Racjonalista - Strona głównaDo treści
Neokonserwatyzm vel neoliberalizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-09-2005 11:29outsider (2469 punktów)Neokonserwatyzm vel neoliberalizm
Neokonserwatyzm jest prawomocna koncepcją ustrojową - jest jednak koncepcją zła i niebezpieczną. Lepiej o nim dyskutować, niż trafic pod jego władzę realizowaną.

Jest przedłużeniem dawnego myslenia teleologicznego, nastawionego na cele eschatologiczne - odrzuca zatem w istocie swej pluralizm celów, odrzuca pojęcie wolnej konkurencji na każdym polu prócz rynkowego: po to, by rynek stał się jedynym i samodzielnym graczem, jedynym i samodzielnym demiurgiem. Nie głosi już wprawdzie odległego acz osiagalnego celu - głosi jednak istnienie jednego skalarnego kryterium, bedącego nowa podstawa aksjologiczną życia społecznego: to kryterium wzrostu gospodarczego, zatem tracac pierwotny cel, zachowuje sposób wartosciowania jakby ów istniał nadal. Wszystko inne? Lekceważy zbywa frazesami - cóz, przynajmniej zaistniawszy nie bedzie istniał długo bo fundamenty watłe jak u stożka postawionego na wierzchołku.

1. Produkt narodowy brutto nie jest tym samym, co wzrost zamożnosci i konsumpcji razem: pierwszym co z rachunku ucieka sa środki wydatkowane na prowadzenie wojen.

Rozważmy pewien model: wojna wysoce technologiczna, prowadzona z przeciwnikiem technologicznie słabym, ale zasobnym w surowce. Obrót w tej sytuacji rośnie fantastycznie i cały zalicza się do PNB kraju agresora:

- sprzedawane rządowi niezwykle kosztowne środki walki zostały wyprodukowane przez kraj agresora lub jego koalicjantów, wydatek jest wydatkiem wewnetrznym podobnie jak konsumpcja - konsumenta jednak de facto nie ma.

- kupowane cudze surowce są również formalnie pochodzenia wewnętrznego (spółki krajowe zagospodarowywują zdobyty obszar) i nie sa przez w tej samej mierze wydatkiem jak przychodem.

Mamy zatem mechanizm, pozwalajacy w praktyce fałszować ów podstawowy wskaźnik - może się mylę, nie jestem ekonomistą - tak mi to jednak wygląda. A skoro tak - stanie sie on zawsze remedium na trudności - wizje oparte o wskaźnik znamy dobrze z czasów, gdy Europą Wschodnią rządziły partie komunistyczne: inne były w tamstym systemie uszczelki ale mechanizm podobny.

Rzecz jasna, mozna słuszność wojennego rozwiązania uzasadnić także ideologicznie - dostrzegając w nim przekształcanie świata na wzór państwa technologicznie rozwiniętego i neoliberalnego: ideologie są jednak zawsze wyrazem woli a nie oglądu rzeczywistości - sa konstruktywnymi mitami.

2. Produkt narodowy brutto jest dzielony miedzy wydatki inwestycyjne i konsumpcyjne: nodel neoliberalny zdecydowanie preferuje te pierwsze. Powoduje to wzrost inercyjności systemu (zamrożenie środków na etapie inwestycji), a systemy inercyjen są zarazem trudniej sterowne: gdzieś jest zapewne granica sterowności w ogóle.

3. Model jest motywacyjny w stosunku do waskiej grupy - motywacyjność szerszą lekceważy zbywając hasłami i to nieprawdziwymi. Dośc szybko model ten zderzyłby się z bariera sprzecznych motywacji - nie w ramach gry rynkowej, ale całokształtu funkcjonowania społeczeństwa. Wtedy - wobec słabej sterowności systemu i skłonności do rozwiązań siłowych spraw się ewolucyjnie załagodzić nie da.

Konkluzja: były w świecie dwie wielkie rewolucje - nie mam nadmiernej chęci dożyć trzeciej: nie bedzie mniej od tamtych brutalna, bo rewolucje też ewoluują, też się doskonalą w brutalności - wszak ich twórcy znają dzieje poprzedników i jedyne co mogą im zarzucić, to zawsze nadmierna miękkośc i uległość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Przemek K.
Ja się w znacznej mierze zgadzam -- dla mnie strach przed neokonserwatyzmem bierze się w znacznej mierze ze "Społeczeństwa otwartego i jego wrogów" Poppera (coś ostatnio popadającego w zapomnienie). Bo neokonserwatyzm jest podobnym dziedzicem koncepcji Hegla, jak był nim marksizm. (Zresztą wystarczy sobie przypomnieć "Koniec historii" Fukuyamy, który choć został bardzo skrytykowany (zwykle przez tych, którzy nie rozumieli jego przesłania), to tak na dobrą sprawę jedynie postawił 'kropkę nad i', dopowiadając to, czego inni nie dopowiedzieli.)

Zwykle odpowiadając na takie twierdzenia wolę wyrażać jednak niezgodę Może więc dwie uwagi:

1) Ziemskie "zbawienie", przez konieczny historycznie triumf wolnego rynku nad innymi aspektami życia, to jedynie przykład, że antywolnościowe ciągotki przybierają często świeckie szaty.

2) Złośliwi twierdzą, że z historii nie można się niczego nauczyć, jak tego dowodzi... historia. Nie sądzę byśmy mieli przed sobą krwawą rewolucję, choć nie wykluczam, że będziemy mieli kiedyś krwawe rządy w celu utrzymania nowego porządku.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365