 |
Komentarz do artykułu pt: "Sens życia" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-09-2005 14:50 | dajmonion (3663 punktów) | Komentarz do artykułu pt: "Sens życia" | Mój tekst jest komentarzem do artykułu pt: "Sens życia" autorstwa Jamesa A. Haughta znajdującego się na stronie www.racjonalista.pl/kk.php/s,4156Haught: Młodzi poszukiwacze prawdy przechodzą przez etap zastanawiania się, czy życie ma jakikolwiek zauważalny sens. Dlaczego tu jesteśmy? Dlaczego istnieje Wszechświat? Jaki jest cel tego wszystkiego? Są to ostateczne pytania nadrzędne wobec wszystkich innych. Nie da się zaprzeczyć, że wielu młodych ludzi rozmyśla o tego typu sprawach. Wydaje mi się jednak, że pytanie o sens życia jest pytaniem o to, jaką JA ma rolę do odegrania. Tego typu rozważania mają charakter egzystencjalny a nie tylko poznawczy. Są uwarunkowane uczuciem dyskomfortu wynikającym z niemożności znalezienia swojego miejsca w świecie, nie samym intelektem.Haught: ludzie religijni nie muszą pytać o sens życia. Kościół już im podał odpowiedź (...) bóg stworzył wszechświat i umieścił na nim ludzi żeby ich wypróbować (...) stworzył niebo jako nagrodę dla tych, którzy przestrzegają reguł oraz piekło do torturowania tych, którzy je łamią To prawda. CELEM życia osób wierzących jest zjednoczenie z Bogiem. Powyższa wypowiedź autora świadczy o nieuwzględnianiu egzystencjalnego wymiaru pytania o sens życia, a to jak wyżej zaznaczyłem jest dużym uproszczeniem. Tak katolicy jak i ateiści sami muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, co im da POCZUCIE sensu życia.Haught: Konserwatyści mówią o "prawie naturalnym", ale w rzeczywistości nie ma niczego takiego. Kiedy członkowie Ku Klux Klanu wieszają czarnego człowieka na gałęzi drzewa, drzewa to nie obchodzi. Ani wiewiórek, ani ptaków siedzących na gałęziach. Ani Słońca, ani Księżyca. Natura o to nie dba. Tylko ludzie się przejmują. Ten akapit bardzo obniża poziom artykułu. Oto bowiem autor dochodzi do wniosku, że prawo natury nie istnieje na podstawie tego, że natura (drzewa, ptaszki) tego prawa nie egzekwuje.Haught: Thomas Jefferson powiedział, że wszyscy ludzie "są obdarzeni przez Stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami". Sądzę jednak, że Jefferson nie miał racji. Nie ma żadnego dowodu na to, że Bóg obdarzył kogokolwiek jakimiś od Boga danymi prawami. Jakie niezbywalne prawa mieli Afrykańczycy sprzedani w niewolę? Nawet jeśli zgodzimy się z autorem, że prawa człowieka nie mają nadprzyrodzonego źródła, to nadal możemy przyjmować, że takowe prawa istnieją. Można je bowiem rozumieć jako uzasadniony postulat. Prawa człowieka istnieja w tym sensie, że są słuszne, a nie w tym, że się ich przestrzega. Dlatego właśnie przytoczone przez autora przykłady łamania owych praw nie są argumentem na rzecz ich nieistnienia. Haught: Sądzę, że z tego katalogu zła wynika logicznie, że nie ma kochającego, miłosiernego, współczującego boga ojca. O żadnym wynikaniu logicznym nie może być mowy. Byłoby to bowiem wnioskowanie z niewiedzy: nie wiem skąd zło, więc Boga nie ma. Dobroć rodzica nie polega wcale na tym, że chroni dziecko przed każdym cierpieniem.Haught: To są humanistyczne cele życia:dostarczyć lepszego wyżywienia, opieki zdrowotnej, warunków mieszkalnych... Autor cały czas pisze o celach życia. W pierwszej części artykułu zastanawiał się nad istnieniem jednego celu dla całej ludzkości, teraz z kolei wymienia cele konkretne. Nigdzie nie podkreśla subiektywnego aspektu sensu życia. Nie zwraca uwagi na fakt, że postrzegamy własne życie jako sensowne przede wszystkim wtedy, kiedy mamy takie poczucie.Haught: Niezależnie jednak od tych przyziemnych typów celów, czy istnieje głębszy sens, który wykracza poza ludzkie potrzeby? Nie rozumiem czemu autor deprecjonuje cele, które wymienił. Czy zapobieganie klęskom głodowym to przyziemny cel? Jakiej głębi oczekuje autor? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| krest | Autor artykuły zdaje się, że próbuje dowieść, że pytając o sens życia pytamy właściwie, co mamy z nim (życiem) zrobić. Życie jest jak jakieś bogactwo do wykorzystania. Problemem nie jest skąd się wzięło, ale jak je wykorzystać. Poparł bym Haughta- nie ma 'głębszych', 'egzystencjalnych' jak to ujmujesz, celów życia. Nie ma też nic danego z góry, metafizycznie, a tylko to, do czego sami dojdziemy (tudzież jako ludzkość). Szacunek
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >Poparł bym Haughta- nie ma 'głębszych', 'egzystencjalnych' jak to ujmujesz, celów życia.
Czemu cele wymienione przez Haughta uważasz za płytkie?
dajmonion
|
|
|  | | krest | >>Poparł bym Haughta- nie ma 'głębszych', 'egzystencjalnych' jak to ujmujesz, celów życia. > Czemu cele wymienione przez Haughta uważasz za płytkie? Przynajmniej niektóre. Właściwie za płytkie nie uważam tylko: lepsze pożywienie, opieka zdrowotna, mieszkanie, wykształcenie i tym podobne. Zresztą Maslov (psycholog) zrobił klasyfikację potrzeb ludzkich, a potrzeba implikuje cel. Na resztę używa się określeń- głęboki, metafizyczny, tajemniczy w odniesieniu do sensu życia. Ludzie, którzy ich używają starają się sprawić wrażenie, że wiedzą więcej i dlatego należy ich słuchać. Niby chwyt jest banalny, ale ludzie na to się dają nabierać. I wypływają na płycizny zwabieni głębszym celem. Ileż ironii w korzystaniu z cudzego, gotowego obrazu świata. Szacunek.
|
|
| |  | | dajmonion | >>>Poparł bym Haughta- nie ma 'głębszych', 'egzystencjalnych' jak to ujmujesz, celów życia. >> Czemu cele wymienione przez Haughta uważasz za płytkie? >Przynajmniej niektóre. Właściwie za płytkie nie uważam tylko: lepsze pożywienie, opieka zdrowotna, mieszkanie, wykształcenie i tym podobne.
A jesli ktos dazy do innego waznego celu w zyciu i czuje sie z tym szczesliwy, to czy wolno nam powiedziec, ze jego cele sa plytkie? Nie sadzisz, ze ich glebia polega rowniez na glebokosci ich przezywania?
>Na resztę używa się określeń- głęboki, metafizyczny, tajemniczy w odniesieniu do sensu życia. Ludzie, którzy ich używają starają się sprawić wrażenie, że wiedzą więcej i dlatego należy ich słuchać. Niby chwyt jest banalny, ale ludzie na to się dają nabierać. I wypływają na płycizny zwabieni głębszym celem. Ileż ironii w korzystaniu z cudzego, gotowego obrazu świata.
Jezeli masz na mysli duchownych, to spiesze z wyjasnieniem, ze nawet oni nie potrafia powiedziec, jaki sens powinno miec czyjes jednostkowe zycie.
|
|
| | |  | | krest | >>>>Poparł bym Haughta- nie ma 'głębszych', 'egzystencjalnych' jak to ujmujesz, celów życia. >>> Czemu cele wymienione przez Haughta uważasz za płytkie? >>Przynajmniej niektóre. Właściwie za płytkie nie uważam tylko: lepsze pożywienie, opieka zdrowotna, mieszkanie, wykształcenie i tym podobne. > A jesli ktos dazy do innego waznego celu w zyciu i czuje sie z tym szczesliwy, to czy wolno nam powiedziec, ze jego cele sa plytkie? Nie sadzisz, ze ich glebia polega rowniez na glebokosci ich przezywania? Płytkie to takie cele, których tak naprawdę w życiu się nie realizuje, tylko się o nich mówi (niemożność realizacji, wewnętrzne sprzeczności). Zupełnie nie potrafię zrozumieć, jak 'głębia przeżywania' ma być określeniem głębi celu. To teza nie do utrzymania (starczy poszukać skrajnych przykładów). >>Na resztę używa się określeń- głęboki, metafizyczny, tajemniczy w odniesieniu do sensu życia. Ludzie, którzy ich używają starają się sprawić wrażenie, że wiedzą więcej i dlatego należy ich słuchać. Niby chwyt jest banalny, ale ludzie na to się dają nabierać. I wypływają na płycizny zwabieni głębszym celem. Ileż ironii w korzystaniu z cudzego, gotowego obrazu świata. > Jezeli masz na mysli duchownych, to spiesze z wyjasnieniem, ze nawet oni nie potrafia powiedziec, jaki sens powinno miec czyjes jednostkowe zycie. Mój opis jest szerszy, nie tylko o duchownych mówię. Choć jeśli już przy nich jesteśmy, to oni nic nie potrafią powiedzieć na temat sensu życia, może tylko rzucić jakiś slogan. Mylę się, to przytocz coś.
|
|
| | | |  | | dajmonion | >>>>>Poparł bym Haughta- nie ma 'głębszych', 'egzystencjalnych' jak to ujmujesz, celów życia. >>>> Czemu cele wymienione przez Haughta uważasz za płytkie? >>>Przynajmniej niektóre. Właściwie za płytkie nie uważam tylko: lepsze pożywienie, opieka zdrowotna, mieszkanie, wykształcenie i tym podobne. >> A jesli ktos dazy do innego waznego celu w zyciu i czuje sie z tym szczesliwy, to czy wolno nam powiedziec, ze jego cele sa plytkie? Nie sadzisz, ze ich glebia polega rowniez na glebokosci ich przezywania? >Płytkie to takie cele, których tak naprawdę w życiu się nie realizuje, tylko się o nich mówi (niemożność realizacji, wewnętrzne sprzeczności).
Wyobraz sobie, ze ktos chce pomagac osobom chorym na AIDS. Nosi sie z tym zamiarem, ale w koncu do niczego nie dochodzi. Na tym przykladzie widac wyraznie, ze o plytkosci badz jej braku decyduje glownie sam cel, a nie to czy sie go realizuje.
>Zupełnie nie potrafię zrozumieć, jak 'głębia przeżywania' ma być określeniem głębi celu. To teza nie do utrzymania (starczy poszukać skrajnych przykładów).
Cel jest gleboki wtedy, kiedy ma dla ludzi ogromne znaczenie. Jezeli cos jest dla mnie wazne to mam do tego czegos stosunek emocjonalny. Poza tym pamietaj, ze napisalem wyzej, iz 'ich glebia polega ROWNIEZ na glebokosci ich przezywania.
>>>Na resztę używa się określeń- głęboki, metafizyczny, tajemniczy w odniesieniu do sensu życia. Ludzie, którzy ich używają starają się sprawić wrażenie, że wiedzą więcej i dlatego należy ich słuchać. Niby chwyt jest banalny, ale ludzie na to się dają nabierać. I wypływają na płycizny zwabieni głębszym celem. Ileż ironii w korzystaniu z cudzego, gotowego obrazu świata. >> Jezeli masz na mysli duchownych, to spiesze z wyjasnieniem, ze nawet oni nie potrafia powiedziec, jaki sens powinno miec czyjes jednostkowe zycie. >Mój opis jest szerszy, nie tylko o duchownych mówię. Choć jeśli już przy nich jesteśmy, to oni nic nie potrafią powiedzieć na temat sensu życia, może tylko rzucić jakiś slogan. Mylę się, to przytocz coś.
Nie przesadzaj. Ksieza jak wiekszosc ludzi maja swoje wlasne przemyslenia na ten temat.
|
|
| Totus (1201 punktów) | >Haught:Niezależnie jednak od tych przyziemnych typów >celów, czy istnieje głębszy sens, który wykracza poza ludzkie potrzeby? >Nie rozumiem czemu autor deprecjonuje cele, które wymienił. Czy zapobieganie klęskom głodowym to przyziemny cel? Jakiej głębi oczekuje autor? A może ktoś czeka na stworzenie świata, po którym mógłby spacerować Jezus Chrystus bez ryzyka nadstawiania drugiego policzka? Czy to nie szczytny i ambitny cel zgodny z głębią ludzkich potrzeb?
|
|
| Kozak (140 punktów) | "Młodzi poszukiwacze prawdy przechodzą przez etap zastanawiania się, czy życie ma jakikolwiek zauważalny sens." A co to jest prawda? Nikt i nigdy nie ustalił reguły prawdy, zwłaszcza absolutnej, bo takiej nie ma. A co to takiego sens życia??? Kiedy ja kocham kobietę mego życia, nie myślę o sensie tylko o seksie i akcie miłosnym . Raduję się tym moim szczęściem, pieszczę, całuję i myślę aby trwało i trwało. A kiedy wiem że ona też mnie kocha, to wiem że to wszystko co nas otacza to jest ten sen-s Ale czas mija, miłość też. I to jest sensem życia. Amen. Powtarzam bo poprzedni nie wszedł.
|
|
 | |
| placownik | Podpowiedzi na pytanie o sens życia uzyskiwane od osób, które sensem swego czynią odbieranie tego sensu innym, nie są, jak mi się wydaje, dla ludzi młodych wiarygodne. Znacznie skuteczniejsze są wzorce osobowe tych, którzy już ze swoim życiem coś pozytywnego zrobili, a co najmniej robią. Na tym polu działania kleru, choć nie wolne od potknięć, nie napotykają niestety na żadną liczącą się konkurencję.
Recepta na życie zawarta w ostatnim akapicie artykułu : >Póki tu jesteśmy, musimy uczynić ten pobyt tak przyjemny, jak to możliwe. to recepta na życie tak płaskie, jak płaska potrafi być plama krwi pozostała na betonie po skoku z dziesiątego piętra.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| TomaszT (172 punktów) | > Byłoby to bowiem wnioskowanie z niewiedzy: nie wiem skąd> zło, więc Boga nie ma.Ależ jak często spotykamy sie z podobnym myśleniem: nie wiem skąd świat, więc bóg jest
|
|
 | | dajmonion | > >Byłoby to bowiem wnioskowanie z niewiedzy: nie wiem skąd> >zło, więc Boga nie ma.> Ależ jak często spotykamy sie z podobnym myśleniem: nie wiem skąd świat, więc bóg jest  Zatem i w jednym i w drugim przypadku mamy do czynienia z bledem
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|