża), z drugiej strony oczekujemy od Was innych zachowań.> Czy to takie trudne do zrozumienia?Jestem ciemny, bo nie rozumiem o co z ta walka chodzi, obojetne czy "z" czy "o". Tu rowne prawa a w paru postach ponizej ktos zaczyna wypisywac o miesiaczkach... Moze wlasnie dlatego tak trudno uzyskac jakies rozwiazanie. Znam feminizm w amerykanskim wydaniu... To co dzieje sie tutaj, to dziecinne zabawy. Ale polecam sie zapoznac, zeby uniknac az takiego osmieszania sie. > Mam wrażenie, że w tej "walce" chodzi tak na prawdę jedynie o status "tego ważniejszego". Czy to nie głupie?Bardzo glupie  Tylko, ze to kobiety teraz o to walcza  Glupie jest "rozumienie" bycia "wazniejszym". Kobieta jest wazniejsza, wrecz najwazniejsza, jesli chodzi o urodzenie dziecka. Tej waznosci nikt kobietom nie zabierze. Tylko same sobie jestescie w stanie to zrobic, podwazajac waznosc tej wlasnej funkcji, przez przekladanie nad nia meskich zajec. Dazac do bycia "wazniejszymi" pokazujecie, ze w waszej wlasnej hierarchii wartosci rodzenie dzieci, dom, maja bardzo niska pozycje. Zdecydowanie mniejsza niz praca zawodowa, zarabianie pieniedzy, etc.... Szkoda... Podcinacie galaz na ktorej siedzicie. Zamiast podkreslac wartosci, ktorych nikt nie moze zakwestionowac, same je dyskredytujecie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
O "podcinaniu gałęzi" nasłuchałam się przez lata pracy... już mnie to wkurza, nie zastanawia. Cała reszta tendencyjna, z akcentem na "moralizatorska"... choć nie powiem, żeby nie było słuszne to, co piszesz. Nie stawiaj jednak za przykład czegoś, co nie wyrosło na tym gruncie. Rośliny też muszą się aklimatyzować. Tak tez pewne poglądy. A wynik nie zawsze bywa taki sam.
Panie MĄDRY - jeśli te dywagacje są głupie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) |
>Glupie jest "rozumienie" bycia "wazniejszym". Kobieta jest wazniejsza, wrecz najwazniejsza, jesli chodzi o urodzenie dziecka. Tej waznosci nikt kobietom nie zabierze. Tylko same sobie jestescie w stanie to zrobic, podwazajac waznosc tej wlasnej funkcji, przez przekladanie nad nia meskich zajec. Dazac do bycia "wazniejszymi" pokazujecie, ze w waszej wlasnej hierarchii wartosci rodzenie dzieci, dom, maja bardzo niska pozycje. Zdecydowanie mniejsza niz praca zawodowa, zarabianie pieniedzy, etc.... Szkoda...
Magnusie ta praca zawodowa to także, np praca nad lekarstwem na rożne postacie raka, praca lekarza, praca nad zmniejszeniem niedożywienia dzieci w naszym kraju, i tysiące rożnych zajęć. W mojej hierarchii stoją wyżej, niż urodzenie dziecka. Mimo wszystko w chwili obecnej stawiam wyżej prace nad podniesieniem jakości życia ludzkości, niż zwiększanie jej liczebności.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >A kto jest ewolucyjnie przystosowany do siedzenia za biurkiem? Do większości prac mężczyzna przecież nie potrzebuje siły i zwinności jakiej potrzebował kiedyś gdy z pałka szedł na polowanie. Siła fizyczna jest argumentem jedynie dla damskich bokserów. Już niewiele prac jest tego typu , że nie może wykonywać ich kobieta.
Owszem, ale proszę spojrzeć na społeczną ewolucję tych zajęć. Praca biurowa wyewoluowała wprost z zajęć administratorskich w coraz większych społecznościach, którymi zajmowała się patriarchalna starszyzna. Nic więc dziwnego, że prace biurowe zostały przeznaczone mężczyznom.
Feministkom brakuje zdrowego i zimnego spojrzenia historycznego. Nie należy się obrażać na historię, tylko ją poznać i odwrócić. Przestać robić za etatowe ofiary i pracować na swoje. Czy Martin L. King utyskiwał na kilkusetletnią praktykę niewolniczą? Nie. On czynił użytek z dokonań humanizmu, który usankcjonował to, że Murzyn jest człowiekiem. Kobiety nie są ostatnią dyskryminowaną grupą w historii, i ich miejsce w historii takich grup nie jest wyjątkowe. Wcześniej i później dochodziło do emancypacji, które rzadko kiedy wiązały się z wyrównywaniem strat. Walka z dyskryminacją nie jest bowiem walką polityczną, ale przede wszystkim intelektualną, i potrzebuje silnego zaplecza intelektualnego, które pozwoli zrozumieć dlaczego do tej pory grupa była wykluczona i jakie mamy argumenty, żeby to zmienić. Przecież Panie nie pojmują równouprawnienia, jako kierowanego postulatem "tak, i koniec". Za procesem emancypacji stoją słuszne i sprawiedliwe postulaty społeczne i humanistyczne, które przeciwstawiają się bezrefleksyjnemu niesłusznemu oporowi i skostniałym formom społecznym, które społeczeństwo utrzymuje z wygody (również wiele kobiet).
Tymczasem najczęściej obserwuje się walki na noże i ciągłe zwalanie na siebie winy. Zaś jeśli kobiety nie są winne swojej pozycji społecznej, to mężczyźni również nie są - tak zostali wychowani. Jak nasi rodzice (przepraszam, że nie biorę poprawki na różnicę wieku), dziadkowie, pradziadkowie. To kim jesteśmy my, jest wynikiem kilkudziesięcio-wiekowego (sic!) procesu prehistorycznego i historycznego, który swój początek ma w biologicznej naturze człowieka, jako gatunku ssaka naczelnego. Ma Pani oczywistą rację, mówiąc, że mało jest dziś zajęć, do których kobiety się nie nadają z racji różnic fizjologiczno-anatomicznych, jest też wiele, w których radzą sobie znakomicie, mimo takiegoż "upośledzenia" względem mężczyzn (np. pilot samolotu naddźwiękowego). Problem polega na tym, że pierwotną specjalizację ról usankcjonowały pseudointelektualne poczynania "humanistów" różnych okresów, którzy upatrywali w tym naturalnym podziale czegoś więcej, niż predyspozycji do pierwotnych ról, rozciągając je na predyspozycje teraźniejsze i przyszłe. Sam ten proces jest dla mnie niezwykle niezrozumiały, jeżeli wziąć pod uwagę, że ten sam św.Tomasz, który uznał czarnoskórego za człowieka, oraz niegodziwym określił niewolnictwo, przyjął, że kobieta stanowi podgatunek człowieka. Niemniej jednak, nie uważam, aby był to proces, którym kierował spisek przeciwko kobietom. Była to tragiczna pomyłka i intelektualna farsa, ale nie wiem dlaczego miałbym uznać, że coś więcej.
Nie chcę z nikim iść na noże. Mogę dawać się przekonywać, Państwa przekonywać, ale nie chcę obrócenia tej dyskusji w teatr kompleksów i wyrzutów, kierowanych pod czyimkolwiek adresem. Pragnę dyskusji kierowanej dobrymi, uczciwymi i racjonalnymi regułami, a nie polowania na czarownice w spodniach.
Serdecznie
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | > Owszem, ale proszę spojrzeć na społeczną ewolucję tych zajęć. Praca biurowa wyewoluowała wprost z zajęć administratorskich w coraz większych społecznościach, którymi zajmowała się patriarchalna starszyzna. Nic więc dziwnego, że prace biurowe zostały przeznaczone mężczyznom.Ja to wiedze tak - prace administracyjne to zarządzanie a kto od wieków zarządzał domem? Sorry, ale twoja wypowiedz tak trąci już myszką. > Feministkom brakuje zdrowego i zimnego spojrzenia historycznego.Które oczywiście posiadają jedynie mężczyźni  Kobieta nic nie rozumie, powinna siedziec cicho i pozwolić by mężczyzna walczył za jej prawa bo wie lepiej? Tak zabrzmiała twoja wypowiedz. Heh, mam wrażenie, że uważasz, że feministka usiłuje ci coś zabrać albo "zemścić" się za lata "niedoli".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Ja to wiedze tak - prace administracyjne to zarządzanie a kto od wieków zarządzał domem? Sorry, ale twoja wypowiedz tak trąci już myszką. Tak, rzecz w tym, że to nie istotne, co Pani teraz myśli, tylko, co o tym myślano wcześniej. Problem zasadza się na tym, że w czasach minionych nie myślano tak jak dzisiaj i nikt nie uważał prac domowych za zarządzanie i administrację, chyba, że w żartach. Oczywiście, że prace domowe, to zarządzanie i administracja, ale Pani chyba nie rozumie, że dzisiejszy punkt widzenia nie obowiązywał, kiedy to się decydowało. To nazywam historycznym podejściem. Natomiast Pani prezentuje święte zdziwienie: "jak kobiety mogły być niewolone, skoro wszyscy wiedzą, że..."... no właśnie, dziś wiedzą, wtedy nie. Oto odpowiedź na pytanie.
>Kobieta nic nie rozumie, powinna siedziec cicho i pozwolić by mężczyzna walczył za jej prawa bo wie lepiej? Tak zabrzmiała twoja wypowiedz. Nie będę walczył o prawa kobiet, to jest zadanie kobiet. Moja wypowiedź sugerowała, że kobiety nie będą zadowolone, dopóki zamiast zracjonalizować swoje podejście będą wypowiadać wypowiedzi w stylu tej, do której się teraz odnoszę. Świat działa tak, a nie inaczej. To sprawia, że są dwa wyjścia: zaakceptować jego reguły i walczyć o swoje zgodnie z nimi, albo zaakceptować i stosując je dążyć do ich zmiany, co przecież jest możliwe. Moja wypowiedź miała życzliwie wskazać bardziej wydajne sposoby funkcjonowania i dochodzenia swego, nie miała charakteru protekcjonalnego.
Pozdrawiam
PS. Może ja jestem uprzedzony, ale niech mnie szlag, jeżeli tylko ja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | elfir (1058 punktów) | >Tak, rzecz w tym, że to nie istotne, co Pani teraz myśli, tylko, co o tym myślano wcześniej.
Nie napisał Pan, że to twierdzenie Pańskich przodków, historyczne. Z wypowiedzi jednoznacznie wynikało, ze Pan tak uważa aktualnie - ze zarządzanie i administrowanie to domena mężczyzn, bo od wieków się tym zajmowali. O uwarunkowaniach historycznych wypowiedział się Pan od kolejnego akapitu.
Jest mi bardzo przykro jak czytm wypowiedzi mężczyzn, niby racjonalnych na tym forum. Cały czas widza we mnie przede wszystkim matke a nie człowieka, który kierując się własym wyborem mógłby zostac matka, tak samo jak mógłby zostać dyrektorem firmy. Myślałam , ze pęknę ze smiechu, kiedy ktoś przytoczył tak stereotypowy opis: kobieta sukcesu, dyrektor - sztywny mundurek (domyślnie baba-chłop, feministka) kobieta-matka - zwiewna sukienka i szczęscie na twarzy (domyslnie prawdziwa kobieta)
To własnie mam na mysli mówiąc o "pozbyciu się ciąży". Przecież wiem, ze nie moge tego zrobić, ale jakbym miała wybor... Nie róbcie z nas idiotek a z siebie idiotów, odczytując te słowa tak prymitywnie dosłownie. Chodzi o to by przestać nas postrzegać wyłącznie poprzez role biologiczne. A najwyraźniej żaden z panów tego nie potrafi.
Nie zastanowiło Was, dlaczego i J.Szulc i awito i ja i jeszcze inne uczestniczki forum z wami tak goraco dyskutują prawach kobiet? Jesteśmy nagle wszystkie "nawiedzonymi feministkami"? A może jednak coś jest nie tak z waszymi wypowiedziami? Może całkiem zwyczajne, w waszym pojeciu "nie-feministyczne", kobiety, coś zirytowało w Waszych pogladach? Może macie fałszywe wyobrażenie na temat tego czego oczekuje "nie-feministka" od społeczeństwa?
No i na koniec - tak jak napisałam wczesniej - używacie słowa "feministka", jak obraźliwego epitetu na kobietę, która się z Wami nie zgadza. Obawiam się, ze wszystkie kobiety sa już znienawidzonymi przez was "feministkami"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > A najwyraźniej żaden z panów tego nie potrafi.Ta generalizacja nie jest uprawniona (poczytaj uważnie wątek)...  Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Coraz bardziej mam wrażenie, że panowie boją się kobiet, których nie da się zapędzić jedynie do kuchni, i to jeszcze najlepiej ze ścierką w dłoni i brzuchem przed sobą. Trzeba więc nazwać te niepokorne feministkami, żeby jakoś nazwać swoją fobię. A niech tam.... przecież nikt nie zabierze nam umiejętności myślenia, prawda? Znam takich postępowych macho, co to zginęliby z brudu i głodu, gdyby nie zapracowana feministka, która cały bałagan wokół takiego pana opanowuje "na dzień dobry". Nie będę więcej nic mówić, bo swoje wiem, a betonu nie chce mi się kruszyć... zostawię siły na coś innego...  Drogie Panie - żaden z naszych oponentów nie sprosta tylu zadaniom i wyzwaniom, które dla nas nie stanowią większego problemu, prawda? Niech więc sobie spokojnie myślą, że są niezastąpieni i wielcy  Mamy swoją "tajną broń' i nie bójmy się jej czasem używać ... skoro panowie nie chcą inaczej  Serdecznie pozdrawiam obie płci...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Drogie Panie - żaden z naszych oponentów nie sprosta tylu zadaniom i wyzwaniom, które dla nas nie stanowią większego problemu, prawda?  > Mamy swoją "tajną broń'Ano mamy (pozycja 19- polish wunderwaffe) i nie zawahamy się jej użyć w poczuciu dobrze pojętego patriotycznego obowiązku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nie napisał Pan, że to twierdzenie Pańskich przodków, historyczne. Z wypowiedzi jednoznacznie wynikało, ze Pan tak uważa aktualnie - ze zarządzanie i administrowanie to domena mężczyzn, bo od wieków się tym zajmowali. O uwarunkowaniach historycznych wypowiedział się Pan od kolejnego akapitu.
Proszę mi wybaczyć to, co za chwilę napiszę, ale coś mi tu śmierdzi. Mogę Panią traktować jak dorosłego, myślącego człowieka, czy jak małe dziecko? Tym akapitem, którego Pani się czepiła określiłem warunki historyczne, które są przyczyną stanu obecnego. Zrozumiałby to każdy, kto nie jest uprzedzony, zwłaszcza, że wielokrotnie zaznaczałem, że moje wypowiedzi nie są złośliwe, aroganckie i protekcjonalne. Proszę mnie przestać traktować z góry, jako faceta, ponieważ ja Pani z góry nie traktuję. Jeśli wypisuje Pani bzdury (w moich oczach), to napiszę, że są to bzdury, ponieważ rozpoznaję je jako bzdury, a nie dlatego, żeś Pani kobieta.. na miły Bóg.. Nikomu nie odbieram prawa do emancypacji, ale ja jej kibicuję i nie będę się w nią włączać, ponieważ jest to Pań zadanie a nie moje. Jednakże, o ile ktoś się wypowiada o kobietach ogólnie w sposób obraźliwy, czy lekceważący, albo tłucze ją na przystanku (często mijam warszawską Pragę), to staram się reagować z przekonaniem. Tamtą wypowiedzią chciałem jedynie nakłonić do bardziej intelektualnej a mniej kierowanej emocjami walki, ale bomby emocjonalnej nie udało mi się rozbroić. Problem w tym, że ja nie odnajduję się w dyskusji kierowanej tak silnie emocjonalnie i do tego kierowanej przeciwko sobie osobiście, zamiast przeciwko czyimś poglądom.
Proszę mi nie wmawiać, że patrzę na Świat przez seksistowski filtr, ponieważ nie jest to prawda, a moje stanowisko w sprawie aborcji nie wynika z uprzedzenia do kobiet, tylko z chęci ochrony kogoś, kto jest jeszcze bardziej bezbronny. Proszę pomyśleć i to zrozumieć, nie oczekuję akceptacji poglądu, tylko zrozumienia go, zrozumienia tego jak on wygląda. Dlaczego inaczej ja miałbym zrozumieć Pani? Bo jest słuszny.. bzdura (patrz wyżej). Pani Szulc pisała o jedynie słusznych poglądach. A czy poglądem jedynie słusznym na tym forum nie jest pogląd o tym, że aborcja na życzenie powinna być usankcjonowana prawnie? Chromolę takie wolnomyślicielstwo.
Niemniej pozdrawiam
PS. >No i na koniec - tak jak napisałam wczesniej - używacie słowa "feministka", jak obraźliwego epitetu na kobietę, która się z Wami nie zgadza. Obawiam się, ze wszystkie kobiety sa już znienawidzonymi przez was "feministkami" Nie spieram się co do tego, że być może nadużywane, jednak słowo to oznacza ni mniej ni więcej żeński szowinizm, jako że jest antagonizmem wobec maskulinizmu. W potocznym użyciu feministka, to nie ktoś kto walczy o wyrównanie praw kobiet wobec mężczyzn, ale o ich supremację. Poza tym to określenie znamionuje sposób w jaki się dyskutuje, pełen negatywnych emocji, uszczypliwości. Słowem nieprzyjemnie się rozmawia z feministką, która jest z definicji uprzedzona do mężczyzn i ma na celu ich poniżenie, w celu wyrównania krzywd, doznanych na przestrzeni dziejów. Zapomina się przy tym, że jeżeli kobieta jest tworem i ofiarą dziejów, to mężczyzna również. Zapomina się, że wielu facetów również źle czuje się w rolach, które musi pełnić, przy swych partnerkach i w społeczeństwie. I zapomina się, że tak działa społeczeństwo i nie da się zmienić tego, że zawsze ktoś będzie niezadowolony z roli jaką mu nakazano pełnić. Ale jak powiedziałby Habermas: człowiek ma prawo i możliwość zreflektowania własnego procesu wychowawczego, odniesienia się do niego, i świadomej zmiany.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | awitu (7627 punktów) |
> Nie kazda aborcja to wynik "stukania się na prawo i lewo" kobiety. Jak już powiedziano - zadna metoda antykoncepcji, niezaleznie od wykształcenia jej uzytkowników, nie zapewni 100% gwarancji.> Co z takimi kobietami, które nie chciały zajśc w ciąże, edukowane, zastosowały antykoncepcje i pomimo tego wpadły? Mają się poświęcic rzecz jasna. Typowo meskie podejście!Nie zauważyłaś zbieżności z indoktrynacją katolicką? Przecież to identyczny mechanizm jak z religią. Kościół też uważa, że każdy powinien być katolikiem, ale nikt go nie zmusza do tego. I nie ma tu znaczenia że chrzci się go i bombarduje od dziecka wszechobecną wiedzą o katolicyzmie i roli katolicyzmu. Należy jeszcze trzymać dzieci jak najdalej od niekatolickiej nauki. I jak już dorośniesz to najważniejsze jest to byś był katolikiem, stosował się do norm i obrządków. Twoje osobiste szczęście nie ma znaczenia. Za każdym razem gdy przychodzi ci do głowy jakaś przyjemność powinieneś pamiętać o grzechu i sądzie ostatecznym, ale jednocześnie odmawia Ci się prawa wypisania się z kościoła. I tu następuje mała różnica możliwość spowiedzi i odpuszczenia grzechów. Główną rolą kobiety jest rodzenie dzieci, ale nikt jej nie zmusza. I nie ma tu znaczenia że dziewczynki od najmniejszych lat karmi się stwierdzeniami, że musi być matką i przygotowuje do tej roli. I jeszcze trzeba trzymać dzieci z dala od edukacji seksualnej. I jak już dorośniesz nie jest ważne Twoje prawo do samostanowienia, bycia szczęśliwą kobietą. Za każdym razem gdy przyjdzie ci do głowy sex, powinnaś być świadoma ,że antykoncepcja jest zawodna (ciekawe że, z badań przeprowadzonych nad kobiecym orgazmem wynika, że jedną z przyczyn dla których kobiety nie mają orgazmu jest lęk że, antykoncepcja jest zawodna) ale jednocześnie odmawia Ci się możliwości sterylizacji a także w dużej mierze do skuteczniejszych środków antykoncepcyjnych niż kalendarzyk. Tu "spowiedź" jest możliwa tylko gdy ktoś obcy cię przymusił do seksu, lub zagrożone jest twoje życie, ale jak mówi nasz rozmówca: Cytat:Ale tylko życie! A nie widzimisię, bo chcę studiować, pracować (to po co było balować?). i ot cały feminizm... skoro brak zgody na taką sytuację jest feminizmem to nie ma problemu mogę być nazywana feministką. pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >I jak już dorośniesz nie jest ważne Twoje prawo do samostanowienia, bycia szczęśliwą kobietą. Za każdym razem gdy przyjdzie ci do głowy sex, powinnaś być świadoma ,że antykoncepcja jest zawodna Hum.. każdy skaczący na bungee musi mieć na uwadze to, że lina może pęknąć. Podpisuje się disclaimer w stosunku do odszkodowań z powodu NW.
>(ciekawe że, z badań przeprowadzonych nad kobiecym orgazmem wynika, że jedną z przyczyn dla których kobiety nie mają orgazmu jest lęk że, antykoncepcja jest zawodna) Pewnie niejednemu skoczkowi psuje to zabawę przy kontakcie z Ziemią. Kobiecy orgazm nie jest najważniejszą rzeczą na świecie. Faceci w ogóle nie mają orgazmu i jakoś nad tym nie utyskuję.
To oczywiście też jest szowinizm! Odmawiam kobiecie prawa do zabawy i korzystania z życia, przez kłamliwe utrzymywanie, że to co się zab.. przepraszam - usuwa - nie jest i w żadnym razie nie może być człowiekiem, a już na pewno nie pełnoprawnym człowiekiem. Czy postawa modliszki, albo czarnej wdowy byłaby moralnie do zaakceptowania, gdyby tamte miały świadomość seksualną? Raczej nie. Dlatego stara się odsunąć od siebie i od innych jakiekolwiek podejrzenia, co do tego, że aborcja mogła by mieć taką samą - wręcz analogicznie wynikającą - wartość moralną. I wszystko w imię orgazmu i punktu Graffenberga. Dobrze, że Pani to przed nami, męskimi szowinistycznymi świniami (w tym niektórymi kobiecymi męskimi szowinistycznymi świniami) odkryła, bo to uporządkuje dyskusję.
Bo wcześniej było tylko krzyczenie: "inkubator! inkubator!", i wystawianie dwustu ujemnych punktów bez czytania wątku. W sensie: "niech ma cholera, będzie rzeczywistość burzyć".
Myślę, że to, co powiem teraz będzie dla Pani obraźliwe, ponieważ raczej nie ma Ona ośmiu lat: na tym Świat polega, że czasem należy i trzeba odmówić sobie przyjemności, jeżeli konsekwencje takich działań są dla nas na tyle nie do zniesienia, że myśl o nich, może nas tej przyjemności pozbawić. Pani postawa jest niezwykle egoistyczna, ponieważ chce Pani odebrać człowiekowi status człowieka, dla własnej przyjemności i możliwości przeżywania jej bez wyrzutów sumienia.
>Tu "spowiedź" jest możliwa tylko gdy ktoś obcy cię przymusił do seksu, lub zagrożone jest twoje życie, ale jak mówi nasz rozmówca: Ale tylko życie! A nie widzimisię, bo chcę studiować, pracować (to po co było balować?). Proszę Pani, schlebia mi to, że bierze się mnie na sztandary, ale jestem najmniejszym z tych, którzy mają taki pogląd.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) |
> Pewnie niejednemu skoczkowi psuje to zabawę przy kontakcie z Ziemią. Kobiecy orgazm nie jest najważniejszą rzeczą na świecie. Faceci w ogóle nie mają orgazmu i jakoś nad tym nie utyskuję.Po przeczytaniu tego chyba już zakończę rozmowę 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Po przeczytaniu tego chyba już zakończę rozmowę  Przepraszam. Ale to Pani tak ustawiła dyskusję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
Czytam Twoje wypowiedzi, panie Rutkiewicz... i powiem tak: nie jesteś bezmyślną istotą (jak o facetach często się mówi), jesteś jedynie utwierdzonym bardzo uzurpatorem tak nie lubianych tu "jedynie słusznych poglądów". Forum dyskusyjne służy przede wszystkim dyskusji, prawda? Ja mam swój pogląd, Ty swój... jeśli chodzi o orgazmy też... Jednak jeśli ma wszystko funkcjonować na w miarę stabilnych układach, należy uczucia i odczucia drugiej osoby brać pod uwagę. Sfera erotyczna i seksualna, to jeden z ważniejszych (niestety) aspektów wspólnego funkcjonowania... w rodzinie przede wszystkim. Jeśli wszystko ma "działać', należy dbać o takie "drobiazgi" również.
Współczuję podejścia, chylę czoła nad resztą...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Jednak jeśli ma wszystko funkcjonować na w miarę stabilnych układach, należy uczucia i odczucia drugiej osoby brać pod uwagę. To się tyczy forum, czy omawianej kwestii? Oczywiście, że przypadkowa ciąża bywa dramatem, trafia to do mnie jako do człowieka. Ale jako do etyka nie, ponieważ są sytuacje, w których uczucia drugiej osoby są mało istotne. Np. kogoś może odrzucać widok krwi, ale mało mnie to interesuje, kiedy trzeba pomóc zakrwawionej osobie. Mówię "mało", choć to nie prawda, w konkretnym przypadku należy zrozumieć, że ktoś, kto ma klaustrofobię, ma trudności z udzieleniem pomocy w windzie: mała przestrzeń plus stres i nieszczęście gotowe. Ale w ogólnym rozrachunku, w sytuacji abstrakcyjnej, a o takiej tu mówimy, jest to nie do zaakceptowania, ażeby uczucia i odczucia matki, decydowały o być i nie być jej dziecka. Na uczucia forumowiczek nie muszę uważać, ponieważ uważam, aby nie mieszać abstrakcyjnej dyskusji z ich prywatnym życiem i nie ingeruję w niczyje życie - tym się różnię od kaznodziei - jeśli odwołuję się do uczuć, to ogólnoludzkich.
>Sfera erotyczna i seksualna, to jeden z ważniejszych (niestety) aspektów wspólnego funkcjonowania... w rodzinie przede wszystkim. Jeśli wszystko ma "działać', należy dbać o takie "drobiazgi" również. Zgoda, ja nie powiedziałem nigdzie, że należy zaprzestać życia erotycznego. Trzeba to zrobić jedynie, jeżeli konsekwencje są dla kogoś nie do zniesienia i sama myśl o nich wszystko niweczy, do tego stopnia, że szuka się rozwiązań polubownych z własnym sumieniem.
>jesteś jedynie utwierdzonym bardzo uzurpatorem tak nie lubianych tu "jedynie słusznych poglądów". Każdy uważa, że jego pogląd jest słuszny. Inaczej nie otwierałby ust. Mój pogląd wypływa z przekonania o tym, że ten zlepek komórek jest już człowiekiem. A nic nie usprawiedliwia tak bezsensownej i bezmyślnej śmierci. Widzę to wyraźnie, ponieważ nie muszę myśleć o wyglądzie, tego "czegoś", pojmuję abstrakcyjnie jego życie jako równe życiu ofiary działań wojennych - życiu, które w moim przekonaniu odchodzi w jeszcze tragiczniejszych warunkach. Poza tym, jeżdżę metrem, i miewam myśli o tym, że na Świecie jest za dużo ludzi, i rozmnażanie powinno się jakoś zracjonalizować. Nie jestem księdzem i nie mam własnego samochodu, dlatego jestem trochę bardziej przywiązany myślą do realnego Świata i nie potępiam antykoncepcji, ani polityki antyrodzinnej Chin - dopóki nie kończy się przymusową aborcją i ogólnie przymusem a nie perswazją. Mój pogląd na aborcję, jest równie tragiczny, jak mój pogląd na wegetarianizm. Żal mi zjadać cudze dzieci, i miałem w swoim życiu kilka prób wegetariańskich, ale wszystkie były próbami samobójczymi, ze względu na charakterystykę mojego organizmu - muszę jeść mięso. Tak samo jest z aborcją - widzę, że ludzi jest za dużo, ale z drugiej strony, uważam aborcję za rozwiązanie dobre równie, co holokaust, albo sztuczne zawirusowanie (co pewnie się kiedyś przydarzy).
Dziękuję i pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Płaska propaganda - równie dobrze zarodek może ulec naturalnemu poronieniu. Patrzac na Pana pleminiki nie widzę milionów potencjalnych Polaków a powinnam? Ale to będzie poronienie naturalne, czyli nikogo za nie winić nie można. Nie powinna Pani, gdyż plemnik, sam w sobie, nie może się rozwinąć w człowieka. Natomiast po połączeniu z komórką jajową, już jest człowiekiem - taki jest mój punkt widzenia.
>Nie. Ale kobieta tez ma potrzeby seksualne. Niekoniecznie powiazane z instynktem macierzyńskim. Poza tym sfera seksualna jest bardzo ważna w związku i nie wyobrazam sobie wstrzemięźliwości seksualnej kochającej się pary, która nie jest gotowa na rodzicielstwo. A ja sobie wyobrażam, czego najlepiej dowodzi fakt, że to napisałem i w związku z tym, Pani odpowiedź jest zbędna i bez sensu, bo to tylko przerzucanie się słowami i wyobrażeniami. Ja nie mówię, że to możliwe, bo nie jestem optymistą antropologicznym, ja mówię, że tak powinno być, przez wzgląd na odpowiedzialność i uczciwość. To, że te potrzeby niekoniecznie są związane z instynktem macierzyńskim, to wynik nadania im takiego sensu przez człowieka, a nie ich naturalnej funkcji.
>Typowo meskie podejście! A Pani jest typowo kobiece!
Pytanie, które jest lepsze?
>Nie kazda aborcja to wynik "stukania się na prawo i lewo" kobiety. Jak już powiedziano - zadna metoda antykoncepcji, niezaleznie od wykształcenia jej uzytkowników, nie zapewni 100% gwarancji. Owszem, dlatego właśnie trzeba się z tym liczyć, że nikt nie zapewnia Pani o stuprocentowej skuteczności.
>Całe szczeście, że sa organizacje kobiece, pomagające takim kobietom. Na mężczyzn takich jak Pan liczyć nie mozna. Już dawno po emancypacji. Kto umie liczyć, niech liczy na siebie.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Duda (25557 punktów) |
>Ale raczej każda kobieta (i mężczyzna - żeby nie było, że nie) zdaje sobie sprawę, że współżycie może prowadzić do ciąży. Minister zdrowia raczej nie musi ostrzegać. Jest cała masa ,ludzi którzy nie zdają sobie z tego sprawy. >Wolę ponosić koszta (bo pewnie o nie chodzi) dzieci, niż je mieć na sumieniu. Dopóki wychowane przez ulicę nie zaczną Ci zagrażać > Człowiek odurzając się, bierze odpowiedzialność za czyny, których dokona będąc pod wpływem takich środków. ale płaci dziecko > nadpobudliwość seksualną można zwalczyć pracując nad sobą i stosując kompensację energii seksualnej, którą przekazuje się w inne rejony aktywności. Powiedz to i wyegzekwuj ludziom dla których celem jest kieliszek.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >ale płaci dziecko A jeśli się je zabije, to nie płaci? Tu nie chodzi o to, jakie rozwiązanie jest lepsze, tylko jakie wolno podjąć. To wymaga odrobiny pokory, wobec rzeczy, których do końca się nie rozumie, a w które się chce ingerować, jako człowiek.
>Powiedz to i wyegzekwuj ludziom dla których celem jest kieliszek. Szukamy rozwiązań właściwych moralnie, czy pragmatycznych? Mam znajomego, który mawia: "Jestem jak najbardziej za zakazaniem aborcji, jak tylko stopa ludzkiego życia będzie pozwalała na dostatnie wychowanie dziecka". Najważniejsze: nie relatywizujmy indywidualnego i niepowtarzalnego życia człowieka do pieniądza, wartości społecznych, itp. Chyba, że chcemy porozmawiać o karze śmierci.. ale nie, to zbyt drastyczne. Po drugie: nie mówmy o tym, co może się udać, ale co powinno być respektowane. Inaczej, zgłośmy postulać o abolicji korupcyjnej, albo przybijmy piątkę całej rodzinie Pawlaka, bo przecież tego się nie wyegzekwuje. To po co utrzymywać takie chore przepisy, które zupełnie nie są zbieżne ze społecznym poczuciem sprawiedliwości?
Jak mawiał Rincewind: "może was to nie obchodzi, ale ja się przyzwyczaiłem do swojego życia". Albo Paragraf 22: "- Spokojnie Yossarian, nikt Cię nie próbuje zabić. - To czemu ciągle do mnie strzelają? - Cóż, bo jest wojna".
>Dopóki wychowane przez ulicę nie zaczną Ci zagrażać Zatem powołajmy komisję raportu mniejszości, która będzie decydowała, czy danego delikwenta nie należy z miejsca skasować. Przecież Pani sąsiad może się jutro okazać mordecka. Czytałem ostatnio artykuł, w Polityce, o trzech mordercach właścicieli kantorów, którzy najpierw strzelali, a potem sprawdzali, czy właściciel ma przy sobie grubą kasę, a tej i tak często nie brali. Margines? Nie, plantator truskawek, cieśla i mechanik samochodowy (ten ostatni wówczas bez zajęcia). Pani myśli, że bogate dzieci nie popełniają przestępstw, że wystarczy dać dziecku pieniądze i samo się wychowa, albo że ci którzy je mają lepiej wychowują? Otóż jest dokładnie odwrotnie. A jeżeli strach bierze, że "margines" odgryzie Pani później rękę, to warto ją pierwej wyciągnąć zawczasu.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Pokora... wiesz, co to? Fajnie umieć cytować... stawiać za przykład... Pomyśl czasem, idź do Izby Dziecka, Młodzieżowej Izby Zatrzymań...popracuj w Pogotowiu jako Ratownik. Jeśli i to nie zmieni Twoich poglądów, gratuluję .
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Pokora... wiesz, co to? Fajnie umieć cytować... stawiać za przykład... Pomyśl czasem, idź do Izby Dziecka, Młodzieżowej Izby Zatrzymań...popracuj w Pogotowiu jako Ratownik. Jeśli i to nie zmieni Twoich poglądów, gratuluję . Nie wiem tylko, co ma pogotowie do aborcji. Widzę, uczęszczam dość często do OPS-u i do Komornika Sądowego, i widzę te wszystkie matki, nieporadne i zagubione w opiece nad dzieckiem. Widzę jak są zniecierpliwione i jakie jest to dla nich męczące - jak same siebie męczą, przenoszą na nie złość na tego dostawcę UPS-u. Ostatnio też słyszałem, jak jedna - przychodząca po becikowe - pytana o PESEL ojca mówi nieśmiało do urzędnika: "wie Pan, my nie za bardzo utrzymujemy ze sobą kontakt" - i smiesznoje i strasznoje. Ale to nie zmienia mojego poglądu. Jest dużo do zrobienia, dużo osób do wyedukowania, do wyciągnięcia z marazmu, z dołka społecznego i to trzeba robić, na skalę państwową, a nie dokonywać aborcji - one nikomu nie pomagają. Powiem Pani, moim zdaniem, większość tych kobiet chciałaby chować to dziecko, tylko z kochającym ojcem. Dramatem nie jest dziecko, tylko brak partnera, który okazał się tchórzem i łajdakiem. To tyle jeśli chodzi o dramaty, natomiast kobieta, która usuwa dla kariery i studiów, i Bóg wie czego jeszcze (urody może), jest dla mnie taką samą kategorią, co NRD-owska sprinterki, czy rosyjska modelki, która zachodzenie w ciążę i następnie usuwanie jej, traktowała jako tanią i dozwoloną przez władze zwierzchnie terapię hormonalną. Tu nie ma dramatu, tylko wyrachowanie i kalkulacja. Argument "ja byłam pierwsza do mnie nie przemawia".
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie wiem tylko, co ma pogotowie do aborcji.
Choćby to, że w pogotowiu można zarówno uratować jak i zabić...
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Do Pogotowia przychodzą po Postinol. Myślą, że pomagamy też "we wpadkach". Teraz, to tylko ginekolog może pomóc... Pod warunkiem, że nie chowa w szafie "znanego beretu".
|
|
| | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
- a widzisz, mój drogi.... Teraz dopiero "do końca" Cię zrozumiałam. I w tym momencie przestałeś być dla mnie tylko z lekka nawiedzonym (młodym?) człowiekiem. Daję plus, bo zgadzam się... nie pamiętając (nie chcąc pamiętać) poprzednich postów.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >I w tym momencie przestałeś być dla mnie tylko z lekka nawiedzonym (młodym?) człowiekiem.
Młodym, młodym. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie od rosłem od Almy Mater.
Dziękuję i pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> Młodym, młodym. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie od rosłem od Almy Mater.Teraz wszystko rozumiem! Idealizację również  - i nie jest wstydem młody wiek, ani wspomniana bliskość Mater, choćby i Alma  Jednak rozejrzyj się uważniej wokół siebie. Życie, oprócz miłości najbliższych, niesie ze sobą również wiele zła i patologii. Sztuką jest wypośrodkowywanie i wyciąganie wniosków. Również pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Teraz wszystko rozumiem!> Idealizację również  Och! Trochę to niesprawiedliwe. Mnie się nie wydaje, abym idealizował. Jestem raczej racjonalnym realistą, tylko może nie społecznym. Nie wypowiadam poglądów, które są praktyczne i życiowe, tylko takie, które uważam za słuszne i zgodne z faktycznym stanem rzeczy. Ale na pewno nie idealizuję rzeczywistości, inaczej byłbym jednym z tych, którzy krzyczą: "jakież doskonałe mamy prawo aborcyjne!". > Jednak rozejrzyj się uważniej wokół siebie. Życie, oprócz miłości najbliższych, niesie ze sobą również wiele zła i patologii. Sztuką jest wypośrodkowywanie i wyciąganie wniosków."Wypośrodkowanie" kojarzy mi się z "konformizmem", zaś wobec zła konformizm jest najgorszą z możliwych metod. Świat jest okrutny, i czasem w walce o dobro nie można od pozornego okrucieństwa stronić. Konformistą był premier Chamberlain (choć może był bardziej zauroczony), a teraz konformistyczna i interesowna jest Europa. Oby to się nie skończyło jak te osiemdziesiąt lat temu. Podobnie jest z aborcją, ludzie nie dążą bowiem do złotego środka, tylko do własnego interesu. I to są skutki społeczne - pogłębianie patologii, które niegdyś były tylko małymi ustępstwami. Zaś skutki moralne ustępstw i ugody są zawsze dużo bardziej drastyczne, niż skutki społeczne. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Trudno tak zupełnie odmówić Ci racji... Jednak w dyskutowanym temacie, mam wrażenie, zostawiasz (chyba niechcący) furtkę do XiX - wiecznego podejścia do problemu niechcianej ciąży... różnego typu babki i inni "kowale" pomagający "spędzić" płód. W swoim podejściu usiłuję dowieść, że można tego uniknąć. XXI wiek - koniec ciemnoty i zaściankowości.
Nie unikniemy aborcji. Będzie zawsze. To, że prawo będzie stanowić inaczej, nie jest wcale rozwiązaniem. Pomyśl, że nie będąc realistą społecznym, zwyczajnie nie będziesz widział, albo nie będziesz chciał widzieć pewnych zjawisk. A to nie jest wyjście. Możesz mówić, że coś według Ciebie jest dobre, a inne nie. Masz do tego prawo. Nie masz jednak prawa narzucać swojej opinii jako jedynej i niepodważalnej. O to właśnie toczy się cały spór.
Nie traktuję Cię inaczej z racji Twojego wieku... co tam. Mogę Ci go jedynie zazdrościć. Chodzi mi przede wszystkim o to, że miast widzieć tylko "czarne" i "białe", zacznij dostrzegać również wszelkiej maści odcienie szarości, bo z nich przede wszystkim składa się ten świat. Szarość, to także mrok. W nim z kolei kryje się najwięcej zła.
Pomyśl...
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >W swoim podejściu usiłuję dowieść, że można tego uniknąć. Ale ucierpi na tym człowiek. Proszę zrozumieć, że ja nie mogę się na taką relatywizację zgodzić, ponieważ pozostawałoby to w sprzeczności z innymi moimi przekonaniami. A jestem przekonany o człowieczeństwie embrionu.
>XXI wiek - koniec ciemnoty i zaściankowości. Ktoś powiedział, nie pamiętam kto: "Nie można powiedzieć, że ludzkość się nie rozwija, skoro na każdej wojnie ludzie zabijają się w nowy sposób". To jest faustyzm, przed którym ostrzega Nietzsche: próbujemy walczyć ze złem jego bronią, uważamy, że podpisanie jeszcze tylko jednego cyrografu wyeliminuje nasze problemy. Ale zwykle rodzą się z tego tylko następne.. no i sumienie dostaje w końcu biegunki.
>Nie unikniemy aborcji. Będzie zawsze. To, że prawo będzie stanowić inaczej, nie jest wcale rozwiązaniem. Pomyśl, że nie będąc realistą społecznym, zwyczajnie nie będziesz widział, albo nie będziesz chciał widzieć pewnych zjawisk. A to nie jest wyjście. Ja zauważam problem. Tylko, że na mnie nie robi wrażenia taki argument. To jest właśnie taki cyrograf: "Nie usuniemy aborcji, więc podpiszmy z nią rozejm". Aborcja będzie, ale będzie istniał ład prawny, który wzmocni argument moralny.
>Możesz mówić, że coś według Ciebie jest dobre, a inne nie. Masz do tego prawo. Nie masz jednak prawa narzucać swojej opinii jako jedynej i niepodważalnej. O to właśnie toczy się cały spór. Nie narzucam jej, tylko do niej przekonuje. Jak mogę do czegoś przekonywać, nie będąc tego pewnym?
Jest to syndrom dzisiejszych czasów, że zamiast mówić kategorycznie, wciąż ucieka się do poprawności politycznej. Mówi się miękko, aby nikogo nie urazić. A przez to organizm społeczny się rozpada, bo korzystają na tym ludzie, którzy są kategorycznie źli. Nie mówię teraz o aborcji, ale proszę z kolei Panią, aby to przemyśleć. Moralność musi być prosta, bo inaczej jest bezużyteczna i przestaje być kompasem, a staje się metodą usprawiedliwiania. To tak, jak z etykami biznesu, których zatrudnia się w firmie, aby usuwać wątpliwości pracowników, co do moralności firmowych praktyk. Zamiast busoli życiowej mamy inżynierię sumienia, tak jak kiedyś (od 1795 roku) mieliśmy tutaj inżynierię społeczną.
>Szarość, to także mrok. W nim z kolei kryje się najwięcej zła. Rozwinę teraz tę myśl Nietzschego, do której się odniosłem. "Walczący z potworami muszą uważać, aby samemu nie stać się potworem. Im dłużej spoglądasz w ciemność, tym dłużej ona wpatruje się w ciebie". Interpretuję to, w tym kontekście, w ten sposób, że usprawiedliwiając ciemność i starając się pokonać ją ustępstwami, które zaspokoją jej żądzę powoli przechodzimy na jej stronę, zatracając własne dobro i musząc wciąż ustępować, ponieważ taką przyjęliśmy strategię walki. Ale ciemność wpatruje się w nas i żąda coraz więcej, bo widzi, że jesteśmy słabi. Ciemność najlepiej pokonać jak bazyliszka, lustrem, w którym ujrzy siebie. Wpatrywanie się w nią, i układanie się z nią grozi zaś petryfikacją moralną. Skamienieniem, w którym moralność nie będzie patrzeć na to, co godziwe, próbując schodzić z drogi nadciągającej ciemności, która w końcu nas ogarnie i wciągnie do swojego dominium. Ponieważ nie zauważając już tego, co kategorycznie dobre i złe, szukając szarości, przejdziemy ostatecznie na stronę zła. Ponieważ zło dominuje - i kryje się w szarości - i trzeba cały czas pamiętać o tym, co dobre, aby nie wpaść w jego łapska.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Czasem mam wrażenie, że mimo, iż stoimy po tej samej stronie barykady, postrzegamy zupełnie inaczej. Pana argumenty, drogi Rutkiewicz, są (jak dla mnie) za bardzo jednak oderwane od rzeczywistości. Mnie przekonywać nie trzeba. Wiem, co dla mnie ważne... i wiem, że żadna tego typu decyzja, jak dokonanie aborcji, nie jest łatwa. Najważniejszym dla mnie jest możliwość jej podejmowania. O to będę zawsze walczyć - NIC NA SIŁĘ .
Moralność... wybory w imieniu kogoś... Czy moje dobro musi równać się Twojemu? Moja prawda musi być Twoją? Tak, jak jesteśmy różni, tak wolno nam pewne rzeczy postrzegać inaczej. Czyż nie?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Moralność... wybory w imieniu kogoś... Wszak w ten sam sposób wybieramy za kogoś, czy w przypływie emocji, powodowany zemstą może pozbawić życia mordercę swojego dziecka. Sytuacja o wiele bardziej dramatyczna, a jednak dokonujemy wyboru za kogoś, mówiąc: to jest niedopuszczalne, ponieważ nie jest sprawiedliwe i nie jest dobre.
>Moja prawda musi być Twoją? Tak, jak jesteśmy różni, tak wolno nam pewne rzeczy postrzegać inaczej. Czyż nie? Niektóre poglądy w konsekwencji nie znoszą odstępstwa, przez wzgląd na wagę zasad, które zawierają. Nie jestem postmodernistą, tylko klasycznym realistą. Kiedyś konsekwencja i radykalność były w cenie, dziś tzw. tolerancja, która razem z poprawnością polityczną stała się nowym totalitaryzmem, nakazującym akceptować wszystko, każdemu dawać wybór w każdej kwestii moralnej. Więc pytam się: na co nam moralność, skoro z niej nie korzystamy, i relatywizujemy ją za każdym razem, kiedy jest to nam na rękę? Na grzyba, oto odpowiedź. Wczoraj wyprowadziliśmy seksualność na ulicę, dziś odbieramy powszechne prawo do życia embrionom, jutro wprowadzimy "obowiązkową eutanazję" powyżej 65 roku życia, wszystko dla wygody, i każde pokolenie będzie mówić to samo, co te dotychczasowe: "to już ostatnie postulaty, potem zapanuje tolerancja i sprawiedliwość". Sprzeciwiam się tolerancji kobiety kosztem jej dziecka, ot co. Możemy się różnić - co do preferencji - ale nie możemy się różnić w wyznawanych prawach człowieka, ba! w stosunku do kwestii przyznania i szanowania wobec wszystkich ludzi prawa, bez którego żadne inne nie mają sensu. A w przypadku różnic należy doprowadzić do ujednolicenia stanowiska.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >Chwila zapomnienia każdemu może się zdarzyć
Chwila zapomnienia podstawą do aborcji! Takie są właśnie konsekwencje uzależniania aborcji od nieokreślonej liczby nieznanych racji. Zero odpowiedzialności. Zero szacunku dla życia. Po co w ogóle przejmować się, że się zajdzie w jakąś ciążę skoro chwila zapomnienia może być wystarczającym argumentem za spędzeniem płodu.
dajmonion
|
|
| | |  | 2 na 2 | Myflowers (2721 punktów) |
>Może mężczyzna , w pełni odpowiedzialny , powinien kalkulować możliwość zapłodnienia zanim przystępuje do współżycia? Czemu o ciąży (niechcianej) mówi się tak, jakby spadała na kobietę nagle i za pomoca partenogenezy czy wibratora? Przecież tak nie jest. Może odpowiedzialność polega na tym, żeby przyjąć nie konsekwencje urodzenia dziecka, ale zapłodnienia partnerki ? Konsekwencją zajścia w ciążę, jest urodzenie dziecka. Zaś ciąża jest konsekwencją prowadzenia aktywnego życia erotycznego. Cóż bardziej prostego? Może odpowiedzialność polega po prostu na myśleniu głową, zawczasu? A nie penisem i jądrami? Myśli się po fakcie, nad tym, jak się pozbyć problemu, pozostawiając np. partnerkę z tym problemem na zasadzie" sama tego chciała, niech sobie teraz radzi". I to jest odpowiedzialność: ucieczka od konsekwencji własnego działania, odsuwanie od siebie piwa, które się warzyło pół nocy? Nie wydaje mnie się. A jeśli nie pół nocy, to przez chwilę zapomnienia. A czy bank odpuści Panu chwilę zapomnienia, którą było wzięcie kredytu na samochód, na który Pana nie było stać? Ban Panu nie odpusci, natomisat Pan moze robić uniki do upadłego, nie uznając dziecka, nie płacąc alimentów. Poza tym, w tym zdaniu też jest błąd. Moralne obowiązki człowieka wynikają z jego odpowiedzialności, wobec siebie i innych. Odpowiedzialność nie jest obowiązkiem moralnym, tylko stałą człowieczeństwa, nie zależy od przyjętego systemu, tylko od rodzaju stworzenia
Pozwoliłam sobie zrobic z Pana tekstu transpozycję. Ładnie brzmi, prawda? Do tańca trzeba dwojga - drogi Panie seksisto. Czy naprawdę może Pan spokojnie spoglądać w lustro? M.
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Tylko, że ja się z tym zgadzam.
>Pozwoliłam sobie zrobic z Pana tekstu transpozycję. Ładnie brzmi, prawda? Do tańca trzeba dwojga - drogi Panie seksisto. Czy naprawdę może Pan spokojnie spoglądać w lustro? Dlaczego mnie Pani obraża i szkaluje? Będąc umiarkowanym antyaborcjonistą nie jestem jednocześnie męskim szowinistą. Absolutnie nie uważam, że mężczyzna jest pozbawiony odpowiedzialności, o czym kilkukrotnie na wezwanie i bez zaświadczałem tu słowem. Byłbym wielce uradowany, gdyby wymyślono sposób, na fizyczne przywiązanie faceta do dziecka, ale jednocześnie nie jestem w stanie tego zrobić. Skąd więc pretensje do mnie, że tak nie jest Świat urządzony? Uważam natomiast, że powinien być przywiązany prawnie i moralnie, i to w sposób, który kompensuje brak przywiązania fizycznego. Oczywiście, że odpowiedzialność jest po obu stronach, tylko, że pisząc te słowa, które Pani parafrazowała, używałem zwrotu bezpośredniego do interlokutora, dlatego trudno było mi pisać "Czy bank Panu odpuści", albo "Czy bank Państwu odpuści".
Dlaczego dziecko ma być elementem przepychanki między kobietą a mężczyzną, o to, kto ma do czego prawo? Facet ucieka, pokazuje swoje tchórzostwo, choć wcześniej prężył muskuły. Ale nie zrzeka się przez to odpowiedzialności moralnej i nie powinna go omijać odpowiedzialność prawna. I tak samo, to że facet może uciec nie zwalnia z moralnej odpowiedzialności kobiety, która jest współodpowiedzialna za to dziecko. Nie mam dobrej recepty, nie będę pisać, że skoro kobieta "ma więcej do stracenia", to powinna bardziej uważać, bo to niesprawiedliwe i do tego nie sprawdza się, bo niektórych rozgryźć się nie da, poza tym uczucia robią z osądem dziwaczne rzeczy, i nie jest to niczyją winą. Ale nie jest to też winą dziecka, że zostało przytwierdzone do macicy, jako swojego habitatu, na dziewięć trudnych dla jego matki miesięcy. Może tych strat nie da się wyrównać, ale usunąć ich ryzyko przez zadanie strat drugiemu człowiekowi (strat ostatecznych, na tym planie rzeczywistości, na którym się znajdujemy; ad marginem: zawsze mnie zastanawiało, co się dzieje z abortowanym dzieckiem po śmierci, według KK, ale nie otrzymywałem nigdy odpowiedzi). Zwłaszcza, że kobieta ma rodzinę, przyjaciół, Państwo do pomocy (wszystko teoretycznie), a dziecko jest bezbronne (praktycznie).
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Druga część wypowiedzi zasługuje na totalną aprobatę . I tu chylę czoła.
Zabieram głos w tym dyskursie nie, jako zwolennik aborcji, bo jestem jej przeciwnikiem, ale na użytek własny. Przede wszystkim jestem wrogiem ZAKAZU , bo uważam, że to sprawa osobista jednostki. Wielokrotnie na tym Forum, jak i w życiu realnym powtarzam, że najlepiej jest zapobiegać i to powinno być priorytetem . Inne podejście, to sprawa wyznawanych idei. Czy kolega myśli, ze jeśli komuś czegoś zakaże, to uczyni go lepszym?
Wolny wybór i jego konsekwencje, czynią z człowieka tegoż właśnie człowieka.
|
|
| | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Czy kolega myśli, ze jeśli komuś czegoś zakaże, to uczyni go lepszym? Wolny wybór i jego konsekwencje, czynią z człowieka tegoż właśnie człowieka.
Ja nie zakazuję, ja uznaję za niemoralne. Jako etyk spełniam rolę społecznego sumienia a nie sędziego. Nie skażę nikogo na potępienie i nie wyzwę od złego. Rozumiem obie strony tego dramatu, i rację obu. Jeśli mówię, że jest to złe, to dlatego, że z mojego warsztatu antropologicznego wynika, że w sprawie aborcji są obecne dwie osoby, a nie jedna, którą się ciągle ustawia na miejscu pierwszym, oraz jej dramat. Wolny wybór tak. Jednakże człowiek nie jest wolny w stu procentach - nie potrafi latać, nie decyduje o długości swojego życia. Dlatego nie we wszystkich kwestiach ten wybór powinien przysługiwać.
Proszę zrozumieć. W moich oczach aborcja, to morderstwo (przez pryzmat antropologii, która mnie przekonuje). A przecież nie będziemy dyskutować o legalizacji mordu. Jak ustawiłby taką rozmowę Pani argument o wolnym wyborze jednostki? Jednostka może decydować, dopóki tylko ona ponosi konsekwencje swojego działania. Ja zaś uznaję status osobowy, co za tym idzie moralny i prawny, embrionu, oraz prawo płodu do swojej przyszłości in spe.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
>Proszę zrozumieć. W moich oczach aborcja, to morderstwo (przez pryzmat antropologii, która mnie przekonuje). A przecież nie będziemy dyskutować o legalizacji mordu.
Nie rozumie pan mojego stanowiska... albo zwyczajnie pan nie chce zrozumieć. Nie jestem zwolenniczką tego typu argumentowania - że jeśli nie jestem wrogiem aborcji, to jestem zwolenniczką zabijania. Nie, drogi panie. Jestem tylko za możliwością wyboru dla kobiety. Czy myśli pan, że jeśli zabiegi te stałyby się legalne, to wszystkie, na hura, polecimy się wy... łyżeczkować? Pańska antropologia coś za bardzo idealna... jak się to ma do życia? Chętnie zabrałabym pana w kilka miejsc, żeby mógł pan uaktualnić swoje spojrzenie na życie...
Tymczasem jednak chyba poczytam coś dla odprężenia... Może Bułhakow?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Może Bułhakow?
Zdecydowanie lepszy od Rutkiewicza. On nie manipuluje.
>Pozdrawiam.
A jak myślisz, co zrobię?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Tylko błagam - nie "czytaj"!!  Także pozdrawiam... raz jeszcze.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nie jestem zwolenniczką tego typu argumentowania - że jeśli nie jestem wrogiem aborcji, to jestem zwolenniczką zabijania. Nie jest Pani zwolenniczką prawa do zabijania, mimo iż ja jestem przeciwnikiem aborcji jako prawa do zabijania. Pozwala nam na to logika, po prostu mając inne przesłanki, dochodzimy do różnych wniosków. Nie ma więc co dyskutować nad wnioskami, a jedynie nad przesłankami. Ponieważ tylko ich zmiana poprzez perswazję i dowodzenie, może spowodować ustalenie naszych wniosków zgodnymi.
>Jestem tylko za możliwością wyboru dla kobiety. A dla mnie ten wybór jest nierealny, ponieważ kobieta decyduje za dwie osoby, w tym jedną, która nie może zgłosić sprzeciwu (do tego jestem przekonany). Zatem znów, j.w.
>Czy myśli pan, że jeśli zabiegi te stałyby się legalne, to wszystkie, na hura, polecimy się wy... łyżeczkować? Nie w tym rzecz. Łyżeczkowało by płód dokładnie tyle, ile łyżeczkuje teraz. Nie idzie o prawo, ale o moralność. Jeśli chodzi o prawo, to uważam, że państwo nie ma prawa wydawać zezwolenia na aborcję, gdyż złamałoby wtedy Konstytucję, zinterpretowaną przez Trybunał Konstytucyjny 28 maja 1997 roku, jako chroniącą płód. Przypadki, w których jest ona dopuszczona można uznać za momenty, gdy interes matki jest bardziej żywotny, niż interes dziecka (nie zgadzam się tylko z usuwaniem ciąży w przypadku "uszkodzenia" płodu, gdyż jest to dyskryminacja). I to jest czysto prawna opinia.
>Pańska antropologia coś za bardzo idealna... jak się to ma do życia? Do życia ma się to tak, że życia odbierać nie wolno - kropka. Mam dosyć skrajne poglądy i nie raz w życiu będę musiał za nie zapłacić. Ale w życiu nie chodzi o to, żeby było łatwe, tylko godziwe.
Mój stosunek do aborcji wynika z innych przesłanek, niż Pani. Powtarzam to, ażeby zaznaczyć, że nie obrażam się za Pani, ani niczyje inne stanowisko. Jeśli chodzi zaś o drugą stronę, to tylko Pani nie obraża się za moje stanowisko i pozwala mi dojść do słowa. Rzecz w tym, aby się przekonywać tam, gdzie można coś zmienić w postawie interlokutora, a nie obrzucać się błotem z adwersarzem, za to, że zgodnie z logiką dochodzi do uprawnionego wniosku za pośrednictwem przyjętych przez siebie przesłanek. Przesłanką dla mojego podejścia do aborcji, jest uznanie płodu za osobę ludzką. Ale zgadzam się, że jeżeli ktoś uzna inaczej, to pełnoprawnie dojdzie do wniosku, że aborcja jest dozwolona. Bowiem odpowiedzialność jaką nakładam na kobietę (i mężczyznę) nie jest odpowiedzialnością wobec siebie, ale wobec drugiego człowieka. Zaś, co do tego, że embrion jest osobą ludzką, pełnoprawnym człowiekiem przekonują mnie liczne przesłanki szczegółowe i filozoficzne, nie bardziej niż nieumiejętność ich rzeczowego obalenia, przez nikogo z kim dyskutuję i dyskutowałem. Zamiast z nimi dyskutować rzuca się we mnie błotem i krzyczy "inkubator! inkubator!". I jak ja mam nie uznać, że innym po prostu brakuje argumentów i dowodzą założonej tezy, która jest dla nich wygodna?
>Chętnie zabrałabym pana w kilka miejsc, żeby mógł pan uaktualnić swoje spojrzenie na życie... Na przykład?
Równie serdecznie
PS. Doceniam dyskusję z Panią z racji jej jakości jako dyskusji. Jedno czego nie potrafię znieść i wobec czego jestem bezsilny, to dyskusja emocjonalna, w której nie chodzi o argumenty i ich związek z faktycznością, ale o przekonanie i zakrzyczenie. Kojarzy mi się to nieodłącznie ze średniowieczem i przyprawia o zawroty głowy, kiedy czytam jad ściekający ze słów. Dziękuję i polecam się
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>tylko Pani nie obraża się za moje stanowisko i pozwala mi dojść do słowa. Wychodzi z tego, że np. ja się obrażam, a to nieprawda, która mnie obraża. No i jak można nie dać dojść do słowa na forum, przecież tylko moderator mógłby to zrobić.
>Przesłanką dla mojego podejścia do aborcji, jest uznanie płodu za osobę ludzką. Ale zgadzam się, że jeżeli ktoś uzna inaczej, to pełnoprawnie dojdzie do wniosku, że aborcja jest dozwolona. A mojego proaborcyjnego podejścia przesłanką jest dobro kobiety, które stawiam wyżej niż dobro życia embrionu, choć nie odmawiam mu człowieczeństwa. I choć takie stanowisko jest bardzo trudne do obrony, to dotąd nie udało Ci się go obalić. Jestem ciekaw jaki dalszy obrót przyjmie nasza dyskusja.
Co do odmawiania embrionowi człowieczeństwa, uważam to za taki sam wybieg, jaki zastosowali hitlerowcy wobec Żydów nazywając ich podludźmi, a potem zabijając. Dla mnie niech już ten embrion umiera jako człowiek, przecież nie jest kanarkiem ani wyrostkiem robaczkowym swoich rodziców.
>rzuca się we mnie błotem i krzyczy "inkubator! inkubator!". I jak ja mam nie uznać, że innym po prostu brakuje argumentów... A gdzie tu inkubatorami rzucano?
>Jedno czego nie potrafię znieść i wobec czego jestem bezsilny, to dyskusja emocjonalna To jest emocjonalna wypowiedź. Choć nie agresywna. .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>Jedno czego nie potrafię znieść i wobec czego jestem bezsilny, to dyskusja emocjonalna >To jest emocjonalna wypowiedź. Choć nie agresywna. Owszem, ponieważ wypowiedzi charakteryzujące się i zdradzające negatywne emocje, wzbudzają we mnie negatywne emocje, które paraliżują moją możliwość rzeczowej dyskusji, w związku z czym dyskusja toczy się na tematy minorowe, ponieważ interlokutorzy samodzielnie się nakręcają.
>Wychodzi z tego, że np. ja się obrażam, a to nieprawda, która mnie obraża. No i jak można nie dać dojść do słowa na forum, przecież tylko moderator mógłby to zrobić. Przez "obrażanie się", rozumiem wyżej opisane wypowiedzi. Mam wrażenie (i nadzieję), że to zdanie pisałem wcześniej, niż zaczęła się dyskusja między nami, gdyż Pan faktycznie takich zdań nie umieszczał. Jeśli się mylę, to już z tego miejsca przepraszam.
>A mojego proaborcyjnego podejścia przesłanką jest dobro kobiety, które stawiam wyżej niż dobro życia embrionu, choć nie odmawiam mu człowieczeństwa. I choć takie stanowisko jest bardzo trudne do obrony, to dotąd nie udało Ci się go obalić. Pańskiemu wnioskowi ogólnemu przeciwstawiłem własny: nie powinno się tego dobra stawiać wyżej. Ale to jest słowo przeciw słowu, stąd i dyskusja - jak na razie - bezproduktywna. Poglądy nasze trzeba rozebrać na mniejsze części i dopiero wtedy będzie można się spierać.
>A gdzie tu inkubatorami rzucano? Nie we mnie na szczęście, bo to ciężkie cholerstwo. "Inkubator!" znaczy tyle, co "traktujecie nas jak inkubatory". Moim zdaniem to nie jest argument, tylko próba zakrzyczenia i emocjonalnego przeciągnięcia "widowni" na swoją stronę.
>Dla mnie niech już ten embrion umiera jako człowiek, przecież nie jest kanarkiem ani wyrostkiem robaczkowym swoich rodziców. Dlatego nie rozumiem, dlaczego uważa Pan, że interes matki przeważa. Czy przeważa interes dzieci, które są obciążone starzejącymi się rodzicami w ciężkiej demencji, których muszą utrzymywać i opiekować się nimi? Czy rodziców czeka zatem zastrzyk na sen wieczny? Czy społeczeństwo ma prawo upomnieć się o swój interes i wypędzić/wyeliminować biedotę, którą utrzymują? Zadaję te pytania, aby zbadać teren.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> nie rozumiem, dlaczego uważa Pan, że interes matki przeważa.Pewnie do tego w naszej dyskusji dojdziemy. Nie mam obmyślonej żadnej idei, działam intuicyjnie, a pierwszy argument jaki mi się tu nasuwa, to porodowe cierpienia i okaleczenia kobiet, o których pisała m.in. pani Słota. A także okołoporodowa śmiertelność kobiet, dawniej nierzadka, ale do dziś przypominająca, jakiej wagi doznaniem jest dla kobiety jej macierzyństwo. Myślę, że żaden inkubator tyle nie waży.  > Czy przeważa interes dzieci, które są obciążone starzejącymi się rodzicami w ciężkiej demencji, których muszą utrzymywać i opiekować się nimi? Czy rodziców czeka zatem zastrzyk na sen wieczny?Któż wie, co przyniesie przyszłość, może jako zniedołężniali starcy zapragniemy śmierci, i że chętniej niż zindoktrynowani poprzednicy damy temu wyraz? > Czy społeczeństwo ma prawo upomnieć się o swój interes i wypędzić/wyeliminować biedotę, którą utrzymują? Zadaję te pytania, aby zbadać teren.A może omawiane przez nas embriony są ową niedoszłą biedotą? .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >pierwszy argument jaki mi się tu nasuwa, to porodowe cierpienia i okaleczenia kobiet, Jest taki dowcip, jak mrówczyca spotyka słonia i ten ją namawia na miłość fizyczną. W szczytowej fazie słoń schodzi na zawał serca i pada martwy na ziemię. No więc mrówka zabiera się do kopania grobu. Kopie i kopie i kopie, aż w pewnej chwili dochodzi do niej refleksja: "kutwa, pięć minut przyjemności i całe życie kopania grobu".
>Któż wie, co przyniesie przyszłość, może jako zniedołężniali starcy zapragniemy śmierci, i że chętniej niż zindoktrynowani poprzednicy damy temu wyraz? Nie jestem zindoktrynowany, a raczej jej nie zapragnę. Ktoś mądry powiedział (cytowany w książce dra Fenigsena, Eutanazja, nie pamiętam jak się nazywa): "nie idzie o to, jak umrzemy, ale o to jak będziemy żyć", ponieważ ja nie chcę żyć w ciągłym strachu, i nie chcę żeby moje dzieci chciały. Bo ani ja, i dołożę wszelkich starań, aby i one nie miały życia za nic. To kwestia godności. Człowiek antyczny zyskiwał godność, kiedy pokonywał cierpienie. Człowiek współczesny godność zyskuje tchórząc i poddając się. Kobietę współcześnie obrzydza myśl o tym, że będzie przez dwa tygodnie zaszyta, że będzie obficiej krwawić, że będzie boleć. Ale nie obrzydza jej myśl o tym, że będzie mieć pod biustem dwie szpetne blizny (to wtedy, jeśli się nie wda zakażenie, albo stan zapalny), albo pod pośladkami. Dlaczego? Bo tak jest łatwiej, wygodniej zrzucić tu, a przybrać tam. Do głowy nikomu nie przyjdzie, żeby w to włożyć pracę, żeby przede wszystkim pracować na swoje zdrowie, nie. Liczy się kariera, pieniążki, przyjemności, flirty. I tu, z psychologicznego punkt widzenia, rozumiem ludzi, którzy chcą eutanazji (dziwne, że 90% tych ludzi, to ludzie w okolicach 30-stki), bo im człowiek łatwiej i przyjemniej żyje, tym mniej ma przyjemności i sensu w życiu.
>A może omawiane przez nas embriony są ową niedoszłą biedotą? A kto daje Panu prawo do eliminowania biedoty? Poza tym, proszę nie zapominać, że z praw ekonomii wynika to, że na miejsce wyeliminowanej biedoty natychmiast przyjdzie nowa. Poza tym, to są dyskryminujące poglądy. Podobnie jak przyzwolenie na eliminowanie "uszkodzonych" embrionów, jest czystą inżynierią gatunkową - eugeniką - i nie ma żadnego związku z oświeconym społeczeństwem, tylko z ciemnogrodem pod egidą Macieja Giertycha. Bo czym się różni pogląd, że nie powinny się rodzić "uszkodzone" dzieci, od jego poglądu, że "uszkodzeni" dorośli nie powinni mieć dzieci?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >porodowe cierpienia i okaleczenia kobiet,> Jest taki dowcip, jak mrówczyca spotyka słonia...Cóż, każdy tak kojarzy, jakiego ma kojara. > Kobietę współcześnie [...] pieniążki, przyjemności, flirty.Jak widzę, znasz fajne laseczki. > im człowiek łatwiej i przyjemniej żyje, tym mniej ma przyjemnościIm przyjemniej, tym mniej przyjemności?  > >A może omawiane przez nas embriony są ową niedoszłą biedotą?> A kto daje Panu prawo do eliminowania biedoty?Nikogo nie eliminuję, bo tylko rozmawiamy, i zauważam, że regulacja urodzin może mieć pozytywne skutki ekonomiczne. > eliminowanie "uszkodzonych" embrionów, jest czystą inżynierią gatunkowąTo się tylko wydaje takie proste. Bo na jakiej zasadzie wybierając między życiem matki i rodzącego się dziecka zawsze wybiera się matkę? .
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Jak na studenta filozofii w katedrze etyki, to coś kiepsko u kolegi z logiką. A wystarczyłoby takiego chociażby Arystotelesa poczytać ze zrozumieniem... Za to sztukę manipulacji masz opanowaną na "dobry z plusem" (do ideału jeszcze trochę brakuje; może przez tę logikę...?). Dowód (pogrubienia moje - MAM): Cytat: Ja nie zakazuję, ja uznaję za niemoralne. Cytat:Jeśli mówię, że jest to złe, to dlatego, że z mojego warsztatu antropologicznego wynika, że [...] Cytat:W moich oczach aborcja, to morderstwo (przez pryzmat antropologii, która mnie przekonuje ). Cytat: Ja zaś uznaję status osobowy, co za tym idzie moralny i prawny, embrionu, oraz prawo płodu do swojej przyszłości in spe. Szanuję Twoje "ja", szanuję Twoje poglądy. Masz pełne prawo do tego, aby za "człowieka" uznawać cokolwiek. Ale nie manipuluj dyskusją mówiąc, że każdy powinien owo "cokolwiek" postrzegać tak jak Ty. Nie każdy uznaje moment poczęcia za powstanie człowieka i też ma swoje racje. Dlatego też nie masz prawa mówić o zbrodni, morderstwie itp. i mieć czyste sumienie, że nikogo tym nie obrażasz. Jeśli tego nie rozumiesz, to może zmień profil studiów.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Nie każdy uznaje moment poczęcia za powstanie człowieka i też ma swoje racje. Dlatego też nie masz prawa mówić o zbrodni, morderstwie itp. i mieć czyste sumienie, że nikogo tym nie obrażasz.Nie użyłem słowa "zbrodnia". Oczywiście, że nikogo nie uznaję publicznie za mordercę, to byłoby przestępstwo. Ja jedynie skracam myślowo sąd, który uznaje aborcję za coś równe morderstwu moralnie. Mam takie prawo, i właśnie logika mi je daje. > Jak na studenta filozofii w katedrze etyki, to coś kiepsko u kolegi z logiką. A wystarczyłoby takiego chociażby Arystotelesa poczytać ze zrozumieniem...Drogi Panie. Z arystotelesowskiego punktu widzenia, moje rozumowanie wygląda tak: "zabicie człowieka jest złe moralnie" i "aborcja jest zabiciem człowieka" ergo "aborcja jest zła moralnie". Sylogistycznie rzecz ujmując rozumowanie jest bez zarzutu. Ze zdaniem pierwszym się zgadzamy, zatem powinniśmy dyskutować tylko nad przesłanką mniejszą. > Szanuję Twoje "ja", szanuję Twoje poglądy. Masz pełne prawo do tego, aby za "człowieka" uznawać cokolwiek. Ale nie manipuluj dyskusją mówiąc, że każdy powinien owo "cokolwiek" postrzegać tak jak Ty.Jeśli jedynym zarzutem przeciwko mnie jest fakt, że zamiast "wydaje się, że", "jak przekonuje nas" piszę w pierwszej osobie, to pragnę zwrócić uwagę, że nie jest to błąd logiczny, tylko konwencji stylistycznej. Niemniej jednak, na moje poglądy - w przeważającej większości - składa się praca wielu minionych pokoleń i nie jestem w nich osamotniony, proszę więc nie traktować mnie jak oszołomionego ekscentryka. Nie prowadzę tego sporu dla siebie, ale w imieniu tych, którzy nie mogą go prowadzić. Jak powiedział Ronald Regan: "dziwnym trafem, o aborcji wypowiadają się pozytywnie tylko ci, którzy nie mogą być już jej poddani". Jeżeli Pan uznał, że skoro jestem studentem, a Pan się o tym przypadkiem dowiedział, dam się zepchnąć do jakiegoś grajdołka dla młodzieży, to się Pan pomylił. Nie dam się traktować per: "młody skocz po piwo" i "nie filozuj". Proszę się odnosić ad meritum a nie ad personam, jako i ja się nie odnoszę. Proszę szanować swojego dyskutanta, jak siebie samego, bo jeżeli ja nie mam prawa do przekonywania i nazywania zjawisk tak, jak je rozpoznaję, to Panu też tego nie wolno. Cytat:Regulamin forum, sekcja II, § 6.1 Każdy z uczestników ma prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów, o ile nie łamie przez to niniejszego regulaminu, prawa państwowego z Konstytucją na czele i Prawa Człowieka. Konstytucji nie łamię, embrion (na podstawie szczegółowych i filozoficznych przesłanek) uznaję za człowieka, zatem Praw Człowieka bronię. Proszę zatem rozmawiać z moimi argumentami, albo wcale. W zasadzie, to nikt tu nie pyta o argumenty, ponieważ wersja jest już dawno ustalona, a struktura i formacja intelektualna forum mocno skostniała i krótkowzroczna. Wiem, że moje poglądy działają na Pana jak na reumatyzm, ale o ile nie zamknie mi Pan ust siłą, mam prawo mówić, i moje słowa proszę obalać uczciwie. Oddany
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > >Nie każdy uznaje moment poczęcia za powstanie człowieka i też ma swoje racje. Dlatego też nie masz prawa mówić o zbrodni, morderstwie itp. i mieć czyste sumienie, że nikogo tym nie obrażasz.> Nie użyłem słowa "zbrodnia".W rzeczy samej, nie użyłeś. Tyle tylko, że nie ma to żadnego znaczenia w tym kontekście tak Twojej jak i mojej wypowiedzi. > Oczywiście, że nikogo nie uznaję publicznie za mordercę, to byłoby przestępstwo.Publicznie nie, bo to przestępstwo (koniunkturalizm?)... > Ja jedynie skracam myślowo sąd, który uznaje aborcję za coś równe morderstwu moralnie.... ale "prywatnie" już tak. A istotą mojej wypowiedzi była ta część zdania: "i mieć czyste sumienie, że nikogo tym nie obrażasz". Mało tego, to właśnie takie "skróty myślowe" są ewidentną manipulacją. Zauważ, że prawie wszyscy uczestnicy dyskusji odebrali Twój pogląd jednoznacznie: dokonałaś aborcji - jesteś morderczynią. I, niestety, jestem głęboko przekonany, że właśnie o to Ci chodziło. O narzucenie ogółowi własnego światopoglądu. O wywołanie poczucia winy. Dlatego zarzuciłem Ci (i nie wycofuję się z tego) manipulację. Bo czymże jest taka wypowiedź: Cytat:Jako etyk spełniam rolę społecznego sumienia a nie sędziego. w zestawieniu ze zdaniem: Cytat:W moich oczach aborcja, to morderstwo ? Logiczną konsekwenją wywodu? Nie żartujmy! To czysta manipulacja i to w najgorszym stylu. > Mam takie prawo, i właśnie logika mi je daje.Logika jest tylko narzędziem i nie ma mocy sprawczej "nadawania praw". Jeśli masz "takie" prawo, to wyłącznie wynikające z wolności słowa. > Ze zdaniem pierwszym się zgadzamy, zatem powinniśmy dyskutować tylko nad przesłanką mniejszą.A o czym jest ta dyskusja? Tylko, że dla Ciebie owa przesłanka mniejsza jest takąż samą "oczywistą oczywistością" jak zdanie pierwsze. I nijak nie jesteś skłonny zaakceptować zdań przeciwnych. > Jeśli jedynym zarzutem przeciwko mnie jest fakt, że zamiast "wydaje się, że", "jak przekonuje nas" piszę w pierwszej osobie, to pragnę zwrócić uwagę, że nie jest to błąd logiczny, tylko konwencji stylistycznej.Sensu stricte nie jest. Ale "konwencja stylistyczna" ma ogromny wpływ na rozumienie, konsekwencje logiczne i... zdolność manipulacyjną tekstu. A to ostatnie jest istotą moich zarzutów. > Niemniej jednak, na moje poglądy - w przeważającej większości - składa się praca wielu minionych pokoleń i nie jestem w nich osamotniony, proszę więc nie traktować mnie jak oszołomionego ekscentryka.Ani przez moment tak nie pomyślałem. Za Ptolemeuszem też stała "praca wielu minionych pokoleń" i nie był "osamotniony" doputy, dopóki nie pojawił się Kopernik... Może więc zrezygnujmy z tego typu argumentacji. > Nie prowadzę tego sporu dla siebie, ale w imieniu tych, którzy nie mogą go prowadzić.I dalej manipulujesz. Równie dobrze mogłeś napisać wprost: "Prowadzę ten spór w imieniu tych wszystkich, którzy zostali zabici przez aborcyjnych morderców. Mnie się udało przeżyć." > Jeżeli Pan uznał, że skoro jestem studentem, a Pan się o tym przypadkiem dowiedział, dam się zepchnąć do jakiegoś grajdołka dla młodzieży, to się Pan pomylił. Nie dam się traktować per: "młody skocz po piwo" i "nie filozuj".Nie dowiedziałem się przypadkiem; chyba, że piszesz coś przypadkowo. Twoje wypowiedzi jednak coraz bardziej skłaniają mnie do tego, że faktycznie się pomyliłem. Zamiast rozmawiać, powinienem od razu "wysłać Cię po piwo". > Proszę szanować swojego dyskutanta, jak siebie samego, bo jeżeli ja nie mam prawa do przekonywania i nazywania zjawisk tak, jak je rozpoznaję, to Panu też tego nie wolno.Zdumiewająca sugestia. Czy ja Tobie zabraniam nazywania czegokolwiek jakkolwiek? Sugeruję jedynie pilne baczenie na konsekwencje pewnych sformułowań o charakterze ideologicznym, a nie merytorycznym. Tyle i tylko tyle. > Konstytucji nie łamię, embrion (na podstawie szczegółowych i filozoficznych przesłanek) uznaję za człowieka, zatem Praw Człowieka bronię.Połowicznie zaledwie! "Osobniki", które owych (Twoich) tak szczegółowych jak i filozoficznych przesłanek nie podzielają też są ludźmi i też podlegają ochronie prawnej (Konstytucja i Prawa Człowieka). Warto o tym pamiętać! > Proszę zatem rozmawiać z moimi argumentami, albo wcale.Ta sugestia jest zbyt dobitnie sformułowana jak na moje wyczucie "dobrego wychowania". > Wiem, że moje poglądy działają na Pana jak na reumatyzm, ale o ile nie zamknie mi Pan ust siłą, mam prawo mówić, i moje słowa proszę obalać uczciwie.Nie wiem jak to rozumieć, albowiem nie cierpię na tę przypadłość. Reszty łaskawie nie skomentuję... Mimo wszystko pozdrawiam z należnym szacunkiem.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > A o czym jest ta dyskusja? Tylko, że dla Ciebie owa przesłanka mniejsza jest takąż samą "oczywistą oczywistością" jak zdanie pierwsze. I nijak nie jesteś skłonny zaakceptować zdań przeciwnych.Pan podał swoje argumenty, na które ja odpowiedziałem swoimi, po czym rozpoczęła się ta farsa. Zaś w sprawie: > Publicznie nie, bo to przestępstwo (koniunkturalizm?)*, ale "prywatnie" już tak. A istotą mojej wypowiedzi była ta część zdania: "i mieć czyste sumienie, że nikogo tym nie obrażasz". Mało tego, to właśnie takie "skróty myślowe" są ewidentną manipulacją. Zauważ, że prawie wszyscy uczestnicy dyskusji odebrali Twój pogląd jednoznacznie: dokonałaś aborcji - jesteś morderczynią. I, niestety, jestem głęboko przekonany, że właśnie o to Ci chodziło. O narzucenie ogółowi własnego światopoglądu. O wywołanie poczucia winy. Dlatego zarzuciłem Ci (i nie wycofuję się z tego) manipulację.Już złożyłem wyjaśnienia, www.racjonalista.pl/forum.php/s,154126#w155097; www.racjonalista.pl/forum.php/s,154126#w155139; www.racjonalista.pl/forum.php/s,154126#w155070, i nie będę pisać w kółko tego samego. Pozdrawiam *raczej sytuacjonizm
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >W moich oczach aborcja, to morderstwo
Nie raz już o tym pisałem, to nie jest pogląd, ale zwyczajna obelga. A z ludźmi używającymi obelg, zamiast argumentów, nie powinno się dyskutować.
Słowo "morderstwo" ma swoje ściśle określone znaczenie - jest to zabójstwo zagrożone najwyższą karą, a więc zabójstwo oceniane jako bardzo złe. Istnieją inne rodzaje zabójstwa, karane mniej surowo, niektóre zabójstwa nie są karane (zabicie wroga lub w obronie koniecznej), niektóre są uważane za czyn dobry czy nawet heroiczny (np. eutanazja).
Aborcja jest jedną z najłagodniej karanych form zabójstwa, a często wręcz niekaranych. Dlatego użycie słowa "morderstwo" demaskuje złe intencje - chęć obrażania lub znęcania się.
doku
|
|
| | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Istnieją inne rodzaje zabójstwa, karane mniej surowo, niektóre zabójstwa nie są karane (zabicie wroga lub w obronie koniecznej), niektóre są uważane za czyn dobry czy nawet heroiczny (np. eutanazja). Między zabójstwem a morderstwem nie ma żadnej różnicy, poza sformułowaniem prawnym. Intencjonalne pozbawienie życia człowieka jest zawsze złe - w obronie własnej nie jest złe tylko wtedy, gdy jest to jedyne wyjście i zabijając chcemy ratować swoje życie a nie zadać śmierci napastnikowi.
>Aborcja jest jedną z najłagodniej karanych form zabójstwa, a często wręcz niekaranych. Dlatego użycie słowa "morderstwo" demaskuje złe intencje - chęć obrażania lub znęcania się. Prawo nie jest Bogiem, to że się aborcję karze łagodnie w żaden sposób nie dowodzi tego, czy jest ona słuszna, czy nie. Ponieważ, to łagodne traktowanie musi być uargumentowane, a nie samo stanowi argument.
>>W moich oczach aborcja, to morderstwo Przyznaję, że jest to niezręczne sformułowanie. Jednak jest to tylko skrót myślowy od: "w moich oczach wartość moralna aborcji jest taka sama jak wartość moralna morderstwa". Dlaczego, wyjaśniłem w wypowiedziach poniżej tej, do której Pan się odnosił. Niemniej jednak, ktoś kto nie uznaje aborcji za morderstwo*, ponieważ nie uznaje embrionu za człowieka, nie popełnia, z punktu widzenia moralności, czynu morderstwa, ponieważ czyni to w dobrej wierze. Tak to określa etyka. Jeśli mówię, że aborcja to morderstwo*, to staram się przekonać do tego innych, a nie nazywam ich mordercami. To też już wyjaśniłem poniżej cytowanej wypowiedzi.
Poza wszystkim innym, nazywanie publicznie mordercą kogoś, kogo sąd nie skazał wyrokiem prawomocnym za morderstwo jest przestępstwem, wiem to i szanuję prawo.
*skrót myślowy
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Przyznaję, że jest to niezręczne sformułowanie. Jednak jest to tylko skrót myślowy od: "w moich oczach wartość moralna aborcji jest taka sama jak wartość moralna morderstwa".
Nadal jest to niezręczne. Na granicy przyzwoitości byłaby opinia w rodzaju:
"Moim zdaniem kwalifikacja prawna aborcji powinna być taka sama jak morderstwa, prawo powinno za aborcję karać równie surowo jak za morderstwo, czyli surowiej niż za zabójstwo w afekcie. Za aborcję bez okoliczności łagodzących powinien być najwyższy wymiar kary".
Jeżeli ktoś nie ma takich poglądów, a mimo to używa słowa "morderstwo" w dyskusji o aborcji - zdradza swoje fałszywe i złe intencje.
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Jeżeli ktoś nie ma takich poglądów, a mimo to używa słowa "morderstwo" w dyskusji o aborcji - zdradza swoje fałszywe i złe intencje.
Niekoniecznie. Nie uważam, aby w każdym przypadku prawo musiało iść ściśle za moralnością, ponieważ wtedy byłoby w nim zbyt małe okno światopoglądowe. Wszak w każdym społeczeństwie wielokulturowym istnieją różne wzorce moralności. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie jaki będzie zapis i kwalifikacja prawna aborcji (poza tym, że sprawa powinna być otwarta w przypadku gwałtu (sprawa zbyt zawiła, by można ją było rozstrzygnąć na gruncie etyki) i stanu zagrożenia życia i poważnego zagrożenia zdrowia matki (obrona własnego życia). Choć konsekwentnie oczywiście muszę uznać ten pogląd: "Moim zdaniem kwalifikacja prawna aborcji powinna być taka sama jak morderstwa, prawo powinno za aborcję karać równie surowo jak za morderstwo, czyli surowiej niż za zabójstwo w afekcie. Za aborcję bez okoliczności łagodzących powinien być najwyższy wymiar kary" za własny. Ale to się chyba rozumie samo przez się. Przy czym mordercą nie będzie ktoś, kto nie rozpozna aborcji jako morderstwa (albo inaczej: embrionu jako człowieka), tak jak mordercą nie jest ktoś, kto wprowadzony w błąd dosypuje komuś do herbaty cyjanku potasu w intencji wyleczenia. Wtedy będzie to nieumyślne spowodowanie śmierci, zaś z punktu widzenia etyki, będzie to działanie w dobrej wierze: czyn nie niegodziwy, ale niesłuszny (przy uwzględnieniu moich założeń antropologicznych).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Nie uważam, aby w każdym przypadku prawo musiało iść ściśle za moralnością, ponieważ wtedy byłoby w nim zbyt małe okno światopoglądowe. Wszak w każdym społeczeństwie wielokulturowym istnieją różne wzorce moralności.
Oczywiście, ale ja nie o tym. Nie piszę ani o merytorycznej wartość takich poglądów, ale o szczegości ich głosicieli, piszę o tym, co jest minimum przyzwoitości w relacjach między ludźmi. Cóż z tego, że Twoim zdaniem mamy społeczeństwo wielokulturowe?! Fakty mają przecież swoją wymowę. A faktem jest, że kwalifikacja prawna aborcji jest w Polsce zupełnie inna niż morderstwa. Faktem jest, że wszyscy o tym wiedzą, mimo tych różnic kulturowych, o których piszesz - wyjdź na ulicę z zrób sondaż: "Jaka jest w Polsce najwyższa kara za aborcję?".
Podobna jest rzeczywistość moralna. Równie jasne jest dla wszystkich, że kobieta, która idzie do lekarza na "zabieg", nie jest moralnie utożsamiana z gangsterem, który zleca płatnemu mordercy zabójstwo świadka. Półświatek ginekologów i kobiet w ciąży nie jest tym samym, ani nawet podobnym moralnie do połświatka płatnych morderców i ich zleceniodawców. Możesz zrobić sondaż, czy ludziom w Polsce (nawet jeśli nalezą do różnych kultur, jak to postrzegasz) ginekolog kojarzy się z płatnym mordercą. Zresztą sam się przekonaj! Idź do takiego ginekologa, który specjalizuje się w aborcji i poproś go o otrucie Twojego kolegi z pracy, ale tak, żeby wyglądało na wypadek. Gdyby odmówił, poproś go: "Jest pan płatnym mordercą i zna pan wielu płatnych morderców, więc proszę polecić mi kogoś, kto specjalizuje się w otruciach".
>Choć konsekwentnie oczywiście muszę uznać ten pogląd: "Moim zdaniem kwalifikacja prawna aborcji powinna być taka sama jak morderstwa, prawo powinno za aborcję karać równie surowo jak za morderstwo, czyli surowiej niż za zabójstwo w afekcie. Za aborcję bez okoliczności łagodzących powinien być najwyższy wymiar kary" za własny. Ale to się chyba rozumie samo przez się.
Samo przez się rozumie się, że nie jesteś szczery - nikt w Polsce, mimo tej całej różnorodności kulturowej, nie ma podobnych poglądów. W USA owszem, tam spotykamy nawet terrorystów, którzy podkładają bomby pod szpitale, żeby ukarać (zabić) lekarzy za aborcję. W Polsce jednak nie ma takich patologii, aż tak "wielokulturowi" nie jesteśmy. Dlatego z całą odpowiedzialnością twierdzę, że przekraczasz granice przyzwoitości z premedytacją.
Żaden ginekolog by Ci nie uwierzył, że naprawdę liczyłeś na to, że pomoże Ci on znaleźć truciciela - będzie miał on pewność, że przyszedłeś do niego po to, żeby go obrażać i prześladować, weźmie Cię za fanatyka antyaborcjonizmu, a nie za karierowicza, któremu jakiś kolega w pracy stoi na drodze kariery. Tak właśnie jest w "wielokulturowej" Polsce, że żaden ginekolog Ci nie uwierzy w tego kolegę z pracy, bo takie poglądy jak Twoje są po prostu w Polsce niemożliwe. Dlatego jest tak oczywiste, że jeżeli ktoś w dyskusji o aborcji używa słowa "morderstwo", nie może liczyć na to, że ktoś uwierzy, że ma on takie poglądy - demaskuje się jako ten, czyją intencją jest obrażanie, a nie dyskutowanie.
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Słowem, zarzuca mi Pan, że nie mam poglądów, które przedstawiam, ponieważ nie mogły się one we mnie wykształcić, ponieważ nie funkcjonują w naszym społeczeństwie?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Słowem, zarzuca mi Pan, że nie mam poglądów, które przedstawiam, ponieważ nie mogły się one we mnie wykształcić, ponieważ nie funkcjonują w naszym społeczeństwie?
Przepraszam, jak widać zaplątałem się nieco. Nie zarzucam Panu nieszczerości w prezentowaniu treści swoich poglądów. Zarzacam Panu obrażanie kobiet i lekarzy, zarzucam Panu świadomy wybór obelgi "morderca" w sytuacji, gdy nie ma merytorycznych podstaw użycia tak pejoratywnego słowa. Można mieć takie poglądy jak Pańskie, ale to nie wyklucza intencji obrażania.
Cała reszta postu, to tylko próba uzasadnienia tego zarzutu. Istotą tego uzasadnienia jest opis realiów w Polsce, z których wynika, że gdy użyje Pan słowa "morderca", nikt nie podstaw, żeby "dośpiewać" sobie Pańskie usprawiedliwienie, a Pan musi być tego świadom, że Pańskie poglądy są wyjątkowo u nas egzotyczne, podczas gdy ta obelga "morderca" bardzo często pojawia sie na ustach ludzi złej woli. Mając tak egzotyczne poglądy powinien Pan wyraźnie je na wstępie artykułować, aby uniknąć skojarzenia z tą nagonką ludzi złych, którzy takich poglądów nie mają, a mimo to obrażają kobiety.
A swoją drogą, po co Pan to ciągnie? Czy wciąż Pan nie rozumie, że to jest obelga? Człowiek, który broni swojej obelgi, zdradza złe intencje. Człowiek, który obraził kogoś niechcący, zmienia formę wypowiedzi na mniej obelżywą, bez zmiany treści, szczególnie człowiek świadom, tak jak Pan, że żyje w kraju wielokulturowym, a więc niektóre formy mogą niektórych obrażać. Uczciwy dyskutant zrezygnuje ze słowa "morderstwo" i zaczniem używać np. słowa "zabójstwo". Jeśli się upiera, to znaczy, że jego intencją jest obrażanie.
Jeżeli kogoś obraża słowo "ciemniak", zmieniam je na "religijny" bez oporów, bo moją intencją nie jest obrażanie ciemniaków, tylko przekonanie ich, że religijność jest złem. Gdybym zaczął upierać się, że mam prawo nazywać religijnych ciemniakami, bo naprawdę uważam wszystkich za głupców, stałbym się podobny do Ciebie w tej manierze dyskusji. Ale tylko w manierze, bo i tak nie dorównałbym Ci w okrucieństwie.
Otóż kobiety po aborcji są zwykle kobietami nieszczęśliwymi, opłakującymi utratę dziecka, skrzywdzonymi prez los, który kazał im przerwać ciążę. Obrzucanie ludzi w nieszczęściu obelgami jest wyjątkowo podłe.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Można mieć takie poglądy jak Pańskie, ale to nie wyklucza intencji obrażania. Innymi słowy, intencją przyjęcia przeze mnie tego poglądu było obrażanie?
>A swoją drogą, po co Pan to ciągnie? Czy wciąż Pan nie rozumie, że to jest obelga? Człowiek, który broni swojej obelgi, zdradza złe intencje. Nie bronię obelgi, ponieważ nie widzę w tym obelgi. Co do samego skrótu myślowego, przyznałem Panu rację. Bez rozwinięcia może być uczciwie rzecz biorąc mylący. Ale nie zmienia to sytuacji, w której mogę być przeciwnikiem aborcji jako morderstwa, nie nazywając mordercami tych jej zwolenników, którzy mają odmienne założenia antropologiczne. I to owe założenia są istotną kwestią do dyskusji, a nie końcowy pogląd (wiem, co mi Pan tu zarzuci, ale jeszcze poczekam). Zaś ludzie, którzy rozpoznają w embrionie kompletnego człowieka, a mimo to dążą do usankcjonowania aborcji prawnie, przez relatywizację wartości życia człowieka na wczesnym etapie, mówiąc najłagodniej dyskryminują owych ludzi.
>Jeżeli kogoś obraża słowo "ciemniak", zmieniam je na "religijny" bez oporów, bo moją intencją nie jest obrażanie ciemniaków, tylko przekonanie ich, że religijność jest złem. Bardzo ładnie, tylko to jest obłuda.
>Otóż kobiety po aborcji są zwykle kobietami nieszczęśliwymi, opłakującymi utratę dziecka, skrzywdzonymi prez los, który kazał im przerwać ciążę. To raczej efekt tragicznej pomyłki, niż tragicznego losu. Choć faktycznie to tragiczne - hamletowskie rzekłbym.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Innymi słowy, intencją przyjęcia przeze mnie tego poglądu było obrażanie?
Nie. Pańskie poglądy bywają przyczyną powstania tej intencji. To przecież bardzo naturalne. Kto pragnie pomścić śmierć niewinnej ofiary, bardzo łatwo ulega takiej pokusie. Dawniej można było iść na egzekucję i napluć na skazańca, dzisiaj można pójść pod sąd i krzyczeć: łapówkarza nazwać złodziejem, indolenta - sabotażystą, a niedoszłą matkę -morderczynią.
>mogę być przeciwnikiem aborcji jako morderstwa, nie nazywając mordercami tych jej zwolenników, którzy mają odmienne założenia antropologiczne. I to owe założenia są istotną kwestią do dyskusji, a nie końcowy pogląd
zaczyna się ciekawie, pominę fragment ad personam...
> ludzie, którzy rozpoznają w embrionie kompletnego człowieka, a mimo to dążą do usankcjonowania aborcji...
... są mordercami - tu muszę się z Panem zgodzić, nie przyszło mi do głowy, że aż tak skrupulatnie ograniczył Pan zasięg tego epitetu. Nie chce mi się czytać całego wątku raz jeszcze i sprawdzać, czy gdzieś wcześniej już Pan użył choćby implicite tego malutkiego kwantyfikatora ogólnego, więc wyślizgam się z tej dyskusji taką oto radą: kiedy w dyskusji używa się epitetów tak bardzo obraźliwych jak "morderca", to należy, dmuchając na zimne, jak najczęściej explicite stawiać ogólny kwantyfikator, ograniczający adresatów tego epitetu, szczególnie jeśli można nim dotknąć osoby, które już i tak cierpią.
Najważniejsze, żeśmy się zrozumieli, jak mi się zdaje. Pisze Pan o ludziach, którzy popierają prawo do wolnej aborcji i jednocześnie widzą w przerywanej ciąży mordowanego człowieka - takie połączenie cech rzeczywiście zasługuje na taki epitet. Zgadza się Pan, że zwolenników wolnej aborcji, ale z zastrzeżeniem, że wcześniejszej niż moment, w którym zaczyna się kształtować człowieczeństwo wg ich subiektywnej antropologii, nie wolno nazywać "mordercami" i że w Pańskich oczach nie są oni mordercami. Czy dobrze rozumiem?
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >... są mordercami - tu muszę się z Panem zgodzić, nie przyszło mi do głowy, że aż tak skrupulatnie ograniczył Pan zasięg tego epitetu. Nie chce mi się czytać całego wątku raz jeszcze i sprawdzać, czy gdzieś wcześniej już Pan użył choćby implicite tego malutkiego kwantyfikatora ogólnego, więc wyślizgam się z tej dyskusji taką oto radą: kiedy w dyskusji używa się epitetów tak bardzo obraźliwych jak "morderca", to należy, dmuchając na zimne, jak najczęściej explicite stawiać ogólny kwantyfikator, ograniczający adresatów tego epitetu, szczególnie jeśli można nim dotknąć osoby, które już i tak cierpią. Tak, już wcześniej napisałem, że faktycznie było to nieostrożne i nierozsądne.
>Najważniejsze, żeśmy się zrozumieli, jak mi się zdaje. Pisze Pan o ludziach, którzy popierają prawo do wolnej aborcji i jednocześnie widzą w przerywanej ciąży mordowanego człowieka - takie połączenie cech rzeczywiście zasługuje na taki epitet. Zgadza się Pan, że zwolenników wolnej aborcji, ale z zastrzeżeniem, że wcześniejszej niż moment, w którym zaczyna się kształtować człowieczeństwo wg ich subiektywnej antropologii, nie wolno nazywać "mordercami" i że w Pańskich oczach nie są oni mordercami. Czy dobrze rozumiem? Owszem. Pełna zgoda.
>pominę fragment ad personam... Myślałem, że mi Pan zarzuci odbieganie od meritum, ale się przemyślałem.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Żaden ginekolog by Ci nie uwierzył, że naprawdę liczyłeś na to, że pomoże Ci on znaleźć truciciela - będzie miał on pewność, że przyszedłeś do niego po to, żeby go obrażać i prześladować, weźmie Cię za fanatyka antyaborcjonizmu, a nie za karierowicza, któremu jakiś kolega w pracy stoi na drodze kariery. Tak właśnie jest w "wielokulturowej" Polsce, że żaden ginekolog Ci nie uwierzy w tego kolegę z pracy, bo takie poglądy jak Twoje są po prostu w Polsce niemożliwe.
Już znalazłem! To tutaj jest źródło nieporozumienia. Oczywiście nie chodziło mi o Towje poglądy, ale o poglądy tego hipotetycznego Ciebie, który poszedł wynająć ginekologa do zamordowania żony.
Nie chodziło mi o to, żeby nazwać Twoje poglądy niemożliwymi, ale o to, żeby nazwać tak pogląd, że ginekolodzy wynajmują się jako płatni mordercy.
Tę analogię stworzyłem po to, żeby pokazać Ci absurdalność w naszej kulturze użycia słowa "morderstwo" na określenie aborcji. Prawie nikt oprócz ciebie tak nie myśli o ginekologach, ale bardzo wielu udaje, że tak myśli, bo mają radochę w obrażaniu nieszczęśliwych kobiet.
doku
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Pierwszym moralnym obowiązkiem człowieka jest odpowiedzialność za swoje czyny.
Dziwna to hierarchia. Najważniejszym obowiązkiem człowieka jest myśleć, a myśleć to również znaczy -przewidywać, wyobrażać sobie. Tak rozumiane myślenie bardziej ceni zaniechanie czynu (czynów) aniżeli sprawstwo i ewentualną za nie odpowiedzialność. Nie mam pojęcia, jak ogólna byłaby taka teoria. I jeszcze jedno. Należałoby wyjaśnić naturę samej odpowiedzialności: czy jest ona immanentnie związana z czynem, czy też pojawia się niejako ex post, np. w wyniku wyroku sądowego. Wielu ludzi przekonanych jest o swojej niewinności, tym niemniej ponoszą odpowiedzialność narzuconą im przez wyrok sądu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Kelly (2051 punktów) | >Najważniejszym obowiązkiem człowieka jest myśleć, a myśleć to również znaczy -przewidywać, wyobrażać sobie. Tak rozumiane myślenie bardziej ceni zaniechanie czynu (czynów) aniżeli sprawstwo i ewentualną za nie odpowiedzialność. Oczywiście, że tak. Ale niestety nie da się egzekwować myślenia (szczególnie, że wielu ludzi nie myśli, bo taka już ich natura), w przeciwieństwie do odpowiedzialności, której można wymagać od każdego.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >niestety nie da się egzekwować myślenia (szczególnie, że wielu ludzi nie myśli, bo taka już ich natura), w przeciwieństwie do odpowiedzialności, której można wymagać od każdego.
Ale jak chciałbyś odzielić jedno od drugiego? Ktoś spowodował wypadek po pijanemu. Jest odpowiedzialny za czyjeś nieszczęście. Ale równiez (jesli nie przede wszystkim) za to, że nie myślał. MOżna by zaryzykować tezę, że odpowiedzialność zaczyna się tam, gdzie kończy się myslenie. Albo gdzie się je w świadomy sposób tłumi.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >Ktoś spowodował wypadek po pijanemu. Jest odpowiedzialny za czyjeś nieszczęście. Ale równiez (jesli nie przede wszystkim) za to, że nie myślał. MOżna by zaryzykować tezę, że odpowiedzialność zaczyna się tam, gdzie kończy się myslenie. Albo gdzie się je w świadomy sposób tłumi. Niestety, nie da się zmusić ludzi do myślenia. Można karać ich za brak myślenia. W przytoczonym przypadku sprawa jest dosyć prosta: sprawca wypadku musi ponieść karę i zadośćuczynić poszkodowanym, społeczeństwu. Jeśli jednak siedemastolatka dobrowolnie pójdzie do łóżka ze swoim chłopakiem, ale nie pomyślą o antykoncepcji (albo antykoncepcja zawiedzie) i dziewczyna zajdzie w ciążę... Jej życiu nic nie zagraża, płód jest nieuszkodzony. Chłopak odchodzi, dalsza edukacja staje pod znakiem zapytania, rodzice młodej nie radzą sobie z sytuacją, a po 9 miesiącach rodzi się dziecko? Kto i jak je wychowa? I co z tego, że dziewczyna powinna była myśleć wcześniej?
|
|
 | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Należy chyba raczej mówić o samostanowieniu o sobie i o tym ze nikt nie ma prawa mówić co mam robić. Zatem i w tej kwestii nikt nie ma prawa odmówić kobiecie samostanowienia o swoim ciele....
Nie sadzę aby była to tylko kwestia "samostanowienia", ale raczej hierarchii wartości. Ja uważam, że płód jako "materiał na człowieka", ma tak wielka wartość, że należy objąć go szczególna ochroną. Uważam, że nie po to chronimy np. zwierzęta czy rośliny zagrożone wyginięciem, by godzić się na usunięcie całkowicie zależnego od kobiety płodu.
Pozdrawiam
|
|
|  | 6 na 6 | J.Szulc (5723 punktów) |
Tak sobie myślę... - czyżby groziło nam wyginięcie? Wątpię. Jeśli już, to z zupełnie innego powodu, niż nie mieszanie się w postanowienia kobiet, co do własnego ciała. I to raczej mężczyźni są tego sprawcami. Myślę tu o wojnach, czystkach etnicznych, pijanych kierowcach itp. Ktoś tu opisywał obronę płody przed szczypcami, przed zabiegiem aborcyjnym. Ludzie, przecież prawo aborcyjne dotyczy pierwszych tygodni ciąży! Kto widział już wtedy w komórce wykształcone cechy ludzkie? A tym bardziej, czy rejestrowano pracę mózgu? Chyba jakiś "jasnowidz"!
Taki zakaz tworzy całą masę gabinetów "bezboleśnie wywołujących miesiączki". Czy o to Wam chodzi? Ginekolog, który odmawia wykonania zabiegu w szpitalu, w warunkach sterylności i bezpieczeństwa dla kobiety... za odpowiednią opłatą wykona to u siebie, w gabinecie... Też mi podejście...
|
|
| |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Nieśmiało zauważę, że tematem wątku nie jest aborcja lecz przynależność do PSR...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Owszem. Dziękuję za upomnienie. Mnie jednak chodzi o to, że jeden aspekt, do końca nie określony, stał się zarzewiem do jeszcze jednej dyskusji nań właśnie. Poza tym Mariusz odpowiedział na zasadnicze pytanie kolegi. Czy moderatorzy w takim układzie zamkną nam tak dobrze rozwijający się ciąg wypowiedzi? Przepraszam za "kamyk do tego ogródka", jednak trudno trzymać "buźkę w ciup", gdy czyta się mądre argumenty. ... ale co mężczyzna może o tym wiedzieć?  Do tego napisał to ten, który "mówi zawsze na temat"  Ciepło pozdrawiam
|
|
| | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Nieśmiało zauważę, że tematem wątku nie jest aborcja lecz przynależność do PSR...
Bardzo chętnie poznam Pana zdanie w tej kwestii
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Bardzo chętnie poznam Pana zdanie w tej kwestii.Będzie mi bardzo miło powitać Kolegę w naszym gronie. Co zaś do wątpliwości, to w pełni podzielam stanowisko Mariusza Agnosiewicza i (szczególnie) Marka Ławreszuka. Ponieważ PSR nie posiada własnego stanowiska w tej sprawie, każdemu z nas wolno jest mieć swój własny pogląd i swobodnie go głosić. Jeśli jednak organizacja wypracuje własne stanowisko i będzie ono np. sprzeczne ze zdaniem któregoś z nas, w wypowiedziach publicznych należy jedynie podkreślić, że wypowiadam się we własnym imieniu, a nie w imieniu organizacji do której należę - tak jest uczciwie. Nie ma bowiem na świecie organizacji, której członkowie mieliby identyczne poglądy we wszystkim tym czym zajmuje się ich organizacja (zarówno z programem organizacji jak i pomiędzy sobą). To nie jest po prostu możliwe, szczególnie przy dużej ilości członków. Zatem śmiało i bez obaw.  > PozdrawiamRównież, z nadzieją na pozytywny finał.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > >Bardzo chętnie poznam Pana zdanie w tej kwestii.> Będzie mi bardzo miło powitać Kolegę w naszym gronie.> Co zaś do wątpliwości, to w pełni podzielam stanowisko Mariusza Agnosiewicza i (szczególnie) Marka Ławreszuka.> Ponieważ PSR nie posiada własnego stanowiska w tej sprawie, każdemu z nas wolno jest mieć swój własny pogląd i swobodnie go głosić. Jeśli jednak organizacja wypracuje własne stanowisko i będzie ono np. sprzeczne ze zdaniem któregoś z nas, w wypowiedziach publicznych należy jedynie podkreślić, że wypowiadam się we własnym imieniu, a nie w imieniu organizacji do której należę - tak jest uczciwie.> Nie ma bowiem na świecie organizacji, której członkowie mieliby identyczne poglądy we wszystkim tym czym zajmuje się ich organizacja (zarówno z programem organizacji jak i pomiędzy sobą). To nie jest po prostu możliwe, szczególnie przy dużej ilości członków.> Zatem śmiało i bez obaw.  Dziękuję za wypowiedź Pozdrawiam
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nieśmiało zauważę, że tematem wątku nie jest aborcja lecz przynależność do PSR... Owszem, ale w związku z zapatrywaniami na aborcję. .
|
|
|  | 5 na 5 | Duda (25557 punktów) | > Ja uważam, że płód jako "materiał na człowieka", ma tak wielka wartość, że należy objąć go szczególna ochroną. Czy ma większa wartość od już ukształtowanego mężczyzny? w jakim procencie? Czy ma większa wartość od już ukształtowanej kobiety? W jakim procencie? Nie bez przyczyny zadałam dwa pytania. Puki co kwestia życia embrionu powiązana jest z ciążą i życiem kobiety. A życie kobiety zawsze było mniej warte od życia dziecka. Ale przed światem staje nowe wyzwanie " komórki macierzyste" które są swoistą fabryką części zamiennych dla człowieka. Czy zapłodniona komórka jest człowiekiem? Po którym podziale komórek staje się człowiekiem? Na te pytania będzie świat musiał sobie odpowiedzieć. George Bush senior był pewny , że zna odpowiedź na to pytanie i zabronił wszelkich prac nad komórkami macierzystymi. Chyba w ubiegłym roku przeczytałam , że udał się do Wielkiej Brytanii by poddać się leczeniu, w którym wykorzystuje się komórki macierzyste. Dawcą jajeczka miała być kuzynka obecnego prezydenta a jak można się domyślić plemnik będzie pochodził od seniora. W chwili obecnej ten sposób leczenia jest dostępny tylko nielicznym ale w miarę rozwoju technologi, podobnie jak kiedyś przeszczepy organów, będzie dostępny coraz większej liczbie osób. Kościół usiłuje zatrzymać rozwój tej nauki tyle, że tego zatrzymać się nie da. Może jedynie opóźnić jej rozwój jak to czynił w przeszłości. Pewnie pierwsza choroba wysokiego dostojnika kościelnego zmieni ich stosunek do tej sprawy tak jak zmienił się stosunek do uciążliwej terapii po śmierci JP.II. Od definicji czy embrion jest już człowiekiem będzie teraz też choć w inny sposób zależało życie mężczyzny. Myślę, że definicja ta będzie dużo bardziej liberalna niż jest obecnie. Już teraz można przeczytać w prasie o poczęciu "specjalnego" drugiego dziecka by ratować to pierwsze chore. Z badaniami nad komórkami macierzystymi, gdzie ludzkie jajeczko zapładnia się plemnikiem zwierzęcia ( bo wtedy nie ma mowy o embrionie ludzkim). Myślę , że świat przewartościuje swoje definicje. Tylko dlaczego kobiety mają czekać? Może dać im prawo do podejmowania tak osobistych decyzji? A jedynie strać się by kobieta chciała i nie bała się urodzić.
|
|
| |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >> Ja uważam, że płód jako "materiał na człowieka", ma tak wielka wartość, że należy objąć go szczególna ochroną. >Czy ma większa wartość od już ukształtowanego mężczyzny? w jakim procencie? >Czy ma większa wartość od już ukształtowanej kobiety? W jakim procencie?
Oj, z tymi procentami to co najmniej nadużycie, o ile nie manipulacja... A o ile procent większa ochrona należy się kobiecie w ciąży od tej która w ciąży nie jest???
Poza tym, ja nie twierdzę że płód ma większą wartość od "już ukształtowanego człowieka". Jakoś nie mogę sobie przypomnieć abym kiedykolwiek twierdził, że w sytuacji zagrożenia życia bądź zdrowia matki należy nakazać jej rodzić dziecko
>Nie bez przyczyny zadałam dwa pytania. Puki co kwestia życia embrionu powiązana jest z ciążą i życiem kobiety.
Nie tylko kobiety, nie mów proszę że ciąża nie wpływa na życie mężczyzny, bo to nieprawda.
>A życie kobiety zawsze było mniej warte od życia dziecka.
Ja tak nie uważam
>Ale przed światem staje nowe wyzwanie " komórki macierzyste" które są swoistą fabryką części zamiennych dla człowieka. Czy zapłodniona komórka jest człowiekiem? Po którym podziale komórek staje się człowiekiem? Na te pytania będzie świat musiał sobie odpowiedzieć. >George Bush senior był pewny , że zna odpowiedź na to pytanie i zabronił wszelkich prac nad komórkami macierzystymi. Chyba w ubiegłym roku przeczytałam , że udał się do Wielkiej Brytanii by poddać się leczeniu, w którym wykorzystuje się komórki macierzyste. Dawcą jajeczka miała być kuzynka obecnego prezydenta a jak można się domyślić plemnik będzie pochodził od seniora. >W chwili obecnej ten sposób leczenia jest dostępny tylko nielicznym ale w miarę rozwoju technologi, podobnie jak kiedyś przeszczepy organów, będzie dostępny coraz większej liczbie osób.
To faktycznie bardzo trudne zagadnienie. Nie wiem jeszcze jak mógłbym się do niego ustosunkować.
>Kościół usiłuje zatrzymać rozwój tej nauki tyle, że tego zatrzymać się nie da. Może jedynie opóźnić jej rozwój jak to czynił w przeszłości. >Pewnie pierwsza choroba wysokiego dostojnika kościelnego zmieni ich stosunek do tej sprawy tak jak zmienił się stosunek do uciążliwej terapii po śmierci JP.II.
z obłudą kościoła nie będę polemizować...
>Od definicji czy embrion jest już człowiekiem będzie teraz też choć w inny sposób zależało życie mężczyzny. >Myślę, że definicja ta będzie dużo bardziej liberalna niż jest obecnie.
Dla mnie embrion to "materiał na człowieka", do człowieka mu jeszcze trochę zostało...
>Już teraz można przeczytać w prasie o poczęciu "specjalnego" drugiego dziecka by ratować to pierwsze chore. Z badaniami nad komórkami macierzystymi, gdzie ludzkie jajeczko zapładnia się plemnikiem zwierzęcia ( bo wtedy nie ma mowy o embrionie ludzkim).
Zapładnianie plemnikiem zwierzęcia??? Nie wiedziałem że możliwe jest krzyżowanie ludzi ze zwierzętami. Czy mogłabyś podać jakąś literaturę na ten temat???
>Myślę , że świat przewartościuje swoje definicje. >Tylko dlaczego kobiety mają czekać? Może dać im prawo do podejmowania tak osobistych decyzji? A jedynie strać się by kobieta chciała i nie bała się urodzić. > Popieram, że należy starać się o to by chciała i nie bała się urodzić!
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | > Z badaniami nad komórkami macierzystymi, gdzie ludzkie jajeczko zapładnia się plemnikiem zwierzęcia ( bo wtedy nie ma mowy o embrionie ludzkim).> Zapładnianie plemnikiem zwierzęcia???> Nie wiedziałem że możliwe jest krzyżowanie ludzi ze zwierzętami.Podobno wystarczy do pewnej ilości podziałów. > Czy mogłabyś podać jakąś literaturę na ten temat???Był to jakiś artykuł w prasie napisany z okazji "dyskusji o in vitro" i ustawie ograniczającej ilość zapładnianych jajeczek. W Wielkiej Brytanii pozyskiwano do badań nad komórkami macierzystymi embrionami pozostałymi po zapłodnieniu do in vitro. Tam też "religijni " usiłują ograniczyć te badania. Było to dla mnie też mocno szokujące. Jakoś moja etyka akceptuje usuwanie ciąży ale tego nie. A użycie plemnika zwierzęcia było przedstawione jako jakieś moralne zwycięstwo. www.biotechnolog.pl/komorki-macierzyste.htmBrytyjska zgodna na tworzenie ludzko-zwierzęcych zarodków - 2008-01-21 Brytyjski Urząd do Spraw Płodności i Embriologii (HFEA) zezwolił na przeprowadzanie badań w toku których tworzone są zarodkowe ludzko-zwierzęce hybrydy. Naukowcy chcą na wczesnym etapie rozwoju pobierać z nich komórki macierzyste, które potencjalnie mogą się przekształcać w dowolne komórki organizmu człowieka. Pozwolenie otrzymał King's College w Londynie i Uniwersytet w Newcastle.
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> pierwsza choroba wysokiego dostojnika kościelnego zmieni ich stosunek do tej sprawyPrzydałaby się też jakaś niechciana ciąża ich wysokiego dostojnika.  .
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Przydałaby się też jakaś niechciana ciąża ich wysokiego dostojnika.  A była ostatnio. Nawet w Polsce. Tylko, że tam aborcja miała się odbyć już po porodzie. I to dowodzi jednej rzeczy. Człowiek zdeterminowany, by pozbyć się problemu nie zastanawia się nad tym, który to miesiąc i czy mu jeszcze wolno. Więc aborcje w II i III trymestrze będą obecne, mimo zmiany prawa. Bo (ponawiam pytanie) jak dokonać aborcji w I trymestrze, kiedy kobieta się rozmyśli już w II?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Myflowers (2721 punktów) | > >Przydałaby się też jakaś niechciana ciąża ich wysokiego dostojnika.  > A była ostatnio. Nawet w Polsce. Tylko, że tam aborcja miała się odbyć już po porodzie. I to dowodzi jednej rzeczy. Człowiek zdeterminowany, by pozbyć się problemu nie zastanawia się nad tym, który to miesiąc i czy mu jeszcze wolno. Więc aborcje w II i III trymestrze będą obecne, mimo zmiany prawa. Bo (ponawiam pytanie) jak dokonać aborcji w I trymestrze, kiedy kobieta się rozmyśli już w IICo za, przepraszam, pokrętny i nielogiczny argument. Naczytał się Pan o aborcjach w Auschwitz, czy jak? Bo dopóki kobieta tam nie trafiła, za aborcje szła pod mur.Taka , ot, hipokryzja... O czym my tu mówimy? Czy ktokolwiek z nas wyobraża sobie, albo popiera aborcję w II lub w III trymestrze? Nie i jeszcze raz nie. Tutaj to ja mogę się czuć urażona takimi insynuacjami. Mówimy o aborcji moruli, blastuli, czyli zbioru jeszcze nie ukształtowanych komórek. Przypadek, o którym Pan pisze, to usilowanie morderstwa, a nie aborcja. I dotyczy to księdza, który z ambony głosi , przepraszam, Pańskie poglądy i zapewne z niemniejszym samozaparciem. Z tego samego powodu zapewne nie pozwolono kobiecie na zabieg, bo to grzech śmiertelny,usilowanie natomiast pozbawienia życia człowieka, małego, ale juz całkowicie wykształconego czlowieka - to tylko zabójstwo. Grzech widocznie mniejszy niz aborcja. M. P.S. Co do tego mojego rzekomego obrażania Pana - tekst był tak odczytany, jak go Pan napisał. trudno, żebym się zastanawiała "co poeta chciał przez to powiedzieć"
Jego uśmiech był niczym upadek świętych. W każdym razie tych żeńskich./Terry Pratchett/
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >P.S. Co do tego mojego rzekomego obrażania Pana - tekst był tak odczytany, jak go Pan napisał. trudno, żebym się zastanawiała "co poeta chciał przez to powiedzieć" Nie jestem tu poetą, wystarczyło sprawdzić płeć osoby, do której się zwracałem. Nieważne zresztą, nie chowam urazy.
>O czym my tu mówimy? Czy ktokolwiek z nas wyobraża sobie, albo popiera aborcję w II lub w III trymestrze? Nie i jeszcze raz nie. Nikomu tego nie zarzucam. Wyjaśnię za moment.
>Przypadek, o którym Pan pisze, to usilowanie morderstwa, a nie aborcja. I dotyczy to księdza, który z ambony głosi , przepraszam, Pańskie poglądy i zapewne z niemniejszym samozaparciem. I ja tego księdza z miejsca potępiłem, jako osobę, dla której nie ma znaczenia, czy abortuje blastulę, czy zabija dziecko. To, plus dzieci rozrzucane na śmietnikach, skłania mnie do uznania, że zalegalizowanie aborcji nie usunie problemu nielegalnej aborcji, ponieważ dalej będą się zdarzać kobiety (czego nie zarzucam nikomu z tutaj zasiadłych), które będą próbowały aborcji dokonywać poza określonym terminem. Będąc zdeterminowanymi do usunięcia "problemu", kiedy się ta ciąża problemem stanie. Dokonuje się aborcji ciąży, a nie aborcji blastuli. Blastulę się podczas aborcji usuwa. Więc z medycznego (terminologicznego) punktu widzenia, nie ma znaczenia, na jakim etapie się usunie płód, dopóki trwa ciąża, można dokonać jej aborcji.
>Mówimy o aborcji moruli, blastuli, czyli zbioru jeszcze nie ukształtowanych komórek. Nie ukształtowanych w człowieka? Dlaczego, dlatego, że go nie przypomina? Już gdzieś tam napisałem, że żadna nauka nie jest w stanie określić początku rozpoczęcia okresu człowieczeństwa, na żaden inny, prócz poczęcia. Ponieważ w żadnym innym momencie nie dzieje się nic, co z pozycji płodu, byłoby skokiem jakościowym. Zarodek rozwija się ciągle i nieprzerwanie. Terminy 'morula', 'blastula', 'embrion', 'płód' są tylko umowne, podobnie jak umowny jest równik i południki, i mają charakter dydaktyczno-teoretyczny. Również, odrzucony został pogląd o tym, że płód, w swoim rozwoju przechodzi przez stadia rozwojowe innych zwierząt (odzwierciedlenie ewolucji w rozwoju embrionalnym).
Problem polega na tym, że pogląd o nie-człowieczeństwie embrionu, nie pojawił się przed aborcją, lecz został wymyślony przez kręgi zwolenników legalnej aborcji, dla jej usprawiedliwienia i skompensowania niezadowolenia społecznego.
>Z tego samego powodu zapewne nie pozwolono kobiecie na zabieg, bo to grzech śmiertelny,usilowanie natomiast pozbawienia życia człowieka, małego, ale juz całkowicie wykształconego czlowieka - to tylko zabójstwo. Grzech widocznie mniejszy niz aborcja. Ten ksiądz namawiał ową kobietę do aborcji, ale ona nie chciała jej dokonać. Dlatego, po porodzie, poszedł do lekarzy, aby to załatwili tak, jakby śmierć była naturalna.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Myflowers (2721 punktów) | >I ja tego księdza z miejsca potępiłem, jako osobę, dla której nie ma znaczenia, czy abortuje blastulę, czy zabija dziecko. To, plus dzieci rozrzucane na śmietnikach, skłania mnie do uznania, że zalegalizowanie aborcji nie usunie problemu nielegalnej aborcji, ponieważ dalej będą się zdarzać kobiety (czego nie zarzucam nikomu z tutaj zasiadłych), które będą próbowały aborcji dokonywać poza określonym terminem. Będąc zdeterminowanymi do usunięcia "problemu", kiedy się ta ciąża problemem stanie. Dokonuje się aborcji ciąży, a nie aborcji blastuli. Blastulę się podczas aborcji usuwa. Więc z medycznego (terminologicznego) punktu widzenia, nie ma znaczenia, na jakim etapie się usunie płód, dopóki trwa ciąża, można dokonać jej aborcji. >>Mówimy o aborcji moruli, blastuli, czyli zbioru jeszcze nie ukształtowanych komórek. >Nie ukształtowanych w człowieka? Dlaczego, dlatego, że go nie przypomina? Już gdzieś tam napisałem, że żadna nauka nie jest w stanie określić początku rozpoczęcia okresu człowieczeństwa, na żaden inny, prócz poczęcia. Ponieważ w żadnym innym momencie nie dzieje się nic, co z pozycji płodu, byłoby skokiem jakościowym. Zarodek rozwija się ciągle i nieprzerwanie. Terminy 'morula', 'blastula', 'embrion', 'płód' są tylko umowne, podobnie jak umowny jest równik i południki, i mają charakter dydaktyczno-teoretyczny. Również, odrzucony został pogląd o tym, że płód, w swoim rozwoju przechodzi przez stadia rozwojowe innych zwierząt (odzwierciedlenie ewolucji w rozwoju embrionalnym). >Problem polega na tym, że pogląd o nie-człowieczeństwie embrionu, nie pojawił się przed aborcją, lecz został wymyślony przez kręgi zwolenników legalnej aborcji, dla jej usprawiedliwienia i skompensowania niezadowolenia społecznego.
Uprawia Pan klasyczną erystykę, ot, taka manipulację w praktyce. Dla przypomnienia w czym rzecz:
ERYSTYKA /Filozofia, językoznawstwo/
Erystyka, sztuka prowadzenia sporów, dyskusji, umiejętność takiego argumentowania, by dowieść słuszności głoszonego poglądu, bez względu na rodzaj argumentów i używanych zwrotów retorycznych, przekonać poprzez to oponenta i skutecznie odeprzeć lub obalić jego pogląd (tezę).
Argumentacja stosowana w erystyce posiada tylko niekiedy pozory logicznej poprawności. Erystyka była rozwijana głównie w starożytnej Grecji, przez sofistów, w tym przez Gorgiasza z Leontinoj. Skrytykowana przez Sokratesa została odrzucona przez filozofów i uprawiana w teologii i polityce.
Sztukę tę ożywił A. Schopenhauer opisując formy i walory argumentacji erystycznej nie z punktu widzenia kunsztu prowadzenia sporów ale zasad logiki. W pracy: Erystyka (ok. 1830) z pogranicza logiki i retoryki Schopenhauer sklasyfikował nieuczciwe sposoby argumentacji, podał instruktywne przykłady, pokazując jak zwalczać fortele logiczne i sofizmaty.. (...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >ERYSTYKA >/Filozofia, językoznawstwo/ Wiem, co to erystyka. Studiuję filozofię, na katedrze etyki.
>Uprawia Pan klasyczną erystykę, ot, taka manipulację w praktyce. Proszę dowieść a nie szkalować.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Studiuję filozofię, na katedrze etyki.
Na jakiej uczelni, jeśli wolno spytać?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Myflowers (2721 punktów) | > >Studiuję filozofię, na katedrze etyki.> Na jakiej uczelni, jeśli wolno spytać?> fides ex necessitate esse non debetNa oko to chyba Toruń.../w okolicy wód termalnych/  M.
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Na oko to chyba Toruń.../w okolicy wód termalnych/  To chyba było nie tylko ad personam, ale także nieco poniżej pasa. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > To chyba było nie tylko ad personam, ale także nieco poniżej pasa.
Masz rację. Jeśli ktoś studiuje na katedrze , to musi to być powyżej pasa...
> Pozdrawiam
Również i nie mniej serdecznie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >na katedrze Na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej (nazwa historyczna, kto zna historię ATK, ten wie), na katedrze etyki ("sekcja" brzmi barbarzyńsko i PeeReLowsko, dlatego wolę "katedrę". Skoro do dzisiaj są uniwersytety, na których nie mówi się "wydział", tylko "zakład", to chyba mogę sobie pozwolić na taką fanaberię?).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Problemem nie są "fanaberie" lecz gramatyka (a raczej brak jej znajomości) języka polskiego.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Na jakiej uczelni, jeśli wolno spytać? Wolno, a nawet wypadałoby. Uniwersytet kard. Stefana Wyszyńskiego, w Warszawie.
A Pan?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A Pan?
Uniwersytet Warszawski, Wydział Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych.
PS. Przepraszam za opóźnienie, ale dopiero dziś natknąłem się na pańskie pytanie.
Z pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
+ za Szwejka.  Mam wrażenie, że ów dzielny wojak bardzo szybko zakończyłby tę dyskusję...  Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) | > + za Szwejka.  > Mam wrażenie, że ów dzielny wojak bardzo szybko zakończyłby tę dyskusję...  > Serdecznie pozdrawiam.Dzięki  I ja pozdrawiam cieplutko. M.
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Problem polega na tym, że pogląd o nie-człowieczeństwie embrionu, nie pojawił się przed aborcją, lecz został wymyślony przez kręgi zwolenników legalnej aborcji, dla jej usprawiedliwienia i skompensowania niezadowolenia społecznego.
Na ten koncept (o nie-człowieczeństwie embrionu) wpadł już Tomasz z Akwinu. Trudno przecież przypuścić, żeby to coś bez duszy (płód męski - przed 40 dniem ciąży, a żeński przed 80) uznawał za człowieka A Tomasz wcale nie był pierwszy.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Na ten koncept (o nie-człowieczeństwie embrionu) wpadł już Tomasz z Akwinu. Trudno przecież przypuścić, żeby to coś bez duszy (płód męski - przed 40 dniem ciąży, a żeński przed 80) uznawał za człowieka A Tomasz wcale nie był pierwszy.Tak znam ten koncept, problem polega na tym, że przytacza się jego słowa połowicznie a przez to błędnie. Boecjusz wcześniej uznawał, że animacja następuje nawet później, i że jest związana z siłą oddziaływania nasienia. Dwa problemy są z tymi poglądami: 1. Jednocześnie uznawali spędzanie płodu, w którymkolwiek momencie za zło moralne i grzech. Uzasadnieniem jest to, że embrion rozwija się mimo to, i że jest tożsamy z sobą cieleśnie. Oznacza, to że mimo, iż faktycznie, niektórzy piewcy animacji postępującej nie nazywali embrionu przed nią człowiekiem, to nie zezwalali na jego usunięcie. 2. Natomiast sam pogląd na to, kiedy embrion staje się człowiekiem, był kierowany jeszcze arystotelesowską wiedzą nt. ginekologii i procesów rozmnażania się, które uznawały między innymi, że kobieta powinna być w ciąży na okrągło, ponieważ inaczej macica wędruje po całym ciele i wyżera organy wewnętrzne, a dziecko w miniaturowej postaci dociera do macicy w główce plemnika.. błagam. Z punktu widzenia dzisiejszej medycyny, można pogląd Tomasza odrzucić. Ja zaś, trochę nieprecyzyjnie, mówiłem o powrocie do tego poglądu na scenę, po tym jak został on obalony przez medycynę i ateizm.. bo przecież erystyką jest posługiwanie się tym argumentem, jeżeli nie uznaje się samej animacji, prawda?  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Jednocześnie uznawali spędzanie płodu, w którymkolwiek momencie za zło moralne i grzech.
Co nie zmienia faktu, że Kodeks Prawa Kanonicznego obowiązujący do 1917 roku różnicuje aborcję płodu nieuformowanego i uformowanego. A co do zła moralnego, to większość zwolenników aborcji również uważa ją za zło.
>Z punktu widzenia dzisiejszej medycyny, można pogląd Tomasza odrzucić.
Tymczasem, kierując się wiedzą płynącą z współczesnego rozwoju medycyny, wielu zachodnich teologów od dawna postuluje uznanie w rozwoju płodu stadium przedosobowego, czy nawet przedludzkiego z jednoczesnym odrzuceniem poglądu o "wlaniu" duszy w momencie zapłodnienia. W naszym polskim zaścianku te głosy są bardzo słabo słyszalne.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Czy Pan uznaje wyniki badań teologicznych za naukowo uprawomocnione? Różnica między "postępowymi teologami" i tradycyjnymi polega na tym, że Ci pierwsi popełniają szereg błędów, które polegają na ideologicznej interpretacji dogmatów (np. południowo-amerykańska teologia wyzwolenia, która stosuje w tym celu marksizm), albo odrzuceniu niektórych (jak ów osławiony teolog polski, którego nikt nie znał w Polsce, dopóki nie popełnił apostazji). Z teologicznego punktu widzenia są to błędy w sztuce. Poza tym, antycypując, że odpowiedź na moje pierwsze pytanie brzmi "nie", Pański argument jest dość obłudny, w popieraniu teologii tam, gdzie to pasuje, a nie uznając jej wyników tam, gdzie to nie na rękę. To jest uzasadnianie wsteczne, uznające przesłankę, kiedy ta jest przydatna dla osiągnięciu celu, byłaby. Bo z grzeczności poczekam na odpowiedź i tylko ostrzegam przed konsekwencjami  > Tymczasem, kierując się wiedzą płynącą z współczesnego rozwoju medycyny, wielu zachodnich teologów od dawna postuluje uznanie w rozwoju płodu stadium przedosobowego, czy nawet przedludzkiego z jednoczesnym odrzuceniem poglądu o "wlaniu" duszy w momencie zapłodnienia.I dziwnym zbiegiem okoliczności są to liberałowie protestantcy ze Szwecji?  > Co nie zmienia faktu, że Kodeks Prawa Kanonicznego obowiązujący do 1917 roku różnicuje aborcję płodu nieuformowanego i uformowanego. A co do zła moralnego, to większość zwolenników aborcji również uważa ją za zło.Co nie zmienia faktu, że schodzimy do argumentów religijnych. Ponieważ KPK nie opiera się częściowo na filozofii Tomasza z Akwinu, tylko jego teologii. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Co nie zmienia faktu, że schodzimy do argumentów religijnych
Wydawało to mi się naturalne. Większość przeciwników aborcji posługuje się głównie argumentami religijnymi. Rozumiem, że Pan do nich nie należy i argumentów religijnych stosować nie zamierza. Ani słowa o duszy, zapominamy o prawie naturalnym. Pięknie.
Pisze Pan: >Przesłanką dla mojego podejścia do aborcji, jest uznanie płodu za osobę ludzką.
W związku z tym pytanie. Czy określenie osoba ludzka stosuje Pan zamiennie z określeniem człowiek rozumianym jako egzemplarz gatunku homo sapiens w dowolnym stadium rozwoju osobniczego, czy też nadaje mu Pan jakiś odrębny sens. Jeśli tak, to jaki. Czym różnią się według Pana człowiek i osoba ludzka?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >prawie naturalnym Prawo naturalne nie jest argumentem religijnym, jeżeli za jego twórcę nie uznaje się Boga. Można poczynić takie założenie strukturalne, nie określając pochodzenia, albo potraktować je ostatecznie jako ludzki resentyment, pewne rozumowanie wsteczne, mające na celu wykreowanie ładu na Świecie.
>W związku z tym pytanie. Czy określenie osoba ludzka stosuje Pan zamiennie z określeniem człowiek rozumianym jako egzemplarz gatunku homo sapiens w dowolnym stadium rozwoju osobniczego, czy też nadaje mu Pan jakiś odrębny sens. Jeśli tak, to jaki. Owszem. Różnica tkwi w rodzaju definicji, ale denotacja jest ta sama, przy czym osoba ludzka, to definiens człowieka:
>Czym różnią się według Pana człowiek i osoba ludzka? Człowiek, to osobnik biologicznego gatunku homo sapiens sapiens - definicja biologiczna, którą po arystotelejsku (w formie klasycznej definicji realnej) można próbować wyrazić przez klasyczne: człowiek, to zwierzę rozumne. Nie jest to już definicja biologiczna, a metafizyczna, która akcentuje przyrodniczy element natury ludzkiej, z której wyróżnia go rozumność. Ale tego kota można okręcić ogonem, i wtedy otrzymamy definicję akcentującą jego noetyczno-duchowy charakter i wyróżniającą go jako stworzenie materialne, spośród istot rozumnych. Taka definicja jest możliwa w filozofii, ponieważ z czysto ontologicznego punktu widzenia, mogą istnieć natury rozumne a niecielesne (Bóg, aniołowie, duchy, demony, itp.), dlatego cechą wyróżniającą dla człowieka jest w takim układzie jego cielesność, stąd osoba ludzka, jeśli przyjmiemy klasyczną definicję osoby: substancja jednostkowa istoty rozumnej (Boecjusz), co parlez pa nasziom znaczy: jednostka rozumna, jest definiensem, który wyróżnia człowieka z nadzbioru możliwych osób. Możliwość i ideę takiego dualistycznego określenia najlepiej obrazuje plotyńska drabina hipostaz, z człowiekiem jako ogniwem scalającym materię i ducha. Stąd różnica między człowiekiem a osobą ludzką jest jedynie kwestią rozłożenia akcentów. Użycie terminu osoba ludzka wobec embrionu (wedle moich przekonań antropologicznych) ma wskazać (być może perswazyjnie) i zaakcentować, że choć embrion nie przypomina człowieka cieleśnie, to jest nim duchowo (gdyż posiada wszystkie ludzkie władze noetyczno-duchowe i sprawności działaniowe, w możności).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Dziękuję za obszerną odpowiedź, która rodzi jednak kolejne pytanie: co rozumie Pan przez osobę.
Pisze Pan: >z czysto ontologicznego punktu widzenia, mogą istnieć natury rozumne a niecielesne (Bóg, aniołowie, duchy, demony, itp.) Z tego fragmentu, a także z dalszej części Pańskiego wywodu wnioskuję, nie wiem czy słusznie, że osobę ludzką z szerszej kategorii osób wyróżnia jedynie jej cielesność. Daje mi to pewne, acz niewystarczające, wyobrażenie sensu jaki nadaje Pan pojęciu osoba.
>Użycie terminu osoba ludzka wobec embrionu (wedle moich przekonań antropologicznych) ma wskazać (być może perswazyjnie)(...) To wskazanie ma głównie funkcję perswazyjną. Cieszę się, że dostrzega Pan tę możliwość.
>(...)i zaakcentować, że choć embrion nie przypomina człowieka cieleśnie, to jest nim duchowo (gdyż posiada wszystkie ludzkie władze noetyczno-duchowe i sprawności działaniowe, w możności). Posiada (...) w możności. Dostrzegam tutaj pewną trudność. Otóż w przypadku konkretnego zarodka nie jest możliwe stwierdzenie zakresu owej możności, czyli stwierdzenia, czy rzeczywiście możność ta obejmuje wszystkie "ludzkie władze noetyczno-duchowe i sprawności działaniowe" . Vide chociażby bezmózgowie.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >co rozumie Pan przez osobę. Przyjmuję definicję Boecjusza, bo jest najwygodniejsza: osoba, to jednostkowy byt rozumny. Gdzie rozumność rozumiana jest jako zespół władz noetyczno-duchowych.
>wnioskuję, nie wiem czy słusznie, że osobę ludzką z szerszej kategorii osób wyróżnia jedynie jej cielesność. Całkowicie słusznie. Przy czym utożsamienie jej z człowiekiem opiera się to na założeniu, że nie istnieją i nie mogą istnieć żadne inne cielesne istoty rozumne, niż człowiek. Bez tego założenia całość się komplikuje, ponieważ musielibyśmy się odnieść do specyfiki biologicznej, aby wyróżnić klasy osób cielesnych. Wtedy "osoba ludzka" byłaby "osobą cielesną z gatunku homo sapiens sapiens". Ale chyba możemy się zgodzić, że w takiej sytuacji (empirycznej) rozszerzylibyśmy Prawa Człowieka, do Praw Osoby Cielesnej, ze względu na pokrewieństwo na poziomie cech metafizycznych (rozumności i cielesności). Należy zauważyć, że metafizyka miałaby wtedy niemały problem, ponieważ musiałaby sobie przyswoić pewne pojęcia biologiczne, aby móc tworzyć klasy bytów, co skończyłoby się albo uznaniem różnych gatunków biologicznych za metafizycznie nierozróżnialne, albo uzależnieniem metafizyki od biologii. Dlatego lepiej przyjąć to założenie, zwłaszcza, że empirycznie dostrzegamy monizm osób cielesnych. Niemniej jednak, aby przyjąć taką definicję na poziomie metafizycznym trzeba najpierw udowodnić istnienie istot rozumnych i niecielesnych, czego tutaj nie podejmujemy. Dlatego oparłem się na ontologii i formalnej możliwości istnienia takich istot. Zaś w ontologii, wyżej wspomniany problem już istnieje, ponieważ formalnie niesprzeczne są również inne istoty rozumne i cielesne, niż człowiek. Zatem, de facto, człowieka ("osobę ludzką") należy uznać za podklasę "osoby cielesnej", a ich utożsamienie za potoczne i konwencjonalne, kierowane empirią.
>Otóż w przypadku konkretnego zarodka nie jest możliwe stwierdzenie zakresu owej możności, czyli stwierdzenia, czy rzeczywiście możność ta obejmuje wszystkie "ludzkie władze noetyczno-duchowe i sprawności działaniowe". Vide chociażby bezmózgowie. Zakres możności jest stałą antropologiczną i wynosi 1. Każdy człowiek ma pełną możność noetyczno-duchową. Pan mówi o 'możliwościach' (IQ, koncentracja, etc.), które są zaktualizowanymi możnościami. Stopień aktualizacji zależy od szeregu czynników, jak środowisko, wpływy chemiczne, fizyczne, genetyczne, itp. Stąd - jako, że te czynniki są najczęściej hamujące - nikt nie jest w stanie osiągnąć realizacji możności w stopniu 1. Dlatego nie da się uznawać człowieka ze względu na stopień aktualizacji możności, bo zawsze będzie to arbitralne. Zatem, uznawać musimy ze względu na możność, i stąd, również embrion z bezmózgowiem określimy jako człowieka, który miał pełną możność intelektualną, ale zaktualizowała się ona w stopniu zerowym.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > George Bush senior był pewny , że zna odpowiedź na to pytanie i zabronił wszelkich prac nad komórkami macierzystymi. Chyba w ubiegłym roku przeczytałam , że udał się do Wielkiej Brytanii by poddać się leczeniu, w którym wykorzystuje się komórki macierzyste. Dawcą jajeczka miała być kuzynka obecnego prezydenta a jak można się domyślić plemnik będzie pochodził od seniora.To jest nieczyste zagranie. Agrumentum ad personam contra autoritatem, a nie ad rem. Nie zastanawiamy się nad moralnością Busha seniora, tylko nad kwestią od niej niezależną. > W chwili obecnej ten sposób leczenia jest dostępny tylko nielicznym ale w miarę rozwoju technologi, podobnie jak kiedyś przeszczepy organów, będzie dostępny coraz większej liczbie osób. Kościół usiłuje zatrzymać rozwój tej nauki tyle, że tego zatrzymać się nie da. Może jedynie opóźnić jej rozwój jak to czynił w przeszłości. Pewnie pierwsza choroba wysokiego dostojnika kościelnego zmieni ich stosunek do tej sprawy tak jak zmienił się stosunek do uciążliwej terapii po śmierci JP.II.Zakłada Pani, że celem Kościoła Katolickiego jest opóźnianie i wstrzymywanie nauki (aby utrzymać lud w ciemnocie?). Błąd. Takie myślenie samo ma proweniencję ciemnogrodzką. Pogwałca regułę dobrej dyskusji, aby zakładać dobrą wolę interlokutora, dopóki są po temu przesłanki. A w przypadku KK, takie przesłanki są. Kościół nie ma na celu wstrzymania nauki, jego celem jest ustalenie granic godziwych badań, moralnych, poza które naukowiec nie powinien wychodzić. To, co technicznie możliwe, nie koniecznie jest godne, aby czynić. Najprostsze przykłady, to kradzież, czy kłamstwo. Czy wzięłaby Pani nerkę, od człowieka, który niechybnie po tym umrze? Nie. Kościół, widząc w embrionie człowieka, ma pełne prawo poddawać w wątpliwość moralność badań macierzystych komórek odembrionalnych. Zwłaszcza, że w USA, rozwija się technologię pobierania tych komórek od osób dorosłych, którym nie czyni to żadnej szkody. Zaś stosunek, do przerwania uporczywej terapii był taki sam i w roku 1966 i w roku 1986 i w roku 2006. "Poznaj swojego wroga". > Tylko dlaczego kobiety mają czekać? Może dać im prawo do podejmowania tak osobistych decyzji? A jedynie strać się by kobieta chciała i nie bała się urodzić.Urodzę, ale tylko pod warunkiem, że będę mogła usunąć? Toż to schizofrenia. Kluczem jest nie kobieta, ale kobieta i dziecko. Kobieta, która myśli o sobie, a nie o dziecku, to żadna matka.. to inkubator. > Czy zapłodniona komórka jest człowiekiem? Po którym podziale komórek staje się człowiekiem? Na te pytania będzie świat musiał sobie odpowiedzieć.Biologia już dość dawno ustaliła, że jeśli człowiek nie staje się człowiekiem w momencie zapłodnienia, to nie ma innego momentu, w którym mógłby się stać. Ponieważ rozwój jest ciągły i spontaniczny, a nie skokowy i pobudzany. > A życie kobiety zawsze było mniej warte od życia dziecka.Nieprawda. Ja uważam, że życie kobiety jest ważniejsze. Ale tylko życie! A nie widzimisię, bo chcę studiować, pracować (to po co było balować?). Poza tym, jak to wygląda? Ma nastać sprawiedliwość dziejowa zniewolonego kobiecego proletariatu? Czasy emancypantek minęły, nie ma się spod czego emancypować, trzeba się wziąć do roboty, a nie latać z kosmetyczkami zamiast tornistrów do szkoły i utyskiwać na los kobiecy. (Nawet Pani nie wie, jak jestem wściekły na wszystkie takie siksy, które opluwają w ten sposób, tyle pięknych pomników człowieczeństwa, jak Susan B. Anthony, które żyły i trwały w walce o pełne człowieczeństwo kobiety. I na co to przyszło? Na zakupy w supermarkecie, Glamour, Grocholę i Galę?) Niesprawiedliwość polega na tym, że teraz się kara spędzającego, a nie główną zainteresowaną spędzania. Bo kobieta nie chcę być równa, tylko równiejsza. Chce mieć zagwarantowane miejsce pracy, mimo że nic nie umie, zagwarantowane miejsce na mównicy, mimo że nie ma nic do powiedzenia, itd. Ja chromolę taką równość. Równość, to równość, decyduje kompetencja a nie płeć, nie ma płci uprzywilejowanej. Widziała Pani jak słabo sobie poradziła na Olimpiadzie reprezentacja Południowej Afryki? Dlaczego, bo wprowadzili parytet: tyle samo białych, co czarnych. To jest post-apartheidowska czkawka, a my mamy post-feministyczną. Dlatego słyszy się takie bzdurne argumenty, że zakaz aborcji wynika z męskiego szowinizmu, ucisku i dyskryminacji kobiet. Na miły Bóg, a czy ja mam prawo do aborcji na życzenie?! Pozdrawiam (W ferworze walki, chciałem drugi raz pozdrowić  Proszę się na mnie nie gniewać. Pozdrawiam serdecznie i załączam wyrazy sympatii.)
|
|
| | |  | 4 na 4 | Duda (25557 punktów) | 1/ Swoje stanowisko w sprawie aborcji wyjaśniłam obszernie w kilku miejscach w tym wątku. 2/ Krk nie ma żadnych praw do wypowiadania się na tematy moralne ( musiałby być moralny przynajmniej przez 100 lat). 3/ Po śmierci JPII Watykan przedefiniował swoje stanowisko dotyczące uporczywej terapii i dlatego może utrzymywać, że ma takie samo stanowisko. 4/ Kościół zawsze był przeciwko nauce ( ostatnio między innymi sprzeciwiał się przeszczepom teraz jest za ). 5/ jeszcze nie dawno kościół twierdził, że płód staje się człowiekiem po iluś tam dniach (innych dla kobiet innych dla mężczyzn). Dziecko martwo urodzone nie miało prawa do pogrzebu o poronionych płodach nie mówiąc). Teraz gotowi urządzać pogrzeb jednodniowej ciąży. 6/ Kościołowi nie zależy na zmniejszeniu liczby aborcji tylko na utrzymaniu poczucia winy u możliwie dużej ilości wiernych( podobnie jak ma się sprawa z seksem i środkami antykoncepcyjnymi).Propozycja zmiany ustawy jaką usiłował wprowadzić Jurek i Giertych pod dyktando kleru polegała na tym, że lekarze nie mieliby prawa usunąć ciąży rozwijającej się w jajowodzie tak długo jak długo żyłby płód. Jakby rozerwał przed tym babie jajowód i baba zmarła to żadna strata byle płód nie został pozbawiony życia.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Kobieta, która myśli o sobie, a nie o dziecku, to żadna matka.. to inkubator.Właśnie zmuszanie kobiet do rodzenia powoduje, że stają się inkubatorami. Aborcja na życzenie mogłaby sprawić, że będą rodziły te, które "myślą o dziecku". > Biologia już dość dawno ustaliła, że jeśli człowiek nie staje się człowiekiem w momencie zapłodnienia, to nie ma innego momentu, w którym mógłby się stać.Właśnie, i nie wiem skąd u racjonalistów jakieś zamroczenie w tej kwestii. > teraz się kara spędzającego, a nie główną zainteresowaną spędzania.Spędzający zwykle jest zainteresowany materialnie, czyli działa z niskich pobudek. Kobietom takiego zarzutu nie można postawić, a sporo przemawia na ich obronę. > Bo kobieta nie chce być równa, tylko równiejsza.Jak się dobrze rozejrzeć, to każdy tego chce. > czy ja mam prawo do aborcji na życzenie?!Zakazu chyba nie ma...  .
|
|
| | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Właśnie zmuszanie kobiet do rodzenia powoduje, że stają się inkubatorami. Aborcja na życzenie mogłaby sprawić, że będą rodziły te, które "myślą o dziecku".Tylko, że dziecko, z własnym życiem in spe, już jest. To jak obrażać się na bezdomnego za to, że zapukał akurat do Pańskich drzwi. To są obowiązki prima facie. > Spędzający zwykle jest zainteresowany materialnie, czyli działa z niskich pobudek. Kobietom takiego zarzutu nie można postawić, a sporo przemawia na ich obronę.To ciekawe. Więc z jakich pobudek działa kobieta, która mimo, że biernie to przecież decydująco wpływa na całość? > Jak się dobrze rozejrzeć, to każdy tego chce.I cóż z tego? To jest argument brudnych rąk, niestosowany w etyce. > Zakazu chyba nie ma...Ale to martwe prawo  Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Tylko, że dziecko, z własnym życiem in spe, już jest. To jak obrażać się na bezdomnego za to, że zapukał akurat do Pańskich drzwi. To są obowiązki prima facie. Owi bezdomni pukają tylko do kobiet, a cały świat ogląda się, by one tym przybyszom podporządkowywały swoje życia. A która spostrzeże, że ponosi koszty takiego wpuszczania, tę naznaczasz piętnem "inkubatora".
Przecież nie zdołasz kobietom zakazać dostrzegania ich położenia. A to właśnie w ich świadomości tkwi przyczyna aborcyjnych roszczeń.
>Więc z jakich pobudek działa kobieta, która mimo, że biernie to przecież decydująco wpływa na całość? Myślę, że najczęściej chodzi o szeroko pojęte człowieczeństwo, które w konkretnych przypadkach nazywane jest samorealizacją. Tę wartość kobiety przedkładają nad biologiczną prokreację.
>To jest argument brudnych rąk, niestosowany w etyce. Walka o przewagę jest naturalna i dotyczy ogółu (owych lekarzy bez względu na płeć także). I tu akurat jesteś przeciw naturze?
>Pozdrawiam Wzajemnie. .
|
|
| | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >A która spostrzeże, że ponosi koszty takiego wpuszczania, tę naznaczasz piętnem "inkubatora". Ikubatorem nazwałem kobietę, która bardziej niż o dziecku, myśli o swoim prawie do usunięcia, w przypadku, kiedy ostatecznie urodzi - ale tylko pod warunkiem, że mogłaby usunąć: "Może dać im prawo do podejmowania tak osobistych decyzji? A jedynie strać się by kobieta chciała i nie bała się urodzić." Tej wypowiedzi to zarzuciłem. To jak z lekarzem, który mówi: "podniosę kwalifikacje, kiedy dostanę podwyżkę", tak kobieta, zacznie myśleć o dziecku, kiedy da się jej prawo aborcji. Absurd.
>Owi bezdomni pukają tylko do kobiet, a cały świat ogląda się, by one tym przybyszom podporządkowywały swoje życia. Jak się włoży palec do wrzątku to poparzy. Czasem więc nie warto go wkładać, choćby znajdował się w nim smakołyk. Nic więcej nie mogę Panu odpowiedzieć, ponieważ nie ja ustalałem jak funkcjonuje Świat. Ja nie zabraniam nikomu czerpać z życia przyjemności, upraszam jedynie o odpowiedzialność. Dziecko jest przybyszem, którego samemu się zaprosiło, choćby nieintencjonalnie.
Naprawdę, wolałbym, żeby kobieta musiała zabiegać o to, aby zajść w ciążę, niż ażeby tak łatwo było w nią zajść. Ale niestety jest inaczej.
>Myślę, że najczęściej chodzi o szeroko pojęte człowieczeństwo, które w konkretnych przypadkach nazywane jest samorealizacją. Jedna samorealizacja w zamian za cudzą możliwość samorealizacji? "Ja byłam pierwsza"?
>>>>Bo kobieta nie chce być równa, tylko równiejsza. >>>Jak się dobrze rozejrzeć, to każdy tego chce. >>To jest argument brudnych rąk, niestosowany w etyce. >I tu akurat jesteś przeciw naturze? To, że "każdy" kradnie nie oznacza, że ja mam prawo. To się nazywa w metodologii etyki argumentem brudnych rąk. "Ponieważ wszyscy biorą, to i ja mogę". Metodologicznie jest on nie do przyjęcia.
Wyjaśnię jeszcze, że moje pierwotne zdanie nie odnosiło się do kwestii aborcji, tylko do oczekiwań specjalnego traktowania, przy jednoczesnym zabieganiu o równouprawnienie. Nie mówię tu o pomocy czysto ludzkiej, kurtuazji, czy dobrym wychowaniu, tylko na przykład o pomysłach, wedle których równouprawnieniem byłby parytet parlamentarny. Tymczasem ja rozumiem równość nie literalnie, a jako sprawiedliwość - niedyskryminację. Podczas, gdy taki parytet mógłby prowadzić do dyskryminacji zdolniejszych, przez wzgląd na ich płeć.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>kobietę, która bardziej niż o dziecku, myśli o swoim prawie Jeżeli kobiety same są odpowiedzialne za swe (niecne) rozmyślanie o aborcji, to kto jest odpowiedzialny za Twoje (prawe) rozmyślanie o tych kobietach?
>nie ja ustalałem jak funkcjonuje Świat. A i kobiety nie. Ale uporządkowanie go należy do wszystkich.
>upraszam jedynie o odpowiedzialność. Dziecko jest przybyszem, którego samemu się zaprosiło, choćby nieintencjonalnie. Chyba zabiegający o aborcję to ci bardziej odpowiedzialni. (A dzieci nie są zapraszane na ten świat przez singli.)
>wolałbym, żeby kobieta musiała zabiegać o to, aby zajść w ciążę Za to kobiety prokreacyjne utrudnienia zapewne zafundowałyby mężczyznom, zwłaszcza kobiety rodzące.
Nierówności rekompensujmy wprowadzając ułatwienia.
>Jedna samorealizacja w zamian za cudzą możliwość samorealizacji? "Ja byłam pierwsza"? W okresie prenatalnym niczego się nie planuje, zaś kobieta "przyzwyczaiła się do swojego życia".
>To, że "każdy" kradnie nie oznacza, że ja mam prawo. To się nazywa w metodologii etyki argumentem brudnych rąk. O ile ustaliliśmy, że kradzież jest zła. W sprawie aborcji musimy się najpierw zgodzić, że każde życie ma być chronione. Zwolennicy aborcji przypominają, że tej zgody nie ma.
>ja rozumiem równość nie literalnie, a jako sprawiedliwość - niedyskryminację. Równość to prosta sprawa, gorzej ze sprawiedliwością. .
|
|
| | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >W okresie prenatalnym niczego się nie planuje, zaś kobieta "przyzwyczaiła się do swojego życia". To żaden argument. Stoczniowcy też byli przyzwyczajeni, ale godzina nastała.
>W sprawie aborcji musimy się najpierw zgodzić, że każde życie ma być chronione. Zwolennicy aborcji przypominają, że tej zgody nie ma. Jednak nie podają ku temu argumentów, które mogłyby zrównoważyć pozbawienie kogoś życia.
>Za to kobiety prokreacyjne utrudnienia zapewne zafundowałyby mężczyznom, zwłaszcza kobiety rodzące. Nierówności rekompensujmy wprowadzając ułatwienia. Proszę wybaczyć, ale prawo do aborcji nie jest rekompensatą za konieczność rodzenia. Rekompensata następuje po tym, co ma być rekompensowane. Zrekompensować można niepełnosprawnym niepełnosprawność, ponieważ są już nią dotknięci, ale nie można kobiecie w ciąży rekompensować porodu.
>Chyba zabiegający o aborcję to ci bardziej odpowiedzialni. Odpowiedzialność to przyjęcie na siebie konsekwencji, a nie ich usunięcie.
>A i kobiety nie. Ale uporządkowanie go należy do wszystkich. Czyli należy uznać aborcję, za element sprawiedliwości zastosowany w odniesieniu do natury?
>Jeżeli kobiety same są odpowiedzialne za swe (niecne) rozmyślanie o aborcji, to kto jest odpowiedzialny za Twoje (prawe) rozmyślanie o tych kobietach? Nie rozumiem tego zdania, proszę bardziej okrągle.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>To żaden argument. Stoczniowcy też byli przyzwyczajeni, ale godzina nastała. To dobry argument: kobieta ma świadomość swojego życia, zygota nie. To znaczy, że zygota nie odczuwa, ani nie odczuwała niczego w kategoriach etycznych. Nie zaistniało więc jej dobro. A dobro kobiety - owszem.
A czego doczekali się stoczniowcy?
>Jednak nie podają ku temu argumentów, które mogłyby zrównoważyć pozbawienie kogoś życia. Zabijanie jest naturalne, występuje w przyrodzie. Uzasadnienia wymaga wykoncypowana przez cywilizację ochrona życia: kiedy, kogo i dlaczego.
>prawo do aborcji nie jest rekompensatą za konieczność rodzenia. Rekompensata następuje po tym, co ma być rekompensowane. Zrekompensować można niepełnosprawnym niepełnosprawność, ponieważ są już nią dotknięci Więc kobiety są dotknięte koniecznością rodzenia.
>nie można kobiecie w ciąży rekompensować porodu. Nie chodzi o rekompensowanie kobiecie konkretnego porodu, lecz przyrodzonej konieczności rodzenia.
>Odpowiedzialność to przyjęcie na siebie konsekwencji, a nie ich usunięcie. W tym ujęciu akt seksualny jest życiowym błędem, a potomek uosabia karę za ten błąd.
>Czyli należy uznać aborcję, za element sprawiedliwości zastosowany w odniesieniu do natury? Właśnie.
>>Jeżeli kobiety same są odpowiedzialne za swe (niecne) rozmyślanie o aborcji, to kto jest odpowiedzialny za Twoje (prawe) rozmyślanie o tych kobietach? >Nie rozumiem tego zdania, proszę bardziej okrągle. Zarzucasz kobietom temat ich myśli (a konkretnie, że myślą o sobie), więc pytam kto Tobie podsunął myśli o tych kobietach. Czyli: czy człowiek sam odpowiada za tematy swoich myśli, czy też wpływa na to ktoś z zewnątrz, a w takim razie kto. .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >To dobry argument: kobieta ma świadomość swojego życia, zygota nie. To znaczy, że zygota nie odczuwa, ani nie odczuwała niczego w kategoriach etycznych. Nie zaistniało więc jej dobro. A dobro kobiety - owszem. Kontrargument: w oparciu o trzy ogólne zasady prawa naturalnego, można powiedzieć, że dobrem dziecka jest możliwość zachowania przez nie życia.
>Zabijanie jest naturalne, występuje w przyrodzie. Uzasadnienia wymaga wykoncypowana przez cywilizację ochrona życia: kiedy, kogo i dlaczego. Człowiek jest elementem kultury, od natury ucieka - proszę się powoływać na naturę stukając w klawiaturę komputera. Ochronę każdego życia ludzkiego uzasadnia jego przyrodzona godność, którą może Pan określić jako uboczny efekt ewolucji z jednej strony, albo dar boski z drugiej. Grunt, że człowiek potrafi zreflektować swoje życie i uznać je za wartościowe, następnie za pomocą analogii przenieść tę wartość na każde inne życie ludzkie, jako podobne jemu, a ponieważ z wzajemności wynika obowiązek wobec drugiego człowieka, ma obowiązek je szanować i chronić. Każde.
>Więc kobiety są dotknięte koniecznością rodzenia. >Nie chodzi o rekompensowanie kobiecie konkretnego porodu, lecz przyrodzonej konieczności rodzenia. Nie konieczności, tylko możliwości. Konieczność pojawia się wtedy, gdy kobieta współżyje wbrew swojej woli, i wówczas aborcję dopuszczam, gdyż sprawa się tak gmatwa, że nie potrafię ustalić cui bono przeważa. Zaś rodzeniem są kobiety dotknięte (nie w takim samym stopniu) na takiej samej zasadzie, jak ja wszyscy jesteśmy dwunożnością - nie jest to odstępstwo od średniej, które należałoby kompensować.
>W tym ujęciu akt seksualny jest życiowym błędem, a potomek uosabia karę za ten błąd. Nie. Pan mnie rozumie od złej strony. Ja nie uważam, że kobieta powinna zostać ukarana za obcowanie płciowe, tylko uznaję prawo embrionu do urodzenia się. Jednym z argumentów jest to, że kobieta podejmuje świadomie ryzyko, ale to nie jest przedmiotem sankcji etycznej.
>Właśnie. Sprawiedliwość, to element kultury, i tylko wobec zjawisk kulturowych można ją stosować. Powołuje się Pan na naturalność zabijania, a teraz chce usuwać naturalne "niesprawiedliwości"? To ja mogę powiedzieć, że embrion jest traktowany niesprawiedliwie przez naturę, ponieważ nie potrafi się odgryźć za chęć uśmiercenia go i trzeba mu to wyrównać zapewniając ochronę. I teraz Pan wysunie argument kulturowy i będziemy się tak kręcić w kółko. Proszę być konsekwentnym.
Niesprawiedliwość widzimy, gdy człowiek otrzymuje coś, czego nie powinien był otrzymać (in (+) lub in (-)). Nie możemy wysuwać takich argumentów w kierunku natury: "Nieokreślony Stworzycielu nie powinnam była otrzymać od ciebie konieczności rodzenia". Jest i już, nie przez żadną niesprawiedliwość. A takie argumenty brzmią niedojrzale.
>czy człowiek sam odpowiada za tematy swoich myśli, czy też wpływa na to ktoś z zewnątrz, a w takim razie kto. Ja nie mówiłem o myślach, a o koncentrowaniu myśli na dziecku lub na sobie. Jeśli koncentruje się na sobie, to robi za inkubator, bo tylko donosi. A potem dzieckiem zajmie się dom dziecka lub babcia.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> w oparciu o trzy ogólne zasady prawa naturalnego, można powiedzieć, że dobrem dziecka jest możliwość zachowania przez nie życia. W oparciu o własne spostrzeżenia twierdzę, że zachowanie życia nie zawsze jest uznawane za dobro, przykładem samobójcy.
>Ochronę każdego życia ludzkiego uzasadnia jego przyrodzona godność Niektóre samobójstwa popełniano właśnie w imię godności.
>>konieczności rodzenia >Nie konieczności, tylko możliwości. Konieczności: by ludzkość przetrwała kobiety koniecznie muszą rodzić.
>rodzeniem są kobiety dotknięte (...) na takiej samej zasadzie, jak ja wszyscy jesteśmy dwunożnością - nie jest to odstępstwo od średniej, które należałoby kompensować. Także nie ma potrzeby rekompensowania ludzkiego nielatania, a jednak powstają samoloty. Więc wg jakiej reguły cywilizacja jednych ma na skrzydłach przewieźć do lepszego świata, a innych pozostawić w średniowieczu przymusowych porodów?
>Powołuje się Pan na naturalność zabijania, a teraz chce usuwać naturalne "niesprawiedliwości"? Cywilizacja ma poprawiać naturę tam, gdzie jest nam niedogodna.
>Niesprawiedliwość widzimy, gdy człowiek otrzymuje coś, czego nie powinien był otrzymać Prócz widocznej jest też niesprawiedliwość odczuwana, np. cierpiący mają poczucie krzywdy.
>Ja nie mówiłem o myślach, a o koncentrowaniu myśli na dziecku lub na sobie. Jak np. boli ząb, to myśli same się koncentrują na tym bólu. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >W oparciu o własne spostrzeżenia twierdzę, że zachowanie życia nie zawsze jest uznawane za dobro, przykładem samobójcy. Samobójca sam uznaje, co jest dla niego dobrem. W przypadku embrionu jest to określane z góry i z pominięciem jego woli.
>Niektóre samobójstwa popełniano właśnie w imię godności. J.w. Samobójca ma prawo określania, co stanowi o jego godności. Ale rodzic nie ma prawa osądzać, co embrion będzie uznawać, za stanowiące o jego godności.
>Konieczności: by ludzkość przetrwała kobiety koniecznie muszą rodzić. Ha! Słusznie, zgoda. Ale to dotyczy kobiety w ogólności, a nie indywidualnej kobiety. Inaczej stajemy wobec dylematu: zagłada ludzkości vs. przedmiotowe traktowanie kobiet.
>Także nie ma potrzeby rekompensowania ludzkiego nielatania, a jednak powstają samoloty. Więc wg jakiej reguły cywilizacja jednych ma na skrzydłach przewieźć do lepszego świata, a innych pozostawić w średniowieczu przymusowych porodów? Samoloty i aborcja mają tę samą proweniencję, którą stanowi ludzka wygoda. Jednak budowanie samolotów nie pozbawia nikogo szans na indywidualne życie.
>Cywilizacja ma poprawiać naturę tam, gdzie jest nam niedogodna. Aby można było żyć zgodnie z naturą. Tą poprawioną i dogodną, wygodną. To jest hipokryzja.
>Prócz widocznej jest też niesprawiedliwość odczuwana, np. cierpiący mają poczucie krzywdy. Nie każde poczucie krzywdy ma racjonalne podstawy. Parafrazując ks. prof. Monia: trzeba odróżnić wielkie poczucie krzywdy, od poczucia wielkiej krzywdy. Więcej, nie każde poczucie winy wypływa z niesprawiedliwości i nie każda niesprawiedliwość (raczej nie w każdym) budzi poczucie winy.
>Jak np. boli ząb, to myśli same się koncentrują na tym bólu. To już jest absurd i proszę to pominąć, ale tak mi się skojarzyło: dlaczego zatem, myśli kobiety, która jest w ciąży - co przecież też stanowi stan somatyczny odbiegający od dotychczasowej homeostazy - nie koncentrują się natychmiast na tej ciąży, tylko na niej samej? Ale to żart, taki wykwit przeładowanego tym tematem kojarzenia.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Cytat:>Ochronę każdego życia ludzkiego uzasadnia jego przyrodzona godność > rodzic nie ma prawa osądzać, co embrion będzie uznawać, za stanowiące o jego godności.Zatem rodzic nie może chronić życia potomnego embrionu, ponieważ taka ochrona zawierałaby bezprawne osądzanie co ów będzie uznawać za stanowiące o jego godności. > Ale to dotyczy kobiety w ogólności, a nie indywidualnej kobiety.By uogólnienie było uprawnione musi istnieć choć jeden przypadek, tu: choć jedna rodząca kobieta. > budowanie samolotów nie pozbawia nikogo szans na indywidualne życie.A niedokonanie aborcji niejednokrotnie takich szans pozbawia. > >Cywilizacja ma poprawiać naturę tam, gdzie jest nam niedogodna.> Aby można było żyć zgodnie z naturą. Tą poprawioną i dogodną, wygodną. To jest hipokryzja.W takim razie hipokrytą jest każdy kto zlazł już z drzewa: każdy przejaw cywilizacji ma swoje ciemne strony. > trzeba odróżnić wielkie poczucie krzywdy, od poczucia wielkiej krzywdy.Nie trzeba, embriony nie mają żadnego poczucia. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Zatem rodzic nie może chronić życia potomnego embrionu, ponieważ taka ochrona zawierałaby bezprawne osądzanie co ów będzie uznawać za stanowiące o jego godności. Odbieranie dziecku możliwości urodzenia się powoduje, że odmawia mu się tym samym możliwości określenia tego, co dla niego oznacza godność, gdyż nie może się do niej ustosunkować w stanie ante nascendi. Jednak jako człowiek ma do tego prawo, które należy w tym przypadku prolongować.
>By uogólnienie było uprawnione musi istnieć choć jeden przypadek, tu: choć jedna rodząca kobieta. Zatem wystarczy jeden czarny łabądź, by móc powiedzieć, że wszystkie łabędzie są czarne. Albo bardziej klasycznie, wystarczy jedna kura, która przekroczyła jezdnię, by móc powiedzieć, że kury przechodzą przez jezdnię. Wystarczy jeden wybuch akumulatora przy złym podłączeniu w czasie odpalania od sąsiada, by móc powiedzieć, że źle podłączony akumulator wybucha. Czy tak?
>A niedokonanie aborcji niejednokrotnie takich szans pozbawia. Ale nie-dokonanie aborcji nie jest osiągnięciem cywilizacyjnym, tylko stanem naturalnym.
>>To jest hipokryzja. >każdy przejaw cywilizacji ma swoje ciemne strony. Np. rola.
>Nie trzeba, embriony nie mają żadnego poczucia. Pies też nie ma poczucia krzywdy, bo odczuwa tylko proste jednorazowe emocje. Można w związku z tym tłuc psa kijem?
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Odbieranie dziecku możliwości urodzenia się powoduje, że odmawia mu się tym samym możliwości...Wszelkich. > określenia tego, co dla niego oznacza godność...Dla embriona godność nic nie oznacza. Bo godność człowieka jest związana z jego świadomością, ponieważ godność to "poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie" ( PWN). > ...gdyż nie może się do niej ustosunkować w stanie ante nascendi ..W stanie embrionalnym można tylko rosnąć, nawet do owego rośnięcia nie mając żadnego stosunku. > jako człowiek ma do tego prawo...Prawa embriona właśnie określamy. > ...które w tym przypadkuWłaśnie z powodu wyjątkowości tego przypadku. > wystarczy jeden czarny łabądź, by móc powiedzieć, że wszystkie łabędzie są czarne.Nie. Wystarczy jeden czarny łabędź by móc powiedzieć, że są czarne łabędzie. > nie-dokonanie aborcji nie jest osiągnięciem cywilizacyjnym, tylko stanem naturalnym.Stanem naturalnym jest też np. zdrowie, ale to nie przeszkadza, by bywało ono też osiągnięciem cywilizacyjnym. Tak samo już dziś bywa z utrzymaniem ciąży, a będzie - bo już bywa - z niedokonaniem aborcji. > tłuc psa kijem?Nie tłuc, psa boli. > PozdrawiamPozdrawiam. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>Jednak jako człowiek ma do tego prawo, które należy w tym przypadku prolongować. O tym zdaniu Pan zapomniał.
>Dla embriona godność nic nie oznacza. Bo godność człowieka jest związana z jego świadomością Patrz wyżej.
>W stanie embrionalnym można tylko rosnąć, nawet do owego rośnięcia nie mając żadnego stosunku. Patrz wyżej.
>Prawa embriona właśnie określamy. Prawa embriona, to prawa człowieka, określone w roku 1948, w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, jeśli uznajemy embrion za człowieka. W innym wypadku, nie możemy rozmawiać o jego prawach, dopóki nie ustalimy tego, czym jest (nie ustalimy między sobą).
>Nie. Wystarczy jeden czarny łabędź by móc powiedzieć, że są czarne łabędzie. A czy ja się sprzeciwiam zdaniu: "kobiety rodzą dzieci"? Nie, sprzeciwiam się zdaniu: "każda kobieta musi urodzić dziecko" (wcześniej zachodząc w ciążę), ponieważ nie oddaje ono faktycznego stanu rzeczywistości. Ma Pan rację mówiąc: "kobiety muszą rodzić dzieci, aby gatunek przetrwał", tylko że później za zbiór dystrybutywny o nazwie "kobiety", do którego należy żeńska część populacji, podstawia Pan w to samo miejsce nazwę ogólną "kobieta", która jest zmienną nazwową, pod którą można podstawić dowolny element zbioru "kobiety". I teraz, proszę mi powiedzieć, jakie prawo przekształcania klasycznego rachunku predykatów, albo innego rachunku predykatów zezwala Panu na takie podstawienie? Problem polega na tym, że nie podmienia Pan jedynie kwantyfikatora, jakby miało to miejsce, gdyby zamieniałby On "wszystkie kobiety muszą urodzić dziecko, aby gatunek przetrwał" (co jest oczywistą bzdurą, na "każda kobieta..". Ale nie na tym polega przejście.
Proszę też zwrócić uwagę na mutację słowa rodzić: w zdaniu ogólnym ma ono postać "kobiety muszą rodzić dzieci..", w proponowanym zd. szczegółowym: "każda kobieta musi urodzić dziecko..". Zmienia Pan tryb niedokonany, nieokreślający tego, kto i ile osób z tego zbioru musi dziecko urodzić, na tryb dokonany i określony: każdy.
Z innego punktu widzenia, stara się Pan zmienić proste prawo przyrodnicze: "aby przetrwać gatunek musi się rozmnażać", na "aby przetrwał gatunek, każdy jego osobnik płci żeńskiej musi wydać na świat potomka".
>Stanem naturalnym jest też np. zdrowie, ale to nie przeszkadza, by bywało ono też osiągnięciem cywilizacyjnym. Nie, zdrowie nie może być osiągnięciem cywilizacyjnym, może być osiągane środkami cywilizacyjnymi.
>Nie tłuc, psa boli. Ale nie cierpi, ponieważ nie posiada świadomości swojego bólu, a jedynie bodziec.
Kłaniam się
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>Jednak jako człowiek ma do tego prawo, które należy w tym przypadku prolongować.> O tym zdaniu Pan zapomniał.Ależ było:>jako człowiek ma do tego prawo... Prawa embriona właśnie określamy. >...które w tym przypadku Właśnie z powodu wyjątkowości tego przypadku.
I właśnie ustalamy czy należy prolongować. > Prawa embriona, to prawa człowieka, określone w roku 1948, w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, jeśli uznajemy embrion za człowieka.Już na wstępie zadeklarowałem, że także uznaję człowieczeństwo embrionu, ale ta dyskusja zmierza do ponownego zdefiniowania jego praw. Co przeszkadza w jej kontynuowaniu? > sprzeciwiam się zdaniu: "każda kobieta musi urodzić dziecko"Nie napisałem takiego zdania, napisałem, że aby ludzkość przetrwała, kobiety koniecznie muszą rodzić. > stara się Pan zmienić proste prawo przyrodnicze: "aby przetrwać gatunek musi się rozmnażać", na "aby przetrwał gatunek, każdy jego osobnik płci żeńskiej musi wydać na świat potomka".Ależ wprost przeciwnie, w przykładzie z łabędziem podkreślam, że wystarczy jedno zdarzenie by uogólnienie było zasadne. > Nie, zdrowie nie może być osiągnięciem cywilizacyjnym, może być osiągane środkami cywilizacyjnymi.No to latanie samolotem też jest tylko "osiągane środkami cywilizacyjnymi". > nie cierpi, ponieważ nie posiada świadomości swojego bólu, a jedynie bodziec.Co ma system nerwowy, cierpi. Kłaniam się .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Korzystając z Edycji zmodyfikowałem odpowiedź. >Prawa embriona, to prawa człowieka, określone w roku 1948, w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, jeśli uznajemy embrion za człowieka. Już na wstępie zadeklarowałem, że także uznaję człowieczeństwo embrionu, ale ta dyskusja zmierza do ponownego zdefiniowania jego praw. Co przeszkadza w jej kontynuowaniu? .
|
|
 | -1 na 1 |
|  | 8 na 8 | Gosia (9452 punktów) | > video.informacje.int.pl/07/07/niemy-krzyk/> Polecam. Film pokazuje, że to wszystko nie jest takie proste. Nie polecam Film przedstawia zabieg przerwania ciąży oglądany na monitorze aparatu USG. Z komentarza widz dowiaduje się, że pokazany płód cierpi, ucieka przed narzędziem lekarskim, krzyczy z bólu i strachu. Filmowi wielokrotnie zarzucano manipulację i fałszerstwo. Zrobił to m.in. prof. Beaulieu, któremu autor filmu wytoczył proces o zniesławienie. Prof. Beaulieu wygrał jednak sprawę, co świadczy o tym, że udowodnił prawdziwość swych zarzutów.
|
|
| |  | -1 na 1 | cezar (256 punktów) | > >video.informacje.int.pl/07/07/niemy-krzyk/> >Polecam. Film pokazuje, że to wszystko nie jest takie proste.> Nie polecam> Film przedstawia zabieg przerwania ciąży oglądany na monitorze aparatu USG.> Z komentarza widz dowiaduje się, że pokazany płód cierpi, ucieka przed narzędziem lekarskim, krzyczy z bólu i strachu. Filmowi wielokrotnie zarzucano manipulację i fałszerstwo. Zrobił to m.in. prof. Beaulieu, któremu autor filmu wytoczył proces o zniesławienie. Prof. Beaulieu wygrał jednak sprawę, co świadczy o tym, że udowodnił prawdziwość swych zarzutów.Lesław Maleszka też zgodnie z wyrokami sądów nie donosił na swoich kolegów. Na pewno?
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
To głos w dyskusji?
|
|
| | | |  | | cezar (256 punktów) | >To głos w dyskusji? Tak. Pokazuje, ze wyrok sądu nie jest żadną obiektywna prawdą.
|
|
| | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | Czyli będziesz żyć w przekonaniu, że ten film jest autentyczny i pokazuje zjawisko, które naprawdę miało miejsce? I używać go jako argumentu w takiej jak ta dyskusji? Tym bardziej, że jak wspomniała Duda, organizacje kobiece dążą do tego, żeby "skrobanki" nie były skrobankami, tylko żeby były przeprowadzane w I trymestrze, w sterylnych warunkach?
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | cezar (256 punktów) | >Czyli będziesz żyć w przekonaniu, że ten film jest autentyczny i pokazuje zjawisko, które naprawdę miało miejsce? I używać go jako argumentu w takiej jak ta dyskusji? Tym bardziej, że jak wspomniała Duda, organizacje kobiece dążą do tego, żeby "skrobanki" nie były skrobankami, tylko żeby były przeprowadzane w I trymestrze, w sterylnych warunkach? > Na pewno nie, gdyż same natężenie contrargumentów na które liczyłem już postawiło mi wiele znaków zapytania. Może, ktoś źle odbiera moje intencje? Ale moim celem jest stawianie trudnych pytań w środowiskah ludzi, którzy innaczej postrzegają pewne sprawy, gdyż tylko w ten sposób mogę się rozwijać. Znając skonfrontoewane argumenty, mogę zacząć zastanawiać się naprawdę poważnie nad rozwiązaniem problemu. Konfrontując mogę się utwierdzić lub przwartościować pewne spostrzeżenia. Celem jest dążenie do prawdy, a to można osiągnąć tylko przez konfrontaję.Niewątpliwie poważne głosy w tej dyskusji, stawiają przede mną wiele nowych pytań. Jeżeli stawiacie zażut, ze film jest manipulają, to nie pozostaje mi nic innego jak podziękować, za tę uwagę. I idąc za tę wskazówką dokładnie sprawdzić autentyczność filmu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Czyli będziesz żyć w przekonaniu, że ten film jest autentyczny i pokazuje zjawisko, które naprawdę miało miejsce? I używać go jako argumentu w takiej jak ta dyskusji? Tym bardziej, że jak wspomniała Duda, organizacje kobiece dążą do tego, żeby "skrobanki" nie były skrobankami, tylko żeby były przeprowadzane w I trymestrze, w sterylnych warunkach? Pytanie, jak przeprowadzić w I trymestrze aborcję, kiedy kobieta jest już w III? Nikt się nie zastanawia dlaczego niektórych aborcji dokonuje się w II i III trymestrze. Mam uwierzyć, że kobieta przez cztery, sześć, osiem miesięcy nie jest w stanie znaleźć gabinetu aborcjonisty? Chyba łatwiej jest przyjąć, że w ósmym miesiącu dostaje intratną propozycję pracy!.. tylko dziecko.. A kobieta na tym filmie specjalnie czekała, żeby wystąpić w telewizji, podczas usuwania późnego płodu?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Kelly (2051 punktów) | >Pytanie, jak przeprowadzić w I trymestrze aborcję, kiedy kobieta jest już w III? Po prostu zadbać o to, żeby kobieta, która zajdzie w niechcianą ciążę, miała możliwość jak najszybszego poddania się aborcji. Póki co księża, pieniądze, przepisy i brak akceptacji społecznej skutecznie utrzymują taką kobietę w stanie wątpliwości i wahania się.
|
|
| | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Po prostu zadbać o to, żeby kobieta, która zajdzie w niechcianą ciążę, miała możliwość jak najszybszego poddania się aborcji. Ha! To paradne, bo wcale nie odpowiada na moje pytanie. Pytam się, co zrobić, kiedy kobieta w III trymestrze zdecyduje się usunąć ciążę, bo jej się odwidzi? Każdorazowo zinterpretuje Pani taką sytuację, jako efekt działania księży, problemów finansowych i braku akceptacji? Jak zadbać o to, żeby kobieta się zdecydowała do końca I trymestru, czy dziecka chce czy nie. Zdarza się wszak, że kobieta "wpada", ojciec ucieka, a ona chce donosić. I nagle w 6 miesiącu jej się odechciewa. Co wtedy zrobić?
>Póki co księża, pieniądze, przepisy i brak akceptacji społecznej skutecznie utrzymują taką kobietę w stanie wątpliwości i wahania się. I dobrze, lepiej mieć sumienie lekko niespokojne, niż zupełnie spokojne - brak podszeptów sumienia i wątpliwości świadczy o tym, że ktoś ma z sobą problem.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Kelly (2051 punktów) | >(...) Co wtedy zrobić? Wtedy jest za późno - nie można uszkadzać na tyle rozwiniętego ludzkiego organizmu. Odpowiedziałam zatem na pana pytanie: trzeba po prostu zadbać, by do takich sytuacji nie dochodziło, by kobiety znały swoje prawa. Aborcja to nie zachcianka, tylko radykalny, ale czasem najlepszy z możliwych krok. Walczący o jej legalizację zdają sobie z tego sprawę.
>I dobrze, lepiej mieć sumienie lekko niespokojne, niż zupełnie spokojne - brak podszeptów sumienia i wątpliwości świadczy o tym, że ktoś ma z sobą problem. Sumienie i tak spokojne nie będą, a każda kobieta poddana aborcji przeżyje traumę. Jest to jednak lepsze od wydawania na świat niechcianego, niekochanego dziecka.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Duda (25557 punktów) | Kelly! Bardzo cie przepraszam, wczoraj przez pomyłkę dałam ci "- " zamiast "+". Niestety jeden ruch nieopatrzny zacinającej się myszy i zawieszający się komputer i nie można tego poprawić. Jeszcze raz przepraszam. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Sumienie i tak spokojne nie będą, a każda kobieta poddana aborcji przeżyje traumę. Jest to jednak lepsze od wydawania na świat niechcianego, niekochanego dziecka. To jest sprzeczność. Jeżeli człowiek kieruje się dobrem drugiego człowieka, a nie własnym, nie chcąc go krzywdzić odrzuceniem i brakiem miłości, tzn. że go kocha, miłuje. Jakżeż zatem można z miłości robić coś niekochanemu dziecku?
Kobieta (para) kieruje się własnym interesem, a to są jedynie próby zakamuflowania tego faktu na potrzeby własnego i cudzych sumień.
>Odpowiedziałam zatem na pana pytanie: trzeba po prostu zadbać, by do takich sytuacji nie dochodziło, by kobiety znały swoje prawa. Aborcja to nie zachcianka, tylko radykalny, ale czasem najlepszy z możliwych krok. Walczący o jej legalizację zdają sobie z tego sprawę. Co nie zmienia faktu, że będą zdarzały się sytuacje, w których kobieta rozmyśli się z urodzenia dziecka w III trymestrze i będzie szukać gabinetu, który to nielegalnie abortuje. Zatem, problem nielegalnej aborcji nie zniknie, tylko zmieni się powód, dla którego będzie ona nielegalna.
>Wtedy jest za późno - nie można uszkadzać na tyle rozwiniętego ludzkiego organizmu. A dlaczego wcześniej wolno? Jest to później niewyobrażalne tylko dlatego, że ów twór morfologicznie przypomina człowieka? Takie kryterium stosowano w epoce odkryć geograficznych, dla usankcjonowania dominacji europejskiej nad podbijanymi pierwotnymi mieszkańcami.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kelly (2051 punktów) | >To jest sprzeczność. Jeżeli człowiek kieruje się dobrem drugiego człowieka, a nie własnym, nie chcąc go krzywdzić odrzuceniem i brakiem miłości, tzn. że go kocha, miłuje. Jakżeż zatem można z miłości robić coś niekochanemu dziecku? Dążenie do dobra drugiej osoby nie musi iść w parze z miłością, która jest przecież uczuciem bardzo silnym. Szkoda, że pan tego nie rozumie. Kobiecie, która nie chce dziecka, aborcja umożliwia bezbolesne dla małego organizmu usunięcie go, zanim zacznie chociaż trochę przypominać człowieka. Świadczy to nie o miłości, tylko o odpowiedzialnosci, której być może zabrakło podczas płodzenia.
>Co nie zmienia faktu, że będą zdarzały się sytuacje, w których kobieta rozmyśli się z urodzenia dziecka w III trymestrze i będzie szukać gabinetu, który to nielegalnie abortuje. Zatem, problem nielegalnej aborcji nie zniknie, tylko zmieni się powód, dla którego będzie ona nielegalna. Przypomina pan staruszkę, która zabrania swoim dorosłym dzieciom kupić kota. Rodzic może mieć wątpliwości, czy dziecko albo nastolatek będzie się należycie zajmowało zwierzątkiem, ale w końcu tak czy inaczej trzeba przeciąc "psychiczną pępowinę". Kobieta też człowiek. Naprawdę. Nie jesteśmy czarownicami, które zabijają dla przyjemności, wbrew - jak widać - wrażeniu niektórych. Sprawa jest prosta: 1. Ciąża była niezamierzona i wystąpiła w kiepskim momencie i/lub warunkach a) Odważna kobieta podejmuje się wyzwania i decyduje urodzić dziecko, ew. oddając je (wtedy do końca życia będzie miała świadomość, że jej dziecko pałęta się gdzieś po świecie - ja już chyba wolałabym traumę aborcji!) b) Kobieta nieczująca się na siłach wychowywać dziecko jak najszybciej dokonuje aborcji. 2. Ciąża była niezamierzona, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby urodzić i wychować dziecko - można pogratulować. 3. Ciąża zamierzona - tym bardziej. Dlaczego kobieta miałaby się zastanawiać tak długo? Wiadomo, że to trudna decyzja, ale deadline to deadline. W tym przypadku jest żelazna granica i koniec. Chyba w żadnym kraju aborcja po I trymestrze nie jest i nie będzie legalna, więc kobieta zastanawiająca się przydługo rzeczywiście ożywiłaby podziemie aborcyjne. Popełniłaby jednak przestępstwo, a do tego prowadzi przede wszystkim desperacja. Tylko dlaczego kobieta miałaby być zdesperowana, gdyby respektowano jej prawo do rozporządzania własnym ciałem?
>>Wtedy jest za późno - nie można uszkadzać na tyle rozwiniętego ludzkiego organizmu. >A dlaczego wcześniej wolno? Dlatego, że płód ma rozwinięty układ nerwowy, oraz... >tylko dlatego, że ów twór morfologicznie przypomina człowieka? Tak, właśnie dlatego. >Takie kryterium stosowano w epoce odkryć geograficznych, dla usankcjonowania dominacji europejskiej nad podbijanymi pierwotnymi mieszkańcami. Myślę, że różnica przed kuleczką komórek, a w miarę ukształtowanym ludzkim organizmem jest jednak większa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>tylko dlatego, że ów twór morfologicznie przypomina człowieka? >Tak, właśnie dlatego. >Dlatego, że płód ma rozwinięty układ nerwowy, oraz... Człowiek (homo) znaczy "podobny mnie". Prawdopodobnie, to jest moja etymologiczna spekulacja, człowiek zaczął nazywać człowiekiem, to co było podobne jemu samemu. Dla ścisłości, mężczyzna zaczął. Dlatego nie uważał za człowieka kobiety - która mu nie była podoba, i Murzyna - takoż. Jeśli Panią odurzę narkotykami, to też nie poczuje Pani jak umiera. Czemu miałbym się powstrzymać? Ani Pani nic nie czuje, ani mnie nie przypomina... a przecież również mogę to wytłumaczyć przez bycie odpowiedzialnym.
Przykład: Jadąc rower przy torach kolejowych, zostaje Pani przeze mnie trącona i wpada pod ostatni wagon, który Panią okalecza. Nie jestem ubezpieczony i Pani też nie, więc pomoc dostanie Pani tylko z opieki społecznej i będzie wegetować utrzymując się z renty inwalidzkiej - jeżeli wcześniej pracowała. Czy nie będzie odpowiedzialnością z mojej strony, jeżeli Panią cierpienia pozbawię w sposób bezbolesny?
Straszny byłby Świat, w którym ludzie na każdą trudność życiową reagowaliby uśmiercaniem siebie, albo kogoś innego. Człowiek jest stworzeniem leniwym, które nie robi tego, co potrafi, ale tyle, ile musi. Studenci dziś narzekają na ogrom materiału, mimo że jest go dwa razy mniej, niż jeszcze pięć lat temu, i wymagania są znacznie obniżone. A gdyby je nawet czterokrotnie podwyższyć, to ci sami studenci mieliby dokładnie takie same stopnie, tylko czterokrotnie więcej wiedzy. Ale reagowanie na trudności związane z dzieckiem, pomysłem uśmiercenia go, a na trudności z chodzeniem chęcią samobójstwa, to już chyba przesada, na którą nas nie stać. Do tego podobną histerii i hipochondrii. Zapytano kiedyś pewnego stulatka, jak dożyć stu lat (granica niebotyczna, stąd pytanie tendencyjne). Odpowiedział: trzeba dużo pić i palić (sami pije i pali nieprzerwanie od przeszło osiemdziesięciu lat). Nie stawianie sobie wyzwań, gnuśnienie, narzekanie i marudzenie na swój los, jest prostą drogą do zgonu w młodym wieku.
>Świadczy to nie o miłości, tylko o odpowiedzialnosci, której być może zabrakło podczas płodzenia. To nie świadczy o odpowiedzialności, tylko o tchórzostwie. Odpowiedzialność, to podjęcie konsekwencji swojego czynu, a nie pozbycie się ich. Tak Kotarbiński widzi kwestię samobójstwa. Samobójstwo z wypalenia się, to prawomocna decyzja. Ale samobójstwo ze względu na przytłaczające problemy życiowe, to tchórzostwo i ucieczka. Jeśli człowiek dodatkowo zabiera z powodu tych problemów cudze życie, to jest to dodatkowo niemoralne.
>Kobieta też człowiek. Naprawdę. Nie jesteśmy czarownicami, które zabijają dla przyjemności, wbrew - jak widać - wrażeniu niektórych. Nie dla przyjemności. Z wyrachowania, dla własnego interesu. I nie tylko kobiety, to jest stała antropologiczna.
>Tylko dlaczego kobieta miałaby być zdesperowana, gdyby respektowano jej prawo do rozporządzania własnym ciałem? Ejże. Ja nikomu takiego prawa nie odbieram. Po prostu uważam, że kobieta (i mężczyzna jako partner) decyduje się na możliwość zajścia w ciążę, kiedy prowadzi życie erotyczne, którego skutki - jak już powiedziałem - są wystarczająco transparentne.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kelly (2051 punktów) | >Przykład: (...) Jestem na tyle dojrzała, że mogłabym samodzielnie podjąć decyzję: eutanazja albo dalsze życie. Znam swoją sytuację finansową, znam swoje prawa, mogę mniej więcej przewidzieć przyszłość - więc mogę o sobie decydować. Płód nie może. Inne przykłady, jakie pan podał, dotyczą cały czas tego samego. I nie mają szans do mnie trafić, bo uważam za oczywiste, że płód to w I trymestrze ciąży jeszcze nie człowiek.
>Nie dla przyjemności. Z wyrachowania, dla własnego interesu. I nie tylko kobiety, to jest stała antropologiczna. Aborcja z wyrachowania? To znaczy uprawiam seks i celowo zachodzę w ciążę, żeby móc ją potem usunąć? Eee...
>>Tylko dlaczego kobieta miałaby być zdesperowana, gdyby respektowano jej prawo do rozporządzania własnym ciałem? >Ejże. Ja nikomu takiego prawa nie odbieram. Po prostu uważam, że kobieta (i mężczyzna jako partner) decyduje się na możliwość zajścia w ciążę, kiedy prowadzi życie erotyczne, którego skutki - jak już powiedziałem - są wystarczająco transparentne. Owszem, odbiera pan. A ciąża rzadko kiedy jest wynikiem decyzji. Zwykle jest bardzo miłą niespodzianką. Nietety, zdarza się, że jest nie tylko niespodzianką, ale też bardzo niemiłą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >I nie mają szans do mnie trafić, bo uważam za oczywiste, że płód to w I trymestrze ciąży jeszcze nie człowiek. A ja jestem przekonanym o czymś całkowicie przeciwnym, przez (trzeci raz to powtarzam) kilka przesłanek szczegółowych i filozoficznych. Może więc się już tym nie męczmy, skoro dla Pani to jest oczywiste (tj. niedowodliwe), to dyskusja nie ma sensu. Tylko, czy to nie jest oczywiste wstecznie?
>Aborcja z wyrachowania? To znaczy uprawiam seks i celowo zachodzę w ciążę, żeby móc ją potem usunąć? Eee... Nie. Mówię o wyrachowaniu prostszym o jeden stopień. Usuwa się ciążę, aby zadbać o własny interes. To też jest wyrachowane, zważono życie i określono, że jest mniej warte niż własny interes.
>A ciąża rzadko kiedy jest wynikiem decyzji. Podjęcie decyzji o współżyciu pociąga za sobą możliwość zajścia w ciążę. Jeśli ktoś o tym ryzyku wie (nie jeśli w danym momencie myśli, tylko wie, ogólnie), to jest odpowiedzialny za tę konsekwencję. W tym sensie podjęcie współżycia jest decyzją o ciąży. Mało mnie interesuje, czy ktoś chciał w tę ciążę zajść, czy nie. Konsekwencji był świadom.
>Nietety, zdarza się, że jest nie tylko niespodzianką, ale też bardzo niemiłą. Ma mnie to rozczulić? Rozczula mnie to tak, jak skok na główkę do stawu. "Ciąża, to nie choroba", że zacytuję klasyka. Ale u mnie znaczy, to, że nie jest to coś czego nie można przewidzieć. Zachorować można na miliony sposobów. Zajść w ciążę tylko na jeden, i to na jeden spośród wielu sposobów obcowania seksualnego. To jest dla mnie oczywiste, i o tym nie dyskutujmy.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | >A ja jestem przekonanym o czymś całkowicie przeciwnym, przez (trzeci raz to powtarzam) kilka przesłanek szczegółowych i filozoficznych. Może więc się już tym nie męczmy, skoro dla Pani to jest oczywiste (tj. niedowodliwe), to dyskusja nie ma sensu. Tylko, czy to nie jest oczywiste wstecznie? Ja również podaję kilka przesłanek szczegółowych i filozoficznych. Na przykład że płód w I trymestrze nie ma jeszcze układu nerwowego. Albo że dziecko narodzone jest ważniejsze od płodu.
>Mało mnie interesuje, czy ktoś chciał w tę ciążę zajść, czy nie. Konsekwencji był świadom. >>Nietety, zdarza się, że jest nie tylko niespodzianką, ale też bardzo niemiłą. >Ma mnie to rozczulić? Rozczula mnie to tak, jak skok na główkę do stawu. "Ciąża, to nie choroba", że zacytuję klasyka. Ale u mnie znaczy, to, że nie jest to coś czego nie można przewidzieć. Zachorować można na miliony sposobów. Zajść w ciążę tylko na jeden, i to na jeden spośród wielu sposobów obcowania seksualnego. Ale dlaczego ma z tego powodu cierpieć dziecko?! Przecież to rodzice uprawiają seks. A poza tym, według mojej zapewne skromnej, i do tego tylko teoretycznej wiedzy, prokreacja nie jest jedynym powodem, dla którego ludzie idą do łóżka. Dlaczego odmawia pan tej przyjemności osobom, które albo jeszcze nie są gotowe na dziecko (mimo że są już dojrzałe fizycznie i psychicznie), albo w ogóle nie chcą mieć dzieci?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Ale dlaczego ma z tego powodu cierpieć dziecko?! Przecież to rodzice uprawiają seks. A poza tym, według mojej zapewne skromnej, i do tego tylko teoretycznej wiedzy, prokreacja nie jest jedynym powodem, dla którego ludzie idą do łóżka. Dlaczego odmawia pan tej przyjemności osobom, które albo jeszcze nie są gotowe na dziecko (mimo że są już dojrzałe fizycznie i psychicznie), albo w ogóle nie chcą mieć dzieci? Proszę się nie dziwić, że mam taki pogląd, skoro uznaję embrion za gotowego człowieka, a nie nawet potencjalnego. Proszę użyć własnej wyobraźni, przecież nie każę Pani zmieniać poglądu, tylko nagiąć do mojego swoją wyobraźnię i wyobrazić sobie, że od pierwszych godzin po poczęciu embrion spełnia Pani kryteria człowieczeństwa, czy byłaby wówczas Pani zwolenniczką aborcji na życzenie? Na odpowiedź: "tak, ale nie jest", odpowiadam antycypując: Pani kryteria wiążą Pani (dopóki Ona ich nie zmieni), ale nie wiążą mnie.
>Ja również podaję kilka przesłanek szczegółowych i filozoficznych. Na przykład że płód w I trymestrze nie ma jeszcze układu nerwowego. Albo że dziecko narodzone jest ważniejsze od płodu. A mnie przekonuje to, że nie ma jeszcze w pełni wykształconego układu nerwowego, ale ma już wszystko z czego ten układ powstanie. Jest ze sobą tożsamy genetycznie i ma własną grupę krwi (stąd konieczność kontaktu z matką przez łożysko i pępowinę), ma zaprogramowane linie papilarne, które już nie ulegną zmianie (jak tylko przestanie się marszczyć po porodzie), rozwija się w sposób ciągły, spontaniczny i nieprzerwany. Poza tym, biologowie nie wyznaczają jasnego punktu - nie są w stanie - w którym embrion przechodziłby istotny skok jakościowy. To wszystko od pierwszych godzin.
|
|
| |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | > >video.informacje.int.pl/07/07/niemy-krzyk/> >Polecam. Film pokazuje, że to wszystko nie jest takie proste.> Nie polecam> Film przedstawia zabieg przerwania ciąży oglądany na monitorze aparatu USG.> Z komentarza widz dowiaduje się, że pokazany płód cierpi, ucieka przed narzędziem lekarskim, krzyczy z bólu i strachu. Filmowi wielokrotnie zarzucano manipulację i fałszerstwo. Zrobił to m.in. prof. Beaulieu, któremu autor filmu wytoczył proces o zniesławienie. Prof. Beaulieu wygrał jednak sprawę, co świadczy o tym, że udowodnił prawdziwość swych zarzutów.Witam Co do manipulacji. Przeczytałem materiał zawarty na wskazanej stronie. Zgadzam się, że omawiany film to manipulacja. Obejrzałem też wspomnianą stronę nieco bliżej. To też zgrabna manipulacja (cytaty ze strony pogrubiłem). JAJO NIE JEST KURĄ, KURA NIE JEST JAJKIEMPrawda! Pytanie tylko, jak się to ma do: Człowiek nie jest zygota, zygota nie jest Człowiekiem.Człowiek nie jest zygotą - też prawda (a przynajmniej lubię tak myśleć) zygota nie jest Człowiekiem - jedni twierdzą że jest, inni że nie, ja uważam że to materiał na człowieka Gdzie manipulacja??? O ile kura z pierwszego hasła ma odpowiadać Człowiekowi z hasła drugiego, to jajo nie może być porównywane z zygotą!!! Z zygotą można by porównać co najwyżej zapłodnione jajo! Ponadto stosowanie takich haseł sugeruje, że możemy porównywać człowieka z innymi przedstawicielami fauny! Nieprawda??? To proszę... Czy jedząc jajecznicę jemy kurczaki?Zamieńmy na: Czy jedząc zygoty jemy ludzi? Zbyt drastyczne? To zamieńmy na "delikatniejsze": Czy karmiąc zygotami koty, karmimy je ludźmi? Były "odwołania" do fauny, to są też i do flory: Jeżeli zbieramy kasztany, czy też żołędzie w parku/lesie, czy ktokolwiek zarzuci nam wycinanie drzew? lub "wywóz drewna z lasu" jeżeli zabierzemy je do domu?Jeżeli szukać odniesień do aborcji (bo ja w takim zdaniu sam bym nie wpadł na to że takie są) to: - kasztany czy żołędzie to zygoty (z tego co wiem, to kasztany i żołędzie nie wymagają "zapłodnienia" by mogły wyrosnąć z nich drzewa) - wycinanie drzew to dla mnie pozbawienie życia dorosłego osobnika Kto był taki GŁUPI, że zdecydował sie na porównanie flory z człowiekiem??? Przecież godząc się na takie porównanie musi sie zgodzić też i na to, że wynika z niego, iż wycięcie hektarowego lasu równoważne jest wybiciu małego miasteczka! ... i na koniec... Nawet, jeśli kogoś świadomie zaprosimy do własnego domu to możemy go świadomie wyprosić. Żadna kobieta nie jest bezwolnym, przedmiotowym inkubatorem. Jej ciało jej sprawą.Jeżeli zaproszę do domu gości, i z jakichś powodów ich dalsza obecność będzie dla mnie kłopotliwa, to mogę ich wyprosić. Niestety, gdyby szukać tu analogii z aborcją, to musiałbym ich pogrzebać... STANOWCZO NIE POLECAM WYMIENIONEJ STRONY Pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 4 | Zulka (2198 punktów) | Wiem, nie powinnam Ci odpowiadać na ten post. Niestety nie mogę się powstrzymać  > zygota nie jest Człowiekiem - jedni twierdzą że jest, inni że nie, ja uważam że to materiał na człowieka> Gdzie manipulacja??? O ile kura z pierwszego hasła ma odpowiadać Człowiekowi z hasła drugiego, to jajo nie może być porównywane z zygotą!!! Z zygotą można by porównać co najwyżej zapłodnione jajo! Czy mam rozumieć, że jeśli masz ochotę na rosół - gotujesz sobie zapłodnione kurze jajo? Doprecyzowanie: W tym przykładzie chodzi mi o jajko kury mieszkającej na wsi. Zwykle po podwórku wałęsa się jakiś kogut i zwykle nie jest bezczynny... > Ponadto stosowanie takich haseł sugeruje, że możemy porównywać człowieka z innymi przedstawicielami fauny!Moim zdaniem, ponieważ człowiek jest częścia fauny - swobodnie możemy go porównać z innymi przedstawicielami
|
|
| | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Co do manipulacji. Przeczytałem materiał zawarty na wskazanej stronie. Zgadzam się, że omawiany film to manipulacja.I wszystko na ten temat, chodziło o wypowiedź na temat filmu i tylko o nią. > Obejrzałem też wspomnianą stronę nieco bliżej.> STANOWCZO NIE POLECAM WYMIENIONEJ STRONYNo i dobrze, tylko dlaczego wrzeszczysz?
|
|
 | 2 na 2 | Michał Lewicki (201 punktów) | >Witaj >bycie racjonalistą nie zakłada bycia za czy przeciw ale raczej zalożenie, że tylko osoba zainteresowana (czyt. kobieta) ma prawo zdecydować co będzie z jej ciałem. I o ile kwestia embrion-płód-dziecko to co innego o tyle za-przeciw to źle ustawiona płaszczyzna. Należy chyba raczej mówić o samostanowieniu o sobie i o tym ze nikt nie ma prawa mówić co mam robić. Zatem i w tej kwestii nikt nie ma prawa odmówić kobiecie samostanowienia o swoim ciele.... >
Z tym że osobą zainteresowaną jest jedynie kokieta, to sie nie zgadzam. Oznacza to przedmiotowe potraktowanie mężczyzny. Gdyby ciąża była kwestią jedynie kobiety, to niby dlaczego mężczyzna miałby płacić alimenty??? Według mnie to niedorzeczne
Pozdrawiam
|
|
 | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Należy chyba raczej mówić o samostanowieniu o sobie i o tym ze nikt nie ma prawa mówić co mam robić.
To są dwie różne kwestie. Samostanowienie o sobie, to nie to samo, co "możliwość robienia tego, co się chce". Jeśli zechce mi się jutro kogoś zabić (na razie nie mówię o aborcji, proszę się nie podpalać - będzie czas i po temu), to nie będzie to kwestia samostanowienia, będzie to decydowanie o kimś innym, o jego życiu. Poza tym, nawet samostanowienie o sobie jest w pewnych okolicznościach ograniczone (choć ta kwestia leży poza meritum): stan wojenny, czy <18>embrion, płód, featus, blastocysta, pasożyt
|
|
| Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Michale popieranie prawa do aborcji nie jest warunkiem członkostwa w PSR moim zdaniem. Ale faktycznie można się raczej spodziewać, że większość członków łączy poglądy wolnościowe z racjonalistycznymi, więc jeśli mimo tego, iż w tej kwestii pewnie będziesz się różnić od nas nie stanowi dla ciebie problemu, to zapraszam. Ale jeśli zakładasz, że jeśli PSR wypowie się kiedyś w jakimś apelu publicznie za prawem do aborcji byłoby dla ciebie końcem związku ze stowarzyszeniem, to lepiej się nie decydować na przystępowanie.
|
|
 | | Michał Lewicki (201 punktów) | > Michale popieranie prawa do aborcji nie jest warunkiem członkostwa w PSR moim zdaniem. Ale faktycznie można się raczej spodziewać, że większość członków łączy poglądy wolnościowe z racjonalistycznymi, więc jeśli mimo tego, iż w tej kwestii pewnie będziesz się różnić od nas nie stanowi dla ciebie problemu, to zapraszam. Ale jeśli zakładasz, że jeśli PSR wypowie się kiedyś w jakimś apelu publicznie za prawem do aborcji byłoby dla ciebie końcem związku ze stowarzyszeniem, to lepiej się nie decydować na przystępowanie.Witam Dziękuję za odpowiedź. Aborcja nie jest na szczęście jedyną kwestią, którą zajmuje sie stowarzyszenie. Mam jeszcze tylko jedno pytanie: Czy jeżeli w przyszłości zdarzyłoby mi sie wypowiedzieć publicznie przeciwko aborcji (wypowiadając się jako członek PSR), to czy będzie to dla PSR-u powodem do usunięcia mnie ze swoich szeregów? Pozdrawiam
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Czy jeżeli w przyszłości zdarzyłoby mi sie wypowiedzieć publicznie przeciwko aborcji (wypowiadając się jako członek PSR), to czy będzie to dla PSR-u powodem do usunięcia mnie ze swoich szeregów?Mnie jest trudno na takie pytanie powiedzieć. Nie wiem bowiem jakie jest nastawienie do aborcji członków PSR. Z pewnością jeśli prezentowałbyś takie swoje zdanie jako zdanie środowiska racjonalistów lub PSR to mógłby być problem, jeśli natomiast powiedziałbyś gdzieś: "jestem członkiem PSR i jestem osobiście przeciw aborcji", to trudno myślę byłoby ciebie potępić, jeśli potrafiłbyś jakoś w miarę sensownie uzasadnić swoje stanowisko (zakładam bowiem, że jeśli ktoś z nas głosi jakieś poglądy które opatruje etykietką racjonalistyczną, to potrafi je sensownie uzasadnić. Poza tym oczywistym jest dla nas, że szeregi PSR nie składają się z modelowych racjonalistów, więc każdemu mogą zdarzyć się poglądy i zachowania, które nieszczególnie są racjonalne czy racjonalistyczne. Ja np. palę papierosy, co nie jest uważam przejawem szczególnego racjonalizmu. Tak więc i ty możesz być przeciwnikiem prawa do aborcji  A mówiąc nieco poważniej, to zapewne jest jakiś kompleks poglądów i zachowań, które byłyby trudne do zaakcepotowania z punktu widzenia racjonalistycznego środowiska. Myślę, że samo popieranie zakazu aborcji nie stanowi żadnej masy krytycznej. Choć gdybyś np. był przeciw prawu do aborcji i za realizowaniem się kobiety wyłącznie przez wychowywanie dzieci,to myślę, że trudno byłoby nam się wzajem uznawać za racjonalistów  Niemniej PSR jest organizacją młodą i nasze programy i stanowiska w wielu kwestiach dopiero się kształtują, więc trudno już dziś wszystko rozstrzygnąc. Mogę tylko w miarę swobodnie w imieniu PSR mówić o tym, w czym zajęliśmy stanowisko. Np. kwestia GMO czy zakaz handlu w niedzielę. O aborcji czy eutanazji jako PSR nie wypracowaliśmy póki co stanowiska.
|
|
| |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | Kłopot polega na tym, że w dyskusji (oraz stowarzyszeniach), zazwyczaj kwestia aborcji stawiana jest jednoznacznie: - albo wszystko na tak (bo to wolność i prawo do samostanowienia) - albo na nie (bo to morderstwo "dziecka poczętego") Ja jestem bardziej na nie, bo uważam że zdrowy płód jest "materiałem na człowieka", i jako taki powinien podlegać ochronie prawnej (uważam że obecnie obowiązująca ustawa na temat aborcji nie jest zła). Sęk w tym, że za ochroną "życia poczętego" opowiadają się w Polsce głównie stowarzyszenia pro-life związane z kościołem katolickim, a sam kościół jest przeciwny tak antykoncepcji jak i edukacji seksualnej, więc z nimi mi szczególnie nie po drodze. Wielka szkoda że PSR nie ma jeszcze wypracowanego stanowiska na temat aborcji. Póki co zamierzam do niego dołączyć. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz | Myślę, że to najrosądniejsze rozwiązanie w obecnej chwili
|
|
| | | |  | | niezarejestrowany | Składam wyrazy szacunku w związku z podjętymi działaniami. Proszę o rzut okiem na mój tekst niżej.
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz | >Składam wyrazy szacunku w związku z podjętymi działaniami. Proszę o rzut okiem na mój tekst niżej.
Do wszystkiego potrzeba konkretnej pomocy. Jeśli chcesz konkretnie pomóc w tej sprawie napisz do mnie.
|
|
| | |  | 9 na 9 | Duda (25557 punktów) | Michale ! Przemyśl proszę takie stanowisko. "Chcę , żeby aborcji było jak najmniej" W krajach o najmniejszej ilości aborcji: aborcja jest na żądanie kobiety ale spełnione są inne warunki: a/uświadomienie dzieci i młodzieży, b/dofinansowane środki antykoncepcyjne, c/państwo obejmuje opieką socjalną kobietę i urodzone dziecko, d/dopuszczona jest dobrowolna sterylizacja zarówno kobiet jak i mężczyzn. e/kobiety w ciąży objęte są opieką medyczną i pomocą socjalną, Jak widzisz żaden z tych punktów ( za wyjątkiem częściowo pkt.e) nie jest w Polsce spełniony. Co więcej w państwach w których spełnione są te warunki rodzi się coraz więcej dzieci. Obecna ustawa nie zmniejszyła ilości aborcji. 120-180 tysięcy Polek wykonuje je corocznie. Takie są wyliczenia zarówno organizacji polskich jak i europejskich biorąc pod uwagę zarówno ilość kobiet w okresie rozrodu jak i ilość zużytych środków antykoncepcyjnych. Oficjalnie podano , że w Anglii w 2007r wykonano ponad 30 tysięcy aborcji u obywatelek polskich ( aborcje wykonuje się tam za darmo). Podobne dane zebrały organizacje kobiece z pozostałych krajów ościennych. Jest jeszcze w Polsce podziemie aborcyjne. W krajach w których aborcja jest dozwolona wykonuje się aborcję na ogół do 12 tygodnia ciąży (w Anglii ten termin jest znacznie dłuższy). W Polsce przy stosowaniu ubiegłowiecznej techniki usuwania płodu wykonuje się aborcję miedzy 11 a 16 tygodniem ciąży. Natomiast tam gdzie wykorzystano osiągnięcia medycyny większość zabiegów wykonuje się od 0-9 tygodnia ciąży. Jest jeszcze dodatkowy aspekt ideologizacji aborcji. W Polsce rodzi się największa ilość dzieci z wadami genetycznymi dlatego, że nie wykonuje się badań. Był też, głośny fakt śmierci matki dziesięciorga dzieci bo nie usunięto 11 ciąży a było wiadomo , że tego nie przeżyje. Poziom umysłowy zarówno tej kobiety jak i jej partnera uniemożliwiał stosowanie środków antykoncepcyjnych.
Strona kościelna stawia dyskusję w ten sposób, że albo się jest za zabijaniem "dziecka poczętego" albo nie. Natomiast organizacjom kobiecym zależy by było tych aborcji jak najmniej. Zdesperowana kobieta usunie ciążę nawet kosztem swojego życia. We Francji gdzie zastosowano wymienione punkty przyrost naturalny zwiększył się istotnie przy równoczesnym zmniejszeniu ilości aborcji. Dlatego stawianie sprawy czy jesteś za czy przeciw jest celowym zafałszowanie strony katolickiej. Organizacje kobiece są jak najbardziej przeciw aborcji natomiast stronie katolickiej nie zależy na zmniejszeniu ilości aborcji a jedynie na wytworzeniu poczucia winy u kobiet, które aborcje wykonały dlatego właśnie nie zgadza się na uświadamianie młodzieży, na dofinansowanie przez państwo środków antykoncepcyjnych ani na sterylizację na żądanie. Przemyśl to proszę i myślę , że po zastanowieniu będziesz po stronie organizacji kobiecych.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | słota (6553 punktów) | >Natomiast tam gdzie wykorzystano osiągnięcia medycyny większość zabiegów wykonuje się od 0-9 tygodnia ciąży.
Poruszyłaś wiele ważnych aspektów dotyczących aborcji, ale pozwolę sobie zauważyć, że od 0 do 2 tygodnia mówimy jeszcze o antykoncepcji, bo wiek ciążowy liczony jest od pierwszego dnia miesiączki poprzedzającej zajście w ciążę i przez jakieś dwa (przeciętnie) tygodnie od tego dnia ciąży faktycznie jeszcze nie ma.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | >Poruszyłaś wiele ważnych aspektów dotyczących aborcji, ale pozwolę sobie zauważyć, że od 0 do 2 tygodnia mówimy jeszcze o antykoncepcji, bo wiek ciążowy liczony jest od pierwszego dnia miesiączki poprzedzającej zajście w ciążę i przez jakieś dwa (przeciętnie) tygodnie od tego dnia ciąży faktycznie jeszcze nie ma. W Polsce jest to już ciąża bo środki działające w tym okresie są dla Polek niedostępne.
|
|
| | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Michale ! Przemyśl proszę takie stanowisko. >"Chcę , żeby aborcji było jak najmniej" W krajach o najmniejszej ilości aborcji: aborcja jest na żądanie kobiety ale spełnione są inne warunki: >a/uświadomienie dzieci i młodzieży, >b/dofinansowane środki antykoncepcyjne, >c/państwo obejmuje opieką socjalną kobietę i urodzone dziecko, >d/dopuszczona jest dobrowolna sterylizacja zarówno kobiet jak i mężczyzn. >e/kobiety w ciąży objęte są opieką medyczną i pomocą socjalną, >Jak widzisz żaden z tych punktów ( za wyjątkiem częściowo pkt.e) nie jest w Polsce spełniony. Co więcej w państwach w których spełnione są te warunki rodzi się coraz więcej dzieci.
No wreszcie mam wrażenie że mogę się z kimś dogadać!!! Ja również chcę, aby aborcji było jak najmniej. Dla mnie z powyższej listy nie do przyjęcia jest jedynie "aborcja na żądanie". Całą resztę gorąco popieram. Nie mogę powiedzieć, że uważam iż każda ciąża powinna być donoszona, bo faktycznie gdy mamy do czynienia np. z zagrożeniem życia matki, to ja opowiadam się za możliwością usunięcia takiej ciąży (chociaż jeżeli kobieta decyduje się urodzić pomimo ryzyka, to uważam że należy jej to umożliwić). Dla mnie kwestia aborcji tak czy inaczej sprowadza się do kwestii odpowiedzialności. Zamiast wprowadzać prawo do aborcji należy wypełnić podane przez Panią postulaty. Ludzie dorośli wiedzą ze seks może prowadzić do ciąży, a środki antykoncepcyjne nie dają 100% pewności, w związku z tym współżyjąc ponoszą pewne ryzyko (no chyba że sterylizacja). Nie tylko rozwój płodu został dobrze poznany przez medycynę, ale też przebieg okresu menstruacyjnego z uwzględnieniem dni płodnych i bezpłodnych. Seks to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim odpowiedzialność! Jak głosi stare porzekadło, czasami szklanka wody nie przed czy po, tylko zamiast! Aborcja na życzenie dla mnie wiąże sie nie tyle z postulatem wolnościowym, co "łatwiznowym".
Co do przypadków gwałtów małżeńskich. Karać, karać i jeszcze raz karać!
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) |
>Ludzie dorośli wiedzą ze seks może prowadzić do ciąży, a środki antykoncepcyjne nie dają 100% pewności, w związku z tym współżyjąc ponoszą pewne ryzyko (no chyba że sterylizacja).
Polskie prawo (art. 156 §1 K.k.) stwierdza, że kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
>Nie tylko rozwój płodu został dobrze poznany przez medycynę, ale też przebieg okresu menstruacyjnego z uwzględnieniem dni płodnych i bezpłodnych. >Seks to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim odpowiedzialność! >Jak głosi stare porzekadło, czasami szklanka wody nie przed czy po, tylko zamiast!
Tak nauka bardzo dobrze poznała cykl miesiączkowy. Skoro powołujesz się na odkrycia naukowe w tej dziedzinie warto byłoby się jednak z nimi dokładnie zapoznać, zamiast propagować coś co jest raczej najbardziej zawodnym sposobem na ustrzeżenie się ciąży. Metoda kalendarzowa Ogino-Knaussa, Metoda termiczna, Metoda Billingsów nie są antykoncepcją. Dodatkowo niewiele kobiet w obecnych czasach ma regularny cykl. Trzeba też pamiętać że stany zapalne dróg rodnych, przeziębienie i inne choroby, zmęczenie, zdenerwowanie, spożywanie alkoholu a także nieregularny tryb życia, wpływają na organizm kobiety w takim stopniu, że za pomocą tych metod nie da się wyznaczyć dni płodnych tym samym nie można określić kiedy trzeba się powstrzymać od współżycia. Wskaźnik Pearla przy skrupulatnym przestrzeganiu wszystkich zaleceń wynosi 1,0 - 9,0, a standardowo bo wiadomo że ludzie popełniają błędy wynosi: 18,0 - 35.
Wobec tego jedyną alternatywą dla osób odpowiedzialnych, nie chcących mieć dzieci jest celibat.
>Co do przypadków gwałtów małżeńskich. >Karać, karać i jeszcze raz karać!
ba tylko powiedz jak do tego doprowadzić?
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Polskie prawo (art. 156 §1 K.k.) stwierdza, że kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.To ma być argument? W takim razie przypomnę, że Polskie prawo przewiduje kary i za aborcję. I po całej "w tym temacie" dyskusji.  .
|
|
| | | | | | |  | | awitu (7627 punktów) | > >Polskie prawo (art. 156 §1 K.k.) stwierdza, że kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.> To ma być argument? W takim razie przypomnę, że Polskie prawo przewiduje kary i za aborcję. I po całej "w tym temacie" dyskusji.  Michał to nie jest argument za aborcją, to jest informacja. Wspomniałeś w swoim poście że sterylizacja jest jedną z możliwości, że może nam zapewnić pewność, że ustrzeżemy się ciąży. Niestety w naszym kraju nie jest ona możliwa, a nawet gdyby była to moim zdaniem nie jest ani argumentem przemawiającym za dopuszczalnością ani argumentem przeciw aborcji. Gdyby była dopuszczalna prawdopodobnie mogłaby się stać jednym z wygodnych rozwiązań dla osób nie chcących mieć dzieci, choć nie niezawodnym. Ale chyba nie ma aż takiego zapotrzebowania na nią bo w przeciwieństwie do aborcji, tutaj nie istnieje ani podziemie "sterylizacyjne" ani lobbing na rzecz wprowadzenia jej legalności. Traktujesz tą dyskusję jak walkę, a ja jako wymianę naszych obserwacji, szukanie rozwiązań. Oboje przecież dobrze zdajemy sobie sprawę, że ani ja Ciebie ani Ty mnie nie przekonasz na tyle byśmy zmienili pogląd na sprawę dopuszczalności aborcji. Ale gdzieś w takiej rozmowie mogą pojawić się dobre pomysły, rozwiązania. Możemy poszerzyć zakres naszej wiedzy.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | > >>Polskie prawo (art. 156 §1 K.k.) stwierdza, że kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.> >To ma być argument? W takim razie przypomnę, że Polskie prawo przewiduje kary i za aborcję. I po całej "w tym temacie" dyskusji.  > Michał to nie jest argument za aborcją, to jest informacja . Wspomniałeś w swoim poście że sterylizacja jest jedną z możliwości, że może nam zapewnić pewność, że ustrzeżemy się ciąży. Niestety w naszym kraju nie jest ona możliwa, a nawet gdyby była to moim zdaniem nie jest ani argumentem przemawiającym za dopuszczalnością ani argumentem przeciw aborcji. Gdyby była dopuszczalna prawdopodobnie mogłaby się stać jednym z wygodnych rozwiązań dla osób nie chcących mieć dzieci, choć nie niezawodnym. Ale chyba nie ma aż takiego zapotrzebowania na nią bo w przeciwieństwie do aborcji, tutaj nie istnieje ani podziemie "sterylizacyjne" ani lobbing na rzecz wprowadzenia jej legalności.> Traktujesz tą dyskusję jak walkę, a ja jako wymianę naszych obserwacji, szukanie rozwiązań. Oboje przecież dobrze zdajemy sobie sprawę, że ani ja Ciebie ani Ty mnie nie przekonasz na tyle byśmy zmienili pogląd na sprawę dopuszczalności aborcji. Ale gdzieś w takiej rozmowie mogą pojawić się dobre pomysły, rozwiązania. Możemy poszerzyć zakres naszej wiedzy.Nie traktuję tej rozmowy jako walki, no chyba że chodzi o walkę o to jak ma wyglądać moja przynależność do PSR (nie mam zamiaru przed nikim ukrywać swoich poglądów, poglądy te staram się racjonalnie argumentować). Myślę że tekst Twojego postu powstał w wyniku niedopatrzenia. To nie ja zwróciłem Ci uwagę na treść wypowiedzi... A swoją drogą fakt, że nie ma lobbingu na rzecz zalegalizowania sterylizacji według mnie świadczy jedynie o tym, że najwidoczniej niewielu jest tak naprawdę ludzi którzy zdecydowali sie na to ze nie chcą mieć dzieci. Pozdrawiam Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > Nie traktuję tej rozmowy jako walki, no chyba że chodzi o walkę o to jak ma wyglądać moja przynależność do PSR (nie mam zamiaru przed nikim ukrywać swoich poglądów, poglądy te staram się racjonalnie argumentować).Moim zdaniem, powinieneś zwrócić uwagę, na fakt, że nie wypowiadają się tu tylko osoby należące do PSR i nie można tych poglądów, wypowiedzi przenosić na ogół członków tej organizacji. Ja między innymi właśnie dlatego nie chcę się wiązać z żadnymi organizacjami, wolę z nimi sympatyzować i je wspierać ponieważ wiem, że w wielu kwestiach moje poglądy są dość radykalne i kontrowersyjne. Wszak PSR skupia ludzi o różnych poglądach, nie tylko w kwestii aborcji ale 1001 rożnych problemów. Nie stanowią oni klonów identycznie myślących, co jeść, jak chodzić, jaki sport uprawiać itd. PSR nie zajmuje oficjalnego stanowiska na temat aborcji, dlatego każdemu wolno jest swobodnie głosić swój indywidualny pogląd. A nawet jeśli PSR wypracuje takie stanowisko i będzie ono ( nie musi) być odmienne od Twojego, zawsze możesz podkreślić że to Twój indywidualny pogląd a nie stanowisko PSR. Pomyśl o jeszcze jednej rzeczy, skoro PSR nie wypracowało jeszcze stanowiska w tym temacie, wstępując do stowarzyszenia wnosisz swój głos i udział w ewentualnym ustalaniu stanowiska PSR na temat aborcji, możesz się przyczynić do tego że zajęte stanowisko będzie zgodne z Twoim. > Myślę że tekst Twojego postu powstał w wyniku niedopatrzenia.> To nie ja zwróciłem Ci uwagę na treść wypowiedzi...Masz rację, moje niedopatrzenie, biję się w pierś i serdecznie przepraszam. > A swoją drogą fakt, że nie ma lobbingu na rzecz zalegalizowania sterylizacji według mnie świadczy jedynie o tym, że najwidoczniej niewielu jest tak naprawdę ludzi którzy zdecydowali sie na to ze nie chcą mieć dzieci.Zgodzę się z Tobą, że niewielu ludzi jest zainteresowanych nieodwracalną formą antykoncepcji. Większość ludzi chce mieć dzieci i to jest naturalne i w pełni zrozumiałe. Takich osób jak ja, które świadomie rezygnują z posiadania potomstwa jest niewielu i akurat nie zamierzam promować tej postawy. Jeszcze jedna sprawa, napisałeś gdzieś że sterylizacja i celibat to jedyne pewne metody na ustrzeżenie się niechcianej ciąży. Zasmucę Cię, już pomijając legalność sterylizacji, także ta metoda nie daje 100% ochrony przed ciążą, charakteryzuje się ona najwyższą skutecznością, ale niestety wskaźnik Pearla wynosi w jej wypadku - 0,04. pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | | daxus | Hmm, wszystko to prawda..
Aborcja powinna być dozwolona gdy: 1. Życie matki jest zagrożone. 2. Dziecko obciążone jest poważną chorobą genetyczną.
I pewnie jeszcze w paru przypadkach.. I prawie każdy się tu zgodzi.. Wybór mniejszego zła..
Ale nie wtedy gdy zarodek jest zdrowy i ma szansę stać się pełnowartościowym człowiekiem..
Logicznym jest że zarodek to jakiś etap rozwoju człowieka.. Przecież zarodek to początek.. a jego następstwo to płód, dziecko, osobnik dojrzały, starzec.. Wszystko razem = CZŁOWIEK.
Skąd więc powszechna chęć do rozgraniczania zarodka i człowieka..? I skąd przyzwolenie, że człowieka można zabić gdy jest na etapie "zarodek". I skąd zakaz zabicia człowieka gdy jest na etapie "dziecko urodzone".
To może można zabić człowieka także na etapie "stary i niedołężny z demencją starczą"?
Coś mi tu się nie zgadza..
A różne pseudo tłumaczenia o braku procesów myślowych u zarodka i inne jakoś do mnie nie przemawiają..
Więc istoty ludzkie nie myślące, lub niezdolne w jakiejś chwili swojego życia do samostanowienia nie podlegają ochronie? A kto tak postanowił?
Mnie to przeraża..
|
|
| | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) |
>Mnie to przeraża..
Mnie też!
Ale nadal nie wiem czy "MichałC." i "daxus" to ta sama osoba występująca pod dwoma(?) nickami czy nie???
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Duda (25557 punktów) | Żeby już zakończyć dyskusję bo i tak każdy zostanie przy swoim stanowisku dodam jeszcze jeden argument bardzo często zupełnie pomijany. To jest to co znajduje się pomiędzy muszę a chcę otóż wyczytałam ze były prowadzone badania nad stosunkiem matki i dziecka. Bywają matki które stać na dokonania heroicznych czynów w obronie swojego dziecka i matki oschłe pozbawione uczuć macierzyńskich. Okazało się, że ( co było do przewidzenia) że największa grupę matek oschłych stanowiły kobiety, które ciąży nie akceptowały i były zmuszone do urodzenia. Natomiast wśród matek o w pełni rozwiniętym instynkcie macierzyńskim nie było kobiet zmuszonych do ciąży. Dlatego tak ważne jest by kobiety akceptowały ciąże by była to ich świadoma decyzja a państwo powinno zrobić wszystko by kobiety chciały urodzić dziecko. PS wiadomosci(*)esieczna_dziewczynke,item.html
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | |  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
Pewien protestancki pastor ( a przeczytałam o tym chyba u P. Singera, w "Etyce praktycznej") wyszczególnił piętnaście kryteriów, które winien spełniać człowiek, któremu należy przyznawać prawo do życia. W tym wypadku, to mały skrót myślowy, bo tyczy się przede wszystkim eutanazji... jednak w kontekście przez Ciebie poruszanym, to prawie to samo. Dostrzegam tu jednak pewne niuanse, na które warto zwrócić uwagę... - zarodek jeszcze nie zdążył "zagościć" na tym świecie, poza tym, jest swoistą persona non grata... - ktoś, kto się narodził, ma już "jakieś" miejsce w społeczności, często jest otoczony troską i miłością, jedynie nie może funkcjonować na ogólnie tolerowanych zasadach.
Etyka, to trudny temat. Nie jest łatwo posiadać jedno, stałe i twarde zdanie. Trzeba myśleć i kierować się nie tylko przyjętymi ogólnie zasadami, ale i dobrem drugiej istoty... człowieka.
Uważam, że nie ma jednaj "złotej zasady", dlatego zawsze uważam, że decyzja nie może pochodzić tylko z litery prawa...
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Zulka (2198 punktów) |
> Przecież zarodek to początek.. a jego następstwo to płód, dziecko, osobnik dojrzały, starzec.. Wszystko razem = CZŁOWIEK.Początek to jajko i plemnik, więc może co miesiąc powinnam urządzać uroczysty pogrzeb? No cóż mężczyźni mieliby trudniej - większość musiałaby nieustannie chodzić w żałobie...
|
|
| |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Ja np. palę papierosy, co nie jest uważam przejawem szczególnego racjonalizmu. Czy w tej sytuacji można sie spodziewać, że PSR nie będzie popierać kampanii przeciwnikotynowych??? Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > >Ja np. palę papierosy, co nie jest uważam przejawem szczególnego racjonalizmu.> Czy w tej sytuacji można sie spodziewać, że PSR nie będzie popierać kampanii przeciwnikotynowych???Nie można się tego spodziewać, choć przyznam, że ja osobiście wyżej cenię propagowanie wolności stylu życia a nie sprzedawanie właściwej recepty na życie. Za kampanią antynikotynową mogłaby iść kampania antymarihuanowa, potępienie wszystkich, co lubią za szybką jazdę, wielbicieli sportów ekstremalnych. Później moglibyśmy zacząć doradzać najoptymalniejszą dietę, aby żyć jak najdłużej, następnie zaczęlibyśmy pisać poradniki: Jak się kochać racjonalnie; Jak racjonalnie wybrać partnera; W jakim terenie Polski kupić mieszkanie, aby żyć najdłużej; Dlaczego staranniejsze i dłuższe zakupy w hipermarkecie są korzystniejsze społecznie niż chodzenie do teatru...
|
|
| | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > > >Ja np. palę papierosy, co nie jest uważam przejawem szczególnego racjonalizmu.> >Czy w tej sytuacji można sie spodziewać, że PSR nie będzie popierać kampanii przeciwnikotynowych???> Nie można się tego spodziewać, choć przyznam, że ja osobiście wyżej cenię propagowanie wolności stylu życia a nie sprzedawanie właściwej recepty na życie.> Za kampanią antynikotynową mogłaby iść kampania antymarihuanowa, potępienie wszystkich, co lubią za szybką jazdę, wielbicieli sportów ekstremalnych. Później moglibyśmy zacząć doradzać najoptymalniejszą dietę, aby żyć jak najdłużej, następnie zaczęlibyśmy pisać poradniki: Jak się kochać racjonalnie; Jak racjonalnie wybrać partnera; W jakim terenie Polski kupić mieszkanie, aby żyć najdłużej; Dlaczego staranniejsze i dłuższe zakupy w hipermarkecie są korzystniejsze społecznie niż chodzenie do teatru...Rozumiem, że jest to wyraz chęci "nie rozmieniania sie na drobne". Ale co do palenia papierosów, to palacz z reguły oprócz tego że niszczy swój własny organizm, to jeszcze szkodzi osobom w swoim otoczeniu (palenie bierne), a to już spokojnie można uznać za ograniczanie wolności innych (przynajmniej co do zdrowia). "Człowiek jest istotą zasadniczo irracjonalną, która podejmuje decyzje i działania w 90 procentach przypadków mające inne pobudki niż 'czyste' uzasadnienie intelektualne. Racjonalność polega na tym, że korzystamy z pozostałych 10 procent. Racjonalizm zaś to obrona owych '10%'." - to odnośnie palenia papierosów. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Rozumiem, że jest to wyraz chęci "nie rozmieniania sie na drobne".
Mówię ci o moich osobistych przekonaniach, nie przemawiam w imieniu PSR
>Ale co do palenia papierosów, to palacz z reguły oprócz tego że niszczy swój własny organizm, to jeszcze szkodzi osobom w swoim otoczeniu (palenie bierne), a to już spokojnie można uznać za ograniczanie wolności innych (przynajmniej co do zdrowia).
To kwestia kultury. Dziś palenie nie jest już modą, więc palacze raczej tworzą swoje enklawy. Są restauracje i knajpy gdzie można palić, są takie, gdzie nie można, jak i są takie, gdzie są wydzielone różne strefy. Wybieram to co mi pasuje. Jeśli ktoś chce ci palić w domu, mówisz, że sobie nie życzysz. Dziś palacze się za bardzo nie narzucają. Publicznie palą gdzie wiadomo, że mogą. A ponieważ coraz więcej społeczeństwa nie pali, więc te enklawy naturalnie się zmniejszają. Nie widzę tutaj szczególnego problemu społecznego. Choć oczywiście ludzi bez kultury, którzy się narzucają ze swoim paleniem, należy krytykować - jako zakłócających nasz własny mir zdrowia.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ale co do palenia papierosów, to palacz z reguły oprócz tego że niszczy swój własny organizm, to jeszcze szkodzi osobom w swoim otoczeniu (palenie bierne)
To jest argument popularny wśród ludu i mediów, ale obiektywnie absurdalny.
Takich niezdrowych stylów życia jest wiele. Nie mogą być one podstawą racjonalnej krytyki. Podzielmy np. mieszkańców miasta na zmotoryzowanych i niezmotoryzowanych. W tym podziale mamy o wiele większą winę za niszczenie zdrowia innym ludziom. Porównanie szkodliwości spalin w miastach ze szkodliwością dymu papierosowego wypada bardzo niekorzystnie dla spalin.
Widziałem niedawno wyniki badań robione we włoskich miastach - wyszło badaczom, że każdy niepalący mieszkaniec doznaje takiego uszczerbku na zdrowiu, jaki u palacza powoduje wypalenie od 5 do 20 papierosów dziennie w zależności do miasta.
Aby zaznać podobnego uszczerbku na zdrowiu w wyniku tzw. "biernego palenia", trzeba by całą dobę przebywać w zadymionym pomieszczeniu.
Dlaczego niezmotoryzowani mieszkańcy miast nie próbują wprowadzić zakazu jeżdżenia samochodami po mieście, który by bardzo poprawił ich zdrowie, a zamiast tego wprowadzają zakaz palenia, który ma niewielki wpływ na zdrowie? Troska o zdrowie nie jest szczerą intencją. Podejrzewam, że większość ludzi chce po prostu szykanować meneli, za to że smrodzą kiepskimi papierosami. Ci sami ludzie z zachwytem idą za kimś, kto pali pięknie pachnącą fajkę.
doku
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Porównanie szkodliwości spalin w miastach ze szkodliwością dymu papierosowego wypada bardzo niekorzystnie dla spalin Co jako mieszkaniec dużego miasta od dawna podejrzewałem.
Toż gołym okiem widać, że cienka smużka wonnego niebieskiego dymu nie może być bardziej szkodliwa niż kłęby czarnych spalin na dużym skrzyżowaniu w upalny dzień.
>Dlaczego niezmotoryzowani mieszkańcy miast nie próbują wprowadzić zakazu jeżdżenia samochodami po mieście, który by bardzo poprawił ich zdrowie Niezmotoryzowani nie istnieją, każdy korzysta z motoryzacji, choć niektórzy głównie pośrednio.
>zamiast tego wprowadzają zakaz palenia, który ma niewielki wpływ na zdrowie? Troska o zdrowie nie jest szczerą intencją. Prozdrowotną propagandą zarządzają służby medyczne, oceniamy więc szczerość ich intencji.
>Podejrzewam, że większość ludzi chce po prostu szykanować meneli Raczej chodzi o wywołanie poczucia winy u nałogowców, a stanowią oni znaczną część społeczeństwa. Odwraca to uwagę od rzeczywistego zagrożenia, jakim są spaliny. I pacjentów przybywa.
Rzeczywiście pora coś zrobić ze spalinami. By nie odbiegać zbyt daleko od tematu wątku dodam, że na wielkomiejskich spalinach najbardziej cierpią małe dzieci. Czekając na skrzyżowaniach z buziami na wysokości rur wydechowych autobusów i ciężarówek zmuszone są oddychać kłębami czarnego śmierdzącego dymu. Niejedno z tych dzieci czeka kuracja onkologiczna. .
|
|
| | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Podejrzewam, że większość ludzi chce po prostu szykanować meneli >Raczej chodzi o wywołanie poczucia winy u nałogowców
Masz rację, sam powinienem na to wpaść. Mam znajomych, którzy rzucili palenie i zachowują się irracjonalnie, tak jakby jednocześnie zazdrościli mi, że mogę palić i wstydzili się tego, że kiedyś byli nałogowcami... tak, masz rację, to wszystko jest udawane.
Teraz gdy zwróciłeś na to uwagę, widzę to jak na dłoni w nowym świetle. To nie tylko manipulacja, ale także nietolerancja. Jest w ich agresywności coś, co jest częścią natury ludzkiej: dopaść niepokornego, innego, niegrzecznego, tego kto sobie pozwala na zakazane przyjemności...
Czytałem, że ją kraje, w których nie wolno mieć prywatnej knajpy dla palących, ale traktowałem takie doniesienia jak Kaczkę - przejaw głupoty i niekompetencji. Ale jeśli masz rację, jeśli nagonka na palaczy jest motywowana chęcią manipulacji i wywierania nacisku, to niekonstytucyjne prawo, odbierające obywatelom wolność, przestaje wyglądać jak absurd.
doku
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Mam znajomych, którzy rzucili palenie i zachowują się irracjonalnie, tak jakby jednocześnie zazdrościli mi, że mogę palić i wstydzili się tego, że kiedyś byli nałogowcami... tak, masz rację, to wszystko jest udawane. Myślę, że to spontaniczne zachowanie wynikające z chęci pokazania swej wyższości wynikającej z pokonania nałogu. By to pokazać, nawiązują do mitu o szkodliwości palenia. Faktem jest, że były palacz ma nad otoczeniem (także tym niepalącym) przewagę sukcesu w postaci przezwyciężonego nałogu.
>Jest w ich agresywności coś, co jest częścią natury ludzkiej: dopaść niepokornego, innego, niegrzecznego, tego kto sobie pozwala na zakazane przyjemności... Przesadzasz, to tylko zadzieranie nosa, nic groźnego.
Groźne są spaliny. .
|
|
| | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >były palacz ma nad otoczeniem (także tym niepalącym) przewagę sukcesu w postaci przezwyciężonego nałogu.
Ja inaczej rozumiem pojęcie "sukcesu" w takich kwestiach. Dla mnie sukcesem jest osiągnięcie poczucia wolności i pewności siebie, aby być zwyczajnym konsumentem, ale nie nałogowcem. Dobrym przykładem jest alkohol. Ponieważ alkohol działa silniej niż nikotyna, lepiej wszytko widać, dlatego ta analogia może być użyteczna.
Mamy trzy wyraźne relacje do alkoholu:
1. Zwyczajna racjonalna konsumpcja - jakiś drink w towarzystwie, wino do popijania posiłków z pszenicy, piwo do popijania zgrilowanego mięsa, od czasu do czasu osiągnięcie właściwego dla danej kultury stanu upojenia, koniecznego do uczestnictwa w pewnych dorocznych lub jeszcze rzadszych ceremoniach.
2. Alkoholizm - nałóg - niezdolność do racjonalnej konsumpcji
3. Abstynencja - strach przed nawrotem alkoholizmu (i duma z sukcesu zerwania z nałogiem?)
Podobnie postrzegam palenie
1. Zwyczajna racjonalna konsumpcja - okazjonalne palenie w towarzystwie palących
2. Nikotynizm - nałóg
3. Abstynecja, o której piszesz, że są z niej dumni
W moim przekonaniu racjonalna konsumpcja jest sukcesem większym niż abstynencja.
>Przesadzasz, to tylko zadzieranie nosa, nic groźnego. >Groźne są spaliny.
To prawda.
doku
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Ja inaczej rozumiem pojęcie "sukcesu" w takich kwestiach. Dla mnie sukcesem jest osiągnięcie poczucia wolności i pewności siebie, aby być zwyczajnym konsumentem, ale nie nałogowcem. Dobrym przykładem jest alkohol. Ponieważ alkohol działa silniej niż nikotyna, lepiej wszytko widać, dlatego ta analogia może być użyteczna.>Hm, pomyliłeś wiele kwestii z...wieloma innymi  Mam inny pogląd na niektóre aspekty alkoholizmu. > >Alkoholizm - nałóg - niezdolność do racjonalnej konsumpcji>Z tym się zgadzam, ale: > >...Abstynencja - strach przed nawrotem alkoholizmu (i duma z sukcesu zerwania z nałogiem?)>......ale uważam, że abstynencja motywowana strachem jest (prawie) niemożliwa do utrzymania w dłuższym okresie czasu, więc można by mówić tylko o abstynencji okresowej. Uważam, że abstynencja właściwa (racjonalna) powinna wypływać z innych pobudek: ze zrozumienia niemożliwości racjonalnej konsumpcji i związanej z tym CHĘCI abstynencji. Tylko taka abstynencja ma logiczne podstawy do trwałości (choć też czasem, lecz dużo rzadziej, potrzeba alkoholu- dla biochemii mózgu- jest silniejsza  . Zmniejsza się liczba terapeutów wierzących w zbawienne działanie strachu (vide: stosowanie esperalu) przy leczeniu uzależnień i...słusznie  . Obecnie w Polsce- choć w zależności od ośrodków- preferuje się psychoterapię behawioralną lub inne. Zaprzestanie picia alkoholu nie implikuje "dumy z sukcesu z zerwania z nałogiem"...z nałogiem się nie zrywa, jest on dożywotni a samouspokojenie poczuciem dumy może skutkować nawrotem choroby na zasadzie bagatelizowania zagrożenia. Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną a nieleczony, bardzo często, śmiertelną. Można mówić o poczuciu "dumy" jedynie w rozumieniu stopniowego polepszania samooceny. > >Podobnie postrzegam palenie>Każde uzależnienie ma, prócz wspólnych uwarunkowań, swoją specyfikę więc nie porównywałbym chorób. > >W moim przekonaniu racjonalna konsumpcja jest sukcesem większym niż abstynencja.>Błąd tkwi w założeniu, chyba, że uważasz czyjąś chorobę za klęskę  > > Dla mnie sukcesem jest osiągnięcie poczucia wolności i pewności siebie, aby być zwyczajnym konsumentem> Taaa, też czuję się wolnym konsumentem dropsów co uważam za (nad)zwyczajny sukces!!!  > >Przesadzasz, to tylko zadzieranie nosa, nic groźnego.>Też nie całkiem tak, ale pewnie niektórzy wolą "zadzierać nosa" niż zdechnąć z przepicia  > Groźne są spaliny.>Jasne, ujmując globalnie dużo groźniejsze. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > abstynencja właściwa (racjonalna) powinna wypływać z innych pobudek: ze zrozumienia niemożliwości racjonalnej konsumpcji
Abstynencja może być racjonalna tylko wyjątkowo, gdy lekarz zakaże z racjonalnych powodów. Picie alkoholu jest np. konieczne dla zdrowia w kulturych opartych na pszenicy. W obszarze śródziemnomorskim już dzieci tradycyjnie uczone są popijania posiłków rozcieńczonym winem.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Abstynencja może być racjonalna tylko wyjątkowo, gdy lekarz zakaże z racjonalnych powodów>Taaa...a pacjentowi z tasiemcem zakaże pasożytniczego trybu życia, z racjonalnych powodów. > Picie alkoholu jest np. konieczne dla zdrowia w kulturych opartych na pszenicy >Aha, rozumiem, że w kulturach opartych na fokach i morsach KONIECZNE jest picie alkoholu z tranu?- smacznego... ...czy może konieczna jest też doroczna kopulacja (w związku z wątkiem: "Odnośnie przynależności do PSR"*  ) Eskimosów z tymi, sympatycznymi skądinąd, ssakami? *- trzeba założyć wątek pt.: czy aborcja po morsie (tzw "pomorska") jest sprzeczna z przynależnością do plemienia Czukczów
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > doroczna kopulacja (w związku z wątkiem: "Odnośnie przynależności do PSR"* ) Eskimosów z tymi, sympatycznymi skądinąd, ssakami?Nie rozumiem intencji tego pajacowania. Co Ci się w moich poglądach na abstynencję nie podoba? Co jest niejasnego w prostym fakcie biologicznym, że pokarm z pszenicy jest dla człowieka niezdrowy, jeśli nie popija się go alkoholem?
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Obecnie w Polsce- choć w zależności od ośrodków- preferuje się psychoterapię behawioralną ...
Cytat: "Behawioryzm - to jakby połowę bułki przyłożyć do lustra: znów są obie połowy. Ale kto, do diabła, zajmie się tą trzecią połową?!" .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Cytat: "Behawioryzm - to jakby połowę bułki przyłożyć do lustra: znów są obie połowy. Ale kto, do diabła, zajmie się tą trzecią połową?!" >. > Pewnie jak zwykle:
racjonalizm - wszelki poszlaki wskazują na lustro.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Czy jeżeli w przyszłości zdarzyłoby mi sie wypowiedzieć publicznie przeciwko aborcji (wypowiadając się jako członek PSR), to czy będzie to dla PSR-u powodem do usunięcia mnie ze swoich szeregów?Prawie każda wypowiedź może być zdementowana. Problem powstałby, gdybyś z pozycji np. prezesa zarządu oddziału wypowiedział się oficjalnie. Inną kwestią są wypowiedzi zwykłych członków we własnym imieniu - tu wchodzi w grę troska o wizerunek Stowarzyszenia. Wydalenie wydaje się możliwe dopiero w konsekwencji notorycznego szkodzenia wizerunkowi.
doku
|
|
| |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > >Czy jeżeli w przyszłości zdarzyłoby mi sie wypowiedzieć publicznie przeciwko aborcji (wypowiadając się jako członek PSR), to czy będzie to dla PSR-u powodem do usunięcia mnie ze swoich szeregów?> Prawie każda wypowiedź może być zdementowana. Problem powstałby, gdybyś z pozycji np. prezesa zarządu oddziału wypowiedział się oficjalnie.> Inną kwestią są wypowiedzi zwykłych członków we własnym imieniu - tu wchodzi w grę troska o wizerunek Stowarzyszenia. Wydalenie wydaje się możliwe dopiero w konsekwencji notorycznego szkodzenia wizerunkowi.> dokuZaraz, zaraz... Co to dla Ciebie oznacza, że prawie każda wypowiedź może być zdementowana??? Czy masz na myśli to, że moją wypowiedź może zdementować kierownictwo, jako taką która nie jest zgodna z "ideałami" stowarzyszenia? A jaki byłby problem, gdybym wypowiedział się jako "prezes zarządu oddziału"? (zakładając oczywiście że piastowałbym to stanowisko) Czy "prezes" musi popierać aborcję?Z tego by wynikało, że członkowie PSR-u dzielą sie na tych, którym poglądy pozwalają na piastowanie funkcji prezesa, i takich którzy mogą być "szeregowymi członkami". Otworzyłem ten wątek, gdyż decyzja o wstąpieniu do PSR ma dla mnie osobiście ogromne znaczenie. Uważam, że grupa ludzi może zdziałać o wiele więcej niż osoba działająca w pojedynkę. Nigdy nie należałem do jakiejkolwiek partii politycznej ani też do jakiegokolwiek stowarzyszenia, ponieważ zawsze po przeczytaniu statutu (bądź innego dokumentu), okazywało sie że nie jestem w stanie pogodzić swoich poglądów z założeniami tegoż dokumentu. W statucie PSR nie ma słowa o aborcji, a czytając wypowiedzi poszczególnych osób, wywnioskowałem że panuje tu raczej pozytywny klimat do wprowadzenia aborcji na życzenie. Ja jestem przeciwnikiem takiego rozwiązania, i nie mam zamiaru na siłę pchać sie tam, gdzie mnie nie chcą. Postanowiłem sprawdzić jakie jest rzeczywiste nastawienie członków PSR do tej kwestii. Cała dyskusja odnośnie aborcji jaka sie tu toczy tak naprawdę nie była moim zamiarem. Wiele sie jednak dzięki niej dowiedziałem. Najgorsze jest to, że duża część wypowiedzi jest o wiele bardziej przepełniona ładunkiem emocjonalnym niż racjonalnymi argumentami. W swoich wypowiedziach starałem sie najlepiej jak potrafię przedstawić swój punkt widzenia i poprzeć go argumentami. Niestety w dyskusji trudno jest używać wyłącznie racjonalnych argumentów w przypadku odpowiedzi na posty zawierające sformułowania typu: jak będzie sie czuło takie dziecko, jak się będzie czuła matka? Tak naprawdę jedynymi w pełni racjonalnymi sposobami na uniknięcie niechcianej ciąży są sterylizacja i celibat  To, że można pozbyć się zygoty, bo w pierwszym trymestrze nie czuje bólu jest dla mnie argumentem niewystarczającym. Dla mnie najważniejszym argumentem za ochroną zygoty (płodu) jest fakt, że jest to materiał na człowieka, i jako taki uważam ze powinien być chroniony. Absolutnie nie wierzę w to, że zalegalizowanie aborcji na życzenie spowoduje spadek liczby wykonywanych zabiegów. Aby obniżyć liczbę aborcji należy obniżyć liczbę niechcianych ciąż. Aby to nastąpiło, potrzebna jest edukacja seksualna, powszechna i tania antykoncepcja, zmiana sposobu myślenia szczególnie wśród młodzieży na temat seksu jako "fajnej metody na spędzanie wolnego czasu", pomoc partnerom (a także oczywiście osobom samotnym), które z różnych powodów nie są w stanie same poradzić sobie z wychowaniem dzieci, a także inne proponowane przez uczestników forum działania. WPROWADZENIE ABORCJI NA ZYCZENIE JEST WEDLUG MNIE DLATEGO TAKIE KUSZACE, GDYZ JEST ONO NAJTANSZE (FINANSOWO). UWAZAM JEDNAK, ZE POCIAGA ONO ZA SOBA OLBRZYMIE KOSZTY PSYCHOLOGICZNE, SPOLECZNE I SOCJOLOGICZNE W KWESTII PODEJSCIA DO WARTOSCI CZLOWIEKA JAKO TAKIEGO. PS.: Ostatnie zdanie samemu mi nie do końca się podoba, ale nie potrafię póki co lepiej wyrazić słowami tego co kłębi mi się w głowie. Jeśli ktoś uważa że potrafi lepiej to bardzo proszę o pomoc.
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > moją wypowiedź może zdementować kierownictwo, jako taką która nie jest zgodna z "ideałami" stowarzyszenia?To prawo każdego stowarzyszenia. > Czy "prezes" musi popierać aborcję?Sądzę że nie. > Z tego by wynikało, że członkowie PSR-u dzielą sie na tych, którym poglądy pozwalają na piastowanie funkcji prezesa, i takich którzy mogą być "szeregowymi członkami".W jakim sensie "dzielą się"? Wybory do władz są przecież wolne. > panuje tu raczej pozytywny klimat do wprowadzenia aborcji na życzenie.To zbyt pojemna idea. Ja bym wolał inne sformułowanie, np. "aborcja racjonalnie uzasadniona". Rozpatrzmy taki naturalny przypadek jak w przyrodzie. Niektóre zwierzęta przeprowadzają aborcję w odpowiedzi na pogorszenie warunków, np. długotrwała susza czy ochłodzenie. Matka woli przeczekać trudny okres i później urodzić więcej młodych, niż ryzykować śmierć czy wycieńczenie. Podobny dylemat moralny mają też ludzie. Jeżeli dziewczyna biedna i niewykształcona zajdzie w ciążę w wieku 16 lat, to prawdopodobnie będzie to jej jedyne dziecko, które będzie wychowywało się bez ojca z marnymi szansami na dobry rozwój. Jeżeli jednak zdecyduje się na aborcję, ma później o wiele większe szanse wyjść dobrze za mąż i wychować dobrze np. troje dzieci. W takim przypadku mamy troje zamiast jednego kosztem kilkuletniego opóźnienia. > Najgorsze jest to, że duża część wypowiedzi jest o wiele bardziej przepełniona ładunkiem emocjonalnym niż racjonalnymi argumentami.Nie wszyscy dyskutanci są członkami PSR.
doku
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie wszyscy dyskutanci są członkami PSR.
Tak jak nie wszyscy członkowie tej zacnej organizacji są racjonalistami...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
-4 na 6 | Michał C. (323 punktów) |
> jestem przeciwnikiem aborcji (uważam że płód powinien być prawnie chroniony, a metodami> na uniknięcie niechciany ciąż są wychowanie seksualne i dotowana antykoncepcja), zaś odnoszę> wrażenie, że zdecydowana większość członków (o ile nie wszyscy) jest zdecydowanie za.Spokojnie.. po prostu racjonaliści jak każda grupa ludzi identyfikująca się z jakimś poglądem/nurtem myślowym potrzebuje jakiegoś sztandaru... hehe No i tym sztandarem dla racjonalnie myślących "racjonalistów" jest wolność zabijania dzieci nienarodzonych.. Hehe.. gdzieś tam w kanonach kościelnych jest zapisane że dziecko poniżej 7 roku życia uważa się za nierozumne.. (o ile dobrze pamiętam) A wielu światłych racjonalistów uważa, że dziecko poniżej 9 miesiąca życia może być zabite.. Ciekawe podobieństwo sposobu myślenia.. I na koniec dodam, że też jestem racjonalnie myślącym człowiekiem, ateistą i podzielam twój pogląd że płód powinien być prawnie chroniony. Bo płód to człowiek w wieku bardzo młodym.. ale człowiek.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
 | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >I na koniec dodam, że też jestem racjonalnie myślącym człowiekiem, [...].
Po przeczytaniu Twojego postu śmiem twierdzić, że ta teza jest bardziej wątpliwa niż teza, iż zarodek jest człowiekiem.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | daxus | > Po przeczytaniu Twojego postu śmiem twierdzić, że ta teza jest bardziej wątpliwa niż >teza, iż zarodek jest człowiekiem.Hmm, ależ dziękuję za uszczypliwą uwagę.. i jakże błyskotliwą.. Takie to uwagi zawsze robią wrażenie na widzach..  Może szanowny pan użyje jeszcze ostrzejszych sformułowań..? Głowy nie będzie musiał wysilać na argumentowanie.. A i satysfakcję będzie miał większą..  No i ślad swój w dyskusji pozostawi.. Mierny ale zawsze jakiś.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > >Po przeczytaniu Twojego postu śmiem twierdzić, że ta teza jest bardziej wątpliwa niż >teza, iż zarodek jest człowiekiem.> Hmm, ależ dziękuję za uszczypliwą uwagę.. i jakże błyskotliwą..> Takie to uwagi zawsze robią wrażenie na widzach..  > Może szanowny pan użyje jeszcze ostrzejszych sformułowań..?> Głowy nie będzie musiał wysilać na argumentowanie..> A i satysfakcję będzie miał większą..  > No i ślad swój w dyskusji pozostawi..> Mierny ale zawsze jakiś..> "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "> Czy "MichałC." i "daxus" to jedna osoba? Trochę to dziwne...
|
|
| | |  | | Michał C. (323 punktów) |
Jedna osoba.. Wylogowało mnie jakoś.. i tak wyszło..
|
|
| | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > Jedna osoba..> Wylogowało mnie jakoś.. i tak wyszło..  > To trochę dziwne... Mam nadzieję, że nie jest to zabieg mający na celu tworzenie sztucznego tłoku na forum... Pozdrawiam
|
|
| |  | | awitu (7627 punktów) |
> Może szanowny pan użyje jeszcze ostrzejszych sformułowań..?> Głowy nie będzie musiał wysilać na argumentowanie..> A i satysfakcję będzie miał większą..  > No i ślad swój w dyskusji pozostawi..> Mierny ale zawsze jakiś..ah, żebyś Ty w tej dyskusji pozostawił choćby nikły wkład w postaci jakichkolwiek argumentów, poza argumentami ad persona. Niestety nijak nie da się porównać Twoich argumentów do argumentów Michała Mentraka. Polecam jednak wysilić się bo jak na razie zamiast argumentów podrzucasz slogany i górnolotnie brzmiące hasełka... ale merytorycznych argumentów brak.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Przydałoby się również poczytanie (ze zrozumieniem) etyki w różnym ujęciu dyskutowanego tematu. Tutaj też nie ma jedynie słusznego kierunku. Jesteśmy ludźmi, więc dyskutujemy i wybieramy. Mam wrażenie, ze nazbyt często jedynym dobrze znanym argumentem jest "bo tak"... a to przypomina mi mojego syna, gdy miał pięć lat... z tym, że mój syn dorósł...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Daj spokój. Przecież on nawet nie zadał sobie trudu przeczytania czegokolwiek. To typowy głosiciel prawd oczywistych i jedynie słusznych. A do tego mózg potrzebny nie jest (inaczej niż przy czytaniu). Serdecznie (niedzielnie) pozdrawiam. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | >Daj spokój. Przecież on nawet nie zadał sobie trudu przeczytania czegokolwiek. To typowy głosiciel prawd oczywistych i jedynie słusznych. A do tego mózg potrzebny nie jest (inaczej niż przy czytaniu).
Macie rację, taka już moja wada, że ja ciągle się łudzę, że dyskusje pozwalają ludziom różniącym się światopoglądem wypracować mechanizmy pomagające żyć każdemu z nich. Ze gdzieś w takich burzliwych rozmowach narodzą się dobre pomysły, niekoniecznie prowadzące do likwidacji zakazu aborcji, ale np pomocy kobietom które nie mają środków by kupić środki antykoncepcyjne, czy odnośnie edukacji seksualnej. Czy pozwolą spojrzeć na problem z szerszej perspektywy. Ale faktycznie nasze posty rozszerzające obraz zjawiska jakoś pozostały bez odpowiedzi.
pozdrawiam leniwie
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) | Wiesz, MAM (bardzo lubię ten skrót), nie każdy chce wiedzieć więcej, niż się tego od niego wymaga... Czasem prawda boli... Swego czasu też bardzo chętnie słuchałam "nawiedzonych" prawd. Przyszedł jednak czas, że zaczęłam myśleć... mam nadzieję, że wielu to " grozi "
Sympatycznie pozdrawiam... po uratowaniu chorego na stwardnienie rozsiane... powinnam mu dać "odejść"? - bo nie ma szans? No, "domorośli" etycy - do dzieła!!
- wcale nie szczęśliwa - pozdrawiam...
|
|
| | | | |  | | Michał C. (323 punktów) |
>Swego czasu też bardzo chętnie słuchałam "nawiedzonych" prawd.
Prawdy inne niż twoje uważasz za nawiedzone? A w ogóle to uważasz że twoje poglądy to "prawda"? I twoja Prawda" nie jest oczywiście "nawiedzona"?
>Sympatycznie pozdrawiam... po uratowaniu chorego na stwardnienie rozsiane... powinnam >mu dać "odejść"? - bo nie ma szans?
"Po uratowaniu człowieka chorego na stwardnienie rozsiane.. Troszkę zdanie zmienione a już inne znaczenia ma.."
Każdy człowiek chce żyć.. każdy ma swój mały wszechświat.. Ja uważam, że życie ludzkie zawsze powinno być chronione przed światem zewnętrznym który może mieć takie lub inne interesy względem niego..
Tylko sam chory może dokonać wyboru czy chce umrzeć czy nie..
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>>Sympatycznie pozdrawiam... po uratowaniu chorego na stwardnienie rozsiane... powinnam >mu dać "odejść"? - bo nie ma szans? >"Po uratowaniu człowieka chorego na stwardnienie rozsiane.. Troszkę zdanie zmienione a już inne znaczenia ma.."
>Tylko sam chory może dokonać wyboru czy chce umrzeć czy nie..
Też Ci się ten człowiek "zgubił", czy też jesteś może zdania, że to prawo przysługuje jedynie choremu człowiekowi, a zdrowemu już nie? A co z chorą zygotą? Bo domyślam się, że uważasz zygotę za człowieka, takiego baardzo, baardzo młodego. Jeszcze młodszego niż płód.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Michał C. (323 punktów) |
> Też Ci się ten człowiek "zgubił", czy też jesteś może zdania, że to prawo >przysługuje jedynie choremu człowiekowi, a zdrowemu już nie?Hmm, dziękuję za merytoryczną odpowiedź.. Uważam, że prawo stanowienia o własnej śmierci powinno przysługiwać każdemu.. Moje życie, to robię z nim co chcę.. Hehe, ale trzeba by było bardzo poprawić warunki życia człowieka.. aby prawa tego nie nadużywał..  > A co z chorą zygotą? Bo domyślam się, że uważasz zygotę za człowieka, takiego >baardzo, >baardzo młodego. Jeszcze młodszego niż płód.Chorą zygotę można by było usunąć.. Ale szczerze abym mógł zostać w spokoju sumienia to musielibyśmy uznać to za sztuczną selekcję.. tak jak u zwierząt.. Myślę, że jednym z powodów dla których przeciwnicy aborcji tak zażarcie bronią swojego poglądu jest właśnie taki przypadek.. Dzisiaj usuwamy chorą zygotę bez szans na zdrowie.. Jutro usuwamy płód w którym względy genetyczne mogą determinować niską inteligencję.. Pojutrze rodzimy tylko dzieci o dużej inteligencji.. A potem? Potem to już tylko inżynieria genetyczna.. a wtedy kim będzie człowiek? I gdzie będzie zróżnicowanie nasze ludzkie? Mnie to przeraża.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Mnie to przeraża..
Jest w tym sporo racji. Jednak z drugiej strony wypływający z takich przesłanek całkowity zakaz aborcji, byłby chowaniem głowy w piasek. Niektórzy i bez takiego całkowitego zakazu, wsadzają tam swą głowę próbując utrudnić, lub wręcz uniemożliwić, przeprowadzanie badań prenatalnych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>A potem? Potem to już tylko inżynieria genetyczna.. a wtedy kim będzie człowiek? Kimś doskonalszym. Przecież wszystkie te zabiegi są poprawianiem natury. A przecież swą naturę poprawiasz już wtedy, kiedy się np. czeszesz. Więc ta inżynieria, to będzie takie nowej generacji "uczesanie się", będziemy lepsi.
>Mnie to przeraża.. Niby co? Przecież medycyna powoduje, że żyjemy dłużej i lepiej. .
|
|
| | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Wiesz, MAM (bardzo lubię ten skrót), nie każdy chce wiedzieć więcej, niż się tego od niego wymaga... Czasem prawda boli... >Swego czasu też bardzo chętnie słuchałam "nawiedzonych" prawd. >Przyszedł jednak czas, że zaczęłam myśleć... mam nadzieję, że wielu to " grozi " >Sympatycznie pozdrawiam... po uratowaniu chorego na stwardnienie rozsiane... powinnam mu dać "odejść"? - bo nie ma szans? >No, "domorośli" etycy - do dzieła!! >- wcale nie szczęśliwa - pozdrawiam... > Witaj Czy możesz zapoznać mnie ze znaczeniem skrótu "MAM"
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Nic prostszego - M - Michał A - Aleksy M - Mentrak Nasz forumowy kolega.
"Deszczowo" pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >Nic prostszego - >M - Michał >A - Aleksy >M - Mentrak >Nasz forumowy kolega. >"Deszczowo" pozdrawiam.
Dziękuję za wyjaśnienie Powinienem był sie domyślić... Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Michał C. (323 punktów) | > Daj spokój. Przecież on nawet nie zadał sobie trudu przeczytania czegokolwiek. To typowy głosiciel prawd oczywistych i jedynie słusznych. A do tego mózg potrzebny nie jest (inaczej niż przy czytaniu).> Serdecznie (niedzielnie) pozdrawiam.  > fides ex necessitate esse non debetHehe.. czytam wasze wypowiedzi i szczerze mi was żal.. Ludzie jak wy mianujący się mianem "racjonalista" możecie w taki agresywny sposób atakować wszystkich którzy nie zgadzają się z waszymi poglądami.. Czy nie rozumiecie, że w ten sposób wzbudzacie agresję do myślenia racjonalnego? Przecież wasz agresywny styl forsowania swoich ideologii jest taki sam jak działaczy moherowego beretka.. Naprawdę nie dostrzegasz swojego podobieństwa w stylu wypowiedzi do moherków? Możecie obrażać mnie ile chcecie.. ale co to da? I po co to? Jak piszę na forach nigdy nikogo nie obrażałem w podobny prostacki sposób.. A więc posiadaczu mózgu.. bardzo oczytany.. Nie wiesz co przeczytałem, a co nie.. Patrząc na twoje wypowiedzi forsujesz swój punkt widzenia inny niż mój.. nie rozumiem tylko dlaczego próbujesz ująć mi na inteligencji, tylko dlatego że mam swoje inne zdanie? Co do podpierania się książkami w wypowiedziach, to albo każdą swoją wypowiedź podpieraj literaturą.. albo pisz co uważasz.. To naprawdę nie moja wina kolego, że nie potrafisz myśleć niezależnie.. Wiesz, to że ktoś coś napisał w jednej książce, nie oznacza że jest to prawda absolutna.. Człowiek ma zdolność do samodzielnego myślenia.. warto z niej skorzystać..  Pozdrawiam mimo wszystko.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Hehe.. czytam wasze wypowiedzi i szczerze mi was żal..Z pełną wzajemnością. (Tak na marginesie: wielokropek to trzy kropki a nie dwie.) > Ludzie jak wy mianujący się mianem "racjonalista" możecie w taki agresywny sposób atakować wszystkich którzy nie zgadzają się z waszymi poglądami..Z reguły nie atakuję ludzi lecz ich przekonania, które oni nazywają poglądami, a które w istocie rzeczy są zasłyszanymi, opartymi na mniej lub bardziej zręcznej manipulacji kłamstwami służącymi równie zakłamanej ideologii. Zaprezentuj mi SWÓJ pogląd, poparty rzetelnymi argumentami, a będziemy mogli dyskutować. W tej chwili nie jest to możliwe, gdyż nie mam zwyczaju dyskutować z hasłami reklamowymi proszku do prania (mózgu). > Naprawdę nie dostrzegasz swojego podobieństwa w stylu wypowiedzi do moherków?Twojego, owszem; swojego nie. > Możecie obrażać mnie ile chcecie.. ale co to da? I po co to?Nie pochlebiaj sobie... Sam siebie obrażasz głoszeniem zasłyszanych gdzieś bzdur. > Nie wiesz co przeczytałem, a co nie..Wiem czego nie przeczytałeś - podręcznika do języka polskiego dla szkoły podstawowej (to na pewno). > Patrząc na twoje wypowiedzi forsujesz swój punkt widzenia inny niż mój.. nie rozumiem tylko dlaczego próbujesz ująć mi na inteligencji, tylko dlatego że mam swoje inne zdanie?Bo trudno jest podejrzewać o inteligencję człowieka dającego sobą tak łatwo manipulować. Człowieka bezmyślnie więc bezkrytycznie powtarzającego zasłyszane gdzieś frazesy nie mające nic wspólnego z prawdą i twierdzącego, że są to JEGO WŁASNE poglądy. Zatem zechciej wybaczyć... > Co do podpierania się książkami w wypowiedziach, to albo każdą swoją wypowiedź podpieraj literaturą.. albo pisz co uważasz..To "zdanie" jest kompletnie pozbawione sensu. I Ty chcesz być traktowany poważnie? > To naprawdę nie moja wina kolego, że nie potrafisz myśleć niezależnie..Przecież NIKT tu nie obarcza Ciebie winą za sposób MOJEGO myślenia - kolejny strzał kulą w płot. Gratuluję. > Wiesz, to że ktoś coś napisał w jednej książce, nie oznacza że jest to prawda absolutna..Tu się muszę z Tobą zgodzić. Chociaż ponad miliard ludzi na tej planecie uważa coś wręcz przeciwnego - że tylko jedna książka zawiera prawdę absolutną; reszta książek jest bez sensu. > Człowiek ma zdolność do samodzielnego myślenia.. warto z niej skorzystać..  Jak widać, nie każdy. > Pozdrawiam mimo wszystko..Z pełną wzajemnością. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | 3 na 5 | J.Szulc (5723 punktów) | . > Spokojnie.. po prostu racjonaliści jak każda grupa ludzi identyfikująca się z jakimś poglądem/nurtem myślowym potrzebuje jakiegoś sztandaru... heheJestem ciekawa Twojego "sztandaru"... aż boję się myśleć. W XXI wieku... > No i tym sztandarem dla racjonalnie myślących "racjonalistów" jest wolność zabijania dzieci nienarodzonych..Dobra - Twoja partnerka ma wskazania do badań prenatalnych. Wykonuje je. Wiesz, że dziecko, które ma się narodzić, będzie cierpiało na chorobę/choroby, z których nie może być wyleczone, i w związku z którymi nie będzie mogło funkcjonować samodzielnie. O bólu nie wspomnę, bo przecież wiesz, ze będzie go (ból) czuło. Nie godzisz się na aborcję, bo płód ma prawo do narodzin. Rzeźnik! > Hehe.. gdzieś tam w kanonach kościelnych jest zapisane że dziecko poniżej 7 roku życia uważa się za nierozumne.. (o ile dobrze pamiętam)- i też się z tym godzisz? Podziwiam... > A wielu światłych racjonalistów uważa, że dziecko poniżej 9 miesiąca życia może być zabite....."Ulica Sezamkowa" - myśleć... myśleć... > Ciekawe podobieństwo sposobu myślenia..K. Kalke, A. Papuziński - "Etyka wobec współczesnych dylematów". > I na koniec dodam, że też jestem racjonalnie myślącym człowiekiem, ateistą i podzielam twój pogląd że płód powinien być prawnie chroniony.... samolubnie i bezmyślnie "myślącym" (wiem, masło - maślane). Patrzysz jedynie "ze swojego podwórka". Jeśli zabierasz głos, bądź uprzejmy zapoznać się z racją wszystkich stron...i staraj się "wypośrodkować", mając na względzie stanowisko i dobro innych. Nie jesteś sam na tym świecie. Nie wiesz, co jeszcze życia da Ci w darze.. > Bo płód to człowiek w wieku bardzo młodym.. ale człowiek..Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Tylko czy Ty masz bezmózgowie? A może zespół Downa z powikłaniami? A może jeszcze coś innego? Wiem, że nie. Kochano Cię w dzieciństwie, bo Twoich narodzin oczekiwano, czy może brzydzono się chwili, w której zostałeś poczęty? Człowieku... nikt nie chce aborcji dla zabawy! Tak trudno to pojąć? Racjonalista = morderca? No ja Cię przepraszam.... > "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "
|
|
|  | | Michał C. (323 punktów) |
> Dobra - Twoja partnerka ma wskazania do badań prenatalnych. Wykonuje je. Wiesz, że dziecko, które ma się narodzić, będzie cierpiało na chorobę/choroby, z których nie może być wyleczone, i w związku z którymi nie będzie mogło funkcjonować samodzielnie. O bólu nie wspomnę, bo przecież wiesz, ze będzie go (ból) czuło. Nie godzisz się na aborcję, bo płód ma prawo do narodzin. Rzeźnik!Hmm, wyciągasz pochopne wnioski, wiadomo, że dziecko obarczone ciężką wadą genetyczną powinno zostać usunięte, bo dlaczego ma się męczyć całe życie.. i męczyć innych.. Z drugiej strony zadajmy sobie pytanie kto nam pozwolił decydować która wada genetyczna kwalifikuje do usunięcia a która nie... Nie zapominajmy że każdy w swojej głowie ma "mały wszechświat", nie niszczmy go bez powodu.. Uważasz, że człowiek cierpiący na nieuleczalną ciężką chorobę nie ma prawa do życia? Tak wynika z twoich wypocin, to może pozabijajmy wszystkich takich ludzi, bo co to za życie jak się leży jak kłoda i nie można ruszyć ręką ani nogą? A ty jakbyś był/była takim człowiekiem to byś chciał/chciała żeby ktoś cię zabił bo twoje życie jest nic nie warte? Jejku.. przerażasz mnie, istny nazizm tu widzę.. Ochrona życia matki ponad życiem płodu jest chyba oczywista.. Nie musisz ujadać.. Oklepane frazesy tu wstawiasz.. To jedyne argumenty za obroną aborcji które potrafisz wyprodukować?? Bo ja się akurat w tym zgadzam.. ale to wyjątki są tylko.. > >Hehe.. gdzieś tam w kanonach kościelnych jest zapisane że dziecko poniżej 7 roku życia uważa się za nierozumne.. (o ile dobrze pamiętam)> - i też się z tym godzisz? Podziwiam...O co tu chodzi? Nie napisałem że się z tym godzę.. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Do szkoły zapraszam..  > >I na koniec dodam, że też jestem racjonalnie myślącym człowiekiem, ateistą i podzielam twój pogląd że płód powinien być prawnie chroniony.> ... samolubnie i bezmyślnie "myślącym" (wiem, masło - maślane). Patrzysz jedynie "ze swojego podwórka". Jeśli zabierasz głos, bądź uprzejmy zapoznać się z racją wszystkich stron...i staraj się "wypośrodkować", mając na względzie stanowisko i dobro innych. Nie jesteś sam na tym świecie. Nie wiesz, co jeszcze życia da Ci w darze..Hmm, szanowny autor nie zrozumiał, że właśnie moja wypowiedź to" racja mojej strony". I chyba mam prawo do swojej racji? Czy tylko racja podobnych tobie może być przedstawiana? Poza tym odpisałem zgodnie z tematem tego forum.. Autor forum pytał się czy można być racjonalistą będąc przeciwnikiem aborcji. Ja dając swój przykład napisałem że tak.. Znowu masz trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego? > >Bo płód to człowiek w wieku bardzo młodym.. ale człowiek..> Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Tylko czy Ty masz bezmózgowie? A może zespół >Downa z powikłaniami? A może jeszcze coś innego? Wiem, że nie. Kochano Cię w >dzieciństwie, bo Twoich narodzin oczekiwano, czy może brzydzono się chwili, w której >zostałeś poczęty?Hmm, nie wiem kim szanowny autor jest, ale patrząc po poziomie wypowiedzi to sam jesteś bezmózgowcem. Nie potrafisz nieszczęsna istoto kontrargumentować nie używając języka ulicy? W ogóle to skąd się tu wziąłeś z takim chamstwem, idź pod budkę z piwem powyzywać.. Jesteś akurat na takim poziomie.. bardzo niskim dodam.. > Człowieku... nikt nie chce aborcji dla zabawy! Tak trudno to pojąć?> Racjonalista = morderca?Hmm, nie napisałem tego.. Ale może coś w tym jest..  Dziękuję za takie celne porównanie..  "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
>Hmm, nie wiem kim szanowny autor jest, ale patrząc po poziomie wypowiedzi to sam jesteś bezmózgowcem. Nie potrafisz nieszczęsna istoto kontrargumentować nie używając języka ulicy? >W ogóle to skąd się tu wziąłeś z takim chamstwem, idź pod budkę z piwem powyzywać.. >Jesteś akurat na takim poziomie.. bardzo niskim dodam..
"Szanowny autor" bardzo dziękuje... moje chamstwo? A co powiedzieć o Twoim?
Autor chciał jedynie pokazać, że są niuanse, o których warto pamiętać, gdy zabiera się głos... Autor mylił się, co do interlokutora....
... tym nie mniej pozdrawia... tenże autor.
|
|
| | |  | | Michał C. (323 punktów) |
> "Szanowny autor" bardzo dziękuje... moje chamstwo? A co powiedzieć o Twoim?Szkopuł w tym, że jak rozmówcy zaczynają używać języka niskiego poziomu to to niestety ewoluuje. Zaczyna się od obrażania drugiego.. potem wyzwiska a kończy na rękoczynach.. Jestem pewny że szanowna rozmówczyni chciałaby uniknąć tak niecywilizowanej i niekomfortowej dyskusji..  Po za tym to mnie w sposób mało elegancki obrażono pierwszego, nie zapominajmy o tym.. > Autor chciał jedynie pokazać, że są niuanse, o których warto pamiętać, gdy zabiera się >głos...No dokładnie.. zatem proszę samemu te niuanse również wychwytywać.. > Autor mylił się, co do interlokutora....Jestem pod wrażeniem znajomości terminów.. Ale my już mamy dobre słowo w słowniku.. Po co używać "interlokutor" jeżeli mamy słowo "rozmówca" ? Chodzi li tylko o popisanie się swoją znajomością słów? Z pozdrowieniami.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Pisząc o pewnych chorobach, nie umiejscawiałam ich w osobie przedmówcy, a jedynie chciałam coś zobrazować... nie zostało to jednak przyjęte zgodnie z moim zamierzeniem. Cóż - nie czytano ze zrozumieniem, a jedynie z zacietrzewieniem. Bardzo mi przykro.
Nie, nie zamierzam wdawać się w pyskówki, czy inne tego typu "osobiste wycieczki". Nie lubię tego. Przykro mi jedynie, ze tak, a nie inaczej, odczytano moje słowa. Widocznie trzeba pisać... prościej (?), inaczej (?).
Jeśli chodzi o popisywanie się słownictwem - nic bardziej mylnego. Jako stary dyslektyk, często używam "zamienników". Niektóre słowa lubię bardzie, inne mniej. Chyba mi wolno, prawda? Czy może nie?
Poza tym, co to? Nie można się już bronić?
Pozdrawiam.
Uśmiech kosztuje mniej od elektryczności, a daje więcej światła...
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) | |
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Wiem, czytałam. Zapewniam, że już skończyłam. Przykro mi tylko, że niepotrzebnie "para poszła w gwizdek". Tym nie mniej dziękuję i ciepło pozdrawiam. P.S. Na przyszłość wiem, że trzeba pisać inaczej
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Michał C. (323 punktów) |
Hmm, zgadzam się z moderatorem że nie warto tematu już ciągnąć..
Jeżeli źle odczytałem intencje to przepraszam..
Na przyszłość proszę o bardziej jasne precyzowanie myśli..
Różni ludzie różnie postrzegają..
Pozdrawiam..
|
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Przepraszam, jeśli moja wypowiedź była zbyt mało przejrzysta. Odpowiadając moderatorowi napisałam, że postaram się pisać inaczej, jaśniej.
Napisałeś, że agresja rodzi agresję... to prawda.
Cieszę się, że zakończyliśmy, zanim na dobre się zaczęło. Ręka na zgodę - pozdrawiam.
|
|
| |  | | awitu (7627 punktów) | minus za język jakim się posługujesz. myślałam że już nic mnie nie zdziwi, ale ta wypowiedź wprawiła mnie w osłupienie. J.Szulc chamska? Przyrównywanie jej poglądów do nazizmu ? Może czas byś jednak zastosował względem siebie swoją radę: > Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Do szkoły zapraszam..a tam na dzień dobry np dowiedzieć się czym jest: anencephalia. Piękna ilustracja szanowania kobiet 
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | |  | | Michał C. (323 punktów) | > minus za język jakim się posługujesz.hehe, to ja siebie nazwałem "bezmózgowcem"? Rozumiem, że twój minus to za to że nie używam języka niskiego poziomu.. zatem rozumiem.. > myślałam że już nic mnie nie zdziwi, ale ta wypowiedź wprawiła mnie w osłupienie.> J.Szulc chamska? Przyrównywanie jej poglądów do nazizmu ?No tak.. samo się narzuca troszkę takie porównanie.. jak każdy skrajny radykalizm z resztą.. > Może czas byś jednak zastosował względem siebie swoją radę:> >Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Do szkoły zapraszam..> a tam na dzień dobry np dowiedzieć się czym jest: anencephalia.Hmm, znowu zostałem nazwany bezmózgowcem.. rozumiem to jest ten język którym autor się posługuje..  bez komentarza.. > Piękna ilustracja szanowania kobiet  Szanowanie kobiet nie oznacza, że się wysłuchuje ich chamstwa pod swoim adresem.. Każdy człowiek powinien mieć na uwadze żeby nie obrażać bez powodu innych, uważasz że kobiety mają jakieś lepsze prawa i mogą nie stosować zasad kultury? Zawsze mnie razi chamstwo u kobiet.. Jakoś mi nie pasuje do pięknego ich wyobrażenia.. "Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie..  "
|
|
| |  | 1 na 1 | Duda (25557 punktów) | > Uważasz, że człowiek cierpiący na nieuleczalną ciężką chorobę nie ma prawa do życia? Tak wynika z twoich wypocin, to może pozabijajmy wszystkich takich ludzi, bo co to za życie jak się leży jak kłoda i nie można ruszyć ręką ani nogą? >A ty jakbyś był/była takim człowiekiem to byś chciał/chciała żeby ktoś cię zabił bo twoje życie jest nic nie warte? Jestem za eutanazją szczególnie w odniesieniu do własnej osoby. Marzy mi się kartka w portfelu taka jak dla dawców organów, w którym byłaby dyspozycja by w sytuacji braku szans na odzyskanie sprawności odstąpiono od reanimacji oraz "dobicie" . Przeraża mnie , że będę leżeć skazana na innych ludzi bez możliwości skrócenia sobie cierpień. Już dwie moje znajome odeszły z tego świata bo nie chciały leżeć ubezwłasnowolnione. Odeszły za wcześnie, jeszcze mogłyby pożyć rok albo dwa. Wolały nie ryzykować.
|
|
| | |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Poruszasz trudny temat. Swego czasu pisałam o tym. W prawach pacjenta jest zapis o prawie do umierania w spokoju i godności. Eutanazja bardzo często jest stawiana na równi właśnie z tymże prawem. Czy wiesz, że eutanazja dzieli się na czynną i bierną? Poza tym, przestrzeganie prawa do umierania w godności i spokoju łączy się z poszanowaniem autonomii, gdy pacjent będąc osobą w pełni kompetentną spisuje akt woli, zwany również "testamentem woli". Możesz w nim oświadczyć, że jeśli nastąpi u Ciebie choroba terminalna lub stały stan wegetatywny, nie życzysz sobie stosowania procedury za wszelką cenę przedłużającej życie. Przyznam jednak, że nad respektowaniem tego prawa trwają cały czas dyskusje etyków. Medycyna cały czas idzie do przodu. Trudno przewidzieć, jakie dziś nieuleczalne choroby, będą uleczalnymi za jakiś czas.
To tyle, jeśli chodzi o Twoje wątpliwości... Temat - studnia. Tak, jak aborcja.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Hmm, nie wiem kim szanowny autor jest, ale patrząc po poziomie wypowiedzi to sam jesteś bezmózgowcem. Nie potrafisz nieszczęsna istoto kontrargumentować nie używając języka ulicy? >W ogóle to skąd się tu wziąłeś z takim chamstwem, idź pod budkę z piwem powyzywać.. >Jesteś akurat na takim poziomie.. bardzo niskim dodam..
Radzę powściągnąć emocje. Jeśli jeszcze raz uważnie przeczytasz to co napisała J.Szulc, będziesz się wstydził swoich słów. Mam taką nadzieję.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał C. (323 punktów) | >>Hmm, nie wiem kim szanowny autor jest, ale patrząc po poziomie wypowiedzi to sam jesteś bezmózgowcem. Nie potrafisz nieszczęsna istoto kontrargumentować nie używając języka ulicy? >>W ogóle to skąd się tu wziąłeś z takim chamstwem, idź pod budkę z piwem powyzywać.. >>Jesteś akurat na takim poziomie.. bardzo niskim dodam.. > Radzę powściągnąć emocje. Jeśli jeszcze raz uważnie przeczytasz to co napisała J.Szulc, będziesz się wstydził swoich słów. Mam taką nadzieję.
Hmm, istotnie, czytając z innej strony można uznać że nie do mnie to było..
Nieszczęśliwie napisane.. Heh.. starajmy się pisać do innych w sposób przejrzysty.. Różni ludzi różnie postrzegają świat..
Jeżeli nie byłem adresatem tych słów to jak najbardziej przepraszam..
Proszę jednak o zwrócenie uwagi, iż wielu rozmówców tutaj używa bardzo agresywnego języka..
Agresja rodzi agresję..
Pozdrawiam.
|
|
| niezarejestrowany | Cała dyskusja tocząca się na tym forum i w tym wątku, to wynik złego funkcjonowania szkoły, niewłaściwych programów nauczania. Dziś temat aborcji. A może lepiej postawić pytanie dotyczące funkcjonowania mózgu i zastanowić się : -dlaczego uczestnicy tego forum różnią się poglądami ? - dlaczego dyskusje na tematy religijne nie przynoszą rezultatów w postaci zmiany poglądów jednej ze stron dialogu (podobnie jest w temacie aborcji)
Szkoła powinna uczyć: -jak tworzy się światopogląd. -na czym polega i jak się tworzy świadomość zbiorowa -na czym polega manipulacja i automanipulacja -jakie błędy popełnia przeciętny mózg przy tworzeniu światopoglądu. -dlaczego zmiana światopoglądu jest trudna, a czasami niemożliwa. ( Arabowie zmieniają światopogląd razem z głową)
( były takie badania wskazujące, że zmiana poglądów religijnych zaprogramowanych w dzieciństwie jest prawie niemożliwa pod wpływem dowodów empirycznych i argumentacji logicznej. Tak więc dyskusje na tym forum prowadzone przez racjonalistów są z góry skazane na niepowodzenie. Czy więc na tym polega racjonalizm, aby prowadzić dyskusje skazane z góry na niepowodzenie?)
Cała dyskusja tocząca się na temat aborcji nie ma sensu. Jest wynikiem działania wirusa umysłu, jest chorobą. Wszystkie użyte tu argumenty, to elementy wirusa umysłu.
Z całym szacunkiem dla założycieli tego forum proponuję, aby zapoczątkować na tym forum cykl wykładów na temat genetyki i funkcjonowania światopoglądu, oraz walczyć o wprowadzenie tych zagadnień w szkołach.
W tym celu trzeba zebrać zespół ludzi zajmujących się filozofią, socjologią, psychologią społeczną i ewolucyjną, memetyką i opracowanie w przystępnej formie podręcznika genetyki światopoglądu. Jeżeli nawet nie uda się tego przedmiotu wprowadzić w szkołach,. to przynajmniej będzie dostępny w bibliotekach i w Internecie.
Bez tego drodzy Racjonaliści nie zrobimy kroku do przodu. Dotychczasowe działania, to utopia.
P.s. nie podejmuję dyskusji z przedstawionymi argumentami dotyczącymi aborcji , gdyż dyskusja z wirusem nie ma najmniejszego sensu.
|
|
 | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
W tym momencie z żałuję, ze nie kogę dać ujścia emocjom w postaci dodania plusa... Bądźmy jednak ludźmi - dajmy czas na myślenie, nie mierzmy wszystkich naszą miarą.... - jeśli uważasz, że utożsamiam się z Tobą, to przepraszam. Popieram tylko Twoje argumenty... - i pozdrawiam.
|
|
|  | | niezarejestrowany | Walczysz dzielnie, ale obawiam się, że polegniesz. Zbudowane struktury światopoglądowe są już prawdopodobnie utrwalone. Jeżeli chcemy odnieść sukces, musimy do tego celu wykorzystać naukę i budowanie tychże struktur zacząć w odpowiednim wieku i dobranymi, skutecznymi metodami., a także zastosować naukowe metody przebudowy struktur utrwalonych. Proste i logiczne argumenty, których używasz nie dadzą pozytywnego skutku.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Walczysz dzielnie, ale obawiam się, że polegniesz. Zbudowane struktury światopoglądowe są już prawdopodobnie utrwalone. >Zgadzam się dodając, że nie tylko struktury światopoglądowe...betonowy sposób myślenia oraz przekonanie o "oczywistej oczywistości" swojej racji też nie jest bez znaczenia. P.S.(Coś dzisiaj samodzielne myślenie mnie nie "idzie", ale to nie znaczy, że nie chcę/mogę się podpisać pod poglądami które uważam za słuszne
|
|
| |  | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Nie mam zamiaru polec, w każdym razie tak szybko. Wierzę, że jest jeszcze kilka osób myślących podobnie... Nawet, gdybym miała trwać sama, ustoję! Tym bardziej, że moje myślenie jest właśnie moje, a nie zapożyczone. Jestem prostym człowiekiem, więc i takich argumentów używam... i jest mi z tym dobrze... Nie myślałam o tym, żeby odnosić sukcesy, ale przecież to nader ludzkie podejście, prawda? Piszesz - "musimy"... czyżbyś chciał mi pomóc?  Pozdrawiam. P.S. Jakiś czas temu działał tu ktoś "niezarejestrowany". Czy Ty, to tamten ?
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... Cała dyskusja tocząca się na temat aborcji nie ma sensu . Jest wynikiem działania wirusa umysłu, jest chorobą.> Wszystkie użyte tu argumenty, to elementy wirusa umysłu.>> Z całym szacunkiem dla założycieli tego forum proponuję, aby zapoczątkować na tym forum cykl wykładów na temat genetyki i funkcjonowania światopoglądu, oraz walczyć o wprowadzenie tych zagadnień w szkołach...>Ja daję : + + + + +  Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to mam bardzo zbliżone poglądy i w wytłuszczonym (przeze mnie) zdaniu powyżej słowo "aborcja" można zastąpić jeszcze innymi terminami. Pozdrawiam
|
|
|  | | niezarejestrowany | Leczenie choroby należy zacząć od poznania jej mechanizmów. Także choremu należy wyjaśniać mechanizm choroby. Dyskusja, którą tu prowadzimy, daje znikome rezultaty. To tak, jakby smarować brzuch maścią w celu wyleczenia bólu żołądka. Przez wiele lat prowadziłem analizy dotyczące możliwości zmiany światopoglądu jednostki. Te możliwości zmiany metodą dyskusji są znikome. Ciekawa jest zdolność do regeneracji zmienionego poglądu. Światopogląd potrafi się regenerować jak ogon jaszczurki , czasami po kilku godzinach, a czasami po kilku dniach.
|
|
| |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) | Plus - w związku z brakiem możliwości - w domyśle.
Nie jestem zwolennikiem rewolucji... bo ta często niesie wypaczenia i krzywdy. Najczęściej niezamierzone.
Dlatego rozmawiam... i nie boję się przyznać, że często czegoś nie wiem... ze tez szukam odpowiedzi.
|
|
|  | 2 na 2 | Kelly (2051 punktów) | > Ja daję : + + + + +A ja minus. Przychodzi anonim i twierdzi, że wszyscy jesteśmy beznadziejni i nie mamy racji - ja tak łatwo nie dam się przekonać  . Przez rok chodzenia na religię doprowadziłam połowę klasy do zwątpienia; w kilku sprawach zminiłam swoje podejście, poznając argumenty wytoczone na tym forum; przed paroma chwilami cezar napisał, że jest skłonny przeanalizować i być może przyjąć nasze argumanty dotyczące aborcji. Dyskusja to nie choroba, to oznaka człowieczeństwa.
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Ja daję : + + + + +>> A ja minus. Przychodzi anonim i twierdzi, że wszyscy jesteśmy beznadziejni i nie mamy racji - ja tak łatwo nie dam się przekonać> Dyskusja to nie choroba, to oznaka człowieczeństwa.>Dam plusa jeśli się zgadzam z poglądami... bez względu na to czy Anonima, Belzebuba czy wikarego z Twojej parafii, "Kelly"  Mnie (myślę, że Anonimowi także) nie chodziło o "wirusowość dyskusji" lecz o poglądy z którymi człowiek się zżył od pacholęcia jak z "ulubionym" uczuleniem lub katarem (katolickim) siennym (co chyba jest tym samym  ) lub które latami wypracowywał i też mu są bliskie "przez zasiedzenie", czasami wbrew zmieniającej się rzeczywistości.
|
|
| | |  | | awitu (7627 punktów) | > Mnie (myślę, że Anonimowi także) nie chodziło o "wirusowość dyskusji" lecz o poglądy z którymi człowiek się zżył od pacholęcia jak z "ulubionym" uczuleniem lub katarem (katolickim) siennym (co chyba jest tym samym ) lub które latami wypracowywał i też mu są bliskie "przez zasiedzenie", czasami wbrew zmieniającej się rzeczywistości.To ja dorzucę jeszcze kamyczki do tej dyskusji, kilka linków. - Wychowując geny- Czy nasze poglądy zależą od genów?- Genetyka polityki Co rozciągnie nasze rozważania na jeszcze szerszą płaszczyznę. Wnioski pozostawię czytającym.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| |  | | niezarejestrowany | >Dyskusja to nie choroba, to oznaka człowieczeństwa. Kelly, to taki sam anonim jak niezarejestrowany.
Sprawa jest dość złożona. Gdyby przeanalizować poglądy polskiego społeczeństwa na problem aborcji w okresie powojennym, to można wyróżnić dwa okresy: okres przed akcją kościoła i okres po akcji kościoła. Kościół posłużył się pewną sztuczką, manipulacją, która jest wirusem umysłu. Dziś, kiedy przyglądam się dyskusjom na ten temat, widzę w poglądach bardzo powszechne ślady tego wirusa .Tak więc część prezentowanych tu poglądów, to wcześniej rozpowszechniony wirus umysłu. Wirus, to taka manipulacja, tak sprytnie spreparowana, że trudno z nią dyskutować, albo dyskusja jest z góry skazana na niepowodzenie.
"Dyskusja, to nie choroba" z tym poglądem nie można się nie zgodzić.
Są jednak takie dyskusje, które są wynikiem wirusa umysłu i mają charakter pasożytniczy. Jeżeli wylosujemy po jednym z wyznawców np.: buddyzmu i islamu i doprowadzimy do dyskusji na temat religii, to taka dyskusja nie doprowadzi do zmiany poglądów żadnego z nich, a sam przebieg dyskusji będzie miał charakter patologiczny. Przekonał się o tym M. Kopernik organizując zjazd ekumeniczny.
Podsumowując: dyskusja, to nie choroba, ale niektóre dyskusje i niektóre poglądy mają charakter patologiczny. Z patologicznych poglądów biorą się patologiczne dyskusje. Jest problem : jak rozpoznać patologiczny pogląd. Patologiczny pogląd to taki, który opiera się na standardowym błędzie przetwarzania informacji przez mózg człowieka. Podobnie jak komputer ma problemy z przetwarzaniem niektórych informacji, tak i mózg, z jednymi informacjami radzi sobie łatwiej, inne przetwarza z trudem i błędnie. Są takie błędy, które popełnia 90% ludzi.
Aby uznać dany pogląd za patologiczny trzeba znać standardowe błędy popełniane przez mózg człowieka. Jeżeli masz na ten temat wiedzę, to podziel się ze mną, gdyż tworzę bibliotekę błędów standardowych.
Wniosek: niektóre poglądy mają charakter patologiczny i podobny charakter mają dyskusje związane z tymi poglądami.
|
|
| | |  | 1 na 1 | cezar (256 punktów) | Poza tym dodałbym jeszcze, ze człowiek jest zwierzęciem politycznym i każdy kieruje się swoim interesem. Wielu ludzi wychowanych w religii katolikiej ma totalnie gdzieś te obrzędy, ale nie dokonuje apostazji, bo np: nie chce uchodzić za dziwaka, ślub kościelny czy jeszcze dalej posunięte interesy. A poza tym zgodnie z teoria ewolucjii, o której wspominasz, inteligencja polega na koniunkturalizmie. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | niezarejestrowanyh | c.d. Za czasów Kopernika , który twierdził, ze Ziemia się obraca, 99,99% ludzi nie chciało, nie mogło przyjąć tego faktu do wiadomości twierdząc, że gdyby Ziemia się obracała, to by się domy poprzewracały. 99,99% ludzi popełniało błąd, a dyskusja nie dawała żadnego rezultatu. Jak widać, mózg człowieka bywa niekiedy bezradny wobec informacji. Człowieczeństwo, o którym piszesz, ma wiele oznak , a do tych oznak należy także nazizm i II Wojna Światowa.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Za czasów Kopernika , który twierdził, ze Ziemia się obraca, 99,99% ludzi nie chciało, nie mogło przyjąć tego faktu do wiadomości twierdząc, że gdyby Ziemia się obracała, to by się domy poprzewracały. 99,99% ludzi popełniało błąd, a dyskusja nie dawała żadnego rezultatu. Sądzisz, że w XVI wieku byłbyś wyjątkiem chwytającym w lot nowatorskie twierdzenia Kopernika? .
|
|
 | | cezar (256 punktów) | >Szkoła powinna uczyć: >-jak tworzy się światopogląd. >-na czym polega i jak się tworzy świadomość zbiorowa >-na czym polega manipulacja i automanipulacja >-jakie błędy popełnia przeciętny mózg przy tworzeniu światopoglądu. >-dlaczego zmiana światopoglądu jest trudna, a czasami niemożliwa. ( Arabowie zmieniają światopogląd razem z głową)
Szkoła powinna też uczyć w jaki sposób robi się fajną kase. Ale jak widać tego co jest naprawdę warościowe i opłacalne nikt cię w szkole nie nauczy. Albo sam się nauczysz i bedziesz to robił w praktyce jak np Piotr Tymochowicz, albo bedziesz teoretyzował za grosze. Ten kto potrafi się w to bawić, a to jest bardzo opłacalny sport nigdy nie będzie uczył w szkołach, bo po prostu szkół na taki luksus nie stać. Natomiast na poziomie dość prostym tę funkcję spełnia historia i lepiej niż psychologia, bo zamiast teoretyzować pokazuje tysiące przykładów manipulacji, wpływu światopoglądu na społeczeństwo itd... Poza tym nie zapominajmy, ze jeśli szkoła już by to robiła to istnieje duże ryzyko, ze lekcje antymanipulacji niechcący zamienią się w indoktrynacje.
> ( były takie badania wskazujące, że zmiana poglądów religijnych zaprogramowanych w dzieciństwie jest prawie niemożliwa pod wpływem dowodów empirycznych i argumentacji logicznej. Tak więc dyskusje na tym forum prowadzone przez racjonalistów są z góry skazane na niepowodzenie. Czy więc na tym polega racjonalizm, aby prowadzić dyskusje skazane z góry na niepowodzenie?) >Cała dyskusja tocząca się na temat aborcji nie ma sensu. Jest wynikiem działania wirusa umysłu, jest chorobą. >Wszystkie użyte tu argumenty, to elementy wirusa umysłu.
Taki pogląd zakłada wiare w jakiś determinizm naukowy, który wyłącza w ludziach samodzielne myślenie. Niestety nie mogę się zgodzić, historia pokazuje wiele przykładów zmain. Z całym szacunkiem odnosze też wrażenie, ze dajesz niektórym teoriom jakby nadprzyrodzoną nieomylność, dlatego też mam pytanie czy znana jest Tobie teoria FALSYFIKOWALNOŚCI Poppera? Odnosze wrażenie, ze nie.
|
|
|  | | niezarejestrowany | >Taki pogląd zakłada wiare w jakiś determinizm naukowy, który wyłancza w ludziach samodzielne myślenie. >Niestety nie mogę się zgodzić, historia pokazuje wiele przykładów zmain.
Pogubiłeś się w pojęciach czasie i przestrzeni. -samodzielne myślenie jest ograniczone dostępem do informacji oraz możliwościami mózgu jej przetwarzania.
"historia pokazuje" być może historia pokaże, ale mnie już nie będzie wówczas na świecie i nie będzie to miało dla mnie znaczenia, tak jak dla Giordano Bruno.
Standardowe trudności z przetwarzaniem informacji przez mózg są przyczyną standardowych błędów myślenia. Kropka Niektóre poglądy są standardowo chore.
|
|
| |  | | cezar (256 punktów) |
>Pogubiłeś się w pojęciach czasie i przestrzeni. Chyba nie ja. Spójrz jak padały wypowiedzi
1. Twoja wypowiedź były takie badania wskazujące, że zmiana poglądów religijnych zaprogramowanych w dzieciństwie jest prawie niemożliwa pod wpływem dowodów empirycznych i argumentacji logicznej . Tak więc dyskusje na tym forum prowadzone przez racjonalistów są z góry skazane na niepowodzenie
2. Moja odpowiedź >>Taki pogląd zakłada wiare w jakiś determinizm naukowy, który wyłancza w ludziach samodzielne myślenie.
3. Twoja wypowiedź na moją odpowiedź >-samodzielne myślenie jest ograniczone dostępem do informacji oraz możliwościami mózgu jej przetwarzania. >
Może zdecydujesz się o co Tobie chodzi. I na koniec historyzny argument , który kładzie na deski to o napisałeś w 1 Laicyzaja we Franji, kraju, który był ściśle katolicki, dzieci wychowane jako katolicy pod wpływem argumentów empirycznych stali się ateistami i to się stało na masową skale. Być może jednak racjonaliści z tego portalu słusznie podejmuja dyskusję, gdyż jak to pokazuje wiedza praktyczna a nie teoretyczne dywagacje, dyskusja ma sens, a człowiek jest wolny, myśli, analizuje i jeśli jest inteligentny dokonuje właściwego wyboru .
P.S. Twoje wcześniejszw wypowiedzi były bardzo ciekawe.
|
|
| | |  | | niezrejestrowany | Czym innym jest zmiana poglądów jako proces historyczny (Francja), a czym innym próba zmiany poglądu jednej osoby metodą dyskusji. Trafiłem kiedyś na wyniki badań dotyczące tego problemu, a następnie sam przeprowadziłem setki eksperymentów celem poznania zjawiska.
Mózg przez miliony lat wypracował algorytm tworzenia światopoglądu. Ten algorytm jest przyczyną konserwatyzmu
>>Taki pogląd zakłada wiare w jakiś determinizm naukowy, który wyłancza w ludziach samodzielne myślenie.
To zdanie jest niedopracowane. "determinizm naukowy, który wyłancza" Nie bardzo rozumiem.
Samodzielne myślenie jest zdeterminowane przez powstały ewolucyjnie algorytm tworzenia świadomości indywidualnej i zbiorowej.
Ten mechanizm działa trochę jak maszyna statystyczna i jest K O N S E R W A T Y W N Y
Stawiasz mnie w trudnej sytuacji ponieważ ze względu na zakres, odpowiedź na Twój zarzut nie jest możliwa. Podtrzymuję swoje poprzednie zdanie. Wiem, że ta odpowiedź Cię nie zadowoli, bo ma wiele wad. Nic na to nie poradzę. >-samodzielne myślenie jest ograniczone dostępem do informacji oraz możliwościami mózgu jej przetwarzania. >
To uproszczenie, rzeczywiście nie jest dobrą odpowiedzią, ale nie mam innych możliwości ze względu na zakres problemu.. Dlatego między innymi zaproponowałem napisanie podręcznika na ten temat.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Cała dyskusja tocząca się na temat aborcji nie ma sensu. Jest wynikiem działania wirusa umysłu, jest chorobą.Jerum! To dyskusja jest chorobą?  Ale każda, czy tylko ta?  .
|
|
|  | | niezarejestrowany | > >Cała dyskusja tocząca się na temat aborcji nie ma sensu. Jest wynikiem działania wirusa umysłu, jest chorobą.> Jerum! To dyskusja jest chorobą? Ale każda, czy tylko ta? > .Nie każda. Patrz wyżej. Jeżeli dany pogląd jest efektem wirusa, to dyskusja może mieć charakter patologiczny.
|
|
| |  | | Niezarejestrowany | c.d. Pogląd może być efektem wirusa umysłu. Dyskutując z osobą - dyskutujesz z wirusem. Wirus jest tak sprytnie skonstruowany, że jest odporny na argumenty. Niektóre osoby są podatne na pewne typy wirusów umysłu, inne są podatne na inne typy. Aktualnie staram się znaleźć i określić te grupy ryzyka.
Rozpowszechniony przez kościół pogląd na temat aborcji jest wirusem umysłu.
Argumenty , które podajesz w dyskusji są już prawdopodobnie znane Twojemu rozmówcy i nie odniosły żadnego skutku ze względu na błąd w przetwarzaniu informacji wywołany u tej osoby przez wirusa umysłu. Dyskutując - walisz głową w mur. Czy taką dyskusję można uznać za zdrową? Na tym forum jest wiele takich dyskusji, które są waleniem głową w mur. Warto się nauczyć rozpoznawania tego muru i stosowania w takich sytuacjach innych metod , metod kruszenia betonu.
Jak myślisz ? jakie mogę odnieść wrażenie, kiedy obserwuję grupę racjonalistów walących głową w mur. To komiczne, czy żałosne?. Do muru trzeba zastosować inne narzędzia .
|
|
| | |  | | Duda (25557 punktów) | Niezarejestrowany! Zarejestruj się proszę, bo nie można Ci dawać++ Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Zarejestruj się proszę, bo nie można Ci dawać++To bez sensu - próbowałem już...  Taki jego(jej) wirus.  Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Niektóre osoby są podatne na pewne typy wirusów umysłu, inne są podatne na inne typy. >Aktualnie staram się znaleźć i określić te grupy ryzyka. Człowiek ma potrzebę akceptacji społecznej i to jest właśnie owa podatność na wirus, przejawiająca się mniejszym lub większym konformizmem.
>Rozpowszechniony przez kościół pogląd na temat aborcji jest wirusem umysłu. To wynika z autorytetu Kościoła, który ten sobie przez wieki umiejętnie buduje.
>Dyskutując - walisz głową w mur. [...] Do muru trzeba zastosować inne narzędzia. Właśnie, a większość dyskutantów wywrotkami dowozi kolejne porcje betonu! Tymczasem trzeba działać finezyjnie - użyć cienkiego wiertła i zacząć od małej "niegroźnej" dziurki. .
|
|
| | | |  | | niezarejestrowany |
>Człowiek ma potrzebę akceptacji społecznej i to jest właśnie owa podatność na wirus, przejawiająca się mniejszym lub większym konformizmem. Trafnie zauważyłeś, że niektóre wirusy żerują na potrzebie akceptacji. Na przykład nazizm ( wyższa rasa) ++ , to też akceptacja.
Aby niszczyć wirusy trzeba tworzyć wirusofagi niszczące to, co jest bazą wirusa.
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>niektóre wirusy żerują na potrzebie akceptacji. >Aby niszczyć wirusy trzeba tworzyć wirusofagi niszczące to, co jest bazą wirusa. A bazą wirusa jest potrzeba akceptacji.
Tylko co może zeżreć podstępnie nas zżerającą potrzebę i czy jej zżarcie faktycznie jest potrzebne? .
|
|
| | | | |  | | niezarejestrowany | c.d. Podam przykład pewnej dyskusji, która przetacza się przez to forum. Jest to prowokacyjne pytanie o istnienie nie mającego precyzyjnej definicji Boga.
Religia jest grą w sensie politycznym i grą w sensie dramatycznym, teatralnym. Najważniejsze w niej są obrzędy, rytuały, stroje, gesty scenografia i władza. Wojny religijne nie toczą się o istnienie Boga, tylko o szczegóły scenografii i o władzę. Centra religijne, to centra zarządzania, manipulowania ludźmi przy pomocy rytuałów.
Bóg jest jedynie wirtualnym aksjomatem tego teatru.
Pytanie o istnienie Boga, to prowokacja. Z góry wiadomo jak się zakończy i jak cała dyskusja zostanie zinterpretowana przez ludzi wierzących. Każda religia zinterpretuje tę dyskusję na swoją korzyść.
Wdając się w taką dyskusję, wdajemy się w prowokację, która nie rozwiąże problemu religii. Będziemy jedynie pracownikami donoszącymi cement do betonowania posągu.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Z zainteresowaniem czytam Twoje tu wypowiedzi i chyba rozumiem o co Ci chodzi. Szkoda, że ograniczone ilościowo możliwości tego forum nie pozwalają Ci na szersze zaprezentowanie tego stanowiska. Z przyjemnością bym się z nim zapoznał.
>Religia jest grą w sensie politycznym i grą w sensie dramatycznym, teatralnym. Najważniejsze w niej są obrzędy, rytuały, stroje, gesty scenografia i władza.
To trochę nie tak. W religii, tak jak w powieści kryminalnej, najważniejsza jest "tajemnica" ("Oto wielka tajemnica wiary!"). To ona przyciąga wiernych (ciekawych). Tajemnicą może być wszystko - najlepiej określić tak nawiększy idiotyzm jaki występuje w doktrynie, aby nie musieć póżniej logicznie się z niego tłumaczyć. Dopiero gdy już mamy tajemnicę, obudowujemy ją scenariuszami, scenografią i rytuałami. Same w sobie nie miałyby wystarczającej mocy przyciągającej.
To tylko taka mała dygresja uściślająca. Z całą resztą Twojego wywodu w pełni się zgadzam.
Z serdecznymi pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | niezarejestrowany | .>W religii, tak jak w powieści kryminalnej, najważniejsza jest "tajemnica" ("Oto wielka tajemnica wiary!").
(...) a i owszem.
Jest jeszcze także mitologia , jako uzupełnienie brakującej wiedzy o świecie, jest także coś z westernu , albo z bajek dla dzieci ( zły czarodziej i piękna dobra księżniczka. )
|
|
2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >jestem przeciwnikiem aborcji (uważam że płód powinien być prawnie chroniony, a metodami >na uniknięcie niechciany ciąż są wychowanie seksualne i dotowana antykoncepcja), zaś odnoszę >wrażenie, że zdecydowana większość członków (o ile nie wszyscy) jest zdecydowanie za.
Warto zdać sobie sprawę z tego, że osądy racjonalne aborcji są bardzo złożone. Istnieje wiele punktów widzenia, które z różną wagą są uwzględniane przez racjonalne podejście. Warto by, na potrzeby takich dylematów jak Twój, rozwinąć całą różnorodność wątków w tej materii, ze szczególnym uwzględnieniem granic, poza które racjonalista nie wykracza.
Jedną z takich granic jest wiara w duszę jako niematerialny byt nadprzyrodzony w ujęciu kartezjańskim - jeżeli ktoś broni życia płodu powołując się na tak rozumianą świętość duszy, to oczywiście nie ma czego szukać wśród racjonalistów.
Na przeciwnym biegunie umieściłbym filozoficzną kontrowersję dotyczącą natury podmiotu. Istnieją dwie koncepcje: pierwszą nazwę "klasyczną" a drugą "kwantową". Wg klasycznej koncepcji podmiotowość może funkcjonować jako samoświadomość, wg kwantowej podmiot może istnieć tylko w relacji z innym podmiotem, a ewentualna samoświadomość pojawia się jako atrybut niekonieczny i uboczny.
Zwolennicy koncepcji klasycznej zastanawiają się, czy płód może posiadać jakiś pierwotny rodzaj samoświadomości czy zdolności do odczuwania cierpienia, zanim jego układ nerwowy zacznie się integrować w funkcjonujący system - co następuje nie wcześniej niż w 22 tygodniu ciąży. "Klasycy" bywają ostrożni - wolą na wszelki wypadek zakładać, że każda reakcja obronna organizmu może być przyczyną cierpienia jakiejś pierwotnej podmiotowości.
Zwolennicy kwantowej koncepcji sądzą, że płód staje się podmiotem dopiero wskutek relacji podmiot-podmiot z innym podmiotem, w tym wypadku pierwszym takim podmiotem jest zwykle matka - to ona nawiązuje porozumienie z dzieckiem poprzez dotyk i naciskanie, ono zaczyna komunikować jej swoimi ruchami o swojej woli, nastrojach i osądach różnych sytuacji. Dopiero w takich warunkach zwykłe reakcje mogą rozwinąć się w komunikaty, a reakcje obronne mogą być odbierane jako cierpienie.
Podejście klasyczne skutkuje innym osądem aborcji niż kwantowe - obydwa mogą być uznane za racjonalne.
Przekroczmy teraz granicę z powrotem, znów przejdziemy na stronę nieracjonalną. Spójrzmy na aborcję z zupełnie innej perspektywy - z perspektywy szczerości i wiarygodności osądów. Zakładam teraz, że racjonalista nie może podawać argumentów, w które sam nie wierzy. Jednym z takich argumentów jest przyznawanie jakiegoś szczególnego statusu "momentowi" poczęcia lub jakiemuś innemu. Skupmy się na przykładzie poczęcia. Pomińmy kontrowersje wokół samego zdarzenia - nie będziemy rozstrzygać, czy chodzi tu o moment, gdy jajo wpuściło jeden z plemników i zamknęło się dla innych, czy chodzi tu o moment gdy uformowało się nowe diploidalne jądro (święte DNA). Rozpatrzmy szczerość poglądu o szczególnym statusie nowej zapłodnionej komórki, czy rzeczywiście bywa ona traktowana jako nowy człowiek.
Racjonalny pogląd w tej kwestii opiera się na wiedzy, że większość z takich nowych ludzi umiera najpóźniej w ciągu kilkunastu dni. Zostają oni wydaleni w efekcie jakby normalnej miesiączki. Gdyby ktoś racjonalnie myślący przyznawał takiemu poczętemu dziecku status człowieka, to musiałby uznać fakt śmierci człowieka z niektórymi tego konsekwencjami, musiałby działać w ciągu tych kilkunastu najniebezpieczniejszych dni w kierunku ochrony takiego płodu, żeby zwiększyć szanse jego przeżycia, musiałby odnotować fakt jego śmierci, urządzić pogrzeb wydzielinie miesiączkowej i odbyć jakiś rodzaj żałoby... Oczywiście bardzo trudno jest udowodnić komuś w konkretnym wypadku nieszczerość, tak żeby ten ktoś musiał się do niej przyznać, ale dla racjonalisty nie może być ta kwestia niejasną - wśród racjonalistów nie ma miejsca na pogląd, żeby zarodek mógł mieć status człowieka wcześniej niż w kilkanaście dni po zapłodnieniu gdy można zacząć mówić o spóźniającej się miesiączce. Racjonalista nie może być szczerym przeciwnikiem "pigułki po".
I znów możemy przejść granicę i znaleźć się po racjonalnej stronie, i przywołać kolejną kontrowersję, np. w kwestii winy i kary (kto ponosi karną odpowiedzialność w wypadku aborcji uznanej za przestępstwo), albo w kwestii cywilnej odpowiedzialności matki wobec ojca, który ma przecież jakieś prawo liczyć na urodzenie swojego dziecka... w ramach racjonalizmu możemy mieć bardzo różne poglądy na aborcję, możemy być jej zwolennikami i przeciwnikami.
Nie przejmuj się więc, czy jesteś za czy przeciw, lepiej zastanów się, czy Twój pogląd jest racjonalny.
doku
|
|
 | | Michał Lewicki (201 punktów) |
>Nie przejmuj się więc, czy jesteś za czy przeciw, lepiej zastanów się, czy Twój pogląd jest racjonalny.
Bardzo dziękuję za wypowiedź. Dała mi wiele do myślenia, chociaż trapi mnie fakt że racjonalne może być zarówno za jak i przeciw.
Pozdrawiam
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>uformowało się nowe diploidalne jądro (święte DNA) Nie święte, a odrębne dla konkretnego osobnika. (Nie pajacuj.)
>takiemu poczętemu dziecku... Poczętemu człowiekowi, dziecko jest po urodzeniu - nie pajacuj!
>ochrony takiego płodu, żeby zwiększyć szanse jego przeżycia, musiałby odnotować fakt jego śmierci, urządzić pogrzeb wydzielinie miesiączkowej i odbyć jakiś rodzaj żałoby... Pajacujesz aż furczy! Akt zgonu, pogrzeb i żałoba to praktyki stosowane wyłącznie wobec zmarłych narodzonych. I tylko ochrona prawna dotyczy również nienarodzonych, ale nad zasadnością tej praktyki właśnie dyskutujemy. .
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Akt zgonu, pogrzeb i żałoba to praktyki stosowane wyłącznie wobec zmarłych narodzonych. I tylko ochrona prawna dotyczy również nienarodzonych, ale nad zasadnością tej praktyki właśnie dyskutujemy.
Nie bierzesz pod uwagę różnorodności kulturowej. A ja potrafię sobie wyobrazić racjonalną kulturę nieaborcyjną. Wyobraź sobie małżeństwo planujące rodzinę, które decyduje się na dziecko. Wybierają płodny dzień i przystępują do dzieła. Później czekają na ciążę, a gdy przychodzi miesiączka, zakładają, że z dużym prawdopodobieństwem nastąpiło poronienie. Zbierają wydzieliną miesiączkową i urządzają pogrzeb. Być może tak będzie wyglądała przyszłość.
doku
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Zbierają wydzieliną miesiączkową i urządzają pogrzeb. Być może tak będzie wyglądała przyszłość. Skrajnie niepraktyczny obrzęd nie przyjmie się. Pogrzeb, zauważ, rozwiązuje problem zwłok. .
|
|
1 na 1 | Ławreszuk (2276 punktów) | > Witam> Przeczytałem cele, założenia i statut PSR. Chciałbym dołączyć do tejże organizacji. Mam tylko pewną> wątpliwość: jestem przeciwnikiem aborcji (uważam że płód powinien być prawnie chroniony, a metodami> na uniknięcie niechciany ciąż są wychowanie seksualne i dotowana antykoncepcja), zaś odnoszę> wrażenie, że zdecydowana większość członków (o ile nie wszyscy) jest zdecydowanie za.> W związku z powyższym proszę o odpowiedź, czy ten fakt nie jest jednoznaczny z niemożnością> uczestnictwa w PSR.Jako członek PSR i prywatnie ojciec małego dziecka, również mam mocno mieszane odczucia dotyczące aborcji. Uważam, że powinna być stosowana tylko i wyłącznie w ściśle określonych przypadkach: gwałt, ciąża patologiczna, zagrożenie życia i zdrowia kobiety, gwałt na nieletniej. PSR nie umieszcza na swoich sztandarach wolności aborcji. Wolimy rozum, informację i etykę niekatolicką. I to dopiero powinno określać nasz stosunek do aborcji, a nie proste "za" lub "przeciw". To hasła dobre na demonstracje, happeningi i pyskówki. Uważam, że nie masz najmniejszych powodów, by sprawa aborcji wstrzymywała Twoje przystąpienie do PSR. Pozdrawiam
"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić" Lech Janerka
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Uważam, że nie masz najmniejszych powodów, by sprawa aborcji wstrzymywała Twoje przystąpienie do PSR.Nie jestem członkiem PSR* lecz zdziwiłbym się, gdyby było inaczej  Pozdrawiam.
|
|
 | | Michał Lewicki (201 punktów) | > >Witam> >Przeczytałem cele, założenia i statut PSR. Chciałbym dołączyć do tejże organizacji. Mam tylko pewną> >wątpliwość: jestem przeciwnikiem aborcji (uważam że płód powinien być prawnie chroniony, a metodami> >na uniknięcie niechciany ciąż są wychowanie seksualne i dotowana antykoncepcja), zaś odnoszę> >wrażenie, że zdecydowana większość członków (o ile nie wszyscy) jest zdecydowanie za.> >W związku z powyższym proszę o odpowiedź, czy ten fakt nie jest jednoznaczny z niemożnością> >uczestnictwa w PSR.> Jako członek PSR i prywatnie ojciec małego dziecka, również mam mocno mieszane odczucia dotyczące aborcji. Uważam, że powinna być stosowana tylko i wyłącznie w ściśle określonych przypadkach: gwałt, ciąża patologiczna, zagrożenie życia i zdrowia kobiety, gwałt na nieletniej.> PSR nie umieszcza na swoich sztandarach wolności aborcji. Wolimy rozum, informację i etykę niekatolicką. I to dopiero powinno określać nasz stosunek do aborcji, a nie proste "za" lub "przeciw". To hasła dobre na demonstracje, happeningi i pyskówki.> Uważam, że nie masz najmniejszych powodów, by sprawa aborcji wstrzymywała Twoje przystąpienie do PSR.> PozdrawiamBardzo dziękuję za odpowiedź. Miło przeczytać, że w PSR są też ludzie którzy w tej kwestii myślą podobnie. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | Serdecznie witam
Chciałem podziękować wszystkim, którzy wypowiedzieli się w tym wątku. Szczególnie dziękuję osobom, które wypowiedziały się "na temat". Żałuje jedynie, że wypowiedzi tych było tak niewiele.
Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|