Dźwięk oceanu (Telefon do brata)
Księżyc jak łódź płynie ponad oceanem, północ już w Chennaju, plaża tonie w mroku, woda ją zagarnia, przypływ miota fale, jak przybyszów obcych ze srebrnego globu.
Jakieś kroki dźwięczą w smolnych, gniewnych toniach, biorę swój telefon, wciskam numer brata, w Polsce jest wigilia, a ja zamiast słowa, wielki szum wybieram żywych form praświata.
Muszle pod stopami miażdżę niewidoczne, w pustce statki płyną do wielkiego portu, ja nagrywam piany ciepłych mórz owoce.
Niechaj lecą z wiatrem, który skrzydła słone w wielkiej dali napiął, gotów już do lotu, gwiazdy w jego piórach skrzą się wielkookie.
25 grudnia 2010 Chennai
|